[00:01] - To think for yourself and question authority.
[01:12] - Witam wszystkich serdecznie w Radiu Na Fali, oczywiście jak najbardziej. Proszę państwa, witam w hiperprzestrzeni w ten piękny sobotni wieczór. Ja tu się jak zwykle poustawiam z tym wszystkim zaraz. I zaraz wszystko będzie idealnie. Słuchajcie, miał być dzisiaj gość. No dokładnie. Gość jest zajęty, troszkę zarobiony, ma kilka spraw dookoła, także gościa dzisiaj nie będzie w hiperprzestrzeni, moi drodzy, za co bardzo serdecznie przepraszam w imieniu swoim i w imieniu gościa. Ale gość postara się pojawić za tydzień, jak już się tylko wyrobi ze wszystkimi rzeczami. Także pozdrawiam bardzo serdecznie. Peace and love, jak najbardziej.
Macham do gościa. Może słucha, słuchajcie, gdzieś tam w swoim białym kitlu w lablatorium. Dokładnie. Także witam wszystkich w ten piękny sobotni wieczór w audycji. Proszę bardzo, tak jak zwykle muszę wszystko poprzełączać sobie chyba. No to teraz już mnie chyba wszyscy idealnie wręcz słyszą. Dokładnie. Także witam w audycji Hiperprzestrzeń. A dzisiaj w hiperprzestrzeni o numerach i o magii związanej z numerami trochę. Nie wszystko.
Tej magii jest tyle, że ciężko by było w ciągu jednej hiperprzestrzeni opowiedzieć o całej tej magii związanej z numerami oczywiście. Ale dokładnie dzisiaj o tym wszystkim i o sprawach dookoła związanych z tą magią numerów lub jak to zwał. Oczywiście chciałem bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich sponsorów Radia Na Fali, www.radionafali.com. Bardzo serdecznie pozdrowić wszystkich słuchaczy Radia Na Fali. Oczywiście pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium.pl. Retransmituję hiperprzestrzeń. Zapraszam oczywiście wszystkich na czata Radia Na Fali oczywiście. Za chwilę tam się pojawię. Nie będzie zbyt wielu linków dzisiaj, bo też większość z tych linków pojawiała się w ostatnich audycjach. Także ile razy można, prawda?
Troszkę spokoju, ciszy. Dokładnie. Także dzisiaj troszkę mało linków, ale za to dużo o numerach. Oczywiście adres do radia na Skype też za chwilę się pojawi: www.radionafali.com. To jest adres strony internetowej, a oczywiście na Skype to jest radionafali.com. Taki jest adres. Także śmiało, proszę bardzo dzwonić, jeżeli będziecie mieli jakieś swoje spostrzeżenia na temat tajemnic zawartych w numerach. Proszę państwa, dzisiaj dokładnie o tym będę starał się przyjrzeć tematowi. Zobaczymy, na ile się uda w ciągu tej krótkiej audycji zmierzyć z tą magią tych wszystkich liczb, numerków, cyferek i całą tą historią dookoła oczywiście. Ja mam na imię Tomek oczywiście i posłuchajmy może jakiejś sobie muzyczki po drodze, zanim oczywiście wdepniemy w całą tą audycję, w całą tą hiperprzestrzeń, proszę państwa.
Dokładnie. To jakaś muzyczka, proszę państwa. No właśnie, a wy słuchacie oczywiście Hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali oczywiście, www.radionafali.com, retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy wszystkich radiów. Dokładnie. No i co? Jak się już poustawiałem z tym wszystkim, to mogę spokojnie zacząć dzisiejszą opowieść. Kilka słów na temat numerów, bo numery są fascynującą rzeczą. Niektórzy mają wręcz obsesję na punkcie numerów. Niektórzy z nas.
Niektórzy. Na szczęście nie wszyscy. Także dzisiaj troszkę o numerach. A ja przypominam, że jeżeli sobie siedzicie w domu, się nudzicie i oprócz tego, że słuchacie hiperprzestrzeni, to puknijcie po znajomych. Niech troszkę więcej ludzi przyjdzie, posłucha sobie hiperprzestrzeni. A co, wszystko jest na żywo. Także zapraszamy śmiało i serdecznie wszystkich, żeby wpadali sobie tam na czata radiowego, żeby generalnie się kręcili w okolicy. Jeżeli ktoś z was ma jakieś refleksje na temat numerów, numerologii, wszystkich tych tajemniczych spraw związanych właśnie z numerami, to niech dzwoni. radionafali.com na Skype. Dokładnie.
To ja może zacznę całą tą opowiastkę. Generalnie z tymi numerkami to jest taki fenomen. Fenomen z tym wszystkim jest taki, że są po prostu wszędzie. Ciężko było stwierdzić, że gdzieś numerów po prostu nie ma, prawda? Dokładnie. Numery są po prostu wszechobecne z taką elementarną proporcją. Pierwsze, co człowiek zauważył, to generalnie to, że coś jest jeden, coś jest dwa, coś jest trzy, prawda? Cała ta geometria, o której czasami tu mówię w hiperprzestrzeni, generalnie też się opiera na numerach, czyli że mamy na przykład ileś tam ścian i tych ścian jest trzy, albo tych ścian jest pięć i tych ścian jest ileś tam. Generalnie zawsze jest jakiś numer. Jak się okazuje, te liczby, czyli te multiplikacje mają swoje znaczenie i to nie tylko takie znaczenie w sensie jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, tylko znaczenie symboliczne.
Bo jeżeli mamy kawałek kija, tak mówiąc zwyczajnie, mamy ten kawałek kija i złamiemy ten kij równo w połowie, to mamy już dwa kawałki równe, prawda? To mamy już dwa, dwie te same proporcje. Jeżeli złamiemy dalej, mamy kolejne proporcje, mamy kolejne proporcje i na końcu otrzymujemy, w zależności ile razy sobie złamiemy tego kija, otrzymujemy idealną, proszę państwa, proporcję. Można sobie wszystko w tym policzyć. Jak się okazuje, jak się przyłoży do różnych przedmiotów, do różnych innych rzeczy, to się okaże ta metafora z tym, że mamy coś jeden i możemy sobie dodać na przykład trzy do tego, dodać cztery. Ta metafora, ten pomysł powoduje, że możemy coś sobie przekalkulować. Możemy sobie zrobić taką maszynę o nazwie komputer i sobie na przykład wysłać coś takiego. Dokładnie, to wszystko jest z tego powodu, że mamy właśnie te numerki, że mamy ten symbol, ten tajemniczy symbol, to tajemnicze coś. Właściwie nikt nie wie, czym jest numer. Słuchajcie, o ile wiadomo, czym jest słowo.
Słowo jest taką komunikacją werbalną i ja na przykład chciałem powiedzieć „słońce” i chcę użyć jakiegoś języka, przekazać to komuś innemu, opisać coś. To właśnie język opisuje przedmioty, wszystko, co widzimy, materię. A co opisuje matematyka? Starożytni mawiali, że to jest opis reguły świata. Nie wiem, jak bardzo starożytni ci byli starożytni, ale generalnie tak słyszałem, że mawiali, że to jest opis reguły rządzącej światem. To jest symbol tej reguły. To nie jest w sensie reguła. Nie ma żadnej cyferki, żadnego numeru, żadnej specjalnej proporcji, która mogłaby powiedzieć, że właściwie reprezentuje wszystko. Jest to kwestia reprezentowania reguły, czyli generalnie takiego głównego konceptu, głównej idei, która nie jest mierzalna. Po prostu jest.
Po prostu jest cały czas, a nam tu świerszczy coś po prostu w tle. Jak zwykle trochę lasu. Dzisiaj mam trochę więcej lasu, tak że będzie dzisiaj leśnie po prostu. Dokładnie. Posiedzimy w lesie jak to w hiperprzestrzeni, tak że zapraszam wszystkich. Serdecznie zapraszam do tego lasu. Dobra, co z tymi numerami? Co z tymi numerami, proszę państwa? Oczywiście na pewno ktoś z was miał jakąś historię, że stwierdził, że bo to trzynastego, piątek było wczoraj, prawda? To taki strasznie numeryczny dzionek, powiedziałbym.
Już mam telefon, proszę bardzo. Halo, halo! Witam serdecznie. Halo, halo.
[09:10] - O halo, halo! Wywołujesz las, to wywołałeś las. Dzień dobry.
[09:17] - Dokładnie. Miałeś jakieś historie z numerami? Czy masz jakąś symbolikę numerów w swoim życiu? Czy zdarzyło ci się coś, że na przykład to było dwudziestego drugiego drugiego. Dwa, dwa, dwa. Same dwójki. Założyłem dwie pary butów, założyłem dwie skarpetki i dwa razy się coś wydarzyło.
[09:36] - Właśnie nie. Te numery muszą być. Muszą być. Wcale nie muszą być. To jest paradoks takie, że one są, ale wcale ich nie musi być.
[09:49] - I w ogóle ponoć ich w ogóle nie ma w rzeczywistości. To jest tylko nasz pomysł na to, jak to nazwać, jak czegoś jest więcej.
[09:55] - To jest w jakiś sposób urojone. Tak czy inaczej ta cała matematyka to jest taka nauka mocno urojona na czymś, czego nie ma. Ale jest.
[10:08] - Jest taki koncept, taka reguła. Że masz coś, że jak złamiesz, to masz już dwie części tego samego.
[10:16] - Tak.
[10:17] - I że cały świat jest dookoła, że na przykład, że nas jest teraz dwóch gadających, tam po drugiej stronie jest iluś tam słuchających i generalnie, że zawsze jest jakiś numer na końcu.
[10:26] - Jakąś cyfrę do tego przypniesz, bo inaczej tego nie rozbierzesz, tak?
[10:31] - Niby tak. Właśnie o tym niby mówi współczesna matematyka. To jest taki święty Graal współczesnej matematyki, że to ma takie bardzo wielkie znaczenie. Na przykład statystyka jest taką współczesną alchemią, powiedziałbym, nawet gorzej niż alchemią, bo alchemia też działa, a statystyka to jest takie prawdziwe wróżenie ze szklanej, właściwie chciałem powiedzieć kryształowej kuli.
[10:52] - Tak jak rachunek prawdopodobieństwa. Tam można sobie przyjąć, że coś tam wyjdzie, jak tutaj jest taki wzór i jak podstawimy te cyferki, to takie jest prawdopodobieństwo, że wyjdzie z większym prawdopodobieństwem, z mniejszym prawdopodobieństwem, ale odpowiedzi tak dalej nie ma.
[11:12] - Dokładnie. Ja tu troszkę chciałem dzisiaj wrócić do takich właśnie starożytnych, bo oni mieli taki pomysł, że właściwie numery to są tak blisko geometrii, że numery reprezentują nie tyle numery jako same w sobie, tak jak na przykład matematyka dzisiaj twierdzi, że jest sama matematyka osobno, a na przykład geometria, fizyka i tak dalej jest czymś osobnym. Natomiast starożytni mówili, że właściwie numer jest opisem niczego innego jak po prostu przestrzeni i że to są reguły, które panują w przestrzeni. To jest coś, co jest generalnie dla nas, jak mówili starożytni, niewidoczne.
[11:43] - Wszystko jest okryte, nimbem tajemniczości i tak dalej.
[11:47] - Tak mówili. Dzisiaj mam troszkę notatek przygotowanych, tak że się będę próbował rozwiązać. O czym ci starożytni mówili? Co takiego tajemniczego było w tych numerach?
[11:55] - Najlepszy numer jest to, że my wszyscy się posługujemy tymi cyframi arabskimi tutaj, w tej kulturze europejskiej, która się rozprzestrzeniła jakoś tak ni z tego, ni z owego na cały świat. I jak ktoś sobie uzmysłowi, że w ogóle to było Imperium Rzymskie. Był taki twór, oni łazili tu wszędzie, byli w zasadzie, tak się kręcili po tych ziemiach i oni się posługiwali rzymskimi cyframi. Ale my się posługujemy arabskimi cyframi, które nijak z tym rzymskim imperium nie współpracowały wtedy. Dlaczego tak się stało? No i tu wtedy właśnie wkracza Fibonacci i ta rodzina Medyceuszy i to wszystko.
[12:43] - No właśnie, to żyć może nie światem.
