[00:01] - teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[01:11] - Witajcie gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy. Audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. Dzisiaj miałem troszeczkę problemy techniczne ze sprzętem, także możecie troszeczkę inaczej słyszeć niż normalnie, ale myślę, że będzie wszystko okej. Padł mi mikser, tak mogę powiedzieć, ale udało się odpalić resztę sprzętu i będzie audycja. Będzie audycja dzisiaj w temacie, który zdarzył się tydzień temu, czyli kosmiczni goście, o których nauka mówi, że są na sto procent. Już mówi, bo jeszcze kilkaset lat temu mówili, że to zwykłe legendy, więc już uznają istnienie takich gości. Ale zanim przejdę do tematu głównego, jeszcze miałbym kilka informacji bardzo istotnych. Pierwszą informacją jest jedna kwestia.
To jest biznesowa, mógłbym powiedzieć. Kiedyś robiłem taką audycję o korporacjach. Pewnie pamiętacie. O korporacjach, bankach parę miesięcy temu, gdzie przedstawiałem właśnie wyniki opracowań Szwajcarów, Rosjan także, gdzie starali się prześledzić, do kogo te firmy należą, bo przecież nie ma czegoś takiego, że koncern do nikogo należy. Zawsze za każdym koncernem stoją ludzie. Akcjonariuszami są ludzie. Nie reptilianie, nie kosmici, ale ludzie, a tym bardziej nie jakieś firmy. Stoją ludzie. Oczywiście to jest wszystko ukrywane. Ci ludzie się wstydzą tego, co posiadają.
Jest to zadziwiające. Kiedyś, jeszcze sto lat temu, biznesmeni szczycili się tym, co posiadają, czy tym bardziej dwieście lat temu. Czy kiedyś, jak byli króle, też się szczycili, że to jest mój zamek, to jest mój zamek. Każdy wiedział, czyje to jest. Dzisiaj ci ludzie, którzy są na samej górze, ukrywają się. Oni tam podają, że mają miliard, dwa miliardy dolarów, a tak naprawdę mają biliony dolarów. To nie jest żart. Są ludzie, którzy mają biliony dolarów. Mają dużo więcej niż na przykład cała Polska. I ostatnio patrzyłem na produkty takiej znanej firmy Heinz i zobaczyłem, że jest to jeszcze firma, jeszcze nie jest jakąś spółką, czy była chyba spółką giełdową, ale jest jako zwykła firma limited i czytałem z tego, że jeszcze nie jest pod władaniem właśnie tych wielkich korporacji.
Natomiast ostatnio, nie wiem, jakimś cudem wpadł mi w ręce artykuł, że firma Heinz została wykupiona za dwadzieścia trzy miliardy dolarów. Też nie jakaś taka duża kwota, bo to jest też olbrzymi koncern, ale jeden chyba z największych jeszcze niewykupionych przez te megakorporacje i banki de facto, bo tak naprawdę wszystko się do banków sprowadza w końcowym rozrachunku. Oficjalnie została kupiona firma Heinz przez niejakiego Warrena Buffetta, ale tak naprawdę nie jego, a konsorcjum biznesowo-polityczne, które się nazywa Warren Buffett's Berkshire Hathaway oraz 3G Capital. Te firmy właśnie wykupiły. Jest postępowanie prawne. FBI ściga właśnie, że zostały złamane jakieś prawa przy tej transakcji, ale to chyba nie będzie przeszkadzało, że ta firma już będzie pod władaniem. Także większość rzeczy, które kupujecie w sklepie to tak naprawdę nie są żadne polskie firmy. To nie są nawet zagraniczne firmy. To są ponadnarodowe spotkań Bilderberg, grupy Bilderberg i innych różnych dziwnych spotkań. Także tam ci ludzie sobie za plecami ustalają podział świata tak naprawdę.
Ale dobrze, zostawmy może ten temat. Można się dużo dowiedzieć na przykład z audycji Alexa Jonesa w tym temacie, a także różnych innych badaczy, czy też różnych poszukiwaczy spisków, którzy badają te tematy bardzo dokładnie. No cóż, to jest na inny temat rozmowa z tą kwestią biznesową. Kolejny jeszcze- Informacje chciałem powiedzieć o tych z zeszłego tygodnia wydarzeniach, gdzie upadła asteroida, czy można powiedzieć odłączyły się różne kawałki lub kawałki, które przed tą tak zwaną asteroidą znaną w internecie, głośno rozpowieszdzianą asteroidą leciały i te małe kawałki spadły na ziemię właśnie także na Syberię. W dziwny sposób zawsze tam wszystko trafia. Być może jest po prostu prawdopodobieństwo duże, że w tamtym rejonie coś spada, bo jest po prostu to olbrzymi rejon, więc tam ponad tysiąc osób rannych było. I co ciekawe, są filmy nagrane, gdzie widać, jak coś uderza w ten mały meteor. On się potem rozpada na mniejsze. Widać wyraźnie coś uderza. Nie wiadomo, czy to jest rakieta wysłana przez Rosjan, czy UFO, czy jakiś błąd w nagraniu.
Też może być coś takiego. Trudno powiedzieć. W każdym razie jest to ciekawe wydarzenie. Możecie sobie filmy znaleźć. Będą linki oczywiście pod audycją. Możecie także dzwonić, wejść na czata. Na stronie radionafali.com jest czat albo na stronie radio.paranormalium.pl też jest czat. Możecie porozmawiać w tym czy innym temacie, a także możecie dzwonić na numer radionafali.com to jest Skype i telefon 22 398 82 26 wewnętrzny 321. I dzisiaj właśnie mamy temat: Tunguska 1908 rok. To jest największy upadek jakiegoś ciała.
Trudno powiedzieć. Dzisiaj będziemy rozważali, co to mogło być. W każdym razie największa katastrofa zbadana przez naukę, przez cywilizację ludzką. To było właśnie w 1908 roku. To znaczy nie badanie, ale to się wydarzyło wtedy i zostało to najbardziej uchwycone przez mnóstwo różnych laboratoriów naukowych. Tutaj taki cytat od razu na początek chciałbym wam przeczytać. „Następnego dnia po wybuchu w Bordeaux było tak jasno, że jeszcze o godzinie 21:56 można było swobodnie czytać z odległości trzydziestu centymetrów” Esclangion, dyrektor paryskiego Obserwatorium Astronomicznego, tak powiedział właśnie na zebraniu Francuskiej Akademii Nauk 7 lipca 1908 roku. Wszystko się wydarzyło, czyli jak możecie sobie, jeżeli wiecie, kiedy było to spotkanie oczywiście, ale to prawie nikt nie wie. W każdym razie 30 czerwca 1908 roku wydarzyło się coś właśnie na Syberii, na połaciach Syberii coś spadło. I muszę wam powiedzieć, że tak naprawdę przygoda z rzeczami niewyjaśnionymi w moim życiu zaczęła się właśnie od katastrofy tunguskiej i od książki.
Chyba była to jedna z najpopularniejszych książek w czasach PRL-u. To jeszcze były czasy PRL-u, końcówka, jeśli dobrze pamiętam, albo już czasy zmian. W każdym razie gdzieś koniec lat osiemdziesiątych, początek dziewięćdziesiątych. I to była książka Lucjana Znicza „Katastrofa tunguska, Trójkąt bermudzki. Obce ślady”. 1978 rok czy osiemdziesiąty któryś, w każdym razie wznawiana była ta książka także generalnie mnóstwo egzemplarzy tej książki zostało wydanych. Bardzo dobra książka, jest wciągająca, ciekawa, dobrze opisana, dobrze udokumentowane są rzeczy, jest mnóstwo zdjęć. Robiła wielkie wrażenie w czasach, kiedy nie było internetu, kiedy praktycznie nie było komputerów czy modemów. One były tylko zarezerwowane dla niektórych uczelni. Też nie wszystkie uczelnie miały modemy i połączenie ze światem.
Wtedy poza tym to wszystko było bardzo drogie, więc połączenia z zagranicą, więc to łączenie się praktycznie nie było. Było trochę różnych jakichś takich rzeczy gdzieś z Zachodu, które docierały, ale to raczej na kasetach wideo, też w publikacjach, książkach, ale w polskojęzycznych książkach nie było za wiele tego typu informacji, więc ta książka była taką perełką, można powiedzieć. Zresztą do dzisiaj jest, bo dzisiaj korzystają z niej ludzie, poszukiwacze, bo pan Lucjan Znicz właśnie bardzo dużo zbierał na temat paleoastronautyki, także UFO, także jakichś różnych niewyjaśnionych spraw, jak kryptozoologii, czy też właśnie takich niewyjaśnionych do końca zdarzeń jak katastrofa tunguska. Tunguska jest to część Syberii. Jak pewnie większość z was się domyśla, raczej niedostępne tereny, bardzo słabo zamieszkałe. No i szkoda, że właśnie wszystko tam spada generalnie większość rzeczy i ciężko jest dotrzeć do tych spraw. Nawet tutaj. Ale udało się. Ostatnio koło Czelabińska spadł ten meteoryt, to mnóstwo było filmów, mnóstwo było jakichś materiałów z tego miejsca, z tych wydarzeń, pomimo że właśnie też to była może wschodnia bardziej, przepraszam, zachodnia ... część Syberii.
Wiem, że można uwzględnić, że do zachodnich części Syberii też dotyczyła ta katastrofa i generalnie tutaj koło Uralu. Także już część azjatycka można powiedzieć Rosji. Więc cóż to mogło być? Zanim powiem może co to mogło być. Widzę, że chyba niestety nie odpaliłem Skype'a, więc w tym momencie odpalę go, a proponuję wam do posłuchania muzyki właśnie skomponowanej przez rosyjskich świetnych muzyków. Nie jestem tu rusofilem oczywiście żadnym, proszę nie wypominać, ale muzyka jest fenomenalna po prostu. Także artyzm nie zna granic. Tunguska Electronic Music Society, Solix „The Cliff”. Piękne nagranie. Także za siedem minut wracamy.
Ja uruchomię Skype'a, bo zauważyłem właśnie, że nie zorganizowałem wszystkiego. Także wybaczcie, dzisiaj mam naprawdę ze sprzętem takie wielkie kłopoty. Mikser padł, wszystko pada niestety. Także jeżeli byście chcieli mnie wspomóc na to, żeby nowy mikser kupić czy coś, bardzo będę wdzięczny. W tej chwili będę uruchamiał specjalne jakieś różne prezenty, różne gadżety dla sponsorów, żeby też docenić to, że chcecie po prostu słuchać tej audycji, chcecie, żeby ona była coraz lepsza. No i podoba wam się tego typu tematyka. Wiadomo, że dobrze działający sprzęt ułatwia prowadzenie audycji, bo jest to nieodłączna część do dobrego prowadzenia audycji. Także posłuchajcie utworu „The Cliff” Tunguska Electronic Music Society i za siedem minut wracamy. W Radiu na Fali Noam Chomsky.
[20:38] - Jeżeli gdzieś istnieje stacja radiowa finansowana przez słuchaczy, oznacza to, że ludzie codziennie mogą za jej pośrednictwem inaczej spoglądać na świat. Widzieć nie tylko to, co raczą pokazywać nam medialne molochy, ale również coś nowego. Mogą nie tylko słuchać, ale także brać udział w dyskusji. Jest możliwość podzielenia się własnymi spostrzeżeniami, nauczenia się czegoś. Właśnie w ten sposób w ludziach budzi się człowieczeństwo i stają się rozumnymi uczestnikami życia społecznego i politycznego.
[21:19] - Tak, jesteśmy z powrotem i w tej chwili możecie dzwonić. Już jest wszystko ustawione, jest Skype do dyspozycji. Także przypomnę jest to audycja Teoria Chaosu. Oczywiście o spiskach, rzeczach niewjaśnionych. Dzisiaj rozmawiamy o katastrofie tunguskiej z 1908 roku. To jest radionafali.com 22 398 82 26 wewnętrzny 321, czyli 22 398 82 26 wewnętrzny 321. Mamy pierwszy telefon.
[21:55] - Dzień dobry.
[21:55] - Jest z nami stały słuchacz. Witaj stały słuchaczu.
[21:58] - Już. Halo?
[22:00] - Tak. Witaj stały słuchaczu.
[22:02] - O Tungusce to tylko powtórzę granice. Takie są teorie, że to był meteoryt, asteroida. Bardziej futurystycznie, że to mogła być mikro czarna dziura, eksplozja statku pozaziemskiego, awaria i tyle. Żadnych nowych filmów dokumentalnych ani czegoś takiego nie trafiłem jak ostatnio, tylko-
[22:26] - Ja mam jeszcze więcej.
[22:27] - No i jeszcze jest nawet teoria, że tam był wybuch błotnego wulkanu, coś takiego. Gazów czy coś takiego.
[22:35] - Czyli metan, tak? Coś takiego. Metan wybuchł.
[22:38] - Najnowsze co było, co trafiłem i tylko tyle wiem na temat Tunguski. A chciałem wypowiedzieć się, bądź zadzwonić i się nie udałem. Tydzień temu audycji pan mówił, że o limitach wzrostu. Limity wzrostu są na planecie, bo planeta się nie zwiększa. Jak pan mówił, że nie ma żadnych, że wszystkie te klubu rzymskiego, wszystkie dane są do dupy, są do kitu, że nie ma żadnych ograniczeń wzrostu dla naszej cywilizacji.
