Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawiają Zbyszek Mrugała i jego goście. Witam słuchaczy Radia Paranormalnego, wszystkie osoby zainteresowane zjawiskami niezwykłymi i duchami. Dzisiejszym gościem jest Vangelis, nasz kochany redaktor radia. Noo, jaki tam Vangelis? Ivellios. A!
Ivellios. Ciągle to samo. Myli mi się, bo Ivellios jest też muzykiem. W związku z tym po prostu talenty mi się plączą. Jako że zastanawiamy się, o czym mówić, i żeśmy wymyślili razem z naszym kochanym redaktorem, że będziemy opowiadać sobie, co nam do głowy wpadnie. Najciekawszy dla mnie temat jest zagadnienie i ten cały aspekt Wyższej Jaźni. Czy ona jest, czy nie? Warto byłoby się nad tym zastanowić. Czy jaki jest, to, jak ją postrzec, czy w ogóle takie coś możliwe jest? Jako że Ivellios jest naszym gościem, zadaję mu pytanie: widziałeś kiedykolwiek jakąś Wyższą Jaźń?
Wieljaźnią, bardzo wysoką. To znaczy obserwować wzrokowo, jakby wizualnie nie widziałem. Natomiast, yy, jeżeli chodzi o przekaz, jeżeli masz na myśli przekazywanie informacji przez tą jaźń, to, to tak. Coś takiego. Myślisz, że może zwariowałeś? Się wydaje. Zaczynamy tak jak tradycyjnie, jak za każdym razem, jak rozmawiam z OB-owcami. Znaczy, no, ja od jakiegoś czasu u siebie rozwijam, staram się przynajmniej rozwijać jasnowidzenie i jest taki, nie wiem, jak to określić. To się określa jako Wyższe Ja i ten byt to Wyższe Ja. Właśnie tak się przedstawia.
Wyższe Ja jest moim konikiem, bo wiele lat zastanawiałem się nad tym, czy w ogóle jest. A jak jest, to czy jest wyższa, może niższa, może średnia? Gdzie się znajduje? Czy we mnie w środku, czy na zewnątrz mnie? Plus ona opowiada, że tak zwany dysk, czyli Wyższa nasza Jaźń, znajduje się w przestrzeni kosmicznej i połączona z nami jest sznurkami. W niej znajdują się jakieś ślady naszej reinkarnacji, jakby cały zbiór informacji, które przez te jakieś cykle zbieraliśmy. Tam zapisane są, trzymane są w banku i ta świadomość niby wyższa, to znaczy jakieś skupisko, grubsze- Przedmiotowo Wyższe Ja. To Wyższe Ja za każdym razem jak buduje cykl i wysyła w świat, w materię twardą sondę, buduje jakiś tam zestaw cech tej osoby, która ma się pojawić i wysyłając tą sondę, obleka ją jak gdyby tymi nowymi właściwościami umysłowymi. To ktoś dostaje określony charakter. No i tam się boryka przez życie, rozwijając te aspekty osobowe, które ta Wyższa Jaźń uznała za, za właściwe, za konieczne do rozwinięcia, żeby się w pełni zrealizować. Ileś takich cyklów się ma odbyć.
