[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:09] - Witamy serdecznie w następnej audycji Café de Flore. Z tej strony Monika Jakubczak i...
[00:16] - Renata Engel. Witam wszystkich serdecznie.
[00:18] - Witamy was serdecznie. Dzisiejszym tematem audycji będą relacje Nowej Ziemi. Jeśli ktoś woli relacje Nowej Ery albo relacje Ery Wodnika. Podoba ci się ten temat?
[00:30] - Mnie się podoba wyjątkowo tej Ery Wodnika, bo sama jestem Wodnik, więc pasuje jak ulał.
[00:37] - Temat dzisiejszy jest bardzo ciekawy. Kawałek już tego tematu ruszyłyśmy w poprzedniej audycji. Tak mi się wydaje, że te wszystkie audycje są ze sobą bardzo spójne i z naszych rozmów wypływają następne tematy. Pamiętasz Reniu, kiedyś siedziałyśmy sobie na Skypie, prowadziłyśmy rozmowę i powiedziałaś mi wtedy, że...
[00:59] - Że ta nasza relacja jest naprawdę niesamowita. Ze względu na co? Ja to nazywam zawsze fajnie olśnieniami. W każdym razie w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że relacje o tyle się zmieniają, że pierwszy raz poczułam w kontakcie z tobą, że nie jestem w żaden sposób ograniczona. Nie jestem w żaden sposób zamieszana w handel barterowy, ale ogólnopojęty emocjonalny, że czuję się wolna, a jednocześnie za każdym razem, kiedy z tobą rozmawiam i słyszę twój głos, to zawsze się cieszę. I nagle sobie uświadomiłam, że jest to właściwie pierwsza taka relacja, którą jasno zauważyłam, że mogę ją spokojnie nazwać relacją Nowej Ery. Że nie ma w tym ograniczenia, nie ma żadnej złożoności, nie ma czegoś takiego jak kiedyś się mówiło przyjaźń i lojalność. One są, ale nie wynikają z tego, że jesteśmy tym ograniczeni, tylko dlatego, że w naturalny sposób powstają. Czyli z innego punktu, z innej strony ta relacja zaczęła się budować. Mogę powiedzieć tak, to było takie moje pierwsze doświadczenie właśnie z tobą i myślę, że możemy spokojnie od tego zacząć.
Masz ochotę coś opowiedzieć na temat relacji ogólnie?
[02:26] - Tak. Ja mam ochotę absolutnie potwierdzić, że ja czuję to samo. Ponieważ całe życie, już jak byłam młodą dziewczyną, właściwie dzieckiem, czułam, że w relacjach międzyludzkich jest coś nie tak. Ale wtedy jako dziecko nie potrafiłam określić, co jest nie tak. To znaczy ja miałam taką schizofrenię, która dotyczyła tak: jedno ludzie mówią, opowiadają, a mój środek mówił, że jest wprost przeciwnie do tego, co mówią. Więc te świadomości moje się rozjeżdżały i nie wiedziałam, czemu wierzyć. Czy wierzyć temu, co ludzie mówią, czy wierzyć temu, co ja czuję. I z tymi tematami, z tymi dylematami właściwie do tego spotkania z tobą się borykałam. I pierwszy raz tak naprawdę osoba taka nie z rodziny, tylko z zewnątrz, bo w rodzinie ludzie inne relacje zupełnie tworzą, przyjaźnie są troszeczkę na innej płaszczyźnie. Ta relacja stała się dla mnie tak przejrzysta, tak klarowna, tak szczera w tym wszystkim, co my sobie mówimy.
My mówimy sobie różne rzeczy. Mówimy rzeczy prawdziwe, które nie zawsze są miłe i sympatyczne.
[03:39] - Z przyjemnością w słuchaniu.
[03:40] - Z samą przyjemnością. Dokładnie. Bo to jest mierzenie się też ze swoim ego, bo to ego czuje się poruszone, kiedy ta informacja nas nie głaszcze. Nie mamy problemu z tym, żeby powiedzieć: „Moniu, nie robimy razem tych warsztatów, bo ja chcę te warsztaty zrobić sama”. Ja mówię: „Reniu, rozumiem, to jest twoje dziecko”. Nie ciągniemy, nie ściągamy się wzajemnie na naszą...
[04:06] - Swoje tory.
[04:06] - Tak, na swoje tory. Nie ograniczamy się w tym wszystkim. Nie mamy, przynajmniej ja to tak odczuwam, żadnych pretensji wzajemnie do siebie. To wszystko jest takie niesamowicie klarowne i właściwie ja nie odczuwam żadnego lęku przed tym, żeby mówić to, co myślę. Nie wiem, jak jest to u ciebie.
[04:25] - Dokładnie to samo. Oczywiście na antenie możemy to powiedzieć, natomiast same obie dobrze wiemy, bo budujemy tę relację już jakiś czas, w związku z tym są pewne rzeczy jasne. Możemy to podkreślić chociażby z tego powodu, żeby dać słuchaczom do zrozumienia, o co nam tak naprawdę chodzi. Że większość relacji związana jest albo z lękiem, albo z tym, że jest wspólny temat i ludzie w ten sposób się wspierają. Na przykład jedna osoba ma kiepskiego męża i druga kiepskiego, więc relacja opiera się na tym, że obie się jednoczą przeciwko kiepskim mężom. Albo jedna osoba ma jakiś pomysł, druga osoba nie do końca wie, co ze sobą zrobić, więc się podłączają, bo jedna ma takie cechy i pozwala tej drugiej zrealizować ten pomysł. Czyli zawsze jakiegoś rodzaju uzależnienie czy ograniczenie. Natomiast my tak bardzo podchodzimy do tego rzeczywiście luźno, tak jak mówiłaś wcześniej i z taką rzeczywiście klarownością i spokojem powiedziałabym. Czyli nie mam od razu takiego odczucia, że jak na przykład coś ci powiem, a też były takie sytuacje, że tak jak ty mówiłaś, ja miałam ci coś powiedzieć, co wiedziałam, że nie będzie łatwe do przyjęcia, to nie miałam czegoś takiego, że nie powiem, bo stracę przyjaźń, tylko w tej wierze, że rzeczywiście jest to relacja warta tego. Pewne rzeczy mówiłam, potem okazywało się, że działało.
Czy ty mówiłaś i nagle okazywało się, że mnie olśniewało. Czyli właściwie sytuacje pokazywały, że zawsze jest to budujące, że ma to sens. I czy dzwonimy do siebie, czy nie dzwonimy, czy utrzymujemy codziennie kontakt, czy raz na jakiś czas, to w pewnym sensie nie ma to znaczenia. Myślę sobie, że te ważne punkty to chyba już można nazwać tymi punktami nowej relacji nowego świata. Niestety nie doświadczyłam jeszcze czegoś takiego naprawdę bardzo mocno w rodzinie, tylko wciąż jeszcze są to jakieś troszkę stare tematy czy stare schematy, które mi schodzą, z których próbuję oczyścić czy zrobić pewną klarowność. Pocieszę się tym i słuchaczy pocieszę, że idzie to zrobić, czyli że gdzieś idę ten krok do przodu zawsze, choć nie zawsze jest to takie łatwe. Ale mówię to po to, żeby Inni ludzie dostali nadzieję, którzy się borykają z podobnymi rzeczami czy z podobnymi sytuacjami. Nie jest to łatwe, ale idziemy w stronę dobrego. Tak bym powiedziała.
[06:53] - Tak. Oczywiście idziemy w stronę dobrego i tak naprawdę wszystkie te zmiany, które w tej chwili w energetyce Ziemi się dzieją, przymuszają nas też troszeczkę z zewnątrz. Taki trochę bacik nad nami wisi. Czy my chcemy, czy my nie chcemy, to pewne rzeczy musimy przerobić. Może tak nawet przyjąć do wiadomości, że nawet w rodzinie są tak zwani dawcy i biorcy. Czyli my w rodzinach, tutaj już mówię o relacjach męsko-damskich, spotykamy się w konkretnym celu albo żeby przerobić dawcę, albo żeby przerobić biorcę. I to jest gdzieś tam na planach duchowych umówione, że tu schodzimy, umawiamy się na wspólne życie i przerabiamy pewne kwestie, które są dosyć trudne. Teraz te czasy przymuszają do tego, żeby zrobić taką rewizję swoich ról w tych związkach i ktoś, kto był dawcą, musi się przeflancować na równowagę, czyli na symbiozę. I ten ktoś, kto był tylko biorcą, życie go bardzo gwałtownie i w bardzo przykry sposób przymusi do tego, żeby również wszedł w tę rolę symbiotyczną. Także taką najlepszą receptą, którą mogę się podzielić tutaj ze słuchaczami, to jest po prostu żyć zawsze w symbiozie.
