[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Halo, witamy serdecznie w kolejnej audycji Café de Flore. Witam państwa ze słonecznego Krakowa. Witam, się Monika Jakubczak i...
[00:18] - A ja ze słonecznego Berlina, Renata Engel.
[00:23] - Dzisiaj Reniu prawdziwa wiosna.
[00:26] - Tak.
[00:26] - Ptaszki śpiewają, słoneczko za oknami, humory dopisują. Więc kochanie, powiedz mi.
[00:34] - Do tablicy.
[00:35] - Do tablicy. Proszę zapisać temat.
[00:39] - Dzisiaj temat zdrowie, ale bardzo szeroko i ogólnie pojęte, więc będzie wiele podtematów. Zdradzę tajemnicę słuchaczom, że Monia jest dobrze przygotowana, ma wszystko wypisane, więc jak ja się pomieszam, to mnie doprowadzi do porządku.
[00:56] - Tak, mam notatki, mamy plan, ale oczywiście się nie będziemy jak zwykle tego trzymać. Pójdziemy z życiem.
[01:03] - Ale przynajmniej będziemy wiedziały, czego się nie trzymałyśmy.
[01:07] - Właśnie. Więc tak. Zdrowie. Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię straci, prawda?
[01:15] - Tak.
[01:15] - Kochani, zanim przejdziemy do tematu zdrowia, to dokończymy jeszcze temat dotyczący poprzedniej audycji, czyli nowa duchowość. Ponieważ był bardzo duży odzew, było dużo maili, dużo komentarzy na blogu. Ludzie zaniepokojeni byli tym, że powiedziałyśmy, że bardzo mało osób ma kontakt ze swoim wyższym Ja. Albo ten kontakt jest bardzo znikomy, albo w ogóle są odcięci od swoich wyższych poziomów. I pytania były takie. Ja je zgromadziłam, skomasowałam i ułożyłam w kilka, żebyśmy to dokończyły w sposób spójny i krótki. Więc Reniu, czytam pierwsze pytanie: po czym poznać, że mamy kontakt ze swoim wyższym Ja? Jak uważasz?
[02:05] - Po czym poznać? Właściwie tylko mogę powiedzieć, jak ja to czuję, bo nie mam pojęcia, jak inni mogą to poznać. Ja czuję po bardzo czystej energii i informacjach, które dostaję, obrazach, bo czasami jest to na poziomie słów, czyli dostaję gotowe słowa, gotowe myśli, a czasami obrazy. Ewidentnie zawsze mam odczucie harmonii w sobie, w swoim ciele, w swoim sercu, w swoim umyśle. Jest to takie odczucie, jakby czegoś, co jest mi bliskie, ale co jest mądrzejsze ode mnie. Tak bym powiedziała krótko.
[02:44] - To ja bym podsumowała może to, co powiedziałaś, dlatego, że ja czuję absolutnie tak samo, takim krótkim hasłem: nie myśl tyle, po prostu bądź szczęśliwy. Jeśli nasze myślenie, nasze konfabulacje, nasze dywagacje w głowie, nasze planowania, nasze rozmowy intelektualne z samym sobą zostaną wygaszone i po prostu zaczniemy żyć z poziomu człowieka szczęśliwego, nie mamy napięć, nie mamy niepokojów, tylko mamy wiarę i zawierzenie. To znaczy, że taki człowiek w 100% ma kontakt ze swoim wyższym Ja czy z wyższymi poziomami i jest kierowany poprzez te wskazówki, które na niego spływają. W momencie, kiedy obserwujemy u siebie niepokój, niezrównoważenie emocjonalne, nieharmonijne energie, walkę między jedną częścią naszej osobowości a drugą, czyli między intelektem a duchowością czy uczuciowością, to wtedy kontakt jest upośledzony lub właściwie go brakuje.
[03:47] - Ja bym jeszcze dodała jedną rzecz à propos tego, co na pewno jest znacznikiem, że nie ma się do czynienia ze swoim wyższym Ja. To jest takie przeintelektualizowanie. Jeżeli osoba ma tendencję do przeintelektualizowywania dokładnie wszystkiego i niczego nie jest w stanie odebrać w sposób ciepły i spontaniczny w sobie samej, w swoim wnętrzu, to na pewno nie jest to połączenie z wyższym Ja. Bo wyższe Ja nie jest intelektualne specjalnie.
[04:15] - Nie. I nie lubi dyskutować.
[04:17] - Jest mądre, ale nie bla, bla tak długo. Tylko to często są na przykład pojedyncze zdania, krótkie, spójne myśli. Nie ma w tym zawirowań żadnych. Czyli ten kontakt rzeczywiście jeżeli jest, to jest łatwo rozpoznawalny. Człowiek nie zastanawia się nad tym, czy to było wyższe Ja, czy nie.
[04:37] - Kontakt z wyższymi poziomami jest bardzo prosty, ale jest bardzo cichy.
[04:42] - Tak.
[04:43] - Intelekt, nasz mózg, nasz rozum bardzo głośno mówi, bardzo głośno krzyczy, dosadnie kategoryzuje. Jest mocno wyczuwalny. Natomiast jeśli chodzi o kontakt z naszymi wyższymi poziomami, to jest bardzo cichutkie, bardzo często symboliczne, lekko wyczuwalne. Muszę wam powiedzieć, jak ja pierwszy raz taki kontakt ze swoimi wyższymi poziomami nawiązałam, taki werbalny, można powiedzieć, taki zauważalny i zastosowałam się do jego wskazówek. Miałam taką osobę, która bardzo często przez lata do mnie dzwoniła w jednym celu, żeby opowiedzieć o swoich porażkach. To było codziennie. Codzienny telefon, który trwał godzinę i wysłuchiwanie ciągle tych samych treści. Kiedyś się nawet śmiałam do swojego męża i mówię: „Wiesz, mogłabym nagrać kasetę i tej osobie, która dzwoni, ją odtworzyć, żeby nie musiała się wysilać, żeby po raz kolejny to samo mówić”.
[05:40] - Jaka złośliwość.
[05:42] - Była raczej już bezradność, bo nie umiałam wyjść z tej sytuacji. Po prostu nie chciałam zrobić krzywdy tej osobie i powiedzieć wprost, że-
[05:51] - Już nie masz siły.
[05:52] - Nie mam siły na dźwiganie tego ciężaru. A tak naprawdę ona nie chciała żadnej ani podpowiedzi, ani podprowadzenia. Po prostu chciała mówić. Nie umiałam się przed tym obronić, więc mówię tak: „Panie Boże, no wreszcie powiedz mi, co ja mam z tym zrobić, bo nie mam na tyle odwagi, żeby powiedzieć wprost i spuścić tę osobę na bambus”. Dokładnie. Więc słucham. Leżę w wannie, relaksuję się, świeczki zapalone, olejki pachną. Wreszcie usłyszałam, przyszedł relaks, głowa się wyłączyła, to szczekanie wieczne w tej głowie i słyszę tylko jedno: „Gadaj”. Ja mówię: „Dowcip jakiś. Jak to gadaj?
Przecież ja nie mam przestrzeni, żeby gadać w ogóle w tej relacji”. I tego samego dnia ta osoba zadzwoniła. Oczywiście stary schemat. Ona mówi, ja słucham. I nagle na jej nieszczęście zapytała się mnie w ten sposób: „A co tam u ciebie słychać?”. I ja przypominam sobie radę: „Gadaj”. Więc zaczęłam rozmowę: „Bla, bla, bla. A u mnie to, a u mnie tamto, siamto, owamto”. I przez 15 minut słowotok. I nagle słyszę, jak ta osoba przerywa i mówi: „Wiesz, musisz sobie wykupić telefon w innej sieci, dlatego że te rozmowy z tobą bardzo dużo mnie kosztują” i wyłączyła się.
Czyli co ja zrobiłam? Zeszłam z nawykowego postępowania. Wyszłam ze swojej roli. Czyli tak, żeby złapać kontakt ze swoimi wyższymi poziomami, to należałoby też zacząć obserwować swoje nawykowe myślenie i nawykowe działania. Bo gdybym ja nie posłuchała i dalej weszła w te same relacje ciągle, to dalej bym tkwiła ciągle w tym samym. Natomiast ja dopuściłam ten głos i mówię: „Kurczę”. Też nie wierzyłam, czy to jest wyższe ja, skąd to w ogóle pochodzi. Ale mówię: „Wypróbuję”. I okazało się sukcesem, dlatego że relacje nasze się bardzo szybko skończyły.
[08:00] - To chyba na temat wyższego ja myślę, że już powiedziałyśmy wystarczająco. Takie tematy trochę woda, bo to są też osobiste rzeczy. W związku z tym każdy ten kontakt ma trochę inny. To znaczy energie są dość podobne, natomiast kontakty są różne, mamy różne psychiki. To tak samo jak pokazuje nam się wyższe ja, jeżeli prosimy je, żeby się pokazało w jakiejś formie, to pokazuje się w bardzo różnych formach. Czyli pokazuje się i jako starzec, i jako młody człowiek, i jako tylko kula energii, i jako anioł tylko z twarzą i ze skrzydłami. Różne opcje przybiera, czyli w zależności od różnych naszych mechanizmów, wiary, kultury i różnych rzeczy. Czyli nie sugerujmy się, nie porównujmy się, nie czytajmy książek i nie porównujmy: „O! Nie mamy tego, to znaczy, że to nie było wyższe ja”, tylko starajmy się wchodzić do swojego wnętrza. Tutaj chyba możemy zaznaczyć, że właśnie uczymy tego.
Monia swoją metodą DDW, a ja swoimi warsztatami i można też tym się podeprzeć.
[09:03] - Czyli tutaj drugie pytanie było właśnie, jak budować ten dobry kontakt, prawidłowy kontakt, czysty kontakt ze swoimi wyższymi poziomami. Słuchajcie, to tak jak Renia powiedziała.
[09:13] - To już jest praca.
[09:14] - To jest praca. Możecie się tego nauczyć na warsztatach u Reni, które odbędą się w maju. Do nas możecie też przyjechać czy przez Skype'a nauczyć się metody Droga do Wolności, gdzie oczyszczamy prawidłowy kontakt, czyli oczyszczamy wszystkie blokady, które spowodowały, że go utraciliśmy. Także tutaj takiej ogólnej recepty nie ma. Nie ma tak naprawdę, każdy musi znaleźć swoją. Dokładnie. Czekaj, co tutaj jeszcze było? Aha, i jeszcze była taka rzecz. Muszę sobie otworzyć maila. Pani w komentarzu na blogu zapytała taką rzecz, co to oznacza.
W poprzedniej audycji opowiadałam, że 20 lat zeszłam ze swojej drogi, że leżałam. I pani prosiła, żeby ogólnie o tym opowiedzieć, w jaki sposób można z tej drogi spaść. Także tutaj kiedyś na blogu napisałam taki post o chłopcu, który ma na imię Antek. Jest to postać absolutnie realna, nawet imię zawarłam rzeczywiste. Jest to chłopak, dziecko indygo, które poprzez ataki sił duchowych z zewnątrz, ciemnych sił, został zepchnięty ze swojej drogi, zablokowany został jego rozwój magią śmierci. To jest krótki tekst, ale bardzo dobrze opisuje, w jaki sposób my możemy z tej ścieżki spaść. Antek, twój brat czy dziecko gorszego Boga? Historia, jakich wiele, bo i temat na czasie. Można rzec znamię naszych czasów. Wszystko, co inne równa się gorsze.
Czy naprawdę to jest takie proste? Czy nie kryje się za tym głębsza puenta, głębsza, bardziej filozoficzna nić? Jeśli po przeczytaniu tej historii ją znajdziesz, to dobrze. Jeśli nie, trudno. Antek. Chłopiec z rozbitej rodziny. Jakie to banalne. Ojciec opiekę i troskę sprowadził czysto do spraw materialnych. Matka skomplikowana sprawa. Niezaradna, kochająca, krytykująca, dominująca.
