Dołączając do bukmachera Mostbet w Polsce, otrzymasz ładunek pozytywnych emocji z obstawiania zakładów sportowych i kasyn online, a także najkorzystniejsze warunki. Niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym graczem, czy dopiero zaczynasz, platforma zaoferuje Ci wysokie kursy, różne bonusy i promocje, darmowe zakłady, darmowe spiny i bonusy Mostbet bez depozytu. Pobierając aplikację mobilną, możesz cieszyć się grą nawet w podróży!


Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum

Nie bij nogami, my głodni, daj jeść, nas stworzyli, uciekamy. Bliskie spotkanie z osobliwą personą na parkingu w Niemczech


Dodano: 2024-05-22 16:22:56 · Wyświetleń: 31313
Zakładka Dodaj do zakładek · Udostępnij:  Facebook  Wykop  Twitter  WhatsApp
Próba rekonstrukcji wyglądu istoty, którą świadek ze względu na jej cechy nazywa personą (wykorzystano generatywne AI)


W październiku 2021 roku, podczas postoju na parkingu przy drodze L277 w Niemczech, jeden z naszych słuchaczy stanął oko w oko z czymś, co jedni zapewne zaliczą do kryptyd - czyli zwierząt będących przedmiotem zainteresowania kryptozoologii - inni zaś uznają za dowód na prawdziwość doniesień o eksperymentach dokonywanych przez nazistów.

Przygotowując sobie posiłek, kierowca ciężarówki napotkał na istotę, która z wyglądu przypominała mieszankę człowieka i małpy o wzroście ok. 150 cm. Uwagę zwraca przy tym nie tylko wygląd stworzenia, ale również sposób komunikacji ze świadkiem oraz to, co świadek wydedukował na temat tego stworzenia w oparciu o otrzymane od niego informacje i prośby oraz jego zachowanie.

Spotkanie z osobliwą hominoidalną istotą bardzo mocno wstrząsnęło świadkiem i zmusiło go do zadania sobie wielu trudnych pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości. Prezentujemy transkrypcję rozmowy ze świadkiem zdarzenia (pytania zostały oznaczone pogrubioną czcionką).


Ja jestem 46-letnim facetem, kierowcą, patrzącym bardzo trzeźwo na życie. Zdarzenie, o którym chcę opowiedzieć, miało miejsce dokładnie 14 października 2021 roku między miejscowościami Langenenslingen i Altheim w Niemczech, to jest na południu Niemiec. Było to przy drodze L271 (tu zaszła drobna pomyłka, chodzi o drogę L277 - przyp. Iv.) na takim małym, skromnym parkingu, nie takim jak na niemieckich autostradach, tylko po prostu takim parkingu przy tzw. landówce, czyli bocznej drodze. Zwykły parking, żadnych cudów, po prostu dwa drzewka i ławeczka. Z prawej strony był taki piękny starodrzew świerkowy, z lewej strony był rezerwat ptaków (rezerwat Storchenwiesen - przyp. Iv.). Tak to po prostu wyglądało, że ten parking był na drodze pomiędzy tymi dwoma obiektami.

Ja zatrzymałem się około godziny 15, ponieważ wtedy wiozłem takie rzeczy do wyposażenia marketu i nie było już ekipy, która mogłaby je rozładować i zmontować. Umówiliśmy się z tą ekipą na następny dzień na rano, więc nie dojeżdżałem już do miasta. Ten parking to jest jakieś tam 10, powiedzmy 12 km maksimum od Altheim, patrząc na mapie.

Kiedy tam stałem, to było takie fajne popołudnie, wie Pan, wolne, bez stresu, bez takich jakichś tam, bez tego pędu, w którym się jeździ. W zacisznym w miarę miejscu, ładna okolica, więc to był dla mnie taki fajny czas. Ja zacząłem sobie szykować gorący posiłek.

W pewnym momencie wyczułem czyjąś obecność. Ale nie zwróciłem na to uwagi specjalnie, no bo to był parking. Każdy może przyjechać, każdy może się zatrzymać, natomiast w pewnym momencie złapałem się na tym, że czuję cudzą obecność, wiem, że ktoś jest, ale nie ma samochodu.

Więc uspokoiłem się, że to pewnie jakiś turysta. Ale w październiku? I to poczucie trwało mniej więcej ze 20 minut. Zauważyłem, że ktoś na tym parkingu jest, że ktoś tak przemyka krawędziami...

Ja nie jestem strachliwy. Jak szykowałem posiłek, to miałem jakiś tam nóż przy sobie, no i jeżeli to miał być jakiś atak, no to ja byłem jakby przygotowany na jego odparcie. W kabinie się wozi różne rzeczy, żeby się obronić, bo różne rzeczy na drodze się zdarzają.

Natomiast to, co zobaczyłem, to sprawiło, że no... ja po prostu zamarłem. Włosy stanęły mi dęba, dostałem gęsiej skórki, i po prostu nie wiedziałem na co patrzę. To, co zobaczyłem, ja nazywam na swój prywatny użytek personą, persona, taka osoba. Dlaczego osoba? Bo myśmy mieli kontakt, ale inny niż werbalny.

Teraz opiszę tę osobę. To mniej więcej było wielkości dziecka dwunastoletniego, czyli wzrostu mniej więcej 140-150 centymetrów maksimum. O ładnej, harmonijnej budowie ciała, natomiast całkowicie pokryte włosiem. Istota rodzaju męskiego, bo to było widać, że to jest osobnik męski. Włosie długości 3-4 centymetrów, na głowie nieco dłuższe. O bardzo jasnych, takich pięknych wręcz, jeżeli chodzi o kolor oczach, barwy ciemnego bursztynu. Taki bardzo niespotykany kolor.

