[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, i cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często nie, takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji, no strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę i widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam na kolejny odcinek podcastu, w którym słuchacze Radia Paranormalium dzielą się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Całkiem szczerze, całkowicie anonimowo. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". W dzisiejszej audycji wspólnie z moimi rozmówcami zajrzymy do niezwykłej sfery na granicy snu i jawy. Poznamy garść ciekawych historii związanych ze snami, w tym sytuacje przypominające przejścia ze snu do stanu OBE, spotkania z dziwnymi postaciami, sny prorocze i wiele, wiele innych. Znajdą się w dzisiejszej audycji zarówno zdarzenia bardziej, jak i mniej spektakularne, które łączy jedno. Wszystkie one wywarły silny wpływ na moich rozmówców i pozostały w ich pamięci na bardzo, bardzo długo. A zaczniemy od dwóch krótkich historii nawiązujących do proroczej wizji sennej oraz snu współdzielonego.
[02:07] - I proszę pana, jeszcze powiem panu o, o snach mówię. Ee sen proroczy, że tak powiem. Gdzie osoba, nie będę się wdawał w szczegóły, ale osoba, o której śniłem, powiedziała-- przywitała się ze mną, bo mi się śniło konkretnie przywitanie i, i tak jak była ubrana, tak? Ta osoba. I na drugi dzień jak sytuacja ze snu. Ta osoba wchodzi, przywitała się ze mną w taki sam sposób, w tych ciuchach. No mówię, czy to jest możliwe?
[02:39] - No, być może w jakiś sposób odebrał pan informacje-
[02:43] - Przyszłość?
[02:43] - Z tego, co nazywa się Kroniką Akaszy, tak coś o przyszłym zdarzeniu.
[02:50] - Musiało tak być. Sny to w ogóle jest też bardzo niepoznany temat. Panu powiem jeszcze miałem identyczny sen jednej nocy. To też jest możliwe. O tym kiedyś nawet było w Niedowiary w TVN-ie, w tych archiwalnych tam odcinkach. Tam coś było, że jakiś takich dwóch wędrowców gdzieś na zamku, tam coś tam zwiedzali, tak podróżowali po Polsce, że tak powiem, z buta i tam, gdzie ich noc zastała, tam spali i byli na jakimś zamku. To był odcinek. I oni usnęli na tym zamku. Rano, rano się budzą i mówi: "Ale sen miałem ciekawy, to opowiadaj." Mówi: "Ja też — mówi — ci opowiem." Identy-- czy to sen, czy co? Czy to się tam w nocy odgrywały te, te, te identyczne przeżycia mieli senne, tak?
To jakby po prostu tam się, nie wiem, w nocy to odgrywało jakoś w jakiś sposób to wszystko i oni w tym uczestniczyli. Ja, proszę pana, miałem identyczny sen z mamą. Sąsiadkę, tak jak wspomniałem, mieliśmy. Bardzo dobry charakter miała ta, ta babcia. Taka była no, no biedna, bardzo skromna i kociara, że tak powiem. Kotom bezdomnym bardzo pomagała. Sama nie dojadła, żeby kot miał dobre serce. Takich ludzi mało, szczególnie dzisiaj. No ale no tak się zżyliśmy też z tą panią. Ja byłem mały, ja miałem tak z sześć lat, proszę pana.
I to było jakoś tak po śmierci tej pani. Ja mówię do mamy, ale mi się pani Andzia śniła, a mi też. No to mówię, to ci opowiem. No to i mówię i mama mówi do mnie: "To ci opowiem." No i że pod klatką stała pani Andzia. Taka wyczerpana była. Wyczerpana. Było ciemno, padał mocno deszcz. Miała parasol, ale taka była wyczerpana. Ja mówię: "Poczekaj." I my staliśmy — mówię — pod klatką. Patrzyliśmy na nią, chcieliśmy ją zaprosić do, do, do klatki, do ten i tam resztę snu dokończyłem.
Mama mówi: "No jota w jotę." O, proszę.
[04:48] - Nie mniej interesujące zdarzenia przekazał drugi z moich dzisiejszych rozmówców. Tym razem będą to relacje nawiązujące do czegoś, co jako żywo przypomina wizję w stanie OOBE oraz do proroczego snu.
[05:01] - Generalnie takich paranormalnych zjawisk w życiu miałem znacznie więcej. To były różnego typu zjawiska. Natomiast to jedno chciałbym przede wszystkim przekazać, bo było takie, nie wiem, najbardziej dobitne. Nie wiem, czy to dobre słowo, ale takie mam wrażenie, jak cofam się wstecz, że to jakby najbardziej zapadło mi w pamięć. A więc tak, to było w formie snu, tak? To mogę przyjąć, że jest to sen. Tylko że to nie dawało kompletnie takiego wrażenia jak typowy sen. To było, no nie wiem, kilkadziesiąt razy bardziej realistyczne niż, niż najbardziej realistyczny sen, jaki miałem kiedykolwiek indziej. I wyglądało to w ten sposób, że powiedzmy, że się budzę, tak? Budzę się na tym moim łóżku piętrowym.
Mam łóżko piętrowe. Miałem w moim mieszkaniu, w mieszkaniu, gdzie mieszkałem z rodzicami wcześniej było łóżko piętrowe w moim pokoju, na parterze komputer. Ja spałem na tym pięterku.
[05:53] - Może ustalmy, kiedy to mogło być. Kiedy to mogło być mniej więcej?
[05:57] - To miałem wtedy jedenaście, dwanaście lat około. Teraz mam trzydzieści cztery.Miejsce też jest istotne. Jakie są jeszcze informacje istotne?
[06:06] - No taka lokalizacja. Gdzie to? W jakiej miejscowości to mogło, mogło-
[06:10] - Siemianowice.
[06:11] - Siemianowice, czyli-
[06:12] - Tak, tak koło Katowic zaraz. Mieszkałem w Siemianowicach, mieszkam dalej, z tym że teraz już na swoim tak, a wcześniej z rodzicami. I powiem tylko może na wstępie jeszcze taką jedną prawidłowość, że generalnie im młodszy byłem, tym więcej miałem takich zjawisk dziwnych, jakichś takich rzeczy. I to ucichło. No i z przykrością stwierdzam, że to ucichło, bo cały czas jakoś nie wiem, poszukuję odpowiedzi na pewne pytania, jak i każdy także, ale na chwilę obecną nic mi tych odpowiedzi nie udziela. Natomiast mam takie doświadczenia, co do których nie jestem pewien, czym one były, tak? Ja osobiście odbieram to jako to jedno, o którym powiem ten, ten niby sen, że to było przesłanie od obcej cywilizacji, o czym powiem zaraz. Natomiast czym to było, to nie wiem. Mogę się tylko domyślać. Wiem, że nie dawało to takiego uczucia jak typowy sen, nawet bardzo realistyczny.
To był jakiś inny stan świadomości. Nie wiem, jak to określić. Zupełnie inne uczucie. Nie jak jawa, nie jak sen, nawet nie jak coś pomiędzy, tylko coś jakby innego jeszcze. Obudziłem się na tym łóżku i poczułem, że z jakiegoś powodu muszę zejść na dół i nie miałem w głowie jakichś myśli, które by określały, po co ja tam schodzę. Po prostu schodziłem, ale nic mną nie kierowało na siłę, tak? Tylko czułem, że muszę z jakiegoś powodu zejść. Cholera wie po co, tak? Zszedłem na dół i potem czułem, że muszę się przybliżać coraz to bardziej i bardziej do okna. I jak już byłem na odległość jakąś tam od tego okna, to wtedy zobaczyłem, że tam się coś dzieje na tym niebie.
I czym bardziej się zbliżałem później do tego okna, tym więcej szczegółów mi się pojawiało na tym niebie. Z tym że one się pojawiały no prawie że w tempie wykładniczym, czyli z każdym malutkim kroczkiem odkrywałem po prostu ogrom tych szczegółów. Coraz to więcej i więcej i jakby intensywność tego widoku też wzmagała się w trybie wykładniczym praktycznie. Jak już byłem tak na odległość od tego okna, tak że stykałem się praktycznie brzuchem z parapetem, to wtedy to mi się ukazało już tak w pełnej krasie i po prostu to był dla mnie szok ogromny. No byłem zszokowany, zadziwiony tym wszystkim, przede wszystkim tym, jakie to było wszystko piękne. Bo co zobaczyłem na tym niebie? Zobaczyłem mnóstwo planet kolorowych i dookoła tych planet kolorowe księżyce i na tle tego to było jeszcze na tle gwiazd. I to wszystko wyglądało tak jak te mozaiki z teleskopu Hubble'a. To jest tam kolorowane komputerowo potem, ale są bardzo efektowne zdjęcia i to wyglądało mniej więcej tak. Taka najpiękniejsza mozaika tego typu.
Jakbym patrzył się na takie mega ostre i mega w dużej rozdzielczości zdjęcie. Tylko że tam było właśnie te mozaiki przestawiają galaktyki i tak dalej. Gwiazdy generalnie. A tutaj na pierwszym planie był widok tych planet i tych kolorowych księżycy dookoła tych planet. I ja tak stoję, patrzę się w to okno i po prostu nie dowierzam temu, co widzę. I nagle jakiś męski, niski głos w mojej głowie powiedział: "Nie jesteście sami we wszechświecie". Tylko nie takim tonem, jak to mówię, tak? Tylko coś, coś w stylu: "Nie jesteście sami we wszechświecie". Coś takiego. Poważnie bardzo.
I wtedy ten sen się zamienił w ekspresowy koszmar. Taki instant koszmar po prostu. Poczułem się, jakby poraził mnie prąd, jakby ten prąd dalej mnie trzymał. Czyli tak, jakbym nie wiem, chwycił się czegoś pod napięciem. Czułem takie mega, mega intensywne wibracje przez całe ciało. Byłem sparaliżowany w tym stanie, ale byłem w pozycji pionowej i poczułem, że coś mną owładnęło. Po prostu jakaś siła mną owładnęła i ta siła zaczęła mną jakby niejako sterować. Tak, jakbym był taką laleczką na, na sznurkach, jak są te teatrzyki kukiełkowe i tak dalej, to poczułem się jak taka laleczka. I ta siła pokierowała mną tak na boki, że tak powiem, tak? W kierunku kuchni, która była zaraz za moim pokojem, a z kuchni szło się takim korytarzem do przedpokoju i ta siła pokierowała mną w kierunku kuchni i potem rzuciła mną w ten korytarz, który biegł w kierunku przedpokoju.