Cała gama wielkiego chaosu. I on. Wrażliwiec, empata do granic wytrzymałości, antysystemowiec, dziecko gorszego Boga? Nie potrafił od dzieciństwa dostosować się do grupy rówieśniczej ani rodzinnej. Nie miał żadnych autorytetów. Był inny. Ale czy gorszy? Nie. Był ważniejszy dla światła, dla ludzi, dla nowego porządku świata i dlatego poległ. Został zniszczony, zdruzgotany i sponiewierany.
Spadł na samo dno. Narkotyki, przestępczość i wieczna ucieczka od cierpienia. Na trzeźwo nie mógł z taką wrażliwością żyć. Wszędzie był niezbyt mile widziany, niezrozumiany, wiecznie wyzywany od niedostosowanych społecznie, asocjacyjnych, z zaburzeniami osobowości, antyspołecznych. A Antek był tylko sobą. Indywidualistą hołdującym prawu wolnego wyboru. Nie miał w genach podporządkowania, systemowych rozwiązań, hierarchii. Był obrzydliwie wolny i tą wolność zakotwiczał w ludziach. Pewnie myślą na poziomach duchowych, że da radę. Przecież był dzielny, odważny i z poczuciem wielkiej misji.
Niestety spotkał na swojej drodze niezrozumienie i człowieka w prawie totalnego podporządkowania, który go zniszczył, nakładając na niego na poziomach duchowych magię śmierci na wszelki rozwój. Tego Antek chyba nie przewidział. Z dnia na dzień, od czasu tego spotkania staczał się i zwijał jako człowiek i jako istota. Padła szkoła, rodzina, znajomi. Zatrzymał się też rozwój mężczyzny. Sponiewierany śpi i żyje na krawędzi ludzkiej godności. Ćpun czy człowiek wielkiego czynu zablokowany przez ciemne siły? Jestem przekonana, że to drugie. Dlatego zwracam się do was, wszystkich ludzi dobrego serca, o modlitwę, dobrą myśl lub zapalenie białej świeczki w intencji Antka. On potrzebuje wsparcia ludzi, którzy wiedzą, że oprócz świata fizycznego istnieje coś jeszcze i potrafią mimo wszystko go kochać.
Tak. Antek i inne dzieci indygo potrzebują naszej miłości, dobrej myśli, aby mogły swą misję dla świata i ludzi nieść. Uratuj Antka swoimi dobrymi myślami. Stwórz nad nim parasol ochronny z miłosnych myśli i wierz oraz miej pewność, że mu się uda wstać. Proszę każdego napotkanego Antka, potraktuj w ten sposób, a świat odzyska wartościowych i bezcennych ludzi, którzy mieli tu wnosić światło absolutnej wolności pozbawionej ego. Jedna dobra myśl, jedna świeczka w jego intencji, jedna modlitwa. No to właściwie ten tekst pokazuje tak naprawdę, jak możemy zostać pozbawieni swojej misji życiowej, jak możemy być pozbawieni dostępu do własnej ścieżki. To jest oczywiście jedna z możliwości, bo poprzez nasze zaprogramowania, poprzez nasze wybory również możemy sami sobie to zrobić, prawda Reniu?
[14:34] - No niestety tak. I możemy sami i możemy być przez innych zblokowani rzeczywiście. I najgorsze to to, że czasami dzieje się to w takich sytuacjach, w których nie jesteśmy na to przygotowani, bądź jest to od takich ludzi, od których nie spodziewamy się, że to dostaniemy. To jest też problem, no ale mogę powiedzieć tak: trzeba nad sobą pracować. Jeżeli jest cały czas kontakt ze swoim wyższym ja, to zawsze troszkę to zmniejsza szanse albo przynajmniej daje szansę na to, żeby to zobaczyć i albo spróbować samemu coś z tym zrobić, albo poprosić kogoś, kto to umie. No to jeszcze trzeba powiedzieć, że to nie jest taki straszny dramat. Dramat jest wtedy, kiedy ktoś po prostu myśli, że wszystko może, że nie ma ograniczeń. Czyli powiedziałabym w pewnym sensie ignorancja. Ignorancja zawsze gubi najbardziej. Więc zawsze wiedzmy o tym, że ignorancja jest trudną rzeczą i może mocno skomplikować życie.
Mogę powiedzieć tak: ktoś może na nas coś rzucić, nie wiemy co, ale jeżeli mamy kontakt ze swoim wyższym ja, to spróbujemy to jakoś zaobserwować, bądź tak jak tą twoją metodą od razu wychwycić.
[15:47] - Dokładnie.
[15:49] - W związku z tym wtedy od razu jest możliwość zareagowania. Czyli trzeba pamiętać metoda oczyszczania, metody łączenia się ze swoją podświadomością, ze swoim wyższym ja, integracji tego, zwracanie uwagi na to, że nie jesteśmy tylko ciałem fizycznym i istotą ludzką, taką, jaką widzimy i myślimy, tylko dużo szerszą. Pokazuje nam też jedną rzecz, że te wszystkie czynności są tak jak mycie zębów na poziomie fizycznym. My musimy to po prostu sprawdzać cały czas i być uważni. Tak samo jak nie umyjemy przez dwa miesiące zębów, to może nam się po prostu popsuć ząb. No to dokładnie to samo jest z poziomami energetycznymi. Jeżeli tam nie pilnujemy czystości i nie zauważamy ważnych rzeczy, no to zdarzają się takie same rzeczy jak ten popsuty ząb.
[16:33] - No właśnie dokładnie.
[16:34] - Tylko że wychodzą troszkę dramatyczniej, ponieważ zauważamy to zazwyczaj tak późno, gdzie już jest zazwyczaj za późno.
[16:41] - No tak, niestety.
[16:41] - To jest cały problem.
[16:43] - Czasami jest rzeczywiście, tak jak mówisz, za późno, ponieważ konsekwencje danych rzeczy mogą pójść tak daleko, tak głęboko w destrukcję, że trudno już w tym wcieleniu pewne rzeczy przerobić i naprawić. Także zachowując dużą uważność, ostrożność, taką obserwację jakby samego siebie, obserwację swojego świata zewnętrznego, obserwację tego, czym my się otaczamy, kim my się otaczamy, jakimi miejscami.
[17:15] - Jakie decyzje podejmujemy.
[17:16] - Jakie decyzje podejmujemy, prawda? Czy to są decyzje podejmowane z miłości do samego siebie? Czy to są decyzje podejmowane ze strachu i lęku na przykład o egzystencję? To wszystko ma wpływ po prostu na to, żebyśmy albo byli na naszej ścieżce życiowej, albo z niej z hukiem spadli. W momencie, kiedy podejmujemy decyzje, które powodują, że mamy uśmiech na twarzy, że jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi, spokojni, to znaczy, że my jesteśmy na swojej drodze i wszystko się układa. Może nie tak, jakby chciał intelekt, ale tak jakby chciał spirit. Natomiast jeśli podejmujemy decyzje związane chociażby z lękami egzystencjalnymi, to wiadomo, że idziemy ścieżką ego, więc idziemy ścieżką albo Syzyfa, albo ścieżką przyjaciół, albo labiryntem. Różne nazwy można zastosować do tych ścieżek, które nie należą do nas.
[18:13] - To symboliczne.
[18:14] - To jest wszystko symboliczne. I wtedy na pewno nie czujemy spokoju, tylko czujemy podenerwowanie, niespełnienie, poczucie pustki, poczucie życia na walizkach, ponieważ nie dotykamy siebie, więc ciągle za czymś tęsknimy.
[18:30] - Myślę, że ten temat naprawdę przeszłyśmy. Jakie były następne punkty, moją?
[18:40] - Jeśli chodzi o zdrowie, to Reniu, na początek zapytam cię. Czym dla ciebie jest zdrowie tak naprawdę?
[18:50] - Czym jest dla mnie zdrowie?
[18:51] - Tak.
[18:52] - Harmonią na wszystkich poziomach, powiedziałabym.
[18:54] - Czyli na jakich poziomach?
[18:56] - Zdecydowanie na poziomie fizycznym, emocjonalnym, mentalnym i na pewno na poziomie duchowym. Czyli muszę wszędzie czuć równowagę i wszędzie czuć, że wszystko jest w porządku. I co jeszcze? To to, że czuję harmonię między tymi wszystkimi poziomami. Czyli nie tak, że na poziomie fizyczym czuję się super, bo na przykład nic mnie nie boli, na poziomie duchowym czuję się super, a na poziomie emocjonalnym coś mi drga. To znaczy uważam, że coś jest nie tak. Nie nazywam wtedy tego zdrowiem.
[19:28] - Super. Ja taką samą definicję mam zdrowia. Czyli żeby człowiek był zdrowy, to musi być czysty, zharmonizowany w czterech punktach, tak jak Renia powiedziała. W punkcie fizycznym, emocjonalnym, duchowym i mentalnym. Co to oznacza, jeśli by tak przenieść na fizyczność? Zacznijmy od ciała czysto fizycznego. Jak uzyskać harmonię w ciele fizycznym? Jak ci się Reniu wydaje? Jak o to ciało dbać?
[19:57] - Jak mnie się wydaje?
[19:59] - Albo jak ty dbasz o swoje ciało?
[20:01] - Właśnie powiem, jak ja to robię, to będzie prostsze chyba. Jak ja to robię? Ja po prostu słucham siebie. Ponieważ jestem urodzonym buntownikiem i mam nadzieję, że to już nie program działa, tylko rzeczywiście moja cecha to zaprzeczam wszystkim dietom, wszystkim pomysłom i wszystkiemu, co ludzie mi próbują powiedzieć. Ponieważ zauważyłam, żyjąc te 47 lat na świecie, że kiedyś mówiono mi na przykład: „Bardzo dobre i zdrowe jest mleko, pijcie mleko”. Potem zmieniło się, że to mleko to problem, bo na przykład kazeina do piątego roku tylko wchłaniana, a potem to już trucizny. Teraz znowu jakieś problemy są z produkcją tego mleka. Zawsze jest coś. W związku z tym kiedyś: „Jedzcie dużo szpinaku”. Potem szpinak niedobry, potem znowu wrócił do mody.
Doszłam do wniosku, że jedyną właściwą dla mnie rzeczą jest słuchanie swojego własnego ciała. I słucham swojego ciała. Czyli jak mam ochotę, a nie jedz słodyczy, całe życie nie jedz słodyczy. Albo miałam taki okropny zwyczaj picia wody z kranu, więc wyprowadzało to moją mamę z równowagi. A okazało się, że ja po prostu miałam ochotę na zwykłą wodę i piłam tą wodę właściwie całe dzieciństwo, całą młodość i herbatę nauczyłam się pić, mając dwadzieścia parę lat i też niespecjalnie często ją piłam. W związku z tym mogę powiedzieć, to są mody różne na diety, na różne zdrowe rzeczy bądź niezdrowe rzeczy. Natomiast wydaje mi się, że ciało, jeżeli jest w miarę pilnowane przez nas w harmonii, to po prostu samo mówi. I nawet jeżeli ma ochotę na czekoladę, to po prostu jem czekoladę. Jeżeli ma ochotę na ciasto, to jem ciasto, a jeżeli ma ochotę tylko na ziemniaki, to jem tylko ziemniaki. Generalnie to, co u siebie zauważam, ale to wcale nie musi oznaczać, że u innych będzie tak samo, to jest fakt, że najlepiej moje ciało czuje się wtedy, kiedy je pojedyncze rzeczy.
Powiem to na antenie, bo może okaże się, że ktoś też uważa, że to dziwne, a nie słyszał, żeby ktoś inny tak robił, więc może w jakiś sposób się do tego odniesie. W każdym razie ja zauważam, że jeżeli jem absolutnie pojedyncze rzeczy, czyli na przykład zjem tylko kalafiora albo tylko ziemniaki i ziołami posypię, albo na przykład tylko kaszę gryczaną, to czuję się po prostu dobrze.
[22:25] - Rozumiem.
