[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!

skatom.com.plkategoriakosze-uliczne-parkowe


Serwer radiowy zapewnia






Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Ludzie - rentgeny


Dodano: 2005-03-08 21:00:08 | Wyświetleń: 8802 | Przeczytam później
Jeśli komisarze ze Scotland Yardu myśleli, że kolejne dochodzenie, które ich czeka, będzie takim samym jak inne śledztwem, to bardzo się mylili.

Nie ulegało wątpliwości, że staruszek, który leżał rozciągnięty przed kominkiem, nie żyje. Pokój, podobnie jak ciało staruszka, był całkiem zimny. Dla ludzi ze Scotland Yardu było oczywiste, iż ofiara została zabita przy użyciu kominkowych szczypiec. Pozostawało pytanie, kto się posłużył tą bronią.

Gdy detektywi zbierali swoje aparaty fotograficzne i przyrządy przygotowując się do opuszczenia miejsca zbrodni, pod drzwiami zjawił się ubrany w wyszukany sposób młodzieniec.

Czy mógłby w czymś pomóc? No cóż, w takich wypadkach niczego nie należy pomijać, więc detektywi wprowadzili młodego człowieka do pokoju, gdzie dokonano zbrodni. Młodzieniec popatrzył obojętnie dookoła i spytał, czy może zbadać jeden z licznych krwawych odcisków ręki, którymi oznaczone były ściany.

Z głową wspartą na dłoni utkwił wzrok w jednym z krwawych śladów, następnie odwrócił się do policjantów i powiedział: "Mordercą jest młody, ale zamożny człowiek, dżentelmen, który nosi mały złoty zegarek w lewej, przedniej kieszonce spodni i należy do rodziny tego starszego pana, którego ciało właśnie zabrano z pokoju".

Rozgniewani policjanci byli gotowi wyrzucić tego pewnego siebie eleganta, który ich zirytował i zabrał im czas, ale była tam obecna para korespondentów "Gazety Londyńskiej", która zwęszyła sensację. Kim jest ten przebieraniec? Co za wyobraźnia i tupet pozwalaj mu tyle wywnioskować z jednego krwawego odcisku ręki na ścianie?

- Cheiro... Cheiro Wielki! - przedstawił się młodzieniec, podając im bogato ozdobioną wizytówkę.

Nazajutrz historię tę opisała prasa. Po dwudziestu czterech godzinach niezwykły "chiromanta" znalazł się ponownie w nagłówkach gazet, gdyż policja znalazła mordercę. Był on nie tylko młodym i zamożnym człowiekiem, ale nosił zegarek w lewej, przedniej kieszonce spodni i był synem zamordowanego.

W ciągu kilku dni Londyn oszalał na punkcie jasnowidza. Tylko paru najbliższych przyjaciół znało go jako hrabiego Louisa Hamona. Przeobrażony w osobę publiczną, niewiele przypominał hrabiego. Pławił się w rozkoszy powszechnego zainteresowania i co tydzień składał w banku pokaźne sumy- dochody z nowej profesji: przepowiadania przyszłości bogatym klientom.

W 1893 roku Cheiro opuścił Anglię dla Nowego Jorku, gdzie urządził się w bogatych apartamentach na Park Avenue. Znów odnosił sukcesy i gdy klienci potokami płynęli do jego drzwi, tuż za nimi była prasa. Młoda dziennikarka z "New York World" zapytała go, czy nie zechciałby poddać się serii testów, których wyniki zamierzał opublikować wydawca gazety.

Był to dla niego moment przełomowy. Jeśli odmówi, będzie zrujnowany. Jeśli się zgodzi, a nie zdoła przekonać sceptyków, również będzie skończony. Mimo to, bez wahania podał wyzwanie.

W dniu przeprowadzenia testu Cheiro był najbardziej opanowaną osobą w pokoju. Test polegał na zidentyfikowaniu trzynastu różnych mieszkańców Nowego Jorku na podstawie trzynastu odcisków dłoni. W gazecie zawierającej te odciski nie było żadnych znaków, pozwalających je zidentyfikować. Tylko trzech sędziów wiedziało, czyje to są odciski. Z surowymi minami, w milczeniu czekali, aż Cheiro popełni błąd.