[12:44] - Się okazało, że jak zaczęli ci, co mogli, bo niektórym nie wolno było pożyczać na procent, a inni mogli pożyczać na procent, bo tak jakoś wyszło. I cały problem polegał na tym, że naliczyć procenty od cyfr rzymskich to stary, wyobraź sobie, nalicz coś od tego.
[13:10] - Ciężko jest naliczyć od rzymskich cyfr procenty.
[13:13] - A tu się okazało, patrz, są cyfry arabskie, jak to pięknie idzie, jak to łatwo idzie. Od arabskich proszę bardzo, w każdym momencie ci naliczę każdy procent.
[13:23] - Łatwo pomierzyć.
[13:23] - Tak się okazało, że to Europa.
[13:26] - Ale właściwie te numery, w sensie takie podejście do numerów, jak na przykład reprezentowany jest w piśmie arabskim, jest tak samo w sanskrycie. Do Europy dotarło to za pomocą banksterów zawsze, bo to już tak się porobiło z tej Europy, że taka banksterska jest od już nie wiadomo kiedy.
[13:45] - To jest najlepsze, żeby człowieka zamknąć w czasie i mu powiedzieć: „Słuchaj, to było od zawsze. Przyjmij to, że tak było od zawsze i nie zastanawiaj się nad tym, bo to było od zawsze. Nie szukaj niczego innego”.
[14:00] - Dokładnie, że niby od zawsze. Ale słuchajcie, te numery mają jeszcze inne znaczenia oprócz tego, bo my tak mówimy o tych banksterskich historiach.
[14:08] - Tak.
[14:09] - Ale one jeszcze mają swoje znaczenia, bo to jeszcze się z alchemii bierze i tak dalej. Nie wszystko zostało stracone, jak się okazuje. Nie wszystko.
[14:16] - Tak, bo te cyfry to też są jakieś wyznaczniki czegoś.
[14:21] - No właśnie.
[14:23] - To są określenia tej przestrzeni. To jest część geometrii. Geometria jest już tą materią. Ta materia już jest bliżej ducha i to wszystko się zaczyna składać do kupy.
[14:36] - I to bardzo się zaczyna składać do kupy, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie mikroskopy mamy już takie bardziej zaawansowane i tam można sobie oglądać kawałek jakiejś molekuły, która jeszcze sobie hasa pełna życia z lewa do prawa. Można sobie sprawdzić, jak to wygląda. I zaczyna to być bardzo blisko troszeczkę takich starożytnych opowieści na ten temat.
[14:54] - Naukowcy tak siedzą i widzą, to oni mówią: „Ty, stary, ale co ja tu widzę tak w ogóle? Bo ja widzę to i to. A ty co widzisz? No ja to i to. To musimy jakąś teorię na ten temat stworzyć. Co my tu widzimy tak w ogóle pod tym mikroskopem?”.
[15:10] - A tu mamy twarde numery, takie z przeszłości bym nawet powiedział, takie ze starożytnych czasów, symboliczne. Bo to w ogóle z tymi numerami jest tak, że te numery są znajdowane, takie dziwne na przykład ciągi numerów są znajdowane na kilku starożytnych budynkach. Oczywiście nie zawsze jesteśmy pewni na 100%, że to są ciągi numerów, szczególnie w przypadku na przykład budowli sumeryjskich, bo tam jak zwykle kłótnie o to, kto właściwie odpisał to pismo, jak zwykle i czy ta kreska naprawdę oznacza to, co ma oznaczać. Czasami są takie kłótnie, ale świetnie jest to opisane w takich starych językach, które gdzieś tam są wykopywane. Chodzi mi o tak zwane miedziane zwoje. Tam jest cały język, zdaje się taka bardzo wczesna greka i tam jest strasznie dużo numerów, cyfr, różne ciągi, ciągi liczbowe po prostu. I jak się okazuje, że im dalej się kopie, to kończy się taki czas, gdzie tam są znajdowane takie gospel czy różne tam opowieści pisane o tym niesamowitym świecie, który gdzieś tam zniknął z kart historii. I im dalej, im głębiej, tym częściej się znajduje coś, co właściwie reprezentuje cyfry, numery, jakieś ciągi matematyczne. Cholera wie, co to jest do końca. Z jednej strony możemy przypuszczać, że jest to coś związanego z astronomią, a z drugiej strony o czym to jest?
Jest taka ciekawa historia, właśnie to, co dzisiaj będę chciał poruszyć, że starożytni na owe numery nigdy nie patrzyli tak jak my na matematykę. Dla nich to był po prostu zapis fizycznego przedmiotu, który istnieje w przestrzeni dookoła nas. Czyli gdzieś musi być taka bryła, coś musi takiego być. My tego nie widzimy. Być może cała Ziemia, cała nasza galaktyka jest w środku takiej bryły, a są krawędzie tej bryły i posługując się tymi krawędziami możemy wyliczyć na przykład, kiedy pojawi się Wenus na niebie.
[17:02] - I teraz sobie wyobraź, że oni się posługiwali wtedy cyframi arabskimi?
[17:09] - Różne. Słuchaj, metody były różne, bo tych zapisów różnych alfabetów matematycznych jest do diaska. Ja tu sobie przygotowałem troszeczkę. Nie wiem, czy będę chciał przytaczać wszystkie te numeracje, wszystkie te nazwy, ale jest tego masa. Właściwie każda cywilizacja miała swój własny zapis matematyczny, numeryczny. To nie jest tak, że to było tylko i wyłącznie arabskie i tylko i wyłącznie na przykład rzymskie. Się okazuje, że właściwie każdy miał swój własny zapis, tylko one się tam czasami zmiksowały. Widać, że na przykład liczby arabskie troszeczkę zmieniły, to trochę inaczej teraz wygląda, że rzymskie wzięły się na przykład od pisma Fenicjan, czy właściwie Etrusków i to też trochę inaczej już teraz wygląda. I wszystkie te historie z tym związane. Można powiedzieć, że misz i masz, mikser się zrobił, panie.
[18:03] - Niestety panie, ja ci muszę powiedzieć, że teraz jest jedna cyfra, która najbardziej ludziom w głowach przewraca.
[18:09] - Zero.
[18:10] - Tak, wyjąłeś mi z ust. A w zasadzie dużo tych zer. Czym więcej, tym lepiej. Byle dużo. Dużo zer. Dużo. Właśnie. Ale jak byś kazał komuś zdefiniować zero, ciekawe co on by to powiedział?
[18:33] - Nie wiem. Z tym zerem jest taka ciekawa historia, że właściwie zero nie funkcjonowało w naszej kulturze za bardzo. Takie zero, które my znamy, działa, funkcjonuje od, zdaje się, początków poprzedniego stulecia, kiedy jeden z matematyków ogłosił, że jednak jest coś takiego jak zero. Wcześniej nie było.
[18:52] - Ja ci mogę opowiedzieć, jak ja widzę zero.
[18:55] - Śmiało, proszę bardzo.
[18:57] - To jest tak: to są nasze oczy, które patrzą i wlatuje światło w to oko. Nasze oko jest soczewką i to światło jest przekręcane, bo tak jak każda soczewka ma taki punkt, w którym to się przewraca i tam jest gdzieś wyświetlane z tyłu. Więc musi przejść przez ten punkt całe to światło i się wyświetlić w innym punkcie odwrócone. I zero jest właśnie tym punktem, gdzie to wszystko się przewraca. Tam jest wszystko i nic.
[19:29] - Proszę bardzo, całkiem pasuje do tego wszystkiego, co starożytni mówili na ten temat, bo w starożytności, słuchajcie, jak na ironię, jest zero. Zero się pojawiało u Azteków, zero się pojawiało u bardzo starych kultur. Zero się pojawiło nawet w Egipcie. Niektórzy twierdzą, że nie ma tam zera w kalkulacjach, ale jak się okazuje, w tych starych kalkulacjach zero musiało być, bo żeby to wszystko wyliczyć, trzeba było zrobić coś jak zero i przecinek.
[19:51] - Ale zobacz, w chrześcijańskiej kulturze nie ma roku zero.
[19:56] - A dawniej był. We wszystkich starożytnych kalendarzach jest rok zero.
[20:00] - Ale czy jest rok zero? Jest minus jeden i jest jeden. Przed narodzeniem Chrystusa i po narodzeniu Chrystusa. Ale kiedy jest narodzenie Chrystusa? Zaraz, ktoś coś powiedział.
[20:15] - Może on się w ogóle nigdy nie urodził. Właśnie o to chodzi. Trzeba było zniknąć z tym rokiem, bo właściwie tego roku nie ma. Dokładnie.
[20:22] - Czy był rok zero i kiedy on był?
[20:27] - Ten kalendarz był już tyle razy zmieniany, że ciężko było to wszystko obliczyć w przeciągu ostatnich właściwie 2000 lat. Było kilku cesarzy, później królów, którzy dodawali sobie dzień, później kolejnych kolesi, którzy robili coś tam. Do tej pory kalendarz, którego używamy, jest wysoce nietrafny i wysoce spóźnialski. Co jakiś czas trzeba robić korekty, ale z tymi korektami też jest zabawna historia, bo robi się je za pomocą zegarów atomowych i o ile na przykład 20 lat temu tą korektę robiło się raz na rok czy raz na trzy lata, to teraz tą korektę robi się chyba, zdaje się, raz na trzy tygodnie. Także też się okazuje, że w dziwny sposób atom przyśpiesza. Czy jakoś tak z tym czasem.
[21:05] - No właśnie. Ja mówię, że podstawową iluzją, w którą nas się tu wtłacza, nas jako ludzi, nasz byt, to poczucie czasu. Bo jak złapiesz poczucie czasu, to jesteś złapany w samą tą pułapkę, bo cały czas albo na coś czekasz, albo coś było i coś się odbywa w jakimś czasie. Bo jak jesteś poza czasem, to wszystko nie ma znaczenia.
[21:37] - Wiesz, troszkę wygląda tak, ja tak troszkę przestrzelę może na wylot, bo zmierzam właśnie w tym kierunku. Spokojnie opowiem, co znaczą po kolei wszystkie numerki i tak dalej. Jestem na to przygotowany, także będzie o tym opowieść dzisiaj. Ale zanim to wszystko opowiem, bo jest w tym wszystkim takie magiczne znaczenie, jeżeli te wszystkie numery oznaczają bryły i te bryły się razem ze sobą stykają, to się nazywa interwałami te odległości pomiędzy tymi bryłami, to się wszystko sumuje, gdzieś tam się nakłada na siebie i tak dalej. Przypomina to troszkę fale na wodzie. Jakbyśmy w kilku miejscach zrobili takie chlup i te fale się w kilku miejscach zbiegły. To jest taki symboliczny moment, w którym się coś tworzy. Bo wtedy, jak się przyjrzymy na miejsce, gdzie się te fale uderzają, to jest takie plum, wyskakuje kropelka na przykład czasami, nagle się woda materializuje, dzieją się dziwne rzeczy. Jak się weźmie takie fale z odpowiednią częstotliwością i się skrzyżuje ze sobą, to naprawdę dzieją się dziwne rzeczy. Naukowcy, którzy zajmują się aktualnie badaniem plazmy, doskonale o tym wiedzą, że wtedy nie wiadomo, co się dzieje.
Wtedy nagle znika kawałek przestrzeni, który normalnie znamy i wtedy następuje coś, co wszyscy inżynierowie nazywają wyładowaniem elektrycznym. Wtedy się pojawia iskierka, wtedy coś skacze, bo nagle się okazuje, że nie ma tam ani grama przestrzeni. Jest pomiędzy tymi dziwnymi liczbami, jest pomiędzy bryłami, jest pomiędzy wszystkim. Taka magia troszeczkę.
[23:01] - Tak. I tą iskierkę nikt nie potrafi narysować w taki sposób, jak ona zaistnieje tam.
[23:05] - Absolutnie. Był taki człowiek jeszcze lata temu, kiedy jeszcze zanim matematyka zeszła na te szaleńcze bezeceństwa, na tę herezję, zanim nauka stała się kompletnie herezją. Był taki człowiek, Walter Russell, tak na niego mawiali. Ten Walter Russell od tych wszystkich ilustracji wpadł na taki pomysł. Właściwie nie był to jego oryginalny pomysł, tylko pomysł zarówno Faradaya, Maxwella, wszystkich badaczy przestrzeni, czasu i w ogóle energii dookoła, tudzież tego rozładowywania się energii, bo to właściwsza nazwa jest. Łącznie z Newtonem, co było zabawne, który był zdecydowanym alchemikiem, którego jedynym problemem było to, że nie może odnaleźć właśnie tego skoku energii. On w swoich pracach o tym pisał, ale o tym świat chciał zapomnieć i chyba zapomniał zdecydowanie, bo zostało tylko jabłko i to, że siedział pod drzewem. Tyle z niego zostało. A chłopak całkiem ciekawe pomysły miał, o których wszyscy zapomnieli.
