Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji (dawniej: Bibliotekarium)

AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji (dawniej: Bibliotekarium)

Odcinek: AWF - Akademia Wszelkiej Fikcji - odc. 59 (354)
Wakacje dla kogo się kończą dla tego się kończą.

START 00:00:00
Korepetycje filozoficzne - Johann Georg Hamann 00:28:46
Filmotekarium - Hokum 00:50:06
Słowne interludium 01:02:48
MAUPA - Andrzej Marks - Księżyc 01:03:29
Słowne interludium 01:23:14
Z archiwum ABW 01:23:40
Słowo na dobranoc 01:56:30

Streszczenie odcinka

Punktem wyjścia jest historia Wielkiego Księżycowego Oszustwa z 1835 roku, jednej z najsłynniejszych mistyfikacji prasowych. Nowojorski dziennik „The Sun” opublikował wówczas serię sześciu artykułów przedstawiających rzekome odkrycia astronomiczne sir Johna Herschela, który miał za pomocą niezwykłego teleskopu obserwować życie na Księżycu. Opisywano księżycowe lasy, morza, kryształy, roślinność i zwierzęta, wśród nich jednorożce, dwunożne bobry oraz skrzydlate istoty przypominające ludzi i nietoperze. Te ostatnie, nazywane Man Bats, miały posługiwać się językiem, budować świątynie i posiadać własną kulturę. Mistykacja została skonstruowana z wykorzystaniem prawdziwych elementów. Herschel rzeczywiście przebywał wówczas na Przylądku Dobrej Nadziei i prowadził obserwacje astronomiczne, a tekst stylizowano na przedruk z naukowego dodatku do „Edinburgh Journal”. Pojawiały się w nim nazwiska uczonych, nazwy instytucji, szczegóły techniczne oraz fikcyjny autor, doktor Andrew Grant, rzekomo współpracownik Herschela. Za twórcę serii powszechnie uznaje się reportera „The Sun”, Richarda Adamsa Locke’a, który prawdopodobnie zamierzał sparodiować popularne wówczas przekonania o powszechności życia we wszechświecie, zwłaszcza poglądy szkockiego duchownego i popularyzatora nauki Thomasa Dicka. Żart został jednak potraktowany jako prawdziwa wiadomość i szybko wymknął się spod kontroli autora. Sukces mistyfikacji wynikał zarówno z formy publikacji, jak i z ówczesnego kontekstu społecznego. XIX wiek był epoką gwałtownego rozwoju nauki, techniki, astronomii i geografii, dlatego wiadomość o odkryciu życia na Księżycu mogła wyglądać jak kolejny przełom. „The Sun”, należący do nurtu taniej, masowej penny press, wykorzystywał sensacyjną narrację, a kolejne odcinki stopniowo wzbogacały opowieść o nowe szczegóły. Nakład gazety gwałtownie wzrósł, a zainteresowanie historią przekroczyło granice Stanów Zjednoczonych. W pewnym momencie grupa naukowców z Yale przyjechała do Nowego Jorku, by odnaleźć rzekome źródło rewelacji. Pracownicy redakcji odsyłali ich do kolejnych miejsc, podtrzymując mistyfikację, a uczeni nieświadomie stali się częścią oszustwa. Historia ta zostaje zestawiona ze współczesnym zjawiskiem dezinformacji. Mechanizm pozostaje podobny mimo zmiany technologii: niezwykła informacja przyciąga uwagę, po czym zostaje obudowana pozorami wiarygodności za pomocą nazwisk ekspertów, instytucji, liczb, opisów technicznych i odwołań do rzekomych badań. Prawdziwe fakty, takie jak pobyt Herschela w Afryce, posłużyły do uwiarygodnienia całkowicie zmyślonych wniosków. Podkreślono, że nie trzeba wymyślać całej historii od podstaw — wystarczy połączyć prawdę z fałszem w taki sposób, aby odbiorca nie zauważył momentu przejścia między nimi. Podatność na fałszywe informacje nie wynika wyłącznie z braku wiedzy. Ludzie łatwiej wierzą w wiadomości, które potwierdzają ich oczekiwania i odpowiadają na pytania, które już wcześniej sobie zadawali. W XIX wieku takim pytaniem było to, czy wszechświat jest zamieszkany. Współcześnie nadmiar informacji i łatwość znajdowania stron potwierdzających niemal dowolną tezę niekoniecznie ułatwiają weryfikację. Popularność nie jest dowodem prawdziwości, a wykształcenie samo w sobie nie