Wracamy z powrotem tam do tego środka swojego i stanowimy pełnię. Wiadomo, co się dzieje. Jak taki, taka Wyższa Jaźń stwierdzi, że już jest pełna, gotowa, prawdopodobnie gdzieś tam dalej lata, rozrabia czy uczestniczy już w jakimś większym procesie. Znaczy te cykle, cykle, wszystkie one się odbywają, że tak powiem, z udziałem tylko jednej tej jaźni. Różnie mówią, bo mówią, że jaźń sond może wysłać ile chce i to od niej zależy, bo to w zasadzie to znaczy od nas, tych, którzy tu przychodzą, będących jak gdyby cząstką tej wyższej. To od nas zależy, bo jak przyjdziemy w dwójkę, w trójkę, jeden gdzieś tam w Afryce, drugi w Ameryce czy gdzieś w Związku Radzieckim, nie, w Rosji i tak każdy z nas klepie to swoje i po powrocie wymieniamy się informacjami, zbieramy, budujemy jak gdyby wyobrażenie o świecie i to jakoś nam ma pomóc gdzieś w tej Wyższej Jaźni czy tej świadomości, tej grubszej. No ale tak tyle z teorii. Trochę trudno to jest wykryć, poznać, bo żadne z nas nie sięga pamięcią tak daleko, żeby wyciągać jak gdyby informacje z tych poprzednich żyć, ale żeby to było wiarygodne, że nie, że może, bo mu się widzi albo przewiduje. A więc liczymy, że tak jest, że tak może być. Ale pytanie się pojawia oczywiście, co sprawdzić można? Czy w ogóle możemy w naszej świadomości dziennej wykryć jakieś ślady tej Wyższej Jaźni? I tu się zaczyna ciekawa rzecz, bo to można penetrować na bieżąco. Jakieś ślady na pewno, na pewno da się wykryć, bo ja dosyć regularnie, właśnie w związku z ćwiczeniem tego mojego jasnowidzenia, dosyć regularnie staram się łączyć z Wyższym Ja. I właśnie taka ciekawostka. Ja wysyłałem taką prośbę przez jakiś czas, yy, łącząc się właśnie z Wyższym Ja. Moje Wyższe Ja połącz się ze mną.
I jak to Wyższe Ja już się połączyło, jak już nawiązało to połączenie, to dostawałem taką informację nie, nie, nie, nie, nie. Ja nie jestem jakimś twoim Wyższym Ja. W sensie takim, że nie jestem twoją własnością. Ja tylko tobie towarzyszę, yy, jakby w tym życiu. W momencie, gdy ty umrzesz, gdy ty umrzesz fizycznie oczywiście, to ja, to to Wyższe Ja przejdzie po prostu na inną osobę. Masz partnera? Ja mam partnera, też mam kolegę, który mi towarzyszy. Wiele osób z nama, z nas ma partnera, który nam gdzieś tam w głowie się kotłuje, tak jak rozdwojenie jaźni wręcz. Coś dowiedziałeś się jeszcze ciekawego? To znaczy ja te staram się dowiadywać różnych takich rzeczy, niekoniecznie związanych z moim poprzednim wcieleniem, bo tego jeszcze nie robiłem. Natomiast dostaję rzadziej obecnie w tej chwili, ale jednak dostaję informacje odnoszące się częściowo do tego, o co, o co pytają mnie znajomi, choćby Persefona z Radia Paranormalium.
Ona dosyć często pytała mnie właśnie o różne takie informacje, które jak się później okazywało, znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nie jest ona oczywiście jedyną osobą, na temat której przychodzą mi informacje. Ty masz swojego szpiega. No można powiedzieć, że, że mam takiego swojego szpiega też.
Natomiast, yyOstatnio na przykład będąc pod Olsztynem na wakacjach w środku lasu, mieszkając jakieś tam osiem dni czy gdzieś coś koło tego, no, panowała dosyć duża susza od dłuższego czasu w tamtym obszarze. I pewnego dnia, jak już tak troszeczkę pogoda zaczęła się, zaczynała się psuć, no to tak straszyło troszeczkę, pogrzmiało, no ale poszło. Ostatecznie deszczu nie było. Cały czas było sucho. Las był wymarły praktycznie. Również tam kontynuowałem co wieczór praktycznie oczyszczanie się, łączenie się z wyższym ja i w pewnym momencie postanowiłem zadać pytanie: kiedy spadnie wreszcie deszcz? Przyszła odpowiedź: jutro o godzinie szesnastej czterdzieści pięć. I co się okazało? No, następnego dnia byliśmy, byłem z mamą w Olsztynie. Dosyć dużo czasu tam spędziliśmy. Wracamy po południu. Gospodarz poprosił, żeby coś tam mu pomóc przy pracach w ogródku. No to jest już starszy człowiek, już ma problemy z chodzeniem.
