[00:02] - Café de Flore. Zapraszają Renata Engel i Monika Jakubczak.
[00:10] - Halo, halo! Witamy ponownie w Café de Flore po dłuższej przerwie. Witają się z państwem...
[00:20] - Monika Jakubczak.
[00:24] - Witają się z państwem Renata Engel i Monika Jakubczak. I znowu śmiesznie zaczynamy. Ale dzisiaj wjeżdżamy z bardzo poważnym tematem, który brzmi... Reniu, przypomnij.
[00:40] - Dzisiaj zajmujemy się tematem przeszczepów różnych narządów. Oczywiście zaznaczam od razu z punktu widzenia jasnowidzów, ale to będziemy mówić dalej. Temat przeszczepów.
[00:54] - Okej, dzisiaj mamy temat bardzo kontrowersyjny. Tak naprawdę w mediach rzadko mowa jest o tym, jakie są konsekwencje, powiedzmy, energetyczne i duchowe, bo fizyczne to wszyscy wiemy. Jest powiedziane, że ratuje życie, bo swoje organy zostały zniszczone, więc w kolejce ludzie czekają po przeszczepy osób, które w warunkach tragicznych odchodzą. Więc spojrzymy na to wszystko z punktu widzenia energii i z punktu widzenia duchowości, trochę takich praw kosmosu, prawda, Reniu? Wydaje mi się.
[01:35] - Tak.
[01:36] - Raczej tak myślę, bo już na wszystkich innych poziomach to raczej ten temat jednak jest przemyślany przez różnych ludzi i powiedziałabym o tyle trudny, że pewne prawdy kosmiczne są trudne do przyjęcia w sytuacji, w której ci ludzie się znajdują czy my byśmy się znaleźli. Mogę powiedzieć, wymaga to określonego spojrzenia w określonym kierunku i w określony sposób. Na pewno jest to temat kontrowersyjny i rozumiem, że gdyby to dotyczyło czy mnie, czy moich dzieci, to też bym się troszkę nad tym zastanawiała. Chociaż mam tę umiejętność wglądu w energetykę, to jednak tutaj są różne poziomy, łącznie z emocjonalnym. Myślałam dzisiaj o tym temacie sporo. Jaką decyzję bym podjęła we własnej sprawie czy w sprawie najbliższych. I powiem szczerze, że nie wiem. Na dzień dzisiejszy nie wiem. Nie chcę się opowiedzieć ani za, ani przeciw. Natomiast obiecałyśmy, że obiektywnie, zgodnie z tym, co widzimy, będziemy mówić.
Ale to nie oznacza, że na poziomach takich czysto logicznych, czysto ziemskich, czysto ludzkich jest nam prosto to powiedzieć, bo my już wiemy, co chcemy powiedzieć, bo my sobie już to wcześniej obejrzałyśmy. Reniu, to co? To lecimy. Zaczniemy omawiać ten temat. Czy chciałabyś zacząć?
[03:11] - Może zaczęłabym od takich naukowych rzeczy najpierw i powiedziałabym jedną rzecz. Z tego, co śledziłam, ale to pewnie nasi słuchacze też niejednokrotnie śledzili takie sprawy czy rzeczy, to okazuje się, że naukowcy w tej chwili już coraz bardziej mówią o tym, że w każdej komórce naszego ciała jest zawarta cała informacja o naszej istocie. Tak o istocie energetycznej, jak i o istocie fizycznej, jak i o istocie emocjonalnej. W związku z tym, jak sama nazwa wskazuje, w każdej komórce, to już na pewno w naszym organie znajdują się te informacje. W związku z tym już jest jedno pytanie: jak to się ma do tego, że nasz organ z naszą informacją, chociażby genetyczną, dajemy drugiemu człowiekowi, który ma zupełnie inne informacje. Wyposażeni jesteśmy w te informacje, chociażby genetyczne, dlatego, że przyjęliśmy takie ciało. Dlatego, że zdecydowaliśmy się na takich rodziców. Dlatego, że zdecydowaliśmy się podjąć określonych wyzwań, przeżycia określonych sytuacji życiowych tutaj. W związku z tym jak to się ma? To takie jedno pytanie, co mi się kojarzy.
Druga rzecz ciekawa też naukowo, że właściwie każdy człowiek, który dostanie inny narząd do swojego ciała, czyli powiedziałabym dostanie ten przeszczep, to okazuje się, że jego organizm zawsze odrzuca. Nie znam przypadków, w których nie odrzuca. Trzeba brać specjalne leki, które powodują, że organizm nie dostaje tej informacji, że jest to ciało obce i wtedy nie odrzuca, ale nie odrzuca tylko pod wpływem leków. To dla mnie też jest to informacja, dlaczego organizm to odrzuca.
[05:09] - No właśnie.
[05:11] - Więc tutaj już mogą być pytania do jasnowidza. Po takim wstępie, powiedziałabym troszkę połowicznie naukowym.
[05:19] - Właśnie, jest bardzo dużo dowodów na to zebranych przez naukowców, przez lekarzy, którzy zajmują się transplantologią na całym świecie, udowodnionych, udokumentowanych, że pamięć ciała istnieje. I tutaj chciałabym podać taki przykład 10-letniej dziewczynki ze Stanów Zjednoczonych. To była bardzo głośna sprawa w Stanach Zjednoczonych. 10-letnie dziecko zostało zamordowane i to serduszko, takie maleńkie, dostała ośmioletnia dziewczynka, która czekała na przeszczep. Po tym przeszczepie, za kilka tygodni czy miesięcy, już nie znalazłam tego w danych, kiedy się zaczęły koszmary nocne, kiedy we śnie przeżywała śmierć tamtej dziewczynki i we śnie widziała twarz mordercy. I dzięki temu, że miała te koszmarne sny, zgłosiła rodzina na policję, bo zaczęli podejrzewać, że to może być prawda. Policja potraktowała to naprawdę poważnie. Zrobiono portret pamięciowy tej osoby ze snu i okazało się, że ta mała ośmioletnia dziewczynka trafiła w dziesiątkę. Portret był zrobiony i morderca został ujęty, przyznał się i został osądzony. Takich spraw jest sporo, chociaż tak jak śledziłam badania naukowe, w cudzysłowie powiem „rzetelne”, to twierdzi się, że takie przypadki się zdarzają, ale jest ich bardzo niewiele.