chroni przed manipulacją. Sprostowanie zwykle nie ma takiej siły emocjonalnej i zasięgu jak sensacyjna wiadomość, dlatego demaskacja oszustwa nie musi zniszczyć jego skutków. Zwrócono przy tym uwagę, że Wielkie Księżycowe Oszustwo nie było klasyczną dezinformacją polityczną ani naukową, lecz satyrą, która została odebrana jako fakt. Granica między fikcją, żartem, sensacją i informacją może więc zależeć nie tylko od intencji autora, lecz także od sposobu odbioru. Sylwetka Johanna Georga Hamanna posłużyła do omówienia krytyki oświeceniowego kultu czystego rozumu. Urodzony w Królewcu w 1730 roku filozof należał do najbardziej oryginalnych i trudnych do jednoznacznego sklasyfikowania myślicieli XVIII wieku. Nie odrzucał rozumu, lecz sprzeciwiał się przekonaniu, że może on funkcjonować samodzielnie, niezależnie od wiary, doświadczenia, języka, historii, kultury i relacji międzyludzkich. Był religijnym chrześcijaninem, ale jego filozofia nie sprowadzała się do obrony dogmatów. Krytykował oświecenie, posługując się jednocześnie jego narzędziami intelektualnymi, a swoje pisma tworzył w formie ironicznej, pełnej metafor, aluzji biblijnych, pseudonimów i gier językowych. Przełomem w życiu Hamanna była podróż do Londynu w latach 1757–1758, zakończona głębokim kryzysem osobistym i religijnym oraz nawróceniem. Od tego momentu wiara stała się centrum jego życia intelektualnego, ale nie oznaczało to porzucenia filozofii. Hamann uważał, że człowiek nie zaczyna od posiadania czystego, neutralnego rozumu, a dopiero później nie doświadcza świata. Od początku jest zanurzony w konkretnym języku, historii, tradycji, kulturze i relacjach z innymi ludźmi. Rozum zawsze posługuje się językiem i nigdy nie występuje w stanie całkowicie czystym. Wiara również nie jest według niego twierdzeniem, które najpierw można dowieść za pomocą rozumu, a następnie przyjąć. W szerszym znaczeniu wiara — w ludzi, tradycję, doświadczenie i świadectwo innych — stanowi podstawę codziennego odnoszenia się do rzeczywistości. W „Sokratejskich pamiątkach” z 1759 roku Hamann przedstawił Sokratesa nie jako autora racjonalnego systemu, lecz jako człowieka świadomego własnej niewiedzy. Sokratesowska niewiedza staje się argumentem przeciwko pysze rozumu i przekonaniu, że wszystko, czego nie da się ująć w logiczne pojęcia, należy uznać za fikcję lub przesąd. Szczególne znaczenie ma u Hamanna język. Nie jest on tylko narzędziem przekazywania gotowych myśli, ponieważ współtworzy ludzkie myślenie. Formuła „rozum jest językiem” oznacza, że nie można oddzielić racjonalności od językowych warunków, które umożliwiają myślenie. Z tego względu Hamann bywa uznawany za prekursora późniejszego zwrotu lingwistycznego. Bezpośrednim przeciwnikiem filozoficznym Hamanna był jego znajomy z Królewca, Immanuel Kant. Hamann krytykował projekt czystego rozumu, pytając, w jaki sposób człowiek miałby uzyskać rozum całkowicie niezależny od doświadczenia, skoro rodzi się w określonym miejscu i czasie, uczy się konkretnego języka oraz poznaje świat za pośrednictwem zmysłów i innych ludzi. Nie istnieje abstrakcyjny, czysty podmiot poznający, lecz człowiek konkretny: historyczny, cielesny, językowy, społeczny i religijny. Hamann sprzeciwiał się także absolutyzowaniu przeciwieństw, takich jak duch i ciało, wiara i wiedza, teoria i praktyka, natura i kultura. Podziały mogą być użyteczne analitycznie, lecz stają się błędne, gdy uznaje się je za ostateczne. W jego ujęciu poznanie nie ogranicza się do abstrakcyjnej logiki. Równie ważne są obraz, symbol, metafora, poezja, wyobraźnia, emocje, doświadczenie, historia i wiara. Język pierwotnie ma charakter obrazowy, a poeta lub artysta może dostrzec w rzeczywistości coś, czego nie uchwyci filozof korzystający wyłącznie z formalnych pojęć. W centrum światopoglądu