Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Mówią Świadkowie

Mówią Świadkowie

Odcinek: Odc. 117 - Ty we mnie, ja w Tobie. Paranormalna spowiedź
Ta audycja wielu z Państwa skłoni do zadania sobie kilku pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości: Czym różni się zwykły sen od przekazu, który urzeczywistnia się następnego dnia? Co dzieje się, gdy nasza świadomość opuszcza ciało, a w głębokiej ciszy stajemy przed miejscami i ludźmi, którzy oficjalnie nie istnieją?

Poznamy w tym odcinku historię kobiety, której życie od najmłodszych lat obfituje w trudne do wytłumaczenia zjawiska z pogranicza rzeczywistości i świata niefizycznego. Od doświadczeń opuszczania ciała w dzieciństwie, przez prorocze sny, aż po niezwykłe kontakty ze zmarłymi – ta paranormalna spowiedź to osobista opowieść o wrażliwości na to, co niewidzialne.

START 00:00:00
Wstęp 00:01:08
01) OOBE w dzieciństwie i zetknięcie z dziwnymi troskliwymi postaciami 00:02:20
02) Odwiedziny zmarłego dziadka 00:05:15
03) Prorocze sny 00:06:49
04) Sny i OOBE i dziwne ''laboratoria'' 00:08:34
05) Zweryfikowany znak z zaświatów. Praca w restauracji u szefowej której syn nie żyje (informacja zdobyta pozazmysłowo) 00:09:51
06) Sierociniec w Olsztynie przy Chrzanowej i powtarzający się sen 00:13:25
07) Sny ze zmarłymi i wizyty w zaświatach w stanie OOBE 00:21:27
08) Zaświatowa poczekalnia. Jestem kanałem... jestem myślą! 00:31:13
09) Pytania o sierociniec 00:43:03
10) Kara za ciekawość i powrót do rzeczywistości 00:49:34
11) Spostrzeżenia odnośnie snów i motywu z sierocińcem 00:58:53
12) Zweryfikowane przekazy z zaświatów 01:00:48
13) Nawiedzony pałacyk i dziwna obecność 01:12:40
14) Na zakończenie 01:19:32
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Bohaterka audycji opowiada o doświadczeniach paranormalnych, które — według jej relacji — towarzyszą jej od wczesnego dzieciństwa. Jedno z najwcześniejszych wspomnień pochodzi z okresu niemowlęcego: miała obserwować z góry własne ciało leżące w nieznanym, szarym pomieszczeniu, nad którym czuwały dwie postacie — kobieta i mężczyzna. Kobieta martwiła się, czy dziecko poradzi sobie w nowej sytuacji, a mężczyzna dodawał jej otuchy. W wieku około siedmiu–ośmiu lat bohaterka zaczęła doświadczać silnych wibracji całego ciała, po których miała widzieć siebie z góry i przemieszczać się poza ciałem. Zjawiska te początkowo były dla niej niezrozumiałe i budziły lęk. Około jedenastego roku życia przeczytała książkę autora zajmującego się hipnozą i uznała, że w przyszłości powinna poddać się hipnozie, aby wyjaśnić naturę swoich przeżyć. Przełom nastąpił po śmierci dziadka, gdy miała szesnaście lat. W stanie silnej rozpaczy i buntu przeciwko Bogu zobaczyła nocą jego postać siedzącą na łóżku. Dziadek miał być widoczny tylko do ramion, natomiast wyżej jego sylwetka rozpływała się we mgle. Przekazał jej, że wszystko będzie dobrze, że znajduje się teraz w innym miejscu i będzie czuwał nad rodziną. Przychodził do niej niemal każdej nocy przez wiele miesięcy, a wizyty ustały dopiero wtedy, gdy bohaterka uporała się z żałobą. Wkrótce zaczęły pojawiać się sny, które — jak twierdzi — odtwarzały wydarzenia następnego dnia. W jednym z nich biegła z koleżanką do sklepu, za dziewczynkami wybiegł pies, a następnie został potrącony przez autobus. Następnego dnia sytuacja niemal dokładnie się powtórzyła, choć pies przeżył wypadek. Kolejnej nocy śniło jej się skupisko ludzi na przystanku i kobieta potrącona przez autobus; rano zobaczyła podobne zdarzenie z udziałem sąsiadki. Podkreśla, że takich snów było więcej, a ich częstotliwość zbiegła się z nasileniem doświadczeń OOBE. Niemal każdej nocy odczuwała wibracje i obserwowała własne ciało leżące na łóżku. W czasie tych przeżyć trafiała do miejsc przypominających laboratoria, w których miały być przeprowadzane eksperymenty na ludziach. We śnie znała