[00:02] - Czat Infry. Prezentujemy zapis czatu głosowego z badaczem ufologii Damianem Trelą, który odbył się 5 stycznia 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie spikeria.pl. Z zapisu czatu usunięto momenty ciszy oraz wypowiedzi niewnoszące nic do dyskusji.
[00:21] - Może tytułem wstępu pozwolę sobie przedstawić moją osobę. Wczoraj wieczorem miałem okazję słuchać audycji na żywo Radia Paranormalium, gdzie była zapowiedź dzisiejszego spotkania wieczornego i redaktor zapowiadający moją osobę przedstawił mnie bardzo ładnie. Dziękuję serdecznie. Ale padły w eterze pytania, kim ten pan Damian Trela jest. To może wstępnie kilka słów na temat mojej osoby. Nazywam się Damian Trela. Jestem osobą już od wielu lat zajmującą się badaniem zjawiska UFO, a także kręgów zbożowych. Generalnie swoją pracę badawczą skupiam na terenie Dolnego Śląska, gdzie współpracuję i działam także z ramienia Legnickiego Klubu Badań Zjawisk Nieznanych KONTAKT. Jest to klub prowadzony przez mojego kolegę Jarosława Krzyżanowskiego. Być może części z państwa jest ta organizacja znana.
Ktoś z państwa może mnie także kojarzyć z publikacji literatury specjalistycznej, z czasów periodyka „Czas UFO”, „Świat UFO”. Pisałem także do magazynu „UFO” i sporadycznie pojawiałem się na łamach „Nieznanego Świata” i „Czwartego Wymiaru”. Oprócz działalności badawczej zajmowałem się też publicystyką. Tytułem wstępu na temat mojej osoby.
[01:28] - Właśnie ja też pana witam jeszcze raz bardzo serdecznie. Cieszę się, że pan przyjął nasze zaproszenie. To jest dla nas duża nobilitacja. Cieszę się tym bardziej, że już żeśmy nawiązali kontakt jakiś czas temu, żeśmy opublikowali pana materiały bardzo interesujące. Ja tutaj na początku bym chciał tylko zapytać, bo pan miał pewną przerwę w, że tak powiem w cudzysłowie, uprawianiu ufologii. Czym to było spowodowane? Czy to było związane z jakimiś sprawami, być może osobistymi, czy po prostu pewnym zniechęceniem tematu?
[02:02] - Może ja pozwolę sobie sprostować, bo już tutaj internauci sugerują pewne kwestie. Otóż niestety z przyczyn zawodowych musiałem opuścić nasz kochany rodzimy kraj w 2006 roku i faktycznie przebywałem za granicą parę dobrych lat, nie mając czasu niestety na poświęcenie czasu swoim pasjom. Ale od niedawna jestem z powrotem w Polsce i złapałem z powrotem bakcyla i można powiedzieć się reaktywowałem. Aktywnie zaczynają działać tutaj na swoim obszarze, ale nie tylko.
[02:31] - Ja myślę, że wiele osób będzie interesować to, co związane jest z Wylatowem, bo pan był jedną z bardziej aktywnych osób, które zajmowały się tym tematem. Jak pan się odnosi do tego z perspektywy lat? Do tego wszystkiego, co działo się wtedy właśnie w Wylatowie.
[02:51] - Faktycznie miałem przyjemność gościć w Wylatowie kilkakrotnie na przestrzeni lat 2002-2005, gdzie praktycznie można powiedzieć, to były początki jakieś zaaranżowane badań w tej niewielkiej miejscowości w województwie kujawsko-pomorskim. Mogę powiedzieć, że faktycznie udało mi się zebrać bardzo pokaźny materiał badawczy. Generalnie skupiałem się tam na relacjach świadków różnych obserwacji UFO. Faktycznie jest to pewna skarbnica różnych zdarzeń. Mamy tam wiele bardzo ciekawych przypadków zarejestrowanych. A swoją drogą kręgi zbożowe, które faktycznie wzbudziły wiele emocji, sensacji i zainicjowały pewne ciekawe badania. Mam tutaj na myśli chociażby pana doktora Szymańskiego, który się zainteresował tą sprawą kręgów zbożowych i faktycznie jego badania były bardzo ciekawe.
[03:37] - Właśnie co możemy powiedzieć o tych badaniach? Jakie były wyniki? Czy rzeczywiście ustalono coś konkretnego w związku z tym, co wydarzyło się w Wylatowie?
[03:48] - Myślę, że większość z państwa czytało swojego czasu artykuły pana doktora Szymańskiego na łamach „Nieznanego Świata”, gdzie dosyć szczegółowo wypowiadał się na temat swoich badań. Faktycznie takim rokiem przełomowym, można powiedzieć, w badaniach w Wylatowie był rok 2004, gdzie właśnie po raz pierwszy na arenie pojawił się pan doktor Szymański i zakopał pod ziemią swoje dziwne czujniki UFO, jak to je nazwał. Były to zwykłe urządzenia, które były zwykłe kapsułki, w których znajdowały się błony fotograficzne. W ten sposób chciał stwierdzić, czy faktycznie mamy do czynienia z manifestacją jakiegoś nieznanego zjawiska, które w potencjalny sposób może zostawić jakiś swój ślad. Gdyż wiemy, że kręgi na niewielkim polu należącym do pana Tadeusza Filipczaka pojawiały się już od 2000 roku, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że będziemy mieli znowu z nimi do czynienia w 2004 roku. I faktycznie okazało się, kręgi się pojawiły w dość bardzo spektakularny sposób, bo teren ten był monitorowany na bieżąco. Ja zresztą sam osobiście akurat byłem tej nocy, kiedy kręgi się tam pojawiły. Było to dokładnie 30 różnych kręgów. Można powiedzieć, że rzecz niezwykła, bo praktycznie obliczając czas monitoringu kamer do czasu, kiedy zaczęło świtać, upłynęło zaledwie 20 minut od momentu, kiedy ktoś przechodził tam przez ulicę i obserwował pole, na którym nie było kręgów. A jak wiemy, zaraz później się pojawiły, a towarzyszyła temu manifestacja jakichś dziwnych błysków świateł.
I później wyszły ciekawe rewelacje związane z badaniami pana Szymańskiego. Okazało się, że faktycznie błony zostały prześwietlone w dziwny sposób, a nie powinny być prześwietlone. Pan Szymański stwierdził tutaj wpływ różnych takich promieniowań z gatunku pola elektromagnetycznego. Stwierdził wpływ między innymi promieniowania rentgenowskiego, co było bardzo ciekawe. Później potem okazało się, że jeszcze mamy do czynienia z innymi wątkami. Ta sprawa Wylatowa jeszcze bardziej się zazębiała, jeszcze bardziej się komplikowała.
[05:44] - Tak, ale przy okazji mieliśmy też do czynienia tam z działalnością ludzką. Z tego, co wiem, niektóre osoby na siłę próbowały coś tam, powiem kolokwialnie, wydeptać. Stworzył się w ogóle cały mit Wylatowa, który trwał przez kilka lat. W tej chwili trochę ucichł, ale właśnie tak jak pan wspomniał o tych kręgach, które się pojawiły. Rzeczywiście w momencie, w którym
[06:13] - Nikt, żaden człowiek nie mógł tego zrobić. Jak pan to traktuje w tej chwili? Jak pan to ocenia?
[06:22] - Patrząc faktycznie na Wylatowo z perspektywy czasu, muszę powiedzieć, że moje stanowisko odnośnie tego, co się tam wydarzyło na przestrzeni tych lat troszeczkę się zmieniło. Wcześniej byłem bardziej otwarty, uznając kręgi zbożowe, jakie się pojawiały, wszystkie za autentyczne, za wyjątkiem dwóch. Chociażby tego, który się pojawił w roku 2003 obok pola pana Tadeusza Filipczaka, który bez wątpienia był fałszywką i był dziełem crop makers. Ale nie da się ukryć, że w całym zjawisku był bardzo wyraźnie akcentowany czynnik ludzki. Jestem teraz skłonny powiedzieć, że jednak część albo zdecydowana większość kręgów była dziełem człowieka. Swojego czasu wtedy funkcjonowały pewne grupy crop makers, które już nabrały dosyć dużej wprawy, jak koledzy z Anglii, i pokazały faktycznie duży pokaz swoich umiejętności. Ktoś tutaj może się ze mną sprzeciwić oczywiście, jednak to nie wyklucza samo w sobie, że oprócz tego, że kręgi mogły być dziełem człowieka, przynajmniej większość z nich, i tak miały miejsce manifestacje różnych dziwnych zjawisk, które w tym momencie, na tym etapie nie jesteśmy w stanie w sposób racjonalny wyjaśnić. Aczkolwiek kręgi, które pojawiły się od 2004 roku, które badał pan Szymański, do dzisiaj dla mnie pozostają osobiście zagadką i nie znajduję racjonalnego wyjaśnienia, mimo że miałem okazję wchodzić do tych kręgów jako jedna z pierwszych osób i z mojego punktu widzenia dotychczas miałem jakąś wiedzę wyrobioną na temat kręgów, że krąg prawdziwy, tak umownie nazywając, powinien być co do zasady idealny w swoim ułożeniu. Jednak tutaj, w tym przypadku mieliśmy do czynienia wręcz z chaosem. Pan Szymański pisał w „Nieznanym Świecie”, że zauważył pewne anomalie w kłosach zboża.
Ja osobiście nie zauważyłem ich. Były raczej w większości połamane. Jednak okoliczności powstania tych kręgów budziły moje wątpliwości i do dzisiaj budzą. Jednak patrząc na okoliczności powstania innych kręgów, wydaje się, że jednak mieliśmy do czynienia z czynnikiem ludzkim.
[08:13] - Właśnie, bo pan wspomniał o tych dziwnych zjawiskach świetlnych. Co to było i czy pan osobiście to obserwował?
