[00:02] - Cafe de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, halo! Witamy wszystkich bardzo serdecznie w audycji Cafe de Flore. Zapraszam do rozmowy Renie.
[00:16] - Engel.
[00:17] - Monie.
[00:18] - Ja witam i Monię.
[00:21] - Jakubczak. No panie, to co? Zaczynamy.
[00:25] - Młotem i tablicą.
[00:26] - Tak jest, białą kredą. Możesz dzisiaj wziąć zieloną. Że odmienimy.
[00:31] - Oszaleję. Wezmę zieloną.
[00:34] - Zapraszam.
[00:35] - Właściwie temat nie jest specjalnie mocno sprecyzowany, natomiast może powiem parę słów, o co mi chodzi i co wymyśliłyśmy, żeby ewentualnie powiedzieć. Temat będzie dotyczył energii, grup, naszych wyborów, tego, w jakie energie wchodzimy, w jakie nie, na co powinniśmy zwracać uwagę, czego powinniśmy może nie unikać, tylko przynajmniej mieć świadomość, że to jest i to starać się zaobserwować i dopiero potem podejmować decyzje. Więc temat taki troszkę szerszy. Natomiast mam na myśli konkretnie takie tematy. W ogóle zacznę może od tego, dzisiaj trochę więcej chyba ja pogadam. Już widzę na początku Moniu, że ty cichuteńko, grzecznie się równo-
[01:25] - Ja cichuteńko czekam na temat, bo sama jestem ciekawa.
[01:29] - A ja gadam i gadam.
[01:31] - A tu nic konkretnego jeszcze nie wiem.
[01:34] - No właśnie. A co się dzisiaj załatwiłam. Natomiast powiem, o co chodzi. Chodziło mi o to, że trafiłam kilku klientów indywidualnych, którzy zadawali mi konkretne pytania w związku z pewnymi grupami energetycznymi, duchowo pracującymi. Zadawali mi pytania, dzielili się swoimi spostrzeżeniami, dzielili się też swoimi lękami czy obawami. I oczywiście ja to obserwowałam jako jasnowidz. W związku z tym uświadomiłam sobie przy okazji pytań tych klientów, że mimo tego, że już jesteśmy w czasach transformacji, w nowych napływających energiach, to wrócę niestety do tego, co powiedziała parę audycji wcześniej Monia, że te energie ciemne do końca tego roku jeszcze jednak będą troszkę funkcjonować i właściwie dopiero w następnym roku, jak Monia obserwowała, to będzie troszeczkę jaśniej, lepiej i już nie będzie takich naporów tych energii. W związku z tym, że one jeszcze wciąż są, to zaobserwuję takie ostatnie podrygi tych ciemnych mocy. Mówiłyśmy zresztą już tutaj na przykład o różnych dziwnych, podejrzanych channelingach, żeby na to zwracać uwagę. I dzisiaj to też podkreślę.
Natomiast niestety pojawia się też nowy rodzaj sekciarstwa. Tak jak kiedyś mieliśmy te stare sekty, o których pewnie niejeden słuchacz słyszał, nawet niektóre były tak poważne, że w momencie, kiedy groziło, że zostaną wykryte i że ci, nazwę właściciele, prowodyrzy tych sekt będą musieli pójść do więzienia, to do tego stopnia była taka afera. Pamiętam jak dziś, to było dawno temu, bo ja miałam chyba z 16 czy 17 lat, czyli dobre 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych bardzo głośna sprawa, gdzie właściciel czy ten kreator tych sekt namówił ludzi do wypicia trucizny i po prostu zmarło kilkaset ludzi w ciągu jednej chwili. Wszyscy wypili tą truciznę. Wszyscy wierząc w to — oczywiście to była totalna manipulacja — że jest to coś pozytywnego i że robią najwłaściwszą rzecz w sensie duchowym, pozbawiając siebie życia. Tylko w kontekście manipulacji tych ludzi, tych założycieli tej grupy niby duchowej wtedy się to nazywało. Teraz oczywiście nie słyszałam i nie mam zamiaru nikogo tutaj oceniać czy obrażać, natomiast zaczęły mnie powoli dochodzić słuchy właśnie różnych grup i to, co najśmieszniejsze, nie w Polsce, tylko mam informacje akurat z innych krajów, bo ja pracuję przez Skype'a. W związku z tym mam sesje z różnymi Polakami, zazwyczaj mieszkającymi poza granicami Polski, gdzie rzeczywiście pojawiają się takie ugrupowania niby duchowe, które mogę powiedzieć, jak ja to obserwuję, to już przestaje mi się to podobać. To znaczy zaczynam czuć się niepewnie z tym, co tam się dzieje. I ci ludzie rzeczywiście zaczynają czuć się lękowo, zaczynają się od tego odsuwać.
I rzeczywiście, jak patrzyłam na to, czy ma to sens, czy nie, to okazuje się, że ma to sens, że się od tego odsuwają. Czyli gdzieś pewne niebezpieczeństwa w tym widzę. W związku z tym pomyślałam, Monia, rozmawiałyśmy przed tym nagraniem, powiedziała, że jeszcze jej się takie sytuacje nie trafiły. W związku z tym pewnie dzisiaj to będzie tak troszkę mój monolog, mam nadzieję Moniu, że będziesz mnie wspierać. Natomiast ja już dostałam takie doświadczenia, takie informacje i tak myślę sobie, że może warto, jak już tym okiem jasnowidza oglądamy pewne rzeczy, to po prostu warto pewne rzeczy zobaczyć.
[05:20] - To teraz poczekaj tylko chwileczkę, bo w trakcie tego, jak opowiadałaś właśnie o tych wszystkich organizacjach religijnych można powiedzieć, może nie religijnych, tylko duchowych, bo jednak one korzystają z tych płaszczyzn duchowych i o pułapkach w tym ukrytych, to muszę ci powiedzieć, że w trakcie sobie przypomniałam, że przecież u nas jak kursanci przyjeżdżają, to właściwie pierwsza godzina lub pierwsze dwie godziny to jest sprawdzanie korzyści ze wszystkich kursów duchowych, które przeszli. To jest pierwsza rzecz, żeby się oczyścić z wpływów nie tylko nauczyciela, ale też grup, czyli ludzi, którzy współtworzą tę grupę. I muszę ci powiedzieć właściwie, że większość kursów, niezależnie od tego, czy to są kursy duchowe ze światła Tak zwane czy z ciemnej strony, to i tak jest bardzo dużo różnych rzeczy do oczyszczania, niezależnie od tego, jaki nauczyciel to prowadzi. Bo też musimy mieć świadomość tego, że różne grupy ludzi przychodzą na takie kursy, że są ludzie, którzy rzeczywiście chcą zdobywać wiedzę, chcą się rozwijać, ale są ludzie, którzy mają takie programy wdrukowane, że mają przyjść i mają siać na przykład destrukcję. I te osoby, które rzeczywiście są ze światła i chcą się rozwijać, niestety siłą rzeczy w kontakcie z tymi osobami z dużą destrukcją dużo tracą. Zostają tak zwane zarażone. To tak jak jabłka mamy w skrzynce i jest jedno zgniłe jabłko.
[06:48] - To od niego wszystko gnije.
[06:50] - Dokładnie. Także wiesz, to są różne zadania, różne misje ludzie mają. Jedni mają misję być w świetle, a inni mają misję-
[06:58] - Destrukcji.
[07:00] - Wprost przeciwną.
[07:02] - To znaczy mogę powiedzieć tak: oczywiście to nie oznacza, że chcę powiedzieć, że to jest fajny punkt drugi, który dodałaś, bo to jest też ze strony nie tylko ludzi prowadzących, ale też ze strony ludzi, którzy przychodzą, czy nas samych. Bo przecież jeżeli my idziemy na jakiś warsztat też, czyli mówię tutaj o słuchaczach czy nas z Monią, którzy słuchamy, to też wkładamy swoją energię. W związku z tym wkładamy też swoje oprogramowanie, wkładamy swoje lęki, jeżeli je posiadamy. Wszystko wkładamy, czyli wkładamy siebie. To jest jedna część. Dokładnie.
[07:35] - A jeszcze taka druga strona. Pamiętasz, rozmawiałyśmy sobie chyba w zeszłym tygodniu o tym, że prowadząc nawet taką audycję, gdzie przyciągamy ogromne spektrum ludzi, którzy nas słuchają z różnymi intencjami, z różnymi przekonaniami, niestety, ale też na własnej skórze odczuwamy skutki uboczne prowadzenia audycji. Czyli już musimy oczyszczać u siebie blokady, ciemne wibracje, energie, podsyłanie różnych niefajnych rzeczy. Więc my tu zachowujemy ogromną uważność w tym wszystkim. Bierzemy to na klatę, nie poddajemy się. Ale chcę powiedzieć, kochani-
[08:11] - Chociaż ja już byłam bliska.
[08:12] - Chociaż właśnie Renia była bliska już wycofania się. A ja mam taki charakter trochę wojownika i im trudniej jest, to ja zawsze mówię: „No nie, nie przezwycięży mnie nic. Jeśli odejdę, to na własne życzenie. Nikt mnie nie wystraszy”. Ale właśnie chcemy też powiedzieć, znaczy ja bym chciała powiedzieć, że też nie ruszamy pewnych tematów, ponieważ, kochani-
[08:35] - Nawet w pytaniach zawartych.
[08:36] - Tak, musicie nas zrozumieć, że musimy zachować ogromną ostrożność i bezpieczeństwo i BHP własnej pracy. Kiedy dostaniemy na przykład pozwolenie naszej góry albo intuicyjnie poczujemy, że tematy związane na przykład z religijnością czy kilka jeszcze innych tematów takich śliskich, bym powiedziała, to wtedy to ruszymy. Także jeśli my na jakieś tematy nie odpowiadamy, to robimy to celowo i świadomie. Także nie piszcie już w komentarzach, że ten temat ma być. Piszecie, jakby to powiedzieć, te pytania się powielają. My nie zapominamy o żadnym pytaniu. My wiemy, my to mamy w świadomości, natomiast świadomie wybieramy inne pytania, które są bezpieczne dla was i dla nas. To tak przy okazji chciałam powiedzieć.
[09:25] - A ponadto jeszcze też chciałam powiedzieć, bo mogę powiedzieć, to też chyba warto zaznaczyć tutaj, jak już mówimy o tym temacie, że pamiętajcie o tym, że to jest audycja. To znaczy, mimo tego, że ona jest wrzucona w YouTube, to jest to audycja. W związku z tym, że jest to audycja dla szerszej masy, nie jest to prywatna sprawa, nie jest to prywatne spotkanie nasze na Skypie, to pewnych rzeczy po prostu nie wolno zrobić, bo one są ograniczone prawem, zwykłym prawem. W związku z tym, jeżeli my je przekroczymy, to za to musimy odpowiadać prawnie. Czy jest taka szansa, że możemy. W związku z tym to też trzeba mieć na uwadze. Dlatego na przykład między innymi już dawno powiedziałam, że na tematy polityczne nie bardzo mam ochotę się wypowiadać. Na tematy ludzi bezpośrednich, że tak powiem, konkretne imiona, nazwiska niedotyczących prywatnych spraw w indywidualnej sesji człowieka też się nie wypowiadam ze względu na to, że właściwie prawdę mówiąc nie mam do tego prawa.
[10:24] - No właśnie.
[10:26] - Więc to też o to chodzi. Ale wracając jeszcze do twojej fajnej pracy, bo to mnie olśniło między innymi też, ponieważ jak wiecie, to już wszyscy chyba o tym wiedzą, co mnie słuchają, że praktykowałam buddyzm. Buddyzm to właściwie nic innego... To znaczy nic innego, to przesadziłam, ale oczywiście wszystkie pozwolenia dostaje się za pomocą inicjacji. Jak zaczęłam pracować z podświadomością i z wyższym Ja, to nagle okazało się, że mnóstwo rzeczy, ślubowań, a tam też jest cała fura ślubowań, to też kiedyś o tym mówiłam, czy inicjacji. Zresztą to też jak w każdej innej religii też to jest. No to okazało się, że bardzo jest to blokujące i mnie przynajmniej tak mi wyszło na arkuszach Moni. I że rzeczywiście są to blokady, które zostają w jakiś sposób na nas nałożone, czy my je świadomie przyjmujemy.
[11:25] - To jeszcze tylko w słówko wejdę, że właśnie te inicjacje, o których mówisz, to jest nic innego jak moment podłączenia pod egregor zbiorowy tej grupy, do której należysz. Czyli jak to działa? Że oddajesz swoją energię dla grupy, czyli nie możesz kreować siebie samodzielnie.
[11:42] - Wieje mi tu dramatem.
[11:43] - Wieje to dramatem i wiele ludzi przeżywa dramat, ponieważ nie może się zrealizować w życiu i nie mają pojęcia, że są podłączeni pod egregor, gdzie muszą dawać energię, zasilać ten egregor. Przepraszam, już się usuwam. Kończ dalej.
