[00:01] - To think for yourself and question authority. Dzisiaj wygląda na to, że temat zastępczy. Przepraszam bardzo, troszkę jest walki z tymi maszynami. Może nie tyle z maszynami, ile z czekaniem, aż się wszystko przełączy i zacznie działać. Najzwyczajniej w świecie, moi drodzy. Przypominam, że jak najbardziej Radio na Fali. Hiperprzestrzeń dzisiaj wyjątkowo wystartowała po czasie. To będzie taka mikro hiperprzestrzeń, absolutnie. Taka bardzo luźna, bo uciekła nam praktycznie godzina prawie. Także nie będę się rozkręcał z jakimiś poważnymi tematami.
Mam bardzo ciekawą rzecz na dzisiaj, taką troszeczkę zastępczą. Brzmi trochę jak wyciągnięta z szafki stara, nielubiana zabawka, ale to nie do końca tak, bo jest masa tematów, które czekają, aż zostaną ogarnięte w hiperprzestrzeni. Tu już za chwilę. Ja też czekam na Ivelliosa. Pozdrawiam serdecznie. Przepraszam wszystkich słuchaczy Radia na Fali za to zamieszanie. Jeszcze muszę tylko napisać na Facebooku, że wszystko działa, że wszystko jest okej. Uff. Zamieszanie. Jest takie angielskie powiedzonko, którego nauczył mnie mój były księgowy z Australii, ale bardzo brytyjski księgowy.
Miał takie fajne powiedzonko, że problem is not in a computer, problem is in a chair. Czyli problem nie jest w komputerze, tylko w krześle. Jest to aluzja do tego, że problem nie jest w maszynach, tylko w ludziach, którzy je obsługują. Takie angielskie powiedzonko. Także już działa. Już leci. Także pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia na Fali oraz Radia Paranormalium dzisiaj troszeczkę. Inna hiperprzestrzeń, krótsza o godzinkę. Także troszkę mniej tego wszystkiego będzie. A dziś jest ciekawa opowieść.
Myślałem, że się rozciągnie tak czy siak. Przy okazji przypominam, żebyście zostali na wieczorową porę, bo będzie wieczorowa pora absolutnie w Radiu na Fali. Absolutnie. Przepraszam bardzo. To ta kawa. Dokładnie. Co jeszcze chciałem? Chciałem was poprosić o to, żebyście wspierali radio, moi drodzy, finansowo. Nawet nie poprosić. Chciałem wam rozkazać!
Wyciągać portfele, otwierać portfele, wyciągać pieniądze, karty kredytowe i ładować na Radio na Fali oczywiście jak najbardziej. Dokładnie www.radionafali.com wspieraj, sponsoruj i tam trzeba nas wspierać, moi drodzy. Trzeba wspierać, trzeba smarować finansami. Dokładnie. Ja w ogóle chciałem bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy nas wspierają finansami. Bez was to radio nie działało. Bo ja bym sobie mógł to robić, ale kto by tą całą infrastrukturę utrzymywał? Ja to bym pewnie wydał wszystko. Sex, drugs and rock'n'roll. Ale oczywiście ktoś to musi robić.
Dobra, to ja może włączam już wszystkie rzeczy. Słuchajcie, trochę się muszę z tym wszystkim zorganizować. Dajcie mi sekundę, bo jak zwykle jest pełne zamieszanie. Chciałem tak troszkę dłużej, ale będzie krócej. Dzisiaj chciałem po prostu wspomnieć, jako że nie ma gościa dzisiaj, pogadać o czymś takim, o niewolnictwie troszeczkę. Może nie o niewolnictwie, taki aspekt po prostu, że jesteśmy troszeczkę... Wrócić trochę do piramid. Niewolnikami tego świata jesteśmy po prostu troszeczkę. Niewolnikami opętanymi przez materię. Taka bardzo ciekawa koncepcja.
Wynika to nie jest najlepsze słowo. To jest historia stara, moi drodzy, jak można powiedzieć świat albo i nawet jeszcze starsza ta historia. Ale to za chwilę. Może się ogarnę po tym całym zamieszaniu z serwerami. Słuchajcie, zaczynam tą bardzo rychłą i krótką dzisiaj opowieść, także nie będzie zbyt długa. Proszę śmiało, dzwońcie radioanafali.com taki jest adres na Skype, także śmiało zapraszam. Jak się rozgadam i już rzucę pierwsze tematy. Słuchajcie, jeżeli ktoś z was miał przeżycia śmierci klinicznej, ktoś z was wyszedł spoza swojego własnego ciała, wszystkie tego typu historie, to zapraszam bardzo serdecznie, żebyście dzwonili i opowiedzieli o tym troszeczkę, bo dzisiaj właśnie na ten temat, o takim wychodzeniu z siebie i pewnej koncepcji, która została trochę zapomniana. O niej czasami wspominam, gdzieś tam się powołuję, czasami fragmentami ją wyciągam. Dzisiaj trochę więcej na ten temat powiem.
Też nie wyciągnę jej całej. Też nie opowiem wszystkiego, bo to się nie da po prostu. Nie da się, ale da się część tego wszystkiego opowiedzieć. Da się część. Dokładnie. No tak. Słuchajcie, już dzisiaj hiperprzestrzeń. Ja ciągle biegam z góry na dół, z dołu do góry. Ale mam już kawę z sobą, także nie uschnę. Wszystko jest okej.
Wow, działa. Rewelacja. Nie mogę się nacieszyć po prostu. Nie mogę się nacieszyć. Przepraszam za te wszystkie dziwne dźwięki, ale muszę sobie rozlać kawę do tej opowieści. Słuchajcie, też rozlejcie sobie odrobinę kawy, jeżeli ktoś z was jest kawoszem. Ja zdecydowanie jestem kawoszem. Polecam wszystkim ziołą herbatę normalną. Cokolwiek, moi drodzy, żebyście mi tam nie zaschli, bo słyszałem, że wichury i mrozy. Także opiekujcie się sobą nawzajem i dbajcie, moi drodzy, żeby tam nic się z wami nie stało w tej krainie.
Pełnej niesamowitych przygód. À propos niesamowitych przygód, myślę, że dzisiaj wybierzemy się do krainy, w której są jeszcze bardziej niesamowite przygody. Mianowicie do krainy, która ma swoją nazwę. Egipcjanie zwali ją dawno, dawno temu, przynajmniej z tego, co my się orientujemy, krainą Duat, czyli krainą, do której trafiamy po śmierci. Tu chciałbym zacząć całe nasze dzisiejsze rozważania, spekulacje i bajania. Całą tę opowieść. O co chodzi? Żyjemy w świecie, który jest bardzo materialistyczny. Naszym sportem, w sensie cywilizacji jako ludzi, jest zbieranie jak największej ilości przedmiotów i za pomocą tej dużej ilości przedmiotów budowanie swojego statusu społecznego. Co związane z pewnym zgięciem psychicznym w głowie, które mamy, że nie jesteśmy do końca normalni z pewnych powodów.
Coś nas opętało w ten sposób, że jesteśmy w stanie zabić za przedmiot drugiego człowieka. Jest to przedmiot, który nie ma żadnego znaczenia ani żadnej roli, ani nie powoduje, że cywilizacja się rozwija. Nie powoduje, że cokolwiek się dzieje. Choćby taki przedmiot jak pieniądze. Wbrew pozorom jest tylko naprawdę niewiele znaczącym przedmiotem, na który się paru ludzi umówiło, że coś będzie przez jakiś czas znaczył pomiędzy nimi i to wszystko. Niemniej doszliśmy do sytuacji, gdzie nastąpiło bardzo poważne przeniesienie pożądania z pieniądza, z każdej karencji, z dóbr na wszystko, na każdy aspekt życia. Takie szaleństwo współczesnych czasów troszeczkę. Nie tyle współczesnych czasów, ile szaleństwo ostatnich dwóch tysięcy lat, gdzie cała kultura i cały paradygmat kulturowy próbuje nas wsadzić do pociągu z napisem „pożądanie do materii”. Materia jest najważniejsza na świecie i cokolwiek robimy, powinniśmy być skupieni tylko i wyłącznie na materii, ponieważ tam jest wszelka odpowiedź na wszelkie możliwe pytania i wszelkie możliwe zagadki, które trapią ludzki umysł od tysięcy lat. Dokładnie.
Z tym jest różnie. Wygląda na to, że nie jesteśmy pierwszą cywilizacją. Właściwie wygląda na to, że jesteśmy największymi głupkami w historii cywilizacji, jeżeli chodzi o naszą cywilizację. Nie wiem, ile razy jeszcze powtórzę słowo cywilizacja. Na pewno będzie to w bardzo cywilizowany sposób i na pewno bardzo cywilizowanie powtórzę w cywilizowany sposób tą cywilizację bardzo cywilizowanie. Dzisiaj tak cywilizacyjnie, moi drodzy. Dokładnie. My twierdzimy, że stworzyliśmy bardzo wysublimowany świat, który jest bardzo hightechowy, bardzo zaawansowany i wydaje nam się, że cokolwiek rozumiemy. W rzeczywistości nie rozumiemy niczego, bo zajmujemy się dalej spalaniem ropy. Większość ludzi nawet nie wie, co spala w tej ropie i po co to wszystko się dzieje.
Wiemy, że jest to tylko i wyłącznie dla pieniędzy, że jest to zabawa podyktowana chciwością. Chciwość to już jest zaawansowane słowo. Takim kompleksem bardziej wynikającym ze strachu, bo chciwość jest konsekwencją czegoś takiego, co ja bym nazwał i to jest moja spekulacja jako przyczynek do audycji o niebezpiecznych roślinach i nie tylko, o tym innym świecie. Kwestia dualizmu. Czyli to jest strach przed tym innym światem, który ciągle przez cały czas się czai. Co to jest ten inny świat? Bo brzmi troszeczkę enigmatycznie. Mógłby ktoś powiedzieć, że to jest nie wiadomo co. Wręcz, że to nieprawda, że to się nie dzieje, że nic takiego nie ma, że cywilizacja jest tu i teraz. Jest to wszystko teoretycznie tak.
Z drugiej strony ciągle mamy sytuację, że każdy z nas zapada na osiem godzin w ciągu 24 godzin w sen. Jak sobie napadnie na ten sen, to w tym śnie napadną go sny. I to jest zupełnie inny świat. Oczywiście my to zrzucamy na bok kompletnie. Nie przejmujemy się tym absolutnie. Przynajmniej ta cywilizacja, bo my personalnie często wielu z nas się absolutnie przejmuje i myślę, że niejeden z nas miał w życiu takie sytuacje, że oczy robiły mu się coraz większe, coraz większe, coraz większe i nagle się okazywało, że ten sen to jednak była prawda. Albo ten sen był częścią opowieści, która go przygotowywała na to, co się stanie w rzeczywistości. Żyjemy w takim troszkę rozerwaniu, bo cała nasza miłość do materii spowodowała, że zatraciliśmy coś, co się nazywa empatią. Czyli przeniesliśmy całą wartość, cały potencjał, zarówno intelektualny, jakikolwiek aspekt potencjału, który może mieć cywilizacja, przeniesliśmy na przedmioty. Nic z tego tak naprawdę nie jest związane z ludźmi, poza wyjątkiem oczywiście kilku bohaterów, czyli kilku ludzi, których sobie wymyśliliśmy, których czcimy niczym bogów.
Czcimy niczym lepszych od siebie i takich w ogóle nie wiadomo co, jakby oni widzieli coś lepiej. W rzeczywistości jest to taka zabawa troszeczkę propagandowa i długa historia. Wiele rzeczy można na ten temat powiedzieć. Zresztą i tak opowiadam, ale dzisiaj zostawię ten propagandowy aspekt, bo właściwie nie o tym. Chciałem wrócić troszeczkę do bardzo pierwotnego czasu. Nie wiem, czy pierwotnego. Właściwie bardziej cywilizowanego czasu, bo nam się wydaje, że naprawdę coś osiągnęliśmy, coś zrobiliśmy. Nic nie osiągnęliśmy i nic nie zrobiliśmy jako cywilizacja. Taka jest prawda. Poza tym, że wyprodukowaliśmy sobie tony jedzenia, które nie nadaje się do jedzenia, bo właściwie próba zjedzenia tego produktu spowoduje, że zapadniemy na śmiertelną chorobę, nas powykręca i umrzemy.
Używamy pojazdów, które właściwie powodują, że zanim dojedziemy na miejsce, w które chcieliśmy dojechać, to właściwie zniszczymy to miejsce zdalnie, wybudowując tamtą drogę czy inne rzeczy. Tak naprawdę to miejsce już przestanie istnieć tylko dlatego, że my chcemy wybudować pojazd, którym dojedziemy do tego miejsca. Nie możemy w inny sposób. Musimy gnać się w ten sposób. I się okazało, że niszczymy to wszystko. Niszczymy. Jakby wręcz opanował nas jakiś demon. I to taki bardzo poważny demon, który jest przede wszystkim autodestrukcyjnym demonem i pcha nas zawsze w takim kierunku, żebyśmy wiecznie sobie rano strzelali w kolano, wiecznie zostawiali zaufanie za drzwiami, wiecznie zostawiali wiarę w innych ludzi za drzwiami. Żebyśmy generalnie wszystko to przenieśli na przedmioty. Kiedyś wspominałem o tym Bogu.
Kiedyś wspominałem przez chwilę. To może zacznijmy od samego początku, od tej historii, która właściwie, my wiemy, że się zaczęła w Egipcie. Ona zapewne ma swoje o wiele starsze początki. Tego tak naprawdę nikt nie wie. Bo jak tu się dowiedzieć, moi drodzy, takich rzeczy. Kiedy powódź przeorała planetę, wszystkie te zagłady, katastrofy. Minęło nie wiadomo ile tysięcy lat. Świat się zmienił. Dokładnie. Poczekajcie, ja tu jeszcze się ogarniam.
Chwilę. Przepraszam bardzo. Dobra, już się ogarnąłem, moi drodzy. Okej. I co z tym dualizmem tego świata, w którym jesteśmy wychowani? Jesteśmy wychowani w taki sposób, o czym pewnie wszyscy wiedzą, tu nie odkryję nic nowego, że świat duchowy jest światem, który nie ma absolutnie żadnego wpływu na świat rzeczywisty. I wydaje nam się, że jak jesteśmy na przykład kutasami, dupkami i zachowujemy się jak kawał gówna w stosunku do innych ludzi, to to gówno nigdy do nas nie wróci. I wydaje nam się, że po prostu jesteśmy panami swojej przestrzeni dookoła siebie i że właściwie żadna interakcja z ludźmi dookoła nie działa, że właściwie nie ma interakcji, że jesteśmy jedynym takim wyrwanym patykiem z kosmosu, który po prostu jest tylko i wyłącznie sam sobie i nie musi się nikim przejmować, bo według niego nic na niego nie ma wpływu. W rzeczywistości jest troszeczkę inaczej. I to jest coś, co z wielkim trudem i z wielkimi bólami, prowadząc właściwie krucjatę, która trwała praktycznie 400 lat.
Monoteistyczne religie w Europie wyorały to po prostu do pnia. Wszyscy ludzie, którzy posiadali właściwie tą wiedzę i przekazywali ją dalej, byli automatycznie skazani na śmierć, ponieważ była to wiedza tajemna, wiedza hermetyczna pochodząca właśnie od Hermesa. O tym za chwilę. Wszystko to było tępione, palone, niszczone. Nikt miał się o tym nie dowiedzieć. Właśnie, ale o czym miał się nie dowiedzieć? Właśnie. Wszyscy mieliśmy wierzyć w to, że nasza natura jest tu i teraz i że musimy na przykład klękać, modlić się do przedmiotów, że przedmioty są najważniejszą rzeczą na świecie. Stąd mamy święte obrazy, stąd mamy wszystkie te zabawne przedstawienia, wszystkie te niesamowite historie dookoła, które jak człowiek teraz ogląda, się patrzy, zastanawia, mówi: „Man, ktoś tu potrzebuje szpitala psychiatrycznego co najmniej, i to z naprawdę dobrą opieką medyczną, bo to nie wygląda dobrze”. Modlimy się do na przykład bardzo brutalnej, demonistycznej, monoteistycznej religii, która na przykład przedstawia nam konającego człowieka na kawałku drewna.
Rozpiętego na krzyżu, konającego człowieka. I to jest taki posttraumatyczny obrazek. Jak się weźmie małe dziecko i się pokaże mu umierającego człowieka, który cierpi, kona i nie czuje się najlepiej, to dziecko generalnie dostaje świra i na przykład potrafi przestać mówić, dostaje psychozę, nie może spać i tak dalej. I jak się okazuje nie tylko dzieci, bo właściwie każdy dorosły człowiek ma dokładnie to samo. To jest tak zwany syndrom stresu pourazowego. Tak to się w psychologii dokładnie nazywa. Ma to absolutnie każdy żołnierz, który uczestniczył w konflikcie zbrojnym, gdzie dochodziło do przemocy, gdzie właściwie był nawet biernym obserwatorem tej przemocy. Są z tym związane bardzo intrygujące rzeczy. Są na przykład takie zachowania jak to, że kiedy widzimy jakąś bardzo dziwną sytuację dookoła, nie reagujemy na przykład. Nawet jeżeli ta sytuacja dotyczy nas i stanowi zagrożenie dla naszych przyjaciół, dla nas, dla wszystkich ludzi dookoła i ktoś powinien stanąć i powiedzieć: „Hej, stop”.