Było to gdzieś koło godziny szesnastej trzydzieści, może czterdzieści. Coś tam robimy i w pewnym momencie zerwała się straszna ulewa. Zanim dotarliśmy, zanim skończyliśmy tą pracę w ogródku, bo postanowiliśmy to skończyć, zanim skończyliśmy, zanim dotarliśmy z powrotem do domu, cali oczywiście przemoczeni, no to już ulewa zdążyła trwać jakieś, potrwać jakieś dziesięć minut. Patrzę na zegarek. Godzina szesnasta pięćdziesiąt pięć. Licząc te dziesięć minut wstecz to wychodzi szesnasta czterdzieści pięć. Czyli te informacje, jeżeli oczywiście połączysz się z prawdziwym swoim wyższym Ja, a nie z jakimś podstawionym, fałszywym, to te informacje mogą być nawet całkiem dokładne. Też dostawałem, nie wiem, czy pamiętasz tą Agatę, która szukała rok temu kontaktu do Włodka. Nie przypominam sobie. No powiedz.
Właśnie, bo napisała między innymi właśnie do ciebie, do mnie i dostawałem też dosyć sporo informacji na temat Agaty i to wszystko się sprawdziło. Na-na przykład to, że w grudniu pojechała sobie do Anglii, bo ona ma strasznego świra. Tylko w Anglii upatruje swojej tam, że tak powiem, przyszłości. Ona sobie pojechała tam do, do tej Anglii. To był okres przedświąteczny w grudniu, kilka dni przed świętami. Ja poszedłem do sklepu zrobić dla rodziny zakupy przed świętami i nagle ni z gruchy ni z pietruchy przyszedł mi do głowy, przyszła mi do głowy taka informacja, tak to określę, SMS do głowy w taki sposób, że dwudziestego szóstego grudnia Agata zapłacze. No i co się okazało? Właśnie mniej-mniej więcej w tym czasie Agata znalazła się w dosyć trudnej takiej sytuacji, która wymagała, no, natychmiastowej pomocy, interwencji. Miała problemy z, ze znalezieniem lokum w Anglii. Pieniądze jej się skończyły, wszystko jej się skończyło i, no, potrzebowała jakoś jakiejś pomocy. To właśnie zdarzyło się gdzieś tak w okolicach dwudziestego szóstego grudnia. To już takie totalne było załamanie.
Także o ile oczywiście połączymy się z wyższym Ja, tym prawdziwym, tym autentycznym, bo też jest możliwość, że istoty z ciemnej strony nam podstawią jakieś fałszywe wyższe Ja, które się będzie tak przedstawiało. Jeżeli po-połączymy się z tym naszym wyższym Ja prawdziwym, to te informacje otrzymywane przez, od wyższego Ja właśnie one mogą być dosyć bardzo takie dokładne. A masz jakieś wnioski, jakieś spostrzeżenia z samego momentu łączenia? Bo dużo się o tym mówi, że jakieś warunki trzeba spełnić i żeby się połączyć coś trzeba zrobić. Jaki to stan świadomości jest? Czy postrzegłeś jakiś moment szczególny w tym momencie, kiedy ta informacja napływała?
Nie wiem, czy byłeś szlachetniejszy. Światło ci w oczach się świeciło, charakter ci się zmienił. Czy stałeś się milczący? Gadałeś? Czy nosiło cię? Słowem, co się działo w tym momencie? To znaczy ja to robię tak, że łącząc się z wyższym Ja najpierw przed połączeniem przez co najmniej kilkanaście minut oczyszczam się energetycznie, żeby jakieś syfy mi się tam nie wkradły przypadkiem. I w momencie połączenia z tym prawdziwym wyższym Ja jakoś tak czuję, jakby takie światło mnie ogarniało. Czy, czy jakaś taka światłość. Często temu towarzyszy też uczucie błogości.