[23:12] - Oczywiście, że jest, ale on jest ograniczany. On się samoogranicza, bo na przykład w kapitalizmie jest tak, że jeżeli brakuje nam surowców, cena surowców rośnie. Jest samoorganizujący się system. Jeżeli cena surowców rośnie-
[23:26] - Właśnie, że niektóre surowce są dla nas niezbędne, żeby nasza cywilizacja techniczna istniała. No i nie licząc zanieczyszczenia środowiska, gdybyśmy się sami nie ograniczali. W latach sześćdziesiątych były Lasy Izerskie i wokół tego były dwie duże elektrownie węglowe bez żadnych filtrów. Praktycznie teraz zostały unicestwione I potem zmusili te elektrownie, żeby zainstalować filtry. Czyli sami się ograniczyliśmy, musimy zainwestować i dzięki temu las odżyły.
[23:54] - No tak.
[23:55] - Zanieczyszczenie powietrza.
[23:56] - Te elektrownie niszczyły coś. Jeżeli ktoś coś niszczy, to powinna być nałożona kara na niego. To, że nie jest, że dzisiaj na przykład koszty Fukushimy pokrywa społeczeństwo japońskie, to jest inna sprawa. Ludzie, którzy są właścicielami takiej elektrowni, powinni być odpowiedzialni za to, co robią. Natomiast tak nie jest. I to jest błąd.
[24:16] - To są te ograniczenia środowiskowe, które na nasze środowisko wpływają.
[24:20] - Oczywiście, że ktoś truje. Jeżeli ktoś przychodzi, niszczy, zatruwa rzekę, jest odpowiedzialny za to i musi ponieść zarówno konsekwencje finansowe, jak i karne. To tak samo, jak kogoś otrujemy. Jeżeli otrujemy kogoś, jeżeli jedna osoba drugą otruje, to dostaje czasami nawet wyrok śmierci. Jeżeli zrobi to świadomie. Natomiast tutaj nie ma tego.
[24:41] - To są te ograniczenia środowiskowe, które na nasze środowisko wpływają i musimy je zmienić, bo nasza gospodarka teraz działa tak: wydobywamy jakiś surowiec z ziemi, produkujemy jakąś rzecz i używamy tą rzecz, a potem ją wyrzucamy na śmietnik. A powinno być tak w przyszłości, że produkujemy jakąś rzecz i ją zawracamy na początek produkcji. Czyli nie jest kopalnia, obiekt, rzecz, śmietnik, tylko kopalnia, rzecz, recykling zużytych urządzeń i wszystkiego, co produkujemy.
[25:19] - Zgadza się. To są ciemne strony kapitalizmu, o których mówiłem.
[25:21] - To są tak zwane ograniczenia. To, co mówi ten Klub Rzymski, to z częścią rzeczy się nie zgadzam, ale część rzeczy-
[25:33] - Prawie wszystko
[25:34] - ... musimy na siebie, jak mówimy, nałożyć. My teraz powinniśmy powolutku zmieniać gospodarkę właśnie w tym kierunku, że samoograniczenie się.
[25:43] - A co innego. Nie, nie ograniczenie się, bo nie można ograniczać energii. Właśnie w tej chwili się robi w Stanach, że ograniczają, wyłączają elektrownie.
[25:50] - Mówię o zużywaniu surowców nieodnawialnych.
[25:53] - To się zgadza, ale-
[25:55] - Metale ziem rzadkich. Metale ziem rzadkich się tworzy zaawansowaną technologię, a one sama nazwa są metalami rzadkimi. Musimy się nimi rozsądnie , żeby jak najdłużej nam starczyły, zanim człowiek w przyszłości będzie mógł swobodnie przemieszczać się po Układzie Słonecznym. Dopóki tego nie będzie mógł, jesteśmy uwięzieni. Wiele surowców jest po prostu nieodnawialnych.
[26:24] - Jasne.
[26:24] - Musimy ich bardzo oszczędnie używać.
[26:27] - Jasne, ja się zgadzam, ale-
[26:28] - Tylko szastamy nimi.
[26:30] - Ale jest jedna kwestia, że technologia supernowoczesna, nowocześniejsza niż energia odnawialna czy niż ogniwa słoneczne, istnieje. One istnieją, tylko są ukrywane. I to jest ten problem.
[26:42] - Do tworzenia technologii potrzebujemy surowców mineralnych. Jeżeli je teraz zużyjemy, je zmarnujemy produkując-
[26:49] - Nie ma czegoś takiego, bo nawet z plastiku można ropę zrobić, także tylko to jest kwestia energii.
[26:53] - Ja nie mówię o ropie, ja mówię o surowcach do produkcji urządzeń, czyli metale ziem rzadkich, specjalne stopy.
[26:59] - One nie giną, one dalej są do odzyskania.
[27:02] - Ten artykuł, co wysłałem, właśnie był o zanieczyszczeniu powietrza.
[27:06] - Tak, ale nie do końca się z nim zgadzam.
[27:08] - Jeszcze wyślę o minerałach.
[27:09] - Jasne, ale wróćmy do tematu audycji. Stały Słuchaczu.
[27:12] - Wyczerpywanie się tych cennych minerałów w stosunku do produkcji zaawansowanej technologii. Musimy się nauczyć ich bardzo oszczędnie używać, a na razie je po prostu marnujemy.
[27:23] - Zgadzam się, po części się zgadzam, ale mamy dzisiaj inny temat audycji.
[27:26] - Po prostu chciałem to powiedzieć, że oni w części rzeczy mają rację i będziemy musieli powolutku, stopniowo.
[27:37] - Oni się nie ograniczają. Nie wiem, czy wiesz, że oni się nie ograniczają. Oni sobie nowe jachty kupują, nowe wielkie chawiry.
[27:43] - Przepraszam, oni ile zużywają tych surowców, a ile zużywa gospodarka światowa? Oni zużywają może tysięczną procenta.
[27:50] - Ale jeżeli oni mówią, że trzeba się ograniczać, niech zaczną od siebie. Niech zaczną od siebie oni.
[27:55] - A gospodarka zużywa tysiące ton surowców i innego typu rzeczy.
[27:59] - Tak jak w Niderlandach.
[28:00] - W sumie na światową gospodarkę. Mówię o tych supermilionerach. Ilu jest na świecie? Jedna setna procenta zużywają surowców, co zużywa gospodarka.
[28:12] - Biorąc pod uwagę cały system kapitalistyczny i tą bezsensowną produkcję, którą oni wdrażają, czyli planned obsolescence i tak dalej, oni są za to odpowiedzialni. To oni zużywają mnóstwo tych rzeczy.
[28:24] - Jako sami.
[28:26] - Ale zaraz, zaraz, do nich należą te firmy i oni są odpowiedzialni za te firmy.
[28:31] - Nie, ja mówię w tym momencie, że oni podjęli decyzję, że tak zwana zielona ekonomia to się nazywa. Jeszcze jedną rzecz z plastikiem, taką fajną rzecz. Żeby plastik był miękki, są dwa rodzaje substancji: syntetyczna i ona jest szkodliwa, i mineralna, która jest dla nas nieszkodliwa, ale ta mineralna jest odrobinę droższa. I rynek wymusza na przedsiębiorstwach, żeby stosowali gorszą rzecz niż tą nieszkodliwą w plastiku, bo plastik właśnie z tego wypływają te związki. Na przykład butelkę ma się z wodą, to z plastiku przenika do wody, a jak się użyje tej droższej rzeczy, to nie przenika i to jest bezpieczne, tylko że jest o parę procent droższe. A człowiek nie zapłaci w sklepie za droższą butelkę, ale zdrowszą z wodą na przykład. Co z tego, że ja będę produkował zdrowsze rzeczy, z zdrowszych materiałów, bardziej ekologicznych, jak nikt mi tego w sklepie nie kupi?
[29:38] - Jasne. Ja tylko mam ostatnie pytanie do ciebie, Stały Słuchaczu. Jaka sądzisz, jest najbardziej prawdopodobna Przyczyna. Co w tej katastrofie tunguskiej spadło? Co to było według ciebie?
[29:50] - Chyba to była kometa albo asteroida. Mniej wierzę, że w tym momencie się UFO rozbiło. A jeszcze jedną rzecz przypomniałem sobie, że te asteroidy nie były doczepione grawitacyjnie do tego dużego asteroidy, co przeleciała koło Ziemi, bo one nadleciały z innego kierunku niż ta asteroida. Nie były po prostu wleczone przez tą dużą asteroidę.
[30:22] - Czyli przypadek.
[30:22] - To zbiegło w czasie.
[30:23] - Być może grupa leciała. Z innego kierunku, bo mogły być tak jakby przyciągnięte przez Ziemię inaczej, że one takim lobem poszły.
[30:33] - Jest tak zwany ciągnik grawitacyjny, czyli na przykład większa asteroida ciągnie za sobą mniejsze kawałki i te mniejsze kawałki nie były ciągnięte przez tą dużą asteroidę.
[30:45] - Aha. No dobrze.
[30:47] - Chciałem właśnie o tych ograniczeniach środowiskowych. Wyślę panu tego linka. A czy napisał pan do „Ziemi na rozdrożu”?
[30:58] - Tak, napisałem, ale jeszcze nie wiem, co z ustaleniami będzie.
[31:04] - Ale czy przyszedł jakaś odpowiedź?
[31:06] - Nie, nie przyszła. Także jeszcze raz może do nich wyślę, ale na razie chyba zrezygnuję, bo to by była taka audycja za mało spiskowa jednak.
[31:15] - Nie, tam jest dość dużo. Tam bardzo ciekawe rzeczy są. On występował w Polskim Radiu, tego typu rzeczy. To mogło być ciekawe.
[31:32] - Jasne. Zobaczymy. Ja mam naprawdę w tej chwili mnóstwo gości, będzie mnóstwo tematów, także nie wiem, ale troszeczkę właśnie w inną stronę już tutaj było. Zobaczymy. Jeżeli będzie czas, będzie miejsce, to może.
[31:46] - To ja się rozłączam i wyślę tego linka.
[31:49] - Dzięki za telefon. To był stały słuchacz, jak zwykle z mnóstwem informacji. Także takich informacji, że Klub Rzymski może mieć jednak w czymś rację. Ja się z tym nie zgadzam, bo uważam, że oni doskonale wiedzą, jaka jest prawda, a tylko, tak można powiedzieć, mamią nas, zasłaniają oczy na fakty, żeby po prostu mieć korzyści z tego, co oni robią, żeby mieć korzyści własne, tak jak chociażby z podatku od CO2, od dwutlenku węgla, który zasila fundusz ONZ. Generalnie budżety wielkich, ponadnarodowych, nie tyle nawet już korporacji, co organizacji. To wszystko potem jest dzielone pomiędzy tych wszystkich globalistów. A to nie są miliony czy miliardy. To już wchodzą sumy wielkości bilionów dolarów, więc to są kosmiczne pieniądze, po prostu niewyobrażalne kompletnie. I za to niestety płacimy w każdym rachunku za prąd, a nawet za gaz podejrzewam, chociaż to trzeba by było sprawdzić. Przechodzimy do tematu.
Możecie dzwonić, możecie dzwonić także na Skype’a: radionafali.com albo właśnie telefonicznie. Jeszcze raz przypomnę: 22 398 82 26, wewnętrzny 321. Dzisiaj temat jest o katastrofie tunguskiej z 1908 roku. 30 czerwca 1908 roku coś spadło w rejon tunguski, Tunguskiej na Syberii. Było to potężne uderzenie. Można powiedzieć, że uderzenie czy wybuch właściwie tego obiektu zniszczył czy powalił w promieniu 40 kilometrów drzewa, czyli około 400 kilometrów kwadratowych, jeśli dobrze liczę na szybko. Nie, źle liczę. To będzie 6400 chyba kilometrów kwadratowych. No dobrze, to trzeba było przeliczyć bardziej. 6400, tak.
Była widziana w promieniu 650 kilometrów bryła. Czy bryła, czy w ogóle ta eksplozja cała. W promieniu 650 kilometrów, czyli dosyć daleko. Można powiedzieć, że średnica tego promienia widzialności była 1300 kilometrów. Słyszana w promieniu 1000 kilometrów, a wstrząs zarejestrowały wszystkie sejsmografy na całej ziemi, które pracowały. A nawet jeszcze wtórne wstrząsy zostały zarejestrowane przez te sejsmografy. Niesamowicie było opisane zjawisko, że tak jak tutaj przeczytałem wam wcześniej, zacytowałem Slanina, dyrektora Polskiego Obserwatorium Astronomicznego, że noc się rozświetliła. Na przykład w Europie, prawie że w wielu zakątkach świata noc była jasna ze względu na to, że pył, który się wzniecił, wzbił, odbijał światło załamane. Czyli jak jeszcze był dzień, jeszcze było jasno na Syberii, w Europie było już ciemno, to To wtedy odbijało się światło od warstw i rozświetlało Europę. Jest to podobne zjawisko jak w jonosferze, gdzie odbija się fale radiowe od jonosfery i wtedy można na przykład mieć zasięg całego świata na falach krótkich czy falach średnich.