Nic takiego się absolutnie nie dzieje. Człowiek, który ma ten zespół stresu pourazowego zamarza w miejscu, nie jest w stanie się ruszyć. Automatycznie strach go paraliżuje. I to jest sposób, w jaki jesteśmy właściwie wychowani przez tą cywilizację od dziecka. Bo od dziecka nam się pokazuje sytuację, w której wszystko jest nieustannym cierpieniem, wszystko jest nieustannym bólem. I właściwie nie ma żadnego dobra na świecie. Tak nas się wychowuje i dlatego cała ta demonistyczna cywilizacja pcha nas w kierunku materii. Bo jeżeli ludzie są źli, jak mówi ta cywilizacja, to jedyne dobro, co może być, jedyne, co może nas nie skrzywdzić, to kawałek kamienia albo po prostu przedmiot. I tak oto w dziwny sposób przez kilku psychopatów i wariatów okazało się, że naście milionów miliardów ludzi na świecie wierzy w samochody, wierzy w konta bankowe, wierzy we wszystko, tylko nie w sąsiada. Nie wierzy przede wszystkim nawet w siebie.
To jest w ogóle dosyć ciekawe. Jakby cała ta cywilizacja odebrała nam absolutnie kompletnie wiarę w samych siebie, czego dowodem jest to wszystko dookoła. Dlatego na przykład ludzie się ubezpieczają, ponieważ nie wierzymy w to, że przyszłość będzie okej. Ponieważ tak naprawdę nie znamy nikogo ze swojej przyszłości i nie pracujemy nad tą przyszłością. Jedyne co robimy, to w braku zaufania odcinamy się od świata zewnętrznego. I pieniądze są czymś takim, co nas skutecznie od tego odcina. Bo jeżeli nie ma pieniędzy, trzeba niestety ufać drugiemu człowiekowi. I w dzisiejszych czasach, jak trzeba zaufać, to pojawia się słowo niestety, ponieważ boimy się zaufania, nie ufamy sami sobie. Jesteśmy Troszeczkę słabo wychowani w tej materii, w samowłasnej dyscyplinie i też chyba w rozumieniu świata, bo stąd się bierze brak zaufania. Brak zaufania się bierze najzwyczajniej ze strachu.
Dochodząc do samego źródła tego szaleństwa, mamy jedną fenomenalną rzecz. Mamy ludzki strach, który napędza tą całą maszynę dookoła, która funkcjonuje, mieli to wszystko, powoduje, że to wszystko działa, że to wszystko funkcjonuje i że to w ogóle się dzieje tak zwyczajnie. Taka intrygująca sprawa, prawda? Jak to się naprawdę dzieje? Co myśleli na ten temat owi starożytni, o których my mówimy starożytni. Nie wiemy, jak bardzo dawno to wszystko się działo. Część tej wiedzy została ocalona przez różne sytuacje, o których powiem może troszkę później, jeżeli dzisiaj zdążę. Może wróćmy do samego początku. Wszystko zaczyna się dla nas właściwie w starożytnym Egipcie, w środkowym Egipcie, pomiędzy tak zwanym Dolnym a Górnym Królestwem. Kiedyś chyba o tym wspominałem.
Czasami wracam do tego tematu, bo to jest takie miejsce, z którego właściwie nie wiadomo, chyba dużo wynieśliśmy. Większość naszej cywilizacji, taki prawdziwy rdzeń cywilizacyjny prawdopodobnie stamtąd pochodzi. Tego nie wiemy na pewno. Może pewnego dnia się dowiemy. Wracając do starożytnego Egiptu, jest tam niesamowita rzecz. Tą niesamowitą rzeczą są oczywiście piramidy. Co jest dookoła tych wszystkich piramid? Bo tam są jeszcze oprócz tego legendy. Oprócz tego, że jest to kwestia związana z technologią prawdopodobnie, że jest to kwestia związana z astronomią, prawdopodobnie z astrofizyką, cokolwiek by nie mówić. Jest jeszcze druga część.
Są jeszcze legendy do tego wszystkiego, które gdzieś tam ocalały. Te legendy ocalały głównie na scrollach. Część tego się znajduje w Nag Hammadi, w bibliotece Nag Hammadi, tej wykopanej w środkowym Egipcie, tych zwojach, o których wspominałem swego czasu. O co w tym wszystkim chodzi? Starożytni Egipcjanie wierzyli w to, że właściwie nasza obecność tutaj to jest tylko połowa naszej obecności. To, że możemy się widzieć, dotknąć, że jesteśmy tu fizycznie ciałem, to jest tylko połowa naszego ciała. Druga połowa naszego ciała jest kompletnie niewidoczna. I to są wszystkie nasze doświadczenia związane z byciem poza własnym ciałem, z przeczuciami, intuicją. Są wszystkie te rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przyłożyć do jakiegokolwiek fizycznego wzorca, bo właściwie materia nie zachowuje się w taki sposób. Materia nie przewiduje przyszłości, materia nie ma odczuć.
Materia po prostu jest. Materia jest, kamień jest, wszystko jest. Oczywiście Indianie twierdzą, nie tylko Indianie, wielu starożytnych twierdzi, że właściwie wszystko ma duszę na świecie. Ale ciekawą rzeczą dookoła tego wszystkiego jesteśmy my. Takie dziwne stworzenie. Człowiek. Indianie twierdzą, że właściwie jest taki dziwny zapis. Dziwnie, nie wiem jak to interpretować, bo właściwie interpretować można na parę sposobów. Taka główna interpretacja brzmi mniej więcej w ten sposób, że stał się jakiś dziwny wypadek i tak naprawdę to, czym jesteśmy, czyli ciało duchowe, zamanifestowało się w materii. I ta materia to są nasze fizyczne ciała, które mamy.
To był taki wypadek, który się wydarzył w kosmosie i to wszystko. Dowcip polega na tym, że ta materia ciągnie nas zawsze w dół. Ta materia zawsze nas, że tak powiem, pcha w kierunku umiłowania równej sobie, czyli w kierunku umiłowania materii. Dlatego jeżeli się skupimy na swojej fizyczności, to automatycznie zaczynamy biec w kierunku przedmiotów, zaczynamy biec w kierunku różnych dziwnych, niesamowitych miejsc, które właściwie to są miejsca, to są przedmioty, to nie są ludzie. Tracimy coś w tym całym wyścigu i tracimy właściwie chyba całe nasze zdrowie psychiczne. Bo jeżeli się przyjrzymy naszej aktualnej cywilizacji, to jest to cywilizacja opanowana kompletnie wojnami, przemocą, agresją. Nie ma to nic sympatycznego, poza oczywiście dużą ilością fantastycznych, sympatycznych ludzi. Ale jeżeli chodzi o produkt cywilizacyjny, to naprawdę jest taka porażka. Maszyny, które miały służyć temu, żebyśmy już nie musieli nigdy ciężko pracować, żebyśmy spokojnie mogli wychowywać dzieci i zajmować się swoimi zwierzętami, ogródkami i przyjaciółmi. Okazuje się, że te maszyny właściwie służą do zabijania, do niczego innego.
I że właściwie cały nasz cywilizacyjny postęp, wszystko, cokolwiek wymyśliliśmy, służy tak naprawdę tylko i wyłącznie do zabijania się nawzajem. Nic innego. I do zabijania się właściwie kompletnie bez sensu, bo my się zabijamy po to, żeby zabrać komuś coś. Żeby zabrać mu portfel, żeby zabrać mu jego pieniądze, żeby zabrać mu jego ziemię, żeby zabrać mu jego zasoby albo żeby zabrać coś, co jest w ziemi na przykład pod nim. Taki klasyczny zestaw w dzisiejszych czasach, prawda? Dawniej to troszeczkę inaczej wyglądało, bo dawniej człowiek wierzył w to, że jest czymś więcej niż tylko fizycznym ciałem. Że fizyczne ciało, które mamy, jest reprezentacją całego kosmosu, którym jesteśmy. A to, jak się manifestujemy fizycznie, jest to tylko i wyłącznie naprawdę element tego wszystkiego bardzo drobny. Ta połowa, jak na ironię, to jest ta gorsza połowa, bo to jest ta połowa uwiązana z tym demonem, z tym dziwnym demonem, który mieszka też na tej planecie razem z nami i każe nam po prostu, czy nam proponuje, zmusza, przymusza i podtyka pod nos takie sytuacje, że zachowujemy się jak kawał gówna w stosunku do wszystkich ludzi dookoła, bo wydaje nam się, że... Strach, moi drodzy, strach.
Boimy się tego, że nagle się okaże, że sami nic nie mamy. To jest taka postawa, o której O której mawiało i dalej mawia wielu psychologów. Słynna szkoła psychologii, która mówi o tym, że człowiek, jak jest przestraszony, to zaczyna sobie budować maskę tak, żeby go nikt nie skrzywdził. Bo jesteśmy generalnie delikatnymi istotami z natury i właściwie nikt z nas nie jest przyzwyczajony do koszerowego, gównianego żartu i do klepania się kopniakami po tyłkach i do robienia sobie naprawdę dziwnych rzeczy. To jest dziwny wynalazek, który nam się cywilizacyjnie przydarzył, że wydaje nam się, że jak kogoś mocno walniemy, to jest w tym jakaś zabawa dla świata i jest w tym jakaś nauczka dla kogoś. Okazuje się, że właściwie nie ma w tym żadnej nauczki, a wręcz odwrotnie. Jest to tylko i wyłącznie kwestia blokowania swoich własnych emocji. W taki sposób budujemy sobie skrupę po to, żeby móc nie odczuwać tego, co jest dookoła nas, żeby nie mieć prawdziwych uczuć, żeby je wszystkie schować gdzieś głęboko za tą skrupę i żeby nas nikt nie zranił. Bo każdy z nas doskonale wie o tym, że nawet jak się zachowuje jak największy dupek, jak największe gówno, to to gówno do niego pewnego dnia wróci. Nie każdy ma tego świadomość.
Część ludzi po prostu funkcjonuje w ten sposób i tak sobie żyje i pewnego dnia się budzą ze swoim własnym życiem. „Moje życie jest przerażające. Moje życie jest po prostu przerażające”. Coś w tym stylu. A kiedy spojrzą troszeczkę do tyłu i zobaczą, co wcześniej robili, to się nagle okazuje, że właściwie nic innego w życiu nie zrobili, jak tylko to, żeby doprowadzić się do kompletnej degrengolady i do kompletnego braku zaufania przede wszystkim do siebie, co następnie skutkuje brakiem zaufania do innych. Problemy, jakie wynikają z braku zaufania, ze strachu przed innymi ludźmi, to jest to, że widzimy w innych zagrożenie. Nie rozumiemy samych siebie, nie rozumiemy innych ludzi dookoła. Także widzimy zagrożenie. Stąd się biorą wszystkie te dziwne teksty, które sobie ludzie generalnie strzelają na dzień dobry czasami. Ja to na czacie widzę czasami takie teksty, że ktoś na przykład wchodzi i próbuje odegrać jakąś ważną, groźną postać, próbuje stworzyć jakąś nieistniejącą osobowość po to, żeby schować swój lęk, strach przed tym i właściwie chyba smutek i samotność przede wszystkim.
Bo tak naprawdę za tym strachem i za tym lękiem jest gigantyczny smutek. Taki człowiek na pewno chciałby z kimś usiąść i normalnie porozmawiać. Bez żadnej skrupuły, bez żadnego problemu. Po prostu wyrzucić z siebie swoją prawdziwą naturę, swoją prawdziwą istotę. A tu się okazuje, że nie potrafi już. Czasami już po prostu nie potrafimy, bo cywilizacja doprowadza nas do takiego momentu, że właściwie już nawet nie wiemy, że chyba jesteśmy takim prawdziwym człowiekiem. Ten człowiek jest tak schowany pod tymi wszystkimi skrupami, że to światełko już tam przygasa właściwie tego prawdziwego człowieka. Już znika czasami częściej niż się pojawia. Starożytni nie mieli tego problemu. Oni traktowali świat troszeczkę inaczej.
Nie mieli właśnie tej obsesji materialistycznej. Nie udawali, że nie ma ludzi, że są tylko przedmioty. Oni twierdzili, że dokładnie tak, jak jest człowiek, tak jak jesteśmy tutaj, tak jak wspomniałem wcześniej, jest dokładnie niewidzialna reprezentacja naszego ducha. I tak naprawdę my jesteśmy czymś więcej. Nie jesteśmy tylko i wyłącznie mięsem na pożarcie. I tu muszę wrócić do niesamowitej legendy, która pochodzi dokładnie z czasów tego bardzo starego Egiptu. I to jest legenda o krainie Duat. Dokładnie stąd się wzięły podwaliny. Właśnie tą legendę zmanipulowano i ona jest do dzisiaj znana, ale to zaraz wam powiem. Pewnie rozpoznacie bez problemu.
Jest doskonale znana w dzisiejszych czasach. Słuchajcie, jest coś takiego w starożytnej teologii jak właśnie kraina Duat. Kraina, do której trafia się po śmierci. Kiedy umieramy, opuszczamy nasze ciało. Właściwie wszystkie przedmioty, wszystko, co mamy, zostawiamy tu na ziemi. Ta teologia mówiła bardzo jasno i wyraźnie, że nie ma takiej opcji, żebyśmy cokolwiek zabrali ze sobą. Nawet wspomnień z tego życia nie możemy zabrać ze sobą. Zabieramy tylko swoje uczucia. Czyli jeżeli ktoś się czuje fajnie, dobrze, zdrowo ze sobą i dostaje pozytywne uczucia od ludzi dookoła, to jest generalnie takim pozytywnym człowiekiem. Słuchajcie, doskonale chyba wszyscy wiemy, o co chodzi.
Na pewno niejeden z nas zna takich fajnych, sympatycznych ludzi, z którymi jak człowiek usiądzie, to po prostu świetnie się czuje i nie ma z tym absolutnie żadnego problemu i wszystko idealnie działa i każdy bardziej chciałby być w towarzystwie tych ludzi niż w towarzystwie innych ludzi, bo po prostu czuje się lepiej. I mijają lata czasami i my już nie pamiętamy, o czym była ta rozmowa, co się działo w tej sytuacji, jak to w ogóle wszystko wyglądało, co my właściwie robiliśmy. Ale pamiętamy jedną rzecz. Pamiętamy to niesamowicie pozytywne uczucie, które się działo wtedy i mamy to genialne wspomnienie tej emocji. I te starożytne, nie wiem, czy nazwać to religie, starożytne systemy wierzeń, które opowiadały nam o tym, jak wygląda rzeczywisty sens naszego życia i gdzie tak naprawdę ten sens naszego życia jest schowany, mówiły dokładnie o tym, że porzucamy swoje doczesne iluzje dokładnie w tym życiu. Absolutnie nie jesteśmy w stanie nic zabrać ze sobą. Pamięć mieszka w mięśniach, o czym chyba wielu z was słyszało, bo to jest słynna- słuchajcie, to jest potwierdzone naukowo. Słynna historia z przeszczepami. Ludzie po przeszczepach się zmieniają. Okazuje się, że kiedy dostajemy organ, kawałek ciała od innego człowieka, to nagle przejmujemy część jego osobowości, część jego talentów.
Może niekoniecznie w sposób dosłowny. Czasami jest to na zasadzie interakcji, że ktoś robił coś, my robiliśmy coś wcześniej i kiedy złączymy te dwie rzeczy, czyli dostaniemy serce albo wątrobę, nerkę, cokolwiek od kogoś innego, nagle się okazuje, że nagle zostajemy pisarzem albo genialnym muzykiem, chociaż nigdy wcześniej nie dotykaliśmy instrumentu. I tak dalej, i tak dalej. To są takie klasyczne rzeczy, potwierdzone nie raz przez wielu naukowców, chociażby w postaci snów. Tym ludziom po przeszczepach na przykład śni się czasami życie ludzi, od których właściwie mają te przeszczepy. To jest w ogóle niesamowita historia. Jest to naprawdę doskonale ... udokumentowane. Jest to naprawdę kawał gigantycznej nauki. Nie mówi się o tym za bardzo, bo w dzisiejszych czasach przekonuje się nas wszystkich, że najważniejsze na świecie jest mieć coś.