[11:57] - Nie musisz się tak usuwać. Ale tak daleko mi nie odchodź. W związku z tym chciałam właściwie powiedzieć, że w tym nowym świecie, bo na razie mówimy wciąż jeszcze o starych systemach, czyli religiach, bo one nie powstały teraz po transformacji, tylko one trwają od wieków. Więc ponieważ dzisiejszym tematem nie jest temat religii, to na ten temat dyskutować za wiele nie musimy. Natomiast mogę powiedzieć, pewne schematy przerzucają się też w tym starym myśleniu jeszcze wciąż na nową energię, nową transformację. I na przykład można się spotkać w tej chwili z warsztatami czy kursami, czy czymkolwiek takim niby z Nowej Ery, ale pierwszy punkt to jest inicjacja. No i mogę powiedzieć tak: zaczęłam się nad tym głęboko zastanawiać, bo myślę sobie tak: jeżeli ja mam dostać inicjację po to, żeby móc pracować, powiedzmy, z energią światła, no to mogę powiedzieć, już zapala mi się czerwone światło, bo ja sama z doświadczenia wiem, że do tego nie potrzeba żadnej inicjacji.
[13:03] - To jest symbolne, ja to tak powiem.
[13:05] - Dokładnie. Energia światła po prostu jest i to jest twoja wola. Albo chcesz się do tego podłączyć, albo nie chcesz się do tego podłączyć i nikt inny nie jest ci do tego potrzebny. Więc już jest pierwsza informacja. Jeżeli trafiamy do grupy czy do sytuacji, czy do czegokolwiek w naszym życiu, co nam mówi, że tego nie możesz zrobić sam, bo musisz zrobić to przeze mnie, bo ja zrobię inicjację najpierw, to mogę powiedzieć już to jest pierwszy punkt, który ja bym powiedziała: dobrze się nad tym zastanówcie, bo to znaczy, że ta osoba ustawia się w zupełnie innym punkcie do ciebie. Generalnie jest tak: wszyscy jesteśmy ustawieni w ten sam sposób, wszyscy mamy dostęp do światła i wszyscy możemy z niego korzystać. Obojętnie kto by to nie był. Możemy się różnić tylko tym, że na przykład jedni chcą, drudzy nie chcą. Jedni mają programy trudności, w związku z tym będą to robili przez trudności. Inni mają programy łatwości, więc będą to robili przez bardzo łatwe połączenie.
Jedni łatwiej się łączą ze swoją podświadomością, inni łatwiej ze swoim wyższym Ja. Ale to są indywidualne rzeczy dotyczące nie innych i wychodzenia do innych czy wychodzenia na zewnątrz, tylko nas samych. Natomiast jeżeli ktoś w ten sposób mówi, to my podświadomie dostajemy informację: on jest lepszy, bo on robi inicjację, a ja muszę ją dostać. I moje pytanie jest proste: dlaczego w ten sposób ktoś się tak ustawia?
[14:30] - Bo wchodzi w rolę, wydaje mi się, mistrza, nauczyciela wszystkowiedzącego, guru.
[14:38] - Z programami, czyli do oczyszczania.
[14:41] - Dokładnie. Także można tutaj podsumować z tego, co zrozumiałam, co mówisz, że jeśli chodzi o dobór kursów, to szukajmy miejsc, gdzie uczą nas samodzielnej pracy, czyli dają nam narzędzie do tego, żebyśmy samodzielnie łączyli się ze swoimi wyższymi poziomami. Nie z czymś z zewnątrz, bo inicjacja to mi się kojarzy z czymś takim, że ja cię podłączę do czegoś, co nie należy do ciebie.
[15:07] - No właśnie. I teraz pytanie: co do mnie nie należy?
[15:11] - No właśnie. A co do mnie należy?
[15:13] - No właśnie.
[15:14] - Także tutaj bym dała dużą ostrożność i tam, gdzie są inicjacje, to co już Renia powiedziała, czerwona lampka.
[15:21] - I dobrze się nad tym zastanowić, bo oczywiście to nie oznacza, że nie musicie tego wziąć czy że nie możecie. Żeby też mnie dobrze zrozumieć. Jeżeli ktoś wyraża wolę, że chce być podłączony pod taki egregor, jak to Monia ładnie powiedziała, albo zdecyduje się, że on chce dać tą energię do grupy w świadomy sposób i też z energii członków tej grupy korzystać, to wszystko jest w porządku, ale mogę powiedzieć wtedy działacie świadomie.
[15:47] - I jeszcze trzeba by było, żeby ludzie sobie uświadomili, jaki jest egregor tej grupy, jakie energie idą do wspólnego worka i jakie energie możesz z tego worka dla siebie wyciągnąć. I zaręczam was, że przy takich grupach, gdzie są tak zwane inicjacje, gdzie przychodzi dużo ludzi z różnymi programami, nie możecie wyciągnąć nic, co jest ze światła, dlatego że tam jest bardzo dużo ciemnych wibracji, bo każdy idzie rozwijać się. Jak ktoś jest oświecony, to nie idzie na kursy, nie szuka, bo ma wiedzę sam w sobie.
[16:22] - I przede wszystkim nie ma potrzeby brania inicjacji.
[16:25] - I nie ma potrzeby brania ze wspólnego worka, bo on sam bierze z siebie, czerpie wszelkie informacje i wszelkie energie, wybudza sam z siebie pewne rzeczy, prawda?
[16:32] - Mało tego, jak ktoś jest oświecony, to nie wpada na pomysł, żeby komukolwiek dawać inicjacje. To jest dobre.
[16:41] - No więc właśnie. No to dobrze, to mamy jedną sprawę inicjacji. Co cię jeszcze, Reniu, zaniepokoiło?
[16:48] - Co mnie niepokoi jeszcze, to też oprę się na tych klientach. To fakt, że są grupy, w których bardzo, delikatnie mówiąc, niemile jest widziane samodzielne myślenie. I dla mnie tutaj znowu jest czerwone światło, bo myślę sobie tak: ja rozumiem, że nie każdy ma to samo zdanie, że są rzeczy, które jedni zobaczą tak, drudzy zobaczą tak. Rozumiem, że można mieć taką cechę jak ja, uparcie na przykład, czego Monia wiecznie doświadcza i nim cokolwiek jej pokażę, to musi mi najpierw nałupać kołków na głowie za moim przyzwoleniem, bo po prostu w ten sposób się uczę. Będę usilnie zaraz po audycji te programy oczyszczać. Natomiast mogę powiedzieć oczywiście, że może tak być, natomiast nigdy nie ma czegoś takiego, żeby Monia mi powiedziała: „Nie no, głupoty gadasz, weź się zastanów i pomyśl, bo przecież to, co ty robisz, to jest bezsens”. Tylko zawsze pozwala mi zostać przy swoim. Mówi mi swoje, pozwala mi zostać przy swoim. Ja wtedy siadam, zastanawiam się, myślę sobie: „Kurde, chyba jednak coś w tym jest”. I tak powoli otwieram się, pewne rzeczy widzę inaczej.
Natomiast zupełnie inaczej sprawa wygląda, jeżeli, to też słyszałam od klienta, dowiaduję się od samozwańczego guru, który mówi: „Nie, proszę moi drodzy, nie zastanawiajcie się specjalnie wiele, nie ma co zadawać głupich pytań. Po prostu najlepiej słuchać tego, co ja mówię. Mamy tylko światło, połączenie, inicjację dostaliście, to jest wszystko w porządku, a reszta pójdzie sama”. Jak już to słyszę, to już się zaczynam bać, bo myślę sobie, że to zaczyna mi pachnieć, delikatnie mówiąc, totalną manipulacją.
[18:31] - I takim chyba podporządkowaniem, prawda?
[18:33] - Właśnie.
[18:34] - Żeby sprać mózg w taki sposób, żeby człowiek zatracił dobrą cechę swojego myślenia i przesiewania przez własne filtry tego wszystkiego. Myśmy w zeszłej audycji też podkreśliły, że macie do nas zaufanie, ale to nie znaczy, że to was zwalnia w ogóle z własnego myślenia. Dlatego, że my jesteśmy ludźmi w drodze. Renia jest w drodze, ja jestem w drodze. Cały czas oczyszczamy również swoje zaprogramowanie, wybudzamy swój potencjał i to może oznaczać-
[19:05] - Też możemy się mylić.
[19:06] - Dokładnie, że możemy się mylić, to po pierwsze. Możemy mieć troszkę skrzywiony obraz tego, o czym mówimy. I my możemy wybudzać pewne rzeczy do waszych własnych przemyśleń. Tak naprawdę o to nam chodzi.
[19:22] - Ale to nie mają być tylko wasze przemyślenia. Nasze przemyślenia nie mają stać się waszymi przemyśleniami.
[19:28] - Dokładnie, żebyście samodzielnie zaczęli myśleć. My burzymy pewne stereotypy, pewne wzorce przez lata funkcjonujące. Mówimy własny pogląd na ten temat poprzez jasnowidzenia. Ale wy weźcie tylko to do siebie, co z wami rezonuje, co na dany moment jest możliwe do przyjęcia, ale za miesiąc może się okazać, że wy dla nas możecie być nauczycielami, którzy w nas pewne rzeczy mogą wybudzić poprzez chociażby komentarze, które padają na blogu.
[19:57] - Czy nawet te sesje indywidualne. Ja mówię, że dziękuję każdemu klientowi, który się przy mnie pojawia, bo zawsze się czegoś uczę. Po prostu zawsze. Pewne rzeczy w ogóle by mi nie wpadły do głowy i czasami zadają mi pytanie, ja mówię: „Kurde, jestem ciekawa odpowiedzi”, ale w życiu bym nie wpadła, żeby zadać sobie sama to pytanie.
[20:13] - Właśnie.
[20:14] - Po prostu każdy z nas inaczej. Dokładnie. W związku z tym mogę powiedzieć tak: jeżeli wybieracie jakiekolwiek grupy, co teraz zaczynały być bardzo modne w momencie tej transformacji, że jest transformacja, w związku z tym trzeba łączyć się w grupy, to nie przyjmować bezkrytycznie wszystkiego, obserwować dokładnie. Jeżeli jesteście tego ciekawi, ja już tego w audycji nie będę mówić, bo to są proste, dostępne rzeczy, to jest mnóstwo opracowań naprawdę dobrych psychologów tego starego wieku, którzy w punktach pokazują, w jaki sposób manipuluje się w sekcie ludźmi, w jaki sposób się ich ubezwłasnowolnia. I poczytać sobie na ten temat, bo to dotyczy też nowych energii. Są też ludzie, którzy dokładnie to samo przenoszą na grunt nowych energii. Więc nie bądźmy też tacy zbyt naiwni, że jak już jest to nowa energia transformująca, jak to już jest channeling, to przez ten channeling przechodzi sama czysta prawda ze światła. Nie będę się tu odnosić do wszystkich, natomiast mogę powiedzieć, że obejrzałam i przesłuchałam sporą ilość tych channelingów dla własnego zainteresowania i mogę powiedzieć, że niewiele z nich było ze światła. A były bardzo piękne nazwy, że to jest channeling od Jezusa czy channeling od Metatrona, czy channeling od Archanioła Michała. Czyli mogę powiedzieć, że podpierali się imionami bardzo znanych osobistości, pół żartem, gdzie już sama nazwa, samo imię mówi o tym, że my nie mamy prawa, żeby to podważyć.
Nie mamy prawa. Jak mamy sobie dać prawo na przykład wychowani w religii katolickiej w Kościele przez 40 lat, dać sobie prawo podważyć zdanie Jezusa Chrystusa? Zrobić coś takiego to jest nieprawdopodobieństwem właściwie.
[22:17] - Wymaga to zbyt dużej odwagi, prawda?
[22:20] - Problem jest tylko w tym, że nie zawsze jest to Jezus Chrystus. To jest cały problem, że my tak naprawdę wcale nie podważamy zdania Jezusa Chrystusa, tylko kogoś, kto się w ten sposób zaczyna nazywać. A nazwy to my możemy różne sobie brać na głowę. Ja też mogę nazwać się, nie wiem, jaka jest święta czy ktokolwiek, Matką Boską na przykład.
[22:42] - Właśnie.
[22:43] - Ale to taka troszkę pomyłka. Jednak nie mogę się nią nazwać. Więc mogę powiedzieć, że trzeba też określonej wibracji energii, żeby móc się w ten sposób nazwać. I nie podejrzewam, żeby to była energia światła. Jeżeli ktoś czy jakaś istota, bo teraz nie mówimy o ludziach, bo nikt tu się Jezusem nie nazywa, ale na przykład w channelingach się pod to podpina, to też o tych istotach świadczy. Więc mogę powiedzieć: czytajmy. Czytajmy nie tylko słowa, słuchajmy nie tylko słuch w tych grupach, tylko słuchajmy energii, jak na to reagujemy. Bo z drugiej strony mogę powiedzieć po tych klientach, jedna rzecz mnie zadziwiła: jak to jest, że same dobre rzeczy się mówi, medytuje się, wszystko jest w porządku, a ja czuję dyskomfort i mam ochotę ucieczkową. I pytanie dlaczego? Jeżeli taka energia światła, to dlaczego ja czuję się coraz bardziej na przykład niekomfortowo w takiej grupie?
