[00:02] - Cafe de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:10] - Halo. Witamy wszystkich bardzo serdecznie w audycji Cafe de Flore. Monika Jakubczak z tej strony i...
[00:16] - Renata Engel. Witam serdecznie wszystkich.
[00:19] - Cześć Reniu, witam cię ze słonecznego Krakowa. Dzisiaj upał u nas, słuchajcie 26 stopni, zapowiadają-
[00:25] - Oł, mamuśka
[00:26] - ... trzeciego dnia. Także kochani wietrzymy mieszkania.
[00:30] - Wychodzimy na dwór.
[00:31] - Wychodzimy na dwór. Wiosna zawitała u nas wielkimi krokami. Wróćmy do rytuałów naszych babek i prababek i róbmy porządki w naszych mieszkaniach. Przecież to miało Reniu sens.
[00:45] - Tak, miało zdecydowanie. Zdradzę ci tajemnicę i wszystkim słuchaczom, że ja już tydzień temu, w pierwszy ładny weekend umyłam okna w domu i zamierzam posprzątać w szafach.
[00:57] - I jeszcze zalecam wszystkim okadzenie mieszkań białą szałwią. Pamiętajcie, biała szałwia. Kadzimy mieszkania. Możemy szybciutko w jasnowidzeniu zobaczyć, czy to rzeczywiście skutkuje, bo to jest sposób mojej babki, która zawsze mówiła: „Trzeba wygonić po zimie zło” i robiła to. Myła wszystkie ściany. Kiedyś mopów nie było, więc myło się ręcznie szczotką i bieliła tą tak zwaną chałupę.
[01:24] - To były dopiero czasy.
[01:25] - Tak, ja myślę, że to miało swój sens. Natomiast zobacz Reniu, czy biała szałwia rzeczywiście może wygonić tak zwane w cudzysłowie zło z naszych mieszkań, czyli nasze myślakształty, prawda? To, co wyprodukowaliśmy całą zimę.
[01:41] - To znaczy mogę powiedzieć tak, działa dość podobnie do kadzideł.
[01:45] - Mhm.
[01:46] - Czyli rzeczywiście wygania. Wygania to takie złe słowo, to tak troszkę mówimy symbolicznie.
[01:56] - Symbolicznie.
[01:57] - Tak. Chodzi o to, że niweluje te myślakształty, czyli one się rozpuszczają. W związku z tym nie mają takiej mocy, więc się do nich więcej nie podłączą. Tak może bym to ujęła.
[02:09] - Tak. Czyli wietrzymy mieszkania, robimy przeciągi, wpuszczamy światło i wpuszczamy nową energię. Dobrze kochani, czyli w dniu dzisiejszym. Reniu, jaki będzie główny temat? Zapraszam do tablicy ponownie.
[02:24] - Daj mi chwilę.
[02:26] - Okej.
[02:28] - Tak, dzisiaj jest piękny temat. Poza tym wszystkim, co będziemy musiały zrobić na początku, bo obiecałyśmy, czyli odpowiedziami na pytania wszystkich słuchaczy, których zdążymy i gdzie wybrałyśmy losowo oczywiście, więc niech wszyscy czują się traktowani sprawiedliwie. Dokończymy jeszcze zdrowie, czyli mamy parę fajnych odpowiedzi na fajne pytania, które uznałyśmy, że przyda się, żeby większość ludzi to usłyszała. Czy większość kobiet też po części. To mogę powiedzieć będzie piękny temat: dzieci kryształowe i dzieci indygo.
[03:04] - Ja bym to dała w innej kolejności, bo najpierw były dzieci indygo, więc tymi-
[03:11] - Potem dzieci kryształowe.
[03:11] - A potem dopiero kryształki. To już też troszkę my.
[03:19] - Tak. W związku z tym taki będzie główny temat.
[03:22] - Tak, było też zapotrzebowanie właśnie w komentarzach pod audycją, żebyśmy ten temat ruszyły. Także kochani, spełniają się wasze życzenia, a nam jest bardzo przyjemnie, że możemy was uszczęśliwić, prawda Reniu?
[03:36] - Tak, zdecydowanie. Zresztą mogę powiedzieć tak, coraz mamy fajniejszą, nie wiem, już nie można tego nazwać widownię słuchaczy, ale dobrze, powiedzmy tak, ponieważ coraz fajniejsze są pytania, nie ma walki, nie ma napięć. Czyli te wszystkie niespecjalne energie się wykruszyły mocno. Natomiast rzeczywiście są bardzo sensowne pytania, za co dziękuję bardzo słuchaczom. Doceniam to, że już nie są to takie pytania, które interesują tylko jedną czy dwie osoby. Nie są to takie mocno egotyczne, nie są to podchwytliwe pytania, tylko naprawdę widzę, że ludzie się chcą rozwijać, chcą korzystać. Bardzo dziękuję im za to i bardzo się cieszę, że mogę się czuć przydatna.
[04:17] - I ja również. Też dołączam się do tych podziękowań. Dziękuję wam serdecznie, że bierzecie czynny udział we współtworzeniu tej audycji. Także jesteście współtwórcami i współprowadzącymi. Za to wielkie buziaki dla was.
[04:32] - Tak.
[04:34] - Dobrze, tak gadu gadu czas leci. Reniu.
[04:36] - Do pracy.
[04:38] - Pierwsze pytanie. Zaczniemy może temat, który jest związany ze zdrowiem, który dzisiaj podrzuciłaś, bo to do ciebie to pytanie przyszło w trakcie sesji z klientem. Farbowanie włosów. Jak wpływa na nasze zdrowie? To pytanie jest dla kobiet, ale nie tylko, bo mężczyźni też farbują włosy. Nie wiem czy stety, czy niestety nie oceniamy tego.
[05:03] - Tak. Nie o to chodzi. Natomiast powiedziałabym tak, tu już chyba nie będę specjalnie traciła czasu na jasnowidzenie, bo to zrobiłam i generalnie mogę powiedzieć wszystkie chemiczne farby mają bardzo niekorzystny wpływ na włosy. Rozszerzę to, bo spojrzałam na to szerzej. Rozszerzę to, ponieważ pytanie moje w e-mailu było, czy zakłóca pole elektromagnetyczne. Więc mogę powiedzieć zdecydowanie tak. W związku z tym generalnie oczywiście mogę powiedzieć tak, na pewno jedne organizmy będą sobie z toksynami i z tym polem radziły lepiej, drugie gorzej, ale mogę powiedzieć zdecydowanie farby chemiczne działają, brzydko bym powiedziała beznadziejnie.
[05:50] - Czyli mówimy farbom chemicznym-
[05:52] - I na ciało fizyczne i na energetykę człowieka, i na jego pole elektromagnetyczne.
[05:57] - Czyli farbom chemicznym mówimy zdecydowanie nie. Ja mam podobne zdanie. Część organizmów sobie może z tym w jakiś sposób poradzić Natomiast część tych pierwiastków chemicznych niestety zostaje w organizmie.
[06:11] - I obciąża po prostu.
[06:13] - Tak, do was wybór należy, czy faszerujemy się chemią, czy odstawiamy. Ale oczywiście nie zostawiamy was z niczym w ręku, kochane panie i panowie. Mamy do zaproponowania wam farby ziołowe. Między innymi ja używam farby ziołowej, która pochodzi z Francji. Można ją dostać w polskich aptekach. Nie wiem, jak to się czyta. W każdym razie wydaje mi się, że to jest Colour & Sonne, coś ze słońcem w każdym razie. Jest to farba czysto ziołowa, bez amoniaku, rezorcyny i parabenów. W jasnowidzeniu z Renią sprawdziłyśmy tę farbę. Dodatkowo jeszcze dba ona o skórę.
[06:55] - Działa odżywczo na skórę.
[06:57] - Tak, na skórę głowy. Nie zakłóca żadnej naszej energetyki. Także polecam ją. Zresztą wszystkie farby ziołowe.
[07:06] - Właśnie to miałam też dodać, że zwracajmy uwagę, nie ograniczajmy się do jednej. Zwracajmy uwagę w ogóle na farby ziołowe bądź naturalne sposoby. Kiedyś było na przykład rozjaśnianie włosów rumiankiem, a przyciemnianie kasztanem. Są takie szampony ziołowe, bardzo proste, z firm, które nie używają za wiele chemii, więc korzystajmy z tego. Dbajmy o naturę i korzystajmy z tego po prostu.
[07:32] - Kochani, myślę, że wystarczy odnośnie farb do włosów. To następne pytanie, takie ciekawe, ale też będzie się odnosiło do poprzedniego tematu zdrowia, o sposobach zabezpieczania się przed HAARP-em. Czy noszenie na stałe bransolety magnetycznej zapewnia nam przed tym promieniowaniem ochronę? Sprawdzamy. Bransoleta magnetyczna. Muszę powiedzieć, może teraz ja. Wiesz, co to jest ta bransoleta magnetyczna? Ja nie bardzo.
[08:05] - Tak, wiem.
[08:05] - Ale dążę śladem umysłu tej osoby, która to pytanie zadała. Muszę powiedzieć, że, kochani, nie za bardzo według mojego jasnowidzenia, jakieś 20, 30%. To jest zbyt mało, żeby to było skuteczne. Ja bym powiedziała, że ja bym jej nie założyła. Nie wiem, jak Renia.
[08:24] - Ja mogę powiedzieć tak: ja nie umiem oceniać procentowo, natomiast mogę powiedzieć, że rzeczywiście bardzo słabo oddziaływuje. Natomiast jedna rzecz, która mi się jako pierwsza informacja pojawiła, to taka, że nie można jej nosić non stop. Czyli muszą być przerwy, trzeba ją ściągać. Ja nie wiem, czy ci, którzy to produkują, jakoś to tłumaczą, czy to jest wskazanie, czy coś w tym stylu, bo nie znam się na tym aż tak. Po prostu słyszałam tylko o tym, że są takie. Natomiast mogę zdecydowanie powiedzieć, że noszenie jej ciągłe, non stop, niezdejmowanie zaburza.
[08:57] - Okej.
[08:57] - Tu powiedziałabym też pole elektromagnetyczne. Chyba że są wytyczne, nie znam się na tym. Poza tym, co widzę, to nie umiem nic powiedzieć. Czyli powiedziałabym, na pewno nie można tego nosić non stop. I tutaj zdecydowanie zgadzam się, że niewiele pomaga.
[09:13] - Następna sprawa. Czy sprawdzą się kryształy?
[09:17] - Tutaj się uśmiechę, bo robiłam jasnowidzenie też wcześniej. Sprawdzają się. Z tego się cieszę. Opowiem historię. Miałam klienta, który mnie zapytał o odpromienniki orgonity. Sprawdzałam te wszystkie orgonity i wybrałam na tego HAARP-a trzy. I dopiero dzień później czy dwa dni później klient mnie poinformował, że one mają jedną wspólną cechę. Wszystkie są wypełnione kryształami i minerałami. Stąd wyciągnęłam wniosek, że warto zrobić jasnowidzenie z Monią właśnie, czy rzeczywiście same kryształy też będą dobrymi odpromiennikami i ochroną. I okazało się, że tak.
I obie tu jesteśmy zgodne.
[10:02] - Tak, jesteśmy zgodne.
[10:03] - To taka fajna informacja.
[10:04] - Ja jeszcze robię procentowo, jak wiesz.
[10:06] - Tak, rozumiem. Ja lubię tą twoją dokładność.
[10:09] - Ja jak w aptece, musi być. Słuchajcie, patrzę teraz na procenty. Rzeczywiście w dosyć dużym, na HAARP, bo rozpatrujemy-
[10:18] - Tak, tylko pod tym kątem.
[10:19] - W tym kontekście. Więc działa między 85 a 90%, w zależności od tego, ile jest odległości od nadajników tego HAARP-a. Więc to jest bardzo duża skuteczność.
[10:37] - Tak.
[10:37] - Także nie wiem, czy polecamy, czy nie polecamy. W każdym razie róbcie z tymi informacjami, co uważacie za słuszne. Dokładnie. Następne pytanie.
[10:46] - Ja uwielbiam kryształy. Po prostu uwielbiam.
[10:49] - Tak. Dobra, następne pytanie. Czy gdy używamy zdrobnienia imion, to w ten sposób nie zmniejszamy nieświadomie energetycznie tej osoby?
[11:02] - To do mnie pytanie?
[11:04] - Wiesz co, chyba do nas, dlatego że my Moniu, Reniu. Ja do swoich klientów tak samo zawsze kochanie, skarbie, wszystkie imiona zdrabniam. I to jest bardzo fajne pytanie, bo myśmy już tutaj sobie-
[11:17] - Dzisiaj idziemy na łatwiznę, Monia. Wszystko, żeby być wcześniej.
[11:22] - Więc tak, oczywiście. Może ja się wypowiem szybciutko na temat moich intencji i tego, co zaobserwowałam po zadaniu tego pytania. Bo mówię tak, może ja nieświadomie rzeczywiście te rzeczy robię. I z Renią usiadłyśmy i zaczęłyśmy to oglądać obie i potem żeśmy to skonfrontowały ze sobą.
[11:39] - Czyli jaka jest nasza wzajemna motywacja.
[11:42] - I okazało się, że to jest sposób pewnego przytulenia, przybliżenia się do osoby, czyli złamania pewnych barier i szukanie bliskości emocjonalno-fizycznej. To jest mój i Reni sposób na to, żeby być blisko człowieka, bo my za chwileczkę powiemy, jeśli dzisiaj zdążymy ruszyć w całości temat dzieci indygo. To jest taka historia, że dzieci indygo mają problem z bliskością fizyczną. One duchowo się zbliżają do ludzi. Fizycznie i emocjonalnie musimy nad tym pracować. To jest nasza metoda na wzajemne zbliżanie się do siebie, pokazywanie uczuć, dobrej energii, które mamy w stosunku do siebie. To jest taki rodzaj nawet miłości, podkreślania tego właśnie w zdrobnieniu. Natomiast zobaczyłyśmy też drugą stronę tego, że można manipulować zdrabnianiem imion. Tu cię proszę, żebyś o tym opowiedziała.
[12:48] - Prosisz mnie, żebym opowiedziała, a tak już ładnie ci szło, więc właściwie myślałam, że wszystko powiesz. Rzeczywiście mówi się często, trudno to może nazwać zdrobnieniem, ale na przykład mówi się często „dziecko” albo „dzieciaku”, co dla mnie oznacza już w energii ustawienie w określonych miejscach, czyli ja jestem wyżej, a on jest niżej. Zresztą czasami, prawdę mówiąc, sama to u siebie zauważam, bo mam dziecko indygo. Później opowiemy, jakie są trudności w wychowaniu. Sama jestem dzieckiem indygo. W związku z tym dwoje indygo to jest jeden wielki dramat.