Czyli żeby była równowaga w dawaniu i braniu. Bo wtedy, kiedy mamy takie zależności chore, gdzie albo ktoś bierze, albo ktoś tylko daje, wtedy tak naprawdę cała rodzina jest chora i ta osoba, która tylko bierze, będzie żądała coraz więcej poświęceń od tej drugiej osoby. A ta osoba, która ma program ofiary, tak się umówmy, będzie coraz więcej z siebie dawała. Jedna i druga osoba będzie niszczona na poziomach podświadomych.
[08:33] - Niestety trzeba przyznać wreszcie, że Era Wodnika to jest era partnerstwa przede wszystkim. Czyli wszystkie cechy, które możemy przypisać partnerstwu, to są cechy, które w tej chwili będą się bardzo mocno uwidaczniały, w kierunku których będziemy przyciskani i nakierowywani. Ale mogę powiedzieć tak, jak zwracam uwagę na klientów, jak opowiadają o różnych relacjach, to trochę związków się rozpada rzeczywiście. Natomiast jak wchodzę, to ta przyszłość i te nowe związki są dużo lepsze, dużo klarowniejsze, dużo bardziej zrównoważone. Większa szansa na to, żeby jedna i druga strona mogła pokazać swoje potencjały i je wykorzystać. Nie jest niszczona przez drugą stronę podświadomie oczywiście, bo mówimy przecież o programach, nie o tym, że ludzie się dobrali, żeby jeden był złośliwy i mordował życie drugiemu, bo przecież nie o to chodzi i nikt z taką motywacją ślubu nie bierze i nie decyduje się na związek. Po prostu wypalają się te nasze stare schematy myślenia, stare programy, stare projekcje. To, co do tej pory było stare po prostu. Ja jeszcze tutaj chciałabym zaznaczyć jedną rzecz, ale to już jest śmieszne i chciałabym tylko powiedzieć, że w pewnym sensie uświadomiłam sobie ostatnio, to nie à propos relacji, ale może następnego tematu, bo tak mnie tknęło teraz, bo tak mówimy o tym nowym, nowym, nowym. I nagle uświadomiłam sobie, że i ja Moniu, i ty zupełnie nieświadomie walczymy o nową ezoterykę.
I to chyba ze dwa czy trzy dni temu miałam takie olśnienie. Mówię: „Kurczę, co my robimy?” Przecież my rozbijamy te, że tak powiem, stare struktury myślowe ezoteryków, które są już tak przyklepane i ugruntowane i wszystkim się wydaje, że to tak będzie zawsze. Okazuje się, że ezoteryka szeroko pojęta tak samo wymaga zmiany i przetransformowania, jak i każda dziedzina. A tak jakoś na świecie się fajnie wydarza, że politykę ruszamy, historię ruszamy, materializm ruszamy, tylko tematu ezoteryki nie transformujemy. Przecież to jest też jakby jedna z części, ale to na marginesie à propos nowego. Wracamy do układów partnerskich.
[10:54] - Tak, ale jeszcze à propos tej właśnie nowej ezoteryki, że burzymy stare stereotypy, stare wzorce i świat ezoteryczny nie do końca chce nam to puścić płazem i umożliwić lekkie prześliźnięcie się przez temat. To muszę ci Reniu powiedzieć, bo o tym ci nie opowiadałam i słuchaczom, że dostałam taki e-mail, który nie był przyjemny. Dotyczył zanikania czakramów. No i oczywiście pani całą dyskusję tutaj chciała ze mną uskutecznić. Natomiast ja już przekroczyłam próg dyskusji. Ja się dzielę tylko wiedzą, nie neguję niczyjej innej wiedzy. Natomiast nie był to mail przyjemny, prawda? To oznacza, że nie wszyscy jeszcze ezoterycy, nie wszystkie osoby, które zajmują się duchowością są gotowi na przyjęcie nowych nurtów. Ale z drugiej strony Reniu, ta wiedza, którą my się dzielimy, przecież ona nie jest sprawdzalna. To jest wiedza oparta tak naprawdę na przeczuciach, na odczuciach, na naszym światopoglądzie, na naszym oglądzie całej tej sytuacji.
Tak naprawdę to fajnie kiedyś powiedziała właśnie Ewa Następnicka, że prawda jest jak dupa. Jeszcze raz to powtórzę. Po prostu każdy ma swoją. A ty dałaś taki przepiękny przykład ze słoniem i z mrówkami, że każda mrówka widzi tego słonia z innej perspektywy. Jedna widzi ogon i mówi: „Nie słoń to jest ogon”. Druga widzi paznokieć i mówi: „Nie słoń to jest paznokieć”. Tak samo z ezoteryką, postrzeganiem tych wszystkich nowych energii, wibracji, tego, co się dzieje, jest tak samo. Po prostu każdy z nas jest na innym poziomie świadomości. Nawet jak jesteśmy na jednym, to widzi ten poziom świadomości z innej strony. Więc kochani, nie kłóćmy się, nie obalajmy wzajemnie swoich światopoglądów, bo tak naprawdę nie wiadomo, kto z nas ma rację.
A może każdy z nas ma rację, bo każdy widzi to, co widzi, prawda?
[12:52] - Mhm. Ja bym powiedziała, że właściwie to, o co mi chodziło, to o to, żeby powiedzieć, że do tej pory ezoteryka się koncentrowała na tym, że pojawiają się mistrzowie, którzy mają określone idealne narzędzia do tego, żeby pracować nad sobą i uczą całą resztę ludzi. Natomiast w tej chwili nowa ezoteryka dla mnie oznacza świadomość, że każdy jest mistrzem dla siebie i mamy uczyć się wsłuchiwania w swoje własne wnętrze, w swoje własne serce i nasze poglądy, czy nasza świadomość ma wynikać właśnie z tego zakorzenienia się w tym sercu i swoim wnętrzu. I to automatycznie skutkuje tym, że nie oceniamy i nie atakujemy innych ludzi o ich światopogląd, bo jeżeli on wynika z ich serca, to wszystko jest w porządku. Są na drodze.
[13:42] - Dokładnie.
[13:42] - Nie wszyscy idziemy w tym samym punkcie w tej drodze.
[13:46] - Dokładnie.
[13:46] - W związku z tym to o to mi chodziło głównie, ale to zostawimy na inny temat. Możemy wrócić do związków i może zrobimy teraz tak jak wcześniej ogłosiłaś ostatnim razem na audycji, że mają prawo zgłosić się ludzie, którzy chcieliby, żebyśmy zastanowili się nad ich związkiem poprzez jasnowidzenie i to, co tam widzimy. Zgłosiły się osoby, tak jak mnie poinformowałaś. Wybraliśmy, wylosowaliśmy jedną parę. Może ogłoś.
[14:18] - Tak. To za chwileczkę ogłoszę. To jest Ania i Maciek. To jest para. Właściwie to Ania zgłosiła się, żeby obejrzeć ten związek. Jakie mają perspektywy, co mają do przerobienia. Co ich łączy, co ich dzieli. Jakie są szanse na to, żeby ten związek się ułożył. To co, Reniu, zaczniesz? Ja też się skupię.
[14:52] - Dobrze, to popatrzymy.
[14:57] - Ania i Maciek.
[15:12] - Zaczynasz?
[15:14] - Dobrze. Teraz tak, patrzę sobie na Anię i Maćka, oglądam całą ich sytuację obopólną, czyli patrzę jednocześnie na jedno i na drugie, co mają do przerobienia. Przede wszystkim jest informacja, że ci ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać w spokoju. Nie potrafią usiąść na spokojnie i jedno drugiego wysłuchać. Jest tam relacja raniąca, tak to czuję. Czyli nikt nie chce słuchać osoby, która od razu atakuje i rani. To jest absolutnie zrozumiałe, bo przyjmuje pozycję wycofującą się i czuje się zraniona. Czyli tam nie ma komunikacji. Po prostu tam o wielu rzeczach się nie rozmawia, a jeśli się rozmawia, to jest to komunikat raniący. Ci ludzie nie pozwalają sobie tak naprawdę i jedno, i drugie ma problem, bo nie pozwala sobie na życie w szczęściu.
