[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:10] - Halo, witamy ponownie w Café de Flore. Witają się z państwem Monika Jakubczak i Renata Engel. Renatko, kochanie, jaki my mamy dzisiaj temacik?
[00:20] - Dzisiaj mamy temacik pięknie brzmiący: osadzenie w materii.
[00:26] - Bardzo mi się podoba ten temacik. Muszę powiedzieć, że ja go właśnie przerabiam bardzo intensywnie. Intensywnie się w tej materii chcę osadzić. Ale zanim przejdziemy do tematu głównego i wiodącego, to może dokończymy z poprzedniego tygodnia, bo spory był odzew. Przyszło sporo maili z dodatkowymi pytaniami. Oczywiście na te wszystkie pytania nie odpowiemy, bo one są zbyt ogólne i należałoby je rozpatrywać jednak pod indywidualnym kątem. Natomiast jest kilka kwestii, na które mogłybyśmy spojrzeć obiektywnie. I ty masz taki temat jeden, Reniu, powiedz.
[01:08] - Jeszcze nim do tego przejdę, to chciałabym powiedzieć jedną rzecz, wyjaśnić krótko, dlaczego na takie tematy nie odpowiadamy, żeby nie pomyśleli sobie nasi słuchacze, że ich lekceważymy czy coś w tym stylu. Bo cała sprawa polega na tym, że każdy temat może być potraktowany indywidualnie do każdej z osób. Czyli jeżeli powiedzmy, chodzi na przykład o transfuzję krwi, to może się okazać, że dla jednej osoby ta transfuzja krwi jest bardzo dobra, nawet energetycznie, natomiast dla innej może się okazać, że absolutnie nie. W związku z tym mogę powiedzieć, że jeżeli my zrobimy to ogólnie, to robimy zawsze jakąś średnią energetyczną, tak bym to nazwała. W związku z tym zawsze, tak jak w zwykłej średniej, jak się robi w materii w matematyce, występują pewne przekłamania. I nie chciałabym, żeby później ktoś te przekłamania traktował jako coś, co po prostu się dzieje, ponieważ później ludzie zapominają o tym, że to był ogólny temat i że odniesienie jest do średniej, a nie do konkretnego przypadku. Więc mogę powiedzieć, jeżeli jest jakaś dramatyczna sytuacja u kogoś w życiu i ma jakieś pytanie, i ono jest tematycznie związane z naszym tematem audycji, czyli na przykład ma mieć operację czy transfuzję i zada takie pytanie, to wtedy podchodzimy bezpośrednio w tą energię i w tego człowieka. W związku z tym odpowiedź jest dużo bardziej precyzyjna i powiedziałabym, dużo bardziej wiarygodna.
[02:37] - Myślę, że słuchacze na pewno zrozumieli. Chodzi nam po prostu tutaj o większą precyzję.
[02:43] - I o konkrety.
[02:44] - Tak, i o konkrety i żeby tutaj były konkretne odpowiedzi. Może tak.
[02:49] - Tak, dokładnie.
[02:50] - Ale ty masz taki temat jeden kolczący.
[02:53] - Tak. Właściwie zainspirował mnie pan, słuchacz, który powiedział, że w tej audycji cały czas patrzyłyśmy ze strony ludzi, którzy dostają te organy. Natomiast w ogóle nie spojrzałyśmy ze strony ludzi, którzy te organy nam oddają poprzez swoją własną śmierć. Czyli dostajemy pewną dyspozycję od nich. I właśnie to jest temat, który pan chciałby, żebyśmy rozwinęli. Ja uznałam, że to takie fajne dopełnienie, ponieważ rzeczywiście patrzyłyśmy tylko z jednej strony i przyznam się bez bicia, że właściwie nie wpadłam na pomysł, że mogę się zainteresować drugą stroną. A przecież druga strona, jeżeli wychodzimy z założenia, że śmierć nie jest końcem, tylko jest pewnym procesem i dalej idzie nasza dusza, to prawdopodobnie można też zobaczyć, możemy to spróbować, Moniu, jak dusza reaguje, jeżeli organy z tego ciała zostaną oddane komuś innemu. I teraz też może to być ogólnie, prawdę mówiąc, bo też pewnie zależy.
[04:06] - No musi być ogólnie.
[04:07] - Tak, widzisz, mówię o tym, powoli w to wchodzę i mogę powiedzieć, też będzie trudno na to odpowiedzieć ze względu na to, że to, czy ktoś oddaje organy, czy nie, czy jego organy będą do dyspozycji kogoś innego, czy nie, to w pewnym sensie nazwałabym to tym ładnym, popularnym słowem: jest to sprawa karmiczna i sprawa decyzji duszy. W związku z tym prawdopodobnie w każdym przypadku będzie inaczej. Więc nie wiem, czy masz jakiś pomysł, w jaki sposób możemy do tego podejść, czy jak możemy to ogarnąć?
[04:37] - Powiem tak: właściwie to ja się nie dziwię sobie, że ten temat od drugiej strony oglądania nie przyszedł mi do głowy, ponieważ ja bardzo kocham życie. To po pierwsze. I powiem szczerze, że zaczyna mnie ten temat troszkę męczyć. Ten temat związany z przeszczepami, z oglądaniem energetycznym osób nieżywych czy osób, które już przeszły w inny wymiar. To jest dosyć trudne energetycznie zobaczyć z tej drugiej strony, ale już obiecałyśmy, żeby to jakoś obejrzeć. Zobaczę, jaki ja mam pomysł na to.
[05:17] - To zobacz, ja też postaram się ogólnie. Zobaczymy, jaka informacja przyjdzie.
[05:20] - Pierwsza rzecz, która się nasuwa, że tak naprawdę ciało fizyczne po śmierci dla duszy, dla istoty, która się reinkarnuje, która idzie w inne przestrzenie i wymiary, tak naprawdę nie ma znaczenia. Raczej bardziej bym powiedziała, że znaczenie na poziomach energetycznych ma dla osób...
[05:49] - Pozostających przy życiu.
[05:50] - Tak, krewnych tej osoby, która śmiercią gwałtowną zmarła. Dla nich to ma znaczenie emocjonalne, mentalne. Bardziej to ciało jest wtedy do nich przywiązane, można powiedzieć. Oni są związani z tym ciałem. Natomiast te poziomy duchowe świadomości osoby, która odeszła, ja nie widzę Nici, nie widzę powiązań. Z mojej perspektywy albo taką część, którą ja mogę obejrzeć, to jest po prostu przecięcie i koniec. Nie ma żadnych wspólnych punktów. Kiedyś miałyśmy w ogóle ruszyć temat, czy palić ciało, czy chować w taki tradycyjny sposób, trumna i ciało do ziemi. To wobec tej informacji, która też jest troszkę dla mnie szokująca, właściwie nie ma to żadnego znaczenia.
[06:43] - W pewnym sensie tak. To znaczy można tylko na to popatrzeć w sensie natury, ekologii, humanitaryzmu czy przestrzeni życiowych i tak dalej.
[06:59] - Podsumowując to, co widzę, jeszcze raz chcę to dokładnie obejrzeć, bo pierwszy raz w ogóle mi się zdarza taka okazja spojrzeć na coś takiego. Jeszcze raz powtórzę: nie widzę żadnych zobowiązań duszy wobec ciała, które zostało zostawione po prostu.
[07:20] - Właśnie patrzę cały czas i tylko „mmm” mówię, dlatego, że widzę to samo.
[07:26] - Nie ma problemu. Versja została jedna ustalona, że nie ma to znaczenia po prostu dla tej osoby.
[07:35] - To znaczy zobaczyłam tylko jedną rzecz, jeżeli to może być ciekawe dla ludzi. Mnie to troszkę ubawiło. Mogę powiedzieć tak: dusze mają pewnego rodzaju przywiązania do niektórych opcji ciał na pewnych poziomach. Czyli powiedzmy na przykład, że przywiązane są do tego, że są śliczną, delikatną blondynką, to później, kiedy się pojawiają czy kiedy są w innych sferach, to często ich energetyka jest właśnie tą słodką blondynką, do której są przywiązani, do tego ciała. Czy jak pojawiają się na przykład nam zmarli, to pojawiają się w momencie zazwyczaj tych swoich ulubionych fragmentów swojego życia. Często jest tak, że umiera stary człowiek, a potem się go widzi młodego jako ducha, który przychodzi. Na przykład mąż zmarły do żony. Czyli tylko to zobaczyłam, że mają takie na pewnych poziomach, oczywiście nie wszystkie, bo myślę, że jeżeli już idą wyższe poziomy, to masz rację, rzeczywiście nie ma tutaj żadnego znaczenia nic. Jest to tylko energia i kreacja. Natomiast jak idziemy jeszcze po drodze, to taki fragmencik wychwyciłam, że rzeczywiście jest to taka trochę radość i zabawa duszy, że bierze sobie taki, powiedziałabym, w pewnym sensie energetyczny kostiumik, który po prostu jej się podobał.
