[00:01] - Teoria Chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:10] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach i rzeczach niewjaśnionych w dwóch polskich radiach internetowych: w Radiu Na Fali oraz Radiu Paranormalium. Mamy za sobą koniec wakacji. Właściwie kilka dni temu wakacje się skończyły oficjalnie. Dzisiaj 6 września. Pogoda całkiem niezła. Muszę przyznać. Ciągle jestem jeszcze w Polsce i niekoniecznie na wakacjach. Dużo obowiązków, ale mnóstwo mam dla was newsów.
Mnóstwo rzeczy się dzieje dookoła. Tutaj może na początku chciałbym powiedzieć o nowych rzeczach, które są jako prezenty dla sponsorów audycji, a także słuchaczy, którzy chcieliby zostać sponsorami. Może po kolei. Mam w tej chwili koszulki, które otrzymałem od Rafała. Tutaj pozdrawiam bardzo gorąco słuchacza Rafała. Dostałem ponad 20 koszulek, z których większość już rozdałem sponsorom, ale zostało mi jeszcze ostatnich sześć. Te koszulki postanowiłem przeznaczyć dla tych osób, które wpłacą co najmniej w tym miesiącu 20 złotych lub w przyszłym, jeśli oczywiście nie zdarzy się, że nikt wpłaci taką kwotę. Te sześć ostatnich koszulek roześlę. Także prosiłbym osoby o pseudonimie Atlas i Mariusza G. o kontakt ze mną, gdyż nie mam waszych maili, a też dla was są koszulki.
Jakbyście mogli przysłać informację mailem, jaką chcielibyście koszulkę. Ja wam odpiszę, byście wtedy sobie wybrali rozmiar, bo są rozmiary od małego, small, S, M, L, large, czyli mała, średnia i duża. Także przygotowałem kubki Teorii Chaosu, które będą po dużych perturbacjach. Myślę, że za tydzień lub 10 dni około już będą gotowe. Model kubka jest już praktycznie gotowy. Teraz czekam na ich wytworzenie. Będzie ich dosyć sporo i prawdopodobnie, jeśli się uda wszystko, pod koniec września będą już gotowe płyty Teorii Chaosu. Można powiedzieć, że niewiele nowych rzeczy będzie. Troszkę nowych będzie, które są w strefie premium i będą też jeszcze w strefie premium, ale będą rzeczy, które tylko i wyłącznie będą na płycie. Będzie tam animacja zrobiona przez Krawca.
Trudno nazwać animacją, bardziej taka prezentacja multimedialna, gdzie będziecie mogli się przejść po bunkrze Teorii Chaosu i tam będą też ciekawe niespodzianki. Tę płytę otrzymacie, jeśli wpłacicie 40 złotych na Teorię Chaosu jako gratis oczywiście, a kubek 60 złotych. Oczywiście wszystko w cenie wliczone jest. Jeżeli zasponsorujecie tą kwotę, nie ponosicie żadnych kosztów przesyłki. Ja po prostu przesyłam to do was. Także pojawią się te informacje na stronie. Będziecie mogli sobie zobaczyć te informacje, jak wyglądają kubki. Płyt jeszcze nie mam. Czy też koszulki, ale koszulek tylko jest sześć. Także sześć ostatnich osób je otrzyma.
Więcej koszulek na razie nie będę miał. Jeszcze chciałem powiedzieć, że w tej chwili pewnie słyszycie, że troszeczkę inaczej słychać mnie, bo mam nowy mikser. Udało mi się kupić w końcu. Zebrałem prawie 60% kwoty tego miksera dzięki wam, dzięki właśnie słuchaczom Teorii Chaosu. Bardzo dziękuję za to. Jest to model Behringera QX1622 Zenyx i myślę, że jest bardzo dobrym wyborem. Jeszcze niestety studio jest podłączone tak tyle o ile, ale myślę, że jak już będę z powrotem w Irlandii wszystko będzie dużo lepiej podłączone. Przepraszam was za tak długi wstęp o tych wszystkich informacjach, ale myślę, że to taka powakacyjna audycja pierwsza. Miał być dzisiaj gość, ale niestety nie udało się, za co przepraszam. Musiałem troszeczkę zmienić temat.
Przejdę może już od razu do tematu. Przepraszam, jeszcze nie. Jeszcze chwilkę. Jeszcze mam ważne newsy, ale już związane z teoriami spiskowymi i rzeczami niewyjaśnionymi. Bardziej może pół na pół niewyjaśniono-spiskowymi newsami. Pierwszy ciekawy news, właściwie tragiczny. Dzisiaj troszeczkę tragiczne będą te newsy połowicznie. Pierwszy news, bardzo ciekawy, który pojawił się jeszcze w sierpniu, że trzymiesięczne dziecko w Indiach czterokrotnie uległo samozapłonowi. Jest to niesamowita sprawa. Jeżeli znacie przypadki samospalenia, samozapłonu, gdzie człowiek po prostu sam staje w płomieniach od wewnątrz, człowiek zaczyna się palić od wewnątrz.
Jest to niesamowita sprawa i tragiczna w tym sensie, że zostało to dziecko poparzone, ale jest to bardzo rzadki przypadek. Ja nie znałem, że ktoś przeżył samospalenie, samozapłon. To jest chyba pierwszy przypadek, który medycyna zaczęła badać i stwierdzili lekarze, że faktycznie tam doszło do samozapłonu. To dziecko trzymiesięczne, właściwie już teraz cztero-miesięczne, po prostu zaczęło się palić od środka. W relacji rodziców jasne płomienie wychodziły z wewnątrz ciała dziecka. W tym przypadku z jego brzucha, ale także chyba gdzieś w okolicy klatki piersiowej. Z potwornymi poparzeniami trafił do szpitala. Wielokrotnie, czterokrotnie trafiało dziecko do szpitala. Na szczęście żyje, ale stan był naprawdę ciężki. To ciekawe, że podobny przypadek samozapłonu małego dziecka wydarzył się w 1998 roku w Polsce, który jednak zakończył się bardzo tragicznie.
Był to przypadek w Mąchocicach, gdzie z dziecka po prostu została tylko nóżka. Bardzo to było makabryczne. Makabryczna sprawa. Polecam wam audycję „Nautilusa” Radia ZET. Tam była ta sprawa omawiana. Zresztą chyba też w mediach było o tym głośno, że nie tylko w audycjach o spiskach, raczej rzeczach niewyjaśnionych, paranormalnych, ale także w mediach mainstreamowych była o tym mowa. Bardzo ciekawa sprawa. Będą linki oczywiście podane jak zawsze, więc będziecie mogli sobie doczytać o tej sprawie. Kolejna rzecz, która wydarzyła się też niedawno. Właściwie niedawno wydarzyło się to, że wojsko zainteresowało się tak zwanym bałtyckim UFO.
Wcześniej informowałem was o tym, że na dnie Bałtyku leży wydaje się kamienna jakaś instalacja albo może nie tyle instalacja, co po prostu natura może wyrzeźbiła tak skałę. W każdym razie zostało nazwane to coś bałtyckim UFO. Nie wiadomo, czy z UFO ma to coś wspólnego, ale wojsko się tym zainteresowało. Do tej pory odbyły się już trzy wyprawy w celu spenetrowania wraku, ale właśnie teraz tym znaleziskiem zainteresowała się szwedzka marynarka wojenna. Podobno także polska armia jest zainteresowana. To jest zadziwiające. Jeżeli to jest zwykła skała, po co się interesuje tym armia? Być może faktycznie jest coś na rzeczy, że może to być w wersji pierwszej, czyli tym obiektem na dnie Bałtyku może być właśnie wrak UFO, które jest pozaziemskiego pochodzenia i być może jest on właśnie wykonany z jakiegoś wytrzymałego stopu metalu. Raczej mało prawdopodobne z tego, co mówili badacze, którzy oglądali to za pomocą kamer, że raczej nie wygląda to na metal, ale nie badali tego dokładnie. Tego czegoś.
Może być także to w wersji kolejnej stara budowla historyczna dawnych cywilizacji ludzkich lub jakaś forma, czyli właśnie jakaś budowla megalityczna. Ciekawa sprawa, ale na dnie Bałtyku to wyliczali, że kilkanaście tysięcy lat temu musiało to powstać. Wtedy, kiedy w Bałtyku na tym poziomie nie było wody. Jakoś tak w każdym razie wyliczano przed ostatnimi zlodowaceniami. Kolejną wersją może być to naturalna formacja skalna. Możliwe oczywiście. Zawsze wystarczy pojechać sobie za Galway. Jest tam Giant Causeway w Irlandii. Takie jakby sześciokątne kamienie poukładane w różnych w stosy. Wygląda to naprawdę przedziwnie, jakby było zrobione przez ludzi.
Dlatego też jest właśnie Giant Causeway, że to giganci budowali coś takiego. Nie będę dorabiał legendy. W każdym razie Giant Causeway nazywa się ta naturalnie wyżłobione kamienie. Niesamowicie to wygląda. Polecam zobaczyć na żywo albo w internecie. Jest to jak najbardziej możliwe, że coś takiego jak to bałtyckie UFO było zrobione przez samą naturę. Ale jeszcze jest ostatnia wersja, czwarta, że mogły być to bunkry niemieckie lub alianckie z czasów I lub II wojny światowej lub jakaś baza U-Bootów niemieckich. Kto wie. Także nie wiem czym jest bałtyckie UFO, ale wojsko się interesuje. Najbardziej prawdopodobne jednak jest, że może być to wrak UFO albo bunkry poniemieckie, alianckie, gdzie wojsko chce szukać być może ciekawych rozwiązań technologicznych.
Kto wie. Kolejnym newsem, który chciałbym przedstawić jest to, że został kolejny raz, a właściwie po raz pierwszy potwierdzone istnienie pierwiastka 115. Naukowcy przeprowadzili eksperymenty w tym roku w wielu miejscach. W Niemczech, w Rosji, w Stanach Zjednoczonych i stwierdzili, że faktycznie ten pierwiastek istnieje. Oczywiście jest nietrwały, ale istnieje. Pierwsze eksperymenty miały miejsce w 2003 roku, jednak nie były potwierdzone do końca. Pierwiastek nazwany też jest akabizmutem, bo jego wersja oficjalna to jest ununpentium. Bardzo trudna nazwa, ale trwają debaty nad nazwaniem tego pierwiastka. Dlaczego przytaczam tego newsa naukowego, jakby się zdało? Ze względu na to, że w latach 80.
i 90. niejaki Bob Lazar twierdził, iż pierwiastek 115 jest używany w napędach latających talerzy. Twierdził on, że pracował w Strefie 51 i miał kontakt z napędem antygrawitacyjnym, którego paliwem był pierwiastek 115 i jego odpowiednik w antymaterii. Ile w tym prawdy? Trudno powiedzieć, ale jeżeli okaże się, że pierwiastek 115 jest stabilny, jakaś odmiana jego czy jakiś izotop tego pierwiastka będzie stabilny, to ta opowieść będzie miała większe potwierdzenie. Na razie są to próby uzyskania tego pierwiastka i nie jest on stabilny, więc kto wie. Ale poczekamy, zobaczymy. Może uda się odtworzyć ten pierwiastek stabilny, a może nie ma stabilnego pierwiastka 115 i opowieść Boba Lazara jest wtedy bardzo niewiarygodna. Jeszcze bardziej niż w tym momencie. I na koniec ostatni news, troszkę smutny.
Zmarł doktor Jesse Marcel Jr. Był on synem oficera kapitana Jessego Marcela, który 6 lipca 1947 roku dotarł na miejsce katastrofy domniemanego latającego spodka w okolicach Roswell. Twierdził doktor Jesse Marcel, ten który zmarł, czyli syn, iż ojciec wioząc do bazy znalezione na miejscu szczątki, zatrzymał się w ich domu, by mu je pokazać. Były wśród nich kawałki dziwacznej folii, metalowe belki pokryte bardzo dziwnymi znakami. Marcel Junior, kiedy dorósł, został lekarzem i dosłużył się stopnia pułkownika. Nigdy nie zaprzeczył temu, co widział jako dziesięciolatek, a twierdził, iż to, co pokazywał mu ojciec, nie mogło pochodzić z tej ziemi ze względu na to, iż zaprzeczało prawom fizyki, które znamy. Te materiały były niepalne, niełamliwe, nie dało się ich przepiłować. Były zrobione tak, jakby one łamały prawa fizyki. Oczywiście nie łamały żadnych praw, ale takich materiałów jeszcze nie mamy. Czyli na przykład folia, w 1947 przynajmniej nie mieliśmy, folia zrobiona z metalu z pamięcią, która powracała do swojego pierwotnego kształtu w temperaturze pokojowej.
Do dzisiaj chyba nie ma tego typu metali z pamięcią, które powracają do swojego kształtu w temperaturze pokojowej. Tamten powracał, tamta folia powracała, więc to było bardzo dziwne. Czytałem książkę doktora Jessego Marcela, w której on opisywał swoje perypetie związane z UFO, tą sprawą Roswell i raczej dawałbym dużo Można powiedzieć, dużą dozę kredytu zaufania doktorowi Jesse Marcelowi, że po prostu nie wymyślał. Zrobiono oczywiście z niego może nie tyle wariata, co w różnych programach, też i na Discovery, zrobiono z człowieka, któremu się po prostu wydawało, co widział, że to wcale nie były jakieś znaczki enigmatyczne, tylko to były po prostu symbole kwiatków, które się od folii odkleiły. I tak dalej. Zrobiono z niego człowieka, któremu się wydawało tylko, że coś widział, a nie widział. Jeżeli brało się jakieś rzeczy, które tam były i próbowało się coś z nimi zrobić, ale nie udawało się to, to znaczy, że to nie były normalne materiały i to nie było zwykłe drewno balsa. Zresztą doskonale znali te materiały, z których były wykonywane balony, gdyż one tam spadały i były dostępne te materiały w sklepach modelarskich, które jako młody chłopak doktor Jesse Marcel używał. Więc pomylić drewno balsy z materiałem, którego nie można przepiłować, raczej dziesięciolatek by nie dokonał czegoś takiego. Tym bardziej jego ojciec, który był przecież już dorosłym oficerem kontrwywiadu.
Doktor Jesse Marcel zmarł 24 sierpnia. Miał 76 lat. Także pamiętajmy o tej osobie i o Roswell, które myślę, że jeszcze w przyszłości nas w jakiś sposób zadziwi i odkryje swoje przepastne jeszcze tajemnice. Dobrze, przejdę do tematu. Dzisiaj troszeczkę dłużej z newsami, ale myślę, że były bardzo ważne. W zeszłym tygodniu była audycja dosyć polowa i prowadzona pierwszy raz przez Krawca. Także bardzo dziękuję z tego miejsca Krawcowi za poprowadzenie całej audycji. Mam nadzieję, że wam się podobała. Mi bardzo. Także przejdę teraz do tematu i zacznę od cytatu, jak zwykle.
„Trójkąt Bermudzki zmęczył się ciepłą pogodą, przeniósł się na Alaskę, a Święty Mikołaj zaginął”. To powiedział Steven Wright, amerykański komik w jednym ze swoich show czy stand-upów. Tak, dzisiaj będziemy rozmawiali o Trójkącie Bermudzkim, ale troszeczkę myślę luźniej. Może ktoś z was był w Trójkącie Bermudzkim, przepływał albo przelatywał przez Trójkąt Bermudzki. Raczej przelatywał. To bardzo często się zdarza, ale zawsze krążyła taka niepisana legenda, że właśnie przez Trójkąt Bermudzki nieczęsto samoloty unikają przelatywania przez Trójkąt Bermudzki. I z reguły jest to, wydaje się, prawdą, bo najkrótszą drogą na przykład do Nowego Jorku nie przelatuje się przez Trójkąt Bermudzki, lecąc z Europy. Być może. Nie wiem, nie znam się aż na tyle, ale z tego, co widziałem, to raczej nie. Także dzisiejszym tematem jest Trójkąt Bermudzki.
Czym jest Trójkąt Bermudzki? To może od razu tutaj powiem. Jest to po prostu obszar. Tutaj mam w drugim komputerze, nie zdążyłem tego wydrukować na mapce. Od Florydy praktycznie niemalże do Kuby, zahaczając oczywiście przez Bahamy, aż do Portoryko. Portoryko jeszcze jest tutaj na mapie. Miałem, właśnie. Zahaczając lekko o Dominikanę, Haiti, kończąc na Puerto Rico. San Juan, chyba takie miasto. Są oczywiście wszystkie Bahamy i kończąc właśnie na Bermudzie.
To tworzy po prostu trójkąt, który umownie został stworzony. Można powiedzieć, chyba po raz pierwszy tego terminu użyto w 1964 roku w czasopiśmie „Argosy”, gdzie zostało to właśnie użyte po raz pierwszy jako opis tego obszaru, w którym giną bardzo często statki i samoloty. Tak naprawdę udowodniono, że nie jest to do końca prawdą, że te statki giną częściej niż w innych rejonach, ale tak się jakoś przyjęło, że bywały tam właśnie spektakularne historie, o których też dzisiaj sobie troszeczkę powiemy. Także w tamtym rejonie bardzo dużo statków pływa po prostu i do dzisiaj Także dużo jachtów przepływa przez tamten rejon i nie ma aż tak dużo wypadków jak kiedyś. Oczywiście technika poszła do przodu. Mamy GPS, elektronikę, systemy naprowadzania, radiolokacji, które praktycznie każdy statek, nawet mały jacht ma i to bardzo ułatwia prowadzenie. Oczywiście oprócz żagli dzisiaj raczej królują silniki, więc żagle zupełnie wyjątkowo. To raczej dla sportu ludzie korzystają z żagli. Natomiast nawet małe jachty są zaopatrywane oczywiście też w silnik, którym można sobie dopłynąć w razie pewnych problemów. Opowiem też o najpopularniejszych właśnie zaginięciach różnych statków, ale myślę, że możecie też zadzwonić w tym lub w innym temacie.
Przypominam, żeby zadzwonić jest to Skype: radionafali.com, żeby połączyć się z audycją. A w tym momencie zrobię przerwę i wrócimy za pięć minut. Przypomniałem sobie jeszcze o jednej rzeczy, właściwie dwie. Zanim jeszcze przerwę zrobię, to zapomniałem powiedzieć, że te kubki i płyty były dla osób, które brały udział w konkursie. Dla pięciu osób. Będzie informacja dokładna. Nie mam jeszcze kubków i tych płyt, więc dlatego jeszcze wam ich nie wysłałem. Także bez obaw, one do was trafią tak szybko, jak będą zrobione. I druga sprawa, dostałem informację od Ivelliosa, czyli kapitana Radia Paranormalium, że w Grodzisku Mazowieckim właśnie w ostatni piątek, 30 sierpnia od słuchacza Radia Paranormalium Daniela otrzymaliśmy relację z obserwacji poprzedniej nocy około godziny 23:54 grupy trzech świateł, które przemieszczały się nad miastem w formacji trójkąta. Czarnego prawdopodobnie, ale tutaj nie ma informacji, czy czarny on był.
Jak wynika z opisu dostarczonego przez świadka, obiekty poruszały się ponoć z ogromną prędkością szacowaną na 500 kilometrów na godzinę, po czym nagle stanęły, wzbiły się w górę i odleciały. Jak twierdzi nasz słuchacz, rozpłynęły się. Z relacji dowiedzieliśmy się również, iż Daniel próbował zarejestrować przelot obiektów, filmując je telefonem komórkowym. Niestety w pewnym momencie urządzenie zaczęło szwankować, aż w końcu przestało działać i nie nadaje się do użytku. I tutaj jest właśnie apel Radia Paranormalium, do którego się przyłączam, że jeśli mieszkacie w Grodzisku Mazowieckim lub miejscowości ościennej i dokonaliście podobnej obserwacji, proszę, poinformujcie Radio Paranormalium, czyli radio@paranormalium.pl lub przez Gadu-Gadu 360 88 002. Tutaj jest dopisek, że zapewniamy pełną anonimowość, czyli Radio Paranormalium zapewnia pełną anonimowość, jeśli oczywiście chcecie. Mamy pierwszy telefon. Dzwoni Arek. Tutaj widzę, że coś jest... Teraz się usłyszymy.
Witaj Arku.
[27:44] - Cześć, witaj. Tak tradycyjnie powiem muszę wyciszyć radio, żeby ciebie usłyszeć najpierw. Cześć, witaj.
[27:52] - Witaj.
[27:52] - Jak się słyszymy?
[27:53] - Ja słyszę bardzo dobrze.
[27:55] - No ja ciebie również.
[27:57] - To się cieszę.
[27:59] - Dzwonię do ciebie, bo się długo nie słyszeliśmy. A poza tym fajny temat masz, ten Trójkąt Bermudzki. W ogóle muszę ci powiedzieć, że bardzo mi się podobają te twoje wakacyjne tematy, taki sezon ogórkowy, ale mimo wszystko potrafisz z sezonu ogórkowego zrobić jakieś fajne tematy, co się szanuje. Słuchaj, zacząłeś mówić o tym Trójkącie Bermudzkim i muszę tam parę groszy od siebie dorzucić, bo wspomniałeś o obszarze, który ten trójkąt zajmuje. I faktycznie jest tak jak mówisz, ta linia pomiędzy Puerto Rico i Florydą leci praktycznie równolegle do Kuby, troszeczkę jakby tak na to spojrzeć na mapie. Ale jest ale, bo tych wersji Trójkąta Bermudzkiego jest kilka. Nie wiem, czy o tym wiedziałeś.
[28:46] - Słyszałem o tym, ale nie znalazłem informacji. Zazwyczaj on jest malowany tak samo czy bardzo zbliżenie do siebie.
[28:55] - Słuchaj, ja ci mogę podesłać za chwilkę teraz na Skype'ie mapkę, jaką znalazłem w internecie. Możesz to zobaczyć i praktycznie według niektórych tych zarysów to cała Zatoka Meksykańska jest właściwie zajęta przez trójkąt. No i trójkąta to tak za bardzo nie przypomina. Jeżeli brać pod uwagę właśnie taki zarys, to muszę powiedzieć, że byłem w tym Trójkącie Bermudzkim. No i jakoś nie zaginąłem.
[29:26] - Ale byłeś samolotem, statkiem, jachtem?
[29:30] - Słuchaj, ja do Miami doleciałem samolotem. Także z Miami nic mnie nie wciągnęło. Leciałem sobie nad Miami. Tak właśnie patrząc na tą mapkę, to tak na wschód od Miami dolatywałem stamtąd mniej więcej. Także żyję i mam się dobrze. Później, jak jeszcze tam byłem w tym obrębie dwóch tych trójkątów, które tu mamy zaznaczone czarnym i czerwonym konturem, powiem ci, że nic mnie jakoś tam nie porwało. Ale jak widać już są jakieś rozbieżności z tym trójkątem. Dziwne to terytorium.
[30:11] - To jest też dziwne, że po raz pierwszy w 1964 roku, gdzie wydaje mi się, że została ta teoria troszeczkę podciągnięta, że jest to trójkąt, bo statki ginęły w różnych miejscach. Tak jak będę mówił o „Mary Celeste”, która zginęła w innym rejonie, można powiedzieć poza Trójkątem Bermudzkim. Właściwie nie zaginęła, a znalazła się.
[30:46] - No tak, załoga zaginęła.
[30:50] - Tak. Więc zostało to dopiero użyte w latach 60. A wcześniej był znany tylko rejon, że tam zdarzają się różne dziwne anomalie. Ale tak naprawdę te anomalie zdarzają się w różnych miejscach, aczkolwiek tam jest to uznawane od lat 60., że jest to najbardziej anomalny rejon na Ziemi, chociaż do końca nie jest to prawdą. Ale faktycznie ten trójkąt można różnie malować, zależy jak sobie ktoś to ustawi, ale z reguły chyba w większości jednak przyjmuje się ten tak zwany, który tutaj na grafice jest żółtym trójkątem.
[31:39] - Tak, to jest ten najsłynniejszy trójkąt.
[31:41] - Tak, bo tutaj widzę też figury są wręcz wieloboki.
[31:46] - No tak.
[31:47] - Sześciokąty nawet chyba, czy siedmiokąty.
[31:52] - Siedmiokąty. Wiesz, w ogóle to jest bardzo wdzięczny temat. Takie tajemnicze miejsce, gdzie zdarzają się jakieś zniknięcia, zaginięcia czy też pojawienia.
[32:02] - A widziałeś jakąś anomalię, jak leciałeś?
[32:06] - Anomalię? Nie, wiesz, anomalią było to, że-
[32:09] - Dziwne światła?
[32:11] - Powiem ci tak, że jak już wylądowałem i autobusem zmierzałem na miejsce docelowe, to płynąłem tak, jakbym płynął, bo jechałem i na prawo miałem zatokę, na lewo ocean. Tak jakoś sobie jechałem tam na drodze i było już ciemno i co jakiś czas patrzę, jakieś światło się dziwne pojawia. Byłem troszeczkę zdziwiony, ale jak się temu przyjrzałem, to się okazało, że to po prostu burze tropikalne gdzieś tam waliły na wodzie, a nade mną był spokój. Dlatego tak na początku byłem zdziwiony, bo mówię: co mi tak mruga? Przecież drogi nie ma z boku i nikt mi światłami nie może świecić. Mówię: coś tu nie gra. I po jakimś czasie zorientowałem się, że to są burze, które gdzieś tam nad zatoką sobie szalały. Także nie, świateł nie widziałem, a jedyną taką anomalią, kiedy jeszcze byłem w samolocie, to była strasznie droga woda mineralna. I to chyba była jedyna anomalia, która mi się tam przytrafiła. A tak to nie, spokojna sprawa.
Natomiast tak zacząłem o tych miejscach. Bardzo fajnym miejscem, takim ciekawym, interesującym i na pewno bardzo tajemniczym jest słynna Wisząca Skała, o której na pewno tutaj słuchacze też słyszeliście. No ale to wiadomo, to już nie Stany, tylko Australia.
[33:29] - Trudno to chyba wiązać z Trójkątem Bermudzkim, aczkolwiek wiem, że wiele razy się to łączy, że podobne zjawiska zachodzą, ale nie jest to chyba do końca prawda, że podobne zjawiska.
[33:42] - Też mi się tak wydaje.
[33:44] - Tam zupełnie było coś innego i coś naprawdę niezwykłego się wydarzyło. Natomiast w Trójkącie Bermudzkim tak naprawdę nie wiemy, co się wydarza, bo z reguły albo załoga ginie, statek tonie, czy nawet samolot potrafi spaść. Nie ma generalnie ludzi, którzy powrócili, widząc jakieś dziwne rzeczy. To znaczy zdarzały się przypadki obserwacji tak zwanych USO, czyli tych podwodnych obiektów, niezidentyfikowanych obiektów podwodnych lub nawodnych. Ale nie było właśnie relacji tego typu, co miało miejsce w „Pikniku pod Wiszącą Skałą”.
[34:32] - Wiesz, ja mam taką małą teorię. Oczywiście ja sobie to wymyśliłem i można to wyśmiać. Nie wiem, można z tym polemizować, ale wiadomo, jakie tam są relacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Kubą i wiadomo, jakie były w przeszłości. Ten rejon jest dosyć bliski. Być może te historie o tym, co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim, to była jakaś zasłona dymna na eksperymenty nowej broni, nowej technologii, którą Stany przeprowadzały w tamtym rejonie. Taka jedna moja mała hipoteza, co to może być.
[35:05] - Tak. Faktycznie mogły mieć miejsce różne dziwne rzeczy, które były organizowane przez marynarkę wojenną, ale także i Związku Radzieckiego, bo przecież też tam bardzo często manewry robiła armia radziecka.
[35:26] - Wiadomo, aga, w więźniu nie powiesz w okresie zimnej wojny, że robisz sobie jakieś manewry czy testy jakiejś broni, tylko trzeba coś wymyślić. To już było po Roswell i można było naciągać te historie. Także nikt nie wie i pewnie się nie dowiemy, co właściwie tam się działo, ale myślę, że jedna z takich hipotez bardziej racjonalnych, takich, do których ja bym się przychylał.
[35:50] - Także to była jeszcze Taka sprawa z tym, że można te późniejsze różne katastrofy czy dziwne zjawiska zwalać na Amerykanów czy Rosjan, ale wcześniej w XIX, a nawet wcześniej wieku troszeczkę trudniej. Ale z drugiej strony wtedy faktycznie było więcej wypadków, bo technologii nie było takiej, nie było GPS-ów, nie było radiolokacji i tak dalej. Więc marynarze musieli sobie radzić sami, wykorzystując czy to kompas, czy też mapy, oczywiście gwiazdy. Wtedy busole były bardzo rozbudowane rzeczy. Już chyba z sekstansu się nie korzystało, chociaż nie wiem, bo tak się nie znam na żeglarstwie.
[36:49] - Właśnie teraz troszeczkę niegrzecznie z butami chciałbym wejść do twojej audycji i zadać ci pytanie à propos Trójkąta Bermudzkiego, bo wiem, że ty zawsze się przygotowujesz do audycji dosyć porządnie.
[37:02] - Do tej wyjątkowo nie, bo to jest dostępna audycja, ale postaram się.
[37:07] - A powiedz mi, czy masz gdzieś odnotowane, kiedy miał miejsce ostatni incydent w Trójkącie Bermudzkim?
[37:14] - Właśnie to jest dziwne, ale z tego, co odnotowałem, ale sprawdziłem bardzo pobieżnie, to były w latach 80. ostatnie zapisane. Ale być może też znalazłem, że gdzieś tam, ale niepotwierdzone były z lat późniejszych. A tak to ostatnie z lat 80. Bardzo dziwne to było, ale myślę, że na pewno jakieś wypadki były później też, więc nie sądzę. A ty znasz, Arku, może?
[37:52] - Właśnie nie. I w tym momencie mogę powiedzieć, że trochę ci rozchrzaniłem audycję, że już tam się właściwie nic nie dzieje i chyba możemy pożegnać się ze słuchaczami i położyć się spać. Nie, no żartuję oczywiście. Ja z chęcią posłucham, co jeszcze masz na ten temat do powiedzenia, bo tam na pewno jest dużo ciekawych historii. A to są właśnie takie historie, których się fajnie słucha w wieczory pod koniec lata.
[38:17] - Tak, jest mnóstwo tych rzeczy, które były kiedyś i wiemy, że były, bo są na to dowody. Natomiast w tej chwili jest tam cisza faktycznie, bo jeżeli by się coś działo, to wszędzie by o tym trąbiono. A tak się nie dzieje za bardzo. Jak są jakieś katastrofy większych statków, to od razu jest pełna informacja. Tak jak Costa Concordia, która w zeszłym roku czy dwa lata temu? Dwa lata temu. Po prostu wydarzyła się ta katastrofa i do dzisiaj się o tym mówi. Takie rzeczy się nie wydarzają w tamtym rejonie w ostatnim czasie.
[39:03] - Być może tak wymijają, żeby tam nie płynąć.
[39:07] - Możliwe, ale wydaje mi się, że raczej ciężko.
[39:10] - Nie, to jest cały kawał. To jest duży rejon.
[39:14] - Tak, duży obszar, gdzie mnóstwo statków przepływa codziennie. Nie wiem, czy nie tysiące nawet, które przepływają sobie właśnie przez ten rejon. Przecież większość statków do Kuby, które płyną z Europy, chyba że jakoś inaczej omijają ten teren, czy też do rejonów turystycznych na Karaibach przepływają przez Trójkąt Bermudzki i jakoś bez problemu dopływają i nic się nie dzieje kompletnie.
[39:52] - Dobra, w takim razie to tyle ode mnie.
[39:54] - Dobrze, dziękuję.
[39:55] - Będę zwalniał linię.
[39:56] - Dzięki, Arku, za ten telefon.
[39:58] - Do usłyszenia. Trzymam się.
[40:00] - Na razie. Cześć. Także to był Arek Paterek z audycji „Pararadio” w Radiu Paranormalium, ale także i internetowym Radiu Grudziądz. Także polecam jego audycję. Bardzo ciekawą audycję prowadzi. Ja w tym momencie może jeszcze ostatni telefon odbiorę i zrobimy przerwę. I po przerwie wracamy do tematu. Halo, witaj. Z nami jest Leszek. Witaj, Leszku.
[40:42] - Leszek. Tak. Cześć. Wiesz co? Tak w sumie dzisiaj się złożyło akurat, że słucham twojego radia, bo akurat mam czas i tak jakoś super trafiłem w ogóle, że temat, który mnie niesamowicie ciekawi. I po prostu nie wiem, czy wspominałeś, bo na chwilę musiałem odejść od komputera, poszukać kilku tutaj takich książek, bo w sumie interesuję się tym już od jakiegoś czasu i jeśli mogę w ogóle polecić, to wiem, że Lucjan Znicz. Jest książka Lucjana Znicza „Gość z kosmosu. Katastrofa tunguska, Trójkąt Bermudzki, obcy ślady”.
[41:34] - Mam przed sobą właśnie.
[41:36] - Właśnie tak. U mnie też leży na nogach. Jest niesamowicie napisana. Fakt faktem jest stara, więc są jeszcze te naleciałości takie. Dużo mówią o rosyjskich wówczas, o radzieckich poszukiwaczach tego zjawiska. Mało ze świata jest napisane. Coś wspominają o Amerykanach, o Anglikach, ale ogólnie jest tego mało. Natomiast mam trzy książki. Jest jeszcze książka Charlesa Berlitza „Trójkąt Bermudzki”.
[42:15] - Tak, oczywiście.
[42:17] - I Janusza Skarżyńskiego „Widma morskie”.
[42:22] - O tej nie znam, muszę powiedzieć.
[42:24] - O Trójkącie Bermudzkim tam też jest napisane. Owszem, nie jest to tak obszernie, bo wiadomo, że na przykład Charles Berlitz poświęcił całą książkę. Może niedużą, bo tam jest sto ileś stron, ogólnie o widmach morskich. Więc jeśli kogoś interesuje temat, jest napisana przez polskiego autora. Jest bardzo fajnie napisana. Natomiast jeśli chodzi o Trójkąt Bermudzki, pamiętam, że jak czytałem jakiś czas temu Lucjana Znicza, to utkwił mi w pamięci jeden przypadek, jak bodajże jakiś samolot leciał chyba do Miami, miał wylądować w Stanach Zjednoczonych i w zasadzie ludzie już go widzieli, mieli go na radarze i ponoć nawet był widziany przez ludzi i w pewnym momencie wleciał do chmury. Oczywiście samolot zaginął, z radarów zniknął. Nie wiadomo było, co się dzieje. Oczywiście zaczęli wszystko przygotowywać do poszukiwania tego samolotu. I się okazało, że ten samolot nagle, po 10 minutach bodajże, znowu jest na radarach i zaczyna lądować.
Pasażerów odprawili i tak dalej. I już na odprawie załogi okazuje się, że ani pilot, ani kapitan, ani załoga nic nie wiedziała o tym, że 10 minut nie było. Dopiero jak sprawdzili zegarki naziemne, to, co mieli ludzie na ziemi z tymi zegarkami, co mieli ludzie w samolocie, okazało się, że różnica czasu jest 10 minut. Nie wiem, czy to można w jakiś sposób tłumaczyć. Jakieś zagięcie czasowe? Nie mam pojęcia. Ale sam fakt, że są takie przypadki i są one jakoś udokumentowane, to nie jest z powietrza wzięte.
[44:51] - Tak, to są ciekawe historie, być może powiązane z tymi niezidentyfikowanymi obiektami podwodnymi, które być może porywają całe statki na przykład. Zresztą to było przedstawione kiedyś w filmie „Otchłań”. Chyba film był z lat 80. i przedstawiał tego typu wydarzenia, gdzie były jakieś istoty pozaziemskie, które eksplorowały nie powierzchnię Ziemi, a bardziej głębiny oceanów i tam wchodziły w interakcje z załogami różnych statków i tworzyły wręcz cywilizacje podwodne, zakładały kolonie.
[45:46] - Aha. Sama nazwa filmu coś mi mówi, ale nie jestem w stanie go sobie w chwili obecnej przypomnieć. Dla mnie ogólnie sam Trójkąt Bermudzki pamiętam już od małego. To była ciekawa zagadka, bo bez wątpienia tam coś się dzieje. I tutaj przede mną słuchacz Arek Paterek. On pytał, czy coś teraz się działo ostatnimi czasy. Mi się wydaje, że w ogóle większość książek, które są napisane o Trójkącie Bermudzkim, jeśli zauważymy, to są lata 80., koniec lat 80. To są w sumie najnowsze książki, bo przynajmniej ja nie słyszałem, żeby były nowsze książki gdzieś z połowy lat 90., koniec lat 90. Nie słyszałem, żeby takie książki w ogóle powstały. Więc może albo się przestali interesować, albo technika tak idzie do przodu, że już mają inne rzeczy na głowie.
Może to była jakaś moda, nie wiadomo. Ale wiem, że na pewno coś się dzieje, bo jest za dużo na to i dokumentów, i dowodów. Przecież tyle książek nie powstałoby, jeśli tam by się nic nie działo. Tutaj nie mówimy tylko o polskich książkach, ale jest jeszcze przecież francuski pisarz, bodajże Jacques Vallée. Niestety jego książek akurat nie mogę nigdzie torwać, jeśli chodzi o język polski.
[47:23] - Chyba w Polsce wydał jedną, ale nie jestem pewny. Wiem, że po angielsku bez problemu można dostać.
[47:30] - Właśnie. Po angielsku można bez problemu, po francusku chyba też, ale po polsku jest chyba nie do dostania. Chyba że już naprawdę ktoś trafi na tą książkę w antykwariacie, to fajnie. Ale tak jak mówię, teraz książek się na ten temat nie pojawia. Nie wiem dlaczego. Czy to po prostu była jakaś taka chwilowa moda czy coś i teraz ucichło. I rzeczywiście, jak człowiek Przypatrzę, to w chwili obecnej jest coraz mniej takich informacji, jeśli w ogóle są jakieś informacje na temat Trójkąta.
[48:18] - Mniej wypadków też się zdarza w tym momencie, bo technika poszła do przodu. Nawet od tych lat 60. czy 70., czy nawet 80., gdzie mamy w tej chwili GPS-a, co bardzo ułatwia nawigację, bo bez GPS-a czy nawet radiowego namierzania to działa tylko na ograniczony zasięg. Natomiast z GPS-em można dopłynąć wszędzie, bo nie trzeba się znać nawet na pozycjonowaniu przez gwiazdy czy słońce.
[48:49] - Dokładnie. Poza tym tak jak kiedyś, nie tak dawno, bo to były lata 80., jeszcze nawet początek lat 90. Nie wiem, czy o tym czytałem u Znicza, czy u tych pozostałych, ale wiem, że to mogło być niez doświadczenie, to mogło być zapominalstwo, że są takie rejony na Ziemi, gdzie trzeba brać jakieś poprawki na wskazania kompasu. Podobno są jakieś miejsca na Ziemi, gdzie te wskazówki mają jakieś odchylenia. Jest takie wyjaśnienie, że nie brali na to poprawek, gdzieś tam się zagubili. A jak już wpłyną w prądy morskie, to statki się gubią, nie ma z nimi żadnego połączenia i tyle. A teraz tak jak mówisz, jest GPS, jest to wszystko, więc może też być mniej z tego powodu tych zaginięć.
[49:57] - Trochę tak dziwnie, bo kiedyś to był bardzo znany temat. Ja w ogóle zaczynałem jeszcze w latach 80., koniec 80., początek 90. od książki Lucjana Znicza, którą trzymam, o katastrofie tunguskiej. I to była bardzo rozbudowana część tej książki o Trójkącie Bermudzkim i tam bardzo było to ciekawie przedstawione o tych wszystkich historiach, bardzo tajemnicze, nawet mnóstwo kreskówek i filmów powstawało na ten temat. Nawet polski był film, chyba też nazywał się „Trójkąt Bermudzki”, zupełnie niepowiązany z Trójkątem Bermudzkim. Ale to było tak znane w latach 80., że nawet nazywano polski film na cześć Trójkąta Bermudzkiego, zwykły kryminalny film, ale było to bardzo modne. A dzisiaj nie wydarza tam się wiele. Praktycznie nie mogłem się doszukać jakichś spektakularnych rzeczy. I jest tutaj taki problem, że ten temat tak umiera troszeczkę. Zainteresowanie tym tematem i ogólnie informacje na ten temat są bardzo skąpe i zainteresowanie tym tematem jest dużo mniejsze niż jeszcze 20 lat temu.
[51:21] - A szkoda, bo temat jest naprawdę ciekawy i podejrzewam, że znalazł się, bo w chwili obecnej te wszystkie organizacje w Stanach Zjednoczonych przynajmniej skupiają się na obiektach latających niezidentyfikowanych, na różnych eksploracjach kosmosu. Nie powiem, że to nie jest ważne, ale mogliby się też skupić na takich w chwili obecnej mniej znanych. Bo jak ja bym porozmawiał z jakimś 18-, 17-latkiem, który zaczyna na przykład swoją przygodę z takimi zjawiskami, z takimi tematami, to raczej wątpię, czy byłby mi w stanie powiedzieć chociaż o jednym zdarzeniu w Trójkącie Bermudzkim. Trójkąt Bermudzki gdzieś pewnie mu się obił o uszy, ale żeby mi powiedział chociażby o tym locie 19. w 1945. Też jest szeroko opisany u Znicza, bo to jest chyba najbardziej znane z Trójkąta Bermudzkiego. Nie potrafią w chwili obecnej znaleźć takiego tematu z tym trójkątem. A szkoda. Szkoda by było, żeby temat gdzieś zginął.
[52:47] - Może będzie jakaś spektakularna, odpukam w tej chwili, ale-
[52:53] - Nie życzymy tego nikomu.
[52:56] - I wtedy ten temat powróci. Ale dopóki nie będzie jakichś konkretnych rzeczy z tego rejonu, to po prostu nic się nie dzieje. Jak się nic nie dzieje, to nie ma informacji. Ludzie są niezainteresowani tym.
[53:12] - Dokładnie. Dobra, ja się przerzucam na nasłuch. Dzięki bardzo. W ogóle fajna audycja. Fajnie, że o tym pomyślałeś. Wiem, że awaryjna audycja, ale naprawdę miło się będzie słuchać. Dzięki jeszcze raz.
[53:28] - Dziękuję za telefon. Dzięki.
[53:29] - Dzięki.
[53:34] - To był Leszek z porcją informacji oraz okazało się, że czytał książkę Lucjana Znicza, nieodżałowanego autora, propagatora tych zjawisk niewyjaśnionych w latach 80. i 90., który niestety nie żyje, ale zostawił spuściznę bardzo dużą i ciekawą tak naprawdę, bo w tamtych latach zajmowanie się tamtymi rzeczami było bardzo skomplikowane. Nie było internetu, nie było Jakichś dostępnych czasopism z zagranicy. To wszystko było naprawdę ograniczone. Media były też bardzo skąpe. Były chyba dwa kanały wtedy, w latach 80., więc w telewizji, w radio się w ogóle takimi sprawami nie zajmowało praktycznie. To są bardzo ciekawe rzeczy. Dobrze, to w tej chwili zrobię przerwę i wrócimy za jakieś sześć minut. Także jak macie coś do picia czy chcecie zrobić, macie na to sześć minut i wracamy za ponad sześć minut. I jesteśmy z powrotem.
To jest audycja Teoria Chaosu. Dzisiaj rozmawiamy na luzie o Trójkącie Bermudzkim i wydarzeniach, które tam miały miejsce już od ponad 100 lat, a właściwie 200 w tamtym rejonie. Ostatnio troszeczkę ucichły. Chyba że macie jakieś dane ciekawsze, to poinformujcie mnie o tym. Możecie dzwonić: radionafali.com, a także wejść na czata. Zapomniałem was poinformować, że możecie wejść na czata Radia Nafali: radionafali.com i jest tam link czat lub Radio Paranormalium: radio.paranormalium.pl i też jest link do czata. Wracając do historii właśnie związanych może nawet nie tyle z Trójkątem Bermudzkim, a ogólnie katastrofami. Jest ciekawa historia, która swój finał ma w Londynie. Jest taka firma, która się nazywa Lloyds, zajmująca się ubezpieczeniami finansowymi, różnymi rzeczami, inwestowaniem też, ale przede wszystkim ubezpieczeniami. Która z wielosetną tradycją funkcjonuje do dzisiaj i ubezpiecza także statki wszelakiej maści, każdej wielkości.
Pod koniec XVIII wieku wydarzyła się tragedia ze statkiem Luntin, który zatonął. Ten statek przewoził olbrzymie ilości złota, srebra, kosztowności i postanowiono ten statek wyłowić. Nie było technologii nawet jeszcze w połowie XIX wieku. Dopiero w latach 40. udało się wyciągnąć przynajmniej część majątku, który zatonął na tym statku. O dziwo, nikomu nie udało się tego zabrać wcześniej. A także wyciągnięto dzwon. Ten dzwon przywieziono do firmy Lloyd's i umieszczono w głównej siedzibie, w centralnym pomieszczeniu. I ten dzwon Luntin obwieszcza katastrofę. Jeśli uderzony zostanie ten dzwon, oznacza, że jakiś statek zatonął.
Jest oficjalna strona w tym temacie, jest książka, w którą się wpisuje te wszystkie katastrofy do dzisiaj w ramach tradycji i ten dzwon rozbrzmiewa, jeżeli wydarza się tragedia. Jest to sprawa już historyczna i weszła do tradycji. Bardzo ciekawa sprawa. I można powiedzieć, że od tego zaczęło się zainteresowanie, tak mi się wydaje, tymi dziwnymi sprawami, które także były opisywane, które trafiały do księgi Lloyd's, które są w tej firmie i do dzisiaj można oglądać te rzeczy, które były zapisywane kiedyś. Przeczytam wam może jeszcze znane katastrofy. Bardzo ciekawe katastrofy. Właściwie straszne katastrofy, bo kończące się śmiercią wszystkich osób biorących udział w danej wyprawie czy ogólnie z danego statku czy samolotu, bo także zdarzały się katastrofy lotnicze. I z takich najbardziej znanych można wymienić zaginięcie statku Bell w 1854 roku. W 1872 roku odnaleziono opuszczony żaglowiec Mary Celeste. Było to bardzo zadziwiające wydarzenie, bo odnaleziono statek niemalże w nienaruszonym stanie.
Lekko naruszonym, powiedzmy, ale kompletnie bez załogi. Nikt nie potrafił tego wyjaśnić, aczkolwiek są pewne hipotezy. Do tego jeszcze wrócimy. Sporo właśnie wydarzało się, ale w XIX wieku jeszcze kilka się wydarzyło w tamtym rejonie dużych katastrof. Też znany był włoski szkuner Miremon w 1884. Później sporo było wydarzeń już w XX wieku, nie w XIX. Z takich najbardziej znanych to chyba było zaginięcie wielkiego angielskiego węglowca. Cyclops się nazywał. I wszyscy zginęli. To było ponad 300 osób na pokładzie.
Także to była wielka tragedia. Z takich jeszcze też dosyć znanych historii to było zaginięcie Berge Istra. To chyba taki statek był w '75 roku, jeśli dobrze pamiętam. Tutaj patrzę. Tak, w '76 roku, gdzie to był olbrzymi statek, który zatonął właśnie w W tamtym rejonie. Z takich jeszcze znanych to zatonięcie statku o napędzie atomowym. Teoretycznie o napędzie atomowym, ale raczej chyba miał. Oczywiście chodziło o łódź podwodną USS Scorpion, który właśnie zatonął w 1968 roku. I były znane katastrofy samolotów, które w latach 40. zaginęły, a właściwie później odnaleziono wraki.
Wiele lat później. Natomiast w 1945 roku zaginęło pięć samolotów torpedowo-bombowych Avenger amerykańskich. Już można powiedzieć po wojnie, jeśli dobrze pamiętam, w grudniu 1945 roku. I w 1947 zaginięcie bombowca typu Superforteza, czyli B-29, który zaginął w 1947 roku. Zaginął też w 1948 DC-3, który leciał z Puerto Rico do Miami. I w 1949 też zaginął Avro Tudor IV Star Ariel, tak się nazywał, który leciał z Bermudów na Jamajkę. Mamy kolejnego słuchacza. Jest z nami Adam. Witaj, Adamie.
[01:08:42] - Witam, witam. Słychać mnie?
[01:08:46] - Tak, tak. Jesteś na antenie.
[01:08:48] - Ja chciałem taką historię opowiedzieć, tylko właśnie ta historia jest bardzo straszna. Nie wiem, czy to jakieś służby nie podsłuchują tego radia. Chciałem się dowiedzieć od ciebie.
[01:09:00] - Nie wiem, ale jaka historia? Związana z dzisiejszym tematem? Ze spiskami?
[01:09:05] - Poniekąd tak. To ja bym może opowiedział ci trochę. To zaczynajmy. Tydzień temu zabiłem człowieka. Tak, zrobiłem to. Pracowaliśmy na budowie przy zbrojeniu na wysokości około 12 metrów.
[01:09:22] - Ale to chyba nie jest w temacie.
[01:09:25] - To jest bardzo w temacie. Poczekaj, daj mi dokończyć. Jestem kierownikiem, inżynierem budownictwa. Kazałem mu wejść na niezabezpieczone miejsce, gdzie miał czekać na wypoziomienie drzwi. Kłóciliśmy się tego dnia i nakrzyczałem, że jak tego nie zrobi, to straci pracę. Byłem wnerwiony i agresywny.
[01:09:43] - Strasznie zanikasz. Jak mógłbyś coś zrobić z poprawą?
[01:09:49] - Kazałem mu wejść na zbrojenie, rozumiesz?
[01:09:51] - Mhm.
[01:09:53] - Kazałem mu wejść na niezabezpieczone zbrojenie. Zgodził się. Wiesz, śmieje się, że zrobił to. Nie wiem, jak mam to powiedzieć, ale stała się tragedia i mężczyzna spadł na koparkę.
[01:10:08] - Straciliśmy coś słuchacza. Strasznie słabo słychać. Zadzwoń jeszcze raz, Adamie, bo naprawdę jest bardzo słabe połączenie. Miejmy nadzieję, że zadzwoni słuchacz. A wracamy do tematu Trójkąta Bermudzkiego. Tak jak powiedział Arek, że tych trójkątów jest wiele. My się skoncentrujemy na tym głównym trójkącie, aczkolwiek do tego trójkąta jest dodawanych mnóstwo wypadków, tak jak właśnie Mary Celeste. Ale „Celest” chyba się wymawia, bo to był brytyjski statek. Poprawcie mnie, jeśli źle mówię. O, dzwoni Ivellios, także odbiorę.
Witaj, Ivelliosie.
[01:11:10] - Ano witam, Klaudzia. Ja właśnie, Leszek, chyba Spooky Fox z tego, co kojarzę. Pozdrawiam cię, jeżeli to ty. Spooky Fox coś mówił o książkach. Jakiś wątek się tu pojawił, a ja właśnie przed chwilą sobie przypomniałem, że mam na półce taką książkę, dosyć nową, z 1997 roku. Oryginalne wydanie, wersja polska z 1999. To jest książka zatytułowana „Zagadka Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana”. Autor Michael Praisinger. Więc jeżeli ktoś szuka czegoś nowego w tym temacie, to polecam sobie tę książkę poczytać. Ja tylko streszczę mnie i powiem, co tu takiego ciekawego można w tej książce znaleźć.
Bo oczywiście są takie standardowe historie typu lot numer 19 słynny, ale również mamy tutaj podania o obserwacjach duchów ludzi zmarłych. To wszystko się tyczy obszaru Trójkąta Bermudzkiego, Bahamy i jeszcze jakieś inne wysepki. Tu są również podania o obserwacjach duchów ludzi zmarłych, zagadkowych istot typu leśne potwory Chickcharneys. Jest na przykład historia, w której jedno z tych stworzeń mieszkających na drzewach pinii rzekomo złamało nogę małej dziewczynce, która bawiła się, głośno krzycząc. Jest też seria o zagadkowych telefonach u dostawcy telefonii Bahama Telecommunications, które brzmiały treściowo jak komunikaty nadawane przez pilotów z lotu numer 19. Jeżeli chcesz coś podać na ten temat, to mam właśnie na tej stronie książkę otwartą. Jest też jeszcze parę wątków ufologicznych i kryptozoologicznych. To jest pierwsza część tej książki. W drugiej części autor przechodzi już do swoich własnych badań. W tym miejscu książka staje się dosyć trudna do czytania, więc jeżeli ktoś szuka łatwej lektury, to raczej nie jest dla niego.
Ale jeżeli ktoś chce coś bardziej specjalistycznego, to polecam, ponieważ operuje dosyć ciężkim, naukowym językiem. Podaje swoją sensacyjną podobno teorię tuneli pomiędzy wymiarami, którymi od tysięcy lat podróżują na naszą planetę przybysze z kosmosu. Opisane to jest z tyłu jako rewelacyjne wyniki badań podmorskich autora dowodzą, że nasza planeta była wielokrotnie odwiedzana przez gości z kosmosu. Głębiny morskie Trójkąta Bermudzkiego od wieków kryją tunele między wymiarami. Wykorzystywanie ich przez przedstawicieli wysoko rozwiniętej cywilizacji pozaziemskiej tłumaczy jedną z największych tajemnic Ziemi i rzuca nowe światło na naszą przeszłość i przyszłość. Jeżeli ktoś szuka czegoś nowego na temat Trójkąta Bermudzkiego, to polecam książkę Michaela Praisingera „Zagadka Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana”.
[01:14:06] - Bardzo ciekawe. Nie znam tej publikacji, ale sugeruje pan Michael, że w Trójkącie Bermudzkim mogą być tunele czasoprzestrzeni?
[01:14:21] - Tak. Według niego mogą tu być w tym miejscu tunele międzywymiarowe. Chociaż ja z kosmitami bym nie wychodził od razu. Natomiast z tunelami wydaje mi się, że może tak być.
[01:14:36] - To znaczy przychylasz się, że coś takiego może mieć miejsce?
[01:14:40] - Jakieś tunele tam faktycznie moim zdaniem mogą istnieć, ale niekoniecznie muszą się nimi kosmici posługiwać. Tu na przykład jest jeszcze historia jednego samolotu, takiej awionetki. Bardzo stara podobno. Tak twierdzi. Czekaj, bo to jest akurat we wkładce gdzieś z ilustracjami, więc pewnie zaraz to znajdę. Że awionetka dosyć długi dystans przebyła w wyjątkowo krótkim czasie i zużywając połowę tej ilości paliwa, którą normalnie powinna zużyć. Muszę znaleźć. Tutaj takie rzeczy typu odchylenia od wskazań kompasu i tak dalej.
[01:15:37] - Odchylenia mogą być spowodowane anomaliami magnetycznymi, które też tam podobno właśnie bywają.
[01:15:47] - Tak. Tutaj znalazłem z tą awionetką jest opis, przeczytam. Bruce Gernon znalazł się pewnego razu w tunelu czasowym, lecąc takim właśnie samolotem typu Beechcraft Bonanza. Do dziś nie zostało wyjaśnione, w jaki sposób pilot i jego maszyna pokonali odległość z Bahamów na Florydę w nieprawdopodobnie krótkim czasie i zużywając przy tym tak niewiele paliwa. Może to jest jedno z takich zdarzeń z udziałem tuneli międzywymiarowych.
[01:16:21] - To jest ciekawe, bo raczej mało realne, jeżeli nie mamy jakiejś anomalii, żeby samolot zużył o połowę mniej paliwa.
[01:16:29] - W normalnych warunkach to tego paliwa powinien zużyć dosyć dużo. Nie wiem ile dokładnie, ale dosyć dużo i ta podróż powinna trwać jednak troszkę. Natomiast jeszcze tutaj mam ten przypadek tych telefonów, ponieważ tu jest taka sprawa opisana z 89. roku obywatela Bahamów, Burta Alberiego, który 4 sierpnia, dokładnie w godzinach wieczornych, około godziny 23.00, nagle u niego zadzwonił telefon. Z ciekawości, kto to może być o tak późnej porze, podszedł do telefonu i podniósł słuchawkę. I tu się naprawdę zaczynają ciekawe rzeczy. Przeczytam może fragment książki. Po drugiej stronie linii nie znajdował się nikt spośród jego znajomych. Przez chwilę nic nie było słychać, jednak po dziwnym pogłosie słyszanym w tle Burt zorientował się, że ktoś dzwoni do niego z bardzo dużego pomieszczenia. W końcu usłyszał dziwnie brzmiący głos, który zgodnie z tym, co sobie przypomina autor relacji, wypowiedział następujące słowa: „Tayla, tu Tayla.
Żyjemy, żyjemy. Gdzie jesteście? Wszyscy są w porządku. Pals lekko ranny. vengeance jest cały. Odpowiadajcie. Dlaczego nie odpowiadacie?” I takie telefony, zgodnie z tym, co tutaj pisze Michael Praisinger, zdarzały się także innym abonentom. Próba wyjaśnienia tego w siedzibie Bahama Telecommunications, tu jest skrót podany Batelco, oczywiście kończyła się zawsze zapewnieniami, że linia zostanie sprawdzona, prosimy się nie martwić i tak dalej. Wnioskując po tym, że te telefony nie ustały, że jeszcze kilka razy się powtarzały, to jednak ta linia nie została sprawdzona do dziś. I tutaj Michael Praisinger też jeszcze podaje inny przypadek takiego telefonu.
Pechowy klient bahamskiej telekomunikacji nie był jednak jedyną osobą, która otrzymywała dziwne telefony. Liczni abonenci firmy Battleco opowiadali o przypadkach podobnych tajemniczych połączeń telefonicznych. Najczęściej w słuchawce można było usłyszeć te same słowa, których świadkiem był Bert Albery. Niekiedy dochodziły strzępy innych słów i wypowiedzi, jak na przykład „Lowdale, Lowdale”, czy też „na południe od Shoals”. Tajemnicze telefony zostały po raz pierwszy zarejestrowane przez Berta Albery'ego. Ostatni taki telefon otrzymał Bill Sands w styczniu '90 roku. Jednak dogłębne przeszukiwanie archiwów wykazało, że już zimą 1978 roku wydarzyła się seria dziwnych telefonów. Brak jednak relacji dotyczących szczegółów rozmów. I dalej, troszeczkę przeskoczę kilka linijek niżej. Czytelnik z całą pewnością przypomina sobie historię lotu numer 19.
To jest ta historia z pięcioma Avengersami i później z tym dużym samolotem.
[01:19:45] - Tak, przepraszam Ivelliose, bo ona została wyjaśniona ostatnio po 2000 roku chyba, jeśli dobrze pamiętam, prawda? Odnaleziono wraki.
[01:19:54] - Słyszałem, że jakieś wyjaśnienia już się pojawiły w latach 90. Tylko okazało się, że po wojnie dosyć dużo tych Avengerów po prostu zatopiono, bo już nie były potrzebne.
[01:20:08] - Czyli mogły być inne, nie tamte, które odnaleziono, ale chyba tamte właśnie odnaleziono.
[01:20:14] - To mogą być inne. Dosyć dużo tego było. To chyba 45 samolotów Avenger.
[01:20:20] - W tamtym rejonie, tak?
[01:20:22] - Tak. I tutaj jest takie nawiązanie do lotu numer 19 z uwagi na szczegóły rozmów, tych telefonów. Otóż tutaj Praisinger pisze tak: „Przyjąwszy założenie, że teoria spirytystyczna jest słuszna w odniesieniu do głosów słyszanych przez telefon i na taśmie magnetofonu, można znaleźć wyjaśnienie brzmiące co prawda fantastycznie tych dziwnych telefonów. Przypomnijmy sobie słowa, które zaczynały się od niewyraźnego lub wielokrotnie powtarzanego wyrazu „Taylor”. Czy zamiast słowa „Taylor” nie chodzi tu raczej o słowo „Taylor”? Dowódcą eskadry był przecież porucznik Charles Taylor. Wielokrotnie powtarzany wyraz „żyjemy” powinien być zrozumiany jako „jeszcze żyjemy”. Taka interpretacja pozwala też łatwo wytłumaczyć dalszy ciąg przekazu. „Gdzie jesteście?” To pytanie z żądaniem odpowiedzi zadane przez wieżę kontrolną. „Wszystko w porządku.
Pulse lekko ranny”. Tu wyjaśnienie, że jeden z żołnierzy, Edward Powers, jest tylko lekko ranny. W komunikatach te różne nazwiska i inne nazwy są troszeczkę czasami upraszczane. Tutaj jeszcze „Vengeance w porządku”. Samoloty typu TBM Avenger, po angielsku w liczbie mnogiej „Avengers”, nie są uszkodzone. Natomiast tu jeszcze jest wyjaśnienie, że słowa „Lowdale” i „na wschód od Shoals” też nabierają sensu, bo pierwsze z nich bez wątpienia oznacza wywoływanie przez radio wieży kontroli lotów w forcie Lauderdale. Lowdale, Lauderdale. Zwrot „na wschód od Shoals” określa pozycję eskadry w rejonie na wschód od wyspy Chicken Shoals. Myślę, że tą historią zachęciłem przynajmniej niektórych słuchaczy do poszukania tej książki. To jest książka wydana przez Amber.
„Zagadka Trójkąta Bermudzkiego rozwiązana”, autor Michael Praisinger. Właśnie jedna z takich chyba ostatnich, z tego, co ja się orientuję, książek o Trójkącie Bermudzkim. Żadnych nowszych pozycji nie znalazłem.
[01:22:34] - Ale to chyba w języku polskim, bo w angielskim cały czas wychodzą.
[01:22:38] - To jest książka wydana na naszym rynku przez wydawnictwo Amber w tłumaczeniu polskim.
[01:22:43] - Tak, bo po angielsku wychodzą cały czas książki nowe, tylko że niewiele wnoszące, jeśli chodzi właśnie o zagadkę Trójkąta Bermudzkiego. Zawsze wrzucają tam po prostu, wiadomo, że chcą ludzie sprzedawać dany temat.
[01:23:00] - Tak, wielu badaczy zamiast coś badać na własną rękę, to się po prostu-
[01:23:06] - Spisują z innych książek różne rzeczy.
[01:23:08] - Spisują z innych książek i coś tam dodają, jakieś swoje teoretyki, ale nie będziemy się nimi przejmować.
[01:23:16] - Czytałem książkę Charlesa Berlitza o Trójkącie Bermudzkim, w której on robił badania też. Jeździł, pływał po tym Trójkącie Bermudzkim, robił badania z ludźmi, z marynarzami i tak dalej. Także to naprawdę zrobił olbrzymią pracę. I tak powinno się książki robić, prawda? Że przynajmniej można się wybrać.
[01:23:44] - Berlitz zrobił pracę, napisał książkę i potem połowa badaczy z niego zrzynała.
[01:23:48] - No tak.
[01:23:49] - No niestety. Zresztą z tego, co ja pamiętam, to sam Lucjan Znicz też tam czasami się wybierał w te strony.
[01:23:57] - Tak, był chyba kilka razy właśnie tam, ale mówił, że żadnych anomalii nie zaznał.
[01:24:04] - To tak tyle chciałem powiedzieć tytułem ciekawostki. Jednak coś nowszego można jeszcze znaleźć w tym temacie.
[01:24:11] - Tak, ciekawa sprawa. A czy, Iweliuś, słyszałeś o jakichś nowych wydarzeniach właśnie z lat 90. czy 2000. z tamtych rejonów? Jakieś historie?
[01:24:22] - Szczerze powiedziawszy to ostatnie wydarzenia znam z książki Praisingera, bo on tam też osobiście pojechał i też obserwował różne, już nie mówię tylko o tych odchyleniach magnetycznych, ale też zdarzyło mu się kilka razy, że był obserwowany prawdopodobnie przez zagadkowe obiekty latające. On tutaj też taką relację, dosyć szczegółową swoją, w którymś jednym miejscu w tej książce umieścił nawet rekonstrukcję wyglądu tego obiektu. Tylko nie wiem, czy to wydawnictwo Amber tak to zrobiło, że to oni tak narysowali, czy to tak było w oryginale. Nie wiem. Natomiast relacja tutaj jest. Dużo różnych ciekawych rzeczy tam obserwował. Także lektura godna uwagi na pewno.
[01:25:17] - Także na pewno polecamy. Ja sam z ciekawości myślę, że zajrzę do tej lektury, aczkolwiek nie mam tej książki, ale postaram się gdzieś tam zdobyć.
[01:25:29] - Jeśli byś nie zdobył, to możesz się do mnie uśmiechnąć, bo ja mam egzemplarz tej książki u siebie w domu, tak więc mogę nawet zeskanować i posłać, bo chyba nie było reedycji z tego, co ja nie trafiłem.
[01:25:43] - Tak, ten temat chyba zniknął. Trójkąt Bermudzki stał się mało popularny i w latach 90. jeszcze coś wydawano, a później była cisza.
[01:25:55] - A później pojawił się internet i wszystko w internecie teraz.
[01:26:03] - Jednak ten temat jest mało popularny w internecie Trójkąta Bermudzkiego. On po prostu przygasł, myślę, zupełnie.
[01:26:12] - Zmalało zainteresowanie na pewno, bo jednak tematy typu UFO i podobne są troszeczkę bardziej ponadczasowe, że tak to ujmę.
[01:26:23] - Tak, ale jednak dużo było ciekawych wydarzeń. Jeszcze właśnie chciałem opowiedzieć o zniknięciu załogi Mary Celeste. I właśnie, czy wiesz, jak to się wymawia? To jest Mary Celest czy Mary Celeste?
[01:26:37] - To się nazywa Mary Celeste.
[01:26:39] - Mary Celeste. O, tak.
[01:26:41] - Mary Celeste.
[01:26:42] - Mary. Okej.
[01:26:44] - W ogóle z tym statkiem też jest bardzo ciekawa historia, bo ponoć on był obłożony klątwą. Już kilka razy zmieniano mu nazwę, kilka razy remontowano, ale zawsze cały czas coś po prostu się działo. A to pożar wybuchł, a to ktoś na tym statku zginął. Zginął, umarł to na jedno wychodzi. Z tą zaginioną załogą to jest chyba taka najbardziej znana historia, ale tego było dużo więcej. Ja w ogóle na Paranormalium kiedyś tłumaczyłem taki artykuł opisujący właśnie historię takich statków. Mogę ci wysłać linka na Skypie.
[01:27:32] - Poproszę, bo chyba nawet mam tą otwartą stronę z portalu Paranormalium. Paranormalium.pl.
[01:27:40] - Tak.
[01:27:42] - Także jest właśnie historia lotu 19. I też tutaj znalazłem o Trójkącie Bermudzkim cały artykuł.
[01:27:51] - Mam o tych statkach i tutaj jest o tej Mary Celeste. Ja może, nie wiem, mogę przytoczyć? Czy już troszeczkę dużo?
[01:27:59] - Tak, oczywiście.
[01:28:01] - Przytoczę fragment tego artykułu. „Opowieść o Mary Celeste mogłaby być artykułem sama w sobie, gdyż jest to jedna z najsłynniejszych i najbardziej intrygujących, a przy tym wciąż nierozwiązanych morskich zagadek. 3 grudnia...” Tu następuje opis tej historii z Benjaminem Briggsem i jego załogą. To wszyscy chyba znają.
[01:28:21] - To był kapitan, prawda?
[01:28:22] - Tak, to był kapitan. „Niektóre wersje historii podają, że na statku brakowało szalupy ratunkowej, inne utrzymują, że była ona na swoim miejscu. Wydawało się, że zniknęły jedynie chronometr, sekstant i dokumenty towarowe. Nie było żadnych śladów walki, przemocy, sztormu czy jakiegokolwiek niepokoju. Ostatni wpis w dzienniku pokładowym pochodził z 24 listopada.” Przypomnijmy statek został znaleziony 3 grudnia i wpis nie wskazywał na żadne problemy. „Gdyby statek został porzucony wkrótce po dokonaniu tego wpisu, Mary Celeste dryfowałaby przez półtora tygodnia. Według załogi Dei Gratia było to jednak niemożliwe, zważywszy na pozycję statku i sposób, w jaki ustawione były żagle. Ktoś lub coś musiał pracować na statku przez co najmniej kilka dni po dokonaniu ostatniego wpisu.” I w dalszej części artykułu właściwie następuje opis tego samego statku, tylko że pod inną nazwą. „Niektóre statki wydają się po prostu obciążone klątwą. Amazona został ochrzczony w 1861 roku na wyspie Spencer w Nowej Szkocji i w ciągu zaledwie 48 godzin od przejęcia statku jego kapitan nagle zmarł.
Podczas swojego dziewiczego rejsu Amazon zderzył się z groblą rybacką, rozdzierając swój kadłub. Podczas naprawy na pokładzie statku wybuchł pożar. Niedługo potem, przecinając Atlantyk po raz trzeci, Amazon zderzył się z innym statkiem. W końcu w 1867 roku przeklęty statek rozbił się u wybrzeży Nowej Fundlandii i został opuszczony przez ocalałych. Statek jednak miał przed sobą jeszcze jedno spotkanie z przeznaczeniem. Został podniesiony i odrestaurowany przez amerykańskie przedsiębiorstwo, które sprzedało go na południe. Jednostka została kupiona w 1872 roku przez kapitana Benjamina Briggsa, który podniósł maszty i wyruszył ze swoją rodziną w kierunku Śródziemia. Teraz jednak statek został przemianowany na Mary Celeste.” Więc ten statek ma dużo dłuższą historię, niż mogłoby się wydawać, tych różnych wypadków. Dlatego jeżeli ktoś się tym interesuje, to polecam również troszeczkę zasięgnąć informacji. Dużo jest informacji w internecie, więc na pewno coś znajdziecie.
[01:30:51] - Są też zdjęcia, prawda? Tego, jak nawet statek wyglądał po tym, jak został znaleziony.
[01:30:57] - Tak. Są zdjęcia, są projekty, są szkice. Jest wszystko właściwie. Tylko nie ma wyjaśnienia, co się z tą załogą stało.
[01:31:06] - Chciałem jeszcze o tym powiedzieć, ale wyprzedzając przyszłość: wyjaśnieniem najbardziej prawdopodobnym, które znalazłem w internecie, zakładając, że nie było szalupy, było to, że wybuchł alkohol. Przewozili duże ilości alkoholu na tym statku. Wybuchła jedna beczka z alkoholem. Załoga się przestraszyła, uciekli do szalupy. Wszyscy wyszli i odpłynęli od statku, a później wzbił się sztorm i statek im odpłynął, a oni nie dali rady dopłynąć do statku i zginęli na pełnym morzu.
[01:31:53] - Jest jeszcze hipoteza wysunięta przez autora powieści o Sherlocku Holmesie, sir Arthura Conana Doyle'a. Według niego wystarczyło umieścić na statku chorego psychicznie kucharza. Wytruł wszystkich członków załogi, potem wyrzucił ich za burtę i sam popełnił samobójstwo. Taką teorię wysnuł pan Conan Doyle.
[01:32:16] - Właśnie mam tu też ją, ale uważam, że ona jest trochę naciągana, bo byłyby ślady tej trucizny. Jednak to nie zostało odnalezione. Z tego, co czytałem. Żadnych śladów.
[01:32:32] - Poza tematem przyszła taka wiadomość na Radiowym Gadu-Gadu Radia Paranormalium: „Claude Monet jest zajebisty. Zajebiste UFO będzie w 2016 roku w Meksyku. UFO to religia. Czwarty stopień życia. My jesteśmy na pierwszym. Tysiąc lat”.
[01:32:48] - Nie bardzo rozumiem, ale dziękuję za pochwałę.
[01:32:51] - Też nie bardzo rozumiem. Co autor miał na myśli?
[01:32:57] - W 2016 roku UFO. Może akurat załoga powróci, bo jeżeli tam czasowe były jakieś zawirowania, być może się coś takiego zdarzy. To, co miało miejsce, pamiętam, w filmie Spielberga „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, gdzie wyszedł jakiś pilot z II wojny światowej. Coś chyba takiego było. Albo mi się wydaje, bo dawno ten film oglądałem. Jeśli dobrze pamiętam, jak wylądował ten spodek i wyszedł ten, który był porwany wcześniej. Czy porwany, czy który się przemieścił do jakiegoś innego świata. Z dużą prędkością jeśli się porusza obiekt, to wiemy już z teorii względności, że czas wtedy zwalnia i ktoś może 100 lat temu czy 200 lat temu być porwanym przez kosmitów, a żyć do dzisiaj. Do naszego czasu. Kto wie?
Ciekawa sprawa to jest.
[01:34:01] - Teraz jeszcze Leszek w nawiązaniu do statków jedną historię od Lucjana Znicza przytoczył mi na Radiowym Gadu-Gadu. Jeszcze o statku. Leszku, jakbyś mógł podać nazwę tego statku, to bylibyśmy bardzo wdzięczni. Załoga jednego ze statków znalazła dryfujący statek. Kiedy nie odpowiedział na wezwania, postanowili na niego przejść. Okazało się, że nie ma na nim żywego ducha. Kapitan zostawił kilka osób ze swojej załogi i mieli płynąć od siebie oddaleni o kilkaset metrów. Kilka dni było okej, po czym znaleziony statek znowu zaczął się oddalać. Po ponownym odnalezieniu go okazało się, że nie ma nowej załogi ani też nowo założonej księgi okrętowej, więc kapitan znowu przerzucił na nowy statek kilka osób, dał im broń i znowu po kilku dniach spokojnego rejsu statek został w oddali, po czym zniknął i nigdy nie został odnaleziony. Szerzej opisane jest to u Lucjana Znicza, ale tak tylko powiadam.
Niestety Leszek nie jest w stanie teraz sobie przypomnieć nazwy tego statku, ale szuka, więc pewnie ją poznamy. To tyle, co ja chciałem powiedzieć. Ja na razie przechodzę na nasłuch.
[01:35:15] - Dziękuję ci, Ivelliosie, za mnóstwo informacji.
[01:35:18] - Dziękuję również. Jesteś zajebisty. Pamiętaj.
[01:35:22] - Dziękuję. Dzięki. To był Ivellios z bardzo dużą dozą informacji związanych z Trójkątem Bermudzkim i tym, że jeszcze książki są pisane, nawet w języku polskim wydawane w tym temacie i nowe wątki, które wychodzą i są omawiane. Być może chodziło o jakiś inny statek niż Mary Celeste, ale ja mam tylko takie latające. Te statki, które są bez załogi, to są tak zwane Latające Holendry. Latający Holender to jest statek, który pływa bez załogi, dryfuje. Taki przypadek mieliśmy podczas Fukushimy, gdzie załoga cała wypadła za burtę. Były olbrzymie fale, statek wpadł w wir, ale na tyle był sprawny, że nie zatonął, a dalej dryfował i później musiano go zatopić. Nowoczesny statek to był jakiś trałowiec czy statek marynarki wojennej, który nie zatonął, a załoga została zmyta z pokładu czy zostały zalane pokłady i kajuty. To też można było nazwać Latającymi Holendrami.
Dużo było takich Latających Holendrów, jak na przykład statek William White w 1888 roku, gdzie statek został zniszczony przez rafę koralową i załoga opuściła statek i on dalej dryfował i nie na tyle zniszczył się, że zatonął. Przebył w ciągu 10 miesięcy ten statek 5000 mil i został później znaleziony. Kolejny statek to Fenouillia Walleton w 1891. Też był Latającym Holendrem. Kolejny statek z takich znanych to był żaglowiec Star. Jeszcze mam tutaj parowiec Dunmore w 1960 roku, czyli dosyć niedawno, także był Latającym Holendrem. Jeszcze mam tu statek Berma, który okazał się Latającym Holendrem. Statek kanadyjski i on był znaleziony przez polski statek Mieczysław Kalinowski. Tak nazywał się statek i Polacy spotkali tego Latającego Holendra, który robi duże wrażenie. Bywają także Latające Holendry, które są statkami widmami, które są mirażem.
Też się zdarzają takie sytuacje bardzo rzadko. Być może zbiorowa halucynacja, trudno powiedzieć. A może po prostu miraż, który pokazuje statek, który gdzieś płynie, ale zupełnie wiele tysięcy kilometrów z tamtego miejsca. Najbardziej znany statek widmo czy Latający Holender to jest Mary Celeste. Tutaj może wam od początku opowiem, trochę rozszerzę tę opowieść, którą przytaczał Ivellios i jak to doszło do tego. Może inaczej. Troszkę opowiem o historii tego i historii znalezienia tego statku, bo tak naprawdę nie wiemy, co się wydarzyło. To są tylko i wyłącznie do dzisiaj domysły, co się mogło wydarzyć. Tak jak Arthur Conan Doyle miał swoją hipotezę, która może do książki by pasowała o Sherlocku Holmesie, ale raczej nie była prawdopodobna. Mary Celeste.
Niewielki statek handlowy o pojemności 282 ton, należący do przedsiębiorstwa G. H. Winchester and Company, który 5 listopada 1872 roku wypłynął z portu w Nowym Jorku z ładunkiem 1700 beczek spirytusu w kierunku Marsylii we Francji. Jednakże cała niezwykła historia statku rozpoczęła się dopiero 4 grudnia tegoż roku, kiedy krótko przed końcem rejsu około 400 mil morskich na zachód od Gibraltaru, dokładnie w punkcie 38 stopnia 20 minuty szerokości północnej i 17 stopnia 37 minuty długości zachodniej spotkał się z płynącym także z Ameryki do Europy statkiem angielskim Dei Gratia. Kapitan Dei Gratia nazywał się David Morehouse i bardzo zadziwiło kapitana to zachowanie statku Mary Celeste i ruszył za nią w pogoń. Wysłał na tamten statek szalupę i wysłał swojego drugiego oficera Oliviera Deveau i dwóch marynarzy, którzy sprawdzili statek. Stwierdzili, że nie było tam żadnej żywej istoty i rozdzielił załogę na dwie części i popłynął statkiem Mary Celeste do Gibraltaru, gdzie zażądał od armatora statku Mary Celeste nagrody za to, że po prostu Tak zazwyczaj było, że jeżeli się uratowało załogę czy statek, towar, to należało się znaleźne czy nagroda za dokonanie tego. Niestety właściciel statku nie tylko odmówił zapłaty, to w ogóle oskarżył kapitana Morehouse'a i załogę o wymordowanie załogi Mary Celeste. Całą sprawą zajął się Scotland Yard. Także były powoływane komisje przez admiralicję brytyjską.
Zaczęło się nieustające śledztwo. Zaczęły wychodzić na jaw bardzo ciekawe rzeczy, wręcz dziwne. Na przykład na podręcznej tablicy znaleziono ostatni zapis z godziny 8:00 rano 25 listopada, kiedy statek przepływał w odległości sześciu mil morskich na północ od należącej do Azorów wyspy Santa Maria. Azory należą do Portugalii i już niestety nie są na terenie Trójkąta Bermudzkiego, tego standardowego, bo jeżeli rozszerzymy, to wtedy można powiedzieć, że leżą. Tutaj Leszek znalazł nazwę tego statku Latającego Holendra. Statek się nazywa Ellen Austin. Dokładnie w punkcie 36 stopni 57 minut szerokości północnej, 27 stopni 20 minut długości zachodniej, to właśnie tam, gdzie dokonano ostatniego zapisu, że tam ta załoga była, czyli w tamtym rejonie Azorów. Czyli wynikałoby z tego, że cała załoga musiała opuścić statek w ciągu ostatnich dziewięciu dni przed spotkaniem ze statkiem Dei Gratia. Oczywiście mogła później to zrobić, bo może po prostu kapitan nie uzupełniał książki, logbooka. Jednakże według zeznań Deveau i marynarzy Dei Gratii, którzy weszli jako pierwsi na pokład Mary Celeste, sprawiał wrażenie opuszczonego nie w ciągu ostatnich dni, czyli tych dziewięciu dni, lecz raczej godzin.
Czyli czuć było, że tam ktoś był niedawno. Na pokładzie podobno znaleziono suszącą się bieliznę, a nawet kota żywego i niezagłodzonego. Były takie szczegóły jak niewypalone fajki, niedopita herbata w zbiorowej kajucie załogi czy rozłożone mapy i pozostawiony zegarek na stole w kajucie kapitańskiej. Otwarta fisharmonia z rozłożonymi nutami. Wszystko to świadczyło, iż ewakuacja statku odbyła się w błyskawicznym tempie. Co dziwniejsze jeszcze, opuszczający statek ludzie zabrali papiery statku, sekstans i chronometr, ale pozostawili, z drobnymi wyjątkami, cały swój dobytek i rzeczy osobiste. I nawet najdziwniejsza sprawa, że na statku była 10-osobowa załoga plus kapitan Briggs, plus jego żona i córka, czyli w sumie 13 osób. Wszyscy oni musieli przesiąść się na jakąś szalupę. Tymczasem sprzęt ratowniczy statku pozostał w pełnym komplecie na jego pokładzie. Niektóre wersje mówią, że nie, ale tutaj akurat mam, że jednak było.
Jest zdjęcie, można zobaczyć, że chyba jednak była. W kajucie kapitana znaleziono szpadę z brunatnymi śladami na klindze, co mogłoby sugerować napaść i walkę. Odkryto także w niezamkniętej szufladzie stołu znaczną sumę pieniędzy i szkatułkę z biżuterią. Nie było to ruszone w ogóle. Pozostawiony na stole zegarek był złoty, który był warty bardzo dużo pieniędzy. Nienaruszony był oczywiście spirytus pod pokładem, więc to też jest dziwne, że ktoś mógłby się dobrać do tego z marynarzy, jeśli byłby napad. Dokładne oględziny statku wykazały na prawym boku kadłuba głębokie nacięcie, którego pochodzenia nie udało się ustalić, oraz z obu stron kadłuba na wysokości około pół metra nad linią wody ślady zadrapania, gdyby statek trafił pomiędzy rozwierające się nożyce. To jest dziwna sprawa, ale sugeruje to, że być może Mary Celeste miało spotkanie trzeciego, czwartego nawet stopnia z USO, czyli niezidentyfikowanymi obiektami podwodnymi. Takim jednym obiektem. Ale to jest dziwne, bo jeżeli byłby to jakiś inny statek, to nie uznano by ucieczki załogi pod wpływem czegoś takiego.