I wtedy generalnie się to urwało. Urwał się ten sen i nawet nie pamiętam, co było zaraz, zaraz później, ale no na to wychodzi, że ja się przebudziłem. Tylko nie wiem, gdzie się przebudziłem. Czy to było, bo wiem, że potem poszedłem do pokoju, do rodziców powiedzieć im o tym i generalnie spać nie umiałem już tej nocy. I ja nie pamiętam, czy... Nie no, obudziłem się chyba w swoim łóżku, ale nie pamiętam tego faktu, kiedy się przebudziłem, tak? Wiem, że potem rozmawiałem z mamą i że no dalej byłem w szoku, ale już godzinę później już intensywność tego zjawiska w mojej pamięci się zatarła. Natomiast pamiętam przebieg wydarzeń, ale w żaden sposób nie jestem w stanie zobrazować, do czego te emocje były podobne, bo to było niepodobne do niczego w ogóle, co przeżyłem wcześniej ani później w swoim życiu. Zdarzyła mi się jeszcze jedna taka sytuacja, że miałem taki dziwny stan, ale to była bardziej jakaś forma transu. Nie wiem, jakby mój mózg był w jakiejś, w jakimś dziwnym trybie.
Kiedyś obudziłem się, mama jeszcze nie spała, to też to było jeszcze troszkę wcześniej. To było w sumie niedługo przed tym. Mama jeszcze nie spała. Ja zasnąłem. Było zaświecone światło i wybudziłem się i zacząłem jakieś głupoty do niej gadać, co ona nie wiedziała, co z tym zrobić w ogóle. I ja czułem, że jakbym był w jakimś takim dziwnym transie, tylko nie wiem, jak to określić, ale tak jak mówię, to, to było takie jakby dużo mniej intensywne i dużo mniej istotne. Natomiast tamto no nie wiem. Wydaje mi się, że to jest jakieś przesłanie od obcej cywilizacji, ale czym to jest, to nie wiem. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam.
[11:17] - Oba rozumiem, że pan żadnych jakby istot czy jakichś innych przejawów obecności poza tym głosem nie zauważył.
[11:24] - Wtedy nie poza tym głosem właśnie. Natomiast w życiu zdarzały mi się jeszcze inne historie. Na przykład kiedyś, jak miałem nastolat, to interesowałem się tym trochę, bo wcześniej, zanim zacząłem się takimi rzeczami w ogóle interesować, przydarzały mi się bardzo, bardzo często paraliże przesenne, świadome sny, mimo tego, że tego nie ćwiczyłem. Potem się zagłębiłem w to jakby, żeby się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Potem trafiłem na temat out of body experience. Zacząłem to ćwiczyć, ale że byłem mało cierpliwym człowiekiem, przynajmniej wtedy, to jakby nie starczyło mi jakby nie wiem, chęci do tego, żeby to dalej ćwiczyć i z tego akurat nicNic nie wyszło. Przynajmniej nic o tym nie wiem.
[12:03] - Tak. Do tego trzeba bardzo dużo cierpliwości i bardzo dużo takiego samozaparcia i no regularności, tak?
[12:10] - Tak. Natomiast jeszcze powiem odnośnie tych paraliżów przysennych, bo to z tego, co czytałem, z tego co się dowiedziałem, jest dosyć częste. Dużo osób o tym mówi, że czuje podczas paraliżu przysennego obecność jakiejś istoty albo zmianę rzeczywistości, że pokój na przykład inaczej wygląda i tak dalej. To tego typu rzeczy miałem, z tym, że no tego akurat nie traktuję jako coś paranormalnego. To bardziej jestem w kierunku tego, że to może są jakieś faktycznie wytwory umysłu, ale nie wiem, po prostu to jest takie bardziej siedemdziesiąt na trzydzieści. Natomiast tam to było naprawdę czymś niecodziennym. No i dlatego właśnie, dlatego właśnie w pierwszej kolejności o tamtym powiedziałem.
[12:46] - No ten, ten opis tej wizji, tego snu wygląda jak takie, takie OOBE właściwie z pewnym przekazem, bo tutaj pojawia się element okna. Czasami właśnie w takich poradnikach, jak wyjść z ciała punktem, który pozwala jakby wyjść ostatecznie z ciała jest okno bądź drzwi, bądź jakieś inne miejsce, przez które można przejść.
[13:12] - Mhm. Ale z tym, że u mnie to się zatrzymało na etapie takim, że doszedłem do tego, do tego okna i tak, i spod tego okna poraziła mnie ta, ta siła dziwna. Więc przez okno nie przeszedłem. Byłem tylko przy oknie i podziwiałem to wszystko, co tam się działo.
[13:28] - No to chyba nawet nie trzeba przez to specjalnie przechodzić. Wystarczy samo podejście, bo właśnie w momencie oddzielenia się ciała od ciała fizycznego podobno niektórzy mają takie, takie jakby uczucie, że jakby przez nich prąd przeszedł.
[13:43] - Tak, słyszałem o tym. Ludzie o tym mówią, że to są po prostu wibracje, że to jest etap wibracji, tak? I trzeba się nie przestraszyć i tylko za tym podążać, za tym uczuciem. To z tego, co się dowiedziałem, to tak to mniej więcej wygląda. No ja jak ćwiczyłem to naprawdę mało tego ćwiczyłem i to świadomie mi się nigdy nie udało. Przynajmniej nic o tym nie wiem, ale do tego etapu nigdy nie doszedłem. W zasadzie nie działo się podczas tych ćwiczeń nic lub prawie nic. Czasami mi się zdarzało zasnąć, to, to na pewno, ale nic więcej się nie działo. Natomiast no też wtedy jak próbowałem, tak? A czym było tamto to nie wiem, bo wszystkie te inne takie dziwne historie w moim życiu no przydarzały się same.
I tak właśnie mówię czym młodszy byłem, tym tego było więcej. Teraz już mało. Czasami od czasu do czasu zdarzy mi się jeszcze paraliż przysenny, ale coraz rzadziej, coraz rzadziej. I teraz już naprawdę bardzo rzadko. Miałem proroczy sen kiedyś. Znaczy być może było ich więcej, bo coś mi świta, że były takie sytuacje jeszcze, że gdzieś coś w śnie przewidziałem, co się potem wydarzyło, ale to mam zatarte w pamięci. Po prostu mam jakby świadomość faktu, że prawdopodobnie było coś takiego. Ale jeden sen pamiętam. Miałem siedem lat, mieszkałem z mamą w Tarnowie i przyśniło mi się, że... Hodowałem wtedy kaktusy.
Lubiłem kaktusy jako dziecko, w ogóle dużo miałem zainteresowań. To się zmieniało z jednego na drugie i czym się interesowałem, to miałem obsesję na tym punkcie. No i wtedy akurat padło na te kaktusy. Hodowałem kaktusy i przyśniło mi się, że moja mama wchodzi do pokoju rano i mówi: "Muszę ci coś powiedzieć". A ja: "Co?" "Złamałam twojego ulubionego kaktusa" i wyciąga tego kaktusa zza pleców i mi go pokazuje. No i to mi się przyśniło, tak? Później obudziłem się i pomyślałem, pamiętam do dzisiejszego dnia, że pomyślałem wtedy: "Uff, jak to dobrze, że to jest, że to był tylko sen". A po chwili wchodzi moja mama i mój mózg nie zaskoczył, że, że to się dzieje powtórka tego, co było w śnie. Także mówiłem niejako z automatu, tak? Odpowiadałem.
I mama mówi tymi samymi słowami co we śnie: "Muszę ci coś powiedzieć". A ja właśnie nie zaskoczyłem i pytam: "Co?" Ona: "Złamałam ci twojego ulubionego kaktusa" i wyciąga tego kaktusa. I to była po prostu sytuacja kopiuj, wklej jak w tym śnie. I to jedno zapamiętałem z takich rzeczy.
[15:54] - No tutaj z tym jakby zanikaniem tych paranormalnych zdarzeń razem z wiekiem to jest coś takiego, że rzeczywiście dzieci, dzieci są jakby bardziej wydają się otwarte na tego typu doznania. Ja też dużo miałem w dzieciństwie takich sytuacji, we wczesnym dzieciństwie, gdzie leżę sobie w łóżku i nagle czuję, że spadam i z takim impetem jak już upadłem, to się budziłem w tym łóżku. To mi się działo przez całe przedszkole, przez okres zerówki, no w takich pierwszych latach życia, tak? No ale też z wiekiem mi to jakby, jakby mi to ustało. Natomiast zacząłem się w późniejszym czasie interesować bardziej jakby aktywnie tą tematyką paranormalną, tymi rzeczami typu świadome śnienie i tak dalej. I udawało mi się jakby świadomie bądź nieświadomie, ale wywoływać u siebie na przykład paraliż senny i tego typu rzeczy. No ale takie naturalne jakby przeżywanie tego typu tych różnych rzeczy z pogranicza snu, jakby z tego wczesnego dzieciństwa jakby mi odeszło też.
[16:58] - No właśnie i ciekawe czemu tak jest, bo słyszałem to też od innych ludzi, że generalnie z wiekiem mieli tego coraz mniej, coraz mniej. Ja tak samo i mam wrażenie, że to jest dalej taka tendencja spadkowa, bo no jako dziecko się tym nie interesowałem za bardzo. Jak miałem te siedem lat czy jedenaście, to coś tam mi się przytrafiło, coś nawet no ogromnie intensywnego, ale no jeszcze nie poszukiwałem wtedy odpowiedzi na takie fundamentalne pytania ani w ogóle na pytania, co to było. Tak po prostu przez chwilę się zastanowiłem i za chwilę już byłem zajęty czymś innym, tak? No ale po latach zacząłem się tym interesować na złość. Zacząłem mieć tego coraz mniej i teraz zostałem z samymi pytaniami czym to było? Czym to jest wszystko spowodowane? Czy jest coś więcej po śmierci i tego typu rzeczy. No masę, masę pytań, które dręczą pewnie niejednego.
[17:46] - A czy przed tym realistycznym snem, tym z-ze schodzeniem, podchodzeniem do okna interesował się pan tą tematyką paranormalną? Czy, czy jakby to zainteresowanie przyszło dopiero później?
[17:58] - Raczej później. To znaczy wiadomo, że pewnie zdarzyło mi się widzieć wcześniej filmy typu Dzień Niepodległości, ten tam z dziewięćdziesiątego szóstego roku, czy zahaczyć o tą tematykę kosmosu czy... Ale nie interesowałem się tym aktywnie. Dopiero i mam, mam wrażenie, że to było później. Nie dam sobie ręki uciąć, ale mam wrażenie, że to było później, że się tym zainteresowałem tak aktywnie, bo jak zacząłem naprawdę tak przeglądać internet w poszukiwaniu różnych odpowiedzi i w poszukiwaniu ciekawych informacji, po prostu to były znacznie późniejsze lata. To było gdzieś koło mojej osiemnastki i wyżej. Koło dwudziestego roku życia w ogóle odkryłem, kim jest Bashar. Odkryłem te jego nauki. No generalnie bardzo spójne mi się to wydaje. Inne channelingi tak samo, ale to było dopiero dużo, dużo później.