I też nie lekceważmy tych odczuć. Nie dopatrujmy się od razu winy w sobie też, bo z kolei łatwo jest manipulować ludźmi rozwijającymi się duchowo Zresztą też miałam takie doświadczenia, jak sama przechodziłam przez różne kursy. Wtedy, kiedy ktoś ma bardzo wielkie otwarcie i gotowość na rozwój własny, bo wtedy zawsze, przynajmniej ja na przykład miałam taki nawyk, zresztą to zauważyłaś, że ta moja pracowitość czasami jest pozytywna, czasami jest niespecjalnie pozytywna, jak to cecha osobowości w dualnym świecie, że mamy taką totalną paranoję widzenia tylko poprzez siebie i kompletnego niepatrzenia na zewnątrz w tym przypadku i szukania winy w sobie. Ach, jeżeli czuję się niekomfortowo, to znaczy mam coś ciężkiego do przepracowania. Muszę szybko się za to zabrać, bo inaczej nie rozwinę się dalej. Ale przecież to w ogóle nie musi o to chodzić. To może chodzić o to, że ktoś ci wrzuca programy, w których twoja aura jest czysta i się na to nie zgadza, w związku z tym czujesz to jako dyskomfort. Na przykład często jest tak, że powiedzmy masz jasną, czystą energię, wchodzisz w energię ciemną. Jak się czujesz? Dyskomfortowo.
[24:47] - Ja to uciekam, jeśli pytasz mnie personalnie.
[24:50] - No tak. Uciekasz. Dlaczego? Bo masz dyskomfort. Przecież nie uciekasz z powodu tego, że jest niedyskomfort. A czy to oznacza, że ty masz te ciemne energie albo że masz coś do przepracowania? Nie.
[25:01] - Ale jest też druga strona, o której też żeśmy mówiły już kiedyś w audycji, że osoby, które mają na przykład podczepione jakieś ciemne istoty do swojego systemu energetycznego i wchodzą w jakąś grupę i załóżmy, że jest to grupa naprawdę dobrze pracująca i przepracowująca swoje programy w wolności, tak ją nazwę. I taka osoba wchodzi, chce też pracować, ale te istoty powodują, że nie bardzo chcą jej pozwolić na to, żeby się uwolniła od nich i wtedy ją szarpią. Nieraz widziałam i na własnych warsztatach takie sytuacje, ponieważ na szczęście czuję też energię i widzę pozazmysłowo, co te istoty mogą wyprawiać z taką osobą. Często na przykład jak ktoś jeszcze do mnie na Jasną Wizję nie przychodził osobiście, to na przykład to tramwaje mu uciekły, a to nie mógł znaleźć przystanku, a to krążył godzinę wokół tego miejsca i nie mógł znaleźć. Także to też nie działo się przez przypadek, tylko przez, jakby to powiedzieć, bojkot tych istot, żeby ten dany człowiek nie mógł się od nich uwolnić. Także są dwie sytuacje. Ta, o której Renia powiedziała, absolutnie to jest stuprocentowa prawda, potwierdzona w moich doświadczeniach życiowych. Ale ta druga strona też istnieje. I teraz jest może nie problem, ale trzeba by było to rozróżnić też, prawda? To jest takie dosyć ciężkie.
Z jakiego powodu mnie wygania skądś?
[26:19] - To znaczy, wiesz co, powiem tak. Wydaje mi się, że gdzieś można to zobaczyć, jeżeli czujesz to sercem. Czyli znowu wracamy do punktu, w którym czujemy sercem. Bo mogę powiedzieć: jeżeli rozwijasz się duchowo i jeżeli siadasz i starasz się poczuć to sercem, to mogę powiedzieć wyłapiesz też swoje lęki i swoje programy i swoją jakby pewną obcość, która jest na tobie, na aurze na przykład. Że to chyba można, tylko nawet nie tyle, że trzeba się tego uczyć. Mi się wydaje, że na to trzeba się po prostu tylko przestawić na ten rodzaj, że na przykład ja zauważam ostatnio u niektórych ludzi, że oni mówią, że oni czują to na poziomie fizycznego ciała i zazwyczaj ich to nie myli. Natomiast ja zauważyłam po sobie, że ja na poziomie fizycznego ciała prawie w ogóle nie czuję tego rodzaju energii. Ja to czuję na poziomie po prostu energetycznego ciała, czyli troszeczkę dalej od fizycznego. Tylko mam nawyk i przyzwyczajenie do obserwowania akurat tego ciała, a nie fizycznego. A niektórzy mają nawyk fizycznego.
Ale wydaje mi się, że tutaj można zbudować w sobie taką chęć i wolę i świadomość obserwacji w ogóle. Bo im więcej siebie obserwujemy, tym łatwiej jest to rozróżnić. Bo ja bym powiedziała, Moniu, to chyba jest kwestia praktyki.
[27:44] - Myślę, że tak.
[27:45] - Czyli im więcej tego robisz, tym...
[27:48] - Ja przecież też uczyłam się obserwować z różnych poziomów. Najpierw mówiło mi ciało. Najczęściej jak były ciemne wibracje, to chciało mi się wymiotować i czułam mdłości. Taki słodki, nieznośny zapach. Przepraszam, przyrównam to do weneckich kanałów, ale autentycznie tak czułam.
[28:04] - Już tam nie jadę.
[28:05] - Wiesz co? Nie. Wenecja jest piękna, tylko ten zapach. Jak są upały i śmieci niewywożone, to ten zapach da się wyczuć. Mdły. Czyli ja wyczuwałam taką energię zgnilizny, troszkę śmierci. W ten sposób. Potem to się przetransformowało i zaczęłam czuć emocje, czyli już niepokój taki emocjonalny, takie troszkę rozdrażnienie, roztrzęsienie. A teraz im wyżej się wspinam na tej mojej drabinie świadomości, to w tej chwili już dostaję sygnały wcześniej, zanim w coś wejdę. I to jest wspaniałe.
Czyli wyczuwam wcześniej informację, że nie do końca tutaj trzeba wejść. Wiesz, to tak samo, jak rozmawiałyśmy o różnych projektach, żeby w coś wejść, a ja mówię: „Reniu, nie, po moim trupie, ja w to nie wchodzę". A ty: „Dlaczego?" Ja mówię: „Bo czuję, że nie powinnam". Ja już wiem, z czym to jest związane. I potem jak obserwuję daną historię rozwoju tego projektu, to miałam rację. Nieciekawie tutaj się zadziało. To po co ja miałam w tym brać udział? Także fajne to jest u mnie, to u siebie lubię właśnie ten moment. Skończymy temat. Dalej, Reniu, co ty dalej o tym myślisz?
[29:20] - Chyba już sporo na ten temat mówiłyśmy, to bym tylko takie podsumowujące zdanie dopowiedziała. I pewnie tutaj się chętnie ze mną zgodzisz, jak cię znam. Żeby po prostu być ostrożnym, żeby zwracać uwagę na to wszystko. Żebyśmy pamiętali, że świat energii jest też takim bardzo, nie można go nazwać materialnym światem, ale jest bardzo istniejącym światem i bardzo mocno na nas wpływającym, czasami bardziej wpływającym generalnie niż świat materii. W związku z tym dokładnie taka sama ostrożność jest potrzebna w doborze. Jeżeli widzimy na przykład, że płonie dom, to żaden normalny człowiek do płonącego domu, jeżeli nie jest zawodowcem, nie wejdzie. Dokładnie tak samo jest z energiami. Jeżeli jest tam coś nie tak, to po prostu trzeba słuchać siebie i w to po prostu nie wchodzić i wcześniej dobrze to zaobserwować. Jeżeli zaczynamy coś robić na poziomie rzeczywistym Na przykład materialnym. Idziemy do kogoś w gości i patrzymy, że jest to niebezpieczne, że na podłodze są pinezki albo małe kuleczki i możemy upaść.
W związku z tym wtedy zastanawiamy się nad tym, czy ten gospodarz faktycznie chce, żebyśmy przyszli i czy rzeczywiście jest to miejsce dla nas. I dokładnie tak samo robimy z energią i z rozwojem duchowym. Jeżeli gdzieś chcemy pójść, jeżeli coś chcemy zrobić, to przypatrzmy się dobrze. Przypatrzmy się osobie, która prowadzi. Przypatrzmy się, jak to Monia powiedziała, egregorowi całej grupy. Przypatrzmy się grupie, przypatrzmy się energii, przypatrzmy się sobie. Czego my oczekujemy, co chcemy i jaką mamy szansę dostać to czy to. Czyli mogę powiedzieć otwierajmy trochę oczy.
[31:08] - No więc właśnie.
[31:08] - I obserwujmy siebie.
[31:10] - Super to powiedziałaś i teraz gdzieś w jakimś filmiku, tak mi się wydaje, że to chyba stamtąd znam tę wiedzę. Ktoś wrzucił na blog film o telegoni. Może w którejś audycji rozszyfrujemy, co to oznacza. W każdym razie tam na tym filmiku- po zejściu z anteny ci powiem, o co chodzi. W każdym razie słuchałam takiego wykładu przez Rosjankę. Prowadziła w szkole, w liceum. I tam powiedziała uczniom, że 5% tego, czym my jesteśmy, to jest ciało fizyczne, ale 95% to jest coś, czego my nie widzimy. Także możecie sobie wyobrazić, że tak naprawdę-
[31:58] - Ile nie widzimy.
[31:59] - Tak, ten świat duchowy jest bardziej bogaty, bardziej skomplikowany niż my mamy pojęcie. Kiedyś moja babcia mówiła: „Wiesz, tych osób zmartwych i świata duchowego wcale nie musisz się bać, bo oni ci nie muszą nic zrobić”. A ja cały czas czułam dysonans, że to jest nieprawda. I okazuje się, że świat duchowy naprawdę może napsocić, bo napsocił mnie w życiu bardzo.
[32:25] - Czasami dużo więcej niż na poziomie fizycznym.
[32:28] - Słuchaj, na poziomie fizycznym aż tak bardzo nikt mi nie zablokował mojego rozwoju. Mimo negatywnych opinii, mimo krytyki, mimo różnych sytuacji. Natomiast na poziomach duchowych absolutnie nie raz zdejmowałam z siebie tak zwaną magię śmierci czy blokady konkretne, żeby zablokować absolutnie rozwój w danej dziedzinie życia. I uważam, że to naprawdę wymagało olbrzymiej wiedzy, wysiłku i szkolenia siebie w różnych technikach duchowych przez kilkanaście lat, żeby dotrzeć do kwintesencji czy poziomu, gdzie te energie zostały założone, żeby mnie zblokować. Także 16 lat pracy, a jeszcze do dzisiaj pojawiają się w moich badaniach jakieś magie czy klątwy, których przez 16 lat z siebie nie mogłam zdjąć, a naprawdę porządnie pracuję bez tym pracuśiem. Dokładnie. Także to nie jest prawda, że świat duchowy jest tak do końca bezpieczny. Raczej bym powiedziała, że tutaj trzeba właśnie zachować dużą uważność ze względu na to, że to jest niewidoczne.
[33:29] - Dokładnie.
[33:32] - No i co tam, Reniu, kochanie, jeszcze cię zaniepokoiło w tych wypowiedziach twoich klientów odnośnie właśnie tej nowej generacji, też i duchowości, i tych kursów?
[33:41] - Aha, jeszcze jedna rzecz. O, to mi przypomniałaś. Jedna rzecz, którą bym... Właściwie powiem jedno zdanie. Dlaczego tym ludziom udaje się manipulować grupą? Jest jedna odpowiedź. Dlatego że działają na poziomie ego, czyli podbudowują ego. No i tutaj jest sprawa prosta. Jak można podbudować ego? Pokazać, że jest jedyne, niesamowite, wybrańcem, niepowtarzalne.
Jak ja czytam channelingi, w których jest napisane: „No i właśnie ty, który to czytasz, jesteś tym, do którego to przyszło i jesteś tym wybranym. Ty jesteś tym lightworkerem”. No to zaczynam się już teraz śmiać. Rozumiesz?
[34:30] - Ale wydumajmy to szerzej.
[34:32] - Co mają powiedzieć lightworkersi, którzy pracują w Afryce bez dostępu do internetu?
[34:40] - No ominęły ich ważne treści.
[34:43] - No właśnie.
[34:44] - Rzecz w tym jest właśnie, że to podlewanie ego to jest najprościej nas złapać na haczyki. To fakt.
