[00:02] - Cafe de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo! Cafe de Flore znów wjeżdża do państwa domów i państwa uszu. Witamy cię serdecznie. Z wami kochani z tej strony Monika Jakubczak i...
[00:20] - Nata Engel. Witam wszystkich serdecznie.
[00:23] - Witamy was kochani. Dzisiaj Reniu od razu bierzemy się do rzeczy. Zapraszam-
[00:29] - Idziemy do tablicy.
[00:30] - Tak jest. Zapraszam cię do tablicy. Temacik na dziś.
[00:34] - A dzisiaj fajny temacik, więc mogę poszaleć. Nie będę nikogo trzymać w napięciu. Temat jest: dojrzałość do życia z poziomu ośrodka serca.
[00:45] - Tak.
[00:45] - Tadam!
[00:48] - Bardzo ładnie zabrzmiało kochanie, ale co to faktycznie oznacza? Czy my to już wiemy? Czy my to tak w połowie wiemy? Czy my się tego uczymy?
[01:00] - Znaczy mogę powiedzieć tak: zacznę swoją historię, oczywiście prywatną.
[01:04] - Na to liczyłam.
[01:06] - Ostatnio dość mocno się umordowałam. Umordowałam się w związku z tymi dualnymi energiami i z tym ciągłym przechodzeniem z ciemności do jasności, z jasności na ciemności i rozpatrywaniem wszystkiego na tym dualnym poziomie. Otarło się to dość mocno o moje prywatne życie i o dosyć nieprzyjemne doświadczenia dualne z tego poziomu. Chyba mogę powiedzieć, że padłam ofiarą, a może się sama o to prosiłam, żeby dobrze mi to w głowę weszło. Jakkolwiek, to mogę powiedzieć doświadczenie nabyłam. I powiem ci tak: zaczęłam o tym coraz więcej myśleć i nagle poczułam taki duży przesyt tą dualnością. I nagle mnie, powiedziałabym, olśniło i tknęło, że myślę sobie: na tym poziomie, na którym jestem, w tym dualnym, to co można zrobić, to przejść z tej strony ciemności do strony światła. I właściwie w pewnym sensie cały czas jesteś tylko w tej dualności, czyli nie możesz wyjść poza ten poziom. To mnie troszkę zmartwiło, bo jak wiesz, nie lubię ograniczeń. W związku z tym myślę sobie: no nie, musi być coś więcej.
Oczywiście słyszałam na ten temat dużo o niedualnym świecie, ale była to tylko czysta teoria i właściwie chyba nie miałam bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, który wyszedł z tego poziomu całkowicie i dał sobie z tym radę i już naprawdę wcielił w to życie. Poza legendami i historiami różnymi, tak w internecie, jak i w różnych innych historiach. I zaczęłam myśleć nad tym, myśleć, myśleć. Aż wreszcie, tutaj muszę wszystkim powiedzieć, pokusiłam się o wejście na twoje arkusze i po prostu zapytanie w głębokiej ciszy swojej wewnętrznej, swojego wyższego ja, jaki jest sposób na to, żeby wyjść z tego dualnego świata. Czy jest coś mocno prostego, co by spowodowało, że da się to zrobić? Jeżeli czujesz w sobie tą gotowość, czyli mogę powiedzieć bądź do tej gotowości jesteś przymuszona tak jak ja, chociażby zmęczeniem i tymi doświadczeniami życia zewnętrznego w 3D. I nagle dostaję odpowiedź, która wcale nie brzmiała tajemniczo. Odpowiedzią była miłość.
[03:36] - Tak.
[03:38] - I zaczęłam już wtedy naprawdę głęboko odczuwać siebie i weszłam w głęboką medytację. Nazywam to medytacją, ale bardziej to była rozmowa z moim wyższym ja, ale taka bardzo głęboka, czyli nie tylko na zasadzie zwykłego stanu alfa i mówienia czy regułki, czy czegokolwiek, tylko naprawdę weszłam głęboko w swoją istotę i bardzo głęboko poczułam, że ta metoda to jest nasz ośrodek serca, czyli budowanie naszego ośrodka serca i tylko to nas wyzwala z tego dualnego świata. I oczywiście pewnie nie mówię nowych rzeczy, bo o tym się mówi wszędzie i wokoło. Natomiast ja chciałam się tym podzielić ze względu na to, że naprawdę głęboko to poczułam, że oczywiście teraz czuję się tak, jakbym tamten poziom, w którym byłam te parę dni temu, doszła nim do końca, a teraz rozpoczęła począteczek dopiero nowego poziomu. I to tak mi się głęboko rozszerzyło. Zresztą rozmawiałyśmy na ten temat. Rozszerzyło mi się to w taki sposób, żeby rzeczywiście decydować z tego poziomu, kreować z tego poziomu, mówić z tego poziomu, myśleć z tego poziomu. Czyli po prostu wszystko odnosić właściwie tylko i wyłącznie do tego poziomu. I postanowiłam oczywiście się tym podzielić z ludźmi ze względu na to, że może też pewnie są ludzie, którzy wchodzą w ten sam punkt, w który ja wchodzę. Myślę, że to nie przypadek, czyli te energie transformująco bardzo mocno działają i oczyszczają pewne rzeczy i przygotowują nas do tego.
I pewnie znajdzie się sporo takich ludzi, które też wchodzą w ten sam poziom, więc może poczują się mniej samotne i mniej dziwne, bo jednak to wejście, podejrzewam, na razie jeszcze o tym nie wiem za wiele, ale podejrzewam, że to wejście z tego poziomu w życie, tutaj, w tej naszej materii chyba najłatwiejsze nie jest.
[05:32] - Chyba nie. I powiem ci tak, że właściwie jak rozwijałam się duchowo przez szereg lat, to zawsze przychodziły takie myśli właśnie: patrz na jasne, to się nie ubrudzisz. I ja tego w ogóle nie rozumiałam. O co chodzi? Jakie jasne i co tutaj mam się nie ubrudzić? I ja rozumiałam to w ten sposób, że patrz na jasną stronę człowieka, to się nie ubrudzisz ciemnym. Ale to z dzisiejszego punktu widzenia mam inne rozumienie. To znaczy, że dla mnie z dzisiejszej perspektywy tego życia, z perspektywy serca To oznacza dla mnie, że mam patrzeć w stronę światła. Czyli wychodzić z perspektywy tego dualnego świata, wychodzić z perspektywy ciemnych zaprogramowań i wchodzić w świat czystej wibracji, czystej energii, energii miłości, piękna, prawdy. Bo ja rozumiałam tak, że ja mam zostawać z tymi ludźmi, z którymi już tak naprawdę nie rezonuję i wyszukiwać na siłę w nich-
[06:38] - Coś dobrego.
[06:38] - Dobrych stron. Dokładnie. I to mi się nie udawało. I ja się czułam zdruzgotana. Mówię: „Panie Boże, ja się tak staram, ja się tak modlę, ja tak chcę bardzo widzieć i tak się namawiam do zostania w tym wszystkim poprzez to moje zrozumienie na tamten moment, ale ja nie daję rady”. Mówię tu jest jakieś błędne założenie, błędne moje zrozumienie. I jak zaczęłam pisać skrypt do metody „Droga do wolności”, to przychodziły różne teksty, które miałam w tym skrypcie umiejscawiać, które miały być pomocne do tworzenia pytań, dzięki którym człowiek będzie się oczyszczał z różnego zaprogramowania. I jeden z tych tekstów, on jest króciutki, przeczytam, bo dokładnie nosi taki tytuł: „Życie z poziomu serca. Tu zaczyna się dopiero świadome życie. Życie z poziomu serca to symbol wyzbycia się rozumowego, logicznego, deliberującego za i przeciw podejścia do życia.
Strach i lęk przestają istnieć, a zawierzenie, że to, co nas spotyka, prowadzi nas do pozytywnych zmian, stanowi motto życiowe. Nawet niemiłe doświadczenia z punktu widzenia umysłu mogą okazać się wybawieniem i pomostem łączącym nas z nowym, świadomym życiem.”
[07:54] - Oszno.
[07:55] - Tak jest właśnie i na mnie tak samo. Osho twierdzi, że człowiek przebudzony w najgłębszym mroku życia zachowuje to samo milczenie, ten sam spokój, jakiego doświadcza podczas najjaśniejszych dni swojego żywota. Jest ponad wszelkimi podziałami. Ma taką moc, że czyny nie są w stanie przejąć nad nim kontroli. Człowiek przebudzony to ten, który zachowuje wolność bez względu na okoliczności i to, czy los mu sprzyja, czy też nie. Nauczono nas wątpić, poddawać w wątpliwość, analizować, przesypiać się z tematem. Zimna kalkulacja na piedestale, zimny ogląd, chłodne spojrzenie. Załatwialiśmy do tej pory wszystko za pomocą logicznego umysłu. Musiał być bilans zysków i strat. Nauczono nas, aby zawsze był zysk związany z każdą podejmowaną decyzją.
Teraz się już tak nie da. Teraz jest czas. Musisz coś stracić, aby coś zyskać. Aby zyskać nowe życie, musisz stracić stare. Kiedy przychodzi czas decyzji, opanowują nas lęki związane z przyszłością. Pojawiają się w głowie tysiące pytań: co dalej? Jakie będą konsekwencje takiej opcji, a jakie takiej? Robimy tabele, wykresy, prognozy i nie wiem, co tam jeszcze. Wszystko, co proste utrudniamy, wchodząc w labirynt umysłu. Tak naprawdę to jest wszystko bardzo proste.
Nasze serca wiedzą, zawsze wiedzą. Zadajmy sobie pytanie: co bym zrobił i jak by moje życie wyglądało, gdybym nie miał uprzęży materialnej? Gdzie bym był? Co bym robił? Jak byłbym wolnym od zobowiązań, niezależnym człowiekiem, gdzie bym był? Patrzmy sercem, dokonujmy wyborów sercem. Uniezależnijmy się od wątpliwości i kalkulacji. Bądźmy świadomi, co czuje nasze serce i tylko to jest ważne. My decydujemy, jak wygląda nasze życie.” No właśnie, w tym tekście jest właściwie zawarte, żeby wyjść ze świata. Ja to tak rozumiem dzisiaj, z tej perspektywy, kiedy ja to teraz czytam.
