[00:07] - Rozmowy poza ciałem. OOBE, LD i inne zjawiska parapsychiczne omawia Zbyszek Mrugała. Witam państwa w kolejnej audycji Infry. Dzisiejszym gościem już po raz drugi jest Renata Engel. Witam Cię Renato.
[00:25] - Witam serdecznie Zbyszku.
[00:26] - Kontynuujemy rozmowę. Pierwsze pytanie nawiązujące do poprzedniej rozmowy jak postrzegasz ludzi w swoim jasnowidzeniu?
[00:33] - Nie widzę ludzi jakby ich ciał konkretnych. Ja widzę bardziej z poziomu jakby psychologii ich cechy, mechanizmy.
[00:40] - Z poziomu przyczyny i skutku.
[00:41] - Tak, w ten sposób widzę bardziej.
[00:43] - Dla samej tylko sztuki, żeby zapoznać się i zobaczyć, jak na przykład to zło może wyglądać źle i brzydko, jak nasze skłonności i te złe cechy charakteru, jaką formę przyjmują. Przynajmniej dla tej samej sztuki poznania, to mi się wydaje, że warto się zagłębić i wniknąć w te plany, bo wtedy jakoś człowiek nabiera jak gdyby więcej tego luzu i tej tolerancji dla tych gorszych osób, które są obdarzone jakby mniejszym talentem. Z tych wielu poziomów to wygląda po prostu tak, jakby ktoś miał większe buty, ktoś mniejsze buty. Wiadomo, że ktoś sobie bardziej zapracował i dociera do wyższych planów. To samo z siebie jest zrozumiałe, że jednak jego dorobek jest większy.
[01:17] - Jak zaczęło mi się już tak przyzwoicie to jasnowidzenie rozwijać, to mogę powiedzieć absolutnie nabrałam dużo większej tolerancji dla ludzi. W ogóle nie mam jakby już takiej ochoty w sobie, żeby oceniać, że na przykład jak wchodzę i widzę, że przyczyną takiego czy takiego zachowania jest na przykład to, że ta osoba strasznie siebie nie kocha, to potrafię się w sesji wzruszyć. Tak jak to, jak wchodzę w tą energię, że po prostu płaczę razem z tą osobą.
[01:38] - Zwróć uwagę na jedno że na przykład jeżeli się wchodzi w te górne plany mentalne, to uczucia nam nie towarzyszą i nie jest wielką sztuką być tak bardzo neutralnym, ponieważ to jest poziom, który sam z siebie jest taki.
[01:49] - No tak.
[01:49] - Natomiast sztuką wielką jest wejść w te najniższe poziomy i by zachować ten swój charakter, tą swoją właściwość, to bycie tym neutralnym, bo wtedy czyni się największe cuda. Wtedy można dokonać przemiany człowieka, bo ty jak gdyby docierasz ze światłem w jego najniższe podkłady, tam, gdzie właśnie tkwi to zło, gdzie są te przywary i złe skłonności, tam możesz po prostu to wszystko rozjaśnić i zneutralizować.
[02:10] - Tu bym tak powiedziała bardziej utalentowani mniej. Bo zobacz ty, ty masz i taką ciekawość i masz taką chęć poznawczą. Natomiast ja się po prostu tego przestraszyłam. Przyznam się do tego. Po prostu powiedziałam do męża absolutnie więcej alkoholu żadnego. Po prostu nawet w cukierkach, bo mam wrażenie, że mnie to tak zakłóca, że nie chcę w takim zakłóceniu żyć. Wyciągnęłam dla siebie tylko taki wniosek. Więc może odpowiedź dla mnie jest taka, że nie ja tym mam się zajmować, że ja nie muszę wszystkiego umieć na wszystkich poziomach. Są ludzie, którzy mogą to eksplorować i robią to lepiej i bardziej się tym bawią i potrafią to robić. Ja tylko mogę powiedzieć, że to jasnowidzenie, które ja robię, to nie znaczy, że ja nie widzę na przykład, że ktoś jest na przykład chytry.
Przyjmijmy, że to jest negatywna cecha. Ja widzę na przykład chytrość u człowieka, tylko jakby dobrą sprawą w tym moim jasnowidzeniu, dla mnie samej jest fakt, że ja tej chytrości nie oceniam negatywnie, tylko widzę od razu przyczynę, dlaczego on jest chytry i od razu widzę, gdzie ma blokady i wtedy jestem w stanie mu powiedzieć tak widzę, że jest pan chytry, ale wynika to z tego i z tego. Po prostu proszę się tym nie przejmować. Proszę oczyścić sobie na przykład ten i ten program i nie będzie miał pan takich lęków egzystencjalnych i nie będzie pan chytry. Na przykład.
[03:12] - Rozmawiałem niedawno ze znajomą i ona powiedziała, że dotarła do momentu, w którym jej ego zaczęło się rozpadać. Wchodziła w poziomy świadomości, w której traci się jak gdyby te dolne elementy. I ona mówi, że wpadła w panikę. Nie wytrzymała tego. Wystraszyła się. A ty mówisz, że tam biegasz w bamboszkach w tą i w tę. Przemierzasz te obszary i dla ciebie to jest nie pierwszyzna.
[03:29] - Ale wiesz co? Zdradzę Ci tajemnicę. Ja praktykowałam dwadzieścia lat buddyzm tybetański.
[03:33] - No to teraz opowiadasz.