A podczas otrzymywania takich różnych informacji, szczególnie tych informacji w dużych ilościach, że to tak określę, zaobserwowałem, że, że jestem bardzo, bardzo, bardzo, naprawdę bardzo, bardzo, bardzo rozluźniony. Taki niesamowity luz, którego, który ciężko mi w innych sytuacjach osiągnąć. To nie będzie obecność. Mam mnóstwo doświadczeń takich, bo cały czas właściwie się łączę z różnymi tam i typkami, duchami, aniołami. Więc to ciekaw jestem po prostu twoich wniosków, co tam ci się dzieje, jak to rejestrujesz, bo mówi się, że coś tam trzeba zrobić, żeby się połączyć. To było najciekawsze. Wiesz co teraz czytałem, cholera, dodatkowo ci tekst li- A jeszcze, jeszcze przypomniało mi się coś, coś takiego, bo ja dosyć dużo, długi czas właśnie współpracowałem z Włodkiem.
Pracowaliśmy w jednej grupie medytacyjnej i odkąd zacząłem w ogóle łączyć się z wyższym Ja, odkąd zacząłem to ćwiczyć, to zauważyłem coś takiego, co kolega z grupy, Paweł, określał jako miętowa głowa. Takie uczucie, jakby, jakby ta część czaszki, ta część głowy, w której ukryte, ukryty jest mózg, jakby ta część cały czas była jakaś troszkę taka wilgotna, w taki, w takim sensie, że jakby- Korona się świeci ...
mocniej, mocniej, bardziej czujesz w tej części podmuchy wiatru, zmiany temperatury ogólnie w-Tak jakbyś miał zwiększone czucie w tej części głowy. A słyszałeś coś o ludziach, którzy nigdy nie kłamią? Nie słyszałem. Szczerze mówiąc. Nie wiem, czy może sam to wymyśliłem, ale nie. Chyba gdzieś trafiłem z tym na to. Mówi się, że w momencie, jak wyższa jaźń z człowiekiem się łączy, jak na-następuje jakaś taka fuzja dwóch jaźni, tej mniejszej i tej większej, zmienia się charakter tej osoby.
W tym, w tym momencie staje się stabilny, łagodny, spokojny. Ale nigdy nie kłamie, nie oszukuje. Mówi całkowitą prawdę. Tak, jakby nie miał potrzeby oszukiwać. To jest też jednym z takich właśnie ciekawych momentów, w którym ktoś na przykład jasnowidzi i zaczyna na przykład przepowiadać. I jemu się czasami tam barwa głosu, tak jakby tracił kontrolę nad swoją krtanią. No i nie kłamie.
Mówi prawdę. Nie jest w stanie wybełkotać jakichś bzdur czy oszustw. No właśnie. Właśnie tak mi się przypomniało teraz, jak ty mówiłeś o tym, o tych zmianach i tak, tak dalej. Jak pierwszy raz w ogóle miałem osobisty kontakt z, z Włodkiem. Jak on pierwszy raz mnie oczyścił, zrobił to, tą inicjację reiki i tamte różne inne rzeczy. Zauważyłem, że, że również zmieniła mi się mocno barwa głosu. To chyba słuchacze na radiu też mówi, też zauważyli. Zresztą to jeszcze słychać w kilku dżinglach. Zmieniło się sporo rzeczy, zmieniła mi się barwa głosu, zmienił, zmieniło mi się sposób myślenia. Jakby w jednym momencie wszystkie bluzgi, które la-latały po mojej głowie, nagle przestały istnieć. Zmieniło się też- Jeszcze tych syfów się pozbędziesz.
Będziesz brylantowy. No. Trzeba też syfy się pozbywać, tych jakichś tam bałaganów. No dość powiedzieć, że jeszcze chwilę przed tym, jak Włodek tam chuchnął tą swoją energią, czy czego on tam używa, jak, jak mnie oczyścił. Chwilę, chwilę wcześniej takie syfy mi po głowie latały, że to po prostu jakby to prze-przelać na, na wersję gadaną, to trzeba było to o-ocenzurować. Po prostu w momencie, w momencie jak, jak mnie już oczyścił. Bo on to tak robi, że chuchnie czymś tam, jakąś, jakąś taką energią oczyszczającą i momentalnie człowiek nawet fizycznie czuje, że to co się dzieje i po prostu momentalnie w momencie tego oczyszczenia to wszystko przestało istnieć.