[34:51] - Bo na przykład przychodzi grupa, gdzie pięć tysięcy kosztuje dwa dni warsztatów. No i jakoś to trzeba uzasadnić. W związku z tym ten, który to organizuje, mówi: „No tak, bo wy jesteście wybrani, to wy dojrzeliście do tego, żeby być wybranymi”. No więc mogę powiedzieć, to jest tylko praca z ego, żeby się nie dać nabierać na te wszystkie chwyty. Jeżeli ktoś mówi, że jesteście wybrańcami, że jesteście niesamowici, że to akurat wy jesteście tymi lightworkersami, którzy mają trudną pracę do zrobienia dla innych, bo inni sobie nie mogą z tym poradzić, a wy sobie z tym możecie poradzić, no to mogę powiedzieć, ja już w tym momencie się zatrzymuję i w coś takiego nie wchodzę.
[35:34] - Ale poczekaj, Reniu, dlatego że widzisz, ja na swoim kursie jak widzę takie osoby, to ja tak kurde mówię. I co teraz z tym zrobimy? Ale ja faktycznie widzę u tych ludzi olbrzymi potencjał. A poza tym powiem ci tak, abstrahując już od tego, co oczywiście powiedziałaś, bo jest to też prawda. Natomiast takie mam szczęście i już to też podkreślałam w kilku audycjach, że najczęściej ludzie, którzy przychodzą do mojej wibracji, lgną do mnie. To są osoby, które są uzdrowicielami po prostu z samego faktu urodzenia. Więc ja im tak mówię, żeby ich podlać, żeby im jeszcze uzmysłowić tak jak mają wielką moc. I teraz się zaczynam zastanawiać, kurczę, czy ja nie pocę ich ego. Rozumiesz?
[36:22] - To znaczy Moni, powiem ci tak. Jest drobna różnica. To znaczy to dobrze, że to powiedziałaś, bo to znaczy, że muszę jeszcze coś dodać od siebie.
[36:30] - Proszę też to wytłumaczyć.
[36:31] - Właśnie. Po pierwsze dajesz technikę uniezależniającą, czyli ktoś przychodzi na twój warsztat Uczysz go, jak pracować z arkuszami. Dostaje arkusze do domu, idzie i sam sobie robi wszystko. W związku z tym, jak ty go podlejesz troszeczkę i spróbujesz go zbudować, to mogę powiedzieć, nie czepiajmy się pojedynczych rzeczy, bo ja mówię generalnie. Zazwyczaj w takich grupach czy w takich sektach, czy na takich warsztatach jest kilka punktów, których możesz się doczepić, a nie jeden.
[37:03] - Ja nie w tym kontekście powiedziałam, tylko w tym kontekście powiedziałam to, że ja-
[37:08] - No to ja źle zrozumiałam.
[37:09] - Czekaj, czekaj. Pracuję tyle lat, to ja jeszcze sama siebie się czepiam i cały czas, nawet wczoraj do ciebie mówię: „Reniu, Boże, a może ja jeszcze ludzi podłączam przez tą swoją wiedzę i tak dalej? Może ja jeszcze ich gdzieś tam do siebie przywiązuję?”. Ja cały czas mam kontrolę nad tym i cały czas sprawdzam. Jeszcze też mojego męża proszę, mówię: „Zobacz, bo może ja nie jestem obiektywna”. Czy my niby z dobrych pobudek pewne rzeczy robimy, a okazuje się wprost przeciwnie. A ty wczoraj do mnie: „Czekaj, czekaj, ja ci to zobaczę!”
[37:41] - No tak, masz szczęście.
[37:43] - Mam szczęście, tak, ale też mam dużą ostrożność, bo wiecie jak to jest. Ludzie, którzy się rozwijają duchowo, a my też jesteśmy w trakcie tego rozwoju, czasami nie mamy świadomości, że mamy przyczepioną jakąś istotę. Nam się wydaje, że my w dobrej wierze chcemy pewne rzeczy zrobić, a okazuje się, że wprost przeciwnie.
[38:01] - No tak, tylko Moniu, ja teraz mówię-
[38:03] - Tylko dygresję. Ale to już wracamy do tematu.
[38:06] - Mogę powiedzieć tak: dla mnie najistotniejsze w rozwoju duchowym jest fakt, że robimy to samodzielnie i nikt na nas bezpośrednio nie wpływa. Tu są dwie rzeczy. Jeżeli my wyrażamy świadomą wolę, czyli na przykład idę do ciebie na kurs, bo uznaję, że masz coś wartościowego, czego chciałabym się nauczyć. Obserwuję siebie i widzę, oczywiście jesteś człowiekiem, tak jak ja jestem człowiekiem, jak każdy z nas jest człowiekiem. Nie jesteśmy oświeceni, nie jesteśmy czyści, więc nigdy nie spotkamy na tej ziemi, przynajmniej przez najbliższe lata kogoś, kto będzie idealny i oświecony, gdzie nie da nam żadnych programów, nie przejmiemy żadnego jego sposobu myślenia i tak dalej. Natomiast mogę powiedzieć tak: jeżeli ty wypuszczasz ze swojego warsztatu człowieka, któremu dajesz techniki i który może to skorygować u siebie w domu, to wszystko jest w porządku. Ale jeżeli ty wypuszczasz człowieka i mówisz do niego, nie dość, że go przez inicjację do czegoś podłączysz, z czego ty też może korzystasz i jeszcze na dodatek on nie może myśleć samodzielnie, bo na warsztatach jeszcze mu powiedz, że najlepiej to przestań myśleć i nie zadawaj głupich pytań, on przyjdzie do domu i on się nawet nad tym nie zastanowi. Mogę powiedzieć jest dramatyczna różnica, bo ja nie mówię, że ja jestem święta i wiem wszystko najlepiej. Zresztą mogę powiedzieć, powtarzamy to prawie w każdej audycji, to ludzie o tym już wiedzą. Nie jestem nieomylna.
Zdecydowanie. Przyznaję się nawet do uparcia. Ty znasz mnie dobrze, to wiesz, jaki ja mam czasami parszywy charakter. Nawet powiedziałam, że próbowałam nie kochać. Naprawdę nie jestem najłatwiejszą osobowością, to prawda. Natomiast mogę powiedzieć, jedyne co mam i z czego jestem bardzo dumna, to bardzo duża niezależność i samodzielność. I właściwie w tej audycji cieszę się, że mogę pokazywać to innym poprzez siebie nawet, że można to zrobić, że nie musisz być od niczego zależny, że zawsze znajdziesz siłę na to, żeby sobie samemu poradzić i być samodzielnym. Że nie musisz być od nikogo zależny. Nie musisz chodzić na pięć tysięcy różnych warsztatów, choć sama przeszłam przez tyle warsztatów.
[40:22] - Tak jak i ja. Może nie pięć tysięcy, ale było ich trochę.
[40:25] - Tak, oczywiście przesadzam, jak to ja mam tendencję, ale mówię o tym, że ja to znam z siebie. To nie jest tak, że ja to wymyślam sobie w międzyczasie na poczekaniu tylko dlatego, że miałam dość podobne doświadczenia i dzielę się tym po to, żeby inni nie musieli tego przechodzić. Oczywiście, jeżeli w ich drodze będzie albo w ich wyborze, że przejdą, to przejdą. Ale ja ze swojej strony chcę zrobić wszystko, co potrafię najlepiej, czyli podzielić się tym. Po to zresztą zrobiłyśmy tą audycję, żeby podzielić się tym, co w naszym mniemaniu jest najlepsze dla nas i co w naszych życiach się sprawdziło. Wtedy dzielimy się i inni sprawdzą. Zawsze mają wolną wolę. Chcą to przeżyć, to przeżyją. Nie chcą tego przeżywać, to nie będą. Ale przynajmniej niech dostaną ten płomyk nadziei, że wcale to nie jest tak strasznie, że musisz być uzależniona i że jak nie masz pieniędzy i jak nie stać cię na kurs za pięć tysięcy, to ty już nie możesz się rozwinąć duchowo.
Bo możesz. Ty bez inicjacji też możesz się połączyć ze światłem. Nie musisz mieć do tego kogoś innego. Tak samo jak jesteś light workersem, mówię teraz jako przyczynę, to ty nie musisz przeczytać tego w internecie, w channelingu, bo ty i tak tą swoją pracę wykonujesz. Ty ją po prostu czujesz. A jeżeli buzuje ci wtedy ego, to znaczy, że masz coś do przepracowania i wtedy jest to informacja do tego, żeby usiąść i znaną sobie techniką pracować z tym ego. Bo na tym ego najwięcej cię złapią. Dlatego buddyści całe życie mówią: trzeba pracować z ego. Oni dobrze wiedzą, co mówią w tym zakresie. Bo jeżeli jesteś poza ego, czy przynajmniej łapiesz stan jakiegokolwiek dystansu do siebie, do tego ego, to już jesteś mniej narażona na uzależnienia jakiekolwiek.
[42:13] - Właśnie. I tutaj też doszłam kiedyś do wniosku, że ważny jest ten moment, kiedy u siebie wychwytujesz, że na każdą informację reagujesz obojętnie.
[42:23] - Dokładnie.
[42:23] - Niezależnie od tego, czy ona jest dobra, czy ona jest zła, czy ona łechce ego, czy karci ego, przyjmujesz tą informację zawsze tak samo — z obojętnością. W moim świecie to oznacza, że to już jest przynajmniej coś przepracowanego, jeśli chodzi o ego, bo ono może się odzywać jeszcze w jakiś inny sposób, czego ja jeszcze nie odkryłam.
[42:47] - Ależ oczywiście.
[42:49] - Już odebrałaś mi nadzieję.
[42:56] - Ja też jestem dobra w tym.
[42:59] - Wracając do tego, jak powiedziałaś, że masz parszywy charakter i że trudno cię kochać, to ja absolutnie tak nie uważam. Ludzie mogą odbierać pewną trudność twojego charakteru w tym, że ty masz dużo bojkotu i stawiania granic swoich i mówisz wprost: „Ja nie jestem gotowa w ogóle, żeby jeszcze to przyjąć. Ja potrzebuję czasu albo w ogóle tego nie przyjmę”. I trudno jest kochać osobę, która jest „niepokorna” oczywiście w cudzysłowie, prawda? Bo my kochamy ludzi, tak zostaliśmy nauczeni, którzy są grzeczni, pokorni, usłużni, kajający się. „O, to jest dobra osoba” zawsze mówimy, prawda? A o innych osobach, które są bardziej odważne czy bardziej zakreślają granice: „O, trudny człowiek”.
[43:49] - Ale muszę powiedzieć, że uczę się. I to opowiem troszkę jako dowcip, bo oczywiście przez fakt, że powiedziałam, że się rozchodzę z mężem na antenie, to znalazło się kilku chętnych na to miejsce.
[44:02] - To teraz ogłoszenie matrymonialne pójdzie.
[44:07] - Że tak powiem, wykreślam, ponieważ dobrze się bawiłam, jak któryś z panów do mnie zadzwonił, mówi: „Och, ja to się czuję tak blisko, może wezmę samochód i wsiądę?” Ja mówię: „Przepraszam, ale najpierw musisz czekać na moje zaproszenie”. Jak to powiedziałam, to byłam bardzo z siebie dumna, że nauczyłam się mówić „nie” i dawać granice. To à propos uczenia się, bo niektóre rzeczy przychodzą mi bardzo łatwo i bojkotuję, a w innych rzeczywiście mam problemy z tą asertywnością. Więc powoli, kroczkami w tym temacie też się uczę i to takie śmieszne było. Bardzo byłam z siebie dumna.
[44:47] - Zabawna historia.
[44:50] - Tak. Takim słodkim głosikiem umiem mówić nawet, żeby nie urażać czyjegoś ego z kolei. Wracając już do poważniejszych tematów, to fakt, że chyba możemy powolutku zakańczać temat, bo jeszcze nam pewnie zostaną te odpowiedzi na pytania. Żebyście zapamiętali jedną rzecz: obserwować siebie i być ostrożnym. Jak Monia dobrze powiedziała o tej pani Rosjance czy z Ukrainy, że rzeczywiście to, że sobie nie widzimy tego, czy większość z nas tego nie widzi, to wcale nie oznacza, że to nie istnieje. I mogę powiedzieć, to ma też swoją logikę, bo świat przestrzeni jest dużo szerszy i większy niż świat naszej Ziemi, który jest ograniczony dualnością, kilometrami, lądami i wodą i tak dalej. Czyli nawet jakby na to w ten sposób spojrzeć, to można powiedzieć oczywiście, że w świecie duchowym chociażby w taki prosty sposób powiedzieć pomieści się więcej tych istot niż na Ziemi.
[45:52] - Zajmują mniej miejsca.