On jednak bez wahania określił odciski, jeden po drugim, i rzucając na nie przelotne spojrzenie, dokładnie opisał osoby, do których należały. Ale gdy doszedł do trzynastego i ostatniego odcisku, zawahał się. Odłożywszy arkusz, Cheiro powoli odwrócił się do sędziów i powiedział:
- Panowie, odmawiam zidentyfikowania tego śladu.
Szmer podniecenia obiegł przepełniony pokój. Chyba nie wie, co robi!
Prosząc gestem o ciszę, Cheiro kontynuował:
- Odmawiam ujawnienia tego odcisku każdemu, z wyjątkiem właściciela, ponieważ jest to odcisk mordercy. Zresztą, przez swój tupet zdradzi się sam i umrze, strasznie cierpiąc w więzieniu.

Cheiro zabawił się z sędziami w kotka i myszkę. Przeszedł test w stu procentach, gdyż ostatni ślad należał do doktora Henry'ego Meyera, którego złapano dzięki temu, że chwalił się swoją zbrodnią. Uznano go winnym i obłąkanym. Meyer zmarł w zakładzie dla zbrodniarzy szaleńców.

Hrabia Louis Hamon nie był jedynym jasnowidzem, z którego usług korzystał Scotland Yard. W swoim czasie głośna była sprawa innego człowieka o rentgenowskim umyśle, Petent Hurkosa, który odnalazł skradziony słynny kamień Stone of Scone (starożytny kamień odebrany Szkotom w 1926 roku i przechowywany w opactwie Westminster w specjalnie do tego celu zaprojektowanym tronie koronacyjnym króla Edwarda I), Kamień ten skradziono z opactwa Westminster w grudniu 1950 roku- przestępstwo, które znalazło się na czołówkach światowej prasy i naraziło na pośmiewisko londyńską policję. Hurkos, cichy i skromny młody Holender, spotkał się z przedstawicielem Scotland Yardu w Dordrechcie, aby omówić warunki.

Razem z detektywem poleciał później do Londynu, gdzie inni urzędnicy i sierżant policji przywitali go na lotnisku i nie zwlekając zabrali na miejsce sensacyjnego rabunku. Tam, w sławnym starym opactwie, władze pozwoliły mu wziąć w ręce porzucone przez złodziei narzędzie i zegarek na rękę, zgubiony przez jednego z nich. Po kilku godzinach badania miejsca i resztek żywności pozostawionych przez złodziei Hurkos powoli nakreślił na mapie Londynu trasą, jaką przebyli włamywacze po zabraniu kamienia.

Pomimo iż nie widział on Londynu nigdy przedtem, opisał ze szczegółami budynki, wzdłuż których biegła trasa, a także dał szczegółowy opis złodziei, trzech mężczyzn i kobiety. Gdy ich w końcu schwytano po trzech miesiącach, okazało się, że dokładnie odpowiadają opisowi Hurkosa.

Także policja w Nijmegen, w Holandii, wiele zawdzięcza Hurkosowi. W sierpniu 1951 roku to stare holenderskie miasto i jego okolice nawiedziła plaga pożarów, niezaprzeczalne dzieło jednego lub kilku podpalaczy. Ponad dwustu uzbrojonych ludzi patrolowało okolic, ale pożary ciągle niszczyły stodoły, domy i mosty. Pewnej nory, parę tygodni po tym, jak rozpoczęła się seria pożarów, Hurkos przechadzał się ze swym starym przyjacielem, właścicielem fabryki włókienniczej w Nijmegen. Nagle Hurkos zatrzymał się i powiedział przyjacielowi, że wkrótce wybuchnie następny pożar, tym razem na farmie rodziny Jansonów. Obaj pośpieszyli na posterunek policji, gdzie dowiedzieli się, że właśnie parę minut wcześniej zameldowano o pożarze.

Policjanci byli nie tylko sceptyczni, ale i nieuprzejmi, Hurkos upierał się jednak, iż może pomóc, jeśli tylko dadzą mu szansę. Żeby ich przekonać, zamknął oczy i opisał zawartość kieszeni kapitana, włącznie z częściowo zatartym znakiem firmowym na resztce ołówka! To przesądziło sprawę. Hurkosowi dano szansę i policja w Nijmegen wykryła podpalacza.

