[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo! Café de Flore.
[00:14] - Witamy wszystkich. Renata Engel i...
[00:17] - Monika Jakubczak. Witamy wszystkich bardzo dobrych na stronach. Na strojach. Renatka wita się z wami z...
[00:26] - Hiszpanii. Moi drodzy, pierwszy urlop od siedmiu lat. Czy pięciu.
[00:32] - A ja się z wami witam spod Myślenic, z pięknej, słonecznej okolicy i muszę się tu od razu pochwalić, bo już trochę radziłam.
[00:42] - Wiedziałam.
[00:44] - Kochani, dzisiaj zdobyłam szczyt.
[00:47] - Wow.
[00:48] - Zaczęłam biegać od trzech dni i czuję się świetnie. Musiałam sobie znaleźć sposób na rozładowanie mojego ADHD, żeby nikogo nie zamordować z moją siłą. Także kochani, witamy się jeszcze raz serdecznie. Dziękujemy bardzo, bardzo, bardzo mocno za komentarze pod audycją. Dziękujemy bardzo serdecznie za maile, które przesyłacie i za to, że w ogóle jesteście. Okej, Reniu, gotowa do przejścia do tablicy? Biały mundurek masz założony czy granatowy?
[01:21] - A no nie, ja przecież dzisiaj jestem wyluzowana, jeszcze wciąż na wakacjach. W związku z tym pozwolę sobie w delikatnej bawełnianej koszulce.
[01:30] - Zapraszam cię do tablicy. Zapisz temat.
[01:34] - Tak. Dzisiaj jaki temat? Dzisiaj będziemy mówiły w dosyć szeroki sposób na temat wchodzenia w nowe, zostawiania starego, gotowości na nowe i umiejętności bawienia się tym i bawienia się życiem.
[01:50] - Bardzo mi się ten temat podoba. Mamy tutaj dużo do opowiadania. Na temat start in new. Start w nowej, Reniu. My to już jesteśmy weteranki non stop, całe życie, kurczę.
[02:04] - Znaczy nowe.
[02:06] - Nowe pasje, nowe zawody, nowe miejsca, nowe domy do oswojenia, nowi ludzie do zaprzyjaźnienia. Właśnie przypomina mi się w tej chwili film pod tytułem „Czekolada”. Nie wiem, czy oglądałaś.
[02:19] - Oglądałam. Piękny film.
[02:20] - Piękny film. Główna aktorka Juliette Binoche, która odtwarza główną rolę w tym filmie, ma pewne cechy wspólne z nami.
[02:33] - Troszeczkę.
[02:34] - Ale w pewnym momencie stwierdza, że okej, tą misję niech przejmie ktoś inny. Niech zapoznaje nowe lądy, nowych ludzi, niech szuka nowych przyjaciół i im pomaga. Reniu, jest dla nas nadzieja, żeby kotwicę swoją też kiedyś...
[02:48] - Ja tam kochana wciąż na to liczę, bo ja to jeszcze dodatkowo zmieniam mężczyzn. Jeszcze gorzej.
[02:54] - O tak.
[02:55] - Więc już chyba tą kotwicę trzeba gdzieś zarzucić. Jak nie, to będzie koszmar. Ale na razie póki co potrafimy się cieszyć. To od czego zaczynamy?
[03:06] - Zaczynamy od tematu związanego przede wszystkim z lękami u ludzi. Myśmy też przecież przez te lęki przechodziły. Żeby zaczynać pewne rzeczy, pewne sytuacje od nowa, prawda? Bo tak jesteśmy wychowani w takich stereotypach, że właściwie każda osoba dorosła powinna zakotwiczyć swoje życie w jednym miejscu, w jednej pracy. To jeszcze takie po PRL-owskie trochę-
[03:35] - Tak, z jednym człowiekiem.
[03:36] - Przekonania. Z jednym człowiekiem. I trzeba rozwijać jedną pasję przez całe życie. Czyli nie jesteśmy uczeni elastyczności i osoby na przykład takie jak my, Reniu z ADHD często... pamiętasz nasze młode lata?
[03:52] - Nas nie cierpią.
[03:54] - Tak, bo myśmy dotykały różnych rzeczy z takiej typowej ciekawości młodzieńczej, żeby zorientować się tak naprawdę, kim jesteśmy, po co myśmy tutaj przyszli i jakie są nasze pasje. Osoby z ADHD nie są od samego początku sprecyzowane, ponieważ są wielowymiarowe, mają bardzo dużo talentów i muszą je rozpoznać poprzez wchodzenie w doświadczenia. Natomiast rodziny bardzo różnie na to reagowały. Ja tutaj powiem o swojej. Takie krótkie wprowadzenie, że moja rodzina zawsze mówiła tak: „Oj, ty jednego dotkniesz i już za chwilę na następnym kwiatku siedzisz”. Taki słomiany zapał.
[04:31] - Tak, mój tatuś też to mówił. Słomiany zapał. To pamiętam do tej pory.
[04:35] - I to nie jest fajne stwierdzenie, dlatego że wybudzało u nas, nie wiem jak u ciebie Reniu, ale u mnie poczucie winy, że rzeczywiście jestem jakaś nienormalna, że rzeczywiście się szybko nudzę.
[04:47] - A widności nie masz za grosz.
[04:49] - Dokładnie. Bo tutaj nagle już-
[04:51] - I w ogóle jesteś niedojrzała jeszcze na dodatek.
[04:53] - Tak. Bo wymyśliłam sobie, właściwie sama zapisałam się na zajęcia baletu, bo uwielbiałam tańczyć i właściwie myślę, że ten balet by trwał może i do dziś. Tylko że okazało się, że ja nie trafiłam do grupy baletowej, tylko trafiłam do grupy, która ćwiczy, ma rozgrzewkę baletową. Natomiast jest to grupa tańca ludowego, a ja tańca ludowego nie chciałam tańczyć, więc zrezygnowałam.
[05:14] - Rozumiem. Też kochałam balet.
[05:17] - Za dużo tłumaczenia rodzicom, bo oni już mi kupili baletki i tak dalej. I ukrywałam, że zrezygnowałam. Ale się wreszcie wydało. Potem poszłam na angielski, też mnie znudziło siedzenie w ławce. Potem dotknęłam koni. Okazało się, że to też nie jest to, co właściwie sprawia mi przyjemność. I takich rzeczy, takich dotykanych przez moment, przez chwilę było mnóstwo, aż wreszcie się sprecyzowałam. Ale to już było po latach. Natomiast poczucie winy do tej pory mi towarzyszy. Jak patrzę na moją koleżankę Iwonkę.
Iwonka, pozdrawiam cię, bo wiem, że słuchasz tych audycji. Macham ci tutaj rączką. Nie będziesz widziała, ale wirtualnie odczuj to. Macham do ciebie. W każdym bądź razie Iwonka jest taką osobą, która- Jest sprecyzowana od samego początku do końca. Idzie normalną ścieżką, ma dobrą pracę, dobrze zarabia, wspina się po szczeblach kariery zawodowej, ma kredyt, ma piękny dom i tak dalej. Idzie taką normalną, utartą ścieżką. I ja zawsze sobie myślę: „Matko kochana, żeby chociaż kawałek mieć z tej Iwonki, żeby się jakoś ustabilizować”, bo ja jestem takim błękitnym ptakiem, niezależnym i ciągle gdzieś mnie goni. Nie mam jeszcze z tym chyba do końca pogodzenia, Reniu, że jeszcze te stereotypy mnie zaprogramowały, żeby mieć z tego powodu poczucie winy i wyobcowania ze społeczeństwa.
[06:46] - Ale wiesz co? Powiedziałabym ci tak, pocieszyłabym cię w tym kontekście, że wydaje mi się, że ludzie, którzy mają bardzo bogate wnętrze, którzy jednak stawiają gdzieś w tej duszy i przyszli po to, żeby pewne rzeczy też pokazywać innym, to siłą rzeczy w szybkim czasie muszą wiele rzeczy dotknąć. I ja przez wiele lat dokładnie tak samo jak ty myślałam o tym tak bardzo poważnie. Oczywiście u mnie, tak jak zawsze zaznaczam, był to niestety temat partnerstwa i mężczyzn, ale na tym temacie, ty na innym, akurat zauważyłam dokładnie ten sam mechanizm, że cały czas myślałam, że to potrzeba stabilności, że trzeba mieć jednego męża, że trzeba mieć dzieci, dom, pracę, siedzieć cicho, grzecznie i budować to gniazdko rodzinne. I wciąż mi się to nie udawało. Myślę sobie: „Cholera, czy ja jestem jakaś do bani, że nic w ogóle nie wychodzi?” I nagle, stosunkowo niedawno, czyli jakiś miesiąc temu, może dwa, siedziałam sobie na fotelu i tak rano myślę, już to chyba mówiłam w audycji, ale to jest dobry przykład do tego, mówię: „No przecież chodzi o coś zupełnie innego”. Chodzi o fakt, że wszystkie te rzeczy, które doświadczałam, akurat ja poprzez partnerstwa różnego rodzaju, które wiążą się też z różnymi doświadczeniami, których dotykałaś w międzyczasie, miałam stać się taka, a nie inna i miałam się wzbogacić o to, a nie o coś innego, ponieważ wszystko prowadziło do tego punktu, w którym jestem w tej chwili w życiu, czyli że dzielę się tym z innymi. Mogę powiedzieć tak: siłą rzeczy takie typy ludzi z takimi zadaniami na życie muszą być zawsze przynajmniej krok w doświadczeniach dalej niż inni ludzie. Bo jeżeli będziesz szła tym samym krokiem, to nie będziesz mogła nic pokazać i niczym się podzielić. Czyli musisz siłą rzeczy być dalej i musisz siłą rzeczy być bardziej nastawiona na nowe, na przeżywanie, na dotykanie, na rozpoznawanie, bo ty masz w tym więcej siły.
I oczywiście ograniczają ciebie czy mnie, czy podobnych nam ludzi te wszystkie stare struktury myślowe. I z nimi trzeba strasznie dużo się umordować, żeby czuć się w ogóle wolnym od tego. Więc nie jest to wcale łatwe. Natomiast jest to pewien rodzaj wartości, ja tak bym to powiedziała. Co mogłabyś mi powiedzieć? Gdybyś nie miała tych doświadczeń, to jak mogłabyś sobie poradzić w takiej sytuacji życiowej? W żadny sposób.
[09:11] - Masz rację. Dlatego, że właśnie poprzez taki niepokój wewnętrzny, jak ja to kiedyś nazywałam, i ciągłe gnanie mnie gdzieś tam do różnych sytuacji, człowiek otarł się o bardzo dużo doświadczeń. I teraz to wnętrze staje się bogatsze, ale i taka wiedza zwykła, życiowa.
