maty gumowe

Maty do izolacji budynków





Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum

Incydent kapitana Coyne`a


Dodano: 2014-01-04 01:49:41 | Wyświetleń: 2189 | Przeczytam później
UFO, Coyne
Rysunek wykonany przez świadka


Sprawa Coyne`a (znana także jako "incydent z helikopterem wojskowym") jest przypuszczalnie najbardziej wiarygodnym (w kategorii "wysokiej dziwności") przypadkiem spośród fali obserwacji UFO [nad USA] w 1973 roku. Czteroosobowa załoga helikoptera Rezerwy Wojskowej w korytarzu powietrznym między Columbus a Cleveland w stanie Ohio natknęła się na szary, metalicznie wyglądający obiekt w kształcie cygara, posiadającego nietypowe światła i wykonującego dziwne manewry. Członkowie załogi za "najbardziej wartościowy pod względem naukowym raport roku 1973" zdobyli nagrodę w wysokości 5000 dolarów ufundowaną przez National Enquirer Blue Ribbon Panel.

18 października 1973 roku, około 10:30 wieczorem, helikopter UH-1H należący do Rezerwy Wojskowej Stanów Zjednoczonych wyleciał z Port Columbus w Ohio do swojej matczynej bazy na lotnisku Hopkins w Cleveland, 96 mil morskich na północ-północny wschód. Z przodu siedział dowódca helikoptera, kapitan Lawrence J. Coyne (36 lat), mający 19-letnie doświadczenie w lataniu. Za sterami po jego lewej stronie zasiadł porucznik Arrigo Jezzi (26 lat), inżynier chemii. Za Jezzim siedział sierżant John Healey (35 lat), policjant z Clevelant, który był lekarzem pokładowym, zaś za Coyne`m zasiadł szef załogi, sierżant Robert Yanacsek (23 lata), technik komputerowy. Helikopter przelatywał na wysokości 2500 stóp nad poziomem morza z prędkością 90 węzłów, a nad wzgórzami, lasami i polami na wysokości 1200 stóp. Nocne niebo było czyste, bezchmurne i gwieździste. Księżyc świecił w ostatniej kwadrze.

Jakieś dziesięć mil na południe od Mansfield, Healey zauważył po zachodniej stronie pojedyncze czerwone światło zmierzające na południe. Wydawało się ono jaśniejsze od zwykłego światła pojazdu powietrznego, nie uznano go jednak za warte odnotowania, a Healey nie przypomina sobie, aby o tym wspominał. Jakieś dwie minuty później, około 11:02 wieczorem, Yanacsek zauważył pojedyncze czerwone światło na południowo-wschodnim horyzoncie. Uznał, że było to światło radiolatarni lub światło pokładowe samolotu - najprawdopodobniej to drugie, ponieważ nie migotało - i oglądał je "dość długo, jakąś minutę do półtorej", nim zwrócił na nie uwagę Coyne`a. Coyne, paląc papierosa i odpoczywając, przyjrzał mu się, zauważył światło i powiedział Yanacsekowi, by ten od czasu do czasu "rzucił na nie okiem".

Po jakichś kolejnych trzydziestu sekundach Yanacsek spostrzegł, że światło zwróciło się w stronę helikoptera i przypuszczalnie zaczęło się do niego zbliżać. Coyne zweryfikował ocenę Yanacseka, przejął stery d Jezziego i zastosował w UH-1H wspomagane schodzenie o około 500 stóp na minutę. Prawie w tym samym czasie Coyne nawiązał kontakt radiowy z wieżą kontroli lotów w Mansfield, znajdującą się w odległości dziesięciu mil na północny zachód. Coyne sądził, że światło należało do F-100 z Mansfield, należącego do Gwardii Powietrznej. Po początkowym potwierdzeniu ("This is Mansfield Tower, go ahead Army 1-5-triple-4") łączność radiowa się urwała. Jezzi próbował następnie transmisji na częstotliwościach UHF i VHF, jednak bez rezultatu. Choć kanał i tony kluczowe były słyszalne, nie było odpowiedzi z Mansfield, a jak później sprawdził Coyne, wieża w Mansfield nie miała nawet taśmy z nagraną pierwszą transmisją, zaś ostatni F-100 wylądował tam o 10:47 wieczorem.

