[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo Café de Flore. Witamy was wszystkich kochani bardzo serdecznie. Z tej strony Monika Jakubczak i...
[00:16] - Renata Engel. Witam serdecznie wszystkich.
[00:19] - No i co Reniu? Chyba czas-
[00:21] - To ja do tablicy.
[00:22] - Nie, nie. Zanim do tablicy kochanie.
[00:24] - Wow.
[00:25] - Musimy trochę, że tak powiem, się wytłumaczyć, że audycje po prostu były przesunięte. Jest dużo zajęć, kochani, wybaczcie nam, ale tak może się zdarzać, ponieważ jak to bywa w tej chwili w życiu wszystko jest płynne, wszystko się zmienia, dużo rzeczy się dzieje. Trzeba dużo też ze sobą posiedzieć i różne rzeczy przemyśleć, zweryfikować. Także kochani wracamy z uśmiechem, prawda Reniu?
[00:50] - Tak, tak. No nie wiemy, na jak długo. Nie będę przesadzać, ale wracamy.
[00:58] - Tak, było dużo właśnie tutaj w komentarzach zapytań. Renia absolutnie się na razie przynajmniej nie wycofuje. Dalej robimy audycje. A jak to będzie dalej, kochani? No to są takie czasy, że właściwie to jest jedna wielka niewiadoma. Nie tylko dla was, ale i dla nas. Także tu musimy się uczyć dużo elastyczności. Dzisiaj jesteśmy.
[01:18] - Ja może jeszcze dodam.
[01:22] - Halo?
[01:24] - Proś nas o to, że na przykład.
[01:28] - Halo, halo.
[01:30] - Właśnie ostatnio przemyśliwałyśmy na ten temat z Monią i to jakby nie o to chodzi. To, co chciałam powiedzieć, to fakt, że czasami ja w swoim życiu też się troszkę miotam z powodu przychodzących różnego rodzaju informacji i czasami się zastanawiam, czy rzeczywiście jeszcze jest to nasza droga, że my jesteśmy z Monią takie bardzo, jakby to powiedzieć, zwracające uwagi na znaki. W związku z tym nie lekceważymy niczego i jeżeli coś się takiego pojawia, że któreś z nas zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze jest to, co mamy robić, no to poświęcamy sobie na to czas. To nie jest tak, że mówimy: "A to tylko takie myśli", tylko naprawdę gdzieś to się w nas przerabia i jeżeli dochodzimy do wniosku, że to jeszcze jest to, to robimy dalej, a jeżeli nie, no to zaczynamy patrzeć na coś innego. I to tak jest z każdym tematem. W związku z tym będzie to też widoczne jakby w audycjach, tak?
[02:23] - No właśnie.
[02:24] - To tylko tak gwoli wyjaśnienia.
[02:26] - Ktoś się poddaje jakby prowadzeniu swoich wyższych poziomów, to nie ma żadnej stałej.
[02:33] - No i musi być otwarty przede wszystkim.
[02:35] - Nie ma żadnego pewnika i z dnia na dzień spływają pewne impulsy, ale też kochani, wszyscy z nas potrzebują czasu też do takiej troszkę retrospekcji siebie, tak? Bo my jesteśmy jeszcze w okresie, kiedy różne programy też wychodzą na wierzch. No i trzeba się tutaj też z nimi skonfrontować. To nie zawsze bywa proste i łatwe, żeby się-
[02:58] - Żeby nas dobrze zrozumieli.
[03:00] - Tak, żeby się poddać odnowie biologicznej i duchowej, potrzebny jest czas. Dobrze kochani, do tablicy. Renia!
[03:09] - Szybciutko.
[03:10] - Tak.
[03:10] - Dzisiaj temat... Kurde, zapomniałam.
[03:14] - Poczekaj kochani, to ja ci przyp-- a, żartujesz. Okej. Bo już włączyłam sobie tutaj pytania od słuchaczy, co by ci podpowiedzieć.
[03:23] - Dziękuję. Ale chcę powiedzieć, dzisiaj będziemy zajmowały się zadaniami i w ogóle tak dosyć szerzej podejdziemy do tematu wcielających się w tej chwili dusz. Mamy na myśli oczywiście dzieci.
[03:36] - Tak jest. Chociaż wiesz, kiedyś przeczytałam w jakiejś książce, nie pamiętam tytułu, że nawet w momencie, kiedy ciało już jest ukształtowane, kiedy jakaś dusza zasiedla to ciało, są momenty, kiedy pierwotna dusza opuszcza i na ten czas mogą wcielać się inne dusze, jakby już takie ukształtowane, że tak powiem, terytorium do nauki. Co ty, Reniu, o tym myślisz? Czy coś takiego jest w ogóle możliwe?
[04:07] - No powiem ci tak: dziękuję ci za to, co powiedziałaś, bo mam taką jedną... To jest niesamowite, że akurat nie o dzieciach mówimy, bo to dotyczy mnie osobiście. I prawdę mówiąc miałam z tym spory kłopot. Więc sprawa wyglądała w ten sposób, że miałam chyba dwadzieścia jeden lat. Jak wiesz, ja wyszłam szybko za mąż. W związku z tym poznałam tego swojego pierwszego męża, ale nie za bardzo mi to wychodziło. Czyli byłam chyba dość niedojrzała, krótko mówiąc. W każdym razie związek rozsypał się dość szybko, bo już jak miałam dwadzieścia trzy lata, to byłam rozwódką. Po czym zrobiłam medytację któregoś razu i to była taka dosyć głęboka medytacja i poprosiłam swoje wyższe ja, wtedy nazwałam go przewodnikiem, żeby mi powiedział, jak będzie wyglądała moja sprawa z mężczyznami w moim życiu ze względu na to, że niekomfortowo się czułam wtedy. To znaczy niekomfortowo to tak subtelnie powiedziane, bo powiem raczej byłam pełna rozpaczy, bo wydawało mi się, że z tym pierwszym mężem będę do końca życia i że będę najszczęśliwszą na świecie i bardzo go kochałam i że taka sytuacja już nigdy w życiu mi się nie pojawi.
No i okazało się, że temat mnie bardzo mocno zaskoczył, bo pojawił się jakby, nie wiem właśnie, jak go nazwać w tej chwili, wtedy nazwałam go przewodnikiem, który powiedział, że on się odrodzi i przyjdzie do mnie. Spotkamy się jeszcze w tym życiu i będziemy tworzyć ten szczęśliwy związek, ale żebym była cierpliwa, bo nie będzie to szybko. Ja wtedy tak się zastanawiałam, skończyłam tą medyt- aha, i jeszcze powiedział mi zdanie po angielsku, tak notabene. W związku z tym zastanawiałam się nad dwoma aspektami. Jeden, dlaczego on to powiedział po angielsku? Bo ja wtedy znałam tylko niemiecki, a nie angielski, bo kończyłam w liceum niemiecki. A drugi temat, nad którym się zastanawiałam, to nad możliwością. Bo myślę sobie tak: mam dwadzieścia lat, on się jeszcze nie odrodził. Czy ja będę miała dwadzieścia lat młodszego faceta? Ponieważ jak wiesz, ja zawsze wolałam starszych, to cały czas się ciężko dziwiłam, czemu to on będzie 20 lat młodszy.
Aż po długim czasie zrobiłam kolejną medytację. Czy to był przekaz? Już teraz nie pamiętam dokładnie, ale okazało się, że to wcale nie będzie ode mnie młodszy facet, tylko starszy facet. I też niespecjalnie wiele rozumiałam z tego przekazu, prawdę mówiąc. Nie doświadczyłam jeszcze tej sytuacji, więc nie wiem tak naprawdę, jak ona się skończy. Jak się skończy dobrze, to wszystkim powiem w audycji. Natomiast nie skończyła się. Zaczęłam się zastanawiać właśnie nad tematem tych dusz. Czy to w ogóle jest możliwe? I teraz, jak to mówisz, to myślę sobie: może jednak jest możliwe.
[06:53] - To znaczy tak, moje doświadczenia sprzed kilku lat mówią, właściwie udowodniły mi, że jest to możliwe, aczkolwiek nie do wytłumaczenia w sposób racjonalny i naukowy.
[07:05] - A właśnie.
[07:05] - I powiem tak: jak zaczęłam pracować, najpierw to była metoda SRT, Spiritual Response Therapy Roberta Detzlera, z której notabene odeszłam. Był taki moment, że moja siostra poprosiła mnie o oczyszczanie. Jej się bardzo niekomfortowo wiodło, jeśli chodzi o prowadzenie firmy. To był temat wyjściowy. I nagle tak ją obserwuję. Pamiętam, to było na działce w zimowych feriach. Dzieciaki już położyły się spać, my po kolacji i ja mówię: „Dobra, to jest chwila ciszy. Dzieciaki śpią. To ja teraz tutaj pobadam cię, pooczyszczam, popatrzę na ciebie tym moim trzecim oczkiem”. Zawsze się śmieję, że ja trzecie oko mam z tyłu, a nie z przodu.
To taki żarcik. Już wszyscy mnie z tego znają. Jak się pytają, gdzie masz trzecie oko, ja: „Z tyłu” i wszyscy to biorą zupełnie na poważnie. Ale wracając do tematu. Nagle mam taką informację, że jej dusza pierwotna w ogóle nie istnieje w jej ciele. Czyli ta dusza, która przyszła tu doświadczać, zrezygnowała.
[08:22] - Niesamowite.
[08:22] - Zrezygnowała i na to miejsce, co okazało się dla mnie szokiem, nie przyszła wcale jedna dusza, tylko jedno ciało było zasiedziane przez kilka dusz o przeciwstawnych programach.
[08:40] - Ścieżkach życiowych.
[08:41] - Ścieżkach życiowych. Dziękuję za podpowiedź. O przeciwstawnych energiach. I to ją bardzo szarpało od środka. I muszę wam powiedzieć, że to miało sens nawet wtedy, dlatego, że ja pamiętam swoją siostrę z dzieciństwa. Ona była naprawdę fajną osobą, która była bardzo otwarta. Wszyscy ją lubili. Ogromnie kochała chodzić po górach, po Bieszczadach. Wszystkie połoniny, wszystkie schroniska miała w jednym palcu. Pamiętam jej styl ubierania.
