[00:02] - Cafe de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Witamy was bardzo serdecznie w następnej audycji Cafe de Flore. Do rozmowy ze sobą zapraszam Renatkę Engel.
[00:18] - I Monię Jakubczak.
[00:21] - Witamy was kochani bardzo serdecznie po przesunięciu w czasie. Także przepraszamy, że audycja będzie nagrana i będziecie mogli jej odsłuchać troszeczkę później niż to, żeśmy zapowiadały. Ale w życiu bywają różne historie. Czasami są ważniejsze rzeczy od nagrania audycji, sprawy życiowe. Także przepraszamy, nadrobimy to wszystko. Postaramy się tę audycję, która nie została w zeszłym tygodniu wyemitowana, jakoś wam to wszystko zrekompensować i nagrać dodatkowo. Także jeszcze raz bardzo serdecznie was witamy. No i Reniu oczywiście zapraszam do tablicy.
[00:59] - Ja nim powiem o tablicy to-
[01:00] - Białą kredą.
[01:03] - Ja nim do tablicy, to właściwie muszę wszystkim, że tak powiem, ja wziąć na swoje barki ten brak audycji, ponieważ akurat jestem w trakcie przeprowadzki z Berlina na wieś pod Berlin. W związku z tym miałam takie zamieszanie, że Monię błagałam, żeby, żeby na mnie czekała cierpliwie. Ponieważ, ponieważ no, jak to każdy wie z przeprowadzkami to dosyć trudno. Syn się usamodzielnia, więc on też będzie mieszkał sam i jest pełnoletni. W związku z tym to takie prywatne rzeczy wpłynęły na to. A wracając do tablicy, to dzisiaj taki fajny, luzacki temat. Temat dotyczy muzyki i wpływu muzyki na, na nas, na nas ludzi.
[01:42] - No więc inspiracją, kochani słuchacze, do tego tematu był ktoś anonimowy, który przysłał nam pytanie. Mam pytanie odnośnie roli muzyki w naszym życiu na poziomie fizycznym, energetycznym i mentalnym. Czy słuchanie muzyki klasycznej, dokładnie Ludwiga van Beethovena wpływa na nas pozytywnie? Czy to zależy od danego utworu? Jak zaznacza się u ludzi słuchanie muzyki klasycznej, hip hop jak techno czy dance? A jak śpiewu ptaków i dźwięków natury? Także pytanie jest bardzo szerokie i właściwie dzisiaj mamy czas na to, żeby po kolei omówić kwestię każdej muzyki chyba Reniu, prawda? Bo na pewno będą duże różnice.
[02:23] - No tak. Na tyle tak. Na tyle, na ile znamy się na muzyce i na ile jesteśmy w stanie to zobaczyć, to oczywiście, że zobaczymy. Ja od razu chciałabym tutaj też znowu na samym początku powiedzieć do słuchaczy, że czasami jest tak, że z Monią patrzymy z różnych poziomów i to, że ja widzę coś w inny sposób, a w inny sposób Monia to nie oznacza, że jedna mówi prawdę, a druga kłamie. Tylko wynika to z faktu, że patrzymy na bardzo różnych poziomach, na różne, różne rzeczy.
[02:53] - No właśnie.
[02:53] - Czasami ja z takiego, czasami ona z takiego. Z różnych punktów widzenia. To jest tak, jak już raz tłumaczyłam z tym słoniem i z mrówką, że jak mrówka wejdzie na jakąś część słonia, to każda będzie miała inne wyobrażenie. Zależy, o słoniu. W zależności od tego, czy będzie na trąbie, na nodze, na grzbiecie, czy na ogonie, tak? To dokładnie tak samo jest z nami i z każdym jasnowidzem. Podejrzewam, że nie ma takich jasnowidzów, którzy przynajmniej teraz, bo przecież my też jesteśmy jasnowidzami, ale też ludźmi, którzy cały czas się budzą i rozwijają, tak?
[03:23] - Dokładnie. Muszę wam też powiedzieć tutaj taką sytuację, jak się również nasze jasnowidzenia rozwijały w trakcie zmiany naszej świadomości. Kiedyś widziałam zaprogramowanie człowieka i według tego zaprogramowania mówiłam o jego losie w przyszłości.
[03:39] - Tak.
[03:39] - Natomiast w dniu dzisiejszym, kiedy już jestem na takim poziomie świadomości, że wykraczam, czyli widzę wyżej ponad jego zaprogramowaniem, czyli mijam, omijam lub wznoszę się ponad świadomość zbiorową, która człowieka programuje, wtedy widzę jego pierwotny rdzeń i opowiadam historię nie z tej ziemi, czyli kompletną bajkę dla tej osoby, która tego słucha. Dlaczego często klienci mówią: „Ale to jest niemożliwe, to jest nierealne. Ja się nigdy tym nie interesowałem. Ja nigdy nie myślałem o wyjeździe do Nowego Jorku.”
[04:10] - No tak.
[04:11] - I zawsze tłumaczę: no dlatego nie myślałeś, ponieważ jesteś zaprogramowany na ograniczenia. Jesteś podłączony na przykład do egregora polskiego i uważasz, że jedyną, jedynym dla ciebie słusznym miejscem jest Polska, która tak naprawdę na dzień dzisiejszy cię ogranicza, tak? Także jeśli my patrzymy na zaprogramowanie człowieka na blokady, to wiadomo, że historia jest zupełnie inna. Jeśli ktoś wejdzie ponad ten poziom, to już historia, muzyka tego człowieka, temat przewodni tego człowieka jest zupełnie inny. Także słuchajcie, ile jasnowidzów każdy będzie z różnej perspektywy patrzył i ta każda perspektywa jest prawda. Jest prawdą.
[04:50] - No tak.
[04:51] - Ostatnio też właśnie Reniu, przecież przed chwilą rozmawiałyśmy, po co nam te jasnowidzenia teraz wzajemne-
[04:56] - Tak.
[04:56] - Jak my i tak tylko się dowiadujemy, gdzie mamy blokady, tak? I to czyścić.
[05:02] - No tak, ale to jest o tyle fajne. Dlatego ja teraz coraz bardziej te jasnowidzenia nazywam terapeutycznymi i prawdę mówiąc coraz łatwiej i coraz lepiej się odnajduję w takich terapeutycznych. Bo pomyślałam sobie, że one dają mi przestrzeń do tego, że nie jesteśmy aż tak strasznie ograniczeni, zobligowani. Czyli na przykład często mam też takie jasnowidzenia, gdzie mówię do pani: „O, pani ma w tym talent, mogłaby pani robić to, to.” A pani mówi do mnie tak: „No nie, no gdzie tam, przecież ja się do tego w ogóle nie nadaję.” Ja mówię: „Przepraszam, ja mogę mówić tylko to, co widzę. Dla mnie pani się nadaje.” Po czym zaczyna coś robić i miesiąc później, tak właśnie dzisiaj rano dostałam e-maila: „A dziękuję pani, bo mi się pootwierały rzeczy i rzeczywiście to robię.” Ja mówię: „No właśnie.” Także czasami to też tak wygląda, że pewne rzeczy mówimy troszkę wcześniej, czyli ten ktoś jeszcze nie jest à propos też tego, co ty przed chwilą powiedziałaś. Nie jest jeszcze przygotowany na to gdzieś psychicznie, ale przez sam fakt usłyszenia, dlatego nazywam to terapeutycznym, pewne rzeczy się zmieniają, otwierają, odkodowują i pojawia się możliwość. Czyli tak jak na przykład Monia do mnie mówi: „A będzie tak i tak”, albo ja do niej: „O, to, to będzie tak i tak.” No to po prostu siadamy, czyścimy, pracujemy z podświadomością i z wyższym ja i po prostu robimy inne rezultaty. Czyli da się. To wszystko się da. No i mogę powiedzieć no to teraz jasnowidz taki trochę jest jak terapeuta, czyli pokazuje pewne bloki.
Jak się je przerobi, no to można zmienić rzeczywistość i to jest fajne. To mnie coraz bardziej cieszy. Te, te wszystkie przepowiednie, że tak powiem, na najbliższe tysiąc lat. Te, które są niespecjalnie pozytywne, od razu mnie załamują, tak? Bo zaraz dostaję takiego odczucia ach, nic nie da się zrobić. Znowu jesteśmy, że tak powiem, w potrzasku. No więc ja walczę o to, żebyśmy jednak nie budowali tej świadomości potrzasku, tylko świadomość niezależności i świadomość umiejętności stwarzania swojego własnego życia. No, jak my stwarzamy, to oczywiście stwarzamy też jako narody, stwarzamy jako rasa, stwarzamy jako, no jako ludzie, tak? Czy jako czy indywidualnie.
[06:57] - Czyli otwierajmy się, otwierajmy się na nowe, różne propozycje płynące z wszechświata, od życia. I tutaj też taka historia mojego klienta sprzed roku, który był osobą niepełnosprawną, uwięziony w domu Nie miał zupełnie pojęcia, co ma robić. Coś tam starał się robić, ale po oczyszczeniu bloków i pewnych programów powiedziałam mu, że będzie wykładowcą. Będzie z ludźmi dzielił się własną wiedzą i inspirował innych do normalnego życia mimo kalectwa. I to się dzieje. On wtedy w ogóle: „Ale to jak? To jest niemożliwe”.
[07:28] - Nie miał głowy do tego.
[07:29] - „Ja jestem skoncentrowany na chorobie, na swojej chorobie”. Okazuje się, że teraz ta koncentracja, jeśli chodzi o chorobę, poszła na dalszy plan. Natomiast w tej chwili realizuje się jako nauczyciel duchowy, ale też inspiracja dla innych, że można zupełnie inaczej podchodzić do życia mimo deficytów fizycznych. Także kochani, jeśli macie ochotę do nas zadzwonić na sesje indywidualne, to błagamy was, nie zadawajcie nam pytań w stylu: jaka będzie moja przyszłość? Reniu, powiedz, dlaczego my nie chcemy takich pytań? Jaka będzie moja przyszłość?
[08:08] - Tak, to prawda. Ja śmieję się i jak klient mi tak mówi, to mówię: „Proszę zadawać bardziej precyzyjne pytania”.
[08:16] - Wyjaśnijmy, dlaczego my nie chcemy takich pytań. Kochani, z tego względu, że przyszłości nie ma. My ją tworzymy każdego dnia. Możemy bieg naszego losu absolutnie odmienić o różne stopnie, w zależności od tego, jak się uprzemy. My jesteśmy tego przykładem, że każdego dnia potrafimy ten los zmienić, przezwyciężyć pewne blokady. Już nie borykamy się z deficytami, tylko my je oczyszczamy i wprowadzamy energię dobrego bytu. Dlatego nie chcę. Już ja skończyłam.
[08:50] - Dlatego chciałabym dopowiedzieć też w tym kontekście, że w momencie, kiedy zadajemy takie pytanie, to już nawet nie chodzi, że jasnowidzowi, ale zadajemy sobie takie pytanie, to znaczy, że już tkwimy w pewnym ograniczeniu. I to dla mnie jest wskazówka do tego, co należy przepracowywać, a nie oczekiwać odpowiedzi, że takie i takie będzie moje życie. Bo oczywiście ja czasami w ramach pocieszenia mówię pewne rzeczy, bo to jest też tak, że są rzeczy, które gdzieś tam pojawiają się, gdzieś jeszcze są niedoczyszczone, gdzieś jeszcze nie do końca mamy kontakt z tym wyższym ja czy z podświadomością. W związku z tym wybijają nam różne rzeczy, ale oczyszczając to jesteśmy w stanie zniwelować skutki albo je troszkę osłabić. Co też jest fajną informacją. Często mówię tak, że jak są pewne rzeczy niespecjalnie pozytywne na dzień dzisiejszy, to wchodzę dalej w czasie. U mnie raczej powiedziałabym nie w czasie, bo tak nie umiem określać.