Jak tu w takiej sytuacji poważnie traktować coś, co nie jest ani sztabą złota, ani nie można tym zabić człowieka, ani nikomu zrobić krzywdy, ani zabrać tego nikomu. Nie można tego wziąć do ręki i zmaterializować. Jak nie jest materialne, to się nie liczy. Takie mamy podejście. A starożytni w zupełnie drugą stronę. Tu jest dalsza część tej legendy. Kiedy umieramy, trafiamy do krainy Duat. Co się dzieje? Zostawiamy wszystkie nasze doczesne dobra, łącznie z naszymi fizycznymi wspomnieniami tego, co się działo w naszym życiu, nazwiskami, imionami ludzi, adresami, datami. Wszystkie te rzeczy, cały ten notes znika.
Cały notes w postaci ludzkiego ciała, którym jest nasze ciało, znika. Nie na darmo Indianie wyrywali w brutalny sposób swoim ofiarom serce, bo w sercu mieszka gigantyczna, zbiorowa pamięć. Ponoć. Ciężko to zbadać nawet w dzisiejszych czasach, chociaż cywilizacja mieni się nieprzeciętnie rozwinięta. Jak trafiamy do krainy Duat, trafiamy w jedno miejsce. Korytarz oceny. Nie wiem, czy hol oceny, czy korytarz. Duże pomieszczenie, które się nazywa hol albo korytarz oceny. Zależy, jak do tego podejdziemy. I tam czekają na nas postacie.
Piramida po egipsku nazywa się Rostał. Rostał oznacza ziemię Sokar, a ziemia Sokar to nie jest nic innego jak ziemia Ozyrysa albo Maud. Są na to dwie, trzy nazwy, w zależności od okresu historycznego w Egipcie. Trafiamy do tego symbolicznego miejsca, korytarza, gdzie stajemy naprzeciwko 42 sędziów, którzy nas sprawdzają. Wszyscy ci sędziowie to są tak zwani źli przodkowie. Tak to się nazywało, z tego, co się orientujemy teraz. To byli tak zwani źli przodkowie. Każdy z nich reprezentował bardzo kiepską cechę. Ziemia Sokar to ciekawa rzecz, bo ta nazwa symbolizuje, Rostał, piramida i to wszystko dookoła symbolizuje dosłownie kosmiczny porządek. W to się zamieniamy, w to transformujemy, kiedy umieramy, zostawiamy swoje fizyczne ciało.
Przechodzimy do krainy Duat, trafiamy do korytarza, pomieszczenia i idziemy wzdłuż 42 sędziów z krainy Duat, naszych złych przodków. Zadają nam pytania i to są wszystkie pytania, które doskonale znacie z czegoś, co się nazywa Dekalog, bo zostało to przechwycone przez sektę chrześcijańską, właściwie sektę watykańską i używane przez nich jako credo ich wiary. W oryginale pytań jest 42, bo sędziów jest 42 i każdy z nich zadaje to pytanie: czy kradłeś? Czy robiłeś to, czy źle mówiłeś o kimś? Czy robiłeś tamto, siamto? Nie będę mówił tych wszystkich 42 pytań. Zresztą zdaje się wspominałem troszkę więcej na temat tych pytań z archaicznych hiperprzestrzeni, ale mniejsza o to. Kiedy tak przechodzimy i odpowiadamy na te pytania, to jest nasza przepustka do tego, żeby stanąć naprzeciwko Ozyrysa i żeby nas wpuścił do krainy Duat, gdzie panuje kosmiczny ład i porządek. Oczywiście nie musimy wszystkich pytań, przynajmniej tak mówi ta legenda, mieć na „nie”, czyli że nie kradliśmy, nie robiliśmy tego i tak dalej. Polega to na balansie.
Na końcu tej drogi stoi gigantyczna waga, na której jest kładziona nasza dusza, a na drugiej stronie wagi jest kładzione złoto. To złoto musi przeważyć. Nasza dusza musi przeważyć złoto i jeżeli przeważy złoto, to wiadomo, że nasza dusza zostaje tutaj. Jest więcej materii w naszej duszy niż materii w świecie. Nie ma powodu, dla którego mielibyśmy doznać kosmicznego objawienia albo kosmicznego porządku świata albo czegokolwiek. Jeżeli nasza dusza jest obciążona wiarą w to, że cokolwiek zrobimy, to tylko tu i teraz i liczy się przedmiot, a nie druga żywa istota. Tak długo taka wiara czyni naszą duszę bardzo ciężką, przez co nasza dusza nie może być swobodnie potraktowana, nie może swobodnie ulecieć i zawsze będzie cięższa od tego, co jest na drugiej stronie wagi, która stoi naprzeciwko Ozyrysa. Słynna egipska „Księga Umarłych”, moi drodzy. Kiedy się okazuje, że nasza dusza jest zbyt ciężka, automatycznie rzuca się na nas bóg z głową krokodyla i nas pożera. Następnie wracamy w bardzo kiepskim wcieleniu do życia na Ziemi, bo według tych wszystkich legend Ziemia jest miejscem, gdzie z pewnych przyczyn pojawił się ten demon.
Ten szalony demon, który spowodował, że powstała materia i ten demon powoduje, że zakochujemy się w materii, że jesteśmy w stanie poświęcić coś dla przedmiotu. Jesteśmy w stanie poświęcić życie dla przedmiotów, dla idei, dla polityki, dla wszystkiego tego, co nie jest życiem. Taka patologia troszeczkę. Nawet nie trochę, tylko kompletna patologia. Dokładnie. Ale wracając do tej krainy. Okazuje się, że ten mit, który powstał w Egipcie, nie jest mitem odciętym od reszty cywilizacji. Podobny mit występuje w Tybetańskiej Księdze Zmarłych. Tam dokładnie wygląda to samo, tylko że tam jest zabawny sposób, bo tam dusza wędruje, ale nie przez 42, tylko 48 dni. Kiedy człowiek umiera, jest zabijany.
Przychodzi specjalny mnich, który czyta przy zwłokach Tybetańską Księgę Zmarłych, ponieważ wiara jest dokładnie tego samego pokroju, rzędu. Ci ludzie wierzą dokładnie w to samo, że jesteśmy tylko fizycznie. To jest tylko bardzo niewielka część nas samych, że mamy tą gigantyczną część duchową, która powoduje, że całe fizyczne ciało tak naprawdę działa, a nie w drugą stronę. Kiedy umieramy i to ciało fizyczne zostaje, to gdzieś ciągle krąży nasza dusza i czasami ta dusza jest troszkę przestraszona, bo właśnie opuściła ciało. Nie wie, gdzie jest, straciła połączenie z fizycznością, w której emancypowała się przez ostatnie lata. Jest taki moment troszeczkę zamieszania, dyskomfortu. Czyta się wtedy przy zwłokach Tybetańską Księgę Zmarłych, która ma spowodować, że dusza odnajdzie właściwą drogę i podąży tą właściwą drogą. Czym jest Tybetańska Księga Zmarłych? Jest dokładnie tym samym, czym egipska Księga Zmarłych, jak na ironię, pomimo że obydwie księgi dzieli gigantyczna odległość. Prawie drugi koniec świata.
Wrócę jeszcze. Co mówi Tybetańska Księga Zmarłych? Tybetańska Księga Zmarłych przygotowuje nas, że zaraz po śmierci trafimy na set demonów, które będą reprezentowały wszelkie dziwne siły kosmosu, ale te siły kosmosu, które właściwie ogarnialiśmy i obsługiwaliśmy w swoim życiu świadomie lub nie. Wszystkie nasze lęki, wszystkie strachy, wszystkie te historie i wszystkie nasze złe zachowania przyjdą do nas w postaci demonów i będą próbowały wyszarpać naszą duszę i spuścić ją na inny kierunek, na inny tor, żeby nam zakłócić ten naturalny powrót. Do czego? No właśnie. Tybetańska Księga Zmarłych mówi, że kiedy przejdziemy z sukcesem przez te wszystkie zakusy, przez te wszystkie demony, rozprawimy się sami ze swoimi kiepskimi częściami osobowości i zrozumiemy samych siebie i zaczniemy odczuwać miłość, dokładnie miłość do całego świata i taką bezwarunkową, nie do materii, tylko do żywych istot. To jest duża różnica. To w tym momencie otwiera się przed nami ta perspektywa nowej reinkarnacji do nowego życia. W Tybetańskiej Księdze Zmarłych jest niesamowicie opisane, że jako dusza wędrujemy przez korytarz.
To jest ciągle zawsze opisywane jako korytarze, że wędrujemy jako korytarz, w którym na przykład widzimy kochające się pary. I kiedy nasza dusza jest czysta, bo już właściwie jesteśmy po tych wszystkich testach, jesteśmy osądzeni, sprawdzeni, wszystko jest okej i tak naprawdę wybieramy sobie tą parę, która zostanie naszymi rodzicami. Widzimy zawsze te pary w uniesieniu miłosnym. Tak głosi Tybetańska Księga Zmarłych. I wybieramy tych rodziców, których chcemy mieć. Jeżeli nasza dusza jest czysta, lekka i nie została po drodze skradziona przez demony i nie wróciła w jakiś dziwny sposób. Jest bardzo ciekawa teoria na temat podróży duszy po reinkarnacji czy czegokolwiek, jakby to zwać. Jest to bardzo stara legenda związana troszeczkę z saga Yuga, z hindu i z takimi rzeczami bardziej z Indii. Legenda, która mówi, że stało się coś dwa, trzy tysiące lat temu, coś takiego, że coś się zakłóciło na Ziemi i dusze nie mogły odradzać się, tudzież nastąpiło zamieszanie wśród dusz. Dusze niektórych zwierząt odrodziły się w ludziach.
Dusze niektórych ludzi odrodziły się w zwierzętach. Coś się stało, coś się pomieszało i nastąpiło pewne załamanie. Jak człowiek spojrzy na te piramidy, na te cywilizacje, które funkcjonowały, to wow, to jest niesamowite. A jak człowiek spojrzy na dzisiejszą cywilizację, to się drapie po głowie, zastanawia się, gdzie są drzwi, żeby stąd jak najszybciej wyjść. Ale wróćmy do Egiptu, moi drodzy. Wróćmy do Egiptu, do naszej krainy Duat, bo to jest w ogóle fenomenalna rzecz. Piramidy symbolizują, oprócz tego, że w dziwny sposób są ustawione na tą technologię. Jeżeli ktoś się przygląda od strony urządzeń Tesli, że są ustawione dziwnie na gwiazdy. Jeżeli ktoś jest astronomem, to doskonale wie, o co chodzi. Zawierają w sobie kilka elementów.
Kalendarz gwiezdny. Zawierają coś, co można nazwać technologią, chociaż być może wielu ludzi stwierdzi, że jest to bardzo na wyrost powiedziane w dzisiejszych czasach. I reprezentują ten kosmiczny porządek świata. Kiedy przejdziemy w egipskiej mitologii tą sytuację, kiedy nasza dusza jest osądzana, kiedy już będzie lekka, kiedy otworzą się drzwi, co się dzieje? Jesteśmy wpuszczani do krainy Maat, czyli krainy, która symbolizuje w 100% ten kosmiczny ład i porządek. Wsiadamy na łódkę i odpływamy do tej krainy. Gdzie ta kraina jest? To jest ciekawostka w ogóle. To jest naprawdę niesamowita ciekawostka, bo ta kraina to jest bardzo specyficzne miejsce na niebie, na które wskazują te szyby wentylacyjne w piramidach. Jest taka legenda, która pochodzi z Amazonii, że wielu szamanów twierdzi, że UFO i wszystkie te statki, które widzimy, to są tak naprawdę maszyny, którymi podróżują dusze, które odwiedzają tą planetę albo odlatują z tej planety.
Dokładnie. To ja może jakąś muzyczkę, bo tak się rozgadałem o tych wszystkich rzeczach, że czuję się śmiertelnie. Mam nadzieję, że nie wieje trupem za bardzo. To może jakąś muzyczkę, moi drodzy, bo to czas najwyższy po prostu trochę relaksu. Ja popiję troszkę kawki i zapraszam wszystkich serdecznie, żeby wpadali na czat oralnie na fali. Ja tam jestem właśnie, zaraz zamierzam zajrzeć i spojrzeć i zobaczyć, co tam się dzieje. Jeżeli ktoś z was miał takie przeżycia Wyszedł z własnego ciała. Cokolwiek. Tego typu historie. Proszę śmiało dzwonić i opowiadać, bo dokładnie o tym dzisiaj jest ta historia, proszę państwa.
Także proszę śmiało dzwonić. Już mam telefon. Witam serdecznie. Halo, halo, halo, halo, witam serdecznie. Momencik. Okej, wszystko już słychać. Przepraszam bardzo, drobne zamieszanie z kablami i tym wszystkim. Okej, jesteśmy na antenie.
[43:15] - Halo, halo! Witam cię serdecznie, Tomku. Bardzo się cieszę, że się dodzwoniłem do ciebie.
[43:21] - Witam serdecznie szanownego pana. Jak z drówką się pytam? Bo zdrowie najważniejsze, prawda?
[43:26] - Bardzo się cieszę, że się dodzwoniłem do ciebie.
[43:30] - Okej, słuchaj, ścisz tam mikrofony. Znaczy ścisz tam głośniki, bo przełącz się na słuchawki, żeby tam nie było-
[43:35] - Oczywiście jest.
[43:37] - Odbicia.
[43:38] - Jest, jest tutaj na miejscu.
[43:43] - Okej.
[43:44] - Oczywiście jest. Poczekaj, przeskakuję na słuchawki, bo faktycznie.
[43:49] - Dokładnie. Mamy echo.
[43:53] - Tomku, gdzie te kable?
[43:55] - Niczym jakbyśmy przenosili się do krainy Duat troszeczkę. Mówimy podwójnymi głosami, rozdzielamy się w materii.
[44:03] - Jest.
[44:03] - Dobra.
[44:04] - Wpiąłem się już tam.
[44:06] - Witam, także teraz oficjalnie, bez żadnego pogłosu. Witam serdecznie.
[44:12] - Już nie. Już nie, już nie.
[44:15] - No dokładnie. Okej, słuchaj, jaka jest twoja refleksja na ten temat? Czy spotkałeś się z takimi właśnie opowieściami o krainie śmierci? Czy miałeś takie doświadczenie w ogóle przede wszystkim? Halo, halo? Słuchajcie, tracimy gościa. Tracimy gościa. Halo, halo.
[44:37] - No spotkałem się z takimi opowieściami, są tutaj, na tej planecie. Opowiadają ludzie, jak-
[44:45] - Słuchaj, wyłącz. Jeżeli mogę cię prosić, po prostu wyłącz radio i przełącz się tylko na Skype'a. W ten sposób, bo zawsze będziesz słyszał z opóźnieniem. Ja przepraszam wszystkich za zamieszanie techniczne, ale tak bywa. Przełącz się kompletnie na Skype'a, nie będzie żadnych opóźnień. Okej, po prostu wyłącz radio i tylko przez Skype'a. Okej.
[45:07] - Halo?
[45:08] - Słuchaj, słychać. Słychać idealnie.
[45:10] - No i jak?
[45:12] - Idealnie. Teraz nikt nie musi na nikogo czekać.
[45:16] - Dziękuję. No pięknie jest w ogóle na tej planecie, muszę ci powiedzieć.
[45:19] - Jest to piękna planeta. Jest to niesamowita planeta. To prawda. Jesteśmy tu bardzo krótko, jak twierdzą, twierdzili Egipcjanie. Jesteśmy tylko gośćmi, którzy przylecieli na bardzo krótki czas.
[45:27] - Oj tam, Egipcjanie. A Słowianie co?
[45:30] - Też, też. A ja ci-
[45:32] - A Słowianie gorsi niż Egipcjanie?
[45:34] - Absolutnie nie. Nie, absolutnie. Ale jest pewne-
[45:37] - Od razu musisz szukać rozróby. Już szukasz rozróby. Nie podoba ci się, co?
[45:42] - Dokładnie tak.
[45:42] - My tu Słowianie wcale nie gorsi niż te tam. Jakie? Co? Kto? Rzymianie?
[45:48] - Egipcjanie. To nawet nie wiemy właściwie, jak na ironię.
[45:51] - To mów wyraźnie, żebym wiedział, gdzie z chłopakami pójść, tak?
[45:55] - Słuchaj, idź pod piramidy, idź pod piramidy. Kot, jak się okazuje, ten kawałek DNA, który mamy w sobie troszeczkę i ten, no jest bardzo podobny w kilku miejscach. I jedno z tych miejsc, oprócz tego, że znajduje się w Indiach, jest też w Egipcie.
[46:09] - Ale który kawałek?
[46:11] - To się nazywa R1, tak? Czy jakoś tak.
[46:13] - Tak, R1. Było tam R1, oczywiście. Może chłopaki tam zaleźli, jak się nachlali, nie wiedzieli, gdzie byli. Mówią: „Ale zaraz, zaraz, zaraz. Ty zobacz”. Przypomnijmy sobie, kiedy alkohol pojawił się wśród Słowian. Hmm.
[46:28] - Wiesz co, ja nie wiem, czy właśnie był alkohol, bo alkohol przyszedł. To jest ciekawa rzecz z tą właśnie krainą Duat, bo właściwie wygląda na to, że nikt tak naprawdę nie używał alkoholu. W momencie, kiedy pojawił się alkohol, pojawił się tak zwany koniec cywilizacji. Tak twierdzą niektórzy. Ja się z tym absolutnie zgadzam.