To były rozciągnięte swetry i ucięte koszule naszego taty, pozbawione kołnierzyków, bo były stójki modne i to był jedyny modny element w jej ubiorze. Ona w ogóle do tego nie przykładała wagi. Była to osoba artystyczna, pisała piękne wiersze dla dzieci szczególnie. Była bardzo ciekawa osobowość. Natomiast w pewnym momencie jej życia to się wszystko skończyło. To tak, jakby mi siostrę podmienili. Z osobowości bardzo do ziemi ciągnącej, do naturalności, nagle stała się osobą, która liczyła się z tym, jak ją ludzie odbiorą, jakie marki zegarka kupić czy jakie ubranie kupić, żeby mogła wpasować się w pewne środowisko, dla których to było ważne.
[10:03] - Im bardziej do pracy trzeba w to włożyć.
[10:05] - Tak. Ale wiesz, co było ciekawe? To badanie mi wytłumaczyło, dlaczego ona się tak bardzo zmieniła. To było aż nieprawdopodobne, że z osoby naprawdę energetycznie fajnej, nie powinnam oceniać, ale była mi bliska wtedy, przeszła w osobowość, której ja nie rozumiem do tej pory. I nasze drogi też się rozeszły, dlatego, że nie było kompatybilności w oczekiwaniach od życia, w ścieżce życiowej. Także to mi potwierdziło, że właśnie coś takiego istnieje jak wędrówka dusz za życia jednego ciała. Druga rzecz, która potwierdza tę moją teorię, jeszcze raz powtórzę, której racjonalnie nie da się wytłumaczyć, była z moim dzieckiem. Konrad był dzieckiem bardzo otwartym na ludzi, bardzo kochającym, przytulającym. Nie miało znaczenia, jaka energia go otaczała. Wszystkich kochał, akceptował, wszystko obracał w żart.
Wszyscy go kochali. Naprawdę to było dziecko kochane przez wszystkich. W momencie dorastania, kiedy poszedł do gimnazjum, znów jego charakter się zmienił. Można by było powiedzieć: hormony, okres dojrzewania. Nie. On się zmienił na poziomach duchowych. I ja bardzo prosiłam o taką informację, co się w ogóle stało, gdzie jest mój syn tak naprawdę, gdzie jest moje dziecko. I dostałam we śnie informację. To był taki sen, szukałam go gdzieś po jakichś melinach. Dokładnie mi się takie meliny śniły, gdzie ludzie brali dużo narkotyków.
I ja weszłam do takiej meliny. Tam było dużo osób, jakaś taka zabawa. I podeszłam do młodego człowieka trzymającego strzykawkę. On sobie robił zastrzyk z jakiegoś narkotyku. I ja mówię: „Słuchaj, gdzie jest Konrad?”. A on mi odpowiada: „Konrad? Konrada nie ma. Konrada ciało zajął białas”.
[12:15] - Ja dziękuję.
[12:17] - I wiesz, ja się obudziłam i mówię: „Boże, Konrada ciało zajęty białas. O co chodzi?" Weszłam na te arkusze, zaczęłam badać i okazuje się, że duszy mojego dziecka nie ma. Tej pierwotnej takiej, którą tu miałam przerabiać, nie ma. A na to miejsce jest duch grzeszny, duch wyklęty.
[12:34] - Jezu.
[12:36] - I pod postacią białas, taka nazwa była. Do tej pory jeszcze nie rozszyfrowałam, co oznacza ta nazwa. W każdym bądź razie zaczęłam oczyszczać, wyprowadzać te dusze z jego ciała. Ale powiem ci tak: do dzisiejszego dnia nie wiem, czy ja odzyskałam tę pierwotną duszę Konrada. Nie wiem tego. Nawet powiem ci, że boję się pytać po pierwsze, bo może ta dusza miała przyjść tylko na krótko.
[13:04] - No właśnie.
[13:06] - Po prostu zaakceptowałam, że jest tak, że te wędrówki dusz się zdarzają. Konrada charakter bardzo się zmienił, aczkolwiek w tej chwili, jak już to jest dorosły człowiek, ma przebłyski jeszcze tego charakteru właśnie tego swojego dzieciństwa, więc mam nadzieję, że ta dusza jest.
[13:28] - Ciekawe. Ja tam się cieszę z tego, że takie rzeczy są, bo to znaczy, że mam szansę. A do tego stopnia tego nie rozumiałam, że liczyłam sobie te lata i myślę sobie: „Niemożliwe. Jak to w ogóle jest możliwe?" W ogóle nie byłam w stanie tego w żaden sposób pojąć. Ale wygląda na to, że coraz więcej takich dziwnych sytuacji się dzieje i po prostu najwyższy czas zacząć to akceptować i się z tym godzić, że może my tak myślimy o tym, że wszystko jest stałe, że przychodzi, że tak, a tu może okazuje się, że może to jeszcze jest w szerszej perspektywie, dużo szerszej niż nam się wydaje tym ludzkim umysłem. Bo jeżeli wychodzimy z założenia, że Ziemia, jak to we wszystkich przekazach, już nie mówię o przekazach z rodziny ezoterycznych, ale o zwykłych przekazach religijnych chociażby, że to jest bardzo istotne, że na Ziemi ma się szczęście, kiedy się odradza, że to są niesamowite doświadczenia i w wielu innych miejscach czy przestrzeniach nie można tego przeżyć, że gdzieś ta Ziemia jest z jakiegoś powodu ważnym miejscem, to pomyślałabym sobie, to chyba byłoby taką ignorancją teraz, jak o tym myślę, myśleć, że tylko nieliczne jednostki przychodzą i mają szansę przeżyć to tutaj. To tak jakby uznać, że jesteśmy jedyni na świecie. To brzmi troszkę jak ignorancja, nie? Więc tutaj zaczyna wyglądać to tak samo, prawdę mówiąc.
[15:07] - No właśnie, czyli co? Może ja doświadczenia mam, to ja wiem, że to istnieje, ale ja bym miała taką prośbę do ciebie, Reniu, bo właściwie ja nigdy nie pytałam o siebie. Jakbyś mogła w jasnowidzeniu zobaczyć, czy ja od urodzenia mam... O kurczę, trochę mam dreszcz emocji.
[15:24] - Sama, sama mam.
[15:26] - Bo mam duszę.
[15:30] - Czy jest ta sama dusza?
[15:32] - Może dusza to ja rozumiem w aspekcie całego naszego spirit, tak?
[15:38] - Poczekaj. No więc będziesz zaskoczona. Ja też. Ja ci powiem, co widzę, ale może popatrzysz na mnie. Powiem ci, co widzę. To znaczy jeszcze widzę coś innego i sama nie rozumiem tego. Może ty coś będziesz wiedzieć. Dla mnie wygląda to troszkę tak: jak zadajesz w kontekście całego naszego spirit, czyli nie wiem, jak to nawet nazwać, żeby się innym nie kojarzyło w niewłaściwy sposób, którzy nas słuchają, ale nazwijmy to taką wielką duszą ciebie, to powiedziałabym tak: ta dusza ma wiele aspektów. One żyją w różnych momentach, nawet jak to nazwać, przestrzeni czy czasów i zamieniają się. Ale z drugiej strony to wciąż jesteś ty sama.
[16:32] - Rozumiem.
[16:33] - Ja nie bardzo rozumiem, ale chodzi mi o to, żeby powiedzieć, że jakbym to bardzo uprościła — uznajmy, że ja to bardzo mocno widzenie upraszczam, bo go nie do końca rozumiem — to powiem tak: wyobraźmy sobie, że mamy duszę i ta dusza składa się z pięciu części i każda z tych pięciu części żyje, też mocno to uprośćmy, w pięciu rzeczywistościach, więc one mogą się zamieniać. Wciąż to ty sama.
[17:03] - To jest dla mnie zrozumiałe.
[17:05] - Tak, bo mocno to uprościłam, ale wygląda to jeszcze bardziej skomplikowanie w tym jasnowidzeniu.
[17:09] - Rozumiem, ale tak naprawdę chodziło mi tylko o to, czy ja jestem od początku w tym ciele ja.
[17:17] - To znaczy ja, ty, jeżeli tak mi zadajesz pytanie, to powiedziałabym: tak, jesteś. Natomiast wygląda na to, jakby te różne aspekty przeskakiwały z miejsca na miejsce, czyli jakby cała część, powiedzmy, wróćmy do tego przykładu tych pięciu elementów, chce przeżyć jak największy zakres doświadczenia dla ciebie jako całości.
[17:40] - Rozumiem. To już jest bardzo miłe. Bardzo miło mi to słyszeć. I teraz ja bym jeszcze chciała cię, Reniu, zapytać o twoje zdanie albo o twoje jasnowidzenie. Czy rzeczywiście takie wędrówki dusz mają miejsce, jeśli chodzi o to nasze wcielenie tu i teraz? Czy jest to możliwe, że w przeciągu naszego życia, powiedzmy jakiś pan Tomasz Kowalski ma swoje ciało i w przeciągu tego jego życia, ciała fizycznego mogą w jego ciele doświadczać nie jego aspekty różne, tylko po prostu różne świadomości. Nie jego.
[18:17] - Oj mogą. Zdecydowanie mogą. Jedyne, co mogę powiedzieć, to tylko to, że czasami są za zgodą, a czasami kompletnie bez zgody.
[18:28] - Dokładnie. Pytam tutaj o te aspekty, które są związane za zgodą naszego spirit.
[18:36] - Za zgodą się zdarzają, bez niestety też.
[18:39] - Bez wiadomo, że są różne nawiedzenia, są wypchnięcia duszy, są ukradzenia duszy, są odłączenia. Ostatnio miałam bardzo ciekawy przypadek. Przemiła kobieta, która została odłączona przez kontakt z grupą ezoteryczną, którzy wspólnie się oczyszczali, była odłączona od swojego aspektu duchowego. Jakby koniec, kropka. Mogła korzystać tylko z intelektu, nic więcej.
[19:09] - Straszne.
[19:11] - To już mam któryś przypadek właśnie, że ludzie przez moment nieuwagi, wejścia w jakąś energię, w którą nie powinni wchodzić, nagle okazuje się, że są pozbawieni kontaktu ze swoimi wyższymi poziomami. I powiem tak, że jest dosyć trudno go odzyskać. Zresztą w pewnych momentach swojego życia ja również-
[19:35] - Ale znam to. Dokładnie z siebie też to znam.
[19:38] - Tak. W rzeczy, w które nie powinnam wchodzić, w relacje, w które nie powinnam wchodzić i nagle okazywało się, że jestem pozbawiona kontaktu.