Te wszystkie kurwy, te wszystkie różne inne bluzgi przestały istnieć. Krótko mówiąc, zostało to samo to, co dobre. Ciekawe rzeczy widać z tymi, z tymi wyższymi jaźniami. Dużo ludzi się tym fascynuje i jak gdyby opowiada o swoich spotkaniach z aniołami.
Wnika w nich coś, wzrasta tak jak gdyby pewność i opowiada. Żołnierze opowiadają, ingerują w środowisko, ciekawe rzeczy wprowadzają. Wiesz co, miałem kiedyś najlepszy dowcip. To nie był dowcip. To był naprawdę szok dla mnie, że po jakimś czasie, dzieciaki małe, jesteśmy w jakiejś tam przedszkolu, losujemy coś.
Wyobraź sobie. Właśnie ta sama pewność wstąpiła we mnie i nie wiedząc nawet, co wybieram, wybierałem za każdym razem pełne losy. To znaczy kasowałem te nagrody jedną po drugiej, mogąc obserwować, co się dzieje, że ta stanowczość jak gdyby mi towarzysząca wnika we mnie. Nadaje kierunek mojej ręce i łapałem zawsze ten los, który... I wiedziałem, że on jest pełny. Zastanawiałem się tym, jak może to być, w jaki sposób osoba jakaś, gdzieś tam będąca na zewnątrz, która nami kieruje, ma możliwość wnikać w zawartość takiej kartki złożonej. Dziwne było, ale dało się.
Przeglądała wszystko. Wybierałem nagrody i sam nawet zawstydzony odszedłem później, bo nie wiem, jak to jest możliwe. I później dopiero, po iluś takich dziwnych ingerencjach, jak gdyby towarzyskie z zewnątrz mnie. A też mówiłem, że mam kolegę swojego niefizycznego partnera, który zreinkarnował, ale tylko do pewnych poziomów wieloświata i też mi towarzyszy tak jak tobie. To mi tam masę rzeczy wyjaśnia, jak to się dzieje, jak, jak te całe, wiesz, te decyzje podejmujemy. Na ile jesteśmy samodzielni, a i na ile, jakie części naszego umysłu są jak gdyby pożyczone na ten moment cyklu. I się okazuje, że nam zostało bardzo mało. W zasadzie to jest tak, że każdy, gdyby wiedział o tym, ile ma tego swojego, on by schylił głowę i by po prostu stał się skromny bardzo, bo zostało nam bardzo mało. Tym wszystkim, czym dysponujemy, to jest w zasadzie pożyczone.
Można tak śmiało powiedzieć. No pożyczone. Mam na myśli ruch wewnętrzny, myślenie, różnego rodzaju procesy umysłowe. To nie, nie należy się nam. My z tego korzystamy. Jesteśmy gośćmi. No, straszne. To znaczy z tym pożyczaniem, z tym kradzeniem i tak dalej to- Nie kradzież.
My pożyczamy, dostajemy w prezencie na okres cyklu Ziemi. Tak, ale przed chwilą mówiłeś chyba coś o tym, że nam też mogą wykradać, tak? Pewne elementy. No raczej podbierać. Wybierać w ten sposób. Tak jak się pszczołom, pszczołom miód z, miód z ula wybiera. No to bardzo wielu osobom, które sobie z tego nie zdają sprawy, one mają bardzo często podbierano, podbierane właśnie elementy takie jak dusza, pewne elementy, takie jak podświadomość, również umysł. To jest jeden ze sposobów chyba, jakich używają te ciemne istoty, te ciemniejsze istoty, żeby przejmować nad nami kontrolę. No bo te części są ruchome.
