[00:02] - Czat Infry. Prezentujemy zapis czatu głosowego, który odbył się w dniu 10 lutego 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie spikeria.pl. Tematem czatu była osoba Emanuela Swedenborga. Gościem był Piotr Cielebiaś, współtwórca portalu Infra. Z zapisu czatu usunięto momenty ciszy oraz wypowiedzi nijak mające się do tematu przewodniego.
[00:29] - Witam wszystkich. Tematem dzisiejszego czatu jest postać Emanuela Swedenborga. Dlaczego ja tu mówię jako gość w tej sprawie? Otóż jakiś czas temu poświęciłem temu panu pewną pracę naukową. Ona nosi tytuł „Swedenborg. Mistyk czy okultysta?” Także musiałem się zagłębić dość mocno w jego twórczość, w jego życie i odpowiedzieć sobie na kilka bardzo poważnych pytań na jego temat. Także jeżeli ktoś chciałby się czegoś dowiedzieć, to bardzo czekam na pytania.
[01:04] - To ja może w takim razie zadam pytanie pierwsze, takie ogólnikowe: kim tak właściwie był Emanuel Swedenborg? I to, co mnie interesuje bardzo, czy miał w swoim życiu jakieś akcenty polskie, że tak powiem?
[01:20] - Kim był Emanuel Swedenborg? Otóż wiele osób, które zetknęły się z ezoteryką, na pewno gdzieś słyszały opowieści o nim. Jednakże w większości tych pism, tekstów jest on przedstawiany w sposób bardzo, bym powiedział, niepoprawny. Dlatego że przedstawia się go jako świętego, jako mistyka. Owszem, on był człowiekiem bardzo religijnym, natomiast trzeba pamiętać o tym, że to był zwykły człowiek, jakby nie było, i raczej nie żył w zgodzie z dziesięcioma przykazaniami. Ale jeżeli chodzi o to, kim był, to moglibyśmy mówić bardzo długo. Dlatego że po pierwsze był wynalazcą, po drugie był uczonym. Trudno powiedzieć nawet, jaką miał specjalność, bo miał ich bardzo dużo. Od choćby medycyny, od anatomii, po astronomię, po matematykę i tak dalej, po mechanikę. Ale przede wszystkim był od swoich dojrzałych lat urzędnikiem państwowym.
Był asesorem w Radzie Górnictwa, był także parlamentarzystą, był pisarzem. Był kimś w rodzaju doradcy królewskiego. Był współpracownikiem wielu ówczesnych szwedzkich uczonych. Także był to taki człowiek orkiestra i szczerze mówiąc, większość czasu swojego poświęcał na pisanie. Pisał bardzo dużo. Początkowo były to książki naukowe, później mistyczno-religijne, ale żeby w pełni zrozumieć jego postać, trzeba się odnieść do kilku faktów z jego życia. I mam nadzieję, że to uczynimy.
[02:54] - No właśnie, Piotrze, chciałem zapytać ciebie, bo wiem, że z racji swojej pasji i też wykształcenia szczególnie interesują cię osoby niezwykłe. Ale co w Swedenborgu ciebie zainteresowało? Co zwróciło szczególną twoją uwagę? Wiem, że pojawiają się różne wątki związane na przykład z tym, że on odczytywał jakieś ukryte znaczenia Pisma Świętego.
[03:20] - Jeżeli chodzi o niezwykłości w życiu Swedenborga, to jest to bardzo rozległy temat, dlatego że on miewał zarówno doznania natury paranormalnej, ale również doświadczał, trudno mi nawet powiedzieć, co to było. Były to jakieś przebłyski nietypowej wiedzy uzyskiwanej w sposób, który można określić mianem paranormalnego. Ale za chwilę może postaram się ujednolicić to wszystko w krótkim wykładzie na temat tego, kim ten Swedenborg w ogóle był. Natomiast jeżeli chodzi o te polskie wątki, pamiętajmy, że był to człowiek, który żył w epoce oświecenia, w okresie, kiedy Szwecja jako tako była mocarstwem, właściwie utraciła na chwilę ten status mocarstwowości. Jeżeli chodzi o polskie wątki, było ich mało. Szwecja z racji sąsiedztwa zamorskiego z Polską musiała ujmować ją w swoich planach strategicznych. I wiem, że Swedenborg napisał kilka dzieł na temat polityki wewnętrznej Polski, którą potępiał, bo oczywiście panował wtedy w kraju jeden wielki nieład, który doprowadził do rozbiorów. Ale jeżeli chodzi o inne wątki, to w pismach Swedenborga znaleźć można na przykład w jego wizjach, o których zaraz opowiem, pewne odniesienia do Polski, ale są to raczej takie same wzmianki. Także nie ma tego wiele.
[04:56] - Piotrze, a co z tą wizją płciowego anioła? Bo to jest coś, co się tam przewija dosyć mocno. O co w zasadzie chodzi w tym?
[05:07] - Więc o co w ogóle chodzi? Tenże Swedenborg, będąc uczonym, będąc synem biskupa, jak to w owych czasach było, jako człowiek z wyższych sfer, acz jeszcze nie szlachty, szukał zajęcia jako młody człowiek. Zbliżył się do pewnego uczonego, Pollhema. Z nim opracowywał pierwsze wynalazki. Swedenborg miał bardzo oryginalne pomysły. Na przykład w jego rysunkach pojawiają się wzmianki o łodzi podwodnej, o pistoletach powietrzno-maszynowych. A pamiętajmy, że to był XVIII wiek. I o wielu innych rzeczach. O łodzi podwodnej na przykład. Oczywiście on tego nie zbudował.
W późniejszym okresie Emanuel Swedenborg został asesorem przy Radzie Górnictwa. Wiele podróżował. Szwecja w tym czasie rozwijała swoje górnictwo. Uczyniło to ten kraj właściwie potęgą.Swedenborg zwiedzał kopalnie w Europie Zachodniej, wprowadzał tam rozwiązania w Szwecji. To właściwie było jego życie. Po kilku latach stało się coś ciekawego. Mianowicie ta działalność parlamentarna, naukowa troszkę go zaczęła nużyć. Całe życie Swedenborg był osobą religijną. Jak już powiedziałem, był synem biskupa. Mówi się, że w dzieciństwie miewał jakieś przebłyski zdolności paranormalnych, aczkolwiek nie jest to udokumentowane.
On tylko wspominał czasem o tym, że jako dziecko miał... Właściwie on tego nie pamiętał. On tylko pisał, że jego ojciec czasem wspominał, że mały Swedenborg ujawniał informacje, których nie mógł znać i które mogły mu powiedzieć tylko aniołowie. Ale w tym późniejszym okresie nic się nie działo. Do 40. roku życia był to zwyczajny człowiek, poszukujący swojej drogi duchowej, ale nie było w tym nic tajemniczego. Nic się większego z nim nie działo aż mniej więcej do roku 1740. Wtedy zaczęły się pierwsze wizje. On miewał te wizje, natomiast nie traktował tych wizji w sposób szczególny, dlatego, że uważał je za sny. W roku 1743 zaczął prowadzić dziennik snów, tak zwany „Drömboken”.
