[00:01] - Teoria Chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything to no one.
[00:43] - The truth is out there.
[01:11] - Witam cię bardzo gorąco i serdecznie. Tutaj jest audycja Teoria Chaosu. Audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. W każdy piątek po północy. W Radiu na Fali oraz Radiu Paranormalium. Dzisiaj jak zwykle w Polsce ciepła noc. Ja nie jestem jak zwykle w Polsce, ale wyjątkowo jeszcze nadaję z Polski, dlatego troszeczkę moje studio jest uboższe. Ale możecie wejść na czata jeżeli chcecie porozmawiać z innymi ludźmi. Jest czat Radio na Fali, radionafali.com i link czat oraz radio.paranormalium.pl też jest tam link do czata. Możecie także dzwonić Skype Radio na Fali.
Chyba słabo mnie słychać. Podkład przyciszyć. Dobrze, wybaczcie trochę. Ja mam naprawdę bardzo kiepski sprzęt, bo całe studio zostało w Irlandii. Bardzo kiepsko siebie słyszę. Dobrze, teraz chyba powinno być troszeczkę lepiej. Okej, czyli możecie wejść także na stronę Teorii Chaosu teoriachaosu.com oraz możecie dzwonić radionafali.com Skype. Już niedługo będzie telefon specjalnie dedykowany do Teorii Chaosu. Także tylko najpierw muszę jeszcze zakupić mikser, aby można było podłączyć wszystko tak, jak powinno być i wtedy będę miał troszeczkę większe możliwości komunikacji z wami. Dziękuję oczywiście wszystkim sponsorom, którzy wpłacili na mikser.
Jest w tej chwili zebrana ponad połowa środków na ten mikser. Dziękuję wam bardzo, ale jeśli chcielibyście jeszcze mi pomóc w tej zbiórce, bardzo dziękuję za wszystkie wpłaty. Nieważne ile wpłacicie, ważne, że to zrobicie i to jest wielki gest z waszej strony i wiem, że wtedy zależy wam na tej audycji. Jeśli nie zbiorę całości, to i tak ze swoich dołożę, bo myślę, że to jest ważna rzecz, żeby dowiadywać się o różnych sprawach. W sierpniu w tej chwili nie ma może ważnych tematów za bardzo. I taki też dzisiaj temat nie będzie zbyt ważny. Wakacyjny typowo, ale już tutaj przestrzegam, że na wrzesień szykują się bardzo ciekawe tematy i goście, więc bądźcie cierpliwi, wszystko będzie. Będą także jeszcze niespodzianki, których dzisiaj nie chcę ujawniać. Zatem może przejdę do newsów. Skoro już mnie dobrze słychać, to z newsów praktycznie mógłbym wymienić trzy newsy.
Pierwszy news to jest ta rewolucja w Egipcie, która jest kompletnie sterowana i można nawet w internecie zobaczyć filmy, które są kręcone po to, aby pokazać, jak ludzie tam cierpią i giną. Ja nie twierdzę, że tam ludzie nie giną, bo tam ludzie giną, ale po prostu dzieją się straszne rzeczy, które pokazują, że żyjemy w świecie medialnym tak naprawdę. Będzie link podany właśnie filmu, który pokazuje, jak w Egipcie oszukuje się rzeczywistość. Pokazuje się film kręcony i to jeszcze z nieudolnymi aktorami, który ma wzbudzić w widzach na całym świecie współczucie wobec cierpienia, którego nie ma tak naprawdę. Być może nawet w Bostonie to było zastosowane. Nie mówię, że na 100%, bo nie mam na to dowodów jednoznacznych, ale jest to dosyć także prawdopodobne. Natomiast w Egipcie wiemy na 100%, że były takie filmy kręcone i być może nawet w wiadomościach mogliście oglądać takie filmy, które były kręcone przez samych reżyserów egipskich z Bractwa Muzułmańskiego najprawdopodobniej. Także jest kręcona rzeczywistość w Egipcie, ale niestety nie tylko ta rzeczywistość jest kręcona gdzieś za granicą, ale także i w Polsce. Wyobraźcie sobie, że natknąłem się na informację. Zresztą to chyba przeszła.
Nie oglądam telewizji niestety, pomimo że jestem w Polsce i mam taką możliwość, ale nie oglądam, nie tracę czasu na te głupoty. Natomiast w internecie wyczytałem informację, że Rząd Donalda Tuska wydał pieniądze na to, aby kupić sobie pozytywne komentarze w internecie. Przede wszystkim w internecie. Coś niebywałego. To już jest fakt. Znalazłem tę informację na niezaleznej.pl, że za nasze pieniądze rządzący kupują pozytywne komentarze. Jest to coś niebywałego, ale niczym się nie różni od tego, co się dzieje w Egipcie. Co prawda tam ludzie giną, bo strzelają do siebie jednak w jakiś sposób. Często są kręcone te filmy. Natomiast tutaj jest wyłącznie kreowana rzeczywistość wirtualna, której nie ma.
Jest to coś potwornego. Ludzi już to nie wzrusza zupełnie, ale jest to wielka fikcja, która nie powinna mieć miejsca. I trzeci news, który jest najważniejszy dzisiaj, to jest akcja monitoringu chemtrails, czyli smug chemicznych. Akcja monitoringu smug chemicznych — już po polsku. Dokładnie 21-23 sierpnia 2013 roku, czyli tego roku, za kilka dni od środy do piątku monitorujcie niebo. Ja będę monitorował, także będę starał się sfilmować to, jakie jest niebo tutaj w Polsce nade mną. Ostatnio zauważyłem, że jest dosyć dobrze. Nie ma dużo tych smug chemicznych. Samoloty latają jak latały, a tych smug chemicznych jest dużo mniej. Czym to jest spowodowane?
Może upały mniejsze? Nie wiem. Bardzo dziwne. Ale akcja monitoringu na pewno się przyda. Jest to akcja zaproponowana przez Niezależną Telewizję. Bardzo polecam tą telewizję. Jest to, mogę powiedzieć, jedyna telewizja, która przedstawia — czasem może mają wpadki, jak każdy — ale starają się przedstawiać rzeczywistość bardziej ukrytą, której nie znamy i którą warto poznać oraz organizują mnóstwo akcji pozamedialnych, które przyczyniają się do zmiany rzeczywistości. Strona to jest niezaleznatelewizja.pl bez polskich liter. Także jeżeli wejdziecie na tą stronę, jest tam ogłoszenie "Akcja monitoringu chemtrails 21-23 sierpnia". Tutaj może tylko taki komunikat z tej strony przeczytam, że jedną z form takiego działania jest ogłaszana tutaj w dniach 21-23 sierpnia 2013 roku akcja monitoringu chemtrails.
Wzywamy wszystkich świadomych Polaków w kraju i zagranicą, by w tych dniach wyszli z kamerami, aparatami fotograficznymi w dogodne punkty miast i miejsc zamieszkania. Nagrywajcie wszystko, co ważne w tej kwestii i prześlijcie info na adres info@niezaleznatelewizja.pl z tytułem „Chemtrails”. Zachęcamy też do zdawania relacji na antenie Niezależnej TV ze swoich działań. Także skontaktujcie się z Niezależną TV. Jeżeli będziecie robili taki monitoring, koniecznie skontaktujcie się, bo być może wtedy możecie wejść na antenę i opowiedzieć o tym trochę. A teraz już przechodzę do meritum, czyli tematu audycji. Zacznę jak zwykle cytatem. „Ale my byliśmy nieśmiertelni. Nas tam nie było. Omywani na plażach, gdzie o powietrze się walczyło.” Te słowa napisał, a właściwie zaśpiewał Ian Curtis, wokalista i frontman zespołu Joy Division.
Popełnił samobójstwo w wieku niespełna 24 lat. Dzisiaj nie o nim i też raczej tutaj spisku nie było, że jednak było to samobójstwo. Nie będziemy rozwikływali zagadnień związanych z osobą Iana Curtisa. Zresztą był niedawno nakręcony film o życiu i twórczości Iana Curtisa. Wypadł mi w tej chwili z głowy tytuł tego filmu, ale polecam. Bardzo ciekawy. Dzisiejszym tematem są teorie spiskowe o gwiazdach muzyki rockowej i popowej. Bardziej rockowej, ale powiedzmy, że o pop też zahaczymy. Zacznę może od takiego zagadnienia, które znane wam jest zapewne. Klub 27.
Po polsku Club 27 albo Forever 27 Club. 27 Club — też tak jest określany po angielsku. Jest to klub, który zrzesza oczywiście osoby zmarłe, które zmarły w wieku 27 lat, a zasłużyły się dla muzyki, bo były muzykami czy twórcami muzyki i można powiedzieć ikonami popkultury ze strony artyści-muzycy, ze strony muzycznej. Tak szybko mogę wymienić. Możecie na Wikipedii sobie sprawdzić czy gdziekolwiek w internecie, czym jest ten klub. Ja postaram się kiedyś zrobić audycję o tym klubie, bo jest to bardzo ciekawy temat. Natomiast chciałbym przedstawić osoby, które uważam, że należy wymienić, że do tego klubu należą. Jest ich więcej oczywiście, ale które są najbardziej znane i w jakiś sposób mogła ich śmierć być nieprzypadkowa. Tutaj jeszcze sprostuję, że ten film o życiu Jana Curtisa nazywał się „Control”. To dzięki Tomkiewiczowi mam tą informację.
Jest sporo osób. Ta lista jest naprawdę długa. Muzyków i artystów, którzy zmarli w wieku 27 lat. Zaczniemy może od znanego muzyka bluesowego Roberta Johnsona, który zmarł 16 sierpnia 1938 roku. Był on bardzo płodnym bluesmanem i bardzo wpływowym na późniejszych bluesmanów, których znamy do dzisiaj, czy BB Kinga, czy John Lee Hookera, czy wielu innych znanych bluesmanów. To była, można powiedzieć, pierwsza znana śmierć. Wcześniej jeszcze było parę nazwisk, natomiast nazwisko Roberta Johnsona odcisnęło duże piętno na muzyce rockowej. I myślę, że to jest nazwisko, od którego się wszystko zaczęło. Brian Jones. Pewnie wielu z was wie, że był to gitarzysta, multiinstrumentalista i założyciel zespołu Rolling Stones, który oficjalnie utopił się w basenie, ale prawdopodobnie został zamordowany, być może nawet przez członków Rolling Stones.
Trudno powiedzieć, co się wtedy działo. To było 3 lipca 1969 roku. Może w tej chwili będę wymieniał, a później przejdziemy do omawiania konkretnych nazwisk z tej listy. Oczywiście nie tylko będę omawiał spiski osób z tej listy, ale tą listę teraz jeszcze wymienię do końca. Alan „Blind Owl” Wilson. To jest zespół Canned Heat, który w 1970 roku zmarł. Bardzo znany zespół. Zresztą wystąpił on na Woodstocku, tak że myślę, że bardzo przedwczesna śmierć. Jimi Hendrix. Też rok ten sam.
To chyba nie trzeba przedstawiać. Najwybitniejszy gitarzysta XX wieku, a być może i wszech czasów. Janis Joplin, bardzo znana wokalistka, także zmarła w tym samym roku, w 1970. Jim Morrison, wokalista z The Doors w 1971. Później Kurt Cobain z Nirvany w 1994 roku. Richie James Edwards z zespołu Manic Street Preachers w 1995 roku i ostatnio bardzo znana wokalistka Amy Winehouse zmarła w 2011 roku. Niesamowite, że to było już ponad dwa lata temu, a wydawało mi się, że to dosłownie było miesiąc temu. Tak czas szybko leci. Tak, dwa lata temu Amy Winehouse zmarła z przedawkowania narkotyków. Ale czy ktoś jej nie pomógł w tym?
