[00:00] - INFRA Fakty. Program o zjawiskach anomalnych i niezwykłych. Zapraszamy do słuchania.
[00:18] - Witam w specjalnym wydaniu INFRA Faktów. Mówi Michał Kuśnierz. Razem ze mną jak zwykle jest Piotr Cielebieć. Witaj, Piotrze.
[00:24] - Witam, witam.
[00:25] - Jest 18 sierpnia 2013 roku. Nie przypadkiem powiedziałem, że to specjalne wydanie INFRA Faktów, dlatego, że chcielibyśmy się dzisiaj skupić na szczególnym rodzaju zgłoszeń, jakie otrzymujemy od jakiegoś czasu od naszych czytelników, którzy twierdzą, że widzieli poruszający się po niebie ogromny obiekt o kształtach zbliżonych do trójkątów lub bumerangów. W ostatnich tygodniach otrzymaliśmy takich zgłoszeń bardzo dużo, ale ponieważ do obserwacji dochodziło wyłącznie w warunkach nocnych, mieliśmy świadomość, że nagłośnienie tej fali może doprowadzić do napływu nowych relacji, związanych jednak z błędnym rozpoznaniem samolotów lub innych obiektów latających, co wcale nie jest trudne. Relacje, które do nas napływały, wyróżniało jednak kilka szczegółów. Po pierwsze rozmiary obiektów, niski pułap lotu i po trzecie rodzaj otaczającego je kamuflażu. Co możemy o nich powiedzieć, Piotrze?
[01:25] - W 2013 roku UFO w kształcie bumerangu albo trójkąta obserwowano między innymi w Jeleniej Górze, Lublińcu, Łosicach, Wrocławiu i Lublinie. Ponadto otrzymaliśmy wiele relacji o tego typu zdarzeniach sprzed lat. Były to między innymi obserwacja zakamuflowanego obiektu w Gdyni w roku 1997 lub 1998, ogromnego obiektu zbliżonego kształtem do litery V, do której doszło w 2002 roku w Szczuczynie na Podlasiu oraz drugiego zdarzenia z Gdyni, wybitnie ciekawego, z roku 2010.
[01:59] - Przede wszystkim tym, co wyróżnia te obserwacje, jest fakt, że obiekty te widziane były w pobliżu dużych skupisk ludności. Automatycznie rodzi to pytanie o pochodzenie tych obiektów oraz zagrożenie, które mogą sprawiać zarówno dla ludzi na ziemi, jak i dla ruchu powietrznego. Świadkowie twierdzą, że obiekty poruszały się mimo swych często ogromnych rozmiarów na całkiem niewielkich wysokościach. Z przedstawianych tu spraw nasi czytelnicy oraz słuchacze Radia Paranormalium znają być może sprawę ze Szczuczyna i Lublińca. Pozostałe znajdują się w toku weryfikacji albo czekają na publikację. O każdym ze wspomnianych przypadków powiemy kilka słów, starając się odpowiedzieć na pytanie, co takiego lata po polskim niebie i czy Wojsko Polskie zdaje sobie sprawę z całej tej sytuacji.
[02:50] - Pytanie, które zadałeś, właściwie poruszaliśmy już nie raz. Wiele osób sugeruje, że obiekty w formie trójkątów czy bumerangów mogą być na przykład tajnymi wojskowymi wytworami. Mimo to relacje ludzi, którzy się do nas zgłosili, sugerują coś innego. Dodajmy też, że tegoroczna fala obserwacji tych zakamuflowanych obiektów została poprzedzona incydentami z roku 2008, kiedy na przykład pan Piotr, architekt z Sandomierza, zaobserwował przypadkowo pod koniec października przedziwny obiekt, który opisał właśnie jako bumerang. Najdziwniejsze były według niego rozmiary tego pojazdu, jego niezwykle szybki przelot nad miastem, prawie niezauważalny, a także coś, co wydało się świadkowi polem kamuflującym, które spowijało kadłub tego obiektu.