Ale to taka dodatkowa, zabawna rzecz. Myślę, że ona specjalnie znaczenia jakoś takiego nie ma. Tyle tylko, że wydała mi się zabawna, to dlatego o tym mówię.
[09:08] - Bardzo to przyjemnie powiedziane jest.
[09:11] - Co robimy teraz?
[09:12] - Jeszcze mam tutaj jedno pytanie: jak znieczulenie ogólne, ten wymuszony sen działa na człowieka? Czyli mówimy tutaj o narkozie.
[09:23] - W takim razie mam do ciebie pytanie, bo to nie musimy zrobić ogólnie. Ja już miałam raz narkozę.
[09:29] - Ja również.
[09:29] - Miałam wyrywanego zęba. Wiem, że ty też.
[09:32] - Nieprawda, ja nie miałam wyrywanego zęba, tylko co innego miałam.
[09:37] - Ja miałam wyrwanego zęba, ale ty miałaś narkozę. W związku z tym możemy tutaj się posiłkować prawdziwymi przykładami, czyli może ty obejrzysz mnie, a ja obejrzę ciebie.
[09:48] - Dobrze, to może ja zacznę od ciebie. Ten moment, ile to czasu temu było?
[09:55] - Wiesz co, powiem ci dokładnie. 31 lat miałam, czyli teraz mam 47. Ile to jest? 16?
[10:04] - Wiesz co, z rachunków to mnie nie pytaj, kochanie.
[10:07] - Mniej więcej 16 lat temu.
[10:08] - Tak. Więc patrzę. Narkoza. Co spowodowała narkoza?
[10:22] - Wiesz co, z tego, co oglądam, to efekty tamtego zabiegu, tamtego znieczulenia do tej pory są w układzie nerwowym, ale na poziomie głowy, czyli coś w mózgu. Przychodzi mi takie zdanie: opóźnienia w transferze informacji. Cokolwiek by to nie oznaczało, sama nie mam pojęcia, ale dokładnie jest takie zdanie: opóźnienie w transferze informacji. Więc to może być związane z przekaźnikami neuronowymi.
[10:57] - Tak, pewnie tak.
[10:58] - Opóźnienie różnego rodzaju. W niektórych częściach mózgu jeszcze pozostaje pewna bierność, czyli można domniemywać, że pewne ośrodki zostały uśpione i niewybudzone, mimo że to jest 16 lat. Niewybudzone od nowa. Czyli zostały uśpione, może nie na stałe, ale jakieś skutki tego uśpienia do tej pory są. To znaczy mogę pokusić się, że gdyby tego zabiegu nie było, twój mózg, twoja percepcja byłaby na dzień dzisiejszy szybsza.
[11:35] - Też możliwe. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Też pomyślałam sobie, że usypianie to nic innego jak podawanie środków farmakologicznych, a one prawdopodobnie jak prawie każdy lek na jedną rzecz mówi się, że pomaga, a drugą uszkadza. Ja tak przerwę na chwilkę i zaraz potem ciebie zobaczę. Miałam przedziwne ostatnio doświadczenie. Znaczy ostatnio, jakiś miesiąc temu dostałam antybiotyk, na większość jestem uczulona, w związku z tym nie biorę, ale już miałam 39,8. W związku z tym naprawdę wpadłam w panikę. Przez pięć dni nie schodziła mi gorączka. Leżałam w wannie w lodowatej wodzie, żeby opadała gorączka. Nie opadała.
W związku z tym zdecydowałam się na wzięcie tego antybiotyku.
[12:21] - Obserwuję swoje ciało, ponieważ jestem dobra w obserwacjach swojego własnego ciała, bo pracuję z podświadomością, z wyższym ja i tak dalej. W związku z tym nagle widzę, że przestaję dostawać dechu, siadają mi kompletnie płuca, potem zaczynają mnie boleć nerki, potem ni stąd, ni zowąd zaczynają mnie boleć kości, potem mnie bolą ścięgna Achillesa. W życiu mnie nie bolały ścięgna Achillesa. Myślę sobie: co się dzieje? Potem zaczynam powoli tracić wzrok. Coraz bardziej mi się mdły robi. Mówię: coś nie tak. I coś mnie tknęło. Wzięłam tylko jedną tabletkę, odrzuciłam resztę, czyli już nie wzięłam żadnej. I okazało się, że wzięłam okulary i zaczęłam czytać skutki uboczne.
Wyobraź sobie, że skutki uboczne, gdybym spojrzała na swoje ciało i napisała po kolei, co się działo w tym ciele, to dokładnie tak było opisane na tym papierku w opakowaniu tego antybiotyku. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Mogę powiedzieć, że byłam żywym przykładem wszystkich skutków ubocznych działania tego leku i ani jednej pozytywnej rzeczy. Po czym następnego dnia poszłam do lekarki i mówię, że po prostu nie wezmę tego antybiotyku więcej. A ona mówi: „Nie, to nie trzeba. On tylko był ochronny", ale ponieważ to jest, jak ona to powiedziała, chyba wirusowa, a na wirusy antybiotyki nie działają, to nie ma sensu brać. To jak nie ma sensu, to po co ja mam mieć takie skutki uboczne? Gdzie ja już zaczęłam myśleć, że mam może zapalenie płuc. A to nie było zapalenie płuc, tylko skutek uboczny działania leku. Odstawiłam i dwa dni później przestało mnie boleć.
Te ścięgna to po prostu powaliło mnie na glebę. Mogę powiedzieć, że to jest niestety takie usypianie czy ta koma sztuczna w szpitalach, to wszystko jest dokładnie to samo, czyli środki farmakologiczne. Tam się nic nie robi innego, tylko podaje się środki farmakologiczne i jeżeli one są w stanie na różnych częściach ciała nas odciąć i tak są negatywne skutki uboczne, to prawdopodobnie skutki uboczne w mózgu też będą olbrzymie. Bardzo to prawdopodobne. Oczywiście nie będziemy się wypowiadać na to, bo jeżeli mamy komuś ciąć brzuch, to trudno, żebyśmy go nie uśpili, tylko robili to na żywca albo w miejscowym znieczuleniu, ale trzeba się liczyć ze skutkami ubocznymi. Dobrze, a teraz zobaczę ciebie. Możesz mi powiedzieć mniej więcej, kiedy to miałaś?
[14:41] - Trzy lata temu.
[14:43] - Trzy lata temu, czyli tutaj niedawno. Sekunda. Ja nie widzę u ciebie tego w mózgu, natomiast widzę w innych narządach. Czyli tak jakby rzeczywiście chemiczne rzeczy zostały mi w wątrobie, zostały osłabione nerki, przez to osłabiona śledziona. Czyli podstawowe narządy są trochę osłabione, tak jakby były zatrute.
[15:17] - Mhm.
[15:18] - Więc podejrzewam, że to jest kwestia chemikaliów jakie i tak dalej. I uderza ją może w słabe punkty albo nie wiem, jak to można nazwać właściwie organizmu, gdybyśmy miały tak podsumować. Czyli powiedziałabym nie jest to specjalnie zdrowa rzecz, chociaż rozumiem, że czasami nieodzowna.
[15:37] - Tak. Myślę, że na ten temat chyba więcej nie będziemy mówić. Dlatego że tak naprawdę trzeba by było każdą osobę, tak jak powiedziałaś Reniu wcześniej, zobaczyć indywidualnie, czy ta narkuza jest bezpieczna, czy niebezpieczna, bo przecież nie każdy człowiek tak samo reaguje nawet na te same związki chemiczne.
[15:59] - Dokładnie.
[16:01] - Czekaj, co ja tutaj miałam? Co sądzicie o alternatywnej metodzie do przeszczepów, a mianowicie narządy wyhodowane z komórek macierzystych? Czy my to w jakiś sposób możemy obejrzeć?
[16:17] - Właśnie zastanawiam się, bo nasze zdanie osobiste to pewnie niespecjalnie słuchaczy interesuje.
[16:23] - Nie, zdanie osobiste to raczej nie.
[16:25] - Jak to można sformułować, żeby coś konkretnego się na ten temat dowiedzieć? Wiesz, co? Teraz mi tak przyszło do głowy. Może zobaczmy, czy takie działanie jak hodowanie z komórek macierzystych, czy na poziomie energii jest to ta prawda, którą my mamy żyć? Nie wiem, jak to nazwać. Czy to jest harmonijne z rozwojem ludzkości? Może tak.