O Klubie 27 będziemy w przyszłości rozmawiali jeszcze w jakimś wolniejszym czasie. Być może jeszcze z gościem związanym z popkulturą, który mógłby troszeczkę ujawnić pewne tajemnice. Może przesadzam, bo jednak tajemnice były dosyć duże. Tutaj z was pewnie większość wie, że są programy jak MK-Ultra, Monarch, które są stosowane do prania mózgu artystom. I to nie jest żaden żart, to nie jest jakiś wymysł. To po prostu istnieje. O tym starają się mówić nie tylko artyści muzycy, ale także z innych, bo często to są aktorzy, często to są ludzie związani z malarstwem czy grafiką, czy ogólnie pojętą popkulturą. Najczęściej właśnie aktorzy, muzycy, gdyż te działy są najbardziej popularne, czyli film i muzyka, ale także i myślę, że celebryci niektórzy, którzy są znani z tego, że są po prostu znani. Do tego na pewno kiedyś wrócimy. Teraz może chwilka przerwy.
Jeżeli będziecie chcieli zadzwonić, to proszę, dzwońcie. Przypomnę: radionafali.com, Skype. Możecie dzwonić w każdym temacie. Oczywiście najlepiej w temacie dzisiejszym, czyli o teoriach spiskowych dotyczących gwiazd rock and rolla, rocka, popu, generalnie popkultury związanej z muzyką, przede wszystkim z muzyką. Ale jeżeli macie pomysły, wiedzę też o innych osobach, także dzwońcie. Tak że w tej chwili chwila przerwy. I wracamy za jakieś pięć minut. Właściwie troszeczkę więcej.
[21:57] - Archiwum Radia Paranormalium. Czat Infry. Dziwne informacje. Infrarelacje czytelników. INFRA Fakty. Lektury paranormalium. Mroczne tematy. Pararadio. Parallaxa. Podcasty paranormalium.
Poltergeist i świat duchów. Rozmowy poza ciałem. Seans spirytystyczny. Teoria chaosu. Z outayu widać więcej. Z kart historii. Te i wiele innych audycji znajdziesz w naszym archiwum na www.radioparanormalium.pl. Ponad 20 gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czeka na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi przyjaciółmi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
Archiwum Radia Paranormalium. www.radioparanormalium.pl. Słuchacie radia na fali, najlepszego radia w polskim internecie. ITC Hat.
[23:09] - Ukazała się nowa super diabelska gra Diabolo numer 3. Reklamują wszędzie, ale się już powołują, że Natonek przestrzegał przed tym.
[23:21] - My też przestrzegamy przed Natonkiem. Radio Paranormalium.
[23:32] - I jesteśmy z powrotem. Dzisiejszym tematem są teorie spiskowe dotyczące muzyków, a właściwie muzyki rockowej i popowej. Wszelakie. Także oczywiście dotyczące śmierci różnych osób. Tak jak wcześniej powiedziałem, mamy Klub 27 i jest to oczywiście przeze mnie wymyślona sprawa. Jest to jak najbardziej rzecz znana w popkulturze i być może powiązana, a najprawdopodobniej powiązana z masonerią oraz tajnymi rytami, tajnymi stowarzyszeniami. Jak zwykle Ludzie, którzy są znani, ci, którzy zabawiają, błazny są traktowani jak zabawki przez establishment czy też przez tajne stowarzyszenia. Osoby z tych stowarzyszeń mają dużo większą wiedzę niż zwykli zjadacze chleba. Ale dobrze, zostawmy tą sprawę i przejdźmy do konkretnych spisków. Z najbardziej znanych spiskowych rzeczy, spiskowych śmierci, a właściwie nie śmierci.
Trudno powiedzieć, bo jest taka historia bardzo znana w legendach miejskich, tak jest określana oczywiście, ale w teorii spiskowych, mówiąc konkretniej, tak zwana sprawa Paula McCartneya i kwestii tego, że on nie żyje. Paul is dead. To jest bardzo znana sprawa jeszcze z lat 60. Właściwie 1966 roku, w którym to roku Bitelści wydali płytę, jeśli dobrze pamiętam „Revolver” chyba był z 1966. Ale w każdym razie jeszcze we wcześniejszych różnych albumach, które wydawali, małych jakichś, umieszczali specjalne informacje dla swoich słuchaczy, gdzie pisali, że Paul nie żyje i jest zastąpiony przez sobowtóra. Tak jak kiedyś Lech Wałęsa mówił o sobowtórze Bolku, że Bolek to jest sobowtór jego, tak tutaj mamy do czynienia też z sobowtórem Paula McCartneya, ale z tą różnicą, że Paul oryginalny zginął w wypadku samochodowym i nie żyje. A ten Paul, który w tej chwili jest, to jest tylko matrioszka, czyli zastępca. Jest to sobowtór jego, który niewątpliwie całkiem dobrze sobie radzi na instrumencie. Była nie lada trudnością znaleźć chyba zastępcę na miejsce Paula McCartneya i tak go dobrze ucharakteryzować, że wygląda bardzo podobnie. Jakby nie była wariacka ta hipoteza jest ona najbardziej popularna.
Wystarczy wejść na Wikipedię. Jeżeli wpiszecie „Paul nie żyje”, to zobaczycie, jaki jest opis teorii spiskowej dotyczącej tej sprawy. Tutaj tylko wam przeczytam może kilka kwestii. Że na przykład miał być wydany, a właściwie został wydany „The Butcher album", czyli Album Rzeźnicki. A płyta oryginalnie nosiła tytuł „Yesterday and Today", ale nazwano ją właśnie tak ze względu na okładkę. Nazwano właśnie „The Butcher album". Są na tej okładce pokrwawione chłopy mięsa, rozczłonkowane lalki, które mają symbolizować ten okropny wypadek. Na ramieniu Paula McCartneya widać sztuczną szczękę. Zęby Paula zostały wybite podczas wypadku. George trzyma główkę lalki obok głowy Paula, co ma oznaczać, że jego głowa została zmiażdżona w wypadku.
Tego typu historie. Są też napisy, na przykład z płyty „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", gdzie jest napis, wskazówka dla fanów, że na miejscu, gdzie jest Paul, jest X, czyli świadczyłoby, że nie żyje. Na wszystkich innych osobach czy Beatlesach jest jedynka. Natomiast na miejscu Paula jest X, czyli nie żyje. Oczywiście można odczytać, że „He die". „He" i „die", dwa słowa, wskazujące, że on nie żyje. Czy właściwie on zmarł. Na to samo wychodzi. Mnóstwo tych opisów tutaj jest, które jednak wskazują w jakiś sposób.
Trudno powiedzieć, ile w tym prawdy jest. Natomiast raczej niewiele. Być może było to zrobione jako pewny żart ze strony Beatlesów. Jak wiemy, oni bardzo często korzystali z psychodelików. Ale w sumie jest jedna ciekawa rzecz. Widziałem ostatnio wywiad z Paulem McCartneym na temat LSD, jak się wypowiadał w bardzo inteligentny sposób o tym, dlaczego poinformował dziennikarzy, że zażywał tak zwanego kwasa, czyli był pod wpływem LSD. I bardzo trzeźwo określił to, że miał dwie rzeczy do wyboru: skłamać albo powiedzieć prawdę. Oczywiście wybrał prawdę, bo nawet najgorsza prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo. I powiedział, że to jest w gestii mediów, które są odpowiedzialne, co zrobią z tą informacją i dlaczego się pytają akurat o tak prywatne, intymne sprawy. I to bardzo trzeźwo zauważył i stwierdził do dziennikarza BBC.
Oczywiście dziennikarz odwrócił, że to on jest odpowiedzialny, że on będzie odpowiedzialny za śmierć milionów, ale tak naprawdę to ci dziennikarze będą odpowiedzialni za to, bo Paul McCartney powiedział, jak czuł. Powiedział prawdę. Nie powiedział, że był dumny z tego czy cokolwiek, tylko że nie powinni się go o to pytać ci dziennikarze. I to było nie w porządku. I być może, bo to chyba był wywiad jeszcze sprzed sprawy z tym wypadkiem, może go specjalnie uśmiercono ze względu na to, że był zbyt inteligentny, zbyt trzeźwo myślący i jego umysł został otwarty przez LSD, może środki psychoaktywne. I dlatego musiano zastąpić go człowiekiem, który był kompletnie z innej bajki, bo być może zespół The Beatles w ogóle był pewną machiną Iluminatów, pewnym narzędziem w ich rękach. Oczywiście to daleko idąca sprawa. Trzeba by było dokładnie prześledzić te kwestie, czy na pewno daty się dobrze zgadzają. Postaram się, zanim jeszcze uploaduję tę audycję. Będzie także ten filmik wklejony, tak żebyście mogli sobie zobaczyć i tam dokładnie nie ma chyba daty.
Także jeżeli ktoś lubi wyszukiwać pewne informacje, to polecam do dalszego śledztwa tej sprawy, bo myślę, że to jest ciekawa rzecz. Natomiast uważam, że właśnie ta sprawa, czyli sprawa Paula McCartneya, ma przykryć prawdziwe spiski, które istnieją i jak najbardziej wydaje mi się, że są i są zamiatane pod dywan. Bo spisek Paula McCartneya, chociażby na Wikipedii, jak możecie zobaczyć, że Paul McCartney is dead zajmuje mnóstwo miejsca. Natomiast prawdziwe spiski, o których powiemy sobie, które uważam, że są prawdziwe jak najbardziej i nawet nie tyle dowody na to są, tylko to są oczywiste rzeczy, bo będziemy widzieli, że tam był spisek. Tutaj, że Paul nie żyje. Jest to być może jakieś zaciemnienie w historii. Zaciemnienie rzeczywistości, bym to tak określił. I to jeden z pierwszych chyba takich spisków dużych było to Paul McCartney nie żyje. Teraz może przejdziemy do kolejnego, który myślę, że jest dużo bardziej ciekawy. Może zmieńmy chronologię.
Nie stosujmy tego chronologicznie, ale przejdźmy do Johna Lennona, który został, jak wiecie, zastrzelony. Czyli tam być może był tak zwany lonely gunman, pojedynczy zamachowiec, wariat. W oficjalnej wersji oczywiście tak to było. Został zamordowany przez Marka Davida Chapmana 8 grudnia 1980 roku około godziny 22:49. Został zabity czterema strzałami wymierzonymi do niego przez Marka Davida Chapmana. Chapman został skazany na dożywotnie więzienie i obecnie przebywa w więzieniu. Żyje do dzisiaj, także nie jest za bardzo dopuszczany do niego ktokolwiek, ale myślę, że on sam nie wie, co się dzieje dookoła. Pan Chapman. Został nakręcony film też w 2007 roku w reżyserii pana Schaeffera pod tytułem „Rozdział 27". Rozdział 27.
To był rozdział z książki, jeśli dobrze pamiętam, którą Mark David Chapman miał właściwie przy sobie nawet. To musiałbym sprawdzić. W każdym razie na pewno znaleziono w jego rzeczach i on sam o tym mówił. Salingera, książkę „Buszujący w zbożu”. I właśnie chodzi o ten rozdział. Jest to bardzo dziwna sprawa, bo znaleziono taką książkę, kiedy został zabity Robert Kennedy. Tę książkę czytał zabójca Sirhan Sirhan. Samo to świadczy, że jest coś na rzeczy, że nie można zanegować tego, iż być może pan Mark Chapman był zdalnym mordercą. Pytanie teraz, kto chciał dokonać zabójstwa Johna Lennona? Bo jest to bardzo dziwna sprawa.
Przecież co on? Piosenkarz Beatles, bardzo znany oczywiście na świecie, który religię krytykował, ale jak mógł szkodzić komukolwiek, władzy? Władza była nie do ruszenia. Zarówno ta radziecka, ale tym bardziej amerykańska czy brytyjska. Dodam, że on mieszkał w ostatnich latach swojego życia w Londynie. Dużo lepiej mu się żyło w Anglii. Nie, przepraszam, dobrze mówię? Chyba się pomyliłem. Przeniósł się chyba do Nowego Jorku. Tak.
Pomyliło mi się. On mieszkał wcześniej w Londynie, bo był przecież Brytyjczykiem, tylko przeniósł się do Nowego Jorku ze swoją żoną Yoko Ono i tam mieszkał, w Nowym Jorku. I tam został zastrzelony. Wszystko mi się już pomieszało, ale tak było na pewno. Także został zabity na Manhattanie. Tam mieszkał i mógł szkodzić establishmentowi. Bardziej amerykańskiemu niż brytyjskiemu. Dlaczego? Ze względu na to, że całe lata 70. spędził na promowaniu pokoju jako rozwiązania.