[46:45] - Niektórzy nie wiedzą, że Słowianie nie potrzebowali alkoholu, żeby być sobą. Żeby się cieszyć, że tu żyją, że są w tym miejscu, że robią, co robią w ogóle. Że jak ktoś na przykład skazi wody, to sorry stary, to masz przechlapane, no bo naruszyłeś jedną z praw natury. Do widzenia.
[47:08] - Dokładnie. Te same prawa natury obowiązywały właściwie wszędzie na świecie. Ja tak skoczę do Słowian na samym końcu, bo to też jest dokładnie.
[47:16] - Dobra. Aha, czekaj, bo to czy przychodzą, tak? Te duchy takie różne. No kręci się tu trochę, powiem ci, kręci, bo ludzie produkują tego dużo. No i one sobie tak łażą. No i patrzę na to, mówię: „Na cholerę mi to?” No są takie rzeczy też na tym świecie podobno.
[47:35] - Dokładnie, dokładnie. Są takowe rzeczy. Słuchaj, czy miałeś takie przeżycie jakieś związane właśnie z wyjściem poza siebie? Zobaczeniem po prostu życia, jak to mówią, z zupełnie drugiej strony. Tej strony, od której oglądamy je z reguły dopiero wtedy, jak opuszczamy to ciało.
[47:49] - Nie no, to ja doświadczyłem czegoś takiego, ale to nie tak o, tylko jakieś tam. To jest tak zwane życie po życiu, tak? Że się zdarzyło takie wydarzenie w życiu.
[48:00] - Dokładnie.
[48:01] - W którym ty umierasz.
[48:02] - Dokładnie.
[48:03] - I widzisz całe swoje to życie. To tak, to miałem takie coś.
[48:07] - To jak się czujesz? Opowiedz trochę, bo to jest, ja myślę, że to jest naprawdę ekscytujące, bo to jest dokładnie ta legenda, o której mówią wszystkie te egipskie historie, wszystkie tak naprawdę słowiańskie historie.
[48:17] - No tak.
[48:18] - Wiesz, z egipskim jest o tyle fajnie, że na szczęście tam po prostu ocalało troszeczkę tego i wiemy, o czym ci ludzie mówili. Jakby ze Słowianami jest ten problem, że no co tu dużo mówić, Watykan po prostu nie miał litości i wszyscy byli skracani o głowę i wszystko było palone i niszczone. Już od czasów Rzymu, tak że mamy ten problem.
[48:37] - To jest najśmieszniejsze, że Słowianie sobie nie zdają rzeczy z tego, że ktoś kiedyś im narzucił jakąś nową wiarę i nawet myślenie o tym, że: „Jak to ja mogłem wierzyć w inne rzeczy, być w innej rzeczywistości tutaj i wszyscy inni?” To jest nawet złe takie myślenie. Tylko nie no co ty. No to takie Głupoty, nie?
[49:01] - Dokładnie. Przyszła do nas wiara z Rzymu, że musimy wierzyć w metalowe krzyże. Dokładnie.
[49:10] - A jak do metalowego Jezusa przybić?
[49:12] - Na śrubkę.
[49:13] - Tak. Myślisz, że mieli wtedy wiertarki? Nie przesadzaj.
[49:17] - Tam na druta obwiązali i tyle.
[49:20] - Jak na druta, to musi być ciało rwane, musi być krew, musi być krwiście.
[49:29] - To już niedługo powinienem dostać syndromu posttraumatycznego.
[49:36] - Chyba tak.
[49:37] - Dokładnie. Jeszcze trochę popatrzę na te zwłoki wiszące na kawałku drewna, zamiast je wziąć, pochować z szacunkiem jako istotę żywą taką samą jak ja i ty, to ciągłe straszenie tymi zwłokami, trupią czaszką. Skull and Bones nieustannie.
[49:55] - Tak. I przyprowadzają to dziecko do kościoła i mówi: „Patrz, zobacz. Widzisz tego gościa na krzyżu?”
[50:00] - Cierpiał za ciebie.
[50:02] - Kurwa.
[50:02] - A ty taki zgięty, mówisz: „Zaorali go za mnie”.
[50:06] - Jak ty masz w życiu przechlapane, że gość poszedł normalnie za ciebie, bo umarł za twoje grzechy. Nie za moje, nie za twojego ojca. Ojciec tam trochę grzeszy, ale to jeszcze nie aż tyle.
[50:19] - To jest taka historia.
[50:20] - Ty! Przez to, że się tu urodziłeś i przychodziłeś na tą planetę, patrz jak narozrabiałeś. Gość wlazł, normalnie przybili go na krzyżu.
[50:28] - Dokładnie, stary. Nic jeszcze nie zrobiłeś, nawet się jeszcze nie ruszyłeś ani w lewo, ani w prawo, a już jesteś winny całemu złu na świecie. Dokładnie. Na kolana i głową w podłogę tak, żeby dudniło w tej czaszce, echem się roznosiło.
[50:42] - Patrz, to nie jest jakieś zdjęcie. To nie jest jakieś tralalala w komputerze, co ty tam oglądasz. To jest normalnie 3D, wisi na krzyżu gość wyrzeźbiony. Nie ma lekko, krew się leje.
[50:57] - Dokładnie, musi być krwawo, musi być przemoc, musi być przerażenie i strach nieustannie. Taka jest prawda. To jest demon, to jest wiara w demona i wiara w ludzkie mięso jest główną wiarą sekty watykańskiej i wszystkich tych, którzy wyznają dokładnie całą tą teologię.
[51:16] - Jakie są konsekwencje tego wszystkiego?
[51:18] - Przerażające konsekwencje tego wszystkiego. Mieszkamy właściwie w konsekwencjach tego wszystkiego. To jest tak jak to powiedzonko.
[51:24] - Dla tych ludzi to jest normalne, że gość w sukience mówi: „Słuchajcie, to jest ciało, to jest krew. Dawać, jedziemy”.
[51:32] - Dokładnie, to jest ludożerka, proszę państwa.
[51:38] - To jest jego ciało, to jest krew. Proszę, dla każdego dostępne. Parę groszy wrzucisz, jakoś to będzie. Dogadamy się.
[51:46] - Dokładnie. Nie wiem, czy znasz historię, jak to się pojawiło. Jak Konstantyn, który właściwie zasysapował tą zbrodniczą sektę. Jak to się zaczęło od Konstantyna. Bo Konstantyn stracił syna. Syn mu się utopił. Ten Konstantyn z tego Konstantynopola, z tego gigantycznego miasta z czterema wieżami, które zostało później przebudowane na meczet. Dostał dobudowane wieże cztery i została przebudowana bazylika na meczet.
[52:12] - Oni tak robią. To jest taka metoda. Ja słyszałem, w Kolonii był taki numer, że Turcy dostali zezwolenie na budowę. Na budowę czegoś tam, budynku. I oni to zaczęli sobie budować.
[52:26] - Zaczęli od wieży.
[52:27] - Jakoś z tego wszystkiego, co budowali wyszedł meczet. I wtedy te władze niemieckiej kolonii mówią: „Trochę przejebana sytuacja się stała, bo daliśmy zezwolenie na budowę, ale nie na meczet. Teraz zgodnie z warunkami prawa niemieckiego, które skrupulatnie przestrzegamy od tylu lat, trzeba by ten meczet rozebrać. Ale zaraz, ten meczet już jest obiektem kultu”.
[52:58] - Już materia jest ważniejsza od ludzi. Już nagle, bo ktoś powiedział, że jest ważniejsza. Skończmy historię z Konstantynem, bo to jest dokładnie tak, jak to się zaczęło. Bo Konstantyn jednego syna stracił, który mu się utopił, a drugiego po prostu zabił. Taka jest prawda. I kompletnie zdruzgotany tym-
[53:18] - W sensie utopił się, tak?
[53:20] - Nie mam pojęcia. Musiałbym poszperać, żeby całą tą historię odkopać. Tylko lecę po łebkach.
[53:26] - Dawaj.
[53:28] - Był tak zdruzgotany tym wszystkim, po prostu dopadło go sumienie, jak się okazało, że właściwie nie ma komu przekazać korony na przykład. Nie ma komu przekazać Konstantynopola. Że miasto staje bezkrólewie dosłownie, bo właściwie wszyscy potomkowie: jeden się utopił, drugi został zabity przez własnego ojca. I on zdruzgotany przybył do Rzymu, do stolicy Piotrowej wtedy. I chodził dookoła Rzymu — to jest zapisane w kronikach rzymskich — i chodził i szukał jakiejkolwiek sekty, która mu wytłumaczy i znajdzie ukojenie dla jego duszy, bo facet po prostu ześwirował. To nic dziwnego, jakbyś zabił swoje własne dziecko, to też nie byłbyś już normalny. To jest bilet w jedną stronę. I koleś szukał tego, że tak powiem, zbawienia. I wszyscy się pukali w głowę i mówili: „Stary, ale przekroczyłeś po prostu taki moment, zabiłeś własne dzieci, także men. Nie ma biletu z powrotem”.
Ale się okazało, że znalazła się jedna sekta, która dała radę i oni powiedzieli: „Wiesz co? Wszystko jest okej. Musisz tylko zapłacić. My mamy na to teologię. Mamy taki pomysł, że wszystko jest okej”. I to byli chrześcijanie.
[54:33] - Już, my to wiemy lepiej, stary. Dzień dobry.
[54:35] - I to byli chrześcijanie. On ubił z nimi deal. Oni dali mu, że tak powiem, spokój duszy. Go wyspowiadali, bo chodziło po prostu o wyspowiadanie. On szukał kogoś w Rzymie, kto po prostu ściągnie z niego to brzemię. I chrześcijanie powiedzieli, pierwsza sekta właśnie powiedziała, że ściągnie z niego to brzemię pod warunkiem, że cały Konstantynopol zostanie stolicą tej religii. I tak się stało, że Konstantynopol został religią tej stolicy. Jeszcze tam jest oczywiście kilka innych legend dookoła tego wszystkiego, bo to nie jest jedyna legenda, ale Słuchajcie, tak to się zaczęło. Ludzie się śmieją, ale to jest jedzenie ludzkiego mięsa i picie ludzkiej krwi. To jest barbarzyństwo na maksa.
[55:13] - Trochę się wcieliłem w rolę tego gościa, co opowiadałeś. Myślę: „Kurde, dziecko mu się utopiło, się wkurwił, wziął drugie, wymordował”.
[55:23] - Pierwsze zabił. Słuchaj, było odwrotnie. Pierwszego syna zabił po to, żeby nie było dwóch pretendentów do tronu.
[55:30] - Pierwszego?
[55:31] - Tak. A drugi syn się utopił.
[55:35] - Co, on się utopił z frustracji, że pierwszego zabił? To mi się nie klei. To mi się do końca nie klei.
[55:42] - Słuchaj, trudno. Musisz pomyśleć nad jakimiś dwoma synami. Wtedy sprawdzimy w praktyce, jak to wygląda. Zaczniemy od topienia.
[55:48] - Tak, oczywiście. Tak jak co sobota biorę jednego syna, topię, drugiego morduję.
[55:55] - Ofiara musi zostać spełniona dla bogów. Słuchaj, jakie były twoje wrażenia? Jakbyś mógł opowiedzieć historię o tym, jak wyskoczyłeś spoza siebie i wróciłeś z powrotem, i w jaki sposób to zadziałało w twojej głowie na sposób życia, na to, jak postrzegasz sprawy, w ogóle swoje życie przede wszystkim.
[56:15] - Jedno było pod wpływem czego? Pod wpływem kawy.
[56:20] - Wow, ciekawe.
[56:22] - Człowiek pod stresem pije bardzo dużo bardzo mocnej kawy. Jak łapiesz ten stres, że ty w tym życiu żyjesz w stresie i musisz być taki przytomny zajebiście, to ja rano sobie walnąłem dwie kawki, dojechałem do pracy, tam następne dwie kawki. Potrafiłem w ciągu krótkiego czasu wypić pięć bardzo mocnych kaw. To się odbija na sercu. Jednak jest śmiertelna dawka kawy. Posłuchajcie, ludzie, okazuje się, że to jest prawda, że można wypić tyle kawy, że wam serducho po prostu stanie. I to jest legalne. Uwielbiajmy swoją poranną kawę.
[57:10] - Ja lubię kawkę, ale nigdy nie doszedłem do takiego poziomu, żeby mnie wykręciło od tej kawy. Ale okej. Substancja substancją, metod jest wiele. Zaraz wrócę do Egiptu, bo tam jest ta sama metoda, która była używana przez prawdopodobnie Słowian, o czym już prawie nikt nie pamięta.
[57:28] - Dobrze. Była duża ilość tej kawy, którą wypiłem w krótkim czasie i zaczęło mnie normalnie paraliżować. Nie mogłem mówić, nie mogłem ruszać ręką i tak dalej. Kolega odwiózł mnie na pogotowie, które było obok. Ja tak siedzę sobie i patrzę na to wszystko i widzę całą tą sytuację życiową w jednym momencie. I przyszło do mnie tylko takie: ty, stary, martwisz się o coś, co jest zawieszone na tak cienkim włosku. I ty to widzisz. Zobacz, że to widzisz. I to było dla mnie wszystko, że to, co będzie za chwilę, to jest w ogóle nieważne. Co było, było.
Możesz siedzieć i nad tym rozważać, co było.
[58:31] - To już historia. Możesz zostać zawsze Konstantynem. On rozważał, co się stało.
[58:39] - Tak. Przy okazji zamordował swoje dzieci i mówi: „Niech mnie ktoś wybawi, proszę, niech ktoś weźmie ze mnie moją winę”.
[58:48] - Dokładnie. To są początki tej religii. Nikt o tym nie chce mówić, bo są bardzo brutalne. I to jest taka religia, która jest sprzedawana jako pokojowa historia, peace and love, a to jest tak brutalne od samego początku. Rzeź zaczęła się jeszcze w Egipcie, zanim sformalizowano chrześcijaństwo. To już wtedy zaczęło się niszczenie wszelkich ksiąg, niszczenie wszystkiego, co może tylko zagrozić dominującej roli władzy z Rzymu. Taka jest prawda.
[59:18] - Tak, polemika musi zostać. To jest: „Słuchaj, zamknij mordę, ta wycieczka jest bardzo droga, a jak otwierasz mordę i mówisz prawdę, to pieprzysz naszą rzeczywistość, chłopie”.
[59:34] - Dokładnie. Tak jak Bill Hicks powiedział: dużo ludzi wydało dużo pieniędzy, żeby się naprawdę mocno tym wszystkim przejmować, cenami złota, cenami ropy i nagle się okazuje, że niewiele z tego.
[59:45] - Ty jesz to ciało, popijasz to krwią, będzie zajebiście na tym świecie. Ja ci obiecuję, będzie zajebiście.
[59:51] - Słuchaj, mówiłeś, że masz dwie takie historie, że jedna i druga. Tak wspominałeś. Co było za drugim razem?
[59:59] - Za drugim razem, proszę ciebie, miałem dachowanie w samochodzie i samochód nie był za piękny, więc nie był szczególnie w dobrym stanie. I jak pieprzyła mi kobieta z podporządkowanej i mnie tam wytrąciła i lecę sobie w tym samochodzie, paląc papierosa i, proszę ciebie, to się wszystko rozpieprza i widzę, jak lecę w tłum tym samochodem. Mówię: „Nie, tylko nie w ten przystanek z ludźmi. Niech się to rozpieprzy gdziekolwiek”. I czuję smród paliwa i mówię: „Głupio tak umrzeć, tak się spalić”. Tu palę papierosa, tu się leje paliwo mi do środka.
[01:00:42] - Spokojnie, benzyna się nie pali od papierosa.
[01:00:44] - Wiem, już sprawdziłem.
[01:00:47] - Dokładnie. Jakbyś się czuł rozczarowany, słuchajcie, nie działa tak jak w filmach, to się nie dzieje.
[01:00:53] - Nie. W ogóle jest taka kompletna cisza, takie przyglądanie się tylko temu, co się dzieje. Mówisz: „A może zaraz mnie nie będzie? A może będę, a może nie będę?” Skup się na tym, czy będziesz, czy nie będziesz. Od kogo to zależy?
[01:01:09] - I co odkryłeś, od kogo to zależy?
[01:01:11] - No więc odkryłem.
[01:01:13] - No i od kogo to zależy?
[01:01:15] - Ode mnie.
[01:01:17] - Brawo! Słuchaj, to ja ci zrzucam tę końcową opowieść, bo właściwie dokładnie w tym kierunku zmierzam.
[01:01:24] - Ode mnie. Mój kolega chomik nie mógł w to uwierzyć. Ja mówię: „Chomik, przestań kombinować. Tak po prostu jest.”
