Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam państwa w kolejnej audycji Infry. Dzisiejszym gościem jest Rugva. Witam Trzy lata temu organizowałem na forach OOBE eksperymenty. Spotykaliśmy się w wirtualnych miejscach. Zapraszałem znajomych do wnętrz, które ja dekorowałem.
Eksperyment polegał na tym, że mieli się na mnie skoncentrować i mieli trafić do wnętrza, które ja zaproponowałem. Wernisaż we wnętrzu egipskim. Pamiętasz coś z tego Rugva? Przez moją świadomość cały czas przejawiał się obraz dużej egipskiej galery, takiej łódki i wydawało mi się, wszyscy uczestnicy tego eksperymentu mają popłynąć tą łódką, ale akurat tą myśl zignorowałam, bo stwierdziłam, że to może moja wyobraźnia tak tylko działa. Ale okazało się, że ta, że ta łódka była potwierdzeniem tego eksperymentu. Pamiętam jeszcze krówki, które dostałem od chyba teściowej. Testowałem cię krówkami. Tak.
Przyśniło mi się, że- To było fajne. Rugva. Trafiają ci się zapewne OOBE od wielu lat, bo z tego co pamiętam bardzo ambitnie podchodzisz do duchowego rozwoju i wspólnie z przyjacielem robiliście OOBE, o których kiedyś mówiłeś, że mieliście wspaniałe weryfikacje. Robiliśmy razem taki mentalny eksperyment, że za każdym razem mieliśmy osiemdziesięcioprocentowe potwierdzenie.
Polegało to na tym, że mieliśmy wprowadzić się w stan takiego głębokiego relaksu i transu. I Drakú miał za zadanie zabrać mnie do jakiegoś miejsca mentalnie, a ja miałam później opisać to, co się wydarzyło.
No i okazało się, że doświadczyłam czegoś takiego, że zamknęłam oczy, nastawiłam się na podróż mentalną, podeszłam do okna, zobaczyłam Draka, który wziął mnie za rękę i wylecieliśmy razem przez okno i dotarliśmy do takiego miejsca w lesie nad jeziorem. Bardzo, bardzo ładne, bardzo malownicze. Mogłabyś troszeczkę opowiedzieć, jaka jest różnica między OOBE a podróżą mentalną? Idę spać, moje ciało fizyczne zasypia, a ja po prostu ciałem niefizycznym wstaję z tego ciała fizycznego i no i jakieś tam mam przygody.
Jestem połączona z moim fizycznym ciałem, ale ono, ono po prostu śpi. Jeśli chodzi o podróż mentalną, to można powiedzieć, że to jest coś na zasadzie przeżywania czegoś w wyobraźni. Bo ucząc się podróży mentalnej, po prostu siadamy czy tam kładziemy się, relaksujemy się. No i zaczynamy sobie wyobrażać coś, czego chcemy doświadczyć, a potem dajemy się ponieść tej wyobraźni. Zamknęłam oczy i mam w sobie myśl tego, co bym chciała doświadczyć. Ewentualnie myślę o osobie, którą chciałabym spotkać. Z tym że nie wyobrażam sobie tej osoby, tylko na przykład mówię jej imię i czekam, co się stanie. I przeważnie coś tam się zaczyna dziać. Tak jakby to nie do końca jest wyobraźnia. To są wizje, które napływają, w których ja mogę aktywnie uczestniczyć.
Jakby ja sobie tego nie wymyślam, co, co się dzieje, tylko to jest tak, jakbym- Jakbyś sprowokowała sen, mając jednocześnie nad nim jak gdyby kontrolę. W podróży mentalnej ważne moim zdaniem oczywiście jest to, żeby nauczyć się czytać symbole swojej podświadomości, bo czasami doświadczenia one są mentalne, są bardzo zweryfikowalne. Z tym że informacje nie przychodzą do nas dosłownie, tylko przefiltrowane przez naszą podświadomość, przez nasz umysł. I warto jest poznać dobrze siebie, żeby dobrze odczytywać te informacje. Może być tak, że też informacje będą docierały do nas bezpośrednio, takie, jakie są, a nie w formie przenośni. Bo często w podróży mentalnej doświadczamy czegoś, co można nazwać przenośnią. Czy można pomóc naszym znajomym, wykorzystując technikę tych, tych podróży mentalnych? Można jak najbardziej. Można pomóc samemu sobie przede wszystkim. Dzięki podróżom mentalnym możemy poznać swoją podświadomość, to, co w nas jest. Możemy dokonywać procesów autoleczenia poprzez rozgryzienie swojej podświadomości. Można się kontaktować z innymi ludźmi, zarówno żywymi, jak i nieżywymi. Można pomagać żywym osobom poprzez psychiczne ich wspieranie, czy też odgadnięcie, znaczy nieco zobaczenie istoty ich problemów, jakichś psychicznych czy, czy fizycznych, z którymi oni sobie nie mogą dać rady. Miałaś jakąś przygodę mentalną, którą byś się chciała ze słuchaczami podzielić? Bardziej mnie jakoś interesowało zajmowanie się tak zwanym odzyskiwaniem zmarłych, czyli kontaktem z osobami, które już nie żyją i pomaganie im przejść na tą drugą stronę. Często bywało tak, że osoby, których wcześniej nie znałam, komunikowały się ze mną, prosząc, żebym z ich zmarłymi członkami rodziny czy, czy przyjaciółmi się skontaktowała, no i zobaczyła, czy te osoby są, czy potrzebują pomocy w przejściu do światła.