[13:33] - No jak ci powiem, matko.
[13:35] - Właśnie. W związku z tym mogę powiedzieć, też się łapię na różnych rzeczach i czasami, jak już rzeczywiście nie mogę sobie poradzić, a trudno mi się skonfrontować z sobą samą, to oczywiście wykorzystuję autorytet rodzica. W związku z tym mówię „dziecko”, a moje dziecko: „Ja już nie jestem dziecko, tylko jestem Filip”. W związku z tym od razu reaguje i słusznie reaguje. Może nieświadomie jeszcze, bo jeszcze za młody, ale słusznie. W związku z tym mogę powiedzieć tak, to też może być wykorzystanie. Jest czasami też tak w związkach, gdzie mężczyzna na przykład czy kobieta do siebie nawzajem mówią określone rzeczy i one wcale nie służą temu, żeby się zbliżyć, tylko temu, żeby też pokazać pewną hierarchię, ale w taki, powiedziałabym, sprytny sposób, bo niby mówi się na przykład „mój skarbie”, ale to „mój skarbie” oznacza, że ja jestem ten, który posiada skarb. Czyli ustawianie zawsze w hierarchii. Czasami takie rzeczy niestety też się zdarzają. W związku z tym powiedziałabym, zwracajmy uwagę nie na słowa, tylko zwracajmy uwagę na energię, która za nimi płynie.
[14:41] - Czyli na takie odczucia wewnętrzne, prawda?
[14:43] - Dokładnie.
[14:43] - Jeśli ktoś do nas mówi: „Skarbuniu”, a my czujemy, że nas odrzuca, po prostu odtrąca wręcz i czujemy gdzieś ten fałsz, to nie dajmy się nabrać. To znaczy, że to zdrobnienie służy do czystej manipulacji, czyli chęci przybliżenia się, ale nie z czystych intencji. Chyba zostawimy ten temat, bo myślę, że tutaj byśmy ładnie to omówiły. Dobra, ja sobie tutaj odkreślę.
[15:09] - Taka dokładna.
[15:09] - Tak. Ptaszek postawiony. Następne pytanie, bardzo ciekawe według mnie: czy przemoc nie fizyczna, to jest myślowa, jest porównywalna w skutkach z przemocą fizyczną? Dalej czytam pytanie: czy jest w ogóle sens prać kogoś fizycznie, jeśli niesie to karmiczne konsekwencje? Albo czy da się kogoś sprać w samoobronie i nie zostać obciążonym karmicznie za wyrządzone szkody? Czyli kiedy przemoc i agresja mają sens z duchowego punktu widzenia? Pozdrowienia. Dziękujemy za pozdrowienia.
[15:48] - Bardzo dziękuję, ale mogłabym powiedzieć dla mnie odpowiedź jest tak jednoznaczna jak żadna rzecz. Ty wypowiesz się na swój sposób, ja powiem tylko jedną rzecz: ja nie uznaję z poziomu duchowego żadnej przemocy. Obojętnie na jakimkolwiek ona będzie poziomie, to ja jej po prostu nie uznaję. W związku z tym w sobie samej robię wszystko. Tutaj podzielę się ze słuchaczami, żeby nie myśleli, że jestem taka święta, że też czasami używam przemocy. Oczywiście nie fizycznej, nikogo nie tłukę. Trochę za słaba jestem i za stara, ale zdarza mi się to na innych, bardziej subtelnych poziomach. Niemniej też jest to skutek i skutek wcale niepozytywny. W związku z tym oczyszczam tyle, ile wlezie. Na szczęście, powiedziałabym, to chyba już ostatki, bo sama źle się z tym czuję.
[16:41] - Ja podzielam, Reniu, twoje zdanie. Czyli podsumuję: przemoc i agresja z punktu widzenia duchowego jest po prostu niedopuszczalna. Czy to jest agresja fizyczna, która niszczy ciało i sprawia ból, czy to jest agresja emocjonalna, czy to jest emanacja myśli złych w kierunku osoby, to też jest agresja. Czy to jest agresja słowna, to jest wszystko, można powiedzieć, to samo, tak samo nas niszczy i rujnuje. Zresztą w poprzedniej audycji robiłyśmy przecież, Reniu, eksperyment.
[17:14] - Tak, dokładnie.
[17:15] - Powinien on wam dać, kochani, a właściwie zwracam się tutaj do autora tego pytania, już odpowiedź, w jaki sposób ta agresja i ta energia działa na drugiego człowieka. To jest tak, że nawet jeśli ktoś nas skrzywdzi, to znaczy, że myśmy musieli mieć jakiś program.
[17:36] - Wyjęłaś mi to z ust, dokładnie to chciałam powiedzieć, że rezonujemy z tą agresją, jeżeli wciąż nam się to przytrafia. To nie jest żadna samoobrona.
[17:45] - Czy to program ofiary.
[17:48] - Po prostu agresji.
[17:53] - Tak. Cierpienia fizycznego czy cierpienia mentalnego. To nie jest nigdy tak, że my jesteśmy zawieszeni w próżni i nam się przez przypadek coś wydarza. Jest akcja, jest reakcja i jest prawo karmy. Co posiejesz, to zbierzesz. Jak nie teraz byliśmy niegrzeczni, to byliśmy niegrzeczni w poprzednim wcieleniu. Wszystko ma w tym życiu sens i jeśli my wyjdziemy z tego koła samsary agresji i nie zareagujemy, nawet jeśli ktoś nas skrzywdzi, tylko przepuścimy tę sytuację Przez siebie, nie oceniając, nie wzbudzając chęci zemsty. To znaczy, że my zaczynamy być wolni od tej energii agresji i jest duże prawdopodobieństwo, że następna taka sytuacja się po prostu w naszym życiu nie przydarzy. I myślę, że to chyba tyle na temat.
[18:39] - I tutaj znowu się z tobą bardzo szybko zgodzę.
[18:44] - Czyli co? Podkreślamy sobie konsekwencje karmiczne. Oczywiście, bo tutaj jest jeszcze pytanie, czy są konsekwencje karmiczne. Oczywiście.
[18:50] - Oczywiście.
[18:51] - W tej wypowiedzi już o tym powiedziałyśmy. Sprać w samoobronie też nie.
[18:57] - Tak, nie.
[18:58] - I nie dlatego, że obciążenie karmiczne, bo to jest myślenie lękowe. Boję się ciebie uderzyć, chociaż mam chęć, bo karmę sobie wyrobię. Dokładnie. Nie uderzę cię, bo cię kocham i rozumiem, że działasz według programu, według zaprogramowania, więc nie oceniam cię, bo wiem, że człowiek po prostu czasami działa jak komputer, musi coś wykonać. Zresztą dusze umawiają się na wyższych poziomach, zanim my się tu wcielamy i dusze z poziomu duchowego wiedzą, że to ma sens to, co się rozgrywa. Nawet jeśli jedna osoba drugą krzywdzi, przerabiamy lekcję. To wszystko na ten temat, prawda? Stawiasz ptaszka?
[19:40] - Tak, odchacz ptaszkiem.
[19:42] - Temat odfruwa. Czy energia, którą jest w swej istocie Jezus Chrystus, kiedyś wróci na ziemię w jakimś celu? Czy równie silna inna istota przyjdzie na ziemię lub już jest, by wskazywać nam nowy kierunek myśli, rozwoju, w którym mamy podążać? Patrzymy, czy taka energia jest w tej chwili. Ja nie czuję takiej energii w tej chwili.
[20:13] - Ja bym powiedziała jest rozbita. To znaczy zostało, jakby to nazwać ładnie, ziarno zaszczepione w różnych innych osobach, które kwitnie i dalej generuje tą energię jezusową. Natomiast nie widzę tej istoty, czyli powiedziałabym jeżeli w ogóle, to nie przyszła jeszcze.
[20:34] - Właśnie ja też nie widzę. Natomiast zgadzam się z tobą absolutnie, że tej energii jezusowej jest w tej chwili bardzo dużo porozrzucane po świecie. Także są osoby, które gdzieś tam te cząstki albo podobne wibracje wnoszą, może nie tak nasilone, jak było to skomasowane w tamtych czasach szczególnie.
[20:53] - Ale to też były inne czasy. Pamiętajmy o tym.
[20:55] - Dokładnie, to były inne czasy, więc tych energii jest dużo, tylko one nie są skomasowane w jednym, tylko to jest porozrzucane, więc może one działają słabiej jeśli chodzi o jednostki, natomiast robią dobrą robotę.
[21:06] - Mało tego, weszłam dalej i powiedziałabym, że wcale się taka jedna jednostka nie pojawi, tylko raczej widzę, że jest jej tak dużo rozsianej na razie i ona będzie się kumulować. I właściwie to ludzie, którzy mają tą energię, łącząc się razem na pewnych poziomach budują istotę. Czyli mogę powiedzieć troszkę to inne wyobrażenie. Jeżeli ktoś sobie kojarzy, że przyjdzie drugi Jezus i będzie chodził po wodzie, to tego nie widzę. Natomiast widzę to na zupełnie innych poziomach.
[21:40] - No dobrze, to patrzę właśnie jeszcze nie zdążyłam tego obejrzeć dalej.
[21:45] - Sorry. Mam nadzieję, że ci nie zasugerowałam.
[21:48] - No troszkę, ale to nie szkodzi. Ale nie, przychodzi informacja, że rzeczywiście to, co mówisz, to jest też mój tok obserwacji tego wszystkiego. W każdym bądź razie nie będzie żadnej takiej spektakularnej istoty, jak był Jezus, czy jak był Budda. To nie są te czasy.
[22:06] - To znaczy zostało nam zostawione, że tak powiem, odpowiedzialność w tej chwili większa jest każdej jednostki po kolei i świadomość tej odpowiedzialności większa, więc umówmy się, że nie ma takiej potrzeby.
[22:17] - Wtedy energia na Ziemi była o wiele, wiele niższa niż mamy energię w tej chwili, mimo że się mówi, że ataki ciemnej strony są bardzo wysublimowane i są bardzo mocne, natomiast nie ma po prostu w tej chwili takiej potrzeby, tak jak Renia mówi. Także tutaj też się z tym zgadzam, że my budujemy w tej chwili osoby, które wybudzają tę energię Chrystusową. My wszyscy ją mamy w sobie. Prawdopodobnie on wtedy zszedł. Czy była taka wiedza dostępna, którą personifikujemy w Chrystusie, w osobie Chrystusa, tej energii. Ona w nas po prostu jest. My ją wybudzamy i każdy z nas powoduje, że tworzymy nową siatkę połączeń międzyludzkich na bazie właśnie tej energii.
[23:05] - Ale ty dzisiaj ładnie mówisz. Właściwie mogłabym cię posłuchać.
[23:11] - Dziękuję. Jeszcze jest jedno pytanie. Tutaj ptaszek postawiony, temat odfruwa. Zgadzasz się?
[23:20] - Ależ zdecydowanie. Dzisiaj tak masz wenę. Ja odpoczywam spokojnie, tylko dodaję fragmenty.
[23:28] - Teraz pani przysłała takie pytanie. Właściwie to są jej dywagacje, takie rozmyślania. Teraz jest taka moda na czaszki. Pierścionki z czaszką, kolczyki z czaszką, na ubraniach nadruki czaszki. Czy ten symbol nie oddziaływuje czasem na nas negatywnie? Ostatnio idę ulicą, mijam witrynę bardzo znanej sieciówki ubraniowej. Sklep miał ubrania tylko dla kobiet w ciąży i małych dzieci. W witrynach manekiny, ciężarna kobieta i z nią kilka manekinów dzieci. Najmłodsze tak na oko koło dwóch lat, oceniając po wielkości ubranek i wszystkie postaci miały na ubraniach czaszki. Manekin ciężarny miał tunikę z wielką czaszką na brzuchu.
Dzieciaki wszystkie miały T-shirty czy bluzki na klatce piersiowej czaszki. Jak ja to czytam to już horror i gęsia skórka na całym ciele. Ja mówię Boże, to jest jakiś absurd w ogóle. Absurd.
[24:21] - To znaczy mogę tylko powiedzieć jedną rzecz. Czy siły ciemności naprawdę mają poczucie humoru?
[24:29] - Dokładnie. To mnie ubawiło.
[24:35] - Zdecydowanie bardzo źle działa na podświadomość. I tu nie potrzeba wielkiego jasnowidza, ani mnie, ani ciebie, żeby wykoncypować sobie logicznie, że podświadomość wychwytuje wszystkie rodzaje symboli. I oczywiście, jeżeli są to symbole, które ewidentnie kojarzą się z czymś negatywnym, z lękiem, strachem, z czymkolwiek, to jeżeli jeszcze łączy się to w tak brzydki sposób, czyli kobieta w ciąży, małe dziecko, które jest symbolem narodzenia, czegoś nowego, życia, radości, niespodzianek i łączy się to z czaszką, która jest symbolem śmierci, zniszczenia, zakończenia, to mogę powiedzieć, że każdy przeciętny człowiek jest w stanie zobaczyć, że jest w tym coś nie tak.
[25:24] - I chyba na tym zakończymy.
[25:27] - Wszystko nam dziś idzie.
[25:28] - Jeśli ktoś ma odmienne zdanie na ten temat, to-
[25:32] - To zostawiamy go z jego zdaniem.
[25:34] - Tak, symbolika może być różnie rozpatrywana. Natomiast my opowiadamy się konkretnie, celnie, że to jest absurd.
[25:44] - Tak, dokładnie.
[25:44] - Jeśli ktoś chce bawić się w absurdy energetyczne, to proszę bardzo.
[25:49] - Jeżeli czaszki się robi na przykład na modnym ubraniu trupa, którego się chowa, to rozumiem.
[25:59] - Ja nie wiem, czy aż tak czarnie.
[26:02] - Jakiś logiczny sens. Robimy nowe ubrania, nowa moda z czaszkami dla ludzi, których chowamy. Jeżeli ktoś ma wystarczająco dużo dystansu do śmierci, a nie podejrzewam o to ludzi, którym umiera bliski, to jeszcze można to potraktować jako modę. Opowiem ci historię. Mój małżonek znalazł na internecie, w jaki sposób firma, która produkuje trumny się pokazuje. Na każdej trumnie siedzi piękna, cycata modelka.
[26:39] - Ludzie!
[26:42] - Więc mogę powiedzieć, do takiego nowatora pasują też ubrania.
[26:47] - Zmarłemu ciśnienie podniesie i jeszcze ożyje.
