[00:02] - Cafe de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:10] - Witamy wszystkich bardzo serdecznie w Cafe de Flore. Monika Jakubczak i...
[00:13] - Renata Engel. Witam serdecznie.
[00:16] - Już mi się znowu śmiać chce. Przywołać, ponieważ dzisiaj temat będzie zapisany na tablicy.
[00:25] - I pewnie padło znowu na mnie.
[00:27] - Oczywiście.
[00:30] - Dzisiaj będziemy mówić na temat zdolności paranormalnych w bardzo szerokim zakresie. Pewnie więcej do powiedzenia będzie miała Monia, bo ja niewiele o tym wiem. Ale dobrze.
[00:40] - Nie, tylko wyszczególnimy, że w tych zdolnościach paranormalnych ruszymy dzisiaj temat jasnowidzenia, jasnowiedzenia, sczytywania wibracyjnego, porozumiewania się za pomocą wibracji, a nie za pomocą słowa. Będziemy mówić również o uzdrawianiu wibracyjnym jako nowej formie, która pojawia się w tych czasach transformacji. Będziemy mówiły w ogóle o postrzeganiu pozazmysłowym, więc poza wykorzystaniem tych pięciu zmysłów. O telepatii może trochę powiemy, jak starczy czasu, Reniu?
[01:13] - Możemy mówić o telepatii, bo akurat w tym jestem dobra.
[01:17] - Możemy też powiedzieć, że-
[01:21] - Przepraszam, dobra mam na myśli, że doświadczam tego. To wiem, o czym mówię, bo przedmiotów na przykład nie umiem przesuwać. A szkoda.
[01:32] - Ale czekaj, teleportacja to chyba nie teleportacja?
[01:36] - Nie, teleportacja to nie teleportacja, tylko mówię na zasadzie tego, że są różne rodzaje zdolności i na przykład telepatyczne mam, natomiast niestety teleportacji nie potrafię. Czy jakieś tam jeszcze niektóre.
[01:49] - A przez ściany przenikasz?
[01:50] - Szkoda. Czasami by się naprawdę przydało.
[01:52] - A przez ściany przenikasz?
[01:54] - Niestety też nie.
[01:56] - Jeszcze za gęste ciałko.
[01:58] - Troszeńkę. 20 kilo muszę upuścić.
[02:05] - Kochani, śmiechy śmiechami. Na pytania naszych kochanych słuchaczy odpowiemy być może pod koniec audycji, ale tu chciałam z tego miejsca od razu podziękować, że tych pytań jest bardzo dużo. Dziękujemy. Są one też inspiracją do prowadzenia następnych audycji, ale dzisiaj musicie nam wybaczyć, ponieważ uznałyśmy, że jest czas na to, żebyśmy jednak zrobiły konkretny temat, prawda, Reniu?
[02:31] - Tak, zdecydowanie. I to właściwie też dzięki sytuacjom z klientami. W związku z tym to będzie miało sens dla słuchaczy, wydaje mi się, bo teraz ten czas się tak zmienia, dużo rzeczy się zmienia, a właściwie my prowadzimy audycję jako dwóch jasnowidzów i w ogóle do tej pory nie poruszyłyśmy, że jasnowidzenia też się zmieniają wraz z transformacją całej Ziemi i nas wszystkich.
[02:57] - Ja bym ci chciała, Reniu, zadać takie pytanie: czy uważasz, że pójście do jasnowidza, do wróżki czy osoby tak zwanej doradca duchowy to oznacza, że to, co nam powie, to jest już stała, to jest constans, to jest coś, co się musi wydarzyć?
[03:16] - Nie. Właściwie po to ta cała audycja, bo przyznam, że obserwowałam to wcześniej. Zaczęłam się zastanawiać właśnie w związku z pytaniami klientów i po prostu zaczęłam obserwować przestrzeń i nagle okazało się, że tak nie jest. Że to, co ja często podkreślam w audycjach czy w spotkaniach telewizyjnych, czy gdziekolwiek występuję, to bardzo często mówię, że większość rzeczy widzę w potencjale. Może teraz bardzo dokładnie, mając już taką audycję, wyjaśnię, co ja mam na myśli. Mówiąc potencjale mam na myśli, że złożyło się już ileś czynników, gdzie ta sytuacja może wystąpić, natomiast nie złożyły się wszystkie i one się nie ustabilizowały. W związku z tym ta sytuacja nie musi wystąpić. Więc bardzo często, jeżeli jest to korzystna sytuacja, to ja jeszcze patrzę, co ewentualnie musiałoby się wydarzyć albo co miałby ewentualnie klient przepracować, żeby ta sytuacja się wydarzyła. A jeżeli jest to dla niego sytuacja, że tak powiem, niespecjalnie korzystna, to wtedy patrzę w przestrzeń, co można ewentualnie zrobić, żeby ta sytuacja się nie wydarzyła. Co oznacza, że jednak one nie muszą zdarzać się na stałe.
To znaczy są sytuacje i tu też nie ograniczajmy się znowu do tego widzenia. Są sytuacje, które jakbyśmy to nazwali pewnymi karmicznymi, ale one z tego, co widzę, się bardzo mocno ograniczają już w tej chwili. Czyli większą, znaczną część już to wypaliliśmy i przepracowaliśmy, gdzie rzeczywiście jakieś pojedyncze zdarzenia czy człowiek, z którym mamy się spotkać i coś z nim przerobić jeszcze na chwilę tych czasów transformacyjnych nam się pojawia, przerabiamy, a potem, że tak powiem, nasze drogi się rozdzielają i idziemy do przodu. Idziemy już tą swoją drogą tworzenia rzeczywistości i brania kreacji. Właściwie można powiedzieć brania kreacji i tworzenia we własne ręce. I mogę powiedzieć, tutaj mogą się zdarzać różnego rodzaju pomyłki, ponieważ jest to w potencjale. To znaczy, że przez sam kontakt z jasnowidzem czy z doradcą duchowym, czy z kimkolwiek, czasami po przeczytaniu książki czy obejrzeniu filmu. Zdradzę tajemnicę, że akurat w tej chwili jestem na urlopie u koleżanki i ona bardzo lubi czytać harlequiny. Ja tego nigdy nie robiłam, a teraz nagle zaczęłam czytać. I okazało się, że nawet jeżeli jesteś nastawiony na dostanie odpowiedzi czy zmianę świadomości swojej własnej, to nawet harlequin jest w stanie to zmienić.
[05:53] - Widzisz właśnie, tylko tu się nie zgadzam z tym, co powiedziałaś, że zdarzają się pomyłki. I ja za chwileczkę wytłumaczę z mojego punktu widzenia.
[06:00] - Pomyłki?
[06:00] - Tak powiedziałaś, że zdarzają się pomyłki przy jasnowidzeniu, bo to wszystko jest w potencjale. Ja nie uważam, żeby to były pomyłki albo się przejęzyczyłaś.
[06:06] - Patrz, to ja się chyba przejęzyczyłam, bo ja wcale nie mam-
[06:09] - To wróć, co mówiłam, nie puszczę.
[06:11] - Tak. Wcale nie pamiętam, że mówiłam, że zdarzają się pomyłki. Raczej powiedziałam, że jeżeli mi chodzi o pomyłki, to wiesz, w jakim sensie?
[06:20] - Ja wiem, ale nie wiem, czy słuchacze wiedzą.
[06:22] - Nie chodziło mi o mnie samą, tylko o pomyłkę interpretacyjną osoby, która mnie słucha.
[06:29] - Okej.
[06:30] - Rozumiesz?
[06:31] - Ja rozumiem, tak.
[06:32] - Ale jak już to dodałam, to teraz słuchacze będą rozumieć. Po prostu chodzi o fakt, że ludzie są przekonani, że przychodzą, my powiemy — przynajmniej większość — i że to już jest takie constans, że nawet nie drgnie. A tu okazuje się, że tak nie jest, że może drgnąć, że na przykład ja coś powiem, ten ktoś w międzyczasie coś przepracuje czy coś podświadomie mu odpadnie, bo nagle coś kliknie w głowie i jak pójdzie do ciebie dwa tygodnie później, to sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
[07:02] - To ja teraz oczywiście wyjadę ze swoim przykładem, jeśli, Reniu, pozwolisz. Jeśli już skończyłaś wypowiedź.
[07:07] - Bardzo proszę.
[07:08] - Słuchajcie, kochani, był taki czas w moim życiu, że kiedy żeśmy się przeprowadzili do Krakowa, to już jakiś czas temu było. Mój mąż nie mógł w Krakowie znaleźć pracy i musieliśmy się rozdzielić jako rodzina. Czyli ja byłam w Krakowie, pracowałam, a mój mąż w Warszawie. A ponieważ my jesteśmy mocno związani ze sobą na różnych poziomach i ta sytuacja takiej rozłąki... Zresztą pamiętasz, Reniu, jak do ciebie dzwoniłam?
[07:32] - Tak, ja to pamiętam.
[07:33] - A ty mówisz tak: „Ja wiem, że ty to bardzo przeżywasz, że to jest dla ciebie niekomfortowe”. I powiedziałaś mi, że on do końca roku nie wróci. Ale ja mówię tak: „Kurczę, nie. Po moim trupie”. Znasz mnie, ja jestem zawzięta i wzięłam oczywiście swoje arkusze i zaczęłam oczyszczać wszystkie przyczyny i powody, dla których ta rozłąka w ogóle zaistniała. I po miesiącu znów zapytałam Renię: „Reniu, powiedz mi teraz, kiedy widzisz, że on wróci?” „To się przesunęło, to jeszcze jakieś cztery miesiące”. A ja mówię: „Nie. To już jest dla mnie za dużo”. I dalej wzięłam arkusze i oczyszczałam wszystkie przyczyny i powody. I okazało się, że tak naprawdę mój mąż wrócił w przeciągu półtora miesiąca, już był z powrotem w Krakowie.
Ale to nie znaczy, że Renia widziała złą perspektywę czasową. Ona mi dała informację: „Słuchaj, na dzień dzisiejszy w energii, w potencjale jest to, że wróci za rok”. I ja nie dałam na to zezwolenia u siebie, tylko zaczęłam czyścić przyczyny, programy, blokady, sposoby myślenia, że takich rozwiązań żeśmy szukali. I ten czas, ta perspektywa się skróciła, co oznaczało w konsekwencji, że w ogóle nasze losy się zmieniły. Czyli to jest ewidentny przykład na to, że my na dzień dzisiejszy, kiedy klient do nas przychodzi, widzimy jego sytuację energetyczną, fizyczną, karmiczną na dzień dzisiejszy. W momencie, kiedy my zaczynamy z klientami rozmawiać, mówić o podświadomych przyczynach lub nieświadomych przyczynach lub przyczynach płynących ze świata duchowego, pewne rzeczy zaczynają się miksować, energia zaczyna u tego człowieka inaczej krążyć. Przychodzi pewnego rodzaju zrozumienie, a im wyżej jest rozwinięty doradca duchowy, tym ma możliwość tak zwanego uzdrawiania wibracyjnego, czyli samą swoją obecnością, wibracją dźwięku głosu, melodią swojej istoty kasować zaprogramowanie istoty, która jest na niższym poziomie świadomości. I to już powoduje, że koncepcja stałego losu po prostu upada. Tego nie ma.
[09:53] - Tak, ale ja mogę powiedzieć, co my tutaj się zabawiamy z Monią, to opowiedzmy troszkę prywaty, jak to mówią.
[09:59] - Bez intymnych szczegółów.