[45:54] - Tak, dokładnie. W związku z tym siłą rzeczy rzeczywiście ten świat widzialny jest w dużo węższym zakresie niż ten świat niewidzialny, co wcale nie oznacza, że nie istnieje. I pamiętajmy o tym i doskonale bioenergoterapeuci sobie zdają z tego sprawę, że pewne rzeczy pojawiają się najpierw na poziomie energii, a dopiero później schodzą na poziom fizyczny. Stąd jeden wniosek, że to, co się dzieje na poziomie energii, nie jest wcale taką rzeczą, którą można zlekceważyć, ponieważ ona po pewnym czasie dostaje przełożenie na świat fizyczny. W związku z tym, jeżeli nam rzucą klątwę czy coś takiego się wydarzy na poziomie energii, czy nawet ktoś nas po prostu zdysharmonizuje, to to się też przejawi na poziomie ciała fizycznego i materii. Żebyśmy o tym też pamiętali, że to nie jest tylko tak sobie, że skrzywdzą nas, ale jak nie będę na to patrzeć, to obejdę. Niestety nie obejdę. To się pojawi na ciele fizycznym w świecie fizycznym. Więc dlatego mówimy, żeby tego nie lekceważyć.
[46:59] - W takiej audycji dotyczącej o zdrowiu à propos tego, co w ostatnim zdaniu powiedziałaś, że świat duchowy czy świat energetyczny w pewnym momencie zejdzie do poziomu świata fizycznego, więc będzie miał odzwierciedlenie tego, co tam się dzieje na górze. Zresztą jest na tych tablicach szmaragdowych napisana taka złota myśl: „Jak na górze, tak na dole” i odwrotnie: „Jak na dole, tak na górze”. Mówiłyśmy właśnie, że jeśli ktoś żyje w związku z osobą, która ma destrukcyjną energię, która ma dużo walki w sobie, agresji, niekoniecznie fizycznej, ale emocjonalnej czy mentalnej, to natychmiast ta osoba, może nie natychmiast, ale po kilku miesiącach czy po kilku latach jednak w świecie swojego ciała fizycznego odczuje to. Będą różne problemy zdrowotne.
[47:44] - Na przykład.
[47:46] - Między innymi, dokładnie. Czy zdrowotne natury fizycznej, czy emocjonalnej, czy psychicznej. Właśnie wczoraj miałam taką klientkę, która naprawdę żyje w takim środowisku emocjonalnie destrukcyjnym, czyli jest w środowisku dużej agresji swojej mamy i swojego męża i nie radzi sobie już z tym wszystkim, nie radzi sobie z udźwignięciem tych wibracji, a jednocześnie nie jest gotowa odejść. I to jest też następny temat. Może kiedyś ruszymy w audycji temat tej gotowości na zmiany, bo dawałam tak zwane złote rady, jak to w jasnowidzeniu się szuka rozwiązań, co może pomóc człowiekowi wyjść z pewnych opresji. I pani bojkotowała każdą myśl. Wreszcie zadałam pytanie: „No dobrze, czy kochanie, chcesz tkwić w tej sytuacji? Czy ty chcesz naprawdę zmian?” Ona mówi: „Chcę zmian, ale nie jestem w stanie tego wykonać, co mi proponujesz”. I tutaj chciałam powiedzieć właśnie, że to jest bardzo trudne tak naprawdę wychodzenie z tych starych wzorców. Po prostu jest to bolesne, bo często towarzyszy nam poczucie klęski, że kurczę-
[48:56] - Ja to znam.
[48:57] - Właśnie człowiek zainwestował w coś, prawda? Budował to, miał nadzieję. A tu się okazuje, że niestety, ale budował domki z kart, domki z piasku, które się rozsypały. I człowiek sam przed sobą nie chce się przyznać, że to jest pewnego rodzaju klęska. To jest nie tak. Po prostu nie budował na swoim terenie. O, tak bym to nazwała.
[49:20] - To tutaj może kochana, bo miałyśmy chyba takie pytanie z tego, co pamiętam à propos tych korzeni, bo to jest dobre do tego pytanie. Do tego, co powiedziałaś przed chwilką.
[49:29] - Dobrze, to może ja przeczytam całość tego pytania. Pani Moniko, mogłaby pani rozwinąć z panią Renatą temat wyciągania swoich korzeni, czyli swojej energii z poprzedniego związku czy relacji różnego typu z innymi ludźmi lub z miejscem? W jaki sposób wyciągnąć swoje energie z kogoś lub z relacji z powrotem i oddać te energie, które należą do drugiego człowieka?
[49:54] - Chcesz coś powiedzieć ty?
[49:56] - Myślę tak. Wiesz co, jeszcze tutaj doczytam do końca to pytanie. Jak można się przeprowadzić w sposób bezpieczny przez ten proces? Więc tak kochani, jeszcze raz tutaj. Wyciąganie swoich korzeni. Każda osoba będzie miała swoją metodę. Może opowiem o swoich osobistych doświadczeniach wyciągania energii z cudzej relacji. Kiedyś dostałam taki przekaz. Oczywiście to jest pismem channelingu, ale przekaz od samej siebie, czyli od wyższych moich poziomów. Kiedy się skupiłam, poprosiłam o informację, która jest adekwatna do mojego poziomu świadomości i czym się akurat zająć.
I w tym piśmie automatycznym pojawiło się takie stwierdzenie, że każdy człowiek musi dążyć do olbrzymiej indywidualności, znaleźć swoją ścieżkę życiową i musi zachować samowystarczalność. Samowystarczalność w chwaleniu siebie, w podlewaniu własnego życia, w podlewaniu własnej inicjatywy, własnych pasji. Czyli duży nacisk był położony właśnie na to, żeby odzyskać wolność. Nie tworzyć poczucia bezpieczeństwa czy poczucia radości w związku z drugim człowiekiem, tylko to wszystko odnaleźć w sobie. Wiesz, Reniu, o czym mówię, prawda?
[51:18] - Tak.
[51:18] - Żeby nie opierać się w życiu na innych ludziach i nie mówić: jak ja zbuduję szczęśliwy związek, to dopiero będę spełnioną osobą, bo ta osoba przyniesie mi szczęście. Wiecie, u mnie wystarczyło jakby przeczytałam ten tekst, który był już dla mnie terapeutyczny, bo on był dla mnie na czasie, miał mi wytknąć pewne rzeczy, nad którymi mam pracować i poprzez obserwację tych wszystkich zdań, które były napisane w przeniesieniu na swoje życie fizyczne, zaczęłam się sama korygować, widzieć, w których punktach ja mam jeszcze te słabości. I poprzez samo to spostrzeżenie aha, tu ja to mam. Zaczynało luzować, czyli w mniejszym nasileniu to działać. A potem nagle okazało się, że to wszystko wygasło, to, co zostało mi w tym tekście napisane. Czyli można powiedzieć, że drogą ewolucji, świadomej obserwacji i świadomej zgody na to, że ja to puszczam. Chociaż na początku się bardzo buntowałam, bo tam w tekście było napisane teraz musisz podlewać uwagą własne życie w sposób zdrowy, egoistyczny promować siebie. A ja całe życie promowałam męża, dziecko, znajomych, siostrę, rodziców. Cały czas ta uwaga była poświęcona im, żeby ich gloryfikować i stawiać na piedestale. I takim osobom, na przykład z takim charakterem jak ja, było bardzo trudno wyjść z tej roli, bo pierwsza, że to był bunt.
Nie, to ego mi to podyktowało. To w ogóle co to ma związek z miłością? I dopiero po jakimś czasie dobrze zrozumiałam ten tekst, że najpierw muszę pokochać siebie. Siebie muszę promować, bo te wszystkie osoby, którymi ja się zajmowałam, okazało się, że szły do przodu. Te, które chciały korzystać z tego mojego podlewania, inne oczywiście mnie bojkotowały, więc za nic miały moje, że tak powiem, energie. Ale już dla mnie życiowej energii nie starczyło na moje własne życie. I ten tekst, żeby dobrze zrozumieć ta energia, którą ja mam i wytwarzam, ma iść na moje życie. Czyli ja swoją energią muszę budować swoje życie, a nie życie innych. I każdy niech zrobi dla siebie to samo. Jeszcze była końcówka tego zdania.
Może kiedyś na antenie ten przekaz znajdę i przeczytam, bo jest bardzo fajny i dużo rzeczy może u wszystkich nas jeszcze raz wywołać. Tak, żeby zrozumieć. Także u mnie to było właśnie w ten sposób. Ale ja wiem, że ty też masz doświadczenie w tym.
[53:53] - To znaczy, wiesz co, powiedziałabym tak. W dużej części bym powiedziała, że dość podobne, tylko początek był inny. To znaczy ja zaczęłam od tego, że usłyszałam to od ciebie. To już mówiłam. W ogóle nie wiedziałam, że jest coś takiego jak rozgraniczenie. Mieć korzenie u siebie i mieć korzenie u kogoś. Po prostu zawsze wychodziłam z założenia, że jeżeli ja na przykład w rodzinie buduję coś dla kogoś-
[54:18] - A ja dzięki tobie to zauważyłam, bo zauważyłam to u ciebie. Ja też nie miałam pojęcia do tego czasu.
[54:24] - No właśnie. No więc ja cię przymusiłam, że tak powiem, do tego, żebyś ty to zauważyła. A ty dzięki temu, że zauważyłaś, podzieliłaś się ze mną. I mogę powiedzieć tak u mnie zaczęło się w ogóle. To znaczy w ogóle powiedziałabym jak chcę zacząć z tym radzić, to zaczęłabym od tego. Najpierw trzeba to w ogóle przyjąć, że to jest możliwe, bo na przykład ja żyłam w takim schemacie, w którym wydawało mi się, że jeżeli ja pracuję na przykład energią na swojego męża, to dokładam część do naszej wspólnoty. Z czego ja czerpię korzyści i on czerpie, ponieważ on też wkłada. Okazało się, że nie wszyscy są dawcami. Z dawcą to jest super, bo ty jesteś dawca, on jest dawca, nazywam to oczywiście programami. To rzeczywiście w ten sposób to fajnie funkcjonuje.
Natomiast jeżeli jest dawca i biorca, to zaczyna się już dramat programowy. A jeżeli jesteśmy w programie dawcy, to prędzej czy później musi pojawić się biorca. Dlaczego? Dlatego, że naszym zadaniem jest wyjście z tych programów. W związku z tym musimy jakoś przez nie przebrnąć. Możemy przebrnąć przez nie tylko wtedy, kiedy nie funkcjonuje to dobrze. Bo jakby było tak, że wszyscy dawcy, to w ogóle nie nazywało się to programem.
[55:34] - Dokładnie.
[55:35] - W związku z tym oczywiście trafiłam na biorcę. I tu zaczął się mój problem, taki dosyć dramatyczny i w trakcie tego programu trafiłam na ciebie. Ty mi to powiedziałaś, więc mogę powiedzieć pierwsze, co w ogóle to fakt, że przyjęłam, że istnieje inna konstrukcja niż ta, którą ja stworzyłam czy w której żyłam. Bo dopiero kiedy przyjmiesz świadomie, że to istnieje, to dopiero wtedy pojawia się minimalna szansa na to, żeby cokolwiek z tym zrobić. A reszta to już jest zgoda na to, że chcesz to zmienić, że jednak zaczynasz obserwować, że coś jest w twojej konstrukcji nie do końca halo, czyli że wymaga zrobienia coś z tym. To jest drugi punkt, a dopiero trzeci punkt jak już to rozpoznasz, że tak powiem, przygotujesz się, uznasz, że tak jest. Zobaczysz, że to, w czym tkwisz, nie jest do końca tym, co byś chciała i tym, co ci się podoba, to musisz obserwować tak jak u tej pani gotowość. Czy stać cię już na to, żebyś mogła to zrobić teraz? Często na przykład jak ty mi coś mówisz, pamiętasz, to ja mówię do ciebie tak jak na początku audycji powiedziałaś: „Nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa.", prawda? Czyli najpierw sprawdzam w sobie gotowość, czy ja czuję się gotowa, czy ja czuję się w harmonii do podejścia do tego tematu i czy rzeczywiście mam siłę na to, żeby przez to przebrnąć.
Bo to są złożone rzeczy. Czasami tak jak opowiadałaś o tej pani, po prostu się nie da na dany moment. Po prostu się nie da, bo są rzeczy, których nie przeskoczysz w sobie na samym początku. Potrzeba na to czasu, potrzeba pracy i tak dalej. To ja mogę powiedzieć, ja zaczynam od tego, a potem właściwie jak już te trzy elementy mam zgodne, to później mogę powiedzieć chyba to działa i już pozna moim umysłem. Czyli zaczyna pracować energia, czyli energia tego, że ja wyraziłam wolę, wyraziłam zgodę, wyraziłam gotowość i pojawiają się sytuacje, które powoli mnie z tego wyprowadzają. Sytuacje, które teoretycznie stwarza moje wyższe ja, czyli moja część istoty wielowymiarowej mnie z tego wyprowadza. Tylko muszę najpierw dać jej na to pewne punkty przyzwolenia i potem po prostu z tego wychodzę w jakiś sposób i koryguję poprzez uzewnętrznienie tych sytuacji. Czyli na razie to jest proces, który dzieje się u mnie w emocjach, w energiach, w głowie, a potem pojawiają się zewnętrzne sytuacje, które mi absolutnie uzewnętrzniają to, co się zadziało we mnie i ja to poprzez rzeczywistą sytuację koryguję w sobie samej i wychodzę z tego. Taki to jest u mnie sposób.