[26:51] - Tak. To jest dokładnie ten poziom. Natomiast ja chyba nie chciałabym w takim poziomie uczestniczyć. To może tak powiedzmy. Oczywiście dystans, oczywiście wszystkie inne rzeczy. Oczywiście świadomość śmierci jako procesu i dystans do tej śmierci i nietraktowanie tego aż tak strasznie poważnie. Chociaż sama przeżyłam śmierć narzeczonego. Zmarł mi na rękach, więc był to naprawdę ból. Nauczyłam się do tego dystansować. Rozumiem, była to dobra lekcja.
Natomiast pewne rzeczy są po prostu tak irracjonalne, że jeżeli ktoś naprawdę doświadczył śmierci czy jakkolwiek nawet się zdystansował, to pewne rzeczy już da się wyłapać. Po prostu patrzmy na równowagę energii.
[27:40] - Namawiamy was, kochani, serdecznie do własnego myślenia, do wyrabiania własnych sądów na tematy. W tej chwili ruszyłyśmy temat mody, więc namawiamy was, żebyście trzeźwo myśleli, co kupujecie i co wprowadzacie we własny symbol energetyczny. I opowiem tutaj taką historię. Kiedy zaczęłam się oczyszczać energetycznie i przyszło do zrobienia porządków energetycznych związanych z moim mieszkaniem, z bibelotami, ale i z ubraniami. I pamiętam taki Kazimierz Karst, super facet, też jasnowidzący. Spojrzał na mnie. Ja byłam w takim sweterku, który kupiłam na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. To był największy bazar, Europa się nazywał i tam kupiłam taki piękny sweterek z bardzo delikatnej tkaniny, biały, a z tyłu miał wyhaftowany wzór trochę przypominający swastykę hinduską, ale jeszcze z dodatkowymi elementami. Czyli jakieś odnogi tam odchodziły dodatkowe. I on tak na to spojrzał i mówił tak: „Słuchaj, ty sobie w domu przebadaj, jaka jest energia tego samego symbolu i co ci w życiu blokuje”.
I ja pojechałam do domu, weszłam oczywiście na swoje arkusze i zaczęłam badać. Boże, włos mi się na głowie zjeżył. Co ja sobie z tym sweterkiem nosząc robię? Już nie będę tutaj wracać do tych energii, nie będę tego odtwarzać. W każdym razie sweterek. Sprawdziłam, co z nim zrobić. Żeby tę energię zniwelować i zdjąć ze swojego ciała, trzeba było go zwrócić energii wody. Więc jedyne, co mi przyszło do głowy, to przecież w kiblu go nie spuszczę, bo za duży. Ponieważ mieszkałam w Warszawie, to pojechałam z mężem nad Wisłę i oczywiście sweterek został utopiony. Wtedy rzeczywiście te energie zostały odcięte.
Zostałam od nich wolna. Ale uważajcie na symbole, które są nawet w jakimś hafcie. To wszystko ma energię. To wszystko działa na poziomach nieświadomych nas koduje. Uczulam.
[29:51] - Tak.
[29:51] - Dobra, to co? Pytania.
[29:53] - Podsadzam ptakiem.
[29:54] - Tak, odlatam. Pytania takie, które losowo zostały wybrane do audycji od was, kochani. Mam nadzieję, jesteście usatysfakcjonowani i nie będziecie czuli, że was w jakiś sposób tutaj lekceważymy, bo jesteście dla nas bardzo ważni. I teraz wracamy, kochani, do tematu zdrowia. Miałyśmy ruszyć temat związany z chorobami nowotworowymi, a właściwie tym, że jest tak ogromny wzrost zachorowań na nowotwory i miałyśmy omówić, jakie są przyczyny. Ja sobie tutaj oczywiście wszystkie przyczyny przebadałam procentowo, jak to ja
[30:35] - Więc przejdź i spokojnie to wszystko powiedz, bo ja wtedy już nie będę miała wiele do dodania.
[30:41] - Dobrze, potem jeszcze omówimy właśnie to urządzenie Zapper.
[30:45] - Okej.
[30:46] - Omówimy wpływ budowania wspólnego pola morfogenetycznego ludzi i w jaki sposób to pole wpływa na nas.
[30:55] - To może ja się tam trochę wykażę, mam same doświadczenia własne.
[30:58] - Nie, bo miałaś doświadczenia.
[31:01] - Właśnie.
[31:03] - No więc zaczynamy. Kochani, za chwileczkę omówimy, dlaczego jest taki wzrost, dlaczego podejrzewamy, że akurat tak się dzieje w tych czasach. Natomiast są ludzie, którzy chorują na nowotwór, a są ludzie, którzy dzielnie się przed tym bronią i swoje zdrowie utrzymują w równowadze. Zaczęłam się oczywiście zastanawiać. Wzięłam swoje arkusze, wchodziłam w jasnowidzenie i co wykazało? Dlaczego ludzie zaczynają chorować? Pierwsza rzecz: żeby nie chorować na choroby nowotworowe, należy zachować profilaktykę. Co to oznacza? Przebadałam, że żeby być zdrowym, ciało fizyczne musi mieć zachowane siły fizyczne, inaczej siły witalne w 30 procentach.
[31:49] - Minimalnie.
[31:50] - Minimalnie. To jest minimum, żeby układ immunologiczny poradził sobie ze zdeformowanymi komórkami. I teraz tak: w jaki sposób my tracimy? Bo przebadałam grupkę ludzi, która jest chora na nowotwór. W jaki sposób oni tracą energię witalną i siły fizyczne? Przede wszystkim tracą ją na kontrolę swoich członków rodziny. Czyli większość osób, która choruje na nowotwór, to są osoby z tak zwanym syndromem nadopiekuńczości i kontroli. Czyli zamiast energię pożytkować na swoje życie, na odbudowę komórek, na regenerację komórek, one cały czas produkują scenariusze w głowie, co się wydarzy w ich rodzinie, co ich córka robi, co ich syn. Cała ta energia idzie na zewnątrz. Rozumiecie?
[32:43] - Czemu trzeba przeciwdziałać? Bo to kontrola.
[32:46] - To jest kontrola. Dokładnie. Dalej. Co ja sobie tutaj zapisałam, żeby to wszystko uchwycić? Więc tak: żeby z tego wyjść, musimy zacząć budować relacje międzyludzkie na zasadzie bezinteresowności. Co to oznacza? Właśnie tutaj jest ten temat pole morfogenetyczne. Jeśli my wchodzimy w relację dawca–biorca, jeśli my wchodzimy w relację podporządkowany–podporządkowujący, to wytwarzamy tak zwane pole morfogenetyczne. I tu Renia ma absolutnie cudowny przykład z jej życia, w jaki sposób to na nas oddziałuje. Reniu, powiedz ten przykład.
To, co się wydarzyło ostatnio.
[33:31] - To znaczy mogę powiedzieć tak, nie będę już tutaj nazwiskami, natomiast mogę powiedzieć tak: jeżeli tworzy się pole i takie miałam doświadczenie, tworzę pole morfogenetyczne z drugim człowiekiem. W związku z tym tworzy się wspólne i wtedy nagle okazuje się, że pewne emocje, pewne rzeczy, pewne programy czy cokolwiek w tym polu morfogenetycznym tej drugiej osoby jest, właściwie też ja jestem. Czyli ja bym powiedziała, że to pole morfogenetyczne to jest tak, jak kiedyś z chemii mówiło się naczynia połączone.
[34:01] - Tak, właśnie.
[34:02] - Jeżeli w jednym zabraknie wody, to bierze z drugiego. Jeżeli w drugim jest nadmiar, to leci do tego pierwszego. Dotyczy to tak pozytywnych rzeczy, jak i negatywnych rzeczy. Czyli powiedzmy, jeżeli tworzymy pole morfogenetyczne z osobą agresywną, to niestety części agresji dajemy przyzwolenie, żeby działała w nas i ona na nas oddziałuje. Mogę powiedzieć, trudno to rozpoznać, dopóki się z tego pola nie uwolnimy i nie stworzymy zamkniętego, swojego własnego. Bo wtedy niestety okazuje się, że dopiero wtedy możemy rozpoznać, co jest tak naprawdę nasze, a co nie.
[34:40] - Tak.
[34:41] - Ja mogę powiedzieć, że w tym polu morfogenetycznym mieszczą się różne rzeczy, na przykład nie tylko emocje, ale też pewne nawyki. Tu też opowiem ze swojej historii. Miałam partnera, który wiedział, że ja niespecjalnie lubię gotować w domu. W związku z tym zawsze w sobotę i w niedzielę zapraszał mnie na obiady. I właściwie każdą sobotę i niedzielę spędzaliśmy w jakichś fajnych, drogich restauracjach. No i co się okazało? Rozeszłam się z nim i myślałam, że to ja się tym cieszę, bo przecież mnie to niby cieszyło, że ja się tym cieszę, że czuję się dobrze, bo nie muszę gotować, że mam wolne dwa dni, czyli sobotę i niedzielę. I nagle okazało się, mieszkam sama, siłą rzeczy wtedy odległość i praca spowodowały, że te pola morfogenetyczne się rozeszły i nagle, ku swojemu głębokiemu zdziwieniu odkryłam, że wcale nie mam takiej potrzeby, że to w ogóle nie była moja potrzeba. Czyli mogę powiedzieć: zobacz, tyle lat żyjesz i nagle okazuje się, że po tych latach żyjesz nie swoją własną potrzebą, tylko potrzebą drugiego człowieka. No więc mogę powiedzieć: nie żyjesz swoim życiem.
[35:43] - Dokładnie.
[35:44] - I to są ważne rzeczy, bo każdą sobotę i niedzielę nie żyjesz własnym życiem. To trochę dużo, nie?
[35:50] - No właśnie. I tutaj w swoim skrypcie pod tytułem „Droga do wolności. Część pierwsza” opisałam to pole morfogenetyczne jako wspólna świadomość na poziomach fizycznych. Co to oznacza? Że my energię łączymy ze sobą.
[36:03] - Wszystko.
[36:04] - Jeśli osoba ma negatywne wibracje ciała fizycznego, czyli choruje, natychmiast te energie również na nas przechodzą. Emocjonalnych, światopoglądowych, życiowych. Wytwarzana w trakcie życia relacjami z innymi ludźmi lub istotami.
[36:18] - No tak, to też pamiętajmy.
[36:19] - W skrócie można powiedzieć, że tworząc wspólne pole morfogenetyczne, schodzimy ze swej drogi, aby przejść na drogę silniejszej jednostki. Pole morfogenetyczne to wytworzenie wspólnoty, z której jedyną korzyścią jest zniewolenie na wielu poziomach, osłabienie i brak wolnych wyborów, przenikanie siebie nawzajem, wchłanianie, zjadanie energetyczne, inaczej wampiryzm, pasożytowanie, karmiciel, źródło życia w drugim człowieku lub istocie. Prowadzi do upadku nas samych. To przestarzały wzorzec postępowania rodem z ginącego wszechświata, gęstości 3D, jak go niektórzy nazywają. Pole morfogenetyczne to układ dawca i biorca, pasożyt, ofiara, pan i podwładny. W takich układach jest brak symbiozy, współtworzenia i współdziałania. Oczyszczając wspólne pola morfogenetyczne dążymy do szeroko rozumianej wolności człowieka na różnych płaszczyznach i stworzenia układów opartych o dobrowolne współdziałania wolnych jednostek tworzących nową całość. Także kochani, wspólne pola morfogenetyczne to jest już stare. To jest stary wzorzec postępowania. Żeby się z tego uwolnić, musimy przyjąć w związkach postać obserwatora, czyli postawę obserwującego, a nie biorącego udział w życiu drugiego człowieka.
Rozumiecie?
[37:46] - Rozumiemy. Ja się właśnie tego nauczyłam.
[37:51] - I teraz tak wracamy do ludzi, którzy mają tendencję do chorób nowotworowych. To ich głównymi energiami, które sprzyjają, czy głównymi cechami charakteru, które sprzyjają rozwojowi chorób nowotworowych, bo tak naprawdę każdy z nas ma komórki nowotworowe, tylko system immunologiczny tak sobie z tym radzi. I teraz tak ludzie o nieharmonijnych energiach, takich jak obgadywanie, czyli mówienie na siebie nawzajem niemiłych rzeczy, mściwość, perfekcjonizm, agresja w różnym wydaniu, dokuczanie, uległość, załagodzanie są bardziej narażeni na rozwój nowotworów. Więc kochani profilaktyka. Jeśli my te cechy ze swojego życia usuniemy, to można powiedzieć, że świadomie zaczynamy unikać jakby chorób nowotworowych. Jeśli my w ciele fizycznym zostawimy sił witalnych na trzydzieści procent, to nasz organizm poradzi sobie ze wszystkimi czynnikami, które są rakotwórcze. Zgadzasz się z tym Reniu? Bo ja bym chętnie teraz przeszła do czynników rakotwórczych.
[39:02] - No bardzo cię proszę.
[39:04] - I teraz tak zacznę od telewizji, która wytwarza na minus dziewięćdziesiąt, czyli w dziewięćdziesięciu procentach wytwarza energię podobną do tych cech charakteru, które przed chwilą przeczytałam. To jest ta sama wibracja, energia, częstotliwość energii. Więc halo? Już teraz witamy ponownie, ale niestety słaba jest jakość internetu, więc troszkę nas zrzuciło, ale mam nadzieję, że uda się ten materiał zmontować. À propos telewizji mówiłyśmy coś.
[39:36] - No właśnie mówię tak, tak coś w tym jest. Już nam ktoś przeszkadza. Więc nie tak łatwo. Nie poddamy się.
[39:44] - Więc oglądając telewizję kochani, musimy mieć świadomość oglądając seriale brazylijskie, różne seriale, różne programy, gdzie jest agresja, dominacja, obgadywanie, rozmowy w toku, bla bla bla i resztę programów, które sieją negatywną wibrację, narażamy się na osłabienie układu immunologicznego. Wybór jest prosty. U mnie w domu telewizji się nie ogląda. Reniu z tego co wiem to u ciebie telewizor też nie.
[40:07] - Ja nie posiadam telewizora. Nie mam tego problemu w ogóle.
[40:11] - Czyli słuchajcie, to jest aż na dziewięćdziesiąt procent czynnik karcynogeny tak to się nazywa?
[40:18] - Tak, ale to też myślę, że to jest też kwestia nie tylko programów, powiedzmy w całości, ale też samego odbiornika i że tak powiem, tego, w jaki sposób oddziaływuje. Tak samo jak telefony powiedzmy.
