[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam serdecznie słuchaczy Infry. Dzisiejszym gościem jest Jarek Bzoma. Witam Cię Jarku.
[00:22] - Witam słuchaczy i witam Ciebie.
[00:24] - Oczywiście Jarek kontynuuje dalej kwestie świadomości i ciała nie fizyczne. Nie zatrzymuj się, pędź tak jak robiłeś to do tej pory.
[00:32] - Pędzę, pędzę.
[00:33] - Na początek dla rozgrzewki stawiam pierwsze pytanie: jak powstawały plany fizyczne? Jak wyobraziłeś sobie ich powstawanie i do czego one służą? Rozsuwały się, rozciągały? W jaki sposób się dzieliły?
[00:44] - Te plany, te plany to one według mnie to to wygląda tak: my widzimy wszystko odwrotnie, jak zwykle. To tak jak przewrót kopernikański. Widzimy zupełnie to wszystko w krzywym zwierciadle, bo tak naprawdę jesteśmy marginalną świadomością. Znaczy taką małą przez małe si, bo my jesteśmy fragmentem świadomości, wiadomo, początkowo jakiejś tam już osobowej, a potem już bezosobowej. To słuchaj, to jest tak jak z tym drzewem życia kabalistycznym. To oni dobrze to ujęli. My się po prostu zagłębiamy w przejawienie, w coraz cięższe wibracje. Ja się temu wszystkiemu przyjrzałem z drugiej strony, czyli jak ciało buddyczne przechodzi w ciało przyczynowe, potem w mentalne, potem w astralne, a potem w to energetyczne, które właściwie emanuje z siebie ciało materialne, a nie tak, jak nam się wydaje, że to jest podszewka ciała materialnego. Bo wszystko widzimy odwrotnie i na tym ta cała zabawa polega.
[01:42] - Potrzebujemy jakieś konkretne wnioski, jak one powstawały, jaka jest ich chronologia, jak działają? Czy powstawały równocześnie? Wiem, że to jest trudne pytanie, ale stawiamy cię właśnie w pozycji znawcy i oczekujemy odpowiedzi.
[01:54] - Ale powiem ci, że z tego, co ja tam zobaczyłem, to wygląda na to, że tak naprawdę wszystko się dzieje w ciele przyczynowym. Znaczy i czas, i przestrzeń to jest formacja wytworzona przez ciało przyczynowe. Poza tym w ogóle rzeczywistości takiej, jaka nam się wydaje, że jest rzeczywista, nie ma. Powyżej ciała przyczynowego, tam, gdzie jest ciało buddyczne, atmaniczne, tam już w ogóle nie ma żadnych form materialnych.
[02:19] - Podam łatwy do wyobrażenia przykład: jeśli ty masz w sobie ducha, czyli ciało atmiczne i ja również i dzieli nas na przykład dziesięć metrów odległości między jednym a drugim ciałem atmicznym, a więc mamy przestrzeń, której Atma jest podporządkowana. Znaczy to, iż nasze ciała atmiczne są oddzielone odległością.
[02:38] - To jest pozorne. To jest tak jak z tym obserwatorem. Każdy z nas ma w sobie jakiegoś obserwatora. Tak sobie to już zrozumieliśmy. Mamy jakiegoś obserwatora i każdemu z nas zdaje się, że to jest inny obserwator. I na tym właśnie nasz błąd polega. Bo jakbyśmy wyciągnęli każdy z nas swojego obserwatora, gdyby to było można zrobić i porównali, to by był ten sam obserwator. Tak naprawdę my jesteśmy oddzielonymi peryferiami jednej świadomości, oddzielonymi czasem i przestrzenią. I stąd to złudzenie oddzielności. Na poziomie atmanicznym obserwator się łączy.
Jak tak ci opowiadałem, miałem tą podróż taką na ten poziom atmaniczny, to po prostu połączyliśmy się głowami. Staliśmy się właściwie jedną strukturą, która mogła z sobą relacjonować jako dwa oddzielne, znaczy no niby nie oddzielne, ale dwie takie świadomości relacjonujące ze sobą, ale jednocześnie już rozdzielone. To jest bardzo ciekawy stan, bo klęczeliśmy naprzeciw siebie połączeni głowami. I on mi pokazywał coś, co no to wtedy ci mówiłem o tym odszczypywaniu tych takich elementów żywych. On mi tego nie pokazywał fizycznie, tylko on mi pokazywał swoją świadomością. W tych klasyfikacjach hinduskich zawsze uważali, że Atman to już jest dusza osobowa. I coś w tym jest, bo to już jest oddzielona część świadomości, czyli już coś samodzielnego. Ja jak zapytałem się, jak wygląda relacja między Atmanem i Brahmanem.