[03:35] - Buddyzm tybetański ma to do siebie całe życie robi się techniki pracy na tym, żeby te ego kompletnie rozsypać. I opowiem Ci tu zabawną historię. Mam nadzieję, że tego nie wytniesz, bo jest śmieszna. Dotyczy mojego bardzo, bardzo takiej wcale nie zabawnej sytuacji. No więc w czasach, kiedy jeździłam jeszcze do Norwegii, potrzebne były wizy i bardzo mocno pilnowali Polaków, żeby tam nie pracowali. Ja mając dwadzieścia parę lat załatwiłam sobie pracę sprzątania i sprzątałam u pewnej pani. No i okazało się, że sąsiadce się to nie spodobało. Ja już byłam tam pięć miesięcy, a można było być tylko trzy miesiące i okazało się, że przyszła policja. No i zhalowałam mnie i powiedziała niestety, proszę pani, dwa miesiące jest pani tu dłużej. Pracuje pani na czarno, musimy panią takie ładne słowo deportować do Polski.
No i mnie deportowali. Ale ponieważ zbierali grupę Polaków, których mogliby deportować, bo na jedną osobę nie opłacało się całego busa wysyłać do Polski. W związku z tym całe popołudnie i całą noc i do południa następnego dnia zostałam zamknięta w areszcie w Norwegii takim tymczasowym. I nagle trafiłam ja tutaj dziewczyn, trafiłam za kratki. Ubikacja to tylko taka dziura, beton i świecąca żarówka, czyli jak w takich normalnych, okropnych filmach. Przestraszyłam się do tego stopnia, że po prostu myślałam, że tam umrę, bo akurat to były czasy, w których Polaków wciągali, że tak powiem, w różne sytuacje. Na przykład podrzucali narkotyki. No i były różne, różne, różne takie nieprzyjemne rzeczy. W związku z tym naprawdę się przestraszyłam, że jak coś takiego zrobią, no to po prostu wpadnę w taki problem, z którego po prostu nie będę mogła wyjść. No i wtedy, w tej największej rozpaczy, myślę sobie dobra, no coś muszę ze sobą zrobić, bo za chwilę zwariuję.
I zaczęłam medytować. Usiadłam w medytacji, zamknęłam oczy i lęk był tak potężny i tak to ego mi się w pewnym sensie rozbiło, że zobaczyłam tylko czarną czeluść pod sobą. Nawet nie byłam w stanie zobaczyć, że jest to zwykła podłoga, tylko po prostu widziałam czarną czeluść. I nagle, jak zaczęłam się uspokajać, oddychać, no i oczywiście medytować tymi technikami, których się uczyłam. Nagle przyszło światło i jakby wypełniło mnie i ten strach przepędziło w pewnym sensie czy zamieniło, przetransformowało.
[05:42] - Czekaj, czekaj, teraz opowiadasz o świetle. Mogłabyś coś dokładniej opowiedzieć o tym, co to znaczy przyszło do ciebie światło?
[05:47] - Ewidentnie światło. Czyli zamknęłam oczy i miałam tylko wizję czarnej czeluści. I nagle zamieniło się to ewidentnie na światło. Na przestrzeń światła. Tak tylko to mogę nazwać, jakby ogarnęło mnie całą. Ja poczułam się jakby zjednoczona z tym światłem i w tym.W momencie poczułam się bezpieczna i już wiedziałam, że nic nie będzie się działo złego. No i okazało się, że musiało to bardzo mocno wpłynąć na wszystkie te kobiety, bo tam były pozamykane też różne kobiety, gdzie zaczęły mnie wołać, pukać w kraty, żebym ja się w jakikolwiek sposób z tego ocknęła i ze mną rozmawiać po angielsku, bo tam większość nie było Polaków, tylko-
[06:18] - To znaczy, że w trans padłaś?
[06:20] - No chyba tak. W pewnym sensie chyba tak. I okazało się, że jakoś ten lęk przekroczyłam. Doszłam do siebie, a potem miało to takie bardzo dobre konsekwencje, bo okazało się, że niby nikt tego nie widział, a jednak wszystkie kobiety zupełnie inaczej na mnie zaczęły reagować już w tym więzieniu rozmawiać, pytać, jakby tak kompletnie poziom lęku w całym pomieszczeniu opadł. A potem jeszcze bardzo ci ludzie, którzy mnie jakby złapali, ci policjanci, oni mnie później odwozili tym busem z kilkoma osobami do granicy, do promu. To nagle okazało się, że i pozwolili mi wrócić do domu i spakować się, a normalnie to oni po prostu brali w tym, czym było się wywozili, a oni mi po prostu pozwolili na wszystko. I pytali z zaciekawieniem, co ja robię. Czyli jakbym kompletnie zmieniła energię. No więc mogę powiedzieć, dlaczego opowiadam o tym doświadczeniu. Bo to doświadczenie pokazało mi, że poprzez medytację można pokonywać lęki, można pokonywać różne sytuacje.
[07:08] - Myślisz, że sama to zrobiłaś? Czy światło do ciebie przyszło?
[07:11] - Chyba przyszło. Nie pamiętam już tego tak dokładnie, bo to było dwadzieścia lat temu. Trudno powiedzieć już w tej chwili mi konkretnie i tak tego nie badałam w taki sposób.
[07:20] - Czym myślisz to światło jest? Bo my mamy więcej relacji o spotkaniu ze światłem. Sam to przeżyłem parę razy. Mam znajomą, która mówi, że cały miesiąc chodziła cała rozświetlona i czuła wewnętrzny płomień. Kochała wszystkich zbójów. W którymś momencie zaczęła się prosić, żeby jej to zniknęło, bo nie mogła egzystować normalnie. Przeszło jej. Czym może to być Twoim zdaniem?
