Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Mówią Świadkowie

Mówią Świadkowie

Odcinek: Odc. 118 - Historie duchowe i cudowne uzdrowienia
Dziś wysłuchamy zapisu rozmowy ze słuchaczem, który przekazał garść ciekawych relacji, które można określić mianem historii duchowych. Będą zarówno obserwacje duchów jak i zdarzeń jako żywo przypominających manifestacje poltergeistów, ale nie tylko. Państwu pozostawiamy osąd w kwestii tego, jakie mechanizmy mogą stać za wystąpieniem tych zdarzeń.

START 00:00:00
Czasoznaczek dla jutubowych Adamów Małyszów 00:01:08
01) Słowem wstępu 00:01:53
02) Niefizyczny intruz w mieszkaniu spaceruje po schodach 00:03:25
03) (nie tylko) nasze lokum 00:08:45
04) Coś uwięziło mnie w łazience 00:12:47
05) Żyrandol i znikająca żarówka 00:15:05
06) Daj gryza! Coś zjadło część bagietki 00:20:48
07) Mamie coś się stało. Objawienie po wizycie w Medjugorje 00:23:55
08) Ty już zawsze będziesz sam! Klątwa? 00:34:16
09) Nie zabieraj rzeczy z cmentarza! Klątwa, nawiedzony dom i msza o uzdrowienie 00:36:52
10) Dziwne sytuacje podczas rekolekcji świeckich (z nawiązaniem do darshanów) 00:44:07
11) Dodatek do 03 i 05 00:59:03
12) Czy to tylko pareidolia? 01:01:34
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Rozmówca, 36-letni mężczyzna, opowiada o niezwykłych zdarzeniach, których miał doświadczać osobiście, a także o relacjach członków rodziny i znajomych. Podkreśla, że nie chodzi mu o sensację, lecz o podzielenie się sytuacjami, których nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić. Pierwsza historia dotyczy domu w Anglii, gdzie mieszkał jego brat z żoną. Pewnego dnia brat, wychodząc z łazienki, zobaczył na schodach nogi osoby, która miała właśnie wchodzić na piętro. Początkowo sądził, że wrócił któryś z domowników, jednak w salonie i kuchni znajdowały się wszystkie osoby przebywające w domu, a nieobecny był jedynie rozmówca, który był wtedy w pracy. Wszyscy sprawdzili piętro, lecz nikogo tam nie znaleźli. O zdarzeniu opowiedzieli księdzu-egzorcyście z polskiej parafii. Duchowny nie przeprowadził egzorcyzmu, tłumacząc, że nie ma odpowiedniej jurysdykcji, ale pomodlił się z rodziną i poświęcił mieszkanie. Według relacji później nie dochodziło już tam do podobnych sytuacji. Po przeprowadzce do własnego mieszkania rozmówca i jego żona mieli zetknąć się z serią drobnych, lecz trudnych do wyjaśnienia zdarzeń. Pewnego ranka mężczyzna, wychodząc do pracy, ułożył z kołdry na podłodze duże serce jako niespodziankę dla żony. Po powrocie dowiedział się, że żona znalazła pościel złożoną w kostkę i odłożoną na tapczan. Oboje byli przekonani, że nie zrobili tego sami: mężczyzna pamiętał, że pozostawił kołdrę na podłodze w kształcie serca, natomiast żona nie widziała żadnego serca ani rozłożonej pościeli. Początkowo każde z nich podejrzewało drugie o żart, lecz po chwili stało się jasne, że oboje mówią poważnie. W tym samym mieszkaniu mężczyzna został uwięziony w łazience. Twierdzi, że jedynie przymknął drzwi, nie uruchamiając zatrzasku, jednak zamek zablokował się tak, jakby drzwi zostały gwałtownie zamknięte, a mechanizm uległ uszkodzeniu. Żona musiała wezwać znajomego budowlańca, który od zewnątrz rozebrał zamek i uwolnił mężczyznę. Rozmówca dopuszcza możliwość awarii, ale zaznacza, że zamek miał zadziałać w sposób wymagający silnego trzaśnięcia, do którego jego zdaniem nie doszło. Kolejna historia dotyczy wymiany żarówek. Mężczyzna wcześniej policzył wszystkie źródła światła w mieszkaniu i kupił dokładnie taką samą liczbę nowych żarówek. W salonie znajdowały się dwa żyrandole: jeden z trzema, a drugi z dwiema żarówkami. Podczas wymiany, gdy przystąpił do pierwszego z nich, wyjął dwie żarówki i chciał wykręcić trzecią, lecz okazało się, że jej fizycznie nie ma. Był przekonany, że wcześniej wszystkie trzy świeciły, a jego żona potwierdziła zarówno ten fakt, jak i wcześniejsze policzenie żarówek. Po