[04:05] - A Brahman to który to jest, który to z poziomów?
[04:08] - No to jest ten nieupostaciowiony.
[04:10] - A po Atmie co się dzieje?
[04:11] - No, już potem to jest właściwie ta nieokreśloność, ta świadomość, nazwijmy Bóg.
[04:17] - Ale mówiłeś Atman, ca Atman. Wymieniłeś ich więcej. Aż trzy, cz-cz-cztery.
[04:21] - No ale, ale właśnie, właśnie ja zacząłem tak drążyć tą sprawę, jak te relacje wyglądają. I wygląda na to, że właśnie moment oddzielenia się od Bramana to jest moment powstania świadomości osobowej, takiej pojedynczego strumienia. A co żeśmy wtedy tak dywagowali? Ja potem jeszcze zacząłem śledzić tą sprawę, bo ty tak zakończyłeś tamtą audycję o tym, że znasz kogoś, kto tam o czternastym poziomie mówił. I zacząłem to sprawdzać, jak to wygląda. I słuchaj, wygląda to zadziwiająco. Wygląda na to, cały czas utwierdzano mnie w przekonaniu, że w tym przejawieniu jest trzynaście poziomów, ale potem powiedziano mi, że między ósmym a dwunastym jest dziura. One tam w środku w jakiś sposób są, ale dla naszego sposobu rozumienia jest to zupełnie inny poziom. Czyli my to odbieramy jako dziurę. Czyli jest ósmy i dwunasty, a pomiędzy nimi jest coś, co jest dla nas nie do eksploracji.
Ale gdzie jest ten trzynasty? I zacząłem badać tą sprawę i okazuje się, że trzynasty poziom to jest to, co ja ciągle traktowałem jako niebyt, czyli przejawienie i niebyt. Rozumiesz? Te-
[05:28] - Ani troszeczkę.
[05:29] - Dwanaście poziomów to jest przejawienie, a trzynasty poziom to jest niebyt. I ja nie bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego oni mi ciągle pokazywali, że ten niebyt ma jakąś strukturę. No jak może mieć niebyt strukturę? Przecież to jest nonsens. I dopiero jak zacząłem drążyć w temacie, kilka tych podróży wykonałem, to zdałem sobie wtedy sprawę, że tak naprawdę trzynastego poziomu nie ma. To, co ja biorę za trzynasty poziom, to jest odbicie wszystkich dwunastu poprzednich. To tak jak zwierciadlane odbicie, a tak nap-Naprawdę sednem tej struktury jest granica pomiędzy nimi. Tego, czego nie mogłem w ogóle uchwycić, bo ta granica nie istnieje w takim sensie, w jakim ja sobie wyobrażam istnienie, ale od niej odbija się jak od lustra całe to przejawienie i ja to, co widzę za tym lustrem, to biorę to za niebyt. No to tak jak mówiłem, to jest ten sam błąd, który Arystoteles popełnił. Niebyt potraktowałem jako realny byt, tylko że ze znakiem ujemnym.
I to był mój błąd, bo tak naprawdę nawet trzynastego poziomu nie ma. Ta przestrzeń, ta dziura, w której istnieje ten Brahman, jak my go tam nazywamy po tych Hindusach w dziedzictwie, to jest bardzo ciekawa sprawa, bo to właśnie jest ten moment, kiedy przenicowuje świadomość na drugą stronę. Mówiłem ci wcześniej o obracaniu się ekranu śnienia i pierwszy obrót to jest właśnie pomiędzy ciałem przyczynowym a buddycznym. Wszystko odwrotnie się na ekranie śnienia dzieje. A potem powiedziano mi, że wszystko się dzieje do góry nogami, ale ja nie mogłem sobie tego wyobrazić, jak może się coś dziać do góry nogami. A to właśnie chodziło o to przenicowanie na drugą stronę. Tylko teraz powiem ci dziwne jest, cóż to mogłoby znaczyć przenicowanie świadomości na drugą stronę. To jest dopiero zagadkowa historia. Właśnie od tygodnia próbuję zgłębić tą sprawę i na razie zaczynają mnie od podstaw czegoś uczyć. Coś mi to wygląda na takie alchemiczne rozpuszczanie, a potem krystalizowanie od nowa.
Coś z tego wyniknie. Jeszcze trudno powiedzieć co.
[07:34] - Czasu jeszcze mam. Możemy przecież poczekać na ostateczne wnioski.
