[00:01] - Portal Infra zaprasza. Leksykon ufologiczny.
[00:15] - Witam w audycji serwisu www.infra.org.pl pod tytułem Leksykon Ufologiczny. Mówi Michał Kuśnierz. W programie opowiadam o poszczególnych hasłach związanych z ufologią. W tym odcinku przyszedł czas na literkę G, a będzie to G jak Greifswald. Greifswald to miasto w północnych Niemczech, w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Jego polska historyczna nazwa to Gryfia. Dlaczego chcę o nim mówić? Otóż to tu w sierpniu 1990 roku wielu świadków miało możliwość obserwacji manifestacji świetlnych kul. Zjawisko to trwało na tyle długo, że udało się udokumentować je w postaci zdjęć i nagrań. Między godziną 20:30 a 21 ukazały się na niebie dwie grupy świateł, z których każda składała się z siedmiu świecących kul.
Pierwsza grupa przypominała kształtem literę Y. Czterdziestu uczniów oraz nauczyciel spędzający wakacje w Mukran na Rugii podczas wieczornego ogniska zauważyli dziwne światła. Obiekty znajdowały się pod zasłoną chmur, które rozmieszczone były wówczas na wysokości od dwóch i pół tysiąca metrów do sześciu tysięcy metrów i sprawiały wrażenie, że poruszają się razem z wiatrem w kierunku południowo zachodnim. Gdy po piętnastu minutach pierwsza grupa świateł zniknęła, druga pozostała widoczna przez następny kwadrans. Inny świadek, pilot z Greifswald, opisał to w następujący sposób: „Widziałem, jak z pewnej odległości nadleciała kula światła prosto w kierunku formacji. Ta kula nie świeciła tak jasno jak inne. Leciała bardzo szybko, być może nawet z prędkością dźwięku, choć mogła być trzy, cztery razy szybsza. Gdy wleciała w formację kul, zatrzymała się raptownie i zaczęła emitować intensywniejsze światło”. Kolejnymi świadkami byli członkowie rodziny Ladwig. Według nich kilka mniejszych obiektów oddaliło się od formacji, zatrzymało na chwilę, a następnie do niej powróciło.
O godzinie 20:47 świadkowie zauważyli dziwny błysk w odległości kilkuset metrów od formacji przypominający pocisk ziemia-powietrze. Sugerować to mogło, że w tym rejonie odbywają się manewry wojskowe. Około 21 obiekty jeden po drugim zaczęły gasnąć, lecz pięć minut później znowu pojawiły się na niebie, jednak trochę dalej, w kierunku północno-wschodnim. Tworzyły taką samą formację, choć były jaśniejsze niż przedtem. Inny świadek, fizyk o nazwisku Sven Helm, obserwował razem z żoną, jak grupa świateł znika. Świadkowie postanowili udać się za nimi. „Gdy tylko ruszyliśmy samochodem, pojawiły się na nowo. Dokładnie w tej samej formacji, ale były jakby jaśniejsze. Może znajdowały się bliżej. Wyglądały jak lampy, które po zapaleniu zyskują na intensywności światła” — mówił.
Zaskoczony mężczyzna zatrzymał samochód, aby przez następne dziesięć minut obserwować to zjawisko. Niebawem światła zniknęły, nie zmieniając swego układu. Zgaśnięcie i pojawienie się świateł na nowo obserwowano nawet w oddalonej o sto kilometrów od miejsca obserwacji Nowej Brandenburgii. Materiały o tym przypadku zbierali członkowie grupy MUFON CES z Hilbrandem von Ludwigerem na czele. MUFON CES to środkowoeuropejska filia największej amerykańskiej organizacji ufologicznej. Sprawa nie była łatwa. Był rok 1990, krótko po upadku muru berlińskiego. Żeby skontaktować się z MUFONEM, świadkowie musieli dzwonić z budek telefonicznych, często przeliczając się w kosztach, gdyż rozmowy na Zachód były nadal bardzo drogie. MUFON CES zwrócił się także z zapytaniem do wojska na temat posiadanych przez nie flar, które były jednym z możliwych wytłumaczeń obserwacji. Były komendant sił powietrznych Berger oświadczył, że armia rosyjska w tym czasie już wycofała stamtąd swoje wojska, a NRD nie posiadało pocisków oświecających, które palą się dłużej niż kwadrans.