[09:30] - Dokładnie. A przecież w jasnowidzeniu czasami potrzebna jest też ta wiedza życiowa. Ja na przykład zauważyłam, że niektóre jasnowidzenia widzę tylko jako energię i gdybym nie miała tych doświadczeń życiowych, to mogłabym powiedzieć: „Wiem, widzę” i koniec na tym, bo nie umiałabym tego w ogóle nazwać. A przez odniesienie do określonego doświadczenia życiowego, przez które z jakiegoś powodu musiałam przejść, a ponieważ uważam, że nie ma przypadków i w moim życiu rzeczywiście o te przypadki trudno, bo zdarzają się tak zsynchronizowane sytuacje, że już naprawdę musiałabym być mocnym ignorantem, żeby nazwać to przypadkiem, to mogę powiedzieć: „To właśnie dlatego to się zdarza, żebym pewne rzeczy mogła zrobić”, że ja się czasami śmieję i robię jasnowidzenie, ale czasami sobie żartuję z klientami, mówię tak: „Wiesz, właściwie do tego to nie trzeba żadnego jasnowidza. Jak masz tyle doświadczeń, ile ja, to znasz już odpowiedź”. Oczywiście to jest bardziej skomplikowane, ponieważ też to jasnowidzenie rozwijało się wraz z doświadczeniami, czyli to wszystko jest ze sobą powiązane. Można powiedzieć, jak jesteś jasnowidzem, to tak naprawdę ja się śmieję, że odpowiadam na pytania, ale ty jesteś jasnowidzem non stop. Odczuwasz tą energię po prostu nawet jakbyś nie chciała. Czyli mogę powiedzieć tak: te doświadczenia budują ciebie taką, jaką jesteś. I myślę sobie, to jest właśnie moje pocieszenie ciebie i mnie samej zresztą też i trochę zejście z tego poczucia winy, że jednak ci ludzie, którzy dużo przeżywają, nie mają się czuć gorzej, nie mają czuć się źle, nie mają czuć się innymi w porównaniu do reszty społeczeństwa, tylko mają cieszyć się tym, że są inni, że ich życie pozwoliło im doświadczyć takich rzeczy i że o to są bogatsi.
[11:12] - Dokładnie.
[11:13] - I to chyba jest ważne, a to jest też nasz rozwój.
[11:16] - Właściwie też bym chciała poruszyć tutaj taki temat dopełniający starty w new, czyli start w nowe, tej wolności. Bo zobacz, Reniu, właściwie można powiedzieć, że my osoby takie, ja oczywiście mówię w cudzysłowie, to jest syndrom ADHD, czyli oczywiście mówię ruchliwe, bardzo ciekawe, bardzo twórcze, zainteresowane życiem, czyli w tym pozytywnym aspekcie o tym mówię, mają bardzo dużą potrzebę takiej wewnętrznej, ale i zewnętrznej wolności, prawda? Zauważyłaś to?
[11:49] - No niestety.
[11:51] - Dlaczego niestety? My tu mamy pocieszać.
[11:56] - Bo troszkę mi to przeszkadza.
[12:00] - To jest bardzo dobra rzecz.
[12:01] - Ustabilizowaniu się.
[12:03] - Właśnie. Myślę, że my w pewnym momencie znajdziemy chyba taki balans, Reniu. Być może my też jesteśmy w takim momencie, kiedy poszukujemy balansu między tą wolnością taką nieokiełznaną a potrzebą ustabilizowania się.
[12:20] - Rzeczywistą wolnością.
[12:20] - Tak, ale w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ustabilizowanie, ja to tak rozumiem, posiadanie jakiegoś miejsca swojego na ziemi, takiego rzeczywistego i naprawdę takiego z nami w harmonii na 100%. Co nie oznacza, że będziemy tam siedzieć 24 godziny na dobę i do końca życia. Tylko że to będzie jakaś taka nasza baza i będziemy dalej sobie doświadczać. Ale ta wolność w nas i w wielu osobach do nas podobnych jest bardzo silna. Więc tutaj też trzeba by było powiedzieć jeszcze może tak chwilkę o tym, że każde relacje z innym człowiekiem, które są oparte na takiej wzajemnej zależności czy zniewoleniu na różnych poziomach oczywiście, bo mówimy tu wielowymiarowo. Co my wtedy, Reniu, robimy?
[13:08] - Co ja robię? Mam się przyznać?
[13:10] - My razem. Razem, tak?
[13:13] - Uciekamy? No nie, wcześniej się nie poddaję i walczę o swoje granice. Dopiero potem, jak już mi się znudzi walka, to uciekam. To tak troszkę żartem. Powiedziałabym tak: chyba najważniejsze jest to, żeby rozpoznać, że tak się dzieje. I powiem tak: mam już gotowość na to, żeby nie budować takich związków w sobie samej. Do tego oczywiście potrzeba chyba troszkę wewnętrznej siły i takiego ustabilizowania się w sobie, żeby nie bać się z kolei samotności. Bo dlaczego ludzie budują takie związki? Dlatego, że uznają, że lepiej być zależnym niż być samotnym.
[13:49] - Dokładnie.
[13:50] - Natomiast ja bym powiedziała już w tej chwili, że jak mam być zależna, to wolę być sama. Więc odwróciłam troszkę sposób myślenia i myślę sobie, to jest taki początek rozpoznania tego, żebyśmy się nie bali zostawiać stare struktury i troszkę popatrzyli, tak jak dzisiaj w tym temacie, na nowe możliwości, że wcale nie musimy być zależni, że na przykład miłość czy partnerstwo nie oznacza zależności od drugiego człowieka. Że radosne życie z drugim człowiekiem wcale nie oznacza jakiegokolwiek uzależnienia na jakimkolwiek poziomie. Można to robić. Ty jesteś niezależny, ja jestem niezależna i po prostu budujemy coś wspólnie razem. I też się tym można cieszyć i nawet w większej pełni, bo wtedy omijamy te wszystkie zależności. Wiadomo, zależność co robi? Zależność powoduje, że jesteśmy do czegoś przymuszani, do czego nie chcemy, czyli idziemy na kompromis, krótko mówiąc, wobec siebie samych, a to chyba najmniej przyjemna rzecz.
[14:49] - To jest okropna rzecz. I teraz tak. U nas na arkuszach jest kompromis wymieniony jako nieharmonijna energia, czyli energia, która nas zniewala. I często ludzie mówią: „Jak to kompromis? Przecież całe życie mówiło się w różnych poradnikach, psychologowie mówią, że w związkach-
[15:04] - Iść na kompromis.
[15:04] - ... i w życiu należy iść na kompromis”. Reniu, omówmy ten kompromis trochę. Jak ci się wydaje? Już powiedziałaś tutaj, wspomniałaś, że dla mnie kompromis to nie jest dobra rzecz. Dlaczego nie jest to dobra rzecz, kompromis według ciebie?
[15:18] - Dla mnie? Dlatego, że muszę przekraczać siebie i swoje własne granice. Czyli mogę powiedzieć tak: na czym polega kompromis? Na tym, że wiecznie przekraczamy. Dajmy przykład. Jestem z partnerem i partner na przykład lubi makaron na obiad. Bardzo lubi, a ja bardzo go nie lubię. Więc co oznacza kompromis? Że raz kiedyś będzie ten makaron. Czyli mogę powiedzieć w każdym momencie, w którym będzie ten makaron, ja będę przymuszana do tego, żeby jeść coś, czego bardzo nie lubię.
A z kolei mój partner idąc na kompromis i zgadzając się na to, na przykład, że jemy ten makaron tylko dwa razy w tygodniu, to pięć razy w tygodniu będzie zły, że nie ma tego makaronu. Więc mogę powiedzieć: jakie to rozwiązanie? To jest rozwiązanie, które powoduje, że buduje dyskomfort w jednej osobie i w drugiej osobie. Dlatego nie uznaję tego kompromisu.
[16:19] - W jaki sposób można by było rozwiązać akurat ten kulinarny problem, żeby nie iść na kompromis?
[16:26] - Ja go rozwiązuję w prosty sposób. Jak on lubi makaron, to nie go ja. Jak ja nie lubię, to zrobię sobie coś innego.
[16:32] - Prawda, że to jest takie bardzo proste? Natomiast to się wydaje proste, kiedy już człowiek przepracuje ten kompromis. Posłuchaj takiej mojej historii sprzed dwóch dni. Zrobiłam mizerię.
[16:43] - Ja lubię.
[16:44] - Właśnie. U nas wszyscy lubimy mizerię. Robię ją naprawdę bardzo rzadko, bo dodaję do tego jogurt. Ale Konrad i ja lubiliśmy wcześniej, jak żeśmy jeszcze jedli nabiał, mizerię na słodko, czyli dodaną do jogurtu odrobinę cukru i cytryny. Natomiast mój mąż nie znosi takiego przyprawiania mizerii, tylko lubi sól i pieprz. I Konrad mówi tak: „Mamo, popatrz, zrobiłaś znów mizerię nie na słodko. Dlaczego nie zrobiłaś na słodko?” A ja tak bez zastanowienia: „Wiesz, bo tata nie lubi na słodko”. A mówi: „Ale czy ty nie możesz zrobić raz mizerii na słodko, raz mizerii nie na słodko?”
[17:25] - Tak.
[17:26] - Ja tak się zastanowiłam, mówię: „Kurczę, mam cię. Wiem, co mam zrobić”.
[17:34] - Też pomyślałam sobie, można byłoby zrobić tej mizerii dużo, podzielić na połowę i część zrobić na słodko, a część nie. W związku z tym oboje jecie.
[17:41] - Jeśli ktoś ma przepracowany ten temat, prawda?
[17:44] - To sobie z tym poradzi.
[17:45] - To jest tylko oczywiste, że może zrobić dwie miski.
[17:48] - Mogę powiedzieć tak: temat chyba zaczyna być skomplikowany, jeżeli sięga innych poziomów. Bo jeżeli na przykład jest tak, że jest to tylko mizeria, to pal licho. Możesz zrobić dwie miski, jedną taką i jedną taką. Ale na przykład co zrobić, kiedy okazuje się, że ty lubisz samotność i lubisz, kiedy w domu nie ma gości i masz ciszę i spokój, bo w tym odpoczywasz, bo masz taki rodzaj pracy, a twój partner uwielbia, kiedy jest dom pełen ludzi?
[18:16] - To już jest naprawdę problem.
[18:17] - I wtedy zaczyna się problem z grubej rury. No właśnie. I co ja wtedy robię? Nie wybieram takiego partnera.