[07:38] - Mamy jeszcze parę lat czasu. Tak, może jeszcze parę lat, ale ustaliłem jeszcze coś ciekawego. Pamiętasz, jak ci mówiłem o tym, że jestem czarny? A potem zacząłem jeszcze się tłumaczyć, że jestem rodzajem hybrydy. Taką czarno-białą hybrydą. Srebrną taką. Wyszła bardzo ciekawa rzecz na jaw. Mianowicie, że świadomość ma dwa strumienie. Jeden ma czarny zstępujący i ja właśnie w nim uczestniczę, a drugi ma biały wstępujący. Cała ta zabawa polega na tym, że nie my się rozwijamy.
Nam się ciągle zdaje, że my wykonujemy jakieś gesty, jakieś postanowienia, że decydujemy się na rozwój duchowy. Jeżeli świadomość, w której jesteśmy tą częścią marginalną, nie zdecyduje, to nasze próby są w ogóle imaginacją. Tak naprawdę to świadomość wykonuje te ruchy ewolucji w materii i inwolucji z powrotem w stronę Bramana. A ty spod jakiego jesteś znaku?
[08:38] - Byka.
[08:39] - A wiesz, że tak samo jak ja?
[08:40] - Jak dwóch braci. A z którego roku?
[08:43] - Z sześćdziesiątego pierwszego.
[08:44] - Ja też.
[08:45] - Teraz ci opowiem, jak to wygląda z tymi dwoma strumieniami. To jest jakaś dziwna korelacja ze znakami zodiaku. Wyobraź sobie taką drabinę z tych wszystkich ciał od fizycznego do atmanicznego. Widzisz przed sobą taką drabinę? Między ciałem atmanicznym a buddycznym wyobraź sobie, że pracuje ktoś, kto jest pod znakiem Barana, a między buddycznym a przyczynowym ktoś, kto jest spod znaku Byka, czyli my. I nasza praca polega na zamienianiu idei z ciała buddycznego na ciągi przyczynowe. To, co my robimy, bo właściwie zajmujemy się tym samym. Próbujemy zrozumieć mechanizmy duchowe. To jest właśnie to, co mamy zadane w tym życiu do zrobienia. Taki diagramik mam narysowany właśnie dlatego patrzę na niego i muszę ci powiedzieć: a twoja żona jest pewnie spod znaku Ryb albo Wo-
[09:38] - Wspaniała Ryba.
[09:39] - No widzisz, podobnie jak moja. Powiem ci, na czym polega zabawność tej sytuacji. Sprawdziłem to na kilkunastu osobach i w małżeństwach nieźle dobranych zawsze jest tak, że jednemu z małżonków czy z kogoś ze związku, ze strumienia zstępującego przyłącza się osoba ze strumienia wstępującego albo odwrotnie. Na tym samym poziomie mniej więcej. Czyli twoja żona pracuje w przeciwnym kierunku, w tym kierunku wznoszącym się. Podsłuchiwałem tutaj twoją rozmowę z jedną z takich dziewczyn, która mówiła, że ciągle ją informują, że jest biała. No to już możesz jej teraz powiedzieć. Ona jest po prostu ze strumienia wstępującego i pewnie też jest z Wodnika albo z Ryb, bo to już dość wysoko musiała zajść. To jest świadomość, która już inwolucję prowadzi, czyli właściwie podciąga ten ogon cały. I powiem ci, jak sobie zdałem sprawę z tego, mówię teraz i w twoim imieniu, nie tylko w swoim, że czeka nas ewolucja aż do samego dołu.
I właściwie na każdym z tych pięter będziemy rozwijać coraz niższe wibracje i przyjdzie czas, kiedy przestaniemy sobie zdawać sprawę, że mamy stronę duchową. To powiem Ci, że zacząłem się buntować. Zacząłem kombinować, czy by się nie dało przeskoczyć do tego strumienia wznoszącego jeszcze za tego życia, żeby zwiać stąd.
[11:02] - Nie chcesz być kamieniem?
[11:03] - Żeby tak. Już nie chcę nurkować dalej. I wyobraź sobie-
[11:06] - A jeżeli coś poza tym planem fizycznym istnieje? Coś jeszcze gęściejszego. Coś, co ukrywa przed nami jakieś interesujące zagadki.
[11:13] - To nie jest wykluczone, ale z tego, co obserwuję, ludzie, którzy pracują na poziomie fizycznym i astralnym, raczej są prozaiczni dosyć.
[11:24] - A jeżeli się odwraca sytuacja jak w lustrze?
[11:26] - A potem się odwraca sytuacja w lustrze i z tym całym bagażem tego, za przeproszeniem, no nie nazwę, ciągniemy to wszystko do góry.
[11:35] - Albo przebijamy przez fizyczną podszewkę i trafiamy całkiem gdzieś indziej.