[58:06] - Czyli tutaj jest takie pytanie, czy trzeba jakąś specjalną zachować procedurę, czy to jest bezpieczne? I powiedzmy tak, można to przeżyć na różnych poziomach, można na poziomie fizycznym, takim czysto psychologicznym, tak jak Renia i ja powiedziałyśmy, że wystarczy dać zgodę. Czyli najpierw jest uświadomienie, że to mam, potem dać zgodę, że ja chcę to zmienić. Na poziomach fizycznych bardzo dużo osób po prostu pewne rzeczy przepracowuje, wcale nie muszą zajmować się duchowością.
[58:35] - Tak. Siłą rzeczy tak.
[58:36] - Na poziomie energetycznym możemy mieć świadomość: „Aha, oddaję swoją energię, więc okej, ja to akceptuję i chcę to zmienić." I już to się dzieje po prostu poprzez intencję. Jeszcze inna metoda. Renia uczy tego na swoich warsztatach, ja uczę tego też na swoich warsztatach. Na przykład jak posługiwać się wahadełkiem, badać gdzie ja mam tą energię, gdzie ja mam ubytki energetyczne, kogo podlewam, na ile podlewam swoje życie. Jest mnóstwo pytań, które tutaj na warsztatach rozpatrujemy, żeby ten temat oczyścić do końca, ale to nie jest skomplikowane, tego nie trzeba rozkminiać na różnych innych poziomach. Nawet na poziomie czysto fizycznym czy czysto psychologicznym puszczamy pewne rzeczy.
[59:22] - Tak.
[59:22] - To też wszystko zależy od człowieka. Jeden pracuje na poziomach fizycznych, jeden uwielbia energię, więc na poziomach energetycznych jeszcze inni ludzie uwielbiają te sfery duchowe i tam na tym wysokim poziomie duchowym pracują. Ale to jest jedna praca, kochani.
[59:38] - Tak, ale to jest tak jak różnica między naszymi warsztatami. Po prostu jedna przez medytację, a drugie przez wahadełko i właściwie co kto lubi. Jak jedni lubią to, to robią tak, a inni lubią to, to robią tak. Ale że tak powiem, pracę wykonuje się dokładnie tą samą nad sobą po prostu.
[59:52] - Właśnie. Czyli co? Ten temat możemy odkreślić sobie?
[59:56] - Chyba tak. I myślę, że to, co powiedziałyśmy, to chyba wyjaśni ludziom, bo tak poczułam to.
[01:00:03] - Myślę, że wyjaśni, bo lepiej chyba na ten moment nie umiemy tego wyjaśnić.
[01:00:08] - Tak.
[01:00:09] - To jest wszystko, na co nas stać.
[01:00:11] - Na dzisiaj, moi drodzy. Może być lepiej za dwa tygodnie.
[01:00:15] - Trzymajcie za nas kciuki.
[01:00:17] - Właśnie.
[01:00:18] - Jakby ktoś poczuł niedosyt, to jeszcze możemy wrócić do tego tematu. I mamy takie fajne pytanie tutaj. Mam mega zapytanie odnośnie wibracji nazwy Rzeczpospolita Polska. Jaka jest to wibracja i jaki wpływ mają poszczególne jej etapy, a raczej ostatni numerowany jako III Rzeczpospolita? Co ta wibracja ze sobą niesie oraz szczególnie jak wpływa na ludzi identyfikujących się z krajem o tej nazwie? To bierzemy tą Rzeczpospolitą trzecią, tak?
[01:00:54] - Tak, bierzemy.
[01:01:00] - Tam już napływa.
[01:01:02] - Taka trochę sprzeczna energia, powiedziałabym, w tej Rzeczpospolitej trzeciej jest, jeżeli chodzi o wibracje. Ja tak to widzę, bo widzę z dwóch stron. Z jednej strony jest pewna wolność, poczucie wolności, a z drugiej strony pewne poczucie ograniczenia. Czyli prawdopodobnie na wielu płaszczyznach będzie to inaczej, jak patrzę bardzo ogólnie, ale może ty coś dodasz, jak zobaczysz ze swojej strony.
[01:01:26] - Akurat ta nazwa Rzeczpospolita Polska z numerem trzy. Główna energia, która doprowadziła do stworzenia tej nazwy, to jest energia mściwości. I teraz trzeba by było wrócić do historii powstania tej nazwy. Co się w polskim narodzie działo, co upadało, co się tworzyło. To jest bardzo skomplikowane. W każdym razie intencja stworzenia tej nazwy nie jest czysta, ponieważ jest stworzona poprzez mściwość, czyli poprzez energię negującą to wszystko, co się wydarzyło przed tą trzecią rzeczywistością Rzeczpospolitej. Także nazwa dla Polaków, bo to jest też już podłączenie do tego myślokształtu, do tego egregora, który stworzył całą tę nazwę. Już siłą rzeczy można powiedzieć, że dla Polaków nie działa w sposób konstruktywny, ponieważ na poziomach nieświadomych wywołuje konflikty. Po prostu.
[01:02:26] - Dlatego zobaczyłam to też jako nazwę, jako ograniczenie. Z jednej strony wolność, a z drugiej ograniczenie.
[01:02:32] - Zobaczmy sobie nazwę już abstrahując od tej Rzeczpospolitej, po prostu nazwę Polska. Weźmy tutaj na arkusz też wejdę i zobaczymy.
[01:02:43] - Nie wiem, czy ja to mogę w jasnowidzeniu sprawdzić, dlatego, że chyba jestem bardziej przywiązana do Polski, niż się spodziewałam, bo mi od razu miłość napływa i tęsknota za krajem. Jak wiesz, moje jasnowidzenia są właściwe tylko wtedy, kiedy się od tego umiem odsunąć. A tu chyba jest to za bardzo emocjonalne. W związku z tym nie wiem, czy dam radę się tak odsunąć.
[01:03:06] - Okej, dobrze, to ja wejdę na arkusz, bo też oczywiście emocjonalnie mogę być związana, więc wejdę na arkusz, żeby nie w jasnowidzeniu, tylko po prostu wezmę sobie swoją technikę do tego wykorzystam. Jeśli chodzi o energię tego słowa czy sformułowania Polska i zasób symboliczny energii zawartych w kontekście stworzenia tej nazwy, to jest energia dojrzałości. Jest ewidentnie energia dojrzałości. Ani dobra, ani zła. Nie mówię tu o żadnych ciemnych wypełnieniach, tylko to jest dojrzałe i pełne. Jeśli coś jest dojrzałe i pełne, to proponowałabym, żebyśmy się posługiwali wszyscy Polacy i nie tylko i promowali nazwę Polska. Po prostu. Bo to jest dla nas pełne, dojrzałe. Czyli ludzie będą nas postrzegać jako dojrzały kraj, jako dojrzałe środowisko, jako dojrzałe społeczeństwo. Po prostu niesie za sobą pozytywne konotacje.
W czym nas jeszcze wspiera, sprawdzę, wszystkich nas Polaków ta nazwa. Wspiera nas w rozwoju. Bo wiadomo, że jeśli dojrzałość, to idziemy w kierunku rozwoju, dobrych relacji międzyludzkich, współpracy. Natomiast Rzeczpospolita, trzecia szczególnie tutaj, co żeśmy omawiali, to jest konflikt i mściwość, więc wybór dla mnie jest prosty. Ja od dzisiaj mówię o nas Polska.
[01:04:31] - Tak. Stara nazwa, mówiło się Rzeczpospolita później, zawsze mówiło się wcześniej Polska, Polacy. Natomiast ciekawą rzecz, że tak powiem, swoją osobistą, że dopiero przy tym pytaniu teraz się złapałam na tym, jak bardzo jestem związana z Polską emocjonalnie i jak w ogóle nie zdawałam sobie z tego sprawy. To znaczy wydawało mi się, że już jestem człowiekiem, który może mieszkać wszędzie. I oczywiście wszędzie może mieszkać. Natomiast jeżeli chodzi o emocjonalność, to chyba jestem większą patriotką, niż się spodziewałam kiedykolwiek sama przed sobą przyznać. To ciekawe dla mnie odkrycie.
[01:05:07] - To jest bardzo piękne to, co mówisz. I w tym kontekście chciałabym ci zadać pytanie, ponieważ dzisiaj też oglądając jakiś filmik na YouTube właśnie o tej telegoni jeszcze i tam w tym wykładzie właśnie-
[01:05:20] - Wiadomość, wiem, co to jest.
[01:05:21] - Zaraz ci powiem, to może wyjaśnię, że telegonia jest to zjawisko przejmowania energetycznych zapisów z drugiego człowieka. Tutaj jest określone jako w akcie seksualnym. Natomiast ja rozszerzam to zjawisko telegoni nie tylko w akcie seksualnym, ale w każdym kontakcie z drugim człowiekiem. Sczytywanie jego matrycy i branie na siebie. Ja to nazywam w swojej metodzie programy tworzenia połączeń z drugim człowiekiem, co oznacza, że my wypuszczamy takie tutki do drugiego człowieka, gdzie cały zapis DNA i jego całej przeszłości mamy na sobie. Czyli to jest właściwie, można powiedzieć to samo co telegonia. I tam w tym wykładzie tej Rosjanki było powiedziane, że nie Rosjanie, bo to Rusowie, ona mówi o swoim narodzie, czyli chodzi tu prawdopodobnie o Białoruś, że oni mają specjalną misję jako naród, że mają nieść światło i są dziećmi Boga, nie podwładnymi Boga, tylko dziećmi Boga i mają bardzo silnie rozwiniętą właśnie tę czakrę. Tutaj ona pokazywała w środku między czakrą splotu słonecznego a czakrą serca, co my już wiemy, Reniu i bardzo wiele już naszych słuchaczy, że to jest ten nowy ośrodek energetyczny. Nie system czakr, tylko właśnie tej jednej czakry związanej z miłością.
[01:06:40] - To jest to, o czym mówiłeś.
[01:06:40] - I w związku z tym my również należymy do narodu, o którym się mówi dusza słowiańska, prawda? Bo my właściwie można powiedzieć, że jesteśmy tak trochę z jednej nacji. Prawda? A właściwie można powiedzieć, że te plemiona były bardzo tożsame energetycznie, bardzo podobne.
[01:06:58] - Gdzieś bliskie.
[01:06:59] - Więc z takiej czystej ciekawości, bo to mi tak trochę ego, jak słuchałam, że Białoruś to tak super i w ogóle, że naród wybrany. Ja mówię: „Halo, halo, a my Polacy? Zaraz, zaraz." I wiesz co? Teraz mi się to przypomniało i mówię: kurczę, zobaczmy, jaką my mamy misję. Czyli ten dobry program, może nie program, tylko te dobre wibracje, które powinniśmy w sobie jako Polacy, jako naród wybudzać, żeby pomóc wszechświatowi — tak to określmy.
[01:07:32] - Jak występowałam u Mikołaja Rozbickiego, to padło takie pytanie, bo jak wiesz, Mikołaj bardzo lubi te tematy polityczne i bardzo mocno propaguje miłość do Polski, do kraju. I oglądałam to rzeczywiście.
[01:07:45] - To powiedz, podziel się, a ja za chwilę tutaj też posprawdzam.
[01:07:49] - Pierwsze co zobaczyłam, to rzeczywiście zobaczyłam, że mimo różnego nieuporządkowania wśród Polaków i takiej nademocjonalności, powiedziałabym, w pewnym sensie jako narodu, to mimo wszystko jest bardzo silny impuls do rozwoju duchowego Polaków. Bardzo silny. W przeciętnej kraju i teraz to czuję, bo jak na przykład mieszkam w Niemczech, to ten rozwój duchowy tutaj, a rozwój duchowy w Polsce to dwa różne rozwoje duchowe, powiedziałabym. Jeżeli w ogóle można tak pół żartem powiedzieć. Zupełnie inne płaszczyzny, zupełnie inaczej się dotyka pewnych rzeczy. I oczywiście Niemcy mają swoje dobre strony, a Polacy w tym punkcie mają kiepsko. I jest dokładnie odwrotnie. I tutaj przede wszystkim widziałam to poczucie wolności, tę chęć do rozwoju. Tę chęć nie przerysowaną w programie, że my tylko walczymy i zbieramy się w garść, jak już jest bardzo źle, tylko naprawdę tę odwagę i to, że oni mogą. Nawet mnie chyba Mikołaj wypytywał o ten czas transformacji w późniejszych już latach.