[09:53] - W potencjałach, jak ty to ładnie mówisz.
[09:55] - Dokładnie, w potencjałach, w energii. Jeżeli wtedy widzę dużo bardziej pozytywne rzeczy, to mówię to. Jest to w potencjale, ponieważ ten potencjał mi pokazuje, że ta osoba, jeżeli zrobi i oczyści pewną rzecz dziś, to taka rzecz ją czeka w przyszłości. W związku z tym czasami się posługuję tym jasnowidzeniem na przyszłość po to tylko, żeby dać tej osobie nadzieję i wsparcie na to oczyszczanie, na tą pracę nad sobą dziś, bo pokazuje jej, że będzie dużo lepszy rezultat. Czasami się też tak pojawia.
[10:27] - Właśnie. Wczoraj rozmawiałam z klientem. Chłopak młody, który miał dosyć nieciekawą przeszłość, jak on sam to określa, przeszłość blockersów. Sami możecie się domyślić, że różne rzeczy, różne wydarzenia nie całkiem fajne w jego życiu miały miejsce. Natomiast w tej chwili bardzo intensywnie pracuje nad sobą, duchowo rozwija się. Szalenie mądry człowiek, taką mądrość zdobytą poprzez życie ma. To jest taka unikatowa rzecz.
[10:59] - Jedna z najważniejszych chyba.
[11:00] - Tak. Ma się prace, które mają go utrzymać na powierzchni czysto finansowej. Pracuje fizycznie, jest człowiekiem już zmęczonym, boryka się w tym świecie finansowym z długami. W każdym razie jego potencjał, tak jak obejrzałam wczoraj, też opowiedziałam mu pierwszy raz publicznie historię, jak ja zaczynam widzieć ludzi. À propos muzyki troszkę ruszę ten temat, ponieważ 16 lat pracy z człowiekiem bardzo mnie zmęczyło, wykończyło i odebrało mi nadzieję na zmianę. Ale dlaczego? Dlatego, że ja obserwowałam go z punktu widzenia zaprogramowania, z punktu widzenia jego programów, świadomości zbiorowej. Jak oglądałam to zaprogramowanie, to stwierdziłam: „Boże, właściwie to nie ma dla ludzkości nadziei”. Ja mówię: „Poproszę o podpowiedź, w jaki sposób pracować prawidłowo z ludźmi, w jaki sposób im podpowiadać, żebym sama też miała nadzieję w tym wszystkim, co robię”. I w pewnym momencie w medytacji dostałam odpowiedź, że trzeba ominąć tę warstwę człowieka związaną z zaprogramowaniem, ze świadomością zbiorową.
Wejść powyżej tego tematu, gdzie jest pokazana prawdziwa istota człowieka. Mówię tu o tej pierwotnej matrycy, o tym prawidłowym wzorcu, czyli tej czystej energii boskiej. I zobaczyłam wtedy po raz pierwszy, dosyć przykry klient. Nie mówię o tym chłopaku, o którym powiedziałam przed chwilą. Ciężka praca. Absolutnie. Prawie się załamałam, bo nie widziałam w ogóle żadnej przyszłości przed nim, że jakakolwiek zmiana. I nagle obserwuję go i mówię: „Poproszę o pokazanie mi jego prawdziwej istoty”. Pojawiał się dźwięk. Zaczęłam widzieć w obrazie jego melodię, dźwięk, jakim wibruje.
To było coś przepięknego. Ta muzyka tak przepięknie grała. Nie było żadnego fałszu. Te nuty były idealnie do siebie dobrane, anielski dźwięk, anielska melodia. A za tym szły kolory, które zaczęłam obserwować, których tu na ziemi, na jawie nie ma. One były tak intensywne, przechodzące, przemieniające się jakby tęczowe. Po prostu coś pięknego. I z tej informacji zaczęłam czerpać i normalnie mogłam tę sesję przetrwać. Czyli zaczęłam dawać informacje z tego poziomu, już takiej czystej energii. Ale rozumiesz, o czym mówię?
[13:21] - Wiem, ja to nazywam potencjałami.
[13:23] - Właśnie.
[13:24] - Ja zazwyczaj się na tym koncentruję, żeby się nie zapaść.
[13:29] - Właśnie. I dopiero wtedy tworzy się przepiękna historia tego człowieka, kiedy dajemy mu informacje czyste, które mogą zaszczepić w nim wiarę i naprowadzić go na prawidłowy czyli powrót do swojego domu. Wracając do tego chłopaka, absolutnie genialny wychowawca, pedagog by był. Wiecie dlaczego? Dlatego, że on zdobył doświadczenie. Sam wyszedł z pewnych wzorców i mógłby tę swoją drogę poprzez proces mówienia pokazać innym. Także trzymajmy wszyscy za niego kciuki, żeby odważył się, żeby przyjął to do wiadomości, że jest szalenie mądrą osobowością i że z tą wiedzą ma wyjść na świat zewnętrzny.
[14:13] - To ja wrócę do muzyki sportem, do naszego głównego tematu, ale ty mnie zainspirowałaś tą historią. To będzie prywata. Taka nie do końca, ale ciekawa. Jak miałam jeszcze taki czas, kiedy pojechałam do Mother Miry. Jest taka hinduska, nawet nie uzdrowicielka, ona raczej wibracyjnie uzdrawia, czyli jedzie się na medytację i tam dwie godziny się po prostu siedzi. O tyle było to niesamowite i ciekawe, że dziewięć lat wcześniej miałam sen, że jestem istotą bardzo wysokiego wzrostu w wielkiej bazylice. W przedziwny sposób takie sztywne, złotawobordowe ubranie mam na sobie. I pamiętam tylko, że są tłumy ludzi, przychodzą do mnie i ja mam bardzo brązowe oczy, a generalnie mam niebieskie w tym życiu. Mam brązowe, bardzo ciepłe oczy i wiem, że tymi oczami wysyłam miłość. I taki jest sposób, kiedy człowiek do mnie podchodzi.
Oni są dużo niżsi, czyli ja jakbym była z innej rasy i wyciągają do mnie ręce. Ja kładę im ręce swoje na ich rękach, potem dotykam ich głowy i na końcu patrzę swoimi oczami w ich oczy. Wysyłam miłość i podchodzi następna osoba. I to był tak niesamowity sen, że ja się obudziłam i pamiętałam go całą resztę życia. Po czym któregoś razu czytam Nieznany Świat i w Nieznanym Świecie taka maciupeńka notatka z taką malutką osóbką centymetr na centymetr. I ja mówię: „Jadę tu”, a jeszcze nie wiem, gdzie jadę, ale tak mi się to rzuciło w oczy. Patrzę i czytam: Mother Mira wyjazdy. Załatwiłam to wszystko. To była wycieczka autokarowa do Limburga w Niemczech. Pojechałam.
Idę na pierwszą sesję. To są cztery dni. Codziennie wieczorem od 19 do 21 przychodzi się na tę medytację. Siedzi się dwie godziny i przychodzi się do niej po błogosławieństwo. I największe zaskoczenie moje było takie, że ja pierwsza nie podeszłam. Patrzyłam kto podchodzi, kto już tam był parę razy wcześniej. I nagle widzę dokładnie to samo. Kobieta patrzy w oczy, człowiek wyciąga ręce, kładzie jemu ręce na rękach, kładzie na głowie. Więc myślę sobie: dokładnie to samo, co ja wtedy widziałam, co niby ja robiłam. To było niesamowite.
To już jest oczywiście dygresja. Wracając do tej Mother Miry, później tym ludziom otwierało się dużo różnych rzeczy i między innymi była tam dziewczyna, której się otworzyło takie jasnowidzenie, odczuwanie, gdzie rękami była w stanie wyczuć rytm muzyczny danego człowieka i grała mu na plecach. To było niesamowite. Po prostu podchodziła i pukała pewien rytm tego człowieka jemu z tyłu na plecach i mi to zrobiła. Wszyscy ci ludzie płakali, jak usłyszeli ten rytm. Niesamowite. Ja zresztą zareagowałam dość podobnie, czyli po prostu wzruszenie, jak mi grała na plecach ten rytm był tak niesamowity, że nawet teraz jak o tym mówię, to czuję, że przechodzą mi takie specyficzne ciarki. Czyli jednak okazuje się, że masz rację — zresztą chciałam dodać tą historię tylko do tematu — że rzeczywiście chyba wygląda na to, że każdy człowiek na bardzo wysokim poziomie wibracyjnym jest dźwiękiem.
[17:35] - Jest dźwiękiem ewidentnie dlatego, że myśmy w zeszłym tygodniu robili sobie tutaj rodzinny eksperyment po tym moim odkryciu wcześniejszym. Chciałam zobaczyć, jaka jest muzyka mojego męża. Znaczy podobne dźwięki. Muzyka mnie samej i muzyka mojego syna. I Jarek pyta, mój mąż: „Powiedz mi, moja muzyka do czego jest podobna?”. Ja mówię: „Twoja? Podobna jest do Bacha”. Natychmiast w internecie wrzucił Bacha na YouTube, żeby jakiś utwór odtworzył. I mówi tak: „To jest w dziesiątkę. Ja po prostu to czuję całym sobą.
To jest moja muzyka”. Konrad mówi: „A jaką ja mam muzykę?”. Taki ciekawy przyleciał. Tata już wie, to on też chce. Ja mówię: „Ty jesteś podobny do twórczości Schuberta”. Włączyliśmy i Konrad mówi tak: „O Jezu, co takie smęty?”. Ja mówię: „Ale co? To jest jakieś porównanie, jakiś odnośnik do ciebie”. Mówi tak: „Właściwie mogę powiedzieć, że jestem taki melancholijny jak ta muzyka”. I ja z ciekawości też sobie weszłam w wizję i poprosiłam, jaki jest mój dźwięk.
I ja mam Straussa ojca utwory i mam nagraną polkę Straussa i ewidentnie to jest cały mój charakter. Fikołki, psikusy, szybki rytm.
[18:54] - A to ja nie wiem, bo ja zawsze lubiłam muzykę Beethovena. No i Mozarta, ale to takie dwie różne bardzo generalnie.
[19:01] - Tak.
[19:02] - Zaszybczy jedną i drugą.
[19:03] - Patrząc na ludzi, do mnie to rzadko kto przychodzi, najczęściej to przez internet pracuję, ale zawsze proszę na początku, żeby ktoś włączył kamerkę, że chcę się oswoić z jego energetyką. Chcę naocznie zobaczyć, czym wibruje. I ludzie mają przeróżne muzyki. Nawet takie dziwne, kocie bym powiedziała. Takie rzępolenie na skrzypcach, które dla mojej częstotliwości uszu, dla mojej istoty są nie do końca spójne. I stąd wiem, że z taką osobą się nie zaprzyjaźnię, bo jest różnica energetyczna. Ale ta muzyka na swój sposób jest piękna, tylko nie harmonizuje ze mną. Niesamowite historie są związane. Jaki człowiek jest różnorodny, bo jest i kolorem, jest i dźwiękiem, jest i wibracją.
[19:54] - Może na pewnych poziomach to to samo.
[19:57] - Właśnie też o tym myślałam, że na pewnym poziomie gdzieś bardzo wysoko jest to po prostu jedność.
[20:03] - Bo my to rozdzielamy na różne strefy. To znaczy pomyślałam sobie, że z tą muzyką też coś musi być, bo wszystkie stare kultury to wymyślają. Zobacz, każda kultura właściwie ma zawsze jakieś dźwięki, obojętnie do jakiej by się nie przypatrzeć. W kościele śpiewamy, nawet Hare Krysznowcy śpiewają, w rytuałach śpiewamy, w medytacji mówimy sylaby, czyli właściwie czegokolwiek byśmy nie dotknęli, to wszędzie jest dźwięk. W związku z tym coś w takim razie musi być, że rzeczywiście już od dawna stare kultury, nie mówiąc o tym, że najstarsze kultury, a bębny to były w najstarszych kulturach, że człowiek dopiero co uczył się jak jeść łyżką, ale na bębnie umiał grać.