Żeby wyjść właśnie z tej dualności, to należy odłączyć się od deliberującego umysłu. Jakby w ogóle wyjść z tej perspektywy zysków i strat, tej zimnej kalkulacji, a wejść tylko i wyłącznie na tą część nas samych, która jest tak zwanym sercem, czyli patrzymy na świat, na siebie z poziomu miłującej istoty. Tak bym to określiła, że my zawierzamy, że wszystko będzie w porządku. Nie wiem, Reniu, czy ty się zgadzasz z moim rozumieniem tego tekstu?
[10:36] - To znaczy zgadzam się, chociaż ten tekst potraktowałabym jeszcze szerzej. Czyli powiedziałabym, że potrzeba do tego też odwagi i takiego pełnego zrozumienia, że to, co tracimy, to właściwie jest tylko fikcją.
[10:56] - Tracimy, prawda?
[10:58] - Dokładnie, ponieważ tak naprawdę my tego nie tracimy, tylko dokonujemy innego wyboru. I też powiedziałabym ciekawe to jest w tym kontekście, że zawsze mi się wydawało, że w momencie, kiedy pracuje się z poziomu i to jest chyba pewien rodzaj przekłamania, z poziomu serca, nazwijmy to w skrócie, to robimy wszystko dla innych i w pewnym sensie się dla nich poświęcamy. Czyli symbolem czegoś takiego była dla mnie do tej pory na przykład matka Teresa.
[11:26] - Dokładnie.
[11:27] - A teraz z tego mojego doświadczenia dla mnie wynika, że ja wcale nie zatracam indywidualności, że wcale nie muszę się dla innych poświęcać, że tylko wybieram pewien rodzaj wibracji i drogi, z poziomu którego, jeżeli już wybiorę tą wibrację, tworzy się rzeczywistość, tworzą się inni ludzie, tworzą się inne sytuacje, tworzą się inne relacje, tworzy się inna praca, wszystko tworzy się inne. Więc można powiedzieć właściwie nic nie tracę. Nie można nawet tego też powiedzieć, że zyskuję, tylko chyba powiedziałabym zamieniam.
[12:03] - Tak, ale wydaje mi się, że zyskuję i teraz ja bym utrzymuję jednak zyskuję. Zyskuję nowe życie zgodne ze mną, prawda?
[12:11] - No tak.
[12:12] - A tracę to, co już zgodne ze mną. Teraz chciałam taką historię opowiedzieć ze swojego życia, właściwie można powiedzieć zawodowego, bo jakoś ta historia mi teraz napłynęła do głowy à propos strat i zysków Słuchaj, była taka sytuacja w moim życiu, że odeszłam z pracy tu w Krakowie. Pracowałam w barze ekologicznym i już tam się po prostu źle czułam. Nie dość, że to była bardzo ciężka praca fizyczna, to ewidentnie już to do mnie nie pasowało. A ponieważ nie miałam żadnej innej opcji, jak będę teraz zarabiać na chleb, bardzo się bałam. Ale gdzieś to prowadzenie, to serce, które rozwijałam w trakcie pracy nad sobą, mówiło: „Nie bój się, to jest dobra decyzja”. I ja zrezygnowałam z tej pracy, ale mówię tak: „Panie Boże, ja się strasznie boję. Proszę o dużo klientów, żebym mogła utrzymać siebie i dom”. Oczywiście ci klienci byli. Tu już się wszystko fajnie ekonomicznie układało.
I nagle pojawia się pani, która do mnie dzwoni. Głos zrozpaczony, czy ona może przyjść na wizytę do mnie do domu. Słysząc ten głos, serce mówi: „Nie, tej osoby nie wpuszczaj do swojego życia”. Ale logika: „Okej, zarobię więcej, będę mogła sobie coś odłożyć” i mówię: „Tak, proszę bardzo”. Przychodzi czas, kiedy ta osoba przychodzi do mnie do domu. Oczywiście odbywamy sesję. Nie dość, że sesja jest bardzo trudna, osoba jest bardzo oporna na wszelkie zmiany. Przychodzi właściwie tylko po to, żeby sobie potwierdzać pewne swoje teorie i nic więcej, nie ma zamiaru pracować, a przy okazji ma energię, która jest naprawdę trudna do przyjęcia dla osoby, która się rozwija duchowo. Nie będę tu wprowadzać w tajniki. I po wizycie tej pani ona zapyta, czy może jeszcze przyjść.
Wszystko mi mówi: „Nie, absolutnie nie” serce, a logika mówi: „Nie, oczywiście, proszę bardzo”. Ten dualizm mój wewnętrzny pokazuje. Logika swoje widzi interes, a serce mówi: „Nie, to jest dla ciebie niedobre”. W tym czasie jeszcze logika wybrała. Ta pani przychodziła do mnie przez dobre pół roku. Raz w tygodniu odbywałyśmy sesje, które generalnie nic nie dawały dla tej pani. To był po prostu orka na ugorze. Owszem, co z tego, że ten pieniądz leciał, jak ja po pół roku po tych wizytach bardzo się rozchorowałam, ale tak, że naprawdę nie mogłam ręką ani nogą ruszyć. I taki głos wewnętrzny: „Po co ci to było? Po co ci to było?
Czy te pieniądze, które zarobiłaś, były tego warte?” I słyszę taki głos: „Mogłabyś już być wiele dalej. Mogłabyś stworzyć sobie bardziej lekkie i przyjemne życie dla siebie. Stanęłaś w miejscu, cofnęłaś się. Wynikało to z lęku i strachu”. Z dzisiejszej perspektywy uważam, że to było doświadczenie, które dużo mnie nauczyło właśnie wyborów, odwagi w wyborze, co wpuszczam do swojego życia, co mi podpowiada rozum, żeby wpuścić, a co serce. To naprawdę jest duża odwaga żyć z poziomu serca. Naprawdę.
[15:38] - Tak. To właśnie dlatego mówię, że wcale nie jest to takie łatwe.
[15:42] - Tak, masz rację.
[15:43] - Odwaga to jest jedna rzecz, a druga rzecz, powiedziałabym, jest jeszcze inna. Poza odwagą jest jeszcze, wydaje mi się, potrzebna bardzo głęboka wiara i zaufanie. A ja to nazywałabym jeszcze dalej, z czego ta wiara i zaufanie? Z pewnej dojrzałości albo z doświadczeń, które cię tak przyciskają, że w pewnym sensie wymuszają na tobie tą dojrzałość. Czyli mogę powiedzieć po moich ostatnich przygodach życiowych, które ty znasz, nie wszystko będę tutaj opowiadać, po prostu tak zostałam przyciśnięta do tego w tym dualizmie, że właściwie jeżeli deklaruję się w ten sposób, że się rozwijam, to nie mam wyboru. Po prostu muszę przejść na ten poziom, ponieważ musiałabym się już bardzo mocno utruwać w tym, w którym jestem i bardzo mocno na to zapierać. Czyli jest to też pewien rodzaj dojrzałości, że tak powiem, góra czy te energie transformujące uznają, że na to czas. W związku z tym naciskają i te osoby, które już mają tą gotowość, decydują się na to, a te, które nie mają gotowości, się nie decydują. À propos tego, jak powiedziałam, jest to śmieszne troszkę w tym kontekście, że wydaje nam się, że mamy się czego bać, że to straszną odwagę kosztuje. Ale mogę powiedzieć z drugiej strony tak też nie do końca.
To znaczy na pewnym poziomie można powiedzieć tak, kosztuje to odwagę, ale na innym można powiedzieć, że jest to życie w ten sposób łatwiejsze.
[17:14] - Zdecydowanie łatwiejsze. Tu w ogóle nie ma wątpliwości. Jak już dokonasz wyboru sercem i zaczynasz kosztować konsekwencji tego wyboru dokonanego sercem, to okazuje się, że to jest po prostu bułka z masłem. A jak skosztujesz wyboru podyktowanego właśnie tym światem dualnym, czyli rozumem, to nie można powiedzieć, że to jest bułka z masłem, tylko wręcz przeciwnie.
[17:36] - No niestety właśnie.
[17:38] - Że to jest bardzo ciężki, suchy kawałek chleba. Dokładnie. Różnica naprawdę, kochani, jest ogromna. I teraz tak jeszcze sobie przypominam różne historie moich klientów, którzy pod wpływem lęków własnych i właściwie niezrozumienia i niepokochania samego siebie i nierozpoznania swoich potencjałów dokonują wyborów różnych życiowych, związanych z różnymi aspektami zawodowymi, miłosnymi. Wchodzą w sytuacje, które właściwie logika ich naprowadza na takie wybory i bardzo cierpią z tego powodu.
[18:20] - Mogę powiedzieć nie dziwię się, ale też już niedawno stosunkowo oświeciło mnie w tym kontekście, że zrozumiałam pewne rzeczy. Czasami się dziwiłam, dlaczego mnie takie rzeczy nie spotykają, jak słyszę te wszystkie dramaty okropne u niektórych ludzi. I ostatnio miałam sesję, w której pani Swoim zachowaniem uświadomiła mi, że ja po prostu nie mogę mieć takiego życia, ponieważ już w zupełnie inny sposób patrzę na rzeczywistość. Więc to patrzenie na rzeczywistość, czyli poziom, który wybieram, czy sposób, który wybieram na to patrzenie, w jakiś sposób tworzy tą rzeczywistość. W związku z tym pewne rzeczy są już niemożliwe. Po prostu niemożliwe.