Ja właściwie w wizji zobaczyłam, że z Polski też będą szły — nie mówię, że to będzie jedyny kraj — ale że z Polski też będą szły impulsy od młodych ludzi, od pojedynczych jednostek, które będą naprawdę zmieniały na dość szeroką skalę.
[01:09:21] - Właśnie to jest super i to jest kompatybilne z tym, co ja sobie tutaj na tych swoich arkuszach, żeby pominąć te moje przekonania na temat Polaków. Więc wychodzi mi, że głównym przeznaczeniem tego naszego narodu jest wspieranie rozwoju. Czyli to jest absolutnie to samo, co powiedziałaś, nawet Polska.
[01:09:42] - Tak, wspiera to też.
[01:09:44] - Dojrzałość. Przecież w tym jest konotacja dojrzałości i rozwoju. Naszym zadaniem jest wspieranie rozwoju nie tylko u siebie, ale też w innych narodach. Oczywiście tutaj można by było jeszcze szerzej zobaczyć, w jakich aspektach ten rozwój ma być, ale tutaj już pomińmy tę kwestię. I wzmacnianie pozytywnych emocji u siebie i u innych narodów. Właściwie można by było powiedzieć tak na logikę: nie no, Polacy, pozytywne emocje. Bardziej bym powiedziała, że Brazylia, ich te wszystkie festyny kolorowe. Czy Hiszpanie potrafią lepiej się bawić, czy Włosi mają już tutaj lepszą energię, jeśli chodzi o emocje. Otóż to dla mnie też jest zaskoczenie, bo zawsze tak myślałam logicznie. Natomiast dzisiaj widzę to inaczej, że Polacy mają pewne spektrum troszkę inne niż inne narody, jeśli chodzi o te pozytywne emocje.
Nawet nie umiem tego wychwycić. Ale jest w tym zachwyt, jest w tym piękno. Po prostu naród polski obserwuje wiecie czym? Duszą świat. Nie logiką, nie rozumem. Duszą. To jest kwintesencja tej duszy Słowian. I mało tego, przychodzi mi tutaj ogromne wzruszenie dlatego, że chcę powiedzieć, żebyśmy byli dumni z tego i nazywali się często Polakami. Kurczę, to jest niesamowite. Co budziło we mnie takiego?
To nie ja.
[01:11:07] - U mnie przed chwilą było dokładnie to samo.
[01:11:10] - To nie ja. Ale właśnie taka silna potrzeba, żeby wszystkim ludziom powiedzieć, uświadomić, że my mamy z czego być dumni, że my mamy naprawdę piękne zapisy energetyczne, jeśli chodzi o nasz kraj, o ten kawałek naszej ziemi, o naszą historię, która była też i trudna dla nas jako ludzi. Teraz tak: nie chcę powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowym narodem i że mamy jakąś specjalną misję.
[01:11:40] - Tego też bym nie powiedziała.
[01:11:42] - Dlatego że jakbym spojrzała na Hiszpanów, jeśli bym spojrzała na osoby, które mieszkają w Maroko, są rdzenną ludnością, powiedziałabym, że każdy naród ma swoją misję pozytywną. Oczywiście są naleciałości negatywne. Wiadomo, żyjemy w trzecim wymiarze, w 3D, gdzie jest dualność. Natomiast każdy naród jest wyjątkowy, więc nie można powiedzieć, że Rusowie są wyjątkowi. Nie można powiedzieć, że my Słowianie, Polacy jesteśmy wyjątkowi. Nie możemy powiedzieć, że Niemcy. Wszyscy jesteśmy indywidualni, wyjątkowi. Jesteśmy puzzlem do wspólnej układanki wielkiego, pięknego obrazu ziemi.
[01:12:21] - Natomiast ja dodam taką pół wesołą historię à propos tego, jaka jest różnica między Polakami a innymi. Nie wiem, czy słyszałaś, Michael Jackson kiedyś odwiedził Polskę.
[01:12:33] - Słyszałam, tak.
[01:12:34] - Właśnie. To jest człowiek, który zwiedził prawie cały świat i przyjeżdżając do Polski, jak został tam goszczony w Polsce, to powiedział, że podobało mu się mnóstwo krajów, ludzie byli przemili, ale jeżeli miałby powiedzieć sercem, jaki kraj pokochał, to powiedział: Polska.
[01:12:53] - Wow.
[01:12:54] - On chciał w Polsce nawet zbudować Disneyland. To jedna sprawa, ale druga rzecz, chciał zbudować swój własny dom. Chciał tutaj mieszkać.
[01:13:05] - To tego nie wiedziałam kompletnie.
[01:13:08] - Tak. To też takie niesamowite, bo jest to człowiek, który był człowiek znany z tego, że właściwie kierował się sercem, za co został też na pewnych poziomach linczowany, podejrzewano go o różne rzeczy tylko dlatego, że nie pasowało, że taki człowiek, który jest tak medialny, nazwijmy to w ten sposób i tak znany, promuje rzeczywiście odczucie serca i bojkotuje wszystkie inne rzeczy, które zostały narzucone nam w pewnym sensie, żeby ograniczyć odbieranie sercem.
[01:13:43] - Pięknie to-
[01:13:44] - Także to komplement. To też był komplement.
[01:13:46] - Czyli możemy być dumni od dzisiaj z podniesioną głową. Tutaj apeluję do Polaków, którzy mieszkają za granicą i z którymi wiele rozmawiam i mają takie zaprogramowanie czy zakodowanie, że są kimś niżej, że są kimś gorszym, że muszą projektować sobie prace, które są związane albo z pracą na zmywaku w restauracji, albo ze sprzątaniem cudzych mieszkań, bo zawsze mi mówią: „Ale cóż tu Polak może robić?” To mówię wam kochani, są Polacy, którzy już wyszli poza te schematy i zaczynają zakładać swoje firmy za granicą, dobrze prosperujące. Jeśli im się udało, to nie widzę powodu, żebyście do końca życia musieli wykonywać takie prace, które zaburzają wasz potencjał. Ja nie mówię, że sprzątanie jest złe i stanie na zmywaku. Dla kogoś, kto ma to przerobić to jest okej, ale większość osób, które do mnie dzwonią, kochani-
[01:14:40] - Obniża potencjał.
[01:14:41] - Wy jesteście po prostu osobami, które mają tutaj wnosić właśnie tą wibrację rozwoju i pokażcie to własnym przykładem.
[01:14:53] - Tak. I patrzcie na mnie. Ja mogę działać właśnie w Niemczech.
[01:14:58] - Polak to brzmi dumnie.
[01:15:00] - Tak, dokładnie.
[01:15:02] - I mamy tutaj Reniu jeszcze, chyba ostatnie pytanie weźmiemy, dobrze?
[01:15:06] - Tak.
[01:15:08] - Czy i na ile według pań skuteczne są urządzenia rozganiające chemtraily?
[01:15:16] - Tak. I mówiliśmy tutaj przed audycją o odpromiennikach, prawda?
[01:15:23] - Zobaczę te odpromienniki sobie. Ty patrz, a ja sobie też swoje sprawdzę tuż na łusie.
[01:15:28] - Wiesz co, ja mogę powiedzieć, że ja tam wiele nie muszę patrzeć, bo ja już to patrzyłam dla siebie samej prywatnie, bo wynalazłam taką stronkę, ale to już jej nie pamiętam. Ale na pewno jak się wpisze odpromienniki to znajdzie się te stronki, gdzie rzeczywiście była cała masa odpromienników na to chemtrails i mogę powiedzieć ci niektóre były nieprawdopodobnie skuteczne. Ale tutaj niestety muszę powiedzieć, że wszystkie sprawdzałam jasnowidzeniem. Niektóre były bardzo skuteczne, a inne były kompletnie od czapy. W związku z tym chyba powiedziałabym, że trzeba indywidualnie podchodzić do każdego odpromiennika.
[01:16:05] - Ja tutaj sobie wzięłam globalnie, czyli zsumowałam wszystkie te odpromienniki, które są dostępne na rynku i wyciągnęłam średnią statystyczną. To jeśli chodzi o średnią statystyczną, to można ogólnie powiedzieć, że w 50% mają możliwość pomocy w tym akurat aspekcie. I dalej jest pytanie w związku właśnie ze smugami chemicznymi. Czy bezpieczniej jest wychodzić na dwór w takim układzie, czy bezpieczniej jest chować się jednak w pomieszczeniach? I co tutaj jeszcze dalsza część była... I żebyście panie wskazały kraje, nad którymi nie ma oprysków. To może zacznijmy od końca. Czy są jakieś kraje, gdzie nie ma oprysków chemicznych?
[01:16:56] - Uśmiecham się dlatego, że raczej nie ma. Z czego właściwie nie powinnam się śmiać, tylko być smutna.
[01:17:05] - Tak, ale my nie możemy się smucić na rzeczy, na które nie mamy wpływu, tak?
[01:17:09] - No właśnie.
[01:17:09] - Tutaj też musimy zachować zdrowie psychiczne, więc śmiech wydziela endorfiny, więc ratujmy siebie nawet chociażby w ten sposób, żeby wzmacniać organizm właśnie.
[01:17:19] - Układ odpornościowy, tak.
[01:17:20] - Dokładnie przez wydzielanie endorfin i wtedy mamy siły fizyczne i siły witalne. Więc żadne chemtraili nie będzie nam straszne, bo organizm ludzki jest wiecie do czego przyrównam? Do karalucha. Jeśli my dbamy w różnych aspektach o swoje ciało, nie marnujemy energii na różne niepotrzebne rzeczy, to znaczy, że nasz organizm jak karalucha, organizm przyzwyczai się do wszystkiego. Do wszystkich trucizn. To tak jak też te, jak to się nazywa, różne bakterie, które uodparniają się na wszelkie formy antybiotyków, nawet najnowszej generacji. To człowiek jest tak samo zbudowany, że kiedy jest odporny, wytwarza sobie dodatkowe atrybuty, które go bronią. To widać w organizmie. Jeśli my mamy żyły zapchane, jeszcze tak, że nie umieramy, że tam jednak jest jakieś światło, to wytwarza się układ krążenia poboczny czy oboczny, już nawet nie pamiętam dokładnie, jak to się nazywało, jak się uczyłam anatomii. Czyli te mechanizmy samoobrony i utrzymania siebie przy życiu są u człowieka bardzo mocne, więc naprawdę muszą się natrudzić te zewnętrzne siły i my sami musimy się natrudzić, żeby się zniszczyć.
[01:18:35] - No właśnie.
[01:18:36] - Ale teraz jeszcze wróćmy właśnie do tego pytania czy lepiej siedzieć w domu i chronić się w ten sposób, czy wychodzić na zewnątrz?
[01:18:46] - I tutaj mogę powiedzieć chyba będą różne odpowiedzi, bo ja osobiście chowam się. To znaczy nie z intelektu, nie z jasnowidzenia, tylko z obserwacji własnego ciała. Wychodzę, kiedy rzeczywiście jest ten mocny oprysk, to od razu dostaję potwornego bólu głowy i dostaję strasznych mdłości. W związku z tym pierwsze co robię, to wracam z powrotem do domu. Natomiast znam osoby, które wychodzą i mimo tego oprysku jakoś to znoszą i czują się dobrze, dopowietrzają się i tak dalej. Ja generalnie mam taki organizm, że tak reaguję. W związku z tym wydaje mi się, że tu chyba nie będzie jednoznacznej odpowiedzi co z tym robić. Tylko znowu wrócimy do punktu, w którym powiemy: słuchajcie swojego ciała i swoich potrzeb.
[01:19:32] - Właśnie, absolutnie się z tym zgadzam. Powiem swoją historię. Jak zaczęły się te smugi chemiczne, jeszcze mieszkałam wtedy w Warszawie i na początku jeszcze tego w ogóle nie kojarzyłam, że były dni, kiedy wychodziłam i czułam metaliczny posmak w ustach. Nie wiązałam tego. Dopiero jak przeczytałam pewne informacje, że coś takiego w ogóle istnieje, zaczęłam obserwować niebo i wtedy zaczęłam kojarzyć fakty związane z moim złym samopoczuciem i wyjściem na spacer. Mój organizm zaczął się do tego dopasowywać. Kiedyś naprawdę się chroniłam, siedziałam w domu, czułam się lepiej. Natomiast w tej chwili to tak jak mówię, ten karaluch. Jak karaluch przystosowałam się do wszelkich panujących atmosferycznych zanieczyszczeń, czyli mój organizm sobie radzi. Ale jak wróciłam na przykład z Rzeszowa, przyjechaliśmy tutaj do Krakowa, gdzie Rzeszów, Podkarpacie, nie ma przepisu.
