Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji (dawniej: Bibliotekarium)

AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji (dawniej: Bibliotekarium)

Odcinek: AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji - odc. 60 (355)
Dziś będzie nie tylko o kamieniach.

START 00:00:00
Korepetycje filozoficzne - Alan z Lille 00:19:25
Filmotekarium - Pasażer (2026) 00:40:22
Słowne interludium 00:56:58
Wakacyjna audycja bez tytułu - Emilcin 00:57:52
Słowne interludium 01:22:12
Z archiwum ABW 01:23:04
Słowo na dobranoc 02:01:25

Streszczenie odcinka

Audycję otwiera refleksja nad najstarszą monumentalną architekturą. Monumentalne budowle zwykle kojarzą się z piramidami egipskimi, świątyniami Grecji czy rzymskimi konstrukcjami, jednak wielkie przedsięwzięcia ziemno-kamienne powstawały znacznie wcześniej, także w społecznościach pozbawionych miast, scentralizowanej władzy i rozwiniętej państwowości. Przykładem jest Watson Brake w Luizjanie, kompleks jedenastu ziemnych kopców połączonych wałami, wznoszony etapami około 3500 roku p.n.e. przez społeczności łowiecko-zbierackie. Archeolodzy przypuszczają, że prace mogły trwać przez wiele pokoleń, choć przeznaczenie stanowiska nadal nie jest pewne. Mogło ono służyć spotkaniom, obrzędom lub uroczystościom całej wspólnoty. Drugim przykładem są megalityczne grobowce w Wietrzychowicach na Kujawach, zbudowane w neolicie przez ludność kultury pucharów lejkowatych. Sześć zachowanych konstrukcji ma formę długich nasypów ziemnych, wzmacnianych ogromnymi kamieniami; niektóre przekraczają sto metrów długości. Ze względu na rozmiary bywają nazywane polskimi piramidami, choć różnią się od egipskich zarówno konstrukcją, jak i funkcją. Były przede wszystkim monumentalnymi grobowcami, których skala mogła podkreślać znaczenie pochowanych osób i wzmacniać więzi wspólnoty. Watson Brake i Wietrzychowice pokazują, że dawne społeczności potrafiły organizować wieloletnią pracę na dużą skalę, planować, dzielić zadania i przekazywać wiedzę następnym pokoleniom. Budowle te nie służyły bezpośrednio zdobywaniu pożywienia ani zapewnieniu schronienia, dlatego świadczą o potrzebach wykraczających poza samo przetrwanie: o znaczeniu pamięci, wierzeń, obrzędów i wspólnoty. Podważają również prosty obraz rozwoju cywilizacji, zgodnie z którym monumentalna architektura pojawiła się dopiero wraz z wielkimi miastami i państwami. Ludzie pozbawieni pisma, pieniądza i scentralizowanej władzy potrafili myśleć o przyszłości oraz tworzyć trwałe dzieła dla kolejnych pokoleń. W części poświęconej filozofii przedstawiono sylwetkę Alana z Lille, XII-wiecznego teologa, filozofa, poety i nauczyciela, nazywanego przez współczesnych doctor universalis, czyli doktorem uniwersalnym. Prawdopodobnie urodził się między 1115 a 1128 rokiem w Lille, nauczał w Paryżu, uczestniczył w III Soborze Laterańskim w 1179 roku, a później związał się z cystersami. Zmarł w 1202 roku. Jego epoka była okresem intelektualnego ożywienia: rozwijały się szkoły i miasta, a europejscy uczeni na nowo odkrywali dorobek Platona, Arystotelesa, Boecjusza oraz innych autorów starożytnych. Myśl Alana łączyła rozum, logikę i dążenie do systematyzowania wiedzy z mistyką, symboliką, alegorią i platońską wizją rzeczywistości. Uważał, że świat ma porządek, ponieważ pochodzi z boskiego rozumu, a