www.czupkallo.pl

warsztat na godziny warszawa



Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Mówią Świadkowie

Mówią Świadkowie

Odcinek: Odc. 100 - Żywy folklor i wysoka dziwność z małą domieszką UFO
Bardzo wyjątkowy i bardzo wyczekiwany SETNY odcinek podcastu "Mówią Świadkowie"!

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, ten odcinek wypełnią w całości relacje o bliskich spotkaniach z żywym folklorem i wysoką dziwnością, a niektóre relacje będą zawierały również małą domieszkę wątków ufologicznych. I wiecie co? To będą naprawdę historie top of the top...

00:00:00 START
00:01:08 Wstęp
00:02:24 Dusiołek
00:03:58 Małe dziecko widzi "imprezę skrzatów"
00:06:07 Krzeszowski diabeł
00:11:06 Południca na Dolnym Śląsku
00:16:33 Kto zaplatał koniom warkocze na grzywach?
00:20:53 Diabeł-złodziej i demon mordujący sarnę
00:25:25 Kto to zrobił mojemu bykowi!? Transformujące doświadczenie wiejskiego rzezimieszka
00:28:09 Biała postać chodząca po łąkach. Coś na nas biegło! Zdarzenie z ok 1996 roku
00:31:35 Brodnica, 1986 r. - bliskie spotkanie z małymi szarakami
00:37:20 Coś wylazło z lasu! Zdarzenie z ok 2010 roku
00:42:52 Karzeł w pelerynie i tajemniczy intruzi
00:50:07 Bliskie spotkanie z nieznaną istotą na pogórzu krakowsko-wielickim w 1974 roku
00:59:47 Spotkania z osobliwą postacią w rejonie Poręby nad Bugiem w 2009 roku
01:17:28 Słowo wstępu do tej części audycji
01:18:23 00) Wstęp od słuchacza
01:19:30 01) 1982 rok - małe dziecko obserwuje postać ''poparzonego kapelusznika'' za oknem
01:23:43 02) Coś wymordowało nasze kury! Bez śladu!
01:29:50 03) Coś wymordowało gołębie sasiada. Bez śladu!
01:30:46 04) Nie chodź za mną...
01:36:18 05) 1983 r. - Obserwacja stworzenia w typie ''biblijnego cherubina''
01:40:21 06) 1983 r. - małe dziecko obserwuje cztery holograficzne ''krasnoludki''
01:44:08 07) 1986 r. - Zjawisko błędu, czynnik Oz, zagubiony czas w lesie i UFO
01:53:14 08) 1987 r. - UFO w kształcie świetlistej piłki do rugby
01:54:18 09) Nasza mała strefa anomalna
01:56:26 10) Dziwne zdarzenia w 1994 i 1995 roku (dziwna obecność w domu oraz obserwacja postaci z mgły)
02:03:28 11) Uzupełnienie do zdarzenia 06)
02:04:58 12) Dusiołek-psotnik (przelom lat 1990-tych-2000-ych)
02:07:30 13) Trojkątne UFO i czarny helikopter
02:10:38 14) 2016 rok - Nieruchomy obiekt wielkości Boeinga 737
02:15:34 15) Zdarzenie z 2008 roku - Świetlisty obiekt nad Wisłostradą
02:19:29 16) Słowo komentarza na koniec rozmowy
(rozwiń opis)