[40:29] - Dobra, następnie mamy HAARP i tu was zdziwię, ponieważ jest tylko na minus trzydzieści. Telefony komórkowe na minus dwadzieścia, czyli na dwadzieścia procent oddziaływują kancerogeny. Linie wysokiego napięcia minus pięćdziesiąt, smog elektromagnetyczny tylko minus dziesięć. No ale jest, prawda? Cieki wodne minus pięćdziesiąt, ukształtowanie geopatyczne aż na minus osiemdziesiąt. Więc ludzie, którzy zamieszkują w blokach czy w domach, pod którymi jest ukształtowanie geopatyczne, po prostu są jakby cięte skały jedna na drugą nachodzi i są kanty. No niestety, ale po kilku latach mogą chorować na nowotwory. I teraz taki przykład Warszawa, osiedle Stegny, Dolny Mokotów, blok moich rodziców, ulica Marsylska. Blok, gdzie właściwie można powiedzieć, że zmarło już, to jest blok ośmiopiętrowy. Zmarło już dwanaście osób na nowotwór.
Właśnie się dowiedziałam, że mój ojciec choruje na złośliwy nowotwór skóry. Najmłodszą ofiarą tego miejsca jest tam złe ukształtowanie geopatyczne była dziewczyna piękna, młoda, nastoletnia. Siedemnaście lat zmarła na białaczkę. Tak działa. Tam jest non stop śmierć. Umierają na nowotwór. Oczywiście jedne organizmy są silniejsze, więc dłużej trzeba tam pomieszkać, żeby ten układ immunologiczny po prostu padł, a inne osoby po prostu reagują bardzo szybko. Także-
[42:05] - Zajdę ci. Zajdę ci w słowo. Mogę?
[42:07] - Okej. Proszę bardzo. Ja się rozgadałam. Przepraszam.
[42:08] - Nawet bym cię. Nie, nie, nawet bym cię zapytała, bo coś mnie innego tknęło tym razem. To w ogóle niezwiązane z tematem, ale tak mnie. Mówisz, że to blok, gdzie bardzo dużo osób umarło. No więc wyobraź sobie, że skojarzyła mi się jedna rzecz. W bloku z kolei, w którym ja się wychowywałam jako młoda dziewczyna, było nas chyba dwunastu czy czternaście osób w podobnym wieku. Czyli tam różnica była rok, dwa, trzy to chyba była maksymalna różnica wiekowa, czy może piętnaście osób. A to był z kolei czteropiętrowy, nie? I wyobraź sobie, że wszyscy są po rozwodzie.
[42:43] - No tak. Może być efekt miejsca.
[42:44] - Każda z tych osób jest po rozwodzie. Ja myślę sobie, co to jest, że wszyscy tam się rozwiedli. Wszyscy. Nie ma ani jednego małżeństwa, któremu udało się przeżyć
[42:55] - Musi coś tam być.
[42:57] - No właśnie, tak to się zapytam już poza anteną, co to za egregor choroba? Bo bym musiała to może oczyścić u siebie. Nie będę tak kolekcjonować tych mężów.
[43:07] - Dobra, zrobimy to po audycji. Lecimy dalej. Barwniki w ubraniach minus 60 to jest bardzo duży procent. Jeśli chodzi o barwniki, o T-shirty, bluzki, umówmy się, że im bardziej jest to biała bawełna niebarwiona, tym jest lepiej. Składniki kosmetyków na minus 100. Tu jest największy czynnik kancerogenny. Tu są wprowadzane chemikalia, które najszybciej powodują nowotwory.
[43:42] - Najszybciej się wchłaniają, ponieważ o to chodzi, żeby się szybko wchłaniało wszystko. Krem ma być szybkowchłanialny.
[43:51] - Mamy plastik następny minus 70. Bardzo duży procent. Z plastiku są robione polary.
[44:02] - Tak, to ubolewałam już. Lubię polary.
[44:04] - Także polary na minus 90. Też się zastanówmy, dlaczego są w tej chwili tak atrakcyjne, dlaczego jest ich tak dużo i dlaczego tak chętnie je kupujemy. Bo ja nie ukrywam, że też kilka rzeczy w domu teraz nawet dostałam.
[44:24] - Bo milusie.
[44:25] - Właśnie. Nawet jasieczki, ale już je wywaliłam po badaniach. Miałam trzy jasieczki z polaru, ale już ich nie ma. Między innymi ten zielony, co tak ci się podobał z kwiatkami.
[44:39] - O nie! Taki był śliczny. A to szkoda.
[44:43] - Tak.
[44:44] - Ale kolor miał przepiękny.
[44:46] - Kolor był ładny. Pożywienie tylko na minus 20. To też mnie zaskoczyło, wydawało mi się, że pożywienie ma bardzo ważną rolę, jeśli chodzi o toksyny, a okazuje się, że nie. Kleje stolarskie minus 80. Współczesne sztuczne wykładziny podłogowe minus 100. Kochani, pozbywamy się wszystkich sztucznych dywanów.
[45:07] - To to wiem.
[45:09] - Spaliny samochodowe tylko minus 10. Chemtrails, o których też powiemy, jak będzie czas minus 90. Nikotyna minus 40. Alkohol minus 60. Promieniowanie kosmiczne minus 100. Ale kochani, na to już wpływu nie mamy.
[45:23] - Na to wpływu nie mamy, tak.
[45:25] - Jeśli jesteśmy silni, zdrowi, mamy siły witalne, pamiętajmy, przynajmniej w 30% organizm daje radę. Dalej profilaktyka. Przebadałam profilaktykę, bo co z tego, jak my wypowiemy tutaj tabelę damy. Kochani, dieta frutariańska. Bardzo duże ilości owoców. Jeśli ktoś nie może tak jak Renia, bo mówi, że tyje, nie służą jej owoce, duże dawki uderzeniowe witaminy C. I to też z Renią przebadałyśmy, że wcale nie ta naturalna, tylko właśnie chemiczna.
[46:00] - Tak, to prawda.
[46:02] - Także tutaj też odchalamy. Też byłyśmy zaskoczone, ale ja biorę witaminę chemiczną, bardzo duże dawki uderzeniowe. Dalej polegiwanie. Tu mówiłyśmy w poprzedniej audycji. Reniu, przypomnij, ile czasu fizycznie możemy pracować, ile umysłowo.
[46:18] - Trzy, cztery godziny, nie więcej. Nie przemęczajmy się aż tak strasznie. Zresztą tak to pewnie wygląda. Patrzmy w biurach, po co te panie chodzą na te kawki i herbatki? Bo nie wytrzymają ośmiu godzin siedzenia non stop w pracy i żaden normalny człowiek tego nie wytrzyma.
[46:33] - Dokładnie. Czyli polegiwanie.
[46:35] - Dużo nie musimy mówić.
[46:36] - Częsty odpoczynek. Dalej taniec mi wyszedł. Taniec wyzwala radość życia, przepływ krwi, limfy. Tam się całe ciało ruszy, a jednocześnie nie jest tak obciążający jak sporty.
[46:49] - No tak.
[46:49] - Ale mamy cudowną metodę, która została całkiem niedawno wymyślona. Ona się nazywa EFT, pisze się E, F, T. Możecie wrzucać w Google. W radiu w „Spektrum Rozwoju” są wspaniałe dwie audycje odnośnie tej metody EFT. To jest metoda opukiwania ciała w punktach meridianów, żeby ściągnąć emocje.
[47:11] - Tak, to jest typowa praca z emocjami. Bardzo dobra metoda, to prawda. Sama ją stosowałam przez chwilę i naprawdę dobre rezultaty. Polecam też.
[47:19] - Wprowadzanie do organizmu koloru indygo i koloru białego, tak jak ktoś potrafi. Albo się otaczajcie tymi kolorami, albo noście jakieś kolorowe karteczki, albo medytujcie z tymi kolorami. Niech każdy sobie wymyśla swoją metodę. Profilaktycznie działa na 40%. Nie jest to dużo, ale to jest 40%.
[47:39] - Lepiej to mieć niż nie mieć, jeżeli bronimy się przed poważnymi rzeczami. Ten 40, tamten 20 jakoś jest.
[47:48] - Tak. I teraz tak witamina C, ta chemiczna, mimo że wszyscy piszą tutaj ci, którzy się chcą zdrowo żywić, że jest be, ale mnie wyszło i Reni wyszło, że w 90% działa profilaktycznie.
[48:03] - Ja mogę powiedzieć, ciekawa rzecz była tutaj, powiem tak à propos siebie samej, że mój małżonek zawsze kupuje cytryny non stop, robi z tego jakieś biosoki non stop. A ja wybrałam taką zwykłą witaminę C, sok taki zwykły, chemiczny, robiony i myślę sobie: „Co jest ze mną? Czy ja mam z jakimiś programami, czy w głowie coś nie tak poukładane, że tutaj tak zdrowo i wszystko zdrowe, a tu nagle biorę taką?” Było to dość zadziwiające. I wreszcie się nad tym zastanowiłam. I właśnie tutaj mówię o tym, że z Monią zaczęłam sprawdzać to. I ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że to nie przypadek.
[48:40] - No nie.
[48:40] - Że rzeczywiście działa lepiej. Więc z jakiegoś powodu ta witamina C, która jest w naturze, w tej chwili jest za słaba. Może też dlatego, że natura jest tak osłabiona, powiedzmy sobie. Może to niekoniecznie musi być kwestia, że ta witamina C w ogóle jest zła i nie to mówimy, mamy na myśli, tyle tylko, że jest po prostu za słaba.
[48:59] - I teraz tak przebadałam sobie oczywiście wartości odżywcze warzyw i owoców, ponieważ ja jestem weganką, więc to mnie interesuje najbardziej. I wartości odżywcze owoców i warzyw są tylko 20 do 30% zapotrzebowania ciała naszego. Czyli można powiedzieć, że one są prawie bez wartości. My musimy się suplementować. Taka jest prawda. Jeśli ktoś nie umie odżywiać się jeszcze praną czy odżywiać się energią, którą wciąga z zewnątrz, czy nie potrafi w medytacji uzupełniać energii, tylko bazuje na jedzeniu, to jest przykra prawda, ale suplementujmy się.
[49:40] - Mogę powiedzieć też to z własnego doświadczenia. Mieszkałam przez 10 lat w Norwegii. Bardzo zdrowy kraj, przepiękna zieleń, czyste rzeki, wodę można pić z kranu. Czyli można byłoby powiedzieć: w takim razie muszą być bardzo zdrowi ludzie i niepotrzebna suplementacja, ponieważ wszystko jest naprawdę tam. A jeszcze tyle lat temu, bo mówię nie o ostatnich 10 latach, tylko jeszcze wcześniej, kiedy byłam młodsza, tam mieszkałam. Mogę powiedzieć, wygląda na to, że nie powinna. Okazało się, że suplementacja tam jest niezbędna.
[50:09] - Oni mają mało światła.
[50:11] - Ale to nie tylko. Jeżeli o światło, to wszyscy, bo inaczej są strasznie silne tendencje depresyjne. Natomiast poza tym mówię o suplementacji witaminami, o suplementacji minerałami.
[50:23] - Tak, dlatego że mówię jeszcze raz mają mało światła, więc te warzywa i owoce światło jednak je rozwija.
[50:31] - W każdym razie mogę powiedzieć jednak jest to potrzebne.
[50:36] - Zastanówmy się albo uczmy się medytować, bo ja na przykład wibracyjnie wprowadzam witaminy i minerały i to sprawdzam, czy rzeczywiście zapotrzebowanie jest. Ale mam też okresy, kiedy mam stres większy, jest napięcie, dużo pracy.
[50:53] - Mniejsza cisza w sobie, już jest trudniej.
[50:56] - Magnez i preparaty witaminowe u mnie są. Mimo że jem bardzo dużo owoców, warzyw, piję dużo soków, to jest to niewystarczające. Po prostu jest to niewystarczające. Ciało jest głodne. I co? I nic właściwie. I przechodzimy dalej, co?
[51:14] - Tak myślę. Co jeszcze nam zostało z tych do odhaczenia?
[51:18] - Kochanie, z tego do odhaczenia to właściwie został nam ten Zapper. Ja o nim nic nie wiem, tylko mnie wprowadź.
[51:28] - Dobrze, nie będziesz się sugerować. Zapper to jest po prostu urządzenie.
[51:34] - Poczekaj, idę dobrym torem. To jest urządzenie jakieś do ochrony czegoś? Do dezynfekcji?
[51:40] - Zdradzę ci tajemnicę. Ja też o tym wiele nie wiem. Nie mogę ci powiedzieć, bo nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że istnieje coś takiego. Wiem, że ludzie z tego korzystają. Wiem, że przypisują temu różne rzeczy. Mogę ci powiedzieć, co przypisują, to najwyżej będziemy patrzeć, co przypisują.
[51:56] - Nie, co przypisują. Bo pojawia mi się w wizji WC peeker. To tak, jakby miał z bakterii.
[52:04] - I to chyba coś w tym jest. To znaczy podobno i bakterie, i wirusy, i grzyby zabija. Nigdy nie miałam chęci nauczenia się tego i obejrzenia tego aż tak dokładnie, bo mogę powiedzieć jakoś niespecjalnie. Nawet dostałam kiedyś od kolegi ten Zapper. To taka maszynka zwykła w pudełku i powiem ci, leżała na półce przez pięć lat. Ani razu jej nie otworzyłam. Po pięciu latach jak otworzył mąż, to okazało się, że zupełnie już to, co się ładuje, ta bateria czy jak to się tam nazywa, jest tak kiepska, że nic nie robi. I na tym się skończyła sprawa z Zapperem.
[52:46] - Wychodzi mi, że jeśli już to rzeczywiście działa na trucizny, w jakiś sposób je neutralizuje, nawet na gronkowca, bo tu sobie sprawdzam na arkuszach, na różne pasożyty. Ale to jest tylko 10%, kochani.
[52:59] - Tak, też widzę, że to nie jest jakoś specjalnie wiele. Procentowo to nie umiem powiedzieć. Powiedziałabym, że trochę działa, ale nie powiedziałabym, że jest to aż tak niesamowite, jak słyszałam o tym. Więc pewnie nie dziwię się, że intuicyjnie nawet tego do rąk nie wzięłam. Tylko pięć lat na parapecie leżało nierozpakowany.
[53:19] - Rozumiem. To też się nie dziwię, bo ja bym chyba go nie kupiła. 10% jest to mało po prostu.
[53:24] - À propos ceny jest bardzo drogi.
[53:27] - Wydaje mi się, że już chyba bardziej srebro koloidalne jest bardziej skuteczne.