[20:51] - Ale też muzyka samej ziemi. Matka przyroda proponuje również dźwięki, melodie wydawane przez ptaki, przez faunę, przez florę. Rośliny też wydają różne dźwięki, których my nie słyszymy. Normalnie przeciętny zjadacz chleba nie słyszy tych dźwięków, ale są osoby, które mają na tyle wrażliwy narząd słuchu, że odbiera dźwięki powyżej lub poniżej tych, gdzie przeciętny nasz zmysł powinien je rozpoznawać. Także tych dźwięków, tej melodii jest mnóstwo. Sama melodia jak deszcz pada, jak jest deszcz mniejszy, jest to muzyka, jest to dźwięk wyciszający człowieka i relaksacyjny. Nawet często jako dziecko uwielbiałam otwierać okno jak padał deszcz i słuchać tego dźwięku. To mnie relaksowało, więc z dzisiejszej perspektywy, wchodząc w jasnowidzenie widzę, że ta muzyka jest wyciszająca dla układu nerwowego. Natomiast dźwięk burzy, nie mówię o piorunach, tylko jak jest taka intensywna ulewa, już zupełnie inaczej oddziałuje na nasz układ nerwowy, bardziej pobudzająco.
[22:00] - Tak, ale te dźwięki, tak jak mówiłaś szeroko, chociażby zobacz sam na przykład bzyk skrzydeł fruwających owadów. Właściwie wszyscy dają jakieś dźwięki. Jak to się składa wszystko. Szkoda tylko, że te dźwięki są obciążone mocno na przykład dźwiękami telefonicznymi, telefonią komórkową, bo słyszę ten pisk notorycznie i mnie dobija. Właśnie à propos przeprowadzki, jak wreszcie się przeprowadzam i jedną noc spałam tam na wsi, to myślę sobie: „Boże, jak tam cicho”. Tam tylko słychać krowy i psy i nic więcej. To jest tak relaksujące, że coś nieprawdopodobnego, jak zupełnie są inne dźwięki natury a dźwięki w mieście.
[22:41] - Właśnie wrócimy tutaj może do pytania odnośnie roli muzyki w naszym życiu na poziomie fizycznym. Weźmy może Reniu muzykę klasyczną na początek. Na przykład tutaj ktoś pyta dokładnie o muzykę Ludwiga van Beethovena. W jaki sposób słuchanie tej muzyki, ogólnie rzecz biorąc, nie rozdzielajmy na utwory, tylko jego muzyka musi mieć główne źródło, główny trzon, prawda? Tak jak każdy człowiek, nawet pisząc poezję, to główny trzon tej poezji zawsze jest w każdym utworze.
[23:17] - To mogę powiedzieć spójrz ty też, ponieważ ja akurat bardzo lubię tą muzykę. W związku z tym nie wiem na ile ja się odłączę od lubienia jej, bo pojawia mi się dziwna informacja jak na tą muzykę, ale może na mnie tylko tak oddziałuje.
[23:35] - No mów śmiało.
[23:37] - Wiesz co, pierwsze co mi się pojawia to elastyczność. O dziwo i nie wiem jak to podłączyć do tej muzyki i może po prostu ja się taka przy tym robię i dlatego to w ten sposób widzę.
[23:47] - To znaczy tak, coś z elastycznością jest. Absolutnie masz rację, bo wychodzi mi taki obraz człowieka wspinającego się na wyżyny, czyli człowiek, który wznosi się wyżej, który pokonuje jakąś przestrzeń, która wymaga sprawności fizycznej. Czyli powiedziałabym tak: przekładając na czysto fizyczny język, rozluźnia mięśnie, usprawnia je, rozluźnia więzadła. Także człowiek staje się taki bardziej gibki, zmienia się cała struktura energetyczna w ciele fizycznym właśnie na to rozluźnienie.
[24:41] - Tak, to dokładnie.
[24:42] - Ja to samo widzę, może troszkę innym językiem.
[24:46] - A już myślałam, że to tylko jakiś mój odjazd. W tym przypadku mówię, ja wyjątkowo lubię tą muzykę i myślę sobie: „No ciekawe”, ale jak coś bardzo lubię, to jestem ostrożna w jasnowidzeniach, bo wtedy trudno mi się odłączyć od mojego lubienia, więc dlatego wolałam ciebie.
[25:03] - Jeszcze tylko dokończę, powoduje wyprostowanie kręgosłupa. Czyli ta muzyka powoduje, że mięśnie na tyle stają się elastyczne, ale też i prężne, że ciągną kręgosłup do postawy mięśni. Czyli można powiedzieć osoby, które mają problemy z kręgosłupem czy z stawami, czy z kośćcem, czy z aparatem ruchu, powinny tej muzyki słuchać. Oczywiście są to zmiany subtelne. To nie jest tak, jakbyśmy poszli do kowala, który nam nastawia kręgi, nastawia nam kręgosłup, albo jakbyśmy poszli na siłownię i wzmocnili te mięśnie, żeby ten kręgosłup był prosty. Natomiast są to subtelne zmiany, ale one w czasie będą działać na korzyść. Także w przyszłości będą zauważane. Może tak.
[25:57] - Ale coś w tym jest ze względu na to, że myślę sobie tak: zazwyczaj każdy człowiek lubi to, co jest jemu potrzebne. To jest tak, jak interesowałam się tą dietą zgodną z grupą krwi. Mam B Rh+ i po prostu nie patrząc na to, co jest dla mnie dobre, a co złe, wypisałam tylko rzeczy, które lubię, których nie lubię i były dokładnie te, które powinnam spożywać bądź nie. Dokładnie tutaj ja mam problemy z kośćcem, szczególnie po wypadku.
[26:22] - Myśmy tutaj już kiedyś ruszyły temat diety zgodnej z grupą krwi i stwierdziłyśmy, że właściwie dwie osoby o tej samej grupie krwi mogą jeść różne jedzenia i będą one tolerowane. Ale słuchacze tutaj już pilnują tego wszystkiego, co my mówimy. Żeby to podkreślam, że to tylko spójne.
[26:47] - Rozumiem, ja to mówię tylko w kontekście siebie, ewidentnie nie mówię, że to dotyczy wszystkich ludzi. Mówię tylko o tym, że często jest tak, że te rzeczy, które lubimy, jeżeli nie jesteśmy od nich uzależnieni, tylko po prostu je lubimy, to są to rzeczy, gdzie oczywiście, jeżeli mamy przepracowane i połączenie z tą intuicją, bo jeżeli nie, to wiadomo, że są różne przekłamania. Natomiast mówimy o tych sytuacjach, w których naprawdę czujesz, że chcesz to zjeść, to zazwyczaj jest to coś, czego potrzebujesz. Jeżeli cię od tego odsuwa, to zazwyczaj są to rzeczy, które nie są potrzebne twojemu organizmowi. Mówimy teraz nie o grupie krwi, tylko o intuicji i o tym, na ile potrafisz słuchać potrzeb swojego ciała, na ile jesteś w tym już wypracowana. O to mi chodzi. Ja się generalnie kieruję tym, że na przykład jeżeli rzeczywiście mam kłopoty z kośćmi, a nie przyszło mi do głowy, muszę powiedzieć, zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób działa muzyka, tylko albo ją lubię, to jej słucham, albo jak nie lubię, to jej nie słucham.
[27:56] - Czyli tutaj poszerzamy też spektrum naszej własnej wiedzy.
[28:00] - Dokładnie.
[28:00] - O nowe informacje.
[28:02] - Poczekaj sekundkę. Chciałam jeszcze powiedzieć à propos takiej jednej ciekawej muzyki, którą słuchałam zupełnie przypadkowo gdzieś na jakimś wyjeździe, gdzie jakaś osoba chyba Energii Uniwersalnej zapytała mnie, jak ja czuję tą muzykę. Ja pierwszy raz zwróciłam uwagę. To była muzyka Peruwiańczyków, którzy grali w Holandii na skwerku i na pierwszy rzut oka wydawała się niesamowitą, głęboką muzyką. Natomiast jak przypatrzyłam się na czakry, to okazało się, że zamyka czakry serca. Bojkotuje. Akurat ta muzyka, nie mówię o całej peruwiańskiej oczywiście, żeby mnie wszyscy dobrze zrozumieli. Akurat ta, na którą wtedy spojrzałam, to tak dalece zamykała czakry serca, że ja po prostu zaczęłam czuć, że się duszę.
[28:53] - No właśnie.
[28:53] - Jak podłączyłam się pod to, bo naturalnie się nie podłączałam, najwidoczniej czując gdzieś podświadomie, że więcej z tego będzie problemów. Więc mogę powiedzieć, różnie to bywa, na różne sposoby ta muzyka oddziałuje. A jaki masz następny pomysł?
[29:08] - Tutaj mam też pytanie, bo omówiłyśmy na poziomie fizycznym. Ty ruszyłaś w tej chwili temat na poziomach energetycznych. Że na poziomie energetycznym również muzyka ma na nas wpływ. Renia tutaj powiedziała. Ja kiedyś kupiłam sobie taką, to było kilkanaście lat temu, płytę do wyrównywania czakr, do otwierania, do regulacji i tak dalej.
[29:29] - Kochana, przeszłam to samo.
[29:31] - I jak włączyłam tę muzykę, chodziło o czakrę pierwszą, bo to pierwszy utwór, pierwsza czakra. Jak włączyłam, matko, jeszcze tak szybko nie wyłączałam sprzętu grającego. Myślę, kurczę, co to w ogóle jest? Zrobiło mi taki bałagan, naprawdę energie.
[29:49] - Dokładnie identyczne doświadczenie przeszłam z tą muzyką wyrównującą czakry.
[29:55] - Także kochani, tutaj też jest właśnie w tej informacji, ta, którą dajemy, żebyście ostrożnie obserwowali, intuicyjnie w jakiś sposób wy odbieracie muzykę z poziomu energetycznego. Ale tutaj jest konkretne pytanie. Na poziom energetyczny w jaki sposób wpływa ta muzyka Ludwiga van Beethovena? Energetycznie, jakby się tak przypatrzeć.
[30:19] - Ja bym powiedziała, że przede wszystkim otwiera siódmą czakrę, czyli otwiera górę. Wszystko mi się mieści w głowie. Nie widzę, żeby działała niżej.
[30:33] - Ja sobie tak obserwuję właśnie jeśli chodzi o energię. Powiedziałbym tak, ona tak samo funkcjonuje z poziomu fizycznego rozluźniająco, jak i z poziomu energetycznego, czyli te ciała subtelne stają się bardziej subtelne niż były przed chwilą. Czyli takie rozluźnienie energetyczne, ale odbieram to pozytywnie. Chociaż powiem tak, że są fragmenty tej muzyki, gdzie leci mi szara energia, czyli jakieś dźwięki czy zespół dźwięków jednak w tej muzyce również jest burzący pewne struktury, które powinny inaczej funkcjonować. Raczej leci mi tutaj do splotu słonecznego. Widzę może emocje. Powiem tak, że w momencie tworzenia pewnych sekwencji muzycznych pewne emocje wybudzały się u autora i zostało to przeniesione energetycznie na muzykę. Cała muzyka, jak patrzę na twórczość, jest pozytywna, natomiast są momenty emocjonalne związane ze smutkiem, z lękiem i z melancholią, czyli są wpisane w tę muzykę energie tych emocji.
[31:47] - Ja bym dodała jeszcze tutaj jedną rzecz, bo mogę powiedzieć tak: cały czas pamiętajmy o tym, że jesteśmy w trzeciej rzeczywistości. Jeżeli jesteśmy w trzeciej rzeczywistości, to jesteśmy w dualności. Więc trzeba też powiedzieć, że muzyka też jest dualna, czyli nie ma dźwięku idealnego, który działałby tylko w dobry sposób i w dobre poziomy. Bo nie ma też takich ludzi. No dokładnie.