[07:38] - Nie zastanawiałam się nad tym tak naprawdę. Ze światłem mamy różne rodzaje na przykład doświadczeń. Na przykład pamiętam, brałam udział w drugim stopniu reiki i wtedy jakby jako światło takie fioletowo-różowe przyszedł do mnie Jezus. Jako światło. Ewidentnie było to światło. Po prostu przedstawił się jako Jezus, ale ja go widziałam jako takie poruszające się, wciąż żywe, różowo-fioletowe światło. Miałam takie doświadczenia, gdzie na przykład jako światło, jak robiłam medytację i prosiłam swoich przewodników, żeby się pokazywali. Oni też się pokazywali jako światło. Miałam doświadczenia, gdzie robiłam medytację z połączeniem ze swoim wyższym ja i moje wyższe ja też pojawiało mi się w formie światła. Czyli mogę powiedzieć no, jestem w stanie wyobrazić, że to światło to różne rzeczy albo część naszej jaźni, tej, że tak powiem, głębszej, czyli to, co ja nazywam wyższym ja.
Albo to nasza dusza, albo to jakieś istoty świetliste, które nam pomagają, czyli nasi przewodnicy. Albo nie mam zielonego pojęcia, co to jeszcze może być. To może ty mi raczej podpowiesz.
[08:36] - No, są tacy, co się świecą. To jest już pewne. I też jest taki poziom w nas samych, do którego się dostrajamy i wszystko się rozjaśnia w momencie, kiedy jaźń uwalnia się od tych ciał subtelnych, wzbija się coraz wyżej. To wszystko po prostu jaśnieje. Jest coraz jaśniej. To są te plany duchowe, w których odcinamy się od ciał subtelnych i nie jesteśmy obciążeni to... Ich energią. Jesteśmy dostrojeni bezpośrednio do planu duchowego. Tylko w momencie jak wskakujemy w ten plan, tak się wszystko rozjaśnia, że wydaje nam się, że się jasno zrobiło, a to my nagle znajdujemy się w jasnym planie.
[09:05] - To było tyle lat temu, że naprawdę trudno mi powiedzieć, czy to ktoś do mnie. To znaczy nie miałam odczucia, bo jak wołam przewodników, no to wiem, że oni przychodzą. Wtedy wiem, że to oni są i tą światłość wiem, że jest od nich. U mnie to był raczej rodzaj transu, w którym jakby ciemność, którą ja widziałam-
[09:19] - No czyli dostroiłaś się chyba. Ty się sama dostroiłaś do tego planu, gdzie jest jasno.
[09:22] - No to jeżeli zrobiłam to, to zrobiłam kompletnie nieświadomie i najwidoczniej mogę powiedzieć w takim razie te buddyjskie techniki zupełnie nieźle funkcjonują dla uspokojenia jakby umysłu czy odcięcia się od pewnych... No bo lęki wiadomo. No lęki nie pojawiają, nie pojawiają się w wyższych stanach, w wyższych stanach nie ma w ogóle mowy o czymś takim.
[09:39] - Bo nie ma substancji, która powoduje emocje.
[09:41] - Tak.
[09:41] - Nie ma podstawy, by czuć. Dostroiłaś się.
[09:44] - Ciekawe nawet co było.
[09:45] - Zadaję ludziom takie pytanie. Czy widziałeś kiedyś ducha? Spotkałeś jakiegoś ducha?
[09:49] - Czy spotkałam kiedyś takiego ducha? No tak.
[09:51] - Tak. I co powiedział?
[09:52] - Tylko mogę powiedzieć, jak to powiedzieć ducha. To znaczy miałam doświadczenie jedno i podstawowe ze swoją przyjaciółką, kiedy jej ojciec popełnił samobójstwo. I ona strasznie płakała i zadzwoniła do mnie, czy mogę przyjechać. Ja przyjechałam i ona zaczęła mówić i płakać. I taka była bardzo cierpiąca, bo nie pożegnała się z ojcem w ogóle, a jej rodzice się rozeszli, w związku z czym ona za dużo kontaktu nie miała z tym ojcem. No i ja nagle usłyszałam głos ojca. Pojawił mi się jako taka mgła, jakby nad moją głową i zaczął mówić rzeczy, żebym przekazała to tej koleżance. No i ja to przekazałam. I ona mówi... Zaczęłam wątpić i mówię: "Słuchaj, nie wiem, czy to faktycznie jest ten duch twojego ojca, czy po prostu to głupota".
Natomiast on mówił rzeczy, które do niej docierały. I ona mówi tak: "No nie, nie mogłabyś wymyślić tego sama. To wiedział tylko ojciec, w związku z tym tylko on mógł powiedzieć". Ale generalnie dużo doświadczeń takich nie mam. Znaczy mam tylko w przypadku, kiedy na przykład ktoś mnie konkretnie pyta i jest to związane jakby z czymś takim bardzo ważnym czy czymś na bieżąco, że na przykład ja nie umiem kontaktować się z duchami ludzi, którzy umierali nawet dawno temu. Tylko te doświadczenia, które miałam, to były wszystko doświadczenia jakby na bieżąco. Czyli ktoś umarł dzień wcześniej czy dwa dni wcześniej. Ktoś do mnie ze znajomych dzwoni, mówi: "Słuchaj, zmarła mi taka czy tam osoba, czy mogłabyś się tego zapytąć?"
[11:02] - A w czasie tych kontaktów udało ci się zarejestrować jakiegoś opiekuna? Ktoś, kto by ci udzielał informacji bezpośrednio gotowej odpowiedzi. Bo ja miałem często tak, że w świecie fizycznym zadawałem sobie jakieś pytanie, czy brałem udział w jakiejś akcji, w jakimś zdarzeniu. Pojawiał się ktoś przy mnie, rejestrowałem go nawet nie wewnętrznym wzrokiem. Nie widziałem go dokładnie, ale widziałem jego sylwetkę, jego postać, wysokość, rodzaj świetlistości i jasności ciała astralnego, jeżeli astralny był i mogłem słyszeć jego wypowiedzi. Czasami mówił słowem, a czasami wpadałem jak gdyby w taki rodzaj, jak gdyby półtransu i słyszałem go jak gdyby telepatycznie. Zdarzało ci się coś takiego?