[53:36] - To znaczy powiem tak jeżeli na wirusy i na bakterie to srebro tak, na pewno. Zresztą pamiętam, że w jasnowidzeniu kiedyś mnie o to pytałaś i właściwie powiedziałam o tym srebrze, czyli coś tu musiało być. To sobie coś przypominam. Dobrze, ten temacik możemy też, bo ja cały czas tęsknię za tematem dzieci kryształowych.
[53:53] - Kochani, już przeszłyśmy! Jeeej!
[53:56] - Wreszcie!
[53:58] - Mamy temat dzieci indygo i dzieci kryształowe. I zaczynamy od indygo, bo one były pierwsze i im się pierwszeństwo należy.
[54:05] - Dobra. Chcesz opisać troszkę dzieci indygo?
[54:10] - Tak, dlatego że weszłam w jasnowidzenie i właściwie też sobie tutaj sprawdziłyśmy z Renią, że my obie jesteśmy w 70% kryształy, w 30% już mamy nie kryształy, tylko indygo. W 30% już nachodzi na nas energia kryształu. Czyli już dobrze żeśmy przepracowały, wywojowałyśmy co trzeba, a teraz idziemy w kierunku łagodności.
[54:32] - Dlatego takie leniwe się robiły, wiesz?
[54:35] - Tak. I mniej wojujące. Szukamy spokoju. W każdym razie obie też, co nas łączy, obie mamy też dzieci, synów w podobnym wieku, którzy są również dziećmi indygo. Nie jest to łatwe rodzicielstwo, nie jest to łatwe macierzyństwo.
[54:53] - Oj nie.
[54:55] - I w domu jest gorąco. Włoska rodzina. Kochani, zaczynam. Cechy dzieci indygo. Tylko sobie przejdę, bo najpierw tutaj kryształki zrobiłam, ale już mam tutaj wszystko, zapisywałam, weszłam w pisanie automatyczne i słuchajcie, główne ich cechy przede wszystkim Główne ich cechy, główne ich energie. Sukces. Ukierunkowane są te osoby na odnoszenie sukcesów w życiu we wszystkich dziedzinach. Ich domeną jest działanie, zmiany, restrukturyzacja i obalanie starego. Charakteryzują się dużą siłą. Rozwiązania siłowe nie są im obce i prowadzenie innych ludzi.
Żeby przeprowadzać swój plan naprawdę cel uświęca środki, czyli łapią się wszystkiego. Dalej. Ich taką domeną jest bliskość duchowa, tak jak już powiedziałam, natomiast mają trudności w bliskości fizycznej i w bliskości emocjonalnej. Dalej. Co jeszcze Reniu cię charakteryzuje? Odwaga, co ja zawsze podkreślam. Mądrość, twórczość, hojność i szacunek dla drugiego człowieka, dla siebie i dla drugiego człowieka.
[56:09] - To znaczy mogę dodać na chwilkę, bo ty masz zapisane, więc tylko powiem jedną rzecz, bo to ci nie zmyli jakby. Mogę wejść. Rzeczywiście ciekawostką jest to i podkreśliłabym to bardzo mocno. Ciekawostką jest to, że te dzieci jako małe dzieci rzeczywiście mają problem z chęcią kontaktu emocjonalnego i dotykowego. I powiem ci, że ja na to cierpiałam pół swojego życia, gdzieś mniej więcej do dwudziestego, dwudziestego czwartego roku życia nie byłam w stanie pozwolić się dotknąć komukolwiek. Jak miałam z kimś spać czy jechałam w autobusie, to był po prostu dla mnie dramat. Jak ktoś chciał mnie pogłaskać po głowie czy mężczyzna za włosy, to po prostu był to dramat. I przez całe życie myślałam, że coś jest ze mną nie tak. A teraz mi wyjaśniasz, że to naturalka.
[56:57] - Tak, naturalne to jest.
[56:59] - Dzięki. Jestem wdzięczna. Szkoda, że dopiero w wieku czterdziestu siedmiu.
[57:02] - Ale też dużo osób nas słucha, którzy są właśnie indygo. I tutaj bardzo serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Robercika z Chicago, który jest rasowym człowiekiem indygo. Robercik całuski do ciebie tu.
[57:19] - Pozdrowionka, choć nie znam.
[57:22] - Ale Robercik cię zna i za każdym razem cię pozdrawia.
[57:25] - Aha, dobrze. To nawzajem.
[57:27] - Tak, ja tutaj się podpisuję absolutnie, jeśli chodzi o tę bliskość fizyczną i emocjonalną, to są to problemy. Natomiast mój syn już z bliskością fizyczną nie miał problemu. On mnie właściwie nauczył, kiedy się urodził, nauczył mnie, jak się zbliżać do drugiego człowieka fizycznie. Więc on nie jest takim rasowym. Tutaj się wyłamuje trochę. Dalej.
[57:49] - Ale powiem ci, że patrzę tak na mojego syna i powiem on też nie, bo on był taki przytulas, jak był małym dzieckiem, że na przykład przyszli koledzy ze szkoły czy tam z przedszkola, siedzieli w pokoju na piętrze wyżej, a on w ciągu godziny był w stanie przylecieć dziesięć razy do mnie, mając trzy latka na przykład, skoczyć mi na kolana, powiedzieć: „Mamusiu, kocham cię” i polecieć z powrotem. Czyli w ogóle nie miał problemów z bliskością.
[58:13] - Tak.
[58:14] - Rzeczywiście nie miał, ale to może to już są nowe dzieci indygo, które jakby pewne rzeczy przerabiają i przeforsowują, a my byliśmy jeszcze tym starym typem, który, że tak powiem, odbębniał tą najgorszą robotę. I też pamiętajmy o tym, że nasze dzieci mają osiemnaście, dwadzieścia parę lat, a my mamy dwa razy więcej. W związku z tym, kiedyś była też inna energia, a oni żyją już w tym czasie przebudzenia właściwie można powiedzieć. Czyli też jakby ja pamiętam te autobusy i jak czułam energie różne z tyłu, za plecami, chociaż nie wiedziałam, kto to jest, jak to mnie wyprowadzało z równowagi i jaką agresję budowało. I to nie była moja agresja. No to był po prostu dramat dla mnie życiowy.
[58:50] - No ja to pamiętam i z autobusu, jak były kiedyś. Ja jeździłam jeszcze do szkoły i były tłoki w autobusie, że nawet na schodach się stało i drzwi nie mogły się domknąć. To się popychało te drzwi i ktoś tam na przystanku pchał. Ja na następnym przystanku musiałam wysiąść, bo ja dostawałam ataku paniki, tak zwanego, duszności. Ja myślałam, że się uduszę. To samo w lidlu.
[59:08] - Ty paniki, a ja agresji po prostu.
[59:11] - Także to absolutnie rozumiem.
[59:12] - To dramaty.
[59:14] - Dobra, dalej czytam. Mają tendencję do rywalizacji, do konfrontacji. Są buntownikami, obalają życie zgodne z dogmatami, kontrolują też w rodzinach najczęściej.
[59:27] - I ty mnie przerobiłaś czy co?
[59:28] - I ciebie też. Czy wszystko jest zgodne z prawdą. Są wykrywaczami nieprawdy. Przyszły pokazać, w którym miejscu tracimy kontakt z własną drogą życiową. One nam to świetnie pokazują, w sposób okrutny czasami.
[59:43] - Kładziemy się przed swoim dzieckiem, tak.
[59:44] - Tak. Przebywanie z nimi jest bolesne. Wybijają wszystkie stare wzorce z nas, programy i przymuszają swą siłą do zmian. Siła nie zawsze jest przyjemna w ich wykonaniu Reniu, jak sama doświadczyłaś. Uniemożliwiają ukrywanie prawdy i obnażają każde kłamstwo. Po prostu oni są w stanie.
[01:00:04] - Chociaż ja nie byłam lepsza dla swoich rodziców.
[01:00:07] - No ja też nie.
[01:00:07] - Tak sobie teraz przypominam, że też łatwo nie mieli.
[01:00:11] - Mają skłonność do szantażowania, do naprawiania innych, do zniewalania i mają trzydzieści procent ciemnego wypełnienia.
[01:00:20] - O i to jest problem.
[01:00:22] - Nie, to nie jest problem.
[01:00:23] - Oczyszczamy.
[01:00:24] - To nie jest problem, dlatego że to było w planie. Dlatego że te dzieci rodzą się w zobowiązaniach karmicznych, a one muszą wejść w karmę, muszą rozpoznać ją, zobaczyć. Muszą się w niej umazać, przeszlajać, żeby z tego wyjść i pokazać innym, że można i jaką drogę należy obrać. Więc one musiały dotknąć, one musiały dotknąć tego zabrudzenia. Musiały mieć też te ciemne cechy, żeby z siłą młotu pneumatycznego po prostu rozkuwać stare schematy, stare mury. No nie da się inaczej Reniu.
[01:00:57] - To znaczy rozumiem to, bo mogę powiedzieć w tej chwili właściwie, jak już powoli, powoli z tego wychodzę, co zajęło mi lata tak notabene, to mogę powiedzieć, żeby tutaj znowu powiem, żeby ludzie się nie załamywali, bo nie szło to tak szybko, że tydzień, dwa tygodnie pracy nad sobą i już koniec. Nie, niestety muszę to policzyć w latach. Stety, niestety to mogę powiedzieć jedną rzecz. Właściwie w tej chwili dopiero niedawno dotarło do mnie, że w pewnym sensie posiadanie, nie chcę tu powiedzieć, że to jest dobra rzecz, ale że ona była konieczna w tym kontekście, co mówisz, tych ciemnych wypełnień, ponieważ one powodują, że dotykasz tego, co dotykają inni. Jeżeli tego nie dotykasz, to mogę powiedzieć świat rzeczywisty 3D jest tak skonstruowany, że same siły światła z powodu tego, w jaki sposób pracują, są w pewnym sensie zdane na przegraną i wygrywają dopiero długoterminowo. To olśniło mnie chyba wczoraj. Mówię: „Kurde, dlaczego jestem z sił światła i często zdarza mi się w życiu, że czuję się przegrana?” I myślę sobie: „No tak, przecież siły światła nie walczą, nie rywalizują, nie podejmują konfrontacji. Siły światła robią tylko wszystko, co możliwe z tego, co w danym momencie zastają. Czyli jeżeli jest to coś negatywnego, to zrobią z tego najlepszą rzecz, jaką da się zrobić. I to jest praca sił światła.
A siły ciemne naprawdę się konfrontują i naprawdę niszczą i naprawdę są destrukcyjne i to jest ich punkt mocy, tak bym to ujęła. Natomiast inny punkt mocy jest w siłach światła, więc długoterminowo światło wygrywa. Natomiast takie pojedyncze rzeczy są często bardzo trudne. Dlatego pomyślałam sobie, często jest tak, że walczymy, ktoś z nami walczy i nagle okazuje się, że przegrywamy. Ale mogę powiedzieć, no to tak jest. Powiedzmy na przykład, że mąż robi nam czy partner, czy przyjaciel, czy pracownik, czy współpracownik robi nam coś złego. Możemy z nim wygrać tylko wtedy, kiedy staniemy poziom niżej, poniżej siebie i zrobimy mu dokładnie to samo na pierwszy rzut oka. Oczywiście trzymamy się nadal światła, w związku z tym tego nie robimy, więc w tym punkcie przegrywamy i wygrywamy dopiero po latach, jak pojawi się rezultat. Ale czasami nie widzimy tego rezultatu. W związku z tym wciąż czujemy się w tym punkcie przegrani.
I mogę powiedzieć ja właśnie wczoraj zaczęłam myśleć o swoim życiu i uświadomiłam sobie no tak, dokładnie tak to wygląda. To à propos tych wypełnień. Przechodzę teraz do ich zadań, bo to jest bardzo ciekawe. Także kochane dzieci indygo, jeśli dorośli, bo przecież rodziliśmy się dużo wcześniej. Właściwie można powiedzieć, że zawsze jakieś dziecko indygo się gdzieś tam w każdej erze rodziło, prawda? Także kochani, słuchajcie, jakie jest wasze zadanie, jaki jest wasz cel tutaj tak naprawdę na Ziemi, żebyście go dobrze zrozumieli i żebyście nie bojkotowali samych siebie, mimo że jesteście czasami brutalni. Kochani, macie zadanie: wyzwolenie mocy w człowieku, zasilanie wolności. Robicie to dosyć brutalnie. Właściwie robimy, bo ja też się tutaj identyfikuję z tym opisem, dosyć brutalnymi metodami, ale taka jest potrzeba, aby trafić do ludzi z ciemnym wypełnieniem. Mamy wstrząsać ludźmi.
Teraz to może już ja odchodzę trochę, bo jak gdyby te cechy kryształu w tej chwili zaczynają mocno się rozwijać i jest mi z tym łatwiej i lżej. Niemniej jednak ci, którzy mają 100% tego wypełnienia, to jest wasza misja wstrząsać. Uzdolnienia empatyczne, uzdolnienia społeczne motywują ich do życia. Zmiany na lepsze i edukacja ludzi. Zmiany na lepsze macie wprowadzać i edukować ludzi w różnych aspektach, żeby dojść do prawdy, więc żeby zburzyć kłamstwo, zburzyć negatywne aspekty życia. Niestety, ale tu potrzebny jest młot pneumatyczny, a potem po to kryształy. I dopiero wtedy już na gotowe. Właśnie. Dalej. Te dzieci mają często uzależnienia od jedzenia, od zdrowego stylu życia, od kompulsywnych czynności, od medytacji.
Co to oznacza? Że mają potrzebę dosięgania czy dotykania innych wibracji umysłu niż tutaj Ziemia proponuje. Czyli one tęsknią za innymi stanami świadomości i znajdują to niestety w narkotykach, w alkoholu, w różnych innych używkach zaciemniających świadomość. Są uzależnione od nadmiernej pomocy. W dwójnasób to działa. Albo one wymagają opieki do końca życia, źle powiedziane, długo, dlatego, że nie potrafią odnaleźć się w realiach czysto materialnych. Jest to dla nich trudne czasami, więc wymagają czasami poprowadzenia osoby, która mocno stoi na ziemi. Chociaż ja się cieszę akurat, że mój syn tego nie ma. Dzięki Bogu. Dokładnie przeciwnie.
On mnie uczy. Od krytyki są uzależnione, od agresji, od lekarstw i od choroby. Oczywiście mówimy cały czas dodajmy ogólnie i to wcale nie oznacza, że każdy człowiek indygo musi się identyfikować ze wszystkimi tymi cechami. To jest powiedziane ogólnie i generalnie. Generalnie to jest określone. Ich zadaniem jest zmiana scenerii życiowej. Są to istoty zacne, ale silne, dominujące, ponieważ ich zadaniem jest zmiana scenariusza życia na Ziemi. Kochani, to dobrze brzmi. To jest, że tak powiem, wielki zaszczyt. Tak.