[10:01] - Nie, bez intymnych. Mówię tylko bardzo ogólnie nasze zabawy, jak zadajemy sobie pytania na przykład co parę dni i śmiejemy się, że ja albo ty mówimy do siebie: „Ojej, tego jasnowidzenia zrobić się nie da, bo nie doganiam ciebie”. Co dla nas to oznacza? Oznacza, że jak na przykład Monia mi coś powie, a ja się z tym nie zgadzam, a wiem, że i tak mam to przepracować, to po prostu robię to szybciej, więcej się koncentruję na tym, więcej to oczyszczam. W związku z tym siłą rzeczy pewne sprawy przyspieszają znacznie albo z pewnych rzeczy rezygnuję. Już tutaj nie będę mówiła konkretnie, ale na przykład okazuje się, że coś mi tam mówi, a ja myślę sobie: „Nie, przez to doświadczenie to już nie chcę przechodzić. Przechodziłam tyle razy, wyciągnęłam właściwy wniosek, nauczyłam się, więc oczyszczę to w ten sposób. Nie musi mnie korygować życie”. Zresztą na warsztatach też często mówię, że ludzie, jeżeli zabierają się za pracę nad sobą, to znacznie lepiej pracować z wyższym ja i oczyszczać te wszystkie sprawy, niż siedzieć i doświadczać trudnych sytuacji życiowych.
[11:06] - Właśnie.
[11:06] - Bo są dwa sposoby. Albo świadomie podchodzimy do pracy nad swoim życiem i nad sobą i świadomie je kształtujemy, albo życie wymusza na nas to, czego mamy się nauczyć. Wiadomo jest, że druga opcja jest cięższa, bo kiedy my się uczymy normalnie w życiu? Jak przeżywamy jakąś traumę, jak ktoś nas zostawi, jak poczujemy się dotknięci, jak ktoś nam umrze, jak się rozchorujemy albo ktoś bliski nam rozchoruje, stracimy pracę, odejdzie od nas mąż. Wtedy dopiero zaczynamy się otrząsać z różnych rzeczy, które już dawno powinny być uporządkowane w nas.
[11:46] - Właśnie ja ci chciałam jeszcze opowiadać i naszym słuchaczom taką absurdalną historię kobiety, która chodziła dwa razy do roku do wróżki, spisywała wszystko, co ta wróżka mówiła od samego początku do końca, czyli miała punkty, które rzeczy wydarzą się w jej życiu. One były i dobre, i złe. I słuchaj, z tą kartką, pokazywała mi tę kartkę i mówi: „Ja odkreślam sobie rzeczy, które już się wydarzyły”. I ja patrzę na tę kobietę i mówię: „Słuchaj, ale to jest absurd. Dlatego, że to jest perspektywa, która jest na dany moment możliwa do zrealizowania, ale to jest wszystko do zmiany. Jeśli ty przyjmujesz to jako pewnik, to to się na pewno wydarzy. Miała taki punkt zapisany, że w maju przyjdzie złodziej, podpiszę z nim umowę i stracę pieniądze. I to się wydarzyło.
[12:37] - Tak, ale jak sobie tak wbiła w głowę, to jak mogło się nie wydarzyć?
[12:40] - I mówi tak: „Wiesz, ja odkreśliłam ten punkt. To się już wydarzyło, to jest poza mną”. A ja mówię: „Słuchaj, ty dostałaś informację i mogłaś zrobić z nią odwrotną rzecz. Miałaś informację, że przyjdzie taka osoba. Po co ty podpisywałaś tę umowę?” „A, żeby się karma zrealizowała”, rozumiesz? Tak że kochani, dlaczego o tym mówię? Nie żeby to wyśmiać, tylko żeby pokazać absurd myślenia. Jeśli my dostajemy jakąś informację od osoby, która postrzega pewne rzeczy pozazmysłowo, to nie po to, żeby ją przyjąć jako pewnik, tylko żeby ją przyjąć do tego: „Aha, ja mam robotę do zrobienia”.
[13:17] - Tak. Wykorzystać to, co osoby, które widzą więcej. Ja tak robiłam. Nim przyjęłam swoje własne jasnowidzenie i byłam w stanie się na nim oprzeć, to wcześniej czasami sobie do kogoś poszłam, ale wszyscy się ze mnie śmiali, bo mówili: „Po co ty chodzisz, jak ty i tak nie robisz tak jak ta osoba, tylko przeciwnie?” Ja mówię: „No właśnie po to chodzę”.
[13:35] - W tym jest sens właśnie.
[13:36] - Dokładnie po to chodzę. Jak mi na przykład powie, że pracę dostanę za pięć miesięcy, to myślę sobie: „No nie, przecież tyle nie będę czekać”.
[13:42] - Dokładnie.
[13:44] - Albo jak powie mi, że tutaj może się coś takiego i takiego wydarzyć, to ja zrobiłam wszystko, żeby to się nie wydarzyło. W związku z tym to jest tak, jak powiedziałaś z tym złodziejem. Jeżeli miał przyjść i podpisać, to jak ja się to dowiedziałam, to po to, żeby skorzystać z sytuacji i powiedzieć: „Przepraszam, ale z panem tego nie podpiszę”. Albo przynajmniej przejrzałabym tę umowę jeszcze raz i zobaczyłabym, gdzie są słabe punkty i czy w ogóle powinnam podpisać i jak to wszystko wygląda. Czyli my jesteśmy doradcami, którzy widzą więcej w określonej perspektywie. W związku z tym warto z tego skorzystać. Nawet w tym kontekście, jak na przykład często zdarza się tak, że przychodzą: „Czy ja będę z tym mężem do końca życia, bo nam się nie układa?” Ja mówię na przykład: „Na dzień dzisiejszy to właściwie sytuacja jest bardzo trudna do tego albo właściwie niemożliwa, żebyście zostali razem. Ale jeżeli ta osoba się zaprze, żeby jednak zostać, to przepracuje tyle rzeczy, że im się to uda”.
[14:41] - Dokładnie.
[14:42] - W związku z tym pytanie się i traktowanie tego tak bardzo poważnie jako, powiedzmy, to, co my mówimy, nie jest wyryte w kamieniu, że nie można tego wyciągnąć z powrotem i nic zmienić. To po prostu jest energetyka.
[14:57] - Właśnie tutaj jeszcze taki przykład mężczyzny, który zgłosił się bodajże dwa lata temu. Naprawdę miał bardzo trudną sytuację materialną i bardzo dużo długów. Jedyną rzecz, którą mógł spieniężyć, to był dom. Dosyć duży dom, duża wartość finansowa. I ja do niego mówię: „Żeby wyjść z kłopotów, najprostszą drogą jest zmienić swoje życie, ale najpierw zacząć od zmiany miejsca zamieszkania. Trzeba sprzedać dom. Dom będzie sprzedany korzystnie i jest to pierwszy krok do zmiany sposobu funkcjonowania w sprawach materialnych”. I na to słyszę całą litanię: „Ale co? Przecież ja na ten dom tak ciężko pracowałem, bla, bla”. I wszystkie argumenty na to, żeby jednak zatrzymać się w pewnym schemacie myślenia i funkcjonowania.
Ale co, życie przymusiło tak bardzo, że rzeczywiście dostałam kilka miesięcy później e-mail, że dom został rzeczywiście sprzedany bardzo korzystnie, że wyjeżdża mężczyzna za granicę. Ale była jedna kwestia, że pani powiedziała mi, że ten dom zostanie sprzedany. Już nie pamiętam, czy to w półtora tygodnia mu powiedziałam, a dom został sprzedany w przeciągu trzech miesięcy. Czyli tu mu się nie zgadzało. Ale słuchajcie, dlaczego? Dlatego, że my mamy możliwość przesuwania pewnych rzeczy w czasie poprzez własne decyzje. Jeśli my jesteśmy opieszali, żeby coś zmienić, wiadomo, że wszystko się wydłuży w czasie. Albo się uprzemy, że jednak nie, nie pójdę, nie wezmę tej opcji. To znaczy ona się w ogóle nie wydarzy, ale też z punktu widzenia moich doświadczeń można wszystko przyspieszyć.
[16:35] - Można przyspieszyć, można opóźnić i można też zamienić, powiedziałabym, bo ja nie wiem, w której audycji mówiłam, jak poszłam któregoś razu do bardzo znanej pani jasnowidz, która mi powiedziała: „Och, niech pani zostanie w Warszawie i nie wyjeżdża do tego miasta”, o którym ja myślałam, żeby pojechać. To chyba opowiadałam. Gdzie mi powiedziała, że tu pani zacznie od małego mieszkania do większego. I ja oczywiście nie posłuchałam, tylko mówię: „No to ja w takim razie i tak zrobię, jak uważam. Pojadę do tego drugiego miasta”. I okazało się, że tam spotkałam się z mężczyzną, ale sytuacja tych domów, o których ona mi powiedziała, zdarzyła się dokładnie identycznie.
[17:13] - No właśnie.
[17:14] - Czyli tylko w innej opcji. Czyli była perspektywa inna, mimo to, że niby zdarzyło się właściwie tak samo. W związku z tym pomyślałam sobie, że jeżeli chodzi o jasnowidzenie, to możemy tak krótko podsumować, że to są w większości przypadków potencjały, na które my mamy bardzo duży wpływ. Oczywiście najlepiej jest, kiedy my z tego wpływu korzystamy w bardzo świadomy sposób, ponieważ wtedy możemy wyciągnąć dla siebie jak najkorzystniejszą sytuację, jak najkorzystniejsze nauki, przejść przez jak najlepsze dla nas doświadczenia i korzystamy z własnej kreatywności. Natomiast można to też zrobić tak, jak Monia mówiła, na poziomie podświadomości. Tak samo może powiemy o kolejnym talencie, o którym wspomniałaś, ale chodzi tutaj o uzdrawianie wibracyjne. Zaczyna to być bardzo popularne w tej chwili w sensie tej nowej energii, że rzeczywiście u wielu ludzi ur- Uruchamia się uzdrawianie wibracyjne. Uzdrawianie wibracyjne oznacza, że mamy wibracje ciała energetycznego na tak wysokim poziomie, jak właśnie wcześniej powiedziała Monia, że jeżeli ktoś przebywa w towarzystwie takiej osoby, to siłą rzeczy wyższa wibracja wpływa na niższą wibrację drugiej osoby i pomaga mu przepracowywać sytuacje. Innym, powiedzmy ezoterycznym językiem można powiedzieć, że to są ci lightworkersi, którzy są przygotowywani do tego, żeby przyjść na Ziemię i pomagać całej ludzkości podnosić wibracje, co jest tożsame właściwie ze świadomością.
[18:56] - I teraz chciałabym wam powiedzieć, że na moim kanale YouTube Monika Jakubczak jest filmik z medytacją plastra miodu i jest to medytacja, która uruchamia nową matrycę zdrowia. To po pierwsze, ale uruchamia również uzdrawianie wibracyjne, więc w trakcie robienia tej medytacji nie dość, że uzdrawiacie siebie, zmieniacie melodię każdej komórki, dopasowujecie tę melodię do energetyki Ziemi tak naprawdę, to jeszcze osoby, które przy was siedzą w trakcie tej medytacji również na tym korzystają. Czyli wasza energia podwyższona, kiedy macie bardzo dużo światła w organizmie, natychmiast uruchamia procesy samouzdrawiania u innych ludzi. I w tej metodzie uzdrawiania nie trzeba dotykać, nie trzeba myśleć, nie trzeba mieć intencji. Po prostu samo to, że jesteście. Zauważam, że pojawia się bardzo dużo ludzi na świecie, którzy uzdrawiają w ten sposób miejsca. Moja rodzina jest rodziną nomadów. Zresztą Reniu, wiem, że ty też się przemieszczasz, ale to nie jest pozbawione sensu. Większość moich znajomych mówi: „Ty zwariowałaś na stare lata. Nie masz domu, nie masz miejsca, nie masz mebli, nie masz pięciu walizek.