Normalności pewnej. Słyszałem wywiady z Johnem Lennonem, który negował problem przeludnienia, globalnego ocieplenia, tego typu spraw, gdzie wydawałoby się, że on miał lewicowe poglądy, wręcz lewackie, a zachowywał trzeźwy umysł wobec tej agendy całej, tego klubu rzymskiego i tych innych chorych pomysłów i chorych ludzi, którzy tam zasiadają. Był bardzo niewygodny, bo naprawdę miliony ludzi szły za Johnem Lennonem i miał większy, mogę się narazić, ale myślę, że miał większą siłę przekazu niż może i papież nawet. Może się narażę, ale tak bym powiedział. Więc to naprawdę była bardzo niebezpieczna osoba dla establishmentu. Szczególnie te teksty, które do dzisiaj możecie usłyszeć w radiu czy też w nagraniach Johna Lennona, w których mówił o tym, że jesteśmy jednością jako ludzkość, że nie powinno być podziałów, że nie powinno być tej władzy, ludzi jednych nad drugimi, tak jak w tej chwili to ma miejsce zupełnie, że mamy powrót do feudalizmu. Jest to bardzo przykre, co się w tej chwili dzieje. Jest to zupełne odwrócenie tego, o czym śpiewał John Lennon i to było niewygodne. Niewygodne dla establishmentu do prowadzenia wojen, do prowadzenia polityki neokolonializmu, która jest do dzisiaj stosowana. Przecież podbijanie Iraku czy Afganistanu, czy innych regionów, czy Libii, na tym polega.
Jest to nowa forma kolonializmu, gdzie wysyłamy wojsko, nie wysyłamy już kolonizatorów, tylko wysyłamy tak zwanych economic hitmen, czyli ekonomicznych zabójców. Jeżeli oni nie dadzą rady przejąć ekonomii danej, czyli de facto całego kraju, to wysyłamy wtedy armię. I tak to wygląda. Więc myślę, że to mogła być jednak poważna sprawa i poważna chęć do wyeliminowania tak niebezpiecznej osoby jak John Lennon, który znowu zaczynał karierę swoją muzyczną. Miał chwilę przerwy i znowu planował rozpocząć nową karierę. Zacząć może niekoniecznie od nowa, ale wznowić. Tak bym powiedział. Wznowić karierę. Niestety nie było mu to dane. Właśnie w 80.
roku. To było niesamowite. Tutaj jeszcze jest na Wikipedii powiedziane, że te piosenki Lennona z jego ostatniej płyty z 1980 roku zaskoczyły odbiorców niespotykanym dotychczas w solowej twórczości artysty ciepłem i optymizmem. I tego właśnie się obawiali ludzie z establishmentu, z władz amerykańskich, że ludzie się przebudzą, że dzięki tylko jednej osobie, Johnowi Lennonowi, pociągnie za sobą innych muzyków, a za nimi pójdą ludzie i doprowadziłby do drugiej rewolucji hipisowskiej tak zwanej, gdzie ona wydarzyła się za wcześnie. Ludzie nie byli przygotowani na nią. Dzisiaj stoimy właśnie w takim czasie, gdzie do tej rewolucji być może dojdzie. Jest jeden tylko problem, że młodzi ludzie i ludzie nawet z mojego pokolenia, też jestem młody, ale mówię młodzi w sensie dwudziestolatkowie czy nawet niespełna dwudziestolatkowie, trochę nie mają wartości w życiu, nie wiedzą, jak żyć. Jak w jednej audycji tłumaczyłem, jak być po prostu po dobrej stronie, czyli jak być za słusznymi rzeczami. Nie za popularnymi, nie za jakimiś oportunistycznymi rzeczami dla danego człowieka, czy też bezpiecznymi, tylko właśnie słusznymi, żeby zawsze być po tej słusznej stronie. I kiedy ludzie obudzą się i będą wiedzieli, co jest słuszne, bo dzisiaj nie wiedzą, ale będą wiedzieli, co jest słuszne, że wojna nie jest słuszna, że dialog jest słuszny, że podbój nie jest słuszny, tylko współpraca jest słuszna.
A właściwie nie wojna, a wolność jest słuszna, a nie konkurencja, a współpraca jest słuszna. Oczywiście mówię w uproszczeniu, ale wtedy dojdzie do rewolucji, o której mówił John Lennon i którą mógł przyspieszyć, być takim zapalnikiem. Więc musiano go wyeliminować. Podejrzewam, że już wtedy mnóstwo mają analityków takie organizacje jak NSA, jak CIA i wiedzieli, że to była niebezpieczna dla nich persona, że on miał w sobie dużo siły, którą mógł wyzwolić, więc nie mogli do tego dopuścić. Jedna osoba. Mogło się tak zdarzyć. Bo on był bezkompromisowy w stosunku do innych Beatlesów czy innych artystów. On po prostu nie miał hamulców w tym sensie, że ktoś mógł coś powiedzieć. Na przykład nie rób tego, bo zginiesz i tak dalej. Na pewno nie, nie posłuchałby.
I być może miał takie ostrzeżenia, że nie rób tego, wycofaj się, nagrywaj sobie pioseneczki takie głupkowate, skoczne, fajne, przyjemne, ale nie polityczne. Nie posłuchał tego i niestety zginął. Oczywiście to jest hipotetyczna sytuacja. Także zachęcam jeszcze raz do dzwonienia. Radionafali.com jeszcze dzisiaj niestety bez telefonu, ale będzie. Zapewniam was, że będzie telefon i dzwońcie w tym temacie lub innym. To mówiliśmy o Johnnie Lennonie. Właśnie zginął niestety. Szkoda, bo był świetnym muzykiem. Myślę, że jeśli chodzi o Beatlesów, to duet McCartney, John Lennon to był chyba najważniejszy w tym zespole.
Oczywiście Harrison też pomagał. Ringo Starr troszeczkę mniej, ale w tle na tej perkusji gdzieś też coś próbował koloryzować, dodawać kolorytu całemu zespołowi. Natomiast duet McCartney i Lennon był najbardziej płodny z całości i dodawał najwięcej nowych pomysłów. Zresztą później w karierze solowej też widać, że kariery solowe wyszły praktycznie tylko McCartneyowi i Lennonowi. Harrison jeszcze próbował trochę, ale to było znacznie gorzej. No dobrze, zostawmy może Beatlesów. To jest sprawa ważna, ale cóż, nie zmienimy rzeczywistości. Tu jeszcze taką ciekawostkę przeczytałem, którą właśnie teraz na Wikipedii przypomniałem sobie. Ale po tym, jak przeczytałem to na Wikipedii, że John Lennon był taką osobą, bo on dostał w 1969 roku Order Imperium Brytyjskiego. To jedno z najwyższych odznaczeń w Wielkiej Brytanii.
I w 1969 roku właśnie, nie, przepraszam, dostał go wcześniej. W 1969 roku odesłał go do Elżbiety II, do królowej Elżbiety II. W dołączonym liście pisał tak: „Wasza wysokość. Zwracam moje odznaczenie jako znak sprzeciwu. Protestuję przeciwko brytyjskiej ingerencji w konflikt na linii Nigeria-Biafra oraz wspieraniu Ameryki w wojnie z Wietnamem oraz temu, że piosenka Cold Turkey słabo radzi sobie na liście przebojów. Z wyrazami szacunku John Lennon”. Zimny indyk. To może chodzi o Stany Zjednoczone. Nie pamiętam tej historii, ale pewnie coś ciekawego. Jeżeli ktoś z was wie, to powiedzcie.
Także miał tupet. Tego nienawidzi establishment. Sprzeciwu jakiegokolwiek. Musi być aplauz i uwielbienie. Nie ma żadnej krytyki. Nie można. Nie powinno być. I to jeszcze błazen robi. To jest największe upodlenie. Źle to powiedziałem.
Największa potwarz dla establishmentu, jeśli to błazen, taki Stańczyk, po prostu mówi jak jest. Mówi, jaka jest rzeczywistość i gdzie jest miejsce tych oprawców świata, bo tak można ich określić. Dobrze, zostawmy Beatlesów może w spokoju. Myślę, że mogę opowiedzieć chwilkę o Jimim Hendrixie, który zmarł 18 września 1970 roku. Najwybitniejszym gitarzyście wszech czasów. Kilka dosłownie zdań na ten temat. Właściwie. Czyli to, że mógł być zamordowany. Jimi Hendrix oficjalnie zadławił się własnymi wymiocinami. Spowodowane one były tym, że pił dużo wina i po prostu stracił przytomność pod wpływem barbituranów.
Sekcja zwłok czy badanie wykazało pierwsze, że wina musiał dużo wypić. Później dokładniejsze badania określiły, że alkoholu nie było we krwi praktycznie, że to były jakieś bardzo nieduże ilości. Sprzeczne były raporty jego śmierci, co samo sobie było dziwne. Znalazła go jego kochanka, którą później też inne kobiety Jimiego Hendrixa podejrzewały o to, że go otruła i zabiła. Ta kochanka. Natomiast jeśli nie była to naturalna śmierć, to prawdopodobnie mogło chodzić o pewne pieniądze. Chodziło o Michaela Jefferya, menadżera Hendrixa na Europę, który był bardzo podejrzaną osobą właśnie w tym wypadku, ze względu na to, iż pan Michael Jeffery ubezpieczył Jimiego Hendrixa na pewną sumę przed jego śmiercią. Oczywiście nie tuż przed, ale ubezpieczył Jimiego Hendrixa. Gdzie miał później zgarnąć te pieniądze. Oczywiście wszyscy się wyparli tam dookoła tego pana Michaela Jefferya, że wcale nie wziął tych pieniędzy i na pewno nie zrobił tego.
Zresztą ostatnio artykuły też takie wychodziły spod pióra kolegi Michaela Jefferya. Tutaj mam nawet chyba ten artykuł niejakiego pana, już głównego menadżera Hendrixa, czyli Boba Levina, który powiedział, że nie został zamordowany Jimi Hendrix. Tym bardziej nie był zamordowany przez Michaela Jefferya. Nie był po prostu zamordowany. Teoretycznie miał alibi pan Michael Jeffery, że był w Hiszpanii. Miał na to świadków. Ale są pewne niedopowiedzenia. Kilka milionów warta polisa. Kilka milionów kiedyś to tak jak może 10, może kilkanaście milionów dzisiaj. Dużo więcej.
Czyli pod koniec lat 60. te kilka milionów to dzisiaj chyba dwa miliony nawet było wtedy. To dzisiaj zawrotna suma, wielokrotnie wyższa. Z tego, co wiem, śledztwo nie ustaliło, czy pieniądze były zabrane, czy nie. To była jedna sprawa. Poza tym ten Michael Jeffery był winien mnóstwo pieniędzy Hendrixowi i być może przehulał te pieniądze i nie chciał po prostu oddać. Wiadomo, martwi nie będą pytali się o swoje zaległe pieniądze czy zaległe wypłaty. Więc to też wydaje mi się, że mogło mieć znaczenie. Czyli motyw na pewno miał pan Michael Jeffery. Pytanie, bo jest jedna bardzo istotna kwestia.
Pan Jeffrey zarobiłby więcej, gdyby Jimi Hendrix żył. I to niewątpliwie miało jakieś ręce i nogi. Ale być może Jimi Hendrix chciał zrezygnować z pana Jeffreya. Tego nie wiemy, ale mogło tak być. I wtedy miał jeszcze większy motyw do tego, aby Jimiego Hendrixa po prostu zabić. Szczególnie jest jeszcze jedna bardzo tajemnicza rzecz z panem Jeffreyem, że w 1973 roku, dokładnie 5 marca 1973 roku leciał sobie, w sumie nie wiem dokąd leciał, ale wiem, że we Francji zdarzyła się kolizja jego samolotu z innym. W tym samolocie, w którym on był. I teraz pytanie, czy on był w tym samolocie, czy go nie było? Bo ciała nie znaleziono. W sensie takim, że nie zidentyfikowano.
Został uznany za zmarłego, ale nie potwierdzono nigdy jego śmierci. Być może upozorował swoją śmierć. Po co? Po to, żeby bawić się do końca życia wielkimi pieniędzmi, jeśli faktycznie uzyskał tę polisę za Jimiego Hendrixa. To trzeba by było bardziej prześledzić. Ja nie do końca sprawdziłem wszystkie fakty. Jest sporo książek na ten temat. Właściwie chyba jedna, z tego co pamiętam. Nie, więcej. Nie jest jedna.