zakończeniu wymiany została mu o jedną żarówkę mniej, niż powinno, a brakującego egzemplarza nigdy nie odnalazł. Podobne, choć mniej spektakularne sytuacje miały mu się później zdarzać w pracy: odkładane na półkę przedmioty, takie jak miarka czy długopis, znikały na chwilę, po czym pojawiały się dokładnie w miejscu, które wcześniej wielokrotnie sprawdzał. W mieszkaniu doszło także do zdarzenia z bagietką. Pieczywo zostało schowane w zamykanej szafce, a następnego dnia jego fragment był równomiernie pozbawiony chrupiącej skórki na długości kilku centymetrów. Rozmówca początkowo podejrzewał mysz, lecz nie znalazł śladów obecności gryzonia, otworów, przez które zwierzę mogłoby się dostać do środka, ani okruszków. Skórka miała być usunięta równo dookoła, również od spodu bagietki, jakby ktoś ją precyzyjnie zeskrobał. Mężczyzna przyznaje, że możliwe jest zwykłe wyjaśnienie, ale nie potrafi wskazać, w jaki sposób gryzoń miałby wejść do szczelnie zamykanej szafki i pozostawić taki ślad. Znacznie poważniejsza relacja dotyczy matki rozmówcy, która wróciła z pielgrzymki do Medjugorie. Podczas podróży miała nagle stracić kontakt z rzeczywistością i zacząć przeraźliwie krzyczeć. Obecny w autokarze ksiądz zarządził modlitwę, a uczestnicy prosili o pomoc Matkę Boską. Zdarzenie trwało około pięciu minut i zostało przez rodzinę odebrane początkowo jako możliwe opętanie. Po powrocie kobieta przez kilka miesięcy przechodziła okres silnych zmian emocjonalnych i religijnych. Syn obserwował u niej epizody sztywności całego ciała, trudności z chodzeniem, drżenia oraz płaczu, którego sama nie potrafiła wyjaśnić. Twierdziła, że modlitwa przynosiła jej ulgę. W późniejszym czasie konsultowała się z dwoma egzorcystami, którzy nie stwierdzili u niej nadprzyrodzonego problemu. Lekarze wiązali jej stan z depresją, bezsennością i zmianami hormonalnymi towarzyszącymi menopauzie, choć rozmówca uważał, że takie wyjaśnienie nie obejmuje wszystkich obserwowanych przez niego objawów. Ostatecznie stan matki się ustabilizował, a doświadczenie zostało przez rodzinę zinterpretowane jako przeżycie mistyczne lub „odrodzenie w wierze”. Mężczyzna opowiada również o własnych obawach dotyczących rzekomej klątwy. W młodości zakończył związek z dziewczyną, którą bardzo zranił. W emocjach powiedziała mu: „Ty już zawsze będziesz sam”. Rozmówca zapamiętał te słowa i późniejsze nieudane związki oraz konflikty małżeńskie zaczął wiązać z ich możliwą mocą. Zwrócił się w tej sprawie do księdza-egzorcysty, który nie dostrzegł w nim żadnego nadprzyrodzonego obciążenia i zasugerował, że mężczyzna sam nadał temu zdaniu znaczenie, a tłumione emocje i problemy relacyjne interpretuje jako skutek klątwy. Rozmówca dopuszcza, że słowa byłej partnerki mogły zakorzenić w nim przekonanie wpływające na jego późniejsze życie. Następna historia dotyczy domu należącego wcześniej do zmarłej starszej kobiety. Po rozstaniu z żoną jej syn zamieszkał tam z nową partnerką. Według relacji w budynku miały pojawiać się krzyki, piski, drapanie w ściany i podłogi, uderzenia w okna oraz odgłosy rzucania przedmiotami. Pies nie chciał wchodzić do domu, a niepokojące dźwięki mieli słyszeć także sąsiedzi. Rodzina zwróciła się o pomoc do księży, którzy zalecili modlitwę, poświęcenie domu, użycie soli, wody i świec. Podczas modlitwy hałasy miały jednak nadal występować. Później odkryto, że przez uchylone okienko piwniczne ktoś wrzucił do domu bukiet kwiatów wcześniej położony przez właścicielkę na grobie jej matki. Kobieta podejrzewała swojego skłóconego brata, z którym była skonfliktowana z powodu rodzinnego majątku. Księża uznali, że należy kupić nowe kwiaty, złożyć je na grobie i zamówić mszę za zmarłą. Po wykonaniu tych czynności rzekome manifestacje miały ustać. Rodzina tłumaczyła to jako reakcję zmarłej na naruszenie grobu, choć rozmówca zaznacza, że najbardziej prawdopodobnym sprawcą fizycznego