Być też matką takich dzieci. Tak, ich promieniowanie jest uzdrawiające, choć spotkania z nimi bywają traumatyczne dla osadzonych w ciemnych energiach. Skala IQ ponadprzeciętne są te dzieci. Nie mówimy tu o IQ, o tych wszystkich testach, które proponują nam psychologowie. Tu mówimy o IQ szeroko pojętym, więc wliczone w to jest też inteligencja emocjonalna, uczuciowa i duchowa. Dalej. Nie są one wyzwolone z karmy. To już o tym powiedziałam. Są nią obciążone, ale właśnie dlatego, aby rozwijać ją i przekazywać wiedzę innym, jak z niej wyjść. Ich sposobem komunikacji.
Domagają się szacunku, nie dają sobie dmuchać w kaszę ani się poniżać.
[01:07:26] - To jest bardzo charakterystyczne. Ich wibracja i jej wpływ na innych. Lecznicza, mają u ludzi wybudzać zmiany. Cel uświęca środki. Przyszły po to, aby wyrwać nas z archetypu niewolnika.
[01:07:41] - Genialne, jak mi się to podoba.
[01:07:44] - Prawda?
[01:07:45] - Powiem tak, nie pod wszystkim się podpiszę sama w sobie, bo mogę powiedzieć jednak, chociaż cień kryształu powoduje, że pewne rzeczy się załagodzają. Ja to nazywam lenistwem w taki śmieszny sposób. Natomiast mogę powiedzieć kryształ powoduje, że człowiek chce coraz więcej spokoju mieć, coraz mniej walki, coraz mniej konfrontacji i czasami tylko w zrywach albo w dobrej zabawie z tobą. Ale mogę powiedzieć już tęsknię za taką energią miłości, radości, szczęścia, czyli mogę powiedzieć zmieniam pole, w którym się dobrze czuję, bo kiedyś bardzo dobrze czułam się w konfrontacji, uzewnętrzniałam bardzo mocno w relacjach z mężczyznami. Zawsze mogłam sobie popuścić wodze fantazji wojownika i po prostu czułam się radosna, że wygrywam. Natomiast w tej chwili już zaczynam widzieć wpływ tego kryształu i że rzeczywiście te dzieci kryształowe, rozumiem, są innymi dziećmi. Czyli powiedziałabym my jesteśmy takimi trochę przewodnikami między jednymi i drugimi, nie?
[01:08:49] - Tak. Ale to o kryształach za chwilkę. I jeszcze chciałam powiedzieć jedną rzecz. Nie wiem, czy ty, Reniu, zaobserwowałaś, że dzieci indygo są szalonymi indywidualistami, że w grupę wejść tym dzieciakom jest bardzo trudno.
[01:09:01] - Rzuca się to mocno w oczy, więc naprawdę niewiele potrzeba obserwować, żeby to zauważyć.
[01:09:07] - Dokładnie. Więc oni wchodząc w grupę, mogą działać tylko na jednej zasadzie. Muszą być ich przewodnikami. Jeśli spotykają energie silnych osobowości, to jest od razu konflikt, awantura, bijatyka, przepychanki, popychanki. Dlatego, że król może być jeden. Dziecko indygo.
[01:09:29] - To akurat powiedziałabym też w stosunku do rodziców, czyli powiedziałabym taką wskazówkę, bo myślę, że dużo rodziców po prostu to słucha i ma takie dzieci, żebyśmy wzięli pod uwagę to, po co te dzieci przyszły. Na przykład ja pozwalałam na pewne rzeczy, jak był mały mojemu synowi, to wszyscy mówili: „Ty go w ogóle nie wychowujesz, co ty robisz?” I pretensje były do mnie, że ja jestem bardzo nieudolną matką. A ja właściwie obserwując swoje dziecko, wyszłam z jednego założenia. Powiedziałam: „Właściwie to ja nic nie mogę w nim zmienić, bo jest tak silny i w tak właściwy dla siebie poskładany sposób”, że pomyślałam sobie: „Właściwie mogę go tylko wspierać i kochać”.
[01:10:09] - Dokładnie to samo.
[01:10:10] - I nic innego nie mogę zrobić. Po prostu nie mam nawet takiej mocy, powiedziałabym.
[01:10:16] - Nie, nie ma takiej mocy. Nie ma.
[01:10:19] - Naprawdę tak. Musiałabym się stać strasznym terrorystą, na co nie było mnie stać. W związku z tym uznałam, że po prostu tylko mogę go kochać i wspierać. I do dnia dzisiejszego staram się to jak najlepiej robić. Czyli dokładnie to samo powiedziałabym rodzicom. Nie starajcie się ich zmieniać. Zresztą tak jak mówię, to był taki dosyć mocny pogląd, bo wtedy się mówiło, że trzeba wychowywać dzieci i tak dalej, w moich czasach.
[01:10:41] - W moich też.
[01:10:43] - Tak, bo my ten sam. Natomiast pomyślałam sobie, że to takie jest troszkę niesprawiedliwe, bo pomyślałam sobie tak: dobrze, jeżeli przychodzi dusza na świat tutaj, przychodzi z jakimś zadaniem, zadanie ma wcześniej, więc musi przygotować sobie określone ciało, określony zestaw cech, określone cechy charakterologiczne, określoną energetykę, określone zdarzenia, to dlaczego my to postanawiamy poprawiać jako rodzice? Przecież nie my wiemy, po co to dziecko przyszło, tylko ono samo wie.
[01:11:07] - Dokładnie. Ja też miałam absolutnie te same przejścia. Najpierw dostawałam reprymendy od swoich rodziców, bo dziecko było nieujarzmione. Po pierwsze stwierdzone ADHD, co jest cechą charakterystyczną dla tych dzieci, dlatego, że one są nadpobudliwe ruchowo. One nie są nadpobudliwe ruchowo. One mają ogromną ciekawość życia i po prostu cały czas chcą poznawać, dotykać czegoś nowego, więc wychodzą z jednego zajęcia do drugiego, zapominając o skończeniu pierwszego. To jest ich cecha.
[01:11:38] - Ale wejdę w jedną rzecz i powiem tutaj wszystkim, żeby dobrze nas zrozumieli. Nie wszystkie dzieci z ADHD są dziećmi indygo.
[01:11:46] - Dokładnie. Czasami dzieci z ADHD czy dorośli z ADHD pod stary system jeszcze czakr mają podłączone pod pierwszą i pod drugą istoty demoniczne. To jest nerwowość. To nie jest ADHD, to jest nerwowość. To jest taka nadpobudliwość ruchowa, ale chora. Tak bym to określiła.
[01:12:07] - Widać różnicę, prawdę mówiąc.
[01:12:08] - Widać, bo te dzieci są bardzo
[01:12:09] - Jak się dwa egzemplarze da, to widać różnicę, kto jest dzieckiem indygo, a kto jest tylko ADHD-owcem, jak się człowiek przyjrzy. Zresztą to samo zobaczyłam tak à propos dzieci kryształowych. To samo zobaczyłam różnicę, chociaż na zewnątrz czasami nie ma tej różnicy i lekarze mają problemy, to też o tym słyszałam od klientów. Natomiast jak wchodzę w energię, to między dziećmi kryształowymi a dziećmi autystycznymi jest w energii olbrzymia różnica, natomiast na zewnątrz nie zawsze.
[01:12:35] - Dokładnie. I teraz jeszcze wracając tutaj do indygo, do mojego dziecka, to Konrad miał zawsze problemy z zintegrowaniem się z grupą. Kiedy trafiał podobnych sobie, czyli wchodził w grupę dzieci indygo, absolutnie super, po prostu się dogadywali, ale każdy z nich swoją indywidualność zakreślał.
[01:12:56] - Tak, wrzucał w grupę.
[01:12:57] - Swój teren, ale oni potrafili siebie wzajemnie szanować w indywidualności.
[01:13:05] - Ogarniać.
[01:13:05] - Dokładnie. Teraz tak. Następna cecha, którą zaobserwowałam u swojego dziecka. Źle znosił szkołę. Każdą. Po raz pierwszy w życiu, kiedy poszedł do gimnazjum, zbuntował się i mówi: „Nie pójdę do szkoły, proszę mi załatwić prywatne nauczanie lub indywidualny tok nauczania”. Tamte czasy to była rzadkość i to indywidualne nauczanie to było wtedy, kiedy dziecko było chore. I wtedy pani ze szkoły przychodziła do domu. Nie było podstaw, żeby mu to załatwić. Szkoda, dlatego że wiele problemów byśmy sobie całą rodziną oszczędzili.
Musiałam uszanować każdy jego wybór. Natomiast dzisiaj rozumiem, dlaczego tak się stało. Po prostu te dzieci nie są w stanie uczyć się w ten sposób, jak proponuje szkoła. Konrad uczył się tabliczki mnożenia z moim mężem, grając w piłkę. Zrobił to bardzo szybko, a tak to była katorga, jak miał siedzieć na miejscu i wkuwać te słupki i te wyniki końcowe. Odmiany przez przypadków uczyliśmy się na łąkach, rzucając psu kijek i pies aportował, czyli cały czas w ruchu. Te dzieci muszą być w ruchu, bo one mają bardzo-
[01:14:15] - To znaczy mogę jeszcze powiedzieć, że szkoda mi trochę dla szkół, bo Filip akurat był czas, kiedy parę lat w podstawówce chodził do takiej szkoły społecznej, ponieważ wyrzucali go z każdej podstawówki w związku z tym, że był dzieckiem indygo i nauczyciele po prostu nie byli w stanie sobie z nim poradzić, bo wybijał się bardzo z klasy. W związku z tym znaleźliśmy taką szkołę społeczną w Poznaniu i tam chodził. Była tam świętej pamięci, już zmarła, jego nauczycielka, wychowawczyni klasowa, która była artystką i po prostu na te dzieci, ponieważ połowa klasy, jak nie większość, to trafiały do niej takie dzieci, bo nie były w stanie funkcjonować w innych szkołach. I wyobraź sobie, co ona ciekawego robiła. Ona na przykład uczyła ich historii i opowiadała o historii, a w trakcie kazała im robić na drutach. I mój syn nauczył się robić na drutach, na szydełku. Dzieci haftowały, w międzyczasie robiły sobie jakieś rękawiczki, różne rzeczy, a w międzyczasie przyswajały historię, matematykę, fizykę, język polski. Po prostu była to niesamowita kobieta. I powiem ci, że tylko ona robiła taki eksperyment z tą klasą i miała nieprawdopodobne wyniki. No i niestety muszę tutaj ubolewać nad tym, że nikt tego nie pociągnął po jej śmierci, że to upadło śmiercią naturalną i że nasze szkolnictwo nie jest jeszcze gotowe na tego rodzaju metody.
I bardzo żałuję, bo tych dzieci jest coraz więcej.
[01:15:36] - Coraz więcej. Stwierdzam, że będą przymuszani, dlatego że tych dzieci rodzi się coraz więcej. I teraz jak ja sobie tutaj sprawdzałam procentowo, ale jeszcze raz to powtórzę, wezmę arkusz, bo tak naprawdę wyleciało mi z głowy, ile w tej chwili... Halo, słyszysz mnie, Reniu?
[01:15:57] - Ja cię cały czas słyszę. Ja cię słyszę.
[01:16:01] - 60% populacji w tej chwili, która się będzie rodzić, to są dzieci indygo. 30% to są dzieci kryształowe, więc to jest duży procent. Więc kochani nauczyciele, pedagogowie czy tam pedagodzy, musicie zmieniać swoje światopoglądy, dlatego że dzieci indygo was nieźle przymuszą i przećwiczą. Zresztą i tak was ćwiczą w tych szkołach, szczególnie w gimnazjum. Także nawet trochę wam współczuję.
[01:16:27] - Tak. To znaczy nie jest to łatwe, ale z drugiej strony mogę powiedzieć, wiesz, wystarczy jakby przełożyć siebie na troszkę inną zwrotnicę i wtedy jest to prostsze. Bo mogę powiedzieć, ja dokładnie wychwyciłam ten punkt, kiedy uświadomiłam sobie, nie mogłam sobie poradzić ze swoim synem. Naprawdę powiem to na antenie. Nie mogłam sobie w żaden sposób poradzić jako matka z tymi programami, z tymi oczekiwaniami, które miałam, po prostu z tym, czego się nauczyłam od swoich rodziców. I nagle po prostu coś mi kliknęło w głowie. Jak sobie to uświadomiłam, to od tej pory mamy znacznie lżej. Nie znaczy to, że nie mam problemów, ale mamy znacznie lżej.
[01:17:02] - Dokładnie to samo mogę powiedzieć. Dopiero jak mi przeskoczyło w głowie, że tu jest potrzebna zupełnie inna metoda, że moje dziecko jest inne.
[01:17:11] - Tak. I trzeba to zaakceptować. Nie znaczy, że jest chory i nie znaczy, że jest chore i złe.
[01:17:15] - To okazuje się, że w tej chwili, kiedy na przykład trafił do szkoły, gdzie właściwie można powiedzieć, że prawie indywidualny ma tok nauczania, to jest najlepszy w grupie.
[01:17:27] - Tak.
[01:17:30] - Czyli inteligencja jest naprawdę... On był tak bystry facet zawsze. Miał takie słownictwo, taki zasób słów. To chyba po mamusi, bo niestety właśnie w takich testach na inteligencję, taką logiczną, nie wychodziłam wcale super dobrze. Natomiast jeśli był fragment dotyczący doboru słów, posługiwania się słowem, kojarzenia faktów takich związanych z językiem, no to było super, to byłam zawsze ponad przeciętną. I Konrad ma tę cechę po mnie. Poza tym obserwuję jego sposób komunikacji z ludźmi. Jakby to powiedzieć? On mówi tak: „Wiesz, mama, ja zauważyłem, że jeśli dla ludzi jest człowiek skurwysynem” — przepraszam za wyrażenie, ale to jest cytat — „to ludzie zaczynają cię szanować”. A ja do niego mówię: „Konrad, ale to jest twoja domena, to jest twoja gra, ty się w tym dobrze czujesz”.
Mówi: „Nie, okropnie się w tym czuję, ale w tym mogę się odnaleźć. Jakby zyskuję szacunek, kiedy jestem niefajny”. Ja mówię: „Nie, to jest błędne myślenie. Ty musisz szukać ludzi, którzy docenią to, kim jesteś”.