[11:35] - Nie, w taki sposób nie mam, nie słyszę żadnych tego rodzaju głosów. Jedyne co mogę powiedzieć zbliżone, jeżeli w ogóle to można nazwać zbliżone, to miałam takie doświadczenia. Mam je cały czas właściwie. Ja je nazywam olśnieniami, ale generalnie trudno to nazwać olśnieniem. I jest to tak, że na przykład śpię w nocy, śpię i nagle gdzieś między trzecią a piątą zazwyczaj to jest rano, budzę się i mam gotowe zrozumienie danego tematu czy da-
[12:00] - Właśnie dostajesz wtedy transfer.
[12:02] - Tak jakby ktoś mi po prostu wrzucił coś gotowego w głowę i ja po prostu budzę się. Wiem, że to nie jest to, co ja sama wymyśliłam. To dostałam już gotowe od początku do końca. O! To tak. Coś takiego to mam nawet często. Czyli o tej porze się budzę i jest to na tyle mocne, że po prostu zapamiętuję ten, tą, tą informację. Ma ona dla mnie sens i jakby zazwyczaj jest bardzo znacząca i rozwiązuje jakieś bardzo znaczące problemy w moim życiu. Miałam taką sytuację. Miałam narzeczonego, który z którym byłam tylko rok i on zmarł na raka właściwie na moich rękach.
I no bardzo płakałam z dużymi pretensjami do niego, że mnie tak zostawił samą, bo to też taki specyficzny czas był w moim życiu. I okazało się, że trzy dni później, jak już był pogrzeb, siedzę w tym kościele i płaczę nad tą trumną i płaczę, płaczę i nagle kątem oka widzę obok siedzi. Ja mówię: a ty co tu robisz? Duchem jesteś? Czy kto ty w ogóle jesteś? A on do mnie mówi, że, że przyszedł, żeby mi tylko powiedzieć, że wszystko tam jest w porządku i żebym się nie martwiła i żebym zajęła się swoim życiem tutaj na ziemi, bo mam swoje rzeczy do zrobienia i żebym już więcej nie płakała, tylko po prostu wiedziała, że on jest bezpieczny. Myślałam w pierwszej chwili, że to jest taki powiem zwid rozpaczy, ale zarejestrowałam ubranie, spodnie dżinsowe, ciemne i taką w kratkę ciemną koszulę bordowo-granatową i nie pamiętałam tych ubrań, że on je miał wcześniej, kiedy ze sobą byliśmy. I zapytałam jego matkę i mówię nie wiem, czy to złudzenie, czy co? No i tak opowiadam o tym ubraniu, a ona mówi tak: a to na pewno nie jest złudzenie. To na pewno był Marcin.
Ja mówię dlaczego tak mówisz? A ona mówi, bo on jak był jeszcze zdrowy, to chodził w tych ubraniach, bo był grubszy, a potem oddaliśmy je kuzynowi. W związku z tym ty już nie miałaś okazji zobaczyć go w tych ubraniach, bo on schudł dobre pięćdziesiąt kilo, a to był facet, co miał metr dziewięćdziesiąt pięć i sto dwadzieścia kilo ważył. A właściwie ten rok przed śmiercią to on już ważył jakieś sześćdziesiąt, potem już pięćdziesiąt kilo na metr dziewięćdziesiąt pięć. Czyli jesteś sobie w stanie wyobrazić, że te wszystkie ubrania to chyba najmniej by wisiały jak na wieszaku, więc oni je na bieżąco rozdawali. Dzięki tej informacji dowiedziałam się, że jednak przyszedł do mnie, ale to właściwie nie myślałam w kontekście duchów czy, czy astralii czy czegokolwiek, tylko po prostu było to dla mnie doświadczenie, które mi powiedziało: aha, czyli nie musisz się martwić o śmierć, bo ona po prostu nie istnieje. Jest to tylko zmiana postrzegania, zmiana rzeczywistości, zmiana.
[14:08] - Jest jedno jeszcze pytanie, które bym ci chętnie zadał. Więcej jeszcze ich mam, ale to wydaje mi się interesujące. No to jest dla mnie dziwne. Rzeczywistość fizyczna ma konkretne reguły. Ona potrzebuje ileś tam czasu, żeby coś nastąpiło. Pewne symptomy pojawiają się. Wiadomo, że jak ktoś będzie podgrzewał sztabkę żelaza, ona kiedyś mu się stopi. Teraz mamy rzeczy takie jak złamanie nogi czy wypadek, który się odbyć może za dwadzieścia lat i nagle mówimy bum. Zdarzy się to i zdarza się.
[14:35] - To znaczy wiesz co? Mogę powiedzieć tak moje rozumienie jest takie. Po pierwsze dla mnie wszystko dzieje się teraz. W związku z tym z tego powodu nie mam jakby specjalnych problemów z zobaczeniem, co się działo wcześniej i co się będzie działo później, czyli w przeszłości i w przyszłości, bo one gdzieś z jakiegoś powodu znajdują się w tym samym momencie jakby. Druga rzecz powiedziałabym tak nie do końca mam przekonanie, czy można zrobić na tak daleki okres jasnowidzenie, które naprawdę się okaże i będzie dobre. I z tego, co obserwuję jasnowidzów, nawet tych znanych, którzy mówią na wiele, wiele lat wcześniej, no to właściwie jak dobrze się temu przyjrzę, to mogę powiedzieć prawie nic się nie sprawdza. I zaczęłam się zastanawiać dlaczego. No i potem myślę sobie no tak, no z jednego powodu podstawowego, bo mogę powiedzieć tak no nasze dusze mają wolną wolę, cały czas się rozwijają. W związku z tym pewne rzeczy, które cały czas mają wpływ na tworzenie rzeczywistości, no bo my ją cały czas tworzymy. W związku z tym w moich jasnowidzeniach to, co ja robię, to raczej nie zagłębiam się aż w taką daleką przyszłość.