[19:45] - Dokładnie to samo przeżywałam. Na szczęście krótkie momenty.
[19:49] - Ale to jest uczucie-
[19:53] - Niespecjalnie przyjemne.
[19:54] - Niekomfortowe. Odcięcie nas od naszych duchowych poziomów to jest taki moment w odczuciu, że my nagle tracimy absolutnie grunt pod nogami, czyli to, co zbudowaliśmy do tej pory. Ta droga, która była wytyczona nam przez górę, nagle traci sens.
[20:12] - Dokładnie.
[20:13] - Nagle traci sens. I to jest taki moment, że człowiek jest zagubiony.
[20:18] - Dokładnie.
[20:19] - Jak galareta.
[20:21] - Znam to. Przyjemne nie jest. Nawet chyba niedawno rozmawiałyśmy o tym, nie?
[20:26] - Tak.
[20:26] - Zdecydowanie nie jest to przyjemne. Ja się cieszę tylko, że mamy talent do tego, żeby szybko wracać i szybko to połączenie budować. Też nie wiem, z czego to wynika.
[20:39] - Ale też mamy szczęście, że jedna drugiej może to zobaczyć.
[20:43] - Właśnie, bo to się szybko dzieje. Natomiast zdecydowanie nie jest to przyjemne doświadczenie. Ja osobiście mogę powiedzieć, że to jest traumatyczne i że tak dalece tracę sens wszystkiego, że nie mam punktu do żadnego odniesienia. Tu bym powiedziała jedną rzecz, że prawdopodobnie będzie różnica w tym, bo teraz mnie to przyszło do głowy. Jeżeli żyjesz w tym punkcie cały czas w połączeniu, to jeżeli jest brak tego połączenia na chwilę, to jest dramatyczna trauma. Natomiast prawdopodobnie sytuacja ma się zupełnie inaczej z ludźmi, którzy żyją tak przez dłuższy czas. Bo wtedy żyjąc przez dłuższy czas nie zauważają tego. Ten stan bycia w tym odłączeniu jest dla nich naturalnym stanem.
[21:33] - Tak, to prawda, też się z tym zgadzam. To jest norma. To tak jak dziecko, które się rodzi bez nóżek. Jest to dla niego normą. Nie zna innego doświadczenia. A dziecko, któremu obcinają nóżki z jakiegoś powodu już zupełnie inaczej reaguje. Jest to trauma, jest to w poczuciu koniec jego życia dotychczasowego. Dlaczego powiedziałam o odcięciu duszy? Dlatego, że bardzo często się to niestety zdarza. I chciałabym tutaj jakąś radę i poradę w tym zastosować.
Bo zobacz, Reniu, my jesteśmy stare wygi, można powiedzieć. Długo w tym wszystkim siedzimy, a jednak mimo wszystko raz na jakiś czas człowiek się przewróci. Więc czy my mamy jakąś receptę czy radę dla naszych słuchaczy, żeby nie dość, że to zaobserwować w swoim życiu, to już powiedziałyśmy, jakie są symptomy. Teraz tylko jak wrócić? Jak przywrócić się do pionu i podłączyć znów naszą wtyczkę do naszego zasilania? Czy masz jakąś receptę na to?
[22:44] - Powiem ci tak: niespecjalnie. Ten ostatni raz, który pamiętam, z tego, co ja sobie kojarzę, zależał tylko od tego, żeby to zauważyć. I ty mi pomogłaś to zauważyć. I w momencie, kiedy ja już daję zgodę na to zauważenie, to od razu w kierunku połączenia płynie moja energia. Czyli mogę powiedzieć, może niekoniecznie to jest odcięcie, tylko to jest na przykład zablokowanie. Nie wiem, nie umiem ci tego powiedzieć tak naprawdę. Bo ja zauważyłam, że to się działo automatycznie, że jak przypomnę sobie tą ostatnią sytuację, to mogę powiedzieć przez sam fakt, że zwróciłaś mi na to uwagę i ja przeszłam na zupełnie inny poziom myślenia, to zaczęła do mnie wracać ta moja energia. Wracać i w momencie, kiedy skończyłyśmy rozmowę i potem już zostałam sama, to już poczułam się znowu sama w sobie. Nie umiem tego inaczej określić. Więc powiem ci: nie wiem.
[23:47] - Poczekaj. Ja myślę, bo to też jest ważna sprawa, bo wiesz, w życiu bywa różnie. My nie możemy założyć, że to już nas nie spotka, chociaż bardzo bym chciała, ale to jest życie. Tutaj nie ma żadnych pewników. Więc pierwsza rzecz, która mi przychodzi do głowy, to jest connect with your soul family, czyli połączyć się ze swoją duchową rodziną. Czyli jeśli my tracimy z nią kontakt łatwo, to my możemy tak samo łatwo, tak jak powiedziałaś, przywrócić ten kontakt w mgnieniu oka. Jak rozumieć to hasło? Wydaje mi się, że sama intencja chyba wystarczy.
[24:23] - Właśnie mówię, że wystarczyło tylko uświadomienie sobie i zgoda na to, że tak się będzie działo. Czyli krótko mówiąc, tak jak ja czasami mówię, energia pracuje za pomocą myśli. To może to dotyczy wszystkiego.
[24:36] - Druga rzecz Wziąć oddech. Takie hasło mi przyszło. Weź oddech. Co to oznacza? Kurczę, to też nie jest dla mnie takie jasne i proste. Muszę się chwilę zastanowić, jakby przełożyć to na jakiś taki język bardziej logiczny. Kiedy dziecko pierwszy raz bierze oddech?
[24:58] - Jak się rodzi.
[24:59] - Jak się rodzi. I to jest instynkt, prawda? To nie jest coś, co jest kierowane logiką. Nie mówi się mu teraz: kochany-
[25:06] - Oddychaj.
[25:06] - Weź oddech. Tak, bo to już przyszedł czas. Tylko to jest instynkt. Czyli chyba trzeba wyrobić w sobie albo dopuścić do tego, że to jest przynależne behawioralnie.
[25:17] - No dokładnie.
[25:18] - To jest następna rzecz. I wychodzi mi: powiedz jeszcze „tak". Powiedz „tak". To jest obraz kobieta i mężczyzna w nas. Jak to można zinterpretować? Też nie mam pojęcia. Powiedz „tak". Chyba powiedz „tak" w ogóle w takim kontekście-
[25:33] - To chyba na zgodę. Tak, tu chodzi chyba o zgodę. To znaczy wygląda na to w takim razie w tym kontekście, co mówisz, że są ludzie, którzy wcale w to nie wchodzą. Czyli mogę powiedzieć znowu ważna jest świadomość, bo pierwszą rzecz, którą chciałam powiedzieć na samym początku à propos swojego doświadczenia, to fakt, że można to zrobić czy dopuścić dopiero wtedy, kiedy uświadomisz sobie, że rzeczywiście to się dzieje.
[26:03] - Tak jest.
[26:05] - Jak sobie tego nie uświadomisz, to nie ma takiej szansy. W związku z tym to dlatego się śmiałyśmy, że dobrze, że mamy siebie i możemy sobie to zauważyć nawzajem, bo to znaczy, że nawet jak sama nie dam rady, to ty mi w tym pomożesz. W związku z tym, jeżeli ja na to dam przyzwolenie, to proces dopiero od tego momentu może zacząć się dziać.
[26:25] - Dokładnie.
[26:26] - Czyli tu chyba o to chodzi, o takie wyrażenie świadomości i zgody na ten proces, na to, że to tak jest i dopuszczenie tego, że to w ogóle jest możliwe. No bo zobacz-
[26:35] - Tak jak ten oddech, prawda?
[26:36] - Dokładnie.
[26:37] - Ten pierwszy oddech.
[26:38] - Dokładnie. Jeżeli ktoś nie chce i mocno się trzyma tej opcji i nie chce dopuścić, to jeżeli nie chce dopuścić, to się po prostu nie będzie działo. Więc to chyba o to chodzi.
[26:50] - Może nie wracamy do tematu głównego, dlatego że to jest też w temacie głównym, o tym wszystkim, co my mówimy, ale takie pytanie, które dostałyśmy od słuchaczki czy słuchacza było: czego chcą doświadczać dusze w tej chwili wcielające się? Ja sobie tutaj popatrzyłam trochę takim okiem jasnowidza i pewnie też nie wychwyciłam wszystkich aspektów, ale przynajmniej kawałek tego, co widzę, to opowiem. Że te dusze w tej chwili przychodzą doświadczać say I'm sorry, czyli przebaczenia, mówienia przepraszam, proszę o wybaczenie. Tak w skrócie. Czyli przychodzą energie, które też mają nam pokazać, w jaki sposób się to robi. Pokazać nam, że to jest bardzo łatwe i proste. Co nie oznacza oczywiście, podkreślam, przebaczam i zostaję, tylko przebaczam, rozumiem, idę dalej. Żebyśmy się dobrze tutaj wszyscy rozumieli. To jest pierwsza rzecz, czyli pierwszy aspekt to jest wybaczenie, przebaczenie, puszczenie przewinień i nauczanie nas, w jaki sposób to robić. Jakby widać już przy tych ludziach tak zwanych, które my tutaj żeśmy przyłączyły się do tej etykietki w cudzysłowie kryształach.
Przecież to są dzieci, które akceptują wszystko. Dla nich człowiek nie jest żadną ułomnością, nie jest czymś, co trzeba naprawić. Jest to osoba, którą się akceptuje ze wszystkim. Czyli te dzieci nauczają nas przez to, że one nie mają buntu żadnego w sobie, że mimo że spotykają je krzywdy, to one wybaczają.
[28:43] - Tu mogę wspomnieć o swojej własnej córce, jak czasami coś do niej mówię, a miałam trudne doświadczenia akurat z tym związane, to mówię do córki: Zosieńko, może uważasz, że mama jest zdekoszornięta? Tak pół uśmiechem, a Zosia się śmieje. Teraz ma 11 lat. Patrzy mi głęboko w oczy i mówi: nie mamusiu, to tylko ty czasami tak myślisz. Jesteś zupełnie normalna.
[29:06] - Właśnie. Wspaniały przykład.