Oglądałam też przepiękny film, już dosyć dawno, jakieś pół roku temu, „Przeszczepione wspomnienia”. Polecam wszystkim. Jeszcze raz powtórzę tytuł: „Przeszczepione wspomnienia”. Można go znaleźć na YouTube, można go online w internecie wyszukać lub wypożyczyć z wypożyczalni. Wspaniały film dokumentalny, gdzie są przytoczone badania naukowe dotyczące pamięci ciała i w jaki sposób osoby po przeszczepie, kiedy dostają organ, odczuwają nową, nieznaną swoją część. A tak naprawdę to nie jest ich część, ich zaprogramowanie, tylko zaprogramowanie dawcy. Film jest przepiękny, bardzo przystępny, optymistyczny z jednej strony, ale z drugiej strony dający do myślenia. I tutaj już chyba przyszedł taki moment, że trzeba by było to obejrzeć troszkę czy opowiedzieć o tym, co zobaczyłyśmy. Ireniu, oddaję ci głos. Jesteś odważniejsza dzisiaj.
Ja zdecydowanie nie.
[07:54] - Dobrze, ja mogę, tylko wolałabym, ponieważ szczegółowych pytań sobie nie zadawałam, bo sama ze sobą niespecjalnie umiem pracować i bardziej nastawiłam się na pytania, więc może ciebie bym poprosiła, żebyś zadała pytanie. Na przykład jak to się ma do energetyki ciała, czy jakkolwiek to formułujesz.
[08:10] - To powiem tak: czy przeszczepy, czyli wszczepianie w nasze ciała z punktu widzenia ciała fizycznego, są do końca bezpieczne? Chodzi mi o to, czy w tym przeszczepionym organie nie są zawarte komunikaty destrukcyjnych przeżyć tych osób, które zginęły śmiercią tragiczną. Czy może zdarzyć się albo czy widzisz, Reniu, że te programy są wdrukowywane w nasze ciała? Nie mówię w nasze. Osób, które po prostu tym przeszczepem-
[08:46] - Już widzę, więc mogę ci powiedzieć. Powiem tak: już na poziomie ciała fizycznego widzę bardzo ciemną energię z przeszczepionych organów. Czyli powiedziałabym, przeszczepione organy może na poziomie czysto fizycznym jako organ są zdrowe, czyli lekarz powie, że jest to zdrowy organ, który nadaje się do przeszczepienia. Natomiast dla mnie energetyka tego organu jest już bardzo mocno zaburzona. Ciemny kolor nie kojarzy mi się z niczym specjalnie fajnym i dobrym. W związku z tym już samo to jasnowidzenie mnie przekonuje. Ja chyba bym się nie decydowała na przeszczepy, chociaż zdaję sobie z tego sprawę, że są to trudne życiowo decyzje, bo inaczej jest, jak mówisz o tym, jak jesteś zdrowa i wszystko jest w porządku, a inaczej jeżeli jesteś chora i czekasz, i chcesz przeżyć, chcesz mieć wnuki, chcesz odchować dzieci i tak dalej. Natomiast ja w swoim życiu postawiłam bardziej na energetykę niż na fizyczne rzeczy i niejednokrotnie stawiałam w sytuacji wyborów bardzo trudnych. I mogę powiedzieć, jak patrzyłam na siebie i na swoje reakcje, to zawsze szło to jednak w stronę duchowości czy w stronę energetyki. W związku z tym powiedziałabym, dla mnie nie jest to bezpieczne.
Jak wchodzę, obserwuję proces dalej, to mogę powiedzieć: ta ciemna energia, już zaburzona, nazwijmy ją zaburzoną, wchodzi i łączy się z naszymi rzeczami. Dla mnie to jest bardzo duża ingerencja. Ingerencja już powiedziałabym wchodząca w co? Wchodząca w plany życiowe nawet danego człowieka. Bardzo mocno. I nie nazwałabym tego specjalnie pozytywną. Chociaż jeszcze raz zaznaczam, nie chcę tutaj prowokować ludzi do dyskusji na ten temat w takim sensie, żeby ktoś mi pisał e-maile czy na blogu, że ja nie wiem, co to znaczy, bo nie byłam w tej sytuacji i tak dalej. Bo ja cały czas to podkreślam, że wiem, że nie wiem. W związku z tym nie chcę wchodzić w żaden tego rodzaju dialog, tylko chcę po prostu powiedzieć i podzielić się tym, co widzę w danej sytuacji. I każdy człowiek ma swoją wolę i każdy człowiek sam dla siebie w swoim własnym życiu zdecyduje, co dla niego w danym momencie jest ważniejsze i co wybiera.
[11:06] - Właśnie.
[11:07] - To wszystko.
[11:07] - To wszystko na teraz.
[11:09] - Na tą chwilę.
[11:10] - Tak, na tę chwilę. Więc ja sobie obejrzę tak naprawdę, bo pytanie zostało zadane. Ja też się przyjrzę z tej perspektywy, czy to jest bezpieczne z punktu widzenia naszego oprogramowania lub jego braku. I tak patrzę właśnie w tej chwili, muszę się połączyć, wejść na oddział transplantologii, bo nie znam żadnej osoby, która w moim życiu się przewinęła, która ma organy przeszczepione, więc ja nie znam tej energii. Rozumiem, ale ja nie, więc muszę się gdzieś tam wepchnąć i znaleźć tę odpowiedź. Więc muszę powiedzieć tak: rzeczywiście potwierdzam to, co Renia widziała. W momencie przeszczepienia organu każdy organ z tego, co widzę, ma wpisany cały życiorys, całą pamięć komórkową absolutnie każdego wydarzenia od momentu poczęcia, a nawet i wcześniej. Czyli to jest pamięć nie dość, że wielopokoleniowa, wielowymiarowa, wielowcieleniowa nawet, tak jak obserwuję. Więc tak naprawdę w tym organie jest cała Księga Akaszy, tak to nazwę, czyli cała historia rozwoju istoty tego człowieka. To nie chodzi tylko o to, co on przeżył tutaj.
Natomiast to, co widzę, to wpisywane są kody genetyczne, tak bym to określiła. Uczyłam się biologii, miałam dużo zajęć z medycyny, więc wiem, jak wygląda genotyp, jak wyglądają chromosomy. Informacja jest przekazywana do chromosomów tej osoby. Nie wiem, jak to się dzieje. Łączą się z chromosomami dawcy i biorcy, więc to się robi jedno. Niebezpieczeństwo jest takie, że jest pomieszanie dwóch żyć.
[12:57] - Mam teraz jedno pytanie, Moniu, na chwilkę wpadnę ci w słowo, bo teraz zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle dzieje się to w ten sposób, że człowiek swoją sytuację, że będzie miał transplantowany jakiś narząd, czy to mogło być w jego karmie?