[01:01:33] - Słuchaj, najtrudniej zawsze uwierzyć w najprostsze rzeczy, ale myślę, że do tego dojdziemy w dzisiejszej dysputie, bo jeszcze myślę, że przeciągnę troszkę hiperprzestrzeń dzisiaj pomimo tego opóźnienia, także dokończę tę historię.
[01:01:42] - Dawaj muzyczkę.
[01:01:45] - Dobra, to ja pana zrzucam i lecę dalej z tą historią. Dziękuję za telefonik serdecznie i zapraszam, żeby dzwonić później jakby co.
[01:01:51] - Trzymaj się.
[01:01:52] - Dzięki wielkie. Słuchajcie, to był słuchacz, który właśnie wymienił taką historię, że was wyrzuciło i nagle się okazało, że zobaczyliście swoje życie w ciągu dosłownie mgnienia oka. Nawet ciężko powiedzieć minutami, sekundami czy jakimkolwiek czasem. Po prostu nagle czas się zatrzymuje i widzicie całe swoje życie. Widziałem tak, słuchajcie. Widziałem całe swoje życie kilka razy. Robi wrażenie. Robi bardzo duże wrażenie. Za pierwszym razem jest kiepsko, a później już jest trochę inaczej. Dobra, ale wróćmy do opowieści.
To może zanim wrócimy do opowieści, ja włączę muzyczkę, posłuchajmy jakiejś muzyczki i opowiem wam, co dalej z tym Egiptem i z tymi wszystkimi rzeczami, bo to jest mocno związane z tym, skąd my jako Słowianie pochodzimy, bo właściwie wygląda na to, że na świecie w ogóle panował troszeczkę inny system. Ludzie byli mądrzejsi i chyba lepiej wiedzieli, co się dzieje dookoła niż aktualna cywilizacja na ten temat. O tym, co ludzie wiedzieli dawniej, a czego nie wiedzą dzisiaj albo czego nie chcą wiedzieć dzisiaj, czego unikają, żeby się tylko nie dowiedzieć za wszelką możliwą cenę, żeby odsunąć to od siebie. Właśnie, o tym może po muzyczce. Także posłuchajmy muzyczki, a za chwilę wracamy. A wy słuchacie oczywiście „Hiperprzestrzeni” w radiu na fali. Dzisiaj z poważnym opóźnieniem, bo mieliśmy problem z serwerami. Audycja oczywiście jest retransmitowana w radiu Paranormalium. Pozdrawiam wszystkich. Słuchajcie, mam jeszcze jeden telefon, tak że szybko odbieram.
Halo, halo, witam serdecznie.
[01:03:21] - Cześć.
[01:03:22] - Witam, witam. Słuchaj, jak z twoimi przeżyciami? Czy miałeś takie przeżycia, które można nazwać wyjściem z siebie?
[01:03:30] - Jasne, że tak.
[01:03:31] - To opowiadaj.
[01:03:33] - Znaczy mówisz pewnie o OOBE, czy nie?
[01:03:35] - Słuchaj, można to nazywać wieloma terminami. Nie chciałbym właśnie tego sprowadzać do terminu typu OOBE albo coś takiego. To jest zawsze ta sama sytuacja. Wychodzimy sami z siebie i widzimy siebie po prostu z zewnątrz, z dystansu. Wiemy, że nie jesteśmy tym facetem, bo jesteśmy tu, a ten facet jest tam.
[01:03:51] - Wiesz co, to jest zabawne. Bo dwa tygodnie treningów, bo chciałem kiedyś wyjść. Naczytałem się na tym forum. Myślałem, że to jakaś wywiera głupoty gada, ale tyle ludzi pisało o tym, no to mówię tak. I się udało. I rzeczywiście wrażenie za pierwszym razem jest obłędne, dlatego że ciało sobie leży na łóżku i ja widzę to. A ja jestem pod sufitem i nie czuję ciała i jestem lżejszy niż piórko. I to jest po prostu jazda totalna. Później było przeniknięcie przez szybę i lot na osiedlu nad trawą z wielką szybkością. Później jakieś istoty były tam, ale to już tam z tego.
Zabawna sprawa, trzeba przyznać.
[01:05:10] - Słuchaj, obudziłeś się, wyszedłeś z tego stanu, wróciłeś z powrotem. Jaki był impakt tego do twojego życia? Jaka była refleksja chwilę po tym?
[01:05:20] - Był. Pierwsza rzecz, że nie jestem ciałem. Znaczy, że nie jestem ciałem, to zawsze faktycznie była taka wiedza o tym, ale to już było takie totalne potwierdzenie. Taki wniosek był.
[01:05:34] - Mówisz, że już nie położysz swojego życia na szali, gdzie z drugiej strony będzie dużo sztabek złota.
[01:05:44] - Powiem tak: nie ma czegoś takiego jak moje życie. Ja już kiedyś mówiłem o tym. I niestety to, co Tony mówi, to taka jest rzeczywistość. Nie ma czegoś takiego jak twoje życie. Życie nie należy do nikogo. Życie jest niczyje. Życie po prostu jest. Mogę powiedzieć o takiej podróży psychodelicznej, ale to po prostu był obłęd.
[01:06:10] - Śmiało, to ja zapraszam. Opowiadaj więcej.
[01:06:12] - Szkoda, że dzisiaj Kuby nie ma, bo właśnie z Kubą chciałem porozmawiać, Holender, ale się nie udało.
[01:06:18] - Trudno.
[01:06:19] - Trudno. Może za tydzień, może za dwa.
[01:06:21] - Dobra, opowiedz tą historię.
[01:06:23] - Słuchaj, substancja, syntetyk. Nie będę mówił nazwy, bo może podsłuchiwać i że jeszcze zakażą mi będzie dopiero.
[01:06:32] - Dokładnie.
[01:06:34] - Dawka dosyć taka jak na forum, na hyperze, że to już jest dawka duża. To było 55 miligramów. Także to już jest nieźle. Nie było czegoś takiego jak wyjście z ciała i tak dalej, ale była taka sytuacja, że przyszła jakaś taka refleksja, że ktoś może mnie zabić Dziwne to było. Normalnie w tym momencie, jak tripuję, to może przyjść ktoś i mnie zabić. Ale za chwilę mówię: „Przecież jak? Przecież nie ma czegoś takiego”. I to przeszło później. Było trochę ciemno. Może jakieś mroczne klimaciki były, ale skończyło się czymś tak niesamowitym, że to się w głowie nie mieści.
Po prostu jestem wszystkim i niczym. To jest nie do opisania. I po tym tripie chyba z miesiąc mnie trzymało, sobie wyobraź. To jest szok. Miesiąc.
[01:07:58] - Długa transformacja, bym powiedział.
[01:08:02] - Ale to jest miłość do wszystkiego, co jest, rozumiesz? Nie wiem, czy jesteśmy, czy nie jesteśmy, bo to też jest. Nie ma słów na to.
[01:08:15] - Śmiało. Myślę, że możemy używać kredyt.
[01:08:18] - Dobra, jesteśmy po prostu najczystszą miłością. To odczucie. Nie wiem, czy to jest odczucie, czy jak to nazwać, ale to jest nie do opisania. To jest tak cudowne, że to się w głowie nie mieści. Ale najlepsze jest to, że ten stan jest znajomy, że zawsze tym byłem. Zawsze. Nie ma sekundy bez tego. Że to jest znajome, że to jest właśnie ta nasza natura. To jest coś pięknego. A niestety przez ego.
Ja wiem, że ty mówisz, że ego jest potrzebne. Ego nie jest potrzebne do niczego.
[01:08:57] - To jest narzędzie. To nie jest kwestia tego, że my się możemy zastanawiać, czy jest potrzebne czy nie. Po prostu masz młotek, bo wbijamy nim trochę gwoździ.
[01:09:06] - Może być narzędzie. Dobra.
[01:09:07] - Dokładnie.
[01:09:08] - Okej, niech będzie. Niestety, ale w życiu codziennym, jak są jakieś kłopoty czy coś, to ego czy osoba, czy jak to tam nazwać, nie ma znaczenia.
[01:09:21] - Nasz młodszy, nierozwinięty brat. Ja to tak nazywam.
[01:09:24] - Albo przejmuje kontrolę.
[01:09:28] - Lubi przejąć.
[01:09:29] - I o to tu chodzi.
[01:09:30] - Lubi się wypychać do przodu. Lubi zawsze pierwszy wypowiedzieć swoje zdanie.
[01:09:33] - I teraz jest sytuacja taka, że w tripie psychodelicznym, jakieś patterny, fraktale i tak dalej to jest rzecz poboczna. To jest fajne, ładne.
[01:09:51] - Wizje są częścią transformacji. O tym często mówię, że to jest element tej całej sprawy. To nie jest esencja, to jest po prostu element. Ja już jestem troszeczkę na tym etapie, może brzmi, jakbym nie wiadomo ile tego zrobił w życiu, ale jestem na tym etapie, że te wizualne rzeczy już nie są aż tak istotne. Istotne jest czucie.
[01:10:12] - Zgadza się. Najistotniejsze jest czucie, ale rzeczywiście te wizje, te kolory są przytłaczające dosłownie nieraz. Hipnotyzujące i nie wiem, co jeszcze powiedzieć. To jest niesamowite. Ale chodzi właśnie o to odczucie. I teraz tak, mówię o tym, że właśnie na tripie psychodelicznym przede wszystkim chodzi o to, żeby zobaczyć rzeczywistość taka, jaka jest. A to tylko się może zdarzyć, gdy znika ego. Przez ego nie ma szans, żeby zobaczyć życie takie, jakie jest, rzeczywistość, jaka jest. Dlatego, że ego zawsze ocenia. Ego zawsze nazywa rzeczy, a żadna rzecz nie ma nazwy.
Po prostu to jest tym, czym jest. Ja wiem, że to może brzmi jak w buddyzmie, ale po prostu tak jest. I to nie jest żadna filozofia. To jest stan faktyczny.
[01:11:13] - Starożytni nazywali tego, mieli nawet specjalną nazwę na to. My mówimy ego. Nasz brat jest sklejony z nami. Starożytni mówili, jest ta egipska legenda, która mówi o tym, że wydarzyło się coś dziwnego na świecie i my jesteśmy tym takim czystym, lotnym duchem. I przez zupełny przypadek skleiliśmy się z kawałkiem innego ducha, tudzież nie wiadomo. Nie znam tej historii całej. Wszyscy ciągle próbujemy przypomnieć sobie, jak to było na samym początku. Stąd nasze poszukiwania w tych piramidach i w wielu miejscach. Że skleiliśmy się z tą częścią, która reprezentuje i podąża do materii. I to jest właśnie nasz młodszy brat.
Ty nazywasz to ego, ktoś nazwie to w inny sposób. Rozumiesz? To jest druga część. To jest ta fizyczna część naszej osobowości, która zawsze dąży do tego. Bo to jest prawa natury. Ona zawsze będzie dążyła, żeby się połączyć ze swoją częścią istoty, czyli z materią, bo to jest materia. Materia zawsze lubi się kleić do materii, duch do ducha.
[01:12:15] - Oczywiście.
[01:12:16] - A my jesteśmy pośrodku. My jesteśmy duchem, który doznał. Tak twierdzą Egipcjanie i tak twierdzą też Słowianie. Jesteśmy duchem, który doznał tej cudownej możliwości transformacji w materię. Jako jeden z nielicznych duchów możemy podróżować po świecie materii.
[01:12:33] - Tak i doświadczać po prostu.
[01:12:34] - Dokładnie.
[01:12:35] - Rzeczywiście.
[01:12:36] - Nie ma nic.
[01:12:37] - To jest tak niesamowita rzecz. Ludzie mówią: „Życie jest trudne, życie jest ciężkie”, ale życie po prostu jest. Życie nie jest takie i siakie. Nie ma czegoś takiego. To widzisz, znowu ego to nazywa, że jest takie życie. Nie. Życie po prostu jest. I to jest coś tak niesamowitego. Ale jeszcze jeden wniosek, który się nasunął. Oczywisty.
To jest oczywistość totalna. Że wszystko jest jednością. Jest jedność, ale ta jedność po prostu Przejawia się przez różnorodność form. Tak można to powiedzieć. Ale wszystko jest jednym. Ja tym jestem wszystkim. Ja jestem totalnie wszystkim. Najmniejszym kamyczkiem, najmniejszym ździebełkiem w trawie. Nie ma słów. Słuchaj.
[01:13:43] - Prawda.
[01:13:44] - To jest obłęd. Tylko tyle.
[01:13:49] - Tak się właśnie pomyślałem. Przypomniałem sobie dzisiejsze niebo , zastygłem w bezruchu nad pięknem świata dookoła.
[01:13:57] - Przecudne. Słuchaj, przecudne. Powiem ci tak: nie ma słów.
[01:14:07] - To prawda. Kiedyś wracałem z takiego długiego tripu. Tu się wam przyznam. Mam na to świadków. Wracałem z naprawdę poważnego tripu i jak wróciłem do rzeczywistości, to rozpłakałem się ze szczęścia, jak piękny jest ten świat. To jest niesamowite, jak krótko tu jesteśmy. To jest moja refleksja. Dzisiaj troszkę chcę wykończyć ten temat, bo tu jeszcze opowiedzieć o tych starożytnych sprawach, ale to za chwilę. Generalnie dokładnie stąd się wzięły. Pamiętam, moja prywatna refleksja była dokładnie taka, że jak piękny jest ten świat i jesteśmy tu bardzo chwilę.
Nagle się okazało, że właściwie jest to tak samo jak u ciebie, że jest to taka wiedza, którą mamy gdzieś w środku, którą ta cywilizacja, w której dorastamy, mieszkamy, nas prasuje i stara się nas wytłuc z tej wiary, zamienić w robotów, zamienić w ludzi, którzy poświęcą każdą żywą istotę po to, żeby przybić znaczek pieprzonego dolara, jak mawiał Bill Hicks.
[01:15:00] - Słuchaj, każdy o tym wie. Każdy. Nie ma istoty, która by o tym nie wiedziała. Tylko niestety to jest zapomniane, można powiedzieć.
[01:15:10] - Ja myślę, że to jest specjalnie tak robione, bo tych ludzi, którzy zainwestowali gigantyczne pieniądze i całe swoje życie w to, żeby uciec przed tą świadomością, bo cały czas krzywdzą siebie i wszystkich ludzi dookoła i są przerażeni. My tak mówimy o legalizacji substancji psychoaktywnych i ja myślę, że głównym problemem legalizacji substancji do końca nie jest kwestia prawa, tylko to jest kwestia mentalności-
[01:15:34] - Oczywiście.
[01:15:35] - Pokolenia, które jest przerażone, bo wyobraź sobie, że nagle-
[01:15:38] - Tu nie chodzi o prawo.
[01:15:39] - Dokładnie. Absolutnie. To jest mentalność. To jest ta fala, która mieszka w tych ludziach. To jest strach przed tym, że nagle zobaczą, jak niewiele jest warte wszystko to, dla którego poświęcili połowę planety, wymordowali pół planety. Dokładnie. Że to nic nie znaczy.
[01:15:55] - Za czym gonią. I to jest strach przed wróceniem do siebie, można powiedzieć. Zobaczeniem rzeczywistości, jaka jest.
[01:16:05] - To jest największy strach ludzkości. Zobaczyć się w lustrze. Ludzie robią wszystko, żeby-
[01:16:10] - Żeby tego nie widzieć.
[01:16:10] - Dokładnie. Wysadzą pół planety w powietrze, żeby nie zobaczyć się w lustrze.
[01:16:15] - I dlatego te substancje są właśnie nielegalne. Tylko dlatego. Nie że prawo. Prawo to ludzie ustanawiają, wiadomo, że to jest wymysł i tak dalej. Ale główną przyczyną jest właśnie ta. Jak może to być? Ja ci powiem tak, takie myśli przychodziły, że nawet niech heroina, niech kokaina, niech to będzie legalne. Co to komu szkodzi?
[01:16:48] - Dokładnie. To nie jest inna sprawa, że tak naprawdę to wszystko było legalne. Wszystkie substancje były legalne jeszcze 100 lat temu i tego problemu nie było. Dlatego mieliśmy różne kierunki sztuki i świat się troszeczkę inaczej rozwija. Mi się wydaje czasami, jak wracam, przeglądając jakieś albumy z designem, ze sztuką, do historii, które się działy 100 lat temu, 200 lat temu, to mam wrażenie, że 100, 200 lat temu ludzie mieli więcej serca w sobie. Pomimo tego, że świat był w wielu miejscach bardzo brutalny, ale to serce widać, tą miłość widać w wielu miejscach. To jest kwestia know-how, kwestia projektowania. Tego, że ktoś poświęcił trochę więcej własnego czasu bez kalkulacji tego czasu, bez zastanawiania się, ile profitów mu to przyniesie. Po prostu siadł, stwierdził, że jeżeli wyrzeźbi coś, co będzie wyglądało jak piękny kwiat, będzie przynosiło radość innym ludziom, będzie cieszyło oko i wszyscy będziemy się fajnie czuli. I nawet jeżeli umrę, to ten kwiat zostanie.