układ pomieszczeń i sposób wydostania się z budynków, lecz po przebudzeniu nie potrafiła odtworzyć ich szczegółów. Jednym z najlepiej zweryfikowanych przez nią przekazów był sen związany z pracą w restauracji. Bohaterka nie wiedziała wówczas, że syn właścicielki lokalu nie żyje. Pewnej nocy przyśnił jej się mężczyzna, który z gniewem sprzeciwiał się zawieszaniu białych firanek i domagał się żółtych. Następnego dnia pracodawczyni poprosiła ją o pomoc przy zawieszaniu firan i wręczyła jej właśnie białe zasłony. Gdy bohaterka wspomniała o śnie, starsza kobieta zareagowała niepokojem, a później wyjaśniła, że jej zmarły syn szczególnie lubił żółte firanki i nie znosił białych. Mężczyzna zaczął pojawiać się w snach bohaterki częściej. Był nieprzyjemny, agresywny i stawiał jej wymagania, którym nie potrafiła sprostać. W okresie Wszystkich Świętych pracownicy zebrali pieniądze na kwiaty i znicze dla zmarłego. Bohaterka pojechała na cmentarz, a gdy stanęła przy grobie, nie potrafiła wyjaśnić, w jaki sposób odnalazła właściwe miejsce. Po rozmowie przy grobie, podczas której poprosiła zmarłego, by przestał ją odwiedzać, sny o nim ustały. Szczególne znaczenie miał dla niej powtarzający się przez około rok sen o sierocińcu w Olsztynie. Miała iść ulicą Chrzanową, wejść do domu dziecka i wynieść stamtąd dziecko. Nikt, kogo pytała — w tym jej ojciec, taksówkarze i policjanci — nie znał takiej ulicy. Bohaterka próbowała również bezskutecznie znaleźć informacje w olsztyńskich archiwach. O śnie opowiedziała starszej wróżce, która zasugerowała, że dziecko wynoszone z domu dziecka może symbolizować przyszłe dziecko bohaterki. W kolejnym śnie przyjrzała się jego twarzy. W 1994 roku zaszła w ciążę, a rok później urodziła córkę, której wygląd — jak twierdzi — dokładnie odpowiadał twarzy dziecka ze snu. Po narodzinach córki sen się zakończył. Kilka lat później, około 2002 roku, bohaterka przypadkiem znalazła się z mężem w nieznanej sobie części Olsztyna i rozpoznała miejsce ze snu. Mąż wysadził ją przy drodze, a ona weszła na teren przypominający park miejski lub obszar przyrodniczy. Początkowo słyszała śpiew ptaków i szum drzew, lecz po pewnym czasie wszystkie dźwięki ucichły. Dotarła do spalonego budynku z zabitymi deskami oknami i drzwiami. Przy budynku pojawił się starszy mężczyzna w szarym ubraniu, wyglądający jak dawny dozorca. Był niezadowolony z jej obecności. Gdy opowiedziała mu o śnie, potwierdził, że w tym miejscu miał znajdować się dom prowadzony przez zakonnice, który podczas pierwszej wojny światowej spłonął wraz z dziećmi i siostrami zakonnymi. Wspomniał też o strumieniu, który w śnie przebiegał obok budynku, lecz z czasem miał wyschnąć. Następnie odprowadził ją do bramy i nakazał, by nigdy więcej tam nie wracała. Po wyjściu za bramę bohaterka usiadła na krawężniku i czekała na męża. Kiedy chciała pokazać mu budynek, okazało się, że brama jest zamknięta łańcuchem i kłódką. Nie rozumiała, jak mogła się przez nią przedostać. Kilka dni później wróciła w to samo miejsce, gdy prowadzono tam prace renowacyjne. Tym razem teren obejrzała dokładnie, lecz nie znalazła ani budynku, ani śladów jego istnienia. Ona sama interpretuje to wydarzenie jako możliwe przeniesienie w czasie lub wejście do innej rzeczywistości. Prowadzący zwrócił uwagę na nagłą ciszę, która otoczyła ją w parku, i skojarzył ją z tak zwanym czynnikiem Ozy. Rozważał również, czy spotkany mężczyzna nie był duchowym przewodnikiem albo strażnikiem miejsca. W dalszej części rozmowy pojawiła się sugestia, że nazwy ulic z dawnych Prus Wschodnich mogły ulec zmianie, a ulicy Chrzanowej należałoby być może szukać pod dawną niemiecką nazwą. Bohaterka twierdzi, że w snach często kontaktują się z nią osoby zmarłe, prosząc o przekazanie wiadomości bliskim. Jednym z takich przypadków był mężczyzna imieniem Piotr, który pojawił się trzy razy i prosił o przekazanie