Chociażby książka „Jimi Hendrix. The Last 24 Hours”. Bardzo znana książka i ona chyba wyjaśnia bardzo dużo. Stąd też właśnie wyczytałem, całej książki nie czytałem, muszę się przyznać, że najbardziej prawdopodobną sprawą jest to, że Jimi Hendrix został zamordowany przez Michaela Jeffreya. Być może w upozorowaniu śmierci brał udział ten doktor, który przeprowadzał później sekcję. Właściwie nie sekcję, a oględziny. Nie chcę nikogo oskarżać, ale to jest dziwne. Jeżeli mamy sprzeczne raporty lekarskie, to jest coś nie tak. Ktoś kłamie. Nie ma opcji.
Mogło się zdarzyć, że jakiś błąd popełnimy, ale w tym przypadku jednak coś jest nie tak. Nie podejrzewałbym, tak jak inni, tej kochanki Jimiego Hendrixa, bo ona nic nie zyskiwała. Tak, miała przynajmniej znajomość Jimiego Hendrixa. A mogła co? Ukradła mu trochę pieniędzy, które miał przy sobie, których nie miał dużo. A liczyła może, że Jimi się ożeni z nią. To byłby dla niej najszczęśliwszy dzień życia. Więc myślę, że fanki nie zabijają swoich idoli. Za wyjątkiem Marka Chapmana, który zabił. Tak kochał Johna Lennona, że aż go zabił.
Tak kochał. „Tak cię kocham”. To nie są psychopaci, to są produkty rządowe, czyli właśnie z programów MK-Ultra, Monarch. O MK-Ultra naprawdę mnóstwo książek wyszło i ujawniono dokumentację. To nie jest wymyślona rzecz. CIA samo ujawniło 10 000 stron o programie MK-Ultra, a to jest tylko wierzchołek góry lodowej. To nie jest wszystko. Więc to są jawne programy już dzisiaj. Natomiast Jimi Hendrix prawdopodobnie politycznie nie funkcjonował tak jak John Lennon i to były zupełnie inne lata wtedy jeszcze. Jeśli porównać artystyczne dokonania, jednak Jimi Hendrix miał dużo bardziej głębokie dokonania artystyczne niż myślę, cali Beatlesi razem wzięci.
Było to zupełnie odkrywanie nowych przestrzeni. To, co robił Jimi Hendrix. Odkrywał nowe brzmienia, nowe pokłady muzyczne, nowe pomysły aranżacyjne. Typowo muzyka rockowa, psychodeliczna. Mocna muzyka rockowa, tak to bym określił. Z elementami psychodelicznymi. To nie było wtedy popularną sprawą. Łączenie muzyki bluesowej, rockowej z elementami psychodelicznymi. Odkrył też, można powiedzieć, Jimi Hendrix Pink Floydów. Powiedział, że to jest najwybitniejszy zespół świata według niego.
To był Pink Floyd. Gdzie wtedy jeszcze przecież nie byli znani, nie mieli tych utworów. To były początki Pink Floyd. Dopiero później zrobili te rzeczy, z których są dzisiaj znani. Zrobili genialne rzeczy. Jimi Hendrix to wcześniej widział, bo był także wielkim artystą, jak i muzycy Pink Floyd. Myślę, że jest coś na rzeczy, że Jimi Hendrix nie umarł, tylko... Przepraszam, Jimi Hendrix umarł, ale nie zabił się sam, a pomógł mu ktoś. Prawdopodobnie Michael Jeffrey. Nawet jeśli nie on zabił bezpośrednio, to wynajął kogoś, kto to zrobił.
Być może właśnie tę kochankę Hendrixa, ale nie sądzę, że to ona. To raczej ktoś inny. Ktoś inny musiał, bo nie wydaje mi się w każdym razie. Jakoś tak czuję, że to ktoś inny zrobił. Z tego, co czytałem i widziałem, to nie on. Tutaj na czacie pisze, tak szybko prześledzę, że „KKK, fanki nie zabijają swoich kowali”. Aha, to chyba aluzja do jakiegoś artysty. Co wy myślicie o śmierci Hendrixa? Jak możecie coś powiedzieć, zadzwonić, bo nic nie dzwonicie dzisiaj. Szkoda.
Mam jeszcze przygotowanych sporo materiałów właśnie w temacie teorii spiskowych związanych z artystami. O, mamy pierwszy telefon. Wspaniale. Jest z nami Mac. Witaj Mac. Jesteś z nami na tej linii.
[01:03:03] - Hej. Wiesz co? Przede wszystkim powiedziałeś, że fanki nie zabijają swoich kowali. Ale czemu nie? Tak samo myślę, że jak z miłością. Są też miłości, gdzie kochanki zabijają swoich facetów, żeby tak, wiesz: „Ja cię nie mam, to już nikt inny też cię nie będzie miał”. Więc to jest też możliwe, że jakaś fanka z zazdrości czy coś takiego zabiła Hendrixa. Ale mówiłeś też, że on nie był zaangażowany politycznie. Jednak chyba trochę był. Cały ten ruch kwasowy, new age'owy.
I co by nie było, Hendrix był naprawdę wielkim artystą i ruszał tłumy. Więc czemu by nie?
[01:03:44] - Czyli mogła go zabić fanka czy grabi, grabi, tak?
[01:03:50] - Przede wszystkim ta śmierć z powodów politycznych, mimo że możliwa, to nie wydaje mi się, żeby to była prawda. Utopienie się we własnych rzygach to było takie rockandrollowe. To było coś. I chyba to było tak. Ciężko stwierdzić, że ktoś go zabił politycznie czy coś takiego. To mogła być fanka, mogło być zwykłe przedawkowanie.
[01:04:14] - Nie, politycznie nie. Hendrixa politycznie nie. Tu raczej faktycznie nie ma żadnego politycznego motywu, ale trzeba iść za pieniędzmi, gdzie te pieniądze są. Szczególnie dziwna sprawa Michaela Jeffrey'a, który zginął w wypadku samolotowym. Nie znaleziono ciała. W ogóle jakieś dziwne historie. Rozpłynął się po dwóch latach.
[01:04:37] - Dziwne historie to swoją drogą, ale ja się skłaniam ku tej wersji, że to jednak rockandroll i gościu się po prostu zaśpał, utopił i tyle. To było takie odejście z klasą w tym stylu, w którym się orientował. Tak żył i tak zginął.
[01:05:01] - Dobrze. A czy znasz jeszcze jakieś teorie spiskowe, może związane z artystami, muzykami?
[01:05:08] - Nie, ale w sumie wiązanie jakichś teorii spiskowych z Hendrixem to jakby powiązać jakieś teorie spiskowe z Hicksem na przykład. Ciężko powiedzieć, gość mówił prawdę, mówił niewygodne rzeczy, ale żeby powiedzieć, że ktoś go zabił? Gościu palił, ile palił, dostał raka i tyle. Sam o tym wiedział. Przecież są jego wspomnienia, że po prostu Bill wiedział, że dostał raka, więc pojechał w dom na wsi się wyciszyć. Wtedy nagrywał swój album z muzyką. Więc nie, chyba nie to.
[01:05:47] - Czyli nikt nie zabił ani Hicksa, ani Hendrixa.
[01:05:51] - Nie. Goście może byli. Hicks mówił prawdę. Hicks mówił naprawdę niewygodne rzeczy. I okej, Hicksa ktoś by mógł zabić, ale on miał raka i to trochę nieprawdopodobne, żeby ktoś zrobił tak, żeby Hicks miał raka. Tym bardziej że sam wiesz, jak żył.
[01:06:11] - Okej, ale będę miał też tutaj osobę z artystów muzyków bardzo znanych, o których będę twierdził właśnie to, co teraz mówisz. Mówisz, że nie da się zarazić rakiem nikogo, a ja twierdzę, że się da i być może właśnie pierwszą ofiarą była ta osoba, ale to będzie chwilę później.
[01:06:30] - Ja nie mówię, że się nie da, ale sam wiesz, ile on palił na przykład, ile on pił.
[01:06:35] - Wiesz, ile moja babcia pali? Już jest po osiemdziesiątce, jakiś czas po osiemdziesiątce i pali więcej niż Hicks podejrzewam.
[01:06:46] - No tak.
[01:06:46] - I pali od 20 roku życia.
[01:06:48] - Są ludzie bardziej odporni.
[01:06:48] - Od 20, 22 roku życia. Nie. Ja uważam, że trzeba trochę dopomóc, wydaje mi się, pewnym sprawom.
[01:06:59] - Dobra, jak tam uważasz. W każdym razie to była moja opinia. Dzięki bardzo. Na razie. Powodzenia w waszej audycji.
[01:07:05] - Dzięki. To był Mac. A ja przechodzę do kolejnej osoby, którą jest... Na pewno wiecie Jim Morrison z zespołu The Doors. Bardzo charyzmatyczny lider, wokalista i poeta, bo także on był poetą. W wieku 27 lat, tak jak Hendrix też 27 lat, zmarł w Paryżu, gdzie po prostu imprezował. Troszeczkę zrobił sobie przerwę w karierze ze względu na to, że nie dawał sobie rady z życiem, z alkoholem, ze wszystkim. Planował nowy rozdział zrobić, zacząć od Europy. Tam odnajdywał jakieś takie wytchnienie od tego życia amerykańskiego. 6 lipca 1971 roku w Paryżu.
Przepraszam, źle powiedziałem, bo jego zgon był dużo wcześniej. 3 lipca był jego zgon. Właściwie 2 na 3. 6 lipca był pochowany i tak naprawdę nie było wielu świadków ciała. Z tego co czytałem i sprawdziłem, ciało widziała tylko praktycznie Pamela Courson i patolog. Ten lekarz, który określał zgon. Jima Hendrixa od razu zapakowano do trumny. Oficjalnie na atak serca. Podejrzewa się, że zmarł z powodu przedawkowania heroiny, którą spożył z alkoholem. Chyba tak było.
Bo pomylił z kokainą i serce mu wysiadło. Trudno powiedzieć, jak było, ale jest jedna jeszcze taka może dla nas wskazówka, że Jim Morrison bardzo lubił francuskich poetów. Między innymi, jeśli dobrze pamiętam, to był Arthur Rimbaud, XIX-wieczny poeta, który upozorował swoją śmierć. I dzięki historykom wiemy, że nie umarł pan Rimbaud oczywiście, tylko żył i robił różne dziwne rzeczy. Przemycał broń dla wojsk tureckich czy jakichś tam różnych wojsk w Afryce Północnej. Zupełnie bardzo dziwne rzeczy robił później w życiu i są jakieś poszlaki, że gdzieniegdzie widziano Morrisona, czy ktoś tam się gdzieś może nie tyle za Morrisona, tylko zmienił nazwisko z Morrison na inne we Francji, później gdzieś w innych krajach. To są bardzo dziwne rzeczy, które nie wiem, czy się dowiemy, czy nie, ale myślę, że można spekulować, czy faktycznie jest tam ciało Morrisona. Okazałoby się chyba to wszystko dosyć szybko, jeśli poddać ekshumacji ciało, które zostało złożone. Jest ono w Paryżu, na cmentarzu Père-Lachaise, więc jesteśmy w stanie to zrobić i sprawdzić. Oczywiście, jeśli wyraziłaby rodzina zgodę na to, gdyż jego ukochana Pamela Courson nie żyje.
Zmarła niedługo po Morrisonie. Nie było także, co ciekawe, zrobionej autopsji ciała Morrisona, także nie wiemy dokładnie, co było przyczyną śmierci. Są tylko spekulacje w tej chwili, więc to jest trudna sprawa. Myślę, że jednak chyba mógł umrzeć, ale dopóki nie zbadamy ciała, nie jesteśmy pewni. Nie jesteśmy pewni, czy on żyje, czy nie. Niestety wiemy, że dwa miesiące temu zmarł Ray Manzarek, czyli drugi współzałożyciel zespołu The Doors, który myślę, że świetny duet stworzył z Jimem Morrisonem. Świetnie się uzupełniali, bo tak naprawdę klawisze były największą podporą zespołu The Doors plus właśnie wokal Morrisona. Jest z nami Armor Cage. Witaj Armor Cage'u.