Ta istota stała na krawędzi parkingu i ja wyczułem, że ona coś chce ode mnie. Więc zapytałem: czego chcesz? Nie pytałem: kim jesteś...

I wtedy dostałem taki komunikat: nie bij nogami. Czyli nie kop mnie. Tak to zrozumiałem. I drugi komunikat: my głodni, daj jeść.

Kontakt między mną, a tą personą wyglądał tak, że ja spakowałem jakieś jedzenie, złapałem jakiś chleb, jakieś owoce, jakąś wędlinę, kawałek kiełbasy, coś takiego. Takie rzeczy, które można po prostu wziąć w rękę. Z tego wyszła dosyć spora paczka i ja położyłem to w połowie drogi. Ta istota podeszła, ja cofnąłem się do samochodu, w pół drogi podeszła ta persona, złapała to w ręce.

Wtedy ja zapytałem: kim ty jesteś? Czego chcesz? I dostałem taką odpowiedź: my głodni, nas stworzyli. Pytam: ale kto? Czy tobie się dzieje krzywda? I dostałem taką odpowiedź: uciekamy.

Przed kim? - pytam. Odpowiedź: przed nimi, wszystkimi.

To był taki dziwny kontakt, bo ja rozumiałem to, co ta persona do mnie mówi, dopóki mieliśmy kontakt wzrokowy. Jeżeli opuszczałem wzrok, to słyszałem tylko takie mamrotanie nieartykułowane, takie nieregularne dźwięki, dosyć takim niskim głosem wypowiadane, natomiast to nie była ludzka mowa.

Ta istota, ta persona wzięła to jedzenie. Dostałem jeszcze taki komunikat, kiedy ona odchodziła, poruszając się do tyłu: nie mów nikomu, nie mów nikomu, nie bij nogami - tak jakby wcześniej ktoś to stworzenie, tę personę kopał.

Ta persona odeszła, jakoś wycofała się w ten świerkowy las. Cała ta sytuacja trwała góra 12-15 minut. To było rozciągnięte w czasie.

Komunikacja z tą personą wyglądała tak, że ja mówiłem normalnie po polsku, a ona odpowiadała tak, jak ja bym słyszał jej odpowiedzi w głowie, jakby to było psioniczne troszeczkę.

- Taki kontakt telepatyczny.

Tak, bardziej telepatia. Aczkolwiek ta persona artykułowała bardzo takie niewyraźne dźwięki, takie mamrotanie, natomiast to spotkanie nie było w ogóle zabarwione jakąś nieprzyjaźnią, wrogością, atakiem. Po prostu widziałem coś, czego się nie spodziewałem, no i zareagował mój organizm tak, jak zareagował, taką gotowością do obrony.

Później próbowałem dowiedzieć się, co to jest. Nigdy wcześniej nie interesowałem się takimi sprawami jak ufologia, zadzwoniłem do Państwa radia tak naprawdę po dwóch miesiącach słuchania Państwa audycji. Dopiero później zacząłem szukać informacji o jakichś istotach spoza naszej rzeczywistości, spoza naszego czasu, spoza naszego wymiaru. Zacząłem czytać i do niczego to nie pasuje.

Nie jest to ani leśny człowiek, bo oni się nie porozumiewają według tych danych, które ja zdawałem tam doczytać. Nie jest to człowiek w rozumieniu istoty ludzkiej. Jest taka choroba, która objawia się tym, że człowiek jest cały porośnięty włosem. Ale to nie było to, bo on miał bardzo wysoki zarost, jakby to powiedzieć, ale oczy miał otwarte. Ta personaa nie miała owłosionego nosa. Co więcej, przejawiała jakiś ludzki taki wstyd, bo zasłaniała genitalia. To było widać, że to jest osobnik męski, mężczyzna, jeśli można tak powiedzieć. I był on bardzo tak harmonijnie, ładnie zbudowany. Natomiast moje odczucie jest takie, jakby w tej personie było takie 40% jakiejś małpy. Nie umiem tego oddać właściwymi słowami. Tak jakby skrzyżowano człowieka z małpą, gdzie została jakaś inteligencja, forma porozumiewania się, która dla mnie przynajmniej jest do dzisiaj niezrozumiała, nigdy bowiem nie spotkałem się z telepatią. Nie doświadczyłem takich rzeczy.

W ogóle jest to pierwsze takie spotkanie w moim życiu, które wymyka się w jakiś sposób konwencjom.

- Tutaj można odnieść wrażenie, że ta istota bardziej się bała Pana, niż na odwrót.

Zdecydowanie, jeżeli weźmiemy pod uwagę jej słowa (uciekamy, chowamy się, nie bij nogami - czyli musiała doświadczyć agresji). Natomiast ja próbowałem sklasyfikować, co to mogło być. No bo jeżeli jest w takim stanie, że może się porozumieć, mimo bariery językowej - bo proszę pamiętać, że ja wtedy byłem w Niemczech - i ja rozumiem to, co ta persona mówi, a ja mówię w obcym języku, zatem ma jakieś zdolności nadnaturalne. Języka polskiego raczej się chyba nie uczyła.

Ja te informacje o tym, że my się chowamy, my uciekamy, odebrałem w taki sposób, że jest jeszcze jedna persona żeńska w starszym wieku i jedna w młodszym, tak jakby mi to zostało przekazane. Tak jakby taka, no nie wiem, grupa, taka malutka horda uciekała i chowała się. Zacząłem sobie zadawać, wie Pan, pytania. Dlaczego tam? Dlaczego w terenie takim, gdzie jest rezerwat ptaków, znajdujący się tam po drugiej stronie?