siostrze Marcie lub Monice, że ją przeprasza. Bohaterka próbowała odnaleźć kobietę za pośrednictwem grup internetowych, lecz jej wpis został usunięty, a ona sama spotkała się z oskarżeniami o próbę wyłudzenia pieniędzy i żerowanie na cudzym nieszczęściu. Bezskutecznie pisała również do Krzysztofa Jackowskiego, licząc na pomoc w nagłośnieniu sprawy. Piotr pojawił się później jeszcze raz, a gdy bohaterka przeprosiła go za brak możliwości odnalezienia siostry, odpowiedział, że próbowała, po czym przestał się śnić. Innym razem zmarła przy porodzie kobieta imieniem Patrycja prosiła o przekazanie córce, że wszystko u niej w porządku. Po śmierci podopiecznej, młodej kobiety cierpiącej na chorobę neuronu ruchowego, doświadczenia OOBE stały się szczególnie intensywne. Bohaterka przez ponad pół roku opiekowała się ciężko chorą kobietą, która pewnego dnia doznała zatrzymania krążenia. Mimo prowadzonej reanimacji nie udało się jej uratować. Tej samej nocy bohaterka opuściła ciało i znalazła się w szarym, ponurym miejscu, gdzie słyszała jęki i stękania. Jednocześnie miała poczucie, że jej fizyczne ciało jest wciągane w dół i pozostaje nieruchome. Widziała siebie leżącą na łóżku, a później odniosła wrażenie, że ciało obudziło się wcześniej niż jej świadomość. Opisywała to jako powrót energii lub duszy do ciała, któremu towarzyszyły silne drżenia i niemożność sformułowania myśli. Podczas regresyjnej sesji u terapeutki szkolonej w nurcie Michaela Newtona usłyszała interpretację, według której jest „kanałem” lub „latarnią” dla zagubionych dusz. Twierdzi, że zmarli przychodzą do niej, ponieważ potrzebują pomocy, choć ona nie zawsze ma możliwość skontaktowania ich z rodzinami. Przed każdym takim doświadczeniem jej percepcja ma stopniowo słabnąć: dźwięki stają się przytłumione, zanika odczuwanie podłoża pod stopami, smaku napojów i kontaktu z łóżkiem. Następnie trafia do białej poczekalni podzielonej na trzy części. Może przebywać tylko w pierwszej z nich, na niebieskim krześle, a po uzyskaniu pozwolenia wchodzi do pomieszczenia, gdzie czeka zmarła osoba z wiadomością dla żyjących. W tej poczekalni miała spotkać zarówno Piotra, jak i Patrycję. Po śmierci podopiecznej zobaczyła tam także samą zmarłą kobietę, Michelle. Kobieta siedziała w pięknej sukience i pozwoliła bohaterce ująć swoją dłoń, lecz powiedziała, że jej śmierć nastąpiła „za szybko”. Bohaterka przekazała tę wiadomość mężowi Michelle, podkreślając, że śmierć nastąpiła nagle — zaledwie kilkanaście godzin wcześniej kobieta zachowywała się względnie dobrze. Po tym doświadczeniu, wyczerpana emocjonalnie i fizycznie, bohaterka poprosiła wszechświat o pomoc. Przyśniło jej się, że jest samą myślą i wędruje ku ogromnemu, białemu światłu. W świetle odczuwała bezwarunkową miłość i usłyszała słowa: „Ty we mnie, ja w Tobie”. Po przebudzeniu poczuła przypływ energii i zniknięcie nagromadzonych trosk. Podobny sen powtórzył się później, tym razem jako doświadczenie kąpieli pod światłem przypominającym wodospad. Prowadzący porównał te przeżycia do własnych doświadczeń medytacyjnych związanych z prośbą o wypełnienie czystą, bezwarunkową miłością. Po kursie bioenergoterapii bohaterka miała nauczyć się częściowo kontrolować opuszczanie ciała. Potrafi je powstrzymać w ciągu dnia i wieczorem, choć nie zawsze, zwłaszcza gdy przeżywa silne negatywne emocje. Wcześniej podobne doświadczenia dotknęły także jej najmłodszą córkę, która w wieku trzynastu lat nagle zaczęła odczuwać silny lęk i nie chciała spać sama. Kobieta z grupy ezoterycznej, po obejrzeniu zdjęcia dziewczynki, stwierdziła obecność cieni i przeprowadziła oczyszczanie. Następnego dnia córka miała odzyskać dobry nastrój i spokojnie przespać noc, choć skarżyła się na dziwne odczucia w nogach. Później mąż tej kobiety przez niemal dwa lata uczył bohaterkę bioenergoterapii i technik pracy z energią. Bohaterka