[01:12:56] - Witam serdecznie. Witam wszystkich słuchaczy i ciebie oczywiście Klaudiu.
[01:13:02] - Dzięki. Co sądzisz o śmierci Morrisona? Czy mógł uciec? Czy mógł upozorować swoją śmierć? Jak przekonał do tego Pamelę Courson, która była w nim śmiertelnie zakochana?
[01:13:14] - To telenowela normalnie jakaś.
[01:13:17] - Ale jest teoria spiskowa, jakby nie było
[01:13:20] - A powiedz mi co z Elvisem? Bo nie wiadomo. Gdzieś go widziano chyba pod Kielcami ostatnio.
[01:13:28] - Elvis to chyba ta historia podobna do tej tak zwanej Paul is dead. Historii jest bardzo, bardzo podobna.
[01:13:38] - Powiem ci, że tych historii za bardzo nie znam, które właśnie opisujesz. Ja tylko tak chciałem się troszeczkę wtrącić i zapytać, czy może o Curcie Cobainie coś będziesz mówił?
[01:13:52] - Będę, oczywiście. Nawet tutaj mam przed sobą książkę, tutaj o Curcie Cobainie, Maxa Wallace'a i Jana Halperina. Bardzo dobra książka i robi wrażenie. Tylko co z tego, jak to wszystko jest ukartowane?
[01:14:08] - No to nie będę się wypowiadał, że tak powiem.
[01:14:10] - Ale nie, no powiedz, proszę, nie krępuj się.
[01:14:13] - Nie, bo ja konkretnych informacji nie mam, ale też jakieś tam informacje zbierałem kiedyś tak z przypadku, bo Nirvana lubiłem. To powiedzmy informacje o tym są, że się zastrzelił, tak?
[01:14:28] - Oficjalnie tak.
[01:14:29] - Tak oficjalnie, ale z badań tych różnych, powiedzmy na miejscu zbrodni jak się je przeprowadza, jakieś tego typu rzeczy, to wszystko wskazuje na to i krew jest po tej stronie. Jego ciało jest tak ułożone, że zastrzelić musiałby się prawą ręką, a każdy, kto zna Nirvanę wie, że on był leworęczny. Poza tym miał podobno w sobie taką dawkę narkotyków, że nie byłby w ogóle w stanie cokolwiek zrobić.
[01:14:55] - Tak.
[01:14:56] - Więc tutaj chciałem dorzucić taką ciekawą cegiełkę.
[01:15:03] - Podobno miał taką właśnie dawkę, że same narkotyki by go zabiły, że już nie musiałby strzelać.
[01:15:09] - Ale jak będziesz o tym mówił, to na pewno rozwiniesz to wszystko tak, jak trzeba. Ale à propos to co? Elvisa też masz na tapecie czy nie?
[01:15:17] - No Elvisa nie mam. To znaczy mam otwartą jedynie Wikipedię Elvisa, ale żadnej teorii spiskowej nie znam z nim. Po prostu zrobiono z niego ikonę, że on żyje. Żeby utrzymywać tą całą legendę. Był po prostu bardziej popularny. Nie chcę powiedzieć, że niż zasługiwał, ale po prostu ta popularność była większa niż jego talent. No, przynajmniej tak mi się wydaje, że to tak wyglądało i ona trwała, pomimo że on się skończył. On już nagrywał te ostatnie płyty, które nagrywał, no to była tragedia. No po prostu tragedia. Pod koniec lat 70., które nagrywał w latach 70.
To nie było to, co w latach 50. nagrywał, czy nawet jeszcze na początku lat 60. Później po prostu była równia pochyła i to była marna imitacja tego Elvisa, który był młody, prawda? Młody, grający rock and rolla. To nie był też już czas rock and rolla. To powinien był troszeczkę zmienić to, co nagrywał. Niestety nie dokonał tego i próbował jechać po prostu na swojej popularności. I ludzie, nie wiem, no to tak jak trochę z wiarą czy chrześcijańską, katolicką, że na przykład święci dalej żyją, prawda? Się modlimy do nich. To jest troszeczkę właśnie teraz ci idole.
Oni też żyją, ale nie tyle, że się modlimy do nich, ale jednak są w naszej, że nie, że on jeszcze żyje, on jeszcze żyje gdzieś, tylko po prostu już skończył mu się talent. Znaczy talent, może nie talent, ale pomysły na granie i sobie gdzieś tam żyje spokojnie.
[01:17:11] - No tu myślę, że chodzi też o markę. No nie? I niektórzy uznali, że lepiej zarobić na tej marce w ten sposób niż inaczej.
[01:17:18] - No może tak, ale wiesz, no jednak musiała być taka psychoza, nawet pomimo całej promocji Elvisa, bo po prostu on sam siebie promował. Był po prostu legendą, żywą legendą, która jego przerosła, bo musiała przerosnąć i po prostu w ludziach to wszystko tkwiło. I nawet jeżeliby nie było żadnej promocji, to i tak by te płyty się sprzedawały, tak? Że on tam zmarł i coś. No po prostu ludzie by dalej wierzyli, że on żyje.
[01:17:49] - No ale, a powiedz mi, a masz jakieś informacje o tym, jak on zmarł, kiedy zmarł i tak dalej? Ja nie wiem, nigdy jakoś aż się nie zagłębiałem, tak? Ale jakoś tak ogólnie to nie ma tego, powiedzmy, dostępnego.
[01:18:04] - Z tego, co udało mi się przeczytać i zapamiętać, to on zmarł na serce. Jeśli dobrze pamiętam. Zaraz sprawdzę to, ale po prostu niektórzy podejrzewają, że czy z jakichś leków, przedawkowania jakichś substancji czy przeciwbólowych, czy jakichś, nie wiem, no związanych z narkotycznych, nie? No bo tak naprawdę leki to też narkotyki, tylko troszeczkę inaczej działające, prawda?
[01:18:40] - Zresztą on też tak, powiedzmy, jak już tą karierę toczył później, to on się strasznie roztył i tak dalej. Były z nim różne problemy, też pewnie zdrowotne.
[01:18:51] - Naturalnie nie zmarł na pewno w wieku 42 lat, tak? No to naturalnie rzadko się zdarza, że ktoś w wieku 42 lat, to nie ma opcji, że naturalnie. Zawsze jest jakiś powód tego. No po prostu myślę, że za dużo po prostu używek w danym czasie. Też wydaje mi się, że to po prostu taka trochę już niechęć do życia, bo często jest tak, że już ktoś ma jakieś Nie chce mu się żyć. Czy przedawkuje leki? Wszystko mu jedno. Tutaj właśnie czytam. Znalazłem dokładnie. Był ogólnie wyniszczony wszystkimi używkami, narkotykami i tak dalej, i już w wieku 42 lat miał następujące choroby: jaskrę, wysokie ciśnienie krwi, uszkodzenie wątroby i jelita grubego.
To tak niedużo chyba, chociaż w wieku 42 lat to całkiem sporo.
[01:20:00] - Żył na bogato.
[01:20:02] - Tak. Trudno powiedzieć. Za dużo wszystkiego naraz. Nie wytrzymał jego organizm całości.
[01:20:21] - Ale gdzieś są jakieś konkretne wzmianki z tego, co czytasz. Chyba na Wikipedii czytasz.
[01:20:26] - Tak, ale nie widzę.
[01:20:28] - Gdzie zmarł? W jakimś szpitalu albo coś takiego.
[01:20:34] - Są jakieś Graceland w Memphis. Baptist Memorial Hospital. W tym szpitalu zmarł. On już nie żył wcześniej, ale go próbowano.
[01:20:48] - A powiedz mi jeszcze, Klaudzie, bo też nie chcę tak wiadomo wchodzić w tematy, jak masz sobie to poszeregowane jakoś. Czy będziesz też coś mówił o tych całych kręgach satanistycznych, tego typu rzeczach, które gdzieś tam krążą w tych sferach?
[01:21:03] - To na inny temat, bo to jest poważniejszy temat na całą audycję, bo tego jest po prostu tyle i trzeba by było zahaczyć właśnie o programy Monarch, MK-Ultra i trzeba omówić te programy. Także to jest związany temat z tym, z tymi programami i trudny temat, bo to trzeba zawsze graficznie też pokazywać często, jak to wygląda w telewizji, reklamówki jak wyglądają, jak gwiazdy.
[01:21:29] - Symbole.
[01:21:30] - Symbole, tak. Natomiast tutaj dzisiaj o takich śmierciach, które są niewyjaśnione w sposób taki, jak w przypadku Johna Lennona. Wiemy, że był zamach na niego. Nie wiemy, że to był lonely gunman, po prostu jakiś wariat jeden. Czy faktycznie ktoś wynajął go, tego wariata. Znaczy wynajął, zaprogramował wręcz do tego, aby zabił Johna Lennona. A tak naprawdę Johna Lennona, żeby zabić, tylko jedna opcja mogła. To tylko po prostu rząd amerykański, ewentualnie brytyjski i tak naprawdę nikt poza tym.
[01:22:06] - Gdzieś wypowiedzi Johna Lennona też słuchałem, jakichś też takich wolnościowych dużo na temat tego, że rząd jest przeciwko nam, że są różne kręgi takie, coś jak iluminaci. Tylko nie było powiedziane to wprost, tylko na zasadzie takiej, że ludzie muszą zacząć walczyć o swoje, o wolność, bo idzie zniewolenie.
[01:22:31] - Tak.
[01:22:31] - Nie wiem, czy szukałeś gdzieś takich materiałów, czy znasz?
[01:22:36] - Tak, oczywiście. Słuchałem sporo Johna Lennona i ogólnie też kiedyś się śmiałem przecież z Michaela Jacksona, a prawdopodobnie Michael Jackson też był zamordowany. Tak naprawdę był zabity przez lekarza oficjalnie, ale myślę, że to nie chodziło o to, tylko chodziło o więcej rzeczy. O to, że mógł ujawniać pewne rzeczy związane ze spiskami. I tak mówił Michael Jackson na tyle, co potrafił. Może nie tyle, co potrafił, co po prostu ujawniał tak sporadycznie pewne rzeczy.
[01:23:20] - Tak? A co on tam mówił?
[01:23:22] - O tych złych siłach, o których on mówił w różnych wypowiedziach, że po prostu są ciemne siły, które czy jego karierę rujnują, czy też po prostu ogólnie całą ludzkość w dół ciągną. Nie nazywał ich iluminaci absolutnie, ale mówił o tym. Zresztą on był dziwny. Wiadomo, pedofil, miał jakieś tam skrzywienia swoje, ale miał też dzieci, więc nie zabrano mu tych dzieci. Jeżeli okazał się pedofilem jednoznacznym, to też z tymi dziećmi byłoby inaczej trochę. Ale okej. Miał swoje dziwności, był poniekąd wariatem w naszym rozumieniu, ale był też wrażliwym człowiekiem, też trzeba mu to przyznać i starał się ujawniać te rzeczy. Poza tym ta maska, którą nosił. Myślę, że to nie tylko po to, żeby zasłonić ten jego nos odpadający czy jakieś tam inne rzeczy, ale też to, że po prostu on twierdził, że on nie może oddychać w różnych miejscowościach. Wiem, że do Warszawy kiedyś przyjechał, to zasłaniał.
Być może na przykład miał wiedzę o chemtrails, o tych smugach chemicznych. Tego nigdy wcześniej nie skojarzyłem. Dopiero później, że on mógł wiedzieć, bo on się obracał w tych różnych bardzo wysoko postawionych kręgach, bo on był tym Stańczykiem. Nie Stańczykiem. Był błaznem. Był błaznem, po prostu pacynką dla tych kręgów władzy, więc dopuszczano go do pewnych informacji. Bo jeżeli traktujemy błazna jako błazna, to on po prostu zabawia nas na naszych spotkaniach, o których rozmawiamy o bardzo poważnych sprawach, czyli na przykład sprayowania ludzkości tymi syfami z nieba, które na nas spadają i trafiają do gleby, do wody i potem wszystko wchłaniamy i się dziwimy, skąd rak jest w ogóle i dlaczego umieramy w wieku 40 lat albo jeszcze szybciej.