Natomiast na tamten etap, jak mi się to przytrafiło, to musiałem mieć albo jedenaście, albo dwanaście lat i aktywnie się tym nie interesowałem. Może coś mi się gdzieś obiło o uszy. Wiem, że była też w domu książka Tajemnice Roswell czy coś takiego się nazywała. Wiem, że kiedyś tą książkę przeglądałem, ale to było naprawdę tak, tak z braku laku, a nie, że jakoś się interesuję tematem czy coś.
[19:03] - Tak pobieżnie, tak bardziej w poszukiwaniu jakby obrazków, tak jak ja kiedyś znacza przeglądałem za młodych lat.
[19:09] - A, to widziałem, że też na kanale coś jest, tak?
[19:12] - Tak, jeszcze, jeszcze się publikuje w odcinkach parę o astronautyka.
[19:17] - Okej, to przejrzę sobie wszystko, bo ciekawe treści bardzo. Póki co głównie się skupiłem właśnie na tym jednym podcaście. Co mówią widzowie. Bardzo fajnie to się tego słucha i no i wydaje to się właśnie bardzo wiarygodne. Już trochę żyję na tym świecie, więc umiem oddzielić coś bardzo wiarygodnego od czegoś mniej wiarygodnego. I to mi się wydaje wszystko bardzo takie no spójne. A mam pytanie w ogóle, czy ci ludzie, którzy opowiadali te historie, że widzieli właśnie statki kosmiczne, cokolwiek takiego i że mówili dużo, przynajmniej kilka osób, których wypowiedzi już słyszałem, powiedziało, że zrobili nagrania jakieś wideo czy tam zdjęcia tego i że przesłali. Oni faktycznie to wysłali? Faktycznie to tam jest wszystko na tych zdjęciach?
[20:00] - Znaczy ja dostaję głównie zdjęcia jakichś obiektów latających gdzieś wysoko na niebie, tak jakieś światełka, jakieś inne rzeczy. Tutaj dosyć takie mam jeszcze nieopublikowane materiały, które przedstawiają coś jakby, coś jakby takiego wieloczęściowego tik taka od jednego słuchacza, ale to musiałbym jeszcze jakoś tam przyjrzeć się bardziej bliżej tym nagraniom. Ale tak. Nie ma co prawda jakichś zdjęć takich z bliska, z bliska bardziej jakby są szkice takie dosyć szczegółowe niektóre. No ale zdarzają się, zdarzają się relacje ze zdjęciami, chociaż tak jak mówiłem, to są głównie takie obiekty uchwycone z bardzo daleka, takie jakby świetliste kropki. Także bardziej tutaj, bardziej większą wartość tutaj mają opisy, jakby opisy tekstowe tych, tych zdarzeń.
[20:53] - Rozumiem. Też na zdjęciu nie zawsze coś takiego wyjdzie. Jeśli coś jest małe, świecące na niebie, to niekoniecznie aparat to uchwyci jakkolwiek. W szczególności w nocy.
[21:03] - No szczególnie aparat w telefonie. Też nie wszyscy.
[21:07] - Tak, chodzi mi o aparat w telefonie właśnie. No także chciałbym się czegoś więcej dowiedzieć i, i szukam też kontaktu z ludźmi, którzy mieli podobne historie do mojej także. A orientuje się pan, czy był ktoś taki w ogóle? To znaczy kto opowiadał coś bardzo zbliżonego do tego, co ja mówię odnośnie tego snu.
[21:26] - Ja pamiętam, że chyba czytałem kiedyś korespondencję od jednej ze słuchaczek, którą opisywała też takie różne zdarzenia na granicy snu i jawy. Tylko ona właśnie opisywała już coś takiego z wchodzeniem na pokład UFO.
[21:39] - Okej
[21:40] - To był dwudziesty któryś, nie pamiętam, odcinek "Mówią Świadkowie". Taki odcinek, gdzie-
[21:46] - Jeszcze nie doszedłem.
[21:47] - Taki odcinek, gdzie cały jakby odcinek jest zajęty przez korespondencję z tą słuchaczką.
[21:53] - Okej, no to pewnie dotrę w tamte rejony też.
[21:56] - No warto sobie to w każdym razie uzupełnić, bo to jest ta audycja, to jest taka zrobiła się taka skarbnica wiedzy na tematy paranormalne. Taki telefon zaufania, można powiedzieć.
[22:07] - No tak, założyłem no.
[22:09] - To jeszcze nie koniec wątków obonautycznych. Tym razem jednak kolejny rozmówca prosił o zmianę barwy głosu. Usłyszymy opis zdarzenia z wyjściem poza ciało, a także spotkanie ze zmorą nocną i zetknięcie z czymś, co można określić wszechwiedzą i wszechmocą.
[22:27] - Wspomniałem o tacie, który zmarł rok temu i też tak jak wspomniałem, właściwie doświadczam odmiennych stanów świadomości. Ja miałem piętnaście lat, miałem pierwsze jakby opuszczenie ciała nieświadomie. To może, może też opiszę, bo to było bardzo ciekawe dla mnie przynajmniej. Ja no trenowałem sobie tak właśnie wtedy był czas, jak ja w internecie dużo czytałem, tam rejestrowałem się na forach ezoterycznych czy jakichś tamTematy właśnie typu duchy. I kiedyś, kiedyś właśnie też to skąd się wzięło moje zainteresowanie tematyką podróży astralnych. Mama mi kiedyś powiedziała to pamiętam, byłem dzieckiem, nie wiem, może miałem siedem, osiem lat, że jak naleję sobie szklankę wody, postawię koło łóżka i zjem coś słonego, no to w nocy wyjdę z ciała, bo mi się będzie chciało pić. Może takie trochę głupie, ale utkwiło mi to w głowie i w pewnym momencie już, już byłem starszy. To jakby to zainteresowanie się u mnie tego typu rzeczami wzmogło.
[23:24] - A chyba kojarzę, kojarzę chyba, że na Paranormalium też jest taki artykuł, który opisuje dwadzieścia trzy sposoby na OBE przetłumaczone przez administratora innego serwisu, z którym wtedy współpracowałem jurysidz paranormalne pl. I tam chyba też ta metoda jest opisana w jednym z punktów.
[23:42] - Tak. No strony Radia Paranormalium też, też długi, długi czas śledziłem. Teraz, teraz właściwie jedynie to słucham podcastów, ale no tak jak mówię, obracałem się w internecie w tego typu tematach i pisałem z ludźmi przede wszystkim tak, tam niektórzy mi podpowiadali, w jaki sposób mogę ćwiczyć, to robić. No i ćwiczyłem sobie tak. Był lęk, był strach. Bałem się trochę tego, bo to lęk taki przed nieznanym w sumie wydaje mi się, jest naturalny. Ale to miałem wtedy akurat miałem myślę około piętnastu czy szesnastu lat. Położyłem się spać normalnie, bez, bez zamiaru jakby ćwiczeń, tak? Czy tam tej relaksacji, czy jakby po prostu no tych metod opuszczania ciała fizycznego. I zasnąłem.
I pamiętam, to było bardzo, bardzo wyraźne, bardzo klarowne. Byłem w tym śnie w mojej miejscowości, na terenie kościoła. Nie wiem, dlaczego akurat tam. W dzieciństwie koło kościoła była taka świetlica, jakby środowiskowa i ja na tą świetlicę prawie całe dzieciństwo chodziłem, więc może podświadomość to miejsce akurat mi w jakiś sposób podsunęła. Tak czy inaczej, byłem na terenie kościoła i goniło mnie dwóch oprychów z bronią. Oni coś ode mnie chcieli. Ja w pewnym momencie to było tak, jak uciekałem przed nimi. Oni mnie gonili. Zdałem sobie sprawę, że ściskam w dłoni złotą monetę i oni chcą tą monetę, a ja za żadne skarby nie chcę im tej monety oddać. I tak uciekam przed nimi.
Oni mnie gonią i jakoś, jakoś tak mnie osaczyli przy ścianie, przy murze jakby kościoła i nie miałem jak uciec, nie? Taki zaczęli się do mnie zbliżać z wymierzoną bronią. I tam jeden z nich do mnie mówi: "Oddaj nam monetę, to ci się nie stanie krzywda". No i powiem panu wtedy jak na filmie akcji ja krzyknąłem w tym śnie do tych, do tych, do tych bandytów. Krzyknąłem: "Nigdy wam tej monety nie oddam" czy coś takiego i rzuciłem się w bok. No i wtedy świat zwolnił. Padły strzały. Ja to pamiętam. Pamiętam bardzo wyraźnie, bo czułem, trafił mnie. Czułem ból.
Dostałem kulkę w głowę i w klatkę piersiową i chyba też w brzuch. Moneta mi wypadła z ręki. Ja, ja upadłem też w wolnym tempie. Przewróciłem się na plecy i nagle tak jakby świat zaczął się zwężać i ściemniać. I zapanła ciemność. I poczułem, jak się unoszę. To było niesamowite, bo ja się zacząłem unosić i w pewnym momencie się zatrzymałem. Nie wiedziałem, czy umarłem, czy co się dzieje. W ogóle nie skojarzyłem tego z OBE. I tak czułem, że wiszę, tak?
Czułem normalnie, tak jak leżę twarzą w dół na brzuchu, tak jakbym wisiał pod sufitem nad swoim łóżkiem. To było bardzo wyraźne uczucie tego wiszenia i leżenia na brzuchu, właściwie wiszenia, tak? I tak zastanawiałem się, modlić się czy się nie modlić. Ja wiem, to może się wydawać trochę głupie, no ale byłem przestraszony, bo nie wiedziałem, co się dzieje, czy ja umarłem, czy nie umarłem. I trwało to chwilę. Ciężko mi określić. W ogóle ciężko, jak jestem, jestem w tego typu stanie świadomości, to ciężko mi określić czas. Mogło to trwać nie wiem, tak normalnie nie wiem. Za dwie, trzy minuty jak wisiałem. W pewnym momencie poczułem, jak mnie wciąga i no tak jakbym się obudził już, już w swoim fizycznym ciele, cały czas czując, że leżę na brzuchu.