Streszczenie odcinka

Setny odcinek audycji poświęcono niemal wyłącznie relacjom o spotkaniach z „żywym folklorem”, dziwnością graniczną i pojedynczymi obserwacjami UFO. Prowadzący podkreślał, że to wyjątkowo mocny materiał, złożony z historii gromadzonych przez dłuższy czas, a część rozmówców wracała już wcześniej w innych odcinkach. Odcinek układa się w przegląd współczesnych i dawnych opowieści o istotach i zjawiskach z pogranicza: od domowych duszności i nocnych przygniatań, przez skrzaty, diabły i południce, po bardziej współczesne relacje o istotach bez twarzy, „szarakach” i niezidentyfikowanych obiektach na niebie. Jedna z pierwszych korespondencji dotyczyła doświadczenia przypominającego nocny atak dusiołka. Autor opisywał sytuację z lat 90., gdy podczas snu coś usiadło mu na piersi, próbowało go dusić i wywołało całkowity paraliż. Walcząc z tym zjawiskiem, zaczął się z czasem zastanawiać, jak je rozumieć. Wspominał, że po latach, w bardziej duchowym okresie życia, wrócił do tamtego wspomnienia i zaczął łączyć je z opowieściami o istocie podobnej do „ludzika z logo Michelin”. W jego interpretacji zdarzenie to wiązało się też z ówczesnym złym stanem psychicznym. Kolejna relacja miała formę opowieści z dzieciństwa o powtarzających się nocnych obserwacjach skrzatów. Świadek wspominał, że w małym pokoju, z którego wychodziło się do większego, budził go hałas przypominający gwar i zabawę, po czym przez futrynę widział tańczące i śmiejące się postacie, kolorowe światła i coś jak imprezę. Skrzaty miały go zauważać i uśmiechać się do niego, ale jednocześnie wywoływały w nim trudny do opisania lęk, jak wewnętrzny zakaz wejścia. Następnego dnia mama zawsze zaprzeczała, by cokolwiek się działo, a po kilku podobnych nocach zdarzenia samoistnie zanikły. W części poświęconej żywemu folklorowi pojawiła się korespondencja z Krzeszowa, gdzie od pokoleń krążą opowieści o diable mieszkającym w lasach. Nadawczyni opisywała lokalne wierzenia jako część codzienności: w lesie mają rozlegać się tajemnicze kroki, ludzie mają doświadczać nagłej dezorientacji, spotykać czarne psy, krasnale lub widma. Wspominała opowieści swojej rodziny o ogromnym psie bez nóg, postaci z mgły, czy uczuciu bycia obserwowanym w małym lesie, z którego trudno było znaleźć wyjście mimo znajomości terenu. Przywołała także historię o wozie, którego odgłos słychać na górce, oraz dawną pogłoskę o zniszczonym ogródku. Całość układała się w obraz lokalnego mitu, który dla mieszkańców był zarazem przestrogą i elementem tożsamości. Następna relacja dotyczyła klasycznej postaci z folkloru – południcy. Świadek opisał wspomnienie swojej matki, która jako kilkuletnie dziecko widziała na polu w zbożu młodą kobietę w białej sukni i z welonem, jakby tańczącą pośród łanu. Wspomnienie to wywarło na niej silne i długotrwałe wrażenie. Rozmówca wiązał je z folklorem i popkulturą, sugerując, że dopiero po latach można nadać temu zdarzeniu nazwę. W jego ocenie nie było to zwykłe wspomnienie, bo nawet po pół wieku matka nadal reagowała na tę historię wyraźnym poruszeniem. Podobny charakter miała opowieść o końskich grzywach zaplecionych w warkocze. Świadek przywołał historie z rodzinnej wsi, gdzie konie znajdowano rano z pięknie splecionymi warkoczami i czasem z czerwonymi kokardkami. W jego rodzinie wiązano to z działaniem zmory lub innych istot z ludowego świata. Sam rozmówca wspominał też historię o byku zamordowanym w zamkniętej stajni bez śladów włamania, a później o białej smudze chodzącej po łąkach. Inną opowieść z tego kręgu stanowiło nocne polowanie czegoś dużego, co w świetle ciemności biegło równolegle z traktorem, przyjmowało formę zwierzęcia, a potem skoczyło nad pojazdem i rozpłynęło się w powietrzu. Mężczyzna mówił też o dawnych ludowych sposobach ochrony zwierząt, takich jak wieszanie luster, by odstraszyć zmory. W dalszej części pojawił się wątek diabła kradnącego wapno i wywołującego inne niepokojące zjawiska. Świadek opisywał historię z dzieciństwa swojego dziadka, według którego po wsi krążył „byt”, składający się z czarnych, zamglonych kształtów przypominających kota. W innej relacji z tego samego kręgu opowiedziano o sarni, która nagle padła w locie na oczach młodego świadka, gdy rowerem wracał przez wąską drogę między krzakami. Później pojawiły się też historie o byku rozszarpanym w stajni, o uczuciu bycia śledzonym i o śladzie dużej psiej łapy w świeżym betonie. Rozmówca interpretował to wszystko jako działanie jednej, powtarzającej się siły, którą łączył z miejscowym folklorem, przekleństwami i dawnymi praktykami religijnymi. W innym wątku ten sam świadek opowiadał o bliskim spotkaniu z istotą przypominającą szaraka. Jako nastolatek wraz z kuzynem zobaczył w oknie małe, około półmetrowe postacie, które skakały po łóżku i wbiegły w ścianę. Nie mieli wtedy żadnych skojarzeń z ufologią, ale po latach rozpoznali podobieństwo do „szaraków”. Rozmówca mówił też o hipnozie u znanego lokalnie energoterapeuty i o sugestii, że jego dusza jest bardzo stara, a on sam w poprzednim życiu miał być egipskim kapłanem. W tej samej linii narracyjnej pojawiła się relacja o czarnym, bezgłośnie sunącym po ziemi, wysokim na ponad dwa metry humanoidalnym stworzeniu, które