[18:28] - Wiesz, to jest
[18:28] - Dlaczego to mówię? Mówię to troszkę żartem, ale dlaczego o tym mówię? Dlatego, że doszłam do wniosku i wydaje mi się, że ten kompromis tak naprawdę to jest coś, do czego my musimy dojrzeć, żeby go w ogóle nie robić. Czyli w momencie, kiedy my dojrzewamy do momentu, w którym nie chcemy iść na kompromis, to zaczynamy kreować, jak to ładnie powiedzieliśmy, nowe, oparte na nowych wzorcach. A co dla mnie oznacza nowy wzorzec w danym przypadku? Nie oznacza, że ja nagle zacznę robić nowy wzorzec, żeby mieć ochotę na ludzi albo przymuszać męża do tego, żeby wszedł w nowy wzorzec, żeby przestał tych ludzi chcieć mieć w domu. Tylko wychodzę z założenia, że stwarzam taką rzeczywistość, w której przed moim nosem pojawia się ktoś, który tutaj ma podobną rzecz, żeby nie było żadnego wymuszania na żadnym istotnym poziomie. Bo można wymusić taką sałatkę w te i we w te, można wymusić nawet spacery bądź nie, można wymusić wiele różnych rzeczy i dojść do wniosku, w którym nikt nie musi mieć kompromisów, ale w takiej sytuacji jest to dosyć trudne. W związku z tym kreowanie powinno też polegać na tym, że wchodzimy w nowe wzorce w nowych sytuacjach, czyli rezonujemy z ludźmi, którzy naprawdę w istotnych dla nas punktach są do nas po prostu podobni.
[19:51] - Ja się z tym zgadzam.
[19:52] - To dla mnie jest brak kompromisów.
[19:54] - Tak. Ja jeszcze bym chciała tutaj poruszyć taką sprawę. Weźmy taką hipotetyczną sytuację. Zresztą z mojego życia. Ja byłam taką osobą bardzo otwartą, która uwielbiała gości, gotować przyjęcia. Po prostu w tym się bardzo spełniałam. Natomiast mój mąż był samotnikiem, nie lubił wychodzić na żadne balangi, dyskoteki, jak byliśmy młodsi, na żadne rauty. To go męczyło. On lubił sam ze sobą, z dobrą książką. Powiem ci tak, że czasami był to problem.
Natomiast my pracujemy nad sobą od naprawdę kilkunastu lat i okazało się, że ten mój wzorzec takiej otwartości, przyjmowania gości i tak dalej, był ewidentnie zaczerpnięty z mojej rodziny urodzeniowej, która miała bardzo silny schemat. Program goszczenia się, urządzania wszystkich imienin, urodzin, wszelkich okolicznościowych rautów. A ponieważ dobrze gotowałam, więc cały czas moja mama i mój ojciec zasysali ten program, mówiąc: „Nigdzie nie można tak dobrze zjeść jak u Moniki”, że jak idziemy do Moniki na przyjęcie, to się nie najadamy przez trzy dni, bo tam naprawdę będzie dużo jedzenia. I zasysali to jeszcze. Czyli ja gdzieś tam te komplementy
[21:11] - To budowałaś jeszcze bardziej.
[21:12] - Jeszcze bardziej to budowałam. I nagle okazuje się, słuchajcie, tu się też przyznaję publicznie do tego, że to nie było moje. To kompletnie nie było moje. I zdałam sobie z tego sprawę jakieś półtora tygodnia temu, kiedy pojechaliśmy z moim mężem, to była nasza rocznica ślubu, pojechaliśmy tutaj na Podhale, kawałek w góry, niedaleko Zakopanego i wjechaliśmy, ponieważ mamy land rovera, więc wjechaliśmy w taką szutrową górską drogę. Pojechaliśmy daleko i wjechaliśmy po prostu w górę. Wyszłam z tego samochodu, ponieważ były połoniny, to w Bieszczadach. W każdym bądź razie piękne polany, piękne góry, doliny. I ja mówię: „Zatrzymaj samochód, muszę wyjść z samochodu”. Wyszłam z samochodu, poszłam kawałek. Słuchajcie, zaczęłam tak płakać.
Ale zaczęłam tak płakać nie dlatego, że było mi smutno, tylko z takiego ogromnego wzruszenia i połączenia z Matką Ziemią. Nie było tam żadnych ludzi, była tylko przyroda, była zieleń przepiękna. I ja mówię: „Matko kochana, to jest moja osobowość. To jestem ja. Ja jestem człowiekiem z przyrody i ja nie potrzebuję nic więcej, tylko bliskiego kontaktu z Matką Ziemią. I ja teraz jestem najbardziej szczęśliwa. Teraz otworzyło się moje serce i to jestem prawdziwa ja”.
[22:32] - Czyli powiedziałabym krótko tak, że jeżeli jest mowa o kompromisach, to przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, że jeżeli idziemy na jakikolwiek kompromis, czyli czujemy się w tym dyskomfortowo, to oznacza, że jeszcze nie do końca rozpoznaliśmy tak naprawdę siebie. Czyli ja mówiąc o tym, że nie idę na kompromis, mam na myśli to, że w danych punktach swojego życia rozpoznałam już na tyle siebie, że wiem o tym, że to jestem dokładnie ja. W związku z tym nie mam już żadnej potrzeby ani zmieniania drugiego człowieka, ani dostosowywania się do niego.
[23:07] - Właśnie to samo chciałam tą opowieścią pokazać, że okazało się, że między nami od początku nie było żadnego problemu i nie musieliśmy iść na żadne kompromisy, ponieważ ja działałam przez programy. Mój mąż oczywiście też, bo miał na innych płaszczyznach, ale okazało się, że program zniknął i nagle nie musimy iść na żadne kompromisy. Zresztą ja do swojego męża nigdy nie przymuszałam do kompromisów, raczej on sam z własnej woli szedł na kompromisy. Niestety. Co nie umniejsza mojej winy w tym wszystkim.
[23:37] - No tak.
[23:38] - Bo się pojawiłam w jego życiu z jakiegoś powodu. Tak że też chcę powiedzieć, że czasami jest szansa, właściwie można powiedzieć, że często jest szansa, że kasujemy program, to okazuje się, że te kompromisy w ogóle wypadają z naszego życia, wypadają z toru naszej jazdy.
[23:55] - Ależ bardzo często tak jest. Ja właściwie mówię z pozycji człowieka, który nie ma w tej chwili stałego partnera. W związku z tym inaczej patrzę na życie. Natomiast to nie oznacza, że jeżeli jesteś, bo oczywiście, że jeżeli z kimś jestem, to najpierw przepracowuję wszystko, co się da i patrzę, na ile my jesteśmy razem. I nie jest to kompromis, na ile da się pewne rzeczy zrobić. Na przykład z moim ostatnim mężem rozchodziliśmy się chyba dziewięć miesięcy. Ciąże prawie zaliczyłam w tym rozejściu się w symbolice na zasadzie takiej, że jednak sprawdzaliśmy dokładnie wszystko, w którym punkcie każdy z nas jest, ale nie na zasadzie kompromisu, tylko na zasadzie tego: „OK, ja jestem w tym, to jestem ja, a to jesteś ty”. W związku z tym nie ma potrzeby zmieniać siebie, wystarczy tylko obserwacja i odczucie i zostanie w tym momencie. I czasami jest szczęście i się udaje w ten sposób zrobić, że schodzicie oboje z programów i nagle okazuje się, że jak oboje zejdziecie, to okaże się, że tak naprawdę nigdy nie było żadnego problemu między wami i problemem były tylko działania na zasadzie kompromis był wywołany pewnymi programami, które niesiecie z waszych rodzin. Ale czasami, jeżeli podchodzi się do tego też świadomie, to nagle okazuje się, że schodzisz z programu i nagle ty jesteś człowiekiem, który na przykład potrzebuje bardzo dużo samotności, a ta druga osoba naprawdę jej nie potrzebuje i potrzebuje z kolei bardziej towarzystwa.
I wtedy decydowanie się na kompromisy to dla mnie już jest troszkę niepotrzebne, bo są inni ludzie, którzy mogą nam to dać bezwysiłkowo absolutnie. I oczywiście czasami sytuacje życiowe są bardziej skomplikowane. Masz męża, masz dzieci, masz wspólne pieniądze, wspólny dom i tak dalej. Natomiast ja oczywiście w tej audycji mówię tylko z poziomu swojego własnego życia. Ja akurat tego rodzaju ograniczeń nie mam, w związku z tym zupełnie inaczej do tego podchodzę w rzeczywistości. Natomiast oczywiście, że jest tak, że trzeba wziąć pod uwagę wszystko. I nawet wczoraj miałam klienta, który powiedział: „My się rozchodzimy z żoną”. Ja mówię: „Ile lat jesteście?” „13”. Ja mówię: „Teraz widzę, że działacie pod wpływem programów. Najpierw je oczyśćcie, zróbcie coś ze sobą.
Jak nie, to pójdźcie do terapeuty i spróbujcie przepracować to. Zobaczcie, w którym momencie, w którym miejscu każdy z was jest. Jeżeli już byliście 13 lat, to ten rok dłużej to was już nie zbawi. Sprawdźcie to, żebyście byli pewni, że naprawdę na tyle się różnicie w swoich głównych, istotnych punktach, że już nie da się nic zrobić”. Więc oczywiście, że tak. To w ogóle jest logiczne, że w ten sposób robimy.
[26:38] - No ale czasami zdarza się też tak, że nawet jeśli nie jesteśmy przymuszeni do kompromisów, jeden partner z drugim nie idą na kompromisy, ale tak dalece nie pasują do siebie, że właściwie można powiedzieć, że bajka i historia jest zupełnie inna i jest wskazane, żeby się po prostu rozeszli. Jest wskazane. Czasem jest tak, że jest to wskazane i żeby też takiego rozwiązania się absolutnie nie bać.
[27:03] - Nie bać, tak. Chociaż rozumiem, że każdy, który widzi coś nowego w swoim życiu, to tak powiem kolokwialnie trzęsie portkami, bo jak coś nowego, to znaczy, że musi być gorsze. Więc ja bym chyba znowu pocieszyła, patrząc na moje życie i na moje zmiany, patrząc na twoje życie i twoje zmiany, więc właściwie każda zmiana jest coraz lepsza. Nie masz takiego odczucia?
[27:28] - Tak mam, bo nawet przed audycją mówiłyśmy. Mówię do ciebie Reniu, zobacz, przecież tyle co myśmy zmian w życiu przeszły, tyle nowych rzeczy żeśmy dotknęły i okazywało się za każdym razem, jak już człowiek zrzucił starą skórę, stare futerko, stare ubranko. Oczywiście symbolicznie tutaj mówię. Okazywało się, że to nowe jest lepsze, bardziej kompatybilne z nami na dany moment, bardziej pasujące, bardziej w harmonii. Co nie oznacza, że na stałe, bo za chwilę okazuje się, że dana sytuacja, dana energia, dany człowiek, który nawet przyszedł do naszego życia, okazuje się, że to już jest historia, która jest przebrzmiała. I teraz tak, właśnie ten sposób wychowania naszego promujący przywiązywanie się do różnych sytuacji, tak zwaną wierność czy lojalność, ale w niedobrym tego słowa znaczeniu powoduje, że nam jest bardzo ciężko. Nam, ludziom jest bardzo ciężko porzucać stare sytuacje, które są destrukcyjne, które są niszczące dla nas, które z nami nie harmonizują poprzez właśnie to przekonanie, czyli przez paradygmaty i przez tak zwane stałe morale. Jeśli tutaj Reniu mi pozwolisz przeczytać taki króciutki tekst, bo w trakcie jak my rozmawiamy, latam po blogu swoim i wiesz co? Freedom wyciągnęłam taki tekst napisany 12 lutego 2013 roku. Tytuł tego to są paradygmaty.