I tak se myślę kurczę, ale sen, nie? Otwieram oczy i tu powiem panu z wrażenia prawie z łóżka spadłem, bo cały czas mając wrażenie, że leżę na brzuchu tak jakbym wtedy, jak wisiałem nad swoim łóżkiem jakby. Okazało się, że ja leżę na plecach. I wtedy sobie zdałem sprawę, że to było moje właśnie pierwsze takie jakby nieświadome wyjście z ciała. Mówię sen pamiętam do dziś fantastycznie. Miałem ten sposób też kilka lat później, w trochę innej scenerii, ale też, też we śnie umarłem i jakby ocknąłem się poza fizycznym ciałem w swoim pokoju. Ale też tak-
[27:32] - To trochę mi przypomina jedną z metod na OBE pod tytułem wizualizacja jakiejś traumatycznej sytuacji, która w życiu takim realnym powinna skończyć się śmiercią. Na przykład wypadek samochodowy, po którym się wylatuje przez przednią szybę. I to czasami tak jest rzeczywiście u niektórych ludzi skutkują takim spontanicznym wyjściem z ciała.
[27:56] - No właśnie i tak nie wiedziałem, że jest taka metoda nawet. To też bardzo ciekawe. No tak czy tak dwukrotnie miałem taką sytuację. Pierwszy raz z tym snem, z tą monetą na terenie kościoła. No i ten drugi właśnie też mi się udało wtedy, kilka lat później. To też taka jest ciekawa rzecz. Tak jak, tak jak mówiłem wcześniej, interesowały mnie przeróżne tematy, takie no nie wyjaśnione, paranormalne i słyszałem z opowiadań rodziny. No tam powiedzmy mama opowiadała, że mamie, albo tacie coś tam się przydarzyło. Między innymi temat zbory nocnej obił mi się wtedy w tamtym czasie o uszy i tak się złożyło, że miałem przyjemność doświadczyć czegoś takiego. Też jeszcze, jeszcze byłem przed osiemnastką.
Dokładnie nie pamiętam. Wiem, że wtedy to był... Pojechałem z kolegą na nocną premierę filmu do kina do Warszawy. No, film się skończył około drugiej, tam po drugiej w nocy i do szóstej rano czekaliśmy na pierwszy autobus, żeby wrócić tutaj do nas. I no byłem bardzo zmęczony, okropnie zmęczony. Pamiętam, że przespałem szesnaście godzin i przyszedłem. Chyba coś jeszcze zjadłem i położyłem się spać z przerwą na ubikację. No mówię, obudziłem się. To było około pierwszej w nocy, tak? Można powiedzieć, że spałem praktycznie bez przerwy.
Byłem tak jak mówię, wyczerpany i sądzę, że to miało duże znaczenie. Też nie pamiętam, czy wtedy już doświadczałem paraliży przysennych tak, żeby, żeby wykorzystywać je do, do uzyskiwania tych odległości świadomości. Ale pamiętam, że jakby obudziłem się, tak? I poczułem czyjąś, poczułem obecność. Czułem, że coś stoi obok mnie. To był taki nienaturalny stan. Ja no to wtedy, wtedy chybaPierwszy raz. Wydaje mi się, że tak, tak to był wtedy pierwszy raz, kiedy, kiedy czułem taki kompletny paraliż. Było dla mnie to dziwne, bo nie wiedziałem... Nie skojarzyłem to w tamtym momencie tego, że, że, że tego doświadczam.
Czułem bardzo silną obecność czegoś. Nie, nie byłem w stanie określić czego. Nie mogłem się ruszyć i pojawił się strach, lęk. Tak? I w pewnym momencie jakby ja poczułem, bardziej poczułem niż zobaczyłem, bo miałem zamknięte oczy. Ja czułem tą obecność. Poczułem, jak coś wspina mi się na łóżko od nóg i powoli po moich nogach jakby wdrapuje się na mnie. To było, to było przerażające, bo po pierwsze nie mogłem się ruszyć, po drugie nie wiedziałem, o co chodzi i to coś usiadło mi na klatce piersiowej i zaczęło dyszeć. Wtedy, w tamtym momencie ja nie jestem do końca pewien, czy ja spałem, czy nie spałem. Wiem, że byłem świadomy.
Miałem świadomy umysł i sobie pomyślałem o tam niecenzuralne słowo. Także mówię przylazło coś, przyszło nie i próbowałem się poruszyć. Oczywiście nie mogłem. Byłem bardzo bezsilny. To coś siedziało na mnie i ja no po prostu nie wiedziałem, co robić, tak? W pewnym momencie na siłę już próbowałem się poruszyć w prawo, w lewo, w prawo, w lewo. To coś cały czas na mnie siedziało i zacząłem używać bardzo, bardzo, bardzo w myślach oczywiście, bo nie mogłem mówić bardzo niecenzuralnych słów wobec tej istoty, tego, czegoś, co na mnie siedziało. Ty taka, śmaka, uwaga, pier... I tak dalej, nie? I czułem, że powoli, pomału daje mi się jakby z tego paraliżu wyrywać.
Czułem, jakbym minimalnie, ale jakbym mógł się znowu ruszyć. I w momencie kiedy tak z boku na bok się przerzucałem, w momencie kiedy odzyskiwałem kontrolę jakby nad swoim ciałem, ta istota no wpiła się we mnie jeszcze mocniej i mnie jakby trzymała, tak? Ja cały czas ją tam bardzo brzydko obrażając w myślach rzucałem się na te boki i w końcu udało mi się jakbym... Pamiętam, stałem lewą stroną, stałem do ściany lewym bokiem i szarpnąłem tak mocno, szarpnąłem w prawo i wtedy poczułem, jak to coś jakby ze mnie spadło. Tak lżej mi się zrobiło na piersi. Usłyszałem łupnięcie na podłodze i też bardziej poczułem niż zobaczyłem, że ta postać jakby umyka za moje łóżko, za moją głową. I powiem panu jeszcze na pożegnanie mi paskudnie do ucha warknęła i to po prostu chwilę trwało, zanim ja, ja po prostu w ogóle się jakby odważyłem otworzyć oczy, bo już miałem władzę nad ciałem, tak jakby. Otworzyłem oczy, było ciemno w pokoju, już nic nie było. Mogłem normalnie oddychać. No to pamiętam, było po pierwsze w nocy, tak?
Jak zapaliłem lampkę do rana już spałem z włączonym światłem. I to był pierwszy raz, kiedy coś, coś, coś do mnie przyszło w ten sposób. Drugi raz też kiedyś nocowałem u siostry. Pamiętam na piętrowym łóżku, bo tam siostra, siostra miała, miała dzieci i jedno łóżko na górze było wolne i na tej samej zasadzie. Tylko że dość szybko udało mi się jakby wyrwać z paraliżu. Poczułem tą samą obecność, którą czułem wtedy, właśnie tej w tamtym czasie, co pierwszy raz to coś do mnie przyszło. Poczułem tą obecność i też bardziej czułem niż widziałem, że to coś skrada się po podłodze i wspina się po drabince do mnie na górę. Już czułem to w łóż... W nogach, w nogach łóżka, po prostu przy moim ciele, ale w pewnym momencie jakby nie wiem, czy, czy mocniej szarpnąłem się na bok, tak jak w tamtej sytuacji, czy po prostu mnie jakąś częścią siała i to też tak jakby odpłynęło. Poczułem, poczułem, jak to odpływa ta obecność się rozprasza i nic już nie było.
Także tak odnośnie jeszcze, jeszcze spotkania z czymś, no co, co chyba nie należy do naszego świata.
[33:30] - No można tutaj sobie oczywiście zadawać pytania czy to, to czego doświadczamy w stanie paraliżu sennego rzeczywiście jest jakby jakimś produktem ubocznym mózgu nie do końca rozumiejącego, w jaką sytuację się, że tak powiem, wprowadził. No dobrze, w końcu tym paraliżem też mózg steruje. Na ile to jest jakby efektem działania czy też błędnej interpretacji docierających do nas bodźców, a na ile to jest, że tak powiem, efekt jakichś bliskich spotkań z czymś niematerialnym, tak?
[34:05] - Na tamten moment i właściwie do dzisiaj tak to sobie tłumaczę. Pasowało mi to. No klasyczny opis jakby spotkania z no tą nocną marą, jak się na to mówi. Szczerze powiedziawszy nie, nie zastanawiałem się głębiej nad tym też, też nad jakimś innym wyjaśnieniem, po prostu przyjąłem to tak, jak to odebrałem, więc też fajnie, fajnie byłoby może, może pan by jakąś może interpretację podpowiedział jak mogę, mogę to odbierać? Co to mogło być ewentualnie?
[34:38] - Według takiej interpretacji ściśle materialistycznej to mógł być jakby efekt tego, że mięśnie uległy rozluźnieniu. Mózg jakieś tam odbierał bodźce z tym związane, ale źle je zinterpretował i weszła jakby wyobraźnia i dorobiła jakby resztę tego doświadczenia. Tylko że tutaj ten odgłos tego spadania i to warczenie potem temu chyba przeczy.
[35:06] - No to był taki bulgoczący warkot, no, no ohydny bym powiedział wręcz, tak?
[35:12] - Ten warkot się pojawił już w momencie, jak pan odzyskiwał władzę nad ciałem, tak?
[35:18] - Tak, tak. To najpierw było to łupnięcie, tak? Poczułem ulgę na klatce piersiowej, jakby tą lekkość z powrotem, to łupnięcie, tak jakbym zrzucił to na podłogę i czułem, że to się oddala, tak? Ale jeszcze, jeszcze, jeszcze tak centralnie w moje ucho takie, taki bulgoczący, ohydny warkot, tak? A po chwili już wszystko ustało i mogłem się ruszać i nie czułem tej obecności. A ta no bardzo, bardzo namacalna obecność czegośCzego no nie jestem w stanie nazwać ani określić tak naprawdę. Nie wiem, co to było.
[35:53] - No można powiedzieć ach, wyrwał się. To go jeszcze postraszę na dobranoc.
[35:58] - O właśnie. No to też, też, też, też tak mówię. No na pożegnanie mi jeszcze, jeszcze, jeszcze mi warknęła w ucho. Tak. Nie było to przyjemne i no całe szczęście tak po tej sytuacji, po tej, po tej drugiej, do której oczywiście no nie wiem, czy ja nie dopuściłem, czy coś innego się zadziało, tak? Już nie miałem nieprzyjemności, takich nieprzyjemnych właśnie paraliży, tak? Także no mówię, nie jestem do końca pewien, co to było, a bardziej taka, taka interpretacja właśnie pod to, że to mogła być faktycznie ta zmora, tak? Dodam, że no ja wcześniej, ja kiedyś, kiedyś słyszałem opowiadania o tym i czytałem, ale nie siedziałem tyle w temacie, żebym mógł jakoś podświadomie takie wrażenia wywołać, tak? Tak jak wspomniałem, wróciłem, wróciłem bardzo zmęczony, organizm był wyczerpany. A no tu akurat czytałem tak, że jest podatność na ataki energetyczne czy czy jak inaczej to nazwać?