[29:08] - Także się śmieję, że rzeczywiście dziecko to jest naprawdę pełne miłości i w ogóle nie zajmuje się ocenianiem różnych rzeczy i nawet nie chce tak jak jeszcze starszy syn troszkę próbuje pewne rzeczy oceniać poprzez stare programy, które ma, to mogę powiedzieć w córce już tego prawie w ogóle nie widzę.
[29:28] - No więc właśnie o tym.
[29:29] - Że ona już akceptuje, przerabia inaczej. Tak, jest to chyba troszkę inna energia.
[29:37] - Druga rzecz to jest wychodzenie z trybu urazy.
[29:45] - To jest związane z przebaczaniem.
[29:47] - Ale to jest troszkę inny aspekt tego. Żeby w momencie, kiedy pada prawda, kiedy padają pewne słowa w naszym kierunku, jakby to określić, te nowe dzieci, te nowe dusze, bo to okazuje się, że to nie tylko dzieci, bo te dusze mogą wejść w osoby dorosłe, pokazują nam, jak można żyć bez trzymania urazy, w jaki sposób w ogóle załatwiać sprawy trudne, w jaki sposób rozmawiać, w jaki sposób podchodzić do spraw trudnych, żeby nie utrzymywać w naszym ciele właśnie tej energii, która tak naprawdę niszczy nas od środka. Trzymanie urazy nas niszczy. To jest nic innego jak zniszczone ciało po pewnym czasie. No i wyjście z umysłu. Czyli te nowe dusze, które w tej chwili wchodzą w ciała, pokazują nam aspekt duchowy.
[30:41] - Mhm.
[30:42] - Czyli pokazują życie nam z poziomu ducha. Tworzą z poziomu ducha, malują, rysują, śpiewają, tworzą poezję, budują domy z poziomu ducha. Wszystko jest z poziomu duchowego, a nie z poziomu intelektualnego.
[30:59] - Tutaj muszę powiedzieć o swoim własnym doświadczeniu, bo dokładnie to miałam we śnie. Dlatego zaczęłam myśleć, to na końcu powiem o tych nowych warsztatach pracy z ośrodkiem serca, bo dokładnie miałam przekaz o otworzeniu mi ośrodka serca. Ciekawe było tylko to, może ty powiesz, z tyłu, nie wiem czemu. I okazało się, że jak się obudziłam rano, to się zastanawiałam, co to oznacza. A potem pomyślałam sobie: tu chyba chodzi po prostu o to, że należy działać, myśleć, czuć, wszystko robić z poziomu ośrodka serca. Czyli ośrodek serca, krótko mówiąc, jest symbolem właśnie poziomu ducha.
[31:39] - Tak jest.
[31:39] - Czyli nie wchodzić w intelekt, w zastanawianie się, w myślenie o tym co i jak w sensie intelektualnym, co ma sens, a co nie, tylko po prostu odczuwanie. I ciekawe, że już taką pierwszą medytację zrobiłam z kimś, kto jest biznesmenem à propos. To było zabawne doświadczenie, ale dlaczego mówię? Dlatego, że różni ludzie na różnych poziomach są na to już gotowi. I to było przedziwne, jak ten człowiek po tej medytacji zaczął inaczej patrzeć na te biznesowe rzeczy, które jego dotyczyły. To było najbardziej zaskakujące, że jednak jest różnica i to w takich ludziach widać najbardziej między poziomem intelektu a poziomem właśnie ośrodka serca, że po prostu zupełnie inaczej się patrzy na rzeczywistość.
[32:26] - I teraz chciałam ci powiedzieć właśnie à propos tego, co mówisz. Zgłosiła się do mnie bardzo miła dziewczyna, jej rodzice mają hodowlę psów i było pytanie, czy ten pies, którego mają zamówić z zagranicy, będzie dobrym psem dla ich hodowli.
[32:49] - Biznesu.
[32:50] - I ja mówię, że jak najbardziej. A drugie pytanie było, czy to będzie champion. Pierwsza myśl, zdezorientowałam się w ogóle, wybiło mnie to absolutnie z równowagi, wręcz wybiło mnie z jasnowidzenia, ale za chwilę do tego wróciłam. I ja mówię tak: „Kochanie, ja jestem nauczycielem duchowym i ja rozpatruję te aspekty duchowe. Ja patrzę na ludzi i na zwierzęta przez aspekt serca, miłości”. Ja mówię: „Dziecko, komu jest champion potrzebny? Logice czy sercu?” „Okej, ja rozumiem. Teraz to rozumiem”. Rozumiesz, o co chodzi? Kiedyś na takie pytania bym odpowiedziała tak: „Okej, nie będzie to champion, trzeba czekać na następnego”.
A teraz nie. Serce mówi: „Jezu, tak naprawdę komu ten champion jest potrzebny?” Rozumiesz?
[33:44] - To pokazuje-
[33:45] - Jeszcze tylko dokończę, że teraz patrząc z aspektu serca, to my oglądamy sprawę w jasnowidzeniu, czy ten pies energetycznie pasuje do rodziny, czy ten pies będzie tam szczęśliwy, czy rodzina będzie z nim zadowolona, czy się zgrają energetycznie i w miłości. Pod tym kątem, ale nie pod kątem, czy dostanie dokumenty na to, że ogon ma w sposób prawidłowy podniesiony do góry. Tak trywializując to.
[34:14] - Jakie detale.
[34:18] - Rozumiesz, o co chodzi. Wielu ludziom, którzy patrzą jeszcze logicznie na świat, to się wydaje w ogóle jakieś absurdalne, co ja mówię. Ale nie, to wasze głowy, kochani, są w absurdzie. Moje serce nie jest absurdalne. Moje serce po prostu pokazuje, że w waszym sposobie myślenia jest absurd.
[34:40] - Muszę powiedzieć jedną rzecz tutaj, bo też miałam ciekawą historię związaną z panią, która zadzwoniła do mnie i zapytała mnie tylko o jedną rzecz: „Pani Renatko, proszę mi powiedzieć, pani robiła ostatnio jasnowidzenie. Ja nie mogę znaleźć tej audycji. Jakie energie idą teraz na świat?”
[34:56] - Rozumiem. Ale to ciekawe pytanie.
[34:59] - Chodziło o kolory, bo ja to rzeczywiście dwa razy zrobiłam. Raz zrobiłam przed tym słynnym 21 grudnia, a drugi raz nie pamiętam, kiedy to było, czy na wiosnę, czy teraz latem, gdzie były znowu i to chyba nawet u nas w audycji też coś wspomniałam, że szły bardzo ciemnozłote, bardzo mocne energie. Ja nawet nie zastanawiałam się, powiedziałam tylko o kolorze. Nie zastanawiałam się nawet jakie one idą w sensie ustalenia. Przyjęłam od razu założenie, bo wcześniej pamiętasz, mówiłam ci, że miałam doświadczenie tego ośrodka serca, jak patrzyłam na kolor u siebie i nagle patrzę, on jest złoty i taka zaskoczona mówię: „Jak to jest? Przecież miał być zielony”, a teraz okazało się złoto. Więc ja automatycznie połączyłam to widzenie złotego koloru z ośrodkiem serca, czyli uruchamianie ośrodka serca u istot ludzkich, czy w ogóle istot żyjących tu na ziemi. I w międzyczasie-
[35:56] - Tylko à propos, żebyś jeszcze się odniosła do takiego pytania, bo było zapytanie, czy dużo osób już ma ten ośrodek serca, czy to dopiero się wybudza i w jaki sposób zadbać o to, żeby ten ośrodek serca uaktywniać w jak największej mocy czy jak największym procencie? To tak jakby się też-
[36:17] - To to bym musiała zobaczyć w jasnowidzeniu.
[36:20] - To za chwileczkę w jasnowidzeniu.
[36:22] - Natomiast nie patrzyłam na to w ten sposób jeszcze. Jedyne, co chciałam powiedzieć to to, że skojarzyłam sobie te płynące energie z ośrodkiem serca. I wtedy à propos 21 grudnia zeszłego roku pytali mnie ludzie, jak to będzie wyglądało. Ja wtedy powiedziałam, że nie rozumiem tego, ale wygląda to tak, jakby ludzkość dzieliła się na dwie części i nie umiałam tego w ogóle wtedy wytłumaczyć. A teraz zaczynam powoli mieć doświadczenia i zauważać to, jak to się dzieje, że są ludzie, którzy już zaczynają żyć ośrodkiem serca i są ludzie, którzy żyją jeszcze wciąż w intelekcie, w świadomości. I najpierw to już nawet do ciebie, pamiętasz, mówiłam, że jestem tym zmęczona i że chyba mam jakieś kiepskie programy, że wciąż tych ludzi przeciągam na tą stronę tego ośrodka serca. A potem się zezłościłam na siebie i uświadomiłam sobie, że niepotrzebnie to robię, że mogę to zostawić na zasadzie takiej, że jedni ludzie będą żyli tak i będą mieli takie doświadczenia, A inni równolegle będą żyli w inny sposób. I myślę, że te dzieci kryształowe, czy w ogóle te nowe dzieci, które się rodzą, tak dotykają tego tytułu-
[37:31] - Ale i dorośli, tak? Ale i dorośli.
[37:33] - Ale i dorośli. Dokładnie. To dotyczy jednych i drugich. Tylko chciałam wrócić jeszcze do dzieci. Z mojego doświadczenia wygląda, jak patrzę w jasnowidzeniach w dzieci klientów, którzy pytają o te dzieci, przychodzą do mnie, to jest tych dzieci coraz więcej. Nie umiem tego procentowo oszacować, natomiast mogę powiedzieć, że albo to przypadek, że tacy ludzie pytają o takie dzieci. Też nie wiem, jak to wyjaśnić. Możemy to obejrzeć w jasnowidzeniu. W każdym razie skończę tylko myśl, że doszłam do wniosku, że rzeczywistości, które będą się budować, czy już się budują właściwie, to są po prostu rzeczywistości, które będą budowane z dwóch różnych ośrodków. Jeden z umysłów, a drugi z ośrodka serca.
[38:18] - I teraz zobaczmy sobie właśnie jak to w jasnowidzeniu wygląda. Może ja zacznę. Popatrzę, jeśli chodzi o skalę wielkości w tej chwili, jak to wygląda, jeśli chodzi o ludzi, którzy w rozwój serca wchodzą. Patrzę tak, że szala się przechyliła jednak w kierunku ludzi z ośrodkiem serca. Oglądając sobie średnio, to właściwie można powiedzieć, że jest niewiele osób, które mają otwarty całkowicie. Albo bym powiedziała tak, że chyba jeszcze nie ma takich ludzi, którzy mają otwarty całkowicie. Albo moje spektrum postrzegania pozwala mi zobaczyć właśnie taką opcję. Natomiast powiem tak: bardzo dużo osób jest na początku drogi i widzę taki malutki punkcik, ale on jest. Natomiast 40% ludzi jedzie na intelekcie. To jeszcze zostanie jakiś czas.