[19:08] - To jest tak, że jak my pewne rzeczy przepracowujemy, rozwijamy się duchowo, wzrastamy, nasza świadomość się poszerza, zmieniają się nasze wibracje. Wraz ze zmianą naszych wibracji pewne rzeczy siłą rzeczy z naszego życia odpadają, bo nie rezonują z nami, nie ma pola przyciągania. Na przykład mój mąż bardzo się dziwił swojego czasu: „Boże, co się dzieje? Ja tak się oczyszczam, tak staram się, tak pracuję nad sobą, oczyszczam sobie pracę i nie mogę wrócić do korporacji. O co to chodzi w ogóle?” I tak wchodzę w jasnowidzenie. Ja mówię: „Słuchaj, to jest tak, że oczyściłeś pewną wibrację, która jest interesująca dla ludzi korporacyjnych, dla systemu korporacyjnej pracy. Nie masz tego i jesteś dla nich niewidoczny. Po prostu tak jakbyś założył czapkę niewidkę. Ale to nie jest problem. To jest twój rozwój.
To jest znak twojego rozwoju”. Tak samo jak ludzie boją się i mówią: „Boże, rozwijam się duchowo i nagle okazuje się, że jestem sam, że wszyscy ode mnie odchodzą”. Ja zawsze mówię tak: „Ale kochanie, to jest szczęście, dlatego, że to ci pokazuje, że nie stoisz w miejscu, tylko idziesz do przodu”.
[20:22] - No i etap też.
[20:23] - Tak. Kiedyś przeczytałam taki wspaniały cytat, nie pamiętam już gdzie, jaka to była książka, ale utkwiło mi to do dzisiaj: „Nieszczęśliwy człowiek to ten, co ma całe życie tych samych przyjaciół”. Ale rozumiesz, jaki to jest sens?
[20:36] - Tak. Dokładnie. Ale też myślę, że wszyscy ci, którzy się rozwijają, te doświadczenia, o których mówimy, każdy z nich już jest. Zresztą pewnie ty też zauważyłaś, że wielu klientów na przykład narzeka na to, że wszyscy ode mnie odeszli, teraz jestem sam. Więc ja często pocieszam i mówię: „Tak, jesteś sam, ale to jest tylko ten dany moment, bo prędzej czy później przyjdą do ciebie osoby, które rezonują z tym poziomem, z którym ty jesteś teraz i wszystko będzie w porządku”.
[21:07] - Dokładnie. Ale jeszcze jest taka pułapka, że czasami nawet na takim wysokim poziomie świadomości umysł lubi się wtrącić. I wtedy już zaczyna nas bojkotować, nęci nas jakimiś interesami, które sobie uświadamiamy i wtedy na każdym etapie rozwoju duchowego może nas w kozi róg nieźle zagonić.
[21:37] - Ja bym powiedziała, że tak jak wspomniałam na temat tego swojego własnego doświadczenia i tego ośrodka serca, to mogę powiedzieć, ewidentnie czuję, że robię dopiero małe kroczki, czyli powiedziałabym raczkuję. Czyli na razie tak naprawdę nie mam jeszcze specjalnie wiele doświadczeń takich stabilnych. Bo dla mnie jest to troszkę co innego niż- bo jedna osoba, jak jej o tym opowiedziałam, klient zresztą, to powiedział do mnie: „Aha, czyli ja mam być dobrym człowiekiem”. A ja myślę sobie nie, to nie ten poziom w ogóle. To nie o to chodzi, bo dobrym człowiekiem to ja starałam się być całe życie i mogę powiedzieć miałam współczucie dla innych ludzi, współodczuwanie dla innych ludzi. Bardzo dużo pomagałam. Czyli mogę powiedzieć to w ogóle nie o ten poziom chodzi.
[22:25] - To jest inne zrozumienie.
[22:26] - To jest zupełnie inne zrozumienie. Dokładnie. W związku z tym mogę powiedzieć, tego zrozumienia do końca jeszcze nie mam. Nie mam specjalnie wiele doświadczeń. To jest zupełnie inna płaszczyzna. Ja w to wchodzę, ale jeszcze nie mam zielonego pojęcia, jak ja się w tym odnajdę i w którym kierunku iść. Czyli mogę powiedzieć, ponieważ to się zdarzyło parę dni temu, to jeszcze trudno mi. Jedyne co zrobiłam, to usiadłam w ciszy, w tym stanie właśnie i pomyślałam sobie, jaką bym chciała mieć pracę. I nagle sobie uświadomiłam to à propos moich warsztatów, że już nie chcę prowadzić takich warsztatów, że te we wrześniu będą ostatnimi z tego rodzaju. Zresztą mówiłam ci, że po prostu czuję się jak ciężki, nie obrażając robotników, robot, który musi machać kilofem w kamieniołomach.
[23:14] - Tak, ale powiedzmy dlaczego. Twoje warsztaty dotyczyły właśnie- ale zresztą moje zajęcia Droga do wolności i jasnowidzenie, umówmy się, to też jest dotykanie świata dualnego.
[23:26] - Dokładnie.
[23:26] - Dlatego że nikt spoza świata dualnego nie potrzebuje pomocy i wsparcia z zewnątrz. Umówmy się.
[23:33] - No właśnie.
[23:34] - I teraz tak, żeby wyjść z tego świata dualnego, musimy wejść w radość.
[23:39] - W radość i przede wszystkim powiedziałabym tak, nie wspierać tego dualizmu. Pomyślałam sobie w momencie, kiedy łączymy się ze swoim wyższym Ja, ze swoją boską istotą i pracujemy na tych poziomach, to mogę powiedzieć wtedy wreszcie zaczyna się już praca. Nie praca, tylko przyjemność, satysfakcja i samorealizacja. I to jest właśnie coś, do czego doszłam. I patrz, ciekawe jest to, że kolejna moja znajoma tutaj z Niemiec, akurat nie wiedząc o tym, że ja jestem na tym etapie, dzwoni do mnie i mówi: „Wiesz, poznałam bardzo fajnego faceta, który pracuje i tworzy takie warsztaty pracując na-”, tylko że ona to nazwała czakrze serca. Uczy jak w taki sposób robić. Oczywiście tutaj w Niemczech i tam chyba po niemiecku czy po angielsku, nie wiem dokładnie. W każdym razie dostałam informację, że są już tacy ludzie, którzy wchodzą na ten poziom i pracują w ten sposób też już. No i ewidentnie pomyślałam sobie, że postanowiłam robić to samo.
[24:42] - Pamiętasz, myśmy też niedawno rozmawiały ze sobą i mówisz: „Moniu, ja to ciebie widzę, ty robisz warsztaty, gdzie jest dużo śmiechu, zabawy, radości i dużo kreowania”. Nowych rzeczy. I teraz tak powiem ci, kiedy takie zrozumienie przyszło.
[24:57] - Wtedy, kiedy to powiedziałam?
[24:59] - Nie. To znaczy troszkę wcześniej, ale to, co ty mi powiedziałaś, to mnie zmotywowało do zmiany szybszej. To dosyć dawno temu widziałam. Poszłam sobie do takiej dziewczyny, która uczyła się dopiero na coacha i musiała mieć osoby, na których ćwiczy. No ja się zgłosiłam na ochotnika. Bardzo taka przyjemna Kasia, a wiedziałam, na czym polegają terapie te normalne, konwencjonalne, psychoanaliza i tak dalej, które się ciągną latami i grzebanie, że tak powiem, w przeszłości, prawda? I ona mi pokazała właśnie, na czym polega jej ta praca, ten coaching, gdzie ona wyciągała tylko najlepsze moje potencjały. Pracowałyśmy tylko i wyłącznie na mojej mocy. I ja mówię: „Kurczę, ty, normalnie to mi się tak podoba. To jest takie zajefajne, że po prostu szok”.
Mówię: „Nie miałam pojęcia, że coś takiego na poziomach czysto psychologicznych można zrobić”.
[25:52] - Istnieje, tak.
[25:53] - Dokładnie. To już było kilka ładnych parę lat temu. Natomiast teraz jestem gotowa, dojrzała, żeby coś takiego robić na poziomach duchowych. Bo umówmy się, że mnie psychologia... No ja nie przyszłam tutaj, żeby zajmować się psychologią. To nie jest moja działka, nie jest moja dziedzina, nie czuję się w tym dobrze. Natomiast praca duchowa z drugim człowiekiem na poziomach duchowych to jest dla mnie brylancik. To jest coś, co należy do mnie, więc uważam, że to samo można robić na poziomach duchowych. Czyli tu już koncentrujemy się tylko i wyłącznie na twojej mocy, na twojej doskonałej istocie. Czyli wybudzamy w ludziach i mówimy tylko o tej naprawdę dobrej, świetlistej stronie.
Czyli kochani, jednym słowem chyba chciałybyśmy powiedzieć, że-
[26:38] - Zmieniamy opcję warsztatów.
[26:40] - Po pierwsze warsztatów, ale też takich tematów związanych z audycjami, bo myśmy jednak dużo dualizmu poruszały.
[26:49] - Tak, zdecydowanie tak.
[26:50] - Też i pewnie była taka potrzeba, bo przecież my też jesteśmy i z góry prowadzone i te tematy, które nam się nasuwały, to w ostatniej chwili to nie było intelektualnie przemyśliwane, tylko to wypływało jakby z naszych serc.
[27:02] - Z momentu.
[27:03] - Tak, z tego momentu, w którym jesteśmy. Więc powiem ci, Reniu, że tak. Ja właściwie nie wiem, o czym my będziemy na razie jeszcze tak wiesz, mówić.
[27:12] - Nigdy nie wiedziałyśmy, to co się martwić.
[27:15] - Na razie się nie martwię. Ja właściwie jestem ciekawa.
[27:19] - Co tam góra wymyśli, o czym mamy teraz mówić.
[27:23] - Dokładnie. No także tutaj podzieliłyśmy się trochę właśnie, że jesteśmy na zakręcie.
[27:29] - Tak.
[27:30] - Miłym, dobrym i właściwie dużo uśmiechu i radości temu towarzyszy. Ja tak się ciebie szczerze zapytam, czy masz jakiekolwiek lęki związane z wychodzeniem z tej starej sytuacji?