Kiedy, kiedy ciało jest, kiedy no jest wyczerpanie, tak? Po prostu z energii, tak? I zmęczenie.
[37:07] - No tak, mamy mniej, mniej energii i mniej jakby środków do obrony, tak?
[37:12] - No właśnie. Także no tak mi się skojarzyło z tą zmorą i tak to nazywam. Odnośnie to pan, postaram się krótko, bo to nie jest jakaś wybitnie długa historia, ale to też się działo. To opisywałem też na jednej z grup pamiętam, bo to było dla mnie bardzo, bardzo żywe i ciekawe przeżycie. Otóż pewnej nocy to było w dwa tysiące dwudziestym drugim bodajże, ale tu ręki sobie nie dam uciąć. To zwyczajnie, zwyczajnie położyłem się spać i usnąłem. I przyśniło mi się tak, jak już też wcześniej wspomniałem panu, że miewam bardzo realistyczne sny, które jakby się dzieją w miejscach, których nie znam, nie odwiedzam na co dzień. I ten sen właśnie tak się zaczął, że wysiadam z autobusu. Nie wiem, gdzie to było, ale to wyglądało na jakieś obrzeża miasta. Wysiadłem na przystanku i szedłem chodnikiem tak, jakby który się pięł się troszkę pod górę wzdłuż drogi.
I tak po jednej stronie była droga, a po drugiej stronie jakby takie pagórki ogrodzone siatką czy czy siatką, czy czy nie. Nie. Siatki nie było, ale była ścieżka. Ja tak sobie idę i patrzę jest ścieżka. Po prostu automatycznie w tą ścieżkę w tym śnie odbiłem. Też jestem takim szwendaczem na co dzień. Lubię chodzić po lesie, więc więc też, też lubię. Lubię badać takie ścieżki. Na przykład w lesie jak jestem tak, to myślę, że na sen to też się przełożyło. I powiem panu tak szedłem tą ścieżką, tam po obu stronach była taka jakby polanka i w pewnym momencie ja doszedłem do nie wiem, czy to był lasek, czy taki bardziej może zagajnik brzozowy.
Rosły takie zacieniony, zacieniony zagajnik bym to bardziej nazwał z małymi brzózkami, brzózkami. Ja dodam, że brzoza to takie moje drzewo ulubione, więc tutaj też wydaje mi się, że to mogło być wyplenione po prostu tam z mojej podświadomości. Ale to miejsce było niezwykłe, bo ja nigdy, nigdy wcześniej na żywo w takim miejscu nie byłem. To specyficznie było w tym śnie. Ja się zastanawiałem tak co to, co to jest za miejsce? Tak stoję się, rozglądam, są te brzózki. Po prostu miło, przyjemnie, fajnie. Rośnie taka dziwna trawa. Ja nie widziałem takiej trawy też nigdzie, jeżeli chodzi no na ziemi, tak? To była taka, taka oprócz takiej naszej zwykłej zielonej trawy, takie szpiczaste, jakby długie, szpiczaste, czarno-białe, czarno-białe trawy rosły.
One wyrastały.
[39:43] - Czarno-białe źdźbła.
[39:45] - Źdźbła tak. Tylko że no ja mówię, nigdy nie widziałem czegoś takiego. No czarny przeplatany z białym, jakby podzielony na części. I one tak pod skosem trochę były długie i tak pod skosem nad tą trawą zwykłą sobie wisiały. I ja tak stoję sobie tak na tym zagajniczku, na tej trawie. Rozglądam się, zastanawiam się, co to jest za miejsce i w pewnym momencie jakby no nie wiem, uderzył piorun we mnie, tak? Grom. Blisnęło takie nie wiem jasne światło. Nie było grzmotu, ale to taka intensywność tego światła była. Uderzyło mnie to.
Ja upadłem na ziemię w tym śnie. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nie wiem, co to było. Nie zastanawiałem się nad tym, ale w pewnym momencie, tak leżąc jakby nie wiem, czy otumaniony, czy po prostu zszokowany tak tym śnie na tej ziemi usłyszałem głos. Powiem panu usłyszałem głos, którego nie jestem w stanie opisać, a którego nigdy wcześniej w życiu swoim nie słyszałem. To był piękny, cudowny, taki ciepły, kochający, męski głos, który się do mnie odezwał. Nie jestem pewien, bo powiem szczerze, oprócz tego, co się działo w tym śnie, ja nie pamiętam ani, ani ani fragmentu rozmowy. Ten głos się do mnie odezwał i zacząłem z nim rozmawiać tym głosem. No mówię to coś cudownego, po prostu taka błogość. Nie, nie do opisania po prostu nie.
I mówię no z tego głosu tak, tak jakby nie wiem, najlepszy przyjaciel, ojciec. No nie umiem tego opisać. Tak? No i barwa tego głosu, tak? Jest niespotykana. Nie słyszałem czegoś takiego tutaj nigdy. I ja z tym głosem rozmawiałem. Kojarzę, że zadawałem mu pytania, a głos mi odpowiadał. W pewnym momencie też tego snu, tak jak wcześniej leżałem na ziemi, ja obserwowałem scenerię, która zaczęła się zmieniać. Zniknęły drzewka brzozowe.
Była taka duża zielona polana. Chyba kojarzę takie duże drzewo i widziałem z daleka, jakby z większej odległości duży biały pałac.Pałac. Czy coś w rodzaju pałacu? Nie, nie wiem. Nie, nie jestem w stanie określić. Taki duży, jakby, jakby biały. Bardzo, bardzo, bardzo ładny budynek. I tak ja rozmawiałem z tym głosem. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę w tym śnie. Jeszcze raz podkreślam nie pamiętam nic z tej rozmowy.
Ani jednej informacji, o którą pytałem i ani jednej informacji, którą mi ten głos przekazał, ale w pewnym momencie poczułem, że wiem wszystko. To też było cudowne i to mi się kojarzy z opisami ludzi, którzy doświadczyli śmierci klinicznej. Czy nawet chyba w książce Raymonda Moody'ego nie czytałem, czy gdzieś tam w internecie na pewno było tak, jak mówiłem dużo, dużo, dużo się interesowałem tymi tematami. Tak czy tak, no w pewnym momencie poczułem, że wiem wszystko. To był taki, taka, taka wszechwiedza, wszechmoc. Nie wiem nawet, jak to określić, ale czułem, że wiem, że znam przeszłość i przyszłość jednocześnie. Tak jakby to wszystko było w tym samym momencie, tu i teraz. I to właściwie tyle. Bo tak jak mówię, nie, nie pamiętam ani jednego, ani jednego mojego pytania, ani odpowiedzi. Nie pamiętam nic.
Nic, nic z tego, z tego poczucia wszechwiedzy, wszechmocy jakby. No pamiętam emocje, uczucia, ta błogość, miłość i ta cudowna wszechwiedza. Tak? Dostęp do... No tak, jakbym do-otrzymał dostęp do całej wiedzy wszechświata. No nic. Żadne lepsze słowo na opisanie tego mi nie przychodzi do głowy. I teraz wydaje mi się najlepsza część, bo ja się w pewnym momencie w sensie kurwa nie wiem w którym momencie ja się obudziłem. Pamiętałem sen, pamiętałem co się działo. Byłem no po prostu, po prostu pod ogromnym wrażeniem tego wszystkiego.
Ale w głowie mi się kołatało mi się jedno niezrozumiałe słowo. Słowo, którego ja wcześniej nie słyszałem, a wydaje mi się powinienem, bo, bo usłysza-usłyszałem słowo obsydian i to tak dość, dość nachalnie. Tak na zasadzie jakby, jakby coś mi co chwilę tak przypominało obsydian, obsydian, obsydian. Nie? Tak ten. Wziąłem, wziąłem telefon, wpisałem w wyszukiwarkę obsydian. Okazało się, że to jest kamień pochodzenia wulkanicznego o bardzo silnych właściwościach ochronnych. Wszedłem sobie na Allegro, wpisałem obsydian. No i chyba pierwszy czy drugi link też odruchowo. Nie, nie, nie patrzyłem co klikam.
Kliknąłem, żeby zobaczyć jak ten kamień wygląda. Zjeżdżałem troszkę na dół i tutaj też taka zagwozdka. Też to skojarzyłem później z tym snem. Zobaczyłem taki czarny kamień. Zdjęcie było zrobione jakby na takim zielonym tle. Brzozowa gałązka i na gałązce oparty ten obsydian. I to też było dla mnie ciekawe, bo, bo oprócz tego niezrozumiałego dla mnie słowa, a wspomniałem, że powinienem je znać, bo interesuję się również kamieniami. Miałem, zbieram kamyczki, mam trochę kryształy i różne inne takie, ale tego kamienia nie znałem i tego słowa też nie znałem, więc to było dla mnie bardzo zaskakujące. No i ta brzoza to ta gałązka brzozowa, która to też motyw z tego snu. Ja się tym snem podzieliłem, tak?
Na jednej z grup i otrzymałem informację, że, że tak jeśli chodzi o kamień, to otrzyma-- że tak ktoś mi napisał, że wędrowałem po zaświatach, że to nie był zwykły sen. Po drugie, że obsydian to wskazówka do ochrony, którą dostałem. A jeżeli chodzi o ten głos i o tą obecność, tak? Tego głosu, bo ten głos jakby nie, nie dobiegał z wewnątrz, a nie wiem właściwie skąd on dobiegał. Tak jakby ze mnie, z mojej głowy. Że to mogła być nie wiem, na przykład moja, moja wyższa jaźń czy moje totalne ja, jakkolwiek to zwać. Ja to naz-- mógłbym to nazwać Bogiem ponad religiami albo, albo czymś innym, czy nawet... Bo ja mam swoją własną koncepcję Boga, tak, tak jak ja go pojmuję czy w kategoriach nie wiem źródło, wszechświat, tak? To, to jest moje takie własne. I tu moje pytanie: jak pan sądzi, co, co mogło się wydarzyć?
Co? Czy to był zwykły sen, czy, czy może, może faktycznie coś, coś, coś więcej mi się przytrafiło, tak? Bo nigdy więcej ani nigdy później, ani wcześniej ja czegoś takiego nie przeżyłem.