To nie jest aspekt-
[39:23] - To jest proces znowu.
[39:25] - Tak, to nie jest aspekt tego, że przewróci się ten intelekt w przeciągu 10 lat. To jest tak 20, 30, nawet i dłużej może być. Tak że nie spodziewajmy się, że my wyjdziemy bardzo szybko z tego. To jest na pokolenia. Natomiast powiem tak, to jest pocieszające, że większość już energetycznie jest po stronie jednak tej czakry. Tfu, tfu, tfu. To nie jest czakra. Ośrodek. Tak, ośrodek serca.
[40:02] - Dlatego tak nazywam go wciąż ośrodkiem serca.
[40:05] - Czy on wibruje na złoto u każdego? I tu też mam taką zaskakującą informację, że nie, że ten koloryt u każdego jest inny.
[40:17] - Widzę, bo na przykład zobaczyłam, że jest fiolet. O dziwo. I też nie rozumiem, dlaczego fiolet w sercu.
[40:22] - Nie wiem dlaczego akurat fiolet w sercu jest taki. W każdym razie każdy ośrodek serca to jest przypomnienie sobie pierwotnej macierzy własnej.
[40:36] - Rozumiem. Jest jedna rzecz. Muszę powiedzieć, bo zapomnę.
[40:39] - Poczekaj, tylko dokończę. I ta macierz jest różną wibracją u każdego z nas, więc w przełożeniu na fizykę to jest różna częstotliwość światła i możemy ją widzieć jako różne kolory.
[40:53] - Ciekawa rzecz. To znowu mi coś wyjaśniłaś. Bo jak ja chciałam to nazwać intelektualnie ośrodek serca, to coś mi wciąż nie pasowało i moje wyższe ja, ten mój aspekt mi powiedział: „To nie jest żaden ośrodek serca”, tylko jak on to powiedział? Esencja serca. Ja myślę sobie, co ma wspólnego esencja z ośrodkiem? Ale jak nazwiesz to macierzą, to powiedziałabym tak: to esencja. Esencja pochodzenia każdego z nas.
[41:18] - Dokładnie.
[41:19] - Patrz, na to bym nie wpadła. A myślałam i myślałam o tym. Ciekawe.
[41:24] - Ja to teraz zobaczyłam przy okazji audycji, tych pytań, naszej rozmowy. Tak że tutaj kochani, nawet jak my sobie tak niby prowadzimy, niby podkreślam luźne audycje, to my też wiele rzeczy odkrywamy dla siebie.
[41:39] - Tak, bo się tak zastanawiałam. Super, już teraz wiem dlaczego. Nawet chyba do kogoś pisałam w e-mailu z tą esencją i pytałam. Myślę sobie, co to może znaczyć ta esencja? Ale jak mówisz w ten sposób, to rzeczywiście nie dziwię się, bo to już teraz rozumiem, że to o to chodziło. Ciekawe, nie?
[41:58] - Bardzo to jest interesujące.
[42:00] - Jak tak patrzę na to, to ciekawe.
[42:01] - I pocieszające w ogóle, że już tej energii jest więcej niż tej energii intelektualnej. Tak że jest duża szansa na ogromne zmiany na przykład w przestrzeni 10 lat. I tutaj też było dużo pytań dotyczących jak wychowywać dzieci, żeby uczyć ich właśnie korzystania z własnej macierzy czy z własnej esencji, czy jeszcze inni nazwą to ośrodkiem serca, bo to w tym ośrodku serca zawiera się bardzo dużo różnej nomenklatury nazw. Każda dusza ma swoje nazewnictwo, więc może nie ograniczajmy się do jednej nazwy.
[42:42] - Tak, wiadomo, nazywamy to symbolicznie. Ja tylko mówię w kontekście siebie, że dostałam taką informację i zastanawiałam się, co ona ma dla mnie oznaczać, bo nie bardzo rozumiałam przekaz. Nigdy nie popatrzyłam na to inaczej. Po prostu muszę przyznać się, że trafiali do mnie ludzie, jak mnie pytali, to wszystko widziałam w złoto. Dopiero teraz pierwszy raz, jak poszłam ogólniej, to zobaczyłam fiolet, a wcześniej w intelekcie, bo wiadomo, że z intelektu zadaję pytania. Czyli jak ktoś mi nie zada go, to ja na to nie patrzę. W związku z tym właściwie pierwszy raz poszerzyłam to widzenie w tym kontekście, żeby pomyśleć sobie, że może akurat trafiali się ludzie, którzy mieli złoty. Natomiast to wcale nie oznacza, że wszystko będzie złote.
[43:28] - Dokładnie.
[43:29] - Że różni ludzie mogą mieć różne. Ale dla mnie to wtedy będzie oznaczało, że w pewnym sensie będą to różne aspekty każdej istoty ludzkiej. Myśląc o tym jako o ośrodku serca, w takim kontekście też trzeba myśleć o bardzo szerokim aspekcie.
[43:52] - Dokładnie.
[43:53] - Tak jak umysł miał szerokie, różne talenty. Czyli w umyśle na przykład człowiek opierający się na intelekcie mógł być bardzo logiczny albo mógł potrafić myśleć bardzo ogólnie albo bardzo konkretnie tylko w jednym kierunku. Było dużo różnych aspektów danej pracy danego umysłu, to teraz prawdopodobnie z tym ośrodkiem serca będzie podobnie. To nie będzie takie jednorodne i linearne, jak wcześniej się o tym myślało. Nie dość, że dorośli będą szli w tym procesie, to dzieci będą miały dokładnie to samo. Powiedz mi, co powiesz na to pytanie, jak działać z dziećmi? Bo ja mam już gotową odpowiedź.
[44:40] - Ja też. Ty mówisz, a ja już się przeniosłam w inny wymiar, w inne pytanie, żeby odpowiedzieć. Przede wszystkim wychodzi mi informacja, żeby wspierać swoje dzieci w aspekcie odwagi. To jest pierwsza rzecz. Ja jako pedagog specjalny, jako matka z doświadczeniem przytoczę historię relacji między moim dzieckiem a moim mężem. To Konrad Mały. Pamiętam, jeździliśmy co weekend w różne przeurocze zakątki przyrody podwarszawskiej i mój mąż zawsze do Konrada, jak już go wypuścił z rąk, co było rzadkie, mówił: „Kondziu, uważaj, bo tam jest szczeżuja”. Cokolwiek by to nie oznaczało.
[45:32] - Szczeżuja.
[45:33] - To był symbol: „Uważaj, bo tam coś złego może cię spotkać”. To nie było nic konkretnego. I takie niby w cudzysłowie „niewinne” sformułowanie absolutnie zaczyna zasiewać u dziecka lęki. Inaczej by było, gdyby mój mąż wypuścił go z rąk i powiedział: „Konrad, ja wiem, że ty jesteś bezpieczny. Idź, zwiedzaj. Popatrz, tu jest to, tu jest tamto. Zajrzyj pod ten krzak, może znajdziesz jakiś cudowny kamień” i tak dalej. To jest jedna z opcji. U dzieci czy w ogóle u nas wszystkich już w tej chwili jest potrzebne wybudzanie naszego potencjału odwagi. To tak, jak mama mówi do swojej córki, która chce się dostać na wymarzone studia: „Słuchaj, nie licz na to, nic ci nie wyjdzie, bo przecież ty fizyki nie umiesz”.
A chce się dostać na fizykę kwantową. Jeszcze mam dwie rzeczy, odniosę się do tego. Żeby uczyć dzieci zrzucania niepotrzebnych schematów, stereotypów, starych rzeczy. Często się słyszy, mama mówi do córki: „Nie wyrzucaj tego sweterka. Patrz, jeszcze jest dobry. Jeszcze ze trzy lata możesz pochodzić”. To jest oczywiście śmieszna historia, ale można rozszerzyć do innych aspektów. Na przykład jak dziecko idzie na studia nietrafione, już się rozpoznaje w tym, że to nie jest jego, a matka mówi: „Nie no, już zacząłeś, to skończ”.
[47:07] - Albo trzy lata już za sobą, nie marnuj czasu.
[47:10] - Albo już wyszłaś za mąż, dzieci się porodziły, to proszę ciebie, teraz pilnuj chłopa. Mimo że sobie pije, rozumiesz, wyprzedaje wszystkie twoje rzeczy. Pilnuj chłopa. Rozumiecie, o co chodzi. Nie. My nasze dzieci i my sami w przyjaźniach, w znajomościach wspierajmy się w tym aspekcie. Zrzucaj z siebie to, co jest ci niepotrzebne, bo inaczej nie urośniesz wyżej, nie pójdziesz wyżej. Czyli jak cię chłop bije, to niech przyjaciółka nie wspiera drugiej: „Słuchaj, zobaczysz, może on się zmieni”. Wspieraj ją w tym, że: „Słuchaj, odważnie”.
[47:48] - Dasz sobie radę.
[47:49] - Dasz sobie radę. Przecież i tak sama dom utrzymujesz. Co ty w ogóle mówisz, że nie dasz rady finansowo? I następna rzecz, żeby dzieci uczyć i nas samych, wspierajmy się w tym. Dekorujmy swoje życie. Czyli nastawić fokus, nastawić serce na to. Dekorujemy swoje życie, czyli dodajemy do swojego życia. Wiecie, na czym różnica polega między tym zrzucaniem a dodawaniem? Jeśli nastawimy się na dodawanie do swojego życia, to znaczy, że będziemy przyciągać sytuacje, które nas będą budować. Nas, nasz dom, nasze związki.
Rozumiesz, Reniu, o czym chcę powiedzieć?
[48:27] - Tak, zdecydowanie.