[24:10] - Wybiórczo to wszystko funkcjonuje, że to bierzemy, to odrzucamy.
[24:14] - Dokładnie.
[24:16] - Tego nie chcecie wiedzieć. Naprawdę nie chcecie ludzie o tym wiedzieć. Po co wam to? My wam wybierzemy, co dla was jest najważniejsze.
[24:23] - Słuchajcie, a to, czego ludzie nie chcieli wiedzieć, to co macie nie wiedzieć, to jest taki pomysł, że wszystko dookoła jest, mówiąc wprost, takim kubikiem przestrzeni. Że przestrzeń jest-
[24:39] - Takim bąblem.
[24:40] - Klaster. Taki klaster.
[24:42] - Ja to nazywam takim bąblem.
[24:43] - Można mówić bąbel, można mówić klaster. Po prostu jest czymś dookoła. Że wszyscy mieszkamy w czymś w rodzaju wielkiego niewidocznego ula. My nie widzimy ścianek tego ula. To jest tak jak plaster wosku w ulu, który sobie pszczółki konstruują. Wszyscy doskonale wiedzą, jak to wygląda. Taki klaster z ula. To dokładnie wygląda na to, że cała ta energia, te wszystkie numery, wszystko to, co się dzieje dookoła, szczególnie właśnie numery. To, co by napisał Walter Russell, opisują dokładnie końce tego klastra. I on nawet doszedł dalej, proszę ja was wszystkich.
On stworzył taką hipotetyczno-teoretyczną pracę na ten temat, gdzie opisał, gdzie właściwie jest załamanie czasoprzestrzeni w tym klastrze. Słuchajcie, nie żartuję. Absolutnie nie żartuję. Stało się to prawie 200 lat temu i ten facet stwierdził, co by tu nie mówić, że można podróżować po czymś, co my nazywamy czasem i przestrzenią, bo tak to się nazywa w dzisiejszych czasach. On natomiast stwierdził, że wszystko jest okej. Ta przestrzeń, w której żyjemy, ma swoje warunki geometryczne. Ona po prostu ma konkretny kształt.
[25:55] - No tak.
[25:55] - I przez to, że ma konkretny kształt, ma konkretny rezonans. To wszystko i te wszystkie moce są tak zmierzalne, są tak oczywiste i są tak dostępne dla każdego, że jak dowiemy się, gdzie właściwie przycisnąć, to możemy spowodować, że w tym naszym bąblu, cokolwiek to jest, tetrahydron, kupahydrony, każdy z tych hydronów, cokolwiek by to nie znaczyło, nagle pojawia się dziwne przejście do innego wymiaru i że możemy przechodzić do innych kształtów. A te inne kształty prawdopodobnie są przeszłością, przyszłością. Zwał, jak zwał. Słuchajcie, o tym dzisiaj też powiem przy numerach, bo jest jeden numer, który jest z tym związany. Też ciekawa rzecz. To jest ta tajemnica, że świat jest taką kostką albo kulkami obok siebie.
[26:44] - Tak. Trzeba ten największy numer w życiu dla samego siebie wykręcić w końcu kiedyś. Trzeba wymyślić, jaki to jest dla mnie ten największy numer.
[26:52] - Dokładnie. I to jest coś zupełnie w drugą stronę. To nie jest żadna cząsteczka, którą próbujemy złapać, przyglądać się materii, żeby złapać najmniejszą cząsteczkę, która się buja z kąta w kąt. Nic z tych rzeczy. Się okazuje, że wszystko w drugą stronę, że chodzi o ten duży klaster dookoła, a nie o żadną cząstkę. Ta cząstka jest tylko efektem tego oddziaływania, które się dzieje na ścianach tego klastra, w którym mieszkamy. Klaster, takie eleganckie słowo, bardzo mi się podoba. Klaster.
[27:19] - Ale wiesz, że jak popatrzysz na przykład na telefonię komórkową, to te połączenia są w oparciu o geometrię plastra pszczół.
[27:29] - Proszę bardzo. Nie zwracałem na to uwagi.
[27:32] - Zwróciłeś na to uwagę, nie?
[27:32] - Nie zwracałem.
[27:34] - Są takie fajne obrazy. Gdzieś tam przemknęły, oglądałem, że jakbyś zobaczył świat teraz, w tym momencie, poprzez pryzmat wszystkich sygnałów z telefonów komórkowych. Jaki to by obraz tworzyło?
[27:53] - Też taki klaster pewnie. No właśnie.
[27:56] - No właśnie. Dosyć ciekawie to wyglądało. I mówię: o ja pierdzielę.
[28:01] - Tak samo, słuchajcie, wracając do czasów Tesli, to właśnie ci kolesie, którzy razem z Teslą i tymi wszystkimi wynalazcami walczyli o to, żeby to zrozumieć i zapisać. Dzięki temu możemy zbudować transformator. I do tej pory się tak przelicza na przykład skoki napięcia na transformatorach, że jest stacja, podstacja i kolejna podstacja, i kolejna. Do tej pory się używa dokładnie tego pomysłu, który się wziął od tych Faraday'ów, Maxwellów, później opisany przez Waltera Russella, że wszystko jest taką przestrzenią. Że nie ma czegoś takiego jak cząsteczka w przestrzeni, że jest po prostu przestrzeń, która ma swoją energię, a nie cząsteczka. Nie ma żadnej cząsteczki, tylko przestrzeń. Coś, czego nie widzimy. I że musimy rozładować taki kawałek przestrzeni, żeby w kolejnym kawałku przestrzeni pojawiło się na przykład 220 woltów.
[28:51] - No.
[28:52] - Dokładnie. I w tej przestrzeni musimy zabudować ją odpowiednią ilością na przykład okrągłych metalowych tarcz, o których tak naprawdę do końca nauka nie jest przekonana właściwie, dlaczego akurat okrągłe i dlaczego tarcze i dlaczego w tym miejscu. Tak po prostu wyszło Nikt do końca nie jest w stanie na 100% powiedzieć właśnie dlaczego tak. Przynajmniej oficjalnie.
[29:16] - Ja widzę w ogóle tutaj jedną śmieszną rzecz, że my żeśmy nie przeskoczyli nic od XIX wieku. My cały czas tkimy w paradygmatach XIX wieku.
[29:26] - Właśnie cofamy się troszeczkę. Ja myślę, że tkwiśmy-
[29:28] - I początek XX wieku, bo te wszystkie technologie, które wykorzystujemy, wtedy powstały i od tej pory jest coś tam, niby coś się dzieje, ale to nie jest nic przełomowego. To wszystko, co się zdarzyło w XIX wieku, było cholernie przełomowe. Powstały te silniki spalinowe i tak dalej. I ten silnik spalinowy, jak się przyjrzysz, to on się nie zmienił od XIX wieku. On cały czas-
[29:53] - Bo to był silnik na wodę na początku.
[29:55] - No ale tego nie wolno mówić.
[29:59] - To był silnik na wodę, ale się okazało, że przyjacielskie kontakty. Koleś, który wymyślił ten silnik, który pracował dla Edisona. To był pracownik Edisona.
[30:15] - No.
[30:16] - I koleś był religijnym dewotą i należał do tego samego stowarzyszenia, do którego należał Rockefeller. Rockefeller był dokładnie w tym samym, też takim dewotą religijnym. I tam panowie się gdzieś poznali. Był to taki zdolny młody inżynier. Zaproponował mu taki układ, że po prostu jest dużo ropy i że trzeba zrobić silnik. I ten koleś odszedł, zostawił Edisona i odszedł do Rockefellera. Robi silniki.
[30:48] - Rudolf Diesel, który wynalazł silnik, który nazywa się diesel. Jego silnik był zasilany olejem z orzechów arachidowych. Później to się zaczęło, zaczął burzyć strukturę budowanej wtedy paliwowej zależności. Chłopak nie pożył za długo, ale silnik został.
[31:16] - To tak samo jak z Fordem, bo tak naprawdę tych dwóch kolesi, Rockefeller mógł ze swoim Standard Oil zrobić coś takiego i był koleś, który pracował u Edisona. Bo to ciekawa historia, bo ten sam koleś, który wymyślił silnik spalinowy, wymyślił reflektory do Forda T. To dokładnie stąd panowie się wszyscy poznali osobiście.
[31:39] - Najciekawsze, że ten pierwszy Ford był zasilany paliwem z oleju konopnego.
[31:47] - Tak, absolutnie.
[31:49] - Bo konopie wtedy były tak powszechne i się robiło z nich tyle rzeczy, olej się robiło i liny, i papier, i Konstytucję Stanów Zjednoczonych zapisali na takim papierze z konopi i później to stało się tak bardzo nielegalne.
[32:06] - Do dzisiaj jest bardzo mocno nielegalne. Dokładnie.
[32:10] - Nie wolno tego.
[32:11] - Nie wolno. Absolutnie. Wszyscy musimy spalać ropę, bo dosłownie paru dewotów religijnych nie mogło się pogodzić z tym konceptem reprezentowanym przez Teslę, przez Waltera Russella, przez Time Mesa, przez wszystkich tych wynalazców z drugiej strony tego, że nie ma jedności Boga, że nie ma takiego konceptu świata, o którym oni mówią. Bo to też jest kwestia gry intelektualnej ze sobą, którą czasami wynalazcy prowadzą, że dla tych panów cel uświęcał środki, ponieważ nie mieli pojęcia o tym, jak działa ta technologia. Natomiast dla tych wynalazców było to coś zupełnie z drugiej strony. My dzisiaj w numerach zostawmy tych niecnych drani. O tych niecnych draniach mówię w „Dokładce”. Tam opowiadam.
[32:59] - Dobra.
[32:59] - Dokładnie.
[33:01] - No dobrze.
[33:02] - To ja cię zrzucam i zacząłem opowiedzieć o tych numerkach i opowiem troszeczkę.
[33:07] - Leć w numery.
[33:09] - Lecę w te numery. Może jakaś ciotka dzisiaj wygra. Nigdy nie wiadomo. Jakby co, słuchajcie, dzielcie się z nami.
[33:13] - Jakaś piątka była do wzięcia.
[33:15] - Dokładnie.
[33:16] - Nie zagrałem.
[33:18] - Trzeba było grać, człowieku, co ty robisz w ogóle? Na radio byś wszystko oddał. Dokładnie.
[33:23] - Tu śpi mój pies, moja córeczka obok i to mi wystarczy.
[33:27] - Mówię ci, oddałbyś na radio wszystko. Wszystko byś oddał na radio i tyle. Dobra, dziękuję bardzo serdecznie za telefonik. Dziękuję bardzo. Słuchajcie, a wy słuchacie „Radia Na Fali”. Myślę, że jakąś muzyczkę, troszeczkę odprężyć ten klimacik, bo nagle powiało światem globalnej finansjery, historiami związanymi z Fordem, ropą i całą tą ulala. O tym wszystkim mówię w środku tygodnia, w środę o godzinie 22:00 polskiego czasu w audycji „Dokładka”, w podcaście „Dokładka”. Pierwszy sezon dobiega do końca. Przed nami ostatnie cztery odcinki pierwszej serii „Dokładki”. Także zapraszam.
Bardzo ciekawe, już przygotowane wszystkie tematy. Wszystko leży i czeka. Także zapraszam w środę o 22:00 polskiego czasu jak najbardziej. A tymczasem słuchacie jak najbardziej „Hiperprzestrzeni” w „Radiu Na Fali” retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Także pozdrawiam wszystkich słuchaczy i „Radia Na Fali”, i Radia Paranormalium. I nie zapomnijcie sobie wskoczyć na www.radionafali.com. Wspieraj sponsoruj, proszę państwa, wspierać i sponsorować, żeby mieć pieniądze, żeby móc robić takie radia, żeby móc promować takie herezje. A co, ktoś musi. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w „Radiu Na Fali”. Oczywiście „Hiperprzestrzeń” jest retransmitowana jak najbardziej w Radiu Paranormalium.
Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Dzisiaj o numerkach, moi drodzy. Tak jak wspomniałem o tych klastrach, o tych przestrzennych bryłach, o których mówili starożytni, że właściwie numery służą do opisywania tych brył. Jednym z głównych powodów, dla którego można przyjąć taką hipotezę, bo to nie jest jednorazowa historia, to się wydarzyło w wielu systemach numerycznych, wielu cywilizacjach, jest sposób, w jaki ta matematyka była używana, sposób, w jaki liczby były używane. Może zacznijmy od Egiptu. Dosyć ciekawa rzecz. Chodzi na przykład o proporcje, które są zawarte w czymś takim, co się nazywa Okiem Horusa. I te proporcje, które tam występują, to są proporcje jedna do pięciu, jedna do stu, jedna druga, dwie trzecie, trzy czwarte i jedna do 229. I generalnie jak to sobie człowiek dodaje, to proporcje jedna do czwartej do jednej do ósmej to jest trzy do ósmej. Jedna ósma do jednej szesnastej to jest trzy szesnaste.
Jedna druga do jednej czwartej plus jedna do ósmej jest siedem ósmych. Jedna druga do jednej czwartej do jednej ósmej do jednej szesnastej do jednej trzydziestej drugiej do jednej sześćdziesiątej czwartej ile jest? 63 do 64. Czyli zawsze jest ten skok z liczby nieracjonalnej do racjonalnej. Jest pewna specyficzna proporcja zachowana w tym wszystkim. Można powiedzieć interwał. Pewna informacja zawsze, że coś się powinno wydarzyć na styku tych liczb. To sama egipska historia. Ale jeżeli spojrzymy na przykład na zapisy Z czasów Sumerów. Tam takie ciągi liczb typu 36, 72, czyli na przykład liczba precesyjna, 108, 144 to sekwencja Fibonacciego, jak ktoś kojarzy i też z sanskrytu dokładnie.
180, 216, 252, 288, 324 i tak dalej, można tak do 504. Jeśli ciągiem w nieskończoność, to nie są takie ciągi, które my właściwie używamy w dzisiejszych czasach, czyli raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. Taki logiczny ciąg do robienia bardzo logicznych kalkulacji. Podobnie multiplikacje liczb były robione troszkę inaczej. Na przykład takie multiplikacje z Egiptu były przeprowadzane w ten sposób, że na przykład trzy plus cztery to jest siedem i później na przykład dwa do tego to jest 14, 28 i tak dalej. Generalnie multiplikacje były robione niekoniecznie w taki logiczny sposób, w jaki my robimy, czyli na przykład jeden plus jeden równa się dwa albo dwa plus dwa, że szukamy zawsze takiego zamknięcia, szukamy zawsze pełnej liczby. O ile nie prowadzimy sklepu i nie chcemy na końcu mieć zawsze 9,99. Ale generalnie wszystkie te liczby operują na specyficznych proporcjach i to nie jest wyjątkowa rzecz. To jest coś bardzo normalnego, coś, co się zdarza w wielu kulturach, że właśnie pewne numery są podkreślone. To może jak są pewne podkreślone, to może zacznijmy o tych wszystkich numerach, bo jest taka rzecz jak tak zwane numery podstawowe, takie elementarne numery.
I te elementarne numery, tak zwane pierwsze cyfry doskonałe, tak to się w alchemii dawniej nazywało, to jest jeden, dwa i trzy. Może zacznijmy od numeru jeden. Słuchajcie, numer jeden, jak wszyscy pewnie doskonale się orientują, oznacza całość, jedność. Często oznacza Boga, oznacza istotę ducha. Często jest kojarzony z nieskończonością, oznacza stałość, oznacza esencję, oznacza manifestowanie się materii. To jest bardzo istotna rzecz. Jest bardzo często rysowany w wielu kulturach jedynka jako po prostu punkt w środku okręgu, manifestowanie się energii. Ciekawa rzecz, dlatego właśnie wspominam o tym, o czym zapomniała współczesna nauka. O tym, że wszystko jest takim chlastrem. Bo nawet jeżeli się cofniemy do sposobów zapisywania tej matematyki jeszcze gdzieś na bardzo wczesnych poziomach, to właściwie to, co obserwujemy, to widzimy przestrzeń, w której się coś manifestuje i to jest opis rzeczy, która się dzieje.
To jest to nasze jeden. Jeden też oznacza start. Oznacza też najczystszy ton, bo to jest po prostu pełny, czysty ton. Oznacza też światło. Często był określany jako jedną z największych alchemicznych zagadek, ponieważ nikt nie mógł zrozumieć istoty jednego, gdyż jeden może być zrozumiany tylko przez jedność, przez siebie samego. Sam stwarza się z niczego, sam się manifestuje w przestrzeni. To jest ta tajemnica właśnie tego tajemniczego jednego, który tylko sam siebie rozumie. My nie wiemy, skąd się to pojawiło. To troszeczkę taka historia, jakbyśmy na przykład szli przez pustynię. Przez parę dni nie widzieli nic poza piaskiem i pewnego dnia nagle przed nami zamanifestowała się czerwona budka telefoniczna prosto z Londynu.
To jest dokładnie mniej więcej coś w tym stylu. Nie rozumiemy tego. Wszystkie odpowiedzi ma na to budka telefoniczna, coś w tym stylu. Jeden się po prostu manifestuje. To jest zaskakujące, spontaniczne i nikt nie wie, o co chodzi, ale oznacza jednocześnie stałość i esencję. Uzupełniające się moce. Ale słuchajcie, to nie jest jedyna nazwa, jedyne określenie na numer jeden. Bardzo starym określeniem na numer jeden, które właściwie wyszło z użycia, a być może wiele ludzi zadbało i wiele organizacji zadbało o to, żeby to określenie jednego nigdy nie wróciło już za bardzo do mainstreamu. Słuchajcie, jeden w starożytnych kulturach był określany jako świadectwo drugiego. Jeden oznacza świadectwo drugiego.
To nie jest, że jest jedna istota. Jeden oznacza, że są dwie. Czyli jest ktoś, kto może świadczyć za byt. Stąd się byt bierze. To kółko świadczy za byt w tych pierwotnych rysunkach. Pierwszy podstawowy rezonans, czyli pierwszy interwał. Pierwszy elementarny ton. Być może o tym mówią te wszystkie okrągłe rysunki na tajemniczych skałach gdzieś tam w Ameryce Południowej, gdzieś na końcu świata. Może pewnego dnia odkryjemy wszystkie te rzeczy. I to jest numer jeden.
Ja się pokrzepię troszkę herbatą. Zielona herbata z cytryną. Bardzo polecam każdemu. Tacy co śpiący, to ja przypominam, że dzisiaj wieczorowa pora. Oczywiście po „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam bardzo serdecznie dzisiaj na wieczorowej porze będzie temat mikro i makro, też taki alchemiczny troszeczkę. Także zapraszam serdecznie już na nienagrywaną część po „Hiperprzestrzeni”. Dokładnie. Poszedł sobie jakąś kawkę tam jakby ktoś miał problemy z utrzymaniem się w siodle, że tak powiem. Okej, słuchajcie, kolejna liczba po jedynce, po tym świadectwie drugiego, który się uzupełnia.
To jest tak jak z magnesem. Słuchajcie, magnes nigdy nie ma jednego pola. Zawsze obserwujemy dwa pola w magnesie. My to nazywamy dwoma polami. Może jest więcej, może mniej. Kto to wie? Dokładnie. To jest właściwie jeden. Świadectwo drugiego. Piękna nazwa.
Szkoda, że troszkę zapomnieliśmy. Taka egocentryczna kultura, że dla nas jeden to jest w dzisiejszych czasach głównie monoteistyczny Bóg. Jak człowiek sobie sprawdzi definicję na przykład jednego i znaczenie jednego w Wikipedii w dzisiejszych czasach, tam jest parę zdań oczywiście głównie o tym, że stanowi esencję monoteistycznego Boga, a to w oryginale świadectwo drugiego, świadectwo drugiej istoty. Jak jest jedna istota, to znaczy, że skądś musiała przyjść, prawda? Nigdy nie bierze się znikąd. Życie stwarza życie. Taki odwieczny paradygmat świata, o którym mówili starożytni. Zostawmy jeden i idźmy do dwójki. Dwójka jest ciekawą liczbą. Jest związana z symbolem yin i yang.
Bardzo intrygujący symbol. Co oznacza dwójka? Dwójka oznacza dwie strony tej samej monety, mówiąc w skrócie. Oznacza światło i cień. Oznacza polaryzację. Często oznacza opozycję, przeciwności, ale nie do końca, bo jeżeli weźmiemy dwa okręgi i nałożymy je na siebie tak, że się będą do połowy stykały, otrzymamy figurę geometryczną, która się nazywa vesica pis between. Jak się dwa kółka ładnie nachodzą na siebie, powstaje takie oko. To się nazywa vesica pis. Jedno z elementarnych przedstawień geometrycznych prawdopodobnie świata dookoła nas. Jeżeli ktoś z was oglądał eksperymenty z fizyką plazmową, jak ta plazma się formuje, jeżeli ktoś z was widział zdjęcia kosmosu, to jest bardzo charakterystyczne.
Jest nawet konstelacja, która dokładnie wygląda w ten sposób. Oznacza generalnie dla nas w tej cywilizacji, mówi się, że to jest opozycja, reprezentacja opozycji światła i cienia polaryzacji. Ale tak samo mówi się o yin i yang, że yin i yang pokazuje przeciwstawności. Ale starożytni mieli troszkę inną koncepcję tego wszystkiego, a wręcz powiedziałbym radykalnie inną. Dwójka symbolizowała tak zwany system w ruchu. Oznacza to jedność. To jest dokładnie jak jedynka, tylko że jedność to jest system, który się manifestuje. Natomiast dwójka oznacza ruch. Coś jest w ruchu. To, co my nazywamy yin i yang, co nam się bardzo często wydaje, że to jest kwestia opisania balansu.
Na przykład, że lewa strona zawsze ma swoje odniesienie w prawej, czyli ten kawałek czarnego ma czarną kropkę w białej materii oraz biała materia ma białą kropkę w czarnej materii. Ale jeżeli spojrzycie na to w sposób taki, jak patrzyli na to starożytni, to zauważycie, że jest to symbol dynamiki. Najszybciej byłoby skojarzyć z mieszaniem jakiejś herbaty albo kawy w kubku. Dokładnie otrzymacie taką samą reprezentację, że moce się uzupełniają i się duplikują. Bo te kropki na przeciwieństwach to są takie wiry, które powstają, kiedy mamy jeden główny wir. On się duplikuje. Zjawisko dzisiaj nazywane zjawiskiem kwantowym. Czyli jeżeli jest jedna rzecz, to normalne jest to, że musi być druga. Jedynka, świadectwo drugiego. Czyli system w ruchu, system dynamiczny, system, który się uzupełnia cały czas i tam nic nie trzeba robić, po prostu jest cały czas w ruchu.
Być może reguła tego świata, bo ten świat jest takim systemem dynamicznym, który nigdy nie staje. Wiatr nigdy nie przestaje wiać. Fala na oceanie nigdy nie staje. Słońce nigdy też nie staje w tym samym miejscu. My nigdy nie stoimy w tym samym miejscu. To jest po prostu dynamiczny system. I trójka, coś, co w alchemii jest oznaczane jako most między niebem a ziemią i żeby było zabawniej, jest symbolizowana przez drzewo. Drzewo dla nas z kultury europejskiej z reguły kojarzy się z czymś, co jest męskie. Męskie moce, bo nazwa samo drzewo jest. Drzewo to facet.
Natomiast dawniej, w oryginalnym znaczeniu drzewo reprezentuje moce żeńskie. To jest kobieta, a nie facet generalnie według naszej terminologii. Do tej pory zostało właściwie w alchemii. Wielu miejscach, nie tylko w alchemii, bo to jeszcze występuje w judaizmie i nie tylko. Tak zwane drzewo życia. To chyba dosyć oczywista sprawa, że to jest most pomiędzy niebem a ziemią. To jest miejsce, gdzie się cokolwiek dzieje. Jeżeli to przełożymy na nasze ulubione kółka, bo oczywiście teraz sobie wszystko rysujemy kółkami, klastrami, o których mówił Walter Russell. Teraz mamy trzy kółka. Jedno wchodzi w drugie do połowy i teraz to trzecie wchodzi w to ostatnie też do połowy.