[17:00] - Może zobaczmy właśnie. Z punktu widzenia takiego humanitaryzmu, z punktu widzenia rozwoju człowieka, moralności — nie. Ja nie lubię słowa moralność.
[17:11] - Nie, moralność to tak wiesz co-
[17:12] - Odrzucamy to słowo.
[17:13] - Dzisiaj jest taka moralność, 20 lat temu była inna, a 500 lat temu była inna i za 200 będzie inna. Po prostu nie ma sensu.
[17:20] - Sprawdzimy co tutaj z tymi komórkami. Jedyne słowo, które mi się nasuwa, to są pewne formy zwyrodnienia i nie wiem, czy to odnieść do organów, które zostaną wyhodowane w ten sposób, że one będą jednak miały coś z cech karłowatości, tak bym to określiła.
[17:46] - Z nalety.
[17:48] - Nie ma możliwości wykształcenia tego w sposób prawidłowy. Tak bym to określiła.
[17:55] - Śmieję się, zaraz wszystkim wytłumaczę, dlaczego się śmieję. Bo mam dość podobne jasnowidzenie, natomiast tutaj widać różnicę w naszym sposobie wypowiadania się. Jak powiedziałaś zwyrodnienie, też mnie to dotknęło. Natomiast ja chciałabym powiedzieć ciut delikatniej, a dla mnie oznacza to, że powiedziałabym, co ja zauważyłam. Ja zauważyłam, że jest to mimo wszystko pewnego rodzaju sztuczny rodzaj ingerencji
[18:28] - Mimo to, że wydaje się, że to hoduje się z komórek macierzystych i rzeczywiście one są w jakiś sposób, powiedziałabym delikatnie upośledzone. Żeby nikt nie poczuł się urażony naszym śmiechem, to samo słownictwo mnie rozśmiesza, nie sytuacja. Bo oczywiście sytuacje są poważne i wiadomo, że są choroby, że szukamy różnych sposobów na to, żeby jakoś je ominąć czy nawet ingerować w geny. I w tym kierunku idzie nauka. Natomiast mogę powiedzieć, my nie jesteśmy lekarzami, my jesteśmy jasnowidzami. Jeżeli nazwiemy to tak jak lekarzy, zawód, nazwiemy zawodem, to mogę powiedzieć, chyba my mamy większe prawo, czy bardziej jest to naturalne, że patrzymy w sensie energetycznym i mogę powiedzieć, ja bym nie rozpatrywała tak specjalnie tych wszystkich leczniczych rzeczy na różne sposoby. Po prostu raczej uznaję coś takiego, że choroby się pojawiają, one są jakąś odpowiedzią czy podpowiedzią dla nas. W momencie, kiedy żyjemy w sposób harmonijny, słuchamy swojego ciała i rzeczywiście jesteśmy w tym bezkompromisowi, to mogę powiedzieć, prawdopodobieństwo, że będziemy mieli taką chorobę, gdzie będzie wymagało to przeszczepu albo czegoś takiego, jest dosyć małe. Chyba że rzeczywiście są to jakieś karmiczne rzeczy. W związku z tym właściwie powiedziałabym, nie widzę specjalnie sensu w tym, żeby w taki sposób w to iść.
Tak bym powiedziała. Czyli może przejdźmy już dzisiaj do tematu materii, tak jak chciałyśmy.
[20:18] - No dobrze, czyli wychodzimy z tematu choroby, przeszczepy i śmierci, bo też temat śmierci w zeszłej audycji ruszyłyśmy. Natomiast zbliżamy się do Świąt Wielkanocnych, czyli świąt odrodzenia i zmartwychwstania. I zaczniemy mówić o życiu.
[20:41] - Tak. To jest miły temat.
[20:43] - Tak, to jest bardzo miły temat.
[20:45] - Lżejszy i bardziej mi się podoba.
[20:47] - Tak. I mamy osadzenie w materii, czyli w jakiś sposób być w pełni przebudzonym, czyli rozwiniętym duchowo i zaangażowanym we własne życie, prawda? Bo żeby być osadzonym w materii, musimy się w to nasze życie zaangażować w 100%.
[21:10] - Zaangażować, wyrazić na to zgodę i nie uciekać. Tak, dodałabym dodatkowe słowa, żeby wszyscy nas zrozumieli. Może Moniu, ty pozwolisz, ja powiem parę rzeczy takich, które się nasunęły, a potem oddam tobie głos. Jedną ciekawą rzecz, którą chciałam poruszyć, to taką, że zauważyłam, że w tym okresie transformacyjnym i życiowym naszych totalnych zmian i w energetyce, i w emocjach, i w mentalnej części naszego życia, i w ciele fizycznym dzieją się duże zmiany. I jak obserwuję po klientach, ponieważ tutaj nie mówię imionami, to mogę spokojnie się tym podeprzeć, to zauważam taką fajną prawidłowość. I zaraz powiem, jaki wniosek z tego wyciągnęłam, że jak obserwuję klientów i patrzę w ich potencjały, to kojarzy mi się to z określoną możliwością zaangażowania tych potencjałów w pracę. Gdzie skutkiem tego jest to, że taki człowiek wykorzystuje w 100% swój potencjał i wykonuje pracę w tym 3D, tak jak to się teraz jeszcze mówi, że wciąż pracujemy i zarabia, utrzymuje się, a jednocześnie ma satysfakcję z tej pracy i z wykorzystania swojego własnego potencjału. I większość ludzi teraz, tych klientów, których obserwuję, to dziwi mnie jedna rzecz, że mają dobrą pracę, naprawdę dobrą, czyli gdzieś w banku czy gdzieś robią ubezpieczenia, czy jakieś takie prace, które kiedyś były czymś bardzo stabilnym i właściwie sadowiącym nas na ziemi dwiema nogami, to nagle okazuje się, że ci ludzie z tego chcą rezygnować i coraz częściej jakby gdzieś intuicyjnie zaczynają rozpoznawać swoje potencjały i wymyślają prace, czy zajęcia, czy warsztaty, czy cokolwiek, co im umożliwia wykorzystanie tych swoich darów, talentów, potencjałów, jakkolwiek to nie nazwać. No i mogę powiedzieć, taki wniosek wyciągnęłam, chociaż czułam to też i na swoim życiu, że w tej chwili energie, mam na myśli ostatni rok do półtora wstecz, bardzo mocno wpływa na nas ta energia w taki sposób, że nas budzi, ale budzi nas nie do tego, żebyśmy nagle zaczęli fruwać i szukali statków kosmicznych i tam się przenosili. Tylko budzi nas do tego, żebyśmy otworzyli oczy na rzeczywistość, która nas otacza.
Przyjęli świadomie wybór, że ją sami tworzymy i że chcemy tworzyć i że mamy na to szansę. I właściwie jednym z przyjemniejszych sposobów tworzenia tej rzeczywistości taką, jaką chcemy, jest wykorzystanie naszych możliwości i naszych potencjałów właśnie do pracy. Czyli nazwanie tego pracą. Czyli powiedzmy tak jak ja, mogę Bogu dziękować i wszystkim przewodnikom i ochronie całej mojej, że pracuję jako jasnowidz, czyli robię coś, co lubię, co mnie bogaci, co mnie rozszerza, przynajmniej na tym etapie, na którym jestem teraz, a jednocześnie zarabiam pieniądze i mogę powiedzieć stabilizuję się w życiu materialnym. Chyba pierwszy raz w życiu. Chociaż to nie jest z wyglądu jakoś specjalnie stabilna praca, bo pracowałam w banku i w księgowości, więc to wydaje się stabilniejsze. A jednak okazuje się, że potencjał, który mam, bardziej idzie w stronę tego rodzaju pracy. W związku z tym tutaj jest zaangażowanych, jak ty to ładnie powiedziałaś, większy procent mojej energii życia, radości i samorealizacji jest w tym punkcie. I zauważam to u ludzi, że dokładnie to samo zaczyna robić większość moich klientów. Cieszy mnie to, powiedziałabym.
[25:12] - Tak jak opowiadałaś o tych klientach i o twoich wyborach życiowych, jeśli chodzi o zawód, to zrobiłam taką reminiscencję. Wróciłam do przeszłości, że ja jako młoda dziewczyna zawsze byłam aktywna zawodowo, lubiłam być samodzielna i już na studiach pracowałam. Między maturą a studiami pracowałam. Natomiast to były takie zawody, które w ogóle nie były związane z moim potencjałem czy z moimi predyspozycjami. Ja tymi zawodami się nudziłam, można powiedzieć. Nudziłam, wychodziłam bardzo szybko, więc moja rodzina zawsze mnie określała, że ja jestem taki słomiany zapał, że dotknę tego, od razu idę skosztować czegoś innego i nie umiem się utrzymać na jednej powierzchni. I myślałam, że to jest coś bardzo złego, że ja się tak ze wszystkiego wycofuję, bo wszędzie się nie czuję na miejscu. I muszę powiedzieć, że w pewnych zawodach naprawdę dobrze zarabiałam, ale szybko je kończyłam, ponieważ ja byłam nieszczęśliwa. Moja dusza po prostu łkała, płakała i non stop miałam kluchę w gardle. To jest taki niewypowiedziany ból, płacz, że jestem w tym miejscu, gdzie kompletnie jestem nie na miejscu.