Nie masz dobrobytu, jak każdy normalny człowiek w cudzysłowie, który ma 47 lat”.
[20:18] - A już ten wiek budzi podejrzliwość.
[20:21] - Tak, ale ja zawsze się tym denerwowałam i mówię: „Kurczę, coś w tym jest, to jest trochę nienormalne”. Ale później, po czasie zrozumiałam, kiedy dostałam wizję.
[20:28] - Tak, znam je.
[20:29] - Tak, że właśnie te zmiany miejsca zamieszkania mają swój cel. Ponieważ ja wcielając się tutaj na Ziemię podpisałam, w cudzysłowie oczywiście, pewne zobowiązania. Te zobowiązania zrozumiałam po latach, że pracując sama nad sobą, podwyższając swoje wibracje, kasując ciemne wypełnienia, wzrastam. I teraz tak: w jednym miejscu dokonuję swoją robotę, czyli zmieniam energetycznie zaprogramowanie miejsca, w którym mieszkam, czyli oczyszczam dom. Ci właściciele, którzy wracają później na to miejsce, niestety albo stety, bo różne są scenariusze późniejszego bycia mojej rodziny w tym domu, też przeżywają ogromną transformację i zmiany. Ale też weszłam w medytację i zaczęłam obserwować ludzi podobnych do mnie, co oni robią na poziomach przestrzeni. Oni mają tak silną energię, że na przykład mogą zmieniać wibracje powierzchni Ziemi, czyli przestrzeni nawet do 80 kilometrów od siebie. Często my nie mamy nawet świadomości, jaka jest nasza rola.
[21:42] - No tak, bo to są sprawy naszego wyższego ja.
[21:45] - Tak. Wybudzają potencjały u innych ludzi, czyli sąsiad, który mieszka dwie przecznice stąd, w sposób naturalny dla niego, moja wibracja i wielu osób wybudza u niego pracę duchową.
[22:00] - No tak.
[22:01] - Także to uzdrawianie wibracyjne w tej chwili będzie bardzo się rozrastać. Także teraz będziemy jeździć do różnych aśramów, śmieję się, czyli takich miejsc, schronień duchowych, gdzie będą ludzie siedzieć i w milczeniu pomagać nam przepracowywać różne rzeczy bez słów. Czyli to będzie już takie dawanie informacji wibracyjne, niesłowne, bo my wychodzimy z czasów, kiedy słowo uzdrawiało i leczyło. Czyli tu towarzyszył nam rozum, logika, transformacja przechodziła przez logiczny umysł. Teraz idą czasy, że umysł ominiemy i to spowoduje, że będą szybsze efekty uzdrawiania ciała, uzdrawiania ducha, uzdrawiania emocji. Także idą piękne czasy i wielu klientów, którzy do mnie przychodzą, dostaje taką informację, że oni mają talent uzdrawiania wibracyjnego. I kochani, pracujcie nad sobą, bo tutaj macie zadanie.
[23:05] - No tak, to prawda. Z drugiej strony się też śmiałam, przypomniało mi się, bo to widać też naszą drogę życiową czasami po naszych zachowaniach. Jak jeszcze nie chciałam przyjąć odpowiedzialności za to, że jednak jestem tym jasnowidzem i że podpisałam, tak jak ty, może z większą pokorą, ja z mniejszą, długo się na to nie chciałam godzić, wymyślając różne atrakcyjne zawody. Już mówiłam na przykład asystentki przystojnego szefa.
[23:32] - To mnie zawsze rozbawiało, jak mówiłaś: „Moim pragnieniem było zostać sekretarką”.
[23:38] - Niestety miałam różne pomysły w życiu, które kładły na łopatki moich znajomych i rodziców. Ale teraz przypominam sobie rozmowy na przykład ze znajomymi, którzy zawsze mówili: „Wiesz Renata, to niesamowite, że jak ktoś się rozwija, to ty tolerujesz wszystko. I jak głupio gada, i jak zadaje dziwne pytania i masz zawsze cierpliwość. Ale jedna rzecz wyprowadza cię kompletnie z równowagi”. Ja mówię: „Co ty? Co?” Taka zdziwiona. A ona mówi: „Jak ktoś nie chce się rozwijać”. I nagle tak mnie to uderzyło w głowę. Mówię sobie: „Faktycznie, na to nie mam tolerancji w ogóle”. I mogę powiedzieć, po pierwsze nie byłam uświadomiona w tym jeszcze.
Po drugie- Nie przyjęłam za to odpowiedzialności, że ja w tym pomagam innym ludziom. To mimo wszystko przedzierało się to na poziomie psychiki i poprzez zwykłe zachowania, takie normalne, moje ludzkie, dało się zauważyć, jaką tak naprawdę mam rolę do spełnienia. Tylko ona była dość dramatycznie przerysowana przez fakt, że ja tego nie akceptowałam. Bo oczywiście, że jeżeli akceptujesz swoją rolę, to wtedy podchodzisz do tych ludzi z miłością i to, że oni się nie rozwijają, to cię nie wkurza, tylko masz współodczuwanie. Buduje się twój szacunek dla drogi innego człowieka, dla decyzji innego człowieka i dystans. A w momencie, kiedy nie wyrażasz na to świadomej zgody i woli i nie przyjmujesz tego zadania, to potem są takie zabawne historie, jak na przykład to, co o mnie mówili, że na wszystko mam tolerancję poza brakiem chęci do rozwoju duchowego. Więc dręczyłam tak wszystkich. Nie tylko klientów, którzy proszą o to, żebym coś powiedziała, ale dręczyłam znajomych, rodzinę, dzieci, mężów, kogo tylko się dało. Rodziców. Więc mogło to być uciążliwe, ale pokazuje też pewien rodzaj drogi.
To chciałam powiedzieć tylko po to, żeby ludzie przypatrując się sobie i swoim różnym rzeczom, które są nieuświadomione, od razu mogą sobie na pewne rzeczy sami odpowiedzieć. Bo często mnie pytają, jaka jest moja droga, albo z jakiej planety pochodzę. I mogę powiedzieć, zaczęłam się, może nie irytować, bo to już przesada, ale zaczęłam widzieć w tym taki trochę bezsens. Bo to, skąd pochodzimy, ma wartość wtedy, kiedy my sami to odnajdujemy. Nie wtedy, kiedy ktoś nam powie, bo wtedy jest to tylko ciekawostka. Bo co z tego, że ja powiem z takiej i z takiej planety?
[26:06] - No tak, mnie to nic nie mówi.
[26:08] - Właśnie. W związku z tym, ponieważ ja tu jestem bardzo praktyczna i raczej wolę dawać praktyczne porady, to myślę sobie, to trzeba samemu wejść w medytację, znaleźć jakąś technikę, postarać się wejść w swoją wewnętrzną ciszę i spróbować samemu do takich rzeczy dochodzić, bo wtedy jest to dla takiego człowieka dużo większa wartość niż tylko zaspokojenie zwykłej ciekawości, skąd ja pochodzę. Albo z jakiej planety. Najlepiej, żeby mi się jeszcze wyświetliła nazwa.
[26:37] - Nazwa się może wyświetlić, ale to nic nie da sama nazwa.
[26:41] - Nie wyświetla mi się. Niestety tak dobra nie jestem. Nie wyświetla mi się.
[26:45] - Ale wiesz, jak my wchodzimy na przykład w medytację i prosimy o taką informację, to my widzimy, czy czujemy, czy doświadczamy cały zespół cech energetycznych, które istnieją na tej planecie.
[26:55] - To tak, to widzę.
[26:57] - I to jest olbrzymia wartość właśnie w tym, że ty sam, człowieku, dochodzisz do pewnych informacji, bo doświadczasz, celebrujesz tego wszystkiego wszystkimi swoimi zmysłami, takimi normalnymi, które my tu mamy i zmysłami poza zmysłami. I uczucia, i pojawiają się emocje, i pojawia się smak, zapach, kolor. To jest ogromna barwa wibracyjnej informacji, którą my stamtąd w sposób nieświadomy ściągamy i przypominamy sobie, kim jesteśmy. Także to jest wartość. Natomiast jeśli ja ci powiem: „Jesteś z Marsa albo jesteś z Wenus, albo jesteś z Księżyca, albo jeszcze z jakichś Plejad i tak dalej”. Co ci to mówi, człowieku?
[27:35] - Wiesz co, ja to nawet mówię, że czasami jest to planeta eteryczna, czasami zagęszczona. Mówię, jakie tam uczucia, w jaki sposób ludzie tam czy te istoty pracują. Natomiast mimo wszystko oczywiście to jest tylko dla mnie zaspokojenie ciekawości z umysłu. Natomiast uważam, że gdyby ten człowiek tego pytania nie zadał, tylko wszedł w siebie, w medytację i zaczął sobie to przypominać, to ma to dużo szerszy wymiar. Ja nawet z ciekawości zrobiłam coś takiego sama i pojawiło mi się, że właściwie wszystko jest pod wodą i właściwie pochodzę, przynajmniej z części, z miejsca, gdzie jest płytka woda, taka bardzo czysta, a wszędzie wszystkie budowle i wszystko jest pod spodem. I wszystko jest zakryte wodą. I właściwie cała planeta pokazała mi się zakryta wodą. I mogę powiedzieć, dało mi to określone doświadczenie mnie samej.
[28:26] - No właśnie.
[28:27] - Które mogłam odnieść do tego życia. Czy to było w symbolu, czy to faktycznie tak wyglądało, nie miało już znaczenia, bo pojawiły się pewne uczucia, pewne skojarzenia, pewne wyjaśnienie na przykład czegoś, dlaczego ja czasami reaguję tak, albo dlaczego na przykład zawsze uspokaja mnie woda. Chociaż mieszkałam całe życie w górach, w Sudetach, Wrocław, Wałbrzych. I okazało się, że nie uspokajają mnie góry. Uspokaja mnie morze. Jadę nad morze czy nad ocean, siadam, słyszę wodę, nawet w medytacji zwykły szum oceanu jest w stanie mnie wprowadzić w niesamowicie głęboki stan.
[29:00] - Czyli my przypominały sobie pewne rzeczy, pewien nasz rdzeń, który nam pomaga zrozumieć siebie i nasze funkcjonowanie i naszą misję właśnie w tym wcieleniu. I tak jak, Reniu, ty powiedziałaś, że pochodzisz z planety, gdzie właściwie można by było powiedzieć, że większość budowli jest pod wodą, to ja, pytając się o taki pierwotny rdzeń, skąd ja pochodzę, jakie energie mnie reprezentują poza skażeniem tutaj poprzez świadomość zbiorową. I dostałam przepiękną wizję. Planeta ogromnie malownicza, trochę przypominająca basen Morza Śródziemnego. Taki klimat, piękne trawy w kolorze takim żółtosłomkowym i mnóstwo wody, czyli właściwie wszędzie ocean, jakieś góry, skarpy. I miejsce, gdzie pokazane mi było, co ja tam robię, to było miejsce podobne do greckich budowli. Natomiast nie było żadnych ścian, tylko kolumny i między tymi kolumnami zawieszone kolorowe kotary, bardzo zwiewne, chroniące przed promieniami słonecznymi. Nie wiem, czy to było słońce, w każdym bądź razie przed światłem. I ja zapytałam się tam, jaka jest moja rola, co ja tam robię. I pokazane mi było, że ja siedzę z dziećmi właśnie w tej ogromnej przestrzeni poza budynkami.