[13:21] - Myślę, że jest zapis. Łapię jakąś osobę, która akurat podlega teraz temu zabiegowi i muszę ją zdiagnozować, zaobserwować. To chwilę potrwa. Te myśli muszą się połączyć z tą informacją. Myślę, że tak, to jest zapis, to jest wpisane. To nie jest coś, co się tu przydarza przypadkowo. To jest coś, co jest wpisane w jej doświadczenie. Natomiast zawsze istnieje wybór. Też mi się pojawia informacja, że zawsze jest wybór. Zawsze jest ta furtka, czy my wpuścimy to doświadczenie do swojego życia, czy nie.
Ja mogę powiedzieć na podstawie tej osoby, którą teraz obserwuję. Ta osoba nie za wielki miała wybór, bo miała tego doświadczyć. W jakiś sposób było jej to potrzebne do zrozumienia pewnych kwestii moralnych. Akurat ta osoba, którą obserwuję. To brzmi jak science fiction nie dla mnie, ale ona będzie poszukiwać swojego dawcy, będzie chciała zrozumieć szerszą perspektywę ludzkiego umysłu, ludzkich uczuć, spraw duchowych i złożoności całego naszego życia. Dla niej jest to wpisane, ale jako dobre doświadczenie, więc to mi się kłóci z zapisami destrukcji, a z tym, co ona wyciągnie, jaką lekcję z tego wyciągnie. Przez to doświadczenie poszerzy jej się perspektywa, więc z punktu widzenia duchowości absolutnie z tego momentu, gdzie ją obserwuję, nie ma oceny. Ani to dobre, ani to złe. Po prostu poszerza się jej świadomość, wykorzystała świadomość tej osoby, która już nie żyje. Niesamowite.
[15:05] - To są fajne rzeczy, którym warto się przypatrzeć. Dlatego mnie tak nasunęło się to pytanie, bo pomyślałam sobie, że to też może być tak, że jeżeli u niektórych osób jest to wpis, a u niektórych osób jest to wpis, gdzie pożyteczne jest to, że to wykorzystają, a u niektórych osób może być to ich wolna wola, czyli muszą zrozumieć w inny sposób rzeczy, bo mają coś innego do przepracowania i mają podjąć decyzję, że nie chcą. Powiem ci ciekawą rzecz dla mnie samej. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tematem śmierci i pomyślałam sobie o jednej rzeczy: czy gdybym na przykład była w śpiączce z okazji wypadku czy czegoś, albo sparaliżowana i lekarze by uznawali, że nie ma już żadnych szans i zapytaliby na przykład mojego męża czy moje dzieci, bo byłabym podłączona do maszyn, czy dalej mnie trzymać przy życiu poprzez te maszyny. Dla mnie samej osobiście w moim wnętrzu pojawiła się informacja, że ja nie chcę być podtrzymywana sztucznie maszynami. W tej chwili medycyna czy szpitale wymagają tego, żeby było napisane jasno na białym na kartce, że wyrażam na to zgodę bądź nie wyrażam. Ja już wiem dla siebie, w jasności, że ja nie chcę wyrazić zgody na to, żeby mnie tak podtrzymywali. Po prostu chcę dla siebie samej mieć czas spokoju, czas równowagi i czas naturalnego odejścia z ciała. Jak siebie obserwowałam, to nie przeraża mnie to. Zresztą to o tyle nie nowość, że uczestniczyłam w wypadku samochodowym, gdzie prowadziłam sama samochód.
To już widzowie znają tę historię. Rzeczywiście mierzyłam się wtedy ze śmiercią i rzeczywiście poczułam, że mam dla tego przejścia akceptację, że jest to dla mnie znane i mam to. Natomiast rozumiem, że są ludzie, którzy mają mieć zupełnie inne doświadczenia. W związku z tym chyba trudno to generalizować i oceniać. Może dobrze, że to sobie oglądamy na różne sposoby, bo może się okazać, że dla każdego jest to co innego. Ja mogę wejść w jedną osobę, bo ja znam. Ta osoba już umarła, natomiast miała przeszczepioną nerkę od swojego brata.
[17:32] - No właśnie.
[17:33] - Zresztą brat się na to zgodził. To taki mój kolega z wczesnych lat młodości, powiedziałabym późnego dzieciństwa. Pamiętam go bardzo dobrze, w związku z tym mogę spróbować wejść w tą energię i zobaczyć, jak tam wyglądała sytuacja. Sekundkę. W jego przypadku ciekawe było to, bo pamiętam tę historię, ja tam miałam 12, 13, 14 lat. Brat był już pełnoletni, czyli przekroczył 18 lat. Ten drugi był młodszy, który miał mieć transplantowaną nerkę i matka ich dwóch synów nie chciała wyrazić zgody na to, żeby brat oddał nerkę. Ale ten brat jednak się zdecydował i oddał nerkę i ten drugi brat i tak nie przeżył. W związku z tym, jak teraz na to patrzę, to mogę powiedzieć: chyba brat na próżno to zrobił, ponieważ w jego zapisie z kolei nie było tego. W jego zapisie on miał taką karmę czy przyjął takie założenie, że pójdzie
[18:41] - Na drugą stronę, czyli przejdzie ten moment śmierci. Natomiast jego brat miał się nauczyć samodzielności i troszczenia się o siebie i o odpowiedzialności za siebie.
[18:51] - Rozumiem.
[18:52] - W związku z tym teraz już widzę, że to mogą być bardzo różne doświadczenia. Czyli trzeba byłoby wziąć chyba każdy po kolei przypadek, że można tylko ogólnie mówić, jak to wpływa na system energetyczny naszego ciała. I à propos do ciebie pytanie: ogólnie gdybyś patrzyła, jak działa energetyka, powiedzmy energia jednego organu na całą energetykę ciała, jak to widzisz?
[19:17] - Tego przeszczepionego, tak?
[19:19] - Tego przeszczepionego na energetykę każdego ciała. Weźmy jakąś średnią ogólną, no bo się nie doczepimy, więc to na pewno będzie miało jakieś odchyły w przypadkach, ale generalnie można to jakoś pewnie ująć.
[19:32] - Poczekaj, zobaczę, czy to można tak zgeneralizować. To znaczy tak, przychodzi informacja, że warto by było zrobić takie dwa odnośniki, dwie grupy. Jedna grupa, którą obserwuję, to tak jak pokazuje mi się kolor czerwony i kolor żółty, więc jakieś zbiory się pokazuje. Jest zbiór ludzi, nazwijmy to tych czerwonych, gdzie jest antagonizm. Więc te programy osoby, która jest dawcą, gdzie jest ten organ wszczepiony, jest kompletnie niekompatybilny z jej programami życiowymi, więc to zaburza i prowadzi do zepchnięcia ze ścieżki życiowej. Tak to można określić? Do zburzenia się jej energetyki własnej, jej światopoglądów, jej przekonań. Dlatego, że ta energia dawcy jest bardzo mocno dominująca. Czyli tak naprawdę ciało przejmuje wszelkie programy tego dawcy, więc my tracimy- Czemu ja się tak tutaj utożsamiam? Nie chcę się utożsamiać.