Czerwone światło w dalszym ciągu promieniowało, a jego świecenie znacznie zwiększyło intensywność. Coyne zwiększył szybkość schodzenia do 2000 stóp na minutę, a prędkość w powietrzu zwiększył do 100 węzłów. Ostatnią zanotowaną wysokością było 1700 stóp. Gdy kolizja wydawała się już nieunikniona, nienzane światło nagle zatrzymało się na swoim zachodnim kursie i zawisło tuż przed helikopterem, wyżej od niego. "Światło nie wykonało manewru, po prostu się zatrzymało. Na jakieś dziesięć do dwunastu sekund - po prostu stanęło", doniósł Yanacsek. Coyne, healey i Yanacsek byli zgodni co do tego, że nieco kopułowaty obiekt w kształcie cygara zrobił łuk o szerokości kątowej niemal równej szerokości przedniego okna helikoptera. Pozbawiona rozpoznawalnych cech, szara, wyglądająca na metaliczną struktura była precyzyjnie zarysowana na tle gwiazd. Yanacsek opisał "coś, co wyglądało jak okna" wokół kopułowatej górnej części obiektu. Czerwone światło świeciło na dziobie pojazdu, białe światło stało się widoczne na nieco ząbkowatej rufie, później dał się również zauważyć dochodzący z tylnej części obiektu zielony promień światła "w kształcie piramidy". Zielony promień przeszedł po nosie helikoptera, następnie przeleciał po przedniej szybie, szedł dalej do góry i oświetlił górne panele przedniej szyby. W tym momencie (nie wcześniej) kokpit został wypełniony zielonym światłem. Jezzi zgłosił jedynie jaskrawe białe światło, porównywalne z reflektorem małego samolotu, widoczne przez górne panele przedniej szyby. Po około dziesięciu sekundach "wiszenia", obiekt zaczął przyspieszać na zachód, przy czym teraz widoczne było tylko małe białe światło na "ogonie". Owo światło pozostawało jednakowo intensywne, nawet mimo przypuszczalnie zwiększającej się odległości, w końcu zaś (jak zeznali Coyne i Healey) przypuszczalnie wykonało zwrot o 45 stopni w prawo, skierowało się w stronę Jeziora Erie, a następnie "rzuciło się" na horyzont. Healey zeznał, że obserwował obiekt przemieszczający się na zachód "przez kilka minut". Jezzi powiedział, że poruszał się on szybciej niż wynosi limit 250 węzłów dla samolotu na wysokości poniżej 10 000 stóp, nie było to jednak 600 węzłów, jak twierdzili pozostali członkowie załogi. Podczas spotkania z obiektu nie dochodziły żadne odgłosy ani turbulencje, poza jednym "podbiciem" w momencie, gdy obiekt oddalił się na zachód. Gdy obiekt wystartował, Jezzi i Coyne zauważyli, że dysk w kompasie magnetycznym obracał się z prędkością około czterech obrotów na minutę, zaś wysokościomierz wskazywał ok. 3500 stóp, trwało też schodzenie z wysokości z prędkością 1000 stóp na minutę. Coyne utrzymuje, że zespół był wciąż zdziwiony tym dziwnym schodzeniem. Ponieważ nie można już było zejść niżej, nie miał wyboru jak tylko wznieść helikopter w górę, i po kilku sekundach ostrożnego manewrowania sterami (w ciągu których helikopter wzniósł się na wysokość prawie 3800 stóp) osiągnięto pozytywne wskazania. W tym czasie białe światło zdążyło już przemieścić się w rejon Mansfield. Coyne podświadomie zdawał sobie sprawę ze schodzenia z wysokości, pozostali nie zdawali sobie z tego sprawy, wszyscy jednak wiedzieli, że istnieje ryzyko wpadnięcia do wody. Helikopter wrócił na zamierzoną wysokość 2500 stóp, nawiązano kontakt radiowy z Canton/Akron, a do momentu dotarcia do Cleveland noc przebiegała już spokojnie.

William E. Jones i Warren Nicholson, niezależni badacze UFO z Columbus w stanie Ohio, odnaleźli prawdopodobnych świadków tego zdarzenia, którzy obserwowali je z ziemi.

18 października 1973 roku około jedenastej wieczorem pani E. C. i czworo nastolatków jechali na południe z Mansfield do swojego wiejskiego domu, gdy ich uwagę przykuło pojedyncze, statyczne czerwone światło, lecące na południe "na średniej wysokości". Śledzili je przez około pół minuty, do momentu aż znikło za drzewami.