[22:25] - Natomiast jeżeli mieszam rzeczy i zjem już cztery produkty, to czuję się gorzej. Ale nie wiem, czy to jest kwestia harmonii na zasadzie takiej, że mogę powiedzieć, żeby wszyscy tak jedli. Raczej mówię to jako przykład, żeby nikt się niczemu nie dziwił w sobie samym, tylko po prostu słuchał tego organizmu i nie porównywał tego do kogoś innego. Czyli to, że jem pojedynczo, to jem po prostu tak. Moje ciało wtedy czuje harmonię. Inny może się czuć dobrze, kiedy będzie jadł na przykład pięć posiłków dziennie, a inny jeżeli będzie jadł tylko jeden posiłek. W związku z tym chyba najważniejsze jest nie to, w jaki sposób to robimy, tylko słuchamy swojego ciała i ono nam mówi, co dla niego jest dobre, co jest niedobre i koniec. I obserwujemy siebie. Jeżeli widzimy na przykład, jak ja u siebie zauważyłam, tu się też podzielę, co się zdenerwuję, to od razu lecę po słodycze, to wiadomo, że nie wynika to z równowagi mojego ciała, tylko ewidentnie z kompulsywnego emocjonalnego jedzenia.
[23:24] - Rozumiem.
[23:25] - Jest połączone z emocjami. Czyli wiadomo, jeżeli mam stres w pracy i od razu po pracy idę pić piwko, to ewidentnie nie jest to kwestia tego, że piwo jest zdrowe i że mój organizm w równowadze mówi mi, żebym wypiła, tylko jest to połączone z reakcją emocjonalną. W ten sposób kojarzy mi się z relaksem. Czyli oczywiście podchodźmy do tego też mądrze. I właściwie to chyba wszystko, co bym powiedziała na ten temat ogólnie.
[23:51] - Chwileczkę. Na razie to powiedziałaś, kochanie, o jedzeniu. Ale żeby ciało fizyczne było-
[23:59] - Już chciałam się wykpić.
[24:01] - A! Jeszcze żeby ciało fizyczne było zdrowe, to właściwie musimy jeszcze je z innej perspektywy dobrze potraktować. A jak się odnosisz do ćwiczeń fizycznych?
[24:13] - To znaczy mogę powiedzieć tak: tutaj to już chyba wyjdę mocno programowo, ponieważ uważam, że w pewnym sensie są niezbędne, ale to tylko dlatego, że mam tatę trenera sportowego, mistrza świata. W związku z tym trudno tu na antenie zaprzeczać, że ruch to zdrowie. To znaczy, myślę tak, oczywiście. Mój ojciec jest trenerem sportowym, rzeczywiście jest mistrzem świata, w tej chwili nawet w oldboyach i dużo go to ratuje, ponieważ kręgosłup ma w stanie dramatycznym. Powiedziałabym dramatycznym. W związku z tym, że był przetrenowany, jak był młody i w tej chwili, bo on jest dyskobolem i kulomiotem. W związku z tym to takie trudne sportowe konkurencje. Więc właściwie bez tego ćwiczenia on już by nie mógł chodzić. Są takie zmiany w kręgosłupie na poziomie kręgów, na poziomie tych dysków międzykręgowych. To rzeczywiście byłby problem, więc uważam, że może nie każdemu kazałabym zostać sportowcem.
Natomiast uważam, że na pewno ruch pomaga. Pomaga i przy przemienianiu materii, przy przepływach energetycznych i przy takiej ogólnej sprawności. Więc na pewno. Bez przesady, ale na pewno. To, co bym tylko ujęła w tym, to powiedziałabym, że warto zwrócić uwagę na to, jakiej jesteśmy budowy, czego nasze ciało potrzebuje i naprawdę na to patrzeć. Ponieważ ruch to nie oznacza, że wszyscy muszą biegać. To może oznaczać, że jedni ćwiczą tai chi, bo lubią coś takiego, drudzy lubią pilates, tak jak ja na przykład lubię. Inni lubią na przykład jogę, inni lubią takie aerobowe ćwiczenia, czyli troszkę to mieszać czasami tak jak mnie tato uczył, że robić i wytrzymałościowe ćwiczenia i ćwiczenia siłowe. Czyli powiedziałabym różne rzeczy, różne aspekty brać pod uwagę. To tak, to na pewno.
I tutaj jestem ewidentnie za.
[26:09] - Dobrze, to jeśli chodzi o ćwiczenia fizyczne, to już znam twoje zdanie. A spacer też może być dla takich bardziej leniwych i opornych na ruch?
[26:20] - Powiedziałabym spacer chyba jest w pewnym sensie sportem też. Oczywiście, jeżeli wleczemy się i tak dalej, co chwilę się zatrzymujemy, to aż dobrze nie działa. Natomiast na pewno wskazany jest zawsze jakiś ruch, tak bym powiedziała. Czyli na pewno nie siedzenie w domu na kanapie i opychanie się snickersami. Więc tutaj nawet nie ma o czym mówić. Zawsze inne jest ciało, inaczej funkcjonuje, inaczej go słuchamy przede wszystkim. Ja uczciwie powiem, jakie ja lubię ćwiczenia. Ja lubię takie ćwiczenia, w których mogę usłyszeć swoje ciało, a swoje ciało ja bardzo mocno słyszę, każdy mięsień właśnie przy jodze albo przy pilatesie, ponieważ są to ćwiczenia, które wymagają koncentracji na oddechu, koncentracji na partiach mięśniowych określonych. I ja wtedy rzeczywiście nawiązuję kontakt z tym ciałem. Ja po prostu je czuję wtedy.
Ja wiem, że tu pracuje mięsień udowy na przykład, czyli wiem kiedy, co i jak. Natomiast oczywiście każdy z nas w inny sposób to czuje i dobrze. Myślę, że tu chodzi też o czucie swojego ciała. Jak będziemy je czuli, to będziemy wiedzieli, co mamy jemu dostarczyć.
[27:26] - No właśnie, to teraz dobrze. Ćwiczenia fizyczne już wiem, jakie masz podejście. I teraz jeszcze bym się chciała zapytać ciebie, czy uważasz, że żeby zadbać o zdrowie, to też trzeba wprowadzić taki racjonalny tryb życia, czyli równowagę między wysiłkiem a spoczynkiem.
[27:44] - Tutaj ewidentnie, ewidentnie i jeszcze raz powiem ewidentnie. Ponieważ rzeczywiście są ludzie, którzy jak już wchodzą w ten sport i w ten wysiłek, to nagle okazuje się, że tak w tym siedzą, że zapominają, że jest jeszcze potrzebny czas na relaks. Czyli dla mnie każda systematyka w tym kontekście jest ważna. Ciało się przyzwyczaja i to już sportowcy mówią. Czyli jeżeli na przykład trenowałam, jak byłam młoda, to moje mięśnie mają już pewne kody, one już w określony sposób reagują. Dotyczy to wszystkiego. Jeżeli nigdy nie ćwiczyłam, to muszę też mieć jakąś umiejętność. Mogę też o sobie powiedzieć i tu pewnie nawiążę do następnego tematu, o którym mówimy, czyli ten czas relaksu i czas wysiłku. I tak jak ty chciałaś zaznaczyć tutaj w temacie zdrowia, czas, żebyśmy obserwowali siebie, na ile jesteśmy w stanie wykonywać i jak długo w ciągu dnia pracę fizyczną czy pracę intelektualną, prawda? Może ty trochę coś na ten temat powiesz, to ja najwyżej dopowiem, bo ja już się nagadałam.
[28:52] - To znaczy tak, tutaj przed rozmową, przed nagrywaniem tej rozmowy weszłyśmy w jasnowidzenie i okazało się, że nasze ciało fizyczne wcale nie jest tak bardzo wytrzymałe i zaprojektowane na olbrzymi wysiłek fizyczny. Wręcz przeciwnie. Przebadałyśmy, że aby ciało było w harmonii i w zdrowiu fizycznym, miało czas na zrehabilitowanie drobnych urazów, czy dobrze funkcjonowało i długo nam służyło, to czas pracy fizycznej w ciągu dnia nie więcej niż cztery godziny. Mówimy o pracy fizycznej.
[29:34] - Trzy do czterech, tak.
[29:36] - Natomiast jeśli chodzi o pracę intelektualną, to też nie jest to czas długi, bo wyszło nam też również koło czterech godzin.
[29:44] - Dokładnie.
[29:46] - I teraz pytanie jest. Cały ten system, który został stworzony, czyli ten system Matrixa, który ułożył harmonogram prac na osiem godzin dziennie. Ale przecież wiadomo, że kto dzisiaj pracuje osiem godzin dziennie? Nieliczni. Chyba w urzędach panie i panowie.
[30:04] - Tak, ale też wychodzą na herbatkę.
[30:06] - Natomiast w tej chwili czas pracy to jest 12, 16 godzin. Mówię tutaj o korporacjach. Mówię o młodych yuppie, o młodych ludziach, którzy studiują na dwóch fakultetach.
[30:17] - O wyścigu szczurów.
[30:18] - Na dwóch fakultetach. O wyścigu szczurów. Także ten czas pracy jest bardzo długi i ciało fizyczne nie jest w stanie się zregenerować. Czym to skutkuje? Skutkuje to tym, że wszyscy tak naprawdę przez system Matrixa, przez omówienie tego czasu pracy, że osiem godzin to jest akurat dla nas, co jest fałszem z punktu widzenia naszego jasnowidzenia i z punktu widzenia tego, co się dzieje z ciałami ludzkimi w tym momencie, to mamy wdrukowywane programy przedwczesnej śmierci. Bo jeśli my pracujemy dwa razy tyle niż nasze ciało wytrzymuje, to my dwa razy krócej żyjemy. Muszę jeszcze zaznaczyć jedną rzecz, że to jest taka troszkę manipulacja, ponieważ mogę powiedzieć tak: sprytnie jest to wymyślone, ale uważam, że właśnie manipulacyjnie. Ponieważ rzeczywiście ciało może popracować trochę dłużej fizycznie, ale wtedy dba o to, żeby była równowaga. W związku z tym nie stać go na taką pracę intelektualną. I odwrotnie.
Im więcej pracuje intelektualnie, tym mniej stać go na pracę fizyczną. Bo organizm ma to do siebie, że reguluje się sam do jakichś poziomów. Czyli powiedziałabym, system wtłacza nas w określone rzeczy. Czyli jeżeli ktoś już ma pracę fizyczną, to wiadomo, że ma ograniczony intelekt. A jeżeli pracuje intelektualnie, to ma ograniczoną fizyczność. Czyli w pewnym sensie system nie wspiera nas w tym, żebyśmy byli naprawdę zrównoważeni we wszystkich swoich poziomach. Nie, ale nie można tu mówić w ogóle o wspieraniu, tylko możemy mówić o degradacji raczej.
[32:01] - Właśnie. Druga rzecz, która mi się w międzyczasie jak mówiłaś, przypomniała, to myślę sobie, pamiętam takie badania, gdzie mówili, dlaczego są 45-minutowe lekcje i 15 minut przerwy. Że podobno organizm jest w stanie się koncentrować tylko 45 minut. Więcej nie. No więc ja obserwuję na moim synu i na dzieciach jemu podobnych. Mówimy teraz o dzieciach nowego wieku, indygo, o dzieciach kryształowych. Okazuje się, że dłużej niż pół godziny nie są w stanie. Czyli kolejne przekłamanie. Jest system, jest 45 minut. Nie ma szkoły, która ma półgodzinne lekcje.
Wszędzie są 45-minutowe i okazuje się, że właściwie dzieci, które w tym uczestniczą, nie są w stanie w pełni z tego skorzystać. I te 15 minut to jest naprawdę dużo w stosunku do każdej lekcji, bo przecież nie mają jednej lekcji.
[32:50] - No więc właśnie.
[32:51] - Oni mają tych lekcji kilka w ciągu dnia.
[32:53] - I jeszcze zaobserwujmy, że godzina, na którą dzieci chodzą do szkoły, ósma godzina, według mojego jasnowidzenia jest to godzina zbyt wczesna dla wieku rozwojowego. Że dzieci aktywność taką umysłową właściwie powinny zaczynać dziewiąta, dziewiąta trzydzieści. To jest taki, nie wiem, biologiczny jakby zegar, który powoduje, że ta wydajność umysłowa jest większa niż o godzinie ósmej. Godzina ósma to jeszcze jest takie wybudzanie, to jest takie spokojne przygotowywanie organizmu do aktywności w ciągu całego dnia. Potem tak, nawet jak idą dzieciaki na przerwę, no to przecież wiadomo, jak jest w szkołach nie mogą biegać, bo to jest niebezpieczne.