[01:25:35] - Z tym rakiem to skomplikowana sprawa. To też na audycję by się przydało, bo przynajmniej z mojej wiedzy, to mamy chyba z pięć czy więcej leków na raka, tylko praktycznie są one niewdrażane.
[01:25:49] - Tak. Ale nie ma skutecznego, jednoznacznego leku na to, bo to jest zbyt skomplikowana sprawa.
[01:25:57] - Właśnie podobno nie do końca. Podobno nie jest tak tragicznie. Tylko jak ktoś ma sam ten patent, a nie koncern farmaceutyczny, to musi sam wydać ileś milionów dolarów na badania przez ten cały zarząd trucizn i leków. Czy jak to się tam nazywa, nie pamiętam tego skrótu. Wiesz, o co mi chodzi.
[01:26:23] - Tak.
[01:26:23] - Ci, co dopuszczają różne produkty, że dany lek może być.
[01:26:28] - FDA, tak?
[01:26:30] - Coś tam.
[01:26:31] - Tak.
[01:26:32] - Ale dobra, bo tak gadamy, trochę zmieniamy temat. Może tak humorystycznie na koniec, bo nie chcę ci przecież zajmować całej audycji. To może tak, powiedz mi, jak uważasz, co się stanie w takim razie z super ekstra hiper mega gwiazdką Lady Gagą i może nawet naszą Dodą Elektrodą?
[01:26:56] - To znaczy co-
[01:26:56] - Czy zginą nagle śmiercią nieznaną?
[01:27:00] - Ale ona ma chyba już więcej niż 27 lat.
[01:27:04] - To oni może wyjątek.
[01:27:05] - Wyjątek, tak. Nie wiem, nie mam pojęcia. To są za małe gwiazdki. To raczej dotyczy jakichś większych.
[01:27:16] - Ale Lady Gaga? Taka troszeczkę iluminacka pacynka.
[01:27:20] - Też ma chyba ponad 27 lat. Już przeżyła.
[01:27:22] - Ma, ale wiesz, może by ją przy 29 pyknęli. Jak myślisz?
[01:27:33] - Trudno mi powiedzieć. Nie mam zielonego pojęcia. W każdym razie to, że ona jest tak zwaną Illuminati puppet, czyli jest taką pacyką, laleczką iluminatów, to jest fakt, bo to nią się bawią, a nie ona kimś. Ze względu na to, że ona po prostu wykonuje pewne rzeczy, które jej każą. Podejrzewam, że ona nie rozumie nawet symboliki, którą prezentuje, tylko ma po prostu wtłaczane pewne programy, że tak jest dobrze. Tak jeżeli komuś wtłoczą w głowę to, że na przykład malarstwo Picassa jest piękne, chociaż kiedyś odrzucało nas, ale będziemy wtłaczali w głowę komuś, że to jest najpiękniejsza rzecz, jaka istnieje, to później, nawet nie wiedząc, dlaczego robię coś, dlaczego coś mi ktoś każe, potem stwierdzam: „Ale to piękne!” i robię. I robię te bezsensowne rzeczy, te brzydkie, okropne, potworne rzeczy, które robi Lady Gaga. Widziałem parę wideoklipów jej. Tam nie ma artyzmu w tym wszystkim. Tam jest po prostu tylko symbolika i obrzydlistwo.
Obrzydlistwo, brak piękna. Rajcuje ich ta brzydota, zgryzota, żebyśmy my, czyli ludzie, odbiorcy tej popkultury, bo ona nie jest dla nich. Oni mają swoją kulturę, mają swoich artystów ulubionych. Bacha pójdą sobie do opery posłuchać czy jakichś jazzowych i tak dalej. Mają swoje telewizje, ich to nie obchodzi. Ale dla ludu zwykłego ma to być coś najgorszego, coś odpychającego. I ich to śmieszy. Ich to bawi, że zwykły lud uważa to za coś wielkiego. To jest przykre, że ludzie są tak zezwierzęceni, że nie widzą w tym, że król jest nagi i to nie jest żaden artyzm, tylko to jest po prostu antyartyzm. To jest coś prymitywnego, coś potwornego.
Tak jak genitalia na krzyżu czy inne rzeczy. Nie chodzi o to, że jakieś antyreligijne sprawy są, ale to jest obraz robiony, za przeproszeniem, rzucaniem gówna i robieniem obrazu z tego. To jest ten poziom artyzmu.
[01:30:06] - Ja się z tobą trochę nie zgodzę pod pewnymi względami, bo tak jak mówiliśmy kiedyś, bo też nie mogłem zadzwonić miesiąc czy dwa temu, jak te karaczany tutaj atakowały albo inne rzeczy. Ja byłem za granicą wtedy, ale słuchałem i ani w konkursie nie mogłem niestety wziąć udziału. Ach! Ale w każdym razie się śmiałem troszeczkę z tego, bo powiem ci, że ja czasami odczuwam potrzebę odrzucenia czegoś czy sprowokowania do czegoś, czy rozbicia wszystkiego. Nie na zasadzie, że ja chcę zniszczyć, tylko na zasadzie, żeby troszeczkę tak nie było kolorowo i ładnie, żeby ludzie pomyśleli o tym, że jest jeszcze z drugiej strony coś albo można na to spojrzeć inaczej. I tu trochę do tego artyzmu podchodzę w ten sposób. Ja wiem, że to jest oczywiście gówniane czy sztuka nowoczesna mi się nie podoba, bo jak widzę białe płótno i kwadrat czarny pośrodku, to ja bym za to złamanego grosza nie dał.
[01:31:08] - Na białym tle jeszcze.
[01:31:09] - Za gruby szmal. I co to jest, przepraszam? Co to za gówno? Ale mówię, jakieś takie, że gdzieś szokują czy prowokują. To jest swego rodzaju po to, żeby troszeczkę ludzi pobudzić.
[01:31:24] - Ale musi być to ładne, musi mieć ręce i nogi jakieś. Ja rozumiem, że może być coś inaczej rysowane. Jak Pablo Picasso.
[01:31:34] - Ja też do tego podchodzę. Ja bardziej myślę o kunszcie. Bardziej o tym, że-
[01:31:37] - Pablo Picasso dobre rzeczy malował. Ja nie mówiłem tutaj, nie używałem oczywiście Pabla Picassa, że to jest zły artysta, tylko jako przykład. Ale są rzeczy nie na poziomie i są rzeczy na poziomie. Także tutaj Jest dużo przykładów dobrej sztuki i złej sztuki, która się podoba, widać w niej, że ktoś wkładał nie tylko swoją pracę, swój warsztat, ale i talent, który niewątpliwie miał. Każdy, kto widzi na przykład obrazy van Gogha, to widać, że jest jakiś zamysł w nich, to nie jest tak, że ktoś wymyślił, że one są dużo warte. Po prostu są ładnie namalowane. Podobają się, cieszą oko. Jeżeli widzę taki obraz, nawet jeśli nie wiem, że to jest van Gogh. Widziałem dużo różnych obrazów amatorskich, które też przedstawiały słoneczniki tak jak i van Gogha, ale za diabła nie były ładne. Pomimo że były ładniej namalowane.
Van Gogh robił takie ciapki.
[01:32:52] - To jest kwestia podejścia, też się to nazywa na różne sposoby.
[01:32:55] - Tak, ale ktoś narysował ładniej je, bardziej podobne do rzeczywistości, ale obraz był brzydki. Nie wiem od czego to wynika. To jest subiektywne pewnie, ale jest jakiś obiektywizm w tym, że coś nie ma złotej proporcji, nie ma połączenia barw, nie ma naturalnego piękna. Myślę, że jest coś takiego jak naturalne piękno.
[01:33:26] - Podobno się mówiło, już nie pamiętam tego powiedzenia, że piękno to jest wtedy, kiedy już nic nie można w nim poprawić czy dodać. Coś w tym stylu. Nie pamiętam.
[01:33:37] - Bardzo ciekawe.
[01:33:39] - Jest takie powiedzenie, taka definicja piękna. Gdzieś to słyszałem, całkiem ciekawe. Dobra, bo odchodzimy do piękna, do artyzmu, to tu byś musiał to, co Higgs mówił, powiedzieć, że chciałby, żeby jego dzieci słuchały artystów, którzy umarli zarzygani narkotyków i tak dalej. No nie?
[01:34:05] - Tak było, oczywiście. Tak mówił. Jest w tym jakiś sens. Oczywiście, bo nie można mieć-
[01:34:12] - Tworzyli na maksa.
[01:34:13] - ... czy słuchać ludzi, którzy robią coś przeciętnego, bo wtedy nasze dzieci też będą przeciętne. Jakichś Bieberów, jakichś Lady Gagi i innych diabłów nie ma co słuchać, bo to jest przeciętna. To tylko wypromowana przez iluminatów bzdura kompletna, ale tego nikt nie będzie pamiętał. Dzisiaj New Kids on the Block to praktycznie nikt nie pamięta, bo to też reklamował Bill Higgs, ten zespół, a ten zespół nie istnieje już dzisiaj. Nikt nie pamięta tego. Po prostu to było tak złe, tak beznadziejne.
[01:34:46] - Mnóstwo takich. Przecież jakieś te Just 5, jakieś zespoły, które były jedno przebojowe albo nie wiadomo co. Dobra.
[01:35:01] - Jasne.
[01:35:01] - Już nie schodźmy na te tematy. Dobra, to nic, Klaudiu, to kontynuuj. Ja się już będę rozłączał, nie będę przeszkadzał. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy.
[01:35:12] - Dzięki za informację o Curcie Cobainie. Będzie jeszcze więcej, także zapraszam. Trzymaj się.
[01:35:22] - Trzymajcie się.
[01:35:23] - To był Armor Cage z porcją informacji też o spiskach. Kuba z USA pisze, że agenci ZUSA zagłuszamy, że audycja jest zagłuszana w tej chwili z powodu tego, iż oskarżamy rząd Stanów Zjednoczonych o morderstwa swoich wybitnych artystów. Tak naprawdę nie swoich, bo John Lennon nie był Amerykaninem, tylko był Brytyjczykiem, więc zabili red coata na swoim terenie. Red coat, czyli Brytyjczyk, który dybie na wolność amerykańską, czyli Wietnam, wojna w Wietnamie, wojna w innych krajach, gdzie Stany Zjednoczone walczyły o wolność waszą i naszą. I w tym John Lennon bardzo przeszkadzał. Dobrze, w tej chwili powiem o tym, o czym mówił Mac, czyli że nie da się otruć nikogo, tak jak mówię o Higgsie, tyle palił i jednak mógł umrzeć śmiercią naturalną, bo dostał po prostu raka. I tak było z Bobem Marleyem. Bob Marley papierosów nie palił, ale palił inne rzeczy, tak zwane zioło, nałogowo. I to mogło być spowodowane tym, że dostał raka w wieku 36, a właściwie 35 lat. Nie, sześciu, dobrze mówię.
Nie, raka dostał w wieku 34 chyba lat. Tak, bo to chyba dwa lata przed śmiercią. Jakoś tak. Dwa lata przed śmiercią. Chwilę z rakiem walczył. To było bardzo dziwne, ta jego śmierć, ze względu na to, że w 1977 roku, właściwie cztery lata przed śmiercią walczył z rakiem. W 1977 roku grał w piłkę nożną i zranił się gdzieś w palec. Potem długo się ta rana nie goiła i londyńscy lekarze sprawdzili, że tam niestety wystąpił nowotwór Czerniak złośliwy. Chcieli usunąć palca, ale Marley się nie zgodził i potem ten rak się mu rozszerzał. Stosował różne terapie, ale dopiero od 1980 roku naturalne stosował i lekarze nie dawali mu praktycznie żadnych szans.
Przerzuty były wszędzie, ale o dziwo żył jeszcze prawie rok, czyli z pół roku dłużej niż lekarze mu dawali. Leczył się naturalnymi metodami. Ziołolecznictwo, specjalny program żywieniowy, różne inne rzeczy. To było ciekawe, że są relacje, że miał ukłucie w palca jakby igłą. Czy w bucie, czy gdzieś. I były relacje tych ludzi, że on był otruty rakiem. To brzmi absurdalnie, ale dla nas brzmi absurdalnie. Nie wiem, czy wiecie, że Bob Marley miał ostrzeżenia od CIA, że jak nie wyjedzie z Jamajki, że będzie nadal działał, to zginie. Nie przeżyje długo. Że musi skończyć z działalnością polityczną, bo Bob Marley działał bardzo aktywnie politycznie z Jamajką.