Tam jest rzeczywiście czyste powietrze, niezanieczyszczone. I przyjechałam do Krakowa, to przez kilka miesięcy nie mogłam wyjść na dwór, ponieważ czułam smog. Czułam chemię, która jest tutaj.
[01:20:45] - I smród.
[01:20:46] - I smród. Tak. Zaczęłam kaszleć. Okropnie się mój organizm czuł, ale po prawie dwóch latach mieszkania w Krakowie czuję się jak pod tężniami, że tak powiem, pod Warszawą w Konstancinie. Czyli to jest następny dowód na to, że człowiek niestety jest jak karaluch i może do wszystkiego się przystosować, utrzymując takie emocjonalne zdrowie, energetyczne. Ze wszystkim sobie radzi. Żeby tak już dać nadzieję tym ludziom, że co nas nie zabije, to nas wzmocni po pewnym czasie.
[01:21:17] - To znaczy chyba bym powiedziała, że to właśnie dobra jest informacja, bo faktycznie tak jest, że się wzmacnia wszystko. Wydaje mi się, że tylko w momentach takiego osłabienia czy w momentach osłabień, nawet emocjonalnych, czy jakichś trudnych rzeczy, czy po prostu trudnej, czy bardziej skomplikowanej sytuacji w życiu, to troszkę ten układ nam odpada. Albo jak jesteśmy trochę na zewnątrz, bo na przykład ja miałam to szczęście, że mieszkałam zazwyczaj w miejscach takich pod dużymi miastami, czyli nie przy tych smogach, więc byłam przyzwyczajona do czystości. Więc jak wylądowałam w Berlinie, to smród był taki i hałas taki, że myślałam, że zwariuję. Oczywiście, że przystosowywałam się do tego i udało mi się. Natomiast jak teraz wyjechałam znowu pod Berlin i tu wynajęłam mieszkanie, to codziennie się tym cieszę.
[01:22:08] - Jest różnica, prawda?
[01:22:08] - Bo otwieram okna i po prostu pachnie, a tam mi wciąż śmierdziało do tego stopnia, że zaczęłam już wyczuwać nawet, że tak powiem brzydko na antenie, siuśki psów i kotów. To już mnie dotknęło.
[01:22:20] - Tak. Wiecie, ja też z Krakowa już po dwóch latach prawie odchodzę, ale nie dlatego, że ten smród mnie dobija, bo jestem do tego już przyzwyczajona. To tak, jak człowiek kupuje sobie perfumy i po dwóch tygodniach już ich nie czuje, że je ma, prawda? Tak jakby był saute, a jest wyperfumowany. Ale z innych przyczyn już pragnę rzeczywiście tej roślinności i większej przestrzeni. I już chcę też być w wolnej przestrzeni, jeśli chodzi o energię innych osób, które mieszkają za mną, przede mną, pode mną, nade mną już nie, bo mieszkam na strychu, że tak powiem. Ale też już tęsknię właśnie za tymi-
[01:22:59] - Ale to się też czuje
[01:23:00] - ... czasami. Właśnie.
[01:23:03] - Ja myślę, że już powoli kończymy, bo dzisiaj to się rozgadałyśmy nieprawdopodobnie. Wszyscy ci, którzy lubią dłuższe audycje, będą się cieszyć.
[01:23:12] - Właśnie, a myśmy nawet nie zauważyły.
[01:23:13] - Że daj Boże prawie dwie godzinki zaliczyłyśmy dzisiaj. Udało nam się odpowiedzieć bardzo szeroko na niewielką ilość pytań, ale przynajmniej szeroko odpowiedziałyśmy, więc mam nadzieję, że coś dobrego z tego wyniknie dla nas wszystkich.
[01:23:31] - Właśnie.
[01:23:31] - I co? I chyba powoli się żegnamy. Czyli jeszcze tak na koniec jak zwykle mów, gdzie cię można znaleźć i o twoich warsztatach.
[01:23:38] - Kochani, na razie póki co można mnie znaleźć w Krakowie, ale mówię do końca lipca jestem w Krakowie. Natomiast w sierpniu to nie wiem gdzie. Może pod Krakowem, może w jakiejś innej części Polski, a może w ogóle mnie wywieje gdzieś dalej.
[01:23:53] - Bliżej do mnie?
[01:23:55] - Może bliżej do ciebie. Tak, to jest jeszcze kwestia otwarta. Jak widzicie, tu się śmieję, że my żyjemy z moją rodziną z dnia na dzień. Nie przejmujemy się, wszystko jedno gdzie, aby nas gdzieś intuicja poniosła. W każdym bądź razie najprawdopodobniejsza wersja, że sierpień to już będziemy pod Krakowem. Tu się trochę śmieję, bo obiecałam synowi, że jeszcze do końca jego szkoły tutaj z nim troszkę posiedzimy, więc pod Kraków też zapraszam, żebyście do nas przyjeżdżali, ale jeszcze nie znam adresu, także podam później.
[01:24:25] - Ale zaproszenie.
[01:24:26] - Tak, dokładnie. Słuchajcie, zapraszam was w każdy weekend lipca. Oprócz ostatniego, to już będzie taki czas, że będziemy się wyprowadzać. Miejsc już noclegowych u nas nie ma, ale są miejsca jeszcze na kurs. Natomiast już byście musieli sobie poszukać, jakby to powiedzieć we własnym zakresie mieszkania tutaj w okolicy, czyli jakieś hostele, prawda? Możemy się podzielić różnymi miejscami, bo klienci nam podsyłają różne linki, gdzie można by było przenocować. Mamy przepyszne jedzenie i jeszcze raz powtórzę, że fama idzie coraz grubszą kreską, że u nas można zjeść i jeśli ludzie chcą przechodzić na wegetarianizm, to tutaj jest najlepsze miejsce, żebyście posmakowali różnych smaków, że naprawdę można się napchać, można być spokojnym i odżywionym i naprawdę to jest dobre jedzenie i pełnowartościowe. Dla niedowiarków.
[01:25:18] - I bez mięsa da się przeżyć i ma się nadal siłę.
[01:25:21] - Tak, dokładnie i ludzie są zadowoleni i jakie szejki pyszne, jakie sałatki, jakie potrawy! Naprawdę to jest super zabawa dla mnie. Zaczęłam się tym cieszyć. Tak jak nie lubiłam gotować, to teraz mnie to fascynuje, jak ludzie odkrywają nowe smaki. To jest super. Zapraszam was również, oczywiście mówię o drodze do wolności, o tych naszych warsztatach.
[01:25:42] - No tak, właśnie. A nie o jedzeniu.
[01:25:47] - Tak zabrzmiało. Chociaż mam taką koncepcję w przyszłości, żeby stworzyć naprawdę fajne miejsce, jak to Hindusi nazywają ashram. Takie skupienie duchowe. Moim marzeniem jest stworzenie takiego miejsca, że ludzie sobie przyjeżdżają do nas na kilka chwil w swoim życiu, żeby poznać nową kuchnię, nową energię, nowe metody pracy nad sobą, po prostu żeby pobyć z ludźmi, którzy są podobni, żeby się zregenerować i jechać znowu w swój świat.
[01:26:16] - Fajna idea.
[01:26:17] - No i zapraszam oczywiście na sesje jasnowidzenia. Monika Jakubczak się nazywam. Można się ze mną kontaktować przez Skype'a, można przyjść osobiście. To właściwie tyle, co chcę powiedzieć. Zapraszam po prostu. Czym chata bogata. Reniu, zapraszam cię. Teraz ty. Proszę bardzo. Co oferujesz?
[01:26:40] - Tak. Co ja oferuję? Oczywiście też wizyty indywidualne jako jasnowidz. Pracuję przez Skype'a, zaznaczam, bo wprawdzie już nie mieszkam w Berlinie, tylko 70 kilometrów od Berlina, ale wciąż w Niemczech. Skype wszyscy znają, strona wszędzie jest na tych naszych audycjach zawsze podana. Ponieważ to jest niemiecka, to trudno jest to mówić. Bardzo jest prosty e-mail renatajasnowic@gmail.com. I oczywiście organizuję wciąż warsztaty integracji wyższego ja i podświadomości. Chciałam zaznaczyć jedną rzecz, ponieważ do tej pory właściwie robiłam tylko w Warszawie. Teraz okazało się, że zgłosiło się sporo chętnych na Poznań i zorganizowała mi te warsztaty osoba, która w tym Poznaniu mieszka.
W związku z tym stwierdziłam, że w tej mogę już audycji powiedzieć, że właściwie jestem gotowa pojechać dokądkolwiek, jeżeli znajdzie się powiedzmy 10 osób. Wiadomo, że wtedy ja nie będę mogła tego zorganizować, czyli byłoby to gdzieś na głowie tej osoby, która by się zdecydowała to zorganizować za mnie i po prostu zaprosić. Natomiast najbliższe to są 3-4 sierpnia w Warszawie i później myślę około 20 września też w Warszawie. Tylko nie pamiętam dokładnie, jaki to jest dzień. Oczywiście zawsze jest to sobota, niedziela, weekend, czyli może być przesunięcie jednego czy dwóch dni. Ale mniej więcej w drugiej połowie września. Powoli, bo już na sierpień prawie się zamyka. Lipiec jest już całkiem zamknięty. Mam osoby. W związku z tym zapraszam już właściwie na ten wrzesień.
[01:28:26] - Zapraszamy was serdecznie. Zapraszam w imieniu Reni na jej warsztaty, na jej menu.
[01:28:34] - My w Warszawie mamy super barek pod Barbakanem. Takie pyszne jedzenie z rodzaju dawnych i tam też mięsa za dużo nie ma, ale to zazwyczaj dlatego, że jak my przychodzimy, to już go w ogóle nie ma w jadłospisie, bo zostaje wyjedzone wcześniej przez gości, więc jesteśmy zmuszeni zazwyczaj.
[01:28:54] - I na zdrowie wam to wszystkim wychodzi.
[01:28:55] - I na zdrowie nam to wychodzi. Dokładnie.
[01:28:58] - Kochani, ja jeszcze bym chciała tutaj, ponieważ dużo maili przychodzi z zapytaniem, gdzie nas słychać na żywo, gdzie możecie się z nami kontaktować na żywo poprzez czat. Więc informuję wszem i wobec. Kochani, na razie audycje nagrywamy, to się nazywa chyba podcast, tak o tym się mówi. Nie mamy własnego radia, jeszcze żeśmy się nie dorobiły. Mamy mało czasu, tak naprawdę, żeby to radio zorganizować, bo to naprawdę trzeba mieć i logistykę i znać się na tym. Także na razie nagrywamy te audycje, wrzucamy na YouTube. Natomiast pierwsza audycja, która się pojawia po YouTubie, to jest na moim blogu Zmiany 2012. Tutaj są najświeższe audycje. Możecie na tym blogu też komentować, zadawać pytania, chociaż kochani, teraz troszkę nam dajcie odpocząć, bo tych pytań jest bardzo dużo, także odpowiemy jeszcze na te wszystkie stare pytania, więc troszkę się wstrzymajcie z tymi pytaniami.
[01:29:54] - Tak, bo nie wyrabiamy czasowo.
[01:29:56] - Dokładnie. Także na żywo nie możecie nas słuchać. Natomiast jeśli przyjdzie nam taka myśl do głowy z Renią, to my zawsze informujemy, że możecie się na coś tam zgłaszać w kolejnej audycji i wtedy dajemy wam tydzień czasu na to, żeby przysyłać do nas maile z różnymi zgłoszeniami. Także zawsze będzie taka informacja, a daty nagrania audycji są zawsze na górze na filmiku na YouTube. Także to tylko w kwestii formalnej, żeby wam wyjaśnić. Chyba że ktoś będzie chciał nam radio założyć i zaprosi nas do audycji, to my bardzo chętnie nawet na żywo, prawda, Reniu?
[01:30:33] - Tak. Ja tutaj się oczywiście zgadzam, kiwam głową i zapominam, że to jest audycja radiowa. A powinnam chociaż mruknąć. No więc tak, mruczę.
[01:30:50] - No właśnie.
[01:30:53] - No to co? Chyba się już żegnamy.
[01:30:56] - Tak, żegnamy się, kochani. Żegnamy z wami serdecznie. Wyślemy wam buziaki. Oczywiście też życzymy wam miłych wakacji, ciepłych.
[01:31:03] - Tak, bo to zaczyna się tak. Ten dobry czas.
[01:31:06] - Dokładnie.
[01:31:07] - Lata.
[01:31:08] - Dokładnie.
[01:31:09] - Korzystajmy wszyscy.
[01:31:10] - I będziemy starać się przynajmniej robić te audycje sukcesywnie, ale oczywiście też zastrzegamy sobie prawo.
[01:31:17] - Mogą być przesunięcia. Tak.
[01:31:20] - Dziękujemy za wyrozumiałość. Buziaki.
[01:31:24] - Buziaczki.
[01:31:25] - Pa.
[01:31:26] - Pa.
[01:31:27] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.