Statek był na tyle w dobrym stanie, że wcale te nacięcia, które tam zostały stworzone przez nie wiadomo co, pływał jeszcze 12 lat. Okresowe remonty tylko przechodził. 12 lat bez problemu pływał, a tylko dlatego już potem nie mógł pływać, bo osiadł na mieliźnie w okolicach Haiti. Dlatego tutaj troszeczkę się nie składa to, że załoga zabiła kapitana i uciekli albo podpłynął jakiś piracki statek. Jakby podpłynął jakiś piracki statek, który zabrałby buntowników, to zabrano by i spirytus i wszystkie kosztowności. To jest po prostu nielogiczne. Może jakaś zemsta na kapitanie Briggsie? Trudno powiedzieć, ale jest mało prawdopodobne. Napad piratów jest nielogiczny i raczej tutaj nie skłaniałbym się, że coś takiego miało miejsce jak piraci akurat w przypadku Mary Celeste. Te brunatne ślady na szpadzie kapitana Briggsa podejrzewano, że jest to krew.
Okazało się, że to nie była krew, więc to też ślepy trop. I tutaj jest ciekawa sprawa. Do dzisiaj nie wyjaśniono, co się stało. Jest takie wyjaśnienie, że mogła tak jak już wam mówiłem, wybuchnąć ta beczka z alkoholem, bo jedna beczka była naruszona, więc mogła wybuchnąć, nie pozostawiając dużych śladów. A druga była naruszona przez ten wybuch i załoga mogła się przestraszyć tego, co się dzieje i uciekając ze statku nie mogli go dogonić i potopili się. Jest to jakieś wyjaśnienie i myślę, że może być to dosyć prawdopodobne. Wybaczcie mi bardzo, ja jestem dzisiaj strasznie padnięty. Nie wiem czemu. Wiem czemu. Pracowałem cały dzień.
Przesadzam, że cały, ale troszkę. Dzisiaj, wczoraj i tak dalej. Są obowiązki. I to jest bardzo ciekawy przypadek Mary Celeste, bo do dzisiaj tak naprawdę nie wiemy, co się wydarzyło. Możecie prześledzić sobie zdjęcia tej Mary Celeste i zobaczyć, czy faktycznie szalupa była, czy nie było tej szalupy. Bo jeżeli były szalupy, to mamy duży problem, bo przecież wszyscy ludzie wiedzieli, że wyskakując za burtę oznacza śmierć. Może tak się zdarzyć często, że ktoś wyskoczy i statek odpłynie zbyt daleko. Bardzo trudno jest potem wrócić po taką osobę, bo to jest ograniczony czas, w którym ona może pływać w wodzie. Szczególnie jeżeli jest zimna woda, to już w ogóle. Ale to jest najdziwniejsze, że wszystko zostało.
Majątek cały został. Zostało, jak się mówi, że była fajka, papierosy, była herbata nie dopita. To świadczyłoby o tym, że coś dziwnego się wydarzyło. Zapisy są dosyć stare, a później nie wiadomo co się działo. Być może była jakaś anomalia czasowa, że normalnie minęło dziewięć dni, a oni byli dalej tak jakby w tym dniu. I jest to wtedy dosyć logiczne, że mamy lukę dziewięciodniową. ... że dziewięć dni oni przeżyli w jeden dzień. Ale to jest dziwne wyjaśnienie, bo jeżeli weźmiemy brzytwę Ockhama, nie zgrywa się to, bo jeżeli mamy prostsze wyjaśnienie, to powinniśmy jego się złapać, bo pytanie, co powoduje te anomalie czasowe? Myślę, że do dzisiaj nawet warto by było jechać w tamten rejon i testować te różne rzeczy.
Na to na pewno jest czas i ktoś z was, kto ma jacht albo pływa jachtem lub statkiem, to warto zbadać tamte rejony. Jeszcze jest duże pole do popisu i wtedy można nową książkę napisać, w której można zawrzeć bardzo ciekawe tego typu rzeczy. Ciekawe w sensie anomalie magnetyczne, już nie mówiąc o anomaliach tuneli czasoprzestrzennych, które są niesamowitą rzeczą i odkrycie czegoś takiego niewątpliwie byłaby wielką niespodzianką dla całej nauki. Ale jak jest? Trudno powiedzieć. Zawsze pamiętam Morze Sargassowe, które ma taki zielonkawy kolor. Tam dużo glonów jest, dużo różnych roślin, jeśli dobrze kojarzę, ale mogę się mylić. Jest znane z takich nieprzyjaznych różnych rzeczy, które się tam wydarzają. Można powiedzieć, że to jest początek Trójkąta Bermudzkiego. To jest za Azorami, właśnie Morze Sargassowe.
Czyli dosyć płytkie rejony na oceanie. Bardzo chętnie przyjmę relacje wasze, jeżeli wybierzecie się. Jeszcze jest czas. Myślę, wrzesień dobry czas, żeby tam wypłynąć i zbadać te rejony i potem zdać relację, jak to wygląda wszystko. Czy przypadkiem nie wydarzy się coś dziwnego. A na koniec jeszcze powiem, jakie mogą być wyjaśnienia tego, co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim. Jak mówiłem, miałem z lat 80. ostatnie jakieś relacje. W latach 90. czy 2000 jakoś nie bardzo.
Być może były, raczej mało istotne. Nie że cała załoga ginęła, czy też tak jak na Mary Celeste, czy tak jak na innych statkach, gdzie byli zabici ludzie. W jakiś sposób albo też zniknęli, w sensie że albo zabici, albo zmiotło ich jak jakiś sztorm. Wylecieli poza burtę i utopili się, zginęli. Jakie mamy wyjaśnienia, hipotezy tego, co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim? Taką najbardziej błahą sprawą to po prostu są piraci, którzy porywają statki całe i potem je sprzedają albo zatapiają, biorąc wszystkie cenne rzeczy z danego statku. Trudno powiedzieć, bo dużo statków też zaginęło właśnie w tamtym rejonie. Wojskowych, które były bardzo dobrze uzbrojone, więc tutaj piraci raczej nie mieliby czego szukać. Cyklony. Kolejną sprawą wyjaśniającą te anomalie są cyklony, które potrafią na pewno wciągnąć nawet samolot do wody.
Ale skąd by się nagle to robiły? Trudno powiedzieć. Na pewno cyklony powstają na morzu też, więc może jest jakieś wyjaśnienie. Czyli po prostu fronty zderzają się ze sobą, powodując bardzo niekorzystne zjawiska pogodowe, jakim zjawiskiem jest cyklon. Kolejną sprawą są zawirowania poprzez prądy. Jest prąd równikowy i prąd zatokowy, które mieszając się powodują zawirowania, wiry, które mogą też wciągnąć całe statki. Być może samoloty mniej, ale statki na pewno. Kolejnym wyjaśnieniem są gazy. Wiem, że na Discovery bardzo chętnie o tym mówili. Przede wszystkim metan, który powoduje zawirowania ciśnień.
Robiono doświadczenia, że samolot bez problemu można ściągnąć takim metanem, zakłócić pracę silnika i może to spowodować, że samolot spadnie dosyć szybko Spadnie w ocean. Tak prawdopodobnie to się wydarzyło z lotem numer 19, tymi maszynami amerykańskimi, Avengerami tak zwanymi. To może sprawić, że samolot spadnie i zwykły statek może być wciągnięty przez te gazy. Magnetyzm. Że mamy jakiś potężny magnes, który ściąga statki. Raczej mało prawdopodobne, bo można ściągnąć oczywiście metalowy statek, ale jak nie jest cały z metalu zrobiony statek, jest drewniany, to nie działa pole magnetyczne na drewno. Poza tym jak silny ten magnes musiałby być? To jest nierealne dosyć. Na jakiej wysokości czy raczej głębokości? Nie, to bardzo dziwna sprawa.
Zakłócić oczywiście anomalie jakieś związane z zakłóceniem igły kompasu czy też zakłóceniem busoli, to tak, oczywiście, ale nie wciągnięciem całych statków. Błękitne Groty to jest też jakieś pewne wyjaśnienie tego. One są chyba koło tych Azorów. Nie, przepraszam, co ja mówię. Już ledwo żyję, ale Błękitne Groty są koło Barbados czy Bahama? Chyba koło Baham. Koło Bahama są właśnie te Błękitne Groty, które po prostu są mielizny, które uszkadzają statki i można po prostu zniszczyć statek bardzo łatwo. Burze słoneczne. Nie wydaje mi się, żeby to było cokolwiek odpowiedzialnego za te katastrofy statków. I taka najbardziej dziwna teoria, czyli UFO, kosmici.
Kosmici, którzy przylatują w swoich takich statkach, które poruszają się pod wodą i porywają załogi. Porwanie takiej załogi, kosmici raczej nie zabieraliby kosztowności, złotego zegarka, bo to nie jest dla nich cenne. Ale ludzie na pewno. To są dużo bardziej cenni niż jakiekolwiek skarby te tak zwane nasze, czyli złoto, srebro czy pieniądze tym bardziej. Ale czy na pewno kosmici by w taki sposób porywali ludzi? Jeśli poruszają się kosmici w statkach kosmicznych, które też porywają ludzi na lądzie, to czemu nie na wodzie? Jak najbardziej ma to sens. Tylko czy jest to prawdą, że zachodziły tego typu wydarzenia w historii? Trudno powiedzieć. W Trójkącie Bermudzkim zginęło lub zaginęło około 1000 osób w ciągu ostatnich 70 lat.
Tutaj mam informację od Grzegorza, że duża ilość metanu zaburza skład mieszanki paliwowo-powietrznej. Właśnie w taki sposób, że niekoniecznie ściąga ciśnieniowo taki samolot, ale silnik przestaje działać w zwykłym samolocie, tym wirnikowym. I to powoduje, że on po prostu spada i uderza w wodę, co powoduje katastrofę. Także proszę, wybaczcie mi, dzisiaj strasznie jakoś jestem zmęczony, ledwo widzę, więc chyba zakończę na dzisiaj tę audycję. Jeszcze miałem kilka opisów różnych innych katastrof, wydarzeń mniej znanych niż Mary Celeste, ale myślę, że kiedy indziej. A ja na koniec może jeszcze zareklamuję informację, którą dostałem od jednej słuchaczki. Muszę niestety sprawdzić. Niestety nic nie widzę. Bardzo dziwne. Od Sofii która zbiera w tej chwili pieniądze na kryształowe misy, które wydają specyficzne dźwięki.
To jest kryształowy projekt Mandala Dźwięku. Polecam wam na portalu Polak Potrafi. Wejdźcie, zobaczcie. Mandala Dźwięku, Kryształowy Kwiat Serca. Bardzo sympatyczna osoba i poczytajcie, jeżeli wam pasuje ten projekt. Myślę, że warto przyłączyć się do niego, wspomóc, bo dźwięk to jedna z najważniejszych rzeczy, którą mamy z kultury, sztuki czy też ogólnie jako ludzie, nasze człowieczeństwo, gdzie odpowiednim dźwiękiem możemy odpocząć czy też przekazać nawet pewne myśli. Także polecam wam tą akcję, a na dzisiaj to już myślę, że to wszystko. Także dziękuję wam, że byliście. I na koniec chciałbym tutaj powiedzieć, że 13 i 20 września niestety nie będzie audycji ze względu na to, że wybieram się na Kaukaz. Mam nadzieję, że wrócę.
Jeśli nie mieliście wakacji, to proponuję, żebyście wzięli wolne i wypoczęli jeszcze we wrześniu, bo myślę, że będzie przyjemny i ciepły. Także do zobaczenia pod koniec miesiąca. Cześć, miłego weekendu.