Zdjęcie Freedom. Stałe morale. Czy coś takiego w ogóle istnieje? Czy we wszechświecie jest jakakolwiek stała? Nie, nic takiego nie ma. Jedyna stała to zmiana. Paradygmat. Uwięziona część naszej duszy, naszego zasobu myślenia, naszego rdzenia za kratami niewidocznych dogmatów, przekonań, zakazów i nakazów. Wolność nie ma nic wspólnego z tym słowem. Żadne stałe, żadne normy, żadne przekonania, żadne.
Wolność to to, co napływa nowego, spontanicznego, świeżego do naszych głów każdego dnia, w każdej chwili co innego. To niepowtarzalność, oryginalność, świeżość reagowania na sytuacje, które być może są powtarzalne, ale tylko dlatego, abyśmy wyszli z zaklętego kręgu dogmatu. Bądź zawsze świeży, nowy, pomysłowy w reagowaniu. Nie powtarzaj się. To staje się nudne w twoim wykonaniu i zmusza do ziewania na samą myśl, że znów to samo się wydarzy. Bądź niepowtarzalny nawet dla siebie. Zaskocz nas swoją świeżością każdego dnia o innym posmaku.
[30:00] - Tak słucham i myślę sobie tak: czy ty nie powinnaś zacząć pisać książki? Bo to dość ładnie brzmi, jakbyś tak zebrała to wszystko, to by się fajnie czytało.
[30:13] - Wiesz co, nie jestem na to chyba na dzień dzisiejszy gotowa. W każdym razie może kiedyś to wszystko zbiorę, całą moją pisaninę uporządkuję i krok po kroku, tak jak ja się rozwijałam z tymi tekstami, to może to opublikuję. W każdym bądź razie właśnie, Reniu - stałe morale. Czy coś takiego w ogóle istnieje?
[30:37] - Wiesz co, ja mam tutaj z tobą dyskutować? Ja się zgadzam. Powiedziałabym jeszcze jedną rzecz. Nawet ci ludzie, którzy mówią „stałe morale” i rzeczywiście tego pilnują w swoim życiu, to nagle okazuje się, że ich sytuacje doświadczają w taki sposób, że właściwie są przymuszani do tego, żeby uświadomić sobie, że to nie istnieje i że to ich ogranicza. I teraz pytanie tylko, czy oni chcą, czy nie chcą. Więc wydaje mi się, że chyba o nas można byłoby powiedzieć raczej nie to, czy nawet o naszych słuchaczach też, bo przecież w jakiś sposób do nas trafili nieprzypadkowo. To powiedziałabym chyba jedną rzecz. Nie nazywać tego ADHD, nie nazywać tego ruchliwością, po prostu powiedzieć, że są ludzie, którzy od samego początku są nastawieni na rozwój duchowy i po prostu idą tylko w tym kontekście przez życie. I to jestem ja, to jesteś ty. W związku z tym nie obchodzi mnie, co kto o mnie pomyśli, czy będą do mnie mieli pretensje, ilu mam mężów, co zrobiłam w swoim życiu, ile miast zwiedziłam, w ilu miejscach mieszkałam, ile razy się przeprowadziłam i w jaki sposób myślę, i że co chwilę zmieniam ten sposób myślenia, bo za każdym razem dojrzewam i myślę sobie: „A!
To jednak nie jest tak. Jednak trzeba byłoby to o to rozszerzyć” i wiecznie coś się dzieje. Myślę sobie, to są po prostu ludzie, którzy są postawieni na rozwój, nic więcej.
[31:53] - Dokładnie.
[31:53] - Inni stawiają na materię, stawiają na stabilizację, stawiają na rodzinę, stawiają na wychowanie dzieci. Natomiast ja postawiłam na rozwój i tyle. I wydaje mi się, że dużo ludzi do mnie podobnych czy do ciebie podobnych to są właśnie ludzie, którzy postawili na rozwój. W związku z tym patrzą tylko z tej perspektywy. Nie z innej, tylko z tej. Czyli jeżeli patrzysz z punktu rozwoju duchowego, to nie ma czegoś takiego jak to ładnie nazwałaś, to słowo morale. Jakie? To już zapomniałam.
[32:23] - Stałe.
[32:24] - Stałe! Nawet tego słowa zapominam.
[32:28] - Stałe morale. Nie ma nic takiego, kochanie, jak stałe morale. Tak jak w tym tekście, że jedyna stała to zmienna i w życiu, Reni, w życiu moim i w życiu mojej rodziny najbliższej ta zmienna jest cały czas. I właściwie tak popatrząc na ostatnie miesiące mojego życia, cóż by mi przeszkadzało, żeby w tym Krakowie dalej zostać? Było fajne mieszkanie w fajnym bloku, fajna okolica, spokojna, wszędzie blisko, dużo pracy. Właściwie nic nie wskazywało na to, że trzeba się przenosić. Ale gdzieś ten środek, to wewnętrzne mówi: nie, to już jest skończony etap. Trzeba dotknąć czegoś nowego, czegoś bardziej ekscytującego. Może to też jest tak, że my, Reniu, poszukujemy jakiegoś rodzaju takiej ekscytacji, ciągłego zadowolenia. Poszukujemy tego zadowolenia ciągle w jakichś innych aspektach naszego życia.
Jak ty o tym myślisz? Czy tak do końca u nas to jest takie zdrowe?
[33:29] - Powiem tak: przestałam się już zastanawiać, czy coś jest dla mnie zdrowe, czy niezdrowe w tym kontekście. To też odrzuciłam.
[33:37] - Tylko co cię bawi i co jest dla nas fajne.
[33:39] - Tak, dokładnie. Ten paradygmat też już odrzuciłam. Raczej myślę, czy czuję się z tym kompatybilna, czy mnie to bawi, czy mnie cieszy, czy czuję się w tym sobą i jeżeli się czuję, to wtedy to robię. A jeżeli się nie czuję, to po prostu z tego rezygnuję.
[33:56] - Właśnie, zobacz. Ostatnio też rozmawiałyśmy, właściwie dzisiaj opowiadałaś mi o tym: „Przeprowadziłam się pod Berlin, gdzie jest jezioro. Byłam zadowolona, ale teraz przyjechałam do Hiszpanii i wiem, że Hiszpania bardziej by mi pasowała, jeśli chodzi o energię, o ciepło, o wszystkie aspekty”, prawda?
[34:16] - Tak, dokładnie.
[34:17] - Czyli już jest myślenie w kierunku: jeszcze można ulepszyć to życie. Jeszcze mam inny pomysł na siebie. Jeszcze bym chciała dotknąć takich rzeczy, takiej wibracji, takiej energii. To samo ja. Siedzę już tutaj w domu drugi tydzień, ale już sobie myślę: kurde, w przyszłym tygodniu będę mieszkać w Hiszpanii. Nie w tygodniu, tylko w przyszłym roku będę mieszkać w Hiszpanii, ponieważ chcę dotknąć A, B, C, D różnorodności jeszcze w życiu. Jeszcze tyle rzeczy, mimo że mam 47 lat, jeszcze tylu rzeczy nie dotknęłam. Chociaż jako młoda dziewczyna zwiedziłam cały świat. Może nie autostopem, tylko samolotami, bo tak mi się życie ułożyło. Zawsze byłam ciekawa tego świata, ciekawa ludzi.
Teraz na przykład pójdę sobie jeszcze tutaj do Myślenic na kurs języka angielskiego, żeby się podszkolić i w przyszłym roku będę jeździć.
[35:04] - O, to będziemy prowadzić audycję po angielsku, kochana.
[35:06] - Będziemy, jak się nauczę, Reniu. Tu nie obiecuję na razie.
[35:10] - Będę cię dręczyć.
[35:13] - Ale wiesz, niektórzy ludzie patrzą na mnie, właściwie właścicielka naszego tamtego domu tak patrzy na nas i mówi tak: „No nie rozumiem was. Co was tak gna ciągle do przodu? Nie macie żadnego miejsca, nie macie mebli”.
[35:26] - Ale musimy?
[35:27] - Właśnie wiesz, w mojej głowie ja nie muszę. Ja już ten okres przeżyłam, kiedy miałam dom, kiedy miałam mnóstwo mebli, różnych bibelotów, które co roku wynosiłam całymi światami do śmietnika, bo się gromadziło i wyrzucało. Ten etap mam za sobą, ale dla większej chyba części naszego społeczeństwa polskiego, bo mówię tutaj o Polsce, jest to absolutnie niezrozumiałe. I pytają się: „A kiedy wy się osadzicie? A co z ubezpieczeniem? A co w ogóle z emeryturą?” Mój Boże, ja w ogóle nie myślę w tym kontekście. Ja nie wiem, może to jest trochę nieodpowiedzialne, ale ja nie myślę w kontekście emerytury. Ja wiem, że zawsze sobie poradzę.
[36:08] - Powiem ci tak, wydaje mi się, że jeżeli dochodzi się do punktu, w którym naprawdę, i tu wracamy do innych audycji, w którym naprawdę ufasz i zawierzasz swojemu wyższemu ja, zawierzasz boskiemu źródłu, że ciebie we właściwy sposób prowadzi, to pytanie o emeryturę jest dość śmieszne w tym kontekście. Druga rzecz, jeżeli jesteś osobą kreatywną i tę kreatywność cały czas poruszasz i cały czas coś się dzieje i cały czas budujesz zaufanie do boskiego źródła, to ja ostatnio się tak śmiałam, mówię: „Co by musiało się zdarzyć, żebym ja nie mogła robić jasnowidzenia?”. Chyba musiałabym zapaść w komę, bo nawet jeżeli nic innego nie mogłabym robić, tylko się skoncentrować i mówić, to by mi wystarczyło.
[37:01] - Kochani, „coma” oznacza śpiączkę. Trzeba to wyjaśnić.
[37:08] - Dobrze. W każdym razie to, co chciałam powiedzieć, to fakt, że ludzie, którzy już czują głębokie połączenie, to mogą sobie pozwolić na takie życie. Powiedzmy inaczej, powiedzmy odwrotnie. Zadajmy pytanie nie dlaczego my tak latamy i szukamy, tylko dlaczego ci ludzie budują stabilność. I wtedy dojdziemy do sedna. I mogę powiedzieć: dlaczego? Z jednego powodu właściwie.