- A czy to jest jakiś duży las?

To jest rezerwat. To nie jest jakieś wielkohektarowe, po prostu taki rezerwat, siedlisko ptaków.

Zadałem sobie pytanie, dlaczego tam? Czemu chowają się wśród ptaków? Odpowiedź znalazłem po czasie, bo przecież ptaki zaalarmowane obecnością człowieka zaczynają reagować nerwowo, tak odlatują, ćwierkają, krzyczą, robią różne rzeczy - więc może oni po prostu włączyli sobie taki najprostszy, naturalny system alarmowy.

Co ciekawe, tej personie towarzyszył taki swoisty zapach. Można by się było spodziewać, że będzie ta persona pachnieć takim spoconym człowiekiem, zwierzęciem. Nie. To był zapach czystego ciała i ziół. Nie umiem powiedzieć, czy on się czymś nacierał, jakimiś ziołami, żeby nie wyczuły ich zwierzęta. Nie mam pojęcia. To był taki swoisty zapach. Nie był nieprzyjemny, był po prostu swoisty, taki nieprzypisany do niczego. Nie był przyjemny, nie był nieprzyjemny. Po prostu, kiedy zawiał wiatr, poczułem tą woń i dowiedziałem się, że to on tak pachnie.

Ja próbowałem ustalić, co to mogło być. Leśny człowiek, no, nie odpowiada. Yeti, no też nie, no bo za mały.

- Można by to jeszcze spróbować podciągnąć pod tak zwane dziwożony, ale to są bardziej istoty występujące w folklorze słowiańskim, nie niemieckim.

No właśnie, tego nie ma, bo ja, wie Pan, troszeczkę się przeryłem [przez informacje w różnych źródłach]. Tak jak powiedziałem, ja zepchnąłem gdzieś to zdarzenie, natomiast, no, tak dwa miesiące [temu] mniej więcej zacząłem ryć.

Jedyne, na co trafiłem, co w jakiś sposób mi tutaj pasuje, jest taki facet, tylko on jest taki, no, dziwak. Nie wiem, czy Pan o nim słyszał. Nazywa się ***. Prowadzi audycję na YouTube o ***. Dlaczego na niego trafiłem, powiem za chwilę. On kiedyś wspominał o hybrydach, które rzekomo naziści tworzyli gdzieś tam w tym kompleksie ***, no, bajka nie bajka, no, ale ja wiem, co widziałem.

Zdolność porozumiewania się, ten widoczny dodatek takiej, przepraszam, małpiej urody - to coś, co kompletnie wymyka się klasyfikacji. Jak mówię, ta persona nie była wobec mnie wroga w ogóle. Kiedy ta sytuacja trwała, myślałem tak: przecież on prosi o jedzenie, więc jest głodny. Skoro jest głodny, to jest słaby, prawda? Więc, no, niewiele ryzykuje. Jakieś tam jedzenie, ja i tak dzielę się nieraz z chłopakami na parkingu, bo wiadomo, komuś się skończy, kasa się skończy, skończy się żarcie albo się po prostu zepsuje, tak po prostu bywa w ciężarówkach. Mam, to się dzielę, tak? To jest normalne wśród kierowców, więc tak jakby pod kątem zawodowym podchodząc do tego, to nie stało się nic szczególnego.

Natomiast dziwne jest to, kto to był. Ten komunikat, że to były jakby trzy osoby, że była taka, takie stadko trzech, on i dwie samice, on starszy, ona starsza i jedna jakaś młodsza. Jedyne, co mi się nasunęło, to jest ta hybryda, bo nie pasuje do niczego. Jakikolwiek folklor nie weźmiemy, czy zaczniemy od Leszego, czy od innych stworów, południc, czy innych rzeczy, one się nie porozumiewają, w żadnym momencie nie jest to nigdzie napisane. One się nie porozumiewają werbalnie. Jedyne rzeczy z folkloru chyba, które zahaczyłem, to są syreny, które jakoś tam nawołują, które istnieją lub nie istnieją.

- [W podcaście "Mówią Świadkowie" napisał:

mieliśmy też relację, którą można jakby przypisać do interwencji Leszego. Nie wiem, czy Pan kojarzy ten odcinek, gdzie jest Leszy na okładce wstawiony. Tam jakaś komunikacja chyba wystąpiła, ale to był taki jeden przypadek, tam gdzie te dziewczyny się bawiły tymi jaskółkami, chciały dobrze, a skończyło się tak, jak się skończyło. Ale to chyba taki jeden przypadek, gdzie tam jakaś komunikacja mogła wystąpić.


Widzi Pan, ja cały czas opieram się na tym, że cały folklor milczy o komunikacji, oprócz tego przypadku, o którym ja teraz Panu opowiedziałem i ten drugi. Wyszukiwałem w internecie, jak by mogły wyglądać [te istoty]. Gdzieś tam ściągnąłem jakiś taki podstawowy program do sztucznej inteligencji i zadałem mu takie zadanie, [wygenerowania obrazu ukazującego] jak by mogła wyglądać taka hybryda. No, nie wyszło to, co widziałem.

- Tutaj mi się też nasuwa skojarzenie z pewnymi zdarzeniami ufologicznymi, gdzie na przykład następuje jakaś komunikacja z przybyszami, z pasażerami jakiegoś obiektu latającego. Przychodzi mi na myśl taki przypadek UFO, bliskie spotkanie z poczęstunkiem, gdzie jakieś istoty poczęstowały świadka plackami, podobno niezbyt smacznymi. No ale tutaj też to ciężko jakby przypisać do kategorii w ogóle ufologicznej, bo to bardziej był taki mały hominid.