Tak to określę. I dopiero kiedy dotknęłam pracy duchowej, to się zaczęło, ja już opowiadałam w jednej audycji od choroby mojego dziecka, więc poszukiwałam sposobu, żeby go uzdrowić, bo medycyna konwencjonalna była bezradna. I wtedy, jak zaczęłam dotykać takich sfer duchowych, nieziemskich, to wtedy to było interesujące i wtedy wiele godzin, wiele lat mogłam poświęcić na taki rodzaj pracy zawodowej. Aczkolwiek jeszcze wtedy nie byłam osadzona w materii, ponieważ ja to zawsze robiłam za darmo. Ja mogę powiedzieć-
[27:07] - Co mi to przypomina.
[27:08] - Właśnie, że mój mąż pracował w korporacjach i utrzymywał rodzinę, i zarabiał na to, żebym ja pracowała za darmo, czyli charytatywnie. Przez 16 lat można powiedzieć, że ja bardzo niewiele zarobiłam na duchowości i można powiedzieć, że dopiero od zeszłego roku, kiedy bardzo intensywnie oczyszczałam się metodą Droga do wolności, kiedy pokasowałam sobie programy altruizmu, który mnie kompletnie zniszczył i braku zainteresowania i braku zaangażowania we własne życie, zaczęłam dopiero zarabiać. I to idzie w dobrym kierunku, że ja coraz bardziej osadzam się w materii, coraz bardziej mnie to życie ziemskie interesuje, słuchaj. Interesuje mnie kino, film, teatr, interesują mnie spacery, interesuje mnie fitness, basen. Interesuje mnie życie z krwi i kości. Rozumiesz, o czym mówię?
[28:06] - Ależ absolutnie, bo ja ewidentnie idę w tą samą stronę.
[28:09] - Nie interesuje już mnie duchowość taka jak kiedyś. Rozumiesz? Rozkminianie wszystkiego, oglądanie czy to jest taki wymiar, czy to jest taki wymiar to mnie przestaje interesować. Mnie interesuje normalne fizyczne życie. Kiedyś tego kompletnie nie było. Kiedyś to wręcz przeciwnie odrzucałam. Natomiast muszę ci powiedzieć, że im bardziej jestem w materii, im bardziej jestem osadzona, jak to kiedyś się mówiło, zakorzeniona.
[28:39] - Znam to słowo.
[28:41] - Tym bardziej jestem szczęśliwa i tym bardziej odrzucam duchowość. Tym bardziej ta duchowość przestaje być ze mną kompatybilna, ponieważ wchodząc w energie duchowe, oglądając nawet człowieka od strony duchowej, nie odczuwam w dniu dzisiejszym spełnienia. Także ja tutaj też zaczynam już mówić, że moja praca jasnowidza powoli się kończy, bo już nie czuję.
[29:08] - A miałyśmy o tym nie mówić.
[29:10] - Ale powiem tak, trochę powiem, że praca jasnowidza już ze mną wisi na włosku. Jeszcze jest jakaś więź, jeszcze jest jakieś porozumienie. Jeszcze coś mam zrobić w tej materii, ale coraz bardziej tęsknię za przestrzenią inną, za przestrzenią radości, lekkości, takiego płynięcia. Praca jasnowidza jest trudną pracą.
[29:34] - Nie mów mi o tym, wiem.
[29:35] - Proszę bardzo, oddaję ci głos. Praca jasnowidza.
[29:41] - To znaczy tak jedną rzecz, póki pamiętam, jeszcze chciałam powiedzieć, bo tak powiedziałaś programy altruizmu. Chciałabym mocno podkreślić to pierwsze słowo programy, bo sam altruizm to jest jak najlepsza cecha. Natomiast jeżeli jest to program altruizmu, to nie wynika to z serca, z potrzeby i z równowagi i z mocy, tylko jest to program podświadomości, czyli pewien schemat zachowania, który nami kieruje w kompletnym odcięciu od serca. W związku z tym, że jest programem, to zawsze zbojkotuje coś innego i pokaże nam się nie za dobra rzeczywistość. Więc to tylko tak mówię, żeby znowu nie okazało się, że nam powiedzą, że my tutaj same pozytywne rzeczy wyrzucamy, a przecież altruizm to same dobre rzeczy. Altruizm tak, ale nie program altruizmu. To jest jedna rzecz. Drugą rzecz, którą chciałam powiedzieć, to mogę powiedzieć w pewnym sensie idę tutaj za tobą, podążam w tym sposobie odczuwania, ponieważ rzeczywiście jest to u mnie dosyć podobne. Z tym tylko, że ja zaczęłam później chociażby jasnowidzenie, pracę jako jasnowidz. W związku z tym jeszcze zbieram konkretne doświadczenia.
Jeszcze cieszę się tym, jeszcze czuję, że pomagam, dostaję informację zwrotną i jest to naprawdę fajne. Natomiast mogę powiedzieć mam coraz większą chęć do tego, żeby dzielić się z ludźmi i ich usamodzielniać. Czyli powiedziałabym I teraz zaczęłam robić drugi warsztat. Dopiero będę drugi robić 4, 5 maja w Warszawie. Tak jak mówiłam wcześniej już o zintegrowania podświadomości wyższego „ja" w naszej istocie i tworzenie własnej rzeczywistości. Ponieważ pomyślałam sobie, że ja mam poczucie takiej chęci wolności, chciałabym tą wolność dać ludziom też. Czyli już takie jasnowidzenie, powiedziałabym, mi nie wystarcza, że ja tam powiem i ten ktoś to zrozumie bądź nie zrozumie, bądź zrozumie, a nie będzie wiedział, jak to w praktyce wykorzystać. I to takie jest bardzo potem smutne i obciążające też mnie. W związku z tym pomyślałam sobie, że ewidentnie. Natomiast jeżeli chodzi o materię, to chciałam jeszcze powiedzieć coś na ten temat.
Dwie rzeczy. Kiedyś rozmawiałam z takim swoim przyjacielem i mówię do niego: „Wiesz, tak zaobserwowałam, że dwa gatunki istot ludzkich schodzi na ziemię po doświadczenia. Jedni idą z dołu do góry, a inni idą z góry do dołu." Co miałam na myśli? Że my, odradzając się, jedni bardzo dobrze funkcjonują w materii, a z duchowością nie mają nic wspólnego i uczą się tego, bądź życie ich przymusza do tej równowagi. Ja byłam akurat człowiekiem dokładnie odwrotnym, czyli prawa energetyczne od urodzenia znałam. Mama narzekała, że wciąż jestem mądrzejsza od nawet dorosłych i czasami dorosłe panie mnie nie rozumieją, bo mówię językiem za mądrym. Było to dla mnie obciążające i dla mojej mamy obciążające. To były też inne czasy, bo pamiętajmy, że my tu się prawie do pięćdziesiątki zbliżamy, więc to troszkę inaczej było. Natomiast mogę powiedzieć tak, jeżeli chodzi o rozpatrywanie energii, praw i tak dalej, wszystko to jakby wiem, po prostu nie wiadomo skąd, ale wiem. Natomiast jeżeli chodzi o materię, to 30 lat co najmniej zajęła mi zgoda na w ogóle podejście do rozpoznania tych wszystkich energii, które rządzą światem materii.
[33:07] - No właśnie. Przepraszam, zaraz powiem tylko à propos tego, ale proszę, dokończ.
[33:12] - No i chciałam dokończyć w tym kontekście, że tak powiem, teraz dopiero... A może jeszcze tak powiem. Rozpoznałam te wszystkie energie, czego skutkiem jest fakt, że zarabiam pieniądze na tak niekonwencjonalnym zawodzie jak jasnowidz. Natomiast co mogę powiedzieć? Że teraz dochodzę do pewnej równowagi między jednym a drugim, czyli światem materii i światem energii. Czyli ten świat energii już widzę z innego poziomu, ale też świat materii widzę z innego poziomu, ponieważ powoli to równoważę. I ciekawe co zobaczyłam, to fakt, że jedno jest odbiciem drugiego. To było takie fajne, że mam na przykład klientów biznesmenów i obserwuję. Oni mi opowiadają o biznesach, ja znajduję rozwiązania dla ich biznesów, dla decyzji i tak dalej, a na innym poziomie patrzę na energię. No widzi pan, mówię tak, tu takie programy, tu tak, tu energia tak, tam tak.