przeniesienia kwiatów był skonfliktowany krewny. Historia zostaje przedstawiona także jako przykład dawnego przekonania, że nie powinno się zabierać przedmiotów z cmentarza ani wnosić ich do domu. Rozmówca wspomina następnie udział w zamkniętych rekolekcjach organizowanych przez świeckie stowarzyszenie. Pojechał tam początkowo z ciekawości, razem ze szkolnym kolegą, i nie traktował wydarzenia szczególnie poważnie. W czasie modlitw kilka osób zaczęło wypowiadać niezrozumiałe słowa przypominające obcy lub staroaramejski język. Prowadzący ksiądz wyjaśnił, że uczestnicy mieli otrzymać „dar języków”, a jedna z organizatorek potrafiła rzekomo rozumieć te wypowiedzi wyłącznie podczas rekolekcji. Mężczyzna i jego kolega twierdzili, że słyszeli, jak organizatorka tłumaczyła te słowa w formie modlitwy. Podczas jednej z mszy kobieta upadła i uderzyła głową o ławkę. Pozostali uczestnicy nie zareagowali, ponieważ – jak później wyjaśniono – uznali to za element religijnego doświadczenia. Po kilku minutach kobieta wstała, a po zakończeniu nabożeństwa miała niezwykle spokojny i pogodny wyraz twarzy. Ksiądz tłumaczył jej stan działaniem Ducha Świętego. Rozmówca usłyszał także opowieść o mężczyźnie, który podczas modlitwy przy ognisku miał upaść twarzą w płomienie i pozostawać tak przez kilka minut bez poparzeń, a następnie wrócić do modlitwy bez widocznych obrażeń. W końcowym dniu rekolekcji kilka osób miało kolejno upadać podczas nabożeństwa. W ramach tych samych rekolekcji przedstawiono świadectwa rzekomych uzdrowień. Jeden z uczestników cierpiał od urodzenia na wadę serca i miał oczekiwać na operację. Podczas modlitwy z nałożeniem rąk poczuł ciepło przechodzące od głowy przez całe ciało, szczególnie silne w okolicy serca. Tydzień później, podczas badań poprzedzających zabieg, lekarze nie stwierdzili już wady i uznali, że jego serce jest zdrowe. Prowadzący go od dzieciństwa kardiolog miał porównać aktualne wyniki z wieloletnią dokumentacją i przyznać, że nie potrafi wyjaśnić zniknięcia wcześniejszych zmian, określając je jako cud. Drugi mężczyzna cierpiał na kamicę nerkową, a kamienie miały mieć rozmiar pięciozłotówek. Po modlitwie również odczuwał intensywne ciepło w okolicy nerek, a przed planowanym zabiegiem badania nie wykazały już żadnych złogów. Obaj mężczyźni, nie znając swoich relacji, mieli opisywać bardzo podobne odczucia. Rozmówcy porównują te doświadczenia z darshanami organizowanymi przez hinduskich nauczycieli duchowych, podczas których uczestnicy otrzymują błogosławieństwo lub dotyk głowy, odczuwają ciepło, światło i zmianę stanu emocjonalnego, a czasem przypisują temu poprawę zdrowia. Zastanawiają się, czy źródłem takich efektów jest zewnętrzna siła działająca za pośrednictwem kapłana lub przewodnika, czy też wiara i intensywna sytuacja grupowa uruchamiają niepoznane możliwości ludzkiego umysłu. Rozmówca nie rozstrzyga tej kwestii, lecz podkreśla, że własne obserwacje – zwłaszcza zniknięcie żarówki, przemieszczenie pościeli i przebieg rekolekcji – uważa za wystarczający powód, by nie odrzucać całkowicie nadprzyrodzonej interpretacji. Na końcu wspomina jeszcze o córce, która jako małe dziecko miała długo patrzeć w jeden róg pokoju, uśmiechać się i machać ręką, nie reagując na próby odwrócenia jej uwagi. Rodzina wiązała to z popularnym przekonaniem, że dzieci widzą czasem więcej niż dorośli. Wspomina także fotografię wykonaną w Medjugorie, na której według rodziny widać jasny refleks układający się w kształt przypominający Matkę Boską z rozłożonymi rękami. Profesjonalny fotograf miał uznać, że takie prześwietlenie jest trudne do wyjaśnienia, choć zdjęcie nie zostało przedstawione ani poddane analizie. Całość pozostawia otwartą kwestię, czy opisane zdarzenia wynikały z awarii, błędów pamięci, sugestii i reakcji psychofizycznych, czy też zjawisk o charakterze duchowym.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).