I tak już zostało. I te kwiaty zostały, wszystkie te freski, te art nouveau, art déco, wszystkie te historie. Natomiast dzisiejsza architektura, dzisiejszy świat jest kanciasty, aluminium i modułowy. Czyli jak przestaje się opłacać, jak znika ten bożek mamony, to przyjeżdża ciężarówka, rozkręca to na elementy i wszystko znika.
[01:18:03] - Tak, zgadza się i nic z tego nie pozostaje, można powiedzieć.
[01:18:06] - Absolutnie. I to nigdy nie cieszy ludzkiego oka. To jest tak, że jak się pojawia nowy wieżowiec, to wszyscy robią: „Fuck”.
[01:18:13] - Dokładnie.
[01:18:14] - Wszędzie na świecie.
[01:18:17] - Takie molochy. Słuchaj, mam takie pytanie. Powiedz mi, to co świeci na niebie. Nie wiem, czy teraz, bo teraz chyba nie widać, bo była śnieżyca przed chwilą.
[01:18:29] - Pozdrawiam wszystkich w Polsce ze śnieżycą. Nie, ja nie mam, w Ogrodnie nie ma śnieżycy.
[01:18:35] - Okej, ale słuchaj, to jest Wenus, czy nie?
[01:18:38] - Powiedz mi, gdzie świeci, a ja ci powiem, co to jest. Przepraszam za taką dygresję w opowieści, moi drodzy, ale będzie kawałek nieba. Za chwilę wrócę do tego kawałka nieba tutaj.
[01:18:49] - Niebo jest niezwykle ciekawe. Ojej, jakie jest interesujące.
[01:18:52] - Właśnie ja wrócę do tego nieba, bo ono jest bardzo mocno związane z tym, co zostawili po sobie ludzie w Egipcie. Jest wystosowane zaproszenie do gościa, który naprawdę jest ekspertem w dziedzinie Słowian, także czekam, aż gość się potwierdzi i się pojawi i wtedy się wypytamy i dowiemy się takich rzeczy, które pochodzą, jak to się elegancko z angielskiego mówi, z naszego tribu, z naszej kultury, takiej prawdziwej kultury. To jest nasz prawdziwy rdzeń kulturowy, a nie żadne wybrytańskie ludobójstwo.
[01:19:20] - Jasne. Ale słuchaj, to jest Wenus? Właśnie nie wiem.
[01:19:23] - Słuchaj, może być Uran. Bardzo nisko na niebie?
[01:19:26] - Nisko, tak. Nisko i dosyć jasno świeci.
[01:19:30] - Nisko na wschodzie? Nad Pisces, czyli nad Rybami?
[01:19:35] - Dokładnie na wschodzie.
[01:19:37] - Obok Pegazą. To jest Uran, mój drogi. Także Uran świeci.
[01:19:41] - To jest Uran?
[01:19:41] - Dokładnie to jest Uran. Potężna planeta. Po drugiej stronie powinieneś mieć Drogę Mleczną, jeżeli śnieżyca ustanie i po drugiej stronie powinieneś zobaczyć Oriona. Nie do końca naprzeciwko, ale jak obrócisz głowę w drugą stronę, to powinien być Orion.
[01:19:57] - A słuchaj, a powiedz mi jak z tym Isonem?
[01:20:00] - Słuchaj, ponoć się rozsypał, ale ta energia ponoć pędzi gdzieś tam do nas, także nie wiemy. Czekam co będzie dalej.
[01:20:09] - To znaczy, że już tej komety nie ma?
[01:20:11] - Wszyscy nabrali generalnie wody w usta i nikt na temat Isona nic nie mówi. NASA mówi, że kometa właściwie zniknęła. Wszystkie tytuły mówią, że tajemnicza kometa albo coś takiego. Wszystkie mają w tytule tajemnicę. Ale temu tematowi się przyjrzymy, myślę na wieczorowej porze. Także na razie zostawmy to. Słuchaj, bo ja tu chcę wrócić do tej krainy śmierci i narodzin właściwie dzisiejszego szalonego tematu.
[01:20:39] - A wiesz co? Jeszcze miałem taką jedną historię. To taka bardziej... To wtedy, jak wyszedłem z ciała. Dobra, już mówię. Wyszedłem, nie wyszedłem. Nieważne. Słuchaj, to było w okolicznościach takich, że powiedzmy, trening, rekreacja i tak dalej. Natomiast była taka sytuacja trudna, powiem szczerze. Trudna, bo kiedyś zdarzało się ostro pić.
Oj, bardzo ostro. Teraz już nawet nie spojrzę na to. Także to też jest ten. Ale kiedyś ostro i sobie wyobraź nawet w barze. Nie w barze, w klubie takim. Sobie wyobraź, że nawet mi barmani wódkę dali za darmo. I kurczę, to było podejrzane.
[01:21:35] - No to już było.
[01:21:36] - Prawdopodobnie coś było albo testowane, albo coś. Bo to się nie zdarza, nie? Coś takiego.
[01:21:43] - To zależy. Czasami barman po prostu jest barmanem. Barman to człowiek przede wszystkim.
[01:21:48] - No tak.
[01:21:49] - Mam dużo przyjaciół barmanów, bo mam kilku.
[01:21:52] - Mogło być różnie. Okej, ale powiedzmy wyszedłem z tego klubu i nagle w głowie ciemnica i normalnie się położyłem na betonie przy ścianie w takiej wnęce, bo to było przy Starym Rynku. Jeszcze pamiętam białe spodnie, nawet jeszcze takie szczegóły pamiętam. Białe spodnie, chyba jakąś bluzę, coś. I normalnie się położyłem na betonie i leżałem. I sobie wyobraź, kurczę, że po jakimś czasie normalnie siebie widziałem, czyli jakby było wyjście z ciała czy coś. Jak straciłem przytomność, można powiedzieć, to później w tych myślach czy coś, w tej pamięci widziałem siebie, jak leżałem, nawet w jakiej pozycji. I później kurczę i nie wiadomo, w jaki sposób się znalazłem w szpitalu. I było takie podejrzenie, że jakiś atak serca czy coś. Bo to była noc.
Nie wiem, czy tam ktoś przychodził czy coś. I było coś takiego, że lekarz powiedział, że już było bardzo blisko zejścia tak zwanego. Także taka sytuacja też była.
[01:23:21] - Proszę bardzo. To takie, że tak powiem, życie wysyłające mocne sygnały do zmiany.
[01:23:25] - Tak, bardzo mocne sygnały.
[01:23:27] - To już jak już tak jest, że ci się dzieje w życiu, to trzeba je zmienić na inne, na nowe.
[01:23:33] - Tak. Takie rzeczy. Ale wiesz, czym jest to wyjście z ciała? Obojętnie jak to nazwiesz. Bo nie ma czegoś jak wyjście z ciała w sumie. To się dzieje w głowie. Prawdopodobnie. Chociaż nie wiem.
[01:23:50] - No właśnie. Dobra, to ja cię zrzucam. Ja kończę tą opowieść, bo właśnie na ten temat, co to jest z tym wyjściem z ciała, to właśnie tu mam taką historię z Egiptu. Oni bardzo ciekawe rzeczy na ten temat mówili. Mają bardzo intrygujące opowieści na ten temat. Dziękuję wielce za ten wieczór.
[01:24:09] - Bardzo miło było pogadać.
[01:24:11] - Nawzajemnie. Nawzajem albo nawzajemnie. Właściwie nigdy nie wiem, jak poprawnie. Nawzajem jest poprawnie. Nie wiem, jak jest poprawnie. Dobra, słuchajcie, to może muzyczka na początek, żeby się trochę odświeżyć. Ja wracam do tej całej opowieści, bo tu w Egipcie czeka nas... Ja troszkę przeciągnę, także mam nadzieję, że nikt nie jest śpiący specjalnie. Także zaraz wam to powiem, o co w tym wszystkim chodzi. Dokładnie.
A wy oczywiście słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Nafani. Ja nazyję Tomek. „Hiperprzestrzeń” jest transmitowana w Radiu Paranormalium. Pozdrawiam słuchaczy Radia Nafani, Radia Paranormalium oraz tych wszystkich, którzy siedzą na czacie Radia Nafani. Też tam czasami zaglądam. Dobra, to ja lecę dalej z tą opowieścią, bo czas leci, a opowieści jeszcze mamy troszeczkę. Wrócę do tego Egiptu, bo tam jest ciekawa rzecz. Tak jak mówiłem, piramida nazywa się Rostał. Ten korytarz, w którym jesteśmy oceniani przez tych 42 sędziów, kiedy idziemy do krainy Duat, nazywa się Maat. Nie wiem właściwie, jak to wymawiać, bo są takie naprawdę dziwne słowa.
Ale słuchajcie, najlepszy numer w tym wszystkim jest taki, że ta kraina jest podzielona na specjalnych takich pięć części. I właściwie nasza podróż Się odbywa przez dokładnie te pięć części. Ta pierwsza część z tymi 42 postaciami to jest tylko pierwsza część. Tam dalej są kolejne cztery. Kiedy przebędziemy je wszystkie, wracamy do... Właśnie, gdzie wracamy? To jest ciekawostka. Wracamy do miejsca. Egipcjanie mówili, że wracamy do gwiazd. Dokładnie, wracamy do gwiazd.
Że jest kilka konstelacji na tym niebie, skąd jesteśmy. Jest takie miejsce, skąd jesteśmy. I tu właściwie muszę przypomnieć wszystkim i powiedzieć, jak się właściwie nazywał dawniej Egipt. Bo my tak mówimy: Egipt, Egipt, Egipt, a to jest naprawdę zupełnie inna nazwa. Oryginalna nazwa Egiptu nazywa się Hemet. Tak to oryginalnie brzmi, dokładnie w zapisie fonetycznym. W ogóle tak normalnie się wymawia: Hemet. Po arabsku nazywa się Ahmed. To jest Egipt. Jeżeli ktoś z was teraz kojarzy słowo alchemia ze słowem Hemet, dokładnie.
To dokładnie stąd się wzięło słowo alchemia, a później z alchemii wzięło się słowo chemia. Dokładnie stąd, z tego miejsca, gdzie stoją piramidy. Dokładnie stamtąd. Co to ma wspólnego z chemią i ze śmiercią? Jest taka ciekawa rzecz, o czym wszyscy miłośnicy hiperprzestrzeni doskonale wiedzą, że w tych opowieściach o substancjach psychoaktywnych jest bardzo mocny pierwiastek umierania i rodzenia się na nowo. I dokładnie o tym też jest mowa w Egipcie. Na freskach, w wielu świątyniach, tych najstarszych freskach jest znajdowana pewna roślina. To jest taki bluszcz po prostu. Elegancki bluszcz, który sobie rośnie i ten bluszcz zawiera w okolicach 20% procent DMT, dimetiltryptaminy. To jest ta substancja, która pojawia się w naszej głowie, kiedy przychodzimy na świat i to jest ta substancja, która pojawia się w naszej głowie, kiedy z tego świata odchodzimy.
Dokładnie. I co się okazuje? Okazuje się, że Egipcjanie byli mistrzami w rafinacji tego krzewu. To właściwie jest taki krzew. I produkowaniu z niego DMT. Do tego jeszcze dochodził kwiat lotosu oczywiście, który też zawiera substancje psychoaktywne. Kwiat lotosu jest legalny. Jeżeli ktoś z was chce sobie kupić, polecam sobie odwiedzić Eurowid i zapoznać się z tą substancją w sensie teoretycznym. Poczytać, zanim cokolwiek zrobicie. Pamiętajcie, żeby zachować niezbędne BHP.
I to były dwie rośliny, które prawdopodobnie, wszystko na to wskazuje przynajmniej, freski, Egipcjanie łączyli ze sobą i spożywali ten trunek. I ten trip, ta wyprawa pomagała im opuścić ciało i przygotować się do tej ostatecznej podróży do krainy Duat. I cała ta właściwie filozofia, cała ta teologia, która panowała w Egipcie, była dokładnie na ten temat. Że życie tu na Ziemi, że wszystko, cokolwiek robimy, wszystkie nasze emocje, wszystkie nasze czyny, cokolwiek, całe nasze życie jest przygotowaniem do następnego elementu tej podróży, następnej części tej podróży. A następna część tej podróży odbywa się gdzieś w gwiazdach, gdzieś w zupełnie innym miejscu, gdzieś kompletnie daleko. Oczywiście chodzi o pewne dokładne konstelacje, ale o tym może dzisiaj nie będę mówił, bo to w ogóle zostawia zupełnie inny temat. Tu wrócę do tej całej koncepcji tego, czym jesteśmy. Według Egipcjan jesteśmy, jak byśmy powiedzieli, dwoma takimi kulkami. Jedna jest tym materialistycznym światem, o którym przed chwilą rozmawialiśmy ze słuchaczem, czyli tym ego, które nas tu trzyma bardzo mocno na Ziemi, które jest zakochane, które dąży do kontaktu z materią za wszelką cenę. I nas.
A my nie jesteśmy stąd. My jesteśmy tutaj, powiedzmy, że przez przypadek. Są pewne powody. Jesteśmy tutaj na miejscu i ciągnie nas do tej materii. Ta część materii w nas, a my staramy się po prostu uwolnić od tej materii. I tak naprawdę to życie jest treningiem do tego uwolnienia, żeby nie zabierać ze sobą żadnych rzeczy, które nas pociągną i przytrzymają na tej planecie, że spowodują, że nie będziemy mogli po prostu podróżować dalej. I DMT było taką substancją, która była używana w starożytnym Egipcie na 100%, moi drodzy, po to, żeby przygotować się do tej wyprawy do krainy śmierci. Po to, żeby zaznać tej emocji, jak się czujemy, jak skonfrontować się w ogóle z tą sytuacją jeszcze przed śmiercią, żeby nie zwariować w tym życiu, które mamy dookoła. Tak jak wielu ludzi dookoła zwariowało, zakochując się w przedmiotach. I stąd się wzięły nauki Hermesa, moi drodzy.
Bo Hemet, Alhemet, alchemia, chemia, Hermes, hermetyk, hermetic, nauki hermetyczne. Dokładnie. To są te nauki Hermesa. Jak już zacząłem, to jeszcze tak szybko wspomnę. Powiem wam, o którym miejscu na niebie mówią egipskie legendy bardzo często. Nie jest to jedyne miejsce, o którym mówią, ale jest takie dosyć specyficzne. Jest to miejsce, które nie tylko pojawia się w egipskich legendach, ale pojawia się w słowiańskich legendach, w legendach greckich i wielu innych miejscach. Bardzo intrygująca rzecz. Nazywa się to na niebie Orfeusz. To jest konstelacja Orfeusza.
Orfeusz to jest taka konstelacja, która jest nazywana często tak zwaną trzynastą konstelacją, bo ona nie wchodzi w skład 12 tych stałych, które się kręcą, ale dokładnie jest trzynastą konstelacją. Też jest konstelacją, stoi w tym samym miejscu. Ma troszkę inną prędkość obrotową tego wszystkiego w kosmosie, dlatego nie jest liczona do 12. Ale przez starożytnych była często właśnie doliczana. Był tak zwany tajemniczy trzynasty znak horoskopu. Orfeusz. Gdzie się znajduje Orfeusz? Orfeusz znajduje się na północy, dokładnie w środku Drogi Mlecznej, tam, gdzie starożytni Majowie Przekazywali tę informację w legendach, nazywając to miejsce Dark Reef, czyli ciemna zatoka w Drodze Mlecznej. Dokładnie to miejsce. I oni też mówili, że nasze dusze po tym, jak zostawiamy to miejsce, jak znikamy stąd, nasze ciało tu zostaje, wszystkie nasze uczynki, wszystkie te historie zostają, my sobie stąd idziemy po tym, jak zrobiliśmy dobre życie i pomagaliśmy wszystkim możliwym duszom, które spotkaliśmy na swojej drodze i wszystkim możliwym istotom żywym.
Lecimy w to miejsce, gdzieś, gdzie jest coś, co jest ponoć naszym prawdziwym domem. Dokładnie gdzieś tam się ponoć znajduje. I to jest bardzo intrygująca rzecz, bo na to miejsce na niebie wskazuje bardzo wiele legend. Bardzo wiele, łącznie z legendami z wysp Polinezji, z legendami z Chin i wielu innych miejsc. Zauważcie sobie, to miejsce znajduje się na północy. Nazywa się konstelacja Orfeusza. Orfeusz, tak się nazywa. Grecy mieli troszkę hyzia na tym punkcie i u Greków to był taki trzynasty i poważny znak związany z wieloma legendami. Co tu dużo mówić o tym Orfeuszu? Uchodził za syna bogów w legendach greckich, że pochodził z Tracji i tak dalej.
Wymienia się jako władcę terenów. Zresztą wszystkie te informacje na temat Orfeusza znajdziecie spokojnie na Wikipedii. Tam jest to wszystko elegancko opisane. Słynął z tego, że śpiewał, że jego muzyka uśmierzała ból, łagodziła fale na morzu. Mógł wytłumić każdy możliwy sztorm. To jest właśnie Orfeusz. Stąd się wziął też orfizm. Orfizm dokładnie oznacza wędrówkę dusz. Stąd się to wszystko wzięło. Jest to tradycja, która tak naprawdę nie pochodzi w ogóle z Grecji.