Spisywał tam wszystkie swoje wizje. W jednej z tych wizji napisał nawet, że widział tam gdzieś króla Polski. Natomiast kiedy się przyjrzymy temu dziełu, wygląda po prostu jak zwykły dziennik, tylko że zapisany snami. Nie jest to dzieło porywające. Jest można powiedzieć mało ciekawe, natomiast wynika z niego jedna rzecz i tenże dziennik snów według niektórych jest takim psychodelicznym dziełem. W rzeczywistości jest to właściwie nawet nieciekawe, ale ujawnia pewien zaskakujący szczegół. Otóż po pierwsze Swedenborg wszedł w kontakt z masonerią i z różnymi dziwnymi stowarzyszeniami. Ale te sny u niego zaczęły się robić coraz bardziej symboliczne i niepokojące. Kiedy czytamy ten dziennik snów, mamy wrażenie, że jest to takie troszkę nieskładne, że jest nieczytelne. I rzeczywiście nie znajdzie się tam jakichś wielkich wizji, przerażających czy bardzo poruszających.
Na pewno to było poruszające dla Swedenborga, natomiast dla osoby z zewnątrz nie. Co dalej? Otóż po tym okresie pamiętajmy, że Swedenborg cały czas podróżował. Następuje w jego życiu pewien przewrót, bo on już jest człowiekiem dojrzałym, ma te swoje 50 lat i w pewnym okresie zastanawia się, co ze sobą dalej zrobić. I wtedy zaczyna się najdziwniejsza rzecz w jego życiu. O co chodzi? Doznaje wizji bardzo dziwnej. On był człowiekiem, jak już powiedziałem, religijnym, ale ta wizja bardzo go poruszyła. Otóż siedząc pewnego dnia w gospodzie w Londynie, Swedenborg twierdzi, że nagle ogarnęła go wielka ciemność. Upadł, po czym zobaczył, że w kącie stoi człowiek ubrany na purpurowo, który coś do niego krzyknął.
Natomiast Swedenborg się przeraził i ta wizja się skończyła. Dopiero potem w jego londyńskim mieszkaniu miała swój dalszy ciąg. On uznał, że była to wizja Boga. Natomiast ta istota, jak twierdził, ona mu się rzeczywiście przedstawiła jako Bóg. Natomiast ona była ubrana na purpurowo. Niewiele z tego można wyciągnąć, ale od tego czasu, czyli od roku 1745 w życiu Swedenborga zaczął się tak zwany okres mistyczny. I byłoby to niezbyt ciekawe, bo on początkowo się charakteryzował jakimiś pracami związanymi z interpretacją Pisma Świętego. Natomiast gdzieś około roku 1750 zaczyna się już robić bardzo ciekawie. A o co chodzi? Swedenborg twierdzi i potwierdzają to też materiały źródłowe, że jest w stanie wprowadzać się w jakieś dziwne stany.
Podczas tych stanów, jak mówi, podczas stanów, które przypominają dzisiejsze relacje o OBE, czyli doświadczeniach pozacielesnych, może wypuszczać się poza ciało, a co więcej poza ciało, a nawet odwiedzać zaświaty oraz inne planety. I to jest chyba coś, na czym się skupimy dziś, bo on twierdził, że mógł kontaktować się z aniołami, mógł kontaktować się z duchami. Opisał to, jak wyglądają zaświaty, jaki panuje tam porządek. Mówił też wiele o innych planetach, o tym, jak wygląda na nich życie. Dlatego jeżeli ktoś ma jakieś pytanie odnośnie tego, to proszę. Czy ciągle szukam, że tak powiem, ukryte znaczenie Biblii. Co o tym pisał albo mówił? Czy są jakieś informacje właśnie związane z tym, że czy Biblia jest ukrytym przekazem dla ludzkości? Tak. Swedenborg uznawał, że właściwie ta wizja w tej karczmie, ta istota, którą wziął za Boga, powiedziała mu, że powinien odnaleźć ukryte znaczenie w Piśmie Świętym.
Pamiętajmy, że w okresie oświecenia wiele osób poszukiwało tego ukrytego w Biblii znaczenia. Między innymi Newton. Pamiętamy, że Newton szukał tam na przykład daty końca świata i znalazł ją i twierdził, że będzie to w roku 2060. Ale Swedenborg robił to troszkę inaczej. On, mówiąc wprost, reinterpretował wersety z Biblii. To była ogromna praca, dlatego że on do każdego wersetu, do każdego zdania dodawał swój własny komentarz. To jest strasznie zawiłe. Natomiast zainspirowało to wiele osób. My na przykład pamiętamy ciągle o kodzie Biblii Drosnina. Troszkę taka pierdołowata sprawa z tym kodem Biblii Drosnina, ale nikt nie pamięta, że on oparł się w zasadzie o pracę takiego matematyka Elihu Ripsa, który też dopatrywał się tam, tylko że w ramach matematyki ukrytego w Biblii może nie tyle kodu, co takiej siatki.Swego rodzaju kodu.
Ale pamiętajmy, że i Drosnin, i Rips, i Swedenborg, i Newton tego kodu w Biblii szukali na różne sposoby. Natomiast dla Swedenborga było to raczej zadanie życia, które mu poświęcił chyba swoje największe dzieło Arcana Coelestia, czyli Niebiańskie tajemnice. Gdzie pisał wiele o aniołach, o swoich wędrówkach po zaświatach i tak dalej.
[13:09] - Śniegowa napisała ciekawe pytanie: czy to, co Swedenborg mówił o zaświatach, pokrywa się w jakiś sposób z tybetańską Księgą śmierci?
[13:19] - Tybetańska Księga śmierci to, jak wielu wie, może nie wie, dzieło z VIII wieku, w którym opisany jest wśród bardzo wielu odnośników do buddyzmu i do wielu buddyjskich symboli, opisana jest droga, którą dusza musi pokonać przez zaświaty, przez tak zwane stany bardo. Czy te zaświaty Swedenborga są takie same? I tak, i nie, dlatego że tematycznie on się porusza w tym samym zakresie. Natomiast są pewne elementy, które się zgadzają w tych opisach, dlatego że tybetańska Księga śmierci mówi, że w którymś stanie bardo po śmierci dusza sobie wędruje i może widzieć swoich krewnych w zaświatach, może z nimi rozmawiać, że posiada postać taką jak w życiu. To samo mówi w zasadzie Swedenborg, że on z kolei zamiast stanów bardo wylicza kolejne stadia pobytów w zaświatach. Nawet twierdzi w dziele o niebie i piekle, że dusza w zaświatach nie ma określonego czasu pobytu, natomiast może tam przebywać ile chce. Natomiast ma to określony limit do 30 lat ziemskich. Jeżeli chodzi o zaświaty, to Swedenborg twierdził, że zaświaty to nie jest niebo i piekło. Zaświaty to jest po prostu świat duchów. To jest przedsionek do pełniejszego życia po śmierci.