[32:15] - A przecież to oni to tworzą, więc nawet jeżeli mają olbrzymi talent i słyszą muzykę sfer i ona jest idealna i ją przekładają na rzeczywistość 3D, na instrumenty, na dźwięki, na dostępne nuty, na dostępność mózgu czy dostępność ciała, rąk i tak dalej, to siłą rzeczy będą też zostawiać część siebie, tak?
[32:39] - Dokładnie.
[32:40] - Czyli przez siebie przechodzą. Dotyczy to wszystkich, chociażby jasnowidów też, tak? Wszystko przepuszczamy, naukowców, kogokolwiek, channelerów. Jesteśmy wszyscy ludźmi, wszyscy żyjemy w trzeciej rzeczywistości, więc wszystko będzie też miało pewną stronę cienia, jak to kiedyś filozofowie mówili, że jest strona jasna i strona cienia. I póki się z tego nie wyzwolimy, to zawsze to jest tak.
[33:07] - Dokładnie. I teraz mamy tak: w jaki sposób na nasz mental wpływa jego muzyka? Czy pozytywnie, czy negatywnie? Konkretnie.
[33:21] - Bardzo ogólne pytanie, ale powiedziałabym generalnie pozytywnie.
[33:26] - Też tak patrzę.
[33:27] - Powiem tak: z obrazów, które dostaję, taki śmieszny obraz, pojawia mi się komórka nerwowa w mózgu, która się rozszerza, robiły się takie gleje szerokie, czyli te komórki nerwowe stają się większe, bardziej masywne, bardziej sprężyste. Więc powiem tak, z punktu widzenia logiki można powiedzieć, że usprawnia nasz intelekt.
[33:53] - Czyli dobrze mówiłam, że wszystko dzieje się w głowie?
[33:57] - Z tą muzyką.
[34:01] - Dobrze, to chyba tę muzyczkę mamy z głowy. Teraz może przejdźmy, żeby urozmaicić, do jakiejś innej, na przykład techno.
[34:10] - Wow. Dobrze. Raczej to chyba Niemcy są stolicą, prawda? Szczególnie Berlin.
[34:18] - To znaczy tak, tutaj tak, dokładnie.
[34:20] - Wiesz, o czym masz powiedzieć? Dotykasz tego?
[34:25] - Ja akurat przyznam się przed wszystkimi, że za techno nie przepadam. Natomiast w jasnowidzeniu zawsze można zrobić. To w jaki sposób patrzymy? Jak działa na ciało fizyczne, emocjonalne, mentalne?
[34:37] - Zróbmy to spójnie, czyli właściwie już nie rozdzielajmy tych ciał, tylko spójrzmy, w jaki sposób działa na człowieka. Czy to jest muzyka, która pomaga nam konstruktywnie budować siebie, czy jest to muzyka, która jednak ma cechy destrukcyjne? Tak bym proponowała, żeby już tego nie rozbijać na te wszystkie ciała.
[35:03] - To znaczy mogę zacząć? Jasnowidzenie mam dziwne. Będę dzisiaj się dużo dziwić chyba. Tak jak przy tym Beethovenie, ale tym razem się dziwię jeszcze bardziej. Spodziewałam się oczywiście, że to będzie bardzo destrukcyjne i tak dalej. Okazało się, że to, co widzę, to to, że muzyka techno buduje, zamyka nas w indywidualności. Chyba tak to mogę w skrócie powiedzieć. Czyli powiedziałabym tak: ludzie, którzy mają problemy z tożsamością, z zindywidualizowaniem siebie, to wtedy ta muzyka w jakichś przyzwoitych ilościach będzie na nich, na ten punkt oddziaływała dobrze. Natomiast jeżeli tego nie będą mieli, to wtedy będzie wzmacniała ten punkt, który mają, czyli będzie to budowało bardziej ego.
[35:59] - Rozumiem. To patrzę sobie.
[36:01] - Ty zobaczysz innym językiem to.
[36:03] - Tak. Patrzę, oglądam i akurat mam informację taką: pojawia się skała wysoka, na dole jest morze, taka raczej niebezpieczna sytuacja. Stanie na krawędzi, tak bym to określiła. Więc jest to muzyka, która może spowodować zepchnięcie nas w dół, tak jak ty to powiedziałaś, prawda?
[36:32] - Tak, w zależności od tego, kto jej słucha.
[36:35] - Dokładnie. Może spowodować, że wejdziemy w przepaść, czyli w sytuacje niebezpieczne na poziomach emocjonalnych, mentalnych i energetycznych. Chcę się doszukać dobrej rzeczy, ale niestety tutaj holender, nie widzę tego. Wychodzi mi jednak rekin, wiesz? Rekin. Czyli coś drapieżnego wybudza w człowieku. Może ty nazywasz to indywidualnością, tak? Ale to jest indywidualność raczej oparta na ego, czyli brak współpracy i porozumienia współbraci. Każdy jest tym rekinem, który poluje na własny rachunek.
[37:10] - Mogę powiedzieć tak. Tylko tyle, że ja to odniosłam do ludzi, którzy rzeczywiście tego nie mają. Są na przykład ludzie, którzy do tego stopnia nie mają tego rekina w sobie, że po prostu są kompletnie bezwolni i ktoś inny ich wykorzystuje. W związku z tym, jeżeli taki człowiek by chociaż minimum tego rekina, jeden ząbek z tego rekina przyjął, to już byłby w stanie w miarę w zrównoważony sposób funkcjonować z innymi, nie? Ale to chyba to samo. Halo, Reniu? Halo, halo? Tu chyba o ten sam indywidualizm chodzi. Z drugiej strony mogę powiedzieć indywidualista. Słyszysz mnie teraz?
[37:52] - Słyszę. Tak, tak.
[37:53] - Ja cię słyszę cały czas.
[37:54] - Słyszę.
[37:55] - To dobrze, bo mi tu nic nie pokazało, że wyłącza internet, ale może jakieś są fragmenty. W każdym razie powtórzę, tu chyba po prostu chodzi o fakt, że tylko indywidualności albo — bo wrócić do twojej wizji — tylko pewne indywidualności są w stanie pozwolić sobie na takie ryzyko, żeby stanąć nad skarpą, tak?
[38:19] - Dokładnie, nad przepaścią. Jeśli miałabym podsumować tę muzykę, to raczej bym powiedziała, że dużą ostrożność w słuchaniu.
[38:32] - Tutaj wrócimy chyba do jednej podstawowej rzeczy, czyli wrócimy do punktu, w którym powiemy, że wszystko trzeba traktować poprzez odczucie serca. Jeżeli nie mamy tego odczucia serca, to wtedy nie ma sensu w coś takiego wchodzić. A jeżeli mamy, to znaczy, że to na jakiś czas jest dla nas. To też może być jako część nauki czy doświadczenia, bo pamiętajmy o tym, że czasami wybieramy sobie pewne doświadczenia po to, żeby tylko i wyłącznie ich doświadczyć. Chociaż dla innych wydawałyby się bezsensowne albo inne, albo pozbawione jakiegokolwiek uzasadnienia. To dla nas one określone uzasadnienie mają. Czasami pewne rzeczy poprzez przerysowanie też pozwalają nam zobaczyć coś w nas istotnego. Więc mogę powiedzieć, nie tylko uczymy się poprzez harmonię i harmonizację. Czasami wybieramy inne drogi. To jest indywidualne.
I pamiętajmy, że jesteśmy na różnych poziomach, różnych wyborów dokonujemy i różne rzeczy są nam potrzebne bądź nie.
[39:47] - Wiesz, często w internecie się napotykam na takie informacje, wiadomości, filmiki na YouTubie, że muzyka techno jest dziełem szatana, jest narzędziem w rękach Illuminati. Czy mogłabyś się do tego odnieść? Czy to jest prawda? Czy to jest część prawdy? Czy to jest fałsz?
[40:10] - To zaraz bardzo chętnie zobaczę, bo takie rzeczy to lubię.
[40:15] - Wiedziałam, jakie mam ci pytanie zadać.
[40:21] - Już zaraz patrzymy, czy to jest rzeczywiście manipulacja jakaś. To znaczy mogę powiedzieć tak: nie widzę w tym specjalnie manipulacji. Natomiast rzeczywiście, jak patrzę bardzo ogólnie, to trudno mi byłoby nazwać tę muzykę ze światła.
[40:46] - Dobrze.
[40:47] - To znaczy chcę powiedzieć dokładnie, żeby mnie słuchacze dobrze zrozumieli. Nie widzę tej muzyki, że ona jest ze światła. Natomiast to wcale nie oznacza, że ona nie okaże się czasami przydatna jako doświadczenie określonemu człowiekowi. To chciałam powiedzieć, że czasami jest tak, że bierzemy na siebie trudne, negatywne chociażby doświadczenie po to tylko, żeby bardziej zobaczyć to pozytywne, czego doświadczyliśmy, bądź czego chcielibyśmy doświadczyć. I są różne typy ludzi, które przyciągają różne rzeczy. Tak bym powiedziała. Natomiast trudno byłoby mi to nazwać muzyką ze światła. Raczej nie. Raczej widzę tam za dużo ciemnych, szarych części energii, więc tak bym tego nie nazwała.
[41:37] - Ja tutaj nic więcej nie dodam, ponieważ widzę, że zupełnie było podobnie, tak samo. Także tutaj już nie będę powtarzać się. Nie odpowiemy może konkretnie na to pytanie, natomiast zostawiamy was z przemyśleniem tego typu muzyki.
[41:56] - Teraz z nową poważną idziemy?
[41:58] - A może weźmy, proszę ciebie, hip-hop. To muzyka współczesna w tej chwili, bo wydaje mi się, że techno to trochę już jest demodé.
[42:12] - Wiesz co, ja powiem ci tak: ja w ogóle takiej muzyki nie słucham.
[42:15] - Ja też nie, ale wiesz, mam syna młodego.
[42:20] - Mój syn słucha właśnie hip-hopu.
[42:22] - Niestety mój też.
[42:24] - To znaczy jedno, co mi się podoba w hip-hopie, to fakt, że są bardzo dobre teksty. Jak słucham tekstów czasami, to mówię: „Takie zupełnie czasami niezłe jak na takich młodych chłopaków”. On mi tam co rusz coś pokazuje. Mogę powiedzieć, że teksty są fajne, teksty mi się podobają. Takie głębokie, już nie są ze starych czasów, gdzie to śpiewało Jantar, Santor i tak dalej. To te teksty były zupełnie inne, nie?
[42:50] - Chociaż ja wolałam Jantar i Santor teksty.
[42:54] - Ja też lubię, natomiast tutaj troszkę pachną też przebudzeniem młodzieży te teksty, pachną świadomością. Czyli mogę powiedzieć, my się w ogóle pewnymi rzeczami nie interesowaliśmy. Na przykład w starych czasach, kiedy miałyśmy po naście lat, powiedzmy 17, 18, to nikt nie brał odpowiedzialności za świat, tylko zamknięci byliśmy we własnym kraju. Nikt nawet nie myślał o innych krajach, co się tam dzieje i takimi rzeczami w ogóle się nie interesowaliśmy. Czyli teraz mogę powiedzieć, ludzie młodzi są troszkę bardziej uświadomieni pewnymi rzeczami, wiedzą, co się dzieje, są tego ciekawi. Kiedyś my w zupełnie inny sposób na to patrzyliśmy. Jak teraz na siebie patrzę, na mojego syna, to powiem: niebo a ziemia. Wydawało mi się, że jestem świadoma, ale połowy rzeczy nie knowałam.
[43:45] - Tak, ale nasze czasy to czas Solidarności, to czas wyzwalania się Polski spod komunizmu. Inna rzeczywistość, środki masowego przekazu. Kochani, kiedyś był jeden program telewizyjny.