Hamanna znajduje się Bóg, a natura, historia i ludzkie doświadczenie mogą być odczytywane jako język znaków pozostających w relacji z Bogiem. Jego wpływ widoczny jest między innymi u Herdera, Goethego, Friedricha Jacobiego, romantyków niemieckich i Sørena Kierkegaarda. Hamann nie był wrogiem rozumu ani nauki, lecz krytykiem ich absolutyzacji. Jego myśl przypomina, że człowieka nie da się sprowadzić do tego, co można logicznie zmierzyć i opisać — jest on także istotą mówiącą, czującą, wierzącą, pamiętającą i interpretującą. W części poświęconej filmowi „Hokum” omawiany jest horror osadzony w Irlandii, wykorzystujący motywy folklorystyczne i historię pisarza. Amerykański autor przyjeżdża do hotelu, w którym w młodości zatrzymywali się jego zmarli rodzice, aby rozsypać ich prochy i zamieszkać tam na stałe. Hotel skrywa mroczną tajemnicę, podobnie jak sam bohater, a wątek osobistej przeszłości łączy się z zagadką morderstwa. Pisarz wraz z miejscowym pomocnikiem włamuje się do hotelu, zostaje uwięziony, schodzi do podziemi i odnajduje zwłoki. Najwięcej krytyki wzbudza główny bohater, przedstawiony jako wyjątkowo antypatyczny, narcystyczny i arogancki człowiek. Jego irytujący charakter może być jednak świadomym zabiegiem scenariuszowym, ponieważ film konsekwentnie buduje postać, której widz nie ma lubić. Zwrócono uwagę na podobieństwa do twórczości Stephena Kinga, zwłaszcza przez połączenie postaci pisarza, zamkniętej przestrzeni, tajemnicy i nadnaturalnego zagrożenia. Film ma kilka starannie opracowanych szczegółów, między innymi elementy hotelowej architektury, wewnętrzną windę, podziemia i system dzwonka przy odizolowanym apartamencie. W drugiej połowie jednak akcja wyraźnie zwalnia, a liczne dłużyzny powodują znużenie zamiast budować napięcie. Nie udało się również przekonująco oddać irlandzkiej atmosfery ani celtyckiej mistyki. Ocenę pogarsza nadmiar wątków: tajemnica hotelu, trauma z dzieciństwa pisarza, czarownica, historia jego kolegi oraz twórczość literacka bohatera. Niektóre zachowania postaci zawieszają logikę, a sam film sprawia wrażenie archaicznego i nakręconego w stylu produkcji telewizyjnej. Jednocześnie nie jest uznany za całkowitą porażkę. Początek i zakończenie mają wyraźniejszy rytm, a finał domyka część rozpoczętych wątków i pokazuje pewną wewnętrzną przemianę pisarza. „Hokum” pozostaje jednak zbyt długim, nierównym horrorem folklorystycznym, który można obejrzeć raczej z ciekawości niż z przekonania, że jest to szczególnie wybitny film. Rozmowa o książce Andrzeja Marksa „Księżyc” dotyczy nie tylko samej astronomii, lecz również dawnego modelu popularyzacji nauki. Marks był astronomem, członkiem Polskiej Akademii Nauk i autorem wielu popularnonaukowych publikacji, szczególnie poświęconych Srebrnemu Globowi. Książka ukazała się w Bibliotece Problemów, serii związanej z czasopismem „Problemy”, które łączyło teksty popularnonaukowe z materiałami o niemal naukowym charakterze, obszernymi bibliografiami oraz opowiadaniami science fiction. „Księżyc” wydano około 1970 roku, w okresie przełomowym, tuż po pierwszym udanym lądowaniu ludzi na Księżycu. Publikacja znalazła się więc na granicy dwóch epok: wcześniejszej, gdy satelitę Ziemi obserwowano wyłącznie zdalnie, i nowej, gdy można było badać jego powierzchnię bezpośrednio. Część ustaleń przedstawionych przez Marksa musiała się zestarzeć, ponieważ przez dziesięciolecia zmieniła się wiedza o geologii Księżyca, jego pochodzeniu i niewidocznej stronie. Nadal wartościowe pozostają jednak opisy metod obserwacji, aparatury, pomiarów, hipotez i sposobów ich weryfikowania. Marks nie ograniczał się do podawania gotowych odpowiedzi na pytanie, jaki jest Księżyc, lecz pokazywał, skąd wiadomo, jaki jest, kto prowadził badania i jak zmieniał się naukowy obraz satelity. Przedstawiał