Z tego, co zauważyłam, to tak w dobry sposób, gdzie naprawdę mam przekonanie sama dla siebie, że jest to dobra wizja. To widzę góra do dwóch lat później już zaczynam widzieć pewne rzeczy w potencjale. Czyli mogę powiedzieć w moim jasnowidzeniu rozróżniam jakby dwa sposoby informacji. Jeden sposób to jest taki, że widzę i wiem, że się spełni, czyli po prostu jest tworzone. Czyli mogę powiedzieć już jakby wydarzyły się określone działania w przeszłości, określony sposób myślenia, postrzegania podjętych określonych kroków, takich w świecie rzeczywisto emocjonalno materialnym. W związku z tym to się wydarzy. A drugie jasnowidzenie jako widzę, to widzę to jako pewien potencjał, który może się wydarzyć i niekoniecznie. Wrócę z powrotem do tej sytuacji z tą panią i z tą sprawą sądową, to ja ją za pierwszym razem zobaczyłam tylko w potencjale i mówię do niej: słuchaj, widzę to w potencjale, więc szansa na to, że wygrasz jest. Ale mówię nie jest sprawa przeświadczona. I ona zaczęła mnie męczyć pytaniami i mówi do mnie no to jak tak, a jak tak?
A co trzeba zrobić? A jak? A tak. No i tak mnie indagowała. I wreszcie z tego wyszła historia, w której ona musi określone rzeczy przepracować w sobie, przepracować ze swoją córką, oczyścić w określony sposób przestrzeń energetyczną i dopiero wtedy, dopiero wtedy ta sytuacja zaczyna egzystować już w tym świecie materialnym i ona się wydarzy. I nie jest tylko w potencjale. Moje doświadczenia mówią o czymś takim. Jeżeli dusze przychodzą tutaj do ciała, to one nie mają opracowanej każdej sytuacji, każdej sekundy naszego życia, prawda? Mają tylko jakieś określone punkty, które mają się wydarzyć i one są pewnymi drogowskazami dla drogi, którą ta dusza przyszła tutaj zrealizować, czyli określone sytuacje czy określeni ludzie, czy określone impulsy z zewnątrz, które mają w jakiś sposób pokierować drogą tej osoby, żeby zrealizować ten plan duszy. Ale też nie jest to z sekundy na sekundę.
W związku z tym między tym jednym a drugim wydarzeniem, jakby tego kołka wrzuconego tak jak w lalonie jest pusta przestrzeń i w tej przestrzeni na przykład może się pojawić jakiś człowiek, który powie mi coś, co w taki sposób na mnie zadziała, że ja po prostu zupełnie zmienię drogę, zmienię świadomość, zmienię potencjał. W związku z tym zmienię swoją rzeczywistość, wykreuję ją w inny sposób albo się zaprę tak jak ty to ładnie mówisz i będę tak długo oczyszczać i tak długo oczyszczać pewne rzeczy i tak kreować takim poziomem świadomości, no że po prostu zmienię wszystko.
[17:50] - Też prawda. Spotkałem kiedyś ducha i on mi mówi tak jadę samochodem na autostradzie, a mówi a raczej pokazuje mi takie skrzynki i daje mi znać. W umyśle dostaję tam obrazSkrzynki po prostu gdzieś tam rozwalone na ulicy. Dwa kilometry dalej leży ciężarówka w rogu i takie same skrzynki o tym samym kolorze porozrzucane, bo ciężarówka się rozkrzesiła. Mówię no dobra, ale to w czasie rzeczywistym się zdarzyło, więc żaden wielki cud. Po prostu mógł odczytać i mi przynieść informację. Ale następnym razem ja się go pytam: Słuchaj, ale jak może działać w takim razie to planowanie rzeczywistości? To coś, czego się ludzie tak obawiają, że wszystko jest przewidziane, zaprogramowane, a my tylko odgrywamy jak gdyby taką rolę marionetki, przeżywając coś, co z góry już jest nam przygotowane. No i kolega pomógł mi wejść w trans i przeżyłem w nim taką przygodę, że brałem udział w świadomym śnie, w którym nie ubolewałem nad tym, że mam ograniczoną wolę. Ja wykonywałem pewne ruchy.
Byłem zadowolony z tego, z tej niezależności, jaka się w tym śnie rozgrywała. Wystarczała mi. Dopiero w momencie ocknięcia zdałem sobie sprawę, że było ograniczenie gdzieś w porównaniu do tego stanu świadomości dziennej mi brakowało woli. Byłem okrojony z tych wszystkich właściwości umysłowych, którymi dysponuję na co dzień. Ja się go pytam: No słuchaj dobrze, no ale czy możliwe w takim razie, że nasza rzeczywistość fizyczna w tym tutaj planie jest tak samo okrojona z czegoś, czego jeszcze nie wiem? No i właśnie okazało się, że tak, że każdy z nas tą istotą duchową jak jest, dysponuje czymś innym, innymi parametrami i on po prostu natychmiast by się połapał, że gdzieś ten plan jest realizowany i że w którymś momencie jesteśmy jak gdyby marionetką. Co nie zmienia znaczenia tego rodzaju doświadczeń, ponieważ biorąc udział w czymś, co jest zaplanowane i tak jest dla nas jedynie autentycznym przeżyciem i doznaniem, ponieważ nie mamy większego wglądu, który byśmy mieli w momencie, gdybyśmy umarli czy znaleźli się już w tych wyższych poziomach. Zdałem sobie z tego sprawę, że ta rzeczywistość rzeczywiście jest jakoś planowana, kontrolowana, narzucana, tylko my w naszym umyśle nie jesteśmy w stanie tego postrzec. Ale pomimo tego spełnia to wspaniałą swoją funkcję, swoją rolę, że uczymy się i doświadczamy, zbieramy tam swoje przygody.