[43:59] - Tak, i to w czarno-białym.
[44:01] - Dobranocki trwały 10 minut. Inne czasy zupełnie. Więc ta muzyka jest odzwierciedleniem współczesnych problemów młodzieży. Ale oglądając ją energetycznie i te teksty, niestety muszę stwierdzić, że są to teksty, które promują bunt, to z jednej strony, ale takie zblazowanie, czyli zniechęcenie do tego wszystkiego, co się dzieje. Ale też nie ma promowania w tych tekstach zmian drogami pokojowymi, tylko właściwie jest promowanie zanegowania czegoś i nie ma w tym nic w zamian.
[44:41] - No tak, ale Pamiętajmy o tym kochana, że to są dzieci pokolenia ADHDowców i dzieci indygo, które najnormalniej w świecie niszczą, żeby przyszło coś, co później je zbuduje. Więc też ten etap, że tak powiem, podjęli się pewnie robić, podejrzewam.
[45:00] - Tak, tylko przy tej muzyce jeszcze niestety przy hip-hopie niestety towarzyszy temu alkohol, towarzyszą dragi, towarzyszy marihuana, towarzyszą inne środki zaciemniające świadomość. Jest to muzyka tworzona jakby pod wpływem. Niestety.
[45:17] - Tak, ktoś mi też mówił. Ktoś mi syn był ostatnio.
[45:20] - Energetycznie widoczne niestety. Także słuchanie tego typu muzyki i tekstów, rytmu też powoduje często, energetycznie teraz to oglądam, to nie są moje przemyślenia, ale często powoduje spadek energii sił psychicznych. Tak bym to określiła. Czyli może się wkradać melancholia, może się wkradać depresja, zniechęcenie. Jest bardzo dużo bodźców negatywnej treści w tych słowach. Owszem, ja się zgadzam, że to służy do niszczenia.
[45:55] - To chyba jest etap przejściowy po prostu, wydaje mi się.
[45:58] - No niestety dla niektórych słuchanie takiej muzyki wcale nie musi być etapem przejściowym, tylko może być to etapem końcowym. Także ja generalnie przed słuchaniem dużej ilości hip-hopu bym przestrzegała. Może tak. Obniża nasze wibracje, to ewidentnie.
[46:20] - Znaczy wiesz, wydaje mi się, że to jest znowu tak jak dla każdego człowieka i co kto wynosi też zależy powiedzmy od psychiki. Bo ja na przykład już teraz nie mówię z jasnowidzenia, tylko jak obserwuję mojego syna, to na przykład widzę, że jego te teksty, że tak powiem, mobilizują do myślenia i do zwracania uwagi na tematy, na które prawdopodobnie gdyby nie te teksty, nigdy by nie zwrócił uwagi i na pewno nie przyjąłby z powodu tego, że ma osiemnaście lat i jest w wieku buntu, to nie przyjąłby tego ode mnie. W związku z tym śpiewają chłopaki podobne do niego, w jego wieku podobnym i tak dalej. W związku z tym on tego słucha, a potem czyta. Potem dopiero ma gotowość na podejście do mnie i zapytanie mnie o różne rzeczy i wtedy mamy możliwość rozmawiania czy jakaś konfrontacja tak pewnie by to też nie było, więc mogę powiedzieć no to jak wszystko w tym 3D, no trudno. Rzeczywiście to jest muzyka, która jest przejściowa, więc ona, że tak powiem, też nie jest muzyką medytacyjną, która ściąga nas z czystych płaszczyzn. Jest to jakby odpowiedź kulturowa młodzieży na sytuację, którą zastali i którą na swój sposób próbują jakoś zmienić, włożyć te swoje trzy grosze. Więc to pewnie jest troszkę bardziej skomplikowane. Natomiast na pewno nie jest to też nie mogę powiedzieć, że jest to rodzaj czystej, pięknej muzyki sfer, bo to za dalece poszłabym. Natomiast mogę powiedzieć, tak jak wszystko ma swoje, tak jak ty mówisz, te negatywne strony i też można się tam troszkę pozytywnych dopatrzyć.
Więcej bym się dopatrzyła pozytywnych w tym niż w techno prawda mówiąc, jeżeli już miałabym powiedzieć swoje zdanie takie porównawcze.
[48:03] - Ja tylko dopowiem tak, sobie informację jakby ściągnęłam, że jest to muzyka promująca deficyty, czyli mówiąca o deficytach.
[48:11] - Zdecydowanie.
[48:12] - Z punktu widzenia jakby światło nie promuje deficytów. Światło promuje dobry byt.
[48:17] - No tak.
[48:18] - Natomiast coś, co promuje deficyty, no to niestety, ale to jest robota ciemnych sił. Ale oczywiście ja się tu z Renią absolutnie zgadzam, że muzyka przejściowa to teksty tak jak David Icke, tak jak Mikołaj Rozwicki, jak Janusz Zagórski, jak tysiące innych osób, które otwierają nam oczy na negatywną stronę życia. Każdy z nas, kto się rozwija duchowo przez te nazwiska prawdopodobnie przeszedł, którego wybudziły, że tkwi w iluzji. Ale przychodzi taki moment, że już jakby nie chcemy słuchać o deficytach, tylko chcemy już budować swoje życie od nowa, z daleka od deficytów. Także ja się z tym zgadzam, że jako muzyka przejściowa, jako coś, co ma otworzyć jakby nam oczy, jest to może nie okej, po prostu tak jest, że ona to zrobi ta muzyka. Ale czy to jest okej? Może byłyby inne środki, może za dwadzieścia lat zupełnie inaczej będziemy przebudzać swoich współbraci właśnie poprzez świat.
[49:21] - No tak, ale jest dokładnie.
[49:23] - Ale dziś jest tak, jak jest.
[49:25] - No dokładnie.
[49:27] - Czyli co my dalej?
[49:28] - Tak, teorie spiskowe są męczące, ale z kolei nie wiedzieć o nich nic, no to też jest, że tak powiem, ignorancja, nie? Więc co za dużo, to za wiele i co za mało, to też kiepsko.
[49:40] - No więc o to chodzi. Wszystko musi mieć swój balans.
[49:44] - Swoją równowagę. Dokładnie.
[49:45] - No i mamy teraz dance.
[49:48] - Dance?
[49:48] - Dance. Czyli to jest muzyka taneczna.
[49:51] - Kurczę. Jakie to ma ładne nazwy. Ja myślałam, że zaczniemy jakiś soul, pop. To są te, co ja lubię, a ten rock ewentualnie.
[50:07] - Dobra, poczekaj. Co z tym dancem?
[50:13] - No tak chyba idziemy schodkowo, bo dance mi się wydaje schodek wyżej.
[50:20] - Ja mam też taką informację give more, czyli daję więcej już światła.
[50:26] - Troszeńkę tak.
[50:28] - Czyli można powiedzieć, podsumowując króciutko, że dance jest to tak jak Renia powiedziała stopień wyżej. Ja mówię give more daje z siebie jakby więcej energii, więcej takiego światła i przestrzeni. Także tutaj już jest bardziej bezpieczniej.
[50:44] - Też więcej luzu, nie? Też więcej luzu. To jakby tam tekstów za wiele nie ma.
[50:50] - I taka muzyka rock'n'roll, która przez Kościół katolicki była napiętnowana, że jest to dzieło szatana i była muzyką diabła, nie powinno się jej grać.
[51:04] - Mogę powiedzieć tak: dla mnie ten rock'n'roll to ewidentnie jest energia uwalniania. Ewidentnie. I to widzę i na poziomie fizycznym, i na poziomie emocjonalnym. Właściwie na każdym poziomie. Czyli mogę powiedzieć: zobacz, to nieprzypadkowo dzieje się tak, że pewna muzyka powstaje w określonym czasie.
[51:24] - Dokładnie.
[51:25] - Bo jednak bardzo mocno z danym czasem rezonuje, tak jak teraz dopiero na to patrzę. A przecież to jest muzyka naszych rodziców, nie?
[51:33] - Tak, ja mam taką samą informację, że ona utorowała nam start w nowe, czyli w nowe wibracje, w nową energię. Właściwie jest to muzyka bardzo silnej rebelii, czyli łamania stereotypów.
[51:45] - Tak, struktur.
[51:47] - Struktur.
[51:47] - Uwalniania.
[51:48] - Odrzucanie starych, niepotrzebnych bagaży. Czyli ona nam pomogła.
[51:54] - Ale ciekawe też, pomyślałam sobie, bo tak teraz robiąc tę muzykę, uświadomiłam sobie, zobacz, jak na pewnych poziomach wszystko jest jednak jednością. To jest tak, jak czasami robię jasnowidzenie, a potem z ciekawości, ponieważ wciąż mi zostały te zainteresowania numerologiczne, których już nie używam, ale czasami coś mnie kusi i mówię: „A kiedy się urodziłeś?” na przykład, albo „Kiedy dziecko się urodziło?” i dokładnie to, co powiedziałam przed chwilą w jasnowidzeniu, to patrząc na numery, jestem w stanie powiedzieć, dokładnie opisując dokładnie to samo. Czyli mogę powiedzieć, zobacz, tak samo jak z tą muzyką. Obserwujesz rzeczywistość i jeżeli byś dobrze opisała energię rzeczywistości, to na tej bazie stworzysz muzykę. Albo słuchając muzyki danego czasu możesz energetycznie wyciągnąć wnioski z rzeczywistości, jaka wtedy była, kiedy ta muzyka powstawała. To niesamowite, nie?
[52:42] - Dokładnie.
[52:43] - Wszystko jest po prostu jak różne płaszczyzny dokładnie tego samego. Ciekawe.
[52:51] - Dokładnie. Bardzo pięknie. I co my tutaj jeszcze mamy? Jaki utwór? Może już przejdźmy do tych dźwięków natury, śpiewu ptaków.
[53:01] - A nie chciałabyś zobaczyć na przykład Mozarta? Bo to jest mój ulubiony. To ja bym chciała wiedzieć, jak na mnie wpływa.
[53:07] - Okej, Mozart. Co on tam ze sobą niesie? Jakie treści? Wiesz co? Wychodzi mi, że tworzył pewne utwory albo rdzeń wszystkich swoich utworów tworzył w momencie, kiedy był zafascynowany miłością swojego życia. Tak to określę.
[53:29] - A nie widzisz tam troszeńkę depresji? Ja właśnie zdziwiona jestem, bo widzę troszkę depresyjność.
[53:34] - Ale poczekaj. Zafascynowany miłością swojego życia, co nie oznacza, że miłością szczęśliwą.
[53:40] - Rozumiem, bo tak się zdziwiłam, że niby takie radosne utwory, a ja tu depresję widzę.
[53:46] - Teraz tak. Właśnie. I ta muzyka jest niejednoznaczna. Bo z jednej strony on chce kochać, przelewa to w swojej muzyce, a z drugiej strony jest w nim taka melancholia i poczucia niespełnienia. Więc dla osób, które, jak by to powiedzieć, chcą przeżywać taką niespełnioną miłość, to można powiedzieć, że ta muzyka ich tutaj podbuduje.
[54:11] - Przestaję słuchać.
[54:13] - W tym aspekcie tak.
[54:16] - Po co mi to?
[54:18] - Ale wiesz, ona ma swoje dobre strony, ponieważ otwiera serce. Czyli to jest miłość przez serce, nie miłość przez rozum i przez zawieranie kontraktów. Ja tobie dam to, a ty mi dasz coś w zamian. Jest to muzyka, która jednak promuje-
[54:36] - Jaki rodzaj idealizmu.
[54:37] - Tak. Romantyzmu, idealizmu. Tak bym to zostawiła. Nie mogę powiedzieć, że jest to muzyka cienia, aczkolwiek ma to, co powiedziałaś, energię właśnie takiego trochę cierpienia, może młodego Wertera.