twierdzi, że dzięki temu lepiej rozumie swoje doświadczenia oraz potrafi pomagać zagubionym zmarłym. Prowadzący odnosił te opowieści do koncepcji Roberta Monroe’a i Bruce’a Moena, według których niektóre dusze mogą pozostawać w obszarze pośrednim, nie uświadamiając sobie własnej śmierci. W takim ujęciu osoby żyjące, określane jako „odzyskiwacze”, pomagają im zrozumieć sytuację i przejść dalej. Jedno z najbardziej niepokojących doświadczeń bohaterka przeżyła podczas eksperymentu z techniką oddechową wykonywanego z instruktorem. Znalazła się w szarym świecie przypominającym stare, wąskie uliczki Anglii. Spotkała tam nieruchomą kobietę w kapeluszu, która patrzyła na nią z niechęcią, oraz wysoką drabinę prowadzącą ku zamglonej górnej części budynku. Gdy bohaterka dotknęła drabiny, kobieta zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Przestraszona poprosiła instruktora o natychmiastowe przerwanie ćwiczenia. Po powrocie do codzienności dwukrotnie zobaczyła tę samą postać w swoim domu — najpierw w kuchni, a następnego dnia w łazience. Uznała, że mogła nieświadomie przyciągnąć ją ze sobą. Instruktor pomógł jej przeprowadzić zmarłą dalej, po czym kobieta już się nie pojawiła. Doświadczenie to skłoniło bohaterkę do rezygnacji z podobnych eksperymentów. W audycji rozważano, czy szare miejsce było rodzajem czyśćca, czy raczej obszarem ukształtowanym przez przekonania i przyzwyczajenia zmarłych. Prowadzący przywołał koncepcję „terytoriów systemu przekonań”, zgodnie z którą po śmierci człowiek może trafić do rzeczywistości stworzonej przez własny sposób myślenia. Bohaterka uznała tę interpretację za bardziej przekonującą niż obraz tradycyjnego czyśćca. Opowiadała też o snach, w których widzi siebie w innych epokach lub równoległych rzeczywistościach: ma odmienny kolor skóry, inne ubrania, inne imię, a jej obecna córka występuje w nich jako ta sama osoba, lecz pod innym imieniem i o innym wyglądzie. W jednej z tych rzeczywistości mieszka w Niemczech z innym mężem, w kolejnej zaś przebywa samotnie w Polsce. Sny te są dla niej dezorientujące i budzą lęk, ponieważ podczas ich trwania ma poczucie, że tamte życia są równie realne jak obecne. Bohaterka przytacza także inne przypadki częściowej weryfikacji przekazów. Jeszcze przed poznaniem przyszłego męża śnił jej się mężczyzna z niezwykle charakterystyczną brodą o wielu odcieniach brązu. Po kilku miesiącach związku, podczas oglądania rodzinnego albumu, rozpoznała tę brodę na fotografii wuja męża, zmarłego przed ich poznaniem. Nie twierdzi, że twarz była identyczna, lecz charakterystyczny wygląd brody miał się zgadzać. Podobnie syn byłej szefowej wyglądał w snach inaczej niż na zdjęciach, ale jego agresywny i niecierpliwy charakter odpowiadał opisom rodziny. Rozmówcy uznali, że przekazy w zmienionych stanach świadomości mogą być fragmentaryczne, symboliczne i przefiltrowane przez pamięć, a zgodność może dotyczyć bardziej cech zachowania lub szczegółów wyglądu niż całej twarzy. Ostatnią z opisanych historii stanowi pobyt w niewielkim pałacyku w Szczytnie. Od początku bohaterka miała odczuwać tam duszność, problemy z koncentracją, bezsenność oraz obecność niewidzialnej istoty. Pewnego dnia obecność ta miała się zmaterializować i przejść przez jej ciało. Kobieta upadła na oczach dzieci, straciła kontakt z rzeczywistością i przez około kwadrans gwałtownie się trzęsła. Po tym wydarzeniu rodzina opuściła pałacyk. Z rozmów z sąsiadami bohaterka dowiedziała się, że wiele lat wcześniej właściciel budynku podczas kłótni popchnął mężczyznę, który spadł ze schodów i zmarł. Nie wie, czy właśnie ta osoba była źródłem odczuwanej obecności, lecz doświadczenie to sprawiło, że jej mąż zaczął poważnie traktować wcześniejsze relacje o głosach, krokach i zjawach. Po wyprowadzce z pałacyku związane z nim zjawiska ustały.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).