Absolutnie nie ma z tym nic wspólnego. Do Grecji przywędrowała dokładnie z tej części, która się nazywa Hemet, czyli dzisiaj nazywanego Egiptu. Ta informacja była z wielu miejsc, ale generalnie stamtąd. I wygląda na to, że tak jak mówią te legendy, po śmierci, kiedy uda nam się porządnie przeżyć to życie na Ziemi i generalnie skumamy, że nie jesteśmy tylko materią, po prostu. Jeżeli zrozumiemy, że jesteśmy duchem, to automatycznie wracamy do naszego oryginalnego świata, który znajduje się gdzieś w tej konstelacji Orfeusza. Gdzieś tamtędy przylatujemy w tamtym kierunku. Tu zostawiamy materię, a tam jesteśmy prawdziwi my. Dopóki jesteśmy tutaj, to jesteśmy tutaj w całości. I o tym mówiły te wszystkie nauki hermetyczne. Bo Egipt zniknął.
Aleksandria, że tak powiem. Aleksander Wielki zaorał wszystkie rzeczy, które się dało zaorać. Biblioteka została splądrowana, została spalona. Później pojawili się pierwsi ortodoksyjni wyznawcy demona zwanego biblijnym Bogiem, nazywanego zresztą przez gnostyków Demiurgiem, czyli demonem zła. Dokładnie to jest ten biblijny Bóg, ojciec Jezusa, kolejnego demona. Same demony w tym wszystkim. Hermetycy generalnie zatrzymali tą oryginalną wiedzę z Egiptu i propagowali ją dalej. To jest w ogóle ciekawa historia z hermetykami. Hermetycy twierdzili, że pierwsi chrześcijanie, właściwie ludzie, którzy podawali się za pierwszych chrześcijan, jak to nazwiemy, ci sekciarze od monoteistycznej sekty zmanipulowali całą wiarę, ponieważ oddali swoje dusze Demiurgowi. Oddali swoje dusze i ciała demonowi i uwierzyli w materię.
I doprowadziło ich to do takiej sytuacji, że cały ich świat się kompletnie obrócił. Uwierzyli w kompletną odwrotność rzeczywistości. I to mówią wszystkie nauki hermetyczne, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Chociażby kwestia na przykład spirali, czyli kwestia DNA, która często jest symbolizowana jako na przykład wąż i tak dalej. Te religie monoteistyczne zakazują takich rzeczy. Mówią: to wszystko jest zło. Hermetycy twierdzili po prostu jasno i bez ogródek, że to nie jest tak, że zło udaje, że go nie ma i coś takiego. Nie. Zło zrobiło lepszy numer. Zło po prostu zaczęło udawać dobro i wielu się na to nabrało.
I tak oto powstały te wszystkie wielkie teologie, te cywilizacje, w których w końcu przyszło nam mieszkać. Aktualnie. Cała ta historia... Co tu się dzieje z tym lasem? Gdzieś mi las uciekł. Uciekł mi las. Słuchajcie, wracamy. Już jesteśmy z powrotem w lesie. Przez chwilę las zniknął. Nie, tak żeby lasu nie było.
Przepraszam bardzo. Jak zwykle zagapiłem się na notatki troszeczkę. A propos tego Orfeusza, bo nie na darmo powiedziałem. Konstelacja Orfeusza to jest dokładnie to miejsce na niebie, w którym aktualnie zniknęła kometa ISON. Po prostu rozpadła się dokładnie na tle konstelacji Orfeusza. Taka ciekawostka. Nie wiem, czy starożytni planowali takie rzeczy, czy widzieli takie rzeczy, czy zapisywali takie rzeczy. Jest kilka informacji, które możemy tak interpretować, bo właściwie inaczej się nie da. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: „Ta interpretacja jest wadliwa. Można to w zupełnie inny sposób zrobić”.
Ale strasznie dużo rzeczy się tu elegancko na siebie nakłada, moi drodzy. Bardzo dużo rzeczy, szczególnie z tą właśnie podróżą do krainy Duat. Jeszcze starożytni twierdzili, że Właśnie, że jesteśmy tu naprawdę tylko przez chwilę, moi drodzy, i że musimy bardzo mocno uważać na materię, żeby nie wpaść w pułapkę tej materii. To jest demon, który stworzył tę materię. To nie my tworzymy materię. Ona po prostu tu jest. Ona się stwarza siłą naszej intencji, bo ten demon właściwie nie może nic zrobić sam. On nie ma ani rąk, ani nóg. Jest tylko bezosobowym bytem, który sobie hula na tej planecie. I ten demon nas judzi, żebyśmy sobie na przykład robili to i robili tamto, żebyśmy ekstraktowali ropę, żebyśmy zatruli rzeki, żebyśmy zniszczyli wszystko dookoła, żebyśmy zbierali przedmioty zamiast miłości do ludzi.
Tak zwyczajnie. To było to całe szaleństwo, które nas opanowało. Ten cały szalony demon, który zamieszkał na tej planecie razem z nami. Właściwie my zamieszkaliśmy na planecie, wtedy się pojawił też demon. To twierdzili heretycy, czyli inaczej hermetycy. Bo heretycy później to nie kto inny, jak wyklęci hermetycy przez Watykan, który stwierdził, że przecież nie może znieść takiej konkurencji. Musi konkurencję szybciutko usunąć. Tak że wszystkie gnostyckie pisma, właściwie równie dobrze możemy używać nazwy hermetyczne pisma albo pisma gnostyczne. To jest dokładnie to samo. Chodzi dokładnie o te same teksty.
Więc kiedy nowa wiara opanowała cywilizację, stara wiara została automatycznie skazana na zagładę. Tym bardziej że w starej wierze nie istnieje pojęcie Boga. Istnieje pojęcie, że coś jest stworzone. Istnieje pojęcie Stwórcy we wszystkich gnostyckich tekstach. Natomiast nie istnieje pojęcie żadnych synów, żadnych pośredników i tak dalej. Wszystkie te teologie oryginalne, właściwie nie wiem, czy teologie, czy pomysły, czy jak to nazwać, mówią o tym, że nie ma między nami a światem żadnych pośredników. Jesteśmy częścią tego świata i nasza lekcja, którą mamy odrobić na Ziemi, polega na tym, że musimy się nauczyć indywidualnie odczuwać cały ten świat, odczuwać złożoność emocji i nie ulegać demonowi zła, demiurgowi, któremu stawiamy kościoły z krzyżami czy z półksiężycami, czy jak to się nazywa. Musimy się nauczyć na tej planecie, jak nie wpaść w to szaleństwo, jak zachować miłość do każdej żywej istoty, pomimo tego, że ta materia próbuje ciągle stanąć na drodze, że ta materia próbuje ciągle wymyślić jakiegoś pośrednika pomiędzy nami a światem. To jest ta istota. To jest ta dziwna, krzywa istota, która tu mieszka razem z nami.
Podszywa się pod samo dobro, próbuje manipulować nami w różne dziwne sposoby. Efekt jest taki, jaki jest, że mamy świat oparty na wierze w materii, gdzie nie ma za bardzo wiary w człowieka. Tam, gdzie ludzie wierzą w siebie, wysyłamy z reguły wojsko albo wysyłamy zasady, wysyłamy regulacje, wysyłamy tych, którzy w nich nie wierzą po to, żeby ich zabili. Bo jak może być tak, że nie wierzymy w materię, że materia nas stwarza? A ten cały demon jest dokładnie po to, żebyśmy uwierzyli w to, że to on jest stwórcą i że materia jest stwórcą i że musimy się koncentrować na materii. I na tym polega cała zabawa, o której mówili owi starożytni Egipcjanie. Dokładnie, że jesteśmy tu po to, żeby nauczyć się dealować z tym demonem, bo takich demonów w światach, które opuszczamy, jest wiele. Właściwie każdy świat ma swojego demona. I nie jest to nasz dualizm wewnętrzny. To nie jest tak, że to my jesteśmy złą istotą od zarania.
Nie, absolutnie. Materializując się w tym świecie według tej teologii, automatycznie, czy chcemy, czy nie, stajemy się częścią tej rzeczywistości. Tak że ten demiurg, który tu mieszka, jest częścią nas samych. To jest to szaleństwo, które mieszka w nas. To samo mówili Słowianie i dokładnie to samo mówili Dagowie. To jest bardzo ciekawa rzecz. Kiedyś o Dagonach wspomnę. To są właściwie tacy oryginalni wyznawcy nauk hermetycznych, którzy mieszkali i zamieszkiwali praktycznie całą Europę, zanim chrześcijaństwo w 1200 roku doprowadziło do katastrofy. Spowodowało gigantyczną wojnę domową w Europie i wojnę religijną, która trwała przez następne 200 lat. I wszyscy innowiercy zostali wycięci i wygonieni z Europy.
Bo jak może być tak, że możemy się sami kontaktować z istotą kosmosu? Nie potrzebujemy żadnych pośredników. Bo o tym mówi dokładnie ta cała starożytna religia. Wszystkie te starożytne historie z Egiptu, wszystkie te starożytne historie sprzed starożytnej Grecji jeszcze, te pierwsze zapisywane ślady, które do nas docierają czasami. One mówią bezpośrednio, że to my jesteśmy tym bezpośrednim kontaktem z kosmosem. Mamy to w sobie. Nie musimy mieć żadnego pośrednika, nie musimy mieć żadnego nauczyciela. To jest coś, co jest nam dane. Jesteśmy częścią tej informacji i nie musimy nigdzie jej szukać. Nie musimy niczego robić.
Wystarczy tylko tyle, że przestaniemy się jak głupki zabijać. Przestaniemy ulegać temu demonowi, składać mu dary z ludzkiego życia, składać mu dary z naszej energii, budując mu świątynie, w których nikogo on się nie nakarmi, nikogo się nie ogrzeje ani nikogo się nie nacieszy, ani nie pomoże nikomu. Żeby odrzucić to całe teologiczne zniewolenie, które jak współczesna psychologia stwierdziła, to całe psychologiczne zniewolenie, czyli wiara w to, że ktoś za nas może lepiej, doprowadza nas do frustracji. Bo to jest moment, kiedy pierwsze znika odpowiedzialność za to, co robimy, czyli przestajemy mieć taką łączność z konsekwencjami własnych działań. Przestajemy się przejmować tym, że to, co zrobiliśmy, ma wpływ na to, co się wydarzy jutro w naszym życiu. Przestajemy się przede wszystkim przejmować tym, że to, co zrobimy w życiu innych ludzi, będzie miało jeszcze wpływ na ich życie, kiedy my już to zostawimy, kiedy nas już tam nie będzie. Wiele rzeczy, ale to jest związane bardzo mocno z materią. Kościół katolicki i wszelkie monoteistyczne religie próbowały to wyorać, ponieważ automatycznie oznaczałoby to, że nikt nie zapłaciłby pieniędzy na tacę, nikt nie modliłby się do drewnianych figurek, nikt nie chodziłby do świątyń i nikt nie składałby swojego życia w ofierze, idąc na wojnę, walcząc dla tego, żeby kilku ludzi mogło wziąć i przesypać sobie złote dukaty z ręki lewej do ręki prawej i powiedzieć, że zrobili to w imię jakiegoś boga. Dokładnie. Religia została wyorana kompletnie, dlatego po Egipcie praktycznie niewiele zostało, jeżeli praktycznie nic.
To, co wiemy, pochodzi z biblioteki Nag Hammadi, tej wykopanej właśnie w Egipcie. Wspomniałem o tym. To są właściwie jedyne ocalałe gnostyckie teksty i gdyby nie te gnostyckie teksty, to byśmy w większości nie wiedzieli, że coś takiego w ogóle istniało, ponieważ było to tak skutecznie niszczone, że właściwie nic nie zostało do naszych czasów. Podobnie jak historia Słowian. Ile wiemy na temat historii Słowian? Nic nie wiemy na temat historii Słowian. Wszystko zostało zniszczone. Całe teksty były niszczone. Wszystkie statuetki, posągi, rzeźby. Wszystko.
Dokładnie. A w zamian ofiarowano nam propozycję, żebyśmy wyznawali demona, któremu musimy składać ofiary dziękczynne, któremu musimy poświęcić całe swoje życie, który jest ważniejszy od naszych bliźnich, ważniejszy od żywych istot, które są dookoła nas. To jest fenomen i to jest to szaleństwo, któremu się wszyscy oddaliśmy. Niewolnictwo. Jesteśmy niewolnikami gigantycznego demona, który mieszka tu razem z nami na tej planecie i próbuje zawładnąć tym wszystkim, nami przede wszystkim, bo tak naprawdę ten demon nic nie może. Ani rąk, ani nóg, ani domu nie zbuduje, ani nikomu krzywdy nie zrobi. Może zrobić krzywdę tylko i wyłącznie rękami żywej istoty. Na tym polega cały dowcip. Tak długo, jak nie dajemy się kontrolować szaleństwu, tak długo jak nie gości, nie mieszka w nas strach, tak długo, jak jesteśmy w stanie powiedzieć: „Ej, pieprzę to. Po prostu nie będę zły dla tego człowieka.
Po prostu zostawmy to”. Bądźmy mili. Na początek bądźmy mili dla siebie i przede wszystkim ufajmy sobie. Zaufajmy sobie, że nie będziemy się krzywdzili nawzajem. To jest najistotniejsza sprawa. Bez tego zaufania demon rządzi naszym życiem. Witam ponownie. Halo, halo?
[01:46:32] - Halo, halo. Jestem.
[01:46:34] - Witam ponownie szanownego pana. Proszę śmiało. Czekaj, robię porządek, żeby to radio mnie nie grało. O, jestem tylko na Skypie. To jest okej.
[01:46:46] - Dosyć głęboko dzisiaj doszedłeś, muszę ci powiedzieć.
[01:46:51] - Bardzo płytko, ci powiem jeszcze jesteśmy. To jest bardzo płytko. Jesteśmy raptem 2000 lat temu, a to jest o wiele starsza historia.
[01:46:58] - Jak to tak?
[01:46:59] - No tak. Dokładnie, proszę pana.
[01:47:04] - Ale poważnie, nie robisz mi nic? Poważnie to mówisz, tak?
[01:47:09] - Absolutnie, całkiem serio.
[01:47:10] - Absolutnie, oczywiście. Widzisz, bo ja już nie widzę, że coś się zdarza w ogóle na poważnie. I twierdzę, że ta powaga to zabija, bo ci ludzie na co dzień są strasznie poważni tutaj dla mnie. I ja mówię: „Ludzie, ale wyluzujcie, przestańcie być tacy poważni, bo to nie o to chodzi”, wiecie? A oni: „Cholera, stary, pojebało cię. To o to chodzi. Zapierdalajmy!”
[01:47:44] - Dokładnie. Słuchaj, dzięki temu, że wszyscy w to wierzymy, znaczy większość jest zdominowana i że stanowi taki kor cywilizacji, że ciągle się powołujemy na to, że człowiek musi pracować, że nie ma nic za darmo, że materia, że po prostu musimy.
[01:48:03] - Tak. Musimy. Oczywiście.
[01:48:05] - I najważniejsza rzecz.
[01:48:06] - Nie ma innej możliwości. Musimy.
[01:48:08] - Dokładnie.
[01:48:08] - Tak jest. Trzymamy się tego.
[01:48:09] - Dokładnie. I najważniejsza rzecz to jest coś, co wynikło z tej patologii, z zawierzenia swojego życia tym demonom szalonym. Wyszła cała ta historia z tak zwanymi liderami. Wyszła historia związana z tym, że mamy pośredników pomiędzy nami a naszą duszą tak naprawdę, bo tak jak mówią wszystkie starożytne wierzenia, my jesteśmy tym kosmosem. To nie jest tak, że my musimy cokolwiek robić. My po prostu jesteśmy esencją kosmicznego porządku i tylko ten demon nas próbuje za nogi trzymać na ziemi, żeby zburzyć w nas ten kosmiczny porządek. I zaczynamy się bać, bo ten demon nas przekonuje, że materia jest bardziej realna niż my sami i zaczynamy się bać, że stracimy kontakt z tą materią. I demon nam wtedy podpowiada: „Hej, stary, wtedy musisz być niemiły, wtedy musisz zrobić coś dla kasy albo dla przedmiotów. Po prostu zrób to, będziesz miał więcej. Poczucie bezpieczeństwa”.
[01:49:06] - Albo dla przyjemności, bo ta przyjemność musi być i dla przyjemności też człowiek wiele rzeczy robi.
[01:49:14] - Ja myślę, że nie ma w tym przyjemności. Myślę, że jest to kompleks poczucia braku bezpieczeństwa, bym powiedział. Że ludzie nie czują się bezpiecznie, więc planują sobie taką szaloną imprezę, na którą się wybiorą, żeby tylko nie wpadła refleksja do głowy, rozumiesz? Żeby było tylko fajnie, żebyśmy sobie tylko żartowali.