[45:46] - No tutaj niewy-niewykluczone, że może mogło coś takiego bardziej jakby doniosłego się wydarzyć. Znając, mając na względzie pana wcześniejsze doświadczenia z różnymi tam paranormalnymi tematami, tak? Ja myślę, że tutaj dużo do, do powiedzenia miałaby Ada Edelman, bo ona jakby jest ekspertką w tematach takich okołosennych, bo ona też wydała książkę. Nie wiem, czy pan zna taką pozycję "Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?". Myślę, że warto byłoby się z tą, z tą pozycją zapoznać, bo ona jest w wersji drukowanej oraz elektronicznej dostępna. Także dostęp jest do niej dosyć łatwy. No taki sen, dosyć też wypełniony jakby symbolami, które można w mniej lub bardziej dosłowny sposób odczytywać.
[46:36] - No właśnie. No przede wszystkim ten, ten obsydian, tak? No to było dla mnie-
[46:41] - No taki symbol też takiej czystości, takiej ochrony.
[46:45] - Ochrony. Właśnie powiem panu, że, że ja sobie nawet zakupiłem bransoletkę z obsydianem i noszę. Jest no mogę powiedzieć tak, no że, że dla, dla ochrony, bo jednak wierzę, że kamyczki mają, mają swoje jakby właściwości i taki obsydian w formie bransoletki się zaopatrzyłem. Jeżeli chodzi o tą brzózkę, no to nie wiem. To mógł być po prostu przypadek, że, że zdjęcie tego kamyczka było na, na tle brzózki, choć wydaje mi się, że to no też nie był przypadek, że to w jakiś sposób jest, jest powiązane, tak? A jeżeli chodzi o ten głos i tą wszechwiedzę, no to tego, no mówię, nie jestem w stanie wytłumaczyć tak naprawdę. Więc bardzo, bardzo chętnie. Ja dziękuję za typ tej książki też sobie zapisałem i sobie zaopatrzę się i poczytam. To właściwie, właściwie tyle. Jeżeli, jeżeli chodzi o to doświadczenie.
[47:41] - W ostatniej części tego odcinka wysłuchamy obszernego fragmentu rozmowy ze słuchaczem, który wedle mojego rozeznania miał już sposobność gościć w jednym z wcześniejszych odcinków cyklu "Mówią świadkowie".Nasz słuchacz podzieli się kilkoma historiami związanymi z paraliżem sennym, OOBE i spotkaniami z dziwnymi istotami na granicy snu i jawy. Podzieli się też kilkoma przemyśleniami na temat tego, skąd może się brać u niektórych osób przeświadczenie o tym, że padli ofiarą wzięcia przez obce istoty.
[48:13] - Przechodząc do tematu paraliży sennych, tak naprawdę pierwszy taki epizod, taki naprawdę, jakby to powiedzieć, fest miał miejsce w dwa tysiące piętnastym, ale dopiero gdy się zdarzył, to dotarło do mnie, że tak naprawdę miałem takie drobne ataki właściwie odkąd pamiętam, że gdy byłem dzieciakiem, to po prostu budziłem się, nie mogłem oddychać, ale zrzucałem to zawsze na karb tego, że po prostu spałem twarzą do poduszki, nie? Bo nie znałem wtedy nawet konceptu paraliży sennych. Ale pierwszy właśnie taki naprawdę wyraźny epizod, który nie był tylko jakimś tam jednym odczuciem, to było w Holandii, gdy w dwa tysiące piętnastym roku, no powiedzmy, że noc była ciekawa, no ale rano już odsypiałem skacowany mocno i pamiętam, że strasznie ciężko mi było zasnąć i gdy w końcu zmusiłem się, żeby zasnąć, to miałem tuż przed epizodem miałem różne, różnego rodzaju sny. Pamiętam je dość dokładnie, ale nie są one związane, więc nie ma tu sensu ich przytaczać. Pamiętam, że spałem na piętrowym łóżku na górze piętrowego łóżka, bo wiadomo, w Holandii to się mieszkało paru ludzi na kupie w hotelach pracowniczych i spałem na górnym właśnie łóżku. I pamiętam, że z tych snów, o których wspomniałem, ocknąłem się, gdy poczułem, że ktoś się mi wspina po drabince na moją po prostu górę łóżka i byłem totalnie rozespany i rozbity. Dopiero gdy się ocknąłem, nie wiedziałem, co się dzieje, więc moja pierwsza myśl była taka, że to jeden ze współlokatorów i zadałem sobie pytanie: "No po co ty mi się tu wspinasz na moje łóżko?" No ale to nie był żaden ze współlokatorów. To był ktoś, no ogromny. Ja jestem, jak to mówią, koło nie ułomek, prawie metr dziewięćdziesiąt, ale ktokolwiek to był, miał dosłownie posturę wielkiej szafy i wydawało się, że waży ze dwa razy więcej ode mnie. No po prostu bez żadnego pytania, bez żadnego ostrzeżenia wszedł na łóżko, po czym zwalił się na mnie całym swoim ciężarem i zacząłem się wyrywać.
Zacząłem dosłownie piszczeć, chociaż w tym wieku no ciężko było w ogóle, wiadomo, jestem facetem, ale pamiętam, że w tamtym momencie wydawało mi się, że aż piszczę, że próbuję się wyrwać, że próbuję walczyć. Nie miałem żadnych szans. Różnica w sile, w wadze była po prostu tak ogromna, że po prostu nie byłem w stanie nic zrobić, tylko się szarpać jak dziki. No całkowita panika. I pamiętam, że był taki jeden przebłysk, że facet w prawej ręce miał coś, co wyglądało jak drapaczka do pleców. Widziałem to tylko kątem oka i że ten przyrząd tak jakoś dziwnie brzęczał. Wiem, że to strasznie głupie, ale ten akurat detal mi utknął w pamięci i pamiętam, że szarpaliśmy tak przez chwilę i nagle wszystko zniknęło. Po prostu ułamek sekundy, pstryknięcie, nie ma nic. I pamiętam, że wrażenie, które mnie wtedy naprawdę uderzyło, to było to, że natychmiast dotarło do mnie, że cała ta szarpanina nie miała miejsca i że w czasie całego tego incydentu po prostu wiedziałem, że nie poruszyłem się ani o milimetr. I ostatni przebłysk, jaki pamiętam, to był taki, że po prostu leżałem i wydałem z siebie taki trochę jęk, trochę takie stęknięcie i przed oczami miałem swoją rękę i linie, które każdy ma na skórze po prostu zaczęły się układać w jakieś wzory i nagle miałem przed oczami nie dłoń, a kawałek takiej starej mapy z poznaczonymi rzekami i drogami.
I dopiero wtedy się ocknąłem na dobre. I to był pierwszy tak naprawdę incydent, w którym no nawet, nawet ciężko opisać, jak realistyczne to wszystko było, jak jakieś najbardziej realistyczne koszmary, jakieś sny, które zostają w pamięci na całe życie. To wszystko, to wszystko w ogóle blednie przy realizmie tego, co się wtedy tam działo. No nawet już sam fakt, że po latach nawet pamiętam tyle szczegółów. No, realizm tej sytuacji można najprościej, a jednocześnie najbardziej trafnie opisać słowami: to się po prostu dzieje.
[51:42] - A to łóżko jakoś reagowało na wspinanie się tego czegoś lub kogoś?
[51:46] - Właśnie cała zabawa z tego typu incydentami polega na tym, że to nie tylko jest widzenie kątem oka, nie tylko jest słyszenie, ale również się po prostu czuje wszystko dookoła, więc po prostu ja nawet czułem, jak się materac pod tym kimś ugina mając ten atak. To było po prostu tak kompleksowe i tak realistyczne. Oczywiście, oczywiście, gdy się ocknąłem całkowicie w ogóle skołowany i przerażony, co tu dużo mówić i spytałem kolegów, czy, czy oni widzieli, co się tutaj właśnie odjaniepawliło, bo oni nawet chyba nie wiem, nie pamiętam. Oni albo odsypiali, albo nie spali, a oni się mnie pytają: "No o co ci chodzi? Coś, o co ci chodzi? Co się w ogó-- my nic nie widzieliśmy, nic się nie stało." Ja po prostu przez kilka dni zachodziłem w głowę, jakim cudem oni mogli przeoczyć coś tak realnego, bo byłem święcie przekonany, że to naprawdę miało miejsce. To było tak realistyczne.
[52:33] - No tutaj otwiera się duże pole do jakby spekulacji na różne możliwości, bo to mógł być sen. Ponoć się to ma głosić, albo to mogło być jakieś zdarzenie, które jakby tylko pan odebrał, tak?
[52:45] - Tak. Też o tym myślałem i myślę, że mogę bardziej rozwinąć ten temat, bo tak jak już wspominałem wcześniej, miałem dużo różnych incydentów i wiele z nich sprawia wrażenie, jakby to nie była tylko halucynacja, ale jakby to był inteligentny byt, który w jakiś sposób analizuje i planuje. Wiem, jak to brzmi, ale zaraz, zaraz podam jeden przykład, nie?Miałem taki incydent, że zaczęło się to od snu, że śniło mi się, że jestem gdzieś w swojej starej szkole, w swoim starym gimnazjum i byłem po prostu na jednej z klatek schodowych i się położyłem na tej klatce schodowej z jakiegoś powodu i poczułem, że nadchodzi paraliż. A w tamtym momencie już byłem tak w miarę obeznany z tym tematem, że udało mi się, czasem udaje mi się zmusić się do wybudzenia, zanim przejdzie tą decydującą fazę. I pamiętam, że obudziłem się na dobre i tak pomyślałem sobie: no to to naprawdę było blisko. Potem poszedłem spać z powrotem i wydawało mi się, że był ktoś ze mną, kto pytał o szczegóły tego zdarzenia. Więc ja zabrałem go w tym śnie w to samo miejsce i pokazałem, że patrz, to było dokładnie tutaj. Ja się położyłem w taki dokładnie sposób i oczywiście po prostu to stwarzało wrażenie takiej pułapki, że nie udało się za pierwszym razem, więc cokolwiek to było, zwabiło mnie tam po raz drugi i skłoniło do tego, żebym się ustawił dokładnie w tym samym miejscu, dokładnie w tej samej pozycji. No i wtedy już pod górki no normalny paraliż, wiadomo, bezwład, problemy z oddychaniem. No tak to zazwyczaj wygląda.
No strasznie, strasznie dziwnie to, strasznie dziwnie to czasem wygląda. Strasznie dziwnie to czasem sprawia wrażenie, że ja to osobiście staram się zrzucać na karb oczywiście halucynacji i paraliży sennych, no bo tak jest bezpieczniej. No bo bądźmy szczerzy, zacząć rozważać, czy przypadkiem nie istnieją jakieś byty, a w moim przypadku byłoby to całe stado jakichś istot, które jakieś nie wiem, międzywymiarowe albo duchowe, które chcą mnie z jakiegoś powodu dopaść. No sam pan rozumie, jest to dość niebezpieczne, niebezpieczna królicza nora, jak to mówią w Angli-, jak to mówią po angielsku.