Tyle że te zaświaty, o których mówi Swedenborg w swoich dziełach, bardzo przypominają to, o czym mówią ludzie, którzy doświadczyli wizji podczas śmierci klinicznej. I to również może być bardzo ciekawe, dlatego że Swedenborg twierdzi, że po wprowadzeniu się w ten stan, inny stan świadomości, na przykład leżąc, odpoczywając, on zamykał oczy, potem słyszał jakieś dziwne dźwięki i tak jakby znajdował się tam, coś go tam wyrzucało. I kiedy tam był, twierdził, że mógł sobie to wszystko z góry obejrzeć. Twierdził, że te zaświaty przypominają dolinę między skałami pełną kwiatów, wielką łąkę, po której te dusze sobie wędrują. Wielu osobom wizje NDE kojarzą się z tunelami, którymi dusza przedostaje się na drugą stronę. Swedenborg też o tym mówił. Tylko że on sam nie przechodził przez te tunele, ale widział je dlatego, że on pisał, że kiedy w świecie duchów jakiś duch jest szykowany do przejścia na wyższy lub niższy poziom, czyli albo do nieba, albo do piekła, to widzi tenże tunel, do którego potem w jakiś sposób zmierza.
[15:59] - Tutaj jest pytanie od Englisa: a może coś na temat życia na innych planetach? Jak według niego ono wyglądało? A przy okazji ja bym chciał od siebie zadać też pytanie ponownie, Piotrze, co w końcu z tą postacią płciowego anioła? Bo to chyba wywoływało jak najwięcej kontrowersji związanych ze Swedenborgiem.
[16:22] - Tutaj odniosę się do tego, co napisał nie Englos, tylko Ridik. Jeżeli chcesz wiedzieć, skąd Swedenborg to wziął, to sięgnij do jego pism. Ja nie lubię bardzo domorosłych znawców okultyzmu czarujących sobie gdzieś po lasach i opierających się o Harry'ego Pottera i Egzorcystę. Ale przechodząc do odpowiedzi na pytanie Englisa, które jest bardzo ciekawe i można mu poświęcić bardzo dużo miejsca. To może inaczej. Zacznijmy od tego, co zapytał Rysiek. Pisma Swedenborga wzbudzają bardzo duże kontrowersje. Początkowo w ogóle ich nie zauważano. Dopiero potem, kiedy on stał się znanym uczonym, bo tak się stało, że on był znany na skalę ogólnoeuropejską. Ludzie zaczęli kojarzyć ten dziwny człowiek, który wydaje pisma o Biblii i aniołach, to jest ten, który napisał Zasady rzeczy naturalnych i inne bardzo przełomowe jak na ten okres dzieła.
Że to jest asesor w Radzie Górnictwa w Szwecji, że to jest członek Szwedzkiej Akademii Nauk Emanuel Swedenborg. On już miał wtedy 60 kilka lat i się nie zapierał, że rzeczywiście to on. Przestał się przejmować tym wszystkim. Zawsze go nie spotykały żadne nieprzyjemności do końcowego etapu jego życia. Natomiast problem sprawiała interpretacja wielu rzeczy. Za chwilę przejdę do odniesień nawet parę astronautycznych w jego pismach. Natomiast jeżeli chodzi o to, co pytał Rysiek, płciowy anioł. Swedenborg twierdził, że po tym, jak dusza trafia do świata duchów, sobie tam bytuje przez ileś lat, przygotowuje się do odrodzenia. Według niego można się odrodzić lepiej lub gorzej. Gorzej, czyli w piekle, lepiej, czyli w niebie.
Dusza, która wchodziła w wyższe stadium, stawała się aniołem. W takim cudzysłowie oczywiście. Nie był to anioł taki, jak sobie wyobrażają ludzie w ikonografii chrześcijańskiej. Stworzenie ze skrzydłami. Był to anioł, a de facto Swedenborg pisał, że to było nowe wcielenie duszy. Tylko że to było wcielenie całkowicie płciowe, dlatego że w świecie tym wyższym niż zaświaty, według Swedenborga można było mieć formę materialną. To znaczy nie było się człowiekiem, ale było się czymś, co nazywa się umownie aniołem.Prawda? Ale tam się toczyło zupełnie normalny z punktu widzenia życie, czyli bez wygórowań. Nie był to na pewno taki anielski złoty jak sobie wyobrażał ówczesny Kościół. Tak to określę.
I to bardzo ludzi bulwersowało. Dlatego, że trzeba tutaj zauważyć, że to, co mówił Swedenborg o duchach, o tym, co się dzieje z człowiekiem po śmierci, ukształtowało w jakiś sposób spirytystyczne podejście do rzeczy. Bo tam też w spirytyzmie istnieje gradacja bytów duchów, istnieją zaświaty, istnieje pojęcie tych duchów wyższych. Natomiast Swedenborg twierdził, że po tym, jak człowiek umiera, jego dusza przechodzi do pierwszego stadium, do świata duchów, a potem wybiera jakieś dwie drogi. Jeżeli wybierze... Można ten jego senik gdzieś znaleźć? Tutaj widzę pytanie. Tak, można. Prawdopodobnie jest przetłumaczony na polski, ale go będzie trudno znaleźć i trudno kupić chyba. Natomiast na Google Books można znaleźć.
To się nazywa Dream Book, czyli angielskie tłumaczenie tego dzieła. Może przejdźmy do tych innych światów, bo przecież o tym Swedenborg mówił. Jak to jest na innych planetach według niego? Co mówił o innych światach? I to jest bardzo ciekawe, bo to jest XVIII wiek, a już pojawiają się bardzo ciekawe wnioski Swedenborga, dlatego że on twierdzi po pierwsze, można to podzielić na dwie części. Pierwsza część, czyli to, co mówi o jako takiej astronomii, czyli o tym, jak się formują planety. Ale to zostawmy. To, co mówi o życiu w Układzie Słonecznym, naszym Układzie Słonecznym, to też nie ma wielkiej wartości w świetle dzisiejszej wiedzy. Oraz trzecia część to, co mówi o planetach pozasłonecznych. I uwaga on już w tym czasie wie, że może istnieć coś takiego jak planety pozasłoneczne.
A żeby tego było mało, on opisuje to, jak wyglądały i jak wyglądali jego mieszkańcy. Szczegóły podał w dziele „Ziemie w Układzie Słonecznym” z bodajże 1758 roku. I tam pisze u Swedenborg, że właściwie to wyraża pogląd wielu ówczesnych uczonych, iż wszystkie planety w Układzie Słonecznym są zamieszkałe, że posiadają swoich mieszkańców. Według niego Merkury, Wenus, Księżyc, Mars, Jowisz i Saturn posiadają na swojej powierzchni jakieś tam formy istnienia. Neptun nie, bo Neptun nie był znany. On tylko mówił o planetach, które wówczas były znane. Odnoszę się do tego, co pisze Szukajek. Ale powróćmy do sedna. On twierdził, że podczas tych swoich podróży po świecie, po zaświatach. I tu jeszcze jedna ciekawa rzecz, bo on twierdził, że zaświaty jako takie, czyli ten świat duchów, on nie tylko przyjmuje byty z Ziemi, on przyjmuje byty z zewsząd, z całego kosmosu.