Siedzimy w kręgu, trzymamy się za ręce i ja jestem nauczycielką podwyższania świadomości, czyli nauczam dzieci, w jaki sposób one będą realizować misję w następnych wcieleniach, w następnych przestrzeniach poprzez dotyk, przekazywanie informacji wibracyjnej, czyli z ciała do ciała. To było niesamowite. I tam nie było słów. Tam się nie jadło, tam nie mówiło się. Tam się porozumiewaliśmy tylko za pomocą dotyku. I to mi dało do zrozumienia, ponieważ całe dzieciństwo ja byłam autystyczna, można powiedzieć. Czyli ja zawsze obserwowałam, nigdy nie mówiłam. I tak naprawdę takie wycofanie, jak wszyscy mi mówili, że jestem introwertyczna, introwertyczką jestem, że mam problemy z komunikacją międzyludzką, że nie potrafię się wypowiadać, że mam z tym trudność, przyjęłam jako coś bardzo negatywnego, nad czym muszę pracować. A okazało się, że tak naprawdę to nie była moja przywara. To nie było coś, nad czym trzeba było pracować, tylko trzeba było to zrozumieć.
W momencie, kiedy to zrozumienie przyszło, to teraz widzicie, jak gadam normalnie jak katarzyna, nie mogę się zatrzymać. Ale po prostu zrozumiałam ten stan i zorientowałam się, że dziś planeta Ziemia nie jest przystosowana do tego na tym poziomie, na którym jesteśmy, żeby robić to za pomocą wibracji, przekazywać wiedzę za pomocą wibracji, bo jeszcze bardzo jesteśmy nastawieni na umysł i my musimy zwrócić się najpierw do umysłu, żeby umysł gdzieś tam w te swoje szufladki powkładał, dopiero zaczyna pracować podświadomość. Musimy pewne rzeczy, procesy jeszcze zrozumieć.
[32:04] - Tak.
[32:05] - No ale na szczęście już idą inne czasy.
[32:07] - Tak, to prawda. Chociaż aż tak bardzo bym się nie cieszyła, bo nie wydaje mi się, żeby te czasy przyszły w najbliższej trzy lat czy pięciolatce, tylko troszkę dłużej.
[32:15] - To pokolenia będzie trwało oczywiście.
[32:17] - Tak. No właśnie. Więc niestety nie jest to tak strasznie szybko, chociaż już rzeczywiście zaczyna się, bo nawet ja sama, tu może przejdziemy też do tej telepatii, bo tak gadamy na razie tylko o jasnowidzeniu i uzdrawianiu wibracyjnym. Ta telepatia też jest ciekawą rzeczą, bo poznałam parę osób wśród swoich klientów, którzy już za pomocą telepatii kontaktują się z innymi telepatami i bardzo mocno są nastawieni i na odbiór i na wysyłanie informacji. Natomiast ja ostatnio się zorientowałam, że właściwie całe życie, ale to w programach dawcy jak zwykle tkwiłam, ponieważ nastawiona byłam bardzo mocno na odbiór i zauważam, że co na przykład do kogoś zadzwonię albo przyjdę, albo pomyślę o tej osobie, to okazuje się, że ta osoba do mnie mówi tak: „A właśnie myślałam, żeby do ciebie zadzwonić" albo „A właśnie myślałam, żeby ciebie odwiedzić". I myślę sobie no niesamowite, dlaczego ja i to zazwyczaj telefonicznie, więc już zaczęłam sobie z tego żarty robić i mówię chyba oszczędzacie na telefonach, bo za każdym razem wy o mnie pomyślicie, ja oddzwonię i płacę za rozmowę. Natomiast pomyślałam sobie, że też chyba trzeba to uaktywnić w obie strony, czyli żeby też szła informacja i żeby inne osoby, że tak powiem, też odbierały mnie, żebym też poszła w stronę przekazywania informacji, a nie tylko była nastawiona na odbiór. Natomiast widzę wśród wielu osób już ostatnio, nawet na moich warsztatach pojawiły się dwie takie osoby, które naprawdę są dobre w tym, że nawiązują kontakt telepatyczny i on jest taki bardzo pełny, czyli jest i wysyłanie informacji i pobieranie informacji, także to też się coraz częściej zdarza.
[33:59] - Tak, już mają to uruchomione i tylko trzeba by było powiedzieć, że właśnie telepatia to nie jest nic innego jak widzenie pozazmysłowe i jest taka część naszego mózgu, konkretnie nie powiem jaka, bo centralnie nie widzę. Jest to tak jakby rozłożone, jakby to powiedzieć, tutaj, gdzie jest kość ciemieniowa. Ten obszar mózgu jakby jest odpowiedzialny za funkcje właśnie tego postrzegania pozazmysłowego, gdzie my ubraliśmy to w słowo... O czym my mówimy? Boże. O telepatii.
[34:34] - O telepatii.
[34:35] - Dokładnie. Słowo mi uciekło. I teraz tak telepatia to jest nic innego jak sczytywanie informacji nie tylko z człowieka, z jego myśli, natomiast to jest też sczytywanie informacji z przedmiotów, ze środowiska, z drzew. To jest umiejętność komunikacji pozawerbalnej. Ja to tak rozumiem. I rzeczywiście masz rację, że to zatacza coraz szersze kręgi, czyli to w jakiś sposób jest u nas naturalnie wybudzane. O tym się coraz częściej mówi. Właściwie można powiedzieć, że wszyscy to mają, tylko w jakiś sposób mówią: „A to przypadek, wiesz, myślałam o tobie, a ty do mnie zadzwoniłeś. A to jest taki przypadek". Także nikt tego nie rozwija w ten sposób, że aha, to nie jest przypadek, więc ja się temu przyjrzę, tylko to jest przypadek i puszczamy to.
Ale właściwie można powiedzieć, że nawet może z 95% osób po prostu takie zdolności ma, tylko jedni to pielęgnują i pozwalają temu być, a inni to negują mówiąc, że to jest przypadek.
[35:44] - A inni, że tak przerwę na chwileczkę, a inni właśnie się nastawiają na przykład tylko na odbiór, tak jak ja, albo tylko na dawanie informacji.
[35:51] - Dokładnie. I teraz tak oprócz właśnie tego spostrzegania pozazmysłowego, można by było powiedzieć, że mamy takie ośrodki w mózgu i tak naprawdę każdy człowiek je ma, że my ściągamy informacje na różnych płaszczyznach. Jedni ludzie ściągają informacje na poziomach werbalnych, czyli gdzieś tam analizują słowa klucze, doszukują się w zdaniach różnych komunikatów, niekoniecznie wprost. To jest też olbrzymia wartość.
[36:25] - Tak i talent.
[36:26] - Wyciągnąć prawdziwe znaczenie wypowiedzi. Inne osoby na przykład mają to postrzeganie pozazmysłowe, że pewne rzeczy wiedzą, czyli przychodzą informacje nie wiadomo skąd, a one wiedzą, orientują się w sytuacji, wiedzą. Wiedzą, że dane miejsce jest toksyczne. Wiedzą, że dany człowiek jest toksyczny. Wiedzą, że dane miejsce jest wspierające. Po prostu to wiedzą i nie potrafią wytłumaczyć skąd, na zadane pytanie: „Ale skąd wiesz?" „Nie wiem, po prostu to wiem". Są ludzie, którzy na przykład czują. Idą na przykład w środowisku osób chorych i natychmiast ich ciało odbiera wibracje choroby. Zaczyna boleć ich wątroba, stawy, jakby sczytują informacje i przetwarzają poprzez własne ciało. Są osoby jasnowidzące, które konkretnie zmysłem tym fizycznym widzą pewne historie, które rozgrywają się na pułapie takim czysto fizycznym.
I tu chciałam wam powiedzieć właśnie o tych różnicach, bo to jest ważne. Nie ma dwóch takich samych osób i jedno jasnowidzenie nie jest gorsze od postrzegania pozazmysłowego czy od telepatii. To jest wszystko w jednym worku. I taka historia, słuchajcie. Dostaliśmy takie wezwanie, taki ośrodek właśnie tego centrum wszystkiego najlepszego do tego, żeby pojechać do zamku do Dryrzewa, bo działy się tam bardzo dziwne rzeczy paranormalne. Żeby to zdiagnozować, pozamykać przestrzenie międzywcieleniowe, wibracyjne, żeby ten zamek móc sprzedać i żeby właścicielka odzyskała wszystkie pieniądze, które włożyła w remont, który nigdy nie mógł być dokończony. Pojechało nas tam siedem osób do tego zamku. Godzina dwunasta, idziemy tam robić pewnego rodzaju egzorcyzmy, można tak w cudzysłowie powiedzieć, czyli odprowadzać duchy, dusze osób zmarłych, które tam zostały zamordowane. Pojechał z nami Jurek Gracz. To jest dziennikarz, który pisze artykuły do Wróżki.
Osoba do tamtej pory bardzo sceptyczna, mówiąca, że trafiła do Wróżki przez przypadek, bo nie miała gdzie indziej żadnego wakatu, żeby pisać. Pisał wspaniałe artykuły dotyczące tajemnic Watykanu, w każdym bądź razie. No i miał zrobić fotoreportaż właśnie z tej naszej wyprawy. Idziemy wszyscy podekscytowani i nagle Jurek Gracz, już jak weszliśmy do sali tak zwanej balowej, do tego zamku, oczywiście to wszystko w ruinie było, zbladł. Było tam bardzo dużo świec, bo zapalaliśmy, więc było dosyć jasno. Widzieliśmy jego wyraz twarzy i mówi, cytuję: „O kurwa mać, czy ktoś widzi to, co ja?” Radek taki z boku stoi. Osoba, która jasnowidziała, czyli widziała po prostu energię, mówi: „Tak, ale co widzisz taką poświatę ducha? Idzie w kierunku balkonu na górze”. On mówi tak. I wiesz, złapali aparat i chcieli po prostu sfotografować to, co widzieli.
Czyli było wśród nas dwóch jasnowidzów. Właśnie ten Jurek Gracz, który był sceptykiem i zobaczył to po raz pierwszy na własne oczy i Radek. Ja czułam energię, nie widziałam wzrokiem, natomiast czułam, że coś się dzieje i moja wyobraźnia to, co czuję, przetransformowała mi na taki sam obraz, jak oni to zobaczyli. Jeszcze inne osoby po prostu odczuwały to w ciele. Ich ciało mówiło: „Aha, tu jest, robi mi się zimno”. To znaczy, że jest tutaj jakaś inna energia, inna wibracja martwa, prawda? Czyli tutaj właśnie chciałam powiedzieć o tym, że ile nas jest, tak mamy wszyscy te zdolności paranormalne, tylko zupełnie w inny sposób one mogą się odzwierciedlać. I nawet wśród słuchaczy było takie pytanie, czy możemy widzieć istoty świetlne w sposób fizyczny. I to już to do ciebie, Reni pytanie, czy my możemy widzieć?
[40:19] - Wiesz co, nie wiem, czy to jest pytanie do mnie jako do jasnowidza, czy do mnie jako do Renaty, bo mogę powiedzieć-
[40:24] - Jako do Renaty. Jakie jest twoje doświadczenie w tym?
[40:27] - To znaczy wiesz co, ja akurat osobiście nie mam z tym problemów, czyli po prostu widzę te istoty świetlne.
[40:33] - Okej.