Tam jest ciągłe zmartwienie. Wyczuwam, że mają programy obydwoje ciągłego zamartwiania się różnymi kwestiami. To nie dotyczy tylko kwestii związków, ale w ogóle pracą, domem, różnymi innymi relacjami. Czyli tam jest ciągłe zmartwienie. Dom jest nasączony egregorem pod tytułem zmartwień. Poza tym wychodzą z punktu widzenia logiki w tym związku, czyli cały czas logika. Umysł dyktuje im, co mają zrobić, jak mają postąpić. Nie kierują się absolutnie sercem, czyli można powiedzieć tak, ja jestem dosadna, wyrachowanie to się nazywa.
[16:43] - Ja bym do tego dodała jedną rzecz.
[16:45] - Jeszcze tylko dokończę, bo jak wyjdę z wizji, to już nie wejdę.
[16:47] - To już nie będziesz.
[16:49] - Tak. I jeszcze tutaj jest informacja, że żadne z nich nie ma ani pracy związanej z ich światłem, z ich potencjałem. To, że nie świecą własnym światłem w różnych innych dziedzinach w życiu, to też nie pozwala zbudować dobrego związku, dobrych relacji. To na razie tyle, a potem jak coś zobaczę, to jeszcze dodam.
[17:12] - Ja do tego bym dodała jeszcze jedną rzecz. Wydają mi się, co ciekawe, nie wiem, ile ci ludzie mają lat, ale w energii wydają się młodzi.
[17:22] - Bo to są młodzi.
[17:24] - Aha, rozumiem, bo to, co widzę, to widzę niedojrzałość i to, co zobaczyłam dodatkowo, to to, że mają, jak ty to kiedyś ładnie nazywałaś, sposób komunikacji roszczeniowej, że jedno jest nastawione i drugie jest nastawione z tej pary na to, żeby dostać to, co chce. Więc to chyba jest to samo, tylko innym słowem co ty mówisz, że jest tam brak takiej miłości w komunikacji. Jedną rzecz mogę dodać od razu, tak już nie mówiąc o wizji, tylko mówiąc o sposobie komunikacji. Bardzo fajną metodą kiedyś człowiek, nie pamiętam jego nazwiska, ale to chyba nie ma znaczenia w tej chwili, napisał wielką książkę na temat pięciu minut, żeby włączać stoper i uczyć się rozmawiać ze sobą przez pięć minut na stoperze. Czyli nastawiamy pięć minut dla jednej osoby. Kończy, ta druga osoba nie może się w tym czasie odezwać, tylko ma słuchać. Potem jest następna osoba, czyli mówienie naprzemienne z ograniczeniem czasowym i rozmawianie tak długo, aż znajduje się jakąś równowagę. Bo jeżeli ludzie mają problem z tego rodzaju komunikacją, to czasami jak się człowiek drugi uspakaja i naprawdę jest przymuszony fizycznie do słuchania drugiej osoby, to nagle coś mu klika w głowie, powiedziałabym tak. Drugą rzecz jeszcze, żebym o niej nie zapomniała, którą chciałam powiedzieć z wizji, to to, że nie mam odczucia, że będzie to ich ostatni związek.
[19:00] - Słuchaj, przepraszam, mogę ci przerwać na chwilkę? À propos tego, co powiedziałaś w ostatnim zdaniu jeszcze coś bym chciała dodać, czy poczekać, aż skończysz?
[19:08] - Nie moc, spokojnie.
[19:09] - Słuchaj, to co powiedziałaś, że nie są to ich ostatnie związki. Dlatego, że wychwytuję, że i jedno i drugie myśli o rozstaniu, o odejściu. Czyli oni tego związku nie mają ochoty budować. Rozumiesz? Oni się nastawili już na zewnątrz, czyli myślą, wychwytują sytuacje i chcą przyciągnąć coś nowego. A jeśli się w tej chwili rozstaną, to przyciągną kompletnie to samo, bo nie przerobili.
[19:39] - To są na wysokim.
[19:39] - Dokładnie, nie przerobili.
[19:41] - Ja to, co chciałam dodać, to właściwie to samo, co ty teraz powiedziałaś. Czyli dla mnie nie są to ich ostatnie związki i właściwie spotkali się po to, żeby przerobić pewne programy i są dobrze dostrojeni w sensie programów, co oznacza, że jest to trudny i w pewnym sensie męczący związek, ale z którego można wyciągnąć bardzo dużo korzyści dla samego siebie na przyszłość. To jest to, co ja widziałam.
[20:04] - Tak. Teraz jeszcze powiem tak, żeby dać trochę nadziei, niekoniecznie na utrzymanie związku, bo to przecież od Ani i od Maćka będzie zależało, czy będą chcieli na tyle zmienić swoje wibracje i podejście do nich samych, żeby utrzymać ten związek. Natomiast chciałabym zobaczyć, nawet z ciekawości dla samej siebie, czego potrzebuje Ania od Maćka, żeby lepiej i komfortowo się czuła. Potrzebne jest miłosierdzie. Oczywiście wchodzę na swoje skale i sprawdzam. Potrzebne jest jej wspieranie, energia zadowolenia, czyli żeby Maciek się uśmiechał i był zadowolony, że z nią jest. Energia prawdomówności, więc wyczuwa, że Maciek po prostu kłamie. Boże, ja jestem już taka szczera, że aż mnie to przerasta. Potrzebne jest jej partnerstwo, czyli potrzebny jest jej mężczyzna, który bierze współudział czynny w prowadzeniu domu, w opiece nad potomstwem, nawet żeby stanął przy przysłowiowych garach i coś jej pomógł. Patrzę co jest jeszcze.
Szczerość wychodzi, prawda? Czy coś jeszcze? Taka dbałość o nią, odpowiedzialność i zachwyt. Przecież każda kobieta też potrzebuje, żeby ta energia zachwytu w związku była. Nie ma co ukrywać, kobiety, my budujemy się z tego, jak nas ktoś kocha, ktoś nas podziwia, uwielbia. Właściwie można powiedzieć, że każdy człowiek.
[21:33] - Każdy mężczyzna dokładnie to samo. Może nad czym innym trzeba się zachwycać, ale generalnie chodzi o zachwyt.
[21:42] - Tak. To teraz, żeby Maćka jeszcze po matoszemu nie potraktować, to sprawdzamy, co jest Maćkowi potrzebne od Ani. Szczęście. Żeby Ania miała wibracje szczęścia, żeby dawała mu miłość, żeby była samowystarczalna i jemu dawała wolność. Pokój. Spokój temu człowiekowi jest potrzebny. Łagodność, pozytywne nastawienie do życia. Też dobroduszność wychodzi. Artyzm, żeby szanowała jego stronę twórczą i doceniała jego sukcesy. Jeśli to by u siebie przepracowali, uaktywnili te wibracje, to ten związek byłby idealny, dlatego że on się nie musi rozpaść.
[22:27] - Ja bym tylko powiedziała jeszcze jedną taką dodatkową rzecz. Powiedziałabym, że dla mnie w energiach są to jeszcze nie do końca dojrzali ludzie i problem jest w tym, że nie mogą tego przepracować i nie przepracowali tego do tej pory, ponieważ na poziomie świadomym nie zdają sobie sprawy ze swoich potrzeb. Czyli dla mnie są to ludzie, którzy jeszcze nie odkryli do końca siebie. Jakby zadać konkretne pytanie, co ona chce, a co on, i musiałaby usiąść i pomyśleć o tym, to ani jedna, ani druga strona dokładnie nie jest w stanie wejść na tyle głęboko w siebie, żeby wiedzieć, co potrzebuje. Czyli jest to ewidentnie związek uczenia się poprzez tego, czego nie chcemy, uczenia się, co ewentualnie chcielibyśmy w przyszłości.
[23:11] - Tak, to jest dosyć trudne. Ale takie słowa pokrzepienia, Reniu, dla Ani i dla Maćka. Może na koniec coś znajdziesz dla nich?
[23:22] - Sekundkę. Mogę powiedzieć tak. Ja niestety widzę dokładnie to samo, czyli to, że oni tak naprawdę na pewnym poziomie, może jeszcze nieuświadomionym, nie zdają sobie sprawy z tego, że wcale ze sobą nie chcą być. Czyli mogę powiedzieć, sami przekreślają w pewnym sensie podświadomie swoje szanse. Więc na pocieszenie powiedziałabym tylko jedną rzecz, taką bardzo ogólną, czyli taką, żeby zapamiętali to doświadczenie i każde kolejne doświadczenie traktowali wyłącznie jako doświadczenie, a nie jako cierpienie, jako pretensje do drugiej osoby, jako porażkę czy jakkolwiek. Tylko wyciągali wnioski z danych sytuacji i uczyli się dla siebie samych, jak najwięcej potrafią z danej sytuacji i budowali w ten sposób siebie.