[11:39] - Zainteresowałem się, czy nie da się przebić na drugą stronę do drugiego strumienia. I wiesz, co zrobiłem? Zamówiłem sobie taką podróż. I w tej podróży zacząłem przechodzić po schodach przez takie przejście na drugą stronę. I wiesz co się stało? Jak już zacząłem, jak już byłem na środku tego przejścia, zatrzasnęły się za mną drzwi i się zorientowałem, że jestem w pomieszczeniu z dwoma wściekłymi bykami. Ale zwróć uwagę na koincydencję. Znak ze strażnikiem przejścia. Byk się tak wściekł. Obydwa były w klatkach, ale jeden był bardziej agresywny.
Byk się tak wściekł, że zaczął rozwalać tą klatkę. Ja uciekłem na jakieś rupiecie takie wznoszące się pod sam sufit. W pomieszczeniu była kobieta i ta kobieta miała jakiś dziwny, mitologiczny związek z tym bykiem. Ale jak się obudziłem z tego snu, miałem wrażenie, że spotkałem szatana. Byłem przerażony. Słuchaj, takiej agresji w życiu nie widziałem. To był strażnik przejścia na drugą stronę. Czyli tam jest jakieś przejście, tylko ono jest strzeżone. Ten numer podejrzewam, że no jest, wiesz, na miarę Heraklesa, ale jest możliwy. Można zwiać.
[12:49] - Słyszałeś coś o równoległych światach fizycznych?
[12:52] - A słyszałem o równoległych światach fizycznych. Ale wiesz, z czego te światy równoległe wynikają? To, co my nazywamy reinkarnacją i wcieleniami, to one się dzieją w obrębie ciała przyczynowego, czyli właściwie z punktu widzenia ciała buddycznego to ciało przyczynowe jest jego ciałem operacyjnym takim. Natomiast z punktu widzenia atmanicznego ten Atman ma wiele takich ciał buddycznych. I to są właśnie światy równoległe i nasze życia równoległe. Znaczy to są równoległe naszej, nazwijmy może nie tyle duszy, ale naszej świadomości wyższej. Także to jest coś takiego jak wędrówka dusz dla ciała buddycznego, to dla ciała atmanicznego te światy równoległe są właśnie tym samym, co dla buddycznego wędrówka dusz w obrębie ciała przyczynowego.
[13:40] - Proszę, powtórz i wyjaśnij dokładniej.
[13:42] - No bo wyobraź sobie w ogóle dla świadomości ostatnim etapem jest tak naprawdę ciało buddyczne. My toW sposób linearny tłumaczymy, ale to jest wszystko w sobie przecież. Nie ma tam dalej czy bliżej. Będę mówił ogólnikami, czyli ciało buddyczne generuje w sobie, nazwijmy to, ruch, który staje się ciałem przyczynowym. Przecież to wszystko jest to samo ciało.
[14:07] - Wstawmy się teraz w rolę konstruktoru świata i zastanówmy się, jak byłoby to rozwiązane technicznie. Jeżeli Atma, mając wiele ciał przyczynowych, wytwarza sobie światy równoległe, to ma to wyobrażenie dla mnie pewien słaby punkt. Byłby to moment, w którym moja jaźń niby oddzielona a będąca jednością, tkwi w moim świecie fizycznym, nie wiedząc o innych światach. Nie mówiąc już o użyteczności istnienia równoległych światów fizycznych. Jak wymyślisz to teoretycznie?
[14:36] - Nasz ciało przyczynowe zawiera w sobie kilka jaźni, między innymi właśnie mentalne, astralne i to etyczne i fizyczne. To są jaźnie tego ciała przyczynowego. Tak naprawdę z naszej strony wszystko jest to skwantowane. Z tamtej strony jest jedność. To tylko dla nas te stany są skwantowane. Tylko dla nas jest hierarchia. Te wszystkie oddzielenia powstaje w naszym umyśle. Znaczy my sobie tak to interpretujemy. Z drugiej strony to wygląda zupełnie inaczej. Wyobraź sobie, że właśnie te światy równoległe powstają w ten sposób, że Atman ma wiele struktur buddycznych, nazwijmy to.
Tak jak ciało buddyczne obserwuje w tym świecie przyczynowym wiele naszych wcieleń. Taka sama analogia, tylko na wyższym poziomie. I na dobrą sprawę, gdyby udało nam się przeniknąć do ciała atmanicznego, to moglibyśmy siupasem wylądować w równoległym świecie. Bo to tak naprawdę jest też nasza wspólna jedna świadomość, tylko operująca w równoległości dla nas. Musiałbym ci to narysować i byłoby to bardzo proste wszystko.
[15:45] - Moje doświadczenia w wielu punktach odbiegają od twoich.
[15:48] - Trochę inaczej obrazuję.
[15:49] - Spróbuj na swój sposób sprecyzować te poziomy. Czym one są, czym się różnią, jak one ewentualnie mogły powstać. A słuchacze sobie sami to ocenią. Odsłuchają sobie pierwszą, drugą, trzecią audycję i będą wnioskować. Ta cała zabawa jest, że zetkniemy się z różnymi wersjami wypowiedzi, bo-
[16:04] - Tak, tak! Bo wiesz, prawda... Ona jest trudno wypowiadalna. Kto znajdzie trafne porównanie, jakąś trafną przenośnię, pozwoli innym zrozumieć trochę szerzej to. Żaden z nas nie nazwie tego w stu procentach, nie trafi palcem w oko, bo nie ma takich słów, które by to określiły. Ja dlatego takie dziwaczne różne słowa wymyślam, żeby... No ale to wiesz, trudno komuś wtedy przekazać te moje konstatacje. Zacząłeś mówić o poziomach. Skąd one się biorą? My zakładamy ciągle, słuchaj, to jest skaza myślenia materialnym umysłem, że tamte struktury są subtelne, ale ciągle są fizyczne.
Nie przychodzi nam do głowy, że one są tak naprawdę stanami świadomości. Świadomość jako tako jest przecież niematerialna. Weźmy takie ciało atmaniczne, które jest wypełnione ideami. Ale no cóż to znaczy? Jak ono może być wypełnione ideami? No, to są jakieś zarodki tych idei. No, tak by to należało rozumieć, czyli właściwie idee wszystkiego. W moich podróżach to miejsce było mi przedstawiane jako rodzaj muzeum, w którym są ulokowane formy. Formy, które przerabiają przejawienie nieokreślonego jeszcze rodzaju na struktury. W snach to jest też pokazane w sposób fizyczny, no bo w jaki sposób inaczej można mi to pokazać?
Ale kiedy się nad tym zastanawiam, to zaczynam rozumieć, że te idee, kiedy świadomość wytraca, no, nazwijmy to pęd, energię. No, trudno powiedzieć, czy ta świadomość jest z energii zbudowana, czy... No cóż to jest świadomość w ogóle? Nikt nie jest mi w stanie odpowiedzieć na pytanie, co to jest świadomość. Gorzej, nikt nie jest w stanie mi odpowiedzieć, co to jest energia. Każdy mi powie, że kinetyczna taka, owaka, ale nikt nie jest w stanie opowiedzieć, co to jest energia. Tak samo nikt nie jest w stanie powiedzieć, co to jest świadomość. No więc dlatego sobie tak kombinujemy, że to jest też jakaś forma energii. No więc załóżmy, że ona zwalnia, prawda? Czy traci impet, czy zagęszcza się.
Idea, kiedy zaczyna spowalniać, zaczynają się wyłaniać w tej idei ciągi albo pola, raczej pola wartości. Tych pól jest w tym świecie idei dużo więcej niż samych idei. Możemy to na wartości czy na idee religijne, czy wartości religijne. Obojętne, jak my tym strumieniem będziemy podążać do dołu. Te idee zaczną przeradzać się w wartości. Kiedy te wartości zaczną się zagęszczać czy zwalniać, to ten przebieg swój zaczną się rodzić wtedy przyczyny. Nie tak jak my odwrotnie zawsze myślimy, że z przyczyn to się bierze coś tam, więc spowalniające wartości rodzą przyczyny w swoim ciele. Natomiast spowalniające przyczyny zaczynają rodzić wewnątrz siebie przebiegi myśli. Myśl, która zaczyna zwalniać, tworzy napięcia, które tworzą emocje. Bo myśl, którą rozciągniesz w nieskończoność, no gdzieś jest jej początek i koniec, a pomiędzy tym początkiem i końcem powstają emocje.
I podobnie w strukturze świadomości, która jest emocją. Jeżeli zaczniesz to rozciągać, powstaje napięcie, które zaczyna być energią. I to w ten sposób się zagłębia. I dopiero z tego się wszystkiego rodzi materia taka, jaką my znamy. Ja to tak widzę w tej chwili.
[19:24] - Dostałeś tego gazu.
[19:26] - Nie, bo zaczynam słuchać tego, co mówię, a nie myśleć, jak ktoś mnie słucha.
[19:31] - Paweł, mówisz, że te plany roztaczały się jak takie taśmy. One po prostu rozbłyskiwały ze źródła i pchały się na zewnątrz tworzyć jak gdyby równoległą warstwę i powstawały niejednocześnie. To znaczy się najpierw powstawały te górne plany, stawały się miejscem, w którym jaźń realizowała swoje te cele, życzenia i później, z biegiem czasu-Niech Bóg wie kiedy powstawały kolejne, a więc z przyczynowego później mentalne, później astralne i dopiero na końcu się świat fizyczny zrealizował. I teraz jest ciekawe, w jakiej relacji Twoim zdaniem one powstawały? Jaka ich była chronologia? Czy mógłbyś coś na ten temat powiedzieć?
[20:04] - Ja się zapytałem, jaka jest relacja między Atmanem i Brahmanem, bo to mnie interesowało. Jak mam jakieś konkretne pytanie, które budzi we mnie kontrowersje, to zapisuję odpowiedź. Cały sen zapisuję, a potem zajmuję się czymś innym i po tygodniu czy dwóch pytam o to samo i w ten sposób sprawdzam, czy będę miał tą samą odpowiedź. No i w przypadku relacji między Atmanem i Brahmanem odpowiedź była, mimo że formalnie inne obrazowanie było, ale treść była ta sama. Odpowiedź była taka, że Brahman jest-- znaczy trudno nazwać ją strukturą. Jest mglistością, którą ograniczają tworzące się ciała atmaniczne dookoła. Tak ten sen mi pokazywał. Ale najdziwniejsze było to, że w tym oddzielaniu się, tych formujących się indywidualnych Atmanów było coś z buntu. Struktura brahmaniczna widziała oddzielanie się jako coś nagannego. Natomiast Atman zachowywał się tak jak w mitach greckich o przekazaniu ognia strukturom niższym.
Tylko w tych moich snach role ognia, czyli energii, były symbolizowane za pomocą banknotów. I najdziwniejsze było to, że ten Atman te banknoty tworzył, jeszcze będąc częściowo w strukturze brahmanicznej i wpychał w dziurę, która prowadziła do tych niższych ciał subtelnych. I wtedy te banknoty stawały się prawdziwe, bo kiedy on je tworzył w obrębie jeszcze tej struktury brahmanicznej, to było powiedziane, że one są fałszywe, takie uniwersalne, właściwie potencjalne dopiero i w tym sensie fałszywe. A dopiero jak przechodziły w strukturę niższą, stawały się prawdziwymi banknotami. Jak ja się obudziłem, wręcz mnie to rozśmieszyło. No bo to wiesz, mit prometejski niemalże. Także te mity mają jakiś sens. One przekazują w tej swojej symbolice emocje. No, trudno nazwać tam, że tam jakieś emocje powstają, ale jakieś rodzaje napięcia, które możemy sobie wytłumaczyć w nasz ludzki sposób. Także naprawdę te mity warto studiować, bo tam bardzo dziwne rzeczy się dzieją.
To samo z tym strażnikiem przejścia, z tym rozwścieczonym bykiem. To ten byk był powstrzymywany przez jego formę żeńską, a odbywało się to jak w strasznej greckiej tragedii, bo ten byk z tą kobietą kopulował. Ona rodziła dzieci, on je pożerał i to było wszystko w jednym ciągu, tak jakby przepływało w jednym kole. Ja byłem tym tak przerażony, bo agresja była jakaś nieokiełznana. Wszystko to było w tym kole narodzin i pożerania. To tak jak Kronos pożerał te dzieci. Ja stałem pod sufitem na jakiejś kupie śmieci. Bałem się ruszyć, bo obawiałem się, że to wszystko zaburza całą tą energię i to wszystko mnie pochłonie. I to wszystko w tym przejściu pomiędzy tymi strumieniami białym i czarnym się działo. Podejrzewam, że gdyby trzeba by było takich śniących z różnych poziomów rozwoju zapytywać, czy oni też spotykają strażników przejścia adekwatnych do swoich poziomów, to byłoby bardzo ciekawe, gdyby tak porównać kilku, kilkunastu śniących i ich relacje.
[23:18] - Pytamy się ich o co? Czy spotykali kogoś przy byku?
[23:21] - Nie. Ja myślę, że ja byka spotkałem, bo ja jestem spod znaku byka. Te znaki zodiaku one wcale nie są przypadkowe. Myślę, że jakby ktoś próbował przeskoczyć z potoku na poziomie tego ciała atmanicznego z barana do ryb, to pewnie by spotkał barana jakiegoś wściekłego. Albo może właśnie tą wielką rybę, co Jonasza połknęła. Także mogłoby to naprawdę być kapitalnym materiałem porównawczym. Wyobrażasz sobie na przykład raka próbującego przeskoczyć do Strzelca i spotykającego wielkiego kraba, który mu chce głowę odciąć?
[23:54] - Darek mówi, że spotkał ostatnio skorpiona, jakiegoś raka paskudnego. Mówił, że był straszniejszy niż najstraszniejszy demon.
[24:01] - Trzeba byłoby się zapytać spod jakiego znaku jest Darek.
[24:05] - Ale skorpiona nie ma. Raka. Musiałby być rak.
[24:07] - Albo rak, albo Strzelec. No ale raczej rak. To jest słuchaj otchłań informacji. Problem jest z interpretacją tego wszystkiego, bo do informacji owszem można dojść, tylko ona na pewnym poziomie nie jest w żaden sposób dla nas zrozumiała. Dlatego warto jest czytać książki takie jak Fenomenologia religii albo Symbolika w mitologii i w religiach czy Lurkera, czy innych, czy nawet Złotą gałąź Frazera. Słuchaj, to jest kopalnia wiedzy, bo te mity to jest doświadczenie ludzkiej świadomości. Tylko tyle, że każdy to nazywał w swoim języku dla siebie zrozumiałym. Doklejał mit do mitu albo tworzył nowy. Nie jest to pusta gadanina w każdym bądź razie. To jakoś funkcjonuje.
No powiem Ci, że jest to wciągające. Tylko tych gigabajtów już w mózgu brakuje. Tym bardziej no nie obrażę Cię, bo mówię też o samym sobie. My jako ta świadomość częściowa jesteśmy na etapie stępowania, tak jak mówię, w tym byku zodiakalnym i my tak naprawdę mamy niedorozwinięte ciała niższe. My mamy je zaznaczone, ale my emocjonalnie nie jesteśmy herosami. Musisz sam to przyznać.
[25:19] - Odmawiam.
[25:20] - Odmawiasz odpowiedzi. Rozumiem. No ale taka jest prawda. Powiem Ci, że umysłowo czuję, że mój mózg nie jest w stanie przerobić tego materiału, który moja świadomość jest w stanie mu zaserwować. Czuję fizyczne ograniczenie już w tej chwili. Puenta jest taka, że jeżeli jest to wszystko prawda, co te sny mi obrazują i przekazują, to z jednej strony jesteśmy uwikłani w nie naszą zabawę, a z drugiej strony jednak możemy próbowaćPróbować się sprzeciwić. Tylko teraz pytanie, czy to jest nasz indywidualny ludzki sprzeciw? Czy świadomość, kiedy czuje, że jest zdemaskowana i nie wykrzesze z tego człowieka więcej cierpienia i emocji, to sama rezygnuje i zaczyna wracać z tym strumieniem wstępującym? Czy mimo wszystko wepchnie mnie w kolejne życia i w kolejne niższe poziomy? W buddyzmie i w hinduizmie jest znane coś takiego jak zawieszenie karmy, prawda?
Jest coś takiego. Następuje w pewnym momencie zrozumienia, kiedy człowiek uświadamia sobie strukturę tego wszystkiego, następuje zawieszenie karmy. No i być może jest to właśnie ten moment, kiedy udaje się przechodzić przez ten przesmyk pomiędzy dwoma strumieniami. Tym bardziej że po paru tygodniach szturmowania tego przejścia wiesz, co się okazało? Każde z ciał ma co najmniej trzy poziomy. Próbowałem wyjść z ciała buddycznego tym najwyższym poziomem, ale cały czas trzymano drzwi. W środkowym przystawiono mi karabin do głowy, ale w dolnym udało mi się otworzyć w dolnym dolne okno i uciec na drugą stronę strumienia czasu. I tym razem jak już przechodziłem, to nie było rozwścieczonego byka, tylko była spokojnie stojąca krowa w zagrodzie.
[27:09] - Myślisz, że to była prowokacja?
[27:11] - Nie. Czułem przed nią we śnie respekt. Nie chciałem za blisko podchodzić, tak jakbym się obawiał, że się zdenerwuje, ale nie zareagowała na moje przejście. Czyli być może ten przesmyk się już otwiera. Może się otworzył. No to wiesz, to jeszcze wymaga długiego opracowania. Ta cała historia. Tym bardziej że to jest, wiesz, eksperyment na żywym organizmie, czyli ja na samym sobie eksperymentuję. Okaże się, jaki będzie tego finał. Przestałem się obawiać o własny rozum, stan mojej świadomości, bo początkowo obawiałem się, że doprowadzi to do jakiegoś szaleństwa, ale w tej chwili ustabilizowałem się.
Powiem ci, że właściwie nawet w jakiś, w jakimś sensie zdystansowałem.
[27:55] - U Powella wiesz, jak było? Oni mieli coś takiego, że te strefy, poziomy wylatują ze źródła. Na początku pędziła jedna wiązka jak wstążka. Ona w którymś momencie się rozdwoiła i w tym momencie leciały już dwie. I dopiero za jakiś czas jedna się rozdwoiła. Leciały już trzy.
[28:11] - No tak.
[28:11] - I w ten sposób zakazywała wiele dziedzin. Dochodziło jeszcze więcej.
[28:15] - Przenikały i ta struktura stawała się. Ja znam tę ikonografię całą. Wiesz co? On zakłada ciągle, że już istnieje przestrzeń.
[28:23] - Wszystko wskazuje, że do Atmy mamy przestrzeń. Rozmawiałem kiedyś z takimi osobami, które mówią, że widzą przestrzeń tą, z czego ona jest utkana i wypatrzyły w niej jakąś taką dziwną strukturę. Nie miałem nigdy okazji zobaczyć tego. Uwagi wydawały mi się interesujące. One gdzieś spoza planu atmicznego się ciągną.
[28:40] - Właśnie dlatego mnie dziwiła ta dziura między ósmym a dwunastym poziomem. Tym bardziej że wcześniej mi powiedziano, że moje źródło jest na poziomie dziesiątym, czyli w tej dziurze, rozumiesz?
[28:51] - A jeszcze jest jedno takie pytanie: jak sobie wyobrażasz istnienie jeszcze jednego z poziomu gęściejszego niż świat fizyczny? Bo to już jest dla mnie trudniejsze od zadań matematycznych. Wyobrażenie sobie takiej gęstości, która jest jeszcze bardziej zagęszczona, spowolniona niż ten świat fizyczny. I jak by mogła się tam w niej świadomość odnaleźć? Co ona by mogła zrobić?
[29:10] - Nie wiem, czy ta świadomość już w ogóle by mogła być świadoma. Mnie się zdaje, że świadomość dociera do momentu, kiedy traci świadomość samej siebie. Jeżeli nie może być sama siebie świadoma, to właściwie traci to sens. Mnie w każdym bądź razie, jak pytałem o to, po co to wszystko jest zrobione, wskazywano na to, że sednem sprawy są emocje. Emocje są tym, po co całe to przejawienie funkcjonuje. Bo dzięki energii, którą tworzą emocje, Atman zyskuje paliwo na odłączenie się od Bramana. Dosłownie tak.
[29:45] - Robert mądrze powiedział, że sensem istnienia człowieka jest tworzenie lushu. Nie jest to emocja, nie jest to z planu astralnego, ale z górnych planów. Emocja a uczucie. Chodziło głównie o uczucie.
[29:57] - No ale-
[29:58] - O produkowanie czegoś wysoce energetycznego.
[30:00] - Ale słuchaj, ale uczucie jest to wysublimowana emocja. Tak naprawdę to jest wszystko-
[30:05] - Z innego planu. Ja się reaguję również na bardzo wysokoenergetyczne substancje z samej góry i ono jest troszeczkę przybliżone do emocji, ale jest to jak gdyby rodzajem uczucia.
[30:15] - Ale zwróć uwagę, co znaczy samo słowo lush po angielsku. To jest nadmiar. To jest nadmiar. To jest rodzaj energii, którą naturalnie się produkuje. Ale co my mamy w nadmiarze? Emocji mamy zawsze w nadmiarze, co by jeszcze bardziej potwierdzało.
[30:30] - Myślałem, że byki mają rozumu w nadmiarze.
[30:33] - Byki to mają. Wiesz, jak się byk rozpędzi, to dziurę w murze wybije głową. On się-
[30:38] - To są emocje się rażą.
[30:40] - To jest po prostu. Pamiętaj, że pracujemy między ciałem buddycznym a przyczynowym. Czyli to jest po prostu przyczyna. Czyli to jest następstwo. To jest następstwo dopiero. Byki nie-
[30:55] - Realizacja potencji.
[30:56] - Powiem ci, że byki nie są emocjonalne właśnie dlatego, że to jest takie trochę tępe i ślepe.
[31:02] - Na tym kończymy. Super się z tobą rozmawia. Jak zwykle jesteś nie do pokonania. Dziękuję ci Jarku.
[31:07] - Bardzo dziękuję, że chcieliście mnie posłuchać i ciebie Zbyszku, żeś mnie zaprosił i czuję się onieśmielony, bo jak ja się rozgadam, to mam wiele do powiedzenia, ale jak oprzytomnieję, to trochę mi wtedy jest nieswojo, że być może zbyt wiele zbyt dziwnych rzeczy naopowiadałem.
[31:26] - Miejmy nadzieję, że nie będziesz się wstydził, jak odsłuchasz siebie w czasie audycji.
[31:30] - Miejmy nadzieję.
[31:32] - Dziękuję ci jeszcze raz i żegnam słuchaczy.
[31:35] - Dziękuję.
[31:35] - Zapraszam za tydzień.
[31:37] - Do widzenia. Do usłyszenia. Produkcja i realizacja Portal Infra www.infra.org.pl Archiwalne odcinki audycji Rozmowy poza ciałem znajdziesz w archiwum Radia Paranormalium na stronie radio.paranormalium.pl.