[03:39] - Pan Piotr twierdził, i tu przytaczę fragment jego relacji, że: „krawędzie obiektu były rozmyte, jakby zamaskowane. Substancję, z której były zrobione, porównałbym do falującej brudnej i zmąconej wody”. Świadek twierdził, że obiekt posiadał widoczne od spodu punktowe światełka, a rozmiarem dorównywał kilkunastu samolotom pasażerskim widzianym na tej samej wysokości. Co najciekawsze, w tym samym przedziale czasowym niemal identyczne zjawisko widziała Polka zamieszkała w Aarhus, drugim co do wielkości mieście Danii.
[04:13] - Z kolei tegoroczną falę doniesień o trójkątach i bumerangach rozpoczyna relacja pana Jana F. ze Szklarskiej Poręby, który twierdził, że 16 czerwca około 23:30 był świadkiem obserwacji przelotu trójkątnego obiektu nad Jelenią Górą. Jak mówił świadek, który pracuje jako stróż nocny, UFO wyraźnie odznaczało się na tle innych widocznych wówczas samolotów i satelitów. Według relacji pana Jana trójkątny obiekt posiadał trzy przydymione światła po bokach. Pojawił się nagle i poruszał się z prędkością znacznie większą od samolotów, po czym z kolei zniknął w bliżej nieokreślonych okolicznościach z pola widzenia. Ponieważ obserwacja była dokonana z dość dużej odległości, można uznać, że gdzieś tam mogła pojawić się jakaś obserwacyjna pomyłka, którą dodatkowo wspomogły nocne warunki. Pan Jan natomiast był pewien, że to, co widział, w żaden sposób nie pasowało mu do konwencjonalnych pojazdów latających.
[05:16] - Tak, tych obserwacji zresztą jest znacznie więcej. Na przykład 3 sierpnia 2013 roku około 22:30 pani B., mieszkanka Lublińca, spostrzegła na niebie przelot ogromnego obiektu w formie bumerangu, który unosił się niewysoko nad blokami przy ulicy Tysiąclecia. Według jej relacji owo UFO poruszało się niezwykle wolno, nie emitowało żadnych dźwięków i znajdowało się na wysokości kilkudziesięciu metrów nad ziemią. Najbardziej zaskakujące jednak było to, co kobieta miała do powiedzenia o Tak zwanej fakturze obiektu.
[05:56] - Tak. Pani B. twierdziła, że zjawisko to było ledwo widoczne na tle gwiazd. Światła obiektu były w miarę wyraźne i przypominały owe gwiazdy, choć brzegi tego bumerangu zdawały się zlewać z niebem. Ona tak właśnie to określiła. Niestety z przyczyn rodzinnych i zawodowych nie zgodziła się ona na zarejestrowanie tej relacji w wersji audio. Natomiast dodawała, że kiedy patrzyła na ten obiekt i tu zacytuję, „miała wrażenie, że obserwuje obraz komputerowy”. Innymi słowy było to coś w rodzaju, jak potem dodała, maskowania czy mimikry, która sprawiała, że ten bumerang był praktycznie niewidoczny na tle gwiazd i dopiero kiedy wbiło się wzrok w nocne niebo, można było zobaczyć, jak przesuwa się po nim właśnie na tle bardzo dobrze widocznych tamtego dnia gwiazd.
[06:52] - Tak. Tym bardziej, że pewnie próby sfotografowania tego obiektu i tak by spadły na niczym. Tym bardziej, że obiekt szybko zniknął z pola widzenia pani B. Co ciekawe, zwróciła ona uwagę na pewien dysonans. Otóż obiekt z jednej strony posiadał światła, które imitowały gwiazdy, a z drugiej strony jego karb wydawał się być otoczony polem maskującym. Z tej perspektywy wyglądało to tak, jakby z jednej strony jego twórcy chcieli i nie chcieli być zauważeni. Najciekawsze jest jednak to, że zdarzenie z Lublińca było kalką doniesień z Sandomierza i Aarhus.