[24:19] - Ja jeszcze też dodam, żeby wpuścili w swoje życie have fun, żeby mieli fun z życia, żeby po prostu otworzyli się na tę energię. Kochani, pracujcie po prostu nad tym. Nie przekreślamy.
[24:37] - Trzymamy kciuki.
[24:38] - Trzymamy kciuki. Absolutnie. Wszystko jest do odwrócenia.
[24:42] - Ich atutem jest to, że są młodzi. Mają chmurę czasu.
[24:46] - Tak. I też atutem jest chyba to, że Ania w ogóle zdecydowała się zadać to pytanie na antenie, ponieważ to jest naprawdę duża odwaga.
[24:55] - A ile lat mają?
[24:56] - Wiesz co, dokładnie nie wiem. To są dosyć młodzi ludzie.
[25:00] - Dobrze. Tak z ciekawości pytałam.
[25:03] - Właśnie, może jeszcze zdążymy. W takim układzie, jak nam tak szybko idzie, to mamy jeszcze tutaj Zgłoszenia to też wylosujemy sobie. Ale zanim przejdziemy dalej do rozpatrywania innych par, to chciałabym, kochani, wam polecić kilka pozycji książkowych, które mówią o tych starych relacjach najpierw, żeby rozpoznać siebie w związku. Więc polecam taką pozycję „Wredni ludzie”. Nie wiem, czy ty, Reniu, czytałaś. Joy Carter. Super pozycja.
[25:37] - Ale brzmi ślicznie.
[25:39] - Tak. I tych wrednych ludzi inaczej nazywa małymi hitlerowcami i umniejszaczami. Jest to świetna pozycja, która uczy nas rozpoznawania umniejszaczy, czyli ludzi, którzy zaczynają nad nami sprawować władzę i kontrolę. Ja to nazywam, że to są ludzie, którzy z nas tworzą pastwiska dla swojego ego. Oczywiście jestem tutaj bardzo brutalna w tym określeniu. To są mali hitlerowcy, którzy nas jakby zniewalają i wbijają w ziemię, nie pozwalają nam rozwinąć skrzydeł. Pozycja jest bardzo fajna. Służy do tego, żeby rozpoznać w życiu ludzi, których przyciągamy do siebie i pomóc nam podjąć decyzję, czy my dalej chcemy w tym tkwić i czy my w ogóle w tym tkwimy. Druga pozycja, która bardzo wpłynęła na mnie mocno, kiedy urodził się mój syn Konrad. To są stare książki, bardzo stare pozycje, ale można je jeszcze znaleźć.
To są „Toksyczni rodzice” Susan Forward. I to jest książka, która naprawdę zmieniła o 180 stopni mój światopogląd na temat roli rodzica w życiu małego człowieka, ale też pozwoliła mi się małymi krokami — ten proces trwał latami — uwolnić się od mojej rodziny urodzeniowej emocjonalnie, mentalnie i fizycznie. Dalej. Następna pozycja, która już pochodzi z nowej ery, z nowej ziemi, to są „Świadomi rodzice”. Nie wiem, jak się czyta to nazwisko i imię. W każdym razie na filmiku oczywiście to wszystko będzie wklejone. Będą tytuły i będą autorzy. No to tyle. To polecam wam te pozycje, kochani, naprawdę warto je może nawet nie mieć w swojej bibliotece, ale czy wypożyczyć, czy przeczytać i komuś innym oddać. Są to takie książki, które naprawdę uderzają w niektóre czułe strony.
Po prostu poszerzają nasz światopogląd. No i co? Żeby tak nie było nudno, to może byśmy też trochę powiedziały, zanim przejdziemy do konkretnych jeszcze opowieści o związkach osób, które się zgłosiły, o takiej odwiecznej walce i rywalizacji między kobietą a mężczyzną w tym starym świecie. Reniu, co ty na to?
[27:57] - No chętnie, bo mogę powiedzieć, doświadczyłam tego na własnej skórze. Też aniołkiem nie jestem i w tę gierkę typu walka kobiety i mężczyzny przeszłam sama. No i myślę, że dobrze jest sobie uświadomić, że to rzeczywiście istnieje, bo mogę powiedzieć chyba najgorszy problem, jaki ja miałam osobiście, nie wiem jak inni, to właśnie ten, żeby się sama przed sobą do tego przyznać, że rzeczywiście jest to odwieczna walka płci, że pewne konflikty wynikają ewidentnie z rywalizacji płci. I czy to będzie Krzysiu, Piotruś, Kaziu, Pawełek, czy jakikolwiek inny, to ta walka płci nadal będzie istniała. Czyli żebyśmy zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli to rozpoznamy, to wtedy przestajemy mieć takie emocjonalne odniesienie do konkretnego partnera w danym momencie, z którym jesteśmy czy w którym byliśmy. Tylko zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to pewien schemat nam zaszczepiony w jakiś sposób w naszej kulturze czy w ogóle w naszym świecie. Nie wiem, jak to jeszcze nazwać. W każdym razie dobrze jest, kiedy zda sobie człowiek z tego sprawę, ponieważ wtedy przestaje do tego podchodzić z takim brakiem dystansu, że to dotyczy każdej sytuacji. Czyli kiedy pogodzimy się z pewnymi rzeczami, to siłą rzeczy uczymy się z tym obchodzić w bardziej właściwy sposób. Że jeżeli pomijamy ten temat i udajemy, że nie, to tak możemy skakać z jednego partnera na drugiego i przy każdym znajdziemy coś, co nam nie pasuje, coś, czego nie dostajemy, coś, czego ten ktoś u nas nie docenia bądź nie widzi.
I tak naprawdę okazuje się, że tajemnica pogrzebana jest dokładnie w tej walce płci, tak jak zaczęłaś na samym początku mówić.
[29:55] - No właśnie. Kiedyś nawet rozmawiałam parę lat temu ze swoimi przyjaciółkami jeszcze w Warszawie. Siedziałyśmy sobie przy kawie wtedy jeszcze i mówimy tak: „Kurczę, coś Panu Bogu się pomyliło. Przecież to kobiety powinny być ze sobą tak naprawdę, bo my się świetnie dogadujemy”. Natomiast jest odwieczny właśnie konflikt między kobietą a mężczyzną, kompletne niezrozumienie swoich potrzeb, swoich umysłów. Ale tak naprawdę w momencie, kiedy przeczytałam pozycję „Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa”...
[30:30] - Też tak pomyślałam.
[30:31] - Tak, ale tu jest taka pułapka w tej książce, którą wychwyciłam. To jest kolejna pozycja Która ugruntowuje stare stereotypy roli mężczyzny i kobiety w życiu. Przecież stereotypowo mężczyzna jest jaki? Wojowniczy, nie może płakać, musi być silny, musi być filarem rodziny, musi zarabiać na rodzinę. Kobieta jest uległa. Jaka jeszcze kobieta jest archetypowo pojmowana? Miła, dobra, emocjonalna, opiekuńcza.
[31:04] - Poświęcająca się.
[31:05] - Poświęcająca się. Czyli mamy gdzieś tam-
[31:08] - Pilnuje ogniska domowego.
[31:09] - Tak, wespalka domowa.
[31:10] - I niespecjalnie inteligentna.
[31:12] - Nie może być inteligentna dlatego, że zagraża pozycji ego swojego mężczyzny, czyli samca. Mężczyzna ma być alfa. Ale to są wszystko sztucznie nałożone z zewnątrz archetypy, stereotypy myślenia o rolach, które tak naprawdę, jak pokazują w tej chwili pokolenia, były bardzo szkodliwe i zabijające prawdziwą naturę zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Dlatego, że przecież już dawno było udowodnione, że człowiek to jest anima animus, czyli złożenie z pierwiastka żeńskiego i męskiego. Czyli harmonię dopiero osiągamy wtedy, kiedy w kobiecie jest pierwiastek męski, a w mężczyźnie pierwiastek kobiecy. Czyli my jesteśmy i jednym, i drugim, więc my nie możemy w ogóle już myśleć tymi kategoriami, że mężczyzna ma ściśle określoną starą rolę, kobieta ma określoną starą rolę. My mamy z tych ról wychodzić. Czyli my możemy być w związku i mężczyzną, i ojcem, i pracującą kobietą utrzymującą dom. Ale mężczyzna ma prawo do wychowywania dzieci, ma prawo do emocjonalności, ma prawo do oglądania komedii romantycznych, ma prawo się załamać. Ma prawo mieć gorszy dzień.