[19:47] - To znaczy mogę powiedzieć, tak dodać do tego, co ty mówisz, bo ma to też dla mnie sens. Myślę sobie tak gdybyśmy tak wszystko wiedzieli i kompletnie wszystko kojarzyli w tej chwili i tworzyli na stu procentach kompletnie z dnia na dzień, no to mogę powiedzieć wymagałoby to od nas naprawdę bardzo dużego poziomu świadomości i poziomu takiej świadomości, odkrycia jedności wszystkiego, co istnieje. No bo jeżeli nie, no to wyobraź sobie, że ja tworzę taką rzeczywistość, że mam na przykład obok same pola, a ktoś w tym samym czasie uznaje, że on na tych polach chciałby mieć wieżowce. To taki głupi przykład, ale mówię o tym, jak to wszystko mogłoby się, że tak powiem, mocno zazębiać. Niektórzy by tworzyli demokrację, a inni tworzyliby coś dokładnie przeciwnego. No, wydaje mi się, że te wszystkie rzeczy, o których mówimy, są bardzo skomplikowane i one się dzieją na wielu różnych płaszczyznach. Ja myślę, że może na tej płaszczyźnie ludzkiej 3D na przykład mamy większy zakres, że tak powiem, że jesteśmy kontrolowani i mniejszy zakres jakby działania. Natomiast na wyższych poziomach możemy mieć to rozszerzone, a na jeszcze wyższych jeszcze bardziej rozszerzone. No to tak jak się widzi, no powiedzmy, jeżeli jedziesz metrem, no to nie widzisz tej rzeczywistości prawie nic. Jak już jedziesz autobusem czy tramwajem, no to widzisz już trochę więcej miasta, no ale jak lecisz samolotem, widzisz jeszcze więcej.
[20:57] - Pytanie podstępne, ale bardzo trudne moim zdaniem. O co chodzi w ogóle w tym życiu? Do czego zmierzamy i co jest naszym ostatecznym celem?
[21:04] - Ja chyba mogę powiedzieć tylko za siebie. Za siebie mogę powiedzieć tak: dla mnie celem mojego życia tutaj jest osiągnięcie takiej świadomości i takiego zrozumienia, że jestem jednością ze wszystkim. W sensie nieoddzielenia, że rozkwita we mnie uczucie miłości, ale nie takiej jak się ma do dziecka czy do kochanka, czy do męża, tylko takiej miłości wszechogarniającej z głębokiego poziomu i połączenia się jakby tej świadomości ze źródłem, z boskością. Tak bym to nazwała.
[21:37] - Wierzysz w Boga?
[21:38] - Tak. Ale nie w sensie takim katolickim, tak?
[21:41] - Jak rozumiesz istotę boską?
[21:42] - Ja sobie jego wyobrażam jako energię stworzenia wszystkiego, co jest, czyli po prostu, że jest dokładnie wszędzie, w każdej myśli, w każdej cząsteczce, w każdym atomie, w każdym punkcie galaktyki, w każdej informacji. Po prostu wszędzie. Czyli jest wszystkim krótko mówiąc.
[21:55] - Jak starasz się udoskonalić swój warsztat? Czy korzystasz z porad innych osób?
[22:00] - Teraz właśnie, jak spotkałam się w rozmowie z tym panem Aleksandrem D1, on mi powiedział parę rzeczy i ja nagle uświadomiłam sobie, że przez całe życie szłam cały czas do przodu, cały czas się rozwijając, cały czas dokonując wyborów tylko w kierunku rozwoju. I w ogóle nie spojrzałam na to, jaką w życiu materialnym czy fizycznym, czy emocjonalnym płacę za to cenę. I powiem ci, że płakałam po tej rozmowie pół godziny.
[22:25] - Będąc jasnowidzem masz dostęp do tajemnic istnienia. Czy osiadłaś już na laurach?
[22:30] - Ja nie jestem niestety minimalistą, w związku z tym jestem ciągłym pracoholikiem, bo uważam, że cały czas jest coś do zrobienia i cały czas to robię. Tylko że jakby później płacisz, że tak powiem, jakby pewne rzeczy idą bardziej w zrównoważeniu w tobie, to w pewnym sensie płacisz mniejszą cenę. Bo na początku powiedzmy, żeby zwrócić pewną uwagę no na przykład kobieta, która ma pewne lęki, gdzie są schematy, przez które trzeba przechodzić, że na przykład jak to ja żyłam w takich czasach, gdzie jest mąż, mąż utrzymuje, żona rodzi dzieci, siedzi w domu i jej wartość jest właściwie żadna, bo nie przynosi pieniędzy. Czyli wiele rzeczy musiałam jakby takich przerobić i przejść do przodu sama, żeby jakby siebie wzmocnić, wzmocnić swoje poczucie wartości, ale jednocześnie mieć w tym pokorę. Czyli wymagało to olbrzymiej równowagi i olbrzymiej pracy dla mnie. I mogę powiedzieć dla mnie to się wciąż nie kończy.
[23:16] - Czy mogłabyś nam powiedzieć, jak się czyścić? Co to znaczy się czyścić?
[23:20] - Ja mam tylko jedną metodę. Łączę się w stanie alfa ze swoją podświadomością. Proszę swoją podświadomość, żeby łączyła się z moim wyższym ja i moje wyższe ja wtedy proszę o to, żeby oczyściło określony program czy to, co zauważę, czyli czy emocje, czy wibracje, czy czy jakiś program, czy archetyp, czy jakkolwiek to dla siebie nie nazwę, to proszę o oczyszczenie. No i proszę o to oczyszczenie i po prostu chwilę zostaję. Czasami wykorzystuję do tego wahadełko, czyli że tak powiem, prosząc o oczyszczenie. Jak proszę, to to wahadełko wchodzi w ruch, a jak kończy się kręcić, to uznaję, że jest to koniec pracy na dzień dzisiejszy czy na tą chwilę, nie?