[07:28] - Pełną relację tych zdarzeń znajdziecie państwo na stronie infra.org.pl w zakładce „UFO w Polsce”. Co ciekawe, publikacja tego artykułu o wydarzeniach w Lublińcu poskutkowała dwoma zgłoszeniami o podobnych obserwacjach z tej samej nocy, które miały miejsce w dwóch innych zakątkach kraju: na Mazowszu i Dolnym Śląsku. Sprawę tę jedynie zamarkujemy, bo wymagają one dalszych ustaleń. Automatycznie jednak nasuwa się tu pytanie, czy ci ludzie widzieli ten sam obiekt?
[08:01] - Tak. To może powiedzmy tylko parę słów o tych doniesieniach. Świadkami zdarzenia z Łosic, które leżą we wschodniej części województwa mazowieckiego, był pan Rafał K. i jego partnerka. Jak twierdzi, około 22.00 oboje zauważyli obiekt w kształcie bumerangu, który posiadał kilka biało-fioletowych świateł. Dostrzegalny był również korpus obiektu. Jak pisał pan Rafał: „Ciemna materia, która momentami przesłaniała światło gwiazd”.
[08:30] - Druga relacja, o której mówiłem, pochodzi z Wrocławia od obserwatora, który jak twierdzi 3 sierpnia polował na spadające gwiazdy i jak mówi zauważył obiekt, który leciał w zupełnej ciszy. Miał wielkość równą kilku samolotom pasażerskim i kształt, który przywodził na myśl kształt skrzydeł delta. O sprawie wiadomo jednak na razie niewiele i czeka ona na rozpatrzenie. Jednak najciekawsza obserwacja latającego trójkąta pochodzi z 14 sierpnia, a jej świadkiem był pan Karol M. z Lublina. Jak mówi, tej nocy dane mu było obserwować przedziwne zjawisko, które opisał następująco: „Na nocnym niebie widać było jedynie jego trójkątny kształt i czerwoną barwę z jaśniejszym, idącym w kierunku żółci środkiem. Wyglądałby jak płomień silnika rakiety, gdyby nie jeden szczegół. Obiekt zamiast być ostrym końcem skierowany ku dołowi, miał wierzchołek skierowany w kierunku lotu, a podstawę trójkąta ku ziemi. Wraz z nabieraniem przez niego wysokości dostrzec można było dodatkowe szczegóły. Widoczny kształt był trójkątem równoramiennym.
Barwa i swoiste drganie cały czas przywodziły na myśl płomienie. Cały widoczny obiekt miał barwę szkarłatnego trójkąta równobocznego, w który wpisany był symetrycznie umieszczony w środku mniejszy trójkąt równoboczny o barwie złotej”.
[09:50] - Właśnie tego typu relacje powodują, że nasi czytelnicy czasem kontaktują się z nami w celu opisania zjawisk czy obserwacji, których byli świadkami przed laty. W lipcu skontaktował się z nami pan Piotr z Wielkopolski, który twierdził, że latem 2002 roku wraz z dwoma innymi osobami obserwował przelot ogromnego obiektu w kształcie zbliżonym do litery V. Najbardziej zdziwił go gigantyczny rozmiar obiektu, fakt przelotu w kompletnej ciszy, a także to, że poruszał się z rozwartymi ramionami do przodu. Relację Piotra, podobnie jak opowieść świadka z Aarhus, znaleźć można na naszym kanale na YouTube.
[10:36] - Wśród tych relacji sprzed lat na szczególną uwagę zasługują dwie sprawy z Gdyni. Pierwsza rozegrała się latem 1997 lub 1998 roku, a jej świadkiem był pan Franciszek N. Jak twierdzi, pracując podczas nocnej zmiany, dostrzegł on przelot obiektu o bardzo nietypowym kształcie. O tym zdarzeniu wspomina: „W trakcie nocnego obchodu zauważyłem obiekt przemieszczający się bezszelestnie po gwieździstym niebie. Tyle że pośrodku tego obiektu było jakby okrągłe, nie wiem, oko, okno, jakby słabe światło. Obiekt sprawiał wrażenie, jakby był przezroczysty. Był jakby pełniejszy, nie całkiem jak bumerang. Jednak przelatując, zasłaniał sobą widniejące na niebie gwiazdy. Leciał ze wschodu na zachód z dość dużą prędkością”. Najciekawsze w relacji pana Franciszka było to, że jak dodał po kilku chwilach tą samą drogę pokonał drugi, niemalże identyczny obiekt.