To tylko te sztuczne normy spowodowały, że my wszyscy jesteśmy psychicznie chorzy. My mamy wszyscy skrzywioną psychikę. I jak przeczytałam właśnie tę książkę, mówię halo, halo. Książka bestseller. Ale co ona robi? Dodatkowo promuje-
[32:37] - Smackuje wzorca
[32:37] - ... i programuje nas w tych wzorcach. Dalej następna pozycja. „Mężczyźni kochają zołzy”. No cóż to jest? To jest uwznioślenie feminizmu w złym tego słowa znaczeniu. Feminizmu walczącego. Co to znaczy zołza? Zołza to jest kobieta, która dominuje nad mężczyzną, która go umniejsza. Poprzez to zyskuje nad nim władzę.
A najczęściej kobiety władzę uzyskiwały w grach, w manipulacjach seksualnością własną. Przecież ten mój ulubiony archetyp nierządnicy. Kobieta, która wykorzystuje swoje walory seksualne dlatego, żeby uzyskać władzę nad mężczyzną. To wszystko są chore wzorce, z których my już powoli wychodzimy. Dlatego, że zasilanie tych archetypów kobieta, mężczyzna, taka rola, taka rola zostały odłączone. I my w tej chwili żyjemy w czasach, kiedy jesteśmy bardzo pogubieni i wymieszani. Ale to jest dobre dlatego, że my zaczynamy odkrywać swoje prawdziwe jaźnie w tym wszystkim. Czyli najpierw jest chaos, ale z chaosu powstanie dwa nowe pierwiastki męski i żeński. Nie takie, jak były kiedyś. Nie wiem, czy Reniu ty to obserwujesz, ale ja po prostu patrząc w tej chwili energetycznie na to wszystko, co się dzieje z kobietami i z mężczyznami, widzę ten proces, on idzie ku lepszemu.
[33:57] - To znaczy ja mogę opowiedzieć naprawdę ciekawostki związane ze swoim warsztatem, ponieważ tak jak wiesz, pracuję nad nawiązaniem kontaktu w każdym z uczestników z własną podświadomością i z własnym wyższym ja. I najciekawsze dwa doświadczenia to były doświadczenia z mężczyznami. I co się okazuje? Po każdej z medytacji robimy rundkę, każdy mówi o tym, co przeżył. No i zazwyczaj kobiety mówią o tym, że ich małe wewnętrzne dziecko to dziewczynka, a mężczyźni mówią, że ich wewnętrzne dziecko to mały chłopiec. I nagle mam dwie niespodzianki. Okazuje się, że dwóch mężczyzn mówi, że ich wewnętrzne dzieci to dziewczynki.
[34:46] - No to jest cudowne, naprawdę.
[34:47] - W pierwszej opcji pomyślałam sobie kurde, coś tak sama się mocno skołowałam, ale myślę sobie nie, nie poddam się. Wchodzę w jasnowidzenie, patrzę, co to oznacza, nim zacznę komentować intelektualnie. No i wchodzę. I co się nagle okazuje? Nagle okazuje się, że to takie bardzo poważne doświadczenia. Jedne z pierwszych zalążków już właśnie łączenia się u mężczyzny ich wewnętrznej istoty dużo głębiej. Czyli to wewnętrzne dziecko staje się jakby dzieckiem Matki Ziemi. Czyli mężczyźni ugruntowują swoją kobiecą energię i ciągną energię z Matki Ziemi i w ten sposób się łączą. Czyli jest to w tych dwóch przypadkach dużo wyższy, większy, głębszy poziom połączenia z wewnętrzną istotą, czyli mogę już powiedzieć z taką istotą wielowymiarową.
[35:42] - No właśnie, to jest cudowne, co powiedziałaś.
[35:43] - Niesamowite to było. Po prostu przeżyłam to jako szok, a moje jasnowidzenie zaszokowało mnie tak samo, jak i tych uczestniczących.
[35:52] - No ale to naprawdę-
[35:53] - Ciekawa rzecz.
[35:55] - Przełom właściwie zaobserwowałaś, można powiedzieć.
[35:57] - Dokładnie przełom. I to takie pierwsze przypadki. I mogę powiedzieć jedną rzecz, ponieważ tu nazwisk nie mówimy, więc mogę sobie pozwolić na to, że jedną z tych osób był pan, który jest biznesmenem. Naprawdę olbrzymie pieniądze zarabia i dobrze żyje w tym świecie materialnym, a jednocześnie mogę powiedzieć rozwija się gdzieś duchowo, głęboko, bardzo mocno. I dla mnie to taki pierwszy promyk nadziei, że można zmienić społeczeństwo, można zmienić biznes, można zmienić politykę, można zmienić wszystko od środka.
[36:30] - No można. Tak, dokładnie. To od nas zależy. I tak naprawdę, drodzy panowie i drogie panie, specjalnie użyłam w odmiennej kolejności, bo zawsze się mówi drogie panie i drodzy panowie, czyli zawsze się-
[36:42] - To mówmy drogie panowie i drodzy panie.
[36:47] - Właśnie. Zmieniajmy swoje role. I chciałam ci opowiedzieć taką historię. I drogim słuchaczom chciałam opowiedzieć historię z własnego życia, kiedy właśnie życie, okoliczności zewnętrzne zmusiły mnie tak naprawdę, bo ja niechętnie się temu poddałam, żeby zobaczyć, jak naprawdę czuje się mężczyzna, który jest obciążony w stu procentach ciśnieniem, presją utrzymania rodziny, odpowiedzialności za kredyty, za wybudowanie domu, za utrzymanie tej sfery materialnej. Ja ci, Reniu, już chyba taką historię opowiadałam, jak nagle na mnie spadł obowiązek. Taki był okres w naszym życiu, że ja musiałam utrzymać rodzinę. Martwić się o opłaty, o rachunki, o wszystko, co do tej pory nosił na swoich barkach mój mąż. Ja sobie tak usiadłam i mówię: „Ja pitolę”. To jest niesamowita presja. To jest taka odpowiedzialność, że ten facet naprawdę przez tyle pokoleń...
Szacun. Naprawdę wielki szacun za to, co nosił. A ja tylko wymagałam: „Więcej zarób, przynieś, więcej zapracuj. Może kredyt weźmiemy, działkę się kupi, dom się wybuduje” Rozumiesz? I kobiety tak naprawdę nie zdają sobie też sprawy z tego, jakim obciążeniom ulegają mężczyźni. Ja dopiero tego dotknęłam, jak sama musiałam tę rolę przyjąć.
[38:17] - Ale mogę jeszcze? Przerwałam ci. Skończ.
[38:21] - Już teraz nie wiem, co chciałam powiedzieć. Dobra, wiesz co? Nieważne, mów.
[38:26] - Chciałam dodać drugą część dla równowagi, żeby tutaj kobiety nie poczuły się gorzej ze względu na to, że mężczyźni z kolei w ogóle sobie nie zdają sprawy z tego, jak wygląda sytuacja z odwrotnej strony. Że kobiecie wydaje się, że ona nic nie robi, tylko wymaga. Siedzi w domu i palcem kiwnie, troszkę posprząta, troszkę ugotuje i zajmuje się dzieckiem. Z kolei ta odpowiedzialność bardzo mocno spływa na kobiety i jest bardzo duże napięcie. Później, jeżeli są jakiekolwiek problemy z dziećmi, to oczywiście „ty nie dopilnowałaś i ty nie wychowałaś” i to wszystko idzie w kierunku kobiety. Więc mogę powiedzieć, niestety nasze społeczeństwo podzieliło nas na różne role i tak z jednej strony, jak i z drugiej strony jest to niezmiernie trudne. Ja miałam z kolei w swoim osobistym życiu sytuację, w której mój partner na jakiś czas zajął się opieką nad dzieckiem i dopiero wtedy zrozumiał, co to znaczy, jak trzeba się dzieckiem non stop opiekować. Ile w tym jest odpowiedzialności, ile trzeba myśleć, ile trzeba koncentrować się na drugiej osobie i w jaki sposób trzeba podporządkowywać swoje własne życie i swoje własne potrzeby dzieciom.
[39:40] - Tak.
[39:40] - Niestety dążymy w tej chwili coraz bardziej do równowagi. Ja jestem ewidentnie po tej stronie. Uważam, że te nowe związki — wróćmy znowu do tematu — mają polegać na partnerstwie i równowadze na każdym poziomie. Równowaga i sprawiedliwość nie oznacza, że ja dwie godziny siedzę przy dziecku i ty dwie godziny też musisz przy dziecku siedzieć. Nie o to chodzi. Natomiast chodzi o fakt, że musimy naprawdę zauważać i dawać szacunek i przestrzeń na swoje własne potencjały, na swoje własne potrzeby, na swoje własne uciążliwości, na swoje własne bolączki i dawać sobie do tego prawo i przez to pozwalać, żeby ci inni ludzie żyjący z nami mieli taką możliwość. Na przykład ja à propos nowych związków buduję cały czas ten nowy związek w tej chwili już i uświadomiłam sobie, że czasami wymagałam od męża, żeby on zauważył pewne rzeczy, a nagle olśniło mnie i myślę sobie: „Jak on może to zauważyć? Jasnowidzem nie jest”. A co się okazuje? Ja wymagam od niego, żeby on się domyślił.