Teraz każdy, kto z jakiegoś tam powodu pragnie to zrobić, ma możliwość, jeżeli jest poza ciałem fizycznym. Zresztą jeżeli też możemy to zrobić. Sam testowałem z wieloma znajomymi różnego rodzaju interakcje i wpływaliśmy na siebie.
Potrafiliśmy się wprawić w bezruch i duszę od-odebrać komuś. To nie było żadnym problemem. Dawało się. Może brzmi dusza, ale to są pewne elementy, jak gdyby osobowości, energie, które wprawiają nas w ruch. Je dawało się po prostu przywołać czy wyciągnąć z kogoś na krótki okres czasu. Nie było to oczywiście w celach jakichś tam złych, tylko testowaliśmy, co się daje, co jest możliwe i co jest w naszych rękach. No i są istoty jakieś na zewnątrz.
To robią one w-W zasadzie nie ma się tak za bardzo co stresować, bo jestem przekonany, że my po prostu robimy błędy. W życiu nie ma tak źle. Tak, robimy błędy, bo między innymi przez to, że w ogóle po-po-pozwalamy tym istotom na dostęp do tych naszych elementów i na podbieranie tego. Dobra, nie będziemy gadać źle, bo może wyjdzie jakieś tam czarne moce, ludzie się będą bać. Mówimy optymistycznie albo przynajmniej poruszamy te zagadnienia, które są konstruktywne i coś wnoszą. Może tam tych komuś tam- Czarne moce niewątpliwie istnieją, natomiast no... Ta dobra, dobra informacja jest taka, że można z nimi walczyć i nawet trzeba z nimi walczyć. Wiesz jak jest. Co ciekawego jest i już tak dobrze, jak już tak o tych mocach pogadamy. OBE ludzie wykryli coś jak neuroprzesunięcie albo przejście z poziomu astralnego, dostrojenie się do planu mentalnego. Taka jest różnica. A właśnie, czy mógłbyś coś o tym powiedzieć? Bo chyba, chyba u Jasona w odcinku, który czeka na jeszcze, jeszcze na zmontowanie. Chyba Jason coś takiego też mówił. Jason prowadzi co niedużo lat jakieś nowe pojęcie w OBE i zaproponował ludziom neuroprzesunięcie. Polega to na tym, że jak jesteś poza ciałem w ciele astralnym, koncentrujesz się na jakimś tam punkcie w odległości metra od siebie. Całą swoją siłę, tą całą witalność, energię jak gdyby wpychasz w ten punkt i ma nastąpić coś takiego jak niknięcie w kolejny poziom świadomości. Oni się potem nazywają w park albo w ciało mentalne. I co się okazuje?
Otóż ciało astralne daje się sterować naszymi myślami. Jeżeli skoncentrujemy się na jakimś tam punkcie, możemy jak gdyby to ciało z siebie wyprzeć i ono tam zostaje. W tym momencie następuje jak gdyby oderwanie ciała astralnego od nas. Teraz, jeżeli jesteśmy na zewnątrz ciała fizycznego, na przykład w astralu i wyprzemy z siebie to ciało astralne, my automatycznie dostrajamy się do kolejnego, następnego, który w nas jest, a więc dostrajamy się do planu mentalnego i mamy percepcję mentalną. Ona się trochę różni tym od astralnej, że nie ma tam takich konkretnych obrazów. Ale co jest najważniejsze tam nie ma emocji. One nam już nie towarzyszą, ponieważ jesteśmy jak gdyby oderwani od astrala, od tej strefy emocjonalnej i nie mamy w sobie tego nośnika. Nie mamy jak gdyby tego, czego nie mamy, narzędzia umożliwiającego nam odczuwanie. I teraz pojawia się jakiś tam czarny- Nie mamy tego jakby dysku twardego, który- Nie, nie mamy. Emocje. No właśnie, nie mamy narzędzia, które umożliwia nam emocje przeżywać. I teraz pojawia się czarny typek i ty jesteś już w planie mentalnym.