Czyli po prostu śmieszne, bo to jest naprawdę odbicie. Tylko że zaczynamy z dwóch różnych stron.
[34:16] - No właśnie.
[34:17] - Czyli konkludując chciałam powiedzieć, że ważne jest przejście jednego i drugiego. Czyli jeżeli większość ezoteryków wciąż mówi, że trzeba kompletnie odejść od świata i pójść na statki kosmiczne, to ja bym powiedziała no to ja zostaję na Ziemi, bo ja chcę się nią wreszcie ucieszyć.
[34:30] - To zaraz o tych statkach kosmicznych i zmianie tej przestrzeni życiowej, jak oni to mówią, na który to wymiar?
[34:37] - Piąty chyba.
[34:38] - A na piąty. To za chwileczkę. Ale ja jeszcze właśnie chciałabym się odnieść do tego, co powiedziałaś à propos dobrego takiego osadzenia się w materii. Pamiętasz nasze doświadczenie w fitness klubie w Warszawie?
[34:51] - Ależ nie zapomnę tego chyba do końca życia.
[34:54] - Ja też nie. Ja zawsze lubię nawet z takich doświadczeń dosyć trudnych wyciągnąć dla siebie coś dobrego. Więc to było dosyć trudne, Reniu, doświadczenie w tym fitness klubie dla nas obydwu. Natomiast historia dobra, którą wyciągnęłam stamtąd. Oczywiście porozumiałam się ze swoimi wyższymi poziomami i mówię: „Kurczę, dobra, weszłam już w taką sytuację, to powiedzcie mi, co dobrego ja mogę z tego wyciągnąć?" Po prostu jakoś, żeby przetrwać.
[35:23] - Tak.
[35:23] - No i dostałam taką informację: przyglądaj się, w jaki sposób buduje się dobrobyt.
[35:30] - No super.
[35:31] - I no patrzę, patrzę na właścicielkę, oglądam z różnych stron. Mówię kurde, no nie podoba mi się to. No po prostu mnie się to nie podoba. To jest nie sposób, w którym ja bym chciała robić biznes. Ale to nie chodziło o to, w jaki sposób, jakie ta osoba miała myśli, podejście do pracowników.
[35:55] - Czy moralność.
[35:57] - Moralności tutaj nie oceniamy. Z punktu widzenia duchowości moralności nie ma. Są tylko doświadczenia. Ale co mi kazali zaobserwować? Wkład energii jej w to, co ona chce osiągnąć. Kulminację myśli na projekcie, ożywienie projektu, bycie w projekcie, zaangażowanie i ciągłe myśli o rozwoju.
[36:22] - Tak.
[36:22] - Rozumiesz?
[36:23] - W danym temacie.
[36:25] - Tak, w danym temacie.
[36:26] - Podajmy w danym temacie.
[36:27] - W tamtym czasie ja tego nie rozumiałam, bo ja ją oceniałam z punktu widzenia charakteru człowieka i podejścia do pracownika. Był to błąd.
[36:36] - Tak.
[36:36] - Ja miałam zaobserwować mechanizm, który powoduje dobre osadzenie się w materii i znalezienie własnej równowagi do tego. Własnej równowagi. Ponieważ ta osoba, o której mówimy, rozwalało jej się całe życie oprócz materialnego. Ona nie miała nic zbudowanego oprócz materii, oprócz pieniądza i konta w banku.
[37:01] - Ale dotknijmy chwilkę tematu. Wejdę na sekundkę. Jej cała koncentracja, żeby słuchacze dobrze zrozumieli, była tylko w tym punkcie, dlatego wszystko jej się rozsypywało.
[37:13] - Dlatego o tym mówię, znajdź swoją równowagę. Natomiast ja miałam wszystko: małżeństwo, dziecko, dom, ale nie miałam materii zbudowanej.
[37:22] - Tak.
[37:23] - I ja miałam od niej się nauczyć, jak ona to robi, ale znaleźć własną równowagę w tym wszystkim.
[37:28] - Dokładnie.
[37:29] - Czyli żeby utrzymać to, co zbudowałam, ale jeszcze dołożyć do swojego życia, żeby było pełne i zharmonizowane. Po prostu materię, finanse.
[37:40] - Dokładnie.
[37:41] - Trochę się rozgadałam i nie wiem, od czego wyszłam.
[37:45] - Ale ja wiem.
[37:47] - Podpowiesz mi, od czego wyszłam?
[37:48] - Ja wiem, ponieważ akurat my się przyjaźnimy i mogę powiedzieć, to też chyba nas zbliża, że przerabiamy dość podobne tematy w dość podobnym czasie. Bądź bardzo podobne, bądź wspólne doświadczenia. I oczywiście chyba chodziło ci o kulminację, czyli powiedzenie, że nie pokazujmy, że świat materii jest gorszy od świata ducha i od świata energii, bo tak jak powiedziałam, jest to odbicie jedno od drugiego i w tą, i w drugą stronę. W związku z tym wartość ma i jedno, i drugie. I nasze życie czy nasz rozwój powinien polegać nie na tym, żeby koncentrować się tylko i wyłącznie na jednej z płaszczyzn, czyli na przykład na życiu materialnym, bądź tylko na życiu duchowym, tylko na budowaniu równowagi między jednym a drugim w nas samych. I wtedy przejawi się to na poziomie rzeczywistym. I mogę powiedzieć wtedy mamy ten piąty wymiar tu na Ziemi.
[38:47] - Ale jeszcze zanim przejdziemy do piątego wymiaru, à propos angażowania własnej energii życiowej na dane projekty. Pamiętasz, Reniu, kiedyś mi powiedziałaś, mogę to zdradzić, to nie jest bardzo intymne. Zapytam się ciebie o zgodę. Pamiętasz à propos tej pracy w Berlinie, w tym drugim miejscu?
[39:07] - Tak, oczywiście, że tak.
[39:08] - W sklepie. To jest idealny przykład.
[39:11] - Tak.
[39:12] - Słuchajcie, drodzy słuchacze, to jest ważne mieć tylko plan A.
[39:18] - Tak.
[39:18] - Że nam wyjdzie. Nie projektować planu B. Bo Renia mówi: „Moniu, to zobacz, tam taka sprawa. Zobacz”. Mówi: „W razie czego to ja jeszcze sobie taką sprawę załatwię”. A ja mówię: „Reniu, Boże, jak się zaczynasz rozjeżdżać. Ta perspektywa, którą sobie stworzyłaś, absolutnie obumiera, bo już stworzyłaś plan B, który jest toksyczny, który jest stworzony z lęku. I dlatego ma siłę projekcji szybciej niż projekt stworzony z miłości”. Jeszcze w tych czasach tak jest, że to, co tworzymy w lęku, jest silniejsze.
[39:51] - Szybciej się pojawia. Może nie tyle jest silniejsze, ile szybciej się manifestuje. A to, co z miłości manifestuje się ciut później, ale to już się zmienia powoli. Także cieszmy się.
[40:01] - Właśnie. I znowu coś ja dzisiaj mam z tym mózgiem swoim. Może ta narkuza jeszcze mi wychodzi, a może już zmęczenie, bo dzisiaj sporo pracy było.
[40:15] - Zmęczenie podejrzewam, bo to jednak jest po całym tygodniu. Dzisiaj jest piątek, tak?
[40:19] - Właśnie. Więc jeszcze wracając do tego, żeby jednak koncentrować uwagę tylko i wyłącznie na tej rzeczy, którą chcemy osiągnąć, żeby od materii nie uciekać. No i teraz też żeśmy rozmawiały chyba w zeszłym tygodniu, ty mnie pytasz: „Monius, zobacz, czy ten piąty wymiar w ogóle istnieje”.
[40:38] - Tak.
[40:39] - Więc ja ci najpierw zadam pytanie, bo ja chcę odpowiedź słuchać.
[40:41] - Chwytliwe pytanie.
[40:43] - Reniu, kochanie, czy piąty wymiar istnieje?