[33:36] - Tak.
[33:37] - Czyli muszą chodzić, siedzieć, co powoduje tak naprawdę takie jakby zastoje też energetyczne, zastoje limfatyczne w ciele fizycznym, upośledzone krążenie, już nie mówiąc o rozwoju kośćca tak naprawdę, który również rozwija się w trakcie ruchu.
[33:56] - Dokładnie.
[33:58] - No a już nie mówiąc o świeżym powietrzu, że dzieci tak naprawdę w tym momencie nie uczą się tylko tak jak za naszych czasów było pięć lekcji, prawda Reniu, pamiętasz? Dwunasta godzina się wychodziło ze szkoły, czternasta to już w liceum najpóźniej. Natomiast teraz wychodzą dzieci o godzinie szesnastej, siedemnastej ze szkoły, bo szkoła proponuje jeszcze dodatkowe zajęcia, więc w ciągu dnia nie mają możliwości złapać słońca. A słońce co daje? Witaminę D. Witamina D co powoduje? Budowę kośćca, rozwój całego naszego organizmu, prawda? System hormonalny wtedy zupełnie inaczej pracuje, jak mamy kontakt z praną, z powietrzem, z światłem. Także wszystko to jest tak ustalone, żeby tak naprawdę to ciało fizyczne jak najszybciej zdegradować, jak najszybciej zniszczyć. A tak naprawdę ten temat-
[34:44] - No wiesz, miało na emerytury.
[34:46] - No właśnie, tak. Ale ten temat o zdrowiu tak naprawdę to przyszedł mi do głowy, bo zaczęłam obserwować i to mnie zaniepokoiło, ogromny wzrost zachorowalności na choroby nowotworowe, prawda? I zaczepiłam cię na Skypie. Mówię: „Reniu, czy tobie się nie wydaje, że to jest coś dziwnego, że tak szybko postępuje wzrost zachorowań na nowotwór?”. I ty wtedy weszłaś w jasnowidzenie.
[35:17] - No i mogę powiedzieć jedną rzecz. Jasnowidzenie zaskoczyło mnie samą. To znaczy ja tutaj taka pierwsza w szeregu tłumaczenia wszystkim po kolei, że każda choroba to związana jest z, że tak powiem, z nieprzepracowanym tematem, że to jakaś informacja dla ciała. I nagle co się okazuje? Że ten rak jest sztucznie wywoływany. No i powiem, nawet mnie to zmroziło, bo myślę sobie już prawdę mówiąc bałam się patrzeć dalej, w jaki sposób, bo myślę sobie, żebym czasami nie powiedziała za dużo i głowy mi nie ucięli. Natomiast zdecydowanie mogę powiedzieć, że jeżeli dam wiarę swojemu jasnowidzeniu, to jest to ewidentnie choroba wywoływana jakimś sposobem. Nie patrzyłam dokładnie jakim. Natomiast chyba to nie jest mi potrzebne. Po prostu wiem, że jest wywoływana.
Czyli nie bierzmy pod uwagę wszystkiego jako informację, jako coś do przepracowania, jako długi karmiczne, jako różne rzeczy, którymi byliśmy do tej pory karmieni też ezoterycznie, co nazywam starą ezoteryką, czyli wzorami, w których mogę powiedzieć, że w ezoteryce też są różne energie, różne istoty, różni ludzie, różne tematy szerzą różne rzeczy mówią tylko po to, żeby też ograniczyć świat świadomości ludzi, którzy nazywają się ezoterykami. Pamiętajmy też o tym.
[36:38] - No właśnie.
[36:39] - Wszędzie są czarne macki. O tym pamiętajmy, bo inaczej gdyby tego nie było, to ezoterycy byliby pewną siłą. A okazuje się przez wiele lat jednak tą siłą wciąż nie są.
[36:54] - Właśnie. To teraz podsumowując, do nowotworów jeszcze wrócimy, bo oczywiście nie zostawimy tego tematu tak, że nowotwór jest wywołany też siłami zewnętrznymi, tylko skupimy się na tym, co, gdzie, jak. Opowiemy tutaj o HARP, opowiemy o telefonach komórkowych, o takim urządzeniu, które się nazywa Zapper.
[37:15] - Zapper.
[37:18] - Dokładnie.
[37:19] - O zapperze pewnie ludzie wiedzą.
[37:20] - Podsumujmy. Żeby utrzymać ciało fizyczne w harmonii, to należy o nie prawidłowo dbać. A więc dać mu odpowiednie pożywienie dla naszej konstytucji, dla naszego sposobu funkcjonowania w życiu tu i teraz. Dać mu wypoczynek i czas na to, żeby się zregenerowało, zmniejszyć godziny pracy, co za tym idzie, że musimy tworzyć sobie w głowach nowe zawody.
[37:46] - Nowe sposoby myślenia.
[37:48] - Nowe sposoby funkcjonowania w życiu materialnym i nowe stawki zarobkowe. Bez tego się nie obejdzie. Jeśli chcemy mieć społeczeństwo zdrowych ludzi, to musimy to wszyscy przepracować. Co jeszcze byśmy o fizyczności mówiły?
[38:07] - O samej fizyczności?
[38:10] - O samym ciele fizycznym. A może ruszmy temat jeszcze związany z miejscami. Jak mogą miejsca wpływać na nasze zdrowie? Pamiętasz, ja cię Reniu zapytałam tak: „Reniu, popatrz jak to miejsce, w którym ja mieszkam wpływa na moje zdrowie fizyczne.” A ty mówisz: „Ojojoj niedobrze, źle. Bóle stawów czuję, wilgotny teren, głośno się stąd wydaje, są cieki wodne.” Więc powiedzmy.
[38:36] - To przypomnijmy jeszcze jak ty mnie załatwiłaś, bo ty mnie lepiej załatwiłaś. Ja ciebie tylko wodą, a ty ja mówię: „Kurde, co ja się tak tutaj źle czuję?” A ty mówisz: „Cholera, jakieś miejsca kaźni widzę.” Ja mówię: „Jaka kaźń? Przecież tutaj piękne jeziorko i park.” No i okazało się, że był tutaj obóz koncentracyjny dokładnie na miejscu tego parku, o czym dowiedział się mój małżonek, idąc na spacer i dowiadując się od starszego pana dwa dni później właściwie. No więc mogę powiedzieć, że tutaj już są dwa różne pomysły na pokazanie, w jaki sposób oddziaływują miejsca. Miejsca, cieki wodne, woda to wiadomo, że działa bardzo mocno na organizmy ludzi naprawdę na poziom fizyczny. No i na poziom fizyczno-psychiczny działa też emocjonalno-fizyczny działa też to, co się działo wcześniej, czyli przeszłość.
[39:30] - Czyli pamięć miejsca.
[39:32] - Tak, dokładnie.
[39:33] - Poza tym też na nas działa miejsce w ten sposób, że jeśli my mieszkamy w jakimś bloku, to przecież mieszka w tym bloku kilkanaście albo jeszcze więcej osób, które wytwarzają pewne wibracje energetyczne, czyli jakieś pole morfogenetyczne, które obejmuje również i nas, bo my mieszkamy na tym terenie. Znając ludzi, jesteśmy jeszcze w wibracjach dosyć niskich. Ludzie się kłócą, przerabiają własne programy, wzorce, martwią się i to wszystko również na nas wpływa. Więc osoby, które rozwijają się duchowo, podwyższają własną świadomość, jakby są wypychane do miejsc, gdzie mogą szukać samotni. Czyli szukają już miejsca, gdzie mogą postawić dom albo wynajmują jakieś domy. W zależności od sytuacji finansowej jedni wynajmują większy, drudzy idą do jakichś drewniaków gdziekolwiek, tylko żeby odizolować się od takiej masy energii, która wpływa na nasze biopole.
[40:40] - Tak, zdecydowanie.
[40:40] - Także wybierajmy sobie miejsca mocy, szukajmy miejsc mocy, obserwujmy, w jaki sposób się czujemy w danym pomieszczeniu i jeśli nasze ciało choruje, czy źle się czujemy emocjonalnie, czy nagle nigdy nie chorowaliśmy na depresję i depresja przychodzi, to moja propozycja jest taka nie przywiązujmy się absolutnie do miejsc, natomiast bez żalu odchodźmy i zmieniajmy środowisko, bo dzięki temu możemy zaoszczędzić sobie różnych chorób.
[41:16] - Czyli mogę powiedzieć ten koczowniczy tryb życia nie był taki zły.
[41:20] - Otóż to.
[41:22] - Znajdowali miejsca we właściwym czasie na właściwą porę roku, właściwe miejsce. To było też fajne. No i nie gromadziliśmy za dużo rzeczy, żeby było lżej.
[41:34] - Tak, to było uzasadnione, dlatego że rzeczywiście nie było gromadzonych dużo rzeczy. Dlatego chociażby, żeby nie dźwigać tego wszystkiego, bo utrudniało przenoszenie się. Wiadomo, że pory roku też dyktowały właśnie miejsca, gdzie można zamieszkać, więc raczej szukało się terenów cieplejszych, chociażby żeby bydło wypasać, gdzie był zielony teren. No ale to też miało dla nas zbawienny wpływ. Po pierwsze ruch, bo musieliśmy chodzić, po drugie mieliśmy zawsze dobre warunki, gdzie można było znaleźć świeże pożywienie i dla nas. ... ludzi. Była jeszcze taka kwestia, że gdzieś, gdzie były cieki wodne, ludzie wcześniej mieli większą intuicję i odchodzili z takich miejsc.
[42:15] - Tak, dokładnie. Bo byli bardziej związani z naturą i byli bardziej związani ze swoim ciałem, bo to też natura.
[42:24] - To teraz powiedzmy jeszcze, jak myślisz, Reniu, czy ludzie, którymi się otaczamy, mogą wpływać na stan naszego ciała fizycznego, na nasze zdrowie? Jak ci się wydaje?
[42:36] - Znowu mogę powiedzieć to ładne słowo. Ewidentnie tak. Ze względu na to, że rzeczywiście wszystko, przynajmniej w moim świecie, wydaje się bardzo połączone, więc niestety można też bardzo mocno wpływać na fizyczność drugiego człowieka, chociaż wydawałoby się, że to właściwie jest niemożliwe. A jednak. I powiedziałabym, o tyle jest to niebezpieczne, że właściwie drugi człowiek czy my nawet sami nie zdajemy sobie z tego sprawy, że w taki sposób możemy wpływać na drugiego człowieka.
[43:18] - Właśnie i tu chciałam taką historię opowiedzieć jeszcze z bardzo dawnych czasów, kiedy byłam na kursie bioenergoterapii i pani Zofia Telesińska, prezes Polskiego Towarzystwa Psychotronicznego, opowiadała taką historię.
[43:29] - O, właśnie u mnie też była na kursie.
[43:30] - No widzisz. I opowiadała taką historię dotyczącą właśnie wpływu energetyki jednego człowieka na drugiego. Historia nie ma happy endu. Historia właściwie tragicznie zakończona, dlatego że mężczyzna miał bardzo dużo programów destrukcji, miał bardzo dużo programów takich własnych napięć emocjonalnych, czyli miał wibrację swoją własną, która emanowała na zewnątrz destrukcją, takim zastraszaniem, taką energią, która niszczyła pole komórkowe. I kobieta, czyli jego żona, bardzo ją kochał, na swój sposób oczywiście, po to wyszła za niego za mąż. Po prostu marniała z dnia na dzień. Słabła energetycznie, a jak sama wiesz, jeśli energia jest słabsza, ciało fizyczne zaraz za tym idzie, reaguje i po prostu więdnie. Skończyło się to chorobą nowotworową. Ta kobieta zmarła. Ten mężczyzna w desperacji pojechał do pani Zofii Telesińskiej, żeby zrobiła jasnowidzenie, jaka była przyczyna śmierci.