wyłoniło się z lasu przy zajeździe. Istota miała czarne ubranie, kaptur, brak twarzy i wrażenie nieobecności nóg; towarzystwo przypadkowych osób przy stole obserwowało ją wspólnie, a rozmówca do dziś uznaje to za jedno z najbardziej wstrząsających doświadczeń. W kolejnym nagraniu świadek opisał postać w pelerynie, którą widziała jego matka, a później także spotkanie z osobami wyglądającymi jak świadkowie Jehowy, lecz ubranymi w czarne garnitury i zachowującymi się osobliwie. Matka odczuła wtedy ukłucie w szyję, jakby strzał z dmuchawki, a na szyi pojawił się obrzęk. Świadek uznał to za możliwy trop prowadzący do tak zwanych Men in Black, zwłaszcza że przybysze byli nieadekwatnie ubrani do letniej pogody i zadali matce dziwne, niemal rytualne pytanie o bezpieczeństwo. W tej samej relacji opisał także starsze spotkanie z istotą o wyglądzie malutkiej, szarej postaci, która poruszała się jak robot, miała twarz przypominającą czaszkę, długie ręce i ciemny płaszcz. Z kolei inne wspomnienie dotyczyło dwóch małych postaci widzianych przez matkę niedawno, a także obserwacji klasycznego, pomarańczowo świecącego UFO w kształcie talerza. Najobszerniejsza część odcinka to rozmowa z mieszkańcem okolic Warszawy, który przedstawił długi ciąg doświadczeń związanych z jego domem, działką i okolicznymi lasami. Pierwsze dotyczyło sylwetki „kapelusznika” widzianej w pokoju w zimową noc na początku lat 80., gdy świadek był jeszcze dzieckiem. Postać wydawała się fizyczna, lecz jednocześnie nie do końca materialna; widziana była tylko przez moment, jakby w ułamku sekundy po przebudzeniu, i kojarzyła się z kimś bardzo poparzonym, ubranym w płaszcz i kapelusz. Po tym zdarzeniu nastąpiły niewyjaśnione zniszczenia w kurniku: kilkanaście kur zostało zabitych bez śladów włamania, bez śladów walki i bez rozlania krwi, a jedyna ocalała kura była osowiała i schowała się w kącie. W innym czasie na sąsiedniej działce zginęły rasowe gołębie, również bez śladów obecności sprawcy. Świadek traktował to jako element szerszego ciągu zjawisk. Kolejne lata przyniosły doświadczenie silnego poczucia bycia śledzonym i polowanym, zwłaszcza nocą. Świadek opisywał wrażenie pierwotnego strachu, które wracało zarówno latem, jak i zimą, mimo że w zimie okolica była całkiem odsłonięta. Z czasem na świeżo wylanym fundamencie pojawił się ślad przypominający odcisk ogromnej psiej łapy, umieszczony w miejscu, w którym pies nie powinien móc się znaleźć. Świadek wiązał z tymi zjawiskami także rodzinne opowieści matki o wcześniejszych doświadczeniach z tej samej okolicy. Jednym z nich było spotkanie z ogromną, gołębio-szarą istotą przypominającą cherubina lub anioła, stojącą tyłem na polu w połowie lat 80. Postać miała około dwóch i pół do trzech metrów wysokości i wywołała u matki i syna tak silny lęk, że uciekli kłusem do domu. W tej samej rozmowie świadek wrócił do wspomnień o małych, hologramopodobnych postaciach przypominających krasnoludki lub figury świętych, które widział jako dziecko w domu. Z czasem zjawiska zaczęły przenosić się do lasu: podczas zbierania jagód wraz z matką wszedł w teren, w którym nagle zapanowało poczucie izolacji, jakby otaczał ich kokon, zniekształcający przestrzeń i wyciszający dźwięki. W tej samej przestrzeni, nad koronami drzew, obserwował szybki, świecący obiekt w kształcie piłki do rugby, później widziany ponownie przez matkę. Świadek podkreślał, że okolica znajduje się pomiędzy terenami wojskowymi, ośrodkiem badań jądrowych i lotniskiem, ale w jego ocenie akurat te obserwacje trudno wyjaśnić zwykłymi ćwiczeniami. W dalszej części tej długiej relacji pojawiły się również doświadczenia z połowy lat 90.: uczucie obecności czegoś w domu, a rano tajemnicza kulka u nasady nosa, po której świadek przez długi czas miał problemy z zatokami. Z czasem pojawiła się także nocna, biała postać widziana przez matkę, a potem druga fizyczna postać widziana przy bramie działki, ubrana nieadekwatnie do upału. Ważnym motywem były też obserwacje niewidzialnych intruzów i dziwne reakcje psów. Świadek łączył te wydarzenia z późniejszym zanikiem zjawisk po zabudowaniu terenu, postawieniu ogrodzeń i odprawieniu mszy przy przydrożnej kapliczce. Całość składała się dla niego na obraz jednej, powracającej siły, która zmieniała formy zależnie od miejsca i czasu. W końcówce rozmowy świadek opisał jeszcze klasyczne dla relacji ufologicznych i anomalnych zjawiska: obserwację czarnego trójkąta w okolicy warszawskich przedmieść oraz lot dużego, ciemno-oliwkowego helikoptera Bell 412, który przypominał popularne opowieści o „czarnym helikopterze”. Osobną historię stanowiło też światło nad Wisłostradą podczas jazdy przez Warszawę: obiekt świecący nad miastem, towarzyszący samochodowi przez dłuższy czas, zmieniający wysokość i dający się widzieć także pod kolejnymi mostami. Świadek porównywał go do jasnej tarczy o średnicy kilkunastu metrów, jednak nie potrafił jednoznacznie określić, czym był. Całą rozmowę prowadzący zamknął uwagą, że takie historie, zwłaszcza z dzieciństwa i z jednego miejsca, mają szczególną wartość, bo pokazują, jak długo potrafią żyć w pamięci doświadczenia trudne do nazwania.
(rozwiń streszczenie)
Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).