[01:18:37] - Ale nie jest to łatwo.
[01:18:38] - Nie jest to łatwo. Ale zwrócił mi uwagę na taką brutalną prawdę. Tak jest. Im mniej jesteś dostępna, tym bardziej ludzie do ciebie zabiegają. I to jest straszne, dlatego że ja tego w charakterze nie mam. Ja zawsze miałam w charakterze otwartość, przytulanie ludzi, branie ich do swojego życia, zapraszanie. Wszyscy ludzie dla mnie stanowili rodzinę. I Konrad mnie nauczył: „Mamo, biznes to jest biznes, praca to jest praca. To nie są twoi przyjaciele. Musisz się tego nauczyć.
Przyjaciele to są przyjaciele, ale oni nie mają-
[01:19:09] - A biznes to biznes.
[01:19:10] - Nic wspólnego z twoją pracą. A praca to jest po prostu praca. Wielu rzeczy mnie nauczył. On nas nauczył najpierw wegetarianizmu. Jako pierwszy odrzucił mięso. On nas przeciągnął na stronę właśnie takiego zaakceptowania indywidualizmu i pozwolenia mu na jego własne wybory, na jego własne przewracanie się. On nas nauczył rozpoznawania ludzi. On nam mówił. Ja nie umiem rozpoznawać ludzi, absolutnie.
[01:19:42] - Mogę powiedzieć, że te twoje prywatne rzeczy mogą wielu ludziom otworzyć oczy na ich własne dzieci. U mnie niekoniecznie do końca tak było. Okazało się, że ja chyba jestem większym wymuszaczem indygo niż mój syn. Natomiast były rzeczy, których ja się nauczyłam, więc byłam wymuszaczem, natomiast on to umiał z urodzenia. Czyli mogę powiedzieć, z pewną świadomością przyszedł już na świat. Dużo wyższą niż ja przyszłam. Ja nauczyłam się tego, bo miałam doświadczenia, natomiast on się nauczył od początku, czyli przyszedł z tym i miał tą świadomość od początku. Nie musiał doświadczać tych doświadczeń, których ja doświadczałam, żeby dojść dokładnie do tego samego punktu. Ale myślę, że na temat dzieci indygo to już chyba powiedziałyśmy wiele. Może przejdźmy do tych kryształowych.
[01:20:35] - Przechodzimy do cech dzieci kryształowych. Główne ich energie to bliskość emocjonalna i bliskość fizyczna, bezinteresowność, partnerstwo, piękno.
[01:20:48] - Czyli zupełnie inne energie. Powiedziałabym to tak: budowanie fundamentów to indygo, a budowanie reszty domu na tych fundamentach to już dzieci kryształowe.
[01:20:59] - Dokładnie. Mają tu wnieść i zakotwiczyć energię harmonii, ciszy i wiary. Nie mówimy tu o wierze katolickiej czy średniej ani żadnej innej. Dlatego, że te dzieci często są poza religijne. One są duchowe, spirytualne, ale nie religijne. Ich zadaniem jest wzmacnianie pozytywnych emocji i wspieranie twórczości. Mają rozwinięte zdolności paranormalne, szczególnie widzenie pozazmysłowe, więc stąd mogą się brać problemy w komunikacji. Dlatego, że jeśli one mają wnosić ciszę, to one nie muszą mówić. One się komunikują na zupełnie innych płaszczyznach niż do tej pory. Poza werbalnych.
Motywacją ich do życia jest doznawanie szczęścia i miłości. Jednoczą nas ze światłem. To są dzieci, które jednoczą nas ze światłem. Czyli tamte rozwijały stereotypy, a te nas jednoczą ze światłem. Skala IQ jest wyższa, bo to są geniusze już, czyli najwyższy poziom. Kryształowe dzieci nie mają obciążeń karmicznych. Rodzą się czyste, mają świetlistą wibrację, są oświecone i żyją w świetle. Nie mają ciemnych wypełni. Skala rozwoju serca na bardzo wysokim poziomie i to są dzieci, które rodzą się z nową energetyką, czyli nie posiadają systemu czakralnego. Posiadają jeden ośrodek energetyczny, który mniej więcej mieści się, z tego, co widziałam w jasnowidzeniu i wiem Reniu, że tobie się to potwierdziło, między splotem słonecznym a byłą czakrą serca.
Czyli to są dzieci już w nowym systemie energetycznym. Żyją w akceptacji dla wszystkiego, co się wydarza. Odwrotnie do indygo. One nie akceptowały, one konfrontowały się, a te dzieci kryształowe jednak akceptują wszystko. Rodzi się tych dzieci około 30%. Są wolne od krytyki, od agresji. To tyle komunikatu, co dostałam na ich temat.
[01:23:16] - Ja mogę jeszcze tylko powiedzieć to, co zaczęłam wcześniej à propos dzieci kryształowych i dzieci autystycznych. Czyli powiedziałabym troszkę obserwować te swoje dzieci, bo w odczuciu energetycznym jest różnica zauważalna i myślę, że rodzic jest w stanie to odczuć. Więc żeby z dzieci kryształowych nie robić chorych dzieci autystycznych bądź z dzieci autystycznych nie robić geniuszy kryształowych tylko dlatego, że pracuje nasze ego. Tylko naprawdę się temu przypatrujmy, bo w jednym przypadku krzywdzimy dziecko i w drugim przypadku krzywdzimy dziecko. Czyli robiąc z chorego dziecka geniusza, zabieramy mu możliwości rozwoju na jego poziomie, a biorąc pod uwagę dziecko kryształowe i ściągając go do roli dziecka autystycznego, chorego, leczymy dziecko, które właściwie przyszło leczyć nas.
[01:24:08] - Dokładnie.
[01:24:09] - Więc zwracajmy baczną uwagę na to. I tak jak mówię, nie mogę wymagać, żeby wszyscy byli jasnowidzami, natomiast wydaje mi się, przynajmniej tak odczuwam, że rodzice, jeżeli odejdą od tego ego i naprawdę poczują swoje dziecko, to mogę powiedzieć, nie ma możliwości, żeby nie poczuły, czy to jest dziecko autystyczne, czyli chore, czy to jest dziecko kryształowe. Chociaż na zewnątrz może wyglądać, że nie ma specjalnych różnic, bo te dzieci są uśmiechnięte, te dzieci mają swój świat wewnętrzny, te dzieci nie mają potrzeby tyle rozmawiania. One potrafią godzinami się bawić w innym miejscu i wydaje się, że nie mają ciekawości świata. Tego rzeczywistego rzeczywiście nie mają specjalnie wiele. Raczej interesuje ich świat duchowy. Przychodzą tutaj, tak jak Mania powiedziała, akceptują. W związku z tym nie mają ciągłej potrzeby poznawania. Natomiast dzieci indygo wciąż muszą poznawać, bo one na okrągło są w takim sonarze. Patrzą, co jest jeszcze złego, co trzeba zburzyć, co jest nieprawidłowo, co trzeba pokasować.
Natomiast dzieci kryształowe tego już nie mają. W związku z tym zupełnie inaczej zwracają uwagę na otaczającą ich rzeczywistość i na zupełnie inne punkty tej rzeczywistości niż dzieci indygo.
[01:25:28] - O dzieciach indygo opowiedziałyśmy. Ale słuchaj, kiedyś i cały czas rodzą się dzieci z zespołem Downa. Ja jestem ciekawa, bo ja tę energię znam, dlatego że ja się z tymi dziećmi wychowałam. Ze względu na to, że moja mama była pielęgniarką psychiatryczną i z tymi dziećmi pracowała w różnych ośrodkach i ja energetyczną obserwację na temat tych dzieci mam. Ale ja bym się chciała ciebie zapytać, co ty na ten temat dzieci z zespołem Downa myślisz pod kątem energetyki? Po co one tu przychodzą?
[01:26:00] - Zaraz to zobaczę. Natomiast powiem też na antenie, że miałam też doświadczenia z dziećmi, bo z kolei miałam koleżankę, która pracowała z takimi dziećmi, czasami mi o nich opowiadała, więc siłą rzeczy zaczęłam zwracać na nie uwagę. Zaczęłam zwracać uwagę też w autobusach, gdzie jeździłam i tak dalej. W Norwegii zresztą te dzieci się nie chowa i nie zamiata pod dywan, czyli normalnie funkcjonują w społeczeństwie tak jak inni. I mogę powiedzieć podstawowa rzecz, którą zawsze widziałam to to, że one zawsze są uśmiechnięte i radosne.
[01:26:31] - No właśnie.
[01:26:31] - Po prostu nigdy nie widziałam, nigdy przez całe swoje życie nie widziałam dziecko z zespołem Downa, które byłoby smutne. Ani razu.
[01:26:40] - Czy ty, Reniu, nie uważasz, że one są pośrednikami między indygo a kryształami?
[01:26:46] - To znaczy muszę to zobaczyć. Poczekaj.
[01:26:49] - Tak mi przyszło do głowy, ale może jestem w błędzie.
[01:26:52] - Poczekaj. Wiesz co? Nie nazwałabym tego, że są pośrednikami między jednym a drugim, ale ewidentnie są nosicielami światła i radości. Tak jakby dopełniały dzieci indygo. Może i to można powiedzieć pośrednik. Nie do końca mi jest pośrednik w takim sensie liniowym, natomiast powiedziałabym wzmacniają dzieci indygo w tym momencie, w którym dzieci indygo działają. No bo wyobraźmy sobie, gdyby wszyscy byli dziećmi indygo, to byłby koszmar.
[01:27:29] - O Boże, ja bym nie chciała w każdym razie w tym świecie żyć.
[01:27:33] - Tak, mogę powiedzieć to, że tak powiem. Jednak mimo wszystko te dzieci indygo są naznaczone jakimś niszczeniem, jakimś wykasowywaniem. Jest to konieczne w procesie. Tak samo jak na przykład oczyszczamy naszą podświadomość, chociażby twoją metodą z arkuszami, gdzie wszystkie programy trzeba pokasować czy pooczyszczać. Jest to coś, co trzeba zrobić, ale powiedzmy sobie nie jest to takie przyjemne i bycie w tych energiach też nie jest przyjemne. Zresztą sama wiedziałaś, że jak ty to robiłaś dla innych, to zdecydowanie nie była to łatwa praca. Nie było to fajne, miłe i przyjemne zajęcie.
[01:28:06] - Nie, nie było. Zresztą już nie będę się tutaj powtarzać. Powiedziałam właśnie, każdy sobie rzepkę skrobie i każdy co narozrabiał niech się czyści. My dajemy z Renią narzędzia, a wy użytek.
[01:28:20] - Natomiast mogę powiedzieć, że jeżeli chodzi o te dzieci z zespołem Downa, to są takie trochę dzieci, które wymuszają na ludziach czy też tych dzieciach, czy ludziach indygo, wymuszają też czasami koncentrację na sercu, czyli są takie trochę równoważące. No bo mogę powiedzieć dzieci indygo wchodzą w serce w taki specyficzny sposób. To nie jest to samo co dzieci kryształowe. Tutaj ewidentnie widzę różnicę. Moja córka jest troszkę kryształowa, troszkę indygo, a Filip jest rzeczywiście całkiem indygo, więc widzę ich różnicę, jakby takie rodzeństwo z tej samej matki. Więc widać różnicę, że na przykład Filip powie: „Nie mamo, nie będę płakać, bo to jest słabość.” Ja mówię: „Filip, co ty opowiadasz?” A on jakby pilnuje pracy do wykonania i wie, które punkty go osłabiają w jego konstrukcji i tego, po co przyszedł i co ma zrobić. Więc powiedziałabym nie liniowy pośrednik, ale rzeczywiście wzmacniający czy nakierowujący indygo i wspierający kryształowe dzieci. Tak bym to może powiedziała. Dzisiaj długo gadałam na temat jednego jasnowidzenia. Zawsze mówię w trzech słowach.
Podpisałam się.
[01:29:40] - Czyli w Polsce już też na szczęście tych dzieci się nie ukrywa, jakby nawet się promuje te dzieci, czyli pokazuje się ich potencjał. I za to ja jestem bardzo wdzięczna, że różne środowiska robią naprawdę wspaniałą robotę, że te dzieci są integrowane z tak zwanymi normalnymi ludźmi. I pozdrawiam wszystkich rodziców, którzy wychowują właśnie takie dzieci i pozdrawiam wszystkie dzieciaki z zespołem Downa, bo to jest naprawdę cudowna energia. I ja kiedyś powiedziałam w audycji, że te dzieci były moimi pierwszymi terapeutami, ponieważ w nich jest absolutna prawda. Tam nie ma miejsca na manipulację, w nich nie ma miejsca na fałsz. Kiedy są złe, to są złe. Kiedy kochają, to kochają pełnym sercem. I te dzieci po raz pierwszy, kiedy byłam młodą dziewczyną, jeździłam do mamy, do różnych ośrodków, to te dzieci po prostu nauczyły mnie przytulać i do nich się przytulam bez absolutnie żadnego zażenowania czy takiego wręcz czekania na to, aż ten uścisk się skończy. Natomiast jak z normalnymi ludźmi były przytulaki, że tak powiem, na przywitanie, czy to z rodziną dalszą, to po prostu przeżywałam katusze i jeszcze mówię: „Boże, jak jeszcze mnie cmoknie raz, to po prostu oszaleję.”
[01:30:57] - Ja miałam w ogóle okropny zwyczaj, że jak ktoś mnie całował gdzieś po twarzy, to ja się wycierałam ręką.
[01:31:03] - To było bardzo trudne doświadczenie.
[01:31:06] - Moja mama zawsze się złościła. Mówi: „Co ty robisz?” Ja mówię: „Mamo, nie mogę.”
[01:31:10] - Dokładnie. Natomiast z tymi dziećmi to była absolutna nowość. To była przyjemność. To było coś, co koiło mój smutek, traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa. Naprawdę to były osoby, które były terapeutami. Okej, dobrze Reniu, właściwie nie wiem. Można by było jeszcze godzinami rozmawiać o dzieciach indygo i o dzieciach kryształowych.
[01:31:36] - Myślę, że i tak dużo powiedziałyśmy, tak.
[01:31:38] - Natomiast obiecałyśmy losowanie na temat-
[01:31:43] - Jednej osoby ze zdrowiem
[01:31:44] - Tak, więc mamy tutaj kilka numerków od jednego do pięciu. Proszę bardzo, włączam Renie maszynę losującą.
[01:31:53] - Cztery.
[01:31:55] - Cztery. Grzegorz napisał e-mail z prośbą, żebyśmy tutaj obejrzały. Ma problemy natury psychicznej. To jest tylko tyle, co wiem. Grzegorz. Nic więcej na jego temat nie wiem.