Ona po prostu zobaczyła to, że on ją wyniszczał, że on doprowadził do jej śmierci. Ale była delikatna i postanowiła, że tej informacji mu nie da, bo ta informacja by jego samego zniszczyła. Więc powiedziała, że to po prostu cieki wodne, ukształtowanie geopatyczne wpłynęło na zaburzenia immunologiczne i ten nowotwór się rozwinął i kobieta zmarła. Ale prawda była inna. Dlaczego ja o tym opowiadam? Dlatego, że ludzie, którzy mają wibracje takiej nerwowości, niestety muszą sobie uświadomić, że niszczą swoimi emocjami osoby, które są blisko nich. I to niszczą nie tylko na poziomach emocji.
[45:22] - Co też nie jest wcale fajne.
[45:23] - Tak, ale niszczą przede wszystkim ciało fizyczne. To też musimy mieć tego świadomość. Jeśli kochamy swoich bliskich, to musimy mieć świadomość, że jeśli naprawdę ich kochamy, to musimy zacząć pracować nad sobą, żeby nie zniszczyć dzieci, nie zniszczyć współmałżonków i tak dalej. Przykro mi to jest mówić, ale takie są realia, kochani.
[45:48] - Dlaczego przykro? Po prostu nawołujemy do pracy nad sobą, tak?
[45:52] - Tak.
[45:53] - Nic w tym złego nie ma. Ja wszystkim swoim klientom zawsze powtarzam, że jeżeli do mnie trafiają, to znaczy, że są gotowi na pracę nad sobą. Ponieważ ja mogę się mądrzyć, dużo rzeczy mogę gadać, dużo rzeczy mogę wiedzieć, ale generalnie wymagam jednej rzeczy: pracy. Ja mogę podpowiadać, mogę robić jasnowidzenia, różne rzeczy, ale znowu wymagam pracy.
[46:14] - No właśnie.
[46:14] - Czyli jeżeli ktoś nie chce pracować nad sobą, to właściwie ja nie jestem chętna, żeby tylko opowiadać, czy będzie miała pięciu kochanków, czy dwóch i czy ten kochanek ją zostawi, bo szkoda mi jasnowidzenie, czyli dar, który dostałam i uszanowałam w sobie samej, wykorzystywać tylko na to, żeby mówić, ile kto będzie miał kochanków albo czy wygra w Totolotka. Szkoda mi.
[46:36] - Tak, po prostu to nie ta droga.
[46:39] - Tak. To nie jest to. Mogę powiedzieć, jasnowidzów jest wielu, tarocistów jest wielu, ludzi, którzy stawiają karty, jest wielu. Jeżeli takie pytania im nie przeszkadzają, to niech oni przejmą tą opcję. Natomiast ja wolałabym jednak dzielić się czymś, co wiem, co mogłabym pokazać jako wskazówkę, co mogłoby posłużyć jakiejś pracy nad sobą i co mogłoby uniezależnić tego człowieka od innych ludzi, tylko dać mu narzędzia do tego, żeby zaczął pracować nad sobą sam. Między innymi po to, Moniu, dostałyśmy te warsztaty, prawda? I po to gromadziłyśmy tyle wiedzy przez lata. Bo powiedzmy sobie, my tak robimy te wizje na bieżąco. Robimy je czasami przed audycją, ale mogę powiedzieć, jesteśmy też kobietami, które mają za sobą sporo czasu w życiu, mnóstwo doświadczeń. Zajmowałyśmy się uzdrawianiem wcześniej, obserwowałyśmy wiele procesów, przeszłyśmy przez wielu klientów, więc już poza jasnowidzeniem możemy się podzielić dużą wiedzą, ponieważ zgromadziłyśmy ją chociażby w związku z doświadczeniami, przez które przeszłyśmy.
I chciałabym, żeby inni ludzie też na to w ten sposób w swoich życiach patrzyli, że czegoś doświadczyli, czegoś się nauczyli, więc niech to wykorzystają dla dobra siebie, swojego własnego.
[47:56] - Tak jest. Jeszcze tutaj był taki komentarz i piękne zapytanie, odtworzę z pamięci: czy jeśli my innym ludziom Wysyłamy energię miłości, dobre myśli. Czy to do nich dociera w ogóle i czy to ich buduje i w jaki sposób? Może zrobimy taki eksperyment na antenie. Oczywiście nie bierz tego, Reniu, do siebie, tylko zaobserwuj energię, kiedy ja będę mówiła do ciebie w sposób ostry, stanowczy i karcący. Co się dzieje z twoim ciałem?
[48:39] - Już to czuję, kochana.
[48:39] - Ale czekaj, jeszcze nic nie zrobiłam.
[48:41] - Ale już wchodzę w energię.
[48:43] - Teraz druga opcja, żeby zaobserwować, jak ja zaczynam o tobie mówić, na głos to powiem. Zasilam to, co mnie się wydaje, że w tobie jest piękne. Okej? Chodzi o to, jak ciało fizyczne reaguje. Ja takie eksperymenty już robiłam i pokazywałam ludziom, którzy przychodzili. Najczęściej to były osoby, które karciły swoje dzieci czy słownie, czy fizycznie, więc doświadczali tego samego tutaj na własnej skórze.
[49:14] - Dobra.
[49:15] - No więc zaczynam. Reniu, do cholery jasnej, czy ty wreszcie się za siebie weźmiesz?
[49:26] - To już koniec?
[49:26] - Tak. Do głowy więcej nie przychodzi.
[49:31] - Ale powiem ci, bo to już widziałam. Przede wszystkim czuję na sercu. Mam wrażenie, że nie mogę oddychać.
[49:38] - No właśnie.
[49:39] - Że wszystko się we mnie ściska i jest to ewidentnie odczucie fizyczne.
[49:43] - Więc co ta energia może spowodować w ciele fizycznym? Jakie degradacje może spowodować? Przełóżmy to na takie lekarskie, medyczne stwierdzenia. Jeśli serce odczułaś, czyli układ krążenia.
[49:57] - Tak, układ krążenia, układ nerwowy, mięśnie, napięcia mięśniowe, które blokują wiele rzeczy. Blokują przepływ krwi, wszystko blokują. Przepływy w neuronach. Można sobie wszystko załatwić w taki sposób, powiedziałabym.
[50:16] - Właśnie. Jeśli ktoś jest wiecznym krytykiem i krytykuje swoich bliskich, to spowoduje, że po latach te osoby mogą mieć zawały, zatory, wszelkiego rodzaju nerwice i wszystkie zaburzenia związane z układem krwionośnym i krwiotwórczym. I teraz jest pytanie do was, kochani: czy wy naprawdę żyjecie w miłości? Albo osoby, które żyją z wiecznymi krytykami. Czy dalej chcecie narażać swoje ciało fizyczne na tak poważne choroby i schorzenia? I teraz dla równowagi opcja miłość wysyłana.
[50:54] - Tak. Już myślałam, że o niej zapomniałaś.
[50:56] - Reniu, kochanie, bardzo doceniam twoją osobowość, twoją odwagę. Jesteś fantastyczną kobietą. Potrafisz wiele rzeczy, nawet takich niefajnych, niemiłych, tak wytłumaczyć, że to jest balsam na moją duszę.
[51:16] - To zabrzmiało bardziej wiarygodnie niż ten pierwszy krzyk. Chyba nie umiesz na mnie za bardzo krzyczeć. Tu wygląda na to, złapałam cię. Natomiast co mogę powiedzieć? Też to czuję na poziomie fizycznym, chociaż na poziomie fizycznym poczułam to jako kompletny relaks w mięśniach wszędzie, czyli kompletnie ciało się zrelaksowało. Natomiast ja mam nawyk obserwowania na poziomie energetycznym, więc na poziomie energetyczym od razu zrobiło się dużo energii i przestrzeni wokół mnie, czyli powiedziałabym zyskałam przestrzeń do życia między innymi też fizycznego.
[51:50] - Mnie się pokazuje teraz, jak to obserwuję, co ty mówisz i zaobserwowałam, jak ta energia wpłynęła na ciebie, to pojawia mi się takie hasło: you are not afraid.
[52:01] - Tak, dokładnie.
[52:03] - I taki symbol, kiedy z małego człowieka o niskiej wierze w siebie energetycznej rośniesz, zaczynasz po prostu rosnąć, czyli rozrasta się, tak jak powiedziałaś, twoja przestrzeń, ale rozrasta się twoja aura.
[52:18] - Aura. To to miałam na myśli, prawdę mówiąc. Tylko już nie chciałam tak bardzo energetycznie mówić.
[52:23] - Jeśli ta aura się rozrasta, czyli zaczyna duże krążenie energetyczne, duże krążenie też w ciele fizycznym, te komórki zaczynają się rozrastać, regenerować, czyli jest rozwój.
[52:34] - Wszystko tak, powiedziałabym.
[52:36] - Czyli kwitniesz, można powiedzieć, na każdym poziomie. Podsumowując, kochani, jeśli kochacie swoje rodziny, kochacie swoje dzieci. Nie wiem dlaczego, ale ja postanowiłam sobie, że muszę naprawić wszystkie krzywdy, które ja wyrządziłam swojemu dziecku poprzez nieświadomość, poprzez odtwarzanie wzorców rodzinnych. Stwierdziłam, że ja będę bardzo dużo mówiła o nowym rodzicielstwie ze względu na to, żeby dzieci nie niszczyć i nie musieć później latać po psychologach, po pedagogach i nie mieć problemów i po lekarzach, tylko żeby podlewać dzieci cały czas miłością. Jeśli nie jesteście w stanie mówić tego na głos, bo mogą być różne blokady, możecie się wstydzić, może nie umiecie nawet tego wyartykułować. Usiądźcie przy swoich dzieciach w nocy, kiedy dzieci śpią i zacznijcie im mówić bardzo miłe rzeczy. Że je kochacie, że podziwiacie, że są waszymi największymi skarbami na świecie, że to jest dla was olbrzymia wartość, że są, że dzięki nim wasze życie przyjęło zupełnie inne barwy, inne cele, że jesteście im wdzięczni, że was wybrały jako waszych rodziców. I mówcie, co wam ślina na język przyniesie, aby były to dobre i wspaniałe rzeczy i takie, które podwyższają też wartość tej małej istoty, która śpi. To samo możecie do swoich współmałżonków mówić czy partnerów, z którymi jesteście na co dzień. Tak że podlewajmy się miłością i rezygnujmy z krytyki, dlatego że krytyka zabija, a miłość, pochwały po prostu powodują, że my rośniemy.
[54:20] - Teraz bym powoli po twoim podsumowaniu przeszła do drugiej części zdrowia, czyli zdrowia emocjonalnego.
[54:29] - Okej.
[54:30] - Może warto byłoby to też ująć. I pierwsze, co mi się nasuwa, to chciałabym powiedzieć, że zdrowie emocjonalne bardzo mocno kojarzy mi się z decyzjami i wyborami.
[54:41] - Tak.
[54:42] - Jeżeli rzeczywiście chcemy zachować zdrowie emocjonalne na właściwych, zrównoważonych poziomach, to musimy przede wszystkim zwracać uwagę na to, jakie wybory podejmujemy, jakie decyzje podejmujemy i patrzeć na to, jak one na nas skutkują. Jeżeli okazuje się, że skutkują niespecjalnie właściwie, że czujemy się niekomfortowo, jakkolwiek by to można było nazwać, jakie uczucie pod tym dyskomfortem by było, to znaczy, że jeżeli takie uczucie się pojawia, to wprowadzamy w swoje ciało emocjonalne bariery, blokady i chorobę. Można tak ogólnie powiedzieć, tak?
[55:24] - Czyli podsumowując to, co powiedziałaś, ja się z tym absolutnie zgadzam, żeby utrzymać zdrowie emocjonalne, przestańmy się martwić. Przestańmy nastawiać własne radary umysłowe i wychwytywać rzeczy, którymi będziemy się martwić. Te radary trzeba przetransformować, przekierować na to, co daje zadowolenie. Czyli tak jak Renia powiedziała-
[55:49] - Uwagę. Zwracajmy uwagę na rzeczy dobre, pozytywne, które nas budują i takie decyzje podejmujmy. A te, które nas nie budują, to decydujmy się, że w to nie wchodzimy.