Tak, zdecydowanie. Zdecydowanie hominid, humanoid, zwał jak zwał, o widocznej inteligencji.

Ja jestem osobą wierzącą, praktykującą, tak jak powiedziałem wcześniej, nigdy nie spotkałem się z takimi zjawiskami. I żeby jakby potwierdzić to, że z moją głową wszystko jest w porządku, to powiem tak, dwa miesiące wcześniej robiłem badania psychotechniczne. Przy całym szacunku, ale badania są tak odsiewowe, że osoba o zachwianej psychice, kierowca o zachwianej psychice, nie przejdzie po prostu tych badań. Takie badania wykonuje się okresowo, zazwyczaj co pięć lat.

Mam znajomych policjantów, jeden z nich zajmuje się takimi bardzo poważnymi sprawami i w sposób oczywisty jest przeszkolonych w rozpoznawaniu mowy ciała. Czyli kiedy osoba przeszukiwana nie chce powiedzieć czegoś, kiedy kłamie, kiedy ściemnia, kiedy przeinacza, prawda. Ja poprosiłem tego policjanta: ja Ci opowiem historię, a ty w ramach ćwiczeń powiedz mi, czy to jest prawda. I usłyszałem: nie widzę kłamstwa w tej opowieści, nie widzę kłamstwa, kiedy mi o tym opowiadasz.

Ja mam twarde spojrzenie na świat. Dla mnie to jest jak napisał poeta mędrca szkiełko i oko. Odtąd dotąd taki wymiar, taka waga, taka odległość, taki czas. Nigdy się nie interesowałem, takimi zagadnieniami właśnie, ufologicznymi. Nie wchodziłem w tą tematykę, bo po prostu nie było to dla mnie w jakiś sposób interesujące.

- No i nie wchodził Pan też w tematykę taką bardziej kryptozoologiczną, bo tutaj bardziej kryptozoologia się kłania.

W tematykę kryptozoologiczną, Panie redaktorze, wszedłem dopiero, kiedy zacząłem szperać, szukać informacji na ten temat. Szczerze mówiąc, jest Pan pierwszą osobą, której o tym mówię, bo przypuszczam, że jakbym powiedział o tym w domu, to mogłaby być różna reakcja. Chociaż moja rodzina jest światła i nie neguje generalnie zdarzeń, które mają miejsce na świecie, ale żeby oni w to uwierzyli, to to by musiało być coś, co już się kiedyś zdarzyło - a to się nie zdarzyło nigdy nikomu, albo nikt o tym nie powiedział po prostu.

- No, w domu jak w domu, co innego, gdyby ta historia dotarła do kolegów z pracy, to mogłoby już rzeczywiście jakieś konsekwencje większe wywołać...

No w pracy to przypuszczam, że rzeczywiście mogłoby być niefajnie, prawda?

- Rozumiem, że Pan wykluczył też opcję, że bliskie spotkanie z tą istotą mogło być spowodowane na przykład zmęczeniem?

Nie, to nie mogło być zwęczenie, bo ja zacząłem pracę tego dnia o godzinie jedenastej i skończyłem ją o piętnastej. W ciężarówkach jest tachograf, czyli urządzenie, które rejestruje czas pracy i to nie jest tak, że kierowcy ciężarówek jeżdżą sobie jak chcą. Trzeba dotrzymywać pewnych reguł, można jechać maksymalnie dziewięć godzin dziennie dwa razy w tygodniu, można pojechać dziesięć. Czasem pauzę jedenastogodzinną można skrócić, nie powinno się tego robić, ale można. I wie Pan, jeżeli ja, mówiąc językiem kierowców, wypauzowany, wystartowałem i pojechałem cztery godziny, czyli nawet nie połowę przypisanego czasu pracy w ciągu dnia, to o jakim zmęczeniu mówimy, jeżeli ja to robię zawodowo? Wie Pan, możemy mówić o zmęczeniu po takim czasie pracy u osoby, która nie prowadzi samochodu codziennie, osoby dla której nie jest to zawodem i przejechanie tych kilkuset kilometrów jest męką. Ja to robię dzień w dzień, dla mnie to jest praca, ja to po prostu robię. Tak jak, nie wiem, kasjerka siedząca w sklepie albo, nie wiem, bibliotekarka wypożyczająca książki. Przejechanie kilkuset kilometrów dla zawodowego kierowcy to jest norma, a nie wyjątek.

- Tutaj jeszcze można zastanowić, czy ten rezerwat w pobliżu, o którym Pan mówił [Storchenwiesen], jest w ogóle wystarczający, żeby tego typu stworzenie mogło się ukryć niezauważone.

Ze względu na gęstość tych lasów, tak. To stworzenie zlewało się z otoczeniem. Nieraz niektórzy ludzie mają takie włosy ewidentnie rude, na przykład, albo bardzo takie naturalnie ciemne i to widać, natomiast owłosienie tej persony było takie brązowawe, takie zlewające się. Jakby się to położyło gdzieś tam przy drzewie czy w leśnej gęstwinie to wątpię, czy można by to było zauważyć.

Co do tego ziołowego zapachu, ja mam taką teorię, że być może te persony nacierały się jakimiś ziołami, żeby zabić po prostu zapach na przykład psów. Mogły się obawiać tych zwierząt, bo one nie były duże. Persona miała 140-150 centymetrów wzrostu. Proszę pamiętać, że ja też nie mogłem oceniać jakoś wybitnie dobrze wysokości, ponieważ na dziesięciu metrach myśmy się nie zetknęli tak ręka w rękę.