Możemy nasz sygnał bardzo daleko przerzucić, to znaczy dotrzeć z naszym sygnałem. Normalnie mamy zasięg niewielki. Wykorzystując zjawiska odbijania się od atmosfery ziemskiej, możemy fale radiowe wysłać na niemalże drugi koniec Ziemi. I tak samo tutaj zachodziło podobne zjawisko, tylko że ze światłem. Stąd były ulice Bordeaux rozświetlone, w miarę jasne. Nie było to jak w dzień, ale było dosyć jasno. Piszecie. Tak, niestety słychać mnie dzisiaj mono ze względu na sprzęt. Nie mam dostosowany do sprzętu komputerowego, tylko bardziej do miksera. Wtedy trzeba mieć specjalne przejściówki, a niestety ich nie mam, nie zdążyłem zrobić.
Dzisiaj siedziałem nad tym, ale już nie zdążyłem. Myślę, że wam nie przeszkadza. Będzie wyjątkowo dzisiaj w jednym głośniku. Jeżeli możecie mono sobie podłączyć, wtedy będzie wam zbierało na dwa głośniki naraz. Okej. Może dzisiaj będzie krótsza audycja. Za tydzień będzie naprawdę niespodzianka. Pod koniec powiem, co to będzie. Będzie gość i będzie rewelacyjny odcinek. Co można powiedzieć o Tunguskiej?
Generalnie zebrałem 11 teorii, które wyjaśniają w lepszy lub w gorszy, lub w żaden sposób to, co się wydarzyło w 1908 roku. Pierwsza możliwość: mógł być to meteor. Druga możliwość: kometa. Trzecia: asteroida. Czwarta: miniotworowa czarna dziura. Piąta: bryła antymaterii. Szósta: wybuch metanu lub bomby wulkanicznej, gdzie ten metan został odpalony. To jest jedna z ostatnich teorii geologicznych. Siódma: gigantyczny piorun kulisty. Ósma: katastrofa statku pozaziemskiego.
Dziewiąta: promień laserowy wysłany przez kosmitów. Dziesiąta: broń przechwytująca niewybuchy nuklearne. I jedenasta: zabawy Nikoli Tesli z elektrycznością. To też jest ciekawa sprawa, bo jak wiemy, w tamtych latach Nikola Tesla robił eksperymenty na swojej Wycliffe Tower i robił różne niesamowite rzeczy. Jeszcze przez ileś lat robił, oczywiście później mu to wszystko zabrano i zniszczono, aby nie mógł robić tego typu rzeczy. Tutaj mam informację od Velomsza, że nasi astronomowie to są, zacytuję oczywiście jego jełopy, że szok. Nasi w sensie chyba Polacy. Właśnie w stosunku do tych, co mówili, podawali o tych informacji o Czelabińsku. Co się działo? Działo się zupełnie coś innego.
Oni mówili o czymś innym zupełnie. Niestety nie widziałem i nie mam telewizora, nie oglądam polskich informacji, więc nie wiem, co mówili ci polscy astronomowie, którzy są w klasy światowej. Niektórzy są. Z tego, co wiem, profesor Wolszczan czy Bogdan Paczyński, bardzo znani na świecie. Ale ci młodzi nie wiem, czy aż tak są znani i czy dobrzy aż tak. Trudno mi powiedzieć. W każdym razie słyszałem o tym, że jakieś zupełnie niezgodne z rzeczywistością rzeczy mówili. Ale to już zostawmy, bo to był upadek meteorytu i to też niedużego. A czy był on związany z tą asteroidą, która mijała Ziemię? Która mijała w jakieś 20 parę tysięcy kilometrów od Ziemi, jeśli dobrze pamiętam, czyli bardzo blisko.
To była wielkości kilkuset metrów chyba, czy średnicy około 100 metrów ta asteroida. W każdym razie minęła, nic się nie stało, jedynie być może odłamki. Niektórzy mówią, tak jak tutaj stały słuchacz mówił, że nie, że to nie były odłamki, bo z innego kierunku, ale jest to naprawdę dziwne i wydaje mi się, że coś wspólnego z tą asteroidą miało to wydarzenie. Czyli nie mówię akurat, że oderwało się, ale jednak, że te odłamki razem z tą asteroidą leciały i one po prostu zostały mocniej przyciągnięte. Asteroida nie aż tak mocno, ale wyrwane z asteroidy poprzez pole grawitacyjne zostały przechwycone te małe meteoryty i część z nich uderzyła. Bo to nie tylko tam. Podobno uderzenia były też na Kubie, były uderzenia jeszcze w różnych krajach. Także w wielu miejscach to spadło. W Rosji to był najbardziej spektakularny, największy upadek. Tutaj mam takie ciekawostki dotyczące katastrofy tunguskiej.
Może wam przeczytam fragment Lucjana Znicza „Goście z kosmosu”, bo to chyba najlepiej obrazuje to, jak to wyglądało wszystko, jak się zaczęło. Właśnie w tym momencie, kiedy zbliża się nagle, gdzie nie ma tylu obserwatoriów kosmicznych, nie ma tak dobrych obserwatoriów kosmicznych jak dzisiaj. Jest to trudno wykrywalne. Nie ma satelitów, które obserwują okolice Ziemi. I książkę Lucjana Znicza „Goście z kosmosu” polecam. Naprawdę fajna książka. Ona jest chyba już niewydawana, więc tylko możecie w antykwariatach kupić czy jakąś używaną. Być może są jeszcze jakieś pirackie wersje. Oczywiście nie polecam pirackich wersji, ale jak nie macie pieniędzy, to lepiej to zrobić, niż nic nie robić. Jeżeli nie ma się wyjścia już, to lepiej już złamać prawo, ale dokształcić się w jakimś temacie.
Jeżeli was to interesuje oczywiście. Więc katastrofa tunguska. Syberia. I nagle zwalił się na nią oszałamiający huk gigantycznej kanonady. Nieliczni świadkowie tego dziwnego zjawiska, którzy w czas unieśli głowy, zdążyli dojrzeć na niebie mknącą ognistą kulę jaśniejszą od słońca. W moment później powietrzem wstrząsnął wybuch niezwykłej siły. Przerażeni mieszkańcy leżącej wśród tej syberyjskiej tajgi faktorii Wanawara, którzy wybiegli z rozlatujących się pod wpływem podmuchów domów, ujrzeli na horyzoncie oślepiającą ognistą fontannę, która z wolna rozpłynęła się w grzybobodobną chmurę dymu. Gigantyczny słup dymu nad tajgą zauważono także w Kireńsku nad Leną, odległym od Wanawary o 450 kilometrów. Późniejsze obliczenia wykazały, że aby mógł on być widoczny z tej odległości, musiał wznosić się co najmniej na wysokość 20 kilometrów. Na kolei transsyberyjskiej w pobliżu Kanańska, 800 kilometrów Wanawary, maszynista usłyszawszy wybuch zatrzymał pociąg, aby sprawdzić, czy to nie rozerwał się przypadkiem wieziony przez niego w wagonach towarowy ładunek.
Bogatsi pasażerowie wyciągnęli zegarki. Była godzina 7:17 rano. Sejsmografy, które w obserwatoriach geologicznych Taszkientu i Irkucka zarejestrowały wstrząs ziemi, zanotowały czas jeszcze dokładniejszy, godzinę 7:17 i 11 sekund. Jeszcze przez tajgę przeleciał gwałtowny huragan z trzaskiem łamiąc wyższe drzewa. Jeszcze Angara wezbrała gigantyczną falą, która zmiotła płynących po rzece flisaków. Nieliczni, którzy się uratowali, twierdzili później, że fala była tak wysoka, że niosła bale z rozbitych tratw ustawionych pionowo i potem znów wszystko powróciło do poprzedniego stanu. Chociaż nie wszędzie. W obserwatoriach meteorologicznych Petersburga, Kopenhagi, a nawet Waszyngtonu zanotowano dziwną falę powietrzną, która prawdopodobnie obeszła całą Ziemię i następnego dnia, z opóźnieniem 30-godzinowym zanotowana została jeszcze powtórnie w Poczdamie i Londynie. Tydzień później dyrektor paryskiego obserwatorium astronomicznego Langnon na zebraniu Francuskiej Akademii Nauk zakomunikował, że następnego dnia po wybuchu w Bordeaux było tak jasno, iż jeszcze o godzinie 21:56 można było swobodnie czytać z odległości 30 centymetrów, a dzień później o godzinie 21:15 szereg obserwatoriów meteorologicznych zwróciło uwagę na olbrzymią ilość srebrzystch obłoków na niebie. Profesor Wasiliew, który w 1968 roku przeprowadził szczegółowe obliczenia, doszedł do wniosku, że ogólna powierzchnia tych obłoków musiała wynosić około 10 milionów kilometrów kwadratowych.
Wreszcie stacja naukowa w Kalifornii, która jako jedyna na świecie prowadziła systematyczne pomiary promieniowania słonecznego, zarejestrowała w ciągu następnych trzech miesięcy silne zmętnienie atmosfery i znaczne obniżenie nasilenia promieniowania słonecznego. Zjawisko było tak wstrząsające i o tak potężnej skali, że dyrektor Obserwatorium Geofizycznego w Irkucku, Wozinieński, rozesłał do wszystkich swoich korespondentów specjalną ankietę, aby ściśle ustalić towarzyszące zdarzeniu okoliczności. Na podstawie tych ankiet doszedł do wniosku, że wszystko to spowodowane było upadkiem olbrzymiego meteorytu w rejonie rzeki Chuszmy, dopływu podkamiennej Tunguski, która z kolei wpada do Jenseju. Wniosek ten jednak uznał za tak niezwykły, że wszystkie wyniki badań odłożył do szuflady i opublikował je dopiero kilkanaście lat później. To wszystko jednak dotyczyło już dalekiego świata. Tu, w oświetlanej coraz intensywniej wschodzącym słońcem syberyjskiej tajdze, zapanowała tylko na kilka minut głucha, wyczekująca cisza, a potem znów wśród rozstrzmaiałych drzew ptaki poczęły wodzić swoje poranne trele. Zaczynał się piękny, słoneczny dzień 30 czerwca 1908 roku. To fragment książki Lucjana Znicza „Goście z kosmosu. Obce ślady” na temat początków i wydarzeń z 30 czerwca 1908 roku, czyli katastrofy tunguskiej. Czym była ta katastrofa?
Do dzisiaj nie wiadomo. Są spory. Coraz nowi ludzie, naukowcy spekulują, czym mogła być ta katastrofa. Podają różne hipotezy. Nie jest to do dzisiaj, tak jak już mówię tutaj, niewyjaśniona sprawa do końca. Natomiast są bardziej prawdopodobne wydarzenia i mniej prawdopodobne. Dzisiaj już jednak większość jest skłonna twierdzić, że był to meteoryt lub kometa, być może asteroida, ale za małą energię wybuchu ma, żeby to była asteroida, bo asteroida jest dosyć dużym obiektem z reguły. Także są jeszcze inne możliwości. Inne możliwości, czym była ta katastrofa. Przejdę do omówienia historii badań tunguskiej, ale zrobię jeszcze jedną przerwę.
Strasznie zasycha mi w gardle i jakoś usypiam. Może dzisiaj też się coś zapowiada, jakieś wydarzenie niesamowite z Tunguski. Będzie jakieś wydarzenie, coś się będzie działo. Także dajcie mi znać, jeżeli coś się właśnie w tym momencie dzieje. Sprawdzałem dzisiaj wiadomości i nic nie było takiego dziwnego jak tydzień temu. Zeszły tydzień, muszę wam powiedzieć, był dosyć mocny. Dużo informacji, jak rezygnacja papieża, przelot tej asteroidy, później uderzenia meteorów, dużych meteorytów na Syberii i w innych krajach. Także naprawdę dużo się działo. Tutaj zaproponuję wam wysłuchanie jeszcze jednego utworu od Tunguska Electronic Music Society. Będzie to Santach „Summer Sunshine”.
Można powiedzieć, że to właśnie w klimacie tunguskiej, czyli letnie przesilenie słoneczne, tak mogę powiedzieć może bardziej poetycko. Także w pełnym słońcu wydarzyła się w czerwcu ta Tunguska. Nie w pełnym, dosyć rano, ale już słońce było widoczne. Także jeszcze raz Santach „Summer Sunshine” i pięć minut z wspaniałą muzyką. Także za pięć minut wracamy. Jesteśmy z powrotem. Mam do opowiedzenia wam o badaniach kilka ciekawych rzeczy. Właśnie tej katastrofy. Niestety nie dało się zbadać od razu. To były niedostępne rejony Syberii w 1908 roku, '09, '10.
To wszystko było niedostępne. Zbyt duże koszty wymagało, aby tego dokonać, a nie wiązało się z jakimiś korzyściami dla rządzących. Zatem Rosja wtedy była zacofana dosyć. Zresztą później też nie było lepiej, ale później wojna zastopowała tego typu działania i dopiero 13 lat po wydarzeniu, czyli w 1921 roku, wyszła inicjatywa z Akademii Nauk, żeby taką wyprawę zorganizować. Więc zorganizowano pod prowadzeniem czy pod szefostwem pana Kulikowa, doktora Kulikowa. I ta ekspedycja postanowiła znaleźć meteoryty czy też jar poupadkowy, czy też po prostu wykopać je, czy znaleźć fragmenty, odłamki. Niestety nic nie udało jej się odkryć. Jedynie nic. Oprócz tego, że zrobiono mnóstwo zdjęć, mnóstwo szkiców, mnóstwo informacji spisano jak co wygląda. Nie było to od razu możliwe, natomiast było to możliwe, bo było kilka wypraw pana Kulikowa i różnych ekspedycji.