Hurkos przede wszystkim poprosił, aby zabrano go na miejsce kilku pożarów. Szukając po omacku wśród popiołu, znalazł w końcu zwęgloną obsadkę śrubokręta. Milcząc dotykał jej chwilę, a potem powiedział: - Musimy szukać chłopca, kilkunastoletniego chłopca.

Gdy pokazano Hurkosowi dokumenty szkolne wraz ze zdjęciami wszystkich uczniów w mieście, wskazał jedno z nich. - To ten! - powiedział. - To z tym chłopcem chcę porozmawiać!

Wskazał siedemnastoletniego syna jednego z najbogatszych ludzi w mieście. - To śmieszne - wybuchnął kapitan policji, ale niezrażony Hurkos niezmiennie powtarzał: - W jednej z kieszeni ubrania tego chłopca znajdziecie pudełko zapałek, w drugiej butelkę płynu do zapalniczek, chociaż chłopiec nie pali.

Przyprowadzany na posterunek policji, chłopak wszystkiemu zaprzeczał, aż do chwili gdy Hurkos zażądał: - Podciągnij lewą nogawkę spodni kombinezonu i pokaż policji zadrapania, których nabawiłeś się uciekając przed ogniem przez ogrodzenie z drutu kolczastego! Zadrapania były tam. Chłopiec wybuchnął płaczem i przyznał się. Wysłano go do zakładu dla umysłowo chorych.

To zadziwiające rozwiązanie dostało się oczywiście na czołówki gazet, ale dla Hurkosa była to zwykła rutyna. Kiedy zabrano go na miejsce, gdzie zastrzelono mężczyznę na progu jego domu, Hurkos chwilę pocierał płaszcz ofiary i powiedział policji, że mordercą jest starszy mężczyzna w okularach, z wąsami i drewnianą protezą nogi, a narzędzie mordu wrzucił na dach domu.

Znaleziono rewolwer, zaś odciski palców udowodniły, że był to teść ofiary, człowiek, który miał wąsy, okulary o grubych szkłach i drewnianą protezę nogi!

Peter Hurkos nie wie, jak znajduje odpowiedź. W 1958 roku zabrano go do USA, aby zbadała go grupa specjalistów psychiatrów. Oni także musieli przyznać, że byli zaskoczeni Peterem Hurkosern, człowiekiem o rentgenowskim umyśle, którego dar lub cokolwiek to jest, trudno sensownie wytłumaczyć.

Kartoteki policji całego świata zawierają bardzo wiele spraw rozwiązanych tylko dzięki pomocy osób o zdolnościach jasnowidzenia. W archiwum Urzędu Policji Afryki Południowej w Pinetown znaleźć można, na przykład, sprawę zabójstwa młodej dziewczyny, której morderca został wykryty dzięki niezwykłym zdolnościom emerytowanego nauczyciela, Nelsona Palmem.

Joy Aken ukończyła siedemnaście* lat zaledwie kilka dni przed swym zniknięciem w połowie września 1956 roku. Była bardzo ładną, nieśmiałą dziewczyną. Nie miała swojego chłopaka, nie miała też żadnych wrogów. Dlaczego zniknęła?

Jej rodzice podejrzewali nieszczęście, a policja potwierdzała tę opinię. Rozesłano komunikaty z jej zdjęciem do wszystkich posterunków policji w całej Afryce Południowej. Zaoferowano nagrodę dla każdego, kto mógłby dostarczyć informacji, prowadzących do odnalezienia dziewczyny lub jej ciała.

Minęły tygodnie bez żadnych rezultatów. Było kilka fałszywych alarmów, zwykłe "dowcipne" doniesienia, jakich można się spodziewać, a które do niczego nie prowadzą. Jay Aken zniknęła, jakby pochłonęła ją ziemia... co, jak podejrzewała policja, było dosłowną prawdą.

Colin Aken, brat zaginionej dziewczyny, przychodził codziennie na posterunek policji w Pinetawn, mając nadzieję, że może dowiedziano się czegoś, co doprowadzi do zakończenia poszukiwań, jakikolwiek miałby być ich wynik. Każdego dnia policja zmuszona była mówić mu, że nic nie znaleziono, aż w końcu przyznała się do całkowitej porażki.