[40:49] - Tak, to ten stary wzorzec.
[40:52] - I sama sobie na dodatek nie daję przestrzeni i czasu na to, żeby w tym, co chcę mu pokazać, najpierw usiąść, zauważyć to w sobie, dać temu miejsce, zakorzenić się temu, obojętnie co to będzie, czy to będzie lęk, czy to będzie zazdrość, czy to będzie gniew, czy to będzie pretensja, oczekiwanie, cokolwiek. Ale pierwszy krok to ja muszę sama to rozpoznać, sama w tym usiąść i z szacunku i miłości dla siebie samej dać sobie na to przestrzeń.
[41:20] - Tak.
[41:21] - A dopiero wtedy mam możliwość pokazania to partnerowi, żeby to zauważył. I to też jest ważne. Czyli takie zatrzymanie się w sobie czasami, chociaż na chwilę.
[41:31] - Także kochani panowie, kochane panie, wychodźmy ze starych ról, wymieniajmy się tymi rolami. Niech mężczyźni chociaż na chwilę zajmą się domem, zajmą się dziećmi. Mężczyźni kochani, pozwólcie swoim kobietom realizować swoje pasje i życie zawodowe, dlatego że tu już takich stałych podzielonych ról nie będzie. Te role po prostu odchodzą w zapomnienie i budujemy w tej chwili, tak jak Renia pięknie powiedziała, nowe relacje. Musimy sobie wiele rzeczy przebaczyć wzajemnie, bo naprawdę przez te pokolenia nieźle się poraniliśmy, pokaleczyliśmy i tak naprawdę tutaj też trzeba by było ruszyć temat pod tytułem nowe rodzicielstwo, bo to przecież z tego wynika, z relacji między kobietą a mężczyzną. W tej chwili idą czasy, kiedy nie będziemy się bać rodzić dzieci, nie będziemy się bać zachodzić w ciążę, dlatego że jak będziemy się dobierać w nowe relacje, w nowe związki oparte na miłości głębokiej, tej wielowymiarowej, nie na seksualności, nie na relacjach czysto fizycznych, tylko takich głębokich, duchowych, to będziemy się dobierać z poziomu duchowego, z poziomu duszy. Więc tutaj od razu będzie miłość i chęć do stworzenia tej trzeciej istoty w naszej rodzinie. Także nie będzie już problemu. Taką mam nadzieję, taką mam wizję, taką mam możną chęć duszy, żeby doświadczyć jeszcze takich czasów, kiedy dziecko jest mocno wyczekiwane, kiedy dziecko jest mocno kochane już w zamyśle, że powstanie.
[43:15] - Że się ma pojawić.
[43:16] - Że się ma pojawić, tak.
[43:18] - Myślę, że kolejny fajny temat byłby też nowa seksualność, bo też mam doświadczenia z tym i chyba warto byłoby się na tych różnych poziomach dzielić. A może w partnerstwie też możemy poruszyć to. Co myślisz na ten temat?
[43:31] - Oczywiście.
[43:34] - Bo mogę podzielić się swoimi własnymi osobistymi doświadczeniami z mężem, co zauważyłam i dlaczego uznałam, że jest to naprawdę nowe. Może to będzie bardzo intymne, ale myślę, że wielu ludziom pomoże pewne rzeczy zobaczyć. Uświadomiłam sobie nagle, w pewnym momencie, że już taka seksualność, czysta seksualność wynikająca z poziomu pierwszego, drugiego czakramu przestaje mnie interesować zupełnie. I w pierwszym fragmencie rzeczywiście się troszkę zmartwiłam, bo byłam przyzwyczajona do tego rodzaju reakcji i do tego rodzaju spotkań seksualnych, że był to dla mnie taki troszkę szok. Natomiast pozwoliłam temu się zadziać w sobie, pozwoliłam się obserwować, pozwoliłam być spontaniczną i nagle zauważyłam, że to jest proces we mnie, że on idzie w kierunku podniesienia energii w stronę czakry serca bardzo mocno i w tej chwili zauważam, że podniecenie nie wynika u mnie z poziomu pierwszego czakramu czy drugiego, tylko wynika z poziomu serca. Czyli już nawet powiedziałabym pożądanie czy podniecenie jest niewłaściwym słowem, bo jest to słowo ze starej struktury, więc może powiem to w nowy sposób, że energia wynika z innego poziomu i zupełnie inaczej przejawia się cała relacja. I naprawdę zaczęliśmy się tym cieszyć i bawić. Nie ma ona takich ograniczeń, jest dużo pełniejsza w sensie doświadczenia siebie jako istoty. I przestałam się tego bać, bo nagle uświadomiłam sobie, że to jest właśnie proces we mnie idący w kierunku nowego związku. Czyli jeżeli mówimy o związku, mówimy o partnerstwie, to mówimy też o seksualności, że po prostu zaczyna to iść w inną stronę.
I myślę, że coraz więcej osób ma tego rodzaju doświadczenia, które ja mam. Może nie wszyscy mają ochotę się z tym dzielić, bo jest to naprawdę intymna rzecz i bardzo głębokie przeżycie. Początek jest rzeczywiście bardzo fascynujący, potem jak wszystko, troszkę się z tym oswajamy. Natomiast początek jest naprawdę szokujący, powiedziałabym. I mogę powiedzieć, że chyba jest to ważny aspekt też partnerstwa, bo kiedyś partnerstwo się kojarzyło w seksualności z czymś takim, to stare partnerstwo, że ja muszę zabezpieczyć wszystkie chęci i wyobraźnię mojego partnera, a partner moje.
[45:58] - No właśnie.
[45:59] - I powiedziałabym to takie troszkę spłycone jest w kontekście tego, co teraz przeżywam i nazywam to nowym. Czyli w tym połączeniu w sercu, w miłości już przestaje mieć znaczenie spełnianie zachcianek seksualnych partnera.
[46:19] - Jest nowa jakość energetyczna właściwie w tej chwili tej energii seksualnej. Jest to takie podejście z tego, co ja obserwuję, to jest takie podejście bardzo cierpliwe. Czyli tutaj nie liczy się częstotliwość tych aktów miłosnych, ale jakość, tak bym to określiła. Jest taka prawda w tym akcie, nie ma nic takiego udawanego tak jak kiedyś. Często się mówi, że kobiety orgazmy udają.
[46:49] - Udają.
[46:50] - W tej chwili-
[46:51] - Mężczyznom jest ciężko.
[46:53] - Mężczyznom jest ciężko, dokładnie. Wszystko się myla u nich.
[46:57] - Stare schematy, że muszą koniecznie dać sobie z tym radę.
[47:02] - Natomiast w tej chwili jest taka prawda w tym wszystkim, że przychodzi moment, kiedy bez zażenowania możemy powiedzieć, że dzisiaj to nie jest ten dzień, że dzisiaj ja nie mam ochoty i partner czy partnerka nie obrażają się, są w pełni zharmonizowani z tą informacją, czyli czekają na ten moment, dają sobie przestrzeń, żeby jedna i druga osoba czerpała całymi garściami z tego, co się ma wydarzyć. I tak jeszcze obserwuję właśnie w tej nowej energii seksualnej, że nie będzie lęku, że w miłości fizycznej ludzi, w tym starym schemacie było bardzo dużo lęków. Lęków dotyczących pamięci komórkowej, wydarzeń z poprzednich wcieleń, traum z tego wcielenia. Bardzo dużo lęków. Czyli można powiedzieć, że ten seks był trochę jak nerwica natręctw, bo jedni sobie wyładowywali te emocje, a inni się tak panicznie bali, że w ogóle od tego odchodzili.
[48:06] - Bardzo mi się podoba to słowo nerwica natręctw.
[48:10] - Także w tej chwili od tej energii nerwicy natręctw odchodzimy i to będzie pełna odwaga, pełne otwarcie. W tym kierunku nas energie prowadzą. Także jeśli jedna strona w związku nie będzie na to gotowa, to wiadomo, że druga chcąc doświadczać takich nowych wibracji, nawet erotycznych, to będzie szukała nowego partnera, żeby tego doświadczyć. Bo my mamy prawo, też trzeba powiedzieć, że my mamy prawo do zmiany partnerów wtedy, kiedy się miłość wypala, uczucie się wypala.