[27:40] - To znaczy powiem tak: mi w tym świecie dualnym przez szereg lat towarzyszyło tyle lęków, że właściwie teraz oddycham z ulgą, że ich mam coraz mniej. Więc nie, raczej nie. To znaczy wydaje mi się też, że to jest kwestia podejścia do życia. Czyli jak już przechodzisz pewne ciężkie doświadczenia i je uda ci się jakoś przejść, to przynajmniej u mnie tak było. Ja coraz bardziej zawierzam, mam coraz większą nadzieję, coraz większe przekonanie i często klientom mówię: no przecież Wyższe Ja nie pozwoli nam umrzeć z głodu i prosić o chleb na ulicy, chyba że sami zdecydujemy, że tego chcemy. W związku z tym jakby mówienie o lękach w tym punkcie, no to już chyba raczej, a ponadto też trochę bezsensowne. A druga rzecz, o której myślę, to też myślę, bo wszyscy tak histeryzują w związku z tą zmianą transformacyjną i w związku z tym, że banki pójdą, oszczędności pójdą i tak dalej. A ja myślę sobie Boże, no to jak pójdą, to pójdą. No kreatywność w każdym z nas jest na tyle mocno zakorzeniona i można ją w każdej chwili uruchomić, że można sobie poradzić wtedy w zupełnie inny sposób.
[28:48] - No więc o to chodzi.
[28:49] - Jeżeli nie będzie pieniędzy, to będziemy robili to w inny sposób. Zawsze coś w każdym razie na to miejsce wejdzie.
[28:55] - Lęki mamy załatwione. Mówimy, że nie mamy lęków, mamy radość, przechodząc jakby na ten inny poziom świadomości i chęci innego dotykania doświadczeń. Ale w tym świecie z poziomu światła istnieje tylko prawda.
[29:12] - No tak.
[29:12] - Czyli wiesz, z czym to się wiąże. Właściwie można powiedzieć, że tak, że to, co my myślimy, to co my mówimy i to, co my czujemy, musi być jednością.
[29:21] - No tak.
[29:22] - No i tutaj wiąże się znów bardzo duża odwaga mówienia wszystkiego wprost tak jak myślimy, tak jak czujemy. To nie będzie proces łatwy. Znów nie będzie to proces łatwy dla ludzi, którzy z nami będą.
[29:35] - To znaczy wiesz co? No łatwy pewnie nie będzie. Tak samo jak dla mnie pewne rzeczy też nie są łatwe. Dzisiaj na przykład mówiłam jednej znajomej osobie określoną prywatną rzecz i wiedziałam, że to muszę powiedzieć, a naprawdę się wstydziłam, bo była to taka intymna rzecz. Ale pomyślałam sobie nie ma mowy. Mówię. Czyli i wiesz, zostało bardzo ładnie przyjęte. Czyli wydaje mi się, że jeżeli jesteś w uczciwości sama do siebie i mówisz pewne rzeczy na zewnątrz, nie w taki zawoalowany sposób, tylko w taki zwykły, prosty, no to człowiek, który szanuje prawdę i szanuje światło, no to we właściwy sposób zareaguje. A ten, który tej prawdy nie szanuje, światła nie szanuje, to znaczy, że nie będzie z nami rezonował.
[30:18] - Czy to też nie jest właśnie tak, że jeśli my decydujemy się już na ten krok, prawda, jesteśmy już bardzo dojrzałe do tego, to nagle może się okazać, że znów zaczyna się środowisko zewnętrzne nasze zmieniać, prawda?
[30:32] - No wydaje już mi się zmienia, czyli ewidentnie idzie to bardzo szybko. Prawdopodobnie tak szybko, że nie nadążam. No jestem przyzwyczajona, ale mogę powiedzieć no tak, no zdecydowanie musimy się z tym liczyć, że każda zmiana wywołuje też zmianę w świecie rzeczywistym. To jest to, co mówimy o kreowaniu. My sami, nasze wnętrze, nasza wyższa istota kreuje nam rzeczywistość. Więc jeżeli na coś się decydujemy, jeżeli mówimy o tym sercu, jeżeli mówimy o tej prawdzie, to siłą rzeczy nawet jakbyśmy się nie wiedzieć jak zapierali, to zmiana i tak nastąpi. Czyli w tym czasie też godzić.
[31:09] - Czyli jeszcze raz podkreślmy, że zmiana na życie z poziomu serca to nie znaczy, żebyśmy akceptowali u ludzi i negowali, że oni mają jakiekolwiek ciemne wypełnienia, prawda Reniu?
[31:23] - Tak i patrzyli przez różowe okulary. Albo się koncentrowali, mówili: ja to jestem dobrym człowiekiem, bo w każdym człowieku zobaczę coś dobrego.
[31:32] - To nie o to chodzi.
[31:33] - Nie o to chodzi, dokładnie.
[31:34] - Wydaje mi się, ale ja też nie mam wiedzy na ten temat w stu procentach, że przejście do życia z poziomu serca to chodzi przede wszystkim o miłość do samego siebie. O miłość, o szacunek, o docenienie prawdy w sobie, o dojście do własnego rdzenia, tego pierwotnego zaprogramowania do życia zgodnego z całym naszym jestestwem.
[31:59] - Dokładnie.
[32:00] - To o to chodzi, żebyśmy tego nie mylili, bo dużo osób właśnie myli. Ja jestem dobrym człowiekiem, żyję z poziomu serca, więc ja wszystko zniosę. Ja muszę cierpieć. Ja muszę doświadczać, bo mnie to wzbogaca. Często tak słyszę też od klientów swoich, muszę ci powiedzieć.
[32:13] - Tak, to samo słyszę niestety. Natomiast powiedziałabym tak: chcę, żeby słuchacze dobrze zrozumieli ten mój punkt. Jeżeli ja przyjmuję założenie, że koncentruję się tylko na dobrych cechach tego drugiego człowieka, to siłą rzeczy wciąż jeszcze jestem w dualizmie, ponieważ dokonuję wyboru tylko na tej płaszczyźnie. Czyli to jest to, co powiedziałam, że na tej płaszczyźnie, na której byłam, mogę dokonywać dobrych wyborów. Czyli na tym punkcie, na którym jestem, dokonuję wyboru na przykład poświęcania się dla innych, dokonuję wyboru pomagania innym. Dokonuję wyboru współczucia im, dokonuję wyboru znajdowania w nich dobrych uczuć, dobrych cech, dobrych punktów, a nie koncentrowania się na ich słabych punktach. Ale to wciąż jest ten sam poziom.
[33:06] - Więc właśnie mam pewność, że wejście w życie z poziomu serca powoduje, że my nie musimy już dokonywać wyborów.
[33:16] - Właśnie.
[33:17] - To jest najważniejsza część, prawda? Że my już wiemy, co mamy robić. My wiemy po prostu cały czas.
[33:23] - I rezonujemy z tą energią. I prawdę mówiąc, nie wiem jeszcze, jak to będzie wyglądało, bo tak jak zaznaczam, jestem na początku i sama jestem ciekawa własnego życia, jak to będzie się teraz pokazywało.
[33:34] - Ja też.
[33:35] - To jest ciekawe.
[33:36] - Dokładnie. Ja też tę podróż zaczynam, mimo tego, że piszę teksty z wyprzedzeniem dwu-, trzyletnim, ale sama jestem w procesie. Ja to po prostu przerabiam, bo te wszystkie teksty, które napisałam, które wrzuciłam na bloga, z których zrobiłam skrypt i które w tej chwili czytam dla słuchaczy, to są teksty, z którymi ja wzrastałam. To były moje prywatne, intymne rzeczy, które pisałam sama do siebie. I to nie jest pięć minut pracy. To są lata pracy nad każdym tekstem, to jest przynajmniej kilka miesięcy.
[34:09] - Chociaż pocieszmy słuchaczy, że w tej chwili te energie transformacyjne są tak silne, że właściwie przymuszają nas bardzo mocno do tego, żebyśmy jednak szli bardzo szybko w stronę tego ośrodka serca i rozwoju z tego poziomu. I prawdę mówiąc, tego Niemca, o którym słyszałam, to byłam aż zaskoczona, że są już tacy ludzie, którzy w ten sposób pracują i tak napawało mnie to nadzieją. Czyli myślę sobie: a, nie jest znowu tak, że ja wariuję i coś mam z głową nie tak i znowu będą uznawali mnie za outsidera, tylko po prostu idzie już rzeczywistość w tym kierunku. Także to jest też fajne.
[34:49] - Ale muszę ci powiedzieć, że obserwuję tempo rozwoju ludzi, to jeszcze powiedzmy sobie dwa lata temu, jak obserwowałam, w jaki sposób, w jakim tempie pracujemy my wszyscy, to było to bardzo powolne, tak jakby przyrównać do żółwia. Czyli się po jednym programiku kasowało. Naprawdę trzeba było dużo czasu, żeby ta energia się zniwelowała. Natomiast teraz, dzisiaj miałam taką rozmowę z przemiłą dziewczyną. Młoda dziewczyna. Słuchaj, jak ona pracuje duchowo. Stworzyła sobie swoją metodę oczyszczania wszystkich swoich naleciałości. Ale ja jestem w szoku po prostu. Dziewczyna bardzo młoda, a ma tak przepracowane rzeczy, że pełen podziw i do tego jeszcze energia ziemi bardzo nas wspiera, bardzo pomaga nam w tym wszystkim.
[35:38] - Tak, to prawda.
[35:39] - Także mogę powiedzieć, że tak, Panie Boże, trochę to niesprawiedliwe, bo myśmy musiały tak orać.
[35:44] - Nie martw się, bo tak naprawdę wydaje mi się, że to jest też kwestia tego, że nasze pokolenie dawało grunt tym ludziom, którzy teraz przychodzą i którzy się tak budują. Bo z kolei pewnie oni nie mogliby już teraz iść tak szybko, gdyby nie to, że my tym żółwim tempem tyle musiałyśmy iść. Czyli mogę powiedzieć dobra, już wyrażam zgodę na to i niech tak już będzie.
[36:08] - No ale teraz kochani, to my już jesteśmy troszkę wyżej. Mam nadzieję, że nas ten dualizm puści bez nawrotów, bez efektu jojo.
[36:19] - Będę trzymać za siebie kciuki.