Te osoby tracą... Wiesz, niebezpieczne. Poruszanie takich tematów jest w ogóle niebezpieczne. Tfu, tfu, tfu na psa urok. Także przejmuje zaprogramowanie od dawcy. To jest niebezpieczne. Natomiast widzę tą drugą grupę, ten drugi zbiór ludzi żółtych, gdzie podobne przyciąga podobne. Więc tutaj nie ma takiego niebezpieczeństwa zaburzenia w 100% życia. I te osoby korzystają, bo się przedłuża ich życie. Pojawiają się nowe informacje związane z informacjami, które już tamte osoby przeżyły.
Także można powiedzieć nawet, że wzbogaca w jakiś sposób ich życie wewnętrzne, duchowe czy energetyczne. Także widzisz, nie spodziewałam się, że jak pójdziemy tak dalej, to będzie rozróżnienie.
[21:30] - To zobaczymy. To znaczy zobaczyłam to na aurze, prawdę mówiąc, jak ty mówiłaś i patrzyłaś w ten sposób, to ja patrzyłam na samą aurę. I właściwie mogę powiedzieć dokładnie to samo, tylko chodziło mi o samą taką czystą energetykę, w sensie samej wibracji danego narządu, danej aury, już pomijając programy i tak dalej, to faktycznie zobaczyłam, że jedno się dokładnie wlepia w aurę człowieka, który to przyjmuje i bardzo kompatybilnie zaczyna funkcjonować i działać, a drugie jest mocno odrzucone, nie?
[22:04] - No właśnie.
[22:05] - Chyba można to tłumaczyć, że na wszystkich poziomach dzieją się dość podobne rzeczy. I chyba sensowne jest to, że podzieliłaś te dwie grupy, bo rzeczywiście zależy, w które wejdziemy, tak to widzimy. Generalnie taki ciekawy temat. Szkoda nawet, że tylko my dwie jesteśmy, co o tym dyskutujemy. Przydałaby się jeszcze trzecia osoba, co by to jeszcze zobaczyła inaczej.
[22:27] - No więc właśnie. Może jeśli słuchacze czy telewidzowie będą chcieli zabrać w tej sprawie głos, to nasze maile podamy na samym końcu, namiary, gdzie można nas spotkać i podzielić się swoim zdaniem. Do tematu możemy wrócić, jeśli będzie zainteresowanie i jeśli my uznamy, że chcemy dalej o tym mówić, prawda?
[22:50] - No tak, zdecydowanie. A ponadto mam taką prośbę do słuchaczy, żeby rzeczywiście nastawiać się pokojowo, ponieważ my nie robimy tego po to, żeby komuś coś zniszczyć, coś popsuć. Czyli nasza motywacja jest troszkę rozszerzenia i też ciekawości, rozszerzenia tematu i ciekawości nas samych w naszych zakresach. W związku z tym czasami, powiedziałabym, troszkę męczą mnie takie wciągania mnie w dyskusję, taką już bardziej rywalizacyjną. Więc tutaj bym miała prośbę do słuchaczy, żeby po prostu potraktować to jako temat, a nie jako pomysł na rywalizację.
[23:32] - Tak, jako takie wzbogacenie wiedzy, popatrzenie na temat z innej perspektywy. Ale ja jeszcze bym chciała powiedzieć, bo przy okazji właśnie obserwowania tego tematu, czyli przeszczepione wspomnienia, tak to nazwę, że tak powiem, symbolicznie, to zaczęłam obserwować jakby egregor ziemi. Egregor to już kiedyś w audycjach tłumaczyłam, że są to myślokształty wielu tysięcy, wielu miliardów osób, które stworzyły taką zawiesinę energetyczną, czyli wspólny dla wszystkich ludzi na świecie taki nurt energetyczny. I zobaczyłam, że ziemia, głównym jej egregorem jest choroba. Wiesz, że to jest planeta, gdzie tak naprawdę ludzie, którzy tutaj schodzą, mają przerobić sprawy związane z ciałem fizycznym, ze zdrowiem. I właściwie można powiedzieć, że to jest bardzo przykre, ale to ma odzwierciedlenie w rzeczywistości, ponieważ ja osobiście nie znam w 100% osoby zdrowej. Paradoksalnie rzecz ujmując. Dlatego, że mam z bardzo wieloma osobami kontakty. Przecież ich obserwuję, bo jestem przez 16 lat jasnowidzem. Oglądam i poprzez te wszystkie lata sprawdzam miejsca, które są słabsze, bo zaraz tutaj nas mogą zbanować za słowo diagnozuję, bo to jest przynależne tylko dla medycyny konwencjonalnej.
Więc Reniu, musimy być trochę ostrożne.
[25:07] - Poczekaj, jak to można powiedzieć? Skanuję ciało energetyczne.
[25:11] - Dokładnie. Skanuję ciało energetyczne. Nie wiem, czy twoje doświadczenia są podobne, ale rzeczywiście ludzie zawsze gdzieś tam w jakichś miejscach mają zaburzenia w ciałach fizycznych. Czy to jakiś jeden organ, czy kilka, czy choroby całych układów. Nie wiem, ja mam takie doświadczenia i myślę, że chyba ty też podobnie.
[25:29] - Generalnie tak. Natomiast nasunęła mi się jeszcze jedna rzecz w tym, jak powiedziałaś, bo pomyślałam sobie tak: nie wiem, jak to jest, bo nie pamiętam poprzednich żywotów, jak się żyje na innych planetach czy w innych ciałach, ale w naszym przypadku ciała fizycznego jest coś takiego, o czym też w innych audycjach mówiłyśmy, podświadomością. I właściwie sposobem przekazywania informacji przez podświadomość do naszej świadomości jest nasze ciało. W związku z tym, że jest nasze ciało i nasza podświadomość tym dysponuje, to mogę powiedzieć, że odczucie ciała jest informacją dla naszej świadomości, że coś jest nie tak. Odczucie jest przy najlepszej opcji. Jeżeli długo tego nie zauważamy, odczucie jest coraz mocniejsze. W związku z tym na końcu rzeczywiście pojawia się choroba. Czyli chorobę właściwie w pewnym sensie możemy potraktować jako informację dla naszego rozwoju, dla naszej świadomości. Bo wiemy też o tym i to nie tylko z naszych audycji, ale w ogóle z dostępnej literatury, że choroby połączone są generalnie z informacjami i z blokadami, które gdzieś są u nas i w psychice, i w świecie emocjonalnym, czyli wymagają pewnego uporządkowania czy oczyszczenia. I choroba właściwie nam tylko wskazuje ten punkt.