Powiedzmy, że dzieliło nas przykładowo 10 czy 12 metrów. Jeżeli ja do połowy drogi odszedłem, położyłem na asfalcie tą żywność i cofnąłem się do samochodu i on podszedł te powiedzmy drugie 6 metrów, tak żeby zabrać tą żywność, to myśmy się nie widzieli jakoś blisko.

Natomiast moją uwagę zwróciły te oczy, ten zapach, i brudne ręce, brudne dłonie, tak jak oni by coś przenosili, budowali, nie mam pojęcia. I paznokcie przypominające ludzkie, tak jak u takich spracowanych dłoni.

Dlatego raczej uważam, że to była jakaś kryptyda, ale jaka? Chyba, że naprawdę ocieramy się o tematy historyczne, tak jak napisałem w SMS-ie, że rzeczywiście Pan *** ma rację i ktoś coś robił tylko w tamtym terenie, od kompleksu *** to jest kilkaset kilometrów. Co by te istoty tam [w rezerwacie Storchenwiesen] robiły, zwłaszcza stare? Gdzie przechowywały się przez tak długi czas? Bo mówimy o tych, powiedzmy, hybrydach, które Niemcy tworzyli w czasie wojny rzekomo, w co ja też nie bardzo wierzę.

- Nie wiem, czy istnieje w ogóle jakieś potwierdzenie w weryfikowalnych dokumentach, że takie eksperymenty Niemcy prowadzili.

Ja wiem, że to hasło jest być może śmieszne, ale jeżeli Pan wpisze [w wyszukiwarce] hasło małpa na drezynie, to zobaczy Pan, że jakieś stworzenie natury kryptozoologicznej było na przykład w *** widziane i że strzelali do tego żołnierze.

Ja jestem strasznie skrępowany, bo wie Pan, ja tak naprawdę wypierałem to. Gdzieś mnie to ugryzło dwa miesiące temu, zacząłem szperać, ten okres międzyświąteczny [w roku 2023] przesiedziałem tak naprawdę przy komputerze, wyszukując różne rzeczy, no bo nie daje mi to spokoju.

Coś widziałem, ale co? Kto to był? W jakiej strasznej sytuacji musiały być te persony, skoro zaryzykowały, i ona podeszła? I on podszedł jako samiec. Czyli jakieś zachowania stadne - chronił samicę. To jest takie bardzo, bardzo społeczne, takie bardzo cywilizowane zachowanie. Jak Pan weźmie plemiona afrykańskie, gdzie ludzie się śmieją, że o, puszczanie kobiet przodem to jest taki piękny zwyczaj - nigdy w życiu! Puszczanie kobiet przodem w plemionach afrykańskich to było zabezpieczenie wojowników, bo najpierw zginie kobieta, czyli ta, która jest mniej warta i która nie umie udźwignąć broni, a swoim ciałem zasłoni wojowników. To jest zwyczaj bitewny plemion afrykańskich, i to wcale nie jest takie znowu kulturowo sympatyczne. A on tutaj chronił ewidentnie.

- Rozumiem, że Pan nie zauważył w otoczeniu niczego szczególnego, żadnej zmiany?

Nie, poza tym, że w momencie, kiedy mieliśmy kontakt pozawerbalny, to jakby świat wokół mnie cichł. W momencie, kiedy on do mnie się zwracał, kiedy wypowiadał te słowa - nie bij nogami, daj jeść, my głodni - ja te komunikaty słyszałem cały czas, kiedy myśmy patrzyli sobie w oczy, wtedy je rozumiałem. Natomiast kiedy on oczy spuścił, to było tylko takie mamrotanie, no takie jakby nucenie bez sensu - tak to mogę ująć.

- Jeżeli dobrze rozumiem, to w momencie, gdy on mówił, ta istota się z Panem komunikowała, wszystko dookoła cichło, a jak przestawała mówić, to wszystko wracało do normy.

Tak. [Gdy persona przestawała mówić, wówczas] słychać było normalnie, jakiś tam szum wiatru, gdzieś tam jakiś ptak zaćwierkał. Natomiast to cichło w momencie, kiedy my mieliśmy ten kontakt. Kiedy myśmy się porozumiewali, kiedy ja pytałem, kiedy on na mnie patrzył, to to po prostu było jakby poza nami. Poza mną przynajmniej. Nie było tak, że wtedy jakby świat był wokół mnie, wtedy był tylko taki silny kontakt między mną a nim.

Zwróciłem uwagę na to, że gdy słucham Państwa audycji i słucham historii wielu słuchaczy, którzy opowiadają rzeczy z tego samego gatunku, to wszyscy mówią o poczuciu strachu, agresji. Tutaj tego nie było.

W momencie, kiedy on się oddalił, to ja miałem takie poczucie, że był tylko głodny, trzeba było go nakarmić, no to nakarmiłem, po czym zupełnie machinalnie wróciłem do gotowania posiłku. Dopiero po jakimś czasie stwierdziłem - człowieku, co to było przed chwilą? Tak, jak gdyby on by miał na mnie jakiś wpływ, żeby zdążyć się bezpiecznie oddalić.

- Tutaj można snuć różne spekulacje. Być może rzeczywiście wystąpił jakis wpływ tej persony na Pana osobę, a może po prostu jakiś mechanizm się u Pana uruchomił, coś związanego z empatią. Może Pan po prostu czuł potrzebę skupienia się na pomocy tej istocie?

To była istota z krwi i kości, miała brudne paznokcie. On coś robił rękami.

- Podkreślmy to z całą stanowczością: to była istota fizyczna, to nie było nic niematerialnego.