Około pięć minut później, teraz już jadąc na wschód trasą 430 i zbliżając się do Rezerwatu Charles Mill, rodzina zauważyła dwa jaskrawe światła - czerwone i zielone - zniżające się szybko w ich kierunku z południowego wschodu. W momencie zauważenia odległość kątowa między światłami wynosiła około 2 stopni; czerwone światło wyglądało na prowwadzące. Pani C. zatrzymała samochód na skraju opuszczonej drogi, nie gasząc silnika i zostawiając włączone światła. Światła - większe od punktowych - spowolniły i przemiesczały się razem na prawo od samochodu, a rodzina zauważyła drugą grupę świateł - niektóre błyskające - oraz "dudniący odgłos, bardzo przypominający rakietę" dochodzący z południowego zachodu. Dwoje dzieci (kuzyni, oboje w wieku trzynastu lat) wyskoczyło z samochodu i obserwowało helikopter i obiekt, które opisali jako "wyglądający jak sterowiec", wielki jak szkolny autobus", "w kształcie gruszki". Obiekt następnie wykonał łuk porównywalny do "dziesięciocentymetrowej papierośnicy trzymanej na odległość ramienia". Obiekt przyjął pozycję wiszącą nad helikopterem, jakieś 500 stóp od drogi i około 500 stóp nad drzewami (poziom gruntu w tym miejscu znajduje się prawie dokładnie 1000 stóp nad poziomem morza, stąd biorąc pod uwagę odczyt 1700 stóp z wysokościomierza, w rzeczywistości helikopter znajdował się około 650 stóp nad drzewami). Wówczas na obiekcie zaświeciło się zielone światło. "To było jak schodzące w dół promienie", powiedziała świadek. "Helikopter, drzewa, droga, samochód - wszystko stało się zielone". Przerażone dzieci wskoczyły z powrotem do samochodu, a pani C. szybko pobiegła. Łącznie poza samochodem spędzili "około minuty". Ani świadkowie na ziemi ani załoga helikoptera nie są pewni, kiedy helikopter i obiekt rozdzieliły się; świadek na ziemi zgłosiła, że niezidentyfikowany obiekt przeleciał w kierunku północnym wzdłuż drogi nad jej samochodem, przypuszczalnie przez kilka sekund leciał na wschód, następnie zmienił kierunek i skierował się na północny zachód w stronę Mansfield - [podany przez świadka] tor lotu pokrywa się idealnie z ruchem obiektu określonym na podstawie zeznań załogi helikoptera.

Każdą teorię wspominającą o meteorach (sceptyk w sprawach UFO Philip Klass utrzymuje, że obiekt był "kulą ognia pochodzącą z deszczu orionidów") można odrzucić, z uwagi na: (1) czas trwania zdarzenia (szacowany na 300 sekund); (2) znaczne zwolnienie i wykonanie przez obiekt kąta prostego po bliższym podejściu; (3) precyzyjnie zdefiniowany kształt obiektu; oraz (4) tor lotu od horyzontu do horyzontu.

Możliwość, że był to wysoce wyposażony konwencjonalny statek powietrzny, jest nie do obronienia, jeśli sprawdzić pozycje i kolory świateł, biorąc pod uwagę tor lotu obiektu. Mając przed sobą opisaną konfigurację i znając regulacje FAA, pojazd musiałby lecieć bokiem, albo stojąc na ogonie, zbliżając się ogonem do helikoptera, albo podlatując do niego do góry nogami. Inne argumenty przeciwko hipotezie o konwencjonalnym statku powietrznym brzmią następująco: (1) posiadający skrzydła pojazd powietrzny przemieszczający się po linii widoku wydawałby się najszybszy w momencie przejścia bezpośrednio przed obserwatorem; (2) taki pojazd nie byłby w stanie zwolnić i "zawisnąć" w miejscu w ciągu kilku sekund; (3) helikopter mógłby zawisnąć w miejscu, nie byłby jednak w stanie osiągnąć tak dużej prędkości jak te opisywane; (4) konwencjonalny statek powietrzny na wysokości 500 do 1000 stóp wydawałby odgłosy słyszalne wewnątrz helikoptera; (5) FAA wymaga obecności stroboskopu lub obracającego się światła pozycyjnego w górnej lub dolnej części kadłuba; (6) ponadto FAA wymaga, aby żaden statek powietrzny na wysokości poniżej 10 000 stóp nie poruszał się z prędkością większą niż 250 węzłów; (7) byłyby widoczne pewne cechy konwencjonalnego statku powietrznego, takie jak skrzydła, gondole silnikowe, okna, usterzenie ogonowe, numery, logo.

Coyne doniósł, że następnego dnia w odniesieniu do wirników helikoptera zastosowano nieniszczącą metodę próby Magnaflux/Zygio, która nie wykazała żadnych naprężeń zmęczeniowo-produkcyjnych. Porównanie czasów, odkegłości i kierunków potwierdza, że czerwone światło zaobserwowane po raz pierwszy przez rodzinę C., czerwone światło Healey`a i to należące do obiektu podczas spotkania były jednym i tym samym światłem. Czerwone światło zaobserwowane przez Yanacseka na wschodnim horyzoncie znajdowało się pod stałą obserwacją i niewątpliwie [również] stanowiło obiekt spotkania.

Po szczegółowym dochodzeniu i analizie, ten przypadek wciąż oceniano jako sprawę o wysokim stopniu "dziwności i wiarygodności".

Jennie Zeidman, CUFOS
Za: ufoevidence.org
Tłumaczenie i opracowanie: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!
    Tagi
    Inne artykuły
    o podobnej tematyce
    SŁUCHAJ NAS
    SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
    NEWSLETTER
    RAMÓWKA NA DZIŚ
    ARCHIWUM AUDYCJI
    WESPRZYJ
    RADIO PARANORMALIUM
    POLECANE KSIĄŻKI
    NAJNOWSZE FILMY
    Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium