[00:00] - INFRA Fakty programu o zjawiskach anomalnych i niezwykłych. Zapraszamy do słuchania. Witam w INFRA Faktach 20 października 2013 roku. Mówi Michał Kuśnierz. Razem ze mną jest Piotr Sielebiaź. Witaj, Piotrze.
[00:27] - Witam tradycyjnie.
[00:29] - A ja tradycyjnie powiem o trzech tematach, które dzisiaj poruszymy, czyli o tajemniczej piramidzie na Azorach, jak też o rocznicy słynnego zaginięcia pilota Valenticha w Australii oraz o Peru, gdzie reaktywowano departament do spraw badania anomalnych fenomenów powietrznych. Ale zacznijmy może od Azorów. Dlatego, że jakiś czas temu pisaliśmy o tym na naszej stronie. Instytut Hydrografii należący do marynarki portugalskiej zajął się doniesieniami na temat podwodnej piramidy, którą odkrył dzięki sonarowi żeglarz Diocletian Silva. Struktura przypominająca piramidę schodkową miała leżeć na głębokości 40 metrów między dwoma wyspami na Azorach. Najnowsze badania wskazują jednak, że piramidy pod wodą nie ma, ale za to być może jest na lądzie na wyspie Pico.
[01:29] - No właśnie. Sprawa jest o tyle ciekawa, że Azory to miejsce, które wiele osób uważało za naturalną lokalizację Atlantydy, bo ten archipelag leży właściwie w miejscu, które dokładnie pasuje do opisów zawartych w „Dialogach” Platona. Problem polegał na tym, że jak do tej pory sądzono, kiedy Portugalczycy odkryli te wyspy, były one niezamieszkane. Jak się okazało jakiś czas temu pan Silva, który za pomocą radaru znalazł jakiś dziwny obiekt pod wodą, twierdził, że jest to prawdopodobnie wytwór ludzkich rąk. Ta piramida według jego relacji miała być dość duża. Natomiast po przeanalizowaniu danych obrazowych dna morskiego, które były w posiadaniu marynarki, okazało się, że takiej struktury tam nie ma. To jest prawdopodobnie jakaś skalna formacja, ale stało się coś równie ciekawego. Otóż archeolodzy dosłownie w tym samym czasie ogłosili, że na wyspie Pico w archipelagu Azorów znajdują się dość nieduże kamienne piramidy schodkowe. Nie sądzę, żeby zostały teraz odkryte, natomiast trwają cały czas ich badania i one wskazują na to, że jednak archipelag był w prehistorii zamieszkały. Nie wiadomo przez kogo.
Wbrew temu, co sobie mogą niektórzy wyobrażać, te piramidy z Pico nie są tak spektakularne ani okazałe, ale sprawa jest bardzo ciekawa. Problem w tym, że nie mamy jeszcze dokładnych informacji na ten temat.
[03:07] - No właśnie, będziemy na to czekać. Być może przybliży nas to do rozwiązania zagadki Atlantydy. A tymczasem jutro, czyli 21 października, mija rocznica zaginięcia pilota Fredericka Valenticha, który pilotując samolot Cessna zaginął nad cieśniną Bassa podczas lotu na King Island. Miało to miejsce w 1978 roku. Kontaktując się wcześniej z wieżą kontroli lotów w Melbourne, przekazał meldunek o obserwacji szybko poruszającego się obiektu latającego. Choć w jego pobliżu nie odnotowano żadnych innych maszyn, kilka minut później przekazał taki opis obserwowanego pojazdu: „Melbourne. Zdaje się, że się nie porusza. To coś wiruje nade mną. Ma zielone światło. Jest jakby metaliczne, całe błyszczące z zewnątrz”.
Wkrótce potem kontakt z Valentichem urwał się. Pamiętasz, Piotrze? Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że pojawiły się nowe akta związane właśnie z tym przypadkiem.
[04:13] - Tak. W tamtym roku dzięki staraniom pewnego ufologa z Adelajdy udało się natrafić w archiwach narodowych na akta dotyczące sprawy Valenticha. Dziwna rzecz. Uważano przez długi czas, że te dokumenty zostały albo zniszczone, albo są utajnione. Niestety, wbrew temu, co sądziło wielu, nie było tam odpowiedzi na to, co stało się z pilotem, ale pojawiły się ciekawe informacje, między innymi taka, że warunki, które panowały w czasie jego lotu, były jednak w miarę dogodne. Ale on prawdopodobnie zginął w bliżej nieokreślonych okolicznościach. Cała sprawa jest bardzo tajemnicza, bowiem tamtego dnia Valentich na swojej Cessnie wyleciał z lotniska Moorabbin w Melbourne. Po około 45 minutach skontaktował się ze Stevem Robayem, kontrolerem lotu, któremu przekazał takie dość niepokojące wieści. Był bardzo roztrzęsiony i pytał się, czy czasami w jego sąsiedztwie nie odbywają się jakieś ćwiczenia wojskowe. Robay powiedział, że nie, że nie widzi niczego na radarze.
Natomiast Valentich przez kolejnych pięć minut, które były ostatnimi minutami jego życia, donosił o dziwnym obiekcie, który najpierw przelatywał nad nim z dużą prędkością, potem znikł, potem pojawił się gdzieś bezpośrednio nad nim. Valentich twierdził, że nie mógł dostrzec Z racji prędkości, jak ten obiekt wyglądał. Widział tylko zewnętrzną powłokę, która była metaliczna oraz światła, które były zielone. Potem sygnał się urwał. Nim to się stało, przez kilkanaście minut Robey słyszał taki dziwny, metaliczny dźwięk. Nie wiadomo, co to było. Sprawie pikanterii dodawał fakt, że samolotu z Valentichem ani ciała pilota nigdy nie odnaleziono. Był to przyczynek do tego, żeby sądzić, że stało się z nim coś bardzo dziwnego.
[06:23] - Właśnie, ale przecież ufologowie nie tylko z Australii, ale też na całym świecie się zastanawiają nad tym przypadkiem. Jakie są hipotezy związane z zaginięciem Valenticha?
[06:35] - Zgodnie z opinią australijskiego departamentu transportu, który zajmował się tym przypadkiem, Valentich prawdopodobnie zginął, nie poradziwszy sobie w tych trudnych warunkach pogodowych. Niestety brak szczątków. Przypomnijmy, że poszukiwano go przez tydzień, co nieco podkopuje tą hipotezę. Druga była taka, że przekręcił się lecąc nad oceanem, a właściwie nad cieśniną Bassa, po czym spadł do wody i utonął. Trzecia hipoteza, już chyba taka zupełnie absurdalna, mówi o tym, że zderzył się z meteorytem, który wcześniej wziął za UFO. Były też takie dość dziwaczne pogłoski, że on po prostu odfrunął. To było takie upozorowane zniknięcie Valenticha, nie wiadomo z jakich powodów. Rodzina oczywiście w to nie wierzyła. Nie zarejestrowano też nigdzie jego maszyny. On się potem przez te 35 lat nigdy nie odezwał.
Co w tym wszystkim najciekawsze? W tym dniu, kiedy zaginął, czyli 21 października w południowej Australii doszło do serii obserwacji UFO. W sumie było to ponad 20 incydentów, w tym jeden na King Island, gdzie on się kierował i gdzie nie doleciał. Były to raczej jakieś takie mało spektakularne obserwacje, ale możliwe, że po prostu Valentich napnął się na tego typu obiekt. Do dziś jego sprawa pozostaje nierozwiązana.
[08:09] - Tak, dokładnie. A my przypominamy ten przypadek, bo jest warty odnotowania. Tymczasem jeśli już mówimy o niezwykłych fenomenach powietrznych, to powiedzmy o tym, że w Peru reaktywowano Departament Badania Anomalnych Fenomenów Powietrznych, w skrócie DFAA. Komórkę tę powołano kilka lat temu, a następnie zawieszono jej działanie z powodu jakichś kłopotów administracyjnych. Teraz została reaktywowana, bowiem jak mówi pułkownik Julio Vukotic, wzrosła ilość doniesień o obserwacjach dziwnych obiektów. Przypomnijmy, że podobne komórki działają w państwach Ameryki Łacińskiej, w Brazylii, Urugwaju, Argentynie, o czym wielokrotnie wspominaliśmy w naszych programach. Piotrze, czy ich funkcjonowanie właśnie tam jest jakieś symptomatyczne?
[09:05] - Trudno mi powiedzieć, dlatego, że mimo tych ciekawych informacji rzadko kiedy dochodzą do nas jakieś szczegóły z ich pracy. Wiem, że komórka bodajże z Chile zajmowała się pewnym przypadkiem sfotografowania domniemanego UFO nad bazą wojskową, który potem okazał się robakiem. Ile jest przypadków takich, które naprawdę mogą interesować nas z perspektywy badań ufologicznych? Nie jestem w stanie powiedzieć. Interesujące jest to, że tam te komórki są powoływane. U nas w Europie jakoś to w ogóle nie wchodzi w grę, w ogóle się o tym nie mówi. Natomiast tam uzasadniane jest to nie tylko chęcią badania tego fenomenu, ale również z jednej strony badaniami astronomicznymi, jakimś ewidencjonowaniem bolidów i tak dalej, z drugiej strony badaniami nad bezpieczeństwem lotniczym. Także jest to dość ciekawe i praktyczne rozwiązanie. Zastanawia mnie tylko, dlaczego w Europie, w Ameryce Północnej zaprzecza się istnieniu tego fenomenu, mówiąc, że nie ma co badać i tak dalej. Myślę, że wiąże się to po części jakoś z polityką NATO.
Natomiast nie wiem, jak może to wyglądać w szczegółach, bo podejrzewam, że nikt spoza ścisłego grona o tym nie wie.
[10:30] - Właśnie. Zobaczymy, jakie będą efekty działania tej peruwiańskiej komórki do spraw badań nad dziwnymi obiektami latającymi. To tyle na dzisiaj. Dziękuję. Zapraszam na kolejne programy, kiedy będziemy mówić o różnych innych incydentach związanych z UFO, ale nie tylko. Dzięki Piotrze.
[10:54] - Ja również dziękuję.
[10:55] - Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal INFRA www.infra.org.pl