[00:34] - Dobry wieczór państwu, dobry wieczór wszystkim w audycji „Hiperprzestrzeń". Ale sobie powiedziałem na początek. Witam wszystkich serdecznie w ten piękny, radosny sobotni wieczór. Właściwie bardzo późny wieczór. Jak zwykle, bo to jest audycja, która jest generalnie przeznaczona dla nocnych marków, ludzi mających problemy ze snem, deprawację snu albo jakoś tak. Generalnie późno, polskiego czasu. A jeżeli ktoś mieszka na drugim końcu świata, to teraz ma początek dnia. Witam w tej „Hiperprzestrzeni" w tą piękną sobotę, bo jeszcze trwają święta. Dla niektórych święta Bożego Narodzenia, dla innych Saturnalia. Początek astronomicznego nowego roku już za nami.
Dokładnie jesteśmy w nowym roku. Tak że chciałem zacząć przede wszystkim od tego, żeby złożyć wszystkim życzenia najlepszego nowego roku i żeby się darzyło, żeby się powodziło, żeby wszystkiego było pełno, tego, czego trzeba oczywiście, a nie tego, czego nie trzeba. Oczywiście słuchacie Radia Na Fali oraz Radia Paranormalium, które transmituje „Hiperprzestrzeń". Ja na imię oczywiście Tomek, już się tu loguję na Skype'a radiowego, bo jak zwykle jestem niezalogowany na tych wszystkich rzeczach. Dzisiaj, słuchajcie, miał być gość, ale święta zniosły i znowu się okazało, że gościa po prostu nie będzie dzisiaj, bo święta jeszcze trwają. Dzisiaj nie ma gościa, świątecznie jest. Wszyscy świętujemy, siedzimy przy stołach. Może nie wszyscy siedzą przy stołach, ale część siedzi przy stołach, tak że gość też. Ja tu pozdrawiam serdecznie Kubę, jeżeli doczołgał się do radiokomputera. Człowieku, jeżeli jeszcze się nie obżarłeś, to nie jedz już więcej, żebyś tam nie pękł.
Dokładnie. Na obżarstwo. Wy też uważajcie, żebyście się nie przeżarli na te święta. Jeżeli się przeżarliście, zróbcie sobie miętową herbatkę. Ja mam taką normalną akurat dzisiaj. Zróbcie sobie miętową herbatkę, taką, żeby pomagała w trawieniu tych wszystkich makowców, wszystkich dobrodziejstw kulinarnych, które się na tą okazję zawsze pojawiają na stołach na czas przesilenia zimowego, czas imprez. Słuchajcie, przed nami karnawał. Co dużo mówić, zaczął się karnawał. Po prostu zaczął się. Tak że teraz, generalnie do początku wiosny, dopóki się nie zasieje pól, jak mówi stara tradycja na Ziemi, do tego momentu jesteśmy na imprezce.
Michael Jackson! Żartowałem z tym Michaelem. Michael wolał dzieci. Ja wolę was, kochani. Ja wolę was. Wolę słuchaczy Radia Na Fali. Zapraszam wszystkich serdecznie, żebyście przypomnieli sobie czasami, że Radio Na Fali oczywiście ma profil na Facebooku i znajdziecie pod nazwą Radio Na Fali. Dokładnie. Przepraszam bardzo, ja tu się loguję teraz jeszcze szybko na wszystkie urządzenia. Za chwilę będę na czacie Radia Na Fali oczywiście.
Przepraszam wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, ale wiecie jak to jest, matczyne radio. Ja jestem kapitanem, mam obowiązki. Ale zapraszam wszystkich serdecznie właśnie na czata Radia Na Fali. Już jestem wszędzie zalogowany, tak że momencik, zaraz się pojawię wszędzie. Słuchajcie, jako że dzisiaj nie ma gościa, czyli Kuby Babickiego, a Kuba, słuchajcie, przygotował, tak mi mówił. Co wy, przecież na pewno nie kłamię. No co wy? Jakbym mógł, nie? Dokładnie. Kuba przygotował niezłą opowieść o mrocznych roślinach, o mroku, który się może czaić za roślinami.
Czy jakoś tak bym powiedział. Te wszystkie niesamowite historie o mrocznych roślinach. Tak że czekajcie, moi drodzy. Czekajcie, a się doczekacie. Dokładnie. Co dzisiaj? Dzisiaj taka bardzo noworoczna, że tak powiem, „Hiperprzestrzeń", relaksacyjna, bym powiedział, bo jak zwykle zebrało się troszkę pytań pod audycjami, nie tylko i w mailach. Jak zwykle. Zaczął się nowy rok. Chcę w ogóle przywitać ten nowy rok jak normalny, cywilizowany człowiek, żeby nie siedzieć i nie harować non stop.
Nie będzie dzisiaj żadnego wykładu, żadnych takich rzeczy. Proszę dzwonić: radionafali.com dzisiaj. Znaczy dzisiaj jest temat. Dzisiaj chciałem poruszyć temat, bo będę mówił troszkę o pewnych pomysłach, które się pojawią w nowym roku w „Hiperprzestrzeni", bo się pojawi kilka tematów. Kilka już mogę zapowiedzieć, bo już są obrobione, przygotowane i już tam, że tak powiem, skwierczą na patelni, żeby się pojawić. Tak że o tym dzisiaj. Troszkę zapowiedzi, trochę opowieści i taki główny temat, troszkę jakby podsumowanie tego wszystkiego, co się działo w „Hiperprzestrzeni" w zeszłym roku. Co by nie było, „Hiperprzestrzeń" ma już trzeci rok. To już jest podcast, który aktualnie idzie dosłownie trzeci rok. Może nie jest to oczywiście najstarszy podcast na świecie, ale sam jestem w szoku, że trzeci rok do was mówię.
Z tej okazji to może zacznę od jakiejś muzyczki, może w ten sposób, jak zwykle. I zaraz zacznę opowiadać te wszystkie rzeczy. A dzisiejszy temat: dzisiaj chcę was troszeczkę pomęczyć i siebie też W ogóle zacznijmy od cytatu przede wszystkim. Może nie tyle cytatu, bo nie przetłumaczyłem tego tak, jak powinienem. Powiem wam, o co chodzi i tyle. Była taka postać. Nazywała się Jiddu Krishnamurti. Taki generalnie guru duchowy. Guru duchowy, ale to brzmi jak... Ja nie lubię takich nazw, bo to w ogóle brzmi, jak z tyłka wyciągnął.
Dosłownie. Przerażające nazwy. Tego nie lubię. Jak zwykle muszę coś poprawić. Mikrofon jakiś. Dobra, chyba wszystko poprawiłem. Co z tym naszym koleżką Jiddu Krishnamurti? On swego czasu robił wykłady, opowiadał o swoim pomyśle na życie i o swojej koncepcji świata i tak dalej. Niesamowicie bystra postać, przywódca, można powiedzieć, duchowy z Indii. Nie tylko, bo skończył angielski uniwersytet.
Będzie i o nim jednak „Hiperprzestrzeń”. Nie chcę tu zdradzać zbyt wielu tajemnic. Nie chcę opowiadać o zbyt wielu rzeczach, żeby was zatrzymać przy tym temacie do właściwego momentu, żeby nie wystrzeliwać wszystkiego dzisiaj. Co on stwierdził pewnego razu? Pewnego razu stwierdził, że idea czy koncept, zależnie jak to nazwiemy, właściwie chodzi dokładnie o to samo, że idea jest obserwacją. Nie wymaga żadnej konkluzji. Konkluzja jest oceną sytuacji, a takie myślunkowanie, idea, koncept, sam pomysł. Idealne słowo. Pomysł jest obserwacją. Pomysł wywodzi się z obserwacji i tylko wtedy, kiedy obserwujemy, kiedy skupimy się na tej obserwacji, kiedy przestaniemy to oceniać i zaczniemy się przyglądać sprawie, skoncentrujemy się na tym nie jak takie ciołki, tylko spojrzymy na sprawy takimi, jakimi są, bez próby oceniania, to dochodzimy do miejsca, gdzie nie ma strachu.
Dzisiaj właśnie dokładnie o braku strachu, o radościach i takich historiach. I podsumowanie tego roku, niepoważne podsumowanie, bo to jakbym dębowy piórnik sobie prawie kupił. Mam podsumowanie, ale chciałbym troszkę powiedzieć na ten temat. Co się wydarzyło w tym roku? I troszkę zgarnąć te tematy, przytulić dzisiaj wszystko naraz i przywitać ten nowy rok astronomiczny. Przywitać go serdecznie razem z wami. Trzeci rok „Hiperprzestrzeni”. Trzeci astronomiczny rok „Hiperprzestrzeni”. Nie wiem, co powiedzieć. Może zanim zacznę cokolwiek mówić i opowiadać wszystkie dodatkowe historie i nakłaniać was, żebyście się odezwali troszeczkę.
radionafali.com taki jest adres na Skypie. Proszę i zapraszam serdecznie. Dzisiaj o strachu i radości. O takich przyziemnych sprawach. I bardzo dobrze. Dokładnie. Co ja chciałem zrobić? Chciałem puścić jakąś muzyczkę. I po muzyce oczywiście wracamy. A wy słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali transmitowanej też w Radiu Paranormalium.
Las przyjacielem człowieka. Oczywiście, że las przyjacielem człowieka. Ja uprzedzam, że nigdy nie odbieram telefonów, podczas kiedy gra muzyczka, bo to nie jest takie komercyjne radio dziadowskie, gdzie wszyscy się śpieszą właśnie o przerwie na reklamę, bo sponsor musi puścić reklamę. Tu są troszkę inni sponsorzy, którym chciałbym z tej okazji po tym całym ostatnim roku podziękować nieprzeciętnie za wspieranie radia i wspieranie audycji i to, że jesteście i dzięki wam to radio i granie „Hiperprzestrzeń” przede wszystkim się kręci i to wszystko działa. Także peace and love, moi kochani sponsorzy. Dziękuję bardzo za ten cały rok wspierania i sanitarze, dziękuję bardzo. Mam tu już słuchacza. Witam serdecznie. Witam proszę pana. Co słychać?
[10:30] - Ja jak zwykle dzwonię, żeby powiedzieć, że spać mi się chce i idę spać, taki był zamiar.
[10:38] - Człowieku, ty dzwonisz mi, że idziesz spać. To co ja mam zrobić? Mam ci taki Pavulon wysłać czy jak to się nazywa?
[10:45] - Wspomniałem o heretyckim pozdrowieniu. Jak najbardziej. Dzisiaj spróbuję cię trochę zaskoczyć, żeby nie było, bo tak grubo pojechałeś od razu z Krishnamurtim i mówię: sam nie odpowiem, więc dzisiaj tu siedzę z heretyczką, bo ona gdzieś poszła zajarać, ale może zaraz wróci.
[11:06] - Rozumiem. Krishnamurti ciekawa postać. Będzie i o nim „Hiperprzestrzeń”. Także ja przygotowuję. Będzie troszkę odcinków poświęconych kilku postaciom, o których w Polsce zbyt mało się mówi. W polskim języku te postacie w ogóle nie funkcjonują, a właściwie gdyby nie ci ludzie-
[11:24] - Funkcjonują, jest trochę tego, jest trochę przedruków, gdzieś tam krąży.
[11:27] - Przepraszam, jak zwykle kręcę mikrofonem, ale stosunkowo jest mało, także mało popularne, może w ten sposób. I myślę, że czas najwyższy, żeby troszeczkę odgarnąć, odgruzować i przyrzucić, bo to takie postacie, bez których internet mógłby nie powstać za bardzo, a kilka innych rzeczy by nie powstało. Wiele rzeczy dookoła nas się bierze stąd, że ci kolesie wyszli i mieli pomysł, i opowiadali o różnych pomysłach. Byli takimi gawędziarzami.
[11:55] - Ale dwóch Krishnamurtich było. O którym mówimy?
[11:57] - Ja mówię oczywiście o Jiddu.
[12:03] - O Jiddu. Ten co tam od Bławatskiej i tak dalej w górę?
[12:06] - Tak, dokładnie. Ten od Bławatskiej w górę. Ten, który siedział w Kalifornii.
[12:10] - Inny.
[12:11] - Ja mówię o tym z Kalifornii.
[12:13] - To wiem.
[12:14] - On jest taki troszkę bardziej cywilizowany.
[12:18] - Trochę cywilizowany, bo chyba przeskoczył więcej, niż chcieli z niego zrobić i przez to powiedział: „To ja się z wami nie bawię” i odszedł od nich.
[12:29] - Ale tak czy siak zostawił po sobie niesamowite opowieści. Może nie tyle niesamowite opowieści, ile masę bardzo celnych refleksji na temat rzeczywistości, na temat tego, jak się z tym wszystkim ogarniać, gdzie, co i jak, i dokąd to wszystko zmierza.
[12:44] - Generalnie to jeden i drugi zostawili naprawdę bardzo takie teksty, które jak ktoś wie, o czym to jest napisane, to mówi: „O, to jest to właśnie”.
[12:55] - Otóż to. Generalnie takie wszystkie odpowiedzi na temat, czy przypadkiem mamy się bać tego strachu, czy nie mamy się bać tego strachu, czym jest szczęście i tak dalej. Długie zastanawianie się nad takimi historiami.
[13:08] - Bo trzeba w polecie jakiegoś hamburgera kupić w McDonaldzie, zobaczyć, jaki nowy film się pojawia w kinie, co w gazetach piszą, jakie mamy wiadomości, kto wygrał w ogóle ten „Taniec z gwiazdami” czy jazdę. Jest tyle tych rzeczy, że ludzie mówią: „Nie ma czasu na takie pierdoły. Są ważniejsze rzeczy do zrobienia” i jadą z tym koksem.
[13:32] - Tak. To są dzisiejsze historie. Tak się dzieje dzisiaj. To dzisiaj żyjemy w takim troszkę świecie zwariowanym. A postać, o której mowa, którą zacytowałem, właściwie żyła w latach 60. głównie. Nie do końca, bo jeszcze w latach 80. i tak dalej. Nie będę przerażał wszystkich dat, ale taki główny peak tej informacji, która do nas dotarła i która była wrzucana w to pole morfogenetyczne, to lata 60. dokładnie.
Eksplozja substancji psychoaktywnych i tak dalej. To właśnie ten moment.
[14:02] - Polska nie była odcięta tak do końca, bo zawsze coś tam się przebije, nie?
[14:09] - Niby się przebije, ale właściwie mi się wydaje troszkę, że Polska była odcięta. Też nie ma żadnych tak naprawdę śladów tego, żeby nie była odcięta, że było coś innego. Ktoś opowiadał, że hipisi byli w Krakowie. No ale come on, man. Po prostu it's a joke, man.
[14:24] - Tylko kto im płacił za to, żeby byli tymi hipisami, nie?
[14:28] - Dokładnie. Bycie hipisem w PRL-u to takie...
[14:31] - Taka szopka.
[14:33] - Dokładnie. To tak jak bycie punkiem w PRL-u troszeczkę. Dokładnie. Taki troszkę bunt przeciwko wytrawnej biżuterii w postaci agrafek, prawda? Takie troszkę karykaturalne się to robiło. Ale tak to wyglądało po prostu. Taka jest prawda, co dużo mówić.
[14:49] - Czekaj, Tomek, bo wyszła sobie zapalić sierota i się zamknęła. Za sekundę wraca.
[14:54] - Rozumiem. Słuchajcie, widzicie, ludzie pełni nałogów się zamykają i mają problem z powrotem. Właśnie. Dokładnie. Ja zostawię może kwestię polskich klimatów, bo to takie troszkę udawane. Nie chcę tego mielić. Tym bardziej że w Polsce jest tylu ludzi, którzy mienią się hipisami, że to trochę szaleństwo. A ja chciałem troszkę wrócić do takich czasów, gdzie naprawdę to funkcjonowało. Bo o co chodziło z tą całą historią? Ta cała historia była oparta na tym, że pojawiły się troszkę inne refleksje wynikające z innych używek.
[15:36] - Udało się. Okazało się, że te drzwi były otwarte, ale człowiek zawsze chętny do pomocy drugiemu człowiekowi leci jak ten głupi. Rzuca ten mikrofon. Gdzie tu rozmowa z Tomkiem? Lecę ratować. Powiem ci, nie jest łatwo.