[01:49:31] - Tak, ale to, co ci mówię, to jest właśnie ta ucieczka w przyjemność, że to ma być tylko przyjemne, nic więcej.
[01:49:38] - Dokładnie.
[01:49:39] - A tu jak przychodzi to otrzeźwienie, zaczynasz widzieć siebie i mówisz: „Zaraz, stary, jaka przyjemność? Okej, jest i przyjemność, nieprzyjemność, ale to jest to samo. Sorry”. Niestety to jest to samo. Przyjemność i nieprzyjemność jest na tym samym poziomie.
[01:49:59] - Dokładnie.
[01:50:01] - I wtedy patrzysz na to i mówisz: „No właśnie”. A tu mi podpowiada jakiś dupek cały czas, że: „Stary, mam dla ciebie niezwykłą przyjemność. Jak nabędziesz rzecz taką czy taką, to wtedy będziesz wspaniały. Wtedy doświadczysz swojej wspaniałości. Teraz to jesteś do dupy. Teraz to nie zastanawiaj się nad tym, co jesteś. Ale jak to kupisz, stary, będzie czad.”
[01:50:32] - To nawet nie ma takiej rozmowy nigdy z nikim, bo właściwie jesteśmy od dziecka wychowani w sytuacji, gdzie nam się mówi, że dualizm jest czymś naturalnym, że to rozwalenie osobowości, to, że czujemy, że nasza natura idzie w zupełnie innym kierunku. To, że chcemy robić dobrze i chcemy, żeby ludzie dookoła nas byli szczęśliwi na nasz widok, a nie uciekali w drugą stronę. A my robimy wszystko, żeby uciekali w drugą stronę i na siłę ich później trzymamy. I to wszystko to są takie-
[01:50:57] - Chyba ty.
[01:50:59] - Nie, nie mam nikogo w piwnicy zamkniętego. Nie mam piwnicy po prostu. Tylko dlatego, że nie mam piwnicy. Jakbym miał, to by była inna rozmowa. Ale nie mam piwnicy.
[01:51:09] - Oczywiście, ja się z panem zgadzam.
[01:51:12] - Dokładnie. Tak wylądowaliśmy, proszę państwa, w takim punkcie zwrotnym i myślę, że ta informacja powoli do nas wraca. Powoli się troszkę otrząsamy z tego szalonego snu, w którym nam ktoś powiedział, że jesteśmy po prostu źli. Bo cały ten sen polega na tym, że my jesteśmy źli, a materia jest dobra. Dlatego mamy wierzyć w materię, bo materia teoretycznie według tego nie ma ducha. Jeżeli zawierzymy jej przyszłość, to przyszłość będzie bezpieczniejsza, bo materia nie ma kaprysów, a ludzie mają kaprysy. Pieniądze nie mają kaprysów, dlatego pieniądzom zawierzamy swoją przyszłość. To jest zabawna patologia, do którego doszliśmy. To naprawdę jest głęboki krok do tyłu, który wymaga naprawdę bardzo dużej, bardzo poważnej terapii, która wymaga bardzo poważnych substancji psychoaktywnych. Tak mi się wydaje.
Dokładnie. Mam tu jeszcze jednego słuchacza, już dołączam. Witam serdecznie ponownie.
[01:52:12] - Witam kolegę Bauhausa też.
[01:52:14] - Witam serdecznie.
[01:52:15] - Hello, hello.
[01:52:17] - Słuchajcie panowie, podsumowanie. Powoli kończymy to. Proszę o swoje głosy w dyskusji, śmiało.
[01:52:24] - Koniec latania. Kończymy.
[01:52:26] - Cały czas latamy i tak.
[01:52:28] - Ja chciałem tutaj powiedzieć o tym dualizmie, że do kilku miesięcy dziecko nie widzi matki jako oddzielny przedmiot. Widzi tylko jedność. I ta pogoń za tym wszystkim, czyli za materią, za tymi przedmiotami i tak dalej, wynika tylko z tego, że widzimy, że wszystko jest oddzielne. W momencie, gdy by było widoczne, że wszystko jest jednością, pogoń się kończy, bo już nie ma za czym gonić, bo jest wiedza. Czyli jest po prostu to odczucie, że jesteś jednym wszystkim, więc nie ma za czym gonić. Taka jest konkluzja. Po prostu jesteśmy wszystkim i niczym, można tak powiedzieć. I w tym momencie nie ma za czym gonić, bo ty jesteś tym, więc jak możesz gonić za sobą? To jest bardzo zabawne, ale taka jest rzeczywistość.
[01:53:29] - Dokładnie. Ale jest z tego jeszcze jeden wniosek, który ja bym chciał poruszyć, panowie. Także proszę o szybkie końcowe wnioski, bo ja będę chciał jeszcze na koniec wrzucić jedną historię na koniec całej tej opowieści podsumowującą.
[01:53:41] - Ogólna konkluzja jest taka, że jest dobrze, tylko że nikt w to nie wierzy, że jest dobrze, tylko szukają: a może jednak jest źle? Ale naprawdę jest dobrze, jest zajebiście, tylko ludzie, zobaczcie to.
[01:53:58] - Dokładnie. Najzabawniejsze jest to po prostu, że wszystko jest takie, jakie być powinno. Wiem, że to się wydaje bardzo-
[01:54:08] - Stary, nie wydaje się. My w tym siedzimy. Nie bój się, nie jesteś sam.
[01:54:15] - Okej, ale po prostu większość ludzi-
[01:54:19] - Tu chodzi o wsparcie, bo niewielu jest właśnie w tym stanie, gdzie to widzi. Większość poszła w ten stan, gdzie oni patrzą i mówią: „Jak to złe jest, jak tu przejebane” i w ogóle. A ty chodzisz po tym świecie i mówisz: „Co wy chcecie? Czego jest źle? O co wam chodzi? Gdzie jest źle? Jest dobrze. Wy tego nie widzicie. Po prostu tego nie widzicie. Ale jest dobrze.
Popatrzcie.”
[01:54:45] - Zawsze twierdzę, że ze światem wszystko jest jak najbardziej we właściwym porządku. Problem jest tylko z ludźmi czasami. To jest jedyny problem z nami.
[01:54:54] - Wystarczy spojrzeć na przykład na śnieżycę, na taką śnieżycę piękną i zobaczyć ten taniec tych płatków śniegu i po prostu się zachwycić tym. To jest coś nieprawdopodobnego, coś pięknego.
[01:55:09] - Nie możesz tego zrobić, jak prowadzisz samochód.
[01:55:13] - Możesz zatrzymać samochód, wysiąść i po prostu się popatrzeć.
[01:55:18] - Tak, na autostradzie oczywiście.
[01:55:20] - Zjechać z autostrady.
[01:55:21] - Piotr mówił, że wczoraj czy przedwczoraj, jak była ta śnieżyca i ten orkan cały, to jeszcze do tego były błyskawice. To mówił, że było takie widowisko niesamowite. Nie widziałem czegoś takiego jeszcze. Póki co.
[01:55:38] - Proszę bardzo, jakie przygody. Dobra panowie, to ja was zrzucam i jadę dalej ze swoją historią, bo chciałbym elegancko skończyć, a mi ciągle przerywacie!
[01:55:47] - Dobrze, trzymaj się. Dawaj.
[01:55:50] - Ze spokojem.
[01:55:52] - Dokładnie. Do przodu.
[01:55:55] - Dokładnie. Słuchajcie, to ja zamykam tą historię. Zapraszam was na wieczorową porę, jeżeliście zdzwonieni. Dziękuję za telefoniki, rozłączam. Dziękuję bardzo. Słuchajcie, jaka jest konkluzja tego wszystkiego? Bo to jest coś, o czym wspomina powoli współczesna nauka. Powoli zaczyna mocno o tym mówić. Zaczyna dostrzegać tę niewidoczną aurę dookoła nas, dookoła ludzi. Co się okazuje?
Okazuje się, że wszystkie te legendy o tym, że jesteśmy tylko w bardzo niewielkim stopniu, pół na pół można powiedzieć, w połowie fizycznie, a w połowie jesteśmy zupełnie eteryczni, nie widać nas, ma bardzo wiele sensu, bo są to wszystkie historie związane na przykład z polem morfogenetycznym i nie tylko. Okazuje się, że wszystkie te fotografie Kirliana, wszystkie te oddziaływania, które występują dookoła nas, drobne oddziaływania mierzone bardzo czułymi urządzeniami działają, wydarzają się, to się naprawdę dzieje. To nie jest tak, że to wszystko jest bardzo science fiction i że to jest bardzo ezoteryczne. Nie ma w tym ani grama ezoteryki. Okazuje się, że cała ta nauka starożytnych, która mówi o tym, że jesteśmy dużym bąblem energii i że tych bąbli jest ileś tam i że każdy z nas tworzy tę rzeczywistość. Absolutnie każdy z nas. Ludzie nie istnieją pojedynczo. Absolutnie. Jesteśmy tylko i wyłącznie pod tym względem jako istoty na tej planecie jedną społecznością. Każdy z nas jest oczywiście indywidualnym duchem i tak dalej, ale jesteśmy społecznością i nasz społeczny, nie wiem, jak to nazwać, duchem, ta cała bańka, w której mieszkamy, tworzy balans na świecie.
To jest troszeczkę tak jak z rybami w stawie, że jeżeli wybijemy część ryb, wytrujemy część ryb, to ta druga część, która przetrwa, może się okazać, że zostanie zniszczona przez warunki atmosferyczne, bo na przykład się okaże, że szkodnik, który tam mieszkał w tym stawie, który czasami zagryzał jakąś rybkę, ale wszystko było w balansie, wszystko sobie funkcjonowało i ryby nigdy nie znikały. Nagle się okazuje, że ten szkodnik dostaje potężnych skrzydeł, bo właściwie nie ma już tych ryb, które by się obroniły przed tym szkodnikiem, że połowa tej populacji wymarła i właściwie zniknęła ta, jak mawiali starożytni, piękne słowo aura dookoła nas, że jak zaczynamy siebie zabijać, to ta aura znika. A jako gatunek tworzymy wspólną aurę całego gatunku ludzkiego. To nie jest tylko i wyłącznie zjawisko dookoła nas indywidualnie. Każdy z was, kto ma drugą osobę w życiu, chłopaki do dziewczyn, dziewczyny do chłopaków, tudzież kto jak lubi, doskonale o tym wie, że jak się spotkają razem, tworzą coś w rodzaju takiej nierozerwalnej części. To się czuje po prostu, że świat jest jednością wtedy. Tak właściwie czuje każdy z nas naturalnie zaraz po urodzeniu. Tak czują wszystkie dzieci, tak czujemy cały świat. Jak widzicie dzieci, które się bawią, które tak podchodzą do całego świata. Oni nie szukają problemów, nie ma barier, nie ma ideologii, która stwarza bariery.
Nie ma tego demona, który wymyśla te gry ideologiczne w naszej głowie, że tu książka, tu zasada, tu coś tam. Tam nie ma zasad. Jest bezwarunkowa miłość i empatia do wszystkich istot żywych, które spotykamy po drodze. Oczywiście z rozsądkiem. Oczywiście nie da się zabić jak głupi, bo też nie o to chodzi. Nie chodzi o naiwność. Chodzi o pewne podejście do życia. Razem wspólnie budujemy ten wielki bąbel cywilizacyjny, który trzyma tę całą planetę w kupie i przede wszystkim nas na tej planecie. Starożytni mówili, że jeżeli zaczniemy siebie wycinać nawzajem, to automatycznie cały ten potencjał, który tworzymy, zaczyna znikać. Ten demon niszczy nasz potencjał.
Dzięki temu przejmuje tę planetę. Tak mawiali starożytni. Im dłużej będziemy się wszyscy zabijać, im dłużej będziemy sobie nie ufali, im dłużej będziemy wymyślali na przykład zasady w relacjach między sobą, im dłużej będziemy wymyślali jakieś religie, jakieś sfiksowane historie, tak długo, jak będziemy to robić, tak długo ta planeta będzie pod wpływem, a właściwie nie planeta, tylko my będziemy pod wpływem tego szalonego demona i tak długo będziemy niszczyli tę piękną planetę, której piękno jest wręcz nie do wypowiedzenia. Przynajmniej taka jest moja opinia, moi drodzy. Dokładnie. Także musimy bardzo mocno uważać. Tak mówili starożytni Egipcjanie na tego demiurga, tego demona, który czai się i pod pozorem jakichś religii, oświeceń, stalowych, drewnianych krzyżyków, jakichś kapłanów, jakichś dziwnych ludzi, którzy opowiadają nam, że lepiej za nas zrozumieją istotę naszego życia, istotę tego, gdzie zmierzamy po śmierci, która się wydarzy tutaj, istotę tego, skąd przybyliśmy tu, zanim się urodziliśmy. Przecież dokładnie o to wszystko chodzi, żebyśmy mieli świadomość tego, że jesteśmy tylko i wyłącznie kosmicznymi podróżnikami, którzy zawędrowali z pewnych powodów edukacyjnych na planetę Ziemia. Jedyną rzeczą, którą tak naprawdę mamy do robienia, to jest dbać o siebie wszyscy nawzajem, niezależnie od tego, skąd jesteśmy, kiedy się urodziliśmy i gdzie, i co myślimy, i tak dalej. Naszym jedynym zadaniem jest wyrzucać to gówno z głowy, to ideologiczne gówno, te zasady, które nas korumpują, po to, żebyśmy mogli spokojnie partycypować w naszej podróży, żeby nas nic tutaj nie zatrzymywało na tej pięknej planecie.
Jest piękna, jest cudowna i tak dalej, ale to jest część naszej podróży. Przed nami następny etap. Dokładnie o to chodzi. O to, żebyśmy mogli się spokojnie przygotować do tego, co nas czeka dalej. A to, co czeka nas dalej, to już jest w ogóle nie do opowiedzenia. Ale to może kiedy indziej i to myślę każdy indywidualnie, po tym, jak zejdziemy z tego świata. To każdego nas czeka, nikogo nie ominie, moi drodzy, nikogo nie ominie. Nie martwcie się. Myślę, że jest to najlepsza impreza, na jaką można pójść w życiu. Dokładnie.
Nie ma lepszej imprezy niż w pokoju pełnym miłości i z dobrymi wspomnieniami. Pełnym czystego serca, czystych emocji, pamięci o ludziach, do których się przytuliliśmy i daliśmy coś od siebie. Za nic, nie żądając nic w zamian, bo na tym polega ta zabawa. Ten demon każe nam zawsze robić interesy, każe nam dealować i brać coś w zamian, że ja daję tobie coś ty mi coś. A rzeczywistość polega na tym, że deal nie istnieje. Biznes nie istnieje. Te rzeczy nie istnieją. Największa rzecz, jedyna, która nas trzyma przy życiu, to jest bezwarunkowa miłość. Gdyby nie było tej miłości, żadna mama nie wychowałaby dzieci, żaden tato nie wychowałby dzieci. Nie byłoby w ogóle dzieci, bo żaden facet nie spojrzałby na kobietę.
Do tego się to wszystko sprowadza. Jedyną rzeczą, która nas tu trzyma, moi drodzy, jest właśnie owa bezwarunkowa miłość. I to jest ta nauka, która pozostała po starożytnych, do której nikt się nie chce przyznać. Bo jak tu się przyznać, skoro wygląda na to, że wszyscy chcą to robić po to, żeby coś dostać w zamian, coś tutaj dostać, bo wydaje im się, że całe ich życie jest tylko i wyłącznie tu i teraz. Wiedzą o tym, że nie jest tu i teraz. Każdy to wie, bo każdy ma sny, każdy ma ten niepokój, każdy jest przerażony tym, że jest coś więcej i każdy próbuje od tego uciec w dzisiejszych czasach, oglądając telewizję z cycami, kursy giełdowe i całe gówno dookoła i jarając się tym, mówiąc: „Nie, potrzebuję rozryweczki, taniej rozrywki, bo jestem zmęczony ciężarem świata”. A ja mówię, moi drodzy, nie ma ciężaru, świat nie ma ciężaru. Świat ma bezwarunkową miłość dla wszystkich istot żywych. Wszyscy są naprawdę okej. I o to chodzi.
I tego wszystkiego wszystkim absolutnie życzę. I kończę tą spóźnią Hiperprzestrzeń, która w ogóle się rozciągnęła, przyciągnęła. Zrobiło się coś naprawdę dziwnego z małą ilością muzyki. I bardzo dobrze. Czasami musi tak być. Miał być gość, nie było gościa. To co, moi drodzy, to ja zapraszam wszystkich na wieczorową porę. I dziękuję wszystkim serdecznie za słuchanie tego odcinka „Hiperprzestrzeni”. Zapraszam na kolejny odcinek za tydzień. Jak najbardziej.
I zostawcie tego demiurga, zostawcie te demony. Dajcie coś od siebie światu i tyle. Sponsoruj esta audycję na przykład. A co? Why not?