Absolutnie fizyczna istota.

Być może to, co teraz powiem, jest określeniem niegodnym wobec tej persony, ale spróbujmy jej inteligencję porównać z inteligencją innych zwierząt - goryle czy szympansy potrafią posługiwać sie językiem migowym. Ta persona tymczasem posługiwała się jeszcze wyższym poziomem komunikacji. U niej to była taka jak gdyby połowiczna telepatia. Ja mówiłem normalnie, on odzywał się jakby w mojej jaźni, w moim umyśle.

- I to była komunikacja, dodajmy, niezależna od tego, że mówił Pan w języku, który nie jest językiem w tamtych okolicach często występującym.

Nie, to już w ogóle jest trudność do kwadratu. A może po prostu jego zdolności lingwistyczne albo sposób porozumiewania się przełamywały w ogóle barierę językową? Najprawdopodobniej, no bo wróćmy na chwilę do tego tematu, tego pierwszego zdania: prośba sformułowana jako nie bij nogami, oznaczająca nie kop mnie. Czyli musiał mieć kontakt [z człowiekiem] i ktoś go musiał kopać, kolokwialnie mówiąc, ktoś musiał zdzielić go z buta. No bo przecież, na tyle, na ile umiał się porozumieć, powiedział, żeby nie bić nogami, czyli żeby go nie kopać.

- No i to wskazanie, że jest ich więcej niż jeden.

Niech Pan weźmie jeszcze pod uwagę: daj jeść, my głodni. My, czyli na pewno już więcej niż jedna osoba. My uciekamy...

- Tutaj w ogóle zwraca uwagę ta osobliwa gramatyka, ta składnia, o której Pan mówi. Bardzo uproszczony ten język, prawda? Uproszczony, a jednocześnie na tyle zaawansowany, że daliście radę się porozumieć.

Ja tak oceniam, że może trzyletnie dziecko tak mniej więcej mówi. Moje dzieci są już duże, więc wydaje mi się, że trzylatek mniej więcej tak się może porozumiewać na tym poziomie, żeby jasno dać do zrozumienia o co chodzi, czego chce, czego nie chce, czego się boi, co chciałby otrzymać. Nie mam pojęcia, jak to określić.

Z jednej strony ewidentnie jakaś domieszka ludzka w tym była, przejawiająca się choćby w samej budowie ciała. Może nie ładna, ale taka foremna ta budowa, i to ciało tej persony było takie krzepkie, tak jakby mocno ludzkie, poza sierścią oczywiście. Ludzkie stopy, ludzkie dłonie...

Jak Pan patrzy na przykład, dajmy na to, na goryla czy na orangutana, to one są takie trochę dla nas, powiedzmy, pokraczne. Nie jest to ludzka forma. A on był tak harmonijnie zbudowany, mimo tej domieszki.

- A przyjrzał się Pan może twarzy tej postaci?

Tak. Wydatna szczęka, troszeczkę jak u szympansa taka troszkę wystająca. Delikatnie wysunięta szczęka, foremny i nie zarośnięty nos, natomiast bardzo wysoko pod oczami ten zarost, szyja zarośnięta, ale bez brody, włosy na głowie dłuższe i całe ciało w takich właśnie włosach długości 3-4 cm długości. Futro było gęste, natomiast dłonie były niemal nie zarośnięte i tak samo stopy. Stopy były prawie odkryte, coś tych włosów, tego futra tam było, natomiast nie było tego jakby tak jak na całej powierzchni ciała. Całe ciało było równomiernie pokryte tym włosiem.

Rzuciło mi się też w oczy to, że ta persona była czysta. Owszem, miała brudne ręce, natomiast to nie było tak jak na przykład u psa, który jak cały uwali się w błocie to wiadomo, jak wygląda. A to zwierzę, ta persona, było czyste, jakby dbało o siebie. Gdybym miał go przełożyć na ludzkie warunki, to powiedziałbym, że byłby to krzepki 70-latek, gdyby to był człowiek.

Więcej szczegółów już nie pamiętam z tego zdarzenia. Proszę wziąć pod uwagę, że to było 2,5 roku temu [14 października 2021 roku] i mimo to i tak uważam, że jest to w miarę świeża relacja. Z tego co słyszę, to słuchacze zdają relacje po 10 latach, po 15, po 20 albo i więcej.

- A i po 40, po 50 też się czasami zdarzają. To świadczy zawsze o tym, że opisywane zdarzenie wywarło na świadku dosyć mocny wpływ. To, że mimo upływu tych dwóch lat z kawałkiem, Pan jednak dosyć dużo szczegółów z tego zapamiętał, i to takich naprawdę drobnych detali. Słychać zresztą w Pana głosie, że telepią Panem emocje w trakcie opowiadania o tym spotkaniu.

Ja bym tylko chciał wiedzieć, kto to był. Bo, że ta istota istnieje, te istoty, te persony istnieją, to ja wiem. Wiem, co widziałem, wiem, co dałem mu do jedzenia. Znam miejsce, w którym to się stało, datę, czas. A nie mam skłonności psychotycznych. Tak jak Pan słyszał, muszę przechodzić badania. Poszedłem rozmawiać z policjantem, który wysłuchał tej historii w ramach takich ćwiczeń i stwierdził: no nie, tu kłamstwa nie ma.

Patrzę też na świat w sposób bardzo trzeźwy. Tutaj tymczasem spotkałem coś, co nie istnieje w żadnych atlasach, albumach. W jednej opowieści jest jakaś zbieżność, bardzo luźna zresztą, bo w opowieści Pana *** nie zgadza się wzrost, masa. Ewentualnie, jeżeli to by była hybryda, to takie ludzkie zachowanie też nigdzie nie wystąpiło w opowieściach, więc co to było?