[36:21] - No ja za siebie. Bo w tym świecie z poziomu serca każdy trzyma kciuki, kochani za siebie. Tu już nie ma potrzeby wspierania jeden drugiego. Dlatego, że jak my mamy kontakt z całą swoją istotą, nie potrzebujemy wsparcia świata zewnętrznego, bo tu się buduje pewność siebie, zaufanie. I wszystko się układa tak, jak ma być. Czyli mamy wiarę.
[36:47] - Dokładnie.
[36:47] - I drugi człowiek nie jest nam potrzebny jako odbicie lustrzane, nie jest nam potrzebny do tego, żeby nas motywować do jakichkolwiek działań i do pracy. Kurczę, aż sama jestem ciekawa po prostu, jak to jest, żeby tak wejść już samą sobą w tę przestrzeń.
[37:05] - Ale jedną rzecz jeszcze ci powiem: przez te oczyszczania uczę się jednej rzeczy — większej cierpliwości. Kiedyś już bym wybiegła w czas za pięć lat, tak teraz cieszę się każdą chwilą. Myślę sobie: tylko taka ciekawość we mnie wzbiera. Mówię: „Ciekawa jestem, co teraz mnie czeka, a co to będzie, a jak to będzie, a w jaki sposób to się przejawi?”. To takie fajne uczucie. I myślę sobie, że zamiast się martwić i wciąż żyć tymi lękami i żyć tym ciągłym napięciem, co to będzie i jak będzie, to jak człowiek się z tego uwalnia, to właściwie przestają lęki istnieć i przestaje się tak martwić, nie?
[37:42] - Dokładnie. To już jakby staje się takie, jak człowiek zawierza i ma spokój na dzień dzisiejszy, tu i teraz, to okazuje się nagle, że przychodzą tak cudowne rozwiązania, tak cudowne historie do twojego życia, tak cudowne okoliczności, że sam człowiek jest, można powiedzieć, trochę zszokowany tym wszystkim, co się dzieje. I ja na przykład uwielbiam każdy dzień, kiedy wstaję. No wiadomo, mieszkam teraz na wsi, więc się bardzo delektuję. Mam przepiękne widoki na góry, to jest prawie Podhale. I wychodzę na swój balkon z pierwszego piętra, patrzę i mówię tak: „Boże, dziękuję ci, że ja mieszkam tu, gdzie mieszkam. Jak tu jest pięknie”. I wiesz, ten ranek i to powiedzenie „dziękuję”, wyrażenie wdzięczności za to, co mam na dzień dzisiejszy, powoduje, że ja mam już, mówiąc kolokwialnie, banana na twarzy na cały dzień. To mnie wprowadza w bardzo dobry nastrój. A jak jest ten dobry nastrój od samego początku, to nagle okazuje się, że cały dzień może być udany, jak pociągnę dalej tę wibrację, tę energię ze sobą.
[38:45] - No to prawda. W związku z tym do wszystkich słuchaczy się zwracamy, żeby się tak nie bali, nie stresowali i żeby budowali w sobie gotowość do tego, żeby zostawić te stare rzeczy, stare wzorce. Bo ten świat dualny zdecydowanie ma pewne ograniczenia i to są takie ograniczenia, które mogę powiedzieć, że na danym poziomie dochodzi się do pewnego muru i już później dalej nie da się iść. Czyli jak już dojdziemy do tego momentu, to pozwólmy sobie przejść w inną przestrzeń i w niej naprawdę się cieszyć, bo jest to coś zupełnie innego i coś, co daje dużo większy spokój. Zresztą widziałaś, bo ja spowiadam ci się ze wszystkiego. W związku z tym, jak szybko z tego poziomu podejmuje się decyzje.
[39:36] - Bardzo szybko.
[39:37] - Tak normalnie bym się musiała zastanawiać, bym myślała. Zresztą tak jak ty, często ty mi coś mówisz, a ja mówię: „Nie, jeszcze to sprawdzę, jeszcze doświadczę, jeszcze to, jeszcze tamto”. To z tego poziomu, jak wchodzę w tę ciszę i w swoje serce, to znam odpowiedź w ciągu sekundy i od razu w harmonii ze sobą z tej krótkiej sekundy podejmuję decyzję i czuję się z nią w harmonii.
[39:58] - To jest szybko i już nie nazywajmy tego decyzjami, tylko może krokami, tak? Bo to są już kroki. My wiemy, nie musimy deliberować, nie musimy wybierać którejś opcji.
[40:12] - No tak, bo tam właściwie nie ma opcji, prawda?
[40:14] - Nie ma opcji. Jest po prostu jeden kierunek, gdzie trzeba iść i ten jeden kierunek, gdzie trzeba iść, będzie bardzo szybko przychodził do naszych głów.
[40:25] - No właśnie ciekawe jest to, pomyślałam sobie, że rzeczywiście teraz, jak tak rozmawiamy, uświadomiłam sobie, że opcje pochodzą tylko z umysłu. Że jeżeli w sercu jesteś, to tam nie ma się nad czym zastanawiać, tylko czujesz to i zaraz za tym robisz to.
[40:40] - Dokładnie. Jest to niesamowite. Jak wyczuwasz sercem, że masz w jakąś sytuację wejść — i ja mam tak często — albo mam nie wejść i jak serce mi mówi „nie wchodź”, a rozum jeszcze gdzieś tam podsunie mi jednak tę opcję, że wejdę, to jednak ta pierwsza myśl jest najważniejsza, że „kurczę, niepotrzebnie tu wchodziłam, bo się z tym męczę. Nie jest to ze mną w komforcie”. Tak myślę, przemyślibuję, już zaczyna się ta deliberacja. A jak podejmuję właśnie ten krok w kierunku pełnej świadomości serca, nie mam absolutnie żadnych wątpliwości. Żadnych. Po prostu płynę.
[41:22] - Tak, to prawda, mam to samo. Natomiast znowu tutaj pocieszę słuchaczy tematem, który już przerabiałyśmy, czyli takim, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czyli pocieszające jest to, przynajmniej w moim życiu, że jeżeli już dam się — nie wiem, jak to ładnie ująć — zejść na tę drogę deliberacji i wyciągnę z tego wniosek jednak z umysłu i w to wejdę, czyli tak jak mi to niedawno towarzyszyło właśnie, co miałam ten przesyt, to muszę powiedzieć: te energie transformacji, te energie boskiego światła działają w taki sposób, że robią zawsze z tego najlepszą rzecz. Zawsze. I to też mnie zawsze cieszyło, bo myślę sobie: „No dobra, weszłam, okej”. Bo z drugiej strony dla siebie zrozumienie i tolerancję też trzeba mieć. Bibliuszem jeszcze nie jestem. Natomiast rzeczywiście zauważam, że nawet jak w to gdzieś wchodziłam, to jednak okazywało się, że zawsze był z tego jakiś pożytek dla mnie i gdzieś się czegoś naprawdę uczyłam i gdzieś był to kolejny krok w kierunku tego ośrodka serca, w kierunku działania z innego poziomu. I teraz, jak patrzę z perspektywy, to wcześniej, jak byłam w tym chwilę, to myślę sobie: „Cholera, ja- W to weszłam i tak się sobie dziwiłam i mówię: „Jeszcze za to muszę płacić”. A teraz jak wychodzę jeszcze dalej z tego, to myślę sobie: „Aha, to się wszystko układało we właściwy sposób, tak jak miało się ułożyć”.
Czyli mogę powiedzieć, gdybym tego nie miała, to może i bym nie miała teraz tego doświadczenia, z którym jestem na świeżo, na bieżąco.
[42:55] - Może tak, a może szybciej byś miała to doświadczenie.
[42:58] - Może. Kto wie? Ale ja się pocieszam.
[43:00] - Tak. Bardzo dobrze. Tylko też nie twórzmy iluzji.
[43:04] - Tak, dokładnie.
[43:05] - Nie twórzmy iluzji, że możesz się przewracać na jednym doświadczeniu sto tysięcy razy, a i tak korzyść z tego wyciągniesz.
[43:12] - Tak, to przesada. Nie popadajmy też w przesadę. Ja generalnie wychodzę z założenia, że jeżeli tysiąc razy się przewracam na jednym, to znaczy, że nie przerabiam bardzo istotnej lekcji.
[43:26] - Dokładnie.
[43:27] - To znaczy, że nim się przewrócę, to się zatrzymać, usiąść i nim postawię te dwa kroki do przodu, to zacząć główkować naprawdę, co w tym jest. Zresztą myślę sobie, że pewne rzeczy są troszeczkę głębsze, bo na przykład dzisiaj miałam panią i rozmawiałyśmy na temat pracy nad sobą i ona martwiła się o jakieś problemy. Ja weszłam w jasnowidzenie i mówię: „Tak, ale to jest z tym i z tym związane”. Ona mówi: „Ojej, ja to nawet bym tego nie połączyła z tym”. Czyli nawet nie przyszłoby jej do głowy, że pewne rzeczy w taki sposób się łączą. Czyli mogę powiedzieć, że schodkami wszystko idzie w tym kierunku, natomiast każdy idzie swoim sposobem.
[44:07] - Ale to bardzo ciekawe, co powiedziałaś. To jest dosyć intymna moja historia dotycząca intymnych spraw.
[44:15] - Dobrze, ty też trochę mówisz o intymnych sprawach, tylko na mnie pada.
[44:18] - Wiesz co, chcę to powiedzieć dlatego, że takie doświadczenia, które ja przeżyłam i są intymne, może też kobietom otworzyć oczy na pewne sprawy. Więc słuchajcie, kochane kobietki i mężczyźni też. Ja byłam dosyć atrakcyjną dziewczyną, naprawdę. Ciało fizyczne zawsze miałam fajne, mężczyźni się za mną oglądali. Ale był jeden problem, ja w ogóle nie doceniałam swojej wartości wewnętrznej. Nie wierzyłam w siebie, że jestem dobrym, mądrym, inteligentnym człowiekiem. Zawsze był taki mechanizm, taki program, że jeśli jakikolwiek mężczyzna zwrócił na mnie uwagę, to od razu chciałam mu podziękować za to, że w ogóle się mną zainteresował w różny sposób. A to uśmiechem, a to umawianiem się na randkę wbrew swojej woli tak naprawdę, bo wcale mi się nawet ten mężczyzna nie podobał. Ale on zawiesił na mnie oko, czyli pokazał mi, że jestem coś warta, że można się mną zainteresować. I w pewnym momencie usiadłam sama ze sobą, mówię: „Kurczę, po co się umawiam na te randki, na te spotkania, skoro mnie to w ogóle nie interesuje?