I wiesz co? Ten czarny typek w ogóle nie jest czarny. Po raz nie czujesz jego złości, ty po prostu tylko towarzyszysz jego procesom myślowym. Ty słyszysz go telepatycznie i teraz on ci na przykład tylko komentuje.
To jest jak gdyby rozmowa przez telefon, gdzie nie widzisz gościa na twarzy, jakie grimasy robi, czy się wścieka, czy nie. Ty nawet jak gdyby nie słyszysz tego wszystkiego, co ma w sobie. Jeżeli jest gościu zły, jest ci to całkowicie obojętne. A więc może cię kopać, może cię gryźć, ale on będzie gryzł tylko tego astralnego typka, z którym można powiedzieć, że już nie masz zbyt dużo do czynienia, bo on cię nie interesuje. To jest tylko jak gdyby myślokształt twojego kształtu, twojej, twojej formy, a odcinasz się całkowicie od emocji. W tym momencie jesteś wolny od wszelkich obciążeń i tych diabel, czegokolwiek. Teraz to zjawisko nazwane neuroprzesunięciem czy dostrojeniem się do ciała mentalnego jest super rzeczą i masa ludzi osiąga to w ciele fizycznym. To znaczy oni się jak gdyby dostrajają do tego poziomu świadomości, do planu mentalnego, super myślą. Są bardzo trzeźwi w tym myśleniu, ale ich emocje są jak gdyby troszeczkę oddzielone od nich. Ich nie wystraszysz i nie, po prostu nie wpłyniesz na nich. Oni są jak gdyby nieustraszeni. I ten stan poziomu świadomości jest super. To można sobie w ten sposób radzić ze wszystkimi diabłami, bo jest ci obojętne, co oni ci robią. Ja kiedyś, jak tam- Niektórzy, niektórzy chyba mają zaraz, zaraz dam ci dojść do głosu.
Niektórzy chyba to mają jakby tak, że tak powiem, wrodzone już od urodzenia, bo ja ci pisałem ci niedawno, pisałem też na fanpage'u Radia Paranormalium, że przetłumaczyłem w ramach odpoczynku wakacyjnego taką dosyć dużą pracę naukową związaną z badaniem pracy mózgu w trakcie OBE. To jest praca naukowa autorstwa studentów z Uniwersytetu w Ottawie, w Kanadzie, ze szkoły psychologii i oni właśnie przeprowadzili jakiś czas temu z czystej prawdopodobnie ciekawości taki eksperyment z jedną ze swoich koleżanek, która twierdziła, że od, od urodzenia przeżywała OBE. Na własne żądanie potrafiła takie coś, takie przynajmniej wrażenie, doświadczenie u siebie wywołać.
W badaniu użyto troszkę innego określenia Extra Corporeal Experience. To się tłumaczy tak samo doświadczenie poza ciałem. I właśnie w trakcie badań pracy jej mózgu podczas przeżywania właśnie tego ECE, jak oni to określili. Jedno z zadań polegało właśnie na czymś, na czymś podobnym do tego, jeżeli dobrze zrozumiałem, oczywiście na tym. Na czymś podobnym do, do tego przesunięcia mentalnego.
Mianowicie chodziło o to, że żeby dziewczyna skupiła się na punkcie, na jakimś punkcie w bliskiej odległości od niej, to wszystko odbywało się. Te wszystkie doświadczenia na żądanie ona wykonywała w, w, w tym urządzeniu, którym, którym się bada, bada praca mózgu. Nie pamiętam, jak to się nazywa. I właśnie, właśnie to było coś podobnego, że miała się oddalić tym swoim, tym ciałem astralnym. Miała wyjść z ciała, oddalić się na wysokość gdzieś tam jednego metra i tam wykonywać różne zadania, jakie jej powierzono. I było to właśnie, było to doświadczenie również zaakcentowano, że było to doświadczenie całkowicie pozbawione tego elementu emocjonalnego też. Znalazła jej ciało i nośnik emocji. Ale wiesz, co jest najbardziej fascynujące? Te momenty, w których właśnie nam to ciało astralne wylatuje i pozostawia nas w tym planie takiego chłodnego umysłu. Teraz jak żyje, to strasznie szybko lata i ucieka mi na wszystkie strony. Opowiem ci taką fajną przygodę, jaka mi się przytrafiła. Jestem na dachu w Alva i maluję obrazy na bardzo wysokim, przynajmniej z pięć, sześć, siedem, osiem metrów. No i za każdym razem jak podchodziłem do krawędzi dostawałem pietra i przykucywałem, ale odczuwałem, że ciało astralne mi najpierw kuca, a później sugestia ta powodowała, że ciała fizyczne również się schylały. Nie, po prostu ja wtedy świadomie się jak gdyby tak kurczyłem nogi mi się tak ciągnęły jak guma. Ze strachu obawiałem się po prostu, że spadnę. I w którymś momencie podszedłem do krawędzi i bum! Zrobiło mi się to neuroprzesunięcie.