[23:53] - A jedynie prosisz się, czy bierzesz jeszcze akcję w swoje ręce i starasz się grzebać w tych elementach pamięci?
[23:59] - Nie.
[24:00] - Ładowujesz je emocjonalnie-
[24:01] - W ogóle nie-
[24:01] - ... zmieniasz ich wartość.
[24:03] - W ogóle nie staram się grzebać. Raczej wymyśliłam taką formułkę na zasadzie: za pomocą nieskończonej potęgi mojej podświadomości zwracam się do mojego wyższego ja i proszę o oczyszczenie bla bla bla tego i tego. I to-
[24:14] - Ale to mogło ci to właśnie umożliwić, że dotarłaś do tych wysokich planów, gdzie te dolne są odcięte. Bo ty nie zajmując się zagadnieniami, automatycznie odcięłaś się od nich, bo nie pragnęłaś tam borować, grzebać. A gdybyś to zrobiła i chciałabyś we własne ręce wziąć i przymienić to wszystko, byś nie uzyskała tego wysokiego poziomu i odcięłaby się od ego, bo byś po prostu pracowała właśnie nad ego.
[24:34] - Wiesz co-
[24:35] - I to jest też jeden ze sposobów: odciąć się, prosić o pomoc, a to automatycznie powoduje, że sama jak gdyby zrzucasz z siebie tą odpowiedzialność, ten obowiązek. A w tych planach świadomości jest tak, że wystarczy się dostroić do pewnego poziomu świadomości i to wszystko co jest, jak gdyby się odcina od nas. To się gubi w tym momencie tego odcięcia. Tak jak zdjęcie butów.
[24:54] - Jak wychodzi to z takiej teorii, jak ty to mówisz, to nie mam zielonego pojęcia. Bo z kolei jak mówisz o grzebaniu, no to stosowałam mnóstwo technik, takich w buddyźmie, typowych do oczyszczania różnych poziomów. Tam były i do tego mantry, i wizualizacje, i określone ćwiczenia i różne rzeczy. Ja to po prostu przez cały czas robiłam. Natomiast w tej chwili jakby uznałam, że jakby informacja, która do mnie przychodzi, jest tą informacją, któ-która mi każe oddawać jakby wszystko w ręce mojego wyższego ja. I w tym czuję się w harmonii. Już nie zastanawiam się nad całą resztą, jakby wiesz, na co patrzę tylko swoim-
[25:25] - Albo zrobiłeś to wszystko. Albo istnieje zawsze taka możliwość, że się zwiesimy na, na kimś większym i poprosimy go o pomoc. Zastanawiam się właśnie teraz nad tym, co ty zrobiłeś.
[25:35] - Powiem ci nie wiem, ale wydaje mi się, że wejście w kontakt ze swoim wyższym ja to nie jest zwieszenie się na czymś czy nad kimś obcym, bo to jest przecież część nas samych. Jeżeli podzielimy naszą osobowość na przykład na dziecko, na matkę i na ojca, no to mogę powiedzieć: no tak, matka rodzi dzieci, tak? No bo siłą rzeczy ona ma do tego narządy. Ojciec zarabia pieniądze czy tam drzewo łupie, bo jest silny, bo ma tą umiejętność, a dziecko się bawi, bo ma akurat w tym czasie wolny czas. W związku z tym ja to tak widzę, jakby jako swoją osobowość. W ten sposób, że moje wyższe ja to nie jest ktoś obcy, kto przychodzi i mi pomaga, tylko jest to wyższa i szersza część i bardziej świadoma mojej własnej istoty. W związku z tym jakby to, co robię, to oddając się jakby w jej ręce, to tak jakbym się oddawała w tą mądrzejszą część siebie, która robi porządek z tymi mniej mądrzejszymi.
[26:23] - No tak. Super, super, bo dziecko już jak jest urodzone, to możemy sobie pozwolić współpracować z całością i zastanawiać się nad innymi zagadnieniami. Odnoszę wrażenie, że ty już odwaliłaś tą robotę, tą podstawową.
[26:33] - No nie jestem pewna, czy odwaliłam, a w każdym razie-
[26:35] - Możesz spokojnie się koncentrować na wyższych planach, bo po tym co ty opowiadasz, to ewidentnie widać, że koncentrujesz się na planie przyczynowym i masz dojście do informacji i potrafisz wspaniale opowiadać. Wnioskujesz, widzi się tą klasę, ten poziom, który osiągnęłaś. To nie ma się co zastanawiać.
[26:50] - Bardzo ładnie to brzmi w twoich ustach, bo widzę, że ty masz zupełnie niezłą wiedzę na ten temat, więc bardzo miło to usłyszeć. Natomiast ja aż w takiej dobrej myśli nie jestem. Widzę, że jeszcze mam spore rzeczy do zrobienia i po prostu tylko tyle, że przestałam to oceniać w sobie i przejmować się tym. Tylko mówię: okej, jest do zrobienia, pojawi się, to będę robić. Nie będę musiała robić, to będę się cieszyła, że mam czas na coś innego i tyle. I jakby całą resztą jakby bardzo mocno sobie pewne rzeczy uprościłam w życiu, bo jak nie znajdowałam odpowiedzi, to aż tak mocno nie drążyłam. Uznawałam, że okej, jedni potrafią to, drudzy potrafią to. Więc dlaczego ja mam umieć wszystko? No najwidoczniej nie muszę. W związku z tym czuję się z tego zwolniona i oddaję to innym ludziom.