Tak samo jak konkretne narządy. Możemy też tak powiedzieć. Jeżeli mamy duże problemy z agresją, to pobolewa nas w pewnym sensie wątroba czy ona nie działa dobrze. Jak mamy potworne lęki egzystencjalne, to na przykład nerki. Czyli to już są zbadane rzeczy. Więc myślę, że ponieważ zostaliśmy wyposażeni na tej Ziemi, czyli odnośnie twojego tematu egregora, w ciała fizyczne, to siłą rzeczy to się wszystko bardzo łączy. Czyli to też ma wspólnego z tymi przeszczepami narządów. Jeżeli wysiada nam tak mocno jakiś narząd, że po prostu grozi nam to śmiercią, to też jest to informacja dla naszej psychiki, gdzie jest punkt, w którym my czegoś nie uporządkowaliśmy czy nie zrozumieliśmy, czy robimy gdzieś błąd, czy trzymamy się starego schematu, czy mamy jakieś blokady, czy jakkolwiek to nie nazwać, nie jest to pełna harmonia.
[28:03] - Tak. To mówimy o psychosomatyce, bo tak nauka nazwała, czyli powiązanie emocji z ciałem fizycznym, że emocje wpływają bardzo silnie na nasz stan fizyczny. Natomiast ja chciałam tutaj ten temat egregora poruszyć, dlatego, że nie tylko ten egregor został wytworzony przez ludzkie myślokształty, przez sposób myślenia i przez życie, tylko tak jak sobie obejrzałam całą tę sytuację, to wydaje mi się, że ten egregor jest również sztucznie wytwarzany jakby przez coś z zewnątrz, coś, co jest poza świadomością i umysłem takiego zwykłego Kowalskiego, czyli zwykłego człowieka. I tak naprawdę nie zawsze te objawy psychosomatyczne z tego, co obserwuję, bo ja w tej chwili w tej wizji jakby jestem, nie zawsze wynikają z przeżyć konkretnego człowieka i nie zawsze konkretnie z emocją powiązane jest schorzenie w jego ciele. To jest coś, co jest czasami poza, czyli przychodzi jakby choroba spoza jego umysłu. I to jest bardzo interesujące, że te egregory są w dalszym ciągu jeszcze zasilane, w coraz mniejszej ilości ten egregor choroby. Natomiast on jest zasilany skądś z zewnątrz. Ja nawet nie chcę oglądać, z czym to jest w ogóle związane, skąd to idzie, ale warto mieć świadomość.
[29:24] - Bo powiedzą, że pasujemy na teorie spiskowe.
[29:29] - Nie, to niekoniecznie. To może być z jakiejś wyższej świadomości albo na wyższych poziomach ludzie sobie to robią. Ja nie mam drabinki, żeby tam wejść i to obejrzeć.
[29:45] - Tak, dokładnie.
[29:46] - Przychodzą takie szczątkowe informacje. Ale dlaczego o tym mówię? Dlatego, żeby człowiek miał też świadomość, że nie na wszystko sam zasłużył. Rozumiesz, o czym mówię?
[29:54] - Tak.
[29:55] - Żeby tak siebie też nie karcił, nie karał. „A znowu tak pomyślałem, to moja nerka źle funkcjonuje”. Nie zawsze i nie wszystko jest tylko od nas zależne, z czego tutaj właśnie ten wniosek wysnuwam z tej obserwacji, właśnie w tej wizji.
[30:11] - Ja bym powiedziała jeszcze szerzej. Jeżeli już tak chcemy pocieszyć słuchaczy, to mogę powiedzieć, że niektóre rzeczy są jeszcze bardziej skomplikowane. Czyli na przykład boli nas nerka dlatego, że przejęliśmy coś od naszego brata, naszej siostry, naszej mamy czy ulubionej babci. W związku z tym to też nie jest wszystko tak, że idzie w prostej linii. Tak samo jak mówi się o prawie karmicznym. Ono nie jest takie proste, że dzisiaj ja kogoś okradnę, a ktoś jutro mnie okradnie.
[30:36] - Tak.
[30:37] - To nie idzie w takich prostych liniach, w takich połączeniach. Jest dużo więcej faktorów, które na to wpływają i to jest bardziej skomplikowane. Tak samo myślę, że z tą chorobą i z przeszczepami, i ze wszystkim. Niestety można powiedzieć, że to jest bardziej szeroko pojęte prawdopodobnie, a my rzeczywiście, tak jak Monia słusznie powiedziałaś, widzimy tylko określone rzeczy z określonej perspektywy i mimo że jesteśmy jasnowidzami, nie widzimy całości. Gdybyśmy widziały całość, to albo byśmy były oświecone, albo byśmy były bogami. Ani tego, ani tego sobie przypisać nie mogę. W związku z tym mogę się cieszyć tylko z tego, co widzę do tej pory. Halo, Moniu?
[31:23] - Jestem, przepraszam bardzo, coś zawiesiło mi się, ale już wracam. Kosmici mnie porwali na chwilę.
[31:33] - Nie uciekaj mi, nie zostawiaj mnie tu samej.
[31:36] - Nie, nie zostawiam, ale jeszcze wrócę znów do przeszczepionych wspomnień.
[31:41] - Dobrze. Przy okazji swobody.
[31:44] - Tak. Chciałabym tutaj porozmawiać nie o filmie, tylko o tej przenośni, tą przenośnią się posiłkuję. Kiedyś dosłuchałam takiego tematu pod tytułem Dianetyka. Jest taka książka bardzo gruba, fajne opracowanie dotyczące pamięci ciała i kasowania, zaprogramowania czy pamięci, którą człowiek zdobywa w trakcie swojego życia. I w tej książce po raz pierwszy przeczytałam, że programy są wkodowywane nawet w momencie zapłodnienia. Czyli ludzie, którzy pracują tą metodą i pomagają ludziom tą metodą, wchodzą nawet w moment zapłodnienia i tam są już zapisy. W zależności od tego, jakie emocje towarzyszyły matce i ojcu biologicznemu w trakcie uprawiania seksu. Tam spotkałam się po raz pierwszy z metodą uwalniania tych emocji i zapisów czysto z ciała fizycznego. To było niesamowite, że każdy organ, w każdym organie... Przepraszam, tutaj ktoś się do mnie dobija, ale już wracamy.