[56:01] - Właśnie dzisiaj też tak rozmawiałyśmy.
[56:03] - Że nie dokonujemy takiego wyboru.
[56:04] - Dzisiaj rozmawiałyśmy przed nagrywaniem audycji, że trzeba zrobić taki manewr, że jeśli nawet będzie jakaś sytuacja konfliktowa w rodzinie, my wstajemy, mówimy sobie w myślach: „Absolutnie mnie to nie interesuje, ja z tego wychodzę”. I nawet fizycznie zaczyna się jakiś konflikt, konfrontacja, ubieramy się, zakładamy czapkę, już teraz nie trzeba, chyba że przeciwsłoneczną i wychodzimy na zewnątrz czy do innego pomieszczenia. Nie wchodźmy w emocjonalne gry, w emocjonalne rozgrywki. Zrezygnujmy z rozgrywania kto ma rację.
[56:40] - No tak, to i tak do niczego nie prowadzi.
[56:41] - Do niczego, dlatego, że i tak każdy zostanie przy swojej racji do momentu, kiedy sam nie dojrzeje, że coś jest niefajnie w jego życiu. Także wychodźmy ze schematu zmartwień.
[56:52] - Jeszcze jedną rzecz chciałam dodać, która mi się nasunęła. Tutaj zdradzę tajemnicę mojego małżonka. On to gdzieś przeczytał w podobno bardzo popularnej książce. „5 minut” to się nazywa. Książka ma chyba tytuł nawet „5 minut”. Czego dotyczy? Dotyczy szacunku do emocji drugiego człowieka. Czyli to oznacza, że szanując go, wcale nie musimy wchodzić z nim w konfrontację, tylko możemy zostawić go z tymi emocjami i od razu nie ingerować i nie przekonywać i nie przerzucać na niego swoich własnych, tylko szukać równowagi w sobie i pozwolić jemu dać przestrzeń na równowagę w nim. I to „5 minut” właściwie służy temu. To jest taka fajna metoda rozmowy, gdzie bierzemy stoper i każdy mówi po pięć minut jeżeli są sytuacje konfliktowe.
Ponieważ emocje, to ciało emocjonalne ma jedną taką rzecz, którą trzeba brać pod uwagę. Czyli emocje się pojawiają, one później znikają i opadają. I w trakcie emocji mówimy rzeczy, które wcale nie są naszą wewnętrzną prawdą i potrafimy bardzo mocno tym dotknąć drugiego człowieka. Może się okazać, że tak naprawdę naszą prawdą nie jest i w związku z tym wcale nie musieliśmy tego powiedzieć, tylko nie wystarczyło nam na to przestrzeni, żeby to w ogóle w sobie zobaczyć. W związku z tym te pięć minut służy temu, żeby tą przestrzeń zobaczyć. Czyli zasada jest taka, że włączamy stoper i jeżeli ja mówię, to mój mąż siedzi cicho i pięć minut nie może nic powiedzieć. W związku z tym opadają mu emocje, a ja w trakcie kiedy mówię też mi opadają emocje. Potem robi to osoba z naprzeciwka i tak po pięć minut możemy rozmawiać tak długo, jak osiągniemy w sobie samych równowagę. Bo dopiero z poziomu ja w równowadze i mój partner w równowadze jesteśmy w stanie cokolwiek konstruktywnego zrobić. Więc powiedziałabym, to też jest taka fajna metoda, która przyszła mi do głowy dla zdrowia, żeby dawać przestrzeń drugiej osobie i dawać ją też sobie i ani nie traktować tego jak ucieczki, ani jako walki, ani jako przekonywania, ani jako ataku, bo ciało emocjonalne po prostu kieruje się swoimi własnymi prawami.
Trzeba je znać i znaleźć metodę na nie.
[59:01] - Właśnie jeszcze zauważyłam i u siebie, i u innych ludzi, że takie rozchwianie emocjonalne powoduje też natłok różnych myśli, często przeciwstawnych, które napływają do głowy. Szczególnie jak mamy napiętą sytuację czy w domu, czy w pracy, czy z dziećmi, czy z innymi ludźmi. Wtedy umysł produkuje strasznie dużo takich myślokształtów, które zaburzają prawidłowy odbiór rzeczywistej sytuacji. Także musimy znaleźć sobie na to metodę, żeby wychodzić z tych myśli, które napływają, wyciszyć się i posłuchać tej prawdziwej wskazówki, która płynie z naszych wyższych poziomów.
[59:50] - Troszkę wchodzimy już w mentalne ciało.
[59:53] - Mentalne, dlatego, że one są wszystkie połączone.
[59:56] - Połączone i przepływające.
[59:57] - A tak naprawdę wszystko się zaczyna od myśli. Najpierw jest myśl, potem jest dopiero emocja, tak?
[01:00:02] - No tak, tak idą ciała.
[01:00:05] - I na końcu właściwie jest ciało, a zaczęłyśmy od samego dołu. Czyli wkraczamy w świat myśli. Chyba że chcesz jeszcze coś o emocjach powiedzieć.
[01:00:17] - To znaczy o emocjach już chyba powiedziałabym wszystko, bo myślę, że to jest taki temat, który właściwie... Emocje są bardzo popularne, jeżeli chodzi o Naszą ludzką egzystencję. Mogę tylko powiedzieć taką terapeutyczną rzecz, czyli nie zamykać ich w sobie, bo bardzo to potem niebezpiecznie skutkuje. Druga rzecz: niespecjalnie się do nich przywiązywać, a to już jest kwestia mentalna i duchowa i technik, które też warto byłoby poszukiwać, poznawać, używać. Nie mówię, żeby zajmować się tym godzinami w ciągu dnia, bo nie zawsze mamy na to czas. Natomiast przynajmniej te pięć, dziesięć minut zawsze na pracę nad sobą. Tak jak znajdujemy czas na to, żeby oczyścić nasze ciało fizyczne i umyć zęby, tak powinniśmy znajdować czas na nasze ciało emocjonalne, na nasze ciało mentalne i na nasze ciało duchowe. Czyli te 20 minut dziennie poświęćmy temu naszemu ciału, naszej istocie. Tak bym powiedziała.
[01:01:18] - Właśnie. Jeśli chodzi o ciało mentalne, to ja chciałam tylko powiedzieć tak szybciutko, że obserwujmy po prostu swoje myśli, które przepływają. Też się do nich nie przywiązujmy, przepuszczajmy je przez głowę, ale też nie starajmy się im zaprzeczyć, że one w ogóle są. Im mniej będziemy przywiązywać uwagę do naszych myśli, które przepływają non stop, bo tak mamy ułożony czy zbudowany nasz umysł, nasz mózg, tym będziemy od nich coraz bardziej wolni. Pozwalajmy im po prostu przepływać.
[01:01:56] - Dodałabym do tego taką jedną techniczną poradę, ponieważ jak wiesz, mam za sobą buddyzm tybetański i nauczyłam się wiele w tym. Oczywiście nie namawiam wszystkich, żeby też praktykowali, bo to każdego droga. Natomiast fajną zasadę z tego zapamiętałam. Czyli jeżeli chcesz nauczyć się, bo oczywiście to ładnie brzmi, a bardzo trudno to zrealizować, żeby te myśli przestały tak płynąć i żeby ich nie nabudowywać na kolejnych myślach. To są takie sztuczki, gdzie się przenosi troszeczkę uwagę. Uwagę się przenosi w taki sposób, że mamy coś w ręce. Akurat w buddyzmie jest to mala, ale my możemy zrobić cokolwiek. Możemy wziąć do ręki na przykład dwie kulki i tymi kulkami, pamiętasz chińskie, co się przekłada, można tymi kulkami zajmować ręce albo przekładać z jednej do drugiej. Taka jest konstrukcja, nie rozumiem dlaczego, nie patrzyłam nigdy dokładnie, ale wiem, że tak jest, że wtedy te myśli jakby uspokajają się w mózgu, czyli wpływa to na ciało mentalne. Na ciało mentalne wpływa też powtarzanie pewnych rzeczy i można to mówić jako mantry.
Na przykład Om Mani Padme Hung, tą mantrę współczucia buddyjską, najbardziej znaną i rozpropagowaną, ale można to też robić, jak ja to robię i co ostatnio się śmiałyśmy, że jako mantrę mówię „Zdrowaś Mario” i niespecjalnie rozumiem, co w tej modlitwie jest w sensie słów i nie daję temu wielkiego znaczenia. Natomiast samo powtarzanie pewnych rzeczy, takie cykliczne powoduje, że umysł uczy się w jakiś sposób, czyli nabiera nawyk, tak jak ciało przy powtarzalności pewnych rzeczy nabiera tego nieprzywiązywania się, czyli zaczyna budować się wreszcie w nim spokój.
[01:03:42] - Właśnie.
[01:03:43] - To takie proste technicznie.
[01:03:44] - Moją taką metodą na co dzień, którą stosuję, po prostu mam w swojej kolekcji nagranych filmów i na płytach komedie, które uwielbiam i oglądam je po 40 razy w roku. Po prostu zawsze przed zaśnięciem oglądamy sobie z mężem, już leżąc w łóżku po dwie albo po trzy stare komedie. I zawsze w tym samym miejscu się śmiejemy, chociaż to jest wszystko tak przewidywalne. Ale po prostu z dobrymi humorami, z dobrymi nastrojami i z dobrym działaniem hormonów szczęścia idziemy spać. To jest moja metoda. Czyli wyszukuję sobie bez przerwy, nawet w ciągu dnia wyszukuję rzeczy, gdzie mogę się pośmiać. Zresztą znasz mnie, ja uwielbiam się śmiać. Ze wszystkiego mogę zrobić dowcip, kawał i to po prostu powoduje, że staram się mieć zdrowe emocje, staram się mieć zdrowe myśli, zdrowe ciało. Na razie nie narzekam. Oprócz tego miejsca, gdzie mieszkam, ale już myślę o przeprowadzce.
Już z tym nic nie zrobię. Ja oczyszczam energię tego mieszkania, oczyszczam energię wpływów tych cieków wodnych czy ukształtowania geopatycznego. Natomiast jest wilgoć w murach i ta wilgoć moje ciało po prostu już nie jest w stanie zaakceptować. I to jest informacja, że żeby moje kości były zdrowe i stawy ja muszę szukać, tak jak mi powiedziałaś, ciepłych, suchych miejsc i suchego klimatu. No i to robię. Na razie szukam.
[01:05:13] - Trzymam kciuki, żebyś znalazła.
[01:05:16] - Właśnie. Więc tutaj dziękuję ci bardzo. Ale jeszcze mamy takie pytania właśnie odnośnie harpa.
[01:05:24] - Poczekaj, a jeszcze może z tym, bo ja tak myślę, czy nie zamknąć czasami też i nie powiedzieć o zdrowiu duchowym?
[01:05:30] - Ach, oczywiście.
[01:05:30] - Co to oznacza zdrowie duchowe? To teraz ty się produkuj.
[01:05:36] - Ojej, zdrowie duchowe. No właśnie, słuchajcie, takie jest powiedzenie na Szmaragdowych Tablicach jest zapisane: „Jak na górze, tak na dole”. Więc ten świat duchowy niczym się nie różni od świata fizycznego. Są dobre wpływy, są negatywne wpływy. Tak jak tu mamy dualność jeszcze na razie, tak samo tam jest dualność. Są dobre duszki i złe duszki.
[01:05:59] - Jasne energie i ciemne. Jak my lubimy tą dualność.
[01:06:02] - Właśnie. Znaczy ja nie za bardzo lubię.
[01:06:04] - Ja też nie. To było troszkę żartem złośliwym powiedziane.
[01:06:09] - Na razie tak. I teraz ja tu mówię tak: kochani, wasze zdrowie duchowe zależy od tego, do jakiego Boga się zwracacie. Bo wiecie, jest duch ten świetlisty, ale jest ten duch z kopytami i z różkami i z ogonem.
[01:06:26] - Z ogonkiem.