[48:44] - Do rozwoju. Mamy prawo do rozwoju.
[48:45] - Tak, dokładnie. Kiedy my potrzebujemy innych doznań, innych bodźców, żeby się dalej rozwinąć, to też musi przyjść takie zrozumienie, że rozchodzimy się bez żalu i bez pretensji. Takie energie idą, czy my chcemy, czy my nie chcemy, to wchodzi rzecz w energię.
[49:05] - Tak. Czyli może się okazać, że jak to Wodnik i Uranek, planeta Uran rzeczywiście wpłynie też bardzo mocno na zmianę różnych statusów, czyli statusów małżeństwa, statusów różnych rzeczy, takich mocno oficjalnych. Ale to na razie jest tylko taka zajawka. Zobaczymy jak to będzie szło dalej. Mam nadzieję, że wszystko w dobrą stronę, bo tak rzeczywiście te energie idą i ludzie, którzy się deklarują na ten rozwój, ale naprawdę rozwój duchowy i tu nie mam na myśli rozwoju intelektualnego i zmieniania kościołów z jednego kościoła na drugi, tylko po prostu rozwoju duchowego, czyli budowania kościoła w swoim własnym wnętrzu.
[49:45] - Właśnie. Czyli drogie feministki Muszę was zmartwić, ponieważ nie będzie ani matriarchatu, ani patriarchatu.
[49:56] - Tak.
[49:57] - Będą to związki partnerskie, będą relacje partnerskie, będą przyjaźnie partnerskie oparte na głębokiej wolności i wzajemnej akceptacji wszystkiego, co się wydarza bez oceny. Także tutaj zwracam się do chyba największej feministki w Polsce, pani Kazimiery. Jak to odmienić? Pani Kazimiero Sztuko.
[50:21] - A nie znam.
[50:23] - Mam dla pani takie informacje, że czas feministek tak naprawdę się kończy. Tak samo jak czas mężczyzn, którzy są despotyczni, się kończy, tak samo czas feministek. Chociaż mam duży do nich szacunek, bo trochę też nam tych praw wywalczyły.
[50:40] - Na określony czas zrobiły bardzo dobrą pracę, tu nie można powiedzieć tak.
[50:45] - Dokładnie.
[50:45] - Jak wszyscy zresztą. Każdy stopień, który przeżyliśmy, jest stopniem, który pozwolił nam być w tu i teraz. Czyli nie ma co przekreślać poprzednich rzeczy, ale należy być otwartym na nowe. To jest miarą rozwoju, na ile jesteśmy otwarci na nowe.
[51:02] - No właśnie.
[51:03] - Czy jako społeczeństwo, czy jako społeczeństwo globalne wszechświata.
[51:07] - To teraz wrócimy sobie do tych osób, które jeszcze się zgłosiły. Ja tutaj mam wykaz, Reniu, imion i nazwisk, więc tutaj mogę być stronnicza, bo niektóre te osoby znam, bo to są też osoby, które u mnie korzystały z usług.
[51:25] - Czyli znowu ja mam losować?
[51:27] - Tak, mamy od jeden do trzy.
[51:30] - Od jeden do trzy. Dwa.
[51:32] - No to mamy Angelika i Andrzej. Angelika, serdecznie cię pozdrawiam.
[51:37] - Andrzejku też.
[51:39] - Tak. Andrzej pewnie nie słucha naszej audycji, ale może posłucha.
[51:45] - Może.
[51:46] - Powiemy, co w tarcie szczypie. Angelika i Andrzej. Patrzymy. Związek, ich relacje wzajemne i o co tutaj chodzi. Jak coś widzisz, Reniu, to mów pierwsza. Ja się przygotowuję.
[52:13] - No wiesz co? Patrzę właśnie. Ja tylko zauważyłam, że ja rzeczywiście potrzebuję takiego osobistego pozwolenia, bo widzę, że mam blokadę w momencie, kiedy ta osoba się do mnie nie zgłasza. To też ciekawe. Teraz zauważam, że muszę się przez to przebijać i intelektualnie przypominać sobie, że przecież dali zgodę.
[52:34] - Dali, tak. Angelika dała zgodę.
[52:36] - Tak. A mam rzeczywiście taki opór.
[52:39] - To może ja zacznę.
[52:41] - Wiesz co? Powiem jedno zdanie. Powiem tylko to, że powiedziałabym do pani Angeliki jedną ważną rzecz. Bo to, co widzę, to widzę taki pewien rodzaj stronniczości w jedną stronę. Powiedziałabym, że żeby stworzyć właściwy związek, zrównoważony, to trzeba starać się i pokazywać swoje własne potrzeby i dawać miejsce na przestrzeń dla siebie samej, ale też nie zapomnieć o tym, że trzeba dać dokładnie to samo prawo osobie z naprzeciwka. Natomiast u pani Angeliki widzę to troszkę jednostronnie, tak jakby patrzyła tylko z poziomu siebie na sytuację i kompletnie zapomniała, że jest jeszcze druga strona, która może to widzieć zupełnie inaczej. To jest ta chwila, co spojrzałam na tą panią Angelikę. Jak ten pan ma?
[53:31] - Andrzej.
[53:33] - Andrzej. A dla mnie pan Andrzej jest taki troszeczkę w tym kontekście wycofujący się. W sensie takim, że nie ma siły się przebić, nie ma siły pokazać siebie. W związku z tym wewnątrz się wycofuje, a na zewnątrz pokazuje taki stosunek luzacki, że on niczym się nie przejmuje, że w ogóle wszystko jest w porządku. Czyli omija temat w sobie samym. No tak, w sobie samym. Dokładnie.
[54:05] - No dobrze, to teraz ja przejmę pałeczkę, ponieważ ja akurat tych ludzi znam. Znam i Andrzeja, i Angelikę. Mogę zaobserwować z perspektywy ich rozwoju i jak sobie patrzę, to sama jestem w szoku, dlatego, że można powiedzieć, że idzie ku dobremu. Mimo tego, co powiedziałaś, to się wszystko zgadza. Ale jeszcze dodam, że bardzo dużo jest pracy zrobionej i przez Angelikę, i przez Andrzeja, jeśli chodzi tutaj o dobre ułożenie się w tym związku. Co mogę powiedzieć, żeby jeszcze poprawić dalej te relacje, bo ja tutaj absolutnie bym się bardzo obkłócała, żeby oni się z takimi myślami nosili, żeby się rozstawać, bo widzę bardzo duży potencjał, żeby jednak ta rodzina była pełna w całości i naprawdę stanowiła te relacje, o których myśmy mówiły tutaj przez prawie całą audycję, te nowe. Tylko żeby się zająć kreowaniem. Także Angeliko, kochanie, to jest czas, żebyś kreowała swoje życie. Nie kreowała życia Andrzeja, tylko swoje. A Andrzej tak samo.
Tutaj ta sama informacja dla niego, żeby kreował swoje życie, swoje potrzeby realizował, a żebyście znajdowali tylko drobne punkty wspólne. Drobne. Żeby jedno życie nie nakładało się na drugie. Widzę, że tutaj dużo spokoju weszło w ten związek w porównaniu z tym, co kiedyś to oglądałam, że zaczynają uczyć się wzajemnej komunikacji. Uczyć to nie znaczy, że już to robią.
[55:43] - Potrafią.
[55:44] - Uczą się dopiero wzajemnego spokoju i tej relacji spokojniejszej. No i tutaj pokazuje się, że zarówno jedno, jak i drugie Będzie uaktywniać swoje twórcze i artystyczne strony, więc wydaje mi się, że mniej koncentracji będzie teraz na rodzinie, a więcej koncentracji na uwalnianiu swoich pasji. Kochani, ja trzymam osobiście za was kciuki.
[56:11] - Ja nie znam, ale też mogę trzymać.
[56:14] - I absolutnie nie myślcie, jak to Renia pięknie mówi, w kontekście rozejścia, tylko budujcie ten związek, bo jest absolutnie wspaniały potencjał. Tylko błagam, zejdźcie ze swojego ego.
[56:31] - Tak, to prawda.
[56:32] - To tutaj mamy drugą. Czy coś jeszcze byś chciała tutaj do Angeliki i do Andrzeja powiedzieć, Reniu?