[32:51] - Zrób sobie czerwone światełko.
[32:53] - Tak. Teraz to, kochani, nie wiem jak, ale później na pewno w trakcie nagrywania to zrobię. Książka może być kontrowersyjna, bo oczywiście została napisana przez scjentologów, więc można to odrzucić. Natomiast jeśli ktoś potraktuje to czysto informacyjnie, bez uprzedzeń, bez naleciałości religijnych, bez osądu, są tam naprawdę fajne informacje i każdy sam może sobie pracować nawet nad takimi zapisami wkodowanymi w ciało fizyczne i uwalniać. Dokładnie. Czyli jeszcze raz powtarzam, nie scjentologia, tylko Dianetyka. Są fajne informacje. Poza tym kiedyś też pracowałam, muszę wam powiedzieć, taką metodą związaną z Huną, kiedy wchodziło się z klientem w wizję, pomagało się mu obejrzeć swoje ciało fizyczne, jakie są kody, jakie są programy, z czym one się wiążą, z jaką emocją i uwalnianie na poziomach świadomych. Nieświadome było wyciągane w trakcie wizji, a świadomie uwalniane. Także były bardzo fajne informacje, że na przykład mama kiedyś powiedziała do dziecka słowo „jesteś głupia” i akurat zapis powstał w prawej nerce.
Nie przytaczam tutaj konkretnych przypadków, bo było tego dużo i dawno temu, ale przypuśćmy, że taka sytuacja. Utkwiło w nerce. Nerka produkowała olbrzymią ciemną energię, tworzyły się kamienie i lekarze byli bezradni, ponieważ nawet jak pacjent był na diecie, dalej ten program funkcjonował. W momencie, kiedy zostało uświadomione, że te słowa są utkwione w formie energii ciemnej albo w formie jakiegoś kształtu energetycznego, czy w formie jakiegoś symbolu, kiedy ta osoba z tego ciała świadomie wypuściła, problem powoli zaczął zanikać, bo to nie jest tak, że my coś uwalniamy i na drugi dzień jest absolutnie wiktoria i już jesteśmy pozbawieni tematu. Temat jest uwalniany w sposób ewolucyjny i na to też bądźcie przygotowani.
[35:04] - Jako proces.
[35:05] - Jako proces. To jest wszystko proces. Tutaj żadnych cudów nie ma.
[35:09] - Nie ma.
[35:09] - Okej. I teraz jeszcze powiedziałaś-
[35:11] - Ciekawe to.
[35:12] - Taką rzecz, Reniu, właśnie tutaj ruszyłaś temat szpitala, że w trakcie kiedy tracisz możliwość na normalne życie, to nie chcesz być podtrzymywana. Ja miałam do czynienia z różnymi osobami, które odchodziły i w sposób gwałtowny, i chorowały, miały różne schorzenia z wyrokiem śmierci, terminalne lekarze to nazywają. I w większości tych przypadków, kiedy już zaczyna być taki proces, moment, kiedy człowiek zaczyna coraz częściej tracić świadomość albo bardzo długo śpi i się tylko chwilę wybudza, to już tej duszy w ciele nie ma. I w wielu przypadkach tak było, że osoby przychodziły, prosiły mnie o oczyszczanie, o jakąkolwiek interwencję, żeby życie przedłużać. I ja zawsze jak patrzyłam, mówię: „To nie ma sensu. Musicie się pogodzić ze śmiercią, ponieważ duszy w tym ciele nie ma. Dusza zakończyła doświadczenie. Został tylko worek, który pracuje, ale to są ostatnie dni, ostatnie chwile, ostatnie nawet miesiące może samo ciało funkcjonować bez duszy”. I ja nigdy nie dostawałam zgody na pracę czy na oczyszczanie samego worka. W momencie, kiedy duszy nie ma Rozumiesz, o co chodzi.
Może to zabrzmiało śmiesznie.
[36:30] - Choć brzmi to dość dramatycznie.
[36:33] - Tak.
[36:33] - Samego worka.
[36:35] - Dokładnie. Świadomość ta, która ma iść zupełnie w inne przestrzenie i dalej się rozwijać, ona wychodzi, a zostaje tylko i wyłącznie świadomość samego ciała, więc świadomość tych procesów życiowych.
[36:48] - Ja chciałabym dodać jeszcze swoją osobistą historię. Miałam narzeczonego, który właściwie był moim narzeczonym tylko rok i zaczęło się od choroby raka i na niej się skończyło. Natomiast cały ten rok towarzyszyłam mu w procesie śmierci. On właśnie nie chciał, żeby mu przedłużano życie w taki dziwny, sztuczny sposób, tylko chciał przejść ten proces. I ja siłą rzeczy, że z nim cały czas byłam, to przeszłam ten proces w jakiś sposób razem z nim. I jedną pozytywną rzecz, którą zdecydowanie mogę powiedzieć, to to, że nabrałam szacunku do procesu śmierci. Jeżeli nie zakłócamy tego w taki nienaturalny sposób, tymi szpitalami. On po prostu siedział w domu do samego końca, nawet nie chciał pójść do hospicjum. Ja się nim opiekowałam. I mogę powiedzieć, jeżeli tego nie zakłócamy, to ta dusza pozostaje, bo sama widziałam, jak ona wyszła z ciała dokładnie w momencie tego wydechu ostatniego.
Zobaczyłam taką fioletową, złotą kulę znad głowy, która mu wyleciała. Uznałam, że to dusza. Wtedy jeszcze nie byłam taka przekonana, czy to na pewno jest dusza, więc trudno mi było to inaczej nazwać. Natomiast mogę powiedzieć, zdecydowanie nabrałam takiego szacunku, że jednak ten proces śmierci, proces godzenia się z odejściem, godzenia się i załatwiania ostatnich spraw, tej akceptacji, tego przejścia i dajnia sobie szansę na czucie tego, że jest to naturalny proces dla nas. Ja mam takie odczucie, że on dyskwalifikuje kompletnie lęk przed śmiercią. To jest jedna pozytywna rzecz, bo jednak w podświadomości mamy mnóstwo programów takiego lęku przed śmiercią. Natomiast druga ważna rzecz dla mnie to jest właśnie taka, że nie jesteśmy obciążeni tą traumą w momencie, kiedy rodzimy się po raz kolejny, jeżeli bierzemy pod uwagę reinkarnację. Czyli zaczynamy w pewnym momencie traktować tą śmierć jako przejście z jednego do drugiego wymiaru. Przestaje to mieć takie dramatyczne znaczenie i myślę, że jeżeli każdemu by pozwolić na przejście takiego procesu i wspierać ten proces w taki naturalny sposób, to myślę, że całe społeczeństwo miałoby dużo wyższą świadomość. A u nas to albo temat tabu, albo wrzucenie w maszyny, nie tak do końca mam tu przekonanie.