[15:53] - Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
[15:55] - Nie, ty się śmiejesz ze mnie.
[15:57] - I bardzo dobrze.
[16:02] - Weź to rozkminiaj, tą całą rzeczywistość. Przeczytasz tych Krishnamurtich jednego i drugiego. Już później nie wiesz, którego w końcu czytać, bo to zaczyna być podobne.
[16:13] - Bo to wszystko jest dokładnie to samo. Tak naprawdę ciągle mówimy o tej samej informacji do znudzenia, dokładnie o tym samym. To się nic absolutnie nie zmienia od pierwszego odcinka „Hiperprzestrzeni”. Dosłownie absolutnie nic, tylko zmienia się po prostu typ metafory na zasadzie, że jak sobie wybudujemy tych metafor na przykład pięć milionów, to jest generalnie większa szansa, że któraś z tych metafor do nas dotrze i że będzie bardziej uniwersalna. Będzie łatwo jej użyć na co dzień, będzie łatwo z niej skorzystać. Będzie takim przyjemnym, wygodnym narzędziem do wbijania gwoździ w ścianę, jeżeli będzie jakiś guźdo do wbicia.
[16:51] - Właśnie. To tak jest. Tylko trzeba przekroczyć ten próg. Jak już przeczytasz te wszystkie informacje, przeczytasz czy gdzieś usłyszysz i w pewnym momencie po prostu przeskakuje coś w głowie i mówisz: „No, przecież już rozumiem, o czym oni wszyscy mówili”. Wtedy się robi ciekawie.
[17:11] - Dokładnie. Ja myślę, że wtedy dopiero zaczyna się tak naprawdę taka ogólna refleksja na ten temat.
[17:19] - Co robić? I tak tu siedzimy. Siedzi taka heretyczka, patrzy tu na mnie i się śmieje. Nie wiem, o co jej chodzi. Normalnie nie wiem, o co jej chodzi. Dobry wieczór może chociaż powie.
[17:31] - Dokładnie. Dobry wieczór. Dobry wieczór pani. Jak samopoczucie? Okej. Jest dobrze. Okej? Tylko okej? Słuchajcie, mamy piękne niebo aktualnie, bo jest początek roku astronomicznego. Jest Lew na wschodzie.
Gwiazdozbioru Lwa. Po drugiej stronie są Ryby. Uran taki świecący na niebie. Słuchajcie właśnie à propos, bo ja tak troszkę nawracając do tego głównego tematu, bo dzisiaj tematem jest radość i strach. Takie dwa elementarne, jak to się z angielskiego mówi, drive'y cywilizacji. Coś, co jest napędem cywilizacji. Tak się uważa, że jest to napęd cywilizacji. Moim zdaniem jest to bardzo nietrafna refleksja wynikająca z bardzo kiepskich obserwacji co najmniej. Albo bardzo nietrafionych obserwacji. Albo chyba nie po tej używce, która miała być.
Właśnie, ja zacząłem od tego cytatu. Dokładnie o to chodzi, że to nie chodzi do końca o radość i smutek, o jakieś skrajne emocje. Tylko żeby wrócić do takiego momentu, w którym właściwie wszystko jest obserwacją. Może nie wszystko, ale znakomita część jest obserwacją rzeczywistości, że to wyzwala troszkę spokoju w człowieku. I radosnego spokoju oczywiście.
[18:59] - Spokoju ci u nas dostatek. Bardzo dużo.
[19:02] - Sajnu, jaką ty masz swoją teologię na temat, pomysł na kwestię związaną z radością?
[19:13] - Radość generalnie trwa cały czas w tobie. Chyba że sobie wymyślisz, że tak nie jest. Jak sobie wymyślisz, że tak nie jest, to wtedy się smucisz. Ty wybierasz. Tak najkrócej bym powiedział.
[19:29] - Dobra, Sajni. Jak byś porównał to do stanu, w którym na przykład jest strach?
[19:39] - To jest pokonanie strachu. Jesteś w momencie, gdzie znasz, co to jest strach, ale to jest dla ciebie tylko strachem. Nie idziesz w tą stronę, bo ci nie jest potrzebny. Bo nie ma strachu, nie ma lęku.
[19:58] - Miałeś taką refleksję, zastanawianie się, skąd przychodzi strach?
[20:04] - Wiem, skąd przychodzi. To się wykreowało kiedyś. Ludzie mieli dobrą imprezkę, siedzieli tu wszyscy zadowoleni, kochali się i tak dalej. Żyli po prostu w pełnym zadowoleniu, ale któryś sobie coś zrobił czy komuś coś zrobił i mówi: „Wiecie co? Mam nowe doświadczenie. Chodźcie, zobaczcie, czy to takie fajne”. I tak poleciało już później.
[20:28] - Brzmi ciekawie. Ja mam troszkę inną refleksję na ten temat, ale to może opowiem o tym wszystkim.
[20:35] - To opowiadaj. My się tu na chwilę wyłączamy, bo trzeba się wyłączyć czasami.
[20:41] - Dokładnie. To wy się wyłączajcie, zostańcie na nasłuchu. Pozdrawiam serdecznie. Dziękuję bardzo za telefonik.
[20:47] - Jeszcze może się później odezwiemy.
[20:49] - Dokładnie. Bardzo zapraszam.
[20:51] - Dobrze.
[20:54] - Dokładnie. Dobra, słuchajcie, to ja wracam do tych samych opowieści, bo tak troszkę dzisiaj luzacko, ale z opowieściami. Okej, to ja tu rozłączam. Słuchajcie, już jestem z wami. Jestem w tych opowieściach. Chcę troszkę poruszyć temat obserwacji. Jest taka ciekawa rzecz, którą powiedział swego czasu Bruce Lee, znany wszystkim Bruce Lee. Komu Bruce Lee nie byłby znany? Nie ma kogoś, kto by nie znał Bruce Lee. Każdy zna.
„Ujdź ja!”, „Wejście smoka” i tak dalej. Ja miałem plakat Bruce Lee, jak byłem młody, ale wtedy chyba wszyscy mieli plakat Bruce Lee. Wracając do Bruce'a. Bruce miał taką gadkę. To był jeden z ostatnich wywiadów Bruce'a Lee z takim bardzo łebskim reporterem z brytyjskiej telewizji BBC, zdaje się, czy z CBS-u. Cholera wie. Jakoś tak. Jedno z obydwojga. Mniejsza o to. Ta sama zaraza i cholera medialna, ale to był jeden z ostatnich wywiadów, zdaje się, czy ostatni oficjalny wywiad Bruce'a Lee i ten koleżka, który prowadził wywiad, bardzo łebski zresztą, w Hongkongu.
To jeszcze był stary Hongkong, jeszcze tam było lotnisko pośrodku i to było takie miejsce, gdzie jak się lądowało samolotem w Hongkongu, to jeszcze dziesięć lat temu, jak się podchodziło do lądowania, to się mijało wieżowce po lewej i po prawej stronie. Jak ktoś miał klaustrofobię, to mógł dostać świra, że zaraz się wbije w jakiś wieżowiec, bo dosłownie tak jakby się lądowało na osiedlu. Pośrodku osiedla. Teraz już tak nie jest, ale takie wspomnienie starych czasów. Przepraszam bardzo, musiałem wrzucić taką dygresję, żeby nie było, że nie ma dygresji. I wracając do tego Bruce'a Lee, to Bruce twierdził, że jak człowiek chce coś skumać, to musi zajarzyć po prostu temat, który kuma, nie oceniać go. Czyli dokładnie to samo, co powiedział nasz, może nie bohater, bo nie jest bohaterem dzisiejszego odcinka, ale człowieka, od którego zacząłem, czyli Jiddu Krishnamurti. Czyli że generalnie chodzi o obserwację, że idea i koncept, czy w ogóle posiadanie pomysłu na coś to jest kwestia obserwacji. Pomysł bierze się z obserwacji. Absolutnie z tego, że się nie ocenia, tylko człowiek siądzie i się gapi.
Nawet nie myśli, po prostu gapi się i stara się zajarzyć, o co tu chodzi. Generalnie wtedy właśnie jest to magiczne miejsce w głowie, gdzie nie ma strachu. A skąd się bierze strach? Myślę, że warto wrzucić kolejną metaforę. Też często o tym tu gadam z wieloma ludźmi w hiperprzestrzeni, ale myślę, że jej dzisiaj odkurzę troszeczkę, bo to jest kwestia po prostu lęku. Tak mnie się wydaje. Kwestia lęku jest kwestią przewidywalności. To jest coś, co chodzi za nami. Pomysł na jutro, który chcemy zrealizować, to jest po prostu realizacja, czyli ocena tego wszystkiego. Kiedy zaczynamy oceniać, to zaczynają się schody troszeczkę, bo zaczynamy się zabezpieczać, żeby ta ocena nie wypadła kiepsko.
Jak generalnie wypadnie kiepsko, to znaczy, że mamy się już kiepsko czuć, czy jakoś tak. To jest po prostu dosyć intrygująca sprawa. Polecam wam wszystkim odcinek, w którym gdzieś tam mówię właśnie o poszukiwaniach naukowców, różnych etnobiologów, etnografów głównie i socjologów takiego społeczeństwa, w którym nie ma żadnych lęków, nie ma żadnych psychoz. To jest coś, o czym ja czasami wspominam na wieczorowej porze. To jest ta słynna historia ze snami, że jest takie miejsce, gdzie ludzie sobie opowiadają sny i nie dostają świra. Witam Anty Szwedzie, witam serdecznie.
[24:29] - Mapecie, nie pomyślałeś, że masz lęk przed lękiem?
[24:32] - Nie, nie pomyślałem o tym. Czemu?
[24:36] - Cześć. Czemu nie? Bo opowiadasz z wielkim lękiem przed trudami w życiu, przed różnymi-
[24:45] - Nie opowiedziałem jeszcze o żadnym trudzie w życiu. Może ty coś słyszysz w swojej własnej głowie? Może ja poruszam jakąś dobrą strunę w tobie, człowieku? Może jestem dobrym lustrem?
[24:57] - Właśnie tak, jakbyś chciał uniknąć wszelkiego stresu, jaki człowiek w sobie ma i związanego z planowaniem przyszłości i tak dalej. I to jest też rodzaj lęku moim zdaniem. Dobra, ja się wyłączam, bo nic więcej do dodania nie mam na razie.
[25:11] - Nie wiem co powiedzieć, bo to takie wrzucone, powiedziane i w nogi, prawda? Ja się absolutnie nie zgadzam. Myślę, że to jest absolutnie excuse moi, is a absolute ridiculous bullshit, czyli gówno prawda. Przepraszam bardzo, ale tak radykalnie. Słuchajcie, nie wierzcie w to. Nie wierzcie w to, co mówi Andy Szwed. Radość jest stanem naturalnym dla człowieka. W ogóle radość z życia. Wie to każdy, kto ma w posiadaniu albo był świadkiem, albo uczestniczy w wychowywaniu i dorastaniu dzieci. Dokładnie.
Co się dzieje z małymi dziećmi? Dzieci się cały czas cieszą. To jest fenomen. Dziecko nie ma lęku. Małe dziecko, takie, które jeszcze nie mówi, które ledwo co się pojawiło. Taki kosmita, który właśnie przejął ten świat i jeszcze pamięta, skąd przyleciał, a jeszcze właściwie nie wie, gdzie przyleciał. Widać czasami małym dzieciom się oczy rozbiegają na przeciwstawne strony. Wygląda to niesamowicie. W drugą stronę i z powrotem. Ekstaza odczuwania świata.
Ja zawsze mam takie wrażenie, że małe dzieci są mocno na kwasie albo po paru kwasach. Dokładnie. Witam serdecznie. Witamy kolejnego słuchacza. Witam panie Radku.
[26:33] - Cześć, cześć, witam cię. Chciałem powiedzieć o strachu trochę.
[26:37] - Mirku, przepraszam, bo ja tak z Radek, pani Mirku, pani Mirku.
[26:41] - To jest tak iluzja, także nie ma problemu. Strach się bierze tylko i wyłącznie, moim zdaniem, z myśli. Gdy nie ma myśli, nie ma strachu. Bo niby jak? Myśli są ewidentnie preludium strachu.
[26:58] - Moment, też bym się nie zgodził z tym.
[27:02] - Nie zgodziłbyś się?
[27:02] - Absolutnie bym się nie zgodził. Myślę, że to jest właśnie taki eskapizm wewnętrzny. To jest takie: wypruję się z myśli, nie będę się bał. Powiem ci, o co chodzi. To jest związane według mnie z takim bardzo trefnym, dziwnym, patologicznym konceptem, że myśl jest nacechowana strachem. A ja w to nie wierzę. Myśl nie musi mieć stygmatu strachu. To jest jakaś teologia. Witam NTNS. Ale się zrobiło tłoczno.
Witam wszystkich serdecznie. Wszyscy się przestraszyli.
[27:33] - Widzę, że coś cię-
[27:36] - Musiałem krzyknąć.
[27:36] - Proszę?
[27:37] - Musiałem krzyknąć ze strachu. Dokładnie.
[27:43] - To ja ci wyjaśnię, skąd jest ten twój strach i nasz strach.
[27:47] - Właśnie. Skąd się bierze strach? Słuchajcie idealnie, wszystko słychać.
[27:54] - Jak myślisz?
[27:55] - Ja wiem, ja tu będę opowiadał całą audycję na ten temat.
[28:01] - To nie chcę ci skopać tematu. Może się nie będę odzywać. Co myślisz?
[28:05] - Mów swoją refleksję na ten temat.
[28:08] - Ja myślę, że to jest jednak program wgrany, czyli podświadomość nam przesyła programik. Wychodzisz na ulicę i patrzysz: ten czarny, ten fioletowy, ten zielony, ten czerwony, ten komunista, ten jeszcze inny. Wszyscy chcą cię zabić. W zależności w jakiej kulturze się wychowałeś, w jakiej rodzinie się wychowałeś, to wtedy w momencie, gdy jesteś w sytuacji takiej, w której jesteś po raz pierwszy, nagle odpala się ten programik i mówi tobie: „Ho, ho, kolego, teraz cię ktoś albo coś”. Tak myślę. Może nie myślę. Ja to mówię ze swojego własnego doświadczenia.
[28:49] - Dokładnie. Ja się absolutnie zgadzam, bo dzisiaj będę chciał troszkę rozgromić ten mit cudownej kultury, że kultura jest do czegoś potrzebna. Właśnie używając tego strachu troszeczkę.
[28:59] - To ja już się nie odzywam. Zgłoszę się na anterota.
[29:03] - Ja zapraszam na wieczorową porę. Przypominam wszystkim, że wieczorowa pora oczywiście po hiperprzestrzeni.
[29:09] - Mamy nadzieję taką.
[29:10] - Oczywiście.
[29:11] - Do 6:00 rano dzisiaj jedziemy, proszę pana.
[29:14] - Nie wiem, czy do 6:00 rano. Zobaczymy. Jedziemy tak długo, jak damy radę.
[29:18] - Pozdrawiam.
[29:19] - Dziękuję bardzo.
[29:20] - Takie pytanko: a jest coś takiego jak podświadomość?
[29:26] - To tylko termin. Myślę, że wygodny termin, którym można stwierdzić, że są pewne myśli, które nie wychodzą na wierzch. Jakby schowane. Słoma w butach i tyle. Mamy słomę w butach i to jest nasza słoma w butach, bym powiedział. Dokładnie.
[29:40] - Okej, niech sobie będzie.
[29:43] - Dokładnie. I co z twoim pomysłem na ten strach?
[29:49] - Powiedziałem ci, że myśli. Jak nie ma myśli, jest czysto, to nie ma w ogóle o czym rozmawiać. Nie ma w ogóle czegoś takiego jak stres.
[29:59] - Okej, powiem ciekawą i wam słuchaczom opowiem ciekawą historię. Nie podam żadnego nazwiska, bo to nieelegancko, ale byłem świadkiem pewnej historii z pewną osobą, z parą ludzi, która miała dosyć poważny problem ze sobą w pewnym momencie. Tak jakoś wyskakuje w życiu, że ludzie czasami mają ze sobą problem. Właściwie bardziej to był problem jednej strony, a nie drugiej. Jak się okazało, ta jedna strona miała właśnie ten nieustanny problem, że kiedykolwiek zaczynała myśleć, to myślała z jakichś powodów. Każdy ma jakieś powody w życiu. Trzeba prześwietlić życiorys. Myślała w bardzo gówniany sposób, mówiąc bez ceregieli, bez ogródek i to bardzo gówniane myślenie Powodowało, że ta osoba była niewolnikiem uprawiania wszelkich możliwych joggingów, różnych takich rzeczy. Wszystkich takich czynności, żeby tylko nie myśleć. Bo ta myśl mnie zgubi.