[54:52] - Tak, troszkę depresyjności tam widzę. Ale to też trzeba byłoby się przypatrzyć, w jakich czasach była tworzona. To też pewnie by tłumaczyło wiele rzeczy, które tu widzimy.
[55:02] - Dokładnie. I co tam, Reniu, jeszcze o tej muzyce możemy powiedzieć? Dźwięki natury jeszcze mamy.
[55:11] - Tak. To o muzyce to jeszcze możemy mówić. Dźwięki natury. To zacznijmy patrzeć. A dźwięki natury chyba trzeba byłoby podzielić. Z tego, co ja widzę. Bo na przykład zupełnie inaczej widzę śpiew ptaków, a zupełnie inaczej kojarzy mi się na przykład dźwiękiem natury jest powiedzmy też szum morza na przykład, nie? Na mnie działa nieprawdopodobnie relaksacyjnie i na przykład niektórzy lubią taką muzykę relaksacyjną ze śpiewem ptaków. Ja oczywiście lubię śpiew ptaków, natomiast jeżeli mam naprawdę wejść w stan alfa i głęboko wejść w energię, to właściwie tylko szum morza. To te ptaki niestety mnie wybijają.
[55:55] - Mogę powiedzieć to samo, że kiedy tych dźwięków ptasich, tych treli ptasich jest zbyt intensywnie, zbyt dużo, odbieram to jako chaos. Chaos i hałas. Natomiast muzyka ziemi w to wliczam szum morza, szum wodospadu. Jest to coś, co kompletnie relaksuje, uspokaja, uczy cierpliwości. To jest taka energia połączenia z żywiołem.
[56:25] - Połączenia. Dokładnie. Właśnie to miałam powiedzieć. Energia połączenia. Dokładnie. Zresztą powiem ci, miałam takie fajne doświadczenie. Pojechałam kiedyś na kurs jogi w góry, w Sudety i okazało się, że zaraz obok hotelu, o czym nie wiedziałam, po drugiej stronie i tam wychodziły okna, była rzeka z wodospadem. I jak usłyszałam ten wodospad, jak szłam, to myślę sobie: „Jezu, jak on strasznie mocno huczy, jak ja tu w ogóle będę spała?” Bo wiesz, że ja jak słucham, to wszystko słyszę i nad i pod rejestrem, więc po prostu jestem wykończona.
[56:57] - To zupełnie jak ja.
[56:58] - Ostatnio z wyższym ja gadałam, żeby przynajmniej na czas spania mi to blokował, bo się nie mogę wyspać. Ale posłuchało i rzeczywiście przez parę tygodni już mam troszkę zblokowane na noc, jak zasypiam i rzeczywiście nic mnie nie budzi. To był dramat. Ja byłam w stanie usłyszeć, jak na korytarzu włączali światło w nocy, to był dramat. Natomiast chciałam ci powiedzieć, że położyłam się spać z takim intelektualnym przekonaniem, że będę miała trudności z zaśnięciem, bo taki straszny szum. Wodospad to jest taki w pewnym sensie powiedziałabym jednostajny hałas. I wiesz co? Mnie to zrelaksowało i zasnęłam. Czyli rzeczywiście możesz mieć rację, że faktycznie te dźwięki związane z ziemią na pewnych poziomach relaksują. Teraz sobie pomyślałam o dźwiękach nie natury, tylko raczej takiej naszej, na przykład samolot i pociąg.
Zobacz, przy pociągu zasnę, a przy samolocie nie, bo samolot mnie wybudzi.
[57:56] - Dokładnie mam to samo. Ale ja jeszcze bym chciała wrócić do tej wody, do dźwięków ziemi. Wydaje mi się, że to ma bardzo silne konotacje z wodami płodowymi wewnątrz macicy.
[58:06] - Też możliwe, jasne, masz rację.
[58:08] - Właśnie tak mi się wydaje, że wtedy to nam się kojarzyło ze spokojem, z ciszą, z bezpieczeństwem, z nicnierobieniem, z taką błogością, prawda? Także to może mieć uzasadnienie takie czysto już fizyczne, fizjologiczne. Bo myśmy przez okres szumu tych wód płodowych przeszli, to nam się dobrze kojarzy.
[58:28] - Ja zresztą przy wodzie się relaksuję. Niektórzy mówią, że w górach się relaksują, a ja w górach nie mam szans się zrelaksować. Siadam nad wodą, nawet jakby to była troszkę większa kałuża i widząc wodę się relaksuję.
[58:42] - Ja tak samo. Ale było takie pytanie w komentarzach. Ktoś pytał o dźwięki ziemi, które w tej chwili ziemia wydaje, takie intensywne. Ludzie nagrywają te dźwięki, bo pytanie jest, czym to jest. Ja właśnie też czytałam to na jakimś blogu, już nie pamiętam. I w każdym razie może byśmy przy okazji tej muzyki ziemi spojrzały na to w jasnowidzeniu. O co tu chodzi? Co to za dźwięki?
[59:05] - Dobra, ja to chyba już nawet kiedyś patrzyłam. Mój mąż mi zadał pytanie, ale nie pamiętam odpowiedzi. Poczekaj, zobaczę jeszcze raz co to.
[59:20] - To może ja pierwsza. Zobaczyłam taką wizję, że jest to w pewien sposób dźwięk wypiętrzania się ziemi do góry, jakby wody. Wiecie co widzę? Taką wizję. Pod skałami jest woda w głębokich warstwach ziemi oczywiście, mówimy tu o głębokich warstwach ziemi i ta woda pod ciśnieniem to tak jakby gejzer. Gorąca woda, do tego gazy, duże ciśnienie wysuwa, podnosi skały czy ziemię do góry. Dalej co widzę? Następna informacja jest to proces wypiętrzania. Dokładnie takie słowo mi wychodzi. Wypiętrzenie.
Ja na geografii się nie znam, ale tutaj mamy takiego słuchacza, który nam pewne kwestie geologiczne i czysto fizyczne związane z geografią nam wyjaśnia. Także jeśli będzie słuchał tej audycji, to jeszcze prosimy o komentarz jego, czy to, co zobaczyłyśmy w wizji jest to prawdopodobnie z punktu widzenia geologa czy geografa. Także widzę wypiętrzenie.
[01:00:24] - Ja jeszcze musiałam dodać jedną rzecz, bo mnie to troszkę zaniepokoiło. To znaczy mogę powiedzieć tak to jedno drugiemu nie przeczy, bo ja też widzę to wypiętrzenie. Natomiast to, czym się troszkę przejęłam, to fakt, że pojawiła mi się taka drobna energia ingerencji, jakby jednak było to ingerencyjne. Czyli niekoniecznie sam proces się dzieje, bo się dzieje naturalnie, natomiast tak jakby ktoś w to ingerował, żeby to się w ten sposób wydarzało.
[01:00:50] - To znaczy też mam tutaj taką informację.
[01:00:53] - Że to nie do końca takie czyste mi się wydaje typowo naturalne, niestety.
[01:00:59] - Że jest częściowo robotą człowieka.
[01:01:02] - Ja też to właśnie widzę.
[01:01:04] - Ale częściową. Nie wiem dlaczego.
[01:01:05] - No częściową. Ja dokładnie widzę tak samo, tylko jest to jakaś część ingerencji. Nie że wszędzie i zawsze, ale jest to częściowa. Też nie zrozumiałam tego specjalnie, dlaczego tak to widzę, prawda? Ci powiem.
[01:01:17] - Wiesz co jeszcze? Zobaczmy, dlaczego ktoś tak robi, jakie są przyczyny i powody i jak to w późniejszym czasie może wpłynąć na nas, na tą rasę ludzką. I wiesz co? Ja mam informację, że jest to związane bezpośrednio z żywieniem, z produktami rolnymi, z płodami rolnymi, bo ewidentnie mam symbol rolnika, który idzie, sieje, zasiewa, pracuje na ziemi. Nie umiem tego wytłumaczyć bardziej logicznie, jakby przełożyć tego.
[01:01:52] - To ja powiem ci, że mam taką informację, której sama kompletnie nie rozumiem. Nie wiem nawet, jak to przetłumaczyć. Dla mnie to są rzeczy jeszcze bardziej skomplikowane, ale z czym to związane, to powiem ci, nie widzę. To by trzeba było tutaj zadać parę dodatkowych pytań, to myślę, że nie ma sensu. Jak kogoś to bardzo mocno zainteresuje i zada mi pytanie indywidualnie w jasnowidzeniu, to możemy w tym pogrzebać. Natomiast tak to chyba nie ma sensu. Myślę, że te dźwięki to tyle, ile zobaczyłyśmy, byłyśmy w stanie, to tyle na taki moment po prostu to zobaczyłyśmy. I ja myślę, że à propos dźwięków to można byłoby też już zadać, powiedzieć, że tak powiem, nie tylko o takich dźwiękach typu na przykład jak muzyka natury na nas oddziaływuje, bądź jak działają na nas muzyka Bacha, ale też powiedzieć o pewnego rodzaju terapiach na przykład. Bo nie wiem, czy słuchacze wszyscy wiedzą, ale to taka ważna informacja. Myślę sobie, że fajnie by było ją powiedzieć.
Nie wiem, czy ja nie mówiłam czasami już jej wcześniej. À propos dzieci autystycznych akurat, bo miałam klienta, który miał córkę autystyczną i pierwszy raz się o tym dowiedziałam, że są kamertony i jest jakaś pani, która robi warsztaty w Polsce z kamertonami, uczy jak na tych kamertonach pracować. Sprawdzałam w jasnowidzeniu, że bardzo dobrze działają na dzieci autystyczne, działają w ogóle na mózg, na przejmowanie. Jeżeli jest jakaś część mózgu uszkodzona, to tymi dźwiękami dobrze dopasowanymi indywidualnie do danego człowieka, szczególnie dziecka, bo wiadomo, że to jest mózg w fazie tworzenia się, to nawet te rzeczy, które są zniszczone wprawdzie się nie odrodzą od razu, ale inne części mózgu przejmują funkcje tego, co zostało zniszczone. Znałam do tej pory tylko dokładnie na tej samej bazie opartą rehabilitacyjną metodę Vojty, szczególnie dla dzieci z dziecięcym porażeniem mózgowym. Natomiast teraz się dowiedziałam właśnie o tych kamertonach, że one w dość podobny sposób działają, czyli mogłyby być takie współistniejące do tej medycyny konwencjonalnej, rehabilitacyjnej. Można to też traktować, nie tylko słuchać leczniczo i rzeczywiście są szybkie rezultaty, bo po kilku tygodniach, miesiącach na takie poważne schorzenia mózgowe to dosyć szybki czas, nie?
[01:04:31] - Bardzo szybki. Tak jak ty mówisz, ja oglądam w jasnowidzeniu, jak kamertony działają na układ nerwowy, więc muszę wam powiedzieć, że jak sobie to oglądam, to w sposób bardzo dobry, tak bym to określiła. Powiedziałabym, że nawet lepszy niż działanie człowieka, czyli bioenergoterapeuty.
[01:04:49] - Dokładnie to samo miałam w jasnowidzeniu.
[01:04:52] - Te kamertony wszelkie schorzenia związane z neurologią człowieka pozytywnie działają. Tylko tak jak Renia powiedziała, że na te rezultaty musimy poczekać, ale to też nie jest terapia stuprocentowo skuteczna. Więc traktujmy kamertony, traktujmy misy tybetańskie, traktujmy terapię dźwiękiem jako coś, co nam pomoże i wspomoże. Dlatego, że przyczyną choroby, przyczyną dysfunkcji ciała fizycznego jest bardzo wiele czynników i te czynniki muszą być kasowane lub przepracowywane różnymi metodami. Także nie zamykajmy się.
[01:05:28] - Czasami współistniejącymi razem. Czyli niekoniecznie tylko jedna terapia, ale możemy wziąć trzy dodatkowe, na przykład zwykłą rehabilitację, a jednocześnie na przykład muzykę poważną albo kamertony.
