[00:00] - Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym.
[00:05] - Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy, cztery. W sporej odległości wydawały się być ode mnie.
[00:12] - Zagadkowe obiekty.
[00:13] - Strasznie intensywne, potężne, niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było... Nad chmurami było jakieś ognisko tego światła. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
[00:23] - Tajemnicze istoty.
[00:24] - To była czarna postać, cała cienista. Ja byłam tak przerażona, jak to zobaczyłam. Ja się normalnie trzęsłam ze strachu.
[00:31] - Niezwykłe wizje.
[00:33] - Przestałem być osobą wierzącą, a zostałem osobą posiadającą wiedzę. Ja nie wierzę w to, że jest życie pozagrobowe, tylko ja to wiem, bo tam byłem.
[00:40] - Klątwy.
[00:40] - Jakby na pentagramie taka bestia była. Po tej całej akcji no strasznie się w życiu mi zaczęło źle się dziać.
[00:47] - Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
[00:51] - Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę. Widzę postacie, ale czuję jakąś grozę sytuacji. Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!"
[01:04] - Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Witam wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie i zapraszam do spędzenia dzisiejszego wieczoru z kolejnym odcinkiem podcastu, w którym ludzie tacy jak wy dzielą się swoimi historiami o spotkaniach z nieznanym. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Zanim przejdziemy do prezentacji przygotowanej na dziś rozmowy, pozwolę sobie przypomnieć, że odcinki podcastu "Mówią świadkowie" są dostępne do pobrania w MP3 z naszej strony internetowej www.paranormalium.pl. Tam również znajdziecie wszystkie pozostałe nasze audycje oraz masę innych ciekawych materiałów. Co prawda dwa odcinki naszego cyklu na prośbę wypowiadających się w nich osób musiałem wycofać, jednak cała reszta tylko czeka, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, żeby trafić właśnie do twojego odtwarzacza. Uprzedzam, że dziś mogą się przydać słuchawki, gdyż pierwotnie jakość dźwięku w nagraniu rozmowy telefonicznej nie była najlepsza, przez co musiałem temu plikowi poświęcić dość dużo uwagi. Dane nam będzie wysłuchać tego wieczoru kolejnej w cyklu "Mówią świadkowie" paranormalnej spowiedzi. Jak państwo sądzicie, czy można pamiętać coś, co wydarzyło się, gdy było się jeszcze bardzo małym dzieckiem? Czy możliwe jest, by świadomość dziecka już wtedy była przebudzona, bardziej czujna niż u dorosłych?
Dziś poznamy historię słuchacza, który od najmłodszych lat doświadczał rzeczy wymykających się logice. Już jako niemowlę miał przebłyski samoświadomości, a w czasie dziecięcych chorób stany bliskie opuszczaniu ciała. Ale to jedno konkretne wydarzenie na zawsze zapisało się w jego pamięci. Dzień przed niespodziewanym powrotem ojca do domu, bawiąc się samotnie w pokoju, nagle poczuł, że nie jest sam. Odwrócił się i zobaczył ojca stojącego za oknem. Nieobecny, a jednak wyraźny. Cichy, nieruchomy, ale obecny tak bardzo, że nie dało się tego zignorować. Ojciec, który przecież fizycznie był wtedy wiele kilometrów stąd. Gdy ojciec wrócił do domu, opowiedział o zdarzeniu, które mogło skończyć się tragicznie. O niemalże śmiertelnym wypadku.
Czy to możliwe, że w chwili zagrożenia jego świadomość opuściła ciało i wróciła do domu? Czy słuchacz widział w tamtym momencie zjawę kryzysową? Tym akcentem zaczynamy podróż przez wspomnienia, wizje, znaki i doświadczenia, które prowadzą ku trudnym pytaniom o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości.
[03:45] - Bardzo dużo wody upłynęło odkąd ostatni raz komuś mówiłem o tym wszystkim. No ale dobra, no nieważne, po to dzwonię, żeby, no proszę wygadać. Ewentualnie może, no nie wiem, może, może zasięgnę u pana porady, bo z tego, co przejrzałem na internecie, no to jesteście panowie jakby nie było ekspertami w różnych dziedzinach. Może ja będę mógł jakieś dane waszego w moich sprawach zasięgnąć, jeżeli się uda. Na początek chciałem zaświadczyć, że wszystko to, co powiem, jest prawdą. Jest prawdą stuprocentową, którą sam osobiście przeżyłem. Urodziłem się w osiemdziesiątym drugim w Janowie Lubelskim. To jest około czterystu kilometrów od obecnego mojego miejsca zamieszkania. W tym momencie mieszkam na Dolnym Śląsku, okolice Wałbrzycha, tam Rzeczka, Walim, Księża. Od czego zacząć?
Zacznę od początku. Postaram się dobijać do brzegu i nie za bardzo rozwlekać. Otóż bardzo szybko zyskałem samoświadomość. Co ja rozumiem przez samoświadomość? Rozumiem to przez to, że byłem świadom wszystkiego, co się wokół mnie dzieje i zapamiętywałem to. Niektóre rzeczy pamiętam do dzisiaj. Te rzeczy spotykały mnie jako dziecko, które, no które znajdowało się jeszcze w łóżeczku, a ja je do dzisiaj pamiętam, jakby były wczoraj. Niektóre konfrontowałem po latach z rodzicami, którzy przyznali rację, że