Tego dnia Colin usłyszał właśnie od przyjaciela o emerytowanym dyrektorze szkoły, Nelsonie Palmerze, który odnalazł zgubione przedmioty jednemu ze swych bliskich przyjaciół. Palmer dokonał tego odprężając się, zamykając oczy i opisując to, co, jak się zdawało, widzi jego umysł. Był zakłopotany, że potrafi tego dokonać, i nigdy o tym nie rozmawiał, obawiając się śmieszności.

Colin Aken i Urząd Policji Afryki Południowej w Pinetown byli tego samego zdania: nie mieli nic do stracenia prosząc Palmera, aby spróbował. Wyższy rangą funkcjonariusz policji odwiedził tej nocy Palmera i jego żgnę. Udało mu się uzyskać ich zgodę na spotkanie następnego dnia, 9 października 1956 roku.

Podczas gdy pięćdziesiąt osób siedziało w ciszy w dwóch frontowych pokojach i hollu donna państwa Palmerów, gospodarz wsparł się na oparciu krzesła i zamknął uczy. Jego oddech stał się ciężki i z trudem chwytał powietrze. Twarz pokrył obfity pet, który powoli zaczął kapać mu z brody. Kilka chwil słychać było tylko jego oddech. Patem wargi Palmem zaczęły się poruszać, ale dźwięk, jaki się z nich wydobywał, podobny był do głosu młodej, przerażonej dziewczyny.

- Nie żyję... - powiedział głos. Następnie, zgodnie z relacją policji, dwie minuty panowała cisza, po czym wargi Palmera znów się poruszyły. - Moje ciało leży w wąwozie, w pobliżu High Rock... zaatakował mnie mężczyzna... on mnie zbija. - Oczy Pal- mera otworzyły się. Po kilku chwilach zaczął oddychać normalnie i wstał z krzesła.

W aktach zapisano: "Pan Palmer powiedział nam, że ciało dziewczyny jest częściowo ukryte pod kamieniami w pobliżu drenu, w miejscu odległym od Pinetown o około sto kilometrów. Stwierdził on także, że mordercą jest człowiek o imieniu Clarence w wieku około trzydziestu lat, który ukrył narzędzie zbrodni w przybudówce swego domu. Pan Palmer sądził, iż może nas zaprowadzić na miejsce, w którym ukryte jest ciało".

Godzinę i czterdzieści minut później Palmer zaprowadził policję w odludne miejsce przy drodze biegnącej wzdłuż wybrzeża prowincji Natal. Tam właśnie, pod drenem, znaleziono częściowo ukryte pod kamieniami ciało zaginionej dziewczyny. Joy Aken została pobita i zastrzelona.

A co z zabójcą? Palmer opisał go jako człowieka o imieniu Clarence, Krewni przypomnieli sobie, że Joy znała mężczyznę o takim imieniu, Clarence'a Gordona VanBurena. W dziesięć godzin później policja osadziła Van Burena w areszcie. W szopie za jego domem znaleziono pistolet, który on sam wskazał później jako narzędzie zbrodni. Była to stara historia zawiedzionego kochanka. Zwabił Joy do swego samochodu. Stracił panowanie nad sobą, uderzył, a potem strzelił w napadzie gniewu.

Skąd Palmer wiedział, gdzie szukać ciała? Rodzina Joy woli sądzić, że to sama zmarła dziewczyna mu o tym powiedziała... Paimer śmieje się z tego pomysłu. Nie ma w tym, jak twierdzi, nic nadnaturalnego i dodaje: - W taki sam sposób znalazłem zgubione klejnoty, a one z pewnością nie mówią, gdzie są. Myślę, że ludzki mózg posiada pewne, zupełnie normalne możliwości, których nie rozumiemy, a m jest właśnie jedną z nich.

Thomas de Jean, fragment książki "Księga Tajemnic i Rzeczy Niezwykłych", PANDORA, Łódź 1991

*w polskim wydaniu książki jest błąd (zamiast "siedemnaście" seventeen przetłumaczono jako "siedemdziesiąt")


Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
    Copyright © 2004-2017 by Radio Paranormalium :: Powered by Marek Sęk "Ivellios"