również hipotezy mniej wiarygodne, ponieważ pozwalały prześledzić ewolucję wiedzy. Dzięki temu książka ukazuje naukę jako proces, a nie zbiór niezmiennych prawd. Wartość publikacji wzmacniają konkretne dane: liczby, mapy, tabele, nazwy kraterów, wyniki pomiarów, opisy eksperymentów i przyrządów. Autor chciał, aby czytelnik nie tylko przyswoił informacje, ale także potrafił samodzielnie obserwować formacje księżycowe przez lornetkę. Książka dokumentuje ponadto narodziny nowoczesnej selenologii, gdy zaczęto pobierać próbki gruntu, wykonywać pomiary sejsmiczne i badać Księżyc bezpośrednio. Nie należy traktować jej dziś jako aktualnego podręcznika astronomii, ale jako świadectwo momentu, w którym odległy obiekt obserwacji stał się miejscem, do którego człowiek może dotrzeć. Zestawiono ten przełom z obecnymi planami wypraw na Marsa i Enceladusa: współczesna ludzkość ponownie posiada rozległą wiedzę o świecie, którego jeszcze nie zbadała bezpośrednio. W części literackiej pojawiają się dwa opowiadania. „Gambit prawdy” Jurjana to satyryczna fantastyka o załodze międzywymiarowego krążownika Kret 2, należącego do Korpusu Cyfrowego. Obcy kontrolują rozbudowany system dezinformacji skierowany na Ziemię, a ich zadaniem jest wytwarzanie chaosu informacyjnego, który maskuje prawdziwe cele: eksplorację planety, eksperymenty genetyczne i eksploatację surowców. Jeden z behawiorystów odkrywa, że warszawska placówka, ukryta w piwnicach zakładu ślusarskiego, traci zasilanie. Jej komputer działa na awaryjnych ogniwach i może przestać funkcjonować w ciągu kilkunastu godzin. Załoga podejrzewa awarię starego sprzętu albo skutki aktualizacji algorytmów propagandowych. Nowe oprogramowanie miało wzmacniać skuteczność manipulacji przez przepuszczanie przekazów częściowo zgodnych z rzeczywistością, aby wywoływać jeszcze większy chaos. Ostatecznie obcy postanawiają uratować placówkę, wykorzystując ludzkie mechanizmy gospodarcze. Zamierzają zlecić zakładowi produkcję miliona śrub, przesłać zaliczkę i zorganizować fikcyjny transport, który zakończy się zakopaniem całej partii jako wadliwego odpadu. W ten sposób fabryka będzie musiała zużyć energię, a komputer pozostanie podłączony do sieci. Opowiadanie wykorzystuje absurdalny punkt widzenia obcych, by komentować dezinformację, biurokrację, nieefektywność i przekonanie, że każde zjawisko można kontrolować za pomocą odpowiedniego algorytmu. Dodatkowym żartem jest fakt, że ich system przypadkowo zaczyna przekazywać informacje zgodne z prawdą. „Drugi raz odczyniam” Piotra Prokopowicza przedstawia wydarzenia z perspektywy przydrożnego głazu, który przez setki lat obserwuje ludzi, zwierzęta i zmiany zachodzące w okolicy. Kamień zna legendę o rycerzu Roderiku z gór Faur, który pokonał czarnoksiężnika Skarona i śmiertelnie zranił jego bestię, lecz sam został zatruty magiczną klątwą. Głaz nie rozumie ludzkiego czasu, ale rejestruje kolejne pokolenia podróżnych. Wśród nich znajduje się chłopiec Tim, który słyszy od stryja opowieść o bestii budzącej się co sto lat i pożerającej mieszkańców. Tim chce zaimponować rówieśnikom, zwłaszcza dziewczynce z warkoczem, dlatego udaje, że nauczył się od czarodzieja Laurenta zaklęcia ożywiającego nieruchome przedmioty. Przy pomocy ukrytego sznurka porusza gałęzią jarzębiny, a dzieci szybko odkrywają oszustwo. Niedługo później przez okolicę przechodzą uciekający wieśniacy i ranni żołnierze, ostrzegający przed prawdziwą bestią. Potwór ściga małego Rafcia, który chroni się za głazem. W chwili zagrożenia kamień odzyskuje pamięć i przypomina sobie, że jest zaklętym Roderikiem. Wypowiada słowa „drugi raz odczyniam”, zdejmuje z siebie klątwę i jako rycerz rusza naprzeciw bestii, by dokończyć walkę rozpoczętą przed wiekami.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).