I nagle powstaje nam zabawna bryła geometryczna. Jesteśmy w stanie wykreślić elegancki, równy trójkąt. I wtedy zaczynają się pojawiać dziwne proporcje. Często też dodatkowo przez starożytnych ten wymiar określany jako numer trzy stwarza przestrzeń. Numer trzy jest czymś, co dodaje wymiaru. Czyli jeżeli mamy dwie wartości, mamy świadectwo drugiego oraz mamy dynamikę, czyli coś, co jest już w tym momencie w dwóch miejscach, w tym momencie może być w wielu miejscach. Fizyka kwantowa. Brzmi jak magia, prawda? Alchemia dokładnie to samo mówiła. Może nauka wreszcie wróci do poziomu alchemii porządnej sprzed 100, 200 lat.
Może kiedyś. Może się przysłużę nauce. Żartowałem. Generalnie drzewo życia jest symbolizowane przez trójkąt zawarty w kole, ponieważ liczba trzy, czyli trzy równe proporcje są symbolizowane przez równe ramiona trójkąta, które zawierają się same w sobie. Wynikają z tego samego, z jednego. Jeżeli się wszystko zepnie razem, to mamy jedną linię, a tą linię, jeżeli spojrzymy na nią z boku, w tym momencie mamy kropkę. Dokładnie. A jeżeli je rozłożymy, to mamy piękny trójkąt. Jeżeli jeszcze w środku tego trójkąta zrobimy kółko, to mamy idealną proporcję, bo żeby wypełnić to kółko w środku pozostałymi do końca kółkami, musimy użyć dwóch pozostałych. Czyli w jednym nam się zawierają trzy, a w trójkącie, który ma trzy ściany, zawiera się jedno.
Dokładnie. Niesamowita moc natury, moc istnienia, moc stwarzania, most między niebem a ziemią. Coś, co trzyma właściwie te wszystkie moce tu i teraz i na miejscu. Tak mawiali starożytni. Tak zwany wolumin, można powiedzieć. Trójka reprezentuje pojemność. Archimedes miał obsesję na punkcie trójki. Zresztą nie tylko Archimedes. Nikola Tesla miał obsesję na punkcie trójki. Ja też miewam obsesję na punkcie trójki.
Generalnie trzy moce. Jeżeli macie trzy magnesy, to macie to tajemnicze pole, o którym mawiał Tesla, o którym mówił Wilhelm Reich, o którym teraz mówi Keshe. Macie to trzecie pole, z którego się bierze ta tajemnicza, w cudzysłowie mówiąc, wolna energia. Jeżeli wiecie, jak ustawić te trzy magnesy względem siebie, więcej nie potrzebujecie. Tam jest cała zagadka schowana i o tym też mówią te wszystkie starożytne rzeczy. Jak się przyjrzycie na przykład takim dziwnym urządzeniom, które w ręku trzymają figuratywne przedstawienia ludzi czy bogów, półbogów, reguły domu życia, reguły życia. Nikt nie pamięta oryginalnych nazw tak do końca. To chodzi o te duże postacie faraonów. Nazywamy to faraonami, w rzeczywistości niewiele to ma wspólnego z faraonami. Mają często w rękach takie dziwne urządzenie, które ma trzy elementy.
Nagle te same trzy elementy, ta sama logika jest spotykana przy zimnej fuzji. Ta sama logika jest spotykana przy wielu innych elementach. Jest to coś, co właściwie definiuje nasze organiczne życie. O tym za chwilę przy kolejnych numerach. Mamy już pierwsze podstawowe numery. Numery, które nazywają się pierwsze liczby. Często się używało określenia jeszcze 300 lat temu jako liczby doskonałe. Jeżeli się mówiło, że na przykład coś jest wyrażalne liczbami doskonałymi, oznaczało, że jest wyrażalne za pomocą numeru jeden albo dwa, albo trzy, albo tych wziętych razem do kupy. To może jakaś muzyczka. Po tych wszystkich trzech numerach: raz, dwa, trzy, jakaś muzyczka z „Skocznego Ubertaса”.
Posłuchajmy czegoś radosnego, a ja za chwilę wracam i opowiadam wam o kolejnych liczbach, bo tam się dzieją też niesamowite historie, też niesamowite koneksje, powiązania i metafory odnoszące się do codziennego życia, a co bardziej odnoszące się bardzo mocno do tego, co widzimy pod mikroskopami atomowymi, do tego, co widzimy w postaci skaczących iskier, władowań elektrycznych i wielu innych rzeczy, łącznie z naszym zdrowiem dookoła. Las przyjacielem człowieka. Wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” oczywiście w Radiu Na Fali retransmitowanej w Radiu Paranormalium. I tak sobie siedzimy w lesie, proszę państwa, ale dzisiaj o numerach. À propos tej trójki, o której wspomniałem, to się cylinder nazywa, tak? Faraon czy jakoś tak. Niektórzy tak to nazywają. Ale czas na czwórkę, moi drodzy. Co oznacza liczba cztery? Generalnie oznacza pierwszą narodzoną rzecz – materię.
Dwa plus dwa. Symbol Ziemi i naturalnego świata, naturalnego porządku. Definitywnie związana z Ziemią. Też się bierze stąd, że ten klaster kwadratowy jest takim klastrem, w którym idealnie się zawiera okrągła Ziemia. Inna sprawa, że w ogóle ciekawa jest nazwa. Nazwa się nazywa tetrahedron. Dokładnie tak to się nazywa. Generalnie reprezentuje też cztery twarze, cztery strony tej samej istoty. Tak mawiali starożytni. Reprezentuje ową trójwymiarową formę.
Fundament. Właściwie można powiedzieć, że taka chyba najbardziej oryginalna nazwa byłaby, że cztery jest właściwie fundamentem struktury kosmosu. Jest takim elementarnym klastrem. Wszystko można opisać, wszystko można załadować. Powinno się generalnie zmieścić i można też wyliczyć sobie z tego podstawowego klastra pojemność, wielkość, dystanse do innych pozostałych. Tak mówiąc bardzo naukowo. Generalnie taka fundamentalna struktura całego kosmosu i ma swoje konkretne rzeczy, które reprezentuje. Reprezentuje w sensie takiej kostki. Reprezentuje ogień. W takiej kolejności: ogień, powietrze, ziemię i wodę.
Pamiętacie historię? Wszyscy doskonale wiedzą. Cztery razy są przesilenia w roku. Ziemia dokładnie cztery razy staje i się zeruje. Ten dzień w cudzysłowie zerowy, kiedy się idealnie ustawia względem całego kosmosu, w którym się znajduje. Przynajmniej tego najbliższego. Cztery razy w ciągu roku. Istota natury Ziemi. Dokładnie tak cztery były traktowane. Zwierzaki mają z reguły cztery łapy.
Człowiek jest taki dwie na dwie. Do człowieka dojdę, bo to człowiek jest za chwilę. Ale zwierzaki mają dokładnie cztery nogi. Cztery przesilenia w całym roku. Generalnie jest w ogóle jeszcze inna rzecz związana z tym kwadratem, bo to właściwie powinniśmy rozpatrywać w sumie tak, jak starożytni rozpatrywali, czyli nie w sensie kwadratu, bo my widzimy to jako kwadrat. Cztery to dla nas jest kwadrat. Natomiast dla przysłowiowo starożytnych byłaby to kostka. Tak zwane platońskie bryły. Nasz kubik przestrzeni, w której coś się tam dzieje. I to, co się dzieje w tej przestrzeni, to już tak.
W tej przestrzeni może się manifestować ogień, powietrze, ziemia i woda. To wszystko może tam funkcjonować. Pryncypia całego kwadratu, czyli tego klastra, to że na przykład on się może idealnie podzielić przez pół i zawsze wychodzi dokładnie taki sam, że jak się multiplikuje w większy, to zawsze będzie taki sam, że zawsze schodząc w dół i w górę jest dokładnie to samo. Zawsze jest ten sam. Nic się nie zmienia. To jest taki uniwersalny klaster kosmosu. Tak było określone, że to jest uniwersalny numer reprezentujący uniwersalny porządek w kosmosie. Numer cztery. Kostka do kostki. Cztery kostki razem i mamy jedną dużą kostkę.
Stąd się wzięły nazwy, które do dzisiaj używamy, czyli na przykład kwartał. Kwartał ziemi albo kwatera od kwarty, od czterech. Podzielić na cztery, że coś jest równo podzielone na cztery, bo cały fenomen czterech mówi o tym, że on jest równo podzielony na cztery elementy. Jest z tym związana jedna sprawa, która myślę, dotyczy wszystkich z Polski. Starożytni twierdzili, że ta forma, dokładnie cztery, manifestuje materię w formie krzyża. Stąd się bierze krzyż. Krzyż jest reprezentacją dynamiki, którą stwarza forma, która jest taką kostką. Jeżeli tę kostkę zaczniemy kręcić, a w środku będzie plazma i doładujemy tam energię, moce i wszystkie inne historie, to generalnie ta plazma będzie miała wygląd krzyża, jeżeli na nią spojrzymy z boku. Taka opowieść starożytnych, których nie podejrzewamy o to, bo nam się wydaje, że oni kamienie łupali miedzianymi młotkami albo coś w tym stylu. Okazuje się, że całkiem zaawansowana ta fizyka plazmowa.
Oczywiście w muzyce cztery reprezentuje dwie oktawy. To jest też ciekawa rzecz. Dźwięk albo schodzący w dół, czyli że jest ting tung, że coś jest niżej albo że coś jest wyżej. Też dynamikę reprezentuje. Ciekawostka. I jest ciekawa rzecz z tym związana, bo oczywiście reprezentuje pewien podział, czyli jeżeli ułożymy wszystkie podziały rytmiczne, jeżeli cokolwiek się tak nazywa, na bęben, weźmiemy duży kawałek kija, zaczniemy tłuc w bęben i będziemy to robić wystarczająco szybko w odpowiednich przerwach, to otrzymamy coś jak rezonans. Jeżeli będziemy to robili bardzo szybko prądem elektrycznym, to będzie rezonans elektryczny. Encefalograf to takie urządzenie. To jest dokładnie ta sama technologia, bo to tak brzmi troszeczkę, ludzie myślą: „To w bęben wali, ale takie nienaukowe.” Naukowe, tylko że bęben jest duży, powoli. Encefalograf robi dokładnie to samo, tylko że szybciej i za pomocą prądu.
Czwórka stwarza pierwszy rytmiczny podział, który jest na cztery. Raz, dwa, trzy, cztery. Raz, dwa, trzy, cztery. Raz, dwa, trzy, cztery. I to ma swoją konkretną częstotliwość. Jeżeli się tym podziałem zacznie tłuc w ten bęben bardzo szybko, to mamy konkretną ilość herców. Mamy konkretny rezonans. To jest jedna rzecz, a druga rzecz to to, że jeżeli mamy odcinek, który dzielimy równo na cztery kawałki, weźmiemy jeden z tych kawałków. Czyli jeżeli mamy trzy do czterech i jeżeli weźmiemy ten jeden kawałek i zduplikujemy i dodamy do tych już istniejących, to co dostajemy? Dostajemy coś, co się nazywa oktawą.
Czyli wartość początkowa zamknęła się w wartości końcowej. Można powiedzieć, że objęliśmy ściany naszego kubika, w którym jesteśmy. Czyli od ściany do ściany, można tak powiedzieć. Tu się wszystko zawiera i numer cztery dokładnie to reprezentuje. Ze względu na numer cztery można zrozumieć, jak duży jest, jak pełna jest nasza oktawa, bo możemy sobie wyliczyć na cztery. Dzielimy sobie na cztery, bierzemy ten jeden kawałek z czterech, dodajemy do całości, mamy pięć kawałków, a pięć kawałków to jest pełna oktawa. Taki fenomen alchemiczny. Tak alchemicy mieszali swoje chemiczne substancje według specjalnych proporcji, bo to są proporcje, jak mawiali starożytni, proporcje mamy Ziemi, proporcje kosmosu i cokolwiek chcemy zrobić i chcemy, żeby to konkretnie działało, są to najlepsze proporcje i na nich się powinniśmy opierać. Nikola Tesla i wielu innych wynalazców do dzisiaj aktualnie korzysta dokładnie z takich proporcji. Nam się o tym nie mówi.