[40:47] - Dobrze, spróbuję spoważnieć i obejrzeć. Mogę powiedzieć tak: ja jak wchodzę w rzeczywistość, bo to są dla mnie troszkę skomplikowane do opisywania tematy, ale mogę powiedzieć tak w skrócie: nie jest to takie proste. Czyli wszyscy sobie wyobrażają, że wymiary są liniowe. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty tam do któregoś. Dla mnie niestety tak to nie wygląda. W związku z tym nie mogę powiedzieć, że w takiej formie, w jakiej ludzie to oglądają, że to istnieje bądź nie istnieje, to dla mnie, powiedziałabym, nie istnieje. Natomiast istnieje coś innego, nakładanie się pewnych rzeczy. Nie wiem, czy słyszałaś ostatnie nowe odkrycie jakiegoś fizyka, który okazało się, że obliczył i wypatrzył czy zaobserwował z jakąś grupą naukowców, w jaki sposób funkcjonuje Ziemia, w jaki sposób obraca się wokół Słońca. Więc okazało się, że tak, po elipsie, ale nie po elipsie cały czas w tym samym miejscu, tylko po elipsie spiralnej. Co to oznacza?
Że tak naprawdę, mimo to, że jest to elipsa, to ona nie zahacza o te same punkty w czasoprzestrzeni, tylko spirala idzie wyżej bądź niżej. To nie ma znaczenia, po prostu spirala idzie. Czyli te punkty zawsze są z pewnym przesunięciem czasoprzestrzeni. Więc powiedziałabym dokładnie podobnie to mi wygląda. Czyli jesteśmy istotą wielowymiarową, która istnieje na wielu poziomach jednocześnie. One płyną i między sobą się bardzo mocno zmieniają. Więc dla mnie to jest tak, że w trzecim może być i drugi wymiar, i pierwszy, i piąty, a w piątym i trzeci, i drugi. Czyli zależy, w którym punkcie na to spojrzymy. Czyli mogę powiedzieć: nie jest to dla mnie takie proste. Więc w tym kontekście, w którym zadałam ci pytanie i zaraz powiesz swoją odpowiedź, to mogę powiedzieć: nie, taki piąty wymiar nie istnieje.
Przynajmniej ja jego nie widzę. Może jestem ślepa.
[42:51] - Więc może ja też jestem ślepa, może zakupię sobie szkła kontaktowe. Ale jednoznacznego określenia, że jest jakiś jeden wymiar lepszy Od tego, w którym żyjemy w tej chwili? Nie mogę się pokusić o takie stwierdzenie, chociaż bardzo bym chciała. I to jest też marzenie wielu osób, które rozwijają się duchowo, żeby nagle przejść z jednej przestrzeni, która w ogóle zniknie z ich życia i nie będzie funkcjonować i wejść w coś zupełnie odrębnego. Niestety, a może stety tak nie ma. Widzę absolutnie to samo, co powiedziałaś, przenikające się wymiary. Czyli jednocześnie możemy być w tak zwanym drugim, trzecim, czwartym. Ja to nazywam przestrzenie życiowe. Każda przestrzeń życiowa.
[43:36] - To ładna nazwa.
[43:38] - Jeszcze to inaczej mówię, że to mogą być takie szuflady, gdzie w każdej szufladzie mamy pewne asortymenty, z których możemy korzystać. Na przykład w pierwszej szufladzie, czyli w pierwszej przestrzeni życiowej, są to ludzie, którzy przychodzą tutaj przerabiać czysto fizyczne doświadczenia, czyli opierają się oni na instynktach, instynkcie przetrwania. Czyli dla nich jest ważne wybudowanie domu, spłodzenie dzieci i żaden rozwój duchowy ich nie interesuje ani budowanie relacji z drugim człowiekiem również nie. Oni są nastawieni na zdobywanie. I tutaj jest energia konfliktu, walki. Ten wygrywa, kto jest silniejszy. Ktoś, kto przechodzi z tej przestrzeni pierwszej do drugiej, czyli podwyższa swoją świadomość poprzez doświadczenia, które tutaj w tej szufladzie zdobył, wchodzi do drugiej szuflady, gdzie są ważne relacje społeczne. A wiadomo, że w naszym świecie relacje społeczne są oparte na wzajemnych zależnościach, więc tutaj się uczy savoir-vivre'u, uczy się uspołecznienia, uczy się wzajemnej współzależności. Czyli ta szuflada daje nam narzędzia, żeby poznać zależności międzyludzkie. Znowu tutaj przerobi się, idzie do następnej szuflady, którą ja nazywam szufladą izolacji.
To znaczy taki człowiek, wchodząc do takiej przestrzeni wibracyjnej, poszukuje samego siebie. A więc wychodzi ze świata społecznego, staje się na chwilę samotnikiem, ponieważ musi odkryć swój własny potencjał i w tej szufladzie ma asortymenty, które mu do tego posłużą. Więc chodzi na wszelkiego rodzaju kursy doszkalające, kursy rozwoju duchowego, kursy rozwoju osobistego. Uczy się, kim jest tak naprawdę w samotności. I w tej szufladzie ludzie tracą pracę, tracą zainteresowanie do spraw materialnych, żyją z oszczędności albo z tymczasowych prac, dlatego że muszą poznać siebie. Nie ma w tej przestrzeni energetycznej czasu ani ukierunkowania myśli na pracę zawodową. I czwarta szuflada, w której ludzie rozwijający się duchowo gwałtownie przechodzą w tej chwili do czwartej przestrzeni życiowej, tego tak zwanego, jak to niektórzy określają, piątego wymiaru. To jest przestrzeń, gdzie ludzie wracają do społeczeństwa, ale na nowych zasadach, na zasadach wolności, siły spokoju i pokoju. Tutaj nie ma wroga, nie ma przeciwnika. Wszyscy mają świadomość, że jesteśmy jednym, że pochodzimy z jednego źródła.
I tutaj ludzie wracają do życia w społeczeństwie, ale nie opartym na współzależności, a tylko na nauczaniu innych wolności. To ja tak pojmuję. Przenikanie się tych przestrzeni, tych szuflad może być wzajemne. Możemy być w czwartej szufladzie, ale możemy mieć do przerobienia jeszcze programy z tej pierwszej. Czyli mamy programy konfliktu i tak dalej. I to, że my jesteśmy w czwartej 90% czasu, nie oznacza, że nie możemy wędrować po tych przestrzeniach.
[46:53] - Albo... Przepraszam.
[46:55] - Przepraszam.
[46:58] - Nie, bo tak mi się nasunęło. Albo na przykład jesteśmy w temacie związku w czwartej szufladzie, a jeżeli chodzi o pracę i zarabianie pieniędzy w pierwszej szufladzie.
[47:11] - Oczywiście. Może tak być.
[47:12] - Czyli to też tematami.
[47:13] - Tak, może to być tematami. Dokładnie. Także wydaje mi się, że ja nie widzę na dzień dzisiejszy, że jakakolwiek osoba, może to już przesadzam, ale patrząc globalnie, to w czwartej szufladzie, tak żeby być na stałe tylko w tej przestrzeni, to chyba jeszcze nikt nie doszedł, że to jednak wszystko jeszcze się przenika. I muszę powiedzieć, że to chyba nawet i jest dobry proces. Dlatego że gdybyśmy przeszli już zupełnie do tej czwartej przestrzeni życiowej, nie moglibyśmy zrozumieć, co przeżywają inni ludzie.
[47:51] - Tak, też sobie tak myślę, że tak powiem, syty głodnego nie zrozumie.
[48:01] - No właśnie.
[48:01] - Jak to mówią w starych przysłowiach. I jeszcze tak myślę, dlatego przez chwilę nie mówiłam i zbieram myśli ze względu na to, że chciałam powiedzieć jedną rzecz, która w tej chwili mi umknęła. Dobrze, najwidoczniej nie mam tego powiedzieć. Jeżeli mi to nie pójść. Jesteś?
[48:25] - Jestem, jestem. Słyszę cię. Troszkę jest-
[48:28] - A to dobrze, bo mi przerwało przez chwilkę.
[48:30] - Tak, trochę jest zaburzenie w odbiorze twojego głosu, ale teraz chyba już wracasz. Powiedz coś.
[48:36] - Tak, w internecie chyba było, bo wyświetliło mi się.
[48:39] - Teraz jest dobrze.
[48:41] - Przerwa w internecie.
[48:42] - I tutaj jeszcze taki padł temat i mam ci zadać to pytanie dzisiaj na antenie. Jak ma teraz wyglądać praca? Bo masz duże doświadczenie z klientami, prawda? Troszkę tutaj wspomniałaś.
[48:54] - Właściwie powiedziałam już ogólnie, co chciałam powiedzieć. Mogę tutaj tylko dodać, że w tej chwili powiedziałabym energie wspierają bardziej w sensie kreowania naszej rzeczywistości, w sensie rozpracowywania i odnajdowania i odblokowywania własnych potencjałów, własnych pomysłów na życie, własnych jakby
[49:19] - Uczuć wszystkiego, co zostało przez te lata czy przez kulturę, czy przez społeczeństwo na różnych poziomach blokowane. I w tej chwili coraz bardziej wygląda tak, że każdy powinien robić pracę z tego, co naprawdę umie i z czym się potrafi cieszyć, co jest jego darem, co jest jego potencjałem i co angażuje, jak ty to ładnie powiedziałaś, większość bądź cały jego potencjał.