człowiek, wyposażony w rozum, może ten porządek poznawać. Natura nie była dla niego wyłącznie światem lasów, rzek i gór, lecz zasadą organizującą rzeczywistość. W dziele De planctu naturae, czyli Skardze natury, natura występuje niemal jako osoba, która skarży się na ludzkie występki i moralny chaos. Literacka forma utworu pozwala Alanowi podejmować problemy filozoficzne i etyczne, a jego sposób obrazowania nawiązuje do tradycji szkoły w Chartres i do Boecjusza. Według Alana człowiek znajduje się pomiędzy porządkiem świata a chaosem, który sam wytwarza. Ma zdolność poznawania rzeczywistości, ale może również działać wbrew jej ładowi. Ten problem rozwija także w poemacie Anticlaudianus, złożonym z dziewięciu ksiąg. Jego bohater ma stać się człowiekiem doskonałym, którego nie da się stworzyć z jednego składnika. Potrzebuje on cnót, wiedzy, rozumu, sztuk wyzwolonych, filozofii i teologii. W utworze pojawiają się uosobione Natura, Roztropność, Zgoda, Rozum i Teologia, a ich dyskusja tworzy literacki obraz budowania idealnego człowieka. Anticlaudianus ma również charakter encyklopedyczny. Alan stara się pokazać, że różne dziedziny wiedzy nie muszą ze sobą konkurować: matematyka nie musi być wrogiem teologii, filozofia wiary, a rozum religii. Jego poglądy odzwierciedlają intelektualny klimat XII wieku, w którym Platon pozostawał ważniejszym punktem odniesienia niż Arystoteles, który dopiero miał zdobyć pozycję znaną z późniejszej scholastyki. W Regułach teologii Alan próbował uporządkować wiedzę religijną za pomocą jasno sformułowanych tez i zasad, czerpiąc między innymi z Boecjusza. Była to próba nadania teologii struktury przypominającej organizację wiedzy matematycznej. Alan nie przeciwstawiał sobie rozumu i wiary, ale wyznaczał im odmienne zakresy. W poznawaniu świata naturalnego rozum powinien zachowywać znaczną autonomię, natomiast w obliczu tajemnic religijnych potrzebna jest wiara. Filozof odrzucał zarówno stanowisko nakazujące wierzyć bez zadawania pytań, jak i przekonanie, że rozum może sam wyjaśnić wszystko. Człowiek powinien korzystać z obu sposobów poznania. Wspomniano również, że dawniej przypisywano Alanowi dzieło Ars catholicae fidei, próbujące stosować niemal geometryczny sposób rozumowania do prawd wiary. Obecnie utwór ten przypisuje się Mikołajowi z Amiens. Najważniejszym projektem Alana było rozwijanie wszystkich ludzkich zdolności. Człowiek nie jest biernym obserwatorem stworzenia, lecz jego uczestnikiem: może kształtować charakter i przechodzić od niewiedzy do poznania. Wiedza nie jest ozdobą, ale narzędziem przemiany. Choć Alan nie stworzył systemu tak rozbudowanego jak Tomasz z Akwinu ani nie zasłynął z efektownych sporów, jego rolę można opisać jako porządkowanie rozproszonych idei i budowanie mapy wiedzy. W tym sensie pozostaje aktualny także dziś, gdy ogrom informacji nie gwarantuje jeszcze rozumienia. Sam dostęp do odpowiedzi nie wystarcza, jeśli nie potrafimy ustalić, które pytania są właściwe i jak łączyć ze sobą poszczególne informacje. Alan uważał, że świat jest księgą, natura jej językiem, rozum narzędziem lektury, filozofia zaś pomaga odkrywać znaczenia. Teologia zaczyna się tam, gdzie rozum dochodzi do swoich granic. Nie przewidział współczesnej nauki ani internetu, ale pozostawił sposób patrzenia, w którym poznanie polega