Ja już biorę pod uwagę różne rzeczy, może więc przerzuciło ich po prostu z innego czasu? Istnieją szczeliny czasowe, bo o tym też czytałem. Ludzie tego doświadczyli. Może przerzuciło ich z jakiegoś, nie wiem, równoległego świata? Skąd takie i nietypowe zdolności, i budowa humanoidalna? I wie Pan, przede wszystkim musieli tu być też jakiś czas, skoro ten osobnik wziął jedzenie i wiedział, że to może jeść, prawda? Wziął je bez wahania. Dieta zbliżona do ludzkiej.

- Mamy tu zarówno cechy ludzkie jak i zwierzęcie, a także elementy paranormalne, szczególnie tę telepatię.

Tak, to już się wymyka kompletnie [racjonalnemu rozumowaniu]. Bo w końcu co innego jest karmić dziki (co mi się zdarzyło na parkingu w Gdyni), gdzie one się wytresowały same i przychodzą do kierowców po jedzenie i nie są groźne, nie atakują, tylko chrumkają i proszą o jabłka, o pieczywo, jakieś tam takie rzeczy. No ale to są zwierzęta, które nabyły jakąś umiejętność, a tutaj [wystąpiła] komunikacja.

- Na początku naszej rozmowy myślałem, że to może był jakiś pustelnik mieszkający tam w lesie, no tylko, że w miarę słuchania opisu tej istoty coraz bardziej ta opcja się oddalała.

[Pustelnik] byłby ubrany, chyba by zasłonił genitalia. A tutaj te cechy animalne były bardzo duże. Ta persona była jednak naga, nie była przewiązana, nie miała za przeproszeniem siusiaka na wierzchu, nie miała jaj na wierzchu, mówiąc krótko. Była naga, jak małpka w lesie, zresztą małpka też się nie ubiera, nie przesłania przecież swoich walorów, że tak to ujmę. Było to zatem stworzenie silnie shumanizowane w takim rozumieniu społecznym. Na pewno zaznajomione z naszą dietą, bo skoro wziął chleb, jabłka, jakąś tam wędlinę - czyli również mięsożerne. Wziął, nie odrzucił. Zakładam, że gdyby nie jadł mięsa, to by po prostu odrzucił te inne rzeczy.

- Czyli przytulił, krótko mówiąc, wszystko, co mu Pan dał. Całe to jedzenie z tego parkingu zniknęło?

Tak. Tego było sporo, bo to było i kilka jabłek, i bochenek chleba, i jakaś tam wiązka kiełbachy, wie Pan, takie rzeczy, jakieś tam ciastka w woreczku. I on wiedział, że to jest woreczek, bo wziął go tak, że to mu się nie wysypało. Gdyby rzucić woreczek z ciasteczkami jakiemuś zwierzęciu, to ono go rozerwie, żeby się dostać do jedzenia. A on woreczek z tymi słodkościami wziął tak, żeby mu się to nie wysypało. I jeszcze był taki, wie Pan, komunikat, że twoje jedzenie silne, to znaczy konkretne, kaloryczne, dobre dla nich. Tak, jak gdyby oni żywili się na co dzień korzonkami, albo tym, co upolują. Bo tak, jak mówię, wie Pan, ten osobnik nie odrzucił tej kiełbasy, więc zakładam, że był też w jakiś sposób mięsożerny.

I teraz co? Do czego bym nie próbował to przypasować, nie pasuje nic.

Kosmita odpada. Bigfoot odpada. Jakiś pustelnik odpada. Wymyka się wszystkiemu. Shumanizowane, z zachowaniami ewidentnie socjalnymi, prorodzinnymi nawet. Wszak wziął jedzenie dla kogoś, nie dla siebie.

W co to ubrać? Według mnie albo rzeczywiście to były te hybrydy, potomkowie hybryd, tylko nie mam pojęcia, czy one mogły się rozmnażać w jakiś sposób. Mnie nic nie pasuje. Ani stworzenia leśne, ani mityczne, ani folklor, ani jakiś element animalny, ani ludzki. Ja już mówię, kuźwa, może, cyrk odmieńców, ale przecież to jest nielegalne, tego nie ma. Chyba, że lata temu gdzieś jakieś takie stworzenia, nie wiadomo skąd zdobyte może gdzieś były wystawiane w takim cyrku odmieńców. To był taki potworny zwyczaj, że były takie cyrki odmieńców, takie zupełnie zdehumanizowane, gdzie ludzi o jakichś tam wadach rozwojowych pokazywano jako dziwolągi, coś okropnego po prostu.

- Tak, mogło tak być w momencie gdy wchodziły regulacje chroniące takich ludzi. Mogło się stać podobnie jak w przypadku tzw. Alien Big Cats w Wielkiej Brytanii w momencie wejścia w życie regulacji zakazujących posiadania pum i innych egzotycznych dużych kotów. Można pospekulować, że w momencie objęcia odmieńców ochroną cyrki zaczęły się ich pozbywać. Oczywiście zaznaczam, że nie znam na tyle historii cyrków, by móc stwierdzić, że tak faktycznie było. Cały czas jednak pozostaje pytanie, kim lub czym tak naprawdę była persona.