[40:34] - Ja mam tendencję do widzenia w kolorach na przykład. Czyli duchy też widzę, ale duchów się bardziej boję, więc staram się nie widzieć. Natomiast istot świetlistych się nie boję, więc je widzę. Natomiast wydaje mi się, że to jest tak, że czasami — zresztą tutaj powiem nim tą kwestię powiem, to powiem jedną ciekawą rzecz. Jest taki człowiek, ja nie wiem, czy on nie jest właśnie Ukraińcem czy Rosjaninem. Ostatnio na jego bazie został zrobiony bardzo fajny film w kinie. Nie pamiętam też tytułu, ale opowiem historię, gdzie jeden człowiek doszedł do wniosku, że właśnie o tym, co mówisz, że jest taka część w mózgu, która pracuje jako wyobraźnia i oczy tylko to przetwarzają. I zaczął to stosować wśród niewidomych. I ten film generalnie oparty-
[41:20] - To jest metoda Bronikowa.
[41:22] - A widzisz, to okazało się, że zrobili film, gdzie cała akcja dzieje się w takim domu dla niewidomych, gdzie przyjeżdżają tam dzieci i uczą się życia jako niewidomy. I pojawia się nowy nauczyciel, który wykorzystuje wyobraźnię. On oczywiście ma bardzo trudne momenty, bo nie jest w stanie przekazać, o co tak naprawdę chodzi, ale jedna dziewczyna chyba się w nim zakochuje, tak to wygląda, on w niej. W związku z tym on jej to wszystko przekazuje. Potem to się nie kończy specjalnie szczęśliwie, bo jego wyrzucają, bo uznają, że to jest za bardzo niebezpieczna metoda, bo chodzi się bez laski i tak dalej, ale że tak powiem, też nie dają jemu czasu na to, żeby wyszkolić te wszystkie dzieci i tych wszystkich ludzi, którzy tam są. Natomiast sam fakt brzmi bardzo interesująco, że jednak można poprzez wyobraźnię. Zresztą też słyszałam kiedyś o jakiejś niewidomej, która stała się niby jasnowidzem, i ona nawet chyba pracowała dla rządu czy dla jakiejś policji, czy dla jakiejś takiej agencji. W każdym razie rzeczywiście wykorzystywała dar, że straciła wzrok Ale zaczęła widzieć normalnie rzeczywistość poprzez wzrok wewnętrzny.
[42:31] - Tak. I to jest bardzo możliwe.
[42:32] - Czyli z użyciem wyobraźni. I dzieją się takie przypadki. Oczywiście nie jest to nagminne w tej chwili jeszcze, ale też mogę powiedzieć, nikt nie doświadcza, nie ma tyle czasu i jeszcze w tej naszej świadomości ludzkiej nie wszyscy przyjmują to, więc nie robi się doświadczeń, eksperymentów, pracy. Trzeba trochę temu poświęcić czas, bo na naukę, na odkrycia poświęca się mnóstwo czasu, a na tego rodzaju rzeczy prawie w ogóle.
[42:57] - Jeśli chodzi o metodę Bronikowa, to byłam na kursie i doświadczyłam tego na własnej skórze, można powiedzieć na własnym mózgu, że jest to absolutnie możliwe, ponieważ w tym czasie, kiedy zapisałam się na kurs Bronikowa, właśnie oni to nazywają widzenie nocne, czyli wykorzystywanie takich sfer w mózgu, które odpowiadają za to, jak my poruszamy się i rozpoznajemy przedmioty w nocy, kiedy jest kompletna ciemność. I ja jeszcze nie byłam wtedy jasnowidzem, nie miałam rozwiniętych tych części w moim mózgu, tego rodzaju sczytywania informacji. Poszłam na ten kurs, gdzie już chyba na trzecim stopniu zakładali nam takie ciemne okulary. To nie były okulary, tylko takie zasłony, gdzie mieliśmy takie ćwiczenie, że babeczka stała przed całą klasą i myśmy mieli określać, w jakiej pozycji jest ułożone jej ciało. Oczywiście to poprzedzały dwa stopnie poprzednie, różne ćwiczenia, żeby uruchomić w ogóle te części mózgu. Natomiast nas było tam chyba siedem osób. Każda trafiała w dziesiątkę. Myśmy po prostu widzieli nie oczami, nie zmysłem wzroku, tylko mózgiem. I to było niesamowite, dlatego że myśmy reprezentowali wszystkie zawody w tej siedmioosobowej grupie i nie było tam osób o zdolnościach paranormalnych. Był matematyk, była pani fizyk, ja byłam nauczycielką, pedagogiem, był lekarz.
Także można powiedzieć, że prawie wszyscy sceptycy. Wspaniałe ćwiczenia. Też możecie znaleźć część tych ćwiczeń energetycznych proponowanych przez Bronikowa na moim kanale YouTube. „Ćwiczenia energetyczne” to się nazywa. Rzeczywiście on wykorzystywał te ćwiczenia w Związku Radzieckim dla uczenia osób niewidomych i niedowidzących. Była ta metoda bardzo popularna w tamtym czasie, kiedy był Związek Radziecki. Później ta metoda została przeniesiona do Stanów Zjednoczonych, gdzie została używana do pracy z dziećmi o ponadprzeciętnych możliwościach intelektualnych. Czyli znowu tę metodę zasubskrybowano sobie dla osób wyjątkowych, a powinna być wykorzystana właśnie dla osób, które mają upośledzony zmysł wzroku i właściwie dla wszystkich dzieci, bo to rozwija wszystkie funkcje naszego umysłu.
[45:29] - Dokładnie.
[45:29] - Natomiast ucięto temu nogi. Dlaczego? Możemy się tylko domyślać, że metoda, która przynosiła spektakularne efekty, ale wymagała pracy nie miesiąc, nie dwa, nie trzy, tylko niektóre osoby łapały to szybciej, inne musiały kilka lat pracować. Ale przecież chodzić też się nie uczymy od razu.
[45:47] - Właśnie. Po pierwsze, a po drugie bym powiedziała, że przecież tak jak na przykład uczymy się mówić czy na przykład robią badania naukowe chociażby, to one też nie trwają tydzień, dwa.
[46:01] - Dokładnie.
[46:02] - Tylko dużo dłużej. Więc może fajnie by było też zwrócić uwagę właśnie na to.
[46:10] - Właśnie. I fajnie by było, żeby powstały takie ośrodki w Polsce czy na całym świecie, właściwie dużo takich ośrodków, gdzie można by było przede wszystkim z dziećmi, z tym młodym pokoleniem pracować nad rozszerzaniem umiejętności naszego mózgu, bo tak naprawdę większość jest zaniedbywana, prawda? Ja swoje jasnowidzenie ćwiczę 16 lat. To jest kupa lat pracy, ale gdyby moi rodzice wspierali mnie w tych wszystkich moich talentach, umieli mnie wesprzeć, przecież oni też nie mieli pojęcia, w jaki sposób mnie wychowywać, czy jak mnie wesprzeć w tych moich uzdolnieniach, to dzisiaj na pewno bym była o wiele dalej w tym wszystkim i wiele rzeczy mogłabym zrobić lepiej. Natomiast jest, jak jest, ale uważam, że fajnie by było w takim ośrodku popracować z dzieciakami.
[47:00] - To jest moje marzenie. Ja tutaj zdradzę tajemnicę, że nawet mam takiego człowieka, który zostawił mi pomysł na to, żeby jednak zbudować coś takiego i zaczyna mi to coraz częściej chodzić po głowie. Ale na razie nic nie zdradzę na antenie.
[47:15] - Już zdradziłaś.
[47:16] - Troszeczkę tylko. Nie mam jeszcze do końca wyobrażenia, ale to zawsze mówię tak, zresztą wiesz o tym, że jak ja nic nie mam w głowie, to zawsze proszę Wyższy Ja, żeby to się pojawiło. Mimo że mam wrażenie, że jestem dość sprytna intelektualnie, to jednak jeżeli zaczynam sama wymyślać jakiś pomysł, to niestety nigdy mi on nie wychodzi. A dużo lepiej mi wychodzą na przykład te kursy. Góra mówi, że masz robić warsztaty. Ja myślę sobie: „Nie, ani nie mam co do powiedzenia”. A teraz okazało się, że warsztaty cieszą się bardzo dużą popularnością i ludzie są zachwyceni i ja jestem zadowolona, że to prowadzę w taki sposób, a myślę sobie: w życiu by mi to nie przyszło wcześniej do głowy. A to, co wymyśliłam dokładnie w tym miejscu, w którym teraz prowadzę warsztaty, że tam miała być ta przychodnia i rehabilitacja i wszystko to absolutnie mi nie wyszło, chociaż idea była genialna. Wydawało mi się wtedy.
[48:10] - Może i nie czas był na to wtedy.
[48:13] - Może i nie czas, ale może też nie o to chodziło. Ostatecznie przez ten wypadek to ani to się nie mogło wydarzyć, ani nie mogłam skończyć tej rehabilitacji, bo studia zaczęłam rehabilitacyjne, zaliczyłam pierwszy semestr i już miałam wypadek i nie mogłam. W związku z tym to też nie ma przypadków, że rzeczy się układają gdzieś tak, jak mają się układać. W tej naszej drodze pewne sprawy, jak to mówią, jak ty to ładnie powiedziałaś na początku, pewne zlecenia, to niestety tą sekretarką nie mogłam być, choćbym kreowała nie wiedzieć jak.
[48:42] - No właśnie.
[48:44] - Nie da się czasami wykreować.
[48:45] - Tak samo.
[48:46] - Tak, wyższe ja co innego mówi.
[48:49] - Mnie nigdy nie wyszło zostać pedagogiem specjalnym na pełen etat. Natomiast się śmieję, że jestem pedagogiem specjalnym dla dorosłych.
[48:57] - Na 24 godziny.
[48:59] - Na 24 godziny i realizuję ten zawód, można powiedzieć inaczej, dlatego, że wykorzystuję swój dar jasnowidzenia i wnikam głębiej. Właściwie bardzo dużo przypadków w tej chwili mam, że całe rodziny chcą pracować nad zmianą podejścia do rodzicielstwa i to mnie bardzo cieszy, żeby wychować nowe pokolenie już inaczej, żeby miało łatwiej, lżej, żeby przerwało ten cały łańcuch agresji i dominacji. I szkolenia tak naprawdę dzieci.
[49:31] - Daje to nadzieję. To może, Moniu, podzielimy się tak, że ty będziesz rodziców kształciła, a ja coraz bardziej idę w stronę dzieci?
[49:39] - Wiesz co, chyba takiego podziału to nie, bo ja też ogromnie lubię z dziećmi pracować. Może z małymi dziećmi nie mam kontaktu, może to nie jest moja droga. Natomiast całe życie przy mnie trudna młodzież była. Całe życie. Także tutaj z nimi mam dobry kontakt. Nie mówię, że wszystkie sprawy są łatwe i możliwe do wyciągnięcia, bo czasami ponoszę porażkę w cudzysłowie, że dana osoba już tak daleko zaszła w destrukcji, że w tym wcieleniu nie jest sposobem już pewnych rzeczy nadrobić. Ale co tutaj jeszcze?
[50:15] - Ja myślę, że może warto jest, ty na tych swoich arkuszach, to może o tym powiedz. Masz różnego rodzaju talenty wypisane. Ja ich wszystkich nie znam, ale może byśmy pokrótce chociaż wspomnieli jakieś nazwy, żeby ludzie się zorientowali na przykład, bo może okazało się, że część klientów to posiada, a nawet nie wie, co o tym poczytać czy gdzie, bo nie zna żadnego hasła. Więc może by powiedzieć coś na przykład, bo ja nawet nie wiem. Ty mówiłaś teleportacja, ale wydaje mi się, że jest jeszcze jakieś inne słowo, w którym wpływa się na-
[50:45] - Bilokacja chyba. Przenoszenie.