nie na kolekcjonowaniu odpowiedzi, lecz na budowaniu między nimi sensownych relacji. W „Filmotekarium” omówiono horror „Pasażer” z 2026 roku, należący do podgatunku paranormalnego. Film wykorzystuje motyw demonicznej siły przenoszącej się z ofiary na ofiarę, ale osadza go w środowisku van life. Para narzeczonych sprzedaje mieszkanie w Nowym Jorku i zaczyna podróżować po Stanach Zjednoczonych zaadaptowanym busem, planując pracę zdalną i życie w ciągłym ruchu. Ich beztroska podróż kończy się, gdy stają się świadkami wypadku drogowego. Pomagając jego ofiarom, ściągają na siebie demona, który prześladuje następnie najpierw kobietę, a później jej narzeczonego. Bohater początkowo nie wierzy w opowieści partnerki, lecz dość szybko zmienia zdanie. Para próbuje odnaleźć kobietę poznaną na zlocie van life’owców, która wcześniej opowiadała o podobnym zjawisku. W trakcie podróży bohaterowie są dręczeni przez demona, próbują przyspieszyć przejazd i znaleźć sposób na uwolnienie się od nadprzyrodzonej siły. Pomysł na mechanizm działania demona i wykorzystanie drogowego, pustynnego otoczenia daje filmowi pewien potencjał, a kilka scen, między innymi sekwencja związana z samochodem i scena w kinie plenerowym, uznano za udane. Ocena filmu jest jednak krytyczna. Rozmówcy podkreślają poprawną realizację, sympatycznych aktorów i dobre przygotowanie techniczne, ale zarzucają obrazowi brak napięcia i emocjonalnej temperatury. Po dynamicznym początku akcja zwalnia, a długa seria scen pokazujących kolejne sposoby dręczenia bohaterów staje się nużąca zamiast przerażająca. Demon zostaje ujawniony zbyt szybko, podobnie jak sposób działania zagrożenia, przez co film traci tajemniczość. Jump scare’y nie wystarczają do ożywienia historii, a finał nie przynosi oczekiwanego wstrząsu. „Pasażer” nie jest filmem klasy B i można go obejrzeć, lecz jego pomysł mógłby lepiej zadziałać w formie opowiadania lub mikropowieści, gdzie niedopowiedzenie i literacka sugestia pozwoliłyby skuteczniej budować grozę. Ostatecznie film oceniono na słabą trójkę. Kolejna rozmowa dotyczy Emilcina, miejsca kojarzonego z jednym z najbardziej znanych polskich przypadków ufologicznych. 10 maja 1978 roku rolnik Jan Wolski miał na leśnej drodze zobaczyć dziwne istoty, które wsiadły na jego furmankę i zabrały go do latającego pojazdu. Wolski miał zostać w nim przebadany, a następnie wypuszczony. Historia szybko trafiła do prasy i wywołała ogólnopolskie zainteresowanie. Z czasem Emilcin stał się przedmiotem sporów między zwolennikami hipotezy pozaziemskiej a sceptykami, a wokół pierwotnej relacji narosły kolejne opowieści, interpretacje i teorie, między innymi sugestie o hipnozie. Zdaniem rozmówców współczesna dyskusja często skupia się bardziej na komentatorach i ich teoriach niż na tym, co rzeczywiście mówił sam Wolski. Emilcin jest niewielką, senną wsią położoną na uboczu, a poza okresem pikniku ufologicznego nie oferuje typowych atrakcji turystycznych. Najważniejsze miejsca związane z historią to opuszczony dom Jana Wolskiego oraz polana, na której miało dojść do spotkania. Do polany prowadzi leśna droga, a dotarcie na miejsce wymaga przejścia przez las. Sama polana nie wyróżnia się szczególnym wyglądem, lecz znajomość historii sprawia, że można próbować wyobrazić sobie wydarzenia z 1978 roku. W domu nie należy