Swedenborg był bardzo postępowy w tym zakresie. Twierdził, że przechadzając się po tym świecie duchów, napotykał czasem duchy istot, które pochodziły z innych planet i czasami konwersował sobie z nimi. Dodajmy jeszcze jedną rzecz, zanim przejdę do opisu. Swedenborg, popadając w swoje stany, że tak powiem, zmienionej świadomości, mógł w nich pozostawać bardzo długo. Niektórzy świadkowie twierdzili, że kiedy on popadał w trans, to albo kładł się i tak jakby spał, albo chodził i w tym transie mówił. Znaczy prowadził tę konwersację, tylko nikt nie słyszał tej rozmowy oprócz nich. Nie, to nie był trans narkotyczny, dlatego że nie używał środków psychoaktywnych. Nigdy tego nie zauważono. Być może on opanował to, o czym mówią dzisiejsi praktykanci zjawiska OOBE, czyli eksterioryzował swoją świadomość na życzenie, ale o tym może za chwilę. Wróćmy do tego, co mówił o innych światach.
Dlatego twierdził, że wszystkie planety znane wówczas posiadały swoich mieszkańców. I na przykład z tego, co pamiętam, ciekawie opisywał mieszkańców Marsa. Także Swedenborg był właściwie jedną z osób, które przyczyniły się do powstania w umyśle współczesnych Europejczyków tego pojęcia Marsjanie. Musimy pamiętać, że do lat 60. do czasu tych pionierskich misji kosmicznych wiele osób uważało, że ci Marsjanie rzeczywiście istnieją. I za chwilę przejdziemy do tego opisu. Jeżeli ktoś ma inne pytania, to poczekamy.
[23:22] - No witam, to może ja coś w tym temacie powiem. Otóż to, że na Ziemi istnieje życie w postaci takiej jak my się tu widzimy, nie znaczy, że na Marsie nie ma życia. Tam może być właśnie życie w postaci duchowej. Takie jakieś tam były opisy gdzieś, że jakiś chłopak gdzieś tam w Rosji czy w Związku Radzieckim to jeszcze było. Przypominał, opowiadał o swoim życiu na Marsie. To, że tam nie ma fizycznych postaci w naszym znaczeniu, nie znaczy, że tam w ogóle nikogo nie ma.
[23:59] - Tak, musimy pamiętać też, że to przekonanie, że na sąsiednich planetach istnieją inne formy życia. Ono rzeczywiście pokutowało bardzo długo w świadomości Europejczyków, dlategoTak długo obawiano się Marsa. Właściwie szkoda, że tak mało się mówi o tym, jak kształtowało się pojęcie istot pozaziemskich. Ono nie zaczęło się w latach 60. Istnieje od bardzo dawna. Ale powróćmy do Swedena. Otóż Swedenborg twierdził, że na Marsie widział istoty, które przypominały ludzi. Wszystkie istoty, które widział, przypominały ludzi. I te z Marsa też przypominały ludzi. Tylko że to był chyba jeden z jego ciekawszych opisów.
Twierdził, że były to istoty bodajże o żółtym kolorze skóry i o dwukolorowej twarzy: pół żółtej, pół czarnej. To było ciekawe, bo zawarł bardzo dużo interesujących szczegółów na przykład na temat życia tych istot. Twierdził, że posiadały możliwość tworzenia ognia w płynie, który dawał im światło w nocy. Wiemy, że to, co mówił na temat mieszkańców innych planet w Układzie Słonecznym, nie ma dzisiaj żadnej wartości naukowej, ale bardzo przyczyniło się do kształtowania pojęcia istot pozaziemskich w świadomości Europejczyków i Amerykanów. Właściwie wszystkich przedstawicieli kultury zachodniej. Co jeszcze? Przesiąknęło to także do tradycji spirytystycznej, bo pamiętamy, że w „Księdze duchów” Kardec pisze, że inne planety również mogą mieć mieszkańców, tylko że w formie niewidzialnej. Te istoty tam mieszkają, mimo że my ich nie widzimy. O tym, jak mówiłem, wspomina „Księga duchów”, czyli coś właściwie trochę podobnego do dzieł Swedenborga. Ale przejdźmy do tego, co miał on do powiedzenia o planetach pozasłonecznych.
Pamiętajmy, że planety pozasłoneczne to jest coś właściwie nowego. To nie jest żadna rzecz, która potrzebuje wielkiego umysłu do tego, żeby sobie zwizualizować. Natomiast pierwsze wzmianki o planetach pozasłonecznych pojawiły się dopiero w XIX wieku. Dopiero pod koniec wieku XX zaczęto te planety pozasłoneczne lokalizować. Swedenborg twierdził, że podczas swoich wizji mógł udawać się poza obręb Układu Słonecznego i tam napotykał na tych planetach inne istoty. Dawał ich szeroki opis. Czasami to były rzeczy bardzo ciekawe. Właściwie podał ich tylko pięć. Ale każdy był inny i każdy charakteryzował się czym innym. Do tego może zaraz przejdziemy, ale czekam jeszcze na inne pytania.
Libik: w dziele „Ziemie w Układzie Słonecznym” Swedenborg twierdził, że Księżyc owszem, ma mieszkańców w formie małych ludków, które przypominają karły. Natomiast podawał to niejasno, bo twierdził, że te istoty niby są, a niby ich nie ma, czyli że są istotami duchowymi. Wiknik: czy duchy według Swedenborga charakteryzowały się podziałem na płeć? Tak. Dlatego, że jak już mówiłem, twierdził, że w świecie duchów człowiek de facto zachowuje swoją formę za życia. Dopiero potem się troszkę transformuje i staje się aniołem. A anioł to już, mimo że on cały czas mówi o tej jego filozofii, to już taki wyższy byt. Daniel pisze, że Swedenborg to taka współczesna mitologia życia pozaziemskiego. Czy można tak to interpretować? De facto tak, dlatego, że jak już powiedziałem kilka razy, być może przyczynił się w bardzo znaczny sposób do tego, jak ludzie postrzegają dzisiaj istoty pozaziemskie.
Bo wcześniej o tym pisano rzadko. Wspominał o tym tylko Giordano Bruno i kilku myślicieli. Ale tak naprawdę był to temat, który dopiero zaczął zajmować umysły ludzi w wieku XX. Tutaj pojawiło się jeszcze pytanie o jego zdolności paranormalne. To za chwilkę.
[28:16] - Witam wszystkie. Może dużo nie znam o niego, ale ja mam do pana pytanie. Skoro taki znakomity wizjoner tak jak on. Jego pierwsze zgromadzenie w Middle Temple w New Card. Na pewno byli obecni w tym zgromadzeniu ludzie, którzy też byli znani, powiedz mi, mniej więcej na ten sam poziom. Ja podam przykład William Blake, który był poetą i malarzem i bardzo szybko przystąpił do jego zgromadzenia, do zgromadzenia Swedenborga. Czemu szybko wystąpił z tego zgromadzenia? Bo przecież miał na niego bardzo duży wpływ. Czemu tak szybko wystąpił z tego zgromadzenia? Co przyczyniło się do tego?
Bo dużo nie znam na tego tematu, ale to mniej więcej.
[28:59] - Trzeba pamiętać, że Swedenborg za życia nie założył żadnego zgromadzenia. Oczywiście do dzisiaj istnieją kościoły swedenborgiańskie, oparte o jego myśl. Natomiast on nigdy się nawet nie starał o to, żeby założyć jakieś ugrupowanie. Ale mimo wszystko miał taki duży wpływ na rozwój myśli, że już kilka lat po jego śmierci zaczęły się pojawiać stowarzyszenia swedenborgiańskie, które podzieliły się potem na wiele odłamów. Ale trzeba pamiętać, że stowarzyszenia swedenborgiańskie to jest zupełnie inny temat. Wiem, że Blake, Balzac, nawet Miłosz czerpali ze Swedenborga i trzeba zrozumieć, że on miał ogromny wpływ na rozwój tego, co dzisiaj nazywamy chociażby filozofią zjawisk paranormalnych. To znaczy tym, jak my odbieramy te zjawiska. A dlaczego Blake to zrobił? Szczerze mówiąc, nie wiem. Być może miał jakieś poważne powody.
Natomiast Swedenborg nigdy nie był sekciarzem. On na przykład w przeciwieństwie do Johna Wesleya nie założył żadnej grupy religijnej. To też jest ważne. Nawet twierdził, że jego poglądy są tak wywrotowe, że nie zna wielu osób, które mogłyby wcielać je w życie.
[30:13] - Ze względu na trudności z językiem
[30:15] - Pan mnie źle zrozumiał. Ja nie powiedziałem, że sekciarzem był ani że zgromadzenie w sensie sekta. Ja mówię o pierwszym spotkaniu członków gminy, czyli tego kościoła, który nadal jest. Pierwsze spotkanie odbyło się w New Castle, a dokładnie w świątyni templariuszy Middle Temple. Ja o tym mówię. A skoro należy do niego, nadal jest ten kościół, czyli zgromadzenie, jakoś w pewnym sensie można to tak nazywać. Dobrze, dziękuję bardzo, bo pan odpowiadał mi, dlaczego akurat wystąpił tak szybko z tego. Pan nie wie. Musi sam poszukać. Dobra, proszę bardzo, oddaję panu mikrofon.
[30:50] - Jeżeli chodzi o związki Swedenborga z masonami, to rzeczywiście wiele o tym wspominano, ale to są zwykle takie troszkę wymysły. Na przykład jest autorka, która twierdzi, że Swedenborg należał do jakiejś tajnej grupy mistyków żydowsko-chrześcijańskich, którzy praktykowali jakąś tam teologię erotyczną czy coś takiego. Dobra, tu żeśmy przerwali nasze rozważania. Zostało jeszcze kilkanaście minut. Miałem powiedzieć o tych planetach pozasłonecznych, o czym ten Swedenborg mówił. Otóż twierdził na przykład, że przy kilku okazjach mógł te planety odwiedzać. I co tam zobaczył? Nie były to jakieś bardzo rozbudowane wizje. On to streścił w mniej lub bardziej rozbudowanym tekście w dziele, jak już powiedziałem, o Ziemiach w Układzie Słonecznym. Natomiast było tam kilka ciekawych wątków.
Na przykład twierdził, że trafił na jedną planetę i na niej widział istoty, które były ubrane w jakieś łachmany. Ta planeta była zielona, ale też z drugiej strony twierdził, że na tej samej planecie widział piekło. To znaczy on to opisywał symbolicznie, że to było piekło, bo tam widział jakieś poczwary i czarownice, i tak dalej. Czarownice też tutaj w cudzysłowie. Ale teraz zastanówmy się, o czym on mówił. Czy on rzeczywiście mówił o jakiejś wizji piekła, czy mówił po prostu o jakichś egzotycznych formach życia z tej planety? Na innej planecie twierdził, że widział istoty, które miały bardzo małe oczy i nosy. Wyglądały jak zdeformowane. To też troszkę nasuwa skojarzenia z jakimś wizerunkiem istoty pozaziemskiej, który do dzisiaj funkcjonuje. Przypomina na przykład niektóre istoty z relacji Crowleya.
Ale oczywiście to jest duże uogólnienie. Nie możemy tutaj brać tego dosłownie. Na kolejnej planecie widział istoty w formie eterycznej, czyli to była chyba pierwsza forma nieludzka, niehumanoidalna, o której pisał. Na innych planetach również widywał jakieś stworzenia mniej lub bardziej rozwinięte. Natomiast jego zawsze interesowało najbardziej z tego wszystkiego, jaka forma ustroju, jaka forma religijna panuje na tych planetach. Dużo miejsca poświęcał na przykład kwestii wierzeń tych pozaziemskich, co też jest bardzo ciekawe. Tutaj Ark pyta, co z wizjami przyszłości rozwoju naszej cywilizacji. Otóż Swedenborg, mimo że był wizjonerem, nie był jasnowidzem. Posiadał według niektórych zdolności prekognicji i o tym może też za chwilę powiemy, czyli o tym paranormalnym wątku, o tym, co może być bardziej namacalne, bo on kilkakrotnie eksponował zdolności, które można uznać za nadprzyrodzone i z tego był chyba najbardziej znany. Ale on sam mimo wszystko nie był jasnowidzem i oczywiście posiadał w swojej filozofii coś takiego jak gradacja cywilizacji.
Twierdził, że na Ziemi istniały wcześniej inne rasy. Na przykład Adama nazywał przedstawicielem wcześniejszej rasy, która stopniowo podupadała. My jesteśmy takimi popłuczynami po tej cywilizacji, że ta cywilizacja Adama i jego współczesnych miała większe zdolności, większą możliwość kontaktu z innym światem. Co ciekawe, on mówił, że ta cywilizacja Adama miała możliwość kontaktu z wyższymi bytami. Do czego się tu odnosił? O tym nie wiem. Może Lilik pisze, że to może Atlantowie, może właśnie o tym mówił. Nie wiem. Natomiast stopniowo potem twierdził, że ta wiedza, którą posiadała cywilizacja Adama, była zatracana na przykład w okresie kościoła żydowskiego. Ona już przeniknęła do struktur kapłańskich i nie wszyscy mogli tę wiedzę posiadać, tylko jakieś grupki.
Także to też jest bardzo ciekawy wątek, ale jeżeli chodzi o przyszłość, to w przeciwieństwie do Newtona na przykład on nie podał żadnych proroctw ani daty końca świata.
[35:06] - Tutaj Ridik pyta o wizję nieba i piekła. Jak to wyglądało z punktu widzenia Swedenborga?
[35:14] - Raczej wyglądało tendencyjnie. Ta wizja nieba właściwie różniła się nie za bardzo od ziemskiej egzystencji w głównych punktach. To znaczy aniołowie, czyli te wyższe byty, uczestniczyły nie tyle w życiu w istocie boskiej, co w swoich normalnych obowiązkach codziennych. Czyli aniołowie też mieli domy, żony i tak dalej. Natomiast on piekło opisywał w sposób taki typowy jak na ówczesne czasy, czyli coś takiego rodem z obrazów Hieronima Boscha, jakieś pławienie się w ekskrementach, wieczne tortury i katusze. Tutaj jeszcze padło pytanie o zdolności paranormalne w życiu Swedenborga i to jest chyba najbardziej znany i najczęściej opisywany wątek w jego życiorysie. Ale tutaj odpowiem na pytanie Arka, którego pozdrawiam serdecznie, Arka 1973. Arek pisze: „Widać, że na swój sposób też się rozprawiał z twierdzeniami Kościoła. Na pewno nie był za bardzo lubiany przez biskupów i innych”. Tak, to prawda.
Pod koniec życia Swedenborg w Szwecji, bo on w Szwecji spędził tylko część swojego życia, wiele podróżował. Drugim jego domem był Londyn i to właśnie w Londynie i w Amsterdamie wydawał swoje pisma, dlatego że Londyn i Amsterdam to były bardziej otwarte miasta niż Sztokholm.Pod koniec swojego życia, w ostatnich dosłownie latach został zmuszony do emigrowania ze Szwecji. Zakazano druku jego dzieł. Nie był lubiany, dlatego, że postulował w swoich niektórych pismach koncepcję nowego Kościoła. Pragnął przewartościować Kościół. Był bardziej znany w krajach protestanckich, dlatego, że recepcja jego myśli w krajach chrześcijańskich to był dopiero późniejszy okres. Natomiast kiedy działał naukowo, był znany dobrze głównie na Zachodzie. Ale powróćmy do zdolności paranormalnych w życiu Swedenborga. Na samym początku powiedziałem, że kiedy był mały, ponoć prezentował jakieś niezwykłe zdolności. Tak, ale o tym niewiele wiadomo.
Natomiast wiadomo dobrze, życie Swedenborga jest ogólnie bardzo dobrze opisane. Istnieją całe księgi poświęcone na przykład relacjom ludzi jego znajomych na temat jego rzekomych zdolności nadprzyrodzonych. Niektórzy twierdzili, że Swedenborg miał zdolności do prekognicji lub jasnowidzenia. To się różnie nazywa, natomiast istnieje kilka sztandarowych historii powtarzanych przez wielu świadków. Pierwsza dotyczy tego, w jaki sposób Swedenborg przewidział pożar w Sztokholmie, przebywając w Göteborgu. Było to w roku 1759 bodajże. Goszcząc u göteborskiego możnowładcy, nagle Swedenborg zaczął się dziwnie zachowywać i twierdził, że w Sztokholmie, który jest oddalony o wiele kilometrów, wybuchł pożar w jego rodzinnej dzielnicy, gdzie znajdował się jego dom. Swedenborg krzątał się bardzo i dopiero potem usiadł i powiedział: „Na szczęście pożar ugaszono”. Co ciekawe, kilka dni później do miasta przybył kurier królewski z obwieszczeniami. Rzeczywiście do pożaru doszło.
Rzeczywiście w dzielnicach, o których mówił Swedenborg i ugaszono ten pożar rzeczywiście bardzo blisko jego domu. O tym zdarzeniu pisał nawet sam Immanuel Kant w książce, w której potępiał Swedenborga. Natomiast nie mógł się nadziwić, w jaki sposób posiadał zdolności o rzeczach, które miały się dopiero wydarzyć. Mimo wszystko najsłynniejszym z jego doświadczeń paranormalnych było to, co zaprezentował przed królową, bodajże Ludwiką Ulryką rok wcześniej, czyli w 1758 roku. O tym za chwilę powiem. Jeżeli ktoś ma jakieś pytanie, to proszę. Pojawiło się pytanie, czy miał jakiegoś przewodnika. Nie wiem, jak to interpretować. Owszem, tak i nie. Dlatego że tak, bo w młodości zetknął się z kabalistami, zetknął się z masonami, zetknął się z hermolotami i wieloma innymi ugrupowaniami.
Przy czym to kabaliści mieli na niego największy wpływ. Natomiast jeżeli chodzi o doświadczenia późniejsze, czyli te z okresu mistycznego, to twierdził, że to wszystko działo się rzeczywiście i odbierał bezpośrednio, także nie miał żadnego duchowego informatora, jak to miało miejsce w wielu innych przypadkach. Powiem może jeszcze o zaprezentowaniu niezwykłych zdolności przed królową. Otóż w 1758 roku Swedenborg pojawił się na królewskim dworze i tam królowa zaczepiła go. Wówczas był już wtedy znany z niezwykłych zdolności. Królowa mówi do niego: „Drogi panie asesorze, czy wie pan coś o moim bracie, księciu Prus, który niedawno umarł?”. Swedenborg mówi, że on nic nie wie, bo go nie widział w świecie duchów, ale jak tam kiedyś będzie, to go poszuka. Tak powiedział i poszedł. Osiem dni później Swedenborg wrócił na dwór w Sztokholmie. Królowa wtedy zabawiała się grą w karty z damami dworu.
Swedenborg czekał, nie doczekał się na audiencję, więc postanowił sam do niej pójść. Wszedł, powiedział jej coś na ucho i królowa zemdlała. Kiedy się ocknęła, okazało się, że przekazał jej wiadomość od zmarłego brata, którego jak twierdził, spotkał w świecie duchów i królowa twierdziła, że nikt inny niż jej brat nie mógł wiedzieć o tym, co Swedenborg przekazał. Czyli było to potwierdzenie jego zdolności z górnej półki. Istniało jeszcze kilka innych opowieści. Właściwie było ich bardzo dużo. Natomiast są te trzy sztandarowe. Trzecią z tych sztandarowych, oprócz tych, które wymieniłem, jest opowieść o tym, jak żona ambasadora Szwecji, Holandii w Sztokholmie przyszła do Swedenborga z prośbą o rozwiązanie pewnej sprawy. Twierdziła, że nie może znaleźć dowodów zapłaty na długi jej męża. Swedenborg postanowił to jakoś załatwić.
Spotkał się rzekomo w świecie duchów z tym panem. Ten pan się nazywał de Martheville i tam dowiedział się, gdzie są te kwity, te dowody i pani załatwiła sprawę pozytywnie. O czym jeszcze można powiedzieć, jeżeli chodzi o Swedenborga? W jego pismach odnajdziemy bardzo wiele innych wątków. Przy czym te, które tutaj poruszyłem, czyli zdolności parapsychiczne, wizja innych światów, wizja innych planet są chyba najciekawsze. Oprócz tego był duży bagaż filozoficzny, który jest troszkę mniej czytelny, mniej ciekawy, ale trzeba zrozumieć, że funkcjonował w oświeceniu, w wieku rozumu, głosząc całkowicie inne tezy, inne zasady niż ta epoka by sobie życzyła. Także było mu szczególnie trudno. Jeżeli zaś chodzi o inne osoby, które doświadczyły czegoś podobnego, to mało kto wie, że 100 lat przed Swedenborgiem na świat przyszedł John Dee, angielski uczony, doradca królowej angielskiej, matematyk, fizyk, optyk, który również przeszedł coś bardzo podobnego. Tylko że John Dee nie miał takich religijnych inklinacji jak Swedenborg i poszedł inną drogą. To znaczy pewnego dnia, jak twierdzi, miał wizję archanioła Uriela i ten archanioł powiedział mu, w jaki sposób można zakontaktować się z innymi światami i przynosić stamtąd wiedzę na temat przyszłości.
John Dee dobrał sobie do pomocy Edwarda Kelleya i z tym Kelleyem odprawiał pewne rytuały nekromantyczne, podobne do dzisiejszych seansów spirytystycznych, na których poszukiwali odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości. Mało kto wie, że na jednym z tych seansów gościł sam Stefan Batory. Obaj panowie przez dość długi czas przebywali w Polsce. Ale dążąc do sedna, John Dee był takim jakby bardziej skłaniającym się ku nauce poprzednikiem duchowym Swedenborga. Tutaj Mirandola napisał coś bardzo swedenborgiańskiego. Rzeczywiście on twierdził, że po śmierci dusza musi przejść do świata duchów i tam w jakiś sposób uporządkować się. Natomiast to się odbywało naturalnym ciągiem. To nie miało żadnego wymiaru religijnego, tylko odbywało się jakby było prawem natury. Jeżeli duch się dostawał do zaświatów, to podążał swoją drogą naturalną.To może reasumując, powiedzmy, że to, co można przeczytać o Swedenborgu w pismach typu czwarty wymiar, to są pierdoły. On nie był świętym, natomiast bardziej skłaniał się ku okultyzmowi w bardzo oryginalnym wydaniu.
Był tak jakby kontynuatorem pewnej myśli. Można odnaleźć w jego filozofii wątki hermetyczne, ale to już jest zupełnie inna sprawa. Tutaj Marcin B. pyta: „Czy miał jakieś wizje przyszłości Ziemi?”. Niestety nie. I to już wyjaśniałem, jak to było. Był wizjonerem, ale nie był jasnowidzem. To jest też zupełnie inna sprawa. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy artykuł dłuższy na temat Swedenborga będzie można przeczytać w „Nieznanym Świecie”, będący tak jakby skrótem tej mojej pracy na jego temat. Natomiast już teraz na „Strefie tajemnic” na Onecie można sobie przeczytać taki bardzo skrótowy artykuł na temat tego człowieka.
Co na przykład mnie osobiście trochę wkurza, to fakt, że wiele osób, takich napalonych ezoteryków, którzy próbują ugłaskać swoją duszę troszkę alternatywnymi sposobami myślenia, troszkę zniekształcają tego Swedenborga, dlatego że uważają go za świętego. Słysząc słowo anioł na przykład uznają, że on zadawał się ze skrzydlatymi bobaskami i z nimi chwalił Boga. Otóż nie, nie jest to prawda. I mam nadzieję, że was to troszeczkę zaciekawi, bo Swedenborg mimo wszystko pozostaje nieznany. Ja mam takie dwa pytania. Pierwsze pytanie to związki Swedenborga z mistyki sufich, dlatego że znalazłem pewną paralelę, którą widzę u Swedenborga i w myśli Dżelaleddina Rubiego. Mianowicie, że łaska Boga sięga do najgłębszych czeluści piekielnych. To jest taka myśl. A drugie pytanie: jak to jest z tym kościołem Swedenborga, który jest bądź tylko był? Raz: wpływ arabskiej mistyki czy mistyki sufich na jego myśl.
A druga sprawa to co do tej- Tak, ja się przyłączam do tych pytań. Jeszcze chciałem zapytać o to, o czym, Piotrku, już trochę mówiłeś, jednak o tych osobistych zdolnościach, jakichś paranormalnych, które rzekomo Swedenborg posiadał. Jakbyś mógł parę słów powiedzieć o tym. Tutaj, jeżeli chodzi o to, o co pytał Miranda, to Rumi jest mi postacią bardzo bliską. Natomiast związki Swedenborga z mistyką Wschodu jako taką ograniczały się według powszechnej wiedzy do jego kontaktów z kabalistami. Natomiast jeżeli chodzi o mistykę islamską, muzułmańską, to oficjalnie o tym nic nie wiadomo. Natomiast trzeba pamiętać, że to są czasami sfery, które się przesiąkają i być może te zbieżności wynikają tylko z podobieństwa natury filozoficznej. Tutaj Gog Magog pisze, że Rumi ma mniej więcej te same poglądy. Tutaj trzeba powiedzieć, że na przykład pewien japoński publicysta nazwał Swedenborga Buddą Północy, tak że widać, jaki on miał wpływ na ludzi. Jeżeli chodzi o Kościół Swedenborgiański, to jak już powiedziałem wcześniej, sam Swedenborg nigdy nie założył Kościoła.
Dopiero on powstał po jego śmierci w Londynie za pośrednictwem kilku osób. On sam był za skromnym człowiekiem, żeby zakładać ten Kościół. I był chyba też na tyle inteligentny, żeby wiedzieć, że jeżeli to zrobi, to jego nauki będą troszkę inaczej postrzegane. W takim troszkę, powiedziałbym nawet, pejoratywnym sensie, dlatego że wyszedłby wtedy na takiego troszkę sekciarza. Jeżeli chodzi o dzisiejszy los kościołów Swedenborgiańskich, to one się w sumie podzieliły na trzy główne Kościoły, które mają po kilka tysięcy wyznawców. Ten główny, pierwszy właśnie jest chyba troszkę mało liczny. Jest drugi Kościół w Whitefield, że ma swoją siedzibę. Oni się skupiają głównie na rozwoju, na propagowaniu jego myśli oraz na edukacji dzieci. Ale co ciekawe, z takich ciekawostek, które mogę powiedzieć, o które Rysiek pytał, o takie jego niezwykłe zdolności w codziennym życiu, to oprócz tych zdarzeń, o których wspomniałem, jest też wiele takich historii mało znanych. Ale jeszcze wracając do tego Kościoła Swedenborgiańskiego, to powiem, że on sam twierdził, że ludźmi, którzy są najbardziej duchowo otwarci, są uwaga: mieszkańcy Afryki.
Dlatego też dzisiaj Kościół Swedenborgiański ma tak bardzo rozwiniętą misję na czarnym lądzie. Jeżeli chodzi o jego zdolności w codziennym życiu, to mało kto wie, że oprócz tego jasnowidzenia i prekognicji Swedenborg był inedykiem. Znaczy rzekomo był inedykiem, czyli osobą, która nie je, nie spożywa pokarmów, tylko żywi się nie wiadomo jakąś tam energią. On przynajmniej tak twierdził, że on jadł bardzo mało. Pił tylko troszkę mleka i wody. Kiedyś go ktoś zapytał: „Co ty w ogóle jesz?”.Swedenborgu. On powiedział, że nic nie je. Kiedyś jadłem kotleta z gołębia, ale to wszystko. Krąży wiele takich opowieści. Czy to jest prawda?
Natomiast druga z historii odnosi się do jego śmierci. Właściwie to są dwie historie. Pierwsza mówi o tym, że kiedy Swedenborg musiał się wynieść do Londynu po tym, jak go wyrzucono ze Sztokholmu. Co znacza wyrzucono? Tak mu powiedziano, że mógłby sobie wyjechać raczej. Na święta roku bodajże 1782 chyba. Nie, 1772 albo 1771 coś takiego. Dotknęła go apopleksja, czyli doznał paraliżu, doznał udaru mózgu i na kilka tygodni pogrążył się w letargu. Co ciekawe, obudził się z tego letargu zdrowy, w miarę zdrowy, w pełni sił, w pełni sprawny. Przez ten czas w ogóle nic nie jadł.