W '27 roku, która też mnóstwo przyniosła informacji. W '29 także. Tych wypraw było całkiem sporo. W '29 zostało takie najbardziej znane zdjęcie chyba zrobione jak została zniszczona tajga na pięć kilometrów na południe od epicentrum wybuchu. Było to dosyć ciekawe. Zresztą można sobie te zdjęcia zobaczyć także i w książce Lucjana Znicza „Katastrofa tunguska. Trójkąt Bermudzki. Obce ślady”. Także polecam. Mnóstwo przesłuchano świadków, ludzi, którzy widzieli, słyszeli i stąd wiemy o tych wszystkich rzeczach, gdzie ludzie twierdzili, że niektórych ludzi po prostu gdzieś wyrzuciło wręcz, że niemalże połamali sobie swoje jakieś ręce, nogi ze względu na to, że po prostu tak był silny wybuch, że ich po prostu przewróciło.
Wybuch był liczony w megatonach i to chyba w dziesiątkach megaton nawet, a na pewno w megatonach, czyli wielokrotność standardowych takich ładunków nuklearnych. Także tutaj pan Kulik właśnie przyczynił się do tego, że jeszcze wyprawiono się przed II wojną światową w '38, '39. Lotnicza już była lepiej zorganizowana, z większym sprzętem. Wtedy zostało zrobionych mnóstwo zdjęć. Jeszcze więcej. Właśnie te takie zdjęcia, dzięki którym można było odtworzyć naprawdę, jak to wszystko wyglądało, bo te drzewa nadal tam były po prostu podniszczone, połamane. Także tyle lat minęło od tamtego czasu, 20 lat i jeszcze wszystkie te ślady były. Wiadomo, II wojna światowa to były miliony ofiar ze strony stalinowskiego reżimu. Tutaj ludzie nie mieli co jeść. Coś potwornego się działo w tamtych latach.
Także nikt nie myślał o wyprawie poszukiwawczej czy takiej naukowej. W celu badania tunguskiej. W 1958 roku z kolei wyrusza kolejna wyprawa, ale już niestety, bo już wtedy pan Kulik niestety już nie żył. Wyruszyła ekspedycja prowadzona przez radzieckiego uczonego profesora Floreńskiego, zorganizowana przez Komitet do Spraw Meteorytów Akademii Nauk Związku Radzieckiego. Niestety nie znaleźli żadnego krateru meteorytowego. Również tak jak i Kulik nie wykryli, nie znaleźli właśnie jakichś odłamków. To znaczy odłamki różne znajdowano, ale to były zupełnie dziwne, małe ślady. Natomiast były znajdowane bardziej tektyty chyba. W sumie nie tyle meteoryty, co tektyty. Tektyt to jest raczej chyba ziemia po prostu stopiona pod wpływem tak olbrzymich temperatur i ciśnień, które nagle się tam wytworzyły.
Ale za chwilkę jeszcze powiem, wrócę, ale mamy telefon. Z nami jest Karol. Witaj Karolu.
[01:01:49] - Tak, witam.
[01:01:51] - Witaj, bardzo dobrze cię słychać dzisiaj. Jak zwykle zresztą.
[01:01:57] - Tak. Ja chciałem powiedzieć, że ja też zgadzam się z tą tezą, że podczas katastrofy tunguskiej jakiś meteor czy też jakiś obiekt po prostu z kosmosu uderzył. Ja myślę, że tutaj należy sobie uświadomić, jak przerażającą siłę mają tak mikroskopijne obiekty w skali kosmosu, bo szacuje się, że ten obiekt, który uderzył, mógł mieć od 20 do 50 metrów, prawda? Więc to jest tak naprawdę bardzo mały obiekt. To tak, jakby jakiś autobus spadł na ziemię. Mikroskopijny. Ten, co był w Rosji chyba mówiono, że miał od pięciu do siedmiu metrów, tak? A zobaczcie, ile strat wykonał. Więc pomyśl sobie, co by to było, gdyby taki obiekt, powiedzmy o średnicy jednego kilometra uderzył w ziemię. Nie wiem, czy nie wiązałoby się to na przykład z wymarciem naszej cywilizacji albo przynajmniej z uszczerbkiem dużym na jej populacji.
I tak naprawdę my do dzisiaj mamy NASA, mamy różne agencje kosmiczne, ale jesteśmy bezbronni, jeżeli coś takiego się zdarzy.
[01:03:17] - Raczej tak, ale jak pokazali właśnie na tym, nie wiem, czy widziałeś te filmy, zdjęcia z tego meteorytu czelabińskiego, że tam coś po prostu uderza w ten meteoryt i on się rozbija. Czyli na przykład, że może to właśnie Rosjanie mają jakąś superbroń laserową. Laserową, bo rakieta by raczej nie dogoniła takiego meteorytu, więc to chyba raczej jakimś laserem uderzyli czy jakąś tego typu bronią.
[01:03:45] - Z tego, co ja wiem, on po prostu wybuchł w powietrzu, tak?
[01:03:48] - Tak, ale widać, jak coś dolatuje do niego. Znaczy może być błąd po prostu sfilmowany, jakiś przypadek czy coś. Trudno powiedzieć, ale jest to wyraźne. Przynajmniej ja widziałem. Może moje oko jest zbyt łatwowierne, ale coś dziwnego było w tym wszystkim. Także może nie jesteśmy bezbronni, może mają ukrytą broń taką, że Rosjanie czy Amerykanie potrafią niszczyć.
[01:04:16] - Oficjalnie nic nie ma jak na razie, prawda? I co jest też najgorsze, że oni nie są w stanie nawet wybadać tych małych obiektów, bo oni są chyba w stanie wybadać obiekty do kilkuset metrów. Jak są mniejsze, typu nawet 50 metrów, to już chyba nie są w stanie tego po prostu wyśledzić. Tak mi się wydaje. Bo na przykład tych obiektów, które spadły w Rosji, oni po prostu nie wiedzieli o tym. Nie było żadnych ostrzeżeń, po prostu one spadły i gdyby nie te filmiki, gdyby nie teraz kamery, które są wszędzie zainstalowane, to pewnie mielibyśmy dzisiaj dziesiątki teorii spiskowych.
[01:05:01] - Tak. Także widać było, że w Czelabińsku to był meteoryt. Ale mówię, ten film nakręcony, że tutaj właśnie mi Vermlos pisze, że to UFO było na tym filmiku. Nie wiem.
[01:05:17] - Ja słyszałem na przykład taką teorię, że to nie był po prostu meteor, tylko że Chuck Norris bawił się kamieniami i przerzucił po prostu tam trochę na Rosję.
[01:05:32] - No tak. Ciekawa sprawa jest. W każdym razie na pewno nam nie mówią wszystkiego ci dobrze poinformowani astronomowie. Trzymają w nas jak zwykle. Oni są kastą takich kapłanów i nic nie ujawniają, nic nie mówią co i jak. Mówią, żeby się nie denerwować. I mówią, że nic nie ma wspólnego to z tą asteroidą, która mijała Ziemię. Więc jest coś nie tak. Za dużo tych przypadków nagle się dzieje, że to nic wspólnego.
[01:06:10] - Ja się troszkę tu nie zgodzę, bo oni właśnie mówili, z tego, co ja wiem, zawsze za taką asteroidą, za lub przed ciągnie się właśnie Taki ogon składający się z mniejszych obiektów. Prawdopodobnie te mniejsze obiekty zostały przyciągnięte przez Ziemię i weszły w naszą atmosferę. To jest chyba powiązane z tym, że przelatywała w nieznacznej odległości ta większa asteroida.
[01:06:42] - Trudno powiedzieć, jak to wszystko wyszło. W każdym razie wiemy, że na pewno coś uderzyło, że te ponad tysiąc osób rannych samo się nie okaleczyło. Tylko że nastąpił jednak wybuch i oczywiście on był o wiele mniejszy niż ten, który nastąpił w 1908 roku. Ten w 1908 był o wiele potężniejszy. Wiem, że liczy się, że był nieporównywalnie potężniejszy.
[01:07:14] - Ale dla mnie też jest trochę dziwne, że podaje się, że tysiąc osób zostało rannych, a nikt nie zginął. To jest trochę takie.
[01:07:22] - To chodzi po prostu o to, że budynki się waliły, że szyby na przykład wywaliło i ktoś się szkłem pociął. W tym stylu. Bo dzieci w szkołach były i nagle nastąpił wybuch. A dzieci, które były przy szybach zostały okaleczone. Czy ktoś w domu siedział przy oknie i tak dalej. To o to chodziło, że to raczej nikogo taki sam meteor sam z siebie nie zabił. Natomiast były te przypadki, że poraniły budynki przede wszystkim. Budynki, jakieś różne inne instalacje, być może samochody też gdzieś jakiś poślizg, wpadł czy coś. Trudno powiedzieć. Tego typu rzeczy mogły się wydarzyć, ale to nie był bardzo silny wybuch, taki jak był w Tunguskiej.
A co sądzisz? Czyli tak jak mówisz, że raczej kosmiczna sprawa i raczej kometa, meteoryt bardziej niż kosmiczne rzeczy. Kosmiczne w sensie science fiction, czyli statek kosmitów.
[01:08:29] - Zdecydowanie tak. Ja nie wiem do końca na jakim etapie te badania, co one do końca, bo rozumiem, że w momencie, kiedy taki obiekt uderzy w ziemię, on już po prostu nie jest w stanie się go odtworzyć. Są tylko jakieś pozostałości po nim. Dlatego też być może nie można jednoznacznie stwierdzić, że znaleźć takiego wielkiego meteorytu i powiedzieć, że to było to. Także myślę, że to był meteor tudzież asteroida jakaś mniejsza. Te klimaty.
[01:09:22] - To by się zgadzało. Większość naukowców do tego się skłania i myślę, że to jest prawdopodobne, ale też nie należy wykluczać, że jest jakiś cień szansy, że to były inne możliwości, bo tak naprawdę nie znaleziono stuprocentowych dowodów na to, że jest krater, który został wyryty, czy ten lej, który został stworzony przez upadający obiekt. Tego nie znaleziono. Nie znaleziono też obiektu, nie wykryto. Więc nie jest to takie jednoznaczne, jak się wydaje. Być może komety właśnie tak mogą upadać, że one po prostu się topią, że wybuchają. Są takie hipotezy, że to mogła być kometa właśnie w taki sposób.
[01:10:16] - Mogło też tak być, że ta asteroida wybuchła tuż przed kontaktem z Ziemią i po prostu nie zrobiła tego krateru, a ta fala uderzeniowa jednak była tak blisko ziemi, że zmiotła te drzewa i pozostawiła tak, jak widzimy na fotografiach.
[01:10:37] - Ale jeżeli to była asteroida, to ona by wybuchła, podzieliła się na części i te części by zrobiły jakieś szkody. Tak jak w Czelabińsku. Tam jednak doszło do upadku i znaleziono te kratery. Z tego, co czytałem. Może coś źle przeczytałem, ale tam znaleziono już te kratery. Jedna chyba też w jezioro wpadła czy coś takiego, ale w każdym razie znaleziono miejsce upadku. Być może faktycznie te miejsca gdzieś są, o czym jeszcze powiem za chwilę, że są takie teorie, że te miejsca są tylko trochę w innym miejscu niż inni szukają.
[01:11:18] - Bardzo ciekawe coś. Dobrze, to ja dziękuję w takim razie i przełączam się na odsłuch.
[01:11:23] - Dzięki Karolu za te informacje. Także to był Karol z informacjami dotyczącymi tego, że prawdopodobnie to było coś standardowego, kosmicznego, uznanego przez naukę. Jest z nami Grzegorz jeszcze. Jeszcze odbiorę Grzegorza. Witaj Grzegorzu.
[01:11:51] - Witam wszystkich serdecznie.
[01:11:54] - A ty sądzisz, że co to było w tej Tunguskiej? Co to mogło być?
[01:11:58] - Mi się jakoś ta idea nie podoba. Wybuchających meteorytów. Tu nie wiem, czy coś trafiło akurat w ten, o którym mówiłeś na tym Czelabińsku. Ale ja osobiście na filmiku przynajmniej niczego za bardzo nie widziałem. Może tam jakieś refleksy świetlne to są, niekoniecznie jakieś lasery, ale jeżeli chodzi o Tunguskę, to jakoś tak mi się wydaje, że bardziej bym stawiał na Teslę.
[01:12:30] - Tesla, tak? Jednak.
[01:12:32] - Tak. Kiedyś chciałem zrobić podcast o Tesli, ale w wielu źródłach się pojawia ta Tunguska i on, że po tym zdarzeniu adwokatów wynajął i tak dalej, a to się niby zdarzyło po tym, jak mówił wcześniej o tym, że może wykorzystać Ziemię jako nie transformator, ale że w dowolnym miejscu na Ziemi może spowodować coś.
[01:13:04] - Nie wiem. To jest trudna sprawa, bo wiemy, że Tesla znany był z tego, że dużo mówił, ale i dużo robił. Miał pokrycie w czynach tego, co mówił.
[01:13:15] - Właśnie tak się obawiam, że to jest jego test był, że on specjalnie wybrał miejsce takie, na którym wiedział, że mało jest ludzi i może by zrobić test i potem aż się przestraszył tego, co wyszło na przykład.