Był lewicującym oczywiście. Może nie tyle politykiem, co muzykiem, ale wspomagał bardzo lewicową stronę sceny, co nie pasowało bardzo establishmentowi. Być może także Bob Marley jest ofiarą negatywnej polityki Stanów Zjednoczonych wobec Jamajki. A właściwie jest ofiarą tego, że chciał ulepszyć sytuację w swoim kraju, co być może nie było na rękę Stanom Zjednoczonym. To nie jest, że ja sobie to wymyślam. Są ludzie, którzy uważają, że tak właśnie było. Szczególnie znajomi Marleya, którzy znali go dobrze i znali te sytuacje wszystkie. Także tu jest naprawdę dużo do powiedzenia, że naprawdę był zarażony tym rakiem. Ale w końcu też przegrał. Nie wiem, czy pamiętacie sytuację, przecież niedawna sytuacja.
Kiedy? W tym roku zmarł Chávez czy w zeszłym roku? Chyba w tym nawet, gdzie przez wiele lat walczył z rakiem w najlepszych klinikach. Nie dali rady. Nie udało się zwalczyć raka Chávezowi. Pamiętacie, jak kiedyś mówiłem, to mówił w spiskach Aaron Russo, który miał znajomych Rockefellerów i Rockefeller powiedział mu właśnie, że pojedziemy do Iraku. Jeszcze do Afganistanu nie pojechali, ale mówi, że do Iraku pojedziemy, że Morze Kaspijskie też tam będą, że pojadą do Iranu i oczywiście do Wenezueli. Do Iraku pojechali. Do Iranu jeszcze nie. Morze Kaspijskie zajęte i Afganistan oczywiście też.
Do Wenezueli nie pojechali, ale wysłali coś, pamiątkę Chávezowi, bo mówili, że usuną Cháveza. I udało się. Udało się usunąć Cháveza niedługo po tym właśnie, jak Aaron Russo mówił, że się nie udało Cháveza usunąć. To się jednak udało. Mógł jeszcze spokojnie 30 lat przeżyć Chávez. Przy takiej służbie zdrowia? Bez problemu. Ale jeżeli odpowiednie mamy szczepionki rakowe, bo może takie rzeczy mamy, to oczywiście ta szczepionka wywołuje raka, a nie zapobiega rakowi, to nie ma silnych na nią. To jest bardzo nowoczesna broń, broń biologiczna XXI wieku, którą się stosuje. Szkoda, że wynajdują takie rzeczy, zamiast to, żeby ludzkość ratować.
Czy ludzie nie chorowali. Odwrotne rzeczy się robi, niż powinno się robić, czyli to nie jest słuszne. To chyba każdy z was widzi, że to nie są słuszne rzeczy. Bardzo prosto widzieć, co jest słuszne, a co nie. To, co przynosi korzyści dla jednostek kosztem całych społeczeństw, to nie jest słuszne. Niestety nie jest słuszne. Tutaj Hardon mówi, że jest za dużo ludzi. Tak. Zacznij od siebie, Hardonie. I polecam świetną szczepionkę rakową od CIA.
Na pewno mają w zapasach. Jak jest za dużo ludzi. Tutaj Tomkiewicz pisze, że wszczepianie komórek inwazyjnych nowotworów, na przykład ludzkich w szczury, nie jest czymś niezwykłym. Komórki przyjmowały się i dawały szybko przerzuty do płuc. Nie wiem, nie słyszałem o tym. Ja tutaj się spiskami zajmuję, ale nie słyszałem o przerzutach takich, że można komuś wstrzyknąć komórki i się przyjmą, bo to nie jest proste, żeby kogoś zarazić rakiem, bo jak czyjeś inne komórki wrzucimy rakowe, to one zostaną usunięte z naszego organizmu. Najprawdopodobniej to jest połączenie różnych substancji, które się przyklejają do komórek. To są być może też trucizny, jak na przykład Litwinienkę załatwiono. Też dostał raka, tylko raka na całym organizmie z powodu polonu. Został zatruty polonem, a ten polon po prostu niszczył wszystkie komórki dookoła i powodował, że te komórki nie naprawiały się, tylko rakowaciały, czy robiły się nowotwory wszędzie.
Także tam się dało. Tylko że tam odkryto, że zastosowano pierwiastek promieniotwórczy jako wywoływacz tego raka. Zostawmy tę sprawę Boba Marleya, bo uważam, że faktycznie mógł być zatruty rakiem. Pierwsza osoba, która była w ten sposób zatruta. Ciekawa sprawa. Kiedyś może się rozwiąże. Kolejną osobą, o której chciałbym jeszcze dzisiaj powiedzieć, bardzo istotnej, zanim przejdę do Curta Cobaina, to był Tupac Shakur. Dużo nie będę mówił o Tupacu, tylko tyle, że tam na pewno był spisek, bo po pierwsze został on zamordowany, zabity z karabinu. Wystrzelono w niego mnóstwo pocisków. To był raper, 25-latek, wariat można powiedzieć.
Wojny gangów. Także nie mówiłbym, że to państwo w to maczało akurat swoje brudne łapy, po prostu wojny gangów, ale ktoś może chciał dopomóc. Jakaś pogazówka? Nie wiem. Trudno powiedzieć. Do dzisiaj nie znaleziono morderców. Biały Cadillac podjechał do jego luksusowego auta i zaczęto strzelać do Tupaca. Zginął na miejscu. Był spisek. Ktoś na pewno dybał na niego.
Sam nie zginął. Dybał na jego życie. Kto? Nie wiadomo. Myślę, że nie jest to aż tak istotne, bo tutaj mogły być faktycznie porachunki gangów i na to wygląda, że po prostu walczyli ze sobą. Raperzy to gangsterzy. Najczęściej tak jest, niestety. Taka prawda. Poza tym oni nie byli jakimiś artystami. Dlaczego się promuje w tej chwili rap?
Dlaczego promuje się — może wielu z was obraża — ale taką muzykę? Prosto bardzo. W Polsce na przykład też promuje się bardzo disco polo, też prostą muzykę. Może akurat w Polsce to zły przykład, ale za granicą polega to na tym, żeby pokazywać rzeczy gorsze od prawdziwej sztuki. Odchodzimy od muzyki klasycznej, od jazzu, od tego, co ludzkość wytworzyła z ambitnych rzeczy, do coraz bardziej prymitywnych. Niedługo już może będą melorecytacje. Wiem, że już jest ten dubstep. To nie dubstep. Jest taka forma, że nie używa się już instrumentów, tylko po prostu jest człowiek, wychodzi na scenę i sam jest instrumentem i śpiewem, i wszystkim. To jest kuglarstwo.
To nie jest sztuka, to jest kuglarstwo. Powiedzmy, że jest to w jakimś stopniu sztuką, ale to nie jest to, co powinno być. Jeżeli ktokolwiek z was był w filharmonii i słyszał koncert na żywo symfoniczny, na przykład Bacha chociażby, czy Mozarta, Beethovena, kogokolwiek, chociażby też Czajkowskiego, to wie, że to nie jest prosta muzyka. To nie jest coś do zagrania przez rapera. To nie jest coś do zagrania przez Lady Gagę czy inne jej koleżanki. To jest naprawdę coś takiego, co ludzkość wytworzyła w pewnym stopniu rozwoju. W tej chwili jest regres. Idziemy w dół bym powiedział, tego wszystkiego. Jest kultura masowa i specjalnie jeszcze ogłupiana, żeby była ona coraz bardziej prymitywna, żeby coraz bardziej była prosta, niepiękna, bez tych podziałów, bez tej matematyki pięknej, czyli złotych podziałów, które są w muzyce jak najbardziej. Każdy z was, kto słyszał pewnie „Bolero”.
Przecież tam od razu słychać, że to jest muzyka na złotym podziale. Nie trzeba być specjalistą. „Bolero” Maurice'a Ravela. Nie jest ona skomplikowana akurat, ale jest tak zrobiona prześlicznie, że od razu słychać, że to jest coś cudownego. Czego nie można powiedzieć o muzyce Tupaca na przykład. Może trochę źle, przesadziłem, bo tak naprawdę nie znam muzyki Tupaca, ale tam myślę, że nie było spisku takiego, który wykraczałby poza wojny gangów. Oczywiście każdy ma prawo lubić to, co chce i to jest też bardzo dobre. Tylko uważam, że niekoniecznie powinno się to Promować w nachalny sposób te rzeczy, które są mniej artystyczne. Jeżeli ktoś chce, niech sobie słucha, ale dlaczego to wszystko ma być w mainstreamie? Dlaczego to wszystko się promuje?
Myślę, że jest to spowodowane tym, żeby pokazać zezwierzęcenie ludzi. Bo to nie jest normalne, że do siebie strzelamy na ulicach. Że sobie jedzie artysta i drugi artysta do niego strzela, bo podejrzewa się, że to z innej wytwórni do niego strzelali, do Tupaca. To są absurdy wręcz. To nie jest normalna sprawa. Promuje się takie prymitywne zachowania, stadne, jakbyśmy byli małpami. To się podoba rządzącym. Przede wszystkim może nie tyle rządzącym, co iluminatom, że ludzie mają tą podkulturę i są podludźmi. Pokazuje, że to jest kultura i wszystko dla zwierzaków. A my mamy tą swoją kulturę, z dobrą muzyką.
To promujemy. I jak ktoś chce, sobie też może Tupaca posłuchać. Bo to nie chodzi o to, żeby nie słuchać, ale chodzi o promocję. Zauważcie, że nie promuje się nic ambitnego w tym momencie. Ani w Polsce, ani za granicą. To jest schodzenie na samo dno. Tyle może o panu 2Pacu i ogólnie o schodzeniu z kulturą na dół. Jeszcze reasumując, myślę, że tutaj nie było tajemnicy w śmierci 2Paca. Jedynie jest kto to zrobił. Nie w sensie czy rząd, bo to wiemy.
To raczej ktoś z kolegów, z innego gangu. Bo jeżeli by byli iluminaci, myślę, że by poczekali jeszcze dwa lata i zrobili pokazówkę. 27 lat miał. 25 jak zginął. Więc tutaj też troszeczkę coś nie gra akurat w przypadku 2Paca. Kolejną osobą, właściwie już na dzisiaj przedostatnią, jeśli dobrze patrzę. Chciałem powiedzieć o Richieu Jamesie Edwardsie z zespołu Manic Street Preachers, który właściwie nie zmarł, a właściwie uciekł. Nie wiadomo, czy uciekł. Po prostu zaginął. Wyszedł z domu i nie wrócił.
1 lutego 1995 roku wokalista zespołu Manic Street Preachers, Richey James Edwards wyszedł i nie wrócił. Nie wiadomo, co z nim się stało. Może kosmici go porwali? Trudno powiedzieć. Dziwna sprawa, ale on też miał 27 lat. I już wtedy ten zespół był dosyć popularny, aczkolwiek później zdobył większą popularność. Tutaj na czacie pisze C69, że nie chodzi o to, kto zabił 2Paca, tylko że upozorował swoją śmierć. Być może. Nie wiem, ale tam było, z tego, co wiem, mnóstwo świadków tej strzelaniny, także raczej widzieli jak tam krew tryskała. To raczej byłoby trudne chyba.
To musiał być jakiś film niemalże kręcony, żeby tak upozorować śmierć. Kto to wie? Tutaj zarzucają mi, że źle mówię o 2Pacu. Cóż, nie każdy musi lubić muzykę. Ja uważam, że tak samo muzyka poważna jest bardziej ambitna od Jimi Hendrixa czy muzyki rockowej, popowej, rockandrollowej czy bluesowej. Oczywiście jest bardziej zaawansowana i uważam, że taką muzykę powinno się bardziej promować. Jak muzyka klasyczna, jazzowa, ale przede wszystkim klasyczna muzyka, która ma w sobie takie piękno ponadczasowe mocno. Ta muzyka, której dzisiaj słuchamy i którą ja też słucham, nie wiadomo, czy przetrwa te wszystkie chwile, bo każdy, kto ma pewne poczucie piękna, słyszy różnicę jakości tej muzyki. Ja nie mówię, że to na co dzień trzeba słuchać, ale jednak lepiej promować operę. Przepraszam, nie operę.