[54:42] - No, tutaj można też brać pod uwagę, że to są jakby zdarzenia dziejące się w stanie poza ciałem, tak? Bo niektórym osobom zdarza się jakby samoczynnie, bez wywoływania tego stanu, jakby świadomie opuszczać ciało w trakcie snu na przykład. No i zdarzają im się takie historie, które na przykład też opisywał bodajże Robert Monroeeeeeeee w swoich książkach. Też tam jakieś dziwne byty napotykał.
[55:10] - To mi przypomina, że też miałem powiedzieć o jednym swoim doświadczeniu, też za dzieciaka. Też właśnie z out of body experience. To był, to był chyba jedyny jeden raz, kiedy mi się przypadkiem udało coś takiego zrobić i nawet nie było to zamierzone, ale po prostu też mi to zostało w pamięci. Wyglądało to mniej więcej tak, że spałem po prostu normalnie na łóżku i w pewnym momencie poczułem, że jednocześnie zaczynam się podnosić samoczynnie do pozycji półsiedzącej i jednocześnie czułem, że cały czas leżę na poduszce i jednocześnie mogłem zobaczyć u góry sufit i jednocześnie mogłem zobaczyć swoje ciało jakby z pozycji właśnie tej półsiedzącej, leżące na poduszce. No to było cholernie dziwne i sam nawet żałuję, że wtedy byłem wiadomo, dzieciakiem, więc z miejsca zacząłem, wiadomo, panikować i zastanawiać się co to jest. Więc zamiast pozwolić, żeby ten stan się pogłębił, po prostu zacząłem się normalnie wybudzać. Ale fakt, no myślę, że jest to najbliższe temu właśnie out of body experience, czego kiedykolwiek udało mi się doświadczyć.
[56:07] - Ja też dosyć, dosyć często w dzieciństwie miałem takie zdarzenia, które można przypisać do powrotu jakby do ciała. Takie uczucie spadania też. Dopiero po latach, po wielu, wielu latach, jak zacząłem bardziej się wgryzać w tą literaturę paranormalną, ezoteryczną i tak dalej, to też dopiero po latach się zorientowałem, że to mogło być rzeczywiście jakby powrót z wizyty w jakiejś innej rzeczywistości.
[56:32] - No, są to na pewno interesujące koncepty, a biorąc pod uwagę jak realne są niektóre z tych zdarzeń, to faktycznie no ciężko. Oczywiście bezpiecznie, ale jednocześnie czasem dość trudno jest zrzucić to wszystko na karb po prostu halucynacji. Myślę, myślę, że tu się zgodzimy.
[56:50] - No tak, bo to są rzeczy zwykle takie rzeczy, no zbyt, zbyt realistyczne, żeby mogło to być wytwór wyobraźni, prawda?
[56:58] - Jakkolwiek z tych ataków, z tych fenomenów, cokolwiek by się nie działo, nigdy nie zostawiło to żadnych fizycznych jakichś oznak. I tak jak podkreśliłem wcześniej, najczęściej ja nawet nie wykonuję żadnego ruchu. Dopiero po czasie dopiero się budzę i dociera do mnie, że cała ta szarpanina to nie tylko, że nie było tej drugiej osoby, ale nawet ja się sam nie szarpałem ze sobą. Choć, choć był jeden incydent, który był pod tym względem trochę inny na zakończeniu. To też był jeden z incydentów właśnie z nieznajomym. W ogóle nieznajomy pojawiający się, wchodzący do pokoju i po prostu napadający mnie w jakiś sposób to jest najczęstszy motyw. I właśnie w tym konkretnym przypadku wyglądało to tak, że ja po prostu leżałem z biciem na łóżku. Zdawało mi się, że się obudziłem i nagle ktoś pojawił się w moim pokoju. Nie, że wszedł przez drzwi, tylko po prostu się zmaterializował na środku. Ja nie wiedziałem, kto to jest.
Widziałem go kątem oka i on sobie tak usiadł na brzegu łóżka i po prostu poczułem, jak się materac pod nim ugina. Nie powiedział ani słowa. Ja się wciąż zastanawiałem, kto to jest. I wtedy ten ktoś się odwrócił. Nie mogłem wciąż zobaczyć jego twarzy, bo po prostu przycisnął mi twarz do poduszki przedramieniem i tak trzymał. Ja oczywiście full panika od razu i złapałem tą rękę i zacząłem ją odciągać od twarzy z całej siły, jak tylko mogłem, ale przez dobrą chwilę no nie dawało to żadnych efektów. W końcu już w stanie takiej konkretnej paniki już napiąłem wszystkie siły i udało mi się tą rękę oderwać od twarzy. Ale zamiast trzymanej przeze mnie ręki miałem przed sobą moje własne skrzyżowane przedramiona. Czyli wykonałem jakiś ruch. Widocznie nie wiem, przed czymś się broniłem, ale nie mogłem w ogóle tego zapamiętać.
Cały czas mi się wydawało, że po prostu ja czyjąś rękę trzymam. Strasznie, strasznie to było dziwne.
[58:37] - Tak jakby trochę albo ktoś lub coś pana jakby, nie wiem, jak to ująć, nabrało, że pan złapał własną rękę, myśląc, że to jest ręka jakby cudza albo, albo ta ręka panu się wyrwała spod kontroli, tak?
[58:53] - Do dzisiaj nie wiem, co to było, bo mimo wszystko patrząc na to z tej perspektywy, to wykonałem w czasie, w środku trwania paraliżu wykonałem jakiś bardzo konkretny ruch. No uniosłem ręce i skrzyżowałem je nad głową, nie? I dopiero gdy atak się skończył, dopiero się o tym zorientowałem. Więc to właśnie odróżnia ten incydent od innych incydentów, gdzie po prostu jak leżę, budzi się i do niego dociera, że nie zrobił nic.
[59:16] - Bo pan nie ma, panu się nie zdarza coś takiego co, nie wiem, taki syndrom obcej ręki, że jakby panu ręka zaczyna się robić jakieś rzeczy bez pana kontroli?
[59:27] - Nie, nie, to akurat nie. Nigdy nie miałem tego typu problemów i na szczęście, na szczęście, bo słyszałem, że to potrafi być naprawdę denerwujące i uciążliwe, ale nie-
[59:36] - No ja kiedyś widziałem, widziałem nagranie z osoby jakiejś kobiety cierpiącej na taki właśnie syndrom i ta ręka dosłownie biła tą panią po twarzy. Także, no to rzeczywiście może być, potrafi być dosyć upierdliwe, szczególnie w takich skrajnych przypadkach. No ale pan takiego czegoś nie ma, więc no ciężko to jakoś tutaj wytłumaczyć sensownie.
[59:56] - Tak, tak. Można oczywiście pokusić się o stwierdzenie, o podejrzenie, że no faktycznie tam coś było. Ja faktycznie przed czymś się broniłem, ale tak jak już podkreśliłem wcześniej, trochę strach się zagłębiać za bardzo w tego typu hipotezy, bo jednak wtedy trzeba było przyznać, że tak coś tam jest i tak coś na mnie poluje. No i co mogę z tym zrobić? No nic.
[01:00:16] - No może nie tyle poluje, co po prostu zabawia się pana kosztem.
[01:00:19] - To też możliwe.Myślę tutaj też mogę sprawnie przejść do kolejnego epizodu, który bardziej, który był takim w połowie snem, w połowie paraliżem, bardziej snem, ale tam właśnie też były znamiona tego właśnie bytu, że ten byt był inteligentny i że wiedział, co robi, nie? Bo śniło mi się, że szedłem z kumplem ulicą i coś mi w tym kumplu nie pasowało. I ja do tego kumpla mówię: "Słuchaj, ty nie jesteś moim kumplem". A on, a cokolwiek to było, nawet nie zaprzeczał, tylko po prostu stwierdził: "Co z tym zrobisz?". Tyle, tyle było rozmowy. Potem też doświadczyłem wtedy takiej negatywnej, demonicznej obecności, ale tak jak mówię, to już tak mniej paraliż senny, bardziej sen, więc no nie przywiązuję akurat do tego konkretnego epizodu jakiejś przesadnej uwagi. Ale jedno, jedno, co często zwraca moją uwagę w czasie takich epizodów bardzo często rzeczywistość przeplata się z samym paraliżem. Tak na przykład, gdy paraliż się zdarza, to w zasadzie nigdy nie śnię, że jestem w jakimś konkretnie, kompletnie innym miejscu, niż faktycznie mam prawo w tym momencie być. Tak jak w czasie pierwszego ataku mówiłem, że faktycznie w śnie wydawało mi się, że jestem w pokoju i że leżę w swoim łóżku. W innym przypadku, że też spałem po prostu w swoim łóżku, ale wydawało mi się, że coś na korytarzu za drzwiami po prostu mocno i-i mogę...
Do czego mogę to porównać? Do poltergeist, nie? Coś po prostu hałaśliwie, że po prostu coś, wiadomo, szaleje, rozwala rzeczy i tak dalej. I gdy się obudziłem, to się okazało, że to mój kumpel, który akurat sobie brał jedzenie z lodówki i ten rumor, który on robił, został wpleciony w mój paraliż senny. Mogę też przytoczyć kilka jakichś pomniejszych incydentów.
[01:02:01] - Oczywiście.
[01:02:01] - W ogóle ciekawe rzeczy się działy. Jeden, jeden z bardziej zabawnych. Bardzo krótki, ale bardzo, który po prostu z tej perspektywy, z perspektywy czasu wydaje mi się bardzo zabawny, nie? Pamiętam, że po prostu leżałem sobie w łóżku, śpię, obudziłem się i po prostu wiadomo, jak czasem się ktoś obudzi, to mu się nie chce wstać. Sobie tak po prostu leży, nie? I po prostu ja leżałem sobie i poczu-czułem, jak para dłoni trzyma mnie za podeszwy stóp. Po prostu to było tak, tak jakoś łagodnie, delikatnie. Nie że próbowały coś tam urwać czy coś. Po prostu tak sobie delikatnie mnie trzymały za stopy. I tak przez parę sekund pomyślałem nawet: o, jak fajnie.
I nagle tak dotarło do mnie zaraz, zaraz, zaraz. Co mnie trzyma za stopy? I wtedy, wtedy w ogóle zaczęła panika. No koszmar każdego dziecka, które wystawia stopy spod kołdry. No ja już wiem, jak to jest.
[01:02:41] - To można, można tutaj jakby próbować wytłumaczyć w ten sposób to, że jak dzieci się boją wystawiać stopy spod kołdry, prawda? Ja miałem coś takiego, że w pewnym momencie dzieciństwa nie wiem czemu, ale zacząłem zakrywać uszy podczas snu. Nie zasnąłem, dopóki nie zakryłem uszu i z jakiegoś powodu też ciekawe, czym to może być spowodowane.