[01:13:28] - Ale tam chyba była dużo większa energia niż mógł Tesla zgromadzić. Chociaż trzeba by to przeliczyć, ale wydaje mi się, że to była olbrzymia energia, że jednak Tesla by raczej chyba tam nie wykorzystał aż takiej mocy, nie dałoby się tego tak przesłać. Może on znał jakieś sposoby. Co prawda on chyba był przy granicy z Kanadą. On miał te swoje laboratoria. Najkrótsza droga, czyli przez Biegun Północny, to nie było aż tak daleko, ale trudno powiedzieć.
[01:14:03] - Tak. Poza tym on niby miał możliwości urządzeń, on podobno mówił, że da się całą Ziemią przesłać gdziekolwiek energię dowolną. Przez Ziemię, korzystając z tego, jakie ma wibracje sama Ziemia i atmosfera, wszystko, co nas otacza. Nie wiem, jak to było tak naprawdę. Ja tutaj stawiam na Teslę, aczkolwiek wcale nie musi tak być. Ta sama idea tych wszystkich wybuchających meteorytów mnie trochę irytuje, bo to też kratery nie miałyby wtedy sensu. A tutaj krateru za bardzo nie było. Z tego, co wiem, po zderzeniu rzeczywiście z jakimś dużym obiektem. Tak jak to obserwujemy gdzieś na Księżycu czy na innych planetach, gdzie przynajmniej są jakieś obserwacje tego, że coś tam trafiało na nie. To jest jakaś dziurka.
[01:14:54] - Muszę ci powiedzieć, że w ostatnich latach, dokładnie zaraz wam podam, w którym to roku było. W 2007, w czerwcu akurat. Czerwiec 2007 roku. Luca Gaspari i Giuseppe Longo z Uniwersytetu Bolońskiego odkryli, że jezioro Ceko to może być krater po katastrofie tunguskiej, bo nie ma tego jeziora na wcześniejszych mapach, a jezioro jest dosyć blisko miejsca tej katastrofy, tego wybuchu niby. Być może to jest to. Aczkolwiek są krytycy tej teorii, że tam koło tego jeziora są drzewa, które mają ponad 100 lat.
[01:15:32] - I stoją pewnie.
[01:15:33] - I stoją, ale niektórzy mówią, że mogły się jakoś przechylić czy coś, że tam się jakoś lekko nagiąć, bo wtedy to były młode drzewa, tam były kilkudziesięcioletnie najwyżej drzewa w tamtym czasie. Trudno powiedzieć. Poza tym też są krytycy, że na mapach nie było, bo to był teren niedostępny i map Syberii tak naprawdę nie było dokładnych, więc tam mnóstwo tych rzeczy nie było przed 1908 rokiem, że dopiero się pojawiły w 1920-którymś na mapach te jeziora. Wielu miejsc, tak samo puszczy amazońskiej też nie było w tamtych latach dokładnie rozpisanej, co tam się dzieje, bo to były niedostępne tereny, więc dlatego też mogło nie być tego jeziora.
[01:16:23] - A to tak jak z tymi, co ci mówiłem o tych mapach bogów. Jakoś jak kojarzysz może ten fragment. To chyba też było odnośnie jakiegoś terenu Syberii tego typu. Nie wiem, czy coś czytałeś później.
[01:16:37] - Tak, czytałem o tych mapach, które mają miliony lat niby.
[01:16:41] - Niby.
[01:16:43] - Ale trudno powiedzieć.
[01:16:45] - Kto wie?
[01:16:45] - Jakbym zobaczył na papierze te mapy, jakoś nie bardzo się ktoś przyznaje do nich. Ja nie widziałem.
[01:16:50] - One są właśnie na skale, a nie na papierze.
[01:16:53] - Na skale. Nie wiem.
[01:16:57] - Są niby wyryte w skale też z taką specyficzną warstwą, wierzchnią inną niż ta wewnętrzna skały. Tak jakby były na stałe zrobioną mapą terenu trójwymiarową.
[01:17:09] - To te trójwymiarowe mapy. Tak, czytałem o nich. Nie wiem. Jakbym zobaczył jakąś holograficzną mapę, urządzenie wciskasz i się wyświetla holograficzna mapa, to bym stwierdził, że faktycznie to mapy bogów były, mapy kosmitów. I jest okej.
[01:17:27] - Albo kolekcje silni Tutanchamona.
[01:17:31] - Nie mogę sobie wyobrazić, że kosmici przylecieli i zrobili mapy wyryte w skale trójwymiarowe, bo to trochę jest absurdalne.
[01:17:39] - Nie, ja bym bardziej obstawiał wtedy, że to jakaś poprzednia cywilizacja nasza.
[01:17:44] - Ale to wiesz, to też trochę kiepsko, że wyryli w skale takie mapy, że im się chciało to zrobić, zamiast na przykład zrobić jakieś pomiary wewnętrzne.
[01:17:58] - Nie wiem. Przecież są te jakieś metalowe niby biblioteki jakieś gdzieś tam znaleźć. Mnóstwo jest tego wszystkiego, co też wskazuje o tym, że może jakaś cywilizacja wcześniej tutaj żyła starsza, która się wykończyła albo odleciała. Sam wiesz zresztą.
[01:18:15] - Tak. Jest teoria, o której będę też wspominał. Jedna z tych teorii, która mówi, że coś takiego mogło mieć miejsce. Też teoria dotycząca katastrofy tunguskiej i wcześniejszych cywilizacji.
[01:18:27] - Dobra, to ja już będę właściwie kończył. Nie będę przeszkadzał, to żegnam się ze wszystkimi. Pozdrawiam. Mam nadzieję, że podasz na końcu swoją wersję najbardziej taką Pasująco.
[01:18:40] - Ja raczej mogę się tylko przychylić do którejś z tych, które podałem. Te jedenaście tutaj podałem i którąś mogę wybrać jedynie.
[01:18:47] - Którą byś obstawiał?
[01:18:49] - Na koniec podam oczywiście, ale to nie jest moja, absolutnie nie moja teoria.
[01:18:56] - Dobra, to pozdrawiam w takim razie.
[01:18:57] - Dzięki za telefon. To był Grzegorz, który uważa, że katastrofa tunguska to była sprawka Nikoli Tesli. Też mogło tam mieć miejsce, aczkolwiek naukowo nieuzasadnione, bo nauka do dzisiaj nie potrafi przesyłać prądu bez kabli na duży dystans. Podkreślam duży dystans, na mały naukowcy potrafią, natomiast jest to bardzo mało wydajne. Ale na duży dystans jedynie w tajnych laboratoriach twierdzą, że już też potrafią. Może nie tak sprawnie i dobrze jak Tesla, ale potrafią przesyłać energię na duży dystans i niekoniecznie za pomocą mikrofal, bo za pomocą mikrofal się da, skupiając wiązkę, ale chodzi o bez wykorzystywania mikrofal. Wróćmy może do badań historycznych. Jesteśmy na komitecie do spraw meteorytów w Akademii Nauk Związku Radzieckiego i profesora Floreńskiego. Niestety oni też nie znaleźli tego krateru. Znaleźli trochę różnych meteorytów, ale nie znaleźli tego, który był najistotniejszy.
Później jeszcze była wyprawa zorganizowana przez Plechanowa, Wasiliewa, Złotowa. Też nic im się nie udaje wykryć nowego. Potem w 1976 roku pod kierunkiem profesora Wasiliewa udała się tam dla przeprowadzenia widmowej izotopowej analizy materii kosmicznej. Projekt Izwestia. Dotyczyło to sprawdzenia promieniotwórczości. Generalnie sprawdzenia, czy znajdą te izotopy, które świadczyłyby o pozaziemskim pochodzeniu tych fragmentów, które można by było znaleźć. W kwietniu 1977 roku zostały ogłoszone wyniki badań i nie były zbyt ciekawe, tak oględnie bym powiedział. Właśnie ta ekspedycja Wasiliewa i potem jego badania doszła do wniosku, że tego typu torfowe oczka, które zostały znalezione już przez Kulika, takie właśnie dziwne, o których wspominałem, że tam były tektyty chyba znaleziono, aczkolwiek być może jakieś dziwne, te takie kulki. Te oczka powstały w wyniku tajania wiecznej zmarzliny i mogą nie mieć nic wspólnego z meteorytem. Także generalnie wykluczyli, że to był meteoryt nawet.
Być może wtedy powstały sugestie, że to mogła być kometa i dlatego nie ma tych śladów żadnych. Później kolejna wyprawa naukowa Radziecka pod kierownictwem profesora Urocznego z Kijowa. Jeszcze raz chcieli poszukać tych najdrobniejszych śladów kosmicznych izotopów radioaktywnych, ale niestety nie udało im się jednoznacznie określić. Natomiast z tego, co wiem, ale to mogę się mylić, bo to tylko słyszałem o tym, że znaleziono też promieniotwórczość pewną w drzewach, które w tej tajdze były. Trudno powiedzieć, trzeba by było dokładnie to zbadać. Do dzisiaj wiem, że miejsce katastrofy jest badane przez nowych naukowców. Coraz więcej ludzi zajmuje się badaniem czy są zainteresowani tym zjawiskiem, bo to jakby nie było najlepiej udokumentowany spadek meteorytu czy jakiegoś obiektu z kosmosu o tak wielkiej sile i bardzo jest to atrakcyjne. Tutaj oczywiście byli też naukowcy, którzy starali się ocenić trajektorię tego bolidu, jak on leciał. I tutaj są oczywiście relacje świadków. Tutaj mówią na przykład mieszkańcy Kamionki: „Leciało na wschód, oderwało się od słońca”.
Mieszkańcy innego miasta, Kierżmy: „Leciało z południa na północ, wysoko na niebie”. Małyszewki na przykład: „Leciało na wschód” i tak dalej. I według Klinowa była ona północno-zachodnia. Trajektoria tunguskiego bolidu. Według na przykład Zwilgela linia prowadziła do Kierżmy na północ, potem skręciła do Preobrażanki na wschód i wreszcie do Wanawary na zachód. Czyli jakaś linia nieprosta. To jest troszeczkę absurdalne, że mogłoby zmienić w taki sposób. Aczkolwiek jeżeli na przykład doszło do wybuchu i odrzucenia elementów, że część poszła w inną stronę i potem największa część została odrzucona już w innym kierunku, mogłoby mieć sens. Potem Kulik, Wozniewski i profesor Astapowicz doszli do wniosku, że tunguski ciało leciało z południa w odchyleniu 10 stopni na zachód w linii południka. To jest ciekawa sprawa, ale myślę, że najciekawszą rzeczą jest, że aż 50 000 drzew zostało przebadanych w 700 różnych punktach, czyli przez osiem lat było to badane.
Obszar objęty wybuchem wynosił 2200 kilometrów kwadratowych, czyli na tym obszarze drzewa były położone, zniszczone. Jeszcze taka ciekawostka, że niektórzy uważają, że wybuch, który nastąpił w Tungusce miał siłę 20-40 milion ton trotylu na wysokości 10-15 kilometrów i to przewyższa od 1000 do 2000 moc takich małych bomb jądrowych. Także potężne. Biorąc pod uwagę, to są dzisiaj chyba jedne z potężniejszych ładunków nuklearnych, mają taką moc. Także wyobraźcie sobie, że najmocniejsze ładunki nuklearne, czyli te bomby typu Car, które generalnie chyba są rozbrojone i nikt nie ma chyba na wyposażeniu tak potężnych ładunków nuklearnych, o takiej energii, jak wydarzyła się katastrofa w Tunguskiej. To oczywiście jest bardzo mała katastrofa w porównaniu z tym, jaka na przykład była 60 parę milionów lat temu, kiedy wyginęły dinozaury. Wtedy moc była wielokrotnie większa takiego upadku. To jest też ciekawostka, że dwóch naukowców w 1966 roku Zlotkin z Komitetu do Spraw Meteorytów Akademii Nauk Związku Radzieckiego i Ciukulin z Instytutu Fizyki Ziemi Akademii Nauk Związku Radzieckiego zbudowali makietę tajgi o rozmiarze dwa na trzy metry, złożoną z tysięcy drzew wykonanych z miedzianych drucików, które były zakończone plastikowymi koronami i przeprowadzili próbny wybuch. Właśnie nad taką makietą. Można zobaczyć, podam linki później oczywiście, jak wyglądał ten wybuch, jak się te zapałki czy te miedziane druciki położyły.
Bardzo ciekawy eksperyment. Myślę, że to jest najważniejsze, że jak się coś bada, to żeby to miało relację do rzeczywistości, żeby to sensownie było ukazane, a nie na zasadzie jakichś wymyśleń czy animacji komputerowych, czy też wyliczeń komputerowych. Myślę, że jednak takie wybuchy eksperymentatorskie lepiej pokazują, jak to mogło wyglądać. I jeżeli oczywiście zobaczymy, porównamy do tego, co mamy w rzeczywistości, bo mamy akurat zdjęcia i wtedy będziemy wiedzieli, jak to wszystko do siebie porównać. W latach 1964-1968 Lwow z Uniwersytetu Tomskiego opracował specjalną metodę wydzielania z torfów pobranych znad rzeki mikroskopijnych ciał pochodzenia nieorganicznego. Właśnie o tym mówiłem, że udało się pozyskać te takie szklane kuleczki. To są chyba właśnie tektytowe, ale tu nie jestem na 100% pewny. Miały one rozmiary od 0,02 do 0,15 milimetra, czyli średnicy. To są bardzo malutkie naprawdę kuleczki. I profesor Glass z Centrum Lotów Kosmicznych imienia Goddarda z Greenbelt w Stanach Zjednoczonych stwierdził, że materiał, z którego kuleczki się składają, nie ma nic wspólnego z typowymi meteorytami i najbardziej przypomina szkło powstające na Ziemi podczas wybuchów wulkanicznych, czyli chyba właśnie tektyt.