[49:43] - Mhm. No właśnie.
[49:45] - I z tego robić pracę.
[49:46] - Tak.
[49:47] - Czyli tak na przykład opowiem, jaką historię jedną przeżyłam z jedną klientką, która mówi, że chce pójść na studia polonistyczne i mówi: „I proszę mi powiedzieć, czy ja rzeczywiście mam w tym potencjał i powinnam iść?” i tak dalej. A ja w nią patrzę i mówię: „Wie pani co? Ten potencjał, który ja u pani widzę, to bardziej bym nazwała nie polonistyką, nie nauczaniem.” Bo ona to sobie wyobrażała później, że będzie pracować, mówić, pisać i tak dalej. Mówię tylko bardziej jako, jak to się nazywają ci ludzie, teraz mi wyleciało to słowo. Co piszą artykuły na przykład.
[50:19] - Dziennikarze.
[50:20] - Dziennikarze. Lepiej na dziennikarstwo. Mówię, bo ja widzę u pani podróże, wyjazdy, artykuły, zdjęcia i nagle okazało się, że i mówię zdjęcia i to widzę, że pani sama robi. Ona mówi tak, kiedyś się tym zajmowałam. No więc mogę powiedzieć wreszcie, jakby w pewnym sensie wynalazłam zawód, który łączy większość potencjałów, które ta pani w sobie ma.
[50:44] - No właśnie.
[50:45] - Oczywiście na razie pomagają takie osoby jak my, które trochę więcej widzą, ale myślę, że jakby wszystko idzie w tym kierunku, że coraz więcej, zresztą te moje warsztaty czy twoje warsztaty, no to właściwie służą dokładnie temu, żeby nie tak podpowiadać w taki sposób, jak my robimy w jasnowidzeniu, że na przykład ja wymyślam dziennikarstwo, bo tam mi się zgadza większość potencjałów, tylko danie metody czy przeprowadzenie przez pewien proces synchronizacji całej istoty danego człowieka po to, żeby sam mógł to rozpoznać i sam dla siebie znalazł zawód czy go nawet wymyślił, jak takiego nie ma. Po to, żeby zrealizować swój potencjał. Myślę, że to jest takie pozytywne, bo widzę, że coraz więcej ludzi w tym kierunku idzie. To mnie jakby cieszy i zadowala.
[51:31] - Tak właśnie idą czasy, kiedy przychodzą takie czasy właściwie przełomowe, gdzie my wychodzimy jakby z tej drugiej szuflady życia w takich wzajemnych zależnościach, kiedy jeden drugiego pyta, prawda? W nadziei, że ten drugi ma lepszą odpowiedź dla niego samego. Także tutaj musimy się nastawić coraz bardziej, coraz szerzej na to, że będziemy usamodzielniani, cokolwiek to znaczy na wszystkich płaszczyznach. Więc można powiedzieć, że takie zawody właśnie związane z duchowością, z ludźmi, którzy prowadzili, prawda, podpowiadali.
[52:05] - Powoli się wypalają.
[52:06] - Powoli się wypalają. I tutaj trzeba na to też wyrażać zgodę i szukać dalszych potencjałów. No przede mną praca, przed tobą Reniu praca, bo to nie jest koniec jakby naszej podróży i poszukiwania w sprawach zawodowych. My też nie stoimy w miejscu, tylko się rozwijamy. No i trzeba będzie dalej myśleć, prawda, co dalej. Więc też obserwuję w pracy z klientami, że bardzo intensywnie teraz ten proces przebiega, że ludzie tracą jedne prace, tracą, tracą, odchodzą, kombinują już jak odejść, prawda?
[52:40] - Tak, tak to jest takie moment.
[52:43] - I to, co znajdą w tym roku jakieś zajęcie, które nawet ich zadowoli, to nie znaczy, że w przyszłym roku będą tego samego dotykać. Dlatego, że teraz jest bardzo silny rozwój takich prawdziwych potencjałów. Ale rozwój to jest proces, więc za trzy dni my się nie rozwiniemy na tyle, żeby znaleźć jakby ten potencjał ostateczny. Więc też musimy dawać sobie prawo. Musimy. Dawajmy sobie prawo po prostu do tego, żeby wysiadać z jednego wagonika i wsiadać w następny, żeby się nie przyczepiać, nie uziemiać w tej pracy, którą my znajdziemy i będziemy uważać, że to już jest ta ostateczna, bo tak nie będzie. Po prostu jesteśmy wszyscy w wielkim procesie i to nie jest nic złego, że my będziemy zmieniać pracę co trzy miesiące, nawet zmieniajmy ją co miesiąc, jeśli zobaczymy, że ona już z nami nie współgra.
[53:31] - Tak.
[53:32] - Jesteśmy po prostu w wielkiej pralce i tego się już nie da, nie da wyłączyć. Te potencjały muszą wyjść w jakichś okolicznościach, przez jakieś doświadczenia, prawda? Potencjał wychodzi, wychodzimy z danej sytuacji, idziemy w następną.
[53:48] - Tak, to wymaga też takiego pewnego zaufania i do procesu, i do naszego wyższego ja, i do naszej duszy, że nas prowadzi i że nie giniemy w momencie, kiedy zwalniamy się po trzech miesiącach z jednej pracy, tylko że rzeczywiście rozwijamy się w takim spokoju wewnętrznym, że idziemy we właściwym kierunku i nic nam się nie może stać. To chyba jest też kwestia taka świadomość jest też kwestią, no właśnie podwyższanej wciąż świadomości jakby wszystkich ludzi w tej chwili. To też taki równoległy proces na poziomie duchowym, jakby.
[54:23] - No właśnie i teraz jeszcze takie mam pytanie do ciebie Reniu, na które też ja postaram się znaleźć odpowiedź, ponieważ bardzo wielu moich znajomych, którzy zaczęli proces rozwoju duchowego, po prostu w tym momencie bardzo się martwią o finanse, bo są wyrwani, wyrywani jakby z tego starego świata, nie potrafią się w materii odnaleźć. I teraz moje pytanie brzmi czy ten rok 2013 takim ludziom właśnie, którzy idą z góry do dołu, jak ty to pięknie określiłaś, będzie pomagał w tej materii się osadzić w sposób taki stabilny i zaangażowany w stu procentach.
[55:03] - To znaczy mogę powiedzieć nawet nie muszę używać teraz jasnowidzenia, bo już to robiłam prawie przy każdym kliencie, prawdę mówiąc. No więc już nie muszę w to patrzeć. No zdecydowanie tak. Tylko mogę powiedzieć musimy pamiętać, cały czas pamiętać, że nasza rzeczywistość, którą w tej chwili tworzymy, tak stworzyliśmy, nie wiem, nie będę oceniać, czy dobrze, czy źle, ale stworzyliśmy w taki sposób, że ma czas linearny. Czyli pamiętajmy, że wszystkie rzeczy, które się wydarzają czy mają się wydarzyć, to one w przestrzeniach już się wydarzają. Natomiast żeby przejść na poziom rzeczywistości materialnej, potrzebują niestety czas. Czyli powiedziałabym idziemy w tym kierunku. Natomiast to wcale nie oznacza, że w ciągu tego jednego roku wszyscy ezoterycy, powiem ogólnie, staną na nogi i zaczną zarabiać miliony. Niekoniecznie. Czyli niestety jest to czas, ja mogę się swoim osobistym doświadczeniem podzielić.
Dwa lata nie robiłam kompletnie nic. Czekałam, aż zrównoważę się w sobie na tyle, żeby pojawiła się pewnego rodzaju gotowość. No i mogę powiedzieć było to ryzyko, ale też zbudowałam wielką wiarę w siebie, w płynięcie w boskie źródło, w nieprzypadkowość. I powiem teraz, jak się zastanawiam, to myślę sobie, za co ja żyłam w tym czasie? A jednak okazywało się, że za coś żyłam. Jadłam, przeżyłam i że tak powiem, nie zmarniałam. Czyli pewne rzeczy są też pozorami. Takie sytuacje pokazują też pewne lęki, że są ludzie, którzy uważają, że jak nie mają 50 tysięcy na koncie, to znaczy, że są biedni. Czyli wszystko jest takie bardzo subtelne. To trzeba oglądać każdego człowieka.
Natomiast generalnie bym powiedziała, w takim czasie pozbywamy się wielu złudzeń też, więc on czasami się przydaje i nie należy się go tak strasznie bać. Należy budować wtedy wiarę. Po prostu wiarę, że nie skończymy na ulicy, nie mamy się czego bać. Nie ma takiej możliwości. Jeżeli idziemy w stronę światła, to ono nam gwarantuje, że to się nie wydarzy.