[08:25] - Część z państwa interesujących się tematyką kręgów zbożowych zaczytywała się pewnie w literaturze poświęconej temu tematowi autorów angielskich, między innymi pana Roba Irvinga. Co ciekawe, od wielu lat jest twórcą kręgów zbożowych na terenie Anglii. Ma w tym bardzo duże doświadczenie i postanowił napisać książkę na temat swoich przeżyć z tym związanych. Co ciekawe, ten pan wielokrotnie wspominał o tym, że przy tworzeniu kręgów zbożowych towarzyszyły ich twórcom często różne manifestacje dziwnych świateł. Były to przeważnie obiekty kuliste, tak zwane potoczne ball of lights, czyli z angielskiego kule światła. Analogiczne zjawiska obserwowano dosyć często w Wylatowie, w tym miejscu. Tak więc możemy się zastanowić, dlaczego coś nieznanego mogło się manifestować przy udziale ludzkim. Jest to naprawdę kwestia, która budzi wiele pytań. Ale oprócz tego w Wylatowie wielu świadków obserwowało, można powiedzieć, obiekty typowo wręcz klasyczne, ufologiczne. I to jest też druga strona medalu tego, co się działo tam na przestrzeni tych paru lat.
Ponieważ w przeciągu tych paru lat udało mi się zebrać około 30, 40 bardzo ciekawych przypadków obserwacji, można powiedzieć klasycznych, ufologicznych obiektów dyskoidalnych, cygarokształtnych. Myślę, że relacje te były bardzo wiarygodne, bo ci ludzie, w większości mieszkańcy małych wiosek, mieli bardzo znikome pojęcie na temat literatury ufologicznej, tematyki ufologicznej, natomiast opowiadali o zdarzeniach, które wręcz jak ulał pasowały do zdarzeń, przypadków opisywanych szeroko w literaturze ufologicznej.
[09:53] - Panie Damianie, tu jest pytanie z czatu tekstowego: czy jest znana panu relacja doktora Szymańskiego dotycząca manifestacji fizycznego obiektu technicznego, w nawiasie nie ma samych świateł, której pan Szymański podobno był świadkiem?
[10:10] - Pozwolę sobie udzielić odpowiedzi na to pytanie, gdyż miałem przyjemność rozmawiać bezpośrednio z panem doktorem Szymańskim na temat tego zdarzenia, którego był on świadkiem wraz ze swoim synem. Było to, zdaje się, w roku 2004 bądź 2005. Daty akurat dokładnie nie pamiętam. Jednak faktycznie pan Szymański widział coś niezwykłego i był to, jak to z jego relacji wynikało, klasyczny opis obiektu w kształcie dysku z kopułami z górnej i dolnej strony. Obiekt ten pojawił się gdzieś niedaleko domu państwa Szpuleckich. Jest to dom zlokalizowany właśnie blisko pól pana Tadeusza Filipczaka, na których pojawiały się kręgi zbożowe. Obiekt ten zawisł przez moment i był widoczny przez kilka sekund, po czym zniknął. Obserwacja trwała w zasadzie parę sekund. Jednak potwierdził to, co widział pan Szymański, także jego syn i o tym, zdaje się, pan Szymański pisał w swoich artykułach na „Nieznanym Świecie”. Ja natomiast miałem kiedyś przyjemność z nim zrobić wywiad.
Swojego czasu prowadziłem kiedyś taką gazetę internetową „Czas Tajemnic”. Zainteresowani internauci myślę, że jeszcze znajdą ją, klikając gdzieś w Google. Robiłem z nim wywiad i zadałem mu pytanie odnośnie tego zdarzenia, tej obserwacji. Zapytałem, jak on się odnosi osobiście do tego jako osoba reprezentująca środowisko naukowe. Wszak przecież wiadomo, naukowcom raczej nie wypada obserwować takich rzeczy. Tutaj mnie dosyć mocno zdystansował, mówiąc, że nie widzi przeszkód nazwać to, co widział, po imieniu i jest w stanie stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że był świadkiem manifestacji zjawiska, którego nie da się wyjaśnić w kategoriach ziemskich zjawisk. Ta jego wypowiedź mi się bardzo podobała, gdyż pokazał to, że potrafił być otwarty na wszystko, co badał w Wylatowie.
[11:45] - Pozwolę sobie przekazać tutaj pytanie z czatu tekstowego. Użytkownik Matuszka pyta: mam następujące pytanie. Co sądzi pan o rzekomej katastrofie UFO pod Węgorzewem i słynnej obserwacji UFO w Nataszycach?
[11:59] - Nie wiem, czy moja wiedza jest na tyle właściwa. Jeśli chodzi o zdarzenie w Węgorzewie, to zdaje się była faktycznie domniemana katastrofa, którą badał swojego czasu pan Bronisław Żypecki i pisał o nimPo tym zdarzeniu w czasie UFO obiekt podobno rozbił się na terenie jednostki wojskowej i w przejęciu tego obiektu uczestniczyły niby jednostki wojskowe. Natomiast jest to zdarzenie, które pan Rzepecki odzyskał od jednej osoby. Nie miał potwierdzenia tego zdarzenia z innych źródeł, więc myślę, że zachował powściągliwość w wypowiadaniu się. Czy mamy tutaj do czynienia z autentycznym zdarzeniem, czy też był to zwykły humbug? Ciężko powiedzieć. Stronię od wypowiadania się w kwestiach związanych z tematyką katastrof UFO, gdyż w większości przypadków, przynajmniej jeśli mówimy o znanych katastrofach na świecie, które rzekomo miały miejsce gdzieś przeważnie w Stanach, myślę, że w większości znajdują swoje racjonalne wyjaśnienia i były to raczej nie to, o czym myślimy. Wracając do drugiej części pytania ostatniego słuchacza: czy coś mi wiadomo na temat zdarzenia w Nadarzycach? Zdaje się, padła taka informacja. Faktycznie kojarzę, takie zdarzenie miało miejsce dawno, chyba w 1994 roku.
Była to dosyć spektakularna obserwacja, bo dotyczyła obserwacji obiektu nad jednostką wojskową w Nadarzycach. Obserwowało to wielu wojskowych oraz wielu cywilów. Obiekt wisiał dosłownie nad budynkami, zmieniał kształty. Później, z tego, co mi wiadomo, z pobliskiej Piły zostały wysłane samoloty na przechwycenie tego obiektu, które się zakończyły niepomyślnie. Informacji na temat tego zdarzenia ze strony wojskowej oczywiście jest niewiele. Natomiast, z tego, co mi wiadomo, jest bardzo dużo relacji cywilnych mieszkańców okolicznych, którzy widzieli to zjawisko i z całą pewnością możemy mówić, że mieliśmy tutaj do czynienia z autentycznym zdarzeniem, których jest faktycznie niewiele. Tego typu zdarzeń z terenu Polski. Także jest to swoisty rodzynek, jeśli chodzi o kroniki polskiej ufologii.
[14:00] - To zdarzenie w Nadarzycach jest dosyć problematyczne. Ostatnio dostajemy dużo zapytań w tej sprawie. Mieliśmy swego czasu artykuł na ten temat, który został wycofany na prośbę autora, pana Mariusza Szwyckowskiego, który jednocześnie wycofał materiały wideo, które opublikowaliśmy z bliżej nieokreślonych powodów, a tym samym cała publikacja nie miała specjalnego sensu bez tych materiałów wideo, bo one były kluczowe. Nie chcę się zagłębiać już w Nadarzyce, bo to jest dosyć skomplikowana sprawa. Ale który z przypadków w Polsce, nie mówię tylko o tych, którymi pan się zajmował bezpośrednio, ale ogólnie, który pana zdaniem jest najciekawszy? Może nie Mówma ani Miecinnie, bo o nich nie wszyscy wiedzą, ale coś innego?
[14:52] - To jest trudne pytanie. Określić, który przypadek był najciekawszy, a który nudny i nie wnosi nic nowego. Myślę, że każde zdarzenie, każda relacja wnosi coś ciekawego do sfery poznawczej, jakim jest zjawisko UFO. Może w takim razie przytoczę pewne zdarzenie ze swojego podwórka, które swojego czasu badaliśmy wspólnie z kolegą, z Jarkiem Krzyżanowskim. To zdarzenie miało miejsce dawno temu, na terenie Dolnego Śląska, w Szklarskiej Porębie w roku 1994 bodajże. Dwóch turystów, którzy przebywali w tym czasie na terenie Szklarskiej Poręby, było świadkami niezwykłego zdarzenia. Wracając późną porą wieczorną z pobliskiego pubu do swojego hotelu, w połowie drogi mniej więcej spowił ich jasny snop światła. Nazwijmy umownie tych świadków pan S. i pan T. W pewnym momencie jednego z tych świadków, pana T., snop światła zaczął ściągać na górę i zniknął.
Gdy drugi świadek wydostał się ze snopu światła, zobaczył nagle, że w powietrzu wisi olbrzymich rozmiarów obiekt w kształcie dysku. Miał może średnicę 15 metrów. Obiekt ten majestatycznie, z wolna zaczął się przemieszczać w kierunku zachodnim. Świadek mu się dokładnie przyjrzał. Widział, że miał wyraźną, zaznaczającą się na tle ciemności kopułę. Był widoczny rząd okien. Obiekt ten w pewnym momencie zniknął. Świadek przerażony zaczął gonić czym prędzej w stronę hotelu. I co ciekawe, tuż przy bramie wejściowej do hotelu nagle widzi swojego kolegę, którego niedawno jeszcze wciągnął jakiś snop światła. Kolega ten zachowuje się w sposób dziwny.
Zaczyna wykrzykiwać coś, mamrocze, krzyczy. Jest pokryty jakąś dziwną substancją, kleistą, przezroczystą i, rzecz niezwykła, w pewnym momencie przechodzi przez zamkniętą bramę hotelową niczym duch, niczym zjawa i po czym chowa się w budynku hotelu. Przerażony świadek, widząc to, nie dowierza i zaczyna go gonić. Wpada za nim do ich pokoju hotelowego i pan, który przeszedł przez bramę, zachowuje się dalej w sposób dziwny. Zaczyna przewracać wszystkie meble. Krzyczy, wykrzykuje w niezrozumiałym języku, wręcz jest w stanie omamu. Zamyka się w pewnym momencie w łazience. I tutaj kolega postanowił wyjść na zewnątrz i zawołać pomoc. Tak się złożyło akurat, że wybiegając na ulicę spotkał dwóch policjantów, którym szybko opowiedział, czego był świadkiem przed chwilką. Ci oczywiście nie dowierzając i traktując jego historię z przymrużeniem oka, jednak zainterweniowali.
Wezwali karetkę pogotowia i kiedy wszyscy już weszli na górę, okazało się, że świadek, jakby się ocknął. Jego kolega jakby się ocknął. On oczywiście nie pamiętał nic, co się wydarzyło, co się stało z nim, co się działo z nim przez ostatnie kilkanaście minut. Nie wiedział o tym, że został wciągnięty przez jakiś snop światła, ale był w dalszym ciągu pokryty jakąś dziwną substancją, która później się rozpłynęła. Przybrała postać takiego płynu wręcz, jakby był oblany wodą dosłownie. Co ciekawe, później okazało się, że obydwaj pamiętali doskonale, o której godzinie opuścili bar. Była to mniej więcej godzina 19:30. Była to pora jesienna, więc było już ciemno. Późna pora jesienna. Natomiast odcinek, jaki pokonali od pubu do hotelu, to jest mniej więcej odcinek półtorakilometrowy.
Mogło im to zająć co najwyżej 30 minut, natomiast na ich zegarku było grubo po godzinie 21:00. W dziwnych okolicznościach stracili ponad 40, jak nie godzinę czasu. Myślę, że jest to jedno z takich spektakularnych, dziwnych zdarzeń. Tutaj trudno powiedzieć, co się wydarzyło faktycznie z tym jednym ze świadków, który został wciągnięty. My mieliśmy przyjemność rozmawiać z nimi z osobna. Każdy z nich relacjonował szczerze to, co widział. Myślę, że relacje obu były bardzo spójne i mamy tutaj do czynienia z czymś naprawdę ciekawym.
[18:33] - Dosyć bardzo ciekawa, bardzo interesująca historia, proszę pana, ale niech pan mi powie, skoro oni zawołali pomoc policjantów i na pewno pogotowia
[18:42] - Czy tej materii, która była przyklejona i zmieniła wpływ, nie dało się zbadać? Wziąć nawet próbkę z tego? To jest możliwe, że po prostu po godzinie czasu i pomocy, która została udzielona im, nie dało się zbadać tej materii, która do nich się przykleiła?
[19:02] - Ciekawe pytanie. Z zaciekawieniem słuchałem tej historii, bo to jest strasznie ciekawe, ale dlaczego to nie jest opisane nigdzie? Panie Damianie, nie widziałem relacji szczegółowej z tego.
[19:15] - Było opisane, bo jest to sprawa stara. Pisał o niej mój kolega Jarek Krzyżanowski w "Czasie UFO". Jeśli ktoś czytał ten kwartalnik, to na pewno w którymś ze starych numerów znajdzie artykuł na ten temat. Co do pierwszego pytania: dlaczego nikt z pomocy medycznej, ze służby medycznej nie sprawdził, czym tak naprawdę był pokryty ten świadek? Co się okazało, już po tym wszystkim, gdy przybyli wszyscy do tego pokoju hotelowego, był praktycznie cały mokry. Okazało się, że jest pokryty wodą i teraz nie wiadomo, bo on tego nie pamięta oczywiście, czy biegając do tej łazienki, nie spłukał się wodą, czy nie spłukał tego płynu, którym był pokryty, tej dziwnej substancji. Tego już nie wiemy. Faktem jest, że w momencie, kiedy go zastano w pokoju hotelowym, już po wszystkim, był praktycznie cały mokry. Mokry był od wody.
[20:12] - Faktycznie muszę odnaleźć tę relację, bo to musiałem gdzieś przegapić. A jaki jest pana stosunek do najbardziej znanych polskich przypadków spotkań, czyli klasyczne Mięcin, a może Zdanów? Jaki jest pana stosunek do słynnych zdjęć ze Zdanowa?
[20:34] - A ja pozwolę sobie przekazać pytanie od słuchacza Radia Paranormalium. Jak pan sądzi, jaka manifestacja UFO w całej swojej historii może być brana za pewniak? Jakie zdarzenie jest najbardziej wiarygodne i co pan sądzi o domniemanych wizytach istot pozaziemskich na Ziemi?
[20:51] - Wracając do zdarzenia w Mięcinie, na ten temat bardzo wiele było powiedziane. Jak wiadomo, sprawę tę badał Jan Wolniewicz. Wypowiadało się także na ten temat wielu innych badaczy, ufologów. Z mojego punktu widzenia, chociaż ja osobiście nie miałem okazji rozmawiać z panem Wolskim, ale nie da się ukryć, że mieliśmy do czynienia z raczej autentycznym zdarzeniem. Ten pan coś przeżył i to z całą pewnością można zaklasyfikować jako zdarzenie ufologiczne, choć z drugiej strony bardzo niezwykłe, bo jak wiemy, kształt obiektu był wprost nietypowy. Istoty wyglądały w sposób niezwykły. Z całą pewnością można mówić, że jest to jedno z najciekawszych zdarzeń. Szeroko było publikowane w prasie zagranicznej. I jest pytanie: dlaczego ten obiekt miał taki niezwykły kształt? Tutaj bym być może tak trochę niesłusznie napomknął, że faktycznie to zjawisko potrafi przyjmować różne kształty, przyjmować wręcz mimikę, dostosowywać się do naszego sposobu postrzegania rzeczywistości.
Może to jest kontrowersyjne i mocne to, co mówię, ale myślę, że w tym przypadku mogliśmy tak mieć, że to coś dostosowywało się do wyobrażeń obserwatora, uczestnika tego zdarzenia.
[22:01] - Czy podano, jaki promil alkoholu miał we krwi ów świadek?
[22:08] - Rozumiem, że pytanie dotyczy zdarzenia ze Szklarskiej Poręby. Otóż z tego, co mi wiadomo, po przybyciu lekarzy nie przebadano świadka pod kątem spożycia alkoholu. Jednak z rozmowy ze świadkami wiadomo, że faktycznie obydwaj wypili po jednym piwie. Być może dla niektórych można to uznać za dyskredytujące, jeśli chodzi o ich wiarygodność. Myślę, że w tym przypadku możemy mówić o czymś autentycznym, ponieważ relacje obydwóch świadków były bardzo spójne i faktycznie przeżyli coś niezwykłego i być może to piwo jednak w jakimś stopniu nie wpłynęło tak mocno na ich percepcję.
[22:43] - Ja wierzę w kosmitów. Dlaczego? Bo to nawet logicznie i matematycznie z tego wychodzi, że przecież jest tyle gwiazd, tyle układów planetarnych, tyle galaktyk, to życie musi istnieć. Nawet jeszcze Ziemi nie było, a już istniało życie na innym układzie planetarnym. Tak że to jest normalne. Kiedyś może to nie było normalne i kiedyś się podpierano tym, że to jest sprawa Boga, bo nie umiano tego wytłumaczyć. Ja tu tak się wsłuchuję. Nie wiem, o co chodzi. Prosiłem o linka tego wydarzenia, ale dlaczego na przykład on tą substancję wodą zmył? Nie wierzę w to, że można tak idealnie wszystko zmyć wodą, że nie zostanie śladowej ilości tej substancji.
Dziwię się, że nie robili jakichś badań na ten temat. Zastanawiam się, jak to jest w pewnych religiach, gdzie się mówi tak: "Ojciec twój niebieski mieszka w niebie". Niektórzy malują go na chmurce z brodą siwą czyli białą. Dlaczego Boga nazywa się Ojciec Niebieski? Przez słowo "niebo" i słowo "niebieski". Dlatego, że jest niebieskie niebo dla niektórych i niebieski jest kojarzony z niebem? Chociaż jeszcze nie wiadomo, że niebo jest czarne. Wszechświat jest czarny, tylko promienie słoneczne powodują to, że dzięki pewnym załamaniom światła widzimy niebo jako niebieskie.
[24:13] - Bo białe obłoki to jest para wodna. I mam pytanie do gościa, bo był kiedyś na antenie Paranormalum i tam był pewien film Zeitgeist. Widzę, Radio Paranormalum. Czyli mam pytanie do gościa: czy mógłby odpowiedzieć na pytania związane z filmem Zeitgeist? I jeśli tak, to czy zastanawiał się nad tymi znakami z horoskopu w filmie? Co poszczególne znaki oznaczają poza tymi trzema wymienionymi jak Byk, Baran, Ryby, Wodnik? To są cztery. I zastanawia się nad tymi innymi znakami zodiaku. Co mogłyby oznaczać?
[25:02] - Ja może jeszcze się tam chwilowo odniosę do tego, co tutaj pan wcześniejszy mówił. Zaczął wyskakiwać z tematami religijnymi. Ja jeszcze raz przypominam, że temat jest zupełnie inny. Rozmawiamy o UFO, o zjawisku UFO. Natomiast odnosząc się w ogóle do tematu religii, to tylko bym tak namiastką wspomniał, że nie ma co łączyć zjawiska UFO z tematyką religijną. Są to dwie odrębne działki. Tutaj mamy do czynienia z całkowicie empirycznym zjawiskiem, namacalnym. Natomiast łączenie tematyki ufologicznej z duchowością, z Jezusem, Biblią jest mocno kontrowersyjne i zachowałbym powściągliwość. Co do filmu, który tutaj ostatni słuchacz poruszył. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, o jaki chodzi film.
Nie miałem przyjemności go oglądać. Tak więc trudno mi odpowiedzieć na pana pytanie.
[25:55] - Właśnie, jeszcze odnosząc się do tematyki religijnej. A jaki jest pana stosunek do objawień tak zwanych? Bowiem Fatima, jak wiadomo, jest takim standardowym przykładem tego, że nie do końca mamy tutaj do czynienia z czymś ulotnym, tylko być może z czymś materialnym. Mówię tutaj na przykład o cudzie słońca. Czy może pan coś powiedzieć na ten temat?
[26:28] - Tak, ja też mam takie pytanie do gościa Damiana. Jak można powiedzieć w ogóle, że właśnie łączenie religii z tematyką ufologiczną nie powinno się tak robić? O czym mówi Księga Enocha? Jest taka Księga Enocha. Jest to w sumie najstarszy dowód na manifestację UFO. Enoch opisuje dokładnie, że szukał sobie owieczki, szedł i sobie znalazł. Nagle przyleciało do niego UFO. Jest dokładny opis statku kosmicznego, jest dokładny opis, jak to wszystko wyglądało. Co w ogóle może przesunąć do tego, że tak jak w tej chwili niby ludzie opisują te swoje widzenia UFO. Ja tego w ogóle nie neguję, bo sam nie raz byłem świadkiem pewnej manifestacji, o czym mówiłem już razy.
Nie będę opowiadać tej historii, bo to bez sensu, żeby tu ją opowiadać. Ale właśnie chodzi o to, że nie zgadzam się z tym. Religia jest bardzo ściśle połączona z widzeniami UFO czy z extraterrestrials. Może nie wszystko, ale dużo rzeczy tak. Więc polecam przeczytać sobie Księgę Enocha i tyle. Ja oczywiście nie kwestionuję tego, że w Biblii możemy znaleźć informacje na temat UFO. Można powiedzieć wręcz, że poszczególne ewangelie pękają w szwach, jeśli chodzi o takie wątki związane z ufologicznymi wątkami. Na pewno wielu badaczy studiujących Pisma Święte na pewno odnajdzie wiele takich wątków oprócz Księgi Ezechiela. Ja miałem na myśli jednak coś zupełnie innego. Miałem na myśli traktowanie zjawiska UFO jako odrębnej kategorii, nie w sferze religijnej.
Mam na myśli to, że zjawisko UFO na pewno nie należy traktować jako obiekt kultu, jako obiekt wyznania, gdyż jak wiemy na świecie działa wiele różnych organizacji. Czasami są to organizacje pseudoufologiczne, które właśnie w swoim statusie działalności doszukują się sfer sakralnych, sfer religijnych w tym zjawisku i zaczynają kultywować, łączyć te elementy ze sobą. Ja traktuję to zupełnie osobno. Jestem osobą wierzącą. Nie kwestionuję tego, co jest w Biblii, bo nie da się ukryć, że w Biblii, jak i w wielu innych starych pismach znajdziemy te wątki. Ale nie można traktować UFO jako religii z tego względu, że jest to już przejaw typowo sekciarstwa. Natomiast odnosząc się do Fatimy i w ogóle objawień, to oczywiście abstrahując od tego, że nie jest to moja dziedzina poznawcza, na którą mam jakiś duży zasób wiedzy. Ale jak wiadomo, Fatima jest oficjalnie uznana przez Kościół jako autentyczne zdarzenie, gdzie faktycznie mieliśmy do czynienia z objawieniami. Jak wiadomo, do wszystkich innych objawień znanych w historii Kościół odnosi się w sposób sceptyczny i ich nie uznaje. Przyznaje taki programowy sceptycyzm.
Wielu badaczy analizujących Fatimę pod kątem ufologicznym praktycznie doszukuje się gdzieś w tych wątkach tematów ufologicznych, że postać Białej Pani, którą widziała trójka dzieci, mogła być istotą pozaziemską. Pokaz dziwnego zjawiska na niebie w postaci wirującego słońca, które obserwowało setki, jeśli nie tysiące ludzi. Wtedy też w jakimś stopniu przypomina zjawisko UFO, ale myślę, że tylko w jakimś stopniu. Ja osobiście traktowałbym to jako zupełnie odrębne zagadnienie, które niekoniecznie mogło być faktycznie jakimś objawieniem. Mogło być manifestacją jakiegoś nieznanego zjawiska. Mogło być jakimś omamem. Trudno mi powiedzieć, ale na pewno raczej zjawisko UFO nie manifestuje się w ten sposób.
[30:10] - Tak, swego czasu, kiedyś objawiła się w Egipcie, tam, skąd pochodzimy, to znaczy z tamtych okolic ja przynajmniej. Okazało się, że przywódca Kościoła dał chłopak po drugiej stronie, jak to się nazywa po polsku?
[30:24] - Heliograf czy coś takiego. Otworzył po prostu jak tygram z Fatimą, bo widzieli się, objawiła. Ale złapali go. Ale ja chciałem zapytać pana o co innego. Proszę pana, jakie jest ciekawe zdarzenie, które pan sam zarejestrował? I proszę mi powiedzieć, czy pan znalazł przypadkiem w tym miejscu na przykład przypadkiem, czy było planowane to miejsce na te badanie wcześniej? I jakie są zeznania świadków? Czy są mniej więcej jednakowe, czy są różne?
[30:55] - Ufologia to jest zjawisko paranormalne, bo ja na przykład nie traktuję tego jako jakieś paranormalne zjawisko, tylko zjawisko normalne, bo to już jest zjawisko normalne dla mnie. Nie wiem, jak wy to uważacie. Dla mnie to wszystko jest takie oczywiste, takie proste. Ja się niczego nie doszukuję. Po prostu trzeba nam kupę lat, setki, może tysiące, żeby dorównać technologii akurat tych przybyszów z innych układów planetarnych. Czy badaliście te zjawisko tego świętego? Nie wiem, czy on był święty, ale Ezechiel, nazwał to po prostu w tych czasach ten prorok. On nie umiał sobie wytłumaczyć tego zjawiska jak przelatujący obiekt, na przykład UFO tak zwane. Wytłumaczył to sobie: rydwan Boga, tak zwany rydwan Boga. Tak go nazwał, rydwanem Boga.
Bo jak mógł w tamtych czasach sobie wytłumaczyć? Czy badaliście? Bo on chyba rysował w tej księdze ilustracje i wyobraźnię. Wszystko ładnie opisane. To Henoch. Ezechiel to Henoch. Ale wie pan, o co chodzi.
[32:01] - Ja nie wiem. Przed chwilą chyba pan temat religii z UFO nie chciał mówić. Dalej będziemy o tym pytać. Bo wiadomo, czy badasz to ani ze Księgi Henoha, ani Henoch. To był Ezechiela, a ten obiekt dokładnie opisany, jak wyglądał, jak ten wóz wyglądał, a nawet te błyski światła. Ale tutaj, kurczę, no to chyba nie będziemy iść znowu na religię. Jak na religię, to ja idę na Biblię zaraz.
[32:27] - No tak, nie będziemy dyskutować na tematy religijne. Dzisiaj będziemy dyskutować na tematy ufologiczne, na tematy UFO. Odnosząc się jeszcze raz do pytania, czy UFO, czy zjawisko UFO można łączyć ze zjawiskiem paranormalnym? Ja mówię raczej nie. Raczej tak jak już to wspomniałem wcześniej, mamy tutaj do czynienia z całą pewnością, o czym zresztą wielu wybitnych badaczy mówiło, że mamy do czynienia raczej z całą pewnością ze zjawiskiem namacalnym, fizycznym, empirycznym, które można poddać jakiejś analizie, badaniom. Oczywiście dziś w całej sferze manifestacji różnych, analizując różne obserwacje, różne zdarzenia, możemy się doszukiwać faktycznie różnych niezwykłych czynników, które się przewijają gdzieś w tych relacjach, zdarzeniach. Mam tu na myśli jakieś czynniki paranormalne, jakieś anomalie czasowe. Często się też mówiło w relacjach obserwacjach ufologicznych o czymś takim jak czynnik Oz, czyli o zanikaniu otoczenia rzeczywistości, o tym, że obiekty te potrafią przyjmować różne kształty. Myślę, że jednak mamy tutaj do czynienia z tak wysoko zaawansowaną techniką, wiedzą, która kryje się za tym zjawiskiem, że nasze pojęcie świata nas otaczającego jest jeszcze bardzo znikome i jeszcze będziemy długo potrzebowali czasu, aby pojąć, zrozumieć znaczenie albo zinterpretować w sposób jasny i zrozumiały to, co się kryje za tym zjawiskiem. Jednak z całą pewnością możemy mówić, że jest to zjawisko empiryczne.
[33:48] - Na czym polega praca ufologa? Ja nie wiem tak do końca. Czy ufolog powinien znać kwestie na przykład techniczne, czyli musiałby sobie teoretycznie na przykład wytłumaczyć, teoretycznie oczywiście mówię, na jakiej zasadzie poruszają się obiekty z tak dużą prędkością. Może jakaś teleportacja czy napęd większy od prędkości światła? Jak to w ogóle wygląda od sprawy technicznej? Ja nie wiem. Rozbija się UFO. No to bierze się, czy takich ufologów się wpuszcza? Czy wy jesteście dopuszczeni do tego, czy to tylko taka teoria? Bo ja nie rozumiem.
Na przykład rozmawialiśmy wcześniej, ten pan został substancją oblany. Przecież jak ja bym był ufologiem, ja bym od razu... On nie mógł tego spłukać na 100%. Te badania powinny być w laboratorium, bo to się nie da z wodą spłukać na 100% takiej substancji. Powinno się go po prostu przebadać milimetr po milimetrze. Tam ta substancja by była. Dlaczego tego nie zrobiono? Nie ma na to żadnych dowodów dwóch świadków tylko. Coś widzieli. Dla mnie to nie jest argument żaden.
[35:04] - Dokładnie. Darien jeszcze przypomni sobie, że w tej opowieści oczywiście UFO miało okna, bo wiadomo, że jak jest technologia taka bardzo wyprzedzająca w ogóle technologię ziemską, pozwalająca na przemieszczanie się z wielką prędkością, także zaburzanie w ogóle fizyki i po prostu transportowanie i będąca z innego ogólnie układu słonecznego i w ogóle z innej planety, no to UFO musi mieć okna. To jest najważniejsza rzecz, bo UFO musi mieć okna. Ja po prostu nie wiem. W tej opowieści UFO miało, w ogóle było bardzo zaznaczone to, że UFO miało okna, no bo przecież ufoki muszą mieć jak oglądać w ogóle Ziemię, no to muszą mieć do tego okna. UFO musi mieć okna. No i tyle. Nie zapominaj o tym, Darien. To jest najważniejsze. Jeżeli będziesz widział jakiś obiekt i nie będzie miał okien, to to nie może być UFO.
No muszą być okna.
[35:54] - Nie, no ale mogą mieć. No ale czego nie? Ja wiem, że to jest aluzja, węzły, ale na przykład jak ja bym był dla kogoś, ja bym był kosmitą, bo ja ląduję na przykład na planecie innej, tam są jakieś formy życia, no to ja jestem dla nich kosmitą. Czy oni są dla mnie kosmitami? Bo ja już nie wiem. Ja jestem dla nich kosmitą. Oni są tam nieziemianami, tylko tam nazwa planety Jojo. Dla mnie oni są jojokami, a ja jestem dla nich kosmitą.
[36:25] - Chciałbym mieć okno. Co innego patrzeć przez kamerę i przez monitor coś obserwować, a co innego patrzeć przez okno swoimi pięknymi oczami. Żartuję, wiem, że to jest aluzja, ale mógłbym mieć, a dlaczego nie?
[36:39] - Dobra, powiem tak, taka mała sprawa. Zostawmy okna w uchach. Mogą mieć okna, mogą mieć cokolwiek innego. Tylko zastanówmy się nad jedną rzeczą. Jest sobie jakaś planeta gdzieś w kosmosie. I teraz pytanie jest takie: czy ona musi być rozwinięta podobnie do nas? Czy ona musi być identycznie rozwinięta tak jak my lub więcej rozwinięta? Musi mieć statki kosmiczne? Jest jedna taka zasada i ktoś to fajnie wymyślił w latach bodajże 60. że może być tak, że są pewne formy życia lub były pewne formy życia, które byłyby w stanie z nami się skomunikować.
Tylko problem jest taki, że zanim dojdzie ich sygnał do nas lub nasz do nich, to tak naprawdę wszystko i tak już się skończy, bo dana cywilizacja się zakończy.
[37:33] - Ja chciałbym przekazać tutaj pytanie od użytkownika Przemek666. Panie Damianie, czy był pan w Przyrownicy i Wolinie w czasach słynnych CE3? Jeśli tak, to jakie jest pana zdanie na ten temat?
[37:49] - Ja sam chciałem o coś zapytać. Moje pytanie dotyczy, że w zeszłe wakacje około 20 sierpnia siedziałem ze swoim kolegą nieopodal naszych domów i siedzieliśmy sobie na schodach niedaleko szkoły zawodowej, która obok nas była, szkoliwka bodajże. Siedzieliśmy tam chyba z 40 minut, kiedy nad nami na niebie pojawiły się dwa takie dziwne światła. Nie mam pojęcia do tej pory, co to było za światło. Wirowały około pięciu minut i nagle z wielką prędkością odleciały. Jako że siedzieliśmy dosyć wysoko sobie na tych schodach, to widzieliśmy, że zatrzymało się to światło nad naszym przyjacielem Markiem.
[38:27] - Padło w przeciągu ostatnich parunastu minut wiele różnych pytań. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, które były pierwsze, które ostatnie. Może takie pierwsze z brzegu. Czy kojarzę Przyrownicę i czy kiedyś tą sprawę badałem osobiście? Otóż mówię, że niestety nie. Tą sprawę, jak wiadomo, badali ufolodzy trochę starszej daty, między innymi Bronek Brzepecki, Krzysiu Piechota. Ja niestety nie miałem przyjemności zapoznać się bezpośrednio z tym zdarzeniem. Znam je, tak jak państwo, z artykułów, z raportów, które gdzieś tam się przewijały w prasie. Jakie jest moje zdanie? Trudno mi się na ten temat wypowiadać, sam osobiście nie brałem udziału w czynnościach badawczych.
Jednak mogę ręczyć tutaj za autorytet osób je badających, że z całą pewnością faktycznie wiarygodność świadków nie pozostawia wątpliwości. Co do samego terminu ufolog. Myślę, że jest to termin dosyć kontrowersyjny, bo przyjęło się nazywać osoby badające zjawiska UFO ufologami. Myślę, że samą działalność badawczą UFO trudno nazwać sferą naukową. Jest to pewna sfera poznawcza, bo wiadomo, nie ma na to żadnego statusu naukowego. Żadna osoba, która się tytułuje ufologiem, tak naprawdę nim nie jest. Nie jest żadnym naukowcem. Jest raczej osobą, która może badać takie zjawiska, ale na pewno daleko jej do naukowca. Może się posługiwać z całą pewnością doświadczeniem badawczym jakichś naukowców. I tak naprawdę jest niewielkie grono osób, które faktycznie może się tytułować naukowcem, posiadać status naukowca, a prywatnie zajmować się ufologią.
Więc ja osobiście siebie nie nazywam ufologiem i nigdy się nie nazywałem. Dziękuję jeszcze raz, że czat w ogóle został zatytułowany jako rozmowa z ufologiem Damianem Trerą. Ja bardziej traktowałbym siebie jako badacza, sympatyka tej tematyki. Na pewno nie jako wszechstronnego znawcę. Natomiast jeśli chodzi o całą metodologię badawczą, faktycznie padło takie pytanie: jak to w ogóle wygląda od tej strony technicznej? Generalnie rzecz ujmując, gdzieś tam na przestrzeni wielu lat zostały wystosowane pewne metody badawcze obserwacji i relacji UFO. Jak wiadomo, obiektem badań takiego potencjalnego badacza, nazwijmy go umownie ufologiem, jest sam świadek zdarzenia. Tak więc nie da się ukryć, że w całym postępowaniu badawczym dużą rolę odgrywa wiedza i doświadczenie z kręgu kryminologii. Osoba, która prowadzi badania ufologiczne, posługuje się kwestionariuszem ankiet, posługuje się pewnym uszeregowanym ciągiem pytań, który stosuje w rozmowie ze świadkiem. Posługuje się także testami psychologicznymi, które w jakimś stopniu mogą posłużyć za wyznaczenie wiarygodności danego świadka i jego statusu psychofizycznego.
Jest to także wizja lokalna w miejscu zdarzenia, także udokumentowanie całego zdarzenia i określenie, jeśli założymy, że mamy do czynienia faktycznie zgodnie z klasyfikacją ustaloną dawno temu przez Allana Hyneka, że mamy do czynienia z prawdziwym UFO. Wtedy dochodzi do tak zwanej wizji lokalnej w miejscu zdarzenia i dokonywaniu szeregu pomiarów w celu określenia, jakich rozmiarów był obiekt, jakiego kształtu rzeczywiście mógł mieć, jaką miał długość, jak przemieszczał się w przestrzeni. To jest ta cała sfera techniczna, którą osoba, która w sposób rzetelny i obiektywny prowadzi jakieś badania. Ja swego czasu pisałem kiedyś na ten temat o tak zwanej metodologii badań UFO. Niestety ten artykuł nigdy się nie ukazał. Zdaje się, że on jeszcze gdzieś jest dostępny na starym blogu Arka Miazgi. Ktoś zainteresowany może sobie kliknąć i poczytać, a zainteresowanych proszę o ewentualnie e-mail. Mogę przesłać. Kiedyś napisałem swego czasu taką pracę, jak wygląda praca badawcza ufologa.
[42:15] - Ja tutaj mam taki komentarz i pytań kilka. Nie wiem, czy widzicie to, ale my tak trochę w miejscu tkwimy z tą ufologią całą, bo te wszystkie tematy były poruszane już i 40 lat temu, i 50. To cały czas jest kwestionowanie, że tam ktoś widział jakiś statek, gdzieś ktoś przyleciał i tym podobne. To nic nie wnosi nowego i tylko zniechęca ludzi do tego tematu, bo to jest krążenie w kółko.
[42:42] - Bardziej mi chodzi o to, że wszyscy myślą, że UFO pochodzi z innych planet i tak dalej. Nikt tu nie powiedział o obcych czy innych istotach, które mieszkają pod ziemią. Świadkowie opowiadają o takich nawet jak góra Ślęża czy kompleks Riese, jeszcze poniemiecki i tym podobne. Generalnie o milabach, czyli osobach, które współpracują. Jest taka teoria, że wojsko współpracuje z tymi istotami, że są ludzie, którzy są nazywani milabami i oni są wykorzystywani między innymi do tych działań. Tego nikt nie porusza, bo zawsze jest tkwienie w miejscu i jakieś pytania o szczegóły, gdzie ktoś coś widział.
[43:30] - Dla mnie to jest system bardzo prosty. My musimy to badać. Dobrze by było zbadać jakiś statek, byśmy technologicznie poszli szybciej. To jest tylko technologia. My się rozwijamy tylko 200 lat, a parę tysięcy lat staliśmy w miejscu. Wynaleźliśmy prąd i taki prąd dał nam dużo możliwości technicznych. Już byśmy chcieli wszystko wiedzieć. Już byśmy chcieli latać do innych układów planetarnych, ale nie, bo to jest oddalone na przykład o 100 lat świetlnych, nie najbliższe. Czy tam o 40 lat świetlnych. Brakłoby nam życia.
Ale my już obaliliśmy przecież Einsteina. Prędkość światła nie jest prędkością najszybszą. Na przykład poruszający się foton. Prędkość światła nie jest najwyższa, bo te cząstki, nie pamiętam jak one się nazywają. Neutrina. Neutrina, dobrze powiedziałem? Neutrina? Nie chcę się wygłupawać. One są szybsze. Nie, były błędem.
Teraz błędem, później nie błędem.
[44:33] - Ja mam jedno pytanie dla naszego gościa od osoby, która jest na naszym czacie. Cytuję: „Widziałem kiedyś obiekt przypominający satelitę. Poruszał się normalnym torem i w pewnym momencie nagle dokonał zwrotu o 90 stopni. Czy jest możliwe, żeby jakiś satelita dokonał takiego gwałtownego zwrotu? Proszę o odpowiedź. Dziękuję”.
[45:02] - Znowu padło wiele pytań. Odnosząc się do tego pytania, stwierdzenia raczej czy zjawisko UFO. Czego się można jeszcze doszukiwać? Mamy wiele lat badań. Przecież to już ponad 60, 70 lat analiz, zbierania relacji i faktycznie ciągle krążymy wokół tego jednego tematu, że jest jakieś zdarzenie, jakiś obiekt, ktoś coś widzi, obserwuje. Jest później badacz, który to analizuje, zbiera te materiały i ciągle krążymy wokół tej samej pętli. Nie wyciągamy wniosków. Ja tutaj może się nie do końca zgodził z tym, bo pamiętajmy, że badanie czegoś takiego jak zjawisko UFO jest doszukiwanie się i dociekanie prawdy. Na pewno w relacjach dalekich, bliskich spotkań możemy się doszukać jeszcze bardzo wiele rzeczy, które nie padły nigdy dotychczas. Wiele informacji możemy wyciągnąć.
Nasza wiedza na pewno może się w tej kwestii jeszcze dużo poszerzyć. Tak więc uważam za zasadne zbieranie relacji UFO, relacjonowanie tych zdarzeń, nagłaśniania ich wręcz, bo jest ona potrzebna, nawet chociażby do tego, żebyśmy sobie uświadomili, że taka rzecz ma miejsce jak pojawienie się takich dziwnych zjawisk na niebie i ziemi w naszej przestrzeni, bo nasza świadomość ludzka jest jeszcze bardzo ograniczona. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że coś takiego jest, mimo że mamy olbrzymią ilość dowodów na ten temat. Na pewno w samych obserwacjach szczególne znaczenie odgrywają bliskie spotkania drugiego stopnia, gdzie mamy do czynienia z bezpośrednim wpływem zjawiska na otoczenie. Gdzie takie zjawisko może zostawić ślady na ziemi, które można poddać analizie. Z takich zdarzeń, a takich zdarzeń jest ciągle niewiele, mimo że mają miejsce, między innymi też w Polsce miały miejsce, ale możemy na pewno wyciągnąć wiele ciekawych informacji i pogłębić naszą wiedzę w tej sferze poznawczej.
[46:53] - Ja pozwolę sobie zapytać o taką rzecz: jak układa się pana współpraca z NPN-em? Ponieważ widziałem na stronie projektu NPN, npn.org.pl dużo tekstów pana autorstwa i jest pan nawet przedstawiony tam na tej stronie jako ich współpracownik. Jak układa się ta współpraca z NPN-em?
[47:12] - Kiedyś byłem zaproszony do mojego kolegi do Berlina i spotkaliśmy właściciela kamienicy, w której on mieszkał. Mój kolega mówi: „Ten gość napisał książkę i sobie kupił tą kamienicę za tą książkę”. W książce starał się udowodnić, że na podstawie patentów, jakie istnieją i dostępnych nam znanych technologii, można zbudować UFO. Taka była teza. Ale jeśli tak myślę o UFO, a zjawisko jest dosyć stare, pierwsze książki czytałem w latach 70. i od tego czasu wiele wody upłynęło w Wiśle. Zastanawiam się, czy te rozmowy ze świadkami i czy te obserwacje dają jakieś wnioski, po co oni są. Czy tylko pomachać nam, powiedzieć: „Halo, jest jeszcze więcej, niż wy sobie zdajecie sprawę” i znikają? Czy można wyśledzić cel takich fenomenów?
[48:21] - Ja odniosę się jeszcze do pytania, jakie tutaj padło odnośnie tej dziwnej współpracy między różnymi organizacjami, różnymi badaczami na terenie Polski. Ktoś tutaj zadał mi pytanie, jak układa się moja współpraca z projektem NPN i z organizacją NPN.Otóż faktycznie od jakiegoś czasu widzę, a patrzyłem dotychczas na to z dystansem mocnym i staram się nadal patrzeć z dystansem mocnym na to, co się dzieje tutaj na arenie polskiej ufologii, że jest dosyć duże skłócenie między różnymi badaczami, co mi się osobiście nie podoba. Może nie pamiętam starych czasów z lat 80., gdzie na terenie Polski działało bardzo niewielu badaczy, ale na pewno nie było takiego zwaśnienia między nimi. Wręcz przeciwnie, współpraca się bardzo świetnie rozwijała. Była pewna wymiana informacji. Nikt się nie prześcigał w dążeniu do sławy, pieniędzy i nie doszukiwał się w tym czegoś, co może mu przynieść jakiś zysk materialny, sławę. Raczej starał się dociekać prawdy i zrozumienia tego, co się kryje za tą częścią. Natomiast ja pamiętam na pewno koniec lat 90. i początek 2000, gdzie aktywnie działałem. Miło wspominam te czasy, bo na pewno chwaliłem sobie to, że była jakaś taka więź, współpraca między różnymi ludźmi, pasjonatami tego tematu.
Była organizacja Cegłofolnica na przykład, która już nie istnieje, a przecież tak wiele zrobiła dobrego dla polskiej ufologii. Każdy miał swój wyznaczony obszar działania badawczego, zbierał relacje na swoim terenie. Ja to robiłem tutaj na terenie Dolnego Śląska, ktoś robił na Podkarpaciu, ktoś inny w terenie Gór Świętokrzyskich. Szkoda, że faktycznie nie ma na terenie Polski żadnej takiej jednej ogólnopolskiej organizacji, która mogłaby w sposób rzetelny i całkowicie obiektywny zbierać relacje z terenu całej Polski. Teraz mamy jakiś taki wyścig szczurów. Ja oczywiście nie wypowiadam się na ten temat. Jestem raczej otwarty na każdą współpracę. Nie doznałem żadnych dziwnych nieprzyjemności ze strony kogokolwiek z NPN czy z innych organizacji. Staram się robić to dla ludzi, zbierać takie informacje i prezentować je. Nie wchodzę w konflikty, bo nie doszukuję się tutaj, tak jak mówię, jakiejś sławy, sensacji.
Interesuje mnie sam temat generalnie, natomiast współpraca jak najbardziej i nie szukanie jakichś konfliktów. Tak więc jestem bardzo obiektywny i widzę bardzo mile rozwijającą się współpracę z INPRO. Czasami wrzucam swoje teksty na NPN i traktuję to całkowicie niezależnie.
[50:58] - To ja może przekażę tutaj pytanie, które pojawiło się na czacie, a które niestety gdzieś zaginęło po drodze. Pytanie od Draski: czy polscy piloci wojskowi zgłaszają przypadki obiektów niezidentyfikowanych?
[51:14] - Tak się składa, że od jakiegoś czasu mam przyjemność pracowania w branży lotniczej, więc mam kontakt z pilotami. Z racji tego, że pracuję w liniach lotniczych, cywilnych liniach lotniczych i ze względu na swoje zainteresowania prowadziłem delikatne wywiady z pilotami wojskowymi. Jednak tak jak mówię, jest to bardzo delikatna sprawa, jeśli chodzi o mówienie o takich rzeczach jak zjawiska UFO wśród pilotów. Raczej ci ludzie podchodzą do tego z dystansem, co nie wyklucza, że zdarza im się obserwować takie zjawiska na niebie. Ja mam w swoim archiwum kilka takich zdarzeń. O jednym, takim najbardziej ciekawym pisałem na stronie INFRA. Ta publikacja pojawiła się także na kilku innych stronach, między innymi na blogu Arka Miazgi. Zachęcam słuchaczy do zapoznania się z tym zdarzeniem, które miało miejsce pod koniec lat 60. Tak więc jest to stare zdarzenie, ale na pewno bardzo ciekawe, sensacyjne, bo mieliśmy do czynienia z obserwacją aż czterech obiektów dyskoidalnych, które przybliżyły się do dwóch pilotów lecących w latywaczy, w zasadzie Migów 21. Obiekty te przybliżyły się do pilotów, do samolotów.
Doszło do zakłóceń w odbiorze radiolokacyjnym. Obiekty nie były widoczne na radarze, po czym z olbrzymią prędkością się od nich oddaliły od samolotów i wszystko wróciło do normy. Takich zdarzeń jest bardzo wiele. Jak słuchaczom wiadomo, swojego czasu takie sprawy badał, relacjonował, archiwizował Ryszard Rudman, który ma bardzo pokaźne archiwum na ten temat. Może się pochwalić naprawdę olbrzymią ilością zdarzeń. Nie da się ukryć, że jednak piloci generalnie ustronią od takich rzeczy. Jest to zachwianie jakiegoś autorytetu. O takich rzeczach się nie mówi, chociaż one mają miejsce. I pewnie nie raz się zdarzyło, że piloci widzieli coś, ale wolą raczej ominąć to głębokim milczeniem, gdyż może to w jakiś sposób wpływać na ich karierę zawodową. Jest to bardzo delikatna sprawa.
[53:18] - Właśnie ten przypadek, o którym pan wspomniał, jest bardzo ciekawy, ale też wywołał lawinę pytań, które żeśmy starali się panu przekazywać, a przede wszystkim tam chodziło o jakieś szczegóły lotnicze. I to jest ciekawe, że ludzie śledzą jednak takie materiały i później starają się do nich odnosić. Przy tej okazji pojawia się pytanie o sposób zbierania informacji. Jak pan to traktuje? W jaki sposób pan podchodzi do otrzymanych relacji? Jaka jest technika pana pracy? Czy chodzi o spotkanie na przykład bezpośrednio ze świadkiem, czy też chociażby telefoniczne? Jak to wygląda?
[54:06] - Może ja w takim razie odpowiem na to pierwsze pytanie. Już tutaj wspomniałem gdzieś o tym, jak mniej więcej wygląda praca badawcza, praca ufologiczna. Ja raczej odstaję, chociaż pewnie jest wielu badaczy, którzy stosują metody zbierania informacji listownie, mailowo bądź telefonicznie. Ja jednak staram się dotrzeć do tego świadka, spotkać się z nim bezpośrednio, dokonać rejestracji zdarzenia na miejscu zdarzenia, o ile to jest oczywiście możliwe. Generalnie nie zawsze jest to możliwe.Tak jak wspominałem, cała praca badawcza polega na bezpośredniej rozmowie ze świadkiem, zanalizowaniu w pamięci całego zdarzenia, następnie przeprowadzeniu z nim kwestionariusza ankiety, który składa się z kilkunastu pytań. Te pytania są przeróżne. Niektóre są nawet podchwytliwe, które mają na celu wprawienie w zakłopotanie świadka w celu wykluczenia ewentualności fałszerstwa z jego strony, jakiegoś mataczenia. Są też testy psychologiczne, które są bardzo ważnym elementem badania. One też pozwalają nam wiele powiedzieć na temat świadka, na temat tego, jaki wykazuje typ percepcji. Czy wykazuje jakieś tendencje deviacji umysłowej, która może zaważyć na wiarygodności takiego zdarzenia.
Mamy też wizję lokalną w miejscu zdarzenia. Ja generalnie stosuję metody, które były stosowane przez starą szkołę ufologiczną, opracowaną przez pana Bronisława Rybyńskiego, przez pana Krzysia Piechotę. Nie stosuję metody, tak jak niektórzy badacze, gdzie nagrywają świadka, rozmawiają z nim, zadają mu kilka pytań. Staram się raczej podążać zgodnie z jakimś harmonogramem badania takiego świadka.
[56:00] - Ja chciałbym tylko powtórzyć to pytanie: czy jest możliwe, żeby jakiś satelita dokonał gwałtownego zwrotu o 90 stopni? To pytanie jednej osoby z forum.
[56:13] - Nie spotkałem się osobiście z tym, żeby satelita mogła dokonywać jakichś gwałtownych manewrów. Jak wiadomo, satelity poruszają się w linii prostej ruchem jednostajnym, tak więc jest to raczej coś nietypowego. Chyba że mieliśmy do czynienia z jakimś innym zjawiskiem, może niekoniecznie zjawiskiem ufologicznym, ale wiadomo, satelity się w ten sposób nie zachowują. Przynajmniej ja posiadam taką wiedzę i nie słyszałem o jakichś innych satelitach, które mogą wykonywać gwałtowne manewry.
[56:40] - Ja też mam pytanie od jednego z użytkowników naszego czatu. Chodzi o zastosowanie w badaniu, czy też swego rodzaju przesłuchaniu świadka, regresji hipnotycznej. Jak pan się do tego odnosi? Czy to jest w ogóle zasadne i czy to może przynieść jakiś skutek?
[57:09] - Regresja hipnotyczna to jest praktycznie temat dosyć kontrowersyjny, bo wywołał też wiele złego w ufologii. Na pewno jestem za tym, żeby stosować regresję hipnotyczną jako pewną metodę badawczą w przypadku świadków, którzy mogli doświadczyć tak zwanego wzięcia, czyli bliskiego spotkania czwartego stopnia. Z tym że musi to wykonywać osoba, która faktycznie ma w tym olbrzymie doświadczenie, jest jakimś autorytetem, ma bogatą wiedzę, bo tutaj niestety można bardzo łatwo zmanipulować ludzką świadomością, zarzucić podczas takiej regresji hipnotycznej świadkowi jakieś fałszywe obrazy zdarzenia, które później mogą być potraktowane jako autentyczne elementy zdarzenia i wykorzystane w całym późniejszym procesie badawczym. Niestety w Polsce osobiście nie znam jakiegoś faktycznie dobrego hipnotyzera. Osoby, która potrafi w sposób profesjonalny prowadzić regresję hipnotyczną. Wiadomo, że swojego czasu kiedyś to Bud Hopkins miał dosyć spore zaplecze ludzi, którzy faktycznie w sposób profesjonalny potrafili przeprowadzić takie sesje hipnotyczne. Tak więc tutaj, na naszym gruncie polskim, oczywiście miały miejsce regresje hipnotyczne ze świadkami UFO. Z tym że ja raczej bym mocno powątpiewał w solidne rzemiosło tych niektórych panów, którzy faktycznie wciągali takich świadków w stan hipnozy. Nie ręczyłbym za ich solidność i rzetelność w prowadzeniu takiej regresji hipnotycznej.
[58:49] - Nie wiem, czy to było to samo pytanie, które Rysiek Infra odczytał. Ja od nikogo mam troszeczkę inne. Czy goście, czyli czy pan Damian Trolla zetknął się osobiście z badaniami świadków przy użyciu regresji hipnotycznej?
[59:06] - Owszem, w moim archiwum, czy też archiwum mojego kolegi Arka Trzaskowskiego, „LK PZ Kontakt” istnieją na pewno przypadki, gdzie moglibyśmy się doszukiwać wzięcia na pokład, gdzie mieliśmy do czynienia z jakimś klasycznym przypadkiem C4. Z tym że niestety ja osobiście nie posiadam kontaktu z żadnymi osobami, które w sposób fachowy się zajmują taką dziedziną jak regresja hipnotyczna. Tak więc wiele takich spraw niestety nie doczekało się swojego końca, a być może moglibyśmy się doszukać w tych niektórych zdarzeniach jakichś ciekawych wątków, o których świadek niestety nie pamiętał ze zrozumiałych względów.
[59:41] - Witam. To, co mówisz, to tutaj wielu forumowiczów na ten temat dyskutowało i nawet zadawało pytania i dawało też tak zwaną, nazwijmy to, bujną wyobraźnią, nawet opierając się na tak zwanych wiarygodnych świadkach. Jeżeli chodzi o spotkania trzeciego czy czwartego stopnia. W myśl tylko wyłącznie jednej zasady: tam, gdzie jest rzeczywisty stan rzeczywistego kontaktu, pływa zaraz ostatnio 1200, a może i 2000 ośmieszających wyżej wspomnianą osobę. Z tego się robi cały, jak to się mówi, groch z kapustą. Oczywiście nic nie wiadomo. Idzie to w zapomnienie. I dalej są pytania bez odpowiedzi. Zadano tutaj jedno pytanie bardzo istotne i bardzo kluczowe: jak może satelita wykonać obrót 90 stopni? Na to odpowiedź nawet tak słynna NASA i Europejska Agencja Kosmiczna i wiele innych nie dała konkretnej odpowiedzi i nie da takowej odpowiedzi nawet żaden z tak zwanych autoryzowanych naukowców, nazwijmy to w sensie umownym, dla zachowania bezpieczeństwa społecznego na tej planecie.
A co się za tym kryje? To tak jak ty powiedziałeś, my nie wiemy.
[01:00:59] - To ja mam takie pytanie odnośnie: co się dzieje z osobami, które zostały porwane? I jeszcze, bo tutaj też nie było poruszone tego odnośnie jakichś ras tych istot, jakie tutaj przylatują albo skąd one są i tak dalej. Może coś na ten temat będzie ktoś znał odpowiedź większą?
[01:01:18] - Co do ras istot myślę, że tutaj trudno mi cokolwiek mówić. Temat ogólnie znany powszechnie z literatury ufologicznej. Na przestrzeni wielu lat udało się zebrać wiele relacji na temat różnych dziwnych istot humanoidalnych, które się przewijają w tych relacjach. Nie jestem znawcą, specjalistą. Jeśli ktoś jest w tej dziedzinie, to chylę czoło nisko. Ile jest różnych ras czy ile jest różnych rodzai i gatunków? Ciężko mi tutaj powiedzieć. Nie jestem znawcą, raczej staram się nie zabierać głosu w takich pytaniach, gdyż trudno powiedzieć, żebyśmy coś cokolwiek mogli wiedzieć na ten temat.
[01:01:59] - Świat nauki idzie cały czas do przodu, technologia idzie do przodu. Poznajemy coraz więcej nowych faktów, nowych rzeczy, które są ewidentne, a które w niektórych wypadkach nawet przeczą wręcz zdrowemu rozsądkowi. A jednak takowe rzeczy się zdarzają. Jak je można wtedy zaklasyfikować? Człowiek, który nie będzie wiedział, będzie mówił, że to cud, chociaż ja w cuda nie wierzę ze względu na to, iż nieznajomość technologii czyni właśnie takowe cuda. To tak poza nawiasem. Mam tutaj do ciebie pytanie, gościu intry. Powiedz ty mi, czy tylko na Ziemi ograniczamy swoją własną egzystencję jako forma białkowa? Czy w pobliżu na przykład stratosfery i jeszcze wyżej nie występują formy, które zupełnie obce, a z którymi nie mamy żadnego kontaktu ze względu na to, iż nasz stopień rozwoju umysłowego i spostrzegania i namacalnych tzw. doznań przyczynia się, iż staje się to powiedzmy jako rzeczą niewiadomą, no i oczywiście bardzo mocno ośmieszaną.
Bo przecież, jak zapewne wiesz, nawet i w głębinach niesprzyjających warunkach życie istnieje. Dlaczego miałoby nie istnieć ono na przykład w obrębie atmosfery?
[01:03:11] - Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, jakie teraz przed chwilką padło. Też moja wiedza aż tak daleko nie wybiega. Nie jestem biologiem ani astrofizykiem. Na pewno jest wiele zakątków na Ziemi, które jeszcze gdzieś do końca nie zostały zgłębione i nauka ciągle potrafi zaskoczyć z odkryciami swoimi, jak na przykład to, że w głębinach gdzieś daleko jednak może istnieć życie, bądź gdzieś w wulkanach, takich najbardziej ekstremalnych miejscach może jednak zamanifestować swoją obecność jakieś życie, jakaś forma życia. Być może także i w atmosferze gdzieś tam. Chociaż tutaj byłbym daleki od takich twierdzeń. Ale ja jeszcze chciałem wrócić też do innego pytania, bo tutaj ktoś zadał pytanie z czatowników: co się dzieje z osobą, która mogła doznać potencjalnego wzięcia, być uczestnikiem takiego zdarzenia? Otóż może się dziać bardzo wiele rzeczy i ja przywołuję w pamięci sobie niektóre zdarzenia, że z własnej autopsji, gdzieś badając jakieś takie zdarzenia, miałem do czynienia z pewnym świadkiem, który doznał wręcz załamania psychicznego, pewnej dewiacji. Skończyło się to wizytą w szpitalu psychiatrycznym. Po prostu nie mógł udźwignąć tego, co się działo wokół niego, czego doświadczył.
Tak więc takie przeżycia mogą być bardzo głęboko traumatyczne i tkwić gdzieś głęboko w ludzkiej podświadomości i przyczyniać się do wielu różnych stanów emocjonalnych.
[01:04:42] - Ja pozwolę sobie tutaj przekazać pytanie od Seraila. Nie pamiętam, czy ono już padło. Jestem ciekawy, jak odbiera się pracę Damiana Treli przez zwykłych ludzi. Traktują pana jako naukowca czy niebezpiecznego fanatyka, który nie ma co z czasem robić? To jest pytanie od czatownika Seraila.
[01:05:01] - Myślę, że generalnie podejście naszego społeczeństwa do czegoś takiego jak zjawisko UFO jest na pewno przejawem traktowania czegoś w postaci groteski, jakiejś mitomanii, zabobonu i tak dalej. Na pewno osoby takie jak ja, które gdzieś tam starają się w sposób w miarę obiektywny i w miarę profesjonalny podchodzić do tematu, jakim jest zjawisko UFO, docierać do różnych relacji, zdarzeń, na pewno przez pewne grono ludzi jest traktowana z takim dystansem. Gdzieś tam jeszcze tkwi gdzieś w naszej świadomości to, że taka sfera jak zjawisko UFO jest czymś nie do pomyślenia. Nasza percepcja jakby nie dopuszcza w ogóle do istnienia czegoś takiego, więc zwykłe zjawisko psychologiczne, że będziemy do takich ludzi podchodzić w sposób właśnie żartobliwy, traktować ich jako oszołomów bądź nie wiem. Niestety z takimi sytuacjami się spotkałem gdzieś tam w swojej działalności, ale i z drugiej strony też się spotkałem z otwartością i sceptycyzmem, ale jednak otwartością. Co mi się podoba i cenię sobie właśnie takie podejście niektórych ludzi, tą otwartość w dyskusjach na temat takich rzeczy.
[01:06:09] - Panie Damianie, będziemy powoli zbliżać się do końca naszej jakże niezwykle ciekawej rozmowy. Ja jeszcze na koniec tylko zapytam odnośnie właśnie tego bardzo moim zdaniem ciekawego pańskiego artykułu UFO, percepcja i kultura masowa. W zasadzie jakie jest pana zdanie na temat zjawiska UFO? Czy to jest rzeczywiście coś, co trochę wymyka się nam osobom, które tym się zajmują? Właśnie z takiego, znaczy każdy by chciał po prostu naukowo to czy też po prostu percepcyjnie przyjąć, że no cóż, zdarza się, że ktoś
[01:07:00] - Czasem zobaczy coś na niebie. Być może są to jakieś dziwne pojazdy. Czasem pojawia się takie pytanie na naszym czacie od Draski.
[01:07:13] - Dobrze, panie Damianie, na pewno pan się spotkał z taką krytyką. Będzie pan spotykał ciąg dalszy takich ludzi. Niech pan się tym nie przejmuje, ale to nie jest ich wina, tylko wasza wina. Ja teraz podkreślam wprost, panie Damianie, jest duża ilość pomyłek zastosowanych przez naukowców. Mogę ich nazywać tych, którzy się tym zajmują, ufologią. Mogę tak nazywać naukowców albo z korzystaniem z naocznych świadków, w którym przede wszystkim większość czasu są to naukowcy albo wojskowi, co oznacza w tym materialni. Dlatego inni ludzie na pewno będą to krytykować cały czas.
[01:07:53] - Jeszcze raz odniosę się do ostatniego pytania odnośnie mojego artykułu, który się pojawił na blogu Arkadia Zginie, a nosi on tytuł „UFO, ludzka percepcja i kultura masowa”. Pozwoliłem sobie w tym artykule poruszyć pewne swoje przemyślenia na temat tego, co się dzieje obecnie z naszą świadomością ogólnoludzką na temat istnienia bądź też nieistnienia zjawiska UFO. Zmierzając w stronę czegoś takiego jak zagadnień psychologicznych. Ciągle mamy ten sam problem. Obracamy się wokół tego samego problemu i pytanie dlaczego? Mając już XXI wiek, mamy za sobą ponad 65 lat badań zjawiska UFO. Zgromadziliśmy olbrzymią masę materiałów, dowodów, relacji świadków, nagrań, zdjęć. Tego jest cała masa i jakoś ciągle nie uświadamiamy sobie problemu istnienia czegoś, co chyba nie da się ukryć, że pozostaje faktem bezdyskusyjnym. Tutaj pozwoliłem sobie nawet poruszyć takie kontrowersyjne rzeczy, bo spotkałem się z tym nie raz, że niektórzy polscy ufolodzy i nie tylko zaczęli mówić o czymś takim jak świt ufolodgi, że relacji UFO jest coraz mniej, że co najwyżej pojawi się coś i zaraz zniknie. I generalnie już nie ma sensu się tym zajmować, bo to zjawisko jakby przestało się manifestować.
Pozwoliłem sobie w tym artykule nie zgodzić się z tą opinią. Uważam, że zjawisko manifestuje się tak samo jak w przeszłości. Świadczą o tym meldunki ogólnoroczne różnych organizacji światowych. Tylko problem jest utkwiony w naszych czynnikach psychologicznych oraz naszych barierach psychologicznych, które tamują dostęp do tych informacji. Przestaliśmy się interesować tym zjawiskiem UFO. Nie mówię o osobach, które dalej interesują się tą tematyką, ale mam na myśli ogólnie naszą świadomość ludzką i problem zjawiska UFO, że chyba jesteśmy bardzo wpływowi, ulegli na czynniki zewnętrzne. Mam tu na myśli kulturę masową, a nawet programowy ostracyzm naukowy, który ciągle nie dopuszcza do myślenia istnienia zjawiska UFO. Tak więc ulegamy tej presji i w ten sposób kształtujemy swoją percepcję. Interesują nas sprawy bardziej przyziemne, bardziej ludzkie, a temat UFO ucieka, bo nie chcemy się nim interesować chyba z tego względu, że jest za trudny może dla nas. Tak więc gdzieś w nas już ta samokrytyka, chęć poznawcza czegoś nieznanego zanika.
Mamy do czynienia z przejawem typowej kultury masowej, o czym starałem się pisać w tym artykule. Tak więc zainteresowanych odsyłam do niego. Jest na stronie Arkadia Zginie. Już powolutku będziemy się zbliżać do końca czatu. Zanim zakończymy, chciałbym jeszcze przekazać dwa pytania od użytkowników piszących na czacie tekstowym. Panie Damianie, a co z teorią o starożytnych kosmitach? Jak pan się zapatruje na tą sprawę? To było pytanie od użytkownika Bez Skrzydeł oraz Draska pyta: „Czy wierzy pan w kosmitów, czy po prostu bada pan UFO?”
[01:11:01] - Chciałbym zadać jedno pytanie. Tu się spóźniłem, bo dopiero się dołączyłem. Tak że przepraszam. Chciałbym zadać jedno pytanie, bo jest jedna bardzo fajna teoria, taka, że owszem, trzeba być bardzo ograniczonym, żeby nie wierzyć, że gdzieś tam w kosmosie jest coś inteligentnego. Tylko jest jedna z teorii taka, że nasza cywilizacja kontra cywilizacja, która mogłaby z nami się skontaktować, jest albo bardzo nisko osadzona w rozwoju, czyli weźmy sobie starożytność, albo jest zbyt wysoko osadzona w rozwoju, czyli tak jak my postrzegamy, idąc przez las, patrząc na gniazdo mrówek. Nie wdepniemy w to gniazdo i nie będziemy patrzeć na to gniazdo, jak to gniazdo się rozwija, bo nas to nie interesuje w tym momencie. Jest to zbyt mało rozwinięta rzecz, żeby się tym interesować. I wiele teorii jest właśnie takich, że jest gdzieś tam daleko może cywilizacja, która albo już jest zbyt rozwinięta, albo rozwinie się w momencie, w którym nas już nie będzie na świecie. Nasza Ziemia się skończy. I chciałbym się dowiedzieć, jak to wygląda właśnie
[01:12:14] - Jeśli chodzi o pana pojmowanie tej sprawy. Ogólnie rzecz ujmując, tutaj padło słowo i jak się odnoszę do tematu palastronautyki. Otóż wracając jeszcze do czynników kulturowych, czynników naszej ludzkiej percepcji i postrzegania zjawiska UFO, warto zwrócić uwagę na pewien fakt, że mamy także bardzo bogatą wiedzę na temat tego, że to zjawisko jest tak stare jak nasza ludzkość i jest cała masa dowodów na to, że to zjawisko manifestowało się jeszcze w zamierzchłych czasach. Ja się starałem o tym napomknąć w tym artykule à propos tego, czy jesteśmy świadomi tego, czy UFO istnieje, czy w ogóle jest obecne w naszej rzeczywistości. Swojego czasu problem ten poruszył pewien profesor John Ball w swojej rozprawce naukowej na temat tego, dlaczego poszukujemy życia pozaziemskiego i czy powinniśmy poszukiwać życia pozaziemskiego. Otóż stwierdził on, iż mając na względzie ogrom wszechświata i naszą cywilizacyjną przepaść, nie da się ukryć, że potencjalna cywilizacja taka, która dziś istnieje w naszej przestrzeni, w kosmosie, na pewno będzie wybiegała daleko poza nasz postęp cywilizacyjny. Tak więc będzie między nami olbrzymia przepaść. Będzie to przypominało relację rozmowy zoologa z mrówką w mrowisku, a więc niczego ona nie wniesie na pewno. Jeśli doszukujemy się czegoś takiego jak to, dlaczego nie miało miejsce lądowanie czegoś przed Białym Domem, to może powinniśmy zwrócić uwagę na literaturę palastronautyczną i zastanowić się, czy taki kontakt bezpośredni gdzieś tam nie miał miejsce już dawno w przeszłości, a być może jeszcze nie dojrzelimy do tego w chwili obecnej.
[01:14:03] - Ja tylko chciałem ogłosić, że niestety tak jak w życiu wszystko, co dobre kiedyś się kończy, tak niestety jest również na naszym czacie. Cześć oficjalna naszego czata właśnie już dobiegła w tym momencie końca. Ja bardzo chciałbym podziękować naszemu gościowi, panu Damianowi Treli za przybycie i za przyjęcie zaproszenia do dzisiejszej rozmowy. Czat jest już archiwizowany i niedługo zapis czatu, oczywiście po wycięciu wszystkich nic nie wnoszących wypowiedzi i momentów ciszy, będzie dostępny do pobrania z archiwum Radia Paranormalium, na którym czat był transmitowany. Będzie również dostępny do odsłuchania na forum paranormalne.eu. To jest forum serwisu infra.org.pl. A ja już pozwolę sobie z naszym gościem się pożegnać i dziękuję jeszcze raz za przyjęcie zaproszenia i za niezwykle interesującą dzisiejszą dyskusję.
[01:15:07] - Ja również chciałem podziękować serdecznie za zaproszenie mnie na forum. Dziękuję także wszystkim przybyłym na ten czat i na bardzo ciekawą dyskusję, jaka się wywiązała. Jeszcze raz zainteresowanych moimi publikacjami odsyłam do internetu. A tak tylko tytułem końca wspomnę, że przymierzam się w przyszłości uruchomić własny swój blog tematyczny, gdzie będę mógł publikować jakieś swoje na bieżąco prace, artykuły bądź jakieś raporty, o czym na pewno państwa poinformuję przez stronę bądź blogi moich kolegów. Jeszcze raz dziękuję i spokojanej nocy. Dobranoc.
[01:15:48] - Dziękuję bardzo panie Damianie, ale oczywiście to nie koniec naszej dyskusji. Tutaj cały czas możemy rozmawiać, bo jest bardzo dużo osób. W każdym razie, jeśli by pan wyraził taką ochotę, jak przed chwilą pan powiedział co do stworzenia bloga, to my jesteśmy bardzo chętni do pomocy. Także ma pan tutaj w nas swoich przyjaciół jak najbardziej. No ale cóż, rzeczywiście oficjalny czat się skończył, ale to też nie jest koniec dyskusji. Cały czas mamy tutaj możliwość rozmowy o tych zjawiskach, o których pan Damian wspominał. Także dyskusja się nie kończy. Czat Infry. Był to zapis czatu głosowego z badaczem ufologii Damianem Trelą, który odbył się 5 stycznia 2013 roku w pokoju portalu Infra w serwisie spikeria.pl. Z zapisu czatu usunięto momenty ciszy oraz wypowiedzi niewnoszące nic do dyskusji.