Niestety nie mam tutaj w moich materiałach napisane tego. Jednak według Instytutu Geologii i Geofizyki Akademii Nauk Związku Radzieckiego silikaty, czyli te takie szklane Znajdujące się w kulkach nie są spotykane ani w naturalnej glebie ziemi, ani w produktach przemysłowych, ani w obiektach kosmicznych. Na domiar wewnętrzną wielu kulek znaleziono takie gazy jak wodór, siarkowodór, dwutlenek węgla. To się właśnie tak składa, że te kulki być może powstały też w trakcie pożarów, bo one były rozproszone. One były znalezione później, w latach 60. znaleziono te kulki wcześniej nieznalezionych, ale być może, że po prostu źle szukano. To są małe kuleczki, prawda? Czyli można było je przeoczyć. Tutaj też jest taka hipoteza, że były pożary w tajdze w tamtym rejonie właśnie i być może te kulki pochodzą właśnie z pożaru, a niekoniecznie z upadku tego tunguskiego meteoru. Meteora.
Czyli tak przechodzimy do hipotez. Pierwszą hipotezą jest meteoryt. Chyba najbardziej prawdopodobna, ale przy meteorycie wymagany jest krater. Zawsze meteoryt tworzy krater. Nie chcę się wymądrzać, bo może źle mówię, ale wydaje mi się, że zawsze przy meteorze musi być krater. Za chwilkę do tego wrócimy. Z nami jest Teflon. Witaj Teflonie.
[01:32:44] - Halo? Witam prosto z pieca, czyli gorąco. Jakby tu nie patrzeć.
[01:32:50] - Jak to z pieca?
[01:32:51] - Witam was dziurę tak, że lepiej prosto z pieca. Urwał mi się zawias od matrycy przy komputerze i cholera, dopiero co zamówiłem. Będzie trzeszczało, tak jak teraz.
[01:33:07] - Dobrze. To nie ruszaj laptopem, jak możesz.
[01:33:10] - Przepraszam. Już się ustawiłem.
[01:33:12] - Proszę bardzo. Okej, czyli co uważasz? Co mogło być w tej tajdze w 1908 roku? Co to mogło spaść? Albo co to za wydarzenie było?
[01:33:23] - Zaraza, jakaś zaraza, palenie, zaraza. Chodzi o to przede wszystkim, właśnie tak jak tutaj powiedział ostatni kolega. Nie wiem, jak miał Krzysiek? Grzesiek. Powiedział Grzesiek, że właśnie tam wymienił te szczegóły, że nie ma tego krateru. Mówisz, że kraterem może być jezioro. Z tym że do jeziora tej wody musi trochę jednak skądś spłynąć. Jednak to musi chwilę potrwać. Jakby to miało być z deszczem i tak dalej. Także co do krateru, jeżeli coś miałoby spaść, bo temat jest właśnie o tej tunguskiej, a chciałbym skończyć na tym, co się ostatnio stało w Rosji i o różnych innych rzeczach, które się działy na świecie w przeciągu mnóstwa lat.
Nawet o tym, jak dinozaury wyginęły i o tym, że różne rzeczy z nieba spadają i zmieniają tutaj układ na Ziemi całkowity. Ale to wrócimy do początku i wydaje mi się, że co do tej tunguskiej właśnie nie ma krateru. Mówisz, że jest to jezioro. Na ile ono ci się wydaje realnym kraterem? Takie pytanie do ciebie. Na ile wiesz, bo ja tam nie mam takich szczegółów na teraz, że ono jest realne. Ten krater jest realny jako to jezioro. Czy ci się wydaje, że faktycznie mógłby być ten krater? Bo jak jest krater to już jest luks. Tylko czy on faktycznie to mógł być ten krater?
[01:35:10] - To jezioro Czeko? To w 2007 roku zostało zaproponowane przez tych dwóch naukowców, przez Lucę Gaspariego i Giuseppe Longo, Uniwersytet Boloński. Wiesz, ja nie jestem naukowcem, trudno mi się wypowiadać. Ma to logiczne uzasadnienie, bo faktycznie.
[01:35:32] - A jak ono jest daleko od tego miejsca?
[01:35:34] - Blisko, parę kilometrów chyba od tego. Tylko widzisz, ciężko ustalić dokładne miejsce, bo spadek tego meteorytu to nie był pod wybuchem. Mniej więcej wiem, że dało się ustalić miejsce wybuchu, ale to było 20 kilometrów powyżej.
[01:35:55] - No właśnie o to chodzi, że to musiało być wysoko.
[01:35:58] - Wysoko i te drzewo powaliło, ale potem spadło coś i być może właśnie stworzyło to jezioro, a może gdzieś indziej.
[01:36:05] - Spadło? Dlaczego mówisz, że spadło?
[01:36:07] - Nikt nie wie, czy spadło, ale prawdopodobnie spadło, bo jak już było 20 kilometrów od ziemi, to ciężko sobie wyobrazić, że uciekło.
[01:36:18] - Z obliczeń wynika, że to prawdopodobnie mogło być 20 kilometrów nad ziemią, bo jeżeli po prostu te drzewa, które były powalone na tym obszarze 2 tysięcy kilometrów, powyginały się z wiatru, z ciśnienia. Po prostu musiało coś dmuchnąć w te drzewa, żeby one się powyginały, a na tyle słabo dmuchnąć, żeby się ziemia nie usunęła i żeby tych drzew nie wydarło z korzeniami. Na tyle musiało to pierdolnąć. A po drugie jeszcze na tyle musiało być przedziwną jakąś taką energię, że tam nie chce nic do dziś No nie. Więc oprócz tego, że to musiałoby być-
[01:37:01] - Chyba rośnie.
[01:37:02] - Rośnie. Wiem, że rośnie, tylko że tam rośnie słabiej. Ten teren się do dzisiaj, po tych prawie stu latach, do dzisiaj jeszcze się nie zregenerował. Dalej widać, że tam to jest. Było. I to jest przedziwne, że natura jakby tak dmuchnąć w drzewa, to się powyginały, połamią, las się spali i odrośnie z powrotem, a z tym się tak nie dzieje. I to jest przedziwne.
[01:37:38] - Trzeba by było to bardziej wybadać, nowym sprzętem tam pojechać. Tylko że koszt wyjazdu w tamte rejony jest dużo większy niż do Jakucji, bo jeszcze Jakucja jest jako tako dostępna. Tam były w planach, mówiłem o tych podróżach, że też i z Polski ludzie planowali tam pojechać, ale nikomu się nie udało. Ale wyprawa Czechów była, czesko-radziecka taka wyprawa, rosyjska wyprawa, czy też Amerykanie wiem, że też planują i chyba też byli jakoś tam, czy planują być. Więc to jest bardziej dostępne. Natomiast tutaj ten rejon jest bardzo niedostępny, jest bardzo słabo zaludniony. I tutaj jest problem z tym, żeby to zbadać. Jest naprawdę ciężko. Koszt jest za duży. Praktycznie wszystkich odstrasza koszt, a zyski...
Tam było mnóstwo tych wypraw, że coś znaleźć-
[01:38:34] - Oczywiście, właśnie o to chodzi, że ktoś tam już był.
[01:38:38] - Tam było kilkanaście czy kilkadziesiąt już ekspedycji w sumie. Kilkadziesiąt ekspedycji.
[01:38:42] - To dzisiaj się już tam nic nie odkryje ciekawszego niż ci, którzy byli pierwsi, bo ci, co byli pierwsi, to najlepiej ci, którzy jeszcze robili wywiady z ludźmi, z jakikolwiek, którzy coś mogli widzieć i pamiętać. To przede wszystkim. A dzisiaj to już zarosło krzakami, ile tam mogło zarosnąć i tyle. Z tym że tak jak mówię, nie do końca to chce tak zarastać. Więc to jest jedna taka ciekawa tajemnica do rozwiązania. I dlaczego właśnie ja jestem daleki od tego, że to coś jednak tam spadło? Bo jak spadło, to musiało spaść na tą ziemię. Jak pierdolnęło dwadzieścia kilka metrów nad ziemią, to musiało pieprznąć w naszej atmosferze, nie gdzieś tam w gęstych warstwach atmosfery wysoko nad ziemią.
[01:39:32] - Oczywiście to jest hipoteza. To nie jest obliczone w 100% plus minus kilometr czy coś. To jest hipoteza, że uderzyło na takiej wysokości, bo niektórzy tutaj twierdzą, jak przejdę do wulkanów, że to z ziemi wybuchło coś w ogóle wręcz, także inaczej to poszło. Kto wie?
[01:39:54] - Takiej teorii nie słyszałem, bo tam też-
[01:39:57] - To nowa, najnowsza teoria właśnie, że to superwulkan jakiś, coś tam metan poszedł i był-
[01:40:04] - No i pieprzył z dupy, bo tam ktoś się nażarł fasoli i pierdolnęło jak w błoto. Ale chodzi o to, że to jest tak konkretna energia, że jeżeli to by miało z ziemi się wydobyć, to ono by się rozpraszało w tej atmosferze. Ciężko sobie wytłumaczyć, że coś się z ziemi wydobyło i się nie rozproszyło, że tak duża energia mogła być w jednej kupie, że ta bulka z tym pierdem musiała być tak skupiona w jednej kupie, żeby taką energię z siebie wydobyć.
[01:40:43] - Ale nie wiem, czy wodór by taką energię mógł stworzyć, nawet dużo tego wodoru. Czy by taka energia była? Przecież ile tego wodoru potrzeba by było? Przecież to jakieś tysiące ton chyba.
[01:40:54] - To już nawet pomijając wodór, bo wodór nie ma szans. Wodór w ogóle nie ma szans, bo ja się też trochę bawię tym wodorem. Trochę tam się skupiłem na... Dobra. Słyszę, że coś nie tak. Że skupiłem się nad tym wodorem ostatnio i jak ktoś coś podgłaśnia, to przepraszam.
[01:41:18] - Nie, nic nie podgłaśniam.
[01:41:20] - No to ja też nic.
[01:41:21] - Trudno powiedzieć, bo dzisiaj mam właśnie sprzęt taki, sam komputer, bez miksera.
[01:41:28] - Dobrze, ja przyciszyłem. Z wodorem. Wodór się strasznie rozprasza. Wodór praktycznie jak tylko się pojawi, to od razu go nie ma, ciężko nawet ten wodór jest zapalić. On tylko się pali przy samym miejscu, z którego wychodzi. On potem się tak rozłazi w powietrzu, że go nie ma, że on od razu znika, że nie ma swojego zagęszczenia. Ale dobrze, to jest jedno. Co do tej tunguskiej, więc ja się skłaniam. Dlaczego cały czas mówię o tym, że mało prawdopodobne jest dla mnie, że coś spadło, bo musiało zrobić dziurę w ziemi. Jakby coś spadało i wybuchło w atmosferze, to nielogiczne jest dla mnie, dlaczego w tej atmosferze miałoby wybuchać już w tej rzadkiej atmosferze tutaj dookoła nas.
Wszystkie meteoryty, meteory... To są właśnie śmieci.
[01:42:33] - Jak możesz powtórzyć, bo zablokowało coś, coś wyłączyło na chwilkę.
[01:42:38] - Chodzi mi o to, że kwestia tych różnych śmieci kosmicznych, że mało jest prawdopodobne dla mnie, że tą tunguską spowodowało coś, co wybuchło właśnie nad ziemią w wysokości 20 czy 60, czy 100 kilometrów. 100 to już chyba nie. Pomijając te warstwy atmosfery. Chodzi o to, że jeżeli coś z nieba przelatuje, to najpierw napotyka na gęste warstwy atmosfery, w których się spala. I tak jak jest deszcz meteorów, które się podziwia, że ładnie świecą, to jest to, że lecą kamyki od czegokolwiek z kosmosu i spalają się w atmosferze i świecą. To są te meteory, które się spaliły i do ziemi nie dotarły, bo zwyczajnie się spaliły od tarcia, od prędkości, które mają.
[01:43:52] - Jeżeli są małe. A jeżeli mają większą masę, to potrafią uderzyć w ziemię.
[01:43:56] - Jeżeli mają większą masę, to zaraz przejdziemy do tego, co się stało u Ruskich teraz nad Syberią. Dzisiejsza teoria z tego, co się tam stało, jest taka, że leciało coś dosyć dużego. Zaraz można też powiedzieć, skąd się to wzięło i dlaczego akurat teraz. Oczywiście związane jest to z tą asteroidą, której nazwę zapomniałem, ale już nieważne. Chodzi o to, że jeżeli coś pojawi się w naszej atmosferze tyle dużego, które widać było na tych filmikach, bo tam widocznie wszyscy mają kamerki w aucie. Na forum wyczytałem, skąd się wzięły te filmiki, że wszyscy z auta. I tak mnie zaciekawiło, skąd to jest i dla nich to jest jedyne rozwiązanie, żeby się ustrzec mandatu albo po prostu czegoś takiego, że policja jest tak skorumpowana, że cię zatrzyma i powie, że trzeba im zapłacić. I oni mają na kamerce, że nie ma im za co płacić. Nie przyjmują mandatu i mają udokumentowane, że jechali zgodnie z prawem i po to tak dużo jest tych kamer w aucie. Dobra, idę dalej.