Przepraszam, ale wróćmy na chwilę, zatrzymajmy się przy temacie cyrku odmieńców, chociaż to jest okropny temat, który mnie po prostu wzburza. Uważa Pan, że wśród takich tam, powiedzmy, nieszczęśliwych ludzi, których pokazywano wtedy i robiono z tego tanią sensację, podłą sensację, nagle znalazł się ktoś, kto w jakiś sposób się rozmnożył i opanował możliwość porozumiewania się pozawerbalnego? Jak? To nie trzyma się kupy. Cały czas wisimy przy pytaniu, kto to był, bo dla mnie to nie były zwierzęta, dla mnie to nie były stwory, dla mnie to były osoby, bo przejawiały - on przynajmniej, jako taki w moim odczuciu przewodnik stada - on przejawiał zbyt dużo cech i zachowań ludzkich. Za dużo tego było, żeby to było zwierzę. To tak, jak rasy ludzkie się krzyżują, ale o krzyżówkach człowieka z małpą to chyba ciężko mówić?

- Była podobna kiedyś krzyżówka człowieka z szympansem. Nazywało się to koolookamba. Było coś takiego. Ale to był jeden przypadek i to grubo ponad 100 lat temu. Istnieją grafiki [przedstawiające koolookambę].

Ktoś tam wrzucił grafiki i ewidentnie widać było ten wpływ tej małpiej części. A tutaj tego było zdecydowanie mniej. I cały czas zataczamy krąg wokół tego, że sposób porozumiewania się wymyka się klasyfikacji.

- No, sposób porozumiewania się i to, co się działo podczas tego porozumiewania. Nie słyszałem jeszcze o istocie, która byłaby w stanie jakby wyciszać całe otoczenie na czas, kiedy następuje komunikacja.

Nie, to nie jest tak. On tego nie wyciszał tak dosłownie, że zapadła głucha cisza. Tylko to było tak, jakby mój umysł skupiał się na tym, co on mówi i przestawał zwracać uwagę. To było w bardzo dalekim tle. To nie było tak, że zapadała wokół mnie głucha cisza. I proszę też pamiętać, że ten kontakt, nasze porozumiewanie się trwało, czy też miało miejsce, tylko wtedy, kiedy mieliśmy kontakt wzrokowy. Tylko wtedy, kiedy ten kontakt został przerwany, bo on na przykład się schylił albo odwrócił głowę gdzieś tam na chwilę, to to ustawało. To było tylko na zasadzie patrz mi w oczy, to będziesz ze mną rozmawiał. To było jak, nie wiem, światłowód między umysłami. Nie umiem tego sklasyfikować.

- Przyszło mi na myśl skojarzenie z tym, jak działa radio. Gdy przekręcamy antenę, to radio jakby gubi kontakt z nadajnikiem i pojawiają się usterki.

Tak, dokładnie tak. I wtedy słyszalność komunikatów radiowych spada.




Powyższy tekst stanowi transkrypcję rozmowy, jaka ukazała się w 67. odcinku podcastu "Mówią Świadkowie". Transkrypcja została poddana drobnej korekcie, stąd w kilku miejscach może odbiegać od tego, co słychać w podcaście. Rozmowę ze świadkiem zdarzenia przeprowadził Marek Sęk "Ivellios". Parking, na którym doszło do opisanego zdarzenia, można zobaczyć tutaj.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze · Dodaj komentarz
  • Kora
    (2024-05-22 19:44:51)
    | 📧 email | 👮 raport

    Ja temu Panu wierzę


    | Odpowiedz
    • Ivellios
      (2024-05-23 14:13:01)
        📧 pw | 📧 email | 👮 raport

      Słowo do osób, które spieszą z wstawieniem kolejnego komentarza o treści "ja też wierzę" - nie będę zatwierdzał takich komentarzy, ponieważ one nic nie wnoszą do tematu, a jedynie zaśmiecają dyskusję. Jeden taki wpis w zupełności wystarczy.

      Odpowiedz





  • Ali Enoch Grey
    (2024-05-23 17:44:09)
    | 👮 raport

    A może to Sun Wukong przywędrował z Chin aż tak daleko na zachód?


    | Odpowiedz



  • Ivellios
    (2024-05-24 16:06:49)
      📧 pw | 📧 email | 👮 raport

    Z ciekawości postanowiłem sprawdzić, w jakich językach "nie kop mnie" wyraża się sformułowaniem "nie bij nogami". Okazuje się, że takie sformułowania występują w językach dalekowschodnich:
    - wietnamski: đừng đánh tôi bằng chân (dosłownie "nie bij mnie nogami")
    - chiński: 不要用脚踢我 ("nie używaj nóg do bicia mnie")
    - japoński: 足で蹴らないで, koreański: 발로 차지 마세요, tajski: อย่าเตะฉันด้วยเท้า ("nie bij mnie nogami", "nie kop mnie nogami")
    Oczywiście nie wyjaśnia to jeszcze proweniencji tej istoty.


    | Odpowiedz



Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):

Zanim napiszesz komentarz, zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy.

Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
Tagi
Inne artykuły
z działu
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
PROGRAM NA DZIŚ
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
Arkadiusz Miazga
Czas Tajemnic - blog Damiana Treli
Forum Portalu Infra
Głos Lektora
Instytut Roberta Noble
Księgarnia-Galeria Nieznany Świat, księgarnia ezoteryczna, sklep ezoteryczny, online, Warszawa
Paranormalne.pl
Player FM
Portal Infra
Poszukiwacze Nieznanego. Blog Arkadiusza Czai
Poznajemy Nieznane
The Monroe Institute Polska
UFO-Relacje.pl - polska baza relacji o obserwacjach UFO
Skontaktuj się z nami
tel 32 7460008 tel kom. 530620493 Skype radio.paranormalium.pl E-mail: radio@paranormalium.pl Formularz kontaktowy Polityka prywatności
Copyright © 2004-2024 by Radio Paranormalium