[01:06:26] - Więc jeśli pilnujecie myśli, pilnujecie emocji, pilnujecie uczynków swoich I zwracacie się wtedy w jasną stronę. To jest wszystko w porządku. Wasze pola duchowe są zdrowe. Natomiast jeśli macie dużo złości, dużo nienawiści, dużo agresji do innych ludzi lub do samego siebie, to wiadomo, że wszystkie modlitwy są kierowane w kierunku tego Boga drugiego z kopytkami i wtedy zdrowia na poziomach duchowych nie ma. A jeśli zdrowia na poziomach duchowych nie ma, to wiadomo, że wszystko jest połączone, więc zaraz siadają nam emocje, potem siadają nam myśli, emocje i ciało fizyczne choruje. Jasnowidze widzą w postaci ciemnej energii w ciele lub szarej energii, widzą miejsca zaburzone energetycznie. To nic innego jak ciemna energia, która pochodzi z pól duchowych. Dokładnie. Więc żeby być zdrowym tu na poziomie fizycznym, trzeba najpierw być zdrowym tam na poziomie duchowym. Albo i tutaj można chyba też przepracować najpierw tu z poziomów czysto fizycznych obserwować, jakie mamy myśli i emocje i uzdrowić tam te pola wyższe.
Wydaje mi się, że to też jest możliwe. Myślę, że w jedną i w drugą stronę można to zrobić, tylko jedno jest prostsze, drugie jest trudniejsze. Czyli mogę powiedzieć, jeżeli już mamy chorobę na ciele fizycznym, to dużo trudniej ją uzdrowić skutecznie, niż obserwować wcześniej pola energetyczne i z pól energetycznych oczyszczać, żeby ona w ogóle na poziomie fizycznym się nie przejawiła. Czyli pamiętajmy, że ten świat materii jest jednak światem bardziej stałym w każdym razie z założenia. Ja bym jeszcze powiedziała taką na koniec jedną rzecz, jeżeli chodzi o to całe zdrowie na wszystkich poziomach, to powiedziałabym tak, jedną rzecz cały czas bym podkreślała. Pamiętajmy o tym, że wszystko wymaga koncentracji i pewnego rodzaju pracy, że to nie jest tak, że przychodzi samo. To nic nie przychodzi w takim przypadku samo. To my decydujemy tak, jak się mówi: „Ja tak żyję i mam takie nieszczęśliwe życie, ale mam pecha”. Nie, nie masz pecha. Po prostu takie życie stworzyłeś.
Podjąłeś określone decyzje. Zawsze są wybory. Pamiętajmy o tym, że to my możemy wybierać. My możemy powiedzieć, że chcemy dać na przykład lękowi egzystencjalnemu tyle miejsca, że zabieramy się za pracę, która nas nie satysfakcjonuje, która nas niszczy i codziennie jak tam idziemy, to jesteśmy kiepscy i tyle energii na to tracimy. Zamiast tą całą energię wykorzystać na to, żeby wymyślić sposób na taką pracę, w której będziemy szczęśliwi, kiedy będziemy ją wykonywać. No więc właśnie. I róbmy to we wszystkim. Narzekamy na związki, ale nie mamy odwagi zrobić w tym porządek. Czyli mogę powiedzieć, przyjmijmy też odpowiedzialność, że wiele rzeczy, oczywiście nie powiem wszystko, bo żyjemy w bardzo powiązanym świecie, nasze aury się łączą, wszystko się łączy, różne światy, różne wpływy, różne rzeczy. To jest bardziej skomplikowana rzecz, oczywiście, ale mogę powiedzieć w tych zakresach, w których możemy my, to róbmy coś.
Zachęcamy do pracy własnej i nie lękajcie się kochani, nie zwalajcie winy na innych, dlatego, że pamiętajcie, klamka zawsze jest od naszego środka. To od nas zależy, kogo wpuścimy do swojego domu duchowego, emocjonalnego, mentalnego i na końcu fizycznego. Jeśli otwieram drzwi osobie, o której wiem, że nienawidzi ludzi, to ja wpuszczam ją do swojego domu, więc przyjmuję jej wibracje i energię i muszę się liczyć z konsekwencjami na moim ciele fizycznym. Dokładnie i na każdym innym. Dla mnie na dzień dzisiejszy wybór jest prosty. Ja mówię: „Nie ma nikogo w domu.” To powiedzmy taką bardziej drastyczną rzecz. Jeżeli wpuszczamy do domu złodzieja, to musimy się liczyć z tym, że nas okradnie, bo raczej nie przychodzi do nas tylko w odwiedziny, prawda? To dokładnie to samo jest ze wszystkimi poziomami. Jeżeli podejmujemy decyzję o tym, że chcemy kogoś oszukać, to mogę powiedzieć, musimy się liczyć z konsekwencjami. Nie mówiąc już o takich materialnych, że musimy brać pod uwagę to, że możemy zostać złapani.
Więc na każdym innym poziomie działa to dokładnie tak samo. Więc po prostu pamiętajmy i nie szukajmy gdzieś wciąż tłumaczeń innych, tylko po prostu bierzmy to na siebie. Tak jak mówię, nie popadajmy też w paranoję, że już wszystko jest z nami związane, że jak kwiatek zwiędł na podwórku, to znaczy, że jest to moja wina, bo to już jest bardziej skomplikowane. Na ten kwiatek wpływa dużo więcej rzeczy niż tylko nasza energia. Więc jak mówię, nie popadajmy w przesadę z drugiej strony, ale tyle, ile możemy zrobić na swoim podwórku, to zabierajmy się za to. Jeszcze tutaj nie powiedziałyśmy o tym, jakimi przedmiotami otaczamy się w domu. Tu chciałam taką króciutką historię opowiedzieć, żebyśmy bacznie zwracali uwagę, co kupujemy na targach, od kogo, co przywozimy z wycieczek do dalekich krajów. Kiedyś pamiętam, miałam takie wezwanie do jednego domu, żeby zobaczyć energia jaka jest, bo tam wszystko siadało absolutnie na każdym polu. Mieszkające tam osoby to jedna ruina, można powiedzieć. Ja wchodzę do tego domu, a tam ze 20, 30 różnych masek rytualnych przywiezionych z Afryki.
Dajesz wiarę? Daję wiarę. Znam to. Także słuchajcie, jakieś przedmioty do rytuałów wykonywania voodoo, laleczki kupione do tego, żeby po prostu były jako ozdoba. Laleczki voodoo mówię, do nakłuwania, do rytuałów magicznych i szereg innych na przykład rzeczy, które są przywiezione z Egiptu. Kochani, tutaj też jest naprawdę czasami energia w tych przedmiotach różna. Zaklęta, jak to nazywam. Także ostrożnie wybierajmy. Abajów.
[01:12:37] - Dokładnie. No tak, zewsząd. Mogę powiedzieć jeszcze ciekawostkę, taka mi się teraz w głowie pojawiła. Nie będę mówić o nazwiskach, w związku z tym nie będzie z tym problemów. Miałam klientkę, która pytała o swoją córkę i o niespecjalnie szczęśliwy związek z mężem. Ja patrzę i widzę dziwną rzecz, ponieważ ona nie powiedziała, skąd pochodzi ten mężczyzna. I myślę sobie: kurczę, dwa różne światy, każdy inaczej patrzy, każdy inaczej widzi i właściwie nie mogę ani jednego, ani drugiego nazwać kimś negatywnym, czy że jakieś błędy robi, czy że jakieś programy, tylko po prostu dwa różne światy. I nagle okazuje się, że jedna osoba jest z Polski, a druga osoba jest z Hawajów. I mogę powiedzieć, konflikt polega czasami też na tym, że zupełnie inaczej obchodzą się na przykład Afrykanie z tymi rzeczami, które mają, a one na nas też zupełnie inaczej, bo to jest wpisane w kulturze. Jedni umieją to rzucać, inni umieją się przed tym bronić.
Natomiast zupełnie inaczej i zmienia się dramatycznie sytuacja, kiedy nagle okazuje się, że my kupujemy taką rzecz, bo my nic nie wiemy o mechanizmie.
[01:13:45] - Tak jest.
[01:13:47] - Więc nie umiemy się bronić, nie wiemy, skąd pochodzi, nie umiemy sobie tego z niczym skojarzyć. Więc bierzmy to pod uwagę. To tutaj na takim zwykłym fizycznym poziomie pokazała mi się różnica w patrzeniu w ludziach. Dokładnie taka sama jest w podejściu do różnych rzeczy, które te kultury produkują. Czyli zupełnie inne rzeczy produkują kultury tybetańskie, zupełnie inne kultury afrykańskie, zupełnie inne indonezyjskie, a zupełnie inne europejskie.
[01:14:15] - Jeszcze Japonia to też jest oddzielny kraj z kulturą. To inna bajka.
[01:14:22] - Tak. Więc te wszystkie ich rytualne różne rzeczy są wplecione w mechanizm danego kraju, więc oni umieją to rzucać, oni umieją się przed tym bronić, oni umieją to przerzucać na coś innego, transformować. Natomiast my nie. Więc bądźmy w tym uważni. Nie bawmy się w rzeczy, nie dotykajmy zabawek, które są dla nas niebezpieczne.
[01:14:48] - Dokładnie. Także kochani, tutaj troszkę przestrzegamy przed przywożeniem z dalekich podróży różnych pamiątek czy figurek, szczególnie maski. One mają dużo takich rytualnych znaczeń. Sama mimika tych masek zawiera pewne symbole, pewną energię. Także tutaj uczulamy. Nie musimy tymi bibelotami się otaczać, kochani. Im mniej, tym lepiej. Im mniej przestrzeni mamy zagraconą, tym łatwiej nam się żyje. Może przejdźmy już do tego Sharpa.
[01:15:23] - Harpa?
[01:15:25] - Co jest z tym Sharpem, kurczę?
[01:15:26] - Sharp nas szarpie. Pewnie dlatego.
[01:15:29] - Więc tutaj sobie wejdźmy w jasnowidzenie. Ja w ogóle o tym niewiele wiem. Dostałam oczywiście linki od słuchaczy, którzy prosili nas, żebyśmy ruszyły ten temat. Natomiast ja tych linków nie czytałam, kochani, żeby się nie zasugerować. To właściwie dobrze, że ja o tym niewiele wiem, co to jest i jak to działa z wiedzy z zewnątrz, bo więcej obiektywizmu wtedy jest. Zresztą Reniu, wiem, że ty też lubisz mieć jak najmniej wiedzy w ogóle, żeby wypowiadać się o czymś, bo wtedy jest ten obiektywizm taki.
[01:16:02] - To znaczy o Harpie się dowiedziałam w ciekawy sposób, ale to może ty wejdź w jasnowidzenie, a potem ja opowiem historię.
[01:16:09] - Dobra. Co to w ogóle jest?
[01:16:11] - Czym jest ten Sharp.
[01:16:15] - Więc tak. Z tego, co widzę, nie wiem, co to jest za urządzenie. W każdym razie jest ono stworzone do zmiany częstotliwości wibracyjnej, która właściwie modyfikuje i uderza w nasze emocje. Więc można powiedzieć, że ma za zadanie podtrzymywanie niskich częstotliwości wibracyjnych po to, żebyśmy byli w określonych emocjach. A te emocje są wytwarzane po to, żebyśmy podtrzymywali negatywne relacje z innymi ludźmi. Ewidentnie pokazuje mi się, to dotyczy relacji z ludźmi. Podtrzymywanie energii wojny, wojownika, buntownika, rebelianta i wszystko, co jest związane z energią siły, przewagi, dominacji.