Powiedz coś, bo już się zagadałem, żebym coś pooddychał.
[01:45:31] - Czyli skłaniasz się, że to mogła być jakaś kometa?
[01:45:40] - Co do tego, co tam nad Ruskimi świeciło ostatnio, to prawdopodobnie to były jakieś takie kamienie, bo jeżeli jest duży meteoryt, jeżeli jest duży kamień, który leci przez przestrzeń kosmiczną, to przede wszystkim jeżeli ma dużą masę, to ma też grawitację i ściąga do siebie mniejsze kamienie, które też koło niego lecą. I lecą przed nim i lecą za nim. I one oprócz tego, że ten największy było dostrzec i obliczyć, którędy on przeleci i Ziemię ominie. Tak było.
[01:46:29] - Z kometą chodziło mi o tą wcześniejszą, czyli o tą guską 1908 rok. Bo tutaj to raczej kometa na pewno nie, bo komety są większe z reguły, więc to raczej odpada. Tutaj to mógł być jakiś meteor, ale asteroida się nazywała DA14 i naukowcy twierdzą, że nic nie miała wspólnego z meteorytami, które spadały w różnych stronach świata.
[01:46:57] - Oczywiście naukowcy mogą sobie różne rzeczy opowiadać, ale statystycznie stało się to w tym momencie, gdzie ta asteroida przelatywała niedaleko i trzeba to jakoś zwyczajnie statystycznie wiązać, że to jedno z drugim jest związane, bo to się nie zdarzyło wcześniej ani później.
[01:47:21] - Oczywiście. To po prostu naukowcy udają takich nieumiałków, żeby nie stwarzać paniki, żeby ludzie nie panikowali. Bo tak naprawdę, już pomijając to, czy mają tą broń do zniszczenia asteroidy, czy nie mają, ale sądzę, że nie mają, że tak naprawdę ludzie są bezbronni, bo nawet jeżeli uszkodzić taką asteroidę, rozbić na mniejsze kawałki, to wcale nie jest lepiej, bo wtedy uderzy w więcej miejsc, więc miejsc zniszczy.
[01:47:51] - Niekoniecznie, bo jeżeli wysoko to jest, to w tej atmosferze spali.
[01:47:57] - Zależy jak duży jest. Jak masz półkilometrową skałę, to zmniejszysz, ale za to możesz więcej miast zniszczyć. Tak tylko jedno miasto się zniszczy.
[01:48:05] - Kwestia jest taka, że wiesz, jak się na przykład promy kosmiczne jakimiś płytkami obkłada z nie wiadomo czego, żeby to żelazo się nie roztopiło. A zwykle promy są z żelaza, aluminium i dookoła mają jakieś obłożenie. I tak samo jest z tymi kamieniami. One są głównie z żelaza robione. Jeżeli takie żelazo na tyle się nagrzeje, że po prostu się utopi w tej atmosferze i się rozkłada na małe części. Jak się tak nagrzeje całość to się rozleci na małe kropelki i te kropelki się wytopią w chuj i spadną na ziemię.
[01:48:47] - Zależy jak duży jest. Jak jest za duży to niestety może być nieciekawie, bo nie zdąży się stopić i niestety uderzy wtedy.
[01:48:54] - To według mnie to nie jest takie. Jeżeli by rozwalić kamień na małe kawałeczki i puścić W wodę to dużo szybciej się rozpuszczą. Jedna bryłka cukru, wielki kawał cukru się rozpuści wolniej niż malutkie kawałeczki cukru na przykład.
[01:49:17] - Na szczęście się nic nie stało, więc faktycznie nie mieliśmy się czego bać. Ale w przyszłości na pewno coś może być.
[01:49:27] - Tak, oczywiście. I jeszcze chciałem jedno dość ważne powiedzieć. Słuchajcie moi drodzy kochani, najważniejsi, czego się możemy spodziewać po tym między innymi, co się stało nad Ruskimi i po każdej jednej komecie, czy po każdym jednym takim czymś, przybysiu z kosmosu, który się zbliża i wszedł w atmosferę na tyle blisko, żeby oddziaływać na atmosferę, która jest u nas, tutaj już blisko Ziemi. Możemy się spodziewać zarazy z kosmosu.
[01:50:09] - Zarazy?
[01:50:11] - Zwyczajnie chodzi mi o choroby, o czarną śmierć, która była nad Europą.
[01:50:18] - To jak? To musiały być wirusy jakieś. Nikt nie udowodnił, że wirusy. Nikt nie znalazł żadnego wirusa poza Ziemią. To jest odkrycie niemalże życia poza Ziemią.
[01:50:31] - Jakbyś trochę porozmawiał o wirusach, to ja też niedawno się dowiedziałem, że wirusy są niesamowite. Że tam naprawdę bakterie przede wszystkim. Może wirusy już może nie, ale chociaż o bakteriach głównie czytałem, że potrafią dosłownie w lawie przeżywać w niesamowicie wysokich temperaturach i niesamowicie bardzo niskich.
[01:50:56] - W lawie to może nie, ale w kosmosie na pewno.
[01:50:59] - Dosłownie w lawie. Są jakieś takie odmiany, że w tej lawie jakieś mają. To są jakieś niewiadomo jakie.
[01:51:08] - W pobliżu lawy to pewnie tak, ale w samej lawie to nie sądzę.
[01:51:13] - Skąd się tam wzięły w tej lawie? Nie wiem. Są jakieś takie ciekawe badania. Ciężko, już teraz nie będę szukał tych linków.
[01:51:22] - Tak, czytałem to. Ekstremofile się nazywają te bakterie.
[01:51:26] - Właśnie.
[01:51:27] - Czytałem w „Świecie Nauki” o tych sprawach, ale nikt nie znalazł jeszcze ani bakterii poza Ziemią. Przynajmniej oficjalnie nie znaleziono, więc to jest cały czas zagadka.
[01:51:41] - Kwestia jest taka, że coś sobie tam leci, nie wiadomo skąd to leci i załóżmy, że coś się jednak nie spali w tej atmosferze albo się spali i ta temperatura nie była za wysoka, albo się jednak do końca nie spali i spadnie. Nie wiadomo, co to przyniesie z niewiadomo skąd. Są takie teorie i ja teraz muszę włączyć ostatnią bajkę chyba sprzed półtora roku może od tej Kasjopei.
[01:52:13] - Ojej, to już może zostawmy na dziś. To są channelingi, tak? Na pewno kiedyś będzie o tym.
[01:52:19] - To już koniec mojej wypowiedzi, bo już za dużo gadam, ale tylko taki na koniec.
[01:52:24] - Wchodzimy w inne klimaty.
[01:52:25] - Taki smaczek, taką bajkę. Uważajmy to jako bajkę. Chodzi o to, że cała ta grupa z Laurą Jawczyk, która właśnie channelinguje doszukała się takich rzeczy, że bardzo możliwe, że zmiany na Ziemi, czy wielkie choroby, czy wielkie jakieś tam zagłady ludzkości, czy też dinozaurów i tak dalej były spowodowane przez komety. I kwestia jest taka, czy te komety, o których na przykład jest zapisane w księgach różnych kościelnych, że coś tam gdzieś przeleciało. I też Kościół na tym bazuje, że coś tam przewiduje, że będzie zaćmienie księżyca, że będzie kometa, że będzie coś, bo oni tam mają wiedzę starożytną, już nieważne skąd, mieli kiedyś ukrytą i szalenie ją chowali przed resztą ludzkości. Te komety, nie komety, różne rzeczy, które przelatywały, niosły za sobą różnych obcych, czyli tych ufologii, czyli te obce zarazy, przeróżne takie. Załóżmy nawet i te bakterie, które można też uznać za obcych, do których nasze immunologiczne układ nie są przyzwyczajone i się temu poddawały. Więc przeróżne takie śmierci, zagłady i tak dalej. Jako teorię trzeba traktować. Były przynoszone z kosmosu, które na przykład zabijają połowę Europy czy dinozaury, różne takie rzeczy.
I zwyczajnie chodzi o to, że dzisiaj kto wie, czy coś podobnego się nie stało z tą kometą Elenin, która ostatnio gdzieś przelatywała. Kometa, ale mają też warkocze, jakieś tam pozostałości po sobie. Niekoniecznie to musi uderzyć w Ziemię. Ziemia może przelecieć na przykład po tych pozostałościach, po komecie, przez ten plac, który ona tam zostawiła po sobie i powoli to może wsiąkać w atmosferę i dotrzeć do Ziemi. I kto wie, czy tak właśnie nie jest, że na przykład nie czeka Ziemię jakaś następna zaraza.
[01:55:02] - Nie ma dowodów na to. Ciekawa sprawa. To myślę na zupełnie inną audycję.
[01:55:08] - Dobra, jeszcze ostatnie powiem. Ostatnią rzecz, już bardzo krótko. Pytanie było.
[01:55:16] - Halo, Teflonie?
[01:55:20] - Jeszcze raz.
[01:55:21] - Jeszcze raz. Tak. Coś się zepsuło.
[01:55:24] - Pytanie było do tych Kasjopean. Jak przed tym ustrzec? Przede wszystkim dieta. Z tym że jeszcze raz powiem, że Kasjopeanie to jest bardzo stronnicze, bo chodzi o to, że odbiornikiem jest człowiek. Niby Kasjopeanie mówią, że jednak preferują dietę tłustą.
[01:55:48] - To są kosmici. Dodajmy, że to są kosmici, którzy channelinguują dla ludzi.
[01:55:53] - Kosmici, którzy właśnie mają takie, jak na przykład miał Święty Jan na Patmos, takie zwyczajne przekazy z nieba. To się nazywa dzisiaj channeling. Tak nie wiadomo, ale to są takie jakby przewidywania. Nie wiem, jak to nazwać inaczej. Dobra, już kończę. Żeby powiedzieć. Chodzi mi o to, że-
[01:56:18] - Dieta najważniejsza, żeby uchronić się, tak?
[01:56:20] - Nie. Chodzi mi o to, jak się przed tym ustrzec. I oni powiedzieli: papierosy.
[01:56:29] - Coś czuję, że te channelingi są sponsorowane przez Philipa Morrisa, wytwórcę papierosów.
[01:56:36] - Tutaj chodzi o to, że paląc papierosy w płucach robi się taka warstwa śluzu, która broni przed różnymi. Płuca się bronią między innymi przed tą nikotyną. I przez to, że one się bronią przed tymi papierosami, to i bronią się przed różnymi innymi rzeczami. I to jest przedziwna odpowiedź. Skąd by tylko do głowy przyszło komuś, że papierosy? Taka odpowiedź.
[01:57:09] - Ciekawe. Może. Nie wiem.
[01:57:11] - Radzę zgłębiać i szukać w internecie.
[01:57:15] - Dobrze. Dzięki ci za te informacje z channelingów.
[01:57:18] - Ja też dziękuję. Dobranoc.
[01:57:20] - Dzięki Teflonie. To były informacje kosmiczne od Teflona, od samych Kasjopean. Wyobraźcie sobie, czyli zarazki mogą przychodzić właśnie wraz z tymi kometami, asteroidami. Czyli nie tylko musimy uważać na energię, siłę wybuchu, ale na tych właśnie złowrogich obiektach mogą czaić się mikroby, do których nie jesteśmy przyzwyczajeni i które mogą nas po prostu zdziesiątkować. I dieta plus papierosy. Pamiętajcie. Tam jeszcze powiedział, że witaminę D3 też warto brać. Dobrze. To teraz tak jeszcze pod koniec podsumuję wszystko. Czyli zaczynamy tak: meteoryty.
Zaczęliśmy od meteorytów, czyli jest to jezioro Czeko. Może być właśnie kraterem katastrofy tunguskiej. Czyli może być ten meteoryt. Drugi. Brak krateru. Jak wszystkie ekipy potwierdzały, że jest brak krateru, nie ma śladu po obiekcie. Czyli obiekt mógł być małą kometą, bo energia była dosyć już duża. Czyli mała kometa jak najbardziej. Obiekt wybuchł przed zderzeniem i wyparował. Czy bardzo małe odłamki spadły i wyparowały.
Na przykład jeżeli była kometa z lodu i z brudnych różnych rzeczy, gazów, z lodu i gazu, to po prostu wyparowała. Nawet jak uderzyła o ziemię z niedużą już siłą, to odłamki wyparowały, zamieniły się w gaz, zamroziły się albo przeistoczyły się w wodę. Więc tak to wyglądało. Czyli kometa mogła być mała. Trzecia to asteroida. Asteroida jest określana jako duży meteoryt, także już dosyć sporych rozmiarów, więc raczej nie sądzę, bo to była jednak jeszcze za mała siła wybuchu, żeby to była asteroida, bo chyba tak naprawdę się asteroida od meteorytu różni tylko wielkością, jeśli dobrze kojarzę. Czwarta historia, czyli nasz czwarty scenariusz. Miniaturowa czarna dziura. Tutaj nie bądźmy tacy mądrzy, że to my. Niedawno ktoś to odkrył, jakiś naukowiec i zaproponował coś takiego.