[37:34] - No to mów.
[37:36] - Lęk. Nic więcej. Tylko i wyłącznie lęku. Kieruje nimi tylko i wyłącznie lęk. Nic więcej. Wygodnictwo, wszystkie inne rzeczy są później, już na tym. Natomiast początek to jest lęk. Jeżeli ja mam budować życie na lęku, to dziękuję, bo to dla mnie nie jest żadna dobra perspektywa. Natomiast jeżeli zaczniesz pracować z lękiem, czyli po przeciwnej stronie zaczniesz budować zaufanie, zaufanie do życia, zaufanie do boskiego źródła, zaufanie do swojego wewnętrznego prowadzenia przez swoje wewnętrzne wyższe ja, to mogę powiedzieć: nie może ci się nic zdarzyć. Po prostu nie ma takiej możliwości.
Zawsze to wyższe ja podpowie ci jakąś kreatywną myśl, w której ty coś zrobisz. I raz może będzie lepiej, drugi raz troszeńkę gorzej, raz czasami włączą ci się jeszcze stare struktury, troszkę się poboisz, raz ci to wszystko przejdzie. Ale mogę powiedzieć, przywiązywanie się do tej stabilności, jeżeli już nastawiasz się na rozwój, to właściwie jest trudne.
[38:40] - To jest niemożliwe, Reniu.
[38:42] - Dokładnie. Myślę sobie, nawet gdybym się zaparła z tym mieszkaniem pod Berlinem, niech już tak będzie, że tam się zaprę i zamieszkam, to jeżeli chodzi o pracę, to wszystko mi się tak szybko zmienia, że sama nie nadążam.
[38:56] - To samo.
[38:57] - Co już wymyślę i zacznę robić, to już pojawia się coś nowego. Co coś nowego, to już następne. I myślę sobie, że więcej energii bym straciła na trzymanie się za starego niż na pójście w nowe.
[39:09] - Ale to jest cudowna rzecz, o której mówisz, dlatego że właściwie osoba, która jest nastawiona na rozwój, obserwuje sytuację i wyciąga wnioski z sytuacji, w której na dany moment się znalazła.
[39:19] - Czyli w teraźniejszości.
[39:21] - Tak. Czyli obserwuje to, co jest dla niego dobre, co jest z nim kompatybilne, co współgra i co daje have fun, czyli daje radość. I obserwuje też, co już jest z nim niekompatybilne w danej sytuacji, prawda? Czyli można powiedzieć, że życie z poziomu tu i teraz jest życiem uważnym. Czyli my uważnie obserwujemy wszystko, co wokoło nas jest, co nas spotyka i odrzucamy-
[39:46] - Obserwujemy nas samych
[39:47] - ... ziarno od plew. Czyli odrzucamy plewa, a zostawiamy ziarno, z których znów coś wykiełkuje nowego, bo to jest siłą rozwoju.
[39:57] - Przepraszam, że ci przerwam.
[40:02] - Proszę bardzo.
[40:05] - Ale już mi się tak ciśnie fajna myśl. Czyli powiedziałabym obserwujemy siebie, swoje wnętrze, bo ono nam zawsze powie, czy sytuacja zewnętrzna jest z nami kompatybilna, czy nie. Czy już możemy spokojnie ruszyć i jesteśmy na to gotowi, czy jeszcze nie. Czyli to jest to, o czym cały czas mówimy, praca nad sobą, czyli rozwój duchowy. Właściwie wszystko wraca do tego samego punktu.
[40:27] - Czyli tak.
[40:27] - Czyli nie bójmy się.
[40:28] - Podsumowując, odrzucamy wszelkiego rodzaju lęki i zatrzymujemy w swoim życiu ulotne chwile, które dają nam szczęście. Trzymajmy się właśnie tych ulotnych chwil, bo też jesteśmy tak wychowani, że koncentrujemy swoją uwagę na tym, co jest destrukcyjne, prawda?
[40:46] - Tak, to prawda.
[40:47] - Psuje nam się silnik na przykład w samochodzie i my trzy dni myślimy o tym silniku.
[40:53] - Tak.
[40:53] - A to, co nam daje szczęście, czyli na przykład uśmiech dziecka, podejście do nas psa czy kot, który przeszlaja nam się między nogami, czy uśmiech naszego partnera, czy człowiek obcy, który mija nas na ulicy i się do nas uśmiechnie, to szybko o tym zapominamy. Albo jakiś przystojniak, który łypnie na nas swoim oczkiem. To szybko o tym zapominamy. Czyli nauczmy koncentrować się na tych tak zwanych ulotnych chwilach. Zmieńmy proporcje między światem destrukcji a światem przyjemności. I tutaj może przejdziemy sobie płynnie do tego następnego kawałka naszego tematu dzisiejszego. Miej radość z życia.
[41:35] - Jeszcze bym tylko jedną historię opowiedziała w związku z tym urlopem, co zauważyłam u siebie. Ale to jest fajne, więc dlatego chcę się tym podzielić. Przyjechałam tutaj do rodziny, gdzie są małe dzieci, większe dzieci i dorośli. I właściwie z dorosłymi to nawiązałam kontakt siłą rzeczy, bo dorośli. Natomiast zauważyłam, że kiedy się bawię, to naprawdę najlepiej się bawię z tymi dzieciakami. Tu jest basen, tu w piłkę, tam w coś gram. I co ciekawe, dopiero przy nich zaczęłam mówić po niemiecku, bo tak to mówiłam po polsku, a po niemiecku wciąż stękałam, bo nie miałam potrzeby. Dzieci mnie w to wciągnęły. Mają dużo cierpliwości i mogę powiedzieć to, co mnie bawi z nimi najbardziej, to fakt, że one się właśnie cieszą tak na podsumowanie danym momentem. One nie myślą, co będzie za godzinę.
One mnie targają do tego basenu i grają ze mną w piłkę. Rzucają albo one są w basenie, ja na zewnątrz. Rzucają mi te piłki, ja je odrzucam z powrotem. I tak się tym dobrze bawią, że dla nich świat przestaje istnieć. Całą energią są w teraz, w dzisiaj. Dla mnie jest to fascynujące, więc uznałam, że naprawdę coraz bardziej podoba mi się zabawa z dziećmi, więc chyba zacznę kreować. I na przykład ostatnio, wyobraź sobie, co było ciekawe, powiedziała do mnie dziewczyna, mówi: „A chciałabym gdzieś dziecko swoje zapisać”. Ja tak wchodzę w jasnowidzenie i mówię: „Kurczę, nie ma specjalnie wiele miejsca, w którym można byłoby pracować z dziećmi, z takimi dziećmi już bardziej dojrzałymi”. I myślę sobie: chyba zacznę myśleć o warsztacie dla dzieci, o takiej pracy, gdzie dzieci, które są inne niż przeciętne z tych starych schematów, nie mogą się właściwie nigdzie zrealizować, bo nie ma w ogóle takich zajęć dla tych dzieci.
[43:12] - Tak, to prawda.
[43:13] - Było to zadziwiające. I pomyślałam sobie, tak mi życie powoli, najpierw od tego wewnętrznego dziecka zaczęłam, a teraz wracam do dziecka znowu rzeczywistego. Czyli gdzieś chyba ten temat przy mnie jest, tak mi się wydaje. Może w audycji cię zapytam. I pomyślałam sobie, że jest może to jakiś pomysł, bo tak myślę sobie, co ciekawe, że czuję, że żyję wtedy naprawdę. I one nie oceniają niczego na zasadzie takiej: „O, trzeba być stabilnym, a tu nie jestem, a tutaj taki czas, a taki czas”, tylko po prostu taki kompletny luz. I właśnie ten drugi temat, o którym mówisz: ciesz się życiem. One się po prostu potrafią cieszyć życiem.
[43:48] - Cieszyć się życiem tak z poziomu dziecka. Czyli korzystanie z każdej chwili. Bezpośredni kontakt z tym życiem. Dzieci mają bezpośredni kontakt z tym życiem. Nie są jeszcze obwarowane różnymi programami, co wypada, czego nie wypada. Są w trakcie szkolenia. Tak to ujmę. Niestety. Natomiast ja chciałabym jeszcze rozszerzyć ten temat have fun i radość z życia na to, że radością może być dawanie z siebie coraz więcej światu czy coraz więcej innym ludziom. Czyli sam temat dawania z siebie jest też bardzo radosny.
Ja to przerabiam. Im więcej daję z siebie, tym więcej mam satysfakcji i radości, że świat korzysta z tego, nawet dawanie w moim zawodzie. Tutaj już żeśmy podkreślały, że to jest bardzo duży wysiłek energetyczny, bardzo trudna praca. Czasami przyrównuję ją jak kopanie rowów czy praca w kamieniołomach, bo człowiek jest bardzo zmęczony, ale to mi daje ogromną radość. Drugie, poszukiwanie w sobie eksperta, czyli znalezienie w sobie mistrza też może być radością z życia. Czyli też poszukujmy tej radości w takich momentach w swoim życiu, które nawet nam do głowy nie przyjdą, prawda? No bo kto by powiedział: „No co, znalezienie mistrza w sobie to jest taka radość?”. Owszem, tak. Spróbuj.
[45:12] - Tak, radość.
[45:12] - Aleś zobaczysz.
[45:14] - Jest niezależność, przede wszystkim wolność. Jak można być szczęśliwym i cieszyć się życiem, kiedy jesteś ograniczony non stop, non stop musisz się do kogoś dostosowywać w pracy do szefa, w domu do męża i do dzieci, w domu rodzinnym do rodziców i ich programów. To gdzie jest miejsce na radość?
[45:32] - No właśnie. Masz rację.
[45:34] - Nigdzie nie ma.
[45:34] - Ja jeszcze tak odkryłam u siebie, że puszczanie ludzi przodem sprawia mi przyjemność. To znaczy tak. Co chcę powiedzieć, że jeśli ktoś na pewien moment zagości w moim życiu, skorzysta z moich rad, sugestii i zacznie się rozwijać pod wpływem mojej energii i wypływa na swoje wody, na szerokie wody i zaczyna odnosić sukcesy w swoim własnym życiu. Teraz się okropnie wzruszam, bardzo się wzruszam, dlatego, że to jest dla mnie bardzo duża radość, jak obserwuję ludzki rozwój w ogóle.
[46:12] - Moniu, muszę cię skomplementować. To znaczy, że jesteś naprawdę dobrą mistrzynią, bo prawdziwy mistrz zostawia uczniom wolność i niezależność.