Rozumiesz? Po prostu szaleństwo. Madness. I don't get it. Ja lubię szaleństwo.
[31:01] - Ale naprawdę, tak jak mówisz, obserwacja to jest coś niesamowitego. Coś niesamowitego, a zarazem tak prostego, że to się normalnie nie da.
[31:12] - Naturalna rzecz. Człowiek na przykład nie może w ogóle zbyt długo biegać, bo na przykład mózg się przegrzewa. Tak jest skonstruowany człowiek, że nie może zbyt długo robić jednej czynności i zawsze jest ten moment, że trzeba usiąść na dupsku.
[31:29] - No pewnie.
[31:29] - I zrobić . I wtedy człowiek zaczyna obserwować. Jest to tak naturalny moment dla człowieka. Właściwie większość naszego czasu polega na obserwacji, a nie na partycypacji. To też jest taka ciekawostka o naszym życiu. Też się nie zastanawiamy nad tym, bo kultura wytłukła z nas coś takiego jak obserwacje. Mamy ciągle partycypować, ale to już chyba dzisiaj nie będę marudził.
[31:51] - Ale w ogóle obserwacja, że nie ma oddzielenia. To trochę będzie o tym niedualizmie. Widzisz, na przykład patrzysz na niebo i leci samolot. I mówisz: „Kurde, ale daleko jest ten samolot od ciebie”. A to jest złudzenie. On jest daleko ciebie, bo to jest jedna przestrzeń. Nie ma oddzielenia. To się wydaje, że jest powiedzmy 500 czy 1000 metrów od nas, od ciebie. Ale to jest jakby jeden obraz. Jak się to zaobserwuje, to normalnie wow.
Nagle jeny, rzeczywiście wszystko jest jednością. Dlatego też obserwacja bardzo jest clue.
[32:40] - Ciekawe spostrzeżenie. Dla mnie wydaje się to kompletnie naturalne, że wszystko jest jednością, bo po prostu nie jest dwójnością. Po prostu nigdy nie było. To jest naprawdę bardzo zwyczajne. Człowiek jest jeden. Nie rozdziela się na dwa kawałki. Nikt z nas się nie rozdzielił nigdy na dwa kawałki.
[33:01] - Dobra, ale społeczeństwo uczy dualizmu, tak?
[33:12] - Uczy dualizmu, ale to właśnie nie tyle społeczeństwo. Nie zwałbym na społeczeństwo, ile po prostu bardziej kilku świrów, którzy zajmują się uprawianiem propagandy. To bardziej stąd się bierze cała ta historia.
[33:24] - Jak znał, tak znał.
[33:25] - Dokładnie. Witam ponownie.
[33:30] - Ja się tu dodzwoniłem. Witam ponownie, bo tu heretyczka mówi, że ma papiery, żeby się odezwać w temacie. To jak mówi, że ma, to się niech odezwie.
[33:43] - Słuchajcie, ja poproszę heretyczkę.
[33:46] - Tak jest.
[33:47] - Ja mam papiery.
[33:48] - I don't know, woman. Słuchaj, jeżeli masz papiery, to nie jest istotne. Słuchaj, ja też mam. Ja też jestem doktorem. Proszę się odsunąć i zrobić mi miejsce. Także przypominam, że jestem doktorem. Dokładnie. Także proszę mówić.
[34:02] - Możesz mieć nawet żółte papiery, nie przejmuj się.
[34:04] - Pomyślałam o tym wcześniej, ale jeszcze mi nie dali.
[34:13] - Proszę śmiało. Słuchajcie, ja to szybko jeszcze powiem. To ja może tak. Niech heretyczka szybko, proszę sobie zebrać myśli w głowie. Ja tu chciałem pozdrowić człowieka, który zainspirował w ogóle dzisiejszy temacik, bo miałem wczoraj bardzo ciekawą rozmowę z legendą polskiego podcastu, Pichontem nijakim, którego bardzo serdecznie pozdrawiam, bo to nasłuchuję. Także peace and love, człowieku. Peace and love. I dzięki wielkie za bardzo inspirującą rozmowę wczoraj. Przepraszam bardzo, musiałem pozdrowić. Także ja zapraszam tu heretyczkę.
Proszę mi tu opowiadać. Ja tu już zamieniam się w słuch. Kamienieję jak skamielina sprzed milionów lat. A co?
[34:51] - Ale o czym ja mam opowiadać?
[34:54] - No właśnie. Ja nie wiem. Ja audycję robię i zaraz mi ktoś zadzwoni, powie: „Przepraszam bardzo, o czym jest audycja? O czym jest audycja? Bo ja przed chwilą włączyłem i właśnie...”.
[35:03] - Zostałam wytypowana po prostu.
[35:06] - Na przykład o obserwacji.
[35:09] - Może nie do obserwacji, bo mam akurat o strachu. Zostawmy może obserwacje, bo to jest jakby jeden z wielu czynników. A to chodzi o strach. I mam tu kolejnego, proszę państwa. Witam księcia Edwarda.
[35:21] - Serwus. Siwy dym.
[35:22] - Siwy dym, człowieku. Siwy dym.
[35:24] - Ciekawe, że jesteś na antenie, ale to przypomina wszystko moment z „Rena i Stimpy'ego”, kiedy Stimpy ma niepowtarzalną okazję przekazać całemu światu swą niezwykle ważną wiadomość.
[35:37] - Słuchajcie, „Ren and Stimpy” jest taką kultową amerykańską kreskówką z lat 90., którą polecam każdemu. Historia kota i psa. I moment z przekazaniem. Przepraszam, księcie Edwardzie, ja muszę po prostu opowiedzieć, bo nie wszyscy to mają.
[35:49] - Nie ma co opowiadać, myślę. Ale to taki wtręt był. Żart sytuacyjny wręcz, bardzo taki lokalny może.
[35:58] - Dokładnie.
[36:00] - Witam serdecznie. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Tak powinienem zacząć.
[36:05] - Ja też pozdrawiam. Dokładnie. Właśnie heretyczko, co z tym strachem, kobieto?
[36:15] - Co z tym strachem?
[36:17] - Dokładnie. Co z tym strachem?
[36:21] - Skąd się bierze? To jest pytanie główne.
[36:25] - Dokładnie. Skąd się bierze? Spróbujmy wyrzucić te wszystkie rzeczy. Ja wiem, że i tak wszyscy to wiemy, ale jak tak powyrzucamy, to może będziemy się jeszcze mniej bać. Terapia grupowa po prostu. No co? Ktoś to musi robić. Od tego są media. To jest prawdziwe oblicze mediów, proszę państwa. Media są od terapii grupowej, a nie od reklam.
Chciałem przypomnieć.
[36:48] - To ja na przykład może coś powiem. Strach jeszcze się bierze, tak jak mówiłem, że z myśli, ale inaczej. Może z zapomnienia, czym jesteśmy. W momencie, gdy wie się, czym się jest, jaki tam może być strach, jak jesteś wszystkim i niczym? Więc w tym momencie strach odpada, bo nie ma się czego bać.
[37:14] - Dobra, a co zrobisz, kiedy jesteś wszystkim i niczym? Tak sobie stoisz, dłubiesz sobie w zębach, bo jesteś wszystkim i niczym, a za tobą nagle wychodzi taki duży jaguar. Głodny dodam. I ktoś stoi przed tobą i nie może nic powiedzieć, bo jak krzyknie, to jaguar skoczy. I robi takie dziwne ruchy rękami. Przypomina troszkę klauna, tylko że bez makijażu. Tak: . Rozumiesz? Co wtedy ze strachem?
[37:48] - Nic. Zdarza się.
[37:52] - Nie, o innym strachu mówimy. O jakimś takim zwierzęcym.
[37:57] - Właśnie.
[37:57] - Słuchajcie, wrzućmy wszystkie strachy.
[37:59] - Ja przypuszczam, że tematem audycji jest jakiś inny, taki bardziej egzystencjalny strach chyba.
[38:04] - To też. Ale słuchajcie, myślę, że to jest ze sobą połączone. Myślę, że to jest może troszkę taka iluzja współczesnego świata, że staramy się rozdzielić strach przed zwierzęciem, które widzi obiad, a nie nas. My to sobie tam możemy, ale zwierzę po prostu widzi obiad. A strachem nawet takim postegzystencjalnym. Wydaje mi się, że to ma wspólny korzeń, że to pochodzi z tego samego miejsca i nie jest to myśl, której się powinno bać. Strach jest częścią. Może nie tyle strach, ile jest pewien rodzaj informacji. My to nazywamy strachem.
[38:47] - Poczekaj, właśnie. Strach i lęk. Czy nie są to jakieś takie subtelnie różne pojęcia?
[38:55] - Właściwie można to tak nazwać, że strach i lęk.
[39:01] - Z grubsza to jest to samo chyba.
[39:04] - Strach byłby tym bardziej takim zwierzęcym, a lęk takim czymś właśnie-
[39:08] - Wszystko tak.
[39:10] - Z grubsza tak.
[39:14] - Słuchajcie, mam tu kolejnego. Wita nas też Szwedzie. Ja tu będę troszkę próbował was strzyc i wyrzucać po kolei. Tu nie ma kanapy, nie ma siedzenia.
[39:26] - Bądź jak Pospieszalski normalnie.
[39:28] - Witam serdecznie. Chciałem się dołączyć do imprezy. Ja mam taką uwagę, bo jest coś takiego, że człowiek jest takim zwierzątkiem i jak nie będzie miał ciepła i jedzonka, to on umrze. Więc jest taki strach, że człowiek wyjdzie sobie na zewnątrz z tego domu i zaraz go tutaj wszystko pochłonie i w ogóle za niedługo umrzemy. Ale przepracowanie tego strachu i akceptacja tego, że jesteśmy śmiertelni. I właśnie też to, co mówicie, że jesteśmy częścią tego świata. Jak się rozpadniemy na kawałeczki, to też będziemy w tym świecie i jakoś tak przerobienie tego w sobie jest takim fajnym sposobem na pozbycie się strachu, a takiej akceptacji dość nieuczestniczącej, a obserwującej. To jest fajny motyw takiej wyższej świadomości i ruchomia w sobie.
[40:20] - Słuchaj, jak to przerobiłeś sobie, człowieku?
[40:22] - Wiesz co? Szałwia jeszcze.
[40:25] - Rozumiem. Rośliny.
[40:28] - Od tamtego momentu zupełnie inaczej patrzę na to, co mnie otacza. I polecam wszystkim.
[40:34] - Tak, bo takie akcje to jest zmierzenie się chyba z takim największym strachem. Strachem przed śmiercią.
[40:44] - Ulala.
[40:45] - Zabawy z roślinami, myślę. Jest to gruba kategoria, jest to skok w nieznane.
[40:53] - Dlatego, że jest potrzeba wyrzucania, to ja się wyrzucam. Bam!
[40:59] - Okej.
[41:00] - Tylko przed śmiercią, której raczej nie ma.
[41:03] - Ale tak ciekawie mówił i uciekł.
[41:06] - Właśnie. On to nigdy nie wie. On to jak prezydent po prostu. Nie, kto mówił w Polsce, że nie widział kiedy skończyć i kiedy zacząć?
[41:13] - Poszedł w rośliny. Na pewno.
[41:15] - Na pewno. Pognał w łąkę.
[41:17] - Wyskoczył jak Filip z konopi.
[41:20] - Dokładnie.
[41:22] - Prawie tak. Poskakiwał, tam se siedział.
[41:27] - Słuchajcie, właśnie, bo Ancy Szwed po prostu poruszył kwestię, o którą ja właściwie zmierzam dzisiaj tu. Książę Edward mnie pewnie już tam wyręcza i bardzo dobrze. Że chodzi o śmierć, o granicę ostateczną. Mi się zawsze podobało w „Star Treku”. Troszkę jestem może nie tyle generacją ile „Star Treka”, ile: ostateczna granica kosmosu, ostateczna granica Poznania. Przekroczyliśmy właśnie granicę Poznania, jak mówi każdy wyjeżdżający do tego pięknego miasta. Tak że pozdrawiam wszystkich mieszkańców Poznania. Przekraczamy granicę Poznania.
[41:56] - Tyle że to jest śmierć pozorna.
[42:00] - Nazywamy to śmiercią.
[42:02] - Śmierć ciała. To nie ma nic wspólnego z tym, czym jesteśmy.
[42:08] - Nie ma chyba za bardzo. Ale słuchaj, jest z tym związany pewien lęk i jest to właśnie lęk i strach. Stąd się wywodzi. Ja tu zacytuję kolejną taką postać, która powiedziała bardzo ciekawą rzecz i zdaje się to był chyba, o ile się nie pomylę, Terence McKenna, który kiedyś powiedział, że największym problemem ludzkości jest to, że boi się tego, że jest więcej niż mniej. I to jest ten strach, że po prostu jest więcej niż mniej.
[42:35] - Ale wiesz co? Właśnie tutaj się z tym nie zgodzę. Co masz na myśli? Co miał McKenna i co ty masz na myśli, że jest więcej czegoś?
[42:43] - Że cały świat jest wypełniony wszystkim dookoła, że tu jest tyle rzeczy dookoła, że zawsze są jakieś byty, które się gapią na ciebie. Ty po prostu nie jesteś nawet tego świadomy. Ale zawsze jest coś. Wszystko żyje dookoła, wszystko jest żywe. Tak troszeczkę w taki sposób bym to określił. I właśnie z tego powodu.
[43:01] - Tak, ja bym się zgodził z tym.
[43:03] - I właśnie więc włam-
[43:04] - My sobie tak wyobrażamy bardzo, każdy ma taką bardzo zgrubszoną wersję wszechświata w głowie.
[43:13] - Bo normalnie tam na co dzień widzimy powietrze, które jest dla nas entropią od przedmiotu do przedmiotu, bym powiedział. Właśnie chciałem, bo słuchajcie, tu mamy heretyczkę i jakby no nie wiem co.
[43:29] - Heretyczka na kawie.
[43:31] - To ja poproszę o imię może.
[43:32] - Heretyczkę z papierami mamy.
[43:34] - Dokładnie. Słuchajcie, ja poproszę o refleksję, bo jak nie ma refleksji, to ja wyrzucam. Po prostu wyrzucam. Nie ma mi tu siedzenia na kanapie.
[43:43] - Nie, nie, nie. No nie ośmielaj.
[43:48] - Ja próbuję zebrać, wiesz, odwagę. Próbuję pomóc zebrać odwagę. Przebić tą, wiesz, przebić tą szklaną ścianę.
[43:55] - Zebrać odwagę.
[43:57] - Wiadomo, że kobiecie ciężko się przebić w tym patriarchalnym świecie, ale prosimy śmiało.
[44:04] - Dokładnie. I nic. No ja nie wiem, co robić. Nie wiem, co robić. Dobra, to ja po prostu wyrzucam, proszę pani. I proszę, proszę dzwonić po prostu później. Śmiało. I proszę mi nie milczeć następnym razem.
[44:28] - Okej.
[44:28] - Trema, jakaś trema. Musiała zjeść heretyczkę. Trema po prostu.
[44:32] - Dokładnie. To ja rozłączam, żeby mi tu nie było tłoku, nie przerywało Skype'a. Muszę pamiętać o takich technicznych rzeczach, także nie mogę mieć wszystkich naraz, chociaż bardzo bym chciał. Także słuchajcie, bądźcie na suchu, ja was rozłączam. Okej. Witam NTNS. Witam ponownie.
[44:45] - Pozdrawiam. Słuchaj, ja tak à propos tej kwestii formalnej, co mówisz, że heretyczka. Być może trzeba byłoby ją jakoś w jakiś inny sposób zachęcić, żeby coś powiedziała, bo dziewczyna jest nieśmiała. Może tak zdominowana przez tego pana, co tak tu-
[45:05] - Wrzeszczy do mikrofonu. Jasne.