To nie jest coś popularnego. Wiemy, że firma Apple korzysta dokładnie z tych proporcji przy projektowaniu swoich urządzeń. Nie wszystkie firmy z tego korzystają. Przy technologii to nie wiem, jak jest, bo nie rozkręcałem wszystkich urządzeń mechanicznych, które są na świecie, ale w dawnych czasach te wszystkie szalone tak zwane wynalazki wolnej energii były oparte dokładnie na takich proporcjach. Ostatnio widziałem jakiś patent na jedno z takich urządzeń i dokładnie też te same proporcje. To jest po prostu wszędzie. Starożytni mówili, że od tego się nie da uciec, że to jest nasz uniwersalny pryncypiat dla naszego kosmosu, naszego klastra. Wszystkie klastry w kosmosie wyglądają tak samo i to jest to, co się zawsze powtarza. Wszystko inne będzie się zmieniało, ale to jest taka podstawa, która jest wszędzie dookoła. To mówili starożytni.
Czwóreczka. I teraz piątka. Piątka jest ciekawą rzeczą, bo piątka oznacza życie samo w sobie. Słynny pentagram wyklnięty przez Kościół katolicki tylko dlatego, że oznaczał życie, czyli konkurencję dla Kościoła katolickiego, bo oni mieli krzyż i twierdzili, że krzyż oznacza życie. A tu się okazuje, że życie samo w sobie oznacza numer pięć, a nie numer cztery. Otóż to. Generalnie numer cztery można powiedzieć, że oznacza przestrzeń poniekąd. A numer pięć oznacza stwarzanie się życia. I co takiego jest ciekawego w numerze pięć? Starożytni twierdzili, że łączy nie tyle proporcje, ile łączy pierwiastek żeński i pierwiastek męski w sobie.
Nie ma ani jednego dominującego. Jedna rzecz. Kolejna sprawa, że to jest uniwersalny numer reprodukcji i życia, że generalnie to jest kształt, który się duplikuje w nieskończoność bez jakiejkolwiek straty i propaguje się tak, jak chce po wszystkim. I symbolizuje wodę. Dokładnie. Generalnie jak przyjrzymy się troszeczkę na struktury, na zdjęcia wody, a szczególnie molekuł wody, to zauważymy, że właściwie każdy róg tej molekuły wody dokładnie odpowiada rogom owego pentagramu bardzo często. Molekuła wody wygląda bardzo podobnie, jeżeli nie tak samo dokładnie. Jeżeli nie, co mi się wydaje bardzo prawdopodobne, nie jest tak, że ta piątka między innymi reprezentuje molekułę wody i starożytni doskonale o tym wiedzieli, bo w cerkwi igłami nie byli. Na to wygląda. Woda jest traktowana jako żywy kryształ.
Jest to ta część materii, która jest cały czas żywa we wszystkich formach skupienia. Tak przynajmniej starożytni mówili, że jest to żywy kryształ. Dokładnie. Tam słynna gwiazda pentagonalna, prawda? Słuchajcie, dlaczego pentagram jest wzorem życia i skąd to się wzięło? Wystarczy, że weźmiecie jabłko i przekroicie na pół i to, co zobaczycie w jabłku, to jest dokładnie pentagram. Zobaczycie jak są pestki porozkładane, jak go tak na połóweczkę przekroicie. Wielowódz ma dokładnie to samo. Kolejna rzecz i myślę, że chyba najważniejsza w tym wszystkim. Wysuńcie swoje własne dłonie przed siebie.
Jest pięć palców rąk, pięć palców nóg. Wszystkiego jest razem 10. Do 10 dojdziemy. Dokładnie. Wszystkie kwiaty, owoce, kończyny człowieka. Te kończyny, którymi coś stwarza. Te kończyny, którymi coś robimy, bo my kształtujemy różne kształty, różne formy używając właśnie tych pięciu palców i przemieszczamy się używając tych pięciu palców na dole też. I ostatnia rzecz, jedna z tych wielu, myślę bardzo istotna, to jest Wenus. Piątka też symbolizuje Wenus. A dlaczego Wenus symbolizuje właśnie?
A to dlatego, że Wenus generalnie pięć razy obiega Ziemię w ciągu całego jednego roku ziemskiego. To jest cykl, który się opiera na pięciu takich momentach. Dokładnie. I tak się kręci dookoła Ziemi. Jest ten słynny wzorek geometryczny, który się wyrysowuje ze śledzenia Wenus, z tego, jak się porusza po niebie i taki ładny kwiatek. Jak się to wszystko wyrysuje i się połączy te główne punkty, które się pojawiają na tym obrazku, to co się otrzymuje? Otrzymuje się pentagram, symbol Wenus, bogini miłości, bogini pokoju, miłości, spokoju na świecie ludzkiego życia. Każdej formy właściwie życia. Dokładnie. Także to są nasze ręce i nogi.
I kolejna rzecz, słuchajcie, bo to jest piątka, czyli to jest tak zwana pełna oktawa oczywiście, bo to jest pięć pełnych dźwięków z oktawy. Czyli co? Pięć pełnych dźwięków. Jak podejdziecie do fortepianu, to jest dokładnie pięć białych klawiszy. Te czarne na górze, nie liczcie ich. Chodzi o te pięć białych. To jest właśnie pełna oktawa. Dokładnie. Pięć tonów. Dokładnie.
I co jest kolejną intrygującą rzeczą, myślę bardzo mocno związaną z wodą i z tym, że my właściwie jesteśmy oparci na tym numerku pięć, w nas występuje bardzo intensywnie, to jest to, że jest to jedyna struktura. To jest właściwie pierwsza struktura, która łączy bryły geometryczne wynikające z tak zwanych liczb niepodzielnych i podzielnych. To jest pierwsza struktura, która łączy to wszystko na poziomie 2D. Dokładnie. Przepraszam bardzo. Łączy wszystko na poziomie trójwymiarowym. Dokładnie, bo jeszcze na poziomie dwuwymiarowym jest kompletnie inna i reprezentuje kompletnie inne moce. Natomiast jeżeli się z tego pentagramu zrobi trójwymiarowy obiekt, to nagle się okazuje, że ten trójwymiarowy obiekt pasuje do wszelkich możliwych obiektów występujących w całym kosmosie. To jest też taki kolejny fenomen. Normalnie na płasko absolutnie.
Pełna pogarda dla zasad świata. Po prostu dzikie życie, słuchajcie, niepasujące nigdzie poza tym, że pasuje tylko i wyłącznie samo do siebie i się duplikuje, powiela, mnoży bez zatrzymania. Numer pięć. Natomiast kiedy zamieni się to w bryłę 3D, nagle się okazuje, że w tej bryle potrafimy zawrzeć praktycznie wszystko i wszystko idealnie pasuje i wszystkie kąty z tej bryły dokładnie odpowiadają kątom występującym we wszystkich innych pozostałych. Pełna oktawa, prawda? Numer pięć. Okej, lecimy do numeru sześć. Słuchajcie, numer sześć to jest ciekawa sprawa. Numer sześć oznacza perfekcję, strukturę i porządek. Jest to połączenie, bo zawsze tak jak wspomniałem, to operowanie na tych pierwszych elementarnych, tak zwanych doskonałych cyfrach nigdy nas nie opuści.
Właściwie wszystkie inne pozostałe biorą się stąd, że jest to kombinacja tych pierwszych trzech doskonałych liczb, czyli jedynki, dwójki i trójki. Generalnie szóstka jest strukturą, która reprezentuje perfekcję, przede wszystkim taką stałą strukturę, porządek i połączenie. Numer stworzenia. Często jest uznawana jako numer stworzenia. Słuchajcie, kto kojarzy wszystkie te historie, naprawdę funkcjonują w bardzo wielu świętych księgach, nie tylko w Europie. O tym, że sześć dni, a siódmego odpoczywał, prawda? Znana historyjka każdemu, że kosmos został zrobiony w sześć dni. To w ogóle w wielu miejscach jest. W bardzo wielu miejscach. Sama się przez siebie mnoży i dzieli.
Dokładnie, bo szóstka sama się przez siebie mnoży i dzieli. Dokładnie. Przy czym najlepszy jest numer, że jest to taka liczba, że tak powiem, położyć obok, dodać cokolwiek. Zamienimy to na patyki i będziemy zamieniali te wszystkie składowe, to zawsze nam wyjdzie tyle samo. Z liczb doskonałych zawsze wyjdzie nam szóstka. Zawsze dodając jeden do dwóch i dodając te jeden, dwa i trzy do tego, to zawsze nam wyjdzie szóstka. Absolutnie. I co z tym wszystkim jest takiego ciekawego? Ciekawe jest to, że struktura atomowa praktycznie wszystkiego, co jest na tym świecie, bo wszystko na tym świecie jest zbudowane dokładnie z atomu. Struktura naszego świata, struktura atomu jest oparta dokładnie na takim wiązaniu, które się opiera na sześciu ściankach, czyli siedem kątów.
To jest liczba, która reprezentuje tak zwany trzeci wymiar, który się bierze dokładnie z sześciu kierunków tych wszystkich ścian dookoła. Kolejna ciekawostka jest taka, że jak przyjrzycie się pszczołom i to, jak budują sobie domek, w którym mieszkają, to ten klaster miodu zawsze wygląda dokładnie jak taka struktura. To jest octahedron. Właściwie dwie nazwy, bo wewnątrz jest octahedron, a na zewnątrz jest tetrahedron. Generalnie sześć ścianek. I jeszcze ciekawa rzecz: wszystkie owady mają dokładnie po sześć nóg. Dokładnie tyle, ile ścianek domek pszczółki ma. Fenomenalna liczba. Perfekcja, struktura, porządek i połączenie. Cokolwiek byśmy nie robili z numerów tak zwanych doskonałych, zawsze wyjdzie nam szóstka.
Zawsze perfekcyjna struktura porządku i ładu. Tam się nic nie zmienia. Akumulator składujący energię. Zawsze ten potencjał energetyczny jest taki sam. Nigdy się nie zmienia. Zawsze będzie taki sam. Nigdy nie będzie większy. Szóstka reprezentuje poniekąd stałą w kosmosie. Siódemka jest ciekawą rzeczą, bo pełna skala dźwięków ze wszystkimi półtonami zawiera się dokładnie w numerze siedem. To jest siedem dźwięków, które wylicza się z długości całej struny za pomocą tych wszystkich interwałów.
I to jest pełna skala. Fenomen. I oczywiście sama nazwa, że siódemka to jest generalnie siedem sióstr. Wzięło się to od widzialnych planet na niebie, ponieważ z Ziemi nie widać wszystkich planet, widać tylko część. Przynajmniej starożytni za te najważniejsze uznawali siedem. Nie wiadomo, ile widzieli, bo jak zwykle są te legendy, które mówią, że starożytni widzieli więcej planet, a inni, że widzieli mniej. Inni mówią, że starożytni widzieli Syriusz B. Inni mówią, że nie widzieli, że to pomyłka. Wiecie jak to jest. Dyskusyjna sprawa jak zwykle.
Generalnie siedem gwiazd na niebie według starożytnych było tymi głównymi gwiazdami, które miały wpływ na życie na Ziemi, na nasz los, na nasze uczucia, emocje i to, co nam się przydarzy albo przydarza. Nazywali to tak zwanymi siedmioma siostrami z kosmosu, które obserwowały Ziemię, krążyły dookoła i wyznaczały cały kosmiczny ład i porządek. Te siedem gwiazd oprócz tego, że wyznaczały ład i porządek kosmosu, wyznaczały czas, kosmiczną prędkość, czyli siedem dni tygodnia. One się liczy troszkę inaczej, bo to jest alchemiczna reguła i nie podaje się po kolei poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, tylko wyrysowuje się specjalną gwiazdę. Robi się kółko. Jak zwykle wracamy do kółka. Ten dziwny kształt klastra. Rysuje się kółko i z tego kółka za pomocą... Nie będę wam tłumaczył geometrii, bo ciężko w radiu się tłumaczy sprawy, opierając się na cyrklu, linijce i ołówku. Robi się bryłę z siedmiu ścianek.