No i bardzo fajne były takie doświadczenia, w których kontaktowałam się faktycznie z tymi osobami zmarłymi, ale chciałam od rodziny uzyskać tylko niezbędne informacje, czyli na przykład jak te osoby miały na imię i nazwisko. No i ewentualnie jeszcze czy ta osoba była religijna, czy też gdzie mieszkała.
Natomiast nie chciałam żadnych informacji na temat wyglądu tych osób, żeby mieć większe potwierdzenie, jeśli je faktycznie spotkam. A co robiłaś? Znaczy się, usiadałaś sobie i mówisz: halo, zmarły Józefie, jesteś tam?
Chciałabym z tobą porozmawiać. Coś w tym stylu. Bo jak już wcześniej wspomniałam, moje podróże mentalne polegają na zrelaksowaniu się i skupieniu się na danej sprawie. Czyli ja po prostu relaksowałam się i koncentrowałam się na energii tej osoby, z którą chcę się skontaktować.
Powtarzałam sobie w myślach jej imię i nazwisko i czekałam, co się stanie. Próbowałam nie wyobrażać sobie niczego, jak ta osoba może wyglądać, tylko czekałam, co się stanie. No i często bywało tak, że te osoby pojawiały mi się w jakichś sytuacjach. W tych momentach czy później, godzinę później po przywoływaniu, dwa dni później? Nie. Pojawiały mi się dwie minuty mniej więcej. Nie dwa dni, tylko dwie minuty albo pięć minut.Po, po rozpoczęciu koncentrowania się na nich. Można powiedzieć, że to coś w rodzaju medytacji. Czyli po prostu człowiek się relaksuje, skupia się na czymś. No i myśli. Myśli przychodzą z tym, że właśnie przy odzyskiwaniu zmarłych trzeba się skupić na tych zmarłych, żeby, żeby móc z nimi nawiązać w ogóle jakikolwiek kontakt i żeby mieć kontrolę. A jak wygląda odzyskiwanie? Co takiej osobie zmarłej, która się niby w ten sposób ci okaże, przedstawi, co jej robisz, żeby ją odzyskać? To jest bardzo indywidualna sprawa, bo zależy od. Zależy od osoby, które osoby w ogóle nawet nie wiedzą, że umarły. I z takimi no nie tyle jest najtrudniej, co po prostu trzeba je jakoś, jakoś podejść, żeby one uwierzyły, że umarły. Zdarzyło mi się też kiedyś tak, że osoba, z którą się kontaktowałam, nie wiedziała, że nie żyje, ale też nie widziała mnie, bo w jej systemie przekonań ja nie byłam kimś, kim ona by się mogła zainteresować. I wtedy mentalnie przebrałam się za osobę, którą ona uznawała za godną zainteresowania. I wtedy ta osoba faktycznie mnie zauważyła.
Lekarza czy księdza? Za, za, za takiego faceta w garniturze. O! Porządny facet. Tak, tak. Robi wrażenie. Tak, dokładnie tak. Takiego wyżej postawionego. No i też ciekawe jest to, że te osoby, z którymi się kontaktuję, widzę, jak one wyglądały, nie mając żadnych informacji na temat ich fizycznego wyglądu. Więc to jest absolutne, takie niezaprzeczalne potwierdzenie, że potrafię powiedzieć o ich charakterystycznych cechach wyglądu. No bo wiadomo, każdy może być gruby albo chudy, wysoki, niski, które- A co zrobić takiemu facetowi, żeby chciał iść do światła? Żeby przeszło mu to niechcenie?
Miałam taką sytuację, w której osoba nie tyle nie chciała przejść do tego światła, co w ogóle właśnie nie zdawała sobie sprawy z tego, że nie żyje i w żaden sposób nie potrafiła mnie przekonać do tego, że, że tak jest. I wtedy udałam się do takiej sztuczki i wymyśliłam sobie pomocników, którzy mieli wytłumaczyć tej osobie, że, że nie żyje i ją tam ze sobą zabrać do światła. No i to była Rodzina Święta: Maria, Józef i Jezus. I oni przyszli właśnie do tej kobiety jako, jako istoty, które ona uznałaby za wiarygodne. No i one obecnością i tym, co zaczęły mówić, przekonały tą kobietę do tego, że ona nie żyje i że powinna z nimi udać się do światła. Także to był taki mój najtrudniejszy przypadek, gdzie faktycznie musiałam użyć sztuczki, żeby przekonać tą osobę, że ona nie żyje i że, i żeby nie tkwiła w tym świecie, w którym, w którym była, bo ona była w takiej krainie wymyślonej przez nią samą, w której była uwięziona przez to właśnie, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że, że nie żyje i że, i że życie trwa dalej, tylko że w innej formie, w formie niefizycznej. Ona cały czas schematycznie powtarzała pewne czynności w tej swojej krainie i, no i była zamknięta bardzo w tych swoich wyobrażeniach. Są osoby w ten sam sposób jak ty rozmawiasz właśnie z tymi duchami zmarłymi. Oni rozmawiają z jakimiś przedstawicielami cywilizacji Ziemi czy opiekunami Ziemi, którzy udzielają im informacji i opowiadają, że tak kochane dziecko przyjdzie koniec świata, będzie katastrofa. Bójcie się, chrońcie się, bo zagłada już jest blisko. Co sądzisz na ten temat? Nie mam kontaktu z takimi istotami, które by mówiły, że nastąpi jakaś katastrofa. To jest, to jest podejrzane dla mnie. Te istoty mogą być tak, jak mówisz, wytworem wyobraźni i uosobieniem lęków osoby, która się z nimi kontaktuje, ale też mogą być jakimiś istniejącymi istotami na poziomie fizycznym lub niefizycznym, które po prostu chcą... No nie wiem czego one chcą.
To możliwe nawet jest, że po prostu ludzie sieją panikę, opowiadają sobie w tym nieświadomym planie, informują się o tych katastrofach, które mają mieć miejsce i się sami napędzają, napędzają swój strach, podniecają się tą wizją nieszczęścia, które ma się wydarzyć wkrótce. Uważasz, że takie coś jest możliwe? Że robią to żywi? Być może to są jakieś istoty z innych planet. Nie wiem. Nie mam na ten temat informacji. Sama takich istot nie spotykam. No i też nie zamierzam spotykać z tego względu, że widzę, jakie zamieszanie, jaki zamęt sieją. Kto za tym stoi? Można łatwo sprawdzić istotę, która kontaktuje się z nami niefizycznie. Czy jest, jakie ona ma intencje w stosunku do nas. Tak? A jakbyś to zrobiła?
Kontaktują się ze mną różne istoty, które zawsze są mi przyjaźnie nastawione i po prostu ja to czuję wewnętrznie, że nie mają w stosunku do mnie żadnych złych intencji. Zachowują się też w specyficzny sposób te istoty. One absolutnie niczego ode mnie nie chcą, bardziej jakby chcą dać mi coś do zrozumienia, żebym ja sama doszła do pewnych wniosków niż, niż coś mi sugerują same. Nie stawiają mi żadnych warunków ani nie mówią o żadnych faktach, żadnych informacjach, które są faktami.
Ewentualnie pokazują jakieś wskazówki, które powodują, że ja sama zaczynam myśleć. One nie narzucają mi swojego toku myślenia, tylko powodują, że ja sama zaczynam nad tym myśleć. I uważam, że istoty, które rozpowiadają o końcu świata, o różnych katastrofach, to nie są istoty, które, które chcą, żeby osoby, którym pokazują te informacje, żeby same domyśliły się, o co w tym wszystkim chodzi, tylko chcą narzucić swój tok myślenia. Nie wiadomo, czy on jest prawdziwy, czy nie. Być może będą jakieś katastrofy.
Ja tego absolutnie nie neguję, ale sama nie posiadam takich informacji, a na słowo nie uwierzyłabym nikomu takiemu. Spośród wszystkich osób, które brały udział w naszych eksperymentach mentalnych, nie pojawił się nikt, kto by miał tego rodzaju negatywne doznania.
Komunikowali się mentalnie z istotami, które udzielały informacji, ale nikt z nas takich dziwnych, przerażających informacji nie dostał. No nie. Na tym kończymy naszą dzisiejszą rozmowę. Pragnę ci Rubla podziękować za uczestnictwo w tej audycji.
Dziękuję bardzo. Ja również ci dziękuję Zbyszek. Fajnie było z tobą porozmawiać. Na tym kończymy. Żegnam słuchaczy i do usłyszenia za tydzień.