[50:47] - Bilokacja. Przenoszenie.
[50:51] - Ja nie znam kogoś takiego osobiście, kto by potrafił przenosić przedmioty. Filmiki na YouTube oglądałam. Trudno mi się odnieść do tego, czy to jest prawdziwe, czy nie. Ufam, że w przyszłości można by było tego dokonać, bo dlaczego nie?
[51:07] - Natomiast ja mogę opowiedzieć historię osobistą. Teraz mi się przypomniała, gdzie pojechałam do Nepalu, bo jak wiecie wszyscy słuchacze chyba wiedzą, że ja praktykowałam buddyzm tybetański. Pojechałam do Nepalu do takiego nauczyciela. I jest taka medytacja, która nazywa się medytacją tęczowego światła, co oznacza, że rozpuszcza się ciało fizyczne do tego stopnia, że wygląda jak eteryka, tylko patrzy się poprzez światło. I rzeczywiście byłam na takiej medytacji, na takim pokazie, gdzie nauczyciel po prostu rozpuścił ciało fizyczne do tego stopnia, wszyscy byliśmy zaskoczeni, że tam jakiś chłopak podbiegł i szybko z drugiej strony tego nauczyciela stanął i pokazał pudełko zapałek i poprzez to ciało to pudełko zapałek było widać. Także ciekawa rzecz, że jednak zdarzają się takie rzeczy. I kiedy doświadczyłam.
[51:59] - Od razu jak już jesteśmy przy tym, to pytanie było, czy każdy może lewitować i na czym to zjawisko polega? Prawdopodobnie na tym samym, prawda? Czyli rozpuszczaniu albo zmniejszeniu gęstości ciała.
[52:13] - Tak, żeby waga była lżejsza. Tak, pewnie coś w tym jest. Na tym się nie znam, powiem ci specjalnie wiele. To znaczy, czy każdy potrafi lewitować? Wydaje mi się, że to jest tak samo jak z jasnowidzeniem i z każdym innym talentem. Niby teoretycznie potrafi każdy, natomiast będą bardziej utalentowani, mniej utalentowani ludzie i jednym to wyjdzie bardzo dobrze, a innym nie.
[52:35] - Jedni będą mieli taką potrzebę, inni nie.
[52:37] - Właśnie, ja właśnie chciałam powiedzieć. Ja zawsze zadaję sobie pytanie, czy mi to w ogóle jest do czegokolwiek potrzebne i czy dla mnie samej ma sens, ale głębszy sens. Nie sens na zasadzie, że chcę być lepsza dlatego, że ja umiem lewitować albo że to takie niesamowite, w związku z tym trzeba umieć lewitować. Tylko zastanawiam się, ponieważ jestem praktyczna, na ile to jest dla mnie sensowne w taki głębszy sposób. Jeżeli poszerza moją świadomość, jeżeli powoduje, że jednak ta moja wibracja w związku ze świadomością wzrasta, jeżeli służy to nie tylko mnie, tylko ma na celu najwyższe dobro moje i wszystkich innych, to wtedy rzeczywiście się za to zabieram. Natomiast jeżeli nie, to ja aż taka strasznie ciekawska w tym kontekście nie jestem, żeby to umieć lewitować czy przesuwać przedmioty, czy zginać łyżeczki, bo potem tylko kupować trzeba nowe, więc w ogóle nie patrzę. Ale rozumiem też ludzi, że robią pewne rzeczy z ciekawości. Są takie typy, że na przykład jadą ulicą i zastanawiają się, co jest za następnym zakrętem. Ja się nie zastanawiam. Ja po prostu się koncentruję na tym, gdzie jadę w danym momencie.
Jak zajadę za zakręt, to zobaczę, co za tym zakrętem jest. Natomiast wiem, że są takie psychiki ludzi, że jadą i nie patrzą już, co jest tu dzisiaj, tylko już patrzą, co jest za zakrętem, już są ciekawi, co oni zobaczą. W związku z tym to tylko też kwestia, podejrzewam, psychiki ludzkiej.
[54:05] - To jest kwestia takiej ciekawości, przekraczania ludzkich możliwości, łamania stereotypów, co ludzkie ciało może zrobić, nad czym ludzki umysł panuje, nad czym nie. Więc właściwie można powiedzieć, że takie doświadczenia lewitacji mają i dobre, i złe strony, tak samo jak doświadczenia medytacji długoletniej ma dobre i złe strony. Dobre, bo pokazuje nam, że ludzkie ciało i umysł naprawdę jest Niezbadaną możliwością, prawda? A z drugiej strony ten człowiek, który medytuje przez osiem lat, ma wycięte osiem lat z życia. To jest druga strona. Także wszystko ma swoje plusy i minusy. Póki co, oceniając z punktu widzenia człowieka. No i mamy następne: jasnowidzenie. My możemy się podzielić z autopsji. Jak to u ciebie, Reniu, wygląda jasnowidzenie?
Na czym polega twoja praca? Jak ty to odbierasz? Jakbyś mogła to wytłumaczyć, co to jest?
[55:04] - Sama. Jak ja to sama odbieram? Prawdę mówiąc, już zastanawiałam się nad interpretacją tego, co widzę, na 10 różnych sposobów. Przyznam się tu słuchaczom, że nie mam zielonego pojęcia, bo niektórzy mówili, że gdzieś się kontaktuję z jakimiś wyższymi poziomami siebie, które mi mówią. Ja mówię: „Nie słyszę żadnych głosów”. Niektórzy mówią, że z księgi Akaszy. Inni mówią, że może po prostu wchodzę we fraktale i prawdę mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, co jest prawdą. Natomiast moje doświadczenie jest takie, że na samym początku pojawiały mi się wizje, które bardzo mocno wpływały na rzeczywistość, nakładały się równolegle na rzeczywistość, w której jestem, i to było bardzo uciążliwe. W związku z tym podjęłam decyzję, że będę odpowiadała tylko na pytania i w pewnym sensie skasowałam te wizje w sobie samej. Więc teraz koncentruję się na odpowiedzi.
Czyli jeżeli ktoś mi zadaje pytanie, to ja po prostu widzę, wchodzę w, można to nazwać, fraktal czasowy możliwości danej odpowiedzi i te odpowiedzi widzę. I czasami je widzę jako energię, której nie da się przetransformować w słowa. Wtedy mam problem. Czasami mam bardzo dużą łatwość przetłumaczenia tego na polskie słowa.
[56:23] - Przepraszam, że ci przerwę. Widzisz umysłem, czy widzisz wyobraźnią, czy widzisz wzrokiem?
[56:30] - Mogę powiedzieć chyba żadną z tych trzech rzeczy. Ani umysłem, ani wyobraźnią, ani wzrokiem. Ponieważ w tym jasnowidzeniu, które ja robię, to jest takie przedziwne uczucie, że muszę wejść w stan, w którym wychodzę poza siebie. I dopiero wtedy, kiedy uda mi się ten stan osiągnąć — teraz już jestem w tym dobrze wypraktykowana, na początku trwało to dużo dłużej, teraz trwa tylko chwilę — to jeżeli uda mi się ten stan osiągnąć, w ogóle wyjścia poza siebie, to dopiero wtedy widzę odpowiedź. Jak mi się nie uda, to ja po prostu nie widzę odpowiedzi. Najnormalniej w świecie. Dlatego mam trudności, bo nie wiem, jak to nazwać. Bo to ani umysł, bo ja od umysłu muszę odejść, ani odczucie, bo też muszę od tego odejść, ani intuicja, bo też muszę od tego odejść. Dlatego nie mam pomysłu, jak to nazwać. Jest to w każdym razie dla mnie cały czas zadziwiające, ale tak to wygląda.
[57:25] - Jest to jeszcze tajemnicą.
[57:27] - Tak. To znaczy może brakuje mi słów, bo na przykład miałam takie jasnowidzenia, gdzie zadali mi ludzie tak specyficzne pytania, teraz już nie pamiętam, ale naprawdę specyficzne. Ja weszłam w odpowiedź i zobaczyłam tą odpowiedź, natomiast nijak nie mogłam znaleźć słowa, w którym mogłabym tą odpowiedź przetransformować na ludzki umysł, tak żeby powiedzieć, że to jest to i to, czy o to i o to chodzi. Mówię, znam odpowiedź, widzę, ale tak jakby mój mózg i moje słownictwo nie było w stanie ogarnąć tej odpowiedzi. W związku z tym nie mogłam tego zrobić, tylko miałam takie niejasne przeczucie energii i nic więcej. Także czasami w tym kontekście jest to trudne i trudno to nazwać, ale wydaje mi się, że jasnowidzenie w nas też się bardzo mocno rozwija, przyjmuje różne płaszczyzny, z różnych poziomów patrzymy i cały czas to się rozwija, idzie do przodu.
[58:20] - Ja muszę powiedzieć, że ja nie mogę siebie nazwać jasnowidzem, dlatego że ja nie widzę wzrokiem tego, co chcę powiedzieć. Natomiast jeśli mam osobę naprzeciwko siebie, która zadaje mi pytania, to mam przeczucie. Pierwsza rzecz: pojawiają się przeczucia, zaczynają napływać myśli, potem całe zdania, potem to się rozkręca, napływają całe obrazy, pokazuje się perspektywa szersza z jakimś filmem krótkometrażowym na początku, potem w trakcie rozmowy, dodatkowych pytań pojawia się film długometrażowy, ale to pojawia się w wewnętrznym ekranie. Tego nie można nazwać umysłem. To jest jakaś sfera w mózgu poza tym wszystkim. Ale to nie jest widzenie wzrokiem. Oczywiście ja patrzę na osobę, ale informacja przychodzi z zupełnie innej perspektywy. Nie z oczu, nie z uszu, nie z wibracji. To jest ponad czasem. Jak to nazwać?
To jest z jakiejś niesamowitej przestrzeni, której nawet nie można określić słowami. Ja nie czuję na przykład, jak niektórzy, jeśli ktoś przychodzi, to czują w sobie choroby danej osoby. Ja nie czuję, nie widzę. Natomiast najpierw pojawiają się informacje wszystkie oprócz konkretnego miejsca choroby, tylko pokazuje mi się historia powstania choroby. Czyli najpierw relacje omawiam, wszystko dookoła i dopiero potem to wszystko wpływa i pokazuje mi się jak lej i pokazuje mi się miejsce. Tą całą sytuację masz zakodowaną, człowieku, na przykład w jamie brzusznej. Także ja właściwie powinnam się przemianować nie jako jasnowidz, tylko jasnowiedz.
[01:00:17] - Ale wiesz co mi się wydaje? Bo tak słucham ciebie i jak patrzę, jak ja widzę pewne rzeczy, to mogę powiedzieć właściwie Ja nie wiem, czy jest w ogóle jasnowidz, który widzi oczami.
[01:00:28] - Ja też nie wiem.
[01:00:29] - Ja też nie widzę tego oczami fizycznymi i wydaje mi się, że chyba żaden nie widzi oczami. Niektórzy widzą rzeczywiście na ekranie, bo pamiętam taką jedną jasnowidz, która żeby zobaczyć pewne rzeczy, to zawsze musiała zamknąć oczy. Natomiast na mnie to działa dość przeciwnie. Jak zamknę oczy, to gorzej mi się skoncentrować i gorzej widzę, a jak mam otwarte, to lepiej widzę. Jak odchodzę z siebie, to pojawia mi się taka specyficzna przestrzeń, w której to wszystko widzę. Bioenergoterapeuta czy jasnowidz bioenergoterapeuta nie widzi, chociaż może niektórzy widzą w aurze.