[45:06] - Tak, ale tu jest, że tak powiem, plus dla tego pana, bo tu moja druga połowa też się nie odzywa, ale mówi, że pozytywnie, bo słuchamy twojej audycji tam już nie od dzisiaj słuchamy pewnie od końca świata, może jeden dzień wcześniej, tak? Taka nowa.
[45:24] - Świecka tradycja.
[45:25] - Tak, świecka tradycja. Jedziemy złowić, wiesz? Nie? Bo dzisiaj tak żeśmy oglądali jakieś tam takie stare, że tak powiem, barei też tak wiesz. No trzeba sobie przypomnieć, jak było kiedyś, jak jest teraz. Ale powiem tobie à propos tego, co zadałeś pytanie do tego strachu, to myślę, wiesz, ten strach się rodzi w momencie, gdy ktoś zaczyna być świadomy. Wiesz, faktycznie dzieci nie mają strachu, bo zauważyłeś pewnie, jak mówiłeś o tym, że kto-
[45:54] - Dokładnie. Przerwali mi.
[45:56] - No.
[45:59] - Dobra, dobra, żartowałem.
[46:01] - No ja też jestem akurat tym człowiekiem, który miał tą możliwość wychowania dzieci. No dzieci niestety już są takie, że-
[46:08] - Już niestety dorosły.
[46:09] - Jakby mnie ten pierworodny palnął to pewnie bym leciał tak długo, że musiałbym ze sobą śniadanie zabrać, nie?
[46:18] - Takie urosły.
[46:19] - Takie urosły. No takie urosły. Ale wiesz co? Ja pamiętam te momenty właśnie gdzie, no to jest taka mała istota, nie? Wiesz, takie malutkie tam. Moja córka była tak jak moje przedramię i tak wiesz, no człowiek jest, no z wiekiem człowiek dziadzieje, tak ci powiem. W sensie takim, że no wiesz, wspomina tam jakieś tam rzeczy, ale ja jestem takim, wiesz, no taką przekorą, kurczę, bo pomimo swojego wieku to ja kocham te nowinki. I tak wiesz, jak się pojawia coś nowego, to ja kurde, jestem taki, wiesz.
[46:55] - No dobra, dobra, ale co z tym lękiem? Bo my tutaj-
[46:57] - Właśnie. No i wiesz co? Ja myślę, że ten lęk w tej chwili się, on chyba tak potęgowo idzie w górę w momencie jak zobacz, odpalasz jakikolwiek, nawet te portale, które są jakieś tam alternatywne niby, a tam widzisz, tam jest tylko tak: czytasz informację NSA, bla bla bla, tu cię szpiegują, tu za chwilę będziemy mieli komunistów, czyli Chińczyków na Księżycu. Tu wiesz, tak jak ostatnio było w Londynie, że Chińczycy wykupują wszystko. Tu wiesz.
[47:32] - Tak, tak.
[47:33] - Rozumiesz, o co chodzi?
[47:34] - Fabryka strachu.
[47:35] - Dokładnie. Fabryka strachu chyba sobie zmieni nicka właśnie na czacie. Ale powiem tobie tak. Chyba faktycznie trzeba odejść. Wiesz, byłem dwa dni temu, poszedłem, to niedaleko. Mam taki mały parczek i słuchaj, tam żyją papugi w Londynie.
[47:52] - Słuchajcie, bo w Londynie żyją papugi. To jest jakby ktoś nie wiedział to jest normalne w tym mieście.
[47:55] - Tak, widziałem osobiście, tak.
[47:57] - Pomarańczowe, żółte, różne kolory. Naprawdę w Londynie mieszkają papugi w parkach.
[48:02] - I wiesz, poszliśmy. Widzieliśmy tylko zielone. Widzieliśmy zielone co prawda. Natomiast one żyją tutaj, są cały czas. I ja zauważyłem nawet jak zacząłem oglądać, gdzie one tam uciekają. One uciekają właśnie w takie miejsca, gdzie jest więcej liści. Wiesz, jak jest jesień, liście opadają, natomiast są takie rośliny, bo tu rośliny są z całego świata. No i te zwierzęta po prostu mykają. No i ja powiem tobie tak, że tu jest miliony ludzi. Byłem wczoraj w centrum i tak ci ludzie mnie mijali.
I powiem tobie, że taka ta energia była dla mnie. Wolę oglądać zwierzęta. Muszę ci powiedzieć, nie wiem. Znasz pewnie to pojęcie, że nie ma momentu, gdziekolwiek jesteś na ulicy w Londynie, o jakiejkolwiek porze trzecia, czwarta, piąta w nocy zawsze ktoś na ciebie patrzy. I to tak właśnie dlatego tak zawsze są oczy jakieś, nie? A poza tym te elektroniczne naokoło to już jest wiesz, nie? To już jest po prostu przegięcie. No i myślę, że chyba może byłoby Dobrze, żeby gdzieś tam może w ocean zanurzyć się, ale słyszałem też ostatnio, że już NSA i Amerykanie chcą zrobić takie jaja, że będą podwodne drony.
[49:14] - Tak, ale to też taka psychoza jest troszeczkę.
[49:17] - Jest psychoza, ale powiem tak: poszedłem dwa dni temu i zobaczyłem, jak z uwielbieniem fotografowałem sobie wiewiórkę. Kurczę.
[49:28] - Wdzięczne, leniwe po prostu zapominamy o zwierzątkach.
[49:33] - Zobacz, ona je jak człowiek.
[49:36] - Wiewiórki są generalnie nieźle zorganizowane. Powiem lepszy numer: wiewiórki są tak zorganizowane, że jakiś naukowiec stwierdził, że one mają bardzo duże problemy z pamięcią . I jak robią sobie zapasy-
[49:49] - To jest prawda.
[49:50] - Jak robią zapasy to-
[49:52] - Zawsze coś zgubi.
[49:52] - To zakopują około 15, 20, 30 norek w różnych drzewach, licząc na to, że i tak nie będą pamiętały, przez przypadek wpadną na jedną ze swoich przygotowanych norek.
[50:07] - A teraz wjadę w twój temat, bo ostatnio mówiłeś w ostatniej dokładce na temat CIA i tej kasy schowanej i tak dalej. Obejrzałem, jak to się nazywało? „2 Guns” czy coś takiego. Taka hollywoodzka produkcja. Tam było dokładnie pokazane, jak ta kasa jest chowana przez CIA i oni twierdzili, że 7% tylko biorą od mafii, Meksyk i tak dalej. Rozumiesz, o co chodzi, nie?
[50:36] - Rozumiem. Ale zostawmy to, bo to dokładkowe tematy. Nie plańmy.
[50:42] - Dzisiaj jest ostatni dzień, możemy powiedzieć o wszystkim. Także pozwól tym twoim całym-
[50:47] - To jest pierwszy. Może nie ostatni. To jest początek roku.
[50:52] - Myślę, że do 6:00 chyba nie. Myślę, że powinien iść do 12:00, do południa.
[50:57] - Tak, jasne. I kolejne trzy dni jeszcze. Ja poproszę parę kilogramów amfetaminy i będę jak niemieccy żołnierze pod Stalingradem w czołgach. Przez tydzień będę siedział bez snu.
[51:10] - Ale to wiesz, co blisko masz.
[51:13] - Dokładnie. Samolotem. Tak, dokładnie. Bardzo blisko.
[51:18] - A słyszałem, że ostatnio Amerykanie wychodzą z Afganistanu, to pewnie będą jakieś ślepe przerzuty tutaj.
[51:25] - Tak, dokładnie. Może coś się pojawi na rynku, także spoko.
[51:28] - Ja się wyłączam i pozdrawiam.
[51:31] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam nawzajem. To była najmniejsza telewizja na świecie NTNS.info. Zapraszam wszystkich serdecznie, jak chcecie się odwiedzić. Ja przypominam, że słuchacie „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali, która jest retransmitowana w Radiu Paranormalium. Ja oczywiście jestem na czacie Radia Na Fali, radionafali.com zakładka czat. I przypominam, żebyście wspierali i sponsorowali audycję. A ja chciałem podziękować wszystkim sponsorom, którzy wspierali tą audycję przez ostatni rok. Peace and love, moi drodzy. I wracamy do tematu, którym jest miłość i strach, bo to dwie główne rzeczy.
Jedno dyktuje drugie. Szczęście i strach. Szczęście jest miłością w sumie. Ja chciałem o tych dzieciach troszeczkę, bo tam NTNS zaczął i wspomnieliśmy na początku, że małe dzieci jak się rodzą, są zawsze szczęśliwe i nie ma z tym problemu. Dziecko jest nieszczęśliwe, jak czegoś brakuje albo coś go boli. Jak później dorastamy, to się uczymy być nieszczęśliwi zawodowo. Taki zawód mamy, sobie wybieramy.
[52:29] - Tak jak włoscy piłkarze.
[52:31] - Mówisz?
[52:34] - No trochę tak.
[52:35] - No w sumie tak. Ale słuchajcie, bo chciałem-
[52:40] - Ajajaj, jak mnie kopnął w kostkę.
[52:44] - Aj. Dokładnie takie zwijanie się troszkę. Ja z tej piłki trochę wybiegłem, mało oglądam teraz takich rzeczy, ale chciałem wrócić do kwestii śmierci, bo to jest istotna rzecz i myślę, że nigdy od tego nie uciekniemy, że to jest granica ostateczna odczuwania świata przez sensory fizyczne i że tego się będziemy pozbywali, jak będziemy przechodzili przez tą granicę, tego odczuwania świata przez te zewnętrzne sensory zwane rękami, nogami, oczami i wszystkim tym. No i co? No i zostaje nam kwestia tego lęku dziwnego, który gdzieś tam się czai i wszyscy się zastanawiają. Taka fabryka strachu dookoła. I nikt nie chce za bardzo poruszyć tematu, że to jest lęk przed tym, że jest za dużo. Przynajmniej taka jest moja opinia. Tu się zgadzam absolutnie z Terencem McKenna, że tego jest dookoła tyle, że jakby gazety zaczęły o tym pisać, to nie wiem, czy świat by zwariował, ale zrobiłoby się na pewno ciekawie. Chyba że on-
[53:51] - Wiesz co, chyba nie do końca tak jest. Mi się wydaje, że lęk jest, bo tu mówisz o śmierci, nie? Powiedzmy, że ludzie uważają siebie za ciało fizyczne. Czyli w momencie, gdy ciało się kończy, to kończy się życie.
[54:07] - Tutaj jesteśmy w połowie ciałem fizycznym. To nie jest taka kwestia, że to jest taki abstrakt. Tu jesteśmy fizycznością, także kończy się połowa z nas, tak czy siak, nie kończymy się cali, tylko kończy się interfejs.
[54:20] - Może jakiś aspekt.
[54:22] - Kończy się interfejs, w którym doświadczamy całego życia, interfejs, w którym odczuwamy, interfejs, w którym się uczymy organizować miłość, organizować wszystkie rzeczy dookoła.
[54:36] - Tak, ale jeżeli człowiek myśli, że jest tylko tym ciałem i tu się kończy, to jeżeli koniec nadchodzi, to jest totalny strach, że to już jest koniec. I to jest nieistotne, czy on-
[54:52] - Strach jest chyba właśnie zanim jest ten koniec. Jak już jest koniec, to nie ma się czego bać.
[54:59] - Mleko rozlane już.
[55:03] - Jazda!
[55:04] - Dokładnie.
[55:04] - Strach jest właśnie z tego chyba, że zanim się to wszystko stanie, przecież się boimy.
[55:11] - No pewnie. Racja.
[55:13] - Czyli frasujemy się na zaś, krótko mówiąc.
[55:16] - Dokładnie.
[55:18] - To jest jak kredyt. To jest intelektualna wersja brania kredytu na 30 lat.
[55:28] - Zgadza się.
[55:31] - Dobra analogia.
[55:33] - Znam takie koncepcje, że są takie historie mówiące o tym, że powinniśmy się tego wyzbyć, że nasza materia jest generalnie awaria, że powinniśmy wręcz doznać jakiegoś duchowego oświecenia, takiego ekstremalnego i zapomnieć o materii wręcz. To jest dla mnie troszkę szaleństwo i to się też nakłada trochę na taki strach z drugiej strony, bo to jest trochę tak: grupa przerażonych z lewej, grupa przerażonych z prawej i jak się spotkają, to co się dzieje? Panika, bo zna swój widok. Są jak te dwie postacie z kreskówki albo jak ta jedna postać z kreskówki, która nigdy nikogo nie kumała.
[56:15] - Tak poszedłem i sobie przemyślałem pewne rzeczy.
[56:17] - Dokładnie. To ja skończę, poczekajcie.
[56:19] - À propos lęku. I na przykład żeby sobie wyobrazić jakiś taki lęk.
[56:24] - Jak wyobrazić? To takie spotkanie takich dwóch grup. Jedna przerażona drugą. Jedna nie chce zauważyć materii.
[56:33] - Ustawka.
[56:34] - Ustawka.
[56:36] - Nie, zupełnie inaczej. Musisz sobie wyobrazić, że idziesz w publicznym miejscu i dopada cię sraczka. I teraz ten twój największy lęk to jest tej samej wartości, co jak puścić bąka. I teraz czy puścisz tego bąka, czy nie?
[56:51] - Jakie będą konsekwencje?
[56:52] - Tak.
[56:53] - Żamon.
[56:54] - Jeżeli przeskoczysz to już w głowie, to mówisz: „Nie, kurde, nie takie rzeczy mogę przeskoczyć”.
[57:00] - Mam płaszcz.
[57:00] - To był największy lęk.
[57:02] - Mam długi płaszcz. I know, man. Jest to taka opcja. Ale to prawda, bo to jest bardzo brutalne. Co się stanie, kiedy nawali fizyczność w takim aspekcie, że nagle się okaże, że nic nie kontrolujesz, nawet tak najbliżej siebie, bo to najbardziej straszne najbliżej.
[57:25] - Lęk się pojawi w momencie, jak o tym myślisz, bo jak przestajesz o tym myśleć, to musisz zacząć w ogóle się skupić na tym.
[57:31] - Dokładnie. Zobacz, w obecnej chwili nie ma lęku. Nie ma miejsca na lęk w obecnej chwili, a obecna chwila jest tylko wtedy, gdy nie ma myśli jakichkolwiek.
[57:41] - Ale ja myślę.
[57:44] - To jest twój problem, stary. To se myśl.
[57:46] - Ale jestem okej. Ja lubię te myśli. Wszystko jest nice. One po to są.
[57:50] - Ale ty nie myślisz, bo nie ma żadnego ja. Więc ty nie myślisz. Proste.
[57:57] - Jest taki koleś, który ma takie refleksje na bardzo podobny temat. Mieszka w Londynie. Nazywa się Tony.
[58:04] - Ale to nie tylko Tony, słuchaj.
[58:06] - Ja się z tym absolutnie nie zgadzam i to jest taki fejk. To jest takie fałszywe dla mnie. Absolutnie.
[58:13] - Nie, to nie jest fejk. Niestety to nie jest fejk.
[58:17] - Dla mnie to jest absolutnie fejk.
[58:19] - Okej, dla ciebie jest fejk. Ale słuchaj, to nie tylko Tony. Tam jest mnóstwo ludzi.
[58:25] - Być może. Ale o co mi chodzi z tą historią? Bo ja ciągle tak nawijam do tego, co zauważył Teren, że tego jest po prostu masa. I tak opowiem o doświadczeniu takim zwyczajnym, o doświadczeniu między innymi z Salvia divinorum, że to doświadczenie otwiera inną percepcję rzeczywistości. Nagle rezonans nasz znika i widzimy troszkę więcej. Nagle się okazuje, że tych bytów dookoła jest więcej, że każdy z bytów ma swoją własną świadomość, wszystko generalnie działa i wszystko jest okej i że wszystko sobie myśli ze sobą. To nie jest tak, że to jest wyprane z jakiejkolwiek myśli. Balans moim zdaniem jest oszustwem, iluzją. To jest brak zrozumienia idei, w jakiej funkcjonuje rzeczywistość.
[59:09] - Ale słuchaj, ty mówisz o jakichś bytach, co mają osobowość i tak dalej. To jest iluzja.