[01:17:01] - Jeszcze na dodatek powiem ci, że to niestety nie tylko na poziomach emocji, ale też na poziomach wysokoenergetycznych wpływ jest i na poziomie ciała fizycznego też jest. I to mogę powiedzieć tak: zaczęłam czytać o tym dużo później, natomiast w tej chwili opowiem swoją przygodę dramatyczną. Mieszkałam jeszcze w Warszawie i miałam tak potworne bóle głowy, że nie byłam w stanie sobie z tym poradzić. Na początku myślałam, że to są bóle związane z tym wypadkiem, że uderzona głowa, złamany kręgosłup, w związku z tym bóle. Ale one zaczynały być tak dziwne i w takich dziwnych momentach, że myślę sobie: nie, coś jest nie tak. I byłam tak strasznie tym umęczona, bo to trwało po parę dni, gdzie mnie bolało dzień, noc, nie działały tabletki, nic, że mój małżonek, wtedy jeszcze mój narzeczony po prostu powiedział: „Renata, zobacz, co ty widzisz”. Ja mówię: „Piotr, ja po prostu mam tak potworny ból, że ja nie mogę się skupić”. Ale on mówi: „Zrób coś dla siebie”. Zebrałam się w garść i nagle widzę metalowe druty przyczepione do mojej głowy i zaczynam widzieć tych drutów w przestrzeni coraz więcej w jakimś miejscu. I myślę sobie: co to jest, do cholery?
Opowiadam to Piotrowi. A Piotr, ponieważ on tak bardzo lubi takie różne nowości ezoteryczne, wypatrzony, bardzo w komputerach mocno też siedzi, w związku z tym internet i tak dalej. Natomiast to były jeszcze czasy, gdzie ja w ogóle, jeżeli chodzi o internet, to dopiero uczyłam się klawiatury i uczyłam się, jak założyć skrzynkę e-mailową i wydawało mi się to strasznym czarem. I moja koleżanka mi to w ogóle założyła, bo ja nie wiedziałam, jak to zrobić. Czyli były to takie czasy. Więc nie mogłam tego w żaden sposób przeczytać po prostu. I on mi mówi: „A, już wiem, z czym mi się to zaczyna kojarzyć”. Mówi: „Wiesz, jest coś takiego jak Harp”. Ja mówię: co to jest ten HAARP? No i on właśnie zrobił to co tobie, słuchaczy, czyli przesłał mi linki, pootwierał mi te linki i kazał mi to czytać i oglądać.
I mówię: dokładnie to. Wyobraź sobie, wpływało to nie dość, że na moje zdrowie fizyczne, to jeszcze na dodatek wyłączało mi kompletnie moją energetykę. Potem się zorientowałam, że tak jak już mówiłam tutaj na którejś z tych naszych audycji, że zakupił taki materac elektromagnetyczny i ten elektromagnetyczny materac działał w taki sposób, że jeżeli z powodu tego HAARP-u dostawałam tych bóli głowy, to kładąc się, czyli brzydko powiem, zakłócają pole elektromagnetyczne, nasze też. W związku z tym ten materac powodował, że dochodziłam do równowagi, przestawała mnie boleć głowa. Czyli mogę powiedzieć niestety jest to dramat. I jeżeli ktoś nas pyta o to, czy istnieje, to tak istnieje.
[01:19:46] - No ewidentnie istnieje. I teraz pytanie było, czy my możemy w jakiś sposób się przed tym obronić? Więc zobaczmy też w jasnowidzeniu, czy są jakieś takie skuteczne metody, które każdy z nas gdzieś tam w zaciszu domowym może zastosować. Dobrze? No kurczę, trudna sprawa.
[01:20:17] - Niełatwo. Też widzę właśnie, że niełatwo.
[01:20:18] - Niestety.
[01:20:18] - To znaczy pierwsze co, to przychodzi mi rzeczywiście do głowy ten materac, bo to sprawdziłam. Oczywiście on nie jest na non stop, bo nie można na nim leżeć po prostu 24 godziny na dobę, więc jest to tylko taka rzecz, która zrównoważy te skutki. Ja sprawdziłam sama dla siebie też. Jest taka, tylko nie pamiętam tej strony, więc słuchaczom nie powiem, muszą szukać sami, ale są to odpromienniki. Tylko że każdy odpromiennik niestety sprawdzałam jasnowidzeniem, czyli dokładnie ta sama firma. Dokładnie te same osoby produkują. Jedne działały genialnie i bardzo dobrze, a inne beznadziejnie, mimo to, że tak powiem, na zewnątrz wydawałoby się, że nie ma żadnej różnicy. Czyli powiedziałabym ja nie znam. Poza tym jeszcze tak patrzyłam w to pole elektromagnetyczne.
[01:21:16] - Poczekaj, bo mi coś teraz przyszło do głowy takie bardziej naturalne, niezwiązane z takimi...
[01:21:23] - Urządzeniami.
[01:21:25] - Tak, urządzeniami czy materacami. One owszem, też mogą nas wspomóc, natomiast ewidentnie przychodzi informacja, że jak najczęściej zmieniaj swoją scenerię, czyli z pomieszczeń zamkniętych trzeba przebywać jak najwięcej na świeżym powietrzu, wśród zieleni i przyrody. Dlatego że tak jak obserwuję, co robi przyroda i zieleń, to ona w sposób genialny neutralizuje. Tak, w pewnym sensie właśnie te działania wibracyjne, czyli ten mechanizm sztucznie wytworzony zmiany wibracji. Sama natura potrafi się przed tym w jakiś sposób obronić czy zniwelować. Więc szukajmy kontaktu jak najczęściej z przyrodą. Wychodźmy do parków czy gdzieś, gdzie jest trochę zieleni. Jeśli mieszkamy w mieście, to wiadomo, że mamy to utrudnione, ale chociażby na weekendy na całe dwa dni siedźmy sobie gdzieś tam w tej przyrodzie. Dalsza informacja: orzechy i nasiona. Do diety wprowadzajmy orzechy i nasiona.
Być może ma to związek z tym, że są jakieś tam składniki, które na nasz mózg działają stymulująco czy bardziej budują nam sam mózg, samą budowę mózgu, więc wzmacniają. Czyli jeśli mamy coś wzmocnionego, to wiadomo, że trudniej jest tym czynnikom zewnętrznym zaburzać pracę mózgu. I następna informacja, która przychodzi bardzo silnie. Pozbywajmy się smogu elektromagnetycznego z naszych mieszkań. Czyli tak na noc kochani, wyłączajmy wszystkie urządzenia elektryczne z prądu, czyli z gniazdka.
[01:23:00] - Dokładnie tak robię.
[01:23:01] - Z gniazdka to wszystko wyłączajmy. Często trzeba wietrzyć mieszkania, robić przeciągi, czyli zmieniać wibracje. Ten cały smog elektromagnetyczny trzeba z domu po prostu wywietrzyć. To są takie naturalne czynniki, którymi możemy naprawdę w dobry sposób się ochronić. To nie znaczy, że one są w stu procentach, bo w stu procentach to nie jest jeszcze ten czas, żebyśmy mogli się przed tym obronić, ale przynajmniej w iluś tam procentach zmniejszmy efekt działania tego HAARP-a. A teraz jak on na zdrowie działa? Czy on ma jakikolwiek wpływ właśnie na choroby związane z nowotworami? To zobaczmy właśnie.
[01:23:40] - Ja mnie trzyma. Wiesz co, pierwsze co mi się pojawia to to, że on ma wpływ na choroby psychiczne. To znaczy na wszelkiego rodzaju problemy psychiczne.
[01:23:55] - No właśnie.
[01:23:56] - Pogarsza stan osób, które mają takie tendencje, czy już są chore i zdrowe, że tak powiem, czyli wpływa bardzo mocno na układ nerwowy. Bardzo, bo widzę tutaj ewidentnie choroby psychiczne. Z tym rakiem nie mam do końca przekonania powiem ci, jeżeli patrzę w to jasnowidzenie, jest taka jakby trochę mętna odpowiedź, czyli tak jakby po części, ale nie jest to dokładnie ten punkt, z którego tworzą te choroby, tą chorobę tego raka. Ja mam taką informację.
[01:24:24] - Ja mam podobną, czyli pierwsza rzecz, która się pokazuje przy tak zadanym pytaniu jest, że te energie, które są wytwarzane przez te urządzenia, jednak burzą relacje międzyludzkie, więc wprowadzają napięcia. A jeśli są napięcia emocjonalne, to żyjemy w lęku, w strachu. I to siada rzeczywiście na psychikę, prawda? I clear the fog jest odpowiedź, jeśli chodzi o nowotwór, więc nie ma takiej informacji klarownej. Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to, czy te urządzenia bezpośrednio wpływają na rozwój choroby nowotworowej. Może pośrednio, ale bezpośrednio-
[01:25:05] - Wydaje mi się, że bezpośrednio nie. Ja tego też nie widzę. To znaczy pośrednio widzę tam jakieś połączenie, ale nie bezpośrednio. Czyli przyczyna raka jest gdzie indziej. Nawet jeżeli przyjmiemy opcję, że jest sztucznie wywoływany, to powiedziałabym nie do końca przez HAARPa.
[01:25:20] - No więc kochanie, czas audycji dobiega końca i tak żeśmy trochę przedłużyły wszystko. Szybko to zleciało.
[01:25:27] - Dzisiaj nam się gadało, nie?
[01:25:28] - Tak. Więc myślę, że dokończymy ten temat odnośnie zdrowia. Jeszcze byśmy ruszyły telefony komórkowe, linie wysokiego napięcia.
[01:25:40] - Ciągłe siedzenie przed telewizorami.
[01:25:42] - Ciągłe siedzenie przed telewizorami, mikrofale, komputery, iPady i tak dalej. Też byśmy to po prostu-
[01:25:51] - Wszystkie fajne gadżety weźmiemy pod lupę.
[01:25:53] - Omówimy to w przyszłej audycji. I teraz tak znów jest trochę prywaty, bym zaproponowała. Czyli osoby, które zmagają się z jakimiś chorobami przewlekłymi. Jeśli chciałyby zapytać o przyczynę i co mogłyby z tym zrobić, to jedną osobę też byśmy przepatrzyły, prawda? Pod kątem-
[01:26:16] - Dobra, weźmy dwie.
[01:26:17] - No dobrze.
[01:26:18] - Żeby było sprawiedliwie. Ja będę miała pracę i ty będziesz miała pracę.
[01:26:21] - Dwie osoby, także znów kochani zapraszamy do maili, do kontaktu z nami. I co? Powolutku będziemy się żegnać, ale zanim to oczywiście Reniu zapraszam cię znów do poinformowania, gdzie można cię znaleźć, gdzie można się z tobą spotkać. O warsztatach powiedz.
[01:26:41] - Kontakt do mnie to jest bardzo prosty. renatajasnowic@gmail.com. Zapraszam. Prowadzę indywidualne sesje jasnowidzenia. Tutaj pewnie już się wszyscy domyślili, że obie to robimy, ale też obie organizujemy warsztaty. Monia „Droga do wolności”, natomiast ja warsztaty praktyczne, oparte przede wszystkim na medytacji, związane z integracją podświadomości, świadomości i wyższego ja i uczenie, jak się z tym obchodzić, jak rozpoznawać te energie, w jaki sposób się tego uczyć nadal, jak wyszukiwać informacje. Czyli wszystko to związane właściwie z tymi sferami, o których po części dzisiaj mówiłyśmy na początku. Posiadam stronę internetową. Strona internetowa jest po niemiecku, więc chyba na początku zaraz każdej audycji jest napisana ta strona, tak Moni jak i moja. To jest www.hellseher.pl.
To oznacza jasnowidzący po niemiecku kropka pl. I to tyle. I tak można mnie znaleźć, więc zapraszam wszystkich na warsztaty. Najbliższe czwarty, piąty maja w ten weekend majowy w Warszawie. A teraz tobie oddaję głos Moniu.
[01:27:55] - Dziękuję bardzo. Ja zapraszam na mój ukochany blog Zmiany 2012. Możecie pod każdą audycją pisać komentarze, czy wam się podobało, czy propozycje jakichś tematów, bo one również nas inspirują tutaj z Renią do opowiadania różnych historii. Zapraszam do korespondencji. Adres mailowy: biedronka2406@gmail.com No i na naszą, moją i mojego męża stronę internetową metodaddw.pl. No i następny temat to jeszcze zobaczymy. Na pewno będziemy kończyć dzisiejszy. Następny temat będzie dla was i dla nas niespodzianką. Żegnamy się z wami serdecznie.
[01:28:45] - No to cóż, żegnamy się. Tak, żegnamy i miłego słonecznego dzisiejszego dnia.
[01:28:51] - Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia.
[01:28:54] - Do usłyszenia. Pa, pa.
[01:28:57] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.