[01:01:12] - Chyba widzą w aurze. Ja miałam koleżankę, która miała taką zdolność, ale miała taką zdolność, która się otwierała po alkoholu. Ale wiesz dlaczego? To ma swoje uzasadnienie. Dlatego, że się rozluźniała.
[01:01:25] - Tak. To znaczy ja przecież też nie widzę. Ja przecież pracowałam jako uzdrowiciel tyle lat i teraz dochodzę do wniosku, że ja to widziałam też w jasnowidzeniu, te choroby. Aury widzę, ale nigdy nie widzę chorób w tych aurach. Przynajmniej do tej pory nie widziałam chorób.
[01:01:45] - Wszystko przed tobą.
[01:01:47] - Ale zaczęłam widzieć niedawno na przykład, co mnie zdziwiło, na odległość, słysząc tylko imię. Zaczęłam widzieć osoby bądź istoty, które są przypięte do ciała energetycznego człowieka. I to widzę, co ciekawe tylko w jasnowidzeniu. Nie widzę tego, jak osoba stoi przede mną, żebym zobaczyła aurę i w aurze kogoś przyczepionego. Tylko jak spojrzę w jasnowidzeniu, to widzę od razu aurę i widzę, gdzie jest przyczepiony.
[01:02:10] - A ja mam właśnie taką śmieszną historię à propos istot przyczepionych do naszego systemu energetycznego. To było w Rzeszowie trzy lata temu. Szliśmy sobie z mężem na spacer. Wisłok chyba tam mają w Rzeszowie. W każdym razie idziemy, nakarmiliśmy kaczki chlebem i idzie człowiek, który wyglądał na studenta. Idzie, patrzy przed siebie niby nic, a ja do mojego męża mówię — nie widziałam tego, tylko czułam — „Zobacz za chwilę, jak będzie się zachowywał. Ma trzy istoty bezcielesne przyczepione do kręgosłupa dolnego. Zaraz będzie wyprawiał jakieś seksualne rzeczy”. Słuchajcie, przechodzi koło nas, on się za jajka drapie, trzęsie. Za chwilę taki zawstydzony.
Patrzy, my go widzimy i idzie szybkim krokiem. Ja mówię: „Widzisz, tak działają istoty. Zmuszają człowieka do wykonania pewnych funkcji, żeby wygenerować energię wstydu na przykład u tego człowieka, żeby się tym pożywić”. To było nieprawdopodobne. Ja jak tak kopara mu opadła, mówi: „Jezu, skąd ty to wiedziałaś?” Ja mówię: „No patrzyłam po prostu na to, co oni z nim wyprawiają”.
[01:03:20] - To miałaś zabawę.
[01:03:22] - Nie za bardzo, bo też się zawstydziłam.
[01:03:29] - To dobre było. Ja tego nie widzę. A szkoda, bo bym miała też dobrą zabawę. Nie można się z tego śmiać, chociaż sami w jakiś sposób przywołujemy.
[01:03:45] - Nie no, zawsze jest ta klamka od środka. Czyli my dajemy pozwolenie pewnym rzeczom, niekoniecznie na poziomie świadomego umysłu, ale na różnych innych poziomach. Gdzie już tutaj tłumaczyłyśmy z Anią, że te wyższe poziomy to też jesteśmy my, prawda? Tylko że my nie wiemy, co oni tam wyprawiają tak naprawdę. Potem się okazuje dopiero, jak mamy zaprogramowanie sytuacji, jakie się wydarzają w naszym życiu, nie możemy sobie poradzić z tym.
[01:04:10] - Teraz mi przyszło do głowy, właściwie nie wiem czemu, ale pomyślałam, że może warto, mimo że to wydaje się niespecjalnie tematyczne, to chciałam tylko jedno zdanie powiedzieć na temat wolnej woli i tej kreacji, że tak naprawdę to kreuje nasze wyższe ja i nasza wolna wola to jest wola naszego wyższego ja, a nie nas jako tylko tych w tym ciele. Że tutaj w ciele to jest tylko część naszej świadomości. Może to dlatego, żeby pamiętać o tym, że nasz umysł i nasze ludzkie ciało i ego ograniczone tutaj ma różne pomysły. Chciałoby być jasnowidzem i telepatą i umieć lewitować i umieć ciało rozpuszczać i pięć tysięcy różnych rzeczy.
[01:04:50] - A jeszcze chciałam być kucharką.
[01:04:52] - Proszę bardzo, to jesteś sekretarką. Ja jeszcze miałam jeden pomysł. Chciałam być fryzjerką, ale taką fryzjerką ze stylizacją.
[01:05:03] - Wyższa półka.
[01:05:04] - Tak, wyższa półka. Dokładnie. W związku z tym pomyślałam sobie, że chyba ten temat jest związany — tak pomyślałam też przed chwilą — że chyba trzeba to podkreślić, że te talenty, o których mówimy, które akurat my posiadamy, czy część ludzi też posiada, bo też mnie pytali ludzie, mówią: „Proszę pani, a czy ja mam talent jasnowidzenia?” I czasami widziałam, że mają rzeczywiście. Natomiast od razu pojawiała się odpowiedź, że nie trzeba tego tutaj tak rozwijać, że droga życiowa jest zupełnie inna i trzeba rozwinąć zupełnie inny talent, bo po co innego się przyszło.
[01:05:39] - Dokładnie. Także tutaj musimy sprostować, że my nie wyśmiewamy pracy związanej z sekretariatem ani nie mówimy źle o fryzjerkach, bo ja szanuję bardzo ich pracę. Sekretarka to jest wspaniała logistyka.
[01:05:53] - Ciężka praca.
[01:05:54] - Dokładnie. Bardzo ciężka praca, wspierająca na drugim froncie, ale od zorganizowania tej pracy dużo zależy. Tak samo fryzjerki. Dzięki temu mamy ładne fryzury, możemy pielęgnować sobie włosy. To jest wszystko bardzo przydatne, tylko dla każdego jest co innego. Gdybym ja została na przykład kucharką, nie byłoby to fajne.
[01:06:17] - Ja zawsze klientom mówię jedną rzecz: patrzcie na swoje potencjały i wybierajcie dla siebie coś, co zawiera największy potencjał. Często na przykład w pracy mnie pytają: a jaka praca? A ja mówię tak: może pani wykonywać mnóstwo prac. Taką i taką i taką. Ale najlepsza opcja jest taka, kiedy ja pani nie powiem konkretnego zawodu, tylko powiem pani cechy i talenty, które pani posiada, a pani do tego wybierze pracę, która będzie w stanie wykorzystać największą ilość pani talentów, w którym pani będzie czuła się zrealizowana. Po prostu.
[01:06:49] - Dokładnie. Właśnie.
[01:06:51] - Także pamiętajmy też o tym, że oczywiście teraz mówi się bardzo dużo o tej transformacji. Mówi się bardzo dużo o tych talentach, o tym, że wszyscy zostaną telepatami, jasnowidzami, uzdrowicielami i tak dalej. Ale pamiętajmy, że też będą nam potrzebni ludzie utalentowani muzycznie, którzy będą śpiewać albo którzy będą grać na instrumentach i niekoniecznie muszą rozwijać w sobie jasnowidzenie. Wystarczy, że rozwiną na przykład talent grania na pianinie.
[01:07:16] - No i potrzebni nam rolnicy. Bio.
[01:07:22] - Przecież pamiętajmy o tym, że to nie są jedyne talenty. I dlaczego tak mówię? Dlatego, że chciałabym podkreślić, że to nie są żadne talenty, które można byłoby nazwać najlepszymi i najbardziej wartościowszymi. I mówienie o nich, że tylko człowiek rozwinięty może coś takiego rozwinąć. Tutaj powiem jedną przykrą historię człowieka, który był jasnowidzem, genialnym jasnowidzem naprawdę, bo miałam z nim bezpośrednią styczność. Wyobraźcie sobie, że ten człowiek wykorzystywał starsze kobiety, starszych ludzi do tego, żeby im przepowiadać różne rzeczy. Wiedział, że one będą umierać, więc manipulował nimi, a wcześniej one przepisywały na niego wszystkie mieszkania, domy i tak dalej. W związku z tym można powiedzieć, trudno by było nazwać tego człowieka wysoką świadomością i wysoko rozwiniętym, jeżeli taki talent wykorzystywał w taki sposób przeciwko drugiemu człowiekowi.
[01:08:19] - Właśnie tutaj te talenty też nie mają absolutnie powiązania ze świadomością człowieka.
[01:08:25] - Z moralnością i ze świadomością na zasadzie wysokiej świadomości istoty ludzkiej. O tym też pamiętajmy. W związku z tym to nie jest tylko kwestia tego, czy to OOB, co się mówi, wychodzimy z ciała. To, że wychodzimy z ciała, to nie znaczy, że jesteśmy lepsi od innych, którzy tego nie potrafią zrobić.
[01:08:43] - Otóż to.
[01:08:44] - Na przykład pan, który pracuje na roli, ma dużo wyższą świadomość, a codziennie kopie w ziemi niż człowiek, który umie wychodzić z ciała.
[01:08:53] - Kłaniamy się wszystkim rolnikom. Od was dużo rzeczy zależy. Dziękujemy, że możemy spożywać codziennie posiłki, owocki i warzywka. Dzięki wam za to.
[01:09:01] - Tak. W związku z tym pamiętajmy o tym, bo to takie chyba znaczące, żeby jednak to wspomnieć, że nie rzucajmy się wszyscy na to, że muszą być jasnowidze. Wszyscy musimy zostać jasnowidzami. Nie, po prostu znajdujmy w sobie te talenty, rozwijajmy te, które mamy. Cieszmy się z nimi, bo po to przyszliśmy. Nie wszyscy przyszli tu zostać jasnowidzami, nie wszyscy przyszli zostać tutaj uzdrowicielami. Potrzebni nam są jeszcze różni ludzie różnego pokroju do tego, żebyśmy się rozwijali właśnie w transformacji.
[01:09:32] - No i dbajmy o stare zawody. Kochani, dbajmy o stare zawody, nie wstydźmy się. Ja wiem, że nasza społeczność pewne zawody, które są ważne od podstaw w strukturze naszej społecznej, zepchnęła na granicę szacunku.
[01:09:49] - Tak.
[01:09:50] - Natomiast te zawody, też kiedyś w audycji mówiłam które, tak naprawdę nie wymagają takiego wielkiego szacunku jak polityk.
[01:09:57] - Tak. Zostały bardzo mocno... Menadżer.
[01:10:00] - Dokładnie. Wysforowane, sztucznie wysforowane i ta hierarchia ważności społecznej zupełnie odwróciła się. Także przywróćmy z powrotem rangę tym zawodom, które rzeczywiście są ważne, które są od podstaw, które nam porządkują z jednej strony życie materialne, a z drugiej strony pomagają w tych realiach materialnych się odnaleźć. Dziękuję wam, że jesteście cieślami. Dziękuję wam, że robicie przepiękne meble, że umiecie tapicerkę robić na moich fotelach. Dziękuję wam za to, że mam urządzony dom.
[01:10:35] - Ja tak à propos właśnie tej ciesielki, co mówisz, to chciałam też powiedzieć, że chyba to młodsze pokolenie zaczyna się zmieniać, ponieważ patrzę na mojego syna i syn zaczął tutaj w Polsce jeszcze liceum, zwykłe liceum ogólnokształcące, natomiast pojechał do Niemiec. Najpierw oczywiście musiał przejść kurs niemieckiego. On zdążył tylko trzy miesiące, bo już zaczął się rok szkolny, w związku z tym musiał pójść do szkoły. No i co wybrał? Rozmawiałam z nim i mówię: synu, może pójdziesz tu do liceum? A Filip mówi do mnie tak: mamo, ale po co? Nic z tego nie będzie. A potem znowu jakiś menadżer albo biznesmen ze mnie wyrośnie. Mówi: a ich już tutaj jest sporo i to takie strasznie nudne. Mówi: ja bym chciał chyba właśnie ciesielkę budowlaną.