przebywać bez zgody, ponieważ jest to prywatna własność. Odwiedzający mogą również rozmawiać z mieszkańcami, choć ich reakcje bywają różne: jedni odnoszą się do zainteresowania historią życzliwie, inni traktują je jako coś niepokojącego lub wręcz diabelskiego. Wspomniano o kamieniu-pomniku ufundowanym przez Fundację Nautilus, stojącym w pobliżu placu zabaw. Dla niektórych odwiedzających to sąsiedztwo tworzy osobliwy, niemal horrorowy kontrast między dziecięcą codziennością a informacją o rzekomym lądowaniu obcych. Sam pomnik i jego opis również mogą budzić zastrzeżenia, ale pozostają jednym z nielicznych wyraźnych materialnych śladów współczesnego kultu tej historii. Zdaniem rozmówców do Emilcina warto pojechać przede wszystkim w czasie pikniku, gdy pojawiają się pasjonaci, mieszkańcy i osoby pamiętające dawne wydarzenia. Poza tym okresem wieś jest niemal pusta i spokojna, a zwykła wizyta może rozczarować osoby oczekujące niezwykłych przeżyć. Znaczenie miejsca nie wynika bowiem z jego krajobrazu, lecz z nawarstwionej opowieści: relacji Wolskiego, publikacji prasowych, późniejszych sporów, historii o kamieniu emilcińskim, rzekomych uzdrawiających właściwościach i kolejnych dopowiedzeń. Sam Emilcin jest interesujący głównie dla tych, którzy przyjeżdżają ze świadomością tej metahistorii. Szczególną wartość mogą mieć rozmowy z lokalnymi pasjonatami i mieszkańcami, dla których wydarzenia z 1978 roku są częścią historii ich małej ojczyzny. Dla przyjezdnych Emilcin jawi się jako miejsce niezwykłe i niemal światowej rangi, podczas gdy dla miejscowych pozostaje fragmentem lokalnej pamięci. Zwrócono uwagę, że po niemal pięćdziesięciu latach coraz mniej osób pamięta tamte wydarzenia bezpośrednio, dlatego tym cenniejsze są wspomnienia ludzi, którzy znali Wolskiego lub obserwowali późniejsze zainteresowanie wsią. Relacje tych osób mogą mieć wartość pamiętnikarską i dokumentalną, większą niż powtarzane bez końca komentarze internetowe. Druga część audycji przynosi cykl krótkich opowiadań, w których kamień staje się narratorem, bohaterem albo punktem wyjścia do fantastycznej i humorystycznej historii. W pierwszym utworze dwa kamienie rozmawiają o swojej wielomilionowej pamięci i wiedzy. Jeden z nich uważa, że wie znacznie więcej niż ludzie, lecz ludzie utracili intuicję potrzebną do rozumienia kamieni, a nawet zwierząt. Jego wypowiedź zostaje przerwana, gdy chłopiec wrzuca go do wody. Drugi kamień nie wie, czy słyszy płacz, czy tylko krople wody. W opowiadaniu „Zachcianka” mały kamień marzy o wielkich górach, pięknych widokach i ciekawszym życiu. Orzeł proponuje, że przeniesie go w góry, ostrzegając, iż będzie to podróż w jedną stronę. Zachwycony kamień zostaje zaniesiony wysoko i pozostawiony na skalistym zboczu. Początkowo podziwia krajobraz, lecz szybko dostrzega, że z wysokości jezioro i droga, które wcześniej wydawały mu się nudne, wyglądają wspaniale. Zanim zdąży rozwinąć tę refleksję, zostaje zasypany przez lawinę śniegu. Ostatnią myślą jest nadzieja, że jakoś przetrwa do wiosny. „Ludzie mówią” przedstawia kamień, a właściwie skałę, która obserwuje ludzkość i deklaruje, że jej wnętrze pozwala słuchać oraz patrzeć na ludzi z dystansu. Narrator opiekuje się „dziećmi” swoich twórców, zsyłając im sny i przekazując wiedzę o świecie, wartościach oraz ludzkich