Oba poruszały się, jak oceniał, na wysokości zaledwie 100 lub 200 metrów.
[11:38] - Kolejna relacja z Gdyni pochodzi z 14 sierpnia 2010 roku, a świadkiem tego wydarzenia był pan Oskar S., który twierdzi, że pozwólcie, że przytoczę fragment jego relacji: „Na początku pomyślałem, że to jakiś dym z komina, a było lato. Kiedy się temu przyjrzałem, zobaczyłem, że jest w kształcie jakby trójkąta, z tym że bardziej przypominało bumerang. Bo krawędzie były bardziej zaokrąglone. Przypominało to jakąś lecącą mgiełkę, chmurę dymu czy coś w tym rodzaju. Tak jakby nie chciano, żeby ktoś to zobaczył. Ciężko określić kolor. To było może szare, może jasnoszare, może ciemnoszare, raczej nieprzezroczyste. Nie miało żadnych świateł, które by się jakoś wyróżniały. To raczej w ogóle nie świeciło, a jeśli już to w bardzo wytłumionym, jednolitym świetle. Nie słyszałem żadnego dźwięku.
Wielkość oraz wysokość też ciężko określić, ale nie było to ani wysoko, ani nisko.
[12:39] - Tyle relacji pana Oskara S. Jak widać, kolejny raz spotykamy się tu z tym samym, co w przypadku Sandomierza, Lublińca i Aarhus. Automatycznie rodzą się też pewne pytania, które zadajemy sobie za każdym razem, gdy piszemy albo mówimy o tego typu sprawach. Po pierwsze, czy te wszystkie obiekty, o których mówiliśmy, tak inne od konwencjonalnych pojazdów latających, mogą być pochodzenia wojskowego? Bo tak sugeruje wielu ludzi właśnie w przypadkach UFO, które mają kształt trójkąta czy czegoś podobnego.
[13:19] - Otóż do prawie wszystkich tych obserwacji doszło nad średnimi lub dużymi miastami. Wyjątkiem jest tu Szczuczyn lub Łosice. Czy możliwe, że są to obiekty szpiegowskie? A może wytwór tajnej ziemskiej technologii? Jedno wydaje się dziwne. Obiekty te, przynajmniej moim zdaniem, poruszają się na niebezpiecznie małych wysokościach. Ponadto pewną, można tak powiedzieć, szpilą dla zwolenników teorii, że są to tajne technologie, jest fakt, że pojawiają się one tuż nad głowami obserwatorów i choć są ledwie zauważalne na nocnym niebie, jednak mimo wszystko są widoczne. Po co włączać oświetlenie?
[14:00] - Oprócz tej dziwnej mimikry, która przypominała świadkom albo grafikę komputerową, albo zmąconą wodę, drugim zastanawiającym elementem było to, że większość obserwatorów mówiła, że te obiekty były rozmiarów większych niż co najmniej kilka samolotów pasażerskich. Oprócz tego poruszały się na małej wysokości i nie wydawały żadnych dźwięków. I tutaj nachodzi nas pytanie, czy to możliwe w ogóle w przypadku ziemskich konwencjonalnych maszyn? Bowiem jeżeli te obiekty rzeczywiście znajdowały się na tak niskim pułapie i przelatywały w zupełnej ciszy, to jakimi jednostkami napędowymi dysponowały? Jak to się działo, że one pozwalały im utrzymać się dosłownie tuż nad ziemią? I zadając sobie te pytania, dochodzimy do punktu, w którym nie wiemy, o co w tym wszystkim chodzi, a mimo wszystko sprawy te wyglądają na zupełnie realne.