[57:07] - No mogą być trudniejsze momenty, tak jak powiedziałaś, z punktu widzenia odbioru tego, że nie mamy 50 tysięcy na koncie i włączają się lęki.
[57:16] - Ale to są subtelności, powiedziałabym.
[57:18] - Ale też u niektórych może to się skończyć nawet długami. Ale tym też nie trzeba się przejmować, bo z tych długów, jeśli zrozumieją cały ten proces, można wyjść. Także właściwie jednoznacznie nie określiłaś, czy te energie, te wibracje ziemskie pomogą nam w tym procesie, czy to jest indywidualne.
[57:45] - Powiem tak, ewidentnie pomagają wszystkim. Natomiast indywidualny jest czas tego procesu. Czyli mogę powiedzieć, nie wszyscy zakończą pod koniec grudnia 2013. Będą ludzie, którzy będą w połowie. Będą ludzie, którzy będą w jednej trzeciej drogi. Będą ludzie, którzy będą zakańczali. A będą ludzie, którzy już po połowie roku zakończą. Czyli niestety to jest indywidualne, natomiast ewidentnie te energie bardzo wspierają. A ponadto, ale to już wchodzimy na inny temat, bardzo globalny, że są też energie, które zajmują się rozbiciem starych struktur. To wszystko dzieje się równolegle, czyli mogę powiedzieć znowu, są to na naszej rzeczywistości nakładające się różne światy.
Czyli można powiedzieć ile osób, tyle rzeczywistości.
[58:34] - No tak, właśnie.
[58:36] - To jest troszkę bardziej skomplikowane. Z tym mi się połączył jeszcze inny temat, temat relacji i związków. Jak one teraz wyglądają, w jakim kierunku idą i tak dalej. Ale myślę, że to już naprawdę nie na dzisiaj chyba, bo ty pewnie Moniu, tak jak i ja, jesteś już troszeczkę zmęczona.
[58:53] - Tak, ten temat sobie zostawimy może na którąś z następnych audycji. Tak naprawdę to jest bardzo ciekawy temat i można by było długo o tym opowiadać. Te relacje międzyludzkie też będą bardzo silnie transformować. I też jeśli się komuś wydaje, że coś dostał raz na zawsze, to musimy powiedzieć tutaj publicznie, że jest w grubym błędzie.
[59:18] - Niestety.
[59:20] - Niestety albo stety.
[59:21] - Stety tak.
[59:23] - Że tutaj naprawdę jest ostra jazda.
[59:26] - Duży ruch.
[59:27] - Bardzo duży ruch, tak. I stacje przesiadkowe.
[59:31] - Tak.
[59:32] - Tak samo jak ze sprawami zawodowymi, tak samo i ze sprawami związanymi z relacjami ludzkimi. Także musimy być wszyscy przygotowani na kolejkę górską.
[59:44] - Tak.
[59:45] - Na szybki objazd. I musimy się nauczyć elastyczności i takiego szybkiego reagowania, codziennie innego tak naprawdę, bo jeśli my unieważniamy stare wzorce, to my wczoraj byliśmy zupełnie innymi osobami niż jesteśmy dzisiaj.
[01:00:00] - Dokładnie.
[01:00:00] - Także im szybciej to zrozumiemy, im szybciej podejmiemy ten proces ze zrozumieniem i z przyjęciem tego, że nie ma nic stałego, tym po prostu łatwiej nam będzie to przejść. Natomiast ja widzę taki 2015 rok, jeszcze wracając do tej energetyki Ziemi, która nas uczy tak naprawdę w tej chwili różnych prawidłowych wzorców, bo z tego, co obserwuję, to najpierw DNA Ziemi się zmienia, a my za tym podążamy. W tym sensie ja to obserwuję. To ten 2015 rok będzie już zdecydowanie lżejszy, można powiedzieć. Taka już lekkość, bo pewne procesy staną się zupełnie naturalne. To tak jak kiedyś chodzenie do psychoterapeuty było nienaturalne, bo to tylko się określało „to tylko nienormalni chodzą”. Tak właśnie taka lekkość w życiu stanie się normalna, a nienormalna będzie ciężka harówka. I jeszcze wiesz, co widzę? 2015 rok jakby był taki przełomowy dla godzin pracy.
[01:01:05] - To mnie cieszy.
[01:01:06] - Tak, jest tendencja zniżkowa, taka ogólna, ziemska, że mniej godzin pracy, łatwiejsza praca i bardziej to jest wszystko wymierne w materii. Czyli my wychodzimy teraz z takiego przekonania, że im więcej pracy, tym więcej pieniędzy. To jest złudne. To jest zaszczepione po to, żeby ludzie tutaj pracowali jak niewolnicy. My wychodzimy z tego wzorca. On już dynda na włosku ten wzorzec.
[01:01:33] - Dzięki, Bogu i wszystkim świętym. Dobrze, to może na koniec jeszcze powiemy o naszych kontaktach, jak można się z nami kontaktować. Moniu, może zaczniesz.
[01:01:46] - No więc tak. Można się ze mną kontaktować na e-mail, który będzie podany na końcu. Biedronka2406@gmail.com. Zapraszam na mój blog Zmiany 2012 i na naszą stronę internetową metodaddw.pl. Wszystkie te dane będą wyświetlane w filmiku. Także Reniu możesz stronę internetową spokojnie podać, bo będzie to napisane.
[01:02:19] - Zacznę żartobliwie od tej strony. Strona jest niemiecka, to znaczy niemiecka domena, w związku z tym brzmi www.helsea.pl. Natomiast jak będzie napisana, to już nie muszę literować. Można się ze mną kontaktować poprzez e-mail renatajasnowic@gmail.com. I jeszcze chciałabym powiedzieć za nas obie, że obie organizujemy warsztaty. Monia organizuje warsztaty z mężem Droga do wolności i można poprzez ten e-mail czy wejść na stronę, dowiedzieć się wszystkich szczegółów. Natomiast ja organizuję warsztaty Ukochaj swoje wewnętrzne dziecko. Troszkę mylący temat. Dzisiaj sobie pomyślałam, bo tam jest nie tylko kontakt z własnym dzieckiem wewnętrznym, ale też z naszym wyższym Ja. W związku z tym troszkę szerzej jest to podane w trakcie tych warsztatów i najbliższe organizuję czwarty, piąty maja w Warszawie, więc zapraszam wszystkich chętnych serdecznie.
Oczywiście szczegóły też na stronie.
[01:03:25] - Także zapraszamy.
[01:03:25] - To chyba się żegnamy.
[01:03:27] - Jeszcze tylko słówko chciałam Reniu powiedzieć i zaraz się pożegnamy, bo następny temat z audycji wyniknął, że możemy wziąć relacje międzyludzkie. Ja mam taką propozycję, że ktoś, kto jest w trudnych związkach, ktoś, kto jest w trudnej relacji, może do nas napisać czy do Renaty, czy do mnie e-mail i jedną osobę odważną, która chciałaby, żebyśmy na przykład obejrzały tę relację i zobaczyły ją z innej perspektywy, to może do nas taki e-mail napisać. Nie wiem, co ty na to, Reniu. To byłoby bardzo ciekawe, żeby pokazać też ludziom, jak my pracujemy z ludźmi.
[01:04:09] - Tak, oczywiście, że możemy to zrobić. Jeżeli znajdzie się osoba chętna to tak. Obejrzymy.
[01:04:17] - Obejrzymy.
[01:04:19] - Na antenie. Myślę, że to nie jest jakiś specjalny problem chyba, bo przecież my nie musimy się poruszać na poziomie. To znaczy ja tylko potrzebuję imion, nie potrzebuję nazwisk. W związku z tym imię Kasi jest ileś dziesiąt tysięcy, więc to chyba nie jest jakiś specjalny problem na przykład.
[01:04:35] - Właśnie. Także jeśli ktoś będzie miał chęć, żebyśmy obejrzały, to możemy z innej perspektywy zobaczyć. Także na dzisiaj dziękujemy. Życzymy wam-
[01:04:46] - Bardzo dziękujemy.
[01:04:48] - Udanych świąt. Osoby, które obchodzą te święta, niech je spędzą w gronie rodzinnym i w radości. Osoby, które nie obchodzą, życzymy miłego wypoczynku.
[01:04:57] - Też miłego weekendu, bo to na szczęście święta wypadające w weekend. Żegnamy się w takim razie i do usłyszenia następnym razem.
[01:05:06] - Żegnamy. Buziaki, pa.
[01:05:08] - Buziaczki. Pa.
[01:05:10] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelenata.com.