[59:13] - Ale ja też mam osobowość. Nawet jak tu zniknie ta część osobowości, która jest związana, częściowo determinowana przez moją fizyczność w tym ciele, to ja dalej tam, gdzie polecę, będę miał tą swoją osobowość, tego swojego tym, kim jestem nadal.
[59:25] - Ale co do tego mają koniki pony tak w ogóle?
[59:28] - Przepraszam.
[59:29] - Witam anty-Szwedzie pony.
[59:31] - Ja akurat jestem przeciwnikiem tej teorii, że gdzieś tam polecimy i jesteśmy oddzieleni. Moim zdaniem jesteśmy bardzo w tym świecie i jesteśmy jego zwolennikiem, ale nie o tym chciałem powiedzieć, bo gadałem sobie teraz z siostrą i dałem taki komentarz na jej Facebooku i on świadczył o tym, że się nie znam na technologii i w ogóle błąd w rozumowaniu wielki. I tak sobie pomyślałem, że mam to gdzieś, bo ja już tyle błędnych komentarzy i tyle razy się ośmieszałem, że jeden raz więcej nie zaszkodzi. Więc tutaj ten strach znika. I pomyślałem, że takie sięgnięcie jakiegoś takiego dna, jakieś pogodzenie się w ogóle z wadami to fajnie robi na pozbycie się strachu. I tak samo też z rzeczami materialnymi, że jak człowiek się od tego jakoś tak odizoluje, pomyśli, że to jest mało ważne, że może być goły i wesoły, a może to mieć, a może nie mieć i tak. To jest dobra recepta na strach, myślę.
[01:00:34] - Zdecydowanie. Po prostu nieprzywiązywanie się do przedmiotów.
[01:00:40] - Też właśnie to wcześniej, co mówiłem o ocenie innych. Pogodzić się z tym, że jest się, jakim się jest. Nie wiem, czy pamiętacie wczoraj jak pozdrowiłem haraczanów, to oni tam zapowiedzieli mi nalot i w ogóle stalkowanie i sobie pomyślałem: kurde, jak na przykład mnie coś znajdą, to ciekawe co będzie. Ale potem się skapnąłem, że nie mogą mi nic znaleźć, bo ja prowadzę swój Facebook w taki sposób, że jest tam tyle różnych porąbanych rzeczy.
[01:01:08] - I know, man. Czy jakieś prywatne opowieści, których do końca nie kumam, które są już tak branżowe, że już tu po prostu nikt nic nie rozumie poza tobą, anty-Szwedzie. Taka jest prawda. Przepraszam bardzo.
[01:01:21] - Co z tymi konikami pony? Co mają do tego wszystkiego koniki pony? Bo to jest kluczowe pytanie.
[01:01:26] - Dokładnie. Może wróćmy do głównego tematu, bo rozbijamy włoski.
[01:01:33] - Ja się zrzucę w ogóle sam, samoczynnie się zrzucę. Zrobiło się tak, że nie wiadomo, o czym jest audycja i czy ona jest, czy nie ma jej.
[01:01:42] - A głównym tematem teraz są kucyki pony? Bo jakoś przegapiłem. Nie wiem.
[01:01:46] - Właśnie.
[01:01:47] - Skąd ten pomysł?
[01:01:49] - Koniki polne, no.
[01:01:50] - Słuchajcie, wracamy do tematu.
[01:01:53] - Był strzał ja później.
[01:01:55] - Był strzał ja później. Książę Edward. Teraz jest nas już mniej. Także przypominam, że tematem jest rozmowa o szczęściu i o lęku. O tych dwóch ciekawych rajach cywilizacyjnych.
[01:02:08] - Myślisz, Mapecie, że brak lęku to już jest szczęście? Ja wiem, że jest się w stanie osiągnąć taki wewnętrzny spokój, ale też potrzebne jest jakieś spełnienie i jednocześnie, jeżeli masz w sobie jakiś spokój, to kiedy człowiek jest spełniony albo kiedy jest mu niedobrze, to wtedy to wszystko traktuje z takim dystansem i nie wiem, czy to nie przeszkadza w takim pełnym spełnieniu. Nie wiem, jak myślicie?
[01:02:37] - Jak myślisz, to się coś tam pojawia. Jak nie myślisz, to jaki będziesz miał stosunek do koników pony? Czy to będzie strach, zachwyt, czy cokolwiek? Musisz o tym pomyśleć, żeby to powstało. Jak nie, to dla ciebie to jest i tak nieważna informacja.
[01:02:50] - Ale patrz, jeżeli mam taką obojętność oświeconą, nie?
[01:02:55] - Ale to nie jest obojętność. Ty wszystko widzisz dokładnie, jak jest.
[01:02:58] - Dobra, jeżeli widzę, jak jest. Moim zdaniem to polega na pewnym rodzaju obojętności, że jeżeli pragniesz A i dostajesz tą rzecz A, to wtedy jesteś zadowolony, a jak pragniesz A, a dostajesz B, to jesteś niezadowolony. A jeżeli wyrobisz sobie taki mechanizm, że widzisz te rzeczy, jak ty działasz, jak działają twoje pragnienia, to stajesz się zdystansowany wobec tego. I czy w takim razie-
[01:03:26] - Nie, nie możesz zostać zdystansowany. Przecież dzieje się tylko, co może się stać. Nic więcej się nie zdarzy w tym momencie, co może się stać.
[01:03:33] - Wiem, ale czy świadomość tego nie sprawia, że akceptujesz to, co się dzieje, a jednocześnie mniej jesteś w to życie zaangażowany? Mniej tą walkę-
[01:03:43] - Trzeba pomyśleć o świadomości, żeby ona się pojawiła. Jak o niej nie myślisz, to ona po prostu jest.
[01:03:52] - Cisza.
[01:03:55] - Słuchajcie, ja się zgadzam z tą ideą, że można sobie po prostu wymyślać myśli. Bo to jest naturalne. Po to jest ta cała maszyna, którą mamy tu i teraz, żeby tą myśl skonstruować, żeby w ogóle korzystać z tego, że to w ogóle funkcjonuje i działa.
[01:04:13] - A nie myślisz, że ona sama przychodzi do ciebie i ty ją tylko odbierasz, a nie kreujesz?
[01:04:18] - Ty jej nie kreujesz. Absolutnie. Nie ma takiej opcji. Możesz sobie nawet to sprawdzić.
[01:04:24] - Jak mówicie, że jeśli człowiek jest odbiornikiem jak antena, to skąd pomysł, żeby kreować myśl? Można tylko ją przyjąć. Ja to sam u siebie widzę, jak czasem mam wenę tak zwaną i czasem mi różne rzeczy przychodzą i mam taki okres, że jestem bardziej twórczy, a potem nagle przełączam się na zupełnie inne sygnały i już mi to do głowy nie przychodzi. Więc to jest dość ciekawe.
[01:04:49] - Powiem tak: myśli przychodzą i odchodzą. To jest po pierwsze. Po drugie można sobie to zobaczyć w pewien sposób. Czy na przykład za pięć minut będziesz wiedział, o czym będziesz myślał? I czy jest jakiś moment, w którym decydujesz o rodzaju myśli? Czy jest ten moment, czy to już jest-
[01:05:10] - Nie, ale jestem w stanie przewidzieć, że wtłoczenie się w pewne warunki, na przykład pójście do jakiegoś miejsca, wywoła we mnie pewne myśli. Zazwyczaj tak się dzieje, że jak na przykład-
[01:05:23] - Te myśli przyjdą do ciebie, ale ty ich nie kreujesz. Absolutnie.
[01:05:27] - Tak, Wanowe, ale ja troszkę przytnę tą dyskusję, bo dla mnie to jest, nie chcę nikogo obrazić, ale troszkę jałowa dywagacja. Ekstremalnie jałowa. I powiem, o co chodzi. Dlaczego jałowe i dlaczego bez sensu. To jest jedna, według mnie oczywiście, z największych pułapek, w którą wpada dosyć sporo ludzi. Wymyślając sobie taką pozę dystansu do rzeczywistości, pozę nieprzejmowania się wszystkim. Szukania balansu. Pozę nieustannego balansu. Nie ma czegoś takiego jak balans. Jest tylko ruch w naturze.
Tak natura funkcjonuje. Po prostu wszystko jest w ruchu. Nie ma czegoś jak balans, że 50 na 50. Moment, kiedy jest 50 na 50, to jest moment, kiedy jesteś martwy. Nie ma takiej opcji normalnie.
[01:06:20] - To wszystko się tak przelewa. Mogę? To wszystko się tak przelewa. Ty mówisz, Mapecie, że płyniemy w jakimś kierunku. To czy nie może być takiego momentu w twoim umyśle, że te siły się przez chwilę zrównoważą? Jest cisza na morzu. To nie musi być martwe.
[01:06:38] - To znaczy, że jestem martwy. To znaczy, że akurat w tym momencie moje serce nie zabije. To każdy lekarz ci powie, każdy kardiochirurg. Ja często o tym pisałem, że jest moment doskonałego balansu w rytmie ludzkiego serca. To jest moment, kiedy masz zawał. Kiedy twoje serce idealnie bije. Poczekaj.
[01:06:55] - W trakcie medytacji, jak się uspokoisz.
[01:06:57] - Absolutnie nie jest równy. Sprawdź sobie EKG. Zobaczysz, że nie ma nic wspólnego z balansem. Moment, kiedy twoje serce ma idealny balans, kiedy od piku do drugiego piku równy dystans mierzony dosłownie co do milisekundy, to jest moment, kiedy lekarz patrzy na ciebie i mówi: „Stary, masz przed sobą minutę życia. Właśnie schodzisz na zawał”. Rozumiesz? I każdy ci to powie.
[01:07:20] - Pomyśl sobie, jak sobie przeskakujesz z rozmaitych kategorii.
[01:07:25] - Wiesz, dlaczego ludzie zostają pierdolcy na przykład w biurach? Bo pracują równo przez osiem godzin. Masz taki schedule, masz ten swój grafik. Człowiek nie jest skonstruowany do funkcjonowania w grafiku. To jest prosta, elementarna. Nie ma czegoś jak balans. Nie ma czegoś takiego, dlatego każdy ma inny rozmiar na przykład buta. Każdy masz dokładnie to samo, dlatego każdy ma inną porę, o której jego mózg jest aktywny. Rozumiesz?
[01:07:50] - Ale teraz nie odniosłeś się do tego, co ja powiedziałem, tylko wypowiedziałeś swoje schematy myślowe, które masz.
[01:07:57] - Posłuchaj, daję ci proste naukowe, medyczne dowody na to, że w naturze nie ma czegoś takiego jak balans. Rozumiesz? Potraktuj to jako dowód naukowy, a nie jako jakąś imaginację. To jest coś, co możesz sobie zmierzyć. Idź do lekarza, zmierz puls i szukaj sobie teraz w tym pulsie prawidłowości. Zobaczysz.
[01:08:21] - Co innego niż balans. Wyjście ponad coś. Postawienie się ponad pewnymi kategoriami w głowie i spojrzenie-
[01:08:30] - Daj mi skończyć moją myśl, dlaczego wydaje mi się, że to jest wszystko bullshitem i że to nie działa w ten sposób. Dlatego masz ciało, dlatego masz taki receptor, taki interfejs do odczuwania rzeczywistości właśnie po to, żeby nie być taką bezrefleksyjną, bezczuciową kukłą. Rozumiesz? Tudzież bytem, który wpadł na zasadzie: „Okej, dobra, jestem, popatrzę i znikam”. Rozumiesz? Nie po to jest ten cały set dookoła, nie po to jest ten cały setup, ta cała historia, żeby się od niej dystansować. Jeżeli się zaczniesz dystansować, to się niczego nie nauczysz. Rozumiesz? To jest trochę tak, jak chcesz się nauczyć czegoś o lesie, to się nie nauczysz, oglądając las z zewnątrz. Jak chcesz się nauczyć grać na fortepianie, to nie nauczysz się oglądając fortepian z zewnątrz.
Musisz usiąść i grać.
[01:09:22] - Człowiek, kiedy w lesie lecę ponad las w helikopterze, taki widok jesteś w stanie zobaczyć z zupełnie innej perspektywy.
[01:09:30] - Ale co ci z tego? To jest perspektywa, skoro nie odczujesz, nie dotkniesz drzewa. Nie odczujesz tego lasu.
[01:09:37] - Jesteś w stanie się nauczyć, jak ten las się rozwija na przestrzeni-
[01:09:42] - Ale co z tego? Co z tego, że się nauczyłeś, skoro dalej tego nie wiesz, skoro dalej tego nie rozumiesz? Masz informację, ale nie odczuwasz.
[01:09:49] - Proszę o łyżeczkę, bo nie chcę was stracić, a chciałbym zapalić.
[01:09:52] - To ja cię rozłączam. Idź palić się, nie będzie żadnego takiego przełączania.
[01:09:59] - Ale patrz, jeżeli jesteś zaangażowany w coś-
[01:10:01] - Ja włączam pana
[01:10:01] - ... to nie jesteś w stanie spojrzeć na to obiektywnie.
[01:10:07] - Słuchaj, ja właśnie chciałem się zastanowić, skąd się bierze trefny pomysł na obiektywizm. Ja to cały czas powtarzam, że tą głupotę wymyślił facet, który twierdził, że Ziemia jest płaska. Tylko historycy nie powtarzają, że to jest dokładnie ten sam koleś, który dokładnie w tym samym traktacie napisał, że Ziemia jest płaska i dlatego wszystko jest obiektywne. I to właśnie w tym jednym traktacie jest opisane. Dlatego wszystko jest obiektywne, bo jest płaskie, bo się dzieje na jednej płaszczyźnie. To jest bullshit. Rozumiesz? Ktoś zapomniał ci dopisać drugiego zdania i wszyscy dorastaliśmy w tej sytuacji, że nie było tego drugiego zdania. Wszyscy wzięliśmy za pewnik jakąś ekstremalną bzdurę. Nie ma czegoś takiego.
Dlatego ci podałem przykłady z natury, że nie ma czegoś takiego w naturze. Jeżeli pójdziesz, weźmiesz sobie centymetr, linijkę, cyrkiel, zegarek, cokolwiek do mierzenia i zaczniesz mierzyć naturę, to nigdzie tego nie znajdziesz. To jest fenomen.
[01:10:58] - W którejś z naszych poprzednich dyskusji wynikła taka podstawowa różnica w naszych postawach, że ty jesteś bardziej za takim odczuwaniem świata, a ja za tym, żeby go poznać i skategoryzować. Myślę, że się nie porozumiemy na tej płaszczyźnie, bo jednak ja cenię swój sposób poznawania i ty cenisz swój.
[01:11:21] - Ja po prostu nie wierzę w obiektywizm. W jaki sposób jesteś obiektywny? Nigdy nie będziesz obiektywny, bo nie będziesz nim mną.
[01:11:27] - Przez cały czas się mocowałeś ze słowem.
[01:11:31] - To jest znaczenie tego słowa, że nigdy nie będziesz obiektywnym człowiekiem, ponieważ nigdy nie będziesz oczami innych ludzi.
[01:11:36] - Tak, wiem, że nie będzie obiektywny człowiek, ale chodzi mi o analityczne, szersze spojrzenie na pewne zjawiska.
[01:11:47] - Ale czego się boisz? Skąd ten strach przed emocjami? Skąd ten strach przed empatią? Dlaczego to kategoryzowanie? Skąd się to właśnie bierze? Myślałeś nad tym?
[01:12:00] - Niech one sobie będą, ale na wszystko jest czas. Jeżeli chcesz się nad czymś zastanowić, to wtedy dobrze nie mieć tych emocji w sobie, a po prostu usiąść i wtedy coś analizować. Bo na przykład jeżeli chcę swoje poprzednie zachowanie przeanalizować, to dobrze nie być w trakcie emocji mi wtedy towarzyszących. Dobrze mieć ich ślad w sobie, żeby je poznać, ale żeby one mną nie targały.