[56:46] - Właściwie powiedziałabym, że ja to troszeczkę inaczej formułuję, ale w sumie jest to dokładnie to samo, co ty mówisz, bo na przykład ja widzę, że ich drogi się troszkę rozchodzą. Ale to, że się rozchodzą, to nie znaczy, że oni się rozchodzą jako związek, tylko bardziej angażują się w swoje własne życia, w siebie samych, stają się silniejsi, stają się bardziej zdystansowani, jeżeli wchodzimy w przyszłość i w ich potencjał. Ale jednocześnie widać troszkę te życia jedno obok drugiego. Ja z kolei bym powiedziała, żeby nacisk kłaść główny na miłość. Czyli nie na ego, tak jak mówiłaś, tylko na miłość. Na miłość i do siebie samych, i do siebie nawzajem. I to powinno być siłą przewodnią. Bo pamiętajmy o tym, że te nowe związki to nie tylko mają być związki, że ludzie mają swoje własne życia i w nich się realizują i mają żyć kompletnie osobno, tylko ma ich łączyć wspólna radość z tego, że kreują swoją rzeczywistość, że wspierają się nawzajem, ale nie w taki stary sposób wsparcia, że jeden wiesza się na drugim, tylko że jest to po prostu energia i cieszymy się tym oboje i zdajemy sobie sprawę, że na pewnych poziomach jesteśmy jednością, a w przypadku rodziny łatwiej nam to pojąć, czy doświadczyć.
[58:14] - No właśnie.
[58:14] - Troszeczkę mi tego brakuje w tym związku, ale tak jak mówię, to jest początek, tak jak mówiłaś ty, więc może to jest związane z tym, a nie z jakimś dramatem przyszłym, tylko po prostu z tym, że są w procesie. Ten proces cały czas się dzieje i nie należy się poddawać oczywiście.
[58:37] - Tak. To jeszcze mamy dwie osoby. Trochę chyba czasu jeszcze zostało. Reniu, ty tam kontrolujesz czas?
[58:45] - Wiesz co, jest 24 po, więc nie wiem, czy mamy jeszcze czas na te dwie osoby, ale ponieważ nie obiecywałyśmy ile osób zrobimy, a zrobiłyśmy już dwie pary, to możemy się z reszty wyłgać na dzisiejszy dzień i może jeszcze jakoś zakończyć tę audycję. Może masz jakiś pomysł na zakończenie, takie uogólnienie, żeby nie skończyła się ta audycja tylko na tym, że mówimy o tych parach, tylko jakieś takie bardziej zwięzłe parę zdań na ten temat. Masz coś takiego?
[59:19] - Nie mam w głowie, ale coś może wyprodukuję naprędce, jak się mówi. Kochani, dzisiejsza audycja dotyczyła relacji Nowej Ziemi. Tytuł oczywiście zaczerpnięty z Eckharta Tolle'a „Nowa Ziemia”. Również zachęcam do przeczytania tej pozycji i do oglądania filmików na YouTubie z Eckhartem Tollem. Wspaniała osobowość, nowy filozof nowej ery, przełomowa pozycja. Bądźmy, kochani, bezpieczni, czujmy się bezpieczni w związkach, bo jeśli poczujemy się bezpiecznie, to wtedy będziemy wychodzić z ery lękowej i poprawi nam się życie na różnych płaszczyznach. Promujmy siebie w związkach tak naprawdę, a jeśli będziemy promować siebie w związkach, to natychmiast te osoby, które z nami żyją, też na tym skorzystają, bo nauczą się promować też siebie. Czyli mamy wzajemną korzyść z tego, bo zyskamy wolność. A w tych nowych związkach przecież, Reniu, tak naprawdę chodzi o wolność, prawda? Żebyśmy się wzajemnie nie zwalali, tylko żeby każdy z nas mógł realizować własną ścieżkę życiową i żebyśmy odnajdowali wspólne punkty, które nas połączą, a nie żebyśmy szli albo ścieżką męża, albo ścieżką żony, prawda?
[01:00:39] - Tak. Ja bym do tego jeszcze dodała jedną rzecz. Dajmy sobie na to wszystko czas i nie zapominajmy o tym, że jesteśmy w trzeciej rzeczywistości. Że tutaj czas jest w jakiś sposób ważnym znacznikiem. W związku z tym nie podejmujmy decyzji nagle, że już tak jesteśmy zmęczeni, a tutaj mówiły jasno, widzę, że to powinny być nowe związki, a ten to jest stary byle jaki. W związku z tym musimy go zostawić i wejść w nowy, kolejny związek nowej ery. Raczej bym powiedziała, że to wszystko jest proces, tak jak we wszystkim tutaj na tej ziemi. W związku z tym jeszcze raz powtarzam dajmy sobie na to czas, dajmy sobie cierpliwość, obserwujmy to i nie podejmujmy nagłych, nieprzemyślanych decyzji, tylko naprawdę wsłuchujmy się w siebie i w swoje wnętrze. To, co ono nam chce powiedzieć. Chyba to bym chciała powiedzieć głównie.
Halo, Moniu?
[01:01:38] - Przepraszam, znowu mi się coś rozłączyło. Tym razem nie kosmici, tylko podniosłam słuchawkę do góry.
[01:01:47] - W każdym razie ja już podsumowałam. Jeszcze chciałabym powiedzieć jedną rzecz. To tak na koniec, jak zawsze kończymy. Czyli z Monią można się skontaktować poprzez jej e-maila. Podaj e-mail Moniu.
[01:01:59] - Tak biedronka2406@gmail.com. Zapraszam też na naszą, moją i Jarka stronę internetową metodaddw.pl i oczywiście na mój ukochany blog Zmiany 2012. Chociaż już powinnam dawno zmienić hasło.
[01:02:18] - Zmiany 2013. Tak.
[01:02:21] - Zapraszamy bardzo serdecznie. Ireniu, powiedz, gdzie można cię znaleźć i powiedz też trochę o swoich warsztatach, bo już zbliżamy się wielkimi krokami do drugich twoich warsztatów.
[01:02:31] - Tak, to zacznę może od tych warsztatów. Warsztaty odbywają się w Warszawie czwarty, piąty maja. Jak wspomniałam wcześniej, są to warsztaty oparte bardzo mocno na praktyce medytacyjnej. Oczywiście posługuję się tam też jasnowidzeniem. Warsztaty trwają dwa dni. Jest to taka dosyć poważna praca nad sobą, połączenia ze swoim wewnętrznym dzieckiem, integrowania swojej jaźni, integrowania swoich traum, połączenia ze swoim wyższym ja i wskazówki, jak pracować w połączeniu w całościowej jaźni, istocie ze sobą i kreować nową rzeczywistość. To jest właściwie wszystko. Natomiast na temat warsztatów szczegóły można się dowiedzieć na mojej stronie. Ona jest na tym filmiku na początku, bo to jest niemieckie słowo www.hellseher.pl. Hellseher oznacza po niemiecku jasnowidzące.
I oczywiście korespondencja na e-mail renatajasnowic pisana razem małymi literami @gmail.com. Więc wszystkich zapraszam.
[01:03:39] - Także zapraszamy, szukajcie z nami kontaktu. Zapraszamy na sesje również jasnowidzenia.
[01:03:45] - Indywidualne bądź przez Skype'a.
[01:03:48] - Tak. Jeśli ktoś by chciał swoje związki obejrzeć w sposób intymny, nie na antenie, to zapraszamy.
[01:03:57] - Tak.
[01:03:57] - Tak, takie usługi też są dostępne u Renaty i u Moniki. Także co? Powolutku się będziemy żegnać, kochani.
[01:04:08] - Tak, tak. Żegnamy wszystkich i mamy nadzieję, że każdy, który tego słucha, coś dla siebie nowego wyniesie bądź coś pokrzepiającego, bądź coś zrozumie na ten swój sposób. Także dziękujemy wszystkim i żegnamy się.
[01:04:25] - Tak. I jeszcze dziękujemy bardzo mężczyznom, którzy piszą maile, że słuchają naszej audycji i mówią, że jesteśmy wspaniałymi i mądrymi babkami i że mamy dużo mądrego do powiedzenia. Bardzo wam słuchajcie chłopaki, dziękujemy, bo to jest naprawdę rzadkie jeszcze, jeszcze rzadkie, że mężczyźni doceniają mądrość kobiet. Także bardzo wam-
[01:04:48] - Ale idzie nowa era. Wszystko się zmienia.
[01:04:52] - Także kochani ściskamy mocno i do usłyszenia w następnej audycji. Tytuł zobaczymy, o czym będziemy rozmawiać.
[01:05:02] - Do usłyszenia.
[01:05:02] - Do usłyszenia. Pa.
[01:05:04] - Do usłyszenia. Pa.
[01:05:06] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelenata.com.