I ten letarg spędził w takim dziwnym stanie. Ale kiedy się obudził i był zdolny do normalnego mówienia i poruszania się, bo wcześniej choroba mu odebrała tę zdolność, to odkrył, że niestety nie może już kontaktować się z duchami. Bardzo ubolewał nad tym i to właściwie przyczyniło się do tego, że bardzo podupadł na zdrowiu psychicznym i bardzo niedługo potem umarł. Wiąże się z tym jeszcze jedna opowieść o tym, jak Swedenborgowi duchy powiedziały, że chce się z nim widzieć John Wesley, czyli angielski kaznodzieja, jeden z założycieli metodyzmu. I ten Swedenborg napisał do Wesleya list. Napisał: „Drogi panie Wesley, duchy powiedziały mi, że chce się pan ze mną widzieć”. Na co Wesley zaskoczony mówi: „No kurde, rzeczywiście chciałbym się widzieć ze Swedenborgiem”. I Wesley odpisał mu, że dobrze, możemy się zobaczyć w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Na co Swedenborg z kolei odpisał mu, że bardzo mi przykro, ale umrę pod koniec marca. I jak powiedział, tak się stało.
No tak, tak to jest. No właśnie, a my z kolei musimy kończyć oficjalną część naszego czatu transmitowaną przez Radio Paranormalium, ale oczywiście możemy kontynuować dalej naszą dyskusję. Także tutaj w cieniu chciałbym podziękować Piotrowi za udział i za chęć udziału, i za zaangażowanie, i takie ciekawe opowieści. Czat oczywiście będzie do odsłuchania, pobrania za jakiś czas zarówno w archiwum Radia Paranormalium, jak też i na naszym forum i naszym chomikowym koncie na serwisie Chomikuj.pl. Także bardzo ci dziękuję. Piotrze, jakbyś jeszcze chciał jakieś parę słów dodać. Tutaj widzę, że jeszcze Gokmagok ma coś do powiedzenia.
[52:42] - Jak kolega pytał o porównanie z Rumiego, bo pan powiedział, że jest podobne poglądy muzułmańskie. Ale tu chodziło tylko o jeden obrząd z tych muzułmanów, czyli sufiizm. To są mistyczne, niezależne od ritów w ogóle. Czyli Rumi czy Hafiz mają bardzo dużo podobnych poglądów do tego, o kim my mówimy. Ale ja mam pytanie, czy to prawda, że on rozdawał swój cały majątek? Bo to też jest podobne do sufiizmu, gdzie rozdawał swój majątek i zostawiał drzwi od swojego domu otwarte. Nawet klucz rzucał. To jest jedno, a drugie o jego dzieciństwo pytanie, bo nie wiem, czy ktoś pisał na przykład u niego i z tego, co wiadomo, nie wiem, czy to prawda, czy nie. Odkąd był dzieckiem, to znaczy od czwartego, piątego roku życia, to on nieustannie tylko miał taką myśl o Bogu, tylko myślał o Bogu. Czy ktoś pisał o jego dzieciństwie?
Jakieś można zainteresować i czytać?
[53:41] - Gokmagok. Istnieje bardzo wiele, że tak powiem, anegdotycznych relacji o Swedenborgu i wiele mówi na przykład o tym, co robił pod koniec życia z tym rozdawaniem majątku. Raczej nie wiem, czy to miało miejsce. To się pojawia w pewnych relacjach. Natomiast może coś z tego. Natomiast nie było to chyba aż tak bardzo znaczące. Jeżeli chodzi o dzieciństwo, tutaj mogę powiedzieć ciekawą rzecz, dlatego że on napisał dosłownie to, co powiedziałeś, czyli że od któregoś roku życia moje myśli były nieustannie skupione na sprawach religijnych. A to dlatego, że Swedenborg był synem biskupa Jespera Swedberga. ów Jesper Swedberg, co nikt chyba nie wie i co mało kto pisał, był biskupem. To już powiedziałem, ale miał też zdolności podobne jak jego syn.
To znaczy Swedberg się wychował na wsi i on praktykował ludową medycynę i ta ludowa medycyna pozwalała mu na leczenie ludzi za pomocą jakichś naturalnych uzdolnień. Dzisiaj byśmy to nazwali, nie wiem, medycyną parapsychiczną. On na przykład przeprowadzał egzorcyzmy. Ten jego ojciec. On, tak samo jak Emanuel, rozmawiał z aniołami. Co ciekawe, Swedberg, czyli jego ojciec, rozmawiał z aniołami za pomocą mieszaniny języka szwedzkiego i hebrajskiego. I dlatego też mógł mieć znaczny wpływ na ukształtowanie się postawy Emanuela. Natomiast co jest ciekawe, o tym jego dzieciństwie miałem powiedzieć. Można o tym sporo przeczytać, natomiast on sam wyrażał się dość lapidarnie o tym. Rzeczywiście niektórzy piszą, że na przykład mógł.
Tak, Trobidge pisał o tym. Masz rację. I Pfäffli. Oni pisali o nim bardzo dużo. Także dla Gokmagoka możesz sobie o tym znaleźć. Nawet Pfäffli i Trobidge mają książki publikowane na Google Books w całości, bo to są już dość leciwe dzieła. Jeżeli chodzi o jego dzieciństwo, to dużo rzeczy mogło mieć wpływ na rozwój jego, że tak powiem, zainteresowań. Ale przypominam, że do wieku lat 40 u niego to coś się zastopowało. Dopiero się, że tak powiem, odblokowało w tym roku 43, 44, 45. Także jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś pytanka tutaj, to proszę.
Mimo że kończy się nam czas antenowy, ja chciałbym podziękować Markowi Ivelliosowi Sękowi z Radia Paranormalium, które wszyscy cenimy i lubimy i polecamy wszystkim innym, żeby słuchali za tą transmisję i wszystkim ogólnie dziękuję za to, że się zjawili, bo myślałem, że ten Swedenborg jest taki jednak mało ciekawy, a jednak jest ciekawy. Tutaj jeszcze pytanie od Wiklika. Jakie opracowanie na temat Swedenborga polecasz osobom chcącym pogłębić temat? Polecam mój artykuł, który tworzę i który się pojawi w Nieznanym Świecie. Mam nadzieję. A jeżeli chodzi o inne, to naprawdę jest mi bardzo trudno polecić cokolwiek. Może w książce Wojciecha Chudzińskiego. Ona się nazywa „Goście ze światów”. Tam jest bardzo ciekawy ustęp o Swedenborgu, jednak dość krótki. Natomiast w tym zakresie, który żeśmy my dzisiaj poruszyli, no to niestety nie ma publikacji w języku polskim.
[56:59] - Czat Infry.
[57:01] - Był to zapis czatu głosowego, który odbył się w dniu 10 lutego 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie Speakeria.pl. Tematem czatu była osoba Emanuela Swedenborga. Gościem był Piotr Cielebiaś, współtwórca portalu Infra.