[46:24] - Staram się zostawić wolność, tak. Ale ogromną radość mi to sprawia. Mam bardzo dużo osób w życiu, szczególnie młodych. Takie miałam szczęście w życiu, że młodsi ludzie ode mnie, dużo młodsi, to jest 10, 15, 20 lat różnicy. I obserwuję prace, jak pracują. Na początku zetknęli się ze mną, z moim doświadczeniem, z moimi metodami, z moim światopoglądem, który wybudził pewne ich potencjały i teraz patrzę, jak płyną, jak się rozwijają, jak są twórczy, kreatywni.
[46:54] - To niesamowite, nie?
[46:55] - Jedni wydają książki, inni piszą. Jeszcze inni kręcą różne rzeczy, różne filmiki. Naprawdę to jest taka radość, że ja naprawdę czasami obserwuję tę ich twórczość i płaczę. Ale nie płaczę dlatego, że jest mi smutno.
[47:10] - Ze wzruszenia płaczesz.
[47:11] - Tak. Z ogromnego, takiego wewnętrznego szczęścia wręcz. I to bardzo lubię u siebie, bo zawsze uczono nas takiej rywalizacji, że jest zawsze konkurencja. Ludzie mnie pytają: „No co ty, a tu w Krakowie to nie masz takiej konkurencji?”. Ja mówię: „Słuchajcie, to są wszystko moje koleżanki po fachu”. Ja nie uznaję w swoim życiu żadnej konkurencji. Ja wręcz przeciwnie, całe życie podawałam ludziom rękę i całe życie promowałam ich i chciałam, żeby weszli jeszcze wyżej niż ja mogę.
[47:50] - Ale ja myślę, że ta nasza audycja wspólna dwóch jasnowidzów jest chyba dobrym przykładem braku rywalizacji.
[47:57] - Dokładnie. To mi sprawia radość.
[47:58] - Chociaż muszę powiedzieć i tutaj pogrożę palcem klientom, że znajdują się tacy, którzy próbują budować tę rywalizację. Ja oczywiście z tego na szczęście umiem schodzić w taki grzeczny sposób, ale rzeczywiście zdarza się coś takiego, czego akurat ja też nie lubię.
[48:16] - O kurczę, to ja nic nie wiedziałam.
[48:18] - No co mam ci mówić? Jak umiem z tego schodzić, to nie będę cię mordować.
[48:24] - Rozumiem. Lepszy gorszy, tak?
[48:27] - Tak. Myślę sobie, że to po prostu nie są tematy, o których my mamy rozmawiać. No bo po co? Ja się ani lepsza, ani gorsza od ciebie nie czuję, więc wchodzić w tego rodzaju relacje to dla mnie nie ma sensu. Robimy audycję, przyjaźnimy się. Po co? Rozwiązuję to na bieżąco w danym momencie i na tym kończy się temat. Natomiast żartem grożę palcem, dlatego nie.
[48:51] - Ja właściwie muszę podziękować tym osobom, które piszą e-maile, że zawsze jesteśmy stawiane w równej pozycji. Zawsze te maile są dobre dla ciebie i dla mnie. Dziękuję wam bardzo.
[49:06] - Nie chcę mówić strasznie źle, bo takich osób zdarzyły się może dwie, może trzy. Natomiast to tylko pokazuje, że ludzie też żyją w takich mechanizmach. To, co mi się też nie podobało, tutaj powtórzę inną sytuację. Miałam koleżankę, która zawsze mi mówiła, że trzeba pamiętać o tym i wcale nie trzeba brać tak strasznie dużo od życia i strasznie dużo oczekiwać, bo energia jest taka, że jak ty będziesz chciała za dużo, to ktoś inny będzie miał za mało. Ja zawsze czułam i się z tym nie zgadzałam. To jest dokładnie to samo, bo to dotyczy rywalizacji. Dlaczego ludzie rywalizują? Dlatego, że boją się, że im nie wystarczy.
[49:44] - Właśnie.
[49:46] - To jest dokładnie to samo. A obfitość boska to obfitość boska. Ona oznacza, że dla wszystkich wystarczy. W związku z tym nie ma sensu o tym w inny sposób myśleć.
[49:56] - Dokładnie. Też jest taka prawda, że każdy z nas czy my we dwie jesteśmy bardzo różne.
[50:02] - Tak.
[50:02] - Ale z tych właśnie takich, ja to nazywam puzzle, z tych różnych kawałków, z tych różnych puzzli tworzy się cały obraz, który jest piękny, który jest idealny. I tak naprawdę błędem jest, że my porównujemy siebie do innych osób. Albo ty lepiej piszesz, albo ty lepiej się wypowiadasz, albo ty lepiej coś tam, ty lepiej wyglądasz i takie tam bla, bla, bla. Okazuje się, że tak naprawdę takie porównywanie się to jest wchodzenie na ścieżkę życiową innej osoby, która nie jest naszą ścieżką. Bo tak jak kiedyś Osho pisał w swoich pozycjach, przyrównał nas do kwiatów. Ty jesteś różą, a ty jesteś pierwiosnkiem.
[50:42] - Stokrotką.
[50:43] - I żaden kwiat nie jest lepszy od drugiego. Po prostu to jest stokrotka, to jest róża.
[50:47] - Dokładnie. Ale to znowu wracamy do jednego punktu, do lęków. Czyli wszyscy robią dokładnie to samo z poziomu lęku. Ostatnio fajną książkę przeczytałam, że nazwali to lękiem biologicznym, który mieści się w naszych komórkach. Ostatnio taka bardzo znana pozycja książkowa „Kody uzdrawiania”.
[51:08] - Właśnie jest pytanie na temat. Skoro jesteśmy przy tym temacie „Kody uzdrawiania”, ty pamiętasz, kto był autorem tej książki?
[51:18] - Lloyd? Jeden Lloyd, a drugi Ben jakiś tam, nie pamiętam dokładnie.
[51:22] - W każdym bądź razie od tego Lloyda jest pytanie, czy te kody uzdrawiania rzeczywiście działają i czy to rzeczywiście metoda jest konstruktywna dla nas na dany moment.
[51:33] - A ja już sprawdziłam to.
[51:35] - To przemów.
[51:37] - To sprawdzaj sobie. Nie pamiętam już dokładnie tego jasnowidzenia, ale mogę powiedzieć tak: w większości przypadków rzeczywiście działa. Coś jest takiego, o czym ten człowiek jeszcze nie wie i ta metoda nie do końca jest dopracowana, ale generalnie mogłabym powiedzieć, że ja jeszcze nie doczytałam się do momentu, w którym przeczytałam tą metodę, tylko jestem w jednej trzeciej książki, więc na razie czytam tylko samą teorię i jeszcze nie sprawdziłam tego na sobie. Aha, klientka jakaś w Warszawie po warsztatach. Po prostu powiedziałam jej o tej książce i od razu mnie zapytała, jak te kody działają, więc od razu to sprawdziłam. Więc mogę powiedzieć: coś w tym jest. Czyli jest to fajna, wartościowa metoda, natomiast gdzieś jest jeszcze jeden puzzel, którego brakuje w tej całej układance. Chyba tak mogłabym to nazwać.
[52:24] - Ja już ci powiem, bo sobie sprawdziłam. Metoda działa na 50%. To jest dużo.
[52:30] - Dużo.
[52:30] - To jest bardzo dużo. 50% to jest bardzo dużo. Tym bardziej że sprawdzałyśmy różne metody, które jeśli chodzi o skale procentowe, to miały mniejszą wartość. Jedną metodę trzeba było łączyć. Natomiast 50%. Puzzel brakujący to jest ta energia let go and flow. Czyli nie ma wisienki na torcie, która opowie nam historię, jak stworzyć życie lekkie i przyjemne. Ja nie znam tej książki, nie znam tej pozycji, ale tego elementu brakuje. Let go and flow, tej energii. W tej książce, w tej metodzie.
Tak jak my mówiłyśmy o tym już takim czasie, że należy tworzyć swoje życie w sposób lekki i przyjemny, więc nie poprzez przerabianie starych wzorców, mażąc się nad nimi. Tylko właśnie wprowadzały tę energię let go and flow, czyli tworzenia nowej jakości twórczości poprzez lekkość.
[53:30] - To rozumiem już teraz. Muszę zobaczyć tą metodę. Jak się nauczę, to ci powiem.
[53:35] - Tak à propos. Fajnie, że się pytanie pojawiło między innymi.
[53:42] - Sama polecałabym tą książkę, polecałabym tą metodę po części ludziom. Oczywiście jeżeli 50% to znaczy, że na 50% ludzi będzie działało bardzo dobrze, na 50 w ogóle nie. Ale mogę powiedzieć, ponieważ nie ma zbyt dużej dostępności różnych metod, a ludzie mają całą furę problemów, to może warto byłoby jednak też na to zajrzeć, bo niektóre, mogę powiedzieć, są takie metody, jak mówiłaś wcześniej, z taką małą ilością procentową, że nie ma co polecać. Natomiast to w miarę mi się podobało. Tylko że mówię, nie zdążyłam jeszcze tego na sobie sprawdzić, tylko tyle, że zrobiłam jasnowidzenie i zaczęłam czytać. Ale facet trochę pisze w taki amerykański sposób, czyli w trochę taki komercjalny sposób, co mi przeszkadza osobiście, ale mogę powiedzieć innym może to wcale nie przeszkadzać. Grunt, że ta metoda działa. 50% to dużo.
[54:36] - 50% to dużo. I przy okazji jeszcze było takie zapytanie na temat filmu czy książki pod tytułem „The Secret”.
[54:45] - To też sobie kojarzę. Tak, to sobie też kojarzę.
[54:49] - I jakie my mamy, drogie panie, zdanie na temat tej pozycji? Ja to oczywiście mówię z punktu widzenia na razie logicznego, że ja przez tę książkę się przeszlajałam w cudzysłowie, przeczytałam i można powiedzieć, że część była dla mnie bardzo prawdziwa. Natomiast żałowałam tylko jednego, że ta książka jest skoncentrowana właściwie na budowaniu sfery materialnej. Taka troszkę jednostronna, ale dużo wiadomości jest prawdziwych. Dużo wiadomości zaszczepiło we mnie taką wiarę w to, że może się wydarzyć wszystko, co jest związane z moimi marzeniami, a te marzenia są zgodne z moim spirit. To jest wszystko do osiągnięcia. Także ja mam pozytywne zdanie w stosunku do tej książki, aczkolwiek jedynym mankamentem, który widzę, to szkoda, że nie porusza innych tematów oprócz budowania dobrobytu materialnego.