[01:05:39] - Więc też ja bym tutaj z tego miejsca troszkę apelowała, żeby tej medycyny konwencjonalnej nie odrzucać w stu procentach.
[01:05:47] - Całkowicie, tak.
[01:05:47] - Dokładnie. Są przypadki, są przyczyny i powody, dla których nawet wzięcie antybiotyku jest uzasadnione nawet z punktu widzenia duchowego. Także żebyśmy tutaj już nie negowali wszystkiego dlatego, że czasami jest to potrzebne, żeby wyjść szybciej z jakiegoś schorzenia albo żeby ciało miało czas zregenerować się z punktu widzenia duchowego, więc trzeba podać antybiotyk, żeby zapobiec nawet i śmiertelnym przypadkom. Także ja tutaj apeluję też.
[01:06:18] - Żebyśmy nie trzymali się skrajności po prostu.
[01:06:20] - Dokładnie.
[01:06:21] - Najlepsza jest równowaga. Skrajności nigdy nie były najzdrowsze.
[01:06:24] - Dokładnie. I te misy tybetańskie, przepiękne dźwięki, co Renia mówi.
[01:06:28] - Tutaj miałam też doświadczenie, śmieszne doświadczenie, bo miałam koleżankę, która się uczyła i przyjechała do mnie do domu i mówi: „Wiesz, ja się dopiero co nauczyłam, jak chcesz, to na tobie poeksperymentuję”. Ja oczywiście dałam się nabrać na ten eksperyment, a ona dopiero po dwóch dniach warsztatów. Położyłam się na tapczanie i ona mi kładzie te misy na serce, gdzieś na ręce, na nogi, gdzieś przy czubku głowy. Więc nakładała mi tego, nakładała. Robi i niby nic, a na mnie nagle taka fala zimna, że zaczęłam się tak trząść, jakby było po prostu -30 w pokoju. Mówię: „Słuchaj, ty chyba coś źle robisz, bo tak zimno to nie może być”. Ona wpadła w panikę, ja w panikę, przerwała ten zabieg i dzwoni później do tego faceta, który ją uczył. Nie pamiętam już, co to teraz było, ale coś jej tam tłumaczył, że to tak i tak, że jak zimno, to znaczy, że organizm taki i taki, a jak gorąco to taki, że to normalne. Jakoś nas uspokoił, a ja byłam w pełnej histerii. Natomiast muszę powiedzieć, że na pewno oddziaływują.
Doświadczyłam na własnej skórze.
[01:07:42] - Jak ty teraz to opowiadasz, to od razu wchodzę sobie w inną opcję postrzegania tego, o czym mówisz. Muszę powiedzieć tak: kamertony, wracam do kamertonów, są z punktu widzenia bezpiecznego stosowania lepsze niż misy tybetańskie. Dlaczego? Dlatego, że obserwując to, co Renia mówiła i to, co się wydarzało w trakcie tej sytuacji, tych ćwiczeń koleżanki na tobie, tak to nazwę, to dla ciebie w tym momencie praca z misami tybetańskimi była niewskazana.
[01:08:15] - Właśnie, czułam.
[01:08:16] - Tak. Czyli można powiedzieć, że nie dla wszystkich, nie w każdym przypadku. Dlatego, że one mają bardzo silny dźwięk, mają silną wibrację i nie jest to metoda już kompatybilna z naszymi czasami w stu procentach. Chcę powiedzieć tak: kamertony są na czasie, czyli one są dopasowane w tej chwili do wibracji Ziemi i działają właściwie w każdym przypadku pozytywnie. Misy tybetańskie już trochę należą do archetypowych narzędzi pracy.
[01:08:47] - Że na jednych działają, na drugich już nie.
[01:08:47] - Tak. Na jednych działają, na drugich już nie działają, tak bym określiła. A jeszcze inni ich nie potrzebują. Także z misami to bym była bardzo ostrożna. Zawsze bym sobie sprawdzała na przykład na arkuszu procentowym, w ilu procentach tego potrzebuję, akurat tych dźwięków.
[01:09:05] - Tak, dokładnie. Ja próbowałam wesprzeć koleżankę, żeby zobaczyła, co już umie. Więc obie miałyśmy przygodę.
[01:09:17] - Jeszcze chciałabym, kochani, was uczulić na wybieranie muzyki relaksacyjnej, kupowanie różnych płyt, dlatego że są podkłady muzyczne, które niestety również nas programują. Są pewne treści wkodowane w muzykę, aczkolwiek to się wydaje irracjonalne logicznemu umysłowi, ale faktycznie tak jest. Poza tym muzyka relaksacyjna może nas zbudować, wyciszyć, ale też może nam narobić trochę bałaganu energetycznego. Więc tutaj duża intuicja. Jeśli coś wam nie pasuje, natychmiast wyjmujecie z odtwarzacza kasetę do śmieci. Także nie próbujecie, że drugiego dnia spróbuję jeszcze raz.
[01:10:01] - Bo szkoda wyrzucić pięć w śmieciach.
[01:10:05] - I znajomym też nie oddajecie. Jeśli macie świadomość, że dana muzyka źle wpływa, są tam różnego rodzaju kody i wy już to wiecie intuicyjnie, to nie róbcie takich prezentów swoim bliższym, dalszym i nie róbcie też tego złośliwie.
[01:10:21] - Szkoda, że to dodałaś, już miałam pomysł.
[01:10:26] - Także kochani, apeluję o zdrowy rozsądek. I też proszę, żebyście w mailach mi nie zadawali takich pytań, czy rzeczy, które przebadaliście, są negatywne, możecie oddać koleżance lub sąsiadowi. Wyjaśniliśmy konkretnie tę sprawę.
[01:10:50] - Za zabawne. Ludzki umysł zawsze i zachowanie będzie mnie zaskakiwać.
[01:10:58] - Chociaż są takie sytuacje, są takie wydarzenia, że na przykład wychodzi nam, że dany przedmiot, który nie harmonizuje z nami, można go oddać. Bo też mamy w swojej metodzie taki arkusz co zrobić z rzeczami, które do nas nie pasują. I tam są wyszczególnione różne opcje, między innymi oddać właścicielowi, zakopać, spalić etc. Ale też komuś oddać po prostu. I wtedy, kiedy nam taka opcja wychodzi, że możemy komuś oddać, kogoś obdarować, to znaczy, że ta osoba jeszcze pewnych energii potrzebuje. Będzie to przydatne z jakiegoś powodu, coś u niego wybudzi, ale to tylko w takich konkretnych przypadkach, kiedy mamy pozwolenie z tej wyższej półki naszego wyższego ja, bo inaczej to radziłabym jednak się pozbywać i nikogo nie obdarzać takimi prezentami.
[01:11:45] - Tak. Natomiast oczywiście, tak jak Monia mówi, pamiętajmy o tym, że przecież nie do wszystkiego podchodzimy z paranoją, tylko z równowagą w sobie i przemyślibyśmy. Też staramy się to poczuć. Co jeszcze byśmy chciały dodać w temacie muzyki? Może powiem o takich doświadczeniach, co pewnie ludzie, którzy mają małe dzieci, to już się na tym znają. Mój brat to wypraktykował na swojej córce i rzeczywiście była bardzo spokojnym dzieckiem w związku z tym. Bardzo mocno płakała i miała kolki. I mój brat zaczął czytać i wyczytał, że naukowcy badali, że niektóra muzyka poważna bardzo kojąco działa na niemowlęta. Zaczął stosować tę metodę. Rzeczywiście słuchał tylko muzykę poważną, włączał tylko muzykę poważną w momencie, kiedy dziecko zasypiało i okazało się, że przestała mieć te kolki Natalka.
I okazało się, że rzeczywiście bardzo zaczęła się uspokajać i najwidoczniej, ja wtedy tego nie przebadałam, bo to lata temu, to dziecko niemowlak ma już prawie trzydziestkę. Natomiast pamiętam tę historię, bo nie wiedzieliśmy, co zrobić z tym płaczącym dzieckiem. Ona płakała całe noce. Jednak ci, co mają dzieci wiedzą, że jak dostają kolkę, to naprawdę są to dramaty w rodzinie. I okazało się, że rzeczywiście muzyka, różną muzykę, teraz sobie nie przypomnę, o jaką chodziło, ale wiem, że muzykę poważną puszczał i chyba działało to też na ciało fizyczne, ponieważ kolka to napięcie. W związku z tym rzeczywiście przechodziło jej i przestawała płakać, przesypiała całe noce. I pamiętam, że jak znalazł tę metodę, to bardzo byliśmy szczęśliwi, bo wreszcie i oni się wysypiali i dziecko się wysypiało. Także naprawdę była to dobra metoda. Nie mówiąc o tym, że przypomniało mi się, że dzieci chyba mają taką tendencję, bo pamiętam, że jak czasami mój brat bawił się ze mną, żebym ja została opiekunką tego dziecka, bo coś miał do załatwienia i zostawiał mi małe dziecko, ja jeszcze dzieci nie miałam, bo on miał pierwszy, ja lata później dopiero miałam, to czułam się dość niekomfortowo i nie wiedziałam, co robić. Ja w tym czasie, mając dwadzieścia parę lat, grałam na gitarze i żeby uspokoić dziecko na przykład do snu albo jak już nie miałam zielonego pojęcia jak się z nią bawić, to po prostu grałam jej na gitarze.
I ona ma teraz 20 lat i do tej pory pamięta jak ją to uspokajało, jak ja grałam jej na gitarze po prostu. A przecież ona była małym dzieckiem, półtora roczku, dwa latka, a ja cały czas z tą gitarą. Także myślę sobie, że jednak rzeczywiście te dźwięki muzyczne w jakiś sposób, szczególnie dzieci mają talent do wychwytywania pewnych rzeczy i nie przekłamują tego, bo starsze osoby to już się sugerują. A muzyka taka to powinna tak działać, a taka to powinna tak działać i oczekują rezultatu. A dzieci podchodzą dość spontanicznie. W związku z tym rzeczywiście to można wykorzystać do takiej właśnie terapii nawet dla dzieci.
[01:14:49] - Ja jeszcze tylko chciałam powiedzieć, że właściwie powinniśmy każdy z nas indywidualnie dobrać muzykę do każdego dnia, do naszego stanu psychicznego, do naszej kondycji. Są osoby, które są pobudzone na co dzień, tak zwane ADHD. Czyli ten układ nerwowy jest nadreaktywny, przyjmuje więcej bodźców z zewnątrz, niż może to przeanalizować i przelogować do naszego umysłu, powinny słuchać muzyki bardziej wyciszającej. Osoby, które mają tendencję do stanów depresyjnych, melancholijnych jako terapię mogłyby zastosować sobie muzykę dance chociażby, czy muzykę taneczną, czy taką muzykę, która zawiera w swojej treści nie mówię o słownej, tylko treści muzycznej, dźwiękowej, coś, co pobudza hormony szczęścia. Wyleciało mi słowo.
[01:15:43] - Endorfiny.
[01:15:44] - Właśnie, które wydzielają endorfiny. Ja taką muzykę mam. Nie zdradzę jaką, bo to jest moja prywatna sprawa.
[01:15:51] - Bo na każdego inaczej działa.
[01:15:53] - Na każdego będzie co innego. Ale powiem tutaj, śmieję się. Jest to muzyka „Move like Mick Jagger”. To jest przebój muzyczny sprzed kilku lat, ale jest to muzyka na tyle rytmiczna, że jak mam gorszy nastrój albo jestem śpiąca, kawy nie piję, więc włączam sobie na słuchawki na full power. Zrobię kilka ruchów, tańczę przez pięć minut i mam akumulatory naładowane na cały dzień. Także każdy niech muzykę dobiera intuicyjnie dla siebie.