[01:32:11] - Sekundkę.
[01:32:12] - Ja też muszę się tutaj skoncentrować. Główne przyczyny. To ja już wiem. Jeśli chodzi o Grzegorza, to zacznę. Czy ty potrzebujesz jeszcze chwilę ciszy? Ja się wtedy już-
[01:32:33] - Nie, właściwie powiem ci, że ja bym w ogóle tego nie nazwała problemami natury psychicznej. Jakoś tak bardzo dramatycznie to zabrzmiało dla mnie, a aż takiego dramatu nie ma, ale dobrze. Powiedz coś.
[01:32:43] - Tak. To są ewidentnie zaburzenia emocjonalne, tak to nazwę, czyli nieradzenie sobie ze swoimi emocjami. Jest to związane z kimś z rodziny. Nie będę tutaj wchodzić dokładnie z kimś, ale w każdym razie ktoś z rodziny bardzo Grzegorza podporządkowuje. Więc to jest niemożność poradzenia sobie czy wyjścia z tej energii dominacji. To powoduje spadek energii, spadek wibracji, spadek chęci do życia. Człowiek jest stłamszony. Ja go widzę jako osobę, która pojawia mi się w kokonie pewnego rodzaju, czyli nie ma możliwości rozwinięcia swoich skrzydeł i jest zlepiony jakby pajęczyną. Nie może tego rozerwać, nie zna swojego potencjału, nie zna swojej siły. Jest ograniczany przez te osoby na poziomach różnych.
Nieświadome poziomy i emanacja myśli i czysto fizycznie tak jakby był kierowany, jakby to była troszkę marionetka. Więc to nie jest choroba. To jest reakcja. To jest reakcja na to, co się dzieje.
[01:33:49] - Właśnie. Mogę powiedzieć właściwie chyba wszystko powiedziałaś, bo to, co ja chciałam powiedzieć w swoim jasnowidzeniu, to właśnie fakt, że zabrzmiało to tak, jakby miał problemy natury psychicznej, co dla mnie od razu skojarzyło się z chorobą. Natomiast patrzę w to i mówię sobie: „Nie, dla mnie on w ogóle nie jest chory”. Od razu przy okazji sprawdziłam, bo choroby psychiczne kojarzą mi się zawsze z jakimiś istotami na aurze. Sprawdziłam, nie ma nikogo podłączonego. Jeszcze ty to możesz sprawdzić dla pewności, ale ja nie widzę w każdym razie. Aurę ma taką troszeńkę jasną w sumie, ale troszeńkę szarą. Czyli powiedziałabym te zachowania wywołują pewnego rodzaju depresję. Bądź może to być związane, ale tutaj to mam problemy interpretacyjne, ponieważ ta szara aura czasami jest związana u mnie, jak patrzę, dostaję taką wizję, to jest też związana z rodziną alkoholową, czyli jakby miał do czynienia u kogoś z alkoholem, ale niekoniecznie, bo może to być też właśnie wyraz depresji. Czyli jedno albo drugie, albo jedno i drugie.
[01:34:51] - Tematy do badania, czyli nad czym, Grzegorzu, musisz pracować. Przede wszystkim nad swoją wolnością. Musisz zacząć ją egzekwować. Czyli zacznij uwalniać sam siebie z różnych układów rodzinnych.
[01:35:02] - I stawiać granice swoje własne.
[01:35:04] - Tak, dokładnie. Czyli tutaj ta wolność jako temat życiowy, bo wchodzę na arkusze, oczywiście tutaj dokładniej badam, jest po prostu zablokowany. Zablokowana jest też wygrana w życiu. Nie mówimy o wygranych losowych.
[01:35:16] - Totolotka?
[01:35:17] - Tak. Jako szeroki aspekt. Dalej. Archetyp marzyciela. Co to oznacza? Że jesteś człowiekiem, który ma plany, ma marzenia, ale ich nie realizuje. Czyli siedzisz na kanapie, myślisz, ale nie wdrażasz w czyn tego, co sobie wymyślisz.
[01:35:34] - Dyzio marzyciel.
[01:35:35] - Dyzio marzyciel inaczej. Co ja tutaj jeszcze chciałabym powiedzieć? Jakich miejsc szukać. Miejsc uzdrawiających, czyli wchodzić w miejsca, gdzie się zaczynasz dobrze czuć. Szukać ludzi, którzy zaczynają dobrze na ciebie wpływać. Jeśli ta audycja jest balsamem na duszę, po prostu słuchaj, odtwarzaj, szukaj dla siebie wskazówek. Odsłuchaj wszystkie te audycje, które myśmy prowadziły. Tam znajdziesz na 100% wskazówki dla siebie, w jaki sposób uwalniać się od takich toksycznych relacji. Uzdolnienia pedagogiczne, społeczne, empatyczne, paranormalne, widzenia pozazmysłowe. Bardzo wrażliwy człowiek.
Twórcze, literackie, aktorskie, naukowe. Bardzo szeroko rozwinięta.
[01:36:20] - To też dlatego się boi, że jest chory psychicznie.
[01:36:22] - Tak. Bardzo szeroko rozwinięta osobowość, bardzo dużo uzdolnień i wrażliwiec oczywiście. Bardzo wrażliwa osoba, empata. To wszystko sczytuje i myśli cudze przyjmuje jako własne. Niestety. Co my tu jeszcze mamy?
[01:36:36] - Ale to jest kwestia właśnie empatii. Niestety czasami ona jest uciążliwa.
[01:36:41] - Być czy nie być. Niestety, ale trzeba też się nauczyć z tym pracować, prawda? Na twoich warsztatach zaraz będziesz Grzesia nauczyła.
[01:36:48] - Tak. To zapraszam. Grzesia, 4-5 maja w Warszawie i na mojej stronie będzie widać. Są warsztaty, jeszcze ze dwa miejsca może by się znalazły. Natomiast powiedziałabym tak, że trzeba się nauczyć pewnych sposobów na siebie, niekoniecznie podporządkowując się innym. Nawet jak mogę powiedzieć o swoim jasnowidzeniu. Ja znalazłam na siebie taki prosty trik, czyli jak pojawiało mi się bardzo dużo informacji, to nie byłam w stanie wyłapać nic, tylko kręciło mi się w głowie. Miałam wrażenie, że coś mam nie tak. Więc uznałam, że w takim razie wprowadzam zasadę tylko odpowiadania na pytania. I wtedy załatwiłam w ten sposób, czyli powiedziałabym pewnym trikiem dużo rzeczy.
Odpowiadam tylko na pytania. Ten ktoś się nie boi, bo dopóki nie zada pytania, to wie, że nie jest skanowany. Ja nic w tym kierunku nie robię. Ulepszyłam sobie, bo nie muszę czytać wszystkich problemów w e-mailach, tylko umawiam się konkretnie na sesję. Czyli mogę powiedzieć trzeba znaleźć na siebie sposób. Też na swoje rzeczy, które są pozytywne, ale które w jakiś sposób w tym świecie jednak są uciążliwe. Chociażby empatia.
[01:37:52] - Dokładnie.
[01:37:53] - Czyli troszeczkę ją wyciszać.
[01:37:55] - Grzegorzu kochany, jeśli chodzi o twoją ścieżkę życiową, to jesteś na ścieżce przewodnika. Co to oznacza? Że szukasz mistrza na zewnątrz i podążasz wytycznymi innych ludzi. Bardzo cię proszę, przypatrz się temu i odszukaj własną drogę. Słuchaj się własnej intuicji, ponieważ intuicję masz ponadprzeciętnie rozwiniętą, empatię masz rozwiniętą, więc odrzucaj wszystko, co pochodzi z zewnętrznego świata i kieruj się własną intuicją. Masz jeszcze Reniu coś do powiedzenia?
[01:38:32] - Właściwie wszystko ładnie powiedziałaś. Ja bym tylko tak żartobliwie powiedziała mi nie bój się, bo chory psychicznie nie jesteś. Tak naprawdę nie masz problemów psychicznych.
[01:38:42] - Z emocjami to tak.
[01:38:44] - Można nazwać, ale nie psychiczne. Psychiczne to już kojarzy się z jakąś chorobą, a tutaj choroby nie widać nijak.
[01:38:50] - Wszystkim osobom, które zgłosiły się do odczytu bardzo dziękujemy, bo to jest naprawdę duża odwaga. Ale przepraszamy, mamy ograniczony czas antenowy. Jeśli chcecie się z nami prywatnie skontaktować, to zapraszamy na sesję do Renaty Engel.
[01:39:05] - Bądź do Moni Jakubczak.
[01:39:07] - Dokładnie. Reniu, powolutku kończymy. Chyba że chciałabyś jeszcze podsumować.
[01:39:12] - Nie, chyba wszystko. Chciałabym tylko powiedzieć, że szanujmy dzieci indygo i dzieci kryształowe. Nie martwmy się i pamiętajmy, że to one przyszły jako nasi nauczyciele generalnie, czyli pokazują nam, w jaki sposób idzie świat. Bo jak się rodzą dzieci, to one wskazują najbliższą przyszłość. Taka będzie, jaką one ją stworzą. Ponieważ my nie stworzyliśmy takiej strasznie kolorowej, patrzmy za okno, patrzmy na naszych polityków, na Kościół, na wszystko, to otwórzmy się na ich propozycje i pozwólmy teraz im działać. Pozwólmy im się siebie uczyć. Mam na myśli nas, że my się uczymy od nich, ponieważ one proponują coś, czego my do tej pory jeszcze nie sprawdziliśmy i może to działać. A jeżeli bierzemy pod uwagę nowy świat, nową rzeczywistość, nowe kreowanie, nową energię napływającą do Ziemi, to znaczy, że są to dzieci, które w toku ewolucyjnym się rozwijają, czyli nieprzypadkowo. One są naszym następnym krokiem w ewolucji całej ludzkości.
Więc dajmy im wystarczająco przestrzeni, żeby mogły to zrealizować. Nie róbmy z nich chorych dzieci, nie skarżmy się na uciążliwości, bo te uciążliwości są związane z tym, że my się tak zapieramy, żeby czegoś nie zrobić czy nie zobaczyć w sobie. Weźmy też troszkę odpowiedzialności na siebie za to. Nie tylko obwiniajmy dzieci.
[01:40:36] - Bardzo pięknie podsumowałaś, już nie będę się powtarzać. Jak co tydzień zapraszamy was do wysłuchiwania naszych audycji. Zapraszamy do tego również, żebyście w nich brali czynny udział. Czyli przysyłajcie nam, proszę pytania, inspirujcie nas, mówcie, co was interesuje. Zapraszam was również do Renaty Engel na najbliższe warsztaty. Reniu?
[01:41:04] - Tak, 4 i 5 maja w Warszawie warsztaty integracji podświadomości wyższego ja. To są właściwie warsztaty praktyczne, w dużej mierze medytacyjne. Wykorzystuję też swoje jasnowidzenie. W drugiej części dnia zawsze są satsangi, także każdy może zadać pytanie. Ja odpowiadam w jasnowidzeniu, podaję wskazówki i wszystko to, co dostaję z góry, żeby w jakikolwiek sposób to pomogło czy rozwiązało jakieś niewyjaśnione dotąd sprawy w życiu człowieka. I to chyba wszystko.
[01:41:36] - Jeszcze zapraszamy naszych słuchaczy na twoją stronę internetową, która brzmi...
[01:41:44] - Niełatwa. Hellseer.pl co oznacza „jasnowidzący” po niemiecku, więc nie jest tak trudno znaleźć w słowniku, ale z tego, co rozumiem, to twój mąż, Moniu, nasze strony i nasze e-maile podaje na samym początku, jak zaczyna się audycja. Czyli jeżeli ktoś chce nas koniecznie znaleźć, to zawsze może w ten sposób nas znaleźć.
[01:42:04] - Na początku i na końcu, także tutaj z tego miejsca Jarkowi dziękujemy za to, że obrabia nasze audycje. Także Jaruś, dziękujemy ci bardzo.
[01:42:16] - Tak, bardzo. Moja wdzięczność.
[01:42:20] - Zapraszam też na naszą stronę internetową. A ty jeszcze coś chciałaś powiedzieć? Przepraszam.
[01:42:25] - Nie, chciałam tylko powiedzieć, że zapraszamy na twoją stronę internetową Droga do Wolności, DDW, ponieważ tam powiedzmy też o twoich warsztatach. Warsztaty tą metodą, gdzie korzystasz z tych arkuszy, co pokazujesz, jak bardzo są rzetelne, jak bardzo są dokładne i jak są w stanie pokazać pewne rzeczy, że mogę powiedzieć, każdy się tego może nauczyć, nawet jeżeli tym jasnowidzem nie jest. My wspomagamy się jasnowidzeniem, ale tam można się nauczyć. Dostajesz technikę do ręki i jest to takie fajne, bo każdy z nas nie stanie się jasnowidzem w najbliższym tygodniu. Na to jeszcze musimy troszeczkę poczekać, nim to się wszystko uaktywni w nas wszystkich jako ludzkości. Natomiast techniki już są dostępne, w związku z tym można skorzystać różnymi sposobami. Jednym z nich jest twój bardzo wartościowy, więc myślę, że warto zaprosić wszystkich na twoją stronę. Metoda DDW.
[01:43:20] - Tak, metodaddw.pl. Metoda jest rzeczywiście bardzo fajna i muszę wam powiedzieć, że sporo osób, które się oczyszcza tą metodą jasnowidzami zostaje. Czyli jest to taka naturalna skłonność naszego umysłu przy oczyszczaniu programów, blokad, które nałożyły blokady na postrzeganie pozazmysłowe. To się zaczyna bardzo gwałtownie rozwijać. Zapraszam was oczywiście na blog, gdzie będą umieszczane audycje. Na tym blogu zapraszam do komentowania, zapraszam do tego, żebyście dawali tematy do audycji. Bardzo fajnie się te wasze komentarze czyta i są naprawdę fajne. Dziękujemy za to serdecznie. Zapraszamy do wysłuchiwania naszych audycji i do korespondencji. Adres mailowy też będzie podany na filmiku na początku i na końcu.
Czyli co? Żegnamy się.
[01:44:18] - Żegnamy i do następnego razu.
[01:44:21] - Tak. A jaki będzie temat, to znów będzie to tajemnica dla nas i dla was.
[01:44:27] - Tak.
[01:44:27] - Żegnamy się, kochani.
[01:44:29] - Do zobaczenia.
[01:44:30] - Do usłyszenia. Pa.
[01:44:33] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.