[01:12:36] - Ja myślę, że strach się bierze stąd, że swoim własnym emocjom nie dowierzamy. Stąd się właśnie bierze, że próbujemy kategoryzować, próbujemy wymyślać system, próbujemy to opakować, próbujemy to okiełznać, zamiast zwyczajnie zaufać. To jest problem związany moim zdaniem też taki globalny, bo to jest, jak się przyjrzysz, problem ze współczesną ekonomią. Tak naprawdę zaoraliśmy zaufanie do siebie nawzajem i dlatego to wszystko zdechło. To na tym się to opiera i każdy system, każda próba budowania dodatkowego interfejsu. Ja na przykład nie czuję się w potrzebie posiadania interfejsu. Sam jestem interfejsem, także interfejs do interfejsu wydaje się kompletną abstrakcją. To już jest patologia. To jest trochę jak próba robienia jeszcze lepszego masła z masła. Próba robienia bardziej maślanego masła z maślanego masła.
Nie da się już więcej, nie wyciśniesz już więcej. To już jest iluzja.
[01:13:29] - Rozumiem to tak, że z tą ekonomią chodzi ci o to, że gdybyśmy sobie zaufali, siedli i zrobili tak, jak trzeba, to nie potrzebowaliby tych różnych instrumentów, które nas tam niewolą.
[01:13:39] - Dokładnie tak, zwyczajnie po prostu. Otóż to. Zwyczajnie.
[01:13:42] - Sam mówisz o tych wszystkich zerach na kontach i to też się opiera w dużej mierze na zaufaniu ludzi do tego systemu, który w gruncie rzeczy jest przeżarty jakimś tam kłamstwem. To jest jakieś zaufanie.
[01:13:56] - Ale chodzi o kwestie zaufania. Jeżeli budujesz system interfejs do interfejsu, to znaczy, że nie masz zaufania do swoich emocji, że coś jest nie tak. Taka jest moja opinia. Ja ze swoimi emocjami, jeżeli mam brak zaufania, to zaczynam próbować być nie człowiekiem, tylko robotem, czyli operować według jakiegoś systemu operacyjnego zamiast moich emocji, odczuć, tudzież intuicji, mojego ducha. To znaczy, że awaria, że do lekarza muszę iść. Witam tu rewolucjonistę.
[01:14:38] - To chyba najfajniej pasuje do życia uczuciowego Damascońskiego. Jeżeli podążasz za swoimi uczuciami. Tylko co byś powiedział w sytuacji, kiedy twoje emocje ci mówią dwie przeciwstawne rzeczy? To co, jesteś jakoś niewyregulowany czy wadliwy?
[01:14:54] - Myślę, że niewyregulowany.
[01:14:57] - I co? Przepracować.
[01:14:59] - Przepracować, dokładnie.
[01:15:00] - Najlepiej na psychodelikach.
[01:15:04] - Ja polecam na substancjach psychoaktywnych. Tak.
[01:15:07] - Słuchaj, kojarzysz LSD i ALL? Takie lizergamidy podobne do LSD.
[01:15:14] - Kojarzę, ale nie używałem nigdy.
[01:15:16] - Miałem strasznego bad tripa i takie poczucie, że ktoś mnie resetuje. Takie wyładowania w głowie, takie ostre. Ale powiem ci, że pod względem życia bardzo było to takie... Ja zawsze bad tripy są mocno wartościowe pod względem przemyślenia sobie różnych swoich w życiu spraw.
[01:15:38] - Ja ich w ogóle nie nazywam nawet bad tripami. To jest taki gruntowny obraz rzeczywistości. Czasami mało ciekawy, bo to, co nas spotyka dzisiaj, jest dokładnie tym, co zrobiliśmy wczoraj, jak mówi stare powiedzonko i tu się wszystko zawsze zgadza.
[01:15:52] - A nie sądzisz, że im człowiek ma więcej problemów, to tym silniejsze powinien te używki stosować? Bo na przykład być może ci ludzie, którzy siedzą te osiem godzin i piją tylko ten alkohol, to może oni mają na tyle poukładane w głowie, że są w stanie to jakoś znieść. Nie wiem.
[01:16:11] - Nie widzę tego dookoła.
[01:16:17] - Ja znam ze środowiska psychodelików. Dość skomplikowane ma życie osobiste.
[01:16:27] - Ja myślę, że mieszamy dwie rzeczy. Mieszamy kwestię prohibicji i tego, że część ludzi, która ma dostęp do substancji nielegalnych jest trochę na bakier z kilkoma sprawami, bo dealują w świecie w połowie nielegalnym. To nie jest argument do niczego.
[01:16:44] - Jest też to przekonanie tak zwanych ludzi normalnych, które jest im wpojone, że to jest coś złego.
[01:16:53] - Ale to powtarzamy taki stereotyp. Mielimy stereotyp debila. Zostawmy to. Rzecz jest dosyć prosta. Jeżeli korzystasz z substancji nielegalnych, które są nielegalnie na rynku, doświadczasz pewnego rodzaju stygmy cywilizacyjnej. To jest pierwsza rzecz. A druga rzecz, dealujesz w pewnym stresie zawsze. I normalna sytuacja jest taka, że dookoła takich stresogennych sytuacji zawsze będzie więcej ludzi, którzy mają na przykład jakieś traumy z dzieciństwa i będą je sobie odnawiali, bo jest to taka wygodna sytuacja, tak jak na przykład laska, która sobie lubi znaleźć faceta, który ją będzie bił. Ponieważ ma taką traumę z dzieciństwa i ciągle mieli w tej samej sytuacji, nie potrafi wyskoczyć. To nie ma nic wspólnego z substancjami.
Absolutnie. To jest po prostu życie. Wiem, proszę ja kolegi. Właśnie.
[01:17:51] - Cisza. Rewolu, rewolu. Zostałeś wywołany do mikrofonu.
[01:18:01] - Dobra panowie, ja rozłączam w takim razie i robię lekką przerwę na muzyczkę.
[01:18:05] - Dobra, to ja też znikam. Cześć.
[01:18:07] - Dziękuję bardzo. Ja robię lekką przerwę na muzyczkę, się wszyscy rozgadali i temat ucieka. Ja tu przypominam, że chodzi zdecydowanie o tą niesamowitą korelację pomiędzy emocjami, które nazywamy strachem oraz radością. Wygląda na to i wszystkie badania naukowe na to wskazują i to takie bardzo serio. Chociażby badanie skanów ludzkiego mózgu, badania ludzi, którzy cierpieli na coś takiego jak zespół stresu pourazowego i wszystkie historie z tym związane, które pokazują, że stres pourazowy to jest bardzo kiepskie samopoczucie po przeżyciu bardzo kiepskiej historii w życiu. Takiej, która zostaje w głowie i kiedy człowiek zamyka oczy, to ma tą sytuację przed oczami. To naprawdę nie jest komfortowe i się boi ciągle. I ciągle ten lęk powoduje jakieś zamieszanie w głowie, wydzielanie pewnej specyficznej chemii, która jest bardzo podobna do amfetaminy, jest bardzo uzależniająca. Strach jest uzależniający, jak na ironię i to dosyć mocno. To się nazywa endorfiny te substancje.
I można trochę ześwirować. Dlatego ludzie mają taką historię, że lubią odnawiać tą relację ze strachem. Dlatego lubimy się bać. Dlatego lubimy czasami chodzić na horrory do kina i wszystkie tego typu historie. To jest dokładnie, stąd się bierze. To jest po prostu drag. Używka jak heroina, jak alkohol. Bardzo uzależniająca. Endorfiny uzależniają najszybciej ze wszystkiego. Dlatego horrory są takie popularne i filmy, w których nas się straszy.
Na tym bazuje cała produkcja współczesnej popkultury. To nie jest przypadek, to nie są debile. To są ludzie, którzy doskonale wiedzą, jak funkcjonuje ludzki mózg, bo są to badania znane co najmniej od 50 czy 40 lat. Te obserwacje robione, tych wszystkich historii. I tu się pojawia historia właśnie z radością i z poziomem empatii do świata. Okazuje się, że bycie zadowolonym, szczęśliwym jest najbardziej naturalnym stanem dla ludzkiego organizmu. Nie jesteśmy urodzeni do żadnej pozycji balansu. Pozycja balansu w ogóle nie istnieje w naszym życiu. Nie ma czegoś takiego jak 50 na 50. Zawsze jest 60 parę, 63, czy jakoś tak, do iluś tam.
Można sobie sprawdzić. To jest ten słynny, bardzo bliski złotego podziału. Taki też fenomen sytuacyjny w tym całym zjawisku. Słuchajcie, to ja zrobię przerwę od tego gadania. Puszczę jakąś muzyczkę i wracam i dalej mówię o tych dwóch przeciwstawnych historiach. W ogóle dzwonił Revo, także proszę jeszcze raz po muzyczce się odezwać. Proszę serdecznie dzwonić. I proszę nie dzwonić na konferencję, bo nie odbieram konferencji. Proszę pojedynczo, bezpośrednio. To ja włączam muzyczkę i poproszę o telefoniki po muzyczce, żebyśmy troszkę odpoczęli.
Słuchacze sieci hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali, retransmitowanej w Radiu Paranormalium. Mam na imię Tomek i jestem kapitanem tego okrętu. Dokładnie. Słuchajcie, już się rozdzwaniają telefony, to może zacznę po kolei dodawanie do konferencji. Okej, już mam obydwie postaci. Witam Rewolucjonistę.
[01:21:31] - Witam, witam.
[01:21:32] - Witam też Grzegorza. Rewolucjonisto, bo masz swój pomysł na to. Opowiadaj.
[01:21:38] - Z innego całkowicie punktu widzenia.
[01:21:40] - Dokładnie. Opowiadaj.
[01:21:42] - Z punktu widzenia takiego pseudoprogramisty, który napisał sztuczną inteligencję.
[01:21:48] - Dokładnie.
[01:21:50] - Wiecie, zawsze jak się robi jakiś tego typu program, taką sztuczną inteligencję się pisze, to zwykle się trafia na taki wątek, że ten program, który piszemy, musi zrozumieć, czym jest dobro, a czym jest zło. Odróżnić to jedno od drugiego.
[01:22:06] - Właśnie słynny test Turinga, zdaje się, który bazuje też na odczytywaniu emocji głównie.
[01:22:12] - Ale to nie chodzi o test Turinga, tylko bardziej o-
[01:22:16] - Tę emocjonalną chyba.
[01:22:17] - O to, do czego będzie dążyć ten program.
[01:22:20] - Okej, jak to rozwiązałeś? Właśnie.
[01:22:21] - Nie chcę teraz mówić, jak to rozwiązałem, tylko chcę powiedzieć na ten temat, o którym mówimy.
[01:22:32] - Dokładnie. Jak rozwiązałeś tą kwestię ze strachem i radością właśnie w tym oprogramowaniu?
[01:22:39] - W sumie to nie rozwiązałem tego wcale, dlatego że strach i to szczęście, i tak dalej, to jest po prostu jeden z tych wyrazów. Tak można to nazwać częściowo. W każdym programie są funkcje i te funkcje mają właściwości, i tak dalej. To jest obiekt. Każda ta rzecz to jest obiekt. To dobro jest obiektem, to zło jest obiektem, szczęście jest obiektem, miłość jest obiektem i strach też jest obiektem. I teraz one mają te właściwości, te properties. Properties to są warunki, w jakich to wystąpiło. I również values, czyli-
[01:23:41] - Wartość.
[01:23:42] - Wartości, czyli jakie jest prawdopodobieństwo, że coś jest dobre albo coś jest złe, albo że jesteśmy szczęśliwi, albo się czegoś boimy. Prawdopodobieństwo zapisane w postaci zmiennej. W ten sposób to zapisałem. I teraz do czego zmierzam? My jesteśmy zwykłą maszyną i na początku mamy ten swój kod maszynowy, który dostaliśmy w genach od rodziców. I ten kod później się zmienia. My jesteśmy takim klonem naszych rodziców i już potem się będziemy zmieniać. Bo wiadomo, klon na samym początku jest tylko taki sam, a potem już jest inny.
[01:24:30] - Ciekawe. Ja mam troszkę inne podejście. Myślę, że to się bardziej bierze z zewnątrz niż od wewnątrz. DNA jest przebudowane za pomocą sygnału z zewnątrz, a nie sygnału od wewnątrz.
[01:24:43] - Ale ja nie powiedziałem, że nie, bo sygnał z zewnątrz jest tutaj bardzo ważną rolę.
[01:24:48] - Bo chodzi o to zjawisko dziedziczenia na przykład emocji. Wydaje mi się, że czegoś takiego nie ma. Możemy tylko odziedziczyć pewną łatwość na przykład odbierania.
[01:24:58] - Nie, my nie dziedziczymy emocji. My dziedziczymy stan końcowy. Ten stan, który został nam przekazany. Ktoś nam przekazał jakąś wartość prawdopodobieństwa tych zmiennych i potem te wartości się znów zmieniają normalnie.
[01:25:18] - Jest w judaizmie taka w ogóle ciekawa historia, w takim ortodoksyjnym judaizmie. I to nie tylko tam, bo też w takich bardzo ortodoksyjnych sektach muzułmańskich jest dokładnie to samo, że jest takie stwierdzenie, że grzech, pojęcie grzechu, jakiegoś złego uczynku, który zranił innych ludzi, przechodzi przez trzy pokolenia, zdaje się. Że ta informacja, to zepsucie tej informacji bardziej, że to uszkadza antenę, że to uszkodzenie anteny jest przenoszone na kolejne pokolenie. Ja się z tego troszkę śmieję, bo podejrzewam, że to nie jest kwestia uszkodzenia, nic związanego z DNA ani nic z tych rzeczy od wewnątrz, tylko że jest to kwestia bardziej nastawienia. Tego, że ktoś na przykład Nie ma takiego pomysłu, że ta teologia nie ma pomysłu na to, żeby wyjść i rozwiązać swój własny problem. Nie ma takiej opcji na rozwiązywanie problemów, że problem się rozwiąże sam w trzecim pokoleniu.
[01:26:24] - Nie masz z czego śmiać się. Teraz coś powiem. Zobacz, jeżeli spojrzeć na to wszystko z mojego punktu widzenia, z punktu widzenia programisty, to masz tam w zmiennych to prawdopodobieństwo zapisane. Jeżeli ktoś ci coś powie na przykład, że czarne jest białe, to ty nie uwierzysz w to od razu. Musieliby ci to wciskać, tłumaczyć, perswadować długo i tak dalej, żebyś dopiero w to uwierzył. Ale za każdym razem, jak ktoś ci to będzie mówił, to twoje prawdopodobieństwo w tej zmiennej będzie się minimalnie w tym kierunku przesuwać. Po prostu zmieniać. Tak samo jest z tym strachem i tak samo jest z tą miłością i ze wszystkim. Zobacz, w kolejnym pokoleniu albo po tych trzech pokoleniach te prawdopodobieństwo może już w końcu osiągnąć tą wartość. To się może zgadzać całkowicie.
[01:27:24] - Może się zgadzać. Nie twierdzę, że się nie zgadza. Może być coś takiego, ale ja bardziej zrzucam to na to, że to ludzie prowokują sytuację. Że to ludzie starają się postawić w tej sytuacji tylko dlatego, że my chcemy być nieszczęśliwi. Że sobie wymyśliliśmy, że nie możemy być szczęśliwi wtedy. Drudzy po nas też nie mogą być szczęśliwi, bo to by nas wkurzało zdecydowanie. Ale wnuczki czy prawnuczki już mogą być szczęśliwe, bo nas już nie będzie szlag trafiał, że my to spieprzyliśmy wszystko, a oni po prostu są szczęśliwi. Bardziej mi się wydaje, że to jest taka zabawa pokoleniowa, która polega na kontroli. Że to jest troszkę taka obsesja związana z polityką, że jedno pokolenie stara się kontrolować za pomocą stanów emocjonalnych drugie. Taki szantaż emocjonalny.
To jest bardzo charakterystyczne dla ortodoksyjnych monoteistycznych religii.
[01:28:18] - Czyli po prostu wpływ środowiska wewnętrznego.
[01:28:21] - Zewnętrznego właściwie.
[01:28:22] - Na zewnętrznego. Na program.
[01:28:27] - Wiesz co, nie traktuję tego troszeczkę jak programu. Nie traktuję siebie jako programu, rozumiesz? Bardziej jako istotę, która przyleciała z kosmosu, zamieszkała w tym świecie na parę chwil i to wszystko.
[01:28:41] - Ale to nieważne, w jakim ciele jesteś. Ważne, że i tak jesteś maszyną. Możesz być kosmitą maszyną.