Czy właściwie to nie, bo byłem w ciele fizycznym. Wywiało mi ciało astralne, które spadło rzeczywiście na ziemię. No ciało fizyczne mi chciało się chlapnąć na dół, ale jakoś się powstrzymałem i w tym samym momencie jaźń poleciała za tym ciałem astralnym i odzyskałem w nim świadomość już na ziemi. No i tak nagle patrzę się cholera, spadłem na ziemię. Ale jak to? Nic mnie nie boli. Rozglądam się i jakieś dziwne rzeczy. No wstałem po prostu tak jakoś komuła w ciele astralnym jestem, nie? Poleciałem jaźnią za tym uciekającym mi z ciała fizycznego ciałem astralnym. To zrobiło mi się po prostu spontaniczne OBE. A więc cofnąłem się z powrotem do ciała, jak gdyby wypoziomowałem znowuż ciało fizyczne, żeby nie daj Boże mi samo poleciało i żeby się więcej nie bać tej wysokości, wyobraziłem sobieże buduję dookoła siebie taki mur na metr ze śniegu. Ktoś go zobaczyłem, a więc wyczarzyłem atrapę w tym środowisku astralnym dookoła mnie takiego muru. I co było śmieszne, to moje ciała astralne przestały się bać. To znaczy ja. Tylko że ono przestało dygotać w momencie, jak dochodziłem do ranta. Tam nie było nic, ale dla mnie, dla tej mojej podświadomej części, czyli dla ciała astralnego, znajdował się mur i ono nie potrafiło się wystraszyć. Ono nie drgało, nie słabło, a tym samym ja oczywiście też byłem w chojerach, bo nic mi się nie robiło. Nie odczuwałem po prostu obawy przed wysokością. Teraz sobie można zastanowić się jeszcze w jakich sytuacjach i okolicznościach to ciało, jakiej biedy nam nawala. Jesteśmy nad przepaścią, patrzymy i nagle ciągnie nas w dół. Po prostu leci mnie tam w dół i ono wtedy wylatuje. Ciało astralne gnąc na dół dostarcza nam wrażenia tego, jak gdyby spadania w dół do momentu, aż ściągamy je z powrotem do siebie. To znaczy odzyskujemy świadomość pełną. Nie, przecież ja nie spadam. Trzymam się, trzymam się poręczy. Zdobywamy pewność.
Ono już przestanie wylatywać, bo my wymuszamy jak gdyby dla niej tą stabilną pozycję. To jest niesamowite, ile chorób, ile problemów z tego powodu jest. Z tego właśnie spontanicznego uwalniania się ciała astralnego. Bo ono ma takie hocki, takie chwile.
Ile zawałów spowodowanych spadaniem. Ile maszy rzeczy, bo- Tak. dopiero początek atrakcji. Tam jeszcze więcej rzeczy się dzieje. Kontynuacja rozmowy za tydzień. Produkcja i realizacja: Portal Infra www.infra.org.pl.
Archiwalne odcinki audycji „Rozmowy poza ciałem” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium na stronie www.paranormalium.pl oraz na forum Portalu Infra pod adresem www.paranormalne.eu.