[55:45] - Ale to może właśnie tak jest skomercjalizowane, że teraz jest wszędzie kryzys, ludzie pieniędzy nie mają, więc wymyślają książki też na poczet tego, czego nie ma na rynku, co by było chwytliwe, więc prawdopodobnie to też z tego powodu jest. Natomiast powiedziałabym dla mnie też nie do końca tam w tym jest podany jakiś taki konkret. Czyli mogę powiedzieć sama książka mi się spodobała, dała mi dużo nadziei, natomiast nie bardzo wiedziałam, bo też przez nią przeszłam, nie bardzo wiedziałam, jak radzić sobie z tym w moim realnym życiu, żeby to rzeczywiście zadziałało, że właściwie tylko oparłam się na tym zbudowaniu zaufania. Oczywiście uznałam, że jest to jeden schodek w moim życiu, czyli że nim zacznę cokolwiek robić, to najpierw muszę mieć zaufanie. No więc ta książka pomogła mi zbudować zaufanie. No i to jest fajne, natomiast niewiele więcej zrobiła.
[56:40] - Czy my możemy tę książkę polecić z czystym sumieniem?
[56:44] - Ja myślę sobie, wiesz co, powiedziałabym tak: ja bym polecała chociażby z tego powodu, że myślę sobie jesteśmy w różnych punktach własnego życia, własnego doświadczenia, różnych rzeczy na dany moment się uczymy. I mogę powiedzieć, nam jednak ta książka coś zrobiła, coś pomogła, w jakimś kontekście zadziałała pozytywnie, więc może i zadziała też na innych, więc dlaczego nie? Nie ma tam nic tak dramatycznego, czy czarnym palcem pisana nie jest. W związku z tym tutaj bym się o to nie martwiła, więc raczej bym mogła to polecić. Ale to tak jak mówię, na różnych poziomach są ludzie. Na przykład na warsztatach miałam takiego młodego człowieka, który mi polecał książkę Eckharta Tolle. Ja ją przeczytałam, ale z zainteresowaniem nie, z takim spokojem, ponieważ wszystko to, co on mówił, to ja to już wcześniej wszystko słyszałam dwadzieścia lat temu w buddyźmie tybetańskim. Czyli mogę powiedzieć nie było ani jednego momentu nowego, w którym ja mogłabym powiedzieć: „A to inne spojrzenie”, tylko po prostu wszystko to już bardzo dobrze znałam, przerobiłam na własnej skórze. W związku z tym fajne, nie mogę powiedzieć, że nie, natomiast mnie w żaden sposób nie zaskoczyło. Natomiast podejrzewam, że jeżeli znajdzie się człowiek, który nigdy nie miał kontaktu z takimi systemami filozoficznymi, na przykład jak buddyzm zen czy buddyzm tybetański, czy cokolwiek takiego, to on to mówi w taki sposób, że naprawdę może drugiego człowieka poruszyć i przymusić do myślenia, do kontemplacji, do zastanowienia się i tak dalej.
Więc to zależy od tego, w jakim punkcie życia jesteś, co przeszłaś. Też mi się tak wydaje.
[58:20] - Ja bym polecała Eckhart Tolle „Nowa Ziemia” szczególnie to była książka, która była inspiracją, chociaż wiele wiedzy też miałam ze swoich własnych channelingów. Oczywiście ja mówię o channelingu sama ze sobą, żebyśmy się dobrze zrozumieli.
[58:36] - Z wyższym ja twoim własnym.
[58:38] - Ze swoim wyższym ja.
[58:38] - Nie nadużywamy tego słowa w innym kontekście, bo będziemy chyba miały następną audycję o tym.
[58:45] - Dokładnie. I teraz tak Eckhart Tolle ma osobowość, wibrację takiego rzeczywiście spokoju, wyciszenia. Niektórzy mówią: „Nie, nie mogę go słuchać. Jest taki flegmatyczny, że aż mnie wkurza na początku, jak zaczyna mówić, bo ma za wolne tempo”. Ja to rozumiem. Osoby, które są szybkie, które lubią taki szybki przekaz, rzeczywiście może być to niekompatybilne, natomiast też wydaje mi się, że to jest taki papierek lakmusowy. Eckhart Tolle jest papierkiem lakmusowym, na ile my jesteśmy wyciszeni, pogodzeni i cierpliwi ze swoim środkiem. Także kochani-
[59:19] - Tak, to na pewno.
[59:21] - Jeśli będziecie cierpliwi, pogodzeni ze swoim środkiem, to Eckhart Tolle będzie balsamem na waszą duszę. Ja w ogóle nie namawiam. Powiem tak, jakie jest moje zdanie. Ja w ogóle nie namawiam do czytania książek, w ogóle nie namawiam do oglądania filmików na YouTube czy wysłuchiwania audycji. Dlatego, że moim zadaniem jest promowanie odnajdowania mistrza w sobie. Natomiast ja też przeszłam drogę, zanim odnalazłam tego mistrza, więc też naczytałam się, nasłuchałam.
[59:50] - No jak każdy.
[59:50] - Prawda? Jak każdy z nas. Ale co jest najważniejsze i chcę tutaj podsumować tę część mojej wypowiedzi, że szukajmy mistrza w sobie, mimo wszystko czytając książki, słuchając audycji, gdzieś tam wybudzajmy tę część siebie, która będzie miała bezpośredni kontakt z całą wiedzą, która jest we wszechświecie.
[01:00:11] - I patrzmy, co jest naszą prawdą.
[01:00:12] - Tak, bo my wszyscy mamy dostęp do tej wiedzy. Jedni bardziej mamy dostęp, inni mają troszkę upośledzony, inni jeszcze w ogóle ze względu na swoje oprogramowanie. Także cieszmy się życiem. Zaczynajmy różne rzeczy od nowa. Nie bójmy się wychodzić ze związków, wychodzić z pracy, z miejsc, gdzie mieszkamy, z relacji. Nie bójmy się rezygnować ze studiów, które są z nami niekompatybilne. Ja właściwie mogę powiedzieć, że skończyłam swoje studia pedagogiki specjalnej i nie był to mój kierunek. I właściwie dzisiaj tak sobie myślę, kurczę, jakbym miała więcej odwagi, to bym rzuciła je i całe to mgr przed nazwiskiem, co w ogóle nie jest przydatne, dlatego że wiedzę mam skądinąd w ogóle, ze swojego środka, nie z zewnętrznego świata. Także nie bójmy się różnych rzeczy. Ja rozumiem, wiedza, rozwój tak, ale nie za wszelką cenę i nie dlatego, że coś zaczęliśmy i mamy program, że musimy to dokończyć.
[01:01:15] - Ja jeszcze bym dodała jedno zdanie: uczmy tego nasze dzieci, ponieważ to jest nasze kolejne pokolenie i będzie stwarzało też nowy świat. I tak jak mówiłyśmy w poprzednich audycjach, że są to dzieci indygo, dzieci kryształowe, dzieci takie trochę pomiędzy, które już są inne niż te poprzednie, które się rodziły. W związku z tym często też widzę na przykład jak mnie klienci pytają o to, czy zajdą w ciążę, czy będzie miała dziecko i tak dalej, to ja często mówię na przykład ostatnio mi się zdarzyła przedziwna rzecz i mówię: ale dziecko do was nie może przyjść tylko dlatego, że u was nie ma właściwego rezonansu energetycznego, a dzieci teraz wybierają równowagę.
[01:01:55] - Tak.
[01:01:55] - Jak nie ma równowagi, to nie chcą się po prostu odradzać dusze. W związku z tym jakby kierują się tak, kierują się nowe dusze, te, które będą przychodziły, kierują się zupełnie innymi parametrami. No więc uczmy dzieci to, co my przerobimy, to, czego my się nauczymy, to dzielmy się tym z naszymi dziećmi. Pokazujmy im, a nie wkładajmy je znowu w te same stare schematy, które jak my już widzimy i mamy doświadczenie nie działają. No nie działają, nie dają nam szczęścia, nie stworzyliśmy szczęśliwej ziemi. W związku z tym pozwólmy im zmieniać, pozwólmy im żyć inaczej i bardziej zgadzajmy się na to, co oni nam proponują i weryfikujmy siebie niż odwrotnie, bo my już mieliśmy czas na to, żeby pokazać, co my potrafimy. No i pokazaliśmy.
[01:02:38] - Tak.
[01:02:39] - Dla mnie specjalnie zachwycające to nie jest, więc wolałabym, żeby one teraz pokazały coś troszkę nowsze struktury, które stworzą coś nowego i lepszego.
[01:02:48] - Niech pokazują te nowe struktury, ale też zachowajmy w tym wszystkim zdrowy rozsądek i my jako rodzice, abyśmy też potrafili mimo wszystko zakreślić swoje granice, tak? Bezpieczne dla nas.
[01:03:02] - Jasne. No to jest wszystko jasne. Na razie mówiłam tylko w jednym kontekście. Oczywiście dobrze, że dopowiedziałaś, żeby potem nie myśleli, że ja to-
[01:03:10] - Dopowiedziałam, dlatego że ja nie mam dzieci w granicach.
[01:03:13] - Rozumiem.
[01:03:14] - Po półtorej intensywnej nauki.
[01:03:18] - No to ja mogę powiedzieć, że odkąd mój syn zamieszkał sam, to po prostu relację mam z nim tak cudowną i tak jest mądrym dzieckiem, że po prostu nie mogę się go nachwalić. I każdy telefon sprawia mi przyjemność. Myślę sobie Boże, człowiek musiał dojść do tego dopiero jak mieszkamy w osobnych mieszkaniach i on osiąga samodzielność. Ale też widzę, że wiele fajnych rzeczy, które go nauczyłam, przed którymi się strasznie burzył, jak ze mną mieszkał, to w momencie, kiedy jest w tej chwili sam, to docenia, robi, cieszy się tym i jest bardzo świadomy.
[01:03:47] - No to bardzo-
[01:03:48] - I takie to dla mnie fajne. Naprawdę cieszę się tym dzieckiem.
[01:03:52] - No właśnie, czy my tu chcemy jeszcze podsumować te tematy? Czy byśmy przeszły chociaż do jednego-
[01:03:56] - Chyba do pytania powolutku, tak? Bo to już czas powoli, powoli się kończy.
[01:04:00] - A wiesz co? Mam takie pytanie pod ostatnią audycją o wzniesienie nas pytają czy to jest prawda, że w najbliższym czasie, że w krótkim czasie nastąpi wzniesienie wszystkich ludzi na Ziemi?
[01:04:16] - To znaczy powiem tak wzniesienie dla mnie to jest, istnieje, jest to proces. Raz ma jednak, że tak powiem, jak te wybuchy na słońcu, raz jest jego więcej, więcej świadomości przychodzi, raz jest moment, w którym jest mniej. Nie jest to dla mnie tylko i wyłącznie jeden dzień. To już mówiłam dawno temu i nawet ostatnio sprawdzałam, bo teraz mówią o tym, że tego siedemnastego, czyli stosunkowo niedługo będzie wybuch na słońcu, który jest związany i tutaj już w Hiszpanii ludzie wpadają w panikę, że wszystko elektryczność siądzie i tak dalej, i tak dalej. I ja to sprawdziłam i dla mnie wyszło, że to bardziej będzie znowu na poziomie energii, czyli powiedziałabym to wzniesienie to cały czas się wznosimy, tylko raz mocniej, raz mniej, raz jest trochę spokoju, ale jest to w ogóle taki okres dla naszej ziemi i dla istot, które na niej mieszkają, więc ja bym nie ograniczała tego. Inaczej bym powiedziała. Nie wiem, czy ta osoba, która zadała to pytanie, ma na myśli tylko jeden dzień, w którym zdarzy się boski cud i nagle ziemię zaleje fala energii, w której wszyscy nagle osiągną-
[01:05:25] - Myślę, że to ma na myśli tak idąc szlakiem myślenia wioski.