[39:21] - Przede wszystkim w naszym społeczeństwie, to się dzieje na całym świecie, nie jesteśmy uczeni godzenia się ze śmiercią, z naturalnym procesem życia.
[39:31] - Tak.
[39:31] - Właściwie jest mit wiecznej młodości, wiecznego reperowania wszystkiego, naprawiania, cerowania każdym kosztem.
[39:41] - Botoksów.
[39:42] - Botoksu.
[39:43] - Operacji plastycznych.
[39:44] - Dokładnie tak.
[39:45] - Może o tym też kiedyś pogadamy.
[39:46] - Myślę, że przyjrzymy się, prawda?
[39:50] - Tak.
[39:51] - Żeby nam głupoty do głowy nie przyszły.
[39:54] - Tak. Jak my będziemy w takim wieku?
[39:59] - Właśnie. Jeśli człowiek by był przygotowywany od samego początku, właściwie od urodzenia do tego, że my się starzejemy, że nasze ciała się zmieniają, że nasze role w trakcie naszego życia, nasze potrzeby to wszystko jest bardzo płynne i każdy etap w życiu jest cudowny i piękny, pod warunkiem, że my wyrazimy na to zgodę i wyjmiemy z tego dla siebie wszystko, co jest najlepsze. Natomiast u kobiet w tej chwili obserwuję olbrzymią chęć zatrzymania się w wieku do czterdziestki, do trzydziestki i trzymają się tego, jak ty, Zdreniu, to pięknie określasz, jak pijany płotu, nie dając zgody na-
[40:41] - Tak
[40:41] - ... na ten swój rozwój, na ten proces. Nie będę tego oceniać, ponieważ jestem kobietą w średnim wieku i jeśli mam być szczera sama ze sobą, to oczywiście oglądam różne gazety, gdzie są panie poprawione botoksem i mówię wow. Gdzieś tam te myśli takiej jeszcze kobietki, kokotki niedoczyszczonej do końca programowo, muszę powiedzieć, że gdzieś tam lecą myśli w tym kierunku.
[41:15] - Ja się boję igieł. Na pewno tego nie zrobię ze strachu.
[41:21] - Ja też, ale powiem szczerze, publicznie się przyznaję, że latam na aerobik, latam na basen.
[41:29] - Koniu, to dla zdrowia.
[41:31] - Nie do końca. Moim zamierzeniem była poprawa urody. Nie będę tu ściemniać. Musimy być rzetelne w tym, o czym mówimy.
[41:42] - Ja muszę o swoim lenistwie w takim razie powiedzieć.
[41:45] - Proszę cię bardzo, mów.
[41:46] - A tego bym chyba nie chciała.
[41:48] - Mów, to też jest proza życia.
[41:53] - Jeszcze pomyślałam sobie w międzyczasie jedną rzecz. Już tak żartując, ale pomyślałam sobie też o tych przeszczepach. W związku wiesz z czym? W związku z tym, że jednak pomysł przeszczepów to jest też pomysł nauki, pomysł wyjęty z intelektu, pomysł jakby też w pewnym sensie niegodzenia się ze śmiercią i niegodzenia się, tak podejrzewam, z Z dramatem życia, czyli że na przykład trafia nam się taka choroba, bo w kulturach afrykańskich czy azteckich i wcześniej takich przeszczepów chyba nie było, z tego, co się orientuję. Nie wiem do końca, ale raczej nie. Była naturalna akceptacja tego, że jeżeli już ten człowiek jest chory, jeżeli narząd mu wysiada, to nie szuka się sposobów przedłużenia życia, tylko szuka się sposobów, jak godnie to życie zakończyć i po prostu akceptuje się proces śmierci. Czyli wydaje mi się, że pewne rzeczy też pojawiają się, bo świadomość ludzi nie jest aż tak wysoka. Też powiedziałabym, z tej strony można na to spojrzeć. Bo mogę powiedzieć: skąd te botoksy? Skąd te operacje plastyczne?
Przecież nie robi się tego dla zdrowia, robi się to z różnych powodów lękowych, powodów braku akceptacji i tak dalej. Czyli z różnych powodów, różnych rzeczy i nie wszystkie nazwałabym zrównoważonymi i zdrowymi. Tak bym powiedziała. Nie wszystkie motywacje.
[43:21] - Nie wszystkie motywacje, aczkolwiek żeby oddać rzetelnie, to operacje plastyczne są wykonywane też, żeby udrożnić na przykład przegrody nosowe. Czy po poparzeniach, żeby poprawić komfort czy oddychania, czy jedzenia. Nie grupujmy medycyny w jednym kierunku, w jednym kącie.
[43:42] - Zdecydowanie nie.
[43:43] - Absolutnie masz rację.
[43:44] - Pokazuje różne sposoby widzenia.
[43:46] - Masz rację.
[43:47] - Że mogą one być naprawdę różne, prawda?
[43:50] - Właśnie, podsumowując powoli temat, bo zbliżamy się do końca audycji, to jednoznacznie nie było naszą intencją dawać recepty, czy to jest dobre, czy to jest złe. Naszą intencją było pokazać temat z innej perspektywy.
[44:08] - Zmusić do myślenia. Może „zmusić” to złe słowo, ale sprowokować do myślenia na ten temat w swoim życiu. Jak każdy z nas do tego podchodzi, bo nie wszyscy się z tym stykamy, nie wszyscy mamy takie doświadczenia. Ale mogę powiedzieć, nikomu nie zaszkodzi taka świadomość, żeby zobaczyć, jak ja bym do tego podeszła, bo wtedy mamy możliwość rozpoznania pewnych lęków czy pewnych schematów myślowych, czyli też siebie możemy dzięki takiemu podejściu do takiego tematu poznać.