[01:03:03] - No ale to tak zostało, czy tylko za dzieciaka?
[01:03:05] - No to tak za dzieciaka raczej, bo tutaj jak już taki troszkę starszy byłem, to zdarzało mi się, też, też często mi się zdarza nawet teraz podchodząc pod czterdziestkę spać z zakrytymi uszami. No ale nie ma już takiego parcia, żeby te uszy koniecznie musiały być zakryte, tak?
[01:03:23] - No ale też, ale też zgaduję, że do dzisiaj pan nie pamięta, co tak naprawdę zaczęło ten nawyk.
[01:03:29] - No nie pamiętam, nie pamiętam.
[01:03:31] - No cóż, wie pan, za dzieciaka to się różne dziwne rzeczy robi. Myślę, że najwyższy czas przejść do czegoś, o czym wspomniałem w pierwszym e-mailu. I to jest ogóre-- w ogóle crème de la crème. I to jest coś, co mnie, co sprawiło, że zrozumiałem, dlaczego ludzie - wcześniej się z tego śmiałem - ale zrozumiałem, dlaczego ludzie święcie wierzą, że zostali porwani przez kosmitów. No więc było to tak. Tutaj sen, który był tuż przed tym, jest w tym kontekście dość ważny, bo poprowadził bezpośrednio do tego, co się właściwie wydarzyło. No więc przyśniło mi się, że bawiłem się w jakiegoś rodzaju detektywa, czy może raczej poszukiwacza zjawisk paranormalnych w moim rodzinnym domu i pamiętam, że był wysoki, wielki kwadratowy staw w miejscu, gdzie normalnie go nie było, otoczony takimi jakimiś chaszczami. I w tych chaszczach właśnie działy się jakieś dziwne zjawiska, które starałem się uchwycić wraz z moim, no nie wiem, to był partner, detektyw. No nie jestem, nie mogę powiedzieć, że to był ktoś, kogo naprawdę znam. Po prostu wiadomo jakiś NPC, nie?
I skradaliśmy się we dwóch właśnie z aparatem i pod jednym z krzaków zobaczyliśmy białą twarz. I myślę, że najlepiej można to opisać, jak najbardziej było to podobne do tego ikonicznego zdjęcia czarno-białej twarzy na Marsie. Wiem, że to głupie, ale mignęła nam ta twarz i nie wiedzieć czemu ten widok zarówno mnie, jak i mojego towarzysza okropnie przeraził. W całkowitej panice w ogóle zaczęliśmy się cofać i nagle wszystko rozjarzyło się na biało. Taki naprawdę silny, przenikliwy blask zewsząd, który zdawał się nawet przebijać przez powieki, chociaż zaciskałem je z całych sił, jak tylko mogłem. I w tej samej sekundzie, zamiast stać, zamiast szukać czegoś, to po prostu leżałem na lewym boku, obejmując tego mojego towarzysza prawą ręką. I dopiero po chwili dotarło do mnie, że tak naprawdę nie zaciskałem oczu z całych sił z powodu tego właśnie blasku, ale bałem się spojrzeć na trójkę istot, które stały nade mną. Nie wiem nawet, w jaki sposób opisać, jak można czuć obecność jakiegoś bytu w tak intensywny sposób. Pamiętam, że ide-- w ogóle pomysł otwarcia oczu i spojrzenia na nich okropnie mnie przeraził. I dwóch stało mi nad głową.
Trzeci tak jakby krok po ich lewej i oni coś tam między sobą rozmawiali w jakimś języku, który z jednej strony pamiętam dość dokładnie. Brzmiało to nawet jak słowa, ale ilekroć staram się odtworzyć to w głowie, to nie jestem w stanie tego zwerbalizować tak, jakby moje gardło nie było po prostu w stanie wydać z siebie takich samych dźwięków. I oni tam przez chwilę między sobą gadali. Ja byłem kompletnie przerażony i leżę tam i pamiętam, że całą siłę skupiłem na tym, żeby poruszyć prawą ręką. A wiadomo, jak to w przypadku paraliżu strasznie wolno mi to szło. Strasznie to było ciężkie, ale w końcu udało mi się z wielkim trudem i mozołem dłonią zaZakryć twarz. I wtedy ten stojący po lewej od tych dwóch swoich kolegów chwycił mnie za nadgarstek tej dłoni dwoma palcami, a palce miał jakieś takie strasznie jednocześnie długie, cienkie i wiotkie. Wydawało się po prostu, że ta dłoń nie ma w sobie wystarczająco dużo mięśni, by mieć po prostu w sobie jakąś siłę. I podniósł w dwóch palcach moją dłoń i ją odsunął z powrotem na swoje miejsce. I oczywiście od razu zalało moje, moje zaciśnięte powieki zalała nowa fala tego białego blasku, który nas otaczał i rzucił w tym ichniejszym języku coś do swoich kolegów.
I wtedy wszystko zniknęło. I wtedy, wtedy się dopiero obudziłem i no po prostu do dzisiaj, do dzisiaj pamiętam tyle szczegółów. Po prostu ja to wszystko mówię z głowy. Nie mam, mam to zapisane gdzieś, ale w tym momencie na to nie patrzę. Te wszystkie szczegóły po prostu pamiętam z głowy. I w tym momencie zacząłem rozumieć, co tak, przez co tak naprawdę przechodzili ludzie, którzy twierdzili, że zostali porwani przez kosmitów. Bo to, jak realistyczne to było, no ciężko to porównać z czymkolwiek.
[01:07:18] - Bo pan jakby nie był w tamtym momencie jakoś mocno obznajomiony z tematyką wzięć na pokład UFO czy w ogóle szeroko rozumianych uprowadzeń, prawda?
[01:07:27] - Coś mi się tam obiło o uszy. Pamiętam, że od zawsze mnie trochę ten temat interesował, ale wiadomo, w życiu jest mnóstwo innych spraw, więc jakoś słyszałem o temacie, ale jakoś się specjalnie w nie nie zagłębiałem.
[01:07:37] - No, nie zajmował się pan tym na tyle, że tak powiem, z pasją, żeby to jakby zna-znalazło swoje odzwierciedlenie w wizjach sennych, prawda?
[01:07:45] - Tak. Czasem zdarzy się faktycznie. Na przykład parę miesięcy temu, po obejrzeniu filmu, w ogóle bardzo dobry film. No, nie wiem, czy pan widział. Też o kosmitach. To parę nocy później też miałem właśnie koszmar zmieszany z paraliżem sennym, w którym wydawało mi się, że właśnie kosmita z tego serialu właśnie próbuje mnie dopaść jakoś krążąc nad głową. I w ogóle też, też był niezły cyrk z tym. Ale nie, akurat w tym czasie nie pamiętam, żebym oglądał wcześniej jakiekolwiek albo żebym się zaczytywał w jakichś relacjach. No, to było zupełnie losowe. To było zupełnie losowe.
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jakiegokolwiek wydarzenia, które mogłoby stanowić, jakby to powiedzieć, inspirację czy punkt zapalny dla tego typu incydentów.
[01:08:24] - No bo gdyby in-inspiracją dla tego był jakiś na przykład film czy jakaś relacja wcześniej przeczytana, to, to pewnie pokryłby się taki sen z tym, co, co było widoczne na tym filmie, tak?
[01:08:35] - No i zupełnie losowe. Nie było to związane z czymkolwiek. Oczywiście ciężko mi. No, jeśli już coś, co to co najwyżej jakieś luźne powiązania ze snem, który wydarzył się tuż przed tym, bo wspomniałem, że bawiliśmy się w jakiś tam detektywów paranormalnych, szukając zjawisk. Ale no tutaj można debatować, czy tego rodzaju losowy sen doprowadził losowo do zupełnie losowej wizji tego typu. Tak jak mówię, do dzisiaj to pamiętam. No wątpię, żebym kiedykolwiek zapomniał jakikolwiek szczegół tego incydentu.
[01:09:04] - Rozumiem, że panu się nie udało dostrzec wtedy źródła tego światła w tej wizji?
[01:09:07] - Nie, nie. Wydawało się, że po prostu zostało, że światło dochodzi zewsząd. I tak jak już wcześniej mówiłem, trochę ciężko to ująć w słowa, ale z jednej strony cały czas zaciskałem powieki, bojąc się spojrzeć gdziekolwiek, a z drugiej wydaje mi się, że widziałem pewne szczegóły, chociaż no na pewno nie widziałem tych istot. Te istoty po prostu czułem, że tam są i w jakiś sposób nawet czułem, że są dość wysokie. I tak jak mówię, z wielką precyzją mogłem nawet powiedzieć, że dwie stoją mi nad głową, a jedna po lewej stronie, więc wiedziałem nawet dokładnie, w którym miejscach są. Ale w takich momentach zawsze, znaczy zawsze, zwykle jest właśnie też to poczucie, że perspektywa jest strasznie ciężka do jednoznacznego sprecyzowania. Bo z jednej strony zaciskałem powieki, a z drugiej wydaje mi się, że mam jakieś przebłyski, że widziałem siebie i tego swojego towarzysza z perspektywy, tak jakbym był zawieszony tuż nisko nad sobą. I strasznie, po prostu strasznie ciężko, strasznie dziwnie jest to jakoś sensownie ubrać w słowa.
[01:10:13] - I to już wszystkie historie przygotowane do dzisiejszego odcinka. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o usłyszanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje zdarzenia, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Zapowiedzi kolejnego odcinka "Mówią świadkowie" wypatrujcie oczywiście na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach społecznościowych. Przypominam również o najnowszym numerze miesięcznika "Nieznany Świat", który oprócz wydania papierowego dostępny jest również w wersji cyfrowej na platformie nexto.pl. W numerze lipcowym dużo miejsca poświęcono tematom związanym z reinkarnacją, karmą i kontaktom ze światami. Polecam również Państwa uwadze kanał czasopisma na YouTube, gdzie obok zapisów spotkań w Nieznanoświatowej Księgarni ukazują się również dźwiękowe wersje wybranych materiałów z bogatego archiwum Nieznanego Świata. Warto również odwiedzić na YouTube kanały Piotra Cielebiasia i Marka Żelkowskiego, UFO Historie i Wehikuł Wyobraźni, jak też uruchomiony niedawno nowy kanał Ady Edelmal z bloga Biuro Duchów, który funkcjonuje pod taką samą nazwą. Znajdziecie tam dużo interesujących materiałów na tematy znane z anteny Radia Paranormalium i wiele, wiele więcej. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios".
Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić.
Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki, artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko.
Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl.