[00:01] - Teoria Chaosu. Welcome to the real world. Deny everything to no one. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy. Skłamałem, bo po długiej przerwie co tydzień w piątki. Audycja o zjawiskach niewyjaśnionych i teoriach spiskowych w Radiu Paranormalium oraz Radiu Nafali już od ponad trzech lat. Może też skłamałem. Dzisiaj będziemy mieli wyjątkowy temat jak zwykle, ale będę miał parę newsów dla was. Pierwszy news, można powiedzieć początkowy taki, że chciałbym przeprosić wszystkich, którzy czekali tydzień temu i dwa tygodnie temu na audycję i jej nie było niestety. Informowałem, ale bardzo zdawkowo na stronie internetowej teoriachaosu.com lub .com.pl, że niestety byłem w Gruzji i Armenii i nie mogłem nadawać. Nie miałem Internetu, nie miałem sprzętu.
Także wybaczcie. W przyszłości postaram się te informacje jakoś szybciej zamieszczać i pełniej. Niestety nie wyrobiłem się czasowo. Przywiozłem sporo informacji, a właściwie może nie tyle informacji, co zdjęć z tej wyprawy. Zwiedziłem kilka ciekawych miejsc, o których dzisiaj sobie jeszcze powiemy i które były chociażby przedstawiane w takim serialu dokumentalnym Ancient Astronauts, przepraszam Ancient Aliens, czyli Starzytni Kosmici na kanale History Channel. O tym sobie jeszcze powiemy, ale kilka jeszcze innych miejsc także zwiedziłem. Zdjęcia będą dostępne w strefie premium na stronie. Myślę, że też dam kilka zdjęć dla wszystkich, a więcej tych zdjęć będzie w strefie sponsora. Także tutaj bardzo dziękuję wszystkim sponsorom. Tak przypominam, że w tej chwili sponsorom oferuję w ramach wdzięczności kubki i płyty.
Płyt jeszcze nie ma. Kubki dostałem wczoraj, w czwartek odebrałem je, także będą już teraz wysyłane. Można zobaczyć sobie na stronie teoriachaosu.com lub teoriachaosu.com.pl i jest tam w dziale „Sponsoruj”. Można zobaczyć jak te kubki wyglądają. Płyt jeszcze nie ma niestety. Płyty będą gdzieś w połowie października, także wszystkich oczekujących przepraszam za oczekiwanie, ale bądźcie cierpliwi. Naprawdę będzie warto. Warto czekać. Przechodzę może do newsów. Mnóstwo newsów jest w ostatnim czasie w tematyce spisków i rzeczy niewyjaśnionych.
Więcej może ze spisków. Wyobraźcie sobie, że rosyjski polityk, znany rosyjski polityk oskarżył USA o wywoływanie powodzi w Rosji. Coś niebywałego. To kiedyś wiem, że przełożony zakonu paulinów w Częstochowie. Chociaż nie jestem pewny, ale była taka historia, że te powodzie w Polsce były wywoływane przez samoloty, które przelatują. Tutaj natomiast mamy znanego lidera rosyjskiej partii LDPR Władimira Żyrinowskiego, który oskarża USA o wywoływanie powodzi na Dalekim Wschodzie. Według niego Amerykanie mają technologię umożliwiającą wpływanie na zjawiska naturalne. Dodał też, że Rosja ma taką samą broń, ale stosuje ją wyłącznie defensywnie, w przeciwieństwie do Amerykanów i twierdzi, że te powodzie w Soczi, które ostatnio miały miejsce, być może zostały spowodowane przez Amerykanów, przez właśnie tą instalację HAARP, która jest na Alasce. Ciekawe, ciekawe. Pan Żyrinowski chyba nie pierwszy raz twierdzi tego typu rzeczy, ale jak wiemy z teorii spiskowych, że coś na rzeczy jest, że taka broń klimatyczna faktycznie może istnieć.
Geofizyczne. Ciekawy kolejny news, że tylko geo inżynieria może powstrzymać globalne ocieplenie. To oczywiście nie wymysł mój czy też jakichś szalonych naukowców. Możliwe, że szalonych, ale rzeczywistych. Na spotkaniu Międzynarodowego Panelu do Spraw Zmian Klimatu IPCC w ONZ-cie ujawniono raport, z którego wynika, że zmiany klimatyczne zaszły za daleko, a ludzkość nie poradzi sobie z problemem globalnego ocieplenia, nawet jeśli przestanie wytwarzać gazy cieplarniane. Według naukowców jedyne, co może pomóc, to właśnie geo inżynieria na masową skalę. W domyśle zasiewanie chmur czy rozpraszanie chmur. Trudno powiedzieć, ale tego typu rzeczy. I to nie jest wymysł mój z jakichś fantasmagorycznych czasopism. To jest news z portalu czasopisma naukowego New Scientist z 25 września bieżącego roku.
Także już o takich rzeczach się mówi nie pierwszy raz, ale coraz częściej o potrzebie geo inżynierii. Oczywiście w Teorii Chaosu wiemy, że tego typu rzeczy jak chemtrails są na porządku dziennym. Muszę wam powiedzieć, że w Gruzji i Armenii widziałem tego typu rzeczy, szczególnie nad Tbilisi. Byłem przerażony. Nad Tbilisi po prostu było to koszmarne. Te chemiczne smugi. W Armenii troszkę mniej, ale jednak też nad Erywaniem dało się zauważyć. Zrobiłem zresztą też trochę zdjęć w Tbilisi. Jak wygląda niebo i nie wygląda to dobrze. Tutaj jeszcze mam newsa o tak zwanym hyperloop.
W USA powstanie transport pędzący ponad tysiąc dwieście kilometrów na godzinę. Miliarder Elon Musk chce stworzyć niezwykle szybki środek transportu, pociąg, dzięki któremu ludzie będą mogli w ciągu trzydziestu minut pokonać dystans ponad sześciuset kilometrów. Plany zakładają zbudowanie go na trasie Los Angeles — San Francisco. To jest oczywiście plan zrobienia tak zwanego magleva, czyli unoszącego się w powietrzu pociągu, który przemieszcza się w tunelach, które są opróżnione z powietrza. Dlatego może wtedy tak szybko poruszać się. Mówiliśmy o tym wiele razy, szczególnie przy temacie podziemnych tuneli, gdzie tego typu pociągi być może już od wielu lat poruszają się przewożąc elitę i rząd światowy pomiędzy miastami świata. Oczywiście nie jest to pewna rzecz, ale dlaczego nie? Jeżeli są świadkowie, którzy o tym mówią, warto na to zwrócić uwagę. To może być już w tej chwili dla ludzi. Może taki transport powstanie już niedługo dla zwykłych osób.
I ostatnia ciekawostka związana z dzisiejszym tematem. Podwodna piramida odnaleziona w okolicach Wysp Azorskich. Piramidę odkryto w pobliżu Bancos de Joao de Castro pomiędzy wyspami Terceira i Sao Miguel. Struktura mierzy sobie osiemset metrów kwadratowych u podstawy i około sześćdziesięciu metrów wysokości. Według specjalistów nie jest możliwe, żeby piramida powstała w sposób naturalny. I ciekawa sprawa, że Azory, czyli Wyspy Azorskie to hipotetyczna lokalizacja mitycznej Atlantydy według niektórych badaczy. To tyle newsów na dzisiaj, które mam i dzisiejszy temat zacznę jak zwykle cytatem: „Czy na Marsie jest życie? Też nie ma.” Tak odpowiadało Radio Erywań, mityczne radio, źródło nierzetelnych informacji w czasach PRL-u. Związane z tematem miasto Erywań, stolica Armenii, gdzie o Armenii sobie dzisiaj troszkę powiemy. Ale dzwoni słuchacz.
Pierwszy słuchacz dzwoni. Mam nadzieję, że się słyszymy. Jest z nami stały słuchacz.
[11:01] - Jak mnie słychać?
[11:02] - Bardzo dobrze. Czy się słyszymy?
[11:05] - Dziękuję za koszulkę. Dotarła. I jak pamiętam dwa miesiące temu była dyskusja o szkodliwości komórek. Stwierdził pan, że nie prowadzi się badań na ten temat. A właśnie oglądałem niedawno film dokumentalny, gdzie już badanie publikacji na ten temat zostało dokonane. Tysiąc publikacji. Potwierdzono, że ludzkie komórki skóry reagują na promieniowanie komórkowe i jest już niemal udowodnione. To, że komórki reagują na promieniowanie jest udowodnione w stu procentach i następuje reakcja i w pięćdziesięciu procentach, że minimalnie zwiększa się podatność na raka, ale u tych ludzi, którzy namolnie bardzo długo gadają przez komórki, tacy co lubią gadać przez telefon. To dotyczy i telefonów komórkowych, i telefonów bezprzewodowych, takich w domu, co do zwykłej linii telefonicznej podpięte. Badania dalej trwają, a Unia wydała już na badania na temat szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego około dwóch, trzech milionów euro zostało na to już wydane, na badania w tym temacie.
W Europie dziesięć laboratoriów się tym zajmuje, w Stanach cztery. W innych krajach też się badaniami na ten temat się zajmują, a pan twierdził, że się na ten temat nie robi badań.
[12:42] - Przesadziłem, muszę powiedzieć, przesadziłem. Faktycznie, jeżeli się robi, to przepraszam, pomyliłem się. Myślałem, że się nie robi.
[12:50] - Mam trzy filmy. „Problemy naszej cywilizacji” to taki dość poważny analityk zrobił film, napisał książkę, która była dobrze sprzedawana. Linki podrzucę. Już je wyślę, bo mam przygotowaną listę.
[13:09] - Super, poproszę.
[13:10] - Już wysyłam. Już mam wszystko przygotowane. Już kliknę. Powiem panu, czy wszystko doszło. Ciach. Jeszcze nie.
[13:24] - Jeszcze nie widzę, ale domyślam się, że zaraz będą linki. To są linki o jakichś programach, czy właśnie te linki o badaniach?
[13:34] - To są te filmy. Właśnie. Momencik. Też mam artykuł, też linka wyślę z tym artykułem, dotyczący odwiertów za pomocą fal radiowych i lasera. Doszło? Właśnie wysłałem.
[13:59] - Tak, doszło wszystko. Dziękuję.
[14:00] - Na końcu jest link z artykułem naukowym na temat wiercenia za pomocą fal radiowych, decymetrowych i wspomaganego odwiertu. Świder estetyczny plus laser dużej mocy.
[14:14] - Niesamowite, że falami radiowymi można wiercić.
[14:17] - Normalnie tworzy się plazmę i po prostu topi skałę i zamienia ją w parę i jest odsysana. Też kilka milionów dolarów dostał uniwersytet na badania pod tym kierunkiem rozwoju, bo po to, żeby poniżej czterech kilometrów jak się wierci, to koszty tak radykalnie rosną, a te technologie zmniejszyłyby koszty dziesięciokrotnie. Dzięki tej technologii prawdopodobnie będzie można niemal na masową skalę używać wysokotemperaturowej geotermii, bo to obniży znacznie koszty odwiertów. Będziemy mogli dowiercić do takich głębokości, gdzie mamy już parę pod wysokim ciśnieniem, niemal na poziomie całej kuli ziemskiej.
[15:02] - To jest ciekawe.
[15:03] - Trwają prace i mam panel fotowoltaiczny, właśnie go testuję od trzech miesięcy. Jak jest dość średnio ładna pogoda, to praktycznie cały dzień mogę komputer zasilić albo telewizor. Panel daje 200 watów.
[15:20] - A ile kosztował, jeśli można wiedzieć?
[15:21] - Ja mam na razie pożyczony, ale w Krakowie można kupić panel za 799 złotych. Czyli poniżej 1000 złotych, 235 watów.
[15:33] - Czyli generalnie chyba po paru latach powinien się zwrócić.
[15:37] - Tak, w granicy sześciu lat. Ja tylko panel na razie mam pożyczony od znajomego. Nie wiem, na jak długo. Mam panel, regulator i starego UPS-a, którego miałem już od 15 lat i stał sobie w szafie, to go wykorzystałem. Planuję jeszcze dokupić drugi, żeby mieć pół kilowata, bo ten UPS, co mam, może maksymalnie przerobić pół kilowata prądu, zamienić stały na 220. I na razie tyle planuję, taką mini elektrownię chcę zrobić. Jak jest taka pogoda średnia, że tam jest zachmurzenie. Halo?
[16:15] - Tak.
[16:16] - Zachmurzenie jest takie średnie, to praktycznie może jechać od rana do nocy. A nawet przy bardzo mocnym zachmurzeniu, co kolektory już stoją, nie grzeją, to panel daje trochę prądu, że można godzinę sobie komputer poużywać. Zdziwiłem się.
[16:30] - Super. Czy jeszcze masz jakieś informacje stały słuchaczu?
[16:38] - To wszystko. Jeszcze wysyłam na samym dole.
[16:41] - Tak, te linki będą podlinkowane później.
[16:43] - Na samym dole są dwa linki o polskich fabrykach produkujących kolektory. Można sobie zobaczyć produkcję profesjonalnych kolektorów. Dwie największe fabryki w Polsce produkują kolektory. Połowę produkcji idzie na Zachód. Jesteśmy drudzy pod względem ilości produkowanych kolektorów w Europie. Taka ciekawostka.
[17:04] - Zadam ci pytanie, czy słyszałeś o czymś takim albo zakładasz, że wcześniejsze cywilizacje, starsze powiedzmy niż 6000 lat wstecz, mogły mieć właśnie takie panele słoneczne, wytwarzać energię elektryczną z baterii z tych ogniw słonecznych?
[17:27] - Jeżeli były zaawansowane na naszym poziomie, prawdopodobnie używały paneli fotowoltaicznych. Nawet jeżeli nie na masową produkcję energii na dużą skalę, to na pewno używały ją w mniej wymagających aplikacjach, czy jakieś czujniki, czy takie rzeczy mniej prądożerne, poza głównymi sieciami zasilającymi. Na pewno stosowały. Jeżeli opanowały krzem, to fotowoltaikę na pewno opanowali, bo to jest ta sama technologia.
[17:55] - Ale to jest technologia XX wieku, można powiedzieć.
[17:58] - Jeżeli były zaawansowane na naszym poziomie, bo przed procesorami dużej skali upakowania fotowoltaika była już znana.
[18:11] - Mhm.
[18:12] - Było to podane w programie „Sonda”, że to już 50 lat temu zauważono efekt fotowoltaiczny przed procesorami. Jak były pierwsze tranzystory, to zauważyli ten efekt fotowoltaiczny. Jest to dość łatwe do wykrycia, jak się ktoś bawi krzemem i prądem. Jest to łatwe do zauważenia i potem do wykorzystania jako efekt fizyczny. Teraz, bo o Marsie pan mówił. Wierzę, że prawdopodobnie istniało życie przed kilkoma milionami lat na Marsie. Teraz jest albo bardzo szczątkowe, bo Mars nie ma pola magnetycznego i promieniowanie ultrafioletowe i te cząsteczki ze Słońca docierają na sam-
[19:06] - Czyli może zniszczyć życie.
[19:08] - Zniszczyć po prostu życie. Gdyby Ziemia nie miała magnetosfery i jonosfery, to życie na planecie nie mogłoby istnieć, bo by niszczyło łańcuchy DNA. Pod ziemią jakieś bakterie mogą istnieć, ale nie żadne bardziej zaawansowane formy życia.
[19:26] - Chyba że się kryją, mają bunkry. Jakaś bardzo wysoko rozwinięta cywilizacja może się kryje pod powierzchnią.
[19:33] - A to mogła powstać przed, zanim Mars stracił pole magnetyczne, to wtedy mogła zejść pod ziemię. To tak, ale wątpię, bo byłyby jakieś wykryte ślady. Albo są ukrywane przez rząd, że tam jest ten. Życie pod ziemią wymaga, jak będziesz hodował żywność? Nie ma wody na planecie. Te resztki, jakie by były, byłyby prawdopodobnie niewystarczające do dużej populacji.
[20:06] - Może woda właśnie jest pod ziemią.
[20:09] - Nie, musiałaby krążyć w obiegu zamkniętym, musieliby ją zgromadzić. Bo jak promieniowanie dociera bezpośrednio z gwiazdy na planetę, to rozbija wodę na tlen i wodór. Wodór ucieka w kosmos i w ten sposób woda znika. Następuje po prostu zniszczenie wody, rozłożenie na tlen i wodór. Wodór jest bardzo lekki i ucieka z atmosfery. Nawet Ziemia traci jedną tysięczną procenta rocznie wody przez to, że Słońce rozbija wodę na tlen i wodór. Tę parę wodną, jak się uniesie bardzo wysoko.
[20:45] - Jasne. Dziękuję ci, stały słuchaczu, bo jednak o Marsie to był trochę żart taki z Radia Rewan. Także to jest na zupełnie inny temat. Dzisiaj mamy temat o, także dziękuję ci. To był stały słuchacz. Mamy kolejnego słuchacza, ale uciekł. Także dzwońcie. Przypominam radionafali.com Skype. Możecie dzwonić, rozmawiać. Jeszcze nie ma telefonu, ale za tydzień postaram się, żeby był.
Za tydzień właśnie już nie będę w Polsce, więc będzie pierwsza audycja już prosto z Irlandii. A z nami jest NTNS. Witaj NTNS.
[21:34] - Za tydzień.
[21:35] - Witam, witam.
[21:39] - Dawno się nie słyszeliśmy.
[21:41] - No właśnie. Chciałem cię zapytać o twoje podróże, takie wojaże, bo ostatnio słyszałem, że byłeś poza zasięgiem internetu i w ogóle komórek. Także ja zadam tobie pytanie właśnie. Jak czułeś się poza tym polem, tym, które być może wpływa na nas negatywnie?
[22:04] - Dlaczego negatywnie? Tam było wszystko. Komórki były, promieniowanie. Myślę, że może trochę mniejsze, może troszeczkę mniej urządzeń, ale tam była cywilizacja, więc nie wiem za bardzo, o co chodzi.
[22:20] - Byłeś w Australii, w jakichś odstępach, gdzie można spotkać człowieka raz na rok. Nie doznałeś takiego odczucia bycia wreszcie wolnym?
[22:37] - Raczej nie. W paru miejscach było tak, że nie było zasięgu komórek, nie było żadnego internetu i tak dalej. Nawet z prądem były kłopoty wysoko w górach, ale raczej dalej można było odczuć cywilizację. Jakieś samochody. Ludzie nosili kurtki, nie biegali na golasa czy w jakichś kurtkach, odziani w skóry zwierzęce, więc zupełnie normalnie było.
[23:07] - Ja staram się tutaj, na przykład w Londynie, znaleźć takie miejsce, gdzie by być wolnym od cywilizacji, żeby poszukać takiego swojego skrawka, że nie ma nikogo. To się nie da. Nawet o 3:00 w nocy, 5:00, o jakiejkolwiek idziesz, zawsze kogoś spotkasz. Natomiast powiem tobie, że tak jak przysłuchuję się tym informacjom przed chwileczką, które stały słuchacz do ciebie przekazuje. I tak myślę, że to chyba nie jest do końca, żeby ufać tym mediom. Ja nie za bardzo oglądam telewizję, natomiast na YouTubie oglądałem ostatnio program „History” chyba, historia i oni próbują udowodnić na przykład, że piramidy zbudowali Egipcjanie przy pomocy latawców. I tak próbuję Czy ci panowie, czy w ogóle tamta ekipa, nie prościej pojechać i zobaczyć, jak to taki właśnie jeden człowiek, który na łamach Radia Nafali, ten kapitan opowiadał ostatnio. To znaczy nie kapitan, tylko osoba, która była i odwiedziła Koralowy Zamek. Jak można to zrobić przy pomocy wynalazków Tesli? Tak abstrahując.
[24:39] - Nie wiem, czy to są wynalazki Tesli, bo to używał Ledezmin, ten człowiek, który budował, tak?
[24:47] - Dokładnie Ed. Ale Ed myślę albo był z tego pokolenia, które miało jakieś możliwości dostępu. Bo słuchaj, to chodzi wszystko o dostęp do informacji. To jest tak samo jak dzisiaj. Jakbyś był Snowdenem, to byś zaszalał. Dzisiaj byłbyś tam kimś. Ale jesteś człowiekiem, który niestety albo stety, bo może stety, bo ja nie chciałbym być na miejscu Snowdena, bo to jest człowiek skazany już na jakieś zaszufladkowanie i on do końca życia będzie Snowdenem, chociażby dzisiaj odkrył jakieś nowe prawo. Aczkolwiek powiem tobie, że przechadzałem się ostatnio w okolicach Tamizy i bardzo często widziałem przy jednym moście taki pomnik Faradaya. I tego Faradaya od kilku dni jest zasłonięty, więc jest może coś na myśli. Może go restaurują, prawda?
[25:46] - Faraday tak, bardzo zasłużona osoba, jeśli chodzi o rozwój nauki o prądzie elektrycznym. Taka bardzo ważna rzecz, którą Faraday zaproponował, tak może jeszcze poza tematem dzisiejszym, jednobiegunową prądnicę, której rozwinięcie być może doprowadzi do pewnej rewolucji. Częściowo doprowadziło, ale to inna historia o free energy, czyli o jednobiegunowej prądnicy Faradaya, później N-maszynie Bruce'a de Palmy i tak dalej.
[26:27] - Fajny temat, ale wiesz co, ja zapytam się ciebie, bo tak à propos dzisiaj chciałem jakiś temat u siebie zainicjować, ale mnie zhakowali. Tak à propos.
[26:37] - A kto ciebie zhakował? Bo masz telewizję, bo ja nie mam telewizji, najmniejszą telewizję świata i prowadzisz programy w tej tematyce.
[26:50] - Pracuję nad tym, kto to zrobił. Aczkolwiek ja podejrzewam, że to zrobił taki Wielki Brat. Bo dziś chciałem zrobić coś takiego. A może ktoś z innego otoczenia. Natomiast to nie ma znaczenia. Ja chciałem zapytać ciebie, jak myślisz, bo to mnie nurtuje. Przez jakiś okres czasu, bodajże rok, była taka słynna sprawa związana z free energy i z tym Irańczykiem słynnym, który nomen omen studiował w Anglii, czyli ze słynnym Keshe. Co myślisz o tym?
[27:32] - Już mówiłem o panu Keshe, że to jest najprawdopodobniej ściema. To jest oszustwo. Przynajmniej tak jak mi się wydaje. Ja się nie znam na technice, żeby sprawdzić pana Keshe, bo można jakieś urządzenia, niektórzy budują, próbują robić, ale wygląda mi to na zasadzie diod, że się diody gdzieś tam zaprogramuje i one będą świeciły. I też fajnie, ładnie miga wszystko, ale nie ma raczej efektu. Nie wydaje mi się, żeby zrobił jakąś rewolucję w tej nauce, którą wprowadza, czy urządzeniach. Myślę, że to jest po prostu na zasadzie pewnych bateryjek, a nie na zasadzie spodków, które latają. To zupełnie co innego robi. Ja przynajmniej nie wierzę w to, co on przedstawia. Nie wydaje mi się to jakieś spójne.
[28:29] - Mi chodzi o to właśnie, bo słuchaj, w tych alternatywnych mediach nagle odbyła się taka burza. Keshe coś tam. Tylko chodzi o to, tak myślę sobie na przyszłość, że na pewno za chwilę pojawią się następne osoby. Ja monitoruję YouTube i te takie niezależne tam. YouTube nie jest niezależny. Żeby można by było wyłapać, bo wiesz, to jest tak samo, jak oglądamy miliony informacji na temat UFO. Pojawia się UFO i 90% tych zabawek to są po prostu programy graficzne.
[29:12] - Skąd masz te liczby, że 90%? Bo to też mnie zastanawia. To nie jest takie proste w ocenieniu, ile procent jest fałszerstwa, a ile faktycznych obserwacji.
[29:26] - Dla mnie jest 90%, dlatego, że działam tam, nie będę mówił ile lat, już działam w tych programach i widzę. Słuchaj, najprostsza zasada jest. Trzeba posłuchać tego głosu ludzkiego, który tam jest podłożony pod to wideo, które tam powstaje. Bo słuchaj, nie ma czegoś takiego, jak można rozpoznać UFO. Jak ty rozpoznajesz UFO?
[30:02] - UFO to po prostu niezidentyfikowany obiekt latający.
[30:06] - Ale taki obiekt może być czym? Może być balonem? Ja kiedyś się złapałem przez-
[30:15] - Lampionem chińskim na przykład.
[30:17] - Dokładnie. Złapałem się na lampiony chińskie, ale wiesz co było najbardziej zabawne? To było trzy, cztery lata temu, ciepły czerwiec i przechodziłem przez Embankment, następna stacja od Big Bena. Ciepły okres, dużo ludzi, 23:00. Nagle pojawiły się cztery, pięć obiektów i one leciały ruchem jednostajnym. I wiesz, co było najbardziej dla mnie zabawne? Pojawiają się trzy, cztery śmigłowce z trzech różnych miejsc. Na chwilę te śmigłowce nadlatują i uciekają. Nie wiem, jak działają służby brytyjskie, bo w tej chwili się konsolidują. Ostatnio jak były działania w Syrii, to zauważyłem, że Metropolitan Police po ostatnich dymach, szczególnie w Kenii, gdzie był zamach, to panowie w czerwonych busach jeździli, zatrzymywali kierowców i ci policjanci wychodzili i mieli ostrą broń.
To dla mnie był szok, bo najczęściej zauważasz taką ostrą broń na Downing Street, gdzie podchodzisz zobaczyć, jak Cameron sobie tam mieszka.
[31:37] - Jasne. Co myślisz o temacie? Bo tak naprawdę jeszcze nie zacząłem tematu. Drugi telefon.
[31:45] - Zaczęliśmy temat.
[31:47] - I też nie na temat dzisiejszy. Ciebie się jeszcze zapytam, bo dzisiejszy temat, już proszą mnie słuchacze, żeby przejść do tematu, jest armeński Stonehenge i inne opowieści. Czyli dzisiaj sobie powiemy o starożytnych megalitach, budowlach. Nie w szczegółach, tylko chciałbym się skoncentrować na dwóch miejscach, w których byłem i będę, a które są dosyć tajemnicze. Tak jak armeński Stonehenge i w Irlandii megality, które w wielu miejscach są, a także tak zwane duny czy dany. Później opowiem, o co chodzi. Czy widziałeś Stonehenge? Prawdziwe, wielkie kamienie.
[32:49] - Byłem w Stonehenge. Opowiem wam głupią historię, ale może to wpłynie na was, bo pojechałem do Stonehenge z rodzinką. Żona, dzieciaki. To było pięć, siedem lat temu. Może pięć. Dzieciaki, szkoła, gimnazjum i każdy coś chce, a ten chce gdzieś coś. Wjechaliśmy do Stonehenge i parking był full, muszę wam powiedzieć. Nie było gdzie zaparkować. Ale jak to Polak potrafi, wjechałem sobie bezczelnie w przecznicę, na górkę postawiłem samochód i najbardziej zabawne było to, że moje dziewczyny, czyli żona i córka, zobaczyły po drugiej stronie Stonehenge baranki, które się pasły. Mówię wam, wkurzyłem się wtedy.
[33:54] - Owce.
[33:54] - Owiecki. Tak, żona mi podpowiadała „owiecki”. Minęło pięć minut, doszliśmy tam i nagle poczułem spokój. Pojechałem tam zrobić zdjęcia. A one przeszły na drugą stronę i tam są takie, wiesz, jak w Anglii są konie słynne, białe, które są w trawach w hrabstwie Kent. Tam też są takie znaki. Ten Stonehenge obejrzałem i wiecie co mnie najbardziej zastanowiło? Zobaczyłem te kamienie i później zobaczyłem dziwną rzecz. Kruki, które siedzą na tych kamieniach. Podejrzewam, że połowa ludzi na świecie nie wie, że tam są kruki.
To jest szczere pole, które jak tam wjeżdżacie, jeszcze mam do dzisiaj film z komórki nagrany. Chyba 2006 rok to był. To pewnie więcej jak pięć lat. Jak zobaczyłem te kamienie, to potem się dowiedziałem o tym, że te kamienie były przebudowane. Natomiast to miejsce kojarzę z ley lines. Sorry, bo tu znowu policja jeździ. Piątek, Big Friday, Londyn. I powiem tobie, że faktycznie to są miejsca magiczne. Natomiast chciałbym pojechać do Armenii i sprawdzić, czy to jest coś takiego jak jest tutaj w Anglii. Myślę, że Stonehenge to jest coś takiego jak piramidy.
To są te miejsca.
[35:42] - Miejsca mocy?
[35:46] - Tak można nazwać. Masz rację. Miejsca mocy. Nazwijmy.
[35:55] - To ciekawe. Ja odwrotnie, nie byłem w Stonehenge brytyjskim. Byłem w tym armeńskim i muszę powiedzieć, że tej mocy nie bardzo czułem.
[36:08] - Nie chodzi o moc. Chodzi o spokój. To jest tak, jak idziesz do lasu. Mówmy po polsku. Wchodzisz do lasu i nagle czujesz się fajnie. Grzybki tam. Czujesz się pozbawiony tej energii. Jak mieszkam w Londynie, to zaczynam oglądać Wysiadasz na przystanku i patrzysz na górze. Sieje to po prostu. Normalnie tego nie widzisz.
Biegniesz do pracy i coś tam robisz, sklep bla, bla, bla. A nagle okazuje się, że coś nad tobą, coś cię przytłacza. I to nie jest, że jesteś zmęczony. Bo ja wiele lat pracowałem w Polsce i to było inne zmęczenie. Nie wiem, jak wy teraz. Dziadek jestem. Ale wiesz co? Opowiedz o Armenii, bo to mnie interesuje. Właśnie dlatego tak się odezwałem do ciebie o tej Armenii, bo widziałem, że pojedziesz tam.
[37:21] - Byłem, zwiedziłem. Mogę powiedzieć niedokładnie, bo nie miałem aż tyle czasu, żeby dokładnie to zobaczyć, ale wyglądało to dosyć ciekawie. Widać było, że jest tam zamysł na jakieś obserwatorium astronomiczne, tak jak oficjalnie się mówi. Była pewna magia. Zresztą zastanowiło mnie takie urwisko, które kończyło się jaskinią, wejściem do jakiejś jaskini. Oczywiście tam nie wszedłem, bo to było 100 metrów w dół około. Dosyć strome zejście. Dziwne, ciekawe rzeczy tam były. Przypominały mi się lata młodzieńcze, raczej dziecięce, gdzie się bawiliśmy w takich wąwozach w mieście. Tylko że ten armeński wąwóz, bo tam był wąwóz, takie wzniesienia były 10 razy większe niż to, co było w miastach, jak czasami są różne wąwozy.
Robiło to wrażenie pewne.
[38:45] - Ale wiesz co? Mówisz o tej Armenii. Muszę o tym powiedzieć. Wiecie co? Robiłem zdjęcia Stonehenge, bla, bla, bla. W pobliżu jest baza brytyjska, dosyć duża. Tam Apache latają. Takie moje ostatnie zdjęcia właśnie z tego wzgórka, jak tam wjechałem na lewo swoim samochodem i zobaczyłem, jak na platformach przywożą czołgi, transportery opancerzone. To był dla mnie szok. Kurczę, co to robi tutaj?
Później dowiedziałem się, że jest drugie Stonehenge w tym samym miejscu. Tam, gdzie moja córka z żoną poszły na drugą stronę i one te owieczki tam oglądały. Później się okazało, że robiono tam badania georadarem. Nie wiem, jak to wygląda, bo nie byłem tam od kilku lat. Że jest takie same Stonehenge wykonane z drewna. Zresztą podejrzewam, że to jest fake taki drugi, gdzie właśnie Alex Jones był. To jest takie drewniane Stonehenge.
[39:58] - Ale też w Wielkiej Brytanii?
[40:00] - Tak, dokładnie.
[40:02] - Bo słyszałem, że w Stanach jest kopia Stonehenge z kamienia.
[40:05] - Właśnie, wiesz co, ja powiem tobie tak. Trzeba brać poprawkę na to wszystko. Jest udowodnione, bo są zdjęcia, że Stonehenge jest przebudowane i tak naprawdę do dnia dzisiejszego nie wiemy do czego Stonehenge służyło. Podejrzewam, że Stonehenge służyło do celów-
[40:22] - Ale nie ma dowodów na to, że zostało przebudowane. Ja nie widziałem na to dowodów.
[40:27] - Fotografie z 1950 roku.
[40:29] - Ale nie, to jest fotografia tego człowieka, co w Stanach budował replikę Stonehenge.
[40:38] - To jest ten problem, bo to jest dokładnie to samo, co mówi Stały Słuchacz. Ja lubię tego gościa, bo on posłucha tych mainstreamów. Tylko chodzi o to, czy to jest prawda. Dlatego szanujmy takich ludzi, którzy monitorują te rzeczy. Tylko problem polega na weryfikacji tego.
[41:06] - Każdy ze słuchaczy musi sam odrobić lekcję. Ja muszę ci powiedzieć jeszcze tak do Armenii tutaj wracając, bo za chwilkę przejdę już tak w pełni do tego armeńskiego Stonehenge, że zmyliło nas. Jak jechaliśmy tam samochodem, skręciliśmy w prawo, tak jak mieliśmy w przewodniku i później w lewo, bo widzieliśmy już w oddali fajne takie kamienie ułożone. I tak oglądamy, ale przeczytaliśmy w przewodniku, że trzeba uważać na podróbę, na kopię oryginału, która jest właśnie przy tej mniejszej, bocznej ulicy. I okazuje się, że wylądowaliśmy właśnie w tej fikcyjnej, nieprawdziwej. Nieprawdziwych kamieniach, które okazało się, że są marną kopią, bo oryginalne były dużo ładniejsze i te kamienie były ciekawsze oraz wydaje się, że większe były te kamienie niż w tej kopii zrobione. Nie wiem, po co ludzie te kopie robią.
[42:13] - Byłeś kiedyś w Wilatowie?
[42:16] - Nie, nie byłem. Chciałem się zawsze wybrać, ale nie byłem.
[42:20] - No właśnie. Ja mieszkałem chyba pół wieku tam obok. Trzydzieści chyba kilometrów. I wiesz co, powiem tobie, mój ojciec bardzo często przemierzał to ground zero. To nie o to chodzi, że tam byłeś, nie byłeś. Bo chodzi o to, żeby Właśnie mieć tą informację prawdziwą. Właśnie o to chodzi. Są ludzie, którzy chcą robić biznes na tym. Ja myślę, że większość tych stacji radiowych, opowiadałem tobie o tym latawcu. Podnieśmy ten wreszcie wielki.
Rozumiesz, o co chodzi. I się nie udało. Ale kasa poszła, trzeba było puścić. Dobra, ale wiesz co? Ja teraz chcę posłuchać ciebie, co powiesz o Armenii, bo podejrzewam, że niewiele Polaków było w Armenii. Bardzo niewielu.
[43:22] - Dużo, bardzo dużo było Polaków, bardzo dużo spotkałem Polaków w Armenii, w Gruzji tak samo. Mnóstwo ludzi z Polski jeździ w ten kierunek.
[43:32] - Ale powiedz mi, co myślisz o tych ludziach, którzy tam mieszkają? Bo to jest najważniejsze. Spotykasz takiego autochtona i on mówi: „You, Mike”. Jak mówią Gruzini?
[43:45] - Gruzini po gruzińsku nie mówią. Mówią: „Zdrastwujcie”. Raczej nie po rosyjsku się dogadywaliśmy, trochę po angielsku, ale raczej po rosyjsku. Ja słabo mówię po rosyjsku, ale jakoś się dogadywałem. Ale okej, może zostawmy te tematy. Tutaj mam jeszcze Tomek z Radia Na Fali pisze, że Stonehenge było przebudowane jakieś cztery razy, że w latach 20. nawet było przerabiane.
[44:13] - Ja bym chciał, żeby Tomek wreszcie zrobił audycję o Stonehenge i nie gdzieś tam ogródkami, bo Tomek ma dużą wiedzę i nie żeby komuś dowalać, tylko ja bardzo cenię wasze radio. Także już się nie wcinam, uciekam.
[44:29] - Dzięki za telefon.
[44:31] - To hej.
[44:33] - Trzymaj się. To był NTNS. Mamy kolejnego słuchacza, to za chwilkę przejdę do Armenii. Jeszcze was kilka potrzymam, ale z nami jest Kamil i z tego co wiem, chyba właśnie to ty, Kamilu, byłeś w tym zamku koralowym.
[44:55] - Tak, ja byłem w zamku koralowym, ale chciałem o czymś innym w tej chwili powiedzieć, jeśli mogę. Słychać mnie w ogóle?
[44:59] - Tak, oczywiście. Słychać bardzo dobrze.
[45:01] - Dobra. Chciałem powiedzieć o Curiosity i o tym, że na Marsie jednak jest woda, ponieważ wczoraj w „Science Magazine” była publikacja na temat wszystkich badań, które w tej chwili zostały udostępnione z Marsa i Curiosity znalazł wodę w gruncie. Jest to potwierdzone i 2% wody jest w piasku w gruncie. Czyli tak porównując, 2% oznacza, że jeżelibyśmy sobie wzięli kilogram tego piasku, to byśmy tam mieli około 20 mililitrów wody. Czyli na metr sześcienny jest około 30 litrów. A badania były wykonane tak, że ten grunt został podgrzany do odpowiedniej temperatury i był badany skład pary i właśnie była woda w tej parze. Także to już jest potwierdzone, że jest woda.
[45:57] - To bardzo dużo tej wody jest.
[45:59] - Dokładnie, to jest bardzo dużo, bo jeżeli można byłoby wykopać i przefiltrować, to naprawdę można mieć sporo wody. Jeżeli biorąc pod uwagę, że cały glob pokryty jest tą samą ziemią, to właściwie na całej planecie jest bardzo dużo wody.
[46:21] - Okej, to jest o Marsie. Dzisiaj nie rozmawiamy o Marsie.
[46:24] - Ja tylko chciałem to powiedzieć, ponieważ wcześniej była rozmowa o Marsie, że niby nie ma wody.
[46:29] - Tak, to jest bardzo ciekawa informacja.
[46:31] - Ja mogę ci podesłać link do tego.
[46:33] - Poproszę. A czy mógłbyś kilka słów powiedzieć o tym zamku koralowym, czyli domniemanie zbudowanym przez człowieka, Eda Leedskalnina, który twierdził nawet, że zbudował to za pomocą przenoszenia, lewitacji tych bloków skalnych.
[47:05] - Tak, o tym było już w audycji „Hiperprzestrzeń”, więc myślę, że tam właściwie najlepiej by było słuchaczy odesłać, bo ta audycja chyba ponad dwie godziny trwała.
[47:16] - Tak, ale tylko sądzisz, że coś jest w tym, że to jest możliwe, że coś takiego istnieje? Taka technologia?
[47:26] - To jest bardzo ciekawe, ponieważ ja mówiłem o tym, jak to tak naprawdę tam przynajmniej opowiadają ci przewodnicy i widać to, że część tych bloków była normalnie obrabiana i one faktycznie były wydobyte na miejscu ze względu chociażby na to, że dookoła do tego zamku były powierzchniowe takie odkopy i stąd on po prostu wydobywał, ponieważ cała Floryda jest pokryta, kilkanaście centymetrów jest tylko piasku, cała reszta pod spodem to jest skała wapienna i bardzo łatwo można się do tego dostać. I właściwie wszystko jest na Florydzie zbudowane ze skały wapiennej, gdzie tylko można tego użyć, bo jest to tani materiał, który łatwo wydobyć. Więc faktycznie to wygląda tak, że częściowo Ed na pewno wydobywał te bloki fizycznie, używając narzędzi bez żadnej lewitacji, bo to było widać na tych blokach różnego rodzaju ślady po dłutach i że który blok na przykład z którego miejsca był wyciągnięty. To znaczy nie można było tego jednoznacznie określić, ale widać było, że te bloki, które stały na ogrodzeniu, na przykład były wyciągnięte zaraz za ogrodzeniem, gdzie była ta kopalnia, z której on wydobywał sobie te bloki i pasowały jakby Jak się normalnie używa, żeby skałę rozkruszyć na mniejsze kawałki, to się drąży otwór, w środek się wkłada dynamit. Przynajmniej tak kiedyś to było. Zresztą teraz też pewnie to kontynuują taką technologią wydobywania albo odkrywanie, burzenie. Wkładają tam dynamit, to wybucha i kawałki skały się odpowiednio odrywają. Na tych blokach były takie ślady, jakby co 20 centymetrów było wbijane jakieś dłuto i następnie dużą siłą to było pociągane tak, że właściwie te kawałki tego dłuta, które tam były wewnątrz pokazywały drogę oderwania. Potem jak duża siła działała, to te wszystkie otwory, które były, to wzdłuż tych otworów po prostu pękał ten blok i można go było przesunąć. Z tym że to się tyczy tylko i wyłącznie tych bloków, które stoją przy samym ogrodzeniu.
Czyli faktycznie on mógł używać tych wszystkich swoich maszyn i lewarów do tego, że w momencie, kiedy odłupał ten kawałek skały, to po prostu użył kilku dźwigni i go podniósł. Nie zupełnie w powietrze, tylko odpowiednio go przesunął o metr czy dwa metry, czy trzy metry. Ale jeżeli chodzi o te wszystkie wykonane rzeczy, które się wewnątrz znajdują, to jest to mało prawdopodobne, żeby to w ten sposób powstało. To znaczy na pewno to powstało z jakiegoś bloku. Był obrabowany ten blok i później musiał być przesunięty, ale do tego podejrzewam, że mógł wykorzystywać tą swoją technologię, o której krążą legendy. To samo się tyczy też tych największych bloków. Chyba najcięższy 38 ton. Ja już nie pamiętam teraz, musiałbym zobaczyć w notatki, ale chyba 38 ton jest najcięższy, więc nie wyglądałoby mi to na to, że tymi swoimi narzędziami, które on tam miał. Również to jest na zdjęciach. W galerii strony Radia Na Fali są zdjęcia.
Widać też te narzędzia. To są proste narzędzia, żeby 38 ton można było w jakiś sposób przemieścić za pomocą tych narzędzi, więc on mógł mieć coś. Tak to wygląda.
[51:01] - A sądzisz, że starożytni mogli mieć tego typu technologię?
[51:07] - No jasne! Jak śledzimy te wszystkie-
[51:12] - Jak Ed z Zamku Koralowego?
[51:15] - Tak. Jak śledzimy te wszystkie historie. Zresztą Tomek też opowiadał o tym facecie, który za pomocą dźwięku lewitację w jakiś sposób ogarniał i jakieś mniejsze przedmioty lewitowały. Poza tym są dowody na to, że w tej chwili są badania, że za pomocą dźwięku można zelżyć ciężkość materiału. A już najciekawsze to to, o czym tutaj wałkujemy w kółko, że można było roztapiać skały, co można zobaczyć w Meksyku i w Peru, w tych wszystkich budowlach, że to wszystko jest tak, jakby było ulane właściwie z tego kruszca, a nie tak naprawdę obrobione narzędziami takimi tępymi jak dłuta. Więc coś w tym jest. Na pewno energia była wykorzystywana, a oni coś na ten temat wiedzą i wiedzieli. Coś jest, coś w tym jest. Ja w to wierzę, że coś w tym jest i chciałbym, żeby tak było, bo wtedy faktycznie cała nasza technologia, cała nasza wiedza i tak dalej nie jest ograniczona, bo w tej chwili jesteśmy strasznie ograniczeni i strasznie mnie to boli. To tyle.
[52:30] - Dzięki za ten telefon.
[52:32] - Dobra, dzięki, do usłyszenia.
[52:34] - Do usłyszenia. To był Kamil ze Stanów Zjednoczonych, który był właśnie w Zamku Koralowym zrobionym przez Eda Leedskalnina, który zbudował ten zamek, tą budowlę między innymi za pomocą lewitacji i dźwięku. Dźwiękowej lewitacji. I być może właśnie te stare niektóre budowle były w ten sposób budowane. Być może na przykład piramidy egipskie. Dobrze, przechodzimy do tematu już po takim czasie, czyli do armeńskiego Stonehenge. Armeński Stonehenge nazywany jest Zorats Karer. Po armeńsku znaczy to „śpiewające kamienie”. Są to megalityczne struktury największe w swoim rodzaju w Armenii i w okolicznych krajach też większych nie ma. Położone są w okolicy miasta Sisian.
Są one rozłożone na siedmiu hektarach. Promień około 300 metrów. I tak jak wam mówiłem, nie wszystko udało mi się tam znaleźć, wszystkie kamienie przestudiować, ale dużo jest ciekawych takich, na których są wyryte. Nie tych głównych, które służą do obserwacji astronomicznych, ale tych w innych miejscach porozrzucanych, na których są pewne rysunki naskalne. Na tych kamieniach różne rysunki wyryte. I te rysunki są bardzo frapujące, bardzo dziwne. Może niekoniecznie dziwne. Wiemy tutaj z rzeczy niewyjaśnionych, że na tych rysunkach to nie są ludzie. To nie są ludzie i dokładnie wiemy, kto to jest. Jeżelibyśmy wzięli pod uwagę To, co się odbywa w kryminalistyce, czyli sporządzaniem chociażby portretów pamięciowych i tak dalej, to byśmy wiedzieli dokładnie, co na tych rysunkach jest.
Jeżeli zobaczycie sobie te rysunki, to będziecie wiedzieli, że chodzi o kosmitów. Bo to nie jest tak, że ktoś sobie wymyślił wygląd kosmity na podstawie tych rysunków, tylko że te rysunki powtarzają się w różnych motywach starożytnych, a powtarzają się też i dzisiaj wśród chociażby bliskich spotkań czwartego stopnia. Czyli chodzi o wzięcia. I nad tym nikt z nauki, nikt z osób, które mogłyby coś zmienić, absolutnie nie pochyla się. To nie istnieje. To są jakieś wyobrażenia czegoś. Ale jeżeli się przyjrzymy temu dokładnie jak badacz, to od razu będziemy wiedzieli, o co chodzi, że to są po prostu kosmici, którzy są narysowani przez, no właśnie. Niektórzy z badaczy twierdzą, że to są czy rysunki, czy też budowle stworzone przez samych kosmitów. Jest to według mnie absurdalna sprawa, bo myślą, że te megality, te budowle, są zrobione przez ludzi dla ludzi, dla przyszłych pokoleń, ale opisują czy przedstawiają sytuacje i istoty, które nie są z tej ziemi. I ci ludzie, którzy robili te rysunki, stwarzali te megality, wiedzieli o tym, że to nie są ludzie.
I zostało to do dzisiaj. Te kamienie dochodzą nawet do trzech metrów i 10 ton wagi. Jak już mówiłem, rozłożone są na 300 metrach, w promieniu 300 metrów. Ten obszar jest zakończony takim głębokim wąwozem, w którym jest jakaś jama. Ja tam nie zszedłem już niżej, ale mnie bardzo zadziwiło, że tam być może są po prostu jakieś tunele. Może pod ziemią jest coś rozkopane, bo naprawdę tam mogą być bardzo ciekawe rzeczy. Warto tam szukać dalej. Szkoda mi trochę, że nie zszedłem, ale tam po prostu było nawet niebezpiecznie zejść, bo nie wiem, 100 metrów, może nie 100 metrów, ale bardzo dużo w dół i po prostu byłoby to też niebezpieczne takie schodzenie. Szczególnie że byłem chyba wtedy w jakichś trampkach. Ale na pewno wydaje mi się, że coś musi być z tego, jak tam zaobserwowałem.
Chciałem wejść do tych rozpadlin. Tam na pewno są jakieś przejścia, aby zobaczyć, co jest pod tymi. Może rozkopane są te tunele. Mnóstwo jest tych ułożonych megalitów, tych kamieni. Co ciekawe, są wydrążone takie dziury w tych kamieniach, które wydają się, że służą do obserwacji astronomicznych i to zaobserwowałem absolutnie. Widziałem, że to musiało do czegoś takiego służyć, bo były dosyć przemyślane te otwory. Zrobione były takie kręgi, różnej wielkości kamienie. Były jeszcze mniejsze kręgi wewnątrz, w innym miejscu też rozrzucone inne kręgi. Bardzo ciekawie to wyglądało. Do Stonehenge oczywiście nie można było porównać.
Stonehenge to jest budowla dużo bardziej przemyślana i bardziej zaawansowana. Ale tutaj niesamowite były te rysunki. Ja muszę powiedzieć, że nie zaobserwowałem tych rysunków, bo tych kamieni było tyle, podejrzewam, że około 300. Więc sprawdzić wszystkie, który to kamień właśnie, trzeba naprawdę poświęcić pewnie kilka godzin. Natomiast mieliśmy tam nie za dużo czasu, ale niektóre rysunki zaobserwowałem, tylko nie były akurat te tych kosmitów, tylko jakichś dziwnych postaci czy jakichś tam polujących ludzi. Trudno powiedzieć, co przedstawiały, bo były dosyć dziwne, więc nie przedstawiały jakichś takich rzeczy łatwych do rozszyfrowania. I jeszcze ciekawostka taka, że mam to wszystko na zdjęciach i tak jak mówiłem, część zdjęć będzie opublikowanych dla wszystkich, a część na tą całą moją wyprawę w strefie premium. Także polecam zobaczyć. Że odwiedzili nas Men in Black. Nie, żartuję.
Nie Men in Black, ale armeńscy wojskowi. To dla mnie było zadziwiające, co armeńscy wojskowi tuż przed nami przyjechali tam i coś oglądali na tym właśnie Zorats Karer. Rozmawiali, coś oglądali. Nie wyglądali na poszukiwaczy tajemnic czy też z zainteresowaniem. Po prostu jakby mieli jakąś misję, aby tam się znaleźć. Trudno powiedzieć. To było bardzo zadziwiające. Mam zdjęcia z nimi, także będziecie mogli sobie zobaczyć. Nie wiem, co oni tam robili, po co przyjechali i co oglądali. Dziwne.
Wojskowi oglądają jakieś starożytne ruiny. Armeńscy wojskowi, którzy pewnie nie pierwszy raz tam byli, bo w Armenii nie ma aż tak dużo rzeczy do oglądania. To jest jedna z ciekawszych atrakcji, więc podejrzewam, że byli już tam nie raz. Może to faktycznie jakieś miejsce mocy i ładowali swoje akumulatory, żeby bardziej odpocząć psychicznie. Nie wiem, ale to było zadziwiające. W pierwszym odruchu myślałem, że to jacyś Men in Black, bo co tam wojskowi armeńscy mogą robić? Ale prawdopodobnie to byli zwykli wojskowi armeńscy, być może ormiańscy. Tak się chyba powinno mówić. Czy wojskowi armeńscy, wszystko jedno. Może szukali jakichś tuneli, coś się działo, jakieś anomalie.
Może czekali na UFO. Nic takiego nie widziałem. Żadnego UFO nie widziałem. Bo tutaj zapytał się ktoś mnie na czacie, czy widziałem UFO. Nie, żadnego UFO niestety nie widziałem. W Armenii oczywiście nie widziałem, ale szkoda. Czasami może się zdarzyć, że można coś zobaczyć, ale akurat nie tym razem. Miałem takie przeczucie, że sprawiał ten krąg wrażenie, że ta stara cywilizacja armeńska, która być może zrobiła ten krąg kilka tysięcy lat temu. Niektórzy sugerują, że nawet ma 3000 lat ta megalityczna budowla, a niektórzy sugerują, że jeszcze więcej, że może być starsza niż Stonehenge. To sprawia wrażenie, że było bardziej zaawansowane niż wielu ludzi, którzy żyją w Armenii, bo tak jak tam można było zaobserwować, ludzie tam konno jeździli bez siodła, czyli na oklep i nie sprawiało to wrażenia jakiejś cywilizacji takiej większej.
Natomiast tutaj ta budowla świadczyła o tym, że ileś tysięcy lat temu naprawdę była wyrafinowana cywilizacja, która znała astronomię chociażby w jakimś stopniu. Potrafiła przewidywać zaćmienia Księżyca, być może też Słońca. I to taki troszeczkę dysonans jest tego, co było, a co jest. Pomimo że to jest dosyć prymitywne. Te megalityczne budowle, po prostu ustawione kamienie w jakiś tam sposób, ale świadczące o tym, że coś stało za tą budowlą, jakaś inteligencja. Podejrzewa się, że rysunki, właśnie te bardzo dziwne rysunki są dużo starsze i mogą mieć nawet 10 000 lat. Badacze rzeczy niewyjaśnionych twierdzą, że to ustawienie kamieni, ułożenie tych kamieni odpowiada gwiazdozbiorowi Łabędzia. Cygnus po łacinie, bo tak się wymawia. Mam nadzieję, że nie. Cygnus.
Czyli gwiazdozbioru Łabędzia. To jest ciekawa sprawa. Te rysunki naprawdę są najbardziej zastanawiające. Jak widziałem je w internecie, można sobie zobaczyć, jak one wyglądają, są bardzo dziwne. Po prostu tak jakby wyrwane z jakiejś książki ufologicznej. Mógłbym powiedzieć taki artysta, który dosyć słabo maluje i słabo potrafi coś odwzorować. Może nie dla artysty, co zwykły jakiś taki człowiek z lekkim zacięciem do sztuki i próbuje jakoś tak dosyć prymitywnie odwzorować to, co widzi i coś takiego właśnie może wyjść. Bardzo ciekawa sprawa. Także polecam wam Jest to na drodze do miasta Sisian Zorats Karer w Armenii. Obcy tego nie zrobili według mnie, ale zrobili to ludzie, którzy przedstawili to, co widzieli.
Jest to dosyć ciekawa sprawa. I na koniec jeszcze o tym, że są te megality, które mają wydrążone te otwory. Do dzisiaj naukowcy nie wiedzą, co tak naprawdę wskazują, czemu służyło to obserwatorium astronomiczne. Jest to wielka tajemnica i myślę, że nieprosta do rozwiązania. Tak jak też chyba niektórzy badacze sugerowali, że być może to jest dużo starsze obserwatorium, niż nam się wydaje, że to może mieć nawet kilkanaście tysięcy lat. Może mieć kilkanaście tysięcy lat. I wtedy ten właśnie gwiazdozbiór Łabędzia jest bardziej odpowiedni do obserwowania za pomocą tych otworów. Jeżeli cofniemy ileś tysięcy lat wstecz, ileś naście tysięcy lat wstecz. To tyle może o Armenii. W Armenii oczywiście jest więcej rzeczy, które też widziałem, ale z daleka, jak na przykład klasztor Tatev.
Niesamowite widoki, gdzie można dostać się do tego klasztoru za pomocą kolejki linowej najdłuższej na świecie, zbudowanej przez armeńskiego multimilionera, który ufundował ludziom tą kolejkę. To jest niesamowite. Tak powinno być w Polsce. On dał ludziom, którzy tam mieszkają, za darmo możliwość jeżdżenia tą kolejką z jednego miejsca, z jednej góry na drugą górę, te sześć kilometrów. Natomiast oczywiście turyści płacą normalną stawkę. Jest to taki jakby przyczółek Zachodu w takim mało dostępnym rejonie Armenii. Bardzo dziwny, bo Armenia jest dosyć biednym krajem, natomiast tam od razu czuć powiew Zachodu. Zupełnie super, nowoczesny, niemalże jak szwajcarskie kolejki, szwajcarskie mechanizmy. Te wszystkie, które tam funkcjonują i restauracja, i parking. Wszystko jest naprawdę na wysokim poziomie.
Ale wracając do tego klasztoru Tatev. Mam też to oczywiście na zdjęciach. Są symbole, które świadczą o tym, że tam za tym też stała bardzo wysoka kultura, która miała wiedzę, czy cywilizacja, która miała wiedzę przekraczającą oczywiście wiedzę dwóch tysięcy lat wstecz. Czyli na przykład był przedstawiony kwiat życia, który to jest rzutem naszej przestrzeni. Ale o tym też będzie jeszcze kiedyś indziej sobie o tym powiemy. O tym, że są pewne symbole, które świadczą o tym, że dana cywilizacja przynajmniej może nie tyle wie, o co chodzi z tym symbolem, ale kopiuje od jakiejś innej, jeszcze bardziej zaawansowanej cywilizacji. Te symbole oczywiście też są w innych miejscach, nie tylko w Armenii. Ale bardzo dziwny był ten klasztor Tatev i myślę, że w tamtym miejscu właśnie były. Też podejrzewa się, że tamto miejsce jest połączone w jakiś sposób z tymi megalitami. One od siebie nie są oddalone aż tak dużo.
Jest to w linii prostej chyba jakieś 20 kilometrów, może mniej. Mniej chyba nie, ale jakoś chyba 20 kilometrów tak około. A może mniej nawet. Także trzeba by było dokładnie sprawdzić, ale są one dosyć blisko połączone. Być może właśnie są połączone tymi jaskiniami, przejściami podziemnymi. To jest taka luźna moja hipoteza, gdzie w internecie o tym było wspominane. W paru miejscach czytałem, że coś takiego może być. Oczywiście na stronach, które zajmują się zjawiskami niewyjaśnionymi, paranormalnymi. Bardzo ciekawą, podobną historią związaną też z megalitami, tutaj co prawda irlandzkimi. Planuję je też zwiedzić.