Zdarzeniem z Greifswaldu zainteresowała się także ufologiczna organizacja CENAP, której udało się zgromadzić kilka wartościowych relacji mogących wyjaśnić to, co zaszło tam w rzeczywistości. Niejaki Kollat przy perkutra znajdował się tamtego wieczora na morzu w pobliżu Rugii, kiedy na niebie zobaczył coś, co było mu znane od dawna. Race na spadochronach. Należały może do szwedzkiej albo polskiej marynarki. „Takie coś mieliśmy tutaj już częściej. Wiem, że w gazetach piszą, że to UFO, ale to bzdura. Takie światła widziałem już kiedyś niedaleko Bornholmu” — opowiadał. Dla CENAPu sprawa była rozwiązana, a wyjaśnieniem obserwacji rzekomego UFO były flary. Z tego powodu grupa zamknęła sprawę. Tymczasem Hilbrand von Ludwiger nadal drążył temat.
Wypytywał o to różnych ratowników ze spółki ratownictwa morskiego. Kapitan Uwe Kröger po zobaczeniu materiałów oświadczył, że nie są to flary, jakich używa wojsko niemieckie. Kapitan Schumacher natomiast powiedział, że przy wojskowych flarach można bez problemu rozpoznać zawieszone na nimi spadochrony. CENAP w swoim oświadczeniu jako dostarczyciela rac wymienił firmę Silbermühle, jednak podczas rozmowy z MUFONEM przedstawiciel firmy wskazał, że ich produkty palą się dziesięć minut. Gdyby wyposażyć je w komponenty, które są w stanie utrzymać się przez dwadzieścia minut, cena tych wszystkich rac widocznych na filmie wzrosłaby do pięćdziesięciu tysięcy marek. Hilbrand von Ludwiger miał też możliwość rozmowy z byłym dowódcą łodzi podwodnej, doktorem Władimirem Azharzą, znanym rosyjskim ufologiem. Ten nie znał flar, które palą się dłużej niż dziesięć minut, a nawet gdyby Rosjanie posiadali takie ze względu na wysokie koszty, raczej nie odpaliliby czternastu sztuk naraz. Po emisji w telewizji programu poświęconego UFO z Greifswaldu zgłosiło się małżeństwo, które 13 sierpnia 1994 roku w Pissouri na Cyprze miało możliwość zobaczenia bardzo podobnych świateł. Było to siedem świateł stojących nieruchomo na niebie, gdy nagle jedno z nich wystrzeliło tak szybko, że można było zobaczyć pozostawioną białą linię na trasie jej lotu. Kula zatrzymała się na moment, żeby powrócić z powrotem do formacji.
Inne kule robiły to samo w lewo, w prawo, w górę. Odlatywały i wracały z powrotem. W 1998 roku MUFON otrzymał nagranie autorstwa małżeństwa, które pięć lat wcześniej spędzało urlop na wyspie Uznam. Z hotelowego balkonu udało im się nagrać dwie formacje, które wyglądały tak samo jak te z Greifswaldu. Tym razem obie grupy kul znajdowały się na niebie przez co najmniej godzinę, a mniejsze obiekty oddalały się od formacji, by za chwilę powrócić. Niestety z całego nagrania zachowała się jedynie minuta. Podobne zjawisko miało miejsce 22 czerwca tego samego roku nad Mrzeżynem niedaleko Kołobrzegu. Niejaki J.K. sfilmował to zjawisko z balkonu swojego mieszkania, jednak brak statywu sprawia, że pięciominutowy film jest bardzo słabej jakości. Też podobne zjawisko obserwowano w miejscowości Piaski w województwie pomorskim w 2003 roku.
Świadkiem był między innymi obywatel Francji, któremu udało się nakręcić film prezentujący to wydarzenie. Film można obejrzeć na YouTube lub na naszym forum paranormalne.eu. Teoria o flarach, które wykorzystuje marynarka polska, niemiecka czy rosyjska na wodach Bałtyku miała swoich wyznawców od samego początku. Dokładnie dziewięć lat później, 24 sierpnia 1999 roku nad Szwajcarią sfotografowano podobne światła. Świadkowie obserwowali na wysokości od dwóch i pół do trzech i pół tysiąca metrów formację o wyglądzie kiści winogron, która utrzymywała się przez czterdzieści minut. W grudniu 1995 roku materiały z Greifswaldu przekazano Instytutowi Maxa Plancka z prośbą o możliwe wyjaśnienie. Do dzisiaj nie udało im się rozwiązać tej zagadki. Jeśli ktoś z Państwa był świadkiem obserwacji czegoś dziwnego, niewytłumaczalnego, bardzo proszę o kontakt na adres infra@epoczta.pl. infra@epoczta.pl. Zapewniamy anonimowość.
Do usłyszenia.
[07:29] - Produkcja i realizacja Portal Infra. www.infra.org.pl.