[01:28:48] - Nie wiem. Musielibyśmy usiąść i ustalić teraz, co znaczy maszyna do końca, rozumiesz?
[01:28:53] - Chodzi o to, że posiadasz jakiś program zapisany i ten program cały czas dziedziczysz od swoich rodziców albo poprzedników. W zależności, jak to wyglądało w poprzednim ciele.
[01:29:08] - Dobrze, ale ktoś widzi ten program i jest ktoś, kto-
[01:29:12] - Wszyscy go widzą. Cały świat zewnętrzny go widzi.
[01:29:15] - A skąd wiesz, że on jest zewnętrzny?
[01:29:18] - W sensie, że ty jako każdy człowiek to jest taki program i każdy ten program posiada swój wewnętrzny-
[01:29:26] - Przyjąłeś taki punkt widzenia, że jest program.
[01:29:29] - Jest.
[01:29:30] - Ja poczytałem tych wszystkich różnych myślicieli i tak zwanych przywódców duchowych i znalazłem najważniejszego w moim życiu. To była moja trzyletnia córeczka. Już ja myślałem, przeczytałem tyle, już objąłem swoim umysłem kosmos, a moje dziecko trzyletnie patrzy na mnie i mówi: „Ojciec, ty musisz się wyluzować, tu nie ma się czego bać”. Wtedy do mnie trafiło. Mówię: „To jest to. Ty wiesz, o co chodzi”.
[01:29:58] - Tak, tylko że ona jak dorośnie, to już będzie myślała inaczej.
[01:30:01] - Ale mi przekazała to, co najważniejsze i mi tyle wystarczyło.
[01:30:08] - To prawda, że trzeba się wyluzować. Nasza energia zostanie przekazana dalej.
[01:30:13] - Jak się nad tym zastanawiasz, to tak. Jak to porzucisz, to mówisz: „Niech sobie będzie cokolwiek. Ja działam tak, jak działam i jestem sobą”. I to jest całe zadanie w tym całym kosmosie.
[01:30:25] - Jak to mówią przyrodnicy z Nigerii.
[01:30:27] - Dokładnie zgadzam się z tym, że przyrodnicy z Nigerii. Słuchajcie, bo ja tu generalnie chciałem dalej o tym, bo to nie jest dysonans tak naprawdę żaden. Dobra panowie, to ja was zrzucam.
[01:30:41] - To jest rezonans bardziej.
[01:30:42] - Rezonans bardziej. Dokładnie.
[01:30:44] - To są te drgania w przestrzeni kosmicznej. Właśnie ta energia tak się rozchodzi falowo. Raz w stronę dobra, raz w stronę zła, raz w stronę miłości, raz w stronę strachu.
[01:30:56] - Wydaje mi się, że właściwie ta energia nie ma żadnej wartości jako takiej, że nie jest ani energią dobra, ani energią zła, ani energią miłości, ani energią strachu. Po prostu jest ruchem, jest dynamiką.
[01:31:10] - To jest energia informacji.
[01:31:12] - Dokładnie. To, co pokazuje znak yin i yang. To jest dokładnie ta dynamika tego, że wszystkie siły znoszą się nawzajem. To jest dynamika.
[01:31:22] - Ale jest właśnie rzecz, że ludzie boją się tego, że czegoś nie wiedzą. Jeżeli jesteś w takiej sytuacji, gdzie wszystko jest jasne, wszystko jest zrozumiałe, to wtedy się nie boisz. Ale jeżeli raptem pojawia się jakiś problem, nie wiesz, w jaki sposób go rozwiązać, zaczynasz się bać. To jest właśnie ten moment. Tak samo jak w programie. Program dąży do tego, żeby zrozumieć, czym jest, jak rozwiązać sytuację, do czego dąży, jakie ma cele i tak dalej. Ale w momencie, kiedy nie potrafi tego rozwiązać, to jest dla niego strach.
[01:32:03] - Jest coś takiego. Aczkolwiek z tym rozumieniem jestem bardziej po stronie odczuwania. Bo rozumienie nie załatwia, przynajmniej w moim przypadku, niczego absolutnie. Natomiast odczuwanie załatwia wszystko, bo wtedy wiemy, na czym to działa.
[01:32:18] - To jest odczuwanie akurat.
[01:32:20] - Żeśmy w większym towarzystwie nad tym tematem kiedyś rozmyślali i tak siedzimy. Ja mówię w końcu: „Marek, ty zawsze powiesz coś mądrego. My już nic nie znajdziemy. To powiedz coś”. A on tak patrzy i mówi: „Wiesz co? Jebło, to jebło. Na chuj drążyć?”. I tak zamknął cały temat wtedy. No dobrze.
[01:32:42] - Nie zbudował chłopak żadnej metafory dalej. Zatrzymał się w miejscu.
[01:32:46] - Nie ma dalej metafory.
[01:32:47] - Nie ma dalej. Stanął po prostu chłopak. W ten sposób to nigdzie nie dojdziemy.
[01:32:55] - Więc może zamiast metaforami rzucać i kończyć temat wtedy, kiedy człowiek się już zatankuje, to może po prostu znaleźć jednak jakieś rozwiązanie.
[01:33:10] - A może jednak? A może nie.
[01:33:13] - Słuchajcie, myślę, że rozwiązanie jest takie, że ja was zrzucam panowie. Ja po prostu pogadam troszkę o takich rozwiązaniach, które tu się cisną. To ja was zrzucam, panowie.
[01:33:25] - Mnie też ciśnie. Dobra, na razie.
[01:33:27] - Na razie.
[01:33:31] - Słuchajcie, to byli goście. Także zostawcie mi parę minut, ja opowiem troszkę o takich ciekawostkach ze świata nauki, ze świata psychologii, dookoła tego, nie wiem, jak to nazwać. Dla mnie jest to rzecz wspólna, rzecz, która występuje normalnie na świecie. Jest to część naszej energii. Podoba mi się podejście ludzi Wschodu, którzy nazywają to często, używam wręcz nagminnie, nadużywam: energią chi. Energia chi właściwie nie ma żadnego znaczenia, w sensie żadnego statusu. Ani nie jest złą energią, ani nie jest dobrą. Właściwie nie ma nic. Absolutnie. Po prostu jest.
To jest tak, jak kierunek, w którym płynie rzeka. Rzeka zawsze płynie w tym kierunku. Zawsze płynie z góry na dół. Tak już jest. I to wszystko. Jeżeli chcemy się przedostać, użyć rzeki w jakiś sposób, to generalnie sobie sprawdzamy takie możliwości. Jeżeli pójdziemy na górę, to spłyniemy sobie w dół. Jeżeli wejdziemy na dół, to musimy wiosłować, żeby przepłynąć w górę i tak dalej. Wiosłując w górę, będziemy się męczyli. Płynąc w dół nie będziemy się męczyli, a wręcz odwrotnie będziemy się relaksowali.
Ta logika w bardzo mocny sposób rzutuje na odbieranie rzeczywistości właśnie na Wschodzie, czyli we wszystkich tych Chinach, Indonezjach, Malezjach i tak dalej. Jeżeli znacie ludzi stamtąd, zauważyliście, chyba kiedyś już o tym wspominałem, na pewno o tym wspominałem, że jest pewna tradycja przy robieniu chociażby zwykłych interesów, zwykłych biznesów takich, że ktoś coś załatwia. Jeżeli sprawa nie idzie płynnie, nie przynosi radości i pożytku, ale w łagodny sposób, to się nie robi tej sprawy. To się nawet rezygnuje w połowie, nawet gdyby to miało przynieść miliardy dolarów zysku czy w ogóle pociechy. Po prostu się tego nie robi, bo to absolutnie nie działa w ten sposób. Się okazuje, że nawet tam ta informacja o tym, że jednak do wszystkiego w życiu, żeby generalnie tutaj wytrzymało, raczej przydaje się coś takiego jak, możemy nazwać to pozytywnym nastawieniem. Ja bym nazwał to po prostu radością i miłością, bo to właściwie jest jednoznaczne. Radość, myślę, jest bardzo mocno związana z miłością, jeżeli nie jest uzupełnieniem albo czymś takim ewidentnie, że tak powiem, razem. My używamy czasami innych słów, żeby nie powiedzieć za dużo. To jest, myślę, gra współczesnej cywilizacji.
Może nie tyle gra, ile patologia współczesnej cywilizacji. Boimy się śmierci i to jest ten główny strach, że wymyślamy wszystkie leki, żeby się odmłodzić, żeby w ogóle nie myśleć o granicy ostatecznej. Bo to jest taka weryfikacja wszystkiego, co nas spotkało w życiu i co zrobiliśmy. I boimy się tej weryfikacji, bo wiemy, że już w tym momencie ani portfel, ani układy, ani znajomi, ani nic innego absolutnie za nas nic nie załatwi. Już jesteśmy sami ze sobą, ze swoimi refleksjami i musimy przejść przez tą imprezę od początku do końca. Nie ma ale. Jest coś takiego, że się boimy tego w jakiś sposób i myślę, że ten strach powoduje właśnie, że powstaje taka druga grupa. Bo jest pierwsza grupa maniaków w jedną stronę, czyli jakby fear factor, jak się po angielsku mówi, czyli po prostu nieustannego życia w strachu, obawy o swój kredyt i wszystkich tych rzeczy. A z drugiej strony mamy grupę, która oczywiście jest troszkę mniejsza liczebnie, ale grupę ludzi, która twierdzi, że w ogóle powinniśmy się wyzbyć emocji i tak dalej. Ja myślę, że i jedna i druga strona jest patologią.
Wydaje mi się, że istotą i sednem bycia, mieszkania na tej planecie jest właśnie bycie człowiekiem, bycie w tym ciele i posiadanie możliwości kierunkowania tej rzeki, która przez nas płynie, tej energii chi. I kierunkowanie tej rzeki jest właśnie kwestią radości, szczęścia i miłości. Ależ ładnie zabrzmiało, prawda? Radości, szczęścia i miłości. Oczywiście, że tak. No i strachu. Wszystkie kiepskie emocje właściwie, ja tu nie chcę rozwijać tego, bo to właśnie nie chcę robić fear factor, ale wszystkie kiepskie emocje z nią: dominacja, kontrola, obsesje, nałogi. Wszystkie się biorą ze strachu. Boimy się. Lęk leży u podstaw tego szaleństwa.
Lęk leży w ogóle u podstaw praktycznie radości, u podstaw wszystkiego. To jest składowa chyba tego bycia tu i teraz. I tak się zastanawiałem, że dobrze by było, zawsze dobrze by było, żebyśmy powoli, tak cywilizacyjnie, zaczęli akceptować to, że mamy emocje. Że to nie jest tak, że usiądziemy, wybierzemy się z emocji, że tego w nas nie będzie, że na przykład musimy się pozbyć. Ja tu się nie zgadzam ze słuchaczami, którzy dzwonili, że musimy się pozbyć myślenia, że jak się pozbędziemy myślenia, to już nie będzie złych myśli. Mi się przypomniało, w teologii, bodajże w chrześcijaństwie jest taki koleś, który miał problem z tym, że dziewczyny że strasznie leciał na laski i generalnie wystarczyło, że zobaczył nagie kolano dziewczyny albo nagą rękę, kawałek ręki czy ramiona i koleś dostawał po prostu świra, troszkę taką psychozę. I koleś sobie wydłubał oczy, żeby być ślepy i żeby go nie kusiło. To nie jest metoda. To właśnie tak troszkę na zasadzie, że żeby sobie obciąć nogi i ręce, to wtedy na pewno nie złapię za karabin. Ale to nie o to chodzi, żeby sobie obciąć ręce.
To chodzi o to, żeby mieć te ręce i po prostu nie wybierać tego karabinu świadomie, żeby mieć frajdę i emocje w rękach. Jest kolejna ciekawa historia związana z joginami, z ludźmi, którzy praktykują bardzo ciekawą rzecz, czyli po prostu są joginami. Nie ma chyba takiego dobrego określenia po polsku. Można tylko stwierdzić, że są to ludzie, którzy praktykują budowanie interfejsu pomiędzy mocą umysłu, którą mamy w naszej głowie, mocą stworzenia, mocą tego, że wymyślamy sobie jakiś koncept i realizacją tego konceptu w materialnym świecie. Są kolesie, tak w skrócie mówiąc, którzy na przykład potrafią się skupić, spojrzeć na kartkę papieru czy machnąć ręką w kierunku papieru i kartka papieru zaczyna się palić sama z siebie. Autentycznie są tacy ludzie, jest ich troszeczkę w Indiach, jest nawet kilka reportaży na ten temat. To jest taki fenomen medycyny. Naukowcy nie wiedzą, jak to się dzieje. Lekarze badają czasami tych ludzi. To tacy po prostu jogini, którzy w ogóle normalnie zajmują się leczeniem ludzi, potrafią wyciągać jakieś dziwne rzeczy bez operacji w ogóle.
Po prostu magia. Magia i miecz wręcz. Nie ma miecza, ale jest magia i taka konkretna. Kolesie materializują rzeczy, materializują choroby i wyciągają je z ludzi. Niesamowite historie. I wszystko to jest związane z emocjami. Ci ludzie wcale nie unikają emocji. Jogini lubią się cieszyć. Stwierdzą, że radość jest esencją życia. Że to nie jest tak, że on nie ma myśli.
On właśnie twierdzi, że on musi mieć myśli i on musi mieć myśl, żeby tą myśl zwizualizować i żeby w ogóle mieć z czego skonstruować tą całą rzeczywistość, ten cały świat. I to jest taki fenomen. Nam się ciągle mówi, że musimy żyć w jakimś balansie albo wyczyścić umysł, albo myśleć tylko o jednym, albo multitaski, albo coś, ale mało się mówi o radości, mało się mówi o miłości, mało się mówi o szczęściu, o takich zwyczajnych sprawach, o takiej normalnej emocji. I to jest coś, moim zdaniem, czego tu brakuje. I to jest, myślę, właściwy kierunek, żeby się w tym przyszłym roku z tymi wszystkimi opowieściami po prostu zabrać, żebyśmy mogli powoli ogarnąć, żebyśmy po prostu przestali się bać myśleć, nawet przyjmować to, że czasami ta myśl nie jest taka, jak byśmy być może chcieli w naszej głowie. Nie bójmy się tego. To jest właśnie strach cywilizacyjny. Małe dziecko, tak jak mówił słuchacz, jak mu córka powiedziała, żeby się wyluzował i nagle dotarło. Dokładnie to. Ta córka, podejrzewam, nie miała pustki w głowie.
I to właśnie, myślę, o to chodzi, że to jest nasza paniczna ucieczka przed odpowiedzialnością, przed tym ostatecznym sądem, ostatecznym pożegnaniem, ostateczną imprezą, weryfikacją czy jak to nazwiemy. Rzeczą, która jest nie do zatrzymania, nie do utargowania, nie do przesunięcia, nie do zmiany. Czyli tym, że pożegnamy nasze fizyczne ciało, które gromadzi te emocje, które właściwie mieli te emocje, które właściwie dostaliśmy. Przecież mamy to ciało po to, żebyśmy mogli te wszystkie emocje obsługiwać, żeby to w ogóle pompowało. Przecież słuchajcie, jak czujemy się zakochani, jak czujemy w ogóle miłość do świata, do siebie, jak jesteśmy happy, to nasze serce pracuje w określonej częstotliwości, w określonym rezonansie. Ten rezonans wzbudza naszą głowę w odpowiedni sposób i ta głowa też pracuje troszkę inaczej. Ta antena już zaczyna się zachowywać troszeczkę inaczej. I wygląda na to, że emocje są bardzo istotną, że tak powiem, może nie tyle istotną częścią, ile są właściwie taką dużą gałką jak w starym radiu, takim jeszcze ze świecącym okiem, że na przykład mamy strach w lewo, a radość i miłość w prawo. I to jest troszeczkę takie sterowanie naszą anteną, naszym mózgiem. Nie powinniśmy się tego bać.