Na przykład chociażby w jasnowidzeniu dzwonią do mnie czy piszą do mnie ludzie, którzy na przykład pytają o to, czy ja zajmuję się ludźmi, którzy zaginęli. No i mogę powiedzieć to, co chciałam wcześniej powiedzieć, tą ważną dla mnie rzecz, to fakt, że mogę powiedzieć to, w jaki sposób ja patrzę na życie i co robię i czego się podejmuję, a czego nie, zależne jest od tego, jakie mam odczucie w swoim wnętrzu. Jeżeli mam uczucie harmonii, to to robię, a jeżeli nie mam uczucia harmonii, to tego nie robię. No i mogę powiedzieć jak zapytali mnie o tych zaginionych, to od razu poczułam, że nie mam w tym harmonii i nie zastanawiałam się, na czym polega ten brak harmonii. Po prostu powiedziałam: nie, przepraszam, ale są ludzie tacy jak pan Jackowski, którzy się zajmują zaginięciami. Z tego, co się orientuję, czy jest taki bardzo znany w Niemczech pan Martin Soler. W związku z tym zostawiam to dla nich, jakby ja nie chcę się tym zajmować. Potem oczywiście samej sobie zaobserwowałam, że jestem matką dwójki dzieci. Nie wyobrażam sobie, gdyby one zginęły, jaki to był dla mnie potworny ból. W związku z tym boję się uczestniczyć.
To jest mój zwykły lęk matki. Boję się uczestniczyć w takim lęku i w takim cierpieniu drugiego człowieka. Dlatego się tego nie podejmuję. I czy to nazwać ucieczką, czy to nazwać wyborem, to już się przestałam zastanawiać. Po prostu nie przekraczam siebie i swoich granic.
[28:32] - Dobra jesteś.
[28:33] - A przecież mnie nie sprawdziłeś jasnowidzenie, to skąd wiesz?
[28:35] - Każdy ma swojego szpiega.
[28:36] - Najciekawsze jest to, bo zadałeś mi pytanie, ale nie w audycji, a zadałeś mi pytanie, na ile wiarygodne są moje odpowiedzi.
[28:42] - Na ile wiarygodne są twoje odpowiedzi?
[28:44] - Coś takiego powiedziałeś. Na ile są sprawdzalne czy jakoś tak.
[28:47] - Mhm.
[28:47] - No i wiesz co? Stuprocentowo, moi drodzy.
[28:50] - A!
[28:50] - Mogę powiedzieć, no ale oczywiście z jednego powodu tylko. Takiego powodu, że jeżeli nie jestem-
[28:54] - Nie posuwasz się za daleko?
[28:55] - Nie. Jeżeli nie jestem przekonana w stu procentach do właściwej odpowiedzi, to w ogóle nie odpowiadam na to. Tylko mówię, że nie robię żadnego ryzyka i w żaden sposób nie chcę wprowadzać kogokolwiek w błąd. Bardzo mocno się tego pilnuję. W związku z tym mówię tylko to, co wiem na sto procent.
[29:10] - Jakoś jestem ciekawy, kto ci w tym pomaga. Szkoda, że nie rejestrujesz tego. Nie zwróciłaś na to w ogóle uwagi, bo na pewno masz pomocników. Tylko że w tym planie przyczynowym wiesz, jak tam jest, jak się bezpośrednie ciało opuści w tym samym planie, gdzie się jego traci.
[29:21] - A ty nie możesz tego jakoś zobaczyć na przykład?
[29:23] - Ja jestem tutaj, a ty jesteś tam, a ty robisz jutro jasnowidzenie, a pojutrze nie. I myślisz, że ja mam wiedzieć akurat w tym momencie ty to robisz? To nie ma tak.
[29:29] - Ten, który się zajmuje tymi duszami, to mi po prostu powiedział, że ja jakby mam rozbudowane bardzo mocno ciało piątej wibracji.
[29:36] - To jest ciało przyczynowe.
[29:37] - Tak. Stamtąd po prostu w czwartej i w piątej mam i w tej piątej czy w, czy koniec piątej czy szóstej ściągam.
[29:43] - Osoby, które chciałyby nawiązać z tobą kontakt, mogą ci podać jakiś e-mail, jakiś kontakt?
[29:47] - Skype to jest Rena6601. E-mail to jest renatajasnowic gmail.com, czyli taki podstawowy i poprzez to dalej później już prowadzę, że tak powiem, się na określony termin umawiamy na określoną godzinę i, no i to tyle z organizacji. Na Facebooku można mnie znaleźć Renata Engel.
[30:05] - Na tym kończymy dzisiejsze spotkanie. Dziękuję ci Renato za wystąpienie.
[30:09] - Dziękuję Tobie też bardzo. Było to przemiłe i bardzo ciekawe spotkanie dla mnie też. Czyli z tego co się zorientowałam, to rozpoznałam bardzo dużo wiedzy w tobie i to takiej wiedzy, która myślę, że przydałaby mi się też. Czyli chyba będę cię nagabywać już prywatnie o to, żeby się coś więcej dowiedzieć na temat tych mechanizmów.
[30:27] - Dobrze, że moja żona nie stoi za plecami. Czas nasz dobiega końca. W związku tym żegnam państwa. Żegnam cię Renato. Dziękuję ci jeszcze raz i do usłyszenia za tydzień. Podajemy raz jeszcze kontakt do gościa dzisiejszej audycji. E-mail: renatajasnowic@gmail.com Skype: rena6601. Produkcja i realizacja Portal Infra www.infra.org.pl Archiwalne odcinki audycji "Rozmowy poza ciałem" znajdziesz w archiwum Radia Paranormalium na stronie radio.paranormalium.pl.