Filharmonię. To, co się dzieje w filharmoniach, czyli koncerty klasyczne niż jakieś koncerty szarpidrutów, bo to jest inna jakość. Tak jak się śmiejemy z disco polo, tak samo mogą się ludzie, którzy słuchają muzyki klasycznej, śmiać z tej muzyki, którą my słuchamy. Z rapu czy też z muzyki rockowej, rockandrollowej. I nie ma nic w tym złego. To tylko taka uwaga ode mnie. Na koniec, bo już dwie godziny audycji prawie że, chciałbym omówić pokrótce sprawę Kurta Cobaina, którą już i tak zaczął bardzo dobrze, ciekawie opowiadać Armor Cage. Kurt Cobain miał 27 lat jak zmarł. Jak zabił się oficjalnie oczywiście, bo zabił się. To był wokalista i gitarzysta oraz frontman zespołu Nirvana, który zdobył wielką popularność na początku lat 90.
Zmarł 5 kwietnia 1994 roku w Rzymie, gdzie strzelił sobie w twarz. I wszystko byłoby okej, tylko coraz więcej znamy faktów, które zaprzeczają tej wersji. Nie, coś pomieszałem. Nie w Rzymie, tylko w Seattle. W hotelu, jeśli dobrze pamiętam. Albo w domu. Tak że zrobił to w Seattle. U siebie, w mieście, w którym się wychowywał. Podam wam, jakie fakty świadczą za tym, że Kurt Cobain nie zrobił tego. Czy inaczej: zaprzeczające temu, że on to zrobił.
Mnóstwo było faktów. Ja się dziwię do dzisiaj, dlaczego nie wznowiono śledztwa jego śmierci. Można, bo to jest nieprzedawnialne. Nie przedawnia się zbrodnia zabójstwa, więc można w każdym momencie będzie wznowić, jeśli kop oczywiście będą chcieli. Nie wiem, skąd mi się wzięło z tym Rzymem. Bardzo dziwnie. Czytałem książkę i gdzieś tam... Oficjalnie postrzelił się w swoim domu. Natomiast fakty, które zaprzeczają temu, to tak. Jak już wspominał Armor Cage, ilość heroiny i kokainy, którą miał we krwi Kurt Cobain w momencie popełniania domniemanego samobójstwa przekraczała dawkę śmiertelną.
W tej książce, którą trzymam przed sobą, „Miłość i śmierć. Morderstwo Kurta Cobaina" Maxa Wallace'a i Jana Halperin, są raporty różnych lekarzy i osób od osób uzależnionych, które zmarły pod wpływem narkotyków. Świadczy o tym, że ilość tych narkotyków we krwi Kurta Cobaina była zbyt duża do czegokolwiek, bo sama ta ilość powinna była go zabić, więc nie byłby w stanie tego dokonać. Dokonał podobno tego samobójstwa inną ręką niż codziennie wykonywał czynności, czyli prawą zamiast lewą. On był leworęczny, więc to też było bardzo dziwne. Dziwną kolejną sprawą było to, że nie lubił broni, z tego, co wiem, Kurt Cobain. A jednak popełnił za pomocą broni samobójstwo. Wydawałoby się, że popełniłby przedawkowując narkotyki. I kolejne rzeczy, które już dotyczą osób postronnych poniekąd. Że skoro planował popełnić samobójstwo, dlaczego niedługo przed śmiercią planował nie być ze swoją aktualną żoną, czyli z Courtney Love, tylko być z kimś innym?
Więc to też trochę zaprzecza temu, że popełnia samobójstwo, jeżeli miał zupełnie inne plany. Kolejną sprawą jest to, iż Kurt Cobain zostawił list pożegnalny, ale Ten list zupełnie jest nienapisany przez niego. Jest tak jakby podrobiony. Na oko nawet było widać, że nie jest pisany przez niego, więc też jest coś nie tak. Została znaleziona podejrzana kartka, która była zapisana tak, jakby ktoś usiłował podrobić czyjeś pismo. Zgadnijcie, gdzie została znaleziona? Tak. Została znaleziona w plecaku Courtney Love, czyli żony Kurta Cobaina. Właśnie w tym samym tygodniu, w którym zginął Kurt Cobain. Mam przed sobą zdjęcie, w której jedzie karetka z ranionym Kurtem Cobainem.
Nie wiem dlaczego tutaj mam napisane, że Kurt w karetce pogotowia wkrótce po popełnieniu rzekomego samobójstwa w Rzymie. Nie wiem, o co chodzi. Przepraszam, się pogubiłem. Właśnie dlatego się pogubiłem, bo tu mam książkę. Jeżeli może ktoś mi wytłumaczyć, o co chodzi, bo nie wiem, czy ja śnię, czy co się dzieje. O co chodzi z tym Rzymem? Chyba nikt nie wie. Też nie wiem. Zostawmy ten rzekomy niednaganny makijaż, bo naprawdę rewelacyjny makijaż. Gdy karetka dojeżdża do szpitala i jest na zdjęciu z idealnym makijażem.
Coś bardzo dziwnego. Może w Rzymie też próbował popełnić samobójstwo? Kurczę, nie wiem. Pogubiłem się. Przepraszam, wybaczcie. Tak że to też było dziwne. Oprócz tej kartki ten od razu przygotowany makijaż. Był człowiek, który zgłosił się, że był wynajęty do popełnienia zabójstwa. To znaczy wynajęty przez Courtney Love do zabicia Kurta Cobaina. Niedługo później spadł pod pociąg niejaki Eldon Hoke.
Pseudonim El Duce. Który został śmiertelnie potrącony przez pociąg. I to było osiem dni po tym, jak wyznał w wywiadzie dla BBC, że Courtney chciała go wynająć do zabójstwa Kurta Cobaina. Muzyk Allen Wrench na tym zdjęciu, które widzę, pokazuje miejsce, w którym został potrącony Eldon Hoke. I on był ostatni, który widział żywego Hoke'a. Tego El Duce. Zresztą sama Courtney Love widać, że ona jest jakaś dosyć nienormalna, która chyba jest skłonna do zbrodni. Ale to oczywiście tylko moje wrażenie. Trudno powiedzieć jakie jeszcze kolejne rzeczy. Samo to już świadczy bardzo niekorzystnie na jej przejęcie majątku.
W tej chwili jest multimilionerką dzięki temu, że przejęła prawa autorskie do utworów, do tantiem od Kurta Cobaina. Gdyby chciał od niej odejść, to mogłaby tylko aktualnym podzielić się majątkiem, ale nie jeszcze chodzi o prawa autorskie, więc to były dużo mniejsze pieniądze. Zdawała sobie z tego sprawę. I na koniec taką jedną bardzo ciekawą rzeczą. A tutaj ktoś się pyta, czy to książka wydana u Fior. Absolutnie nie. Jest to wydana książka w wydawnictwie Sonia Draga. Jest taka osoba, która też zginęła jako 27-letnia muzyk, niejaka Kristen Pfaff. Chyba tak się wymawia. Kristen Pfaff z zespołu Hole i Janitor Joe.
Ale zespół Hole. Jeśli wam coś mówi ten zespół to właśnie zespół, który był założony przez Courtney Love, która tam była wokalistką w tym zespole Hole. Zgadnijcie. Zmarła 16 czerwca 1994 roku, czyli dwa miesiące po tym, jak zmarł, strzelił sobie w głowę Kurt Cobain. A jeszcze do Kurta Cobaina wracając było bardzo mało krwi po strzeleniu. Jakby sobie sam strzelił w głowę, to byłoby znacznie gorzej. Ale pani Kristen Pfaff także popełniła, jeśli dobrze wiem, samobójstwo, a przecież raczej miała inne plany. Planowała odejść z zespołu Hole. Właśnie opuszczenia wspaniałej Courtney Love. A była w trakcie opuszczania Czyli zerwania współpracy z Courtney Love w czerwcu 1994 roku.
Niesamowite. Ona miała też dużą wiedzę na temat Kurta Cobaina, bo on się zwierzał jej i mówił różne dziwne rzeczy, więc to było też coś na rzeczy. O tym się mało mówi, o tej pani Kristen Pfaff, że było więcej ofiar w tej zbrodni. Nie tylko Kurt Cobain. Z grubsza to tyle tych ciekawych rzeczy. Jest to coś niebywałego, że tyle rzeczy dają do myślenia. Te rzeczy są wskazówkami dla policji czy śledczych, że Courtney Love jest pierwszą podejrzaną. Że to może nie było samobójstwo, że to mogło być zabójstwo wręcz. Jest taki pan, niejaki Tom Grant, który jest prywatnym detektywem i był wynajęty przez Courtney Love do rozwiązania tej zagadki. Dlaczego popełnił samobójstwo?
Co i jak? To bardzo dziwne. Po co prywatnego detektywa, skoro samobójstwo popełnił? Ale okej. Wynajęła go i on odkrył, przesłuchując różnych znajomych, że jednak to ona zabiła Kurta Cobaina. Wydał oświadczenie, wydał wywiady. Oczywiście przestał pracować dla niej. Powiedział, że jest morderczynią i cały czas aktywnie działa, aby przywrócić śledztwo i twierdzi, że nie ustanie w poszukiwaniu zabójcy, aż sprawiedliwości stanie się zadość. Bardzo uczciwy człowiek. Takich ludzi brakuje.
On robi to, co jest słuszne. Jeżeli wie, jaka jest prawda, bo dotarł do tego i jest przekonany w 100%, że tak jest, albo przynajmniej prawie że w 100%, to powinien iść za głosem serca i znaleźć mordercę. I on wie, że tym mordercą Kurta Cobaina jest Courtney Love. Nie rząd Stanów Zjednoczonych, nie rząd Wielkiej Brytanii tym bardziej. Nie sam nawet Kurt Cobain czy też koledzy z zespołu Kurta Cobaina, tylko właśnie Courtney Love. Kobieta, która dla pieniędzy, sławy i realizacji celów, bo to bardziej chodziło o realizację celów swoich. Ona nie chciała, żeby Kurt Cobain odszedł od niej, więc dlatego musiała go zlikwidować. Musiała go zabić, bo nie mogła do tego dopuścić. Jest to straszne, potworna zbrodnia, ale niestety wygląda na to, że prawdziwa zbrodnia, gdzie nie było samobójstwa. A Kurt Cobain mówi nam w swoich utworach też zza grobu: „No, I don't have a gun" w utworze „Come as You Are".
Na pewno znacie. Zawsze jak słucham tego utworu, to wiem, że Courtney Love jest bezkarną osobą, która powinna kiedyś odpowiedzieć za swoje zbrodnie. Za swoją zbrodnię, a właściwie dwie zbrodnie, bo zabiła dwie osoby. I jeszcze Kristen Pfaff. O tym się już nie pamięta, że być może trzecią osobą jest właśnie El Duce, wynajmowany. A być może jeszcze więcej osób, które zostały zamordowane. Coś niebywałego. Myślę, że Courtney Love jest bardzo powiązana z tak zwanym establishmentem. Jest chroniona przez iluminatów, chroniona przez tych ludzi, którzy stoją za morderstwami rytualnymi i innymi złymi rzeczami, które tworzą cały czas. Przepraszam, wybaczcie.
Strasznie zaschło mi w gardle. Także na dzisiaj to już będzie koniec. Dziękuję, że byliście. Troszkę audycja z lekkimi problemami technicznymi, ale myślę, że udało się. Dzisiaj luźniejsza audycja była o zespołach różnych, różnych spiskach związanych z popkulturą. Tak będzie jeszcze do końca sierpnia, a we wrześniu będą nowe tematy. I wybierajcie tą lepszą kulturę niż gorszą. Trzymajcie się. Cześć.
[02:14:28] - For you to talk with. Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles. Do you build a new one inside you to see?
Have you found the things you once dreamed, suddenly lost or imagined clean? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star?
To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?