[44:43] - Właśnie. I świadomość, kiedy nam zaczyna wzrastać i mamy świadomość, że ten egregor choroby, wielka chmura energetyczna nad Ziemią jest i zaczniemy świadomie ją zmieniać, czyli zaczniemy myśleć w kierunku zdrowego sposobu życia, zdrowego inwestowania w swoje ciało fizyczne, myślenia o zdrowym odżywianiu. Nas jest miliardy ludzi w tej chwili, więc jak każdy z nas pomyśli przez dwie minuty, że jest zdrowy i zacznie afirmować to zdrowie i rzeczywiście skoncentruje się na krokach fizycznych, żeby to zdrowie osiągnąć, więc my mamy szansę to wszystko zmienić. Czyli ten egregor negatywny choroby zamienić powoli, bo to też jest przecież ewolucja, zamienić to DNA ziemskie na zdrowe. Więc tutaj nie można mówić, że pojedyncze osoby nic nie zrobią, dlatego, że Renia może coś zrobić, pomyśleć. Ja mogę coś zrobić, każdy ze słuchaczy może coś zrobić. Każdy ze słuchaczy może dzisiaj pomyśleć sobie na koniec, jak się audycja zakończy, pomyśleć o zdrowiu. Wtedy już ta energia się zmienia. Po prostu się zmienia. Ona może za chwilę znowu przejść na tę ciemną stronę, ale im częściej będziemy myśleć o zdrowiu, tym więcej ma szansę wyprzeć ten egregor choroby.
Na sam koniec nie wiem, Reniu, czy chcesz jeszcze powiedzieć, bo tu bym chciała podać nasze namiary, jak można się z nami kontaktować. Chciałyśmy powiedzieć również, że jesteśmy jasnowidzami. Renata Engel pracuje jako jasnowidz, ja również.
[46:20] - Monia Jakubczak również.
[46:21] - Tak. Renata jeszcze robi w tej chwili przepiękne warsztaty dotyczące uzdrowienia wewnętrznego dziecka. My z Jarkiem prowadzimy warsztaty związane z nauką metody „Droga do wolności”, oczyszczania własnych programów na poziomach duchowych. Także Reniu, proszę cię, powiedz, gdzie można cię znaleźć, gdzie masz warsztaty w najbliższym czasie? Trochę opowiedz o tym.
[46:47] - Najbliższe warsztaty moje są w Warszawie oczywiście, bo jak to wszyscy słuchacze mi mówią-
[46:52] - Oczywiście nie w Krakowie. Czemu nie w Krakowie?
[46:55] - Ja bardzo chętnie, ale wszyscy na razie stawiają na Warszawę, więc ja się dostosowuję do potrzeb. 4 i 5 maja, czyli zaraz po tym długim weekendzie, to wypada sobota i niedziela, są dwudniowe warsztaty, tak jak Monia powiedziała, „Ukochaj swoje wewnętrzne dziecko”. Są to typowe warsztaty praktyczne, czyli w większości przypadków oparte na medytacjach, na połączeniu z wewnętrznym dzieckiem, na integrowaniu swoich jaźni, swoich traum i na połączeniu z naszym wyższym „ja”. I są zamknięte w taki cykl. Co rusz dostaję jakieś informacje, więc coraz bardziej zaczynam się obawiać, że mi nie wystarczy dwóch dni, bo coraz więcej dostaję punktów, które mam w tych medytacjach poruszać z góry, więc zaczynam się już martwić. Ale generalnie przechodzimy przez proces integracji całej swojej istoty. Tak jak mówię, 4 i 5 maja są warsztaty.
[47:55] - Gdzie można się do ciebie, Reniu, zapisać? Jaka jest twoja strona internetowa? Adres jakbyś podała.
[47:59] - Strona moja jest trudna, więc mam nadzieję, że twój małżonek jak włoży tę audycję na YouTube, to tam napisze tę stronę, bo to jest niemiecka strona www.hellseher.pl. Hellseher to znaczy po niemiecku jasnowidzący. Natomiast można do mnie pisać i w sprawie jasnowidzenia, i w sprawie warsztatów na łatwy e-mail renatajasnowidz@gmail.com.
[48:28] - Nie ma tam żadnego kruczka?
[48:30] - Nie ma żadnych kruczków, nie ma małych liter, dużych, różnych. W związku z tym Wszystkie są małe, bez kropek, bez niczego. Jest prosto. A teraz ty powiedz o sobie.
[48:43] - Dobrze, to ja mówię o sobie. My name is Monika Jakubczak. Kochani, możecie mnie znaleźć pod adresem biedronka2406@gmail.com. Na tego maila możecie do mnie pisać w sprawach jasnowidzenia. Możecie również odwiedzać naszą stronę internetową metodaddw.pl i zapraszam również na swój blog zmiany-2012. Także macie tutaj kochani opcji do wyboru, do koloru. Bardzo serdecznie zachęcamy was do wysłuchiwania naszych audycji. Będziemy je starać się nagrywać co tydzień. Chyba że się wydarzy tak, że Renia będzie miała warsztaty, ja będę miała warsztaty, nie będzie czasu, ale obiecujemy na dany moment.
[49:33] - Nadrabiamy zaległości.
[49:35] - Tak, nadrabiamy zaległości i wywiązujemy się z obietnic, które dawałyśmy właśnie wcześniej. Także jesteśmy solidna firma, tylko trochę się opóźnia, ponieważ w naszym życiu zachodzą różne zmiany. Z jednego rezygnujemy, w drugie wchodzimy, po prostu poddajemy się prowadzeniu wyższego ja i tutaj żadnych dyskusji z furą nie ma.
[49:57] - Tak, ja już nie ryzykuję, tak chciałam dodać tylko na marginesie.
[50:03] - Także jesteśmy grzeczne.
[50:04] - Tak, jesteśmy grzeczne. Czyli co? Na dzisiaj chyba już kończymy i ze wszystkimi się żegnamy. I oczywiście tak jak Monia powiedziała zapraszamy do znajdowania nas na YouTubie i słuchania, bo będziemy starały się systematycznie to robić, poruszać różne tematy, które obiecałyśmy wcześniej w audycji. Jakoś się to nie udało do końca zrealizować, ale teraz poczułyśmy przypływ siły i motywacji, więc znowu się tym dobrze bawimy. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy nas słuchają bawią się co najmniej tak jak my.
[50:38] - Niektórym to rzeczywiście mogła mina zrzednąć, ale pozdrawiamy wszystkich ze spaszoną miną tym bardziej.
[50:47] - Do zobaczenia w takim razie wszystkim.
[50:49] - Do zobaczenia. Całujemy mocno.
[50:51] - Do usłyszenia.
[50:51] - Na razie żegnamy się. Pa.
[50:53] - Żegnamy. Pa.
[50:55] - Archiwalne odcinki audycji Café de Flore znajdziesz do pobrania w archiwum Radia Paranormalium, a także na serwisie YouTube, na kontach Renaty Engel i Moniki Jakubczak, jak również na stronie Renaty Engel www.engelrenata.com.