[01:16:27] - Ja jeszcze chciałam jedną rzecz powiedzieć, osobistą swoją, ale też związaną z innymi ludźmi, bo może mają podobne reakcje, dlatego tym się dzielę. Chciałam powiedzieć, że jest muzyka, która absolutnie jak ją słyszę albo na przykład bo ja mam tendencję do śpiewania razem, to tutaj-
[01:16:45] - Karaoke.
[01:16:46] - Jak mi to wychodzi. Tak, ale robię karaoke. Ale przy niektórej muzyce, niektórych utworach muzycznych zauważam, że absolutnie otwiera mi się czakra serca i po prostu jestem w stanie kochać siebie, kochać cały świat. Czyli mogę powiedzieć jest taka muzyka. Podejrzewam, że na każdego inaczej będzie działać. Bo jak słucha tego mój mąż na przykład, co ja słucham albo Filip, to oni nie reagują otwarciem czakry. Czyli podejrzewam, że nawet nie sama muzyka tak działa, tylko akurat ta wibracja jest kompatybilna do mnie i na mnie tak działa. Na innych nie musi, ale mówię o tym, że jest taki rodzaj muzyki, więc możemy też w ten sposób dobierać muzykę, której słuchamy. Że jeżeli chcemy poczuć miłość, poczuć radość i szczęście życia, to możemy dobrać muzykę, która naprawdę może nam te uczucia wesprzeć i może nas na takie odbieranie rzeczywistości otworzyć, żebyśmy też pod tym kątem patrzyli. Nie tylko pod tym, że fajnie się przy niej na przykład tańczy albo pracuje, albo prasuje czy myje naczynia, ale też z konkretną motywacją wybrać i z konkretnym oczekiwaniem wybrać rodzaj muzyki, który jest nam potrzebny.
Bo oczywiście nie tylko to słucham, bo na przykład słucham też bardzo muzyki, bardzo lubię. Może właśnie byś zobaczyła połączenie muzyki poważnej z muzyką operową z muzyką, co teraz robi na przykład Bocelli albo Sarah Brightman. To dla mnie to jest super muzyka, gdzie są rytmy nowoczesne połączone z muzyką operową, ze śpiewem operowym. Po prostu rewelacja.
[01:18:24] - Ja nie będę tu kochani obiektywna, ponieważ ja uwielbiam muzykę operową. Uwielbiam operę.
[01:18:32] - Tak jak ja.
[01:18:33] - Chociaż zdaję sobie sprawę, że większość tych utworów operowych jest oparta na negatywnych emocjach. Bo musi być dramatyzm utrzymany. Ale ta muzyka, te dźwięki, muzyka symfoniczna w ogóle i ten głos taki wiesz...
[01:18:52] - Potężny.
[01:18:53] - Po prostu to jest dla mnie młyn na moją duszę, aczkolwiek wybudza sentymentalność. Także ja zdaję sobie sprawę, że ta muzyka nie jest do końca ze światła, ale po prostu uwielbiam te tony, te dźwięki. Lubię to po prostu, chociaż wiem, że ma swoje negatywne.
[01:19:12] - Ale to już nie czepiajmy się tak tych negatywnych. Wszystko ma swoje negatywy i pozytywy. Tym razem zostańmy przy pozytywach.
[01:19:20] - Także ja lubię słuchać takiej muzyki przerobionej na muzykę troszkę współczesną, dlatego że to też jest łatwiej przyswajalne w danym momencie i w danym czasie, bo jak wszystko idzie do przodu, wszystko się zmienia, wibracja się zmienia i muzykę też trzeba uwspółcześniać trochę, żeby była łatwiej przyswajalna. Także muzyka klasyczna. Ja uwielbiam muzykę operową, uwielbiam tenorów, uwielbiam głosy operowe. Uwielbiam. Także tu się nie wypowiem na ten temat obiektywnie. Sorry.
[01:19:49] - A już na to liczyłam.
[01:19:51] - Niestety.
[01:19:54] - No dobrze, to myślę, że chyba powolutku kończymy temat muzyki. Tak prawie. Chyba że miałabyś ochotę coś dodać? A jak nie, no to już-
[01:20:03] - To znaczy dodałabym jednak chwilkę tylko. Dodałabym do tego wszystkiego, o czym powiedziałyśmy. Chociaż na wstępie opowiadałam o tej muzyce każdego człowieka, że każdy ma inną. Żebyście zaczynali odkrywać u siebie ten fenomen i zaczęli słuchać, jaka muzyka jest wasza, czyli jaką muzyką wy wibrujecie. To jest bardzo interesujące doświadczenie, żeby bardziej przypomnieć sobie jeszcze bardziej, kim jestem. W medytacji czy whatever. Jaki sposób znajdziecie, jest doskonały dla was na dany moment. No i właściwie chyba to wszystko, co chciałam powiedzieć na dzisiejszy dzień.
[01:20:43] - Ładnie zakończyłaś.
[01:20:45] - Ja jeszcze chciałabym wam bardzo podziękować za te wszystkie komentarze pod audycjami, za podziękowania, za ogromne wsparcie dla nas energetyczne, które nam dajecie. Ale też bardzo chcę podziękować za to, że jakby to powiedzieć, że w nas bardzo wierzycie i to jest dla nas ogromna odpowiedzialność w ogóle. Z takim stresem właściwie nawet dzisiaj podchodziłam do tej audycji, bo tutaj już tak troszkę, jakby to powiedzieć, bardzo nam ufacie. To jest z jednej strony bardzo fajne, ale z drugiej strony apeluję o zdrowy rozsądek i jednak nawet to, co my mówimy, przesiewanie przez swoje filtry. I tutaj jeszcze było bardzo fajne. Nie wiem, Reniu, czy ty oglądałaś te komentarze ostatnio.
[01:21:29] - Nie, ostatnio jestem zajęta przeprowadzką.
[01:21:31] - I słuchaj, fajny komentarz, bo tutaj ludzie jakby zachęcają nas, żebyśmy weszły do polityki. Ja przymusowo zrobię oczyszczanie metodą droga do wolności, a Renia zarządzi integrację świadomości z podświadomością. Więc powiem kochani, sprawdziłam-
[01:21:50] - Miło by było.
[01:21:51] - Tak. Na ile ja się nadaję do polityki. Wyszło mi na zero. Natomiast Renia na plus 40. I ja mam inną ścieżkę życiową, kochani. Ale dziękujemy wam. Ja wiem, że to było w tonie żartobliwym, ale to było bardzo fajne do przeczytania. No i jeszcze wam bardzo dziękuję.
[01:22:08] - Mój małżonek też mi powiedział, że nadaję się do polityki.
[01:22:11] - No właśnie, ale ja jeszcze bym chciała tutaj podziękować słuchaczom za to, że uspakajają nastroje. Sami przesyłają sobie właśnie dobre treści, wyciszają jeden drugiego. Także kochani, jesteście po prostu wspaniałą publicznością. Oczywiście też się wzruszam. Jesteście niesamowici. No i tyle tych maili przychodzi z podziękowaniami. Naprawdę jesteśmy w szoku, że te audycje w takiej formie niepoważnej, na poważnie niepoważnie, się tak wspaniale przyjęły. I dziękujemy wam za to, że macie poczucie humoru, że chcecie nas słuchać, że macie też zrozumienie dla opóźniania tych audycji, bo wiadomo, jesteśmy kobietami z krwi i kości, mamy swoje też inne obowiązki. Także co?
[01:22:57] - Sesje indywidualne. Nie zapominajmy, że pracujemy.
[01:23:01] - Tak, czapki z głów i jesteśmy wam wdzięczne. No i Reniu, zapraszam cię, opowiadaj teraz o swoich rzeczach, które masz tutaj do zrobienia i do zaproponowania innym ludziom.
[01:23:12] - Kolejny raz będę powtarzać, że zapraszam na sesje indywidualne. Oczywiście przez Skype'a, bo wprawdzie już teraz nie będę mieszkać w Berlinie, tylko 60 kilometrów od Berlina, ale nadal w Niemczech. W związku z tym dostępne są tylko sesje przez telefon i sesje przez Skype'a. Na razie innej możliwości nie ma. Organizuję też warsztaty, tak jak Monia powiedziała, integracji podświadomości wyższego ja. W tej chwili najbliższy termin to jest Poznań, ale już jest zamknięta lista. Następny to jest Warszawa, 3-4 sierpnia. Natomiast ponieważ zainteresowanie jest tymi dwoma miastami, to można zgłaszać chęć udziału i na Poznań i na Warszawę, ponieważ zdecydowałam się robić, z Berlina jest mi nawet bliżej do Poznania. W związku z tym zdecydowałam się robić w obu tych miastach i w Poznaniu i w Warszawie. Więc zapraszam bardzo.
Następny pewnie będzie w Poznaniu na początku września. Tak myślę, bo tak będę chciała przeplatać, bo nie wiem, czy dam radę w sierpniu zrobić dwa. Może koniec sierpnia Poznań. Także zapraszam bardzo chętnie. To oczywiście wszystko jest na mojej stronie www.helsee.pl albo można dostać informację z mojego e-maila renatajasnowic, bez kropek, bez niczego pisane małymi literami, @gmail.com. No taki standardowy. A teraz Moniu, ty o sobie.
[01:24:44] - No kochani, zapraszam was serdecznie na indywidualne sesje jasnowidzenia. Oczywiście proszę tylko o niezadawanie pytań takich, które mówiłam na początku audycji, ponieważ los jest zmienny, więc obserwujemy wszystko w potencjałach. Także zapraszam was serdecznie, jeśli ktoś chce skorzystać. Ustalam też indywidualnie diety. Dziękuję wam za to, że ufacie mi na tyle i te diety wprowadzacie i są efekty. Tylko błagam, trzymajcie się tych wytycznych, a za miesiąc znów trzeba zobaczyć i zweryfikować, bo organizm się regeneruje i później potrzebuje już zupełnie innego pożywienia. Można coś dodać, a można coś znów wykluczyć.
[01:25:25] - Ująć.
[01:25:25] - Tak, dokładnie. Zapraszam was teraz kochani 28-30 czerwiec do Krakowa na kurs. Jeszcze mamy miejsca, chociaż już miejsc noclegowych nie ma, ale w okolicach jest dużo hosteli, możecie z nich korzystać. I mamy następny kurs pierwszego stopnia 6-7 lipiec. Tu jeszcze miejsce chyba noclegowe jedno mamy. Także zapraszam serdecznie. No i co? I to właściwie by było kochani na tyle. Żegnamy się. Do usłyszenia, do następnej audycji.
Oczywiście temat znów wyjdzie w ostatnim momencie.
[01:26:00] - W ostatnim momencie.
[01:26:01] - Tak.
[01:26:01] - Przyznajmy się, że dzisiaj wymyśliłyśmy temat minutę przed.
[01:26:05] - Tak. Mam nadzieję, że audycja będzie interesująca jak wszystkie poprzednie. I też chyba tutaj powiemy, że może w następnej audycji ruszymy trochę takich już konkretnych pytań, prawda? Bo tu mamy dużo pytań od słuchaczy, więc troszkę część audycji będzie przeznaczona na odpowiedzi na pytania różne, które nam postawiliście, zaproponowaliście. Tak. Także co? Ściskamy was mocno, całujemy. No i co? Miłych wakacji kochani.
[01:26:34] - I do zobaczenia. Tak, bo to już chyba koniec roku szkolnego wydaje mi się w Polsce. W związku z tym już część naszych słuchaczy już chyba kończy, bo dzisiaj który? No tak, 26.
[01:26:46] - 26. Także kochani, miłych wakacji, ciepłych dni, moczenia nóżek w ciepłych wodach. No i żeby wam się powiodło.
[01:26:56] - Mogą być zagraniczne.
[01:26:58] - Żeby wam się powiodło we wszystkich planach. W każdym bądź razie za wszystkich trzymamy kciuki. Buziaki.
[01:27:03] - Buziaki. Do zobaczenia.
[01:27:05] - Do zobaczenia.
[01:27:06] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.