Część zwiedziłem. Natomiast większą część nie. I to są megality. A bardziej może nie tyle megality, co tak zwane kamienne forty o ogromnych rozmiarach, które są niewyjaśnione, bo tak naprawdę nie wiadomo, czemu służyły i dlaczego je budowano. Są wielką tajemnicą. To są duny właśnie. Dún Aonghusa, Dún Aonghusa Dun Echlach, Dun Duchathir, Dun Chonchuir, Dun Feirbheadhai oraz Dun Forn. Przepraszam, bo to jest język irlandzki, gaelik i nie bardzo wiem, jak to się wymawia. Zresztą tylko w Irlandii 5% ludzi zna irlandzki, więc większość Irlandczyków i tak nie potrafiłaby tego wymówić. Chodzi o istnienie kamiennych fortów na końcu świata, na różnych wyspach, na różnych końcach wyspy.
Nie wiadomo, czemu one służyły. Datuje się je mniej więcej na 3000-3500 lat. Być może służyły w celach militarnych. Na pewno nie mieszkaniowych. Kim byli twórcy? Naprawdę niewiele wiadomo o ludziach, którzy robili te forty. Badacze sugerują, że kamienne forty związane są z tak zwanym Wielkim Zimbabwe w Afryce, w Zimbabwe, gdzie jest podobny fort zrobiony. Jest to dosyć absurdalna sprawa, bo na pewno te plemiona czy te cywilizacje się nie stykały ze sobą. Prawdopodobnie się nie stykały. Być może się stykały.
To jest ciekawa sprawa, że na dwóch kontynentach podobne rzeczy zostały wybudowane. Być może jest jakiś zamysł, że one mają więcej lat niż 3000. Może są połączone w jakiś sposób jedną cywilizacją lub ktoś stał za tymi cywilizacjami i informował je o tym, albo może zupełnie ktoś inny budował tego typu rzeczy. To jest jeszcze tajemnica, której nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Jest jeszcze ciekawa w Irlandii sprawa tak zwanego Lebor Gabála Érenn. Myślę, że dobrze przeczytałem. To jest księga, która zawiera interesujące fragmenty o ludach zamieszkujących Irlandię. Opisuje głównie lud Goidelów, którzy rządzili Irlandią jeszcze w X, XI wieku i wcześniej, gdzie zostały opisane różne legendy związane z tym rodem Goidelów. Tam są opisane bardzo ciekawe rzeczy, różne inne rody, które poprzedzały ród Goidelów. Na przykład Formorianie, Tuatha Dé Danann.
Jeszcze na przykład taki lud jak Fir Bolg, który był dosyć prymitywnym ludem. Ten lud Tuatha Dé Danann był bardzo zaawansowanym ludem. Był dużo bardziej rozwinięty niż Formorianie czy Fir Bolg. On był utożsamiany niemalże z bogami. Miał niesamowitą technologię czy też rozwiniętą broń. W tej książce jest opisane, że Fir Bolgów potrafiło zginąć 100 000 w jakiejś bitwie. Być może zupełnie wymyślone liczby. Troszeczkę, jakbym powiedział, przekombinowane, wymyślone w sensie takim, aby Podkreślić jakąś ważność czy wielkość tej broni ludu Tutat Danan. Te forty nazywają się też czasami forty pierścieniowe, tak jak ten Wielki Zimbabwe, który jest też fortem pierścieniowym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jakieś różne opowiastki, historie, ale ta książka, a właściwie ornament na oprawie modlitewnika z miasta Stowe z XI wieku pokazuje właśnie dziwnego wojownika.
Czy to jest właśnie wojownik Tutat Danan? Jeżeli tak, to on jest bardzo podobny do tego, co widzimy w Armenii. Myślę, że te dwie kultury i czas, w którym to wszystko powstaje, jest zupełnie inny. Ten wojownik ewidentnie wygląda jak tak zwany szarak. Jest to bardzo absurdalna sprawa, ale nic nie poradzę. Nie ma nic do wymyślania. Być może właśnie te tak zwane kamienne forty, także pierścieniowe forty, służyły do czegoś innego, do ochronienia się przed jakąś potężną bronią, bo były zrobione z kamienia niemalże jak bunkry. Może broni powietrznej wręcz. Trudno powiedzieć, ale do dzisiaj nie jest znana tak naprawdę funkcja tych fortów. Jak będę już w Irlandii, postaram się wybrać, zrobić zdjęcia i reportaże właśnie z tych kamiennych fortów, bo muszę wam powiedzieć, że nie wiedziałem o nich wcześniej, przed tym, jak przygotowywałem się dzisiaj do audycji.
Nawet na wyspach są tego typu budynki. Gdzie tak naprawdę nie wiadomo, czemu one służyły, bo wyspy były raczej mało zagęszczone, mało zamieszkałe, niezamieszkałe przez wiele osób. To są duże ciekawostki. Naprawdę polecam zobaczyć, jak wygląda ten modlitewnik czy ta księga, właśnie „Leabhar Gabala Erenn". Jest to naprawdę bardzo ciekawe. Tak samo jak armeńskie naskalne czy kamienne malowidła. A właściwie nie malowidła, a rysunki, bo one są wyryte w kamieniu. Jeszcze na koniec chciałbym opowiedzieć o tych rzeczach w Armenii, które można zobaczyć. Można zobaczyć górę Ararat. Oczywiście góra Ararat jest w Turcji, natomiast Armenia uważa, że to jest terytorium Armenii.
Jest to zaanektowane przez Turcję. Natomiast w Armenii można jak najbardziej zobaczyć górę Ararat, można zobaczyć nawet ze stolicy, z Erywania. Na tej górze prawdopodobnie jest gdzieś Arka Noego. Gdzieś jeszcze zgliszcza jej, fragmenty podobno są. A może i więcej tajemnic. Nie tylko ta związana z Arką Noego. Myślę, że na dzisiaj to wszystko. Będzie troszeczkę krócej. Za tydzień będę już w Irlandii. Będzie prawdopodobnie gość.
Jeszcze nie jest potwierdzony na 100%, ale myślę, że będzie. Pełny sił. Myślę, że podołam kolejnym tematom. To jest taki temat tych starożytnych kultur. Bardzo szeroki. Jest naprawdę w każdym rejonie. Oprócz może niektórych, ale myślę, że i w Polsce by się znalazło coś z ciekawostek. dotyczących starożytności są wielkie tajemnice. Można negować, że to wcale nie kosmici zrobili, tylko ludzie. Oczywiście, to nie ma znaczenia, ale najważniejsze jest pytanie, czy kosmici nie ingerowali w jakiś sposób, nie wchodzili w interakcje ze starożytnymi kulturami, z wcześniejszymi naszymi cywilizacjami ludzkimi.
I te cywilizacje pozostawiły spuściznę, w której są odciśnięte ślady kosmitów. To jest wyraźne jak na dłoni, że są te ślady i nie można temu zaprzeczyć. Czemu służy zacieranie tych śladów i mówienie, że nic takiego nie ma, że to jest wymysł, wyobraźnia? Przecież kosmitów nie ma. To jaki szarak może być przedstawiony gdzieś w Armenii? Przecież jak kosmitów nie ma, to tam jest jakieś bóstwo przedstawione czy potwór. Nie wiem, co jeszcze można wymyślić, ale składa się w logiczną całość, że jednak jest coś na rzeczy. Postaram się tam pojechać, obejrzeć, szczególnie w Irlandii. Tak jak mówiłem, w Irlandii na przykład Dún Aonghasa, te kamienne forty. Wygląda to naprawdę na zdjęciach niesamowicie.
Nie przypomina to megalitów. Bardziej przypomina to, co kiedyś przedstawiałem wam, wejścia na Antarktydzie. Takie tunele, wejścia do nie wiadomo czego, do jaskiń czy do jakichś tuneli właśnie na Antarktydzie. To bardziej przypomina tego typu wejścia tam. Tu są bardzo podobne, właśnie w tych fortach. No i w Armenii. Także polecam wam. Będzie trochę zdjęć tam, będziecie mogli sobie zobaczyć. I to chyba tyle na dzisiaj. Dziękuję wam za to, że byliście dzisiaj.
Ja troszeczkę przepraszam, niedomagam. Mam strasznie dużo obowiązków w Polsce. Myślałem, że będę wolny, ale jednak nie. Ten urlop mam strasznie pracowity. Bardziej jestem zmęczony niż wtedy, kiedy normalnie pracuję. Ale to się zmieni. Za tydzień będę już w Irlandii. Będą nowe tematy, bardziej ciekawe i z wieloma gośćmi. Trzymajcie się ciepło. Cześć.
[01:31:28] - Did you play with the Bible when he came for his feet? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?