Taką siedmioramienną gwiazdkę można sobie wyrysować z tego. Każdy czubek tej gwiazdki oznacza każdy dzień tygodnia. To słynna historia Keplera, który obsesyjnie siedział i budował te swoje skrzynki, te modele działania kosmosu właśnie po to, żeby zmierzyć wszystkie orbity wszystkich planet dookoła orbity siedmiu sióstr, które krążą dookoła Ziemi. I co? Idźmy z tymi dniami. Ja może alchemicznie przeczytam, w takim nieładzie i nieporządku. Zacznijmy od poniedziałku. Poniedziałek to jest Księżyc. Księżyc był związany alchemicznie z metalem, srebro. W środę Merkury, czyli alchemicznie rtęć.
W piątek oczywiście Wenus, bogini miłości. Musi być impreza w piątek, prawda? Miedź. Trzeba mieć miedź, żeby gdzieś wyjść. Niedziela to jest Słońce, czyli złoto. Czwartek reprezentuje żelazo. To jest Mars. Wtorek to jest Jupiter związany z metalem o nazwie cyna. Sobota jest związana z Saturnem, z ołowiem. I to nie jest wszystko, bo dodatkowo do tego wszystkiego dochodzi kolejna rzecz związana z kombinacją tak zwanych liczb doskonałych.
Jeżeli weźmiemy te trzy liczby doskonałe i dodamy czwórkę. Nawet nie musimy, weźmiemy tylko te pierwsze trzy i zamienimy te trzy liczby doskonałe na kolory, składowe kolory świata, czyli czerwony, zielony i niebieski. To, co się okaże? Otrzymamy żółty, otrzymamy cyjan, otrzymamy magentę i otrzymamy coś, co się nazywa białym. Nagle się okazuje, że mamy siedem kolorów i całe pasmo, całe spektrum pomiędzy nimi. Czyli nagle z trzech robi się coś, co generalnie głównie siedem, ale pomiędzy tymi głównymi siedmioma zawiera się wszystko. Zawiera się pełna skala. Wszystko. Cała skala energii, która dotyczy istoty widzialnej, istoty fizycznej, czyli generalnie prawdopodobnie nas. Na to wygląda.
Nie na darmo jest jeszcze kolejna rzecz, która się nazywa czakramy. I oczywiście okazuje się, że czakramów w organizmie, czyli tych punktów, które według tego pomysłu z Azji Na konstrukcję fizyczną naszego organizmu, na konstrukcję energetyczną tych punktów, które nas ładują tam, gdzie jest kumulacja energii, dzięki której funkcjonujemy, czyli czakramy. Tych punktów mamy siedem. Siedem czakramów w naszym organizmie. Siedem punktów energetycznych. Siódemka. Energia. Pełna skala naszej energii. Tak to jest często określane. Jest taka ciekawostka z tym związana, że wiele poważnych firm preferuje biura, w których jest siedem osób.
Okazuje się, że siedem osób jest doskonałym teamem ludzi, który sobie nie wskakuje na plecy. Wszyscy świetnie pracują, ludzie bardzo wydajnie rozwiązują wszelkie możliwe problemy i bardzo fajną atmosferę robią w pracy. I wiele firm zdecydowanie optuje, żeby była właśnie liczba siedem. Nikt nie jest w stanie tego wyjaśnić. Oczywiście to tylko spekulacje, bo to nie są żadne naukowe dowody, ale ta przestrzeń, którą robi siedem osób, jest po prostu idealna. Doda się jedną osobę, coś się wali, będzie za mało. O jedną osobę więcej też nie będzie dobrze. A siedem jest w sam raz. Odpowiednia dynamika, pełna skala działania, pełna prędkość. Siedem dni w tygodniu, wszystkie podstawowe metale.
Cały cykl życia jest zachowany. Dokładnie. To co? To do literki osiem. To może jakąś muzyczkę, bo tak skaczę od numerka do numerka. A wy potem wypełniacie jakieś Totolotka. Tyle numerków dzisiaj. Zawsze może jakaś kumulacja. Może te numery wam pomogą dzisiaj w Totka, może pomogą komuś. A my jesteśmy w lesie i słuchamy „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali.com.
A co? Retransmitowanej w Radiu Paranormalium. A co? Dzisiaj o numerach, proszę państwa. Taki numerek. Kolejny numerek. Żeby nie przeciągać, bo niedługo jeszcze mam mało minut, a jeszcze parę numerów jest do zrobienia. Zróbmy numer osiem. Numer osiem to jest w ogóle ciekawa rzecz. Numer osiem to jest dwa do dwóch i do dwóch, czyli miejsce w przestrzeni, struktura zawierająca każdą molekułę i każdy atom.
Pamiętacie czwórkę? To jest duplikacja, multiplikacja numeru cztery. Pełna oktawa, zawsze pełna oktawa. Przejście pomiędzy kosmosem a Ziemią, między kołem a kwadratem. Ludzkie DNA ma dokładnie 64 heksagramy. Jakbyśmy sobie rozrysowali w kostkach, to jest dokładnie kostka w kostce. Idealnie się wszystko pakuje. Dokładnie podzielne na osiem. Kolejna rzecz. I-Czing bazuje na ośmiu trigramach, które się generalnie wyrzuca.
Z tych ośmiu trigramów są trzy gramy. Zresztą będzie I-Czing dzisiaj jak zwykle. Najstarszy komputer na świecie bazuje na układzie ośmiu. Starożytni opisywali, że ósemka jest czymś, co można nazwać sekwencją kosmosu i transformacji. Reprezentuje duchową ewolucję. Reprezentuje wyzwolenie. Siedem tonów plus ostatni zamyka oktawę i przesuwa ją, i ten kolejny dźwięk już jest w nowej oktawie. Duchowa ewolucja, dokładnie to, co było wcześniej, ale w zupełnie nowym kierunku, trochę dalej albo trochę bliżej. Zależy gdzie jesteśmy. Taki fenomen.
Wszystkie robaki mają po ile? Po sześć nóg. Owady, pszczółki, wszystkie latające. A kto ma osiem nóg? Pająki mają osiem nóg. Dokładnie. Pająki mają osiem nóg i ośmiornice mają osiem nóg. Też ciekawa. Inna wibracja, inna częstotliwość. Z tymi numerami jest oprócz tego, bo ja tak opowiadam tutaj taką niewiele na ten temat numerów, bo nie da się wszystkiego powiedzieć w ciągu dwóch godzin.
Absolutnie. Ale często w wielu kulturach do każdego numeru jest przyporządkowany zwierzak. Jeżeli znacie taki eksperyment, który polega na wysypywaniu piasku na kawałek stali i podłączaniu głośników, które cały czas robią odpowiedni rezonans odpowiedniej częstotliwości, żeby ta blacha cały czas drgała, to ten piasek się układa w niesamowite wzorki. To ma swoją nazwę i tak dalej. Nie będę was zanudzał tym wszystkim. W wielu miejscach na świecie jest tak, że numery mają swoją reprezentację wizualną, która jest bardzo podobna do tych wzorów. Do tego, co się dzieje podczas emitowania częstotliwości. Pojawiają się wzorki. Jednym z takich wzorów do ósemki jest jeden z żółwi, który gdzieś tam na paru wyspach, zdaje się, jest traktowany jako mniejsza wersja tego, na czym stoi cały świat. Legenda o żółwiach nie wzięła się stąd, że świat stał na czterech żółwiach, tylko chodziło o skrupy żółwi.
O to, że skrupy żółwi w starożytnych kulturach reprezentują pewne specyficzne podziały i święte proporcje, w cudzysłowie używając słowa „święte.” Dlatego się mówiło, że świat stoi na przykład na żółwiu albo na czymś takim, bo chodziło właściwie o proporcje zwierzaka, który reprezentuje ową tajemniczą liczbę, ten tajemniczy klaster, w którym się to wszystko zawiera. Z ósemką jest fajnie, bo do ósemki jak zbudujemy sobie z tego kostkę, to się okazuje, że nam się fajnie tutaj wszystkie molekuły mieszczą. Wszystko się tu mieści. Transformacji można dokonać. Sekwencja kosmosu i transformacji. Żeby nie być gołosłownym, bo my teraz w radiu komputerowym jesteśmy. Bit ośmiobitowy. Kawałek podzielony na osiem. Sami tego używamy. To jest coś, co towarzyszy nam na co dzień.
Żadna magia. W komputerze, prosto przez słuchawki lub przez głośniki, tu i teraz, gdziekolwiek słuchacie tej „Hiperprzestrzeni.” Tak samo jak pająki, ośmiornice, osiem nóg. Dokładnie tak samo bity, które wymyśliliśmy do robienia muzy. Ósmy dźwięk, który zamyka oktawę, przenosi ją dalej. I tak dalej. Ludzkie DNA, 64 elementy, czyli podzielne na osiem. Dokładnie. Jest coś w tym numerku. Lećmy do kolejnego, proszę państwa. Kolejny numer to oczywiście numer dziewięć.
Numer dziewięć oznacza magiczny kwadrat. Tak to się dawniej nazywało. Jeżeli weźmiecie sobie coś do pisania i zaczniecie sobie z tych numerów robić kropki i każdy numer będzie kropką, zrobicie sobie kwadracik z tych kropek trzy na trzy. Elegancko. To się właśnie nazywa magiczny kwadrat dawniej w alchemii. Dziewiątka reprezentuje dokładnie tę regułę. Polega na tym, że zawiera wszystkie liczby doskonałe, wszystkie liczby pierwsze i można robić dowolne kombinacje wszystkich liczb. Jeżeli je rozrysujecie w ten sposób, to jest tak, jakbyście mieli ekran, na którym te dziewięć kropek trzy na trzy to jest coś w rodzaju ekranu, na którym możemy wyświetlić dosłownie fragment każdej, według starożytnych stwarzającej świat geometrycznej bryły, każdego z tego niesamowitego kubika, tej energii, tej przestrzeni dookoła. Możemy użyć tego jako projektora na tę energię. Tak mówili starożytni.
Ponieważ w magicznym kwadracie możemy konstruować bryły, które zawierają się w proporcji trzy do dwóch. Możemy konstruować bryły, które zawierają się w proporcji cztery do trzech i możemy je łączyć razem dokładnie w tym kwadracie. To jest tak zwany kosmiczny numer porządku. O ile szóstka reprezentuje strukturę i perfekcję, czyli drabinę, po której się chodzi albo rusztowanie, to numer dziewięć reprezentuje kosmiczny numer porządku, czyli falę, która co jakiś czas uderza gdzieś z konkretnym rezonansem. Ciekawe. Ten kosmiczny numer porządku oznacza, jak dziewięć żyć u kota, dokładnie oznacza to, że jest dziewięć światów. Jest taka legenda starożytna, alchemiczna, że żyjemy w czymś, co się składa z dziewięciu światów, że wszystkie dziewięć sfer składają się na tą jedną, w której żyjemy. ów magiczny kwadrat pozwala się zamanifestować tym wszystkim proporcjom w tym jednym. Jakby zespolić wszystko do kupy. Te dwie proporcje trzy do dwóch wynikającą z proporcji liczb doskonałych i cztery do trzech dokładnie.
Czyli przeniesienie tego wszystkiego. Ciekawostka, prawda? Tu dochodzimy do liczby 10, proszę państwa, która dokładnie w alchemii nazywała się dwie ręce. Jest taka rozeta, czyli kółko, a w środku rozrysowane eleganckie elementy. Jeżeli się podzieli kółko na 10 elementów, to mamy rozetę. Tak to się po prostu nazywa. Czasami okna w starych kościołach albo starych budynkach, takie rozety. Tylko że trzeba policzyć, ile jest elementów dookoła, bo nie wszystkie są na 10 elementów. Na 10 elementów jest ciekawa, bo rozeta na 10 elementów reprezentuje życie. Reprezentuje drzewo życia, czyli DNA.
Jeżeli spojrzymy na nasze DNA, zrobimy sobie zdjęcie naszego DNA, bo ono jest zwinięte w takiej spirali. Wszyscy o tym doskonale wiemy. Jeżeli sobie zrobimy zdjęcie, to taki pełny obrót pełnej sekwencji DNA to jest dokładnie helix. Z góry wygląda jak rozeta, która ma 10 przejść. Dokładnie tak zachowuje się nasze DNA. Ciekawostka, prawda? Też taka ciekawa rzecz. Jest tego o wiele więcej. Jest tego naprawdę masa, tych symboli. Ja naprawdę dzisiaj bardzo niewiele tego wszystkiego powiedziałem.