To jest, myślę, taka fałszywa droga, przynajmniej u mnie w moim życiu. Taki strach przed własnymi emocjami to nie jest, wydaje mi się, dobre. To troszkę taka frustracja. Słuchajcie, Wilhelm Reich, ten dokładnie Wilhelm Reich od orgonu robił swego czasu, jeszcze jak pracował razem z Freudem, był to jeden z najbardziej, że tak powiem, wielkich psychologów swoich czasów. Był najbardziej znamienitym, najlepszym uczniem Freuda, któremu Freud chciał przekazać całą swoją klinikę. Wilhelm Reich badając tą energię orgazmu odkrył bardzo niesamowite zjawisko, takie bardzo intrygujące, że kiedy orgazm jest przerywany, czyli że na przykład energia... Wyobraźcie sobie wykres, taki po prostu wykres 65 stopni idzie w górę, stop, przerywany, w dół tylko troszeczkę i z powrotem. I z powrotem taki ząbek i jeszcze raz takie przerywanie, takie skoki po prostu na krzywej. No i się okazuje, że kiedy ten cykl, ten proces orgazmu jest przerywany, to na końcu emocja, która towarzyszy końcowi, jest frustracją. Ludzie są kompletnie sfrustrowani.
Natomiast kiedy ta krzywa jest ewidentnie prosta, ludzie są po prostu szczęśliwi. I co się okazuje? Okazuje się, że Te emocje nie są przypadkiem. Nie da się bez emocji . Na to wygląda, że nie jesteśmy pomiędzy. Albo jesteśmy tu, albo jesteśmy tam. Nasze ciało jest tak skonstruowane, że musimy dealować, czy chcemy, czy nie. Taki konstrukt, to brzmi tak kwadratowo: konstrukt rzeczywistości, czyli to, że świat jest, jaki jest i że to jest normalne. Ta rzeka sobie płynie i my sobie na tej rzece, w tej łódce. Nie musimy się tego bać.
Wcale nie musimy wychodzić z tej rzeki. Nie musimy udawać, że jej nie ma. Nie musimy udawać, że myśli nie ma. Nie musimy udawać, że emocji nie ma. Nie musimy się od tego dystansować. To badanie z orgazmem Wilhelma Reicha polegało na tym, że człowiekowi dystansowano podczas orgazmu. Człowiek łapał ten dystans i wtedy mu przechodziło, że tak powiem, miękło, opadało i klapło. I z powrotem było wzbudzane. Z powrotem próbowano go wpasować w sytuację, kiedy ma dystans do świata. Jak się okazuje, ten cały dystans do świata powoduje na końcu frustrację u organizmu, bo organizm nie jest przyzwyczajony do szukania dystansu.
Nasz organizm jest prawdopodobnie, tego jeszcze 100% nie wiemy, nauka nie zna odpowiedzi, jest wielkim, dużym sensorem do odczuwania tego wszystkiego. Jeżeli wyłączymy ten sensor, to troszkę jakbyśmy oślepli albo sobie obcięli nogi, a następnego dnia chcieli na przykład biec w wyścigu. Bo to jest kompleksowa, wydaje mi się, konstrukcja i nie da się funkcjonować bez jednego. Kiedy musimy mieć trzy elementy, żeby wszystko zadziałało, to jak wyjmiemy jeden, to nie zadziała. Normalne. I tym jednym elementem jest nasze ciało, które ma tą całą pamięć fizyczną. Są te niesamowite historie z pacjentami po przeszczepach, którzy przypominają sobie życie dawców organów. Dziwne rzeczy się dzieją. Ludzie mają takie sny i takie opowieści mają po tych przeszczepach z tak zwanego w cudzysłowie „poprzedniego życia”, czyli od dawcy. Jest nawet parę książek na ten temat.
Nie będę wymyślał dodatkowo opowieści, bo naprawdę jest tego masa. Nagle ludzie, którzy nie grali na instrumencie żadnym, siadają za fortepianem i zaczęli grać na fortepianie po przeszczepie nerki na przykład. Bo się okazuje, że nerka pochodziła od kolesia, który grał przez całe życie na fortepianie. Jak to wytłumaczyć, prawda? Jest na to wytłumaczenie, takie też bardzo starożytne, starodawne. Starożytni twierdzili, że nasze serce, nasze ciało jest twardym dyskiem. Nie nasz mózg, tylko nasze ciało jest twardym dyskiem naszego całego życia. Dlatego tatuaże, dlatego wszystkie historie związane właśnie ze zdobieniem ciała. Przynajmniej oryginalnie, w bardzo starych kulturach stąd to się wzięło, żeby właśnie uczcić pamięć pewnych wydarzeń, tudzież tą pamięć zamanifestować w jakiś sposób. Indianie się do tej pory malują.
Nie tylko Indianie, wiele innych plemion po to, żeby zamanifestować na przykład pamięć pewnych wydarzeń, które są po przodkach i żeby zapisać ją w sobie za pomocą kresek, które się maluje na ciele. Później się tańczy z tym wszystkim. To wszystko się gdzieś tam koduje, montuje, zapisuje i jest na eleganckim twardym dysku. To jest pierwsza rzecz. Kolejna rzecz to są nasze emocje. Jak się okazuje, największą trudność nam przynosi, przynajmniej tak statystycznie, jest często podawane przy wszystkich kwestiach związanych z medytacją. Jest to dosyć popularne w wielu miejscach. Takim największym problemem ludzi z medytacją jest to, żeby opróżnić umysł, bo wydaje mi się, że nas się wadliwie uczy, żebyśmy opróżnili umysł do końca i nie dopowiada się tego drugiego zdania. To trochę jak z próbą bycia obiektywnym. Nie ma czegoś jak obiektywizm na świecie i wszyscy doskonale to czujemy, ale usilnie staramy się wpasować w taki konstrukt rzeczywistości, bo ktoś zapomniał nam dorzec drugiego zdania, które by tłumaczyło, że koleś właściwie się mylił od początku do końca z tym wszystkim.
To tak jak właśnie z tym „opróżnij umysł”. Ale co powiedział Bruce Lee? Wrócę do samego początku tej całej opowieści dzisiejszej. Co powiedział Bruce Lee, kiedy w tym wywiadzie siedział? Powiedział: „Opróżnij umysł i wyobraź sobie, że jesteś wodą w dzbanku”. Czyli generalnie my zapamiętaliśmy tylko pierwszy człon zdania, żeby opróżnić umysł i zapomnieliśmy o tej drugiej części, żeby go wypełnić, że on musi być wypełniony, że to jest naturalny stan rzeczy. Inna sprawa, że wydaje mi się, że to też jest takie stare, znane wszystkim chyba powiedzonko, że życie nie znosi próżni. I to właśnie nie jest wcale takie głupie powiedzonko. Jest to jedno z tych niewielu bardzo celnych i mądrych powiedzonek, że życie naprawdę nie znosi próżni, że to wszystko automatycznie się samo zasiedla. To trochę tak jak z naturą.
Właśnie nawet nie tyle trochę, ile kompletnie jak z naturą. Wystarczy, że zostawimy kawałek ziemi w spokoju, odłogiem i wrócimy za rok. I co się okaże? Okaże się ewidentnie, że rosną tam chaszcze. Po prostu wszędzie coś wyrośnie. I tak jest wszędzie. Wystarczy go zostawić i samo wyrośnie, bo wzrost i to, że coś się dzieje, jest naturą świata. I teraz wrócę z powrotem do Terrence'a McKenna, że prawdopodobnie najbardziej przeraża większość świata to, że ta świadomość gdzieś tam nam w tyle głowy pyka cały czas. Ten dzwonek dzwoni. Nie wiemy gdzie, nie wiemy, w którym kościele, ale cały czas dzwoni, że jest więcej niż mniej, że tego świata jest więcej niż mniej, że my tylko widzimy i odczuwamy przez te fizyczne zmysły, bo mamy oczy, uszy i dotyk, i węch.
Niewiele odczuwamy, bardzo niewiele. Wczoraj rozmawiałem z kolegą o dobrym i złym, a może nie o dobrym i złym, ale o strachu bardziej. Przyszło mi na myśl spektrum odczuwania. To dosyć dobra definicja tego wszystkiego. Naukowcy pomierzyli, że nasze spektrum odczuwania, to co jesteśmy w stanie pomierzyć swoimi sensorami, czyli tym, że jesteśmy ludźmi i mamy maszyny, to jest tak zwane spektrum. Ktoś to rozrysował na linii. To, co my widzimy, to jest jakiś procent z tego wszystkiego, 5% do maksymalnie 10% czy jakoś tak. Zależy, jak duża skala i co ona obejmuje. Okazuje się, że wymyśliliśmy jako cywilizacja urządzenia, które potrafią nam pokazać, że jest coś poza tą skalą. Coś, czego fizycznie my jako normalnie żyjąca cywilizacja nie odczuwamy, bo wydaje mi się, że przestraszyliśmy się troszkę uczuć.
Inna sprawa, że chyba mieliśmy bardzo traumatyczne dzieciństwo jako cywilizacja i być może stąd się wzięło to, że przestraszyliśmy się myślenia trochę czasami. Tak mi się wydaje, że lubimy bez rozmysłu i nie lubimy tego pomysłu, że można sobie pomyśleć i że można się dobrze poczuć. Raczej staramy się wystraszyć i bazujemy ciągle na niewolnictwie endorfinowym, żeby się naćpać troszkę endorfiny, postrachać, przestraszyć się i wtedy się lepiej poczujemy. Cywilizacja wytłukła z nas, właściwie to my stworzyliśmy sobie taką cywilizację, która spowodowała, że bardzo szybko zapominamy o tym elementarnym czynniku, który występuje u każdego z nas, kiedy przychodzimy na ten świat, że naturalnie się cieszymy, że ten moment, kiedy najszybciej rośniemy, najzdrowiej rośniemy, nic nam się nie dzieje, właściwie ten cały interfejs się buduje. Jesteśmy zawsze bardzo szczęśliwi. Jesteśmy zadowoleni i generalnie się nie boimy. Strach nie jest naszym doradcą. On cały czas jest z nami. To nie jest tak, że go wyrzucamy. Jak się przyglądam dzieciakom, to dzieciaki mają w sobie i stracha, i radość, i wszystko.
To nie jest tak, że one są wyprute z myśli kompletnie. One to wszystko mają, tylko że nie używają tego strachu do oceny rzeczywistości. Po prostu jest to na zasadzie pewnego odruchu, który pozwala przetrwać jakąś sytuację typu ostry nóż i tak dalej, że nawet nie tyle strachu, ile informacji, bo to chyba najlepsze słowo, bo dzieciaki właściwie nie mają w ogóle strachu, mają tylko informacje. Nie boją się przedmiotów, nie boją się sytuacji. Po prostu mają informacje, zbierają informacje o danych sytuacjach i to wszystko, nic więcej. I do tego są po prostu szczęśliwe. I ta informacja przefiltrowana przez szczęście powoduje, że człowiek dobrze się czuje. Dokładnie. Boimy pomyśleć, że nie, może nie myślmy, bo to będzie kiepsko. Może powinniśmy zmienić paradygmat, zacząć wreszcie myśleć trochę bardziej jak dzieciaki.
Zacząć po prostu się wyluzowywać, jak powiedziała ta trzyletnia córa słuchaczowi, żeby się po prostu wyluzować trochę. Myśli nie wyrzucimy z naszej głowy. Wygląda na to, że jest to nasz naturalny stan na tej planecie. Tak jak mamy fizyczne ciało, tak samo mamy mózg i ten mózg ciągle coś tam procesuje, ta antena ciągle działa. Częścią tego procesu, że antena działa i zasila tą całą resztę, ściągamy tą informację, jest to, że w antenie jest ten nurt, jest ta rzeka, która zawsze płynie w tym samym kierunku i nigdy jej nie wyłączymy. To nawet nie ma sensu jej wyłączać. Nigdy nie ma sensu nawet wychodzić na brzeg tej rzeki, bo i tak jesteśmy właściwie w samym środku. To o to też chodzi. Dlatego jesteśmy w tym ciele, tak sobie myślę, że to jest taka dosyć istotna i kompleksowa historia. Zamiast się tego bać, zamiast to wyłączać, zamiast to wykluczać, wskoczyć w tą rzekę, zaakceptować to, że po prostu mamy emocje, lubimy się czuć.
Cokolwiek by to nie było, jest to naturalne. Lubimy sobie pomyśleć. Lubimy, jak jakaś myśl gdzieś tam się kolebie, tułacze po naszej głowie. Jest to tak naturalne, tak spontaniczne. Myśli rodzą się znikąd, po prostu zawsze są. Ta antena zawsze coś tam wyłapie i jest to tak normalne, że obawiam się, że gdybyśmy chcieli wyłączyć tą antenę i wyłączyć te myśli, to byśmy sobie popsuli tą antenę, wtedy by przestała działać. To mogłoby wyglądać trochę tak, jak grzebanie w kodzie DNA. Nie wiemy, jak to działa do końca. Wiemy, że to jest bardzo kompleksowa konstrukcja na 100% i wiemy, że jak wyjmiemy kawałek, to reszta może po prostu paść. To wszystko.
I być może, a nawet może bardziej niż być może, tak samo kompleksową konstrukcją są nasze emocje i myśli. Być może to jest ten czas, żebyśmy powoli zaczynali, żeby nam się zaczęło z powrotem chcieć fajnie myśleć, żeby nam się chciało chcieć być szczęśliwymi i zadowolonymi ludźmi z siebie tak zwyczajnie, żeby nam się po prostu chciało, żebyśmy nie tracili czasu na walkę z kiepskimi myślami na zasadzie wyrzucania ich z głowy i próby osiągania jakiegoś nieistniejącego balansu, który nigdzie w naturze nie zaistniał, na rzecz wymyślenia sobie tego, żeby myśleć radośnie, żeby mieć radosną myśl w głowie, bo i tak zawsze jakaś jest. To po prostu jest mandatory. To jest coś stałego, coś dane. To jest prezent. Powinniśmy wykorzystać ten prezent, tak mi się wydaje. I na tym chciałbym skończyć dzisiejszą „Hiperprzestrzeń”. Miała być taka luźna, a zrobiło się takie zamieszanie. Przepraszam, ścinałem telefony i starałem się trzymać, jak to się po angielsku mówi, tidy, bardzo blisko tematu. Zawsze jest to taki temat, że jakbyśmy się rozwlekli, to przepraszam wszystkich za swoje barbarzyństwo, ale jestem barbarzyńcą troszeczkę i heretykiem.
To tyle dzisiaj z tej „Hiperprzestrzeni”, proszę państwa. Mam nadzieję, że za tydzień gość już się pojawi, będzie po świętach, wszystko będzie okej. Wreszcie siądziemy do tematu roślin i zaczniemy budować radosne myśli w głowie. Myślę, że czas najwyższy i ten następny rok „Hiperprzestrzeni”, zdecydowanie po opowiedzeniu sobie o strachach na Lachach i wszystkich tych historiach, to czas najwyższy pomyśleć fajnie. Po prostu myślmy fajnie. Znajdźmy to miejsce w głowie. Nawet nie musimy go szukać, bo ono już po prostu jest, czeka, działa, funkcjonuje ten mechanizm, wszystko jest okej. Nie ma nawet o co dbać. Wszystko już jest zadbane, ogarnięte, zorganizowane. My tylko musimy chcieć po prostu fajnie pomyśleć.
Nic więcej. Po prostu żeby było fajnie, bo jak to mówią, chodzi o to, żeby było miło. Zdecydowanie. Bo o to chodzi. I tym jakże radosnym i miłym akcentem chciałem zakończyć dzisiejszą „Hiperprzestrzeń”. Dziękuję wam wszystkim bardzo serdecznie za słuchanie „Hiperprzestrzeni”. Dziękuję w ogóle za słuchanie „Hiperprzestrzeni” przez ostatni, odkąd istnieje. Dziękuję wszystkim sponsorom za wspieranie tej audycji przez ostatni rok. Wow! Niesamowita historia.
Peace and love, moi drodzy. Naprawdę jestem szalenie wdzięczny, że powstała taka szansa i że znaleźli się ludzie, którzy wrzucili swoje, żebym ja mógł wrzucić swoje i żeby było takie miejsce, w którym można pokrzyczeć do mikrofonu o emocjach, o miłości, o substancjach psychoaktywnych, o holistycznym obrazie świata, a nie tylko jednej wyciągniętej cegiełce, która być może nie jest wcale tym, co nam się wydaje. Dokładnie. To tyle na dzisiaj, moi drodzy. Zapraszam wszystkich serdecznie na wieczorową porę. Jak najbardziej. Ja prowadzę. Zapraszam. Dokładnie.