To mnie nawet męczy”. I znów wewnętrzny głos: „Bo masz taki program odwdzięczania się swoją fizycznością, seksualnością za to, że mężczyzna zwrócił na ciebie uwagę”. I obserwując kobiety, które do mnie przychodzą, które mają problemy z utrzymaniem albo jednego partnerstwa, albo wchodzeniem w dobry związek, żeby go utrzymać do końca życia, mają ten sam program.
[45:52] - Skąd ja to znam? Daleko nie szukaj. Miałam dokładnie to samo. To ja się z tym mordowałam, nim to oczyściłam. Dlatego w którejś z audycji tak ładnie odpowiedziałam panu. Powiedziałam: „Bardzo dziękuję panu za ten komplement, ale musi pan czekać na zaproszenie”. I poczuwałam się w tym punkcie jako że przepracowałam wreszcie ten moment. Myślę, że to jest też kwestia — znowu ja dzisiaj chyba jako pocieszyciel działam, bo znowu to powiedziała.
[46:24] - To tak wychodzi, jak ja bym zimny kubeł na głowę wylewała ci.
[46:29] - Dobra, będziemy grały dzisiaj złego i dobrego policjanta. Więc ja znowu pocieszę i powiem, że w pewnym sensie te programy niestety mamy kulturowo. Czyli kobieta ma dostępność swojego ciała i dostępność swojej seksualności po to, żeby w jakikolwiek sposób przeciwstawić się sile energetycznej mężczyzny. Po prostu. W związku z tym jakoś sobie próbuje radzić. I tak sobie ja radziłam, ty radziłaś, jak i wiele kobiet sobie nadal radzi. Natomiast oczywiście, że powiedziałabym, że są to programy i że tak jak ty mówisz, należy sobie je uświadamiać i oczyszczać i dawać sobie prawo do tego, że widzimy też swoją wartość na zasadzie naszej duchowości, na zasadzie naszej emocjonalności, na zasadzie naszego intelektu i każdej innej wartości.
[47:24] - Właśnie, ja jeszcze bym tylko jedno chciała powiedzieć i podkreślić. Może tak też i trochę na zakończenie. Kochani, żeby wejść w życie z poziomu serca, to musimy oczyścić swoją podświadomość i wszystkie swoje zaprogramowania, czyli odzyskać tak zwaną wolną energetykę, czyli odzyskać nas samych. Nie da się przeskoczyć, kiedy my jesteśmy zaprogramowani, nie da się wejść z dnia na dzień do życia z poziomu serca. To żebyśmy nie zostały źle zrozumiane. To jest wszystko proces i tylko my mówimy, że to jest możliwe, że warto jest pracować nad sobą codziennie, oczyszczać swoje programiki, stwarzać przy okazji swoje nowe życie swoimi myślami i życiem poprzez marzenia, że kreacja jest bardzo ważną częścią w tej chwili naszego życia, kreowanie naszej rzeczywistości. Bo to jest tak, jak mówiłyśmy w którejś z audycji, że to jest czas kreacji.
[48:23] - Dokładnie.
[48:24] - Także tutaj chcę podkreślić, kochani, pracujcie nad sobą bardzo intensywnie, bo to się po prostu bardzo opłaca.
[48:32] - Tak, to ładne podkreślenie. Czy mówisz teraz kochana, że my przechodzimy powolutku do pytań?
[48:42] - Tak myślę. Chyba że masz ochotę jeszcze coś opowiedzieć słuchaczom i mnie, bo tu my wszystko na żywo, my się nie umawiamy, co która mówi. To są opowiadania z mchu i paproci na gorąco.
[48:57] - Właściwie chyba w związku z tym tematem to już się podzieliłam swoimi historiami. Właściwie jedyne, co chciałam powiedzieć, na co zwróciłam uwagę, to też na to, żebyśmy się nie poddawali. Zauważam czasami właśnie u klientów, że „ojej, a ja tyle pracuję nad sobą, tyle pracuję i nic mi z tego nie wychodzi”. To ja bym tutaj dała taką wskazówkę z tego miejsca, w którym jestem, to zmieńcie metodę, bo to znaczy, że gdzieś tkwi jakiś błąd i trzeba go skorygować i iść po prostu dalej. Bo każdy z nas ma umiejętność rozwijania się. Nie ma takich ludzi, którzy jeżeli podejmują decyzję, że chcą się rozwijać, nagle staną w miejscu i nie ma możliwości, żeby poszli dalej. Nie ma takiego ograniczenia. Po prostu ono nie istnieje. Jedyne ograniczenie to jest ograniczenie w naszym umyśle i w nas samych, czyli naszym sposobem myślenia, naszym schematem myślenia, naszym przywiązaniem bądź naszym zrozumieniem rzeczywistości na dany moment. To tak jak powiedziałam do jednej pani: „Wie pani co?
Ja bym pani te problemy rozwiązała w pięć minut. Ja już mogę pani podać gotową receptę na pani problemy. Problem jest tylko w tym, że pani tego w ogóle ode mnie nie przyjmie”. Więc ta sytuacja, którą teraz przytaczam, pokazuje tylko to, żebyśmy otwierali się na to, że rozwój duchowy to jest też otwarcie. To są podjęte konkretne decyzje w nas samych i one też, powiedziałabym, w pewien sposób procentują na przyszłość, że to jest rozwój, ale my o tym rozwoju też decydujemy i też podejmujemy taką decyzję. Bo jeżeli my podejmujemy decyzję, że się nie chcemy rozwijać, tylko chcemy być bogaci na przykład, to wtedy pracujemy na pieniądze. Jeżeli my chcemy podjąć decyzję na to, że tworzymy tylko rodzinę, to wtedy ta energia pracuje tylko na rodzinę. A jeżeli podejmujemy decyzję o tym, że się rozwijamy i że cały czas chcemy iść do przodu, to mogę powiedzieć, to z jednej strony płaci się pewne ceny, ale to jest takie troszkę umowne, bo tak naprawdę u człowieka, mogę powiedzieć tak: jak na moje życie się patrzy, to niektórzy mogą powiedzieć: „O, nie wiem, czy warto było”. Natomiast ja powiem: absolutnie warto było i nigdy nie zamieniłabym swojego życia na inne, chociaż Moniu, dobrze wiesz, jakie sytuacje przechodziłam i nie wszystkie były takie kolorowe.
[51:11] - Tak, oczywiście miałaś bogate doświadczenia, bogate życie, ale tak już obserwując twój rozwój. Chcę powiedzieć tak: słuchajcie, kiedy my się rozwijamy duchowo, to nie oznacza, że rozwijamy się tylko i wyłącznie w jednym kierunku czy w jednym aspekcie, czy w jednym temacie życia. Jak my się rozwijamy, to rozwijamy się wszędzie, po prostu wszędzie. Więc nawet jak naszym zamierzeniem jest poprawić sobie sytuację finansową, wychodzimy od tego i rozwijamy się duchowo, to i tak nasza sytuacja zmieni się diametralnie wszędzie. To samo obserwuję u siebie, obserwuję u ciebie, ale w tej chwili obserwuję, że te doświadczenia, które przeszłaś w swoim życiu, których nie można nazwać łatwe, proste, chociaż one nie były traumatyczne.
[51:55] - Nie, teraz to się z tego śmieję troszkę.
[51:57] - Prawda? Ale na tamten moment dla każdego z nas są traumą.
[52:01] - Tak, zdecydowanie.
[52:01] - Za to się też mówi, że każdy może udźwignąć tyle, ile może, tak?
[52:06] - Chyba jest w tym prawda zawarta, powiem ci, bo jednak jak patrzę na swoje życie, to myślę sobie: jednak to udźwignęłam, chociaż na dany moment wydawało mi się, że to jest niemożliwe. A jednak okazało się, że tak, że jest możliwe. Czyli coś w tym jest. Natomiast zdecydowanie bym tego nie zamieniła na żadne inne życie. I mogę powiedzieć oczywiście, że teraz kreuję lżejsze i chcę ominąć już ten rodzaj rzeczywistości, czyli mogę powiedzieć, gdzieś znajduję w sobie dojrzałość do tego, bo to też, co jeszcze chciałam powiedzieć, to fakt, że żeby zmienić to życie, też trzeba do tego dojrzeć.
[52:39] - Oczywiście.
[52:39] - Bo mogę powiedzieć czasami, mimo to, że otwierają się przed tobą super możliwości, to ty nie jesteś do tego dojrzała. To tak jak z tym totolotkiem, że mówi się, że większość ludzi, która by wygrała totolotka, to właściwie jest w stanie zwariować. I to są psychologiczne badania, ponieważ nie są gotowi na to, żeby w ogóle posiadać takie pieniądze i żeby żyć w równowadze z tą wiadomością, z tą informacją i z tymi pieniędzmi.
[53:06] - Dokładnie.
[53:06] - Także mogę powiedzieć, wydaje mi się, że to dotyczy po prostu wszystkiego.
[53:09] - Tak, do wszystkiego trzeba mieć dojrzałość i gotowość. Bo nawet jest tak, jak my tutaj z klientami oczyszczamy programy, pomagamy im w tej drodze, to zawsze jest pytanie: „Sprawdź kochanie, na ile ty masz gotowość, żeby ten temat puścić”. I wychodzi nam i plus 40, plus 50. To znaczy, że nie ma gotowości w ogóle do tego, żeby się tego pozbyć ze swojego życia.