Nawet nie sięgam do poważnych podręczników, które mam, które opisują jeszcze bardziej wszystkie te symbole, wszystkie te zagadnienia, bo jest tego naprawdę sporo. Naprawdę potężna ilość. 10 w ogóle symbolizuje moc, potęgę tworzenia właściwie. Kolejne znaczenie dziesiątki to jest oczywiście drzewo życia. To nie jest całe drzewo życia, tylko symbolizuje tą część. Nazywa się makaba, zdaje się w całości, a część makaby to właściwie jest drzewo życia. W judaizmie jest lekka psychoza na tym punkcie. Tam jest takie stwierdzenie, że to reprezentuje geometryczny wszechświat dookoła nas. Ten klaster, w którym żyjemy, to drzewo życia i ono się zawiera. Tam są te główne elementy, na które powinniśmy zwracać uwagę w naszym życiu.
Szlag nie trafił czy jakoś tak. Gotycka architektura jest dokładnie oparta na proporcji 10 na 5. To jest ta magiczna proporcja. Piątka, która reprezentuje człowieka bardzo często, przynajmniej w czasach gotyku na bank i dziesiątka, czyli dwie ręce, czyli stworzenie, czyli dzieło życia. Dokładnie. To jest to. Jest tego troszeczkę. Z tą dziesiątką, bo to są liczby, które wynikają poza. Tu jest taki paradoks, że to jest liczba tak zwana jeden plus nieskończoność, czyli zero, które oznacza nieskończoność i jeden, który oznacza stwarzanie się rzeczy. Tłumacząc na ludzki, czyli nieskończone stwarzanie się rzeczy, ale nie w tym sensie, jak na przykład pentagram.
To wszystko ma swoje od-do znaczenia. Nie jestem w stanie wyczerpać tego tematu dzisiaj. Także nie przejmujcie się, będę wracał do tego wszystkiego. Lecę dalej z numerami, bo jeszcze przede mną dwa numery. Numer 11, który oznacza nic innego jak nie kwadrat trójkoła. Dokładnie tak był w alchemii nazywany. Co oznacza numer 11? 11 jest ciekawą rzeczą w teologii, bo reprezentuje system kosmiczny, ale nie całą naszą Galaktykę. Nie tak jak na przykład siedem, które reprezentuje Seven Sisters, czyli wszystkie planety naszego Układu Słonecznego i korelacje nami, między planetami i tak dalej. Całe te horoskopowo-zodiakalne historie.
Reprezentuje system kosmiczny w skali mikro Generalnie dotyczy nas tylko Ziemi i tylko Księżyca. Wszystkie piramidy w Egipcie są zbudowane dokładnie na bazie numeru 11. To był taki złoty numer prawdopodobnie w czasach, kiedy budowano te wszystkie rzeczy. To jest taka proporcja najczęściej używana, występująca w piramidach, we wszystkich tych miejscach. Nie przez przypadek, absolutnie. Pierwsza rzecz, że ten numer wynika z czegoś takiego jak numery Lucasa. My znamy numery Fibonacciego, czyli to, o czym mówiłem, czyli 1, 1, 2, 3, 5, 8 i tak dalej. Ale oprócz numerów Fibonacciego są jeszcze numery tak zwane Lucasa, czyli generalnie ta sama idea. Też dodajemy do siebie i nam wychodzi z tego każdy kolejny numer. I też to jest taka powtarzająca się sekwencja.
O tyle, o ile Fibonacci jest najbardziej znany, bo właściwie jest najbardziej znany, najbardziej popularny, to numery Lucasa już tak niespecjalnie, aczkolwiek źródło tych numerów jest dokładnie w tym samym miejscu w sanskrycie. Nie wiemy ile tysięcy tomu lat. Wiemy, że ludzie od tysięcy lat wiedzieli o takich rzeczach na 100%. My to nazywamy po prostu w dzisiejszych czasach numerami Lucasa. Ten system to jest tak zwany system księżycowy. Jest związany praktycznie ze wszystkimi najważniejszymi kalendarzami dookoła naszej cywilizacji, bo właściwie wygląda na to, że cała cywilizacja, wystartowaliśmy z kalendarza gwiezdnego, który był oparty na Księżycu, a nie z kalendarza opartego na Słońcu. Przynajmniej nie wszystkie kultury. Dosyć znakomita część pochodzi od kalendarza księżycowego. Co to jest ta proporcja 11? Dlaczego mówię o Księżycu?
Ponieważ proporcja wielkości Ziemi do Księżyca wynosi dokładnie 3 do 11. Jeżeli weźmiemy sobie nitkę i zmierzymy średnicę Ziemi, jak szeroka jest i podzielimy to na 11 kawałków i teraz odejmiemy z tego trzy kawałki, to otrzymamy dokładnie szerokość Księżyca. Otóż to. I to są proporcje, w których są te kosmiczne proporcje relacji pomiędzy Ziemią a Księżycem, naszym najbliższym ciałem niebieskim. 3 do 11, 7 do 11, 3 do 7. To są wszystkie te historie. Stąd się dokładnie to wzięło. I to są dokładnie numery Lucasa, bo numery Lucasa zaczynają się od numeru 1. 3 kolejny jest, bo jeżeli dodamy 1 do 3, mamy 4. Jeżeli dodamy 4 do tych pozostałych, to mamy 7.
Kolejny 4 do 7, to mamy 11. I to jest dokładnie ta jedenastka. I w numerach Lucasa dokładnie zawiera się ta tajemnicza proporcja. Nie wiadomo, proszę państwa, nie wiadomo. Czas najwyższy do dwunastki, proszę państwa, bo dwunastka to jest kolejna rzecz, która mówi znowu o tej sensacji, powiedziałbym korelacji pomiędzy Ziemią a Księżycem, która według starożytnych prawdopodobnie była bardzo ważna, jeżeli nie prawie najważniejsza, że właściwie nasz czas i nasza przestrzeń, ten kubik, w którym mieszkamy, według nich prawdopodobnie miał więcej wspólnego zdecydowanie z Księżycem niż z jakimkolwiek Słońcem. Bo liczba 12 oznacza ziemię i niebo. Dokładnie. Oczywiście nie jest to taka logika matematyczna, że liczba 12 składa się na przykład z 3 razy 4 i tak dalej. Tylko w takiej alchemicznej logice liczba 12 bierze się z jedynki, dwójki i trójki, czyli z tych liczb doskonałych oraz czwórki i szóstki z liczb duplikowalnych, czyli tych, które się powielają oraz z perfekcyjnej struktury i porządku, i połączenia. We wszystkich krajach typu Chiny, Grecja, starożytny Egipt budowano miasta, praktycznie całe miasta oparte na bardzo specyficznym systemie urbanistycznym.
System urbanistyczny polegał na 12. Tak wytyczano drogi, tak wytyczano skrzyżowania, tak wytyczano właściwie całe kwartały miasta. Dokładnie w oparciu o 12 części. Zresztą jakby tego nie było dosyć, jest oczywiście 12 znaków zodiaku, które towarzyszą nam od nie wiemy kiedy. Wiemy, że towarzyszą nam tak samo dawno, jak towarzyszą nam piramidy. To na bank wiemy. Zdecydowanie. To się nie zmieniło. Wiemy, że było to od zawsze w Chinach. Wiemy, że od zawsze było gdzieś w kulturach, które właściwie były jeszcze przed starożytną Grecją, bo w wierzeniach greckich to przetrwało w idealnej formie.
To też nie jest kwestia tylko znaków zodiaku. Dlaczego Księżyc? Bo dokładnie na ziemski rok przypada 12 roków księżycowych. Czyli ta korelacja tych struktur, tego naszego klastra, o którym mówił Walter Russell, wyrysowując to drzewo życia. Wszystkie te historie z tym związane, które próbują zbudować taką przestrzeń geometryczną, pokazać nam właściwie przestrzeń geometryczną, w której funkcjonujemy. O czym to wszystko mówi, moi drodzy? To z dala jest wszystko od materii, bo to wygląda na to, że ci wszyscy starożytni pokazywali nam te numery. Mówili, że każdy numer jest związany z konkretnymi siłami rezonansu, być może konkretnej bryły. Ciężko to w dwóch słowach opisać, bo prawdopodobnie w tym momencie powinniśmy wszyscy zostawić słuchanie tego radia, zostawić te mikrofony, słuchawki i cokolwiek tam jest. Pobiec teraz do piwnicy czy do jakiegoś warsztaciku, zacząć robić wszystkie te rzeczy, próbować te kształty i zobaczyć, co się tam dzieje.
Jeżeli przeglądacie rzeczy związane z wynalazkami, dużo silników, dużo urządzeń, dużo różnych niesamowitych rzeczy właśnie jest montowane w środku takich bardzo klasycznych, często platońskich brył. Brył opartych właśnie na tych pierwszych podstawowych numerach, bardzo często opartych na tak zwanych cyfrach doskonałych. To są wszystkie tego typu historie. W ogóle kwestia tego, w jaki sposób powoli Docieramy do tego momentu, żeby wykorzystać energię plazmy. Gdzie się energia plazmy manifestuje? Manifestuje się w konkretnym kształcie. Jeżeli zrobimy urządzenie, które ma niewłaściwy kształt, to po prostu nie zadziała, nawet jakby wszystko było okej. Jak się okazuje, kształt jest właściwie najważniejszy. Dokładnie tak samo jest z całą resztą świata żywego, komórek i tak dalej. Przecież tak się molekuły wiążą ze sobą.
Jeżeli kształt odpowiada i to wiązanie jest odpowiednie, to molekuły naszego DNA się wiążą ze sobą, propagują dalej, ta informacja idzie sobie dalej i w ten sposób żyjemy, pojawiamy się tutaj na tej planecie. Także wygląda na to, że te numery mówią o czymś troszkę więcej i że to nie do końca jest tylko po to, żeby dodać, obliczyć ten procent. Być może te numery mówią o czymś, co jest bardzo niewidoczne, czymś, co jest kompletnie niewidzialne, że opowiadają o przestrzeni dookoła nas samych, że nie mówią o przestrzeni w tym życiu i w tym materialnym świecie, że to nie chodzi o liczenie i odliczanie czegoś, że pięć, sześć centymetrów, 10 i tak dalej, że nie chodzi bynajmniej o nic z tych rzeczy. Żadne robienie miar i jakości materii, tylko chodzi o opowieść o tym, że są pewne moce, które mają swój bardzo rzeczywisty interfejs z tym fizycznym światem, w którym przyszło nam żyć i że częścią tego interfejsu, bo prawdopodobnie nie jest to jedyny interfejs, nawet nie prawdopodobnie wiemy, że to nie jest jedyny interfejs, że jednym z tych interfejsów są numery, że one reprezentują kształty, a te kształty mogą reprezentować rezonanse, drgania, a te drgania reprezentują pole elektrograwitacyjne, a to pole elektrograwitacyjne dochodzi do naszej głowy, do naszego serca. I nagle się okazuje, że nasza percepcja rzeczywistości jest już zupełnie inna. I nagle się okazuje, że żyjemy w troszkę innym świecie. Dokładnie. Być może właśnie o tym jest cała ta numerologia i wszystkie historie z tym związane. Dokładnie. Także jeszcze do tematu numerek, cyferek i wszystkich tych magicznych rzeczy dookoła jeszcze na pewno wrócę.
Chyba w bardziej alchemicznym wydaniu i się skupimy może na paru numerkach i cyferkach. Słuchajcie, może komuś ta wiedza pomoże skreślić właściwe liczby w Totolotkach. Kto wie? Dokładnie. Kto to wie? Niedługo się dowiemy, czym są te numery. Może uda nam się odkodować kilka starożytnych tekstów i może tam gdzieś będzie zapisana informacja, jak użyć tych wszystkich rzeczy poprawnie. Dokładnie. A póki co mamy ciekawą zagadkę do zastanowienia się. Także zostawiam was radośnie z tą zagadką i zupełnie inną koncepcją na temat, co tak naprawdę oznaczają liczby, co tak naprawdę oznaczają owe cyferki i numerki.
Że być może to nie bakteria w środku, tylko to, co robi na zewnątrz tą bakterię. Być może to, co na zewnątrz. Dokładnie. Ciekawe. Dziękuję bardzo serdecznie za słuchanie „Hiperprzestrzeni” o numerach, szczęśliwych numerkach. Dokładnie. I zapraszam na kolejną „Hiperprzestrzeń”. I zapraszam oczywiście na wieczorową porę. Słuchaliście „Hiperprzestrzeni”.