[48:28] - Może się tutaj nie wyrażam zbyt ściśle. Chodzi o to, żeby mieć zawsze, nawet w podświadomości, taki program: dodaję do swojego życia wszystko, co mnie buduje. Czyli nie mówić dzieciom: „Słuchaj, ucz się tej matematyki, bo to jest twoja przyszłość”, tylko wspierać dziecko w jego talentach. Czyli: „Maluj, bo to jest twoja przyszłość. Ty z tego możesz zbudować, bo to jest twój potencjał”. A nie my dzieciom mówimy: „Na malarstwie, na artyźmie-
[48:58] - Forsy nie zrobisz.
[48:59] - Tak, wszyscy z głodu poumierali. A idź wystąp z tym chłopcem.
[49:07] - Ja bym do tego dodała jedną rzecz, bo tak mi się nałożyło. Ostatnie moje lekcje to było to dodawanie do życia, tak jak ty to mówiłaś. I też umiejętność rozróżniania. Tak się zastanawiałam. Ta umiejętność rozróżniania w umyśle kojarzyła mi się z umysłem bardzo mocno. Natomiast teraz im dłużej z tym sercem pracuję, to zauważam, że to w ogóle z umysłem nie ma nic wspólnego, tylko ma wspólnego z odczuciami w sercu. To się wiąże z tematem, o którym mówisz. Umiejętność rozróżniania w sercu polega na tym, że dodajesz do siebie budujące rzeczy, jak musisz umieć je zobaczyć. Śmieję się, bo najpierw bardzo mi się to kojarzyło z umysłem, a potem nagle olśniło mnie. Myślę sobie: „Nie, to oczywiście o coś zupełnie innego chodziło”.
Jeszcze podzieliłabym się takim krótkim doświadczeniem na koniec, chociaż dosyć dużo już powiedziałaś na ten temat, dotyczącym matek, które dzwonią do mnie, pytają o dzieci. Większość ma tendencję do tłumaczenia tym dzieciom, że tak trzeba zrobić. Czyli znowu trzymanie tych dzieci, jak ty to ładnie nazwałaś, w starych strukturach. Natomiast ja jedyną informację, jak mnie matka pyta i mocno tę mamę rozczarowuję, to mówię: „Właściwie wiele nie można zrobić. Jedyne, co można, to kochać i wspierać te dzieci i pomagać im kroczyć ich własną drogą”. Czyli krótko mówiąc budować.
[50:37] - Tak jest.
[50:38] - Budować ten sens wyboru drogi przez duszę tego naszego kryształowego dziecka. Zresztą à propos chciałabym też wyjść z tej nazwy kryształowe dziecko, ponieważ coraz częściej pojawiają mi się dzieci, które mają energię, nie mogę nazwać kryształową, ale mają ją inną niż te dzieci do tej pory.
[50:58] - Rozumiem.
[50:59] - Nawet trudno mi to nazwać między. Po prostu widzę, że przychodzą. Przychodzą też rzeczywiście z miłością, z innym otwarciem na rzeczywistość, z kompletnym brakiem tendencji oceniania, a jednocześnie automatycznie wiedzą w swoim życiu, w którą stronę pójść i wiedzą, co jest dla nich dobre i już nie muszą się tego uczyć, tylko mają to w sposób naturalny. Więc jedyne, co mówię tylko rodzicom, to żeby nie zaburzali tego w nich, bo wtedy będą musiały znowu wykonać koło i wrócić z powrotem do tego samego punktu, z którego już przyszły. Więc właściwie nie ma potrzeby tego koła zataczać. Rzeczywiście na kryształowe. W tym przypadku powiedziałabym nie do końca. Więc też nie ograniczajmy tą nomenklaturą dzieci kryształowe całej sytuacji dzieci.
[51:50] - Właśnie.
[51:51] - Tych dusz, które przychodzą.
[51:53] - Chciałabym jeszcze teraz poruszyć temat, o którym żeśmy rozmawiały tutaj przed audycją, jeśli chodzi o wszystkie systemy szkolenia, nawet te trochę nowsze, jak szkoła Montessori czy podejście eriksonowskie. Jeszcze jest kilka takich nazw. Natomiast powiem tak, tu wyrażę swoją opinię. To jest wszystko, kochani, bullshit. To jest stary system. Tak, uczę się angielskiego i sobie wtracam takie słówka, bo to pozwala mi go utrwalić. Dokładnie. Mam nadzieję, że słuchacze nie będą mieli nic przeciwko. I to tak mocno brzmi takie bullshit.
[52:42] - Akcent niezły ci nie robi?
[52:44] - Tak. I co mam na myśli pod tym względem? Że to jest stary schemat, troszkę zamieniony na niby nowe nurty, ale to jest wszystko wsadzanie dzieci w schematy, mimo że w tych ostatnich dwóch podejściach, czyli eriksonowskiej i Montessori jest troszkę inne, złagodzone, ale to jest to samo bullshit. I teraz co chcę powiedzieć. Że te wszystkie stare systemy ezoteryczne, stare systemy wychowawcze, łącznie z eriksonowskim podejściem, Montessori i kilkoma innymi, upadną, dlatego że znowu jest w tych systemach podejście uśrednione. Czyli jest pewna stała, którą trzeba zrealizować, stały program. I powiem tak, ja sama jestem pedagogiem i jestem w ciemnej, za przeproszeniem, pupie, żeby wymyślić coś konkretnego, żeby ten system wychowawczy wspomóc. Ponieważ tak naprawdę jeszcze dziś chyba to nie jest czas na zbudowanie systemu albo to już w ogóle nie będzie czas na zbudowanie systemu. Czyli to jest właściwie dopiero taki moment, kiedy napływają nowe energie nowej świadomości, jak podejść do tego młodego pokolenia. Także my teraz wszyscy błądzimy po omacku, szukamy czegoś lepszego dla swoich dzieci, ale na dzień dzisiejszy czegoś lepszego jeszcze nie ma.
Więc jedyna opcja, żeby to dziecko dobrze wesprzeć, to opierajmy się tylko na rodzinie w tym momencie. Nie na szkole, tylko na rodzinie. Nie wiem, czy Reniu masz takie samo podejście, że dziś rodzina jest najważniejszym czynnikiem, który może wesprzeć w sposób prawidłowy dziecko. Nie liczmy na razie na system edukacyjny, bo jeszcze nie ma takiego.
[54:36] - Ja bym powiedziała tak. Naturalną rzeczą jest fakt, że jak dziecko się rodzi, to nie rodzi się w szkole, tylko rodzi się w domu. Czyli siłą rzeczy wszystko, co dostaje na to życie, zaczyna się dokładnie od rodziny, tak jak powiedziałaś. To jest też taki stary sposób myślenia, w którym myślimy, że nasze dzieci są wychowywane poprzez szkołę. Nie do końca tak to wygląda, bo z naszego doświadczenia, chociażby tych metod z podświadomością wynika, że wszystkie programy przychodzą mniej więcej do piątego roku życia dziecka, co oznacza, że wtedy się nie chodzi do szkoły.
[55:23] - Do przedszkola lub do żłobka.
[55:27] - Tak, ale też jest dużo dzieci, które dostają to, tak jak ja, ani do przedszkola, ani do żłobka nie chodziłam. Dostałam to po prostu z rodziny. Czyli mogę powiedzieć, jest to proces. Im rodzina jest bardziej otwarta, im bardziej przepracowana, im bardziej zwraca uwagę na ten ośrodek serca czy uczy się kierować tym ośrodkiem serca, tym bardziej zwiększa szanse na prawidłowy czy wspierający, jak ty to nazywałaś, rozwój danego dziecka, które w tej rodzinie się rodzi. Czyli oczywiście, że zwracamy uwagę na rodzinę. Jedyne, co ja bym powiedziała, to fakt, że To, co zawsze powtarzamy na warsztatach i mówimy i w audycjach, że to my tworzymy własną rzeczywistość. Czyli im więcej ludzi będzie tworzyło tę rzeczywistość z poziomu serca czy ośrodka serca, czy jakkolwiek ogólnie to nazwiemy, to mogę powiedzieć, im więcej będzie takich decyzji wszędzie, ale myślę, że to już nie dotyczy tylko szkoły, bo przecież nie tylko szkoła później, nie tylko w szkole uczestniczymy, w polityce uczestniczymy, we wszystkim uczestniczymy, budujemy historię naszej rzeczywistości. Mogę powiedzieć, tym więcej będzie szansy na to, żeby to wszystko wynikało z poziomu serca i miało ręce i nogi w pewnym sensie.
[56:42] - Teraz patrząc z punktu widzenia rodzica, który dzisiaj, ja mówię o sobie, który ma rozwinięty ośrodek serca, nie w 100%, ale jednak jadę na nim kochani. Staram się przynajmniej codziennie. Dziś gdyby mój syn miał taki moment, że musiałabym dokonać wyboru, czy dawać go do przedszkola, do żłobka, czy do szkoły, to powiedziałabym tak: do żłobka absolutnie nie. Moje serce dziś mi to mówi. Weszłabym bardziej w rolę osoby, która jest z tym dzieckiem w domu bez presji ekonomicznej. Mogę poświęcić mu czas. Jeśli chodzi o wcześniejszą szkołę, mówię absolutnie nie. Jak najdłuższe dzieciństwo. Jeśli chodzi o szkołę, to mówię indywidualny tok nauczania dla dzieci kryształowych czy dzieci z nową energią. Dzieci takie nie nadają się do systemowych ośrodków, placówek.
I te dzieci otwarcie o tym mówią. Nie chcą chodzić do szkoły, mają odruch wymiotny, bym powiedziała, czyli nerwica wegetatywna się u nich zaczyna. Nie są w ogóle stworzone do czegoś takiego jak przebywanie w dużych grupach. To są dzieci, które przychodzą tu pracować na poziomach energii, więc one są bardzo delikatne. Powiem tak: ja wspieram szkoły domowe, wspieram nauczanie domowe. Absolutnie. Ja to mówię od lat. Też się przyznaję do tego, że ja nie miałam tyle odwagi, żeby moje dziecko takiemu nauczaniu poddać. Wspieram też bardzo późne oddawanie dzieci pod skrzydła opiekunek czy pod skrzydła osób z zewnątrz rodziny. To też mówię wprost.
Jeśli chcemy dobrze swoje dziecko podlewać, to róbmy my sami. Jeśli decydujemy się na dzieci, to nie z myślą, że ja za miesiąc wrócę do pracy, a rolę opiekuna przejmie ktoś zupełnie obcy, często przypadkowy w cudzysłowie. Nie ma przypadków, ale do naszego życia przychodzą osoby różne, z którymi my mamy zobowiązania karmiczne, z którymi mamy przepracować też i trudne rzeczy. Więc wydaje mi się, że im bardziej chronimy swoje dzieci od świata zewnętrznego, tego, jakby to powiedzieć 3D, tym bardziej to dziecko ma szansę urosnąć na zdrową jednostkę.
[59:03] - Ja mogę powiedzieć chyba tutaj jest moment, w którym powinnam podziękować ojcom dzieci.
[59:10] - Dziękujemy ojcom dzieci.
[59:10] - Na pewno się z tego ucieszą.
[59:12] - Ale twoim czy wszystkich?
[59:14] - Moim, moich dzieci, ponieważ ostatnio właśnie doszłam do sytuacji, jak próbowałam znaleźć w tym coś dobrego, to myślę sobie właściwie mogę im podziękować za to, że ja miałam bardzo silną potrzebę zostania z dziećmi w domu i zajęcia się nimi, poświęcenia im czasu. I dziękowałam mężom i Bogu, że mam taką sytuację dobrą finansowo na zasadzie właśnie moich partnerów, czyli ojców dzieci, że mogłam sobie na to pozwolić. Bo rzeczywiście to, co już dawno zauważyłam, bo większość moich znajomych to byli rzeczywiście ludzie biznesu, więc tak byli zajęci własną pracą, że opiekunki, nianie i tak dalej zajmowały się tymi dziećmi. A ja siedziałam w domu właśnie ze względu na to, że ojciec dziecka był w stanie mi to dać i widziałam nieprawdopodobną różnicę. I co ciekawe, różnica polegała też na odwadze, że na przykład moje dzieci są bardzo odważne. Ja tak się dziwiłam, czemu one są takie bardzo odważne. I pomyślałam sobie: są, bo były ze mną i dostały taki poziom miłości i takie możliwości, których dzieci, które są w przedszkolach i w szkołach po prostu nie dostają.
[01:00:23] - Tak. I tutaj też chciałabym obalić mity, że dziecko bardziej się socjalizuje w grupie rówieśniczej, że się bardziej rozwija. Kochani, to jest znów bullshit. Obserwuję dzieci, które wychowują się bardzo długo w rodzinie. Nawet jedynakowie absolutnie przerastają intelektualnie dzieci z tak zwanych grup, gdzie się je wkłada od razu do grupy. Dlaczego? Dlatego, że stymulacja idzie od osoby dorosłej. Obserwując, żyjąc w grupie osób dorosłych, to dziecko natychmiast dojrzewa szybciej intelektualnie, społecznie. Poza tym nie każde dziecko jest stworzone do tego, żeby nawiązywać szerokie kontakty międzyludzkie. To też musimy zrozumieć, bo też miałam taką mamę, która mówi i ubolewała nad tym, że dziecko nie chce się bawić z pewną grupą rówieśników, a rodzice dorośli się przyjaźnią, a dzieci nie chcą się ze sobą bawić.
Ja mówię: słuchaj, ty też nie wszystkich lubisz, ty też nie wszystkich akceptujesz i też nie do wszystkich pasujesz. Daj wybór dziecku.
[01:01:30] - Dziecku. Dokładnie.
[01:01:31] - Po prostu. On może nie lubić Stasia. Staś go może denerwować. Może mają jakieś zobowiązania karmiczne z poprzednich wcieleń. W ogóle może mają się w ogóle nie spotkać w tym życiu. Mówię: nie łamuj swojego dziecka na siłę w pewne schematy, że ludzie muszą żyć w relacjach.
[01:01:48] - Tak, dokładnie.
[01:01:49] - Bo często jest tak, że właśnie te dzieci bardzo wrażliwe mają być twórcze. To znaczy, że nie energię mają ładować w relacje ze Stasiem, z Zuzią, z Iksińskim, tylko mają energię ładować w tworzenie. Mają wymyślać nowe techniki naukowe, mają wymyślać nowe podręczniki, mają tworzyć. Przecież jeśli ktoś jest twórczy, nie może realizować się w stu procentach w świecie zewnętrznym, bo nie ma czasu na twórczość. To jest logiczne.
[01:02:17] - Ale dokładnie tak można powiedzieć, bo muszę powiedzieć nawet nie szukając i nie patrząc na dzieci, tylko patrząc na siebie. Jak wiesz, zawsze byłam bardzo towarzyską osobą i wciąż tylko były tłumy ludzi wokół mnie. I nagle zauważam z ciężkim zaskoczeniem, że przestaję mieć na to ochotę. I nawet był taki moment, w którym się źle czułam. Myślę sobie: „Cholera, robię się jakiś odludek, czy o co chodzi?” A potem nagle zaczęłam siebie obserwować i mówię: „To w ogóle nie o to chodzi. Ja nie robię się żadnym odludkiem. Po prostu jak zaczynam bardziej zwracać uwagę na swoje aspekty twórcze i temu się oddawać, to najnormalniej w świecie potrzebuję” — czego? Ciszy. Więc jak potrzebuję ciszy, to nie ma żadnej możliwości, żebym ja tę ciszę osiągnęła z takim tłumem ludzi wokół siebie. To po prostu jest niemożliwe.
No i pogodziłam się z tym oczywiście.
[01:03:10] - Tak, ale to też myśmy nie raz mówiły w audycjach, że jeśli ktoś chce poznać siebie, chce odkryć swój rdzeń czy swój trzon, esencję, co ty powiedziałaś, to nie ma bata, kochani, to my musimy zostać sami ze sobą.
[01:03:24] - Tak, przynajmniej przez chwilę.
[01:03:26] - Przez jakiś czas. Ale to jest wpisane w nasz rozwój. I z tego, co obserwuję, im bardziej człowiek rozwija swoją świadomość, im bardziej staje się indywidualny, im bardziej staje się klarowny sam w sobie, nie szuka ludzi, nie szuka towarzystwa. Wręcz słuchajcie, wczoraj na przykład poszłam w góry na trasę. Była niedziela, sporo osób przyjechało i wiecie co? Ja byłam zmęczona mijaniem się i mówieniem: cześć, hi, dzień dobry, pozdrawiam na szlaku. Mówię: „Kurczę", trochę gorzej powiedziałam sobie w tym myślę.
[01:04:03] - Nie mów tego w audycji.
[01:04:04] - Nie, nie powiem, nie powiem. Pip, pip. W każdym razie ja byłam zmęczona mijaniem się tych energii. Ja mówię: „Ja przyszłam tu w góry, żeby zostać sama z przyrodą”. I wiesz, ale nie spuszczę głowy w dół i nie udam, że nikogo nie ma i nic się nie dzieje, tak?
[01:04:23] - Nie, to wiadomo. Natomiast wydaje mi się, że jednym z istotnych punktów jest też fakt, że należy to zaakceptować. I to dotyczy też oczywiście nie tylko dorosłych, ale też dzieci. Może i przede wszystkim dzieci, że dzieci też potrzebują samotności i nic złego się z nimi nie dzieje, jeżeli one chcą zostać w tej ciszy, ponieważ rodzą się troszkę inne energetycznie dzieci, to one potrzebują po prostu w naturalny sposób więcej ciszy. Zresztą wiesz, teraz na przykład pomyślałam sobie, że to też widać w relacjach, że na przykład zobacz, przyjaźnimy się tyle lat. Na początku, jak zaczęłyśmy robić tę audycję, czy jeszcze chwilę wcześniej, to bardzo często się kontaktowałyśmy, wciąż miałyśmy potrzebę zdania sobie sprawy, relacji ze wszystkiego, co się dzieje, a potem to się, że tak powiem, wykańczało, wykańczało i nie ma to nic wspólnego z tym, że przestałyśmy się lubić czy mieć do siebie zaufanie tylko z tego powodu, że, że tak powiem, weszłyśmy w swoją ciszę i pewne odpowiedzi znajdujemy już u siebie i już nie ma takiej potrzeby utrzymywania ciągłego kontaktu, że codziennie jest telefon, nie?
[01:05:25] - Dokładnie.
[01:05:25] - Czyli wydaje mi się, że przy tym oczywiście trzeba też rozwinąć może taką cechę akceptacji tego. Bo to też jest taki niebezpieczny moment, w którym ja na przykład straciłam co najmniej kilku, nazywałam ich wcześniej przyjaciół, którzy zupełnie nie rozumieli tego u mnie i zaczynali się czuć z tym źle, że się o nich nie troszczę, że zapominam i tak dalej. Chociaż to w moim świecie nie miało z tym po prostu nic wspólnego. Ale w ten sposób straciłam właśnie też przyjaciół kilku.
[01:06:01] - Rozumiem.
[01:06:01] - Więc chyba ta akceptacja też jest konieczna. To znaczy danie drugiemu człowiekowi też tej przestrzeni. I to oczywiście dotyczy nie tylko nas jako przyjaciół czy znajomych, czy szefów, czy współpracowników, czy jakkolwiek by to nie nazwać. Dotyczy też relacji w małżeństwie, czyli męża i żony, partnera, partnerki i dotyczy też nas jako rodziców w stosunku do dzieci.
[01:06:24] - Dokładnie.
[01:06:26] - Warto też o tym pamiętać i nie wyciągać pochopnych wniosków.
[01:06:33] - No właśnie, ja tutaj jeszcze à propos tego, co powiedziałaś, że dzieci też potrzebują ciszy, to tutaj też przykład swojego dziecka. Kiedyś, jak on zamykał się w pokoju, to mówię: „Konciu, dlaczego ty tak drzwi zamykasz? To takie niekulturalne. Zawsze to tak żyjemy w społeczności takiej małej, to lepiej, żebyś miał te drzwi otwarte, to będziesz nas czuł, my ciebie będziemy czuli”. Nie rozumiałam tego, dopóki sama nie dotknęłam pozwolenia sobie na bycie w absolutnej izolacji. I teraz jak Konrad przychodzi, to mówi tak: „Wiesz, mamo, ja lubię wracać do domu, ale nie dlatego, żeby z wami rozmawiać, tylko dlatego, żeby zamknąć się w swoim pokoju. Ja i tak was czuję, ja i tak czuję waszą obecność”. Co mi też dało tak właśnie: „O kurczę, coś w tym jest”. Nigdy pod tym kątem nie patrzyłam na to, tylko miałam potrzebę ciągle z nim konwersacje prowadzić, ciągłe rozmowy, wypytywać go, jak tam w pracy, jak tam w szkole i jak tam. I on się zawsze denerwował i mówił tak: „Mamo, jak ja będę gotowy, jak będę chciał, to ci wszystko opowiem, ale na dzień dzisiejszy nie chcę”.
I to też właśnie taka nauka dużej tolerancji i jakby wyzbyć się poczucia, że jesteśmy odrzucani przez własne dzieci, bo to nie jest odrzucenie.
[01:07:51] - Bo to nie jest odrzucenie, dokładnie.
[01:07:52] - To jest po prostu inny rodzaj komunikacji. Albo wczoraj Parę miesięcy temu do swojego męża miałam pretensje, że ty już ze mną w ogóle nie rozmawiasz. Mówię: to tak jak stare małżeństwo. Idziemy do knajpy, każdy z nas patrzy w okno i nic nie rozmawiamy. Mówię: do cholery, co to za związek? Mówię: pamiętasz, jak żeśmy się poznali, to buzia nam się nie zamykała, ciągle się śmialiśmy. Wczoraj właśnie, co chcę dokończyć, jechaliśmy z tych gór, byliśmy bardzo zmęczeni, ale też zauroczeni całymi tymi widokami, które wczoraj żeśmy pooglądali. I Jarek mówi: „Wiesz, mnie to wystarczy, że ja po prostu z tobą jestem. Ja tak lubię z tobą pomilczeć, potrzymać cię za rękę i nic nie mówić”.
[01:08:34] - Cię załatwił.
[01:08:35] - Ale mnie załatwił. Ja mówię: „Kurczę, wiesz, misiu, to jest bardzo piękne, ale ja chyba jeszcze nie jestem na tym etapie”. Ale ja zrozumiałam to. Jakaś część mnie już potrafiła to zrozumieć. Ale umysł tak: on mnie już nie kocha. Już jesteśmy jak stare małżeństwo.
[01:09:01] - To zabawne.
[01:09:04] - To nie jest zabawne.
[01:09:06] - Myślę, że pewne rzeczy też fajnie wychodzą, bo się uśmiałam ostatnio. Jak mówiłam w czasie audycji, mój syn już mieszka samodzielnie, w związku z tym rzadziej się widzimy. Ostatnio przyjechał na weekend i zrobił mi niespodziankę, bo ja już myślałam: nie dzwoń, nie pisz. Chyba już ma dosyć matki. I też starałam się wypoczywać od jego towarzystwa. Natomiast jedną fajną rzecz powiedział, która zadała kłam czy postawiła znak zapytania wyciąganym przeze mnie wnioskom wcześniej, bo ja rzeczywiście myślałam: może go ograniczałam za bardzo, może już go męczyłam za bardzo, więc dobrze nam zrobi, że będziemy mieszkać osobno i będzie fajnie. Będziemy się rzadziej spotykać, to inaczej te energie będą pracować. Faktem jest, że inaczej pracują, siłą rzeczy. Natomiast jedną miłą rzecz powiedział, bo wszedł do domu i tak posiedział przez chwilę i mówi: „Wiesz, mamo, ja to jednak lubię się z tobą spotykać, bo jak jestem w tym mieszkaniu, w którym ty mieszkasz, to taka fajna energia jest”. Ja myślę sobie: moje dziecko uczy się mojego słownictwa.
[01:10:12] - Właśnie.
[01:10:13] - Co wcale nie oznacza, że można i trzeba ze względu na tę energię tkwić w tym non stop, cały czas. Zauważam mnóstwo dobrych cech i dobrych rzeczy związanych z tym, że mieszkamy osobno. I podejrzewam, że jakbyśmy już tak długo mieszkali znowu z sobą razem, to pojawiałyby się pewne napięcia i potrzebna by była cisza i dla mnie, i dla niego, żeby jednak zamknąć się w osobnych pokojach. Także myślę, że powiedziałam tylko ten przykład na zasadzie takiej, że fajnie jest doceniać wszystkie rzeczy w jedną stronę i w drugą stronę i też ciszę sobie dawać.
[01:10:51] - Dokładnie. Czyli co, Reniu, tym miłym akcentem zbliżyłyśmy się chyba do końca audycji.
[01:10:58] - Tak jest. To tylko przedstawiamy się na koniec.
[01:11:00] - Bardzo proszę.
[01:11:01] - Zanim się pożegnamy. Zacznij ty teraz.
[01:11:04] - Nie chcesz wejść pierwsza na mównicę?
[01:11:07] - Nie. Ja wyszłam pierwsza z tematem.
[01:11:09] - Dobrze. Kochani, nazywam się Monika Jakubczak. Jestem jasnowidzem. Zapraszam was serdecznie na indywidualne sesje jasnowidzenia przez Skype'a. Zapraszam was również na kursy metody Droga do Wolności, które odbywają się w zasadzie w każdy weekend. Możecie do nas zapisać się na wizytę u nas osobistą, czyli osobiście odbyć kurs lub przez Skype'a. Zapraszam was również do ustalania indywidualnej diety, bo okazuje się, że to bardzo fajnie działa i to się sprawdza i ludzie mają efekty i wiele schorzeń reguluje się, ustępuje w sposób naturalny przy okazji tylko i wyłącznie zmiany diety, czyli wprowadzania produktów, które nas budują, eliminacji produktów, na które reagujemy alergicznie. Zapraszam was do wysłuchiwania audycji, jeśli będą powstawać. Tutaj też znak zapytania, kwestia otwarta. I to wszystko, Reniu, kochanie.
Zapraszam ciebie teraz na mównicę.
[01:12:20] - Ja najpierw powiem jedną ciekawą rzecz à propos diety. To jest moje odkrycie. Kupiłam sobie suplement diety na włosy, na paznokcie i na skórę, żeby być piękną i młodą. I dobra firma, więc myślę sobie: super. Nie powiem tu nazwy firmy, ale w Niemczech. Wzięłam jedną tabletkę i fatalnie się poczułam. Myślę sobie: co się dzieje? Dlaczego mówię o diecie? Dlatego, że wzięłam wielkie szkło powiększające i zaczęłam sprawdzać małym druczkiem, co jest napisane. I okazało się, że na zwykłym preparacie dotyczącym skóry, włosów i paznokci pojawiła się soja i laktoza w pełnym wymiarze.
I co się okazało? Ty wiesz już. Ja jestem uczulona na soję, laktozę i gluten. Okazało się, że trzeba sprawdzać à propos diety. Jeżeli wyjdzie Monia czy ja powiemy, że jest uczulenie na gluten, soję czy laktozę, to niestety trzeba patrzeć też na wszystkie preparaty dokładnie, bo w Niemczech na szczęście jest taki przepis, że wszystko się pisze i okazuje się, że w rzeczach, które by mi do głowy nie przyszły, że mogą być te rzeczy, na które ja jestem uczulona, niestety są.
[01:13:44] - No właśnie.
[01:13:45] - I żeby nie wyciągnąć błędnego wniosku na przykład, że jestem uczulona na te tabletki, bo to wcale nie na tabletki jestem uczulona, tylko jestem uczulona na rzeczy, które są w tych tabletkach zawarte. I to może być tylko jedna rzecz.
[01:13:59] - Dokładnie.
[01:13:59] - Także takie miałam kiepskie doświadczenie.
[01:14:02] - Najlepiej by było, żeby każdy sam mógł sobie te wszystkie rzeczy sprawdzić. Tym bardziej, że dieta jest rotacyjna na jakiś czas i potem należy ją zweryfikować albo coś dodać, albo coś ująć. Ale też często bywa tak, że z obserwacji wynika, że jeśli my mamy nietolerancję jakichś składników pokarmowych, to mamy ją na całe życie, dlatego, że tak jest ukształtowany nasz organizm i z pewnymi rzeczami mamy się pożegnać w życiu. Koniec, kropka.
[01:14:30] - Tak. I rzeczywiście ta nietolerancja u mnie wynikała całe życie, a ja nie zauważałam. Zresztą powiedzmy sobie, kiedyś nie było takich badań i nikt nas nie uczył siebie tak obserwować, a teraz rzeczywiście to widzę. Także to à propos chciałam dodać do diety, bo to dla mnie była szokująca informacja. Po prostu do głowy by mi nie przyszło, że takie rzeczy mogą być w zwykłych trzech rodzajach witamin, gdzie brałam tylko pod uwagę, że tam są same witaminy, nic więcej. Ale okazało się, że świat mnie zaskoczył, farmaceutyczny kolejny raz mnie zaskoczył. Natomiast teraz wrócę do siebie. Co robię? Prowadzę sesje indywidualne też przez Skype'a i muszę tutaj przy okazji zaznaczyć, że sporo ludzi dzwoni do mnie i pyta, czy jak będę w Warszawie na warsztatach, to czy mogę zrobić sesję indywidualną, spotkać się po prostu. Więc wyjaśniam tutaj wszystkim, że odmawiam, ale odmawiam nie dlatego, że nie chcę pokazać twarzy czy coś w tym stylu, tylko dlatego, że po warsztatach jestem naprawdę zmęczona i po prostu nie mam siły przyjmować jeszcze później indywidualnie.
A ponieważ z Niemiec przyjeżdżam tylko na parę dni, zazwyczaj dzień przed warsztatami i dzień po, to po prostu nie mam kiedy wypocząć i nie ma tego kiedy zrobić. Dlatego ona jest przez Skype'a. To jest jedna rzecz. Drugą rzecz, którą chciałam powiedzieć, to to, że jeszcze te integracyjne medytacje integracji wyższego ja i podświadomości wciąż robię też przez Skype'a, ale już jako indywidualne kursy, czyli robię to jednej bądź pojedynczym osobom, dwóm na przykład, jeżeli jest to małżeństwo czy mama z córką, czy z synem i tak dalej. Czyli to jeszcze cały czas robię, ale tylko przez Skype'a. Natomiast nowe warsztaty to już są warsztaty pracy z ośrodkiem serca. Te ostatnie, które miałam, to już były niby jeszcze integracji, ale już wprowadzałam nowe elementy, a w tej chwili już wszystko będzie inne. Czyli ewidentnie będzie to tylko praca z ośrodkiem serca i najbliższe są 26, 27 października w Warszawie. Bardzo proszę o zapisy. Tak.
[01:16:39] - To co kochani, powolutku się żegnamy, a właściwie w szybkim tempie się żegnamy. Buziaki. Pa.
[01:16:45] - Buziaki. Pa.
[01:16:47] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.