[53:30] - Żeby podejść do tego, dokładnie. To tak jak ta pani, która mi powiedziała: „A mi sumienie na to nie pozwoli”. Chociaż ja w ogóle nie zauważyłam, żeby to była kwestia sumienia, ale to już moje zdanie. Natomiast są pewne schematy tak silnie ustrukturyzowane w nas, że po prostu nie mamy gotowości na to, żeby na dany moment to puścić. Oczywiście nie poddawajmy się. Bierzmy to pod uwagę.
[53:54] - Tak jest. Idźmy do przodu jak czołg.
[53:57] - Dokładnie.
[53:58] - To co, kochani, przechodzimy chyba do pytania. I wiesz co? Mam takie pytanie, które było dosyć dawno zadane. I pytanie brzmi: co sądzicie na temat systemu, właściwie urządzenia do nauki języków obcych o nazwie Sita? Metoda ta to uczenie w stanie relaksu, który jest wywoływany poprzez naturalną, jak mówi producent, skłonność do harmonizacji oddechu ze światełkiem i dźwiękiem. Kochanie, myśmy to już sobie sprawdzały dla siebie, bo ja ci czytałam to pytanie kiedyś. Pamiętasz?
[54:35] - Uczciwie ci powiem, nie pamiętam.
[54:36] - Nie pamiętasz? To może i lepiej. To obejrzyjmy to jeszcze raz. Ja już to oglądałam, więc pamiętam, co wtedy rozmawiałyśmy. Więc poczekam na ciebie, aż ty zobaczysz, a ja się dołączę ze swoją koncepcją.
[54:47] - To ja już widzę i mogę powiedzieć: niestety niespecjalnie wydaje mi się to taką dobrą metodą, jak sugerowałaby to Sugerowałby ten tekst, który powiedziałaś. To znaczy dla mnie jest to też pewnego rodzaju kodowanie. Nie jestem taka przekonana, czy to jest właściwe kodowanie, więc mogę powiedzieć no, nie do końca. Oczywiście słuchaczom zostawię tutaj decyzyjność, ale sama chyba bym w ten sposób nie poszła.
[55:22] - Ja absolutnie nie skorzystałabym z tej metody, ponieważ-
[55:25] - No tak, ze spiskiarzą.
[55:27] - Tak. Od razu mówię wiesz jakiego prawdo. Środki mnie interesują, nie skutkami. Zaraz tłumaczę dlaczego. Dlatego że obserwując pracę umysłu w tym stanie alfa jest bardzo łatwo się zasugerować, a więc wpływają do naszej podświadomości różnego rodzaju kody. Wystarczy, że zdanie będzie w języku angielskim „jestem gruba”, prawda? I wpływa to zdanie, czyli koduje nas. Czyli jest taki podprogowy tatuaż „jestem gruba”, który podświadomość łyka jako własną prawdę. I niestety na przykład może się okazać, że podprogowo, podświadomie zaczynamy program „jestem gruba” realizować w rzeczywistości. To są niebezpieczeństwa w ogóle pracy w stanie relaksu czy w stanie theta, kiedy są sformułowania, które nie do końca wiążą się z naszą własną prawdą.
[56:22] - No, przemawia to do mnie.
[56:24] - Jeśli się uczymy, kochani, to uczymy się w pełnej świadomości tego, co wkładamy sobie do głowy.
[56:32] - No tak, bo wtedy umysł rozróżnia, czy to jest o nas, czy to nie jest o nas. No to chyba dobrze. Chyba dobrze poczułam, że nie chcę w to wchodzić.
[56:43] - No nie, absolutnie. Takie już kodowanie zewnętrzne to nie. Tutaj uczulam też właśnie nawet na kasety związane z relaksacyjnymi tekstami, żeby bardzo uważać najpierw na trzeźwo w cudzysłowie, czyli w pełnej świadomości odsłuchać kasetę i dopiero zadecydować, czy ja chcę takie kody, czyli takie zdania, treści, całe sformułowania wprowadzać do systemu energetycznego i swojej podświadomości. Tutaj już słuchajcie, tu nie ma żartów, tu jest pełna uważność. Jeśli ktoś żyje z poziomu serca albo idzie w kierunku życia z poziomu serca, musi zachować pełną uważność we wszystkim.
[57:26] - To taka cenna uwaga.
[57:28] - No i drugie pytanie to poczekaj, otworzę sobie tutaj blog, bo on jest pod naszą ostatnią audycją. „Dziękuję paniom za audycję, za radość, którą obdzielacie. Chłonę ją z wdzięcznością za dzielenie się sobą. Jestem pod ogromnym wrażeniem czystości przekazu. Nawet nie umiem tego nazwać. Jesteście niezwykłymi, przepięknymi kobietami. Jednak w dzisiejszej audycji brakowało mi bardzo ważnych, praktycznych informacji na temat energetycznego BHP człowieka, czyli jak zachowywać energetyczną suwerenność w kontaktach z innymi ludźmi. Będę bardzo wdzięczna za wskazówki wynikające z doświadczeń osobistych pań, głównie tych z pracą z klientami. Ja czasami prowadzę rozmowy terapeutyczne w cudzysłowie z ludźmi i są takie spotkania, po których czuję się pełna energii, a są takie, że muszę kilka dni dochodzić do równowagi. Na razie uczę się siebie w tym aspekcie.
Bardzo proszę o odpowiedź.”
[58:25] - No i co Moniu?
[58:26] - No i co, kochanie? No to musimy tu znów ruszyć trochę dualnego świata.
[58:32] - No tak.
[58:34] - Zaczynasz kochanie?
[58:35] - To znaczy wiesz co? Mogę powiedzieć znowu z własnego doświadczenia, że niestety miałam dokładnie te same problemy co ta pani.
[58:45] - I ja również, proszę pani. Tak, żeby pocieszyć.
[58:50] - No więc ja mogę zdradzić taką zwykłą, prostą metodę, którą robię. To jest taka zwykła, prosta metoda pracy z kolorami, czyli oczyszczam się fioletowym światłem i ochraniam się światłem niebieskim. To jest coś, co kiedyś się nauczyłam z Choa Kok Sui. Taką metodę właśnie pracy z kolorami. Mogę powiedzieć nie wiem, na ile jest to skuteczne, na ile nie. Na pewnym poziomie było dla mnie skuteczne. Robię też oczyszczenia tą metodą Moni i pracy sama ze sobą na różne sposoby, też z tymi arkuszami. To Moniu to o twoją drogę do wolności chodzi. To jest druga część, o której mogę powiedzieć, że w ten sposób też można oczyszczać. No i ostatnią, którą jak już nie mogłam sobie poradzić ani jedno i drugą.
Aha, jeszcze proszę Matkę Boską o ochronę. To jest moja trzecia metoda. Matkę Boską, tylko od razu zaznaczam nie jest to konkretna, że tak powiem, fatimska czy częstochowska, czy coś w tym stylu. Czyli nie łączę tego w ogóle z religią, tylko proszę tą niebieską energię Boskiej Matki, tak to nazwijmy.
[59:57] - Czyli energia uniwersalna źródła.
[59:59] - Dokładnie, czyli tą żeńską energię źródła. A jak już ostatnio naprawdę nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić przy tych ciemnościach i już nic nie działało i wciąż miałam wrażenie, że jestem taka bardzo mocno wewnętrznie osaczona, rozbita. Nie wiem, jak to nawet nazwać. To właśnie wtedy już mnie olśniło, że jest to wibracja miłości i po prostu zaczęłam budować połączenie ze źródłem i ściągać boską energię miłości do siebie i wypełniać nią całe ciało. Czyli na dzień dzisiejszy uważam, że w moim świecie jest to najwyższy sposób działania i bronienia się przed innymi, niżej wibrującymi energiami.
[01:00:48] - Tak, największa skuteczność to jest po prostu utrzymywanie własnej czystości energetycznej. Bo kochani, taka jest prawda brutalna, skoro już tak sobie będziemy prawdziwie rozmawiać, że Nic się nie dzieje bez naszego pozwolenia. Wszystko, co się wydarza w naszym życiu, to wpuszczamy klamką od środka.
[01:01:08] - Dajmy świadomego bądź nieświadomego pozwolenia.
[01:01:11] - Klamka od środka to jest nasze ciemne wypełnienie. Siły ciemności mogą wejść tylko i wyłącznie po naszych słabych punktach, co ja nazywam klejem. Musisz mieć klej, że coś takiego ci się wydarzyło. Przede wszystkim oblewanie się światłem, tak jak Renia pracuje, to są metody tymczasowe. Czyli coś się do nas przykleja, chronimy się jakby-
[01:01:37] - No tak, za chwilę odpadnie.
[01:01:37] - Ale za chwilę się może przyczepić, ponieważ nie ma czystości w środku. Czyli można powiedzieć, że można się tym bawić, ale tak naprawdę Renia powiedziała wspaniałą rzecz.
[01:01:48] - Trzeba się oczyścić pod tym względem.
[01:01:50] - Że budujmy połączenie ze swoim spirit, to po pierwsze. Budujmy w sobie miłość do samego siebie, a jednocześnie przeleje się to na cały świat i pilnujmy swojej własnej czyścości wewnętrznej, duchowej, spirytualnej. Nie wiem, jak to jeszcze nazwać.
[01:02:12] - Chyba wystarczy.
[01:02:13] - Tak. Ale wspaniałą metodą na oczyszczanie siebie, na budowanie swojej pięknej przestrzeni życiowej jest modlitwa. Tak jak Renia powiedziała, modli się do Matki Boskiej. Ja też uważam, że najsilniej pracuje energia żeńska, jeśli chodzi o prośbę o oczyszczenie całej przestrzeni życiowej. Najsilniej, bo to nie raz mogłam obserwować okiem jasnowidza, jak ludzie się modlili do zwykłej Matki Boskiej katolickiej. Tutaj też opowiadałaś mi, Reniu, w audycji o takich doświadczeniach własnych. Jak trwoga, to do Boga, to się modlisz do Matki Boskiej od razu i naprawdę to mentalnie jakby przychodziła ulga. Ale tak, żeby na stałe od nas te energie odeszły, to jest praca nad sobą.
[01:03:03] - Tak, oczyszczanie pracą.
[01:03:04] - Oczyszczanie.
[01:03:06] - Czyli podnoszenie wibracji, krótko mówiąc.
[01:03:08] - Tak, podnoszenie wibracji. Ale jeszcze jedna jest rzecz, że musimy rozpoznawać ludzi.
[01:03:14] - Ja prosiłam ostatnio też przy tym olśnieniu, o którym mówiłam z tym ośrodkiem serca, podzielę się tak szybciutko, że prosiłam jeszcze o jedną rzecz, która mi przyszła od razu z wyższego ja do boskiego źródła — o umiejętność rozróżniania. I nawet sama się na chwilę zatrzymałam. Mówię sobie: dlaczego, jeżeli z poziomu serca, to potrzebuję umiejętność rozróżniania? I właśnie chyba o tym mówimy teraz.
[01:03:42] - Tak, właśnie o tym mówimy. To jest umiejętność rozróżniania ludzi, energii, energii miejsc, przedmiotów, wszystkiego, które wpuszczamy do swojego życia. Bo musimy mieć świadomość, że są energie, które mogą nas zbudować, ale są energie, które mogą nas po prostu, jak by to powiedzieć...
[01:04:00] - Wycyckać?
[01:04:01] - Tak, wyciuckać, wycyckać, wyślizgać.
[01:04:07] - Ssałować.
[01:04:08] - Tak. I teraz tak: jak my żyjemy z poziomu serca, to my natychmiast to rozróżnimy. Natychmiast. Jest impuls i wiesz, że masz w to nie wchodzić.
[01:04:19] - Tak, to prawda.
[01:04:20] - A jak się włączy rozum, to usprawiedliwiamy to, tworzymy iluzję, zakładamy różowe okularki, bo umysł się cieszy, rozum się cieszy, a dusza umiera, bo ją włożymy w sytuację, która dla niej jest śmiercionośna. W cudzysłowie oczywiście, tutaj mówię z przymrużeniem oka. Tak że kochani, rozróżniamy, tak jak Renia powiedziała, rozróżniamy.
[01:04:44] - To chyba już odpowiedziałyśmy na pytanka. Jeszcze jakieś masz ciekawe, czy już na dzisiaj kończymy?
[01:04:49] - Chcesz jeszcze jakieś pytanko? Ja mogę znaleźć.
[01:04:52] - A masz jakieś ciekawe?
[01:04:53] - Patrzę, poczekaj.
[01:04:54] - Nie obrażając wszystkich tych, których nie przeczytamy.
[01:04:56] - Słuchaj, wszystkie są ciekawe, ale patrzę, co by pasowało też do naszej audycji dzisiejszej. Och, to jest fajne pytanie. Może nie pasuje.
[01:05:08] - Może nie pasuje.
[01:05:08] - Ale to jest tyrypa teraz zrobię, bo fajne pytanie. „Witam. Prosiłbym o odpowiedź na pytanie, czy chemtrails, smugi, opryski chemiczne mogą być odpowiedzialne za suszę w Polsce, na przykład wysychanie studni?” I powiem ci tak: całe Podkarpacie — suche studnie. Tutaj, gdzie ja mieszkam, ponieważ kupowaliśmy drewno od takich przemiłych górali i powiedzieliśmy, że tutaj ten dom mamy fajny, bo nam przywieźli drewno, ale powiedzieliśmy, że studnia jest wyschnięta, oni mówią: „To samo jest u nas”. Cały region południowej Polski susza. Nie wiem, jak jest gdzie indziej. Więc to mnie tak zastanowiło. Może kurczę, rzeczywiście jaka w tym jest prawda? Nie wiem czy chemtrails, bo tego nie sprawdzałam, ale pytanie tak mi się rzuciło w oczy o studnie. To coś dla mnie.
[01:05:54] - Dobra, popatrzymy. Czy wysychanie studni ma coś wspólnego z tym chemtrails. Sekundkę. No.
[01:06:14] - Już masz, tak? Gdzieś tam ci się objęło. Więc ja mam tak: właściwie bezpośrednią przyczyną, według mnie, w mojej obserwacji wysychania tych studni to chemtrails nie jest.
[01:06:26] - To samo widzę.
[01:06:28] - Natomiast, jak by to powiedzieć...
[01:06:31] - Dokłada się kropla nad do kubeczka dodatkowo.
[01:06:39] - Tak, dokłada się. Natomiast główną przyczyną, to muszę wam powiedzieć, że jest obniżanie wód gruntowych na Ziemi.
[01:06:50] - Z jednej strony tak, a z drugiej dodałabym jeszcze, że dlaczego one się tak obniżają. Bo to, co ja zobaczyłam, to bardzo duże zmiany. I tutaj dlaczego powiedziałam o tym, że chemtrails nie bezpośrednio, ale pośrednio, bo zatrucie jest tak wielkie i Ziemia zaczyna się już w inny sposób równoważyć.
[01:07:09] - Dokładnie. To świetnie, że to mówisz, bo to samo mam.
[01:07:14] - Mhm. I dlatego taki jest rezultat. Ale to chemtrails, powiedziałabym, dokłada jeszcze.
[01:07:21] - Dokłada, ale nie jest bezpośrednio.
[01:07:23] - Ale nie jest bezpośrednio. Tak, to prawda. Nie jest bezpośrednio.
[01:07:26] - Natomiast powiem tak, że z tego, co obserwuję na dzień dzisiejszy, jak to wygląda z tą wodą, z tymi studniami, to powiem, że dzisiaj jest cienko. Nie wiem, czy tylko w Polsce, nie wiem, czy to nie dotyczy Europy w ogóle.
[01:07:38] - Ja bym powiedziała, że to dotyczy nie tylko Europy, ale całego świata.
[01:07:42] - Dokładnie. Natomiast w przyszłym roku się to zmienia, bo wychodzi mi takie hasło „kreacja”, więc prawdopodobnie przywrócenie tej równowagi, tej homeostazy w przyszłym roku będzie, czyli będzie równowaga, jeśli chodzi o wodę zawartą tutaj w Ziemi.
[01:07:58] - Oby tak było.
[01:07:59] - Mam nadzieję. Także kochani, powolutku będziemy się żegnać. Tak, Reniu?
[01:08:08] - Tak, jeszcze tylko powiedzmy parę słów na temat siebie, jak zwykle na końcu.
[01:08:12] - Proszę bardzo, zapraszam cię.
[01:08:14] - Nie zaczynasz od siebie?
[01:08:16] - Dzisiaj cię przepuszczam.
[01:08:18] - Dobra.
[01:08:19] - Jestem dżentelmenką.
[01:08:22] - Słabe słowo. Jak już na początku audycji wiadomo, nazywam się Engel Renata. Prowadzę sesje indywidualnego jasnowidzenia przez Skype'a, w związku z tym wszystkich serdecznie zapraszam. Prowadzę też warsztaty. Te warsztaty najbliższe, czyli najbliższy weekend 7–8 września, to są jeszcze warsztaty integracji podświadomości i wyższego „ja”. Natomiast już 19–20 października, taką sobie zarezerwowałam datę, to już będą warsztaty. Jeszcze nie mam na nie nazwy, natomiast zdecydowanie będą to warsztaty pracy z ośrodkiem serca, warsztaty kreatywności i już będę starała się na zupełnie innym poziomie poprowadzić te warsztaty. Jeszcze nie dostałam wszystkich informacji, więc na razie wiele na ten temat nie mogę powiedzieć, ale znając moje wyższe „ja”, to ono dosyć szybko mi te informacje podrzuci. W związku z tym czuję się spokojnie, więc zapraszam na 19–20 października i jeżeli ktoś jeszcze chce na tę integrację, to 7–8 września Warszawa.
[01:09:32] - Dziękuję pani za prezentację.
[01:09:33] - Bardzo proszę. Zapraszam panią.
[01:09:37] - Dziękuję. Zabieram głos. Kochani, uwaga! Nazywam się Monika Jakubczak. Bardzo serdecznie was zapraszam na sesje jasnowidzenia. Zapraszam was również do czytania mojego bloga, odsłuchiwania audycji zmiany-2012.blogspot.com. Zapraszam was kochani również na kursy Metoda Droga do Wolności. Przyspiesza, naprawdę ta metoda bardzo przyspiesza ten rozwój. Reniu, możesz potwierdzić, prawda?
[01:10:09] - Tak, mogę zdecydowanie potwierdzić, bo sama od jakiegoś czasu tą metodą pracuję dla siebie w domu i rzeczywiście skutki są bardzo szybkie.
[01:10:20] - Szybko to idzie. To prawda. Kochani, zapraszam was również, to jest nowy projekt Eweliny Stępnickiej i mój, właściwie to nie są wykłady, to są spotkania pod tytułem „W poszukiwaniu duszy. Podróż do samego siebie”. Spotkanie pierwsze odbędzie się w Krakowie 6 października. Dobrze ja mówię? Wrzesień, październik. Dobrze. 6 października w Krakowie, ulica Topolowa 40. Zapisy przyjmuje Ewelina Stępnicka na swoim blogu, „Ocean Świadomości” się nazywa.
Zresztą to ogłoszenie będę wklejała niedługo na swój blog. Ogłoszenie również będzie na Facebooku mojej strony internetowej. Kurczę, to mi ciężko wszystko idzie, bo to wszystko mi syn obsługuje albo Jarek, a ja jestem jakoś poza tym wszystkim i tak mi tu ciężko zareklamować to nawet. Mieszam się. Kochani, w każdym bądź razie co? Buziaki, ściskamy was. Trzymajcie za nas kciuki, żebyśmy nie zboczyły z tej drogi serca.
[01:11:32] - Tak, wsparcie się zawsze przyda.
[01:11:34] - Tak, wsparcie dla nas jest potrzebne. No i co?
[01:11:40] - My też wspieramy wszystkich w tej drodze.
[01:11:42] - Dokładnie. Wspieramy was. Na razie ślemy mnóstwo buziaków, całujemy, żegnamy się. Pa.
[01:11:48] - Pa.
[01:11:48] - Archiwalne odcinki audycji „Café de Flore” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.