[14:58] - No tak, ale kolejnym minusem teorii o wojskowym tajnym pochodzeniu wydaje się fakt, że tego typu obiekty byłyby zupełnie niepraktyczne. Jedyne, co przychodzi do głowy, to pełnienie funkcji transportowej. Tymczasem takie kolosy pojawiają się nad dużymi skupiskami ludności i wydaje się, że nie chcą być przez nikogo zauważone. Z tych różnych scenariuszy wyłania się zatem dość kontrowersyjny wniosek. Ktoś dokonuje tu nocnego rekonesansu lub patrolu. Ktokolwiek by to nie był, wydaje się, że za dużo ryzykuje poruszając się nad ulicami pełnymi ludzi. Wyobraźmy sobie, że ów obiekt, dajmy na to jakiś prototyp, spada w centrum Gdyni. Wtedy i obiekt i całą tajność trafi szlag. Nie mówiąc już o konsekwencjach w postaci ofiar.
[15:49] - No właśnie. Z jednej strony mamy zatem do czynienia z zupełnie realnymi obserwacjami osób, które sobie tego na pewno nie wymyśliły. Tak przynajmniej uważam, po części. A z drugiej strony stajemy przed ogromną zagadką, dlatego że mi się nie wydaje, aby to były jednak twory wojskowe. Powodów jest wiele, już niejednokrotnie o tym mówiliśmy, ale nawet samo to, co powiedziałeś, że tak ogromne obiekty mogłyby mieć tylko znaczenie transportowe, prawda? A z drugiej strony przecież wiemy, że dziś w wojsku stawia się na minimalizację w postaci dronów. Czy zatem mogłyby to być jakieś gigantyczne tajne pojazdy, ale na pewno nie należące do polskiej armii? Może do NATO, może do armii rosyjskiej? Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że to jest niemożliwe z wielu powodów, które żeśmy tutaj już i w innych miejscach przytoczyli.
Przede wszystkim chodzi mi o charakterystykę tych obiektów. Na siłę oczywiście można uznać, że wojsko posiada różnego rodzaju tajne technologie, ale przecież nie możemy też naginać faktów i twierdzić, że dokonują czegoś tak skrajnie nieodpowiedzialnego tuż nad naszymi głowami. Zastanawia mnie jednak, co na to wszystko Wojsko Polskie, bo oczywiście gdybyśmy zaapelowali o jakiekolwiek wyjaśnienia, skończy się to wszystko na zaprzeczeniach ze strony tego towarzystwa. Nie da się wykluczyć, że być może pokusimy się o wystosowanie jakiegoś takiego apelu. Relacje wielu osób wskazują bowiem, że na naszym niebie krążą obiekty, których pochodzenia ani przeznaczenia nie znamy. A przecież obywatele mają prawo wiedzieć, czym one są i czy nam nie zagrażają, prawda? Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że jeśli armia zdecydowałaby się na jakąś reakcję w kwestii UFO, byłby to precedens torujący drogę do tego, aby zgłaszać im wszystkie obserwacje, na co jak wiemy, nie ma ani czasu, ani środków. Dlatego też uznaję, że z jednej strony jesteśmy w takiej trochę patowej sytuacji, ale jestem pewien, że czymkolwiek te obiekty są, wojsko zdaje sobie sprawę z ich istnienia.
[18:08] - Mamy nadzieję, że kolejna audycja o latających bumerangach i trójkątach pozwoli nam odpowiedzieć na co najmniej kilka z postawionych tutaj pytań. Dziękuję Piotrze za udział.
[18:19] - Ja również dziękuję.
[18:20] - Ja zachęcam do kontaktowania się z nami. Nasz e-mail to infra@epoczta.pl. Zapraszam na portal www.infra.org.pl i do słuchania naszych audycji. Dziękuję. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja portal INFRA www.infra.org.pl