wadach. Twórcami skały byli Atlantydzi, którzy powierzyli jej zadanie ochrony swoich potomków. Umieszczona na orbicie, obserwuje rozwój ludzkości, a z czasem także jej ekspansję kosmiczną. Gdy ludzie zakładają miasto na Księżycu i wysyłają misję na Marsa, skała uznaje, że nadszedł moment przebudzenia podopiecznych. Mają oni zostać strażnikami i sędziami, którzy oczyszczą ludzkość z kłamstwa, zdrady, okrucieństwa i chciwości. W drugim opowiadaniu zatytułowanym „Kamień narrator przez całe życie leży przy drodze i przysłuchuje się ludziom. Nie rozumie miłości, ponieważ nie ma serca, ale dzięki wiatrowi i deszczowi poznaje opowieści o świecie, którego sam nie może zobaczyć. Pewnego dnia zostaje zabrany przez młodą parę. Mężczyzna szlifuje go i tworzy z niego ozdobę dla ukochanej. Kamień początkowo przeżywa ból, lecz delikatność i troska człowieka sprawiają, że potrafi mu wybaczyć. Ostatecznie trafia na szyję kobiety jako naszyjnik. Spełnia się jego marzenie o poznawaniu nowych miejsc, a on sam po raz pierwszy czuje się ważny i szczęśliwy. W opowiadaniu „Odzyskać za wszelką cenę” kamienie żyjące przy leśnej drodze dowiadują się, że ludzie przebudowują trakt i niszczą ich otoczenie. Stary otoczak z wyżłobionym znakiem księżyca wzywa kamienną społeczność do walki. Kamienie śpiewają pieśń, na którą odpowiada natura: drzewa blokują drogę, zwierzęta pomagają przenosić głazy, a ptaki obserwują poczynania ludzi. Pierwsza próba zatrzymania prac kończy się tylko chwilowym sukcesem, ponieważ ludzie wracają z narzędziami. Kamienie ponownie podejmują pieśń, tym razem za cenę życia starego otoczaka. Natura wypiera najeźdźców, a las zostaje uznany przez ludzi za przeklęty. Na jego skraju nadal można znaleźć osobliwe kamienie. „Pamięć” to monolog przydrożnego kamienia, który wspomina dawne czasy. Pamięta wozy na drewnianych kołach, kupców podążających na targ, cygańskie tabory, pielgrzymów, husarię, oddziały Kościuszki i przemarsz wojsk napoleońskich. Z biegiem lat droga zostaje utwardzona i zalana asfaltem, pojazdy poruszają się coraz szybciej, a ludzi jest coraz mniej. Kamień pozostaje niemym świadkiem przemian, skazanym na obserwowanie jedynie sporadycznych przechodniów, między innymi autostopowiczki. Ostatnie opowiadanie, inspirowane cyklem „Pewnego razu w Świnioryjach” Przemysława Cichonia, utrzymane jest w komediowym, wiejskim klimacie. Mundek Waśka i Waldemar Paciaja piją alkohol, gdy odwiedza ich Hieronim, nowo wybrany sołtys i emerytowany nauczyciel, słynący z produkcji bimbru. Przynosi butelkę legendarnej okowity Gerwazego, swojego zmarłego ojca, i opowiada o tajemnicach dawnego rzemiosła. Alkohol szybko znika, a rozmowa schodzi na upadek tradycji i niechęć młodzieży do samodzielnego wytwarzania trunków. Następnego dnia Waldek idzie na ryby. Po drodze potyka się o wystający z ziemi kamień, w wyniku czego rozbija dwie butelki. Później ponownie przewraca wiadro z rybami, więc postanawia rozprawić się z „wrogiem”. Z pomocą Mundka wraca do lasu z łomem, szpadlem i ostatnią butelką. Podczas podważania głazu mężczyźni odkrywają pod nim wejście do podziemnego pomieszczenia. Schodzą po metalowej drabince i znajdują tam regał pełen zakorkowanych butelek. Okazuje się, że trafili na ukryty zapas legendarnej okowity Gerwazego.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).