Tam w Niemczech nazywa się to zimmerer i bardzo jest szeroki ten zawód i widzę właśnie, że Niemcy bardzo duży nacisk kładą właśnie na zawody i widzę, że młodzież taka jak mój syn właśnie wybiera i coraz bardziej wraca do takich zawodów, które łączą ich z ziemią, łączą ich z naturą, łączą ich z tworzeniem rzeczywistości w zupełnie inny sposób. Nasze pokolenia to wszyscy chcieli studia, studia, studia. Oby mieć tylko papier magistra, a młodsze pokolenia już zaczynają patrzeć praktycznie, jak można budować tą ziemię od podstaw w nowy sposób.
[01:11:48] - No i bardzo fajnie.
[01:11:49] - I to chyba też jest zmiana świadomości.
[01:11:51] - Tak, ale Niemcy są specyficzni, dlatego że to jest naród bardzo praktyczny i tam cały czas, właściwie odkąd pamiętam, przykładało się wagę do praktycyzmu. Praktycyzmu w ubiorze, w mieszkaniu i w zawodach. Ja pracowałam tam przez rok W fabryce Getränke Kombinat produkowaliśmy napoje gazowane i tam wielkim szacunkiem jednak cieszyli się robotnicy, muszę ci powiedzieć.
[01:12:15] - No tak.
[01:12:15] - Mieli wszelkie dotacje. To za czasów, kiedy jeszcze była komuna, ale wszelkie dotacje. Duży szacunek dla, jak oni to nazywali,
[01:12:23] - Ja wiesz co ci powiem? Że jak jadę przez Berlin, na przykład uda mi się rano jechać albo po południu, gdzie robotnicy idą do pracy bądź wracają, to wyobraź sobie, że tam jest już taka moda, taki rytuał, że oni nie przebierają się, tylko jadą w tych roboczych ubraniach. Każdy zawód ma inne robocze ubranie i po tych roboczych ubraniach można poznać, co kto wykonuje. I oni są z tego dumni. Mój syn wraca w takim specjalnym ubraniu granatowym z grubego sztruksu, w spodniach z dwoma zamkami złotymi z przodu i z kamizelką koniecznie w sześciu guzikach. Elegancko. I powiem ci, że wszyscy są z tego dumni, cieszą się, każdy ma specyficzne buty. Natomiast u nas to po prostu wszyscy się wstydzą.
[01:13:12] - Dokładnie.
[01:13:14] - I wstydzą się czegoś, co tak naprawdę daje nam to, że mamy domy wybudowane, że mamy na ogródkach działkowych ładne domki. To po prostu zaczyna to być dość irytujące, więc właściwie cieszę się. To w Niemcach akurat lubię, prawdę mówiąc. Oczywiście też jestem praktyczna, więc lubię. Troszkę zajmuję się jednak tą ezoteryką, więc tu gdzieś równoważę się wewnętrznie. Natomiast wydaje mi się, że też fajnie jest, że ludzie zaczynają czuć tę naturę, cieszyć się nią.
[01:13:43] - Właśnie tutaj poruszyliśmy temat, że każdy naród ma swoją wibrację, energię i wnosi coś pozytywnego dla całego świata. Niemcy — praktycyzm. Pomijając całą ich historię, walki, pierwsza, druga wojna światowa. Omijamy to. To jest przeszłość. Praktycyzm. Ja bym się świetnie na przykład odnalazła w Italii, ponieważ ja mam silnie rozwiniętą Wenus, jak ja się śmieję. Ja uwielbiam piękno, uwielbiam modę, bawić się modą, uwielbiam piękne przedmioty i tam bym się czuła jak rybka w wodzie.
[01:14:13] - Ja tam marzę o Nowej Zelandii, ale nie wiem, kiedy mnie będzie stać na bilet.
[01:14:17] - Wiesz co, ja też bym chciała tam zamieszkać przez jakiś czas w Nowej Zelandii. Natomiast ja mówię o energii, która jest ze mną kompatybilna, to Włochy. Piękno, ich podejście do życia, uwielbienie kobiet. Oczywiście dla naszej kultury takie specyficzne, bo oni są w tym aż tacy, może natrętni to jest złe słowo, ale tacy namolni. Natomiast jest coś w tym kraju pięknego, taka celebracja życia, jedzenia. Do tej pory lubię jeść, chociaż tutaj mówiłyśmy na antenie, że będziemy ruszać w przyszłości w breatharianizm, ale dzisiaj na wyterenie przed audycją ci mówiłam: „Kurczę, jestem na samych owocach. Właściwie jestem głodna i marzę o tym, żeby coś zjeść, a ciało już odrzuca. Nie mogę”. Jak zjem coś gotowanego na przykład, brzuch mam potwornie wzdęty, nie radzę sobie już z takim pożywieniem gotowanym albo jak zjem coś w większej ilości, to po prostu jest katastrofa. Jedyne co, to na owocach mogę jeszcze jechać i jakoś się czuję.
A im mniej jem, tym jestem silniejsza, mam więcej werwy i taki spokój przychodzi. Ale kochanie, 12:32.
[01:15:25] - O, kończymy.
[01:15:28] - Zostało nam jeszcze jasnosłyszenie, ale to już innym razem. Także na kilka pytań jednak w trakcie audycji udało nam się wpleść do naszego tematu, więc na pewno będą słuchacze usatysfakcjonowani. Ja jeszcze apeluję, kochani, żebyście naprawdę utrzymywali spokój na blogu, nie denerwowali się dla osób, które mają inne zrozumienie tematu, bo każdy z nas idzie w swoim indywidualnym tempie i widzi temat z innej perspektywy. Także bądźmy dla siebie tolerancyjni, uśmiechajmy się do siebie i jak najmniej krytyki, pouczania, bo to jest nam niepotrzebne po prostu. Wyciągajmy dla siebie najlepsze informacje. Także co, zanim przejdę na buziaki, to chyba powiemy coś jeszcze.
[01:16:17] - To znaczy na końcu powiemy chyba — może ty zacznij — o warsztatach, o tym, jak cię można znaleźć, jak to zwykle w każdej audycji.
[01:16:25] - Kochani, zapraszam na blog Zmiany 2012 do komentowania audycji. To przede wszystkim. Na tym się na razie koncentruję. Zbieram wasze pytania i będziemy ich używać w następnych audycjach. To po pierwsze. Druga rzecz. Serdecznie was zapraszam na prywatne sesje jasnowidzenia. Zgłasza się z audycji coraz więcej osób. To mnie cieszy. Pytacie o indywidualny dobór diety.
To znaczy, że to, co my mówimy, to do was trafia i chcecie podejścia indywidualnego. Także jeśli macie ochotę, to dalej tutaj się ze mną kontaktujcie. W każdy weekend będziemy do końca sierpnia przyjmować na Drogę do Wolności Oczyszczanie Duchowe w Krakowie. Potem prawdopodobnie przenosimy się, nie wiem jeszcze gdzie, czy to będzie pod Krakowem, czy to będzie jakieś inne miejsce na świecie. Także na razie jesteśmy do końca lipca dostępni w Krakowie każdy weekend. Zapraszamy. Fajna metoda, można sobie skrócić pracę nad sobą bardzo szybko. Jeśli ktoś ma ochotę u nas przenocować, mamy dwa miejsca noclegowe i macie u nas posiłki wegańskie. Wszystko jest w kosztach. Dobrze gotujemy, ludzie są zadowoleni.
Nawet już jest fama na mieście, że u Moni można dobrze zjeść.
[01:17:43] - Tu się przyłączę. Znałam to jedzenie, byłam u niej gościnnie. Dobrze gotuje.
[01:17:49] - Także mamy z Lenią jeszcze wspólny projekt dotyczący właśnie spotkania na żywo Café de Flore. Będzie to spotkanie płatne, ale to już w poprzednich audycjach było mówione. Zbieramy na razie chętnych. Data: 22 czerwca, to konkretnie. Natomiast miejsce jest zależne od tego, czy będziecie się zgłaszać. Na razie nie ukrywam, że jest zbyt mało chętnych, żeby te warsztaty zorganizować. Także chwila cierpliwości. Zgłaszajcie się i pewnie tydzień przed podamy, czy te spotkanie się odbędzie, czy nie. Tak. Myślę o swoich osobistych spotkaniach z wami dotyczących zdrowego sposobu życia.
Przede wszystkim będę się koncentrować na zdrowiu ciała fizycznego, ale to na razie jest projekt. Zastanawiam się, jak to zrobić, trochę czasu potrzebuję. To tyle. Reniu, oddaję ci głos.
[01:18:48] - Ja oczywiście też sesje jasnowidzenia. Tutaj na antenie zawsze podawany jest na początku i na końcu audycji adres e-mailowy: renatajasnowic@gmail.com bądź przez stronę internetową. To jest niemiecka strona, ale będzie napisana: helsee.pl. Robię oczywiście też poza sesjami indywidualnymi warsztaty. Warsztaty najbliższe, okazało się, że choć nie przypuszczałam, że będą w Poznaniu, ale okazało się, że zgłosiło się tylu chętnych, że odbędą się w Poznaniu. To już będzie lipiec. Z tego, co pamiętam, to jakiś weekend 15, 16 albo 14, 15. Nie pamiętam, bo to właśnie uczestnicy wymyślili termin, do którego ja się ewentualnie miałam dostosować. Ale ponieważ weekend pasuje mi, staram się jak najmniej w weekend pracować, to ten warsztat może się odbyć. Więc lipiec jest Poznań, a 3, 4 sierpnia, czyli pierwszy weekend sierpnia to jest Warszawa.
To są warsztaty praktyczne z medytacjami na bazie medytacji. Integracja wewnętrznego dziecka i wyższego ja. Sposoby jak pracować, jak tworzyć rzeczywistość, jak oczyszczać siebie, jak kreować takie życie, jakie byśmy chcieli. To właściwie wszystko.
[01:20:07] - Pożegnamy się z wami.
[01:20:09] - Możemy się żegnać. Mam nadzieję, że wszystkim się będzie podobało. Oczywiście dziękuję też ze swojej strony za pytania. Pogubiłam się. Pytania w większości przypadków idą do Moni, natomiast do mnie idzie bardzo dużo dziękczynnych listów, za co bardzo dziękuję i jestem wdzięczna, że się wszystkim podoba, że nas wspierają, że słuchacie nas i że możemy dzięki temu czuć się przydatne.
[01:20:36] - Także dołączam się do tych podziękowań, bo u mnie na koncie też maili dużo z podziękowaniami. Także kochani, doceniamy to. Przede wszystkim, jeśli macie dobre nastawienie dla nas, łatwiej nam się pracuje. Jest to pewnego rodzaju motywacja energetyczna, czyli mamy dużo energii, którą nam dajecie swoimi myślami i wsparciem. Także wielkie buziaki za to dla was.
[01:20:59] - I duża wdzięczność.
[01:21:00] - Tak, duża wdzięczność. Ściskamy was mocno i do usłyszenia w następnej audycji. Żegnamy się.
[01:21:06] - Do usłyszenia. Buziaki.
[01:21:08] - Archiwalne odcinki audycji „Café de Flore” znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel: www.engelrenata.com.