[01:05:28] - To mogę powiedzieć tak nie do końca to widzę w ten sposób. Powiedziałabym raczej nie nazwałabym tego jednym dniem. A co ty widzisz?
[01:05:36] - Ja widzę tak, że przede wszystkim proces takiego wzrastania, czyli odłączania nas od zasilania tych siatek strukturalnych, starych z tą starą wibracją. Mogę powiedzieć, że widzę początek tego procesu w latach siedemdziesiątych, taki gwałtowny i zauważalny. My jesteśmy teraz w trakcie, powiedzmy sobie w połowie tak to określę, a może nawet wiesz co sprawdzę wahadełkiem na arkuszu ile procent mamy tego wiesz, przepracowanego, ile procent w tej chwili na dzień dzisiejszy. No tak, czterdzieści procent. Troszkę się pomyliłam. Dziesięć procent się pomyliłam. Jesteśmy jakby jeszcze nie na półmetku, ale ten proces wzniesienia cały czas idzie. I wiesz co ja obserwuję? Że my w tym procesie jesteśmy coraz bardziej odłączani od tych siatek strukturalnych, starych wibracji. Czyli raz się wyłączy jakaś pula energii, za chwilę wyłącza się, powiedzmy, jest to określone jakąś datą następna pula energii to tak, jakbyśmy się odłączali od jakichś fraktalów i- Kochani, przepraszam, przerwało nam w takim momencie.
No ale już.
[01:06:41] - Kto wie co wtedy, nie?
[01:06:43] - Kurczę, no niesamowita sprawa. A ma cały internet już. No w każdym bądź razie co chcę powiedzieć, że jesteśmy odłączani od takich fraktali informacyjnych, takich starych, które są związane ze starym, starym paradygmatem wiedzy. Tutaj już mówię tak fachowo, ezoterycznie.
[01:07:00] - Mhm.
[01:07:01] - I odłączeń od tych fraktali informacyjnych będzie jeszcze mnóstwo. Jeszcze nam 60% zostaje do przepracowania, żeby się wznieść. I z każdym momentem, kiedy ten fraktal informacyjny zostaje wyłączany z naszych systemów energetycznych, następuje wzniesienie ludzkości, wzniesienie całej energii.
[01:07:22] - To miałam na myśli.
[01:07:25] - Właśnie, jeśli chodzi o to pytanie, że wzniesienie gwałtowne nastąpi. Nastąpi wzniesienie gwałtowne przy odłączeniu tego fraktala informacyjnego, natomiast tych fraktali jeszcze zostaje, więc nie można powiedzieć, że nastąpi wzniesienie i już nic.
[01:07:37] - Ostateczne. Tak, dokładnie. To miałam na myśli.
[01:07:39] - Tylko to będzie proces, ale coś w tym pytaniu jest prawdziwego. Natomiast dalej to trwa. Przy odłączeniach teraz tych fraktali, powiedzmy do końca tego roku, idziemy w kierunku budowania nowej rzeczywistości, czyli bardziej będziemy myśleć o budowaniu niż o destrukcji, która zaistniała na naszym świecie. Będą wpuszczane w większej ilości energie radości i śmiechu.
[01:08:08] - Dzięki Bogu.
[01:08:09] - I szczęścia. Także to będzie ogromny skok kwantowy, tak bym określiła. Czyli mniej smutku, mniej depresji, zmniejszy się ilość samobójstw. To jest chyba ważna informacja. I ja sobie obserwować dzienniki statystyczne, bo to ja mówię i też lubię sobie potwierdzić to później.
[01:08:26] - Rozumiem cię, ja też lubię.
[01:08:29] - Także można powiedzieć, że skok kwantowy będzie, powiedzmy sobie do końca września jakiś fraktal zostanie odłączony. Tak ci powiem.
[01:08:38] - Podejrzenia są, tu się podzielę, podejrzenia są, że to będzie 17, 18 i że to będzie silne, ale będzie trwało trzy miesiące.
[01:08:47] - Może tak być.
[01:08:48] - Czyli wrzesień, październik do listopada. No zobaczymy.
[01:08:51] - Może tak być, bo wiesz, jak się-
[01:08:52] - Czuję po sobie, że rzeczywiście coś się zmienia, więc tak, zdecydowanie.
[01:08:57] - Może tak być. Czyli idziemy w kierunku tego let go and flow mimo wszystko.
[01:09:00] - Dobrego.
[01:09:01] - Lżejszego życia. Dokładnie. Czyli co, Reniu, wziąć jeszcze jakieś inne pytanie, czy na tym byśmy zakończyli?
[01:09:08] - Dzisiaj to myślę, że chyba byśmy zakończyły, bo już jest późno. Natomiast w następnym tygodniu jest następna audycja, to będziemy rozpatrywały kolejne pytania, więc jeszcze tylko parę słów od ciebie. Chociaż jeszcze cię zapytam, bo ja nie oglądam później tej audycji. Za każdym razem jest napisane wszystko o nas tam na początku czy na końcu audycji, nie?
[01:09:28] - Jest.
[01:09:29] - No to się powtarzaj.
[01:09:30] - Jest napisane na początku i na końcu audycji, są wklejone wszystkie e-maile do nas, wszystkie adresy, gdzie można nas znaleźć, strony internetowe. Telefonów chyba nie ma.
[01:09:42] - No ale to może-
[01:09:43] - Na stronie internetowej telefony do nas są. Czyli kochani. Nazywam się Monika Jakubczak, jestem jasnowidzem. Zapraszam was na sesje indywidualne jasnowidzenia. Zapraszam was i zachęcam was bardzo gorąco do ustalania diety za pomocą jasnowidzenia. Sprawdzam, które produkty są korzystne dla was, które nie. Oczywiście po miesiącu trzeba to jeszcze raz sprawdzić. Są duże efekty. Ludzie szczupleją, to po pierwsze. Pozbywają się zestarzałych chorób tylko i wyłącznie dlatego, że wyeliminowali ze swojej diety składniki, czyli produkty spożywcze, których ich organizm po prostu nie toleruje.
Zapraszam was również na stronę internetową metoda DDW, gdzie macie wszystkie informacje dotyczące kursów Droga do Wolności. Zachęcam do pracy tą metodą. Można w bardzo szybki sposób i bardzo łatwy pozbywać się programów z podświadomości, ale jednocześnie tworzyć sobie nowe rzeczy w swoim życiu. To tyle. Zapraszam serdecznie. Reniu, oddaję ci głos.
[01:10:50] - A ja nazywam się Renata Engel. Też jestem jasnowidzem, też przyjmuję na sesje indywidualnego jasnowidzenia. Robię tylko troszkę inne warsztaty. To znaczy właściwie tematycznie to samo, czyli połączenie z wyższym ja i z podświadomością, czyli kreowanie i oczyszczanie. Natomiast robię to za pomocą medytacji. To są też dwudniowe warsztaty. Najbliższy 7, 8 września. Zapraszam. Są jeszcze miejsca. Robię też w związku z tym, i tu chciałabym wszystkich poinformować, robię też indywidualne warsztaty, oczywiście w krótszym czasie przez Skype'a.
Ze względu na to, że pojawiają się ludzie, którzy mieszkają bardzo daleko, na przykład w Stanach i po prostu siłą rzeczy nie mogą trafić na ten warsztat. Jest też taka możliwość, żeby zrobić to przez Skype'a po prostu indywidualnie, więc zapraszam na to też.
[01:11:40] - Super.
[01:11:41] - Jedną ciekawostkę chciałam powiedzieć, że byłam sama zaskoczona, bo tak mówiłaś, zachęcałaś ludzi, żeby się zgłaszali do nas z tymi dietami. Ja tamtego nigdy nie robiłam. No i koleżanka, która ma znajomą Niemkę, postanowiła być tłumaczem, bo jeszcze na tyle niemieckiego nie znam, żeby zrobić i pani po prostu była tak zachwycona. A ja myślę sobie: „Boże, nie wiedziałam, że można w ogóle zrobić to w jasnowidzeniu".
[01:12:06] - No można.
[01:12:06] - I bardzo mnie to zaskoczyło, więc myślę sobie: ciekawe. Jeszcze chyba ciebie będę prosić o siebie, żebyś mi zrobiła, bo wciąż schudnąć nie mogę.
[01:12:15] - Proszę bardzo.
[01:12:18] - W każdym razie naprawdę metody są fajne i można wiele rzeczy przepracować w dużo krótszym czasie niż kiedy będziemy musieli się prześladać przez wszystkie doświadczenia, które nas będą zmieniać i uczyć. Także zapraszamy bardzo serdecznie.
[01:12:33] - I kochani, już podziękowania były. Oczywiście przypominam, że miesiąc sierpień jest miesiącem nauki dziękowania. Zapraszam was na blog Eweliny Stępnickiej, która mnie tego nauczyła. Vege Justa też przy każdym poście dziękuje za pięć rzeczy, które się wydarzyły w jej życiu, a poza tym ma przepyszne przepisy kulinarne związane z wegańską dietą. Także zachęcam wszystkich do dziękowania. Oczywiście Reniu, dziękuję ci bardzo za dzisiejszą audycję, za miło spędzony czas. Dziękuję sobie dzisiaj za bieganie, za zrobienie dla siebie i dla rodziny przepysznego szejka owocowego i jeszcze za kilka rzeczy, których na antenie nie wypowiem.
[01:13:21] - A ja dziękuję tobie bardzo. Dziękuję bardzo słuchaczom, bo dzięki nim możemy tą audycję prowadzić i dziękuję za natchnienie tym bieganiem, bo chyba wrócę i zabiorę się za robotę nad sobą. Może i mi się przyda. No to co? Do zobaczenia i do usłyszenia.
[01:13:43] - Jeszcze ostatnie słowo dla naszych słuchaczy. Bądźcie rebeliantami w swoim życiu. Porzucajcie wszystkie stare stereotypy, nie pchajcie się w kłopoty. Powiedzcie sobie stop destrukcyjnym sytuacjom i look forward. Patrzcie zawsze do przodu. Nie popełniajcie starych błędów. Buziaczki, całuję. Trzymam za was wszystkich kciuki.
[01:14:03] - Buziaczki. Pa. Do następnego usłyszenia.
[01:14:08] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel: www.engelenata.com.