To zostało zaproponowane już w 1973 roku przez młodych naukowców Jacksona i Ryana, dwóch naukowców z Uniwersytetu w Austin w Teksasie. Więc trudno powiedzieć, ale raczej wydaje mi się to dosyć nielogiczne, bo jakby ta czarna dziura przeszła gdzieś, wybuchła czy coś, to ona by wciągnęła albo całą Ziemię, albo by przeszła przez Ziemię, niszcząc dookoła mnóstwo rzeczy. Także trochę jest to nielogiczne, że tylko na Syberii wyrządziła szkody. Wybuchła i po kłopocie. Także raczej nie sądzę. Ale mówię, to byli naukowcy, pan Jackson i Ryan, to jednak mieli jakieś podstawy, żeby tak uważać, coś proponować i kto wie. Bryła antymaterii. To jest ciekawa sprawa. Według nauki możliwa. To znaczy, jeśli taka bryła by istniała, to taki skutek byłby.
Olbrzymia energia wybuchu i bardzo niebezpieczna taka bryła by była. 50-kilowy obiekt, czyli mający pół metra średnicy, a nawet mniej. Licząc z grubsza pół metra średnicy obiekt mógłby doprowadzić do zniszczenia całej Ziemi, wyparowania Ziemi. To jest tak wielka energia. Orientacyjnie oczywiście liczę. Liczę, czy tak mówię, ale to z takimi energiami dysponujemy, jeśli mamy taką antymaterię. Więc jeśli to była bryłka antymaterii, nieduża musiałaby być, żeby dokonać takiej katastrofy. Ledwo widoczna wręcz podejrzewam, a nawet może w ogóle niewidoczna. Tych na przykład milion cząstek takich leciałoby, czy ileś. Po prostu dokonałoby aż takich zniszczeń.
Więc jak najbardziej to jest możliwe, ale jest jeden minus, że nigdy nie zaobserwowano w kosmosie bryłek takich antymaterii czy skupisk antymaterii. Jedynie pojedyncze cząstki zaobserwowano. Pojedyncze cząstki, chyba też antyatom wodoru. Tego nie jestem pewien, ale na pewno pojedyncze cząstki antymaterii jedynie. Kolejna możliwość to jest wybuch metanu lub bomby wulkanicznej. O tym wspominałem. Niejaki pan Jason Phillips-Morgan z Cornell University zaproponował, że coś takiego jest możliwe, że wybuch wulkanu jako bomby, co powoduje powstanie olbrzymiej energii. I właśnie nie ma krateru. To do siebie też ma, że nie ma krateru, ale jednak potężne zniszczenia są. Pan Jason Phillips-Morgan jest geologiem, także obliczył to wszystko, że jest to możliwe.
Na kongresie geologicznym dodatkowo obliczenia i potwierdzenie tego, co mówił pan Jason Phillips-Morgan stwierdził Paoli Vannucci z Uniwersytetu we Florencji we Włoszech. Także więcej jest już zwolenników tej teorii superwulkanu czy bomby wulkanicznej, cokolwiek to znaczy. Związane to jest chyba z metanem, z jakimiś gazami, z jakimiś wybuchami. Dziwne rzeczy. Siódma sprawa to jest gigantyczny piorun kulisty. Jest to już chyba mocno absurdalna sprawa, bardzo rzadkie zjawisko, ale nawet obserwowane pioruny kuliste nie mają aż takiej energii. One raczej pobierają energię z zewnątrz, więc musiałoby jakieś inne zjawisko zasilić taki piorun, żeby on wybuchł. Jest to niespotykane, bo nawet wielkie, duże, metrowe i większe pioruny kuliste nie mają dużo energii. One mają dużo mniejszą energię niż zwykłe pioruny. A tu potrzeba by czegoś większego niż energia pioruna czy wielu piorunów.
To jest trochę niewyobrażalne. Nigdy czegoś takiego nie zaobserwowano i raczej to nie to. Ósma sprawa, katastrofa statku pozaziemskiego. Są nawet naukowcy. Jest pan doktor Jurij Łabwin. Swoje różne takie barwne teorie opowiada, że obcy wręcz poświęcili swoje życie, aby ratować Ziemię. Po prostu mieli katastrofę statku, znaczy awarię statku i doprowadzili do wybuchu statku, tak żeby nie dotarł do Ziemi, bo spowodowałby wielki wybuch właśnie antymaterii. Że ta antymateria by się połączyła z materią i mogło to spowodować wielkie konsekwencje, zniszczenie całej Ziemi, więc poświęcili siebie. Nie wiem, skąd w ogóle on twierdzi, że on wykopał ten statek w ogóle, resztki tego statku gdzieś tam. Zupełnie absurdalne rzeczy.
Nie wiem, trochę brak słów. Może to jest jakaś, można powiedzieć, odwrócenie uwagi od czegoś ważniejszego. Często się wypuszcza takich ludzi. Za pieniądze to robił albo żeby sławę uzyskać? Nie wiem. Taka sława to raczej dla naukowca to nie jest nic poszukiwanego, bym powiedział. Robienie z siebie jakiegoś oszołoma kompletnego to nie jest chyba dobra sprawa. Ale teoria jest ciekawa, że statek kosmiczny, tam antymateria była w tym statku i on po prostu wybuchł. Kolejna sprawa to jest promień laserowy wysłany przez kosmitów. To już brak słów.
W jakim celu wysyłali ten promień kosmiczny? Nie wiem. Wiadomo, statki UFO są faktem. Kosmici są faktem, ale kosmici się nie zachowują jak pijani ludzie ze względu na to, że mają wyższy poziom świadomości, wyższy poziom nawet powiedzmy, że jeżeli wychodzą w jakieś inne światy, starają się po sobie sprzątać czy nie zostawiać po sobie śmieci, działać po prostu w życiu sensownie. Natomiast to by kompletnie zaprzeczało robieniu jakichś eksperymentów. Strzelanie lasera, w jakim celu? I że promień lasera nie powoduje przecież takich zniszczeń. Prawdę mówiąc nie doczytałem tej teorii, tylko tytuł przeczytałem, że takie rzeczy są proponowane właśnie, że może być wysłany promień lasera przez UFO i to powoduje katastrofę właśnie tunguską. Absurdalna sprawa. Także odrzucamy.
Dziesiąty scenariusz to jest broń przechwytująca niewybuchy nuklearne. Pytanie, przez kogo zrobione i po co, i jakie wybuchy nuklearne? W 1908 roku nie było mowy o żadnej broni nuklearnej. Zgadza się, ale uważam, z logicznego punktu widzenia może mieć to miejsce ze względu na to, że są poszlaki, że cywilizacja jest dużo starsza niż cywilizacja ludzka, czy ogólnie cywilizacja ziemska jest dużo starsza, czy może i marsjańska razem to. Mogły być powiązane ze sobą planety, że być może miał ładunek nuklearny, że dużo bardziej była rozwinięta. Wystarczy podać Mahabharatę czy inne wedyjskie księgi, gdzie są opisane wojny bogów, którzy są śmiertelni, którzy dysponują palącymi broniami, wybuchającymi jak słońce. Przypomina to opisy ładunków nuklearnych i wojen jądrowych. Także jest to bardzo ciekawa sprawa, że być może to były opisy wcale nie kosmitów, a cywilizacji. I niekoniecznie pozaziemskich, a jak najbardziej ziemsko-marsjańskich. Kto wie, jaka jest tym prawda?
Być może były prymitywne ludy, tak jak dzisiaj odnajdujemy w Amazonii ludy, które nigdy nie widziały białego człowieka, w ogóle nigdy nie widziały cywilizacji, tej, którą my mamy. Do dzisiaj się to zdarza. Ostatni raz 10 lat temu czy kilkanaście lat temu to się zdarzyło. Naprawdę, już w XXI wieku takie rzeczy się zdarzają, że się odkrywa nowe, niespotkane wcześniej plemiona. Jeszcze są takie miejsca na Ziemi. Coraz mniej ich jest oczywiście, ale to się zdarza i w tym sensie ma to sens. Jeżeli byłaby stworzona broń przeciwdziałająca tym wybuchem jądrowym, to mogłoby mieć na przykład taki efekt, że na 20 kilometrach ona jest niszczona. Oczywiście jest to bardzo mało prawdopodobne. Poza tym musiałby być dalej spisek rozwinięty, że w tej chwili na orbicie powinny te pozostałości być, a one nie są obserwowane. Przynajmniej oficjalnie nikt o nich nie mówi, więc dalej mogły być utajniane zupełnie, jeśli ta teoria byłaby prawdziwa.
Dlatego czyni tą teorię mało prawdopodobną. Ale ciekawa, bardzo ciekawa, bo jest logiczna, ale nie ma dowodów na to jakichkolwiek. Na UFO mamy dowody. Są odciśnięcia na przykład w ziemi, są relacje świadków, zdjęcia, wideo nawet, są dokumenty wojskowe i tak dalej. Obserwacje radarowe. Mnóstwo tego wszystkiego jest. Natomiast tutaj, w tej broni nawet Ziemian czy obcych, trudno powiedzieć, ale tej przeciwko atomowej, która się objawiła w 1908 roku, nie ma. Dlatego na razie też nie można jej traktować poważnie. Zabawy Nikoli Tesli z elektrycznością. Jest to dosyć prawdopodobne w tym sensie, że Tesla, ja na przykład wierzę w to, że potrafił przesyłać prąd bez kabli na duże odległości z małymi stratami.
Wierzę w to, bo to był człowiek wyprzedzający, myślę, że spokojnie setki lat w swoich ideach i wyobraźni. To był taki Leonardo da Vinci, który potrafił przewidywać, projektować rzeczy, których nigdy wcześniej nigdzie nie widział i rozwiązywać te problemy bardzo szybko. Gdzie tysiące ludzi głowiły się nad tym i nie potrafiły czegoś rozwiązać. On siadał i rozwiązywał to. I wierzę w to, że on to zrobił. Ale kwestią jest to, czy można z tej broni w taki prosty sposób zrobić tysiące kilometrów w innym miejscu wybuch na poziomie bardzo potężnego ładunku jądrowego. I czy to Tesla potrafił? Tu raczej wątpię w to i nie sądzę, aby to było możliwe. Czyli przesyłanie energii na odległość tak, ale zrobienie z tego ładunku i jeszcze zrobienie... Nie chce mi się wierzyć, że ryzykowałby Tesla tego typu eksperymenty z życiem ludzkim, bo przecież musiał sobie zdawać sprawę, że mógł kogoś zabić.
Także nie chce mi się wierzyć, że naukowiec o takiej reputacji i takiej empatii jednak, że coś takiego by zrobił, tak nieodpowiedzialnego. Raczej nie jestem zwolennikiem tego. I tu jeszcze 12. teorię otrzymałem od Rewolucjonisty, że to mógł być efekt podziemnego przeskoku wzdłuż żelaza na skutek przebiegunowania, że taki efekt mógłby spowodować rozgrzanie się terenu bez żadnych kraterów. I że zwróćmy uwagę, że właśnie na tym terenie obecnie jest magnetyczny biegun północny, a w 1900 roku nie był. Nie wiem tego, ale jeżeli to jest prawda, to jest dosyć ciekawa sprawa. Dobrze, to chyba na dzisiaj już tyle. Także wybaczcie, że może nie była audycja super przygotowana, ale niestety miałem kłopoty ze sprzętem. Także dziękuję jeszcze raz bardzo wam wszystkim sponsorom. W tej chwili postaram się, będą duże zmiany.
Jeżeli chcecie wpłacać, będzie teraz opcja wybrania na jaki cel, bo jeszcze zbieram na komputer do końca, bo jeszcze chciałbym jedną kartę dźwiękową kupić lepszą trochę. Ale to już i tak będę kończył z komputerem, bo ze swoich i tak dołożyłem, więc jest okej. Jest, pracuje. W tej chwili zbieram niestety na mikser, ale jakoś się myślę, że obędę bez miksera. Na serwer zbieram, bo muszę się przenosić. Niedużo czasu zostało do przeniesienia całego serwisu Teorii Chaosu. Jeżeli nie uda się, to będę musiał z własnych pieniędzy wysupłać, więc może to trochę potrwać. Mam nadzieję, że nie zniknie z sieci od razu Teoria Chaosu. Także proszę was o różne wpłaty. Dziękuję wam bardzo.
Postaram się coraz lepiej rzeczy robić. Sponsorzy będą mieli jakieś ekstra gadżety. Pod koniec lutego poinformuję, co to będzie dokładnie i myślę, że też roześlę, bo przygotowuję się z różnymi sprawami do rozsyłania. Zachęcam, to będą ekskluzywne rzeczy, nie będzie można ich kupić, więc polecam bardzo gorąco. To dzisiejszy temat katastrofy tunguskiej zakończyliśmy. Na pewno będą wychodziły jakieś ciekawe, nowe rzeczy, które być może w przyszłości nas zaskoczą. Kto wie, może wyprawy jakieś nowe coś znajdą. Może faktycznie znajdą to UFO, które pan Juri Łapwin znalazł, ale nie pokazał. To jest właśnie najczęstsza sprawa. Kończę jak zwykle świetnym utworem Maxa Wavesa.
Dzięki, że byliście do końca audycji. Myślę, że jak mówią wszyscy, którzy się znają w temacie astronomii, kosmonautyki i tak dalej, że nie jest kwestią czy powtórzą się wydarzenia z Tunguski, ale kiedy. I warto było się na to przygotować. Nie używać tych pieniędzy na jakieś wojny, na bzdurne rzeczy, ale właśnie, żeby się przygotować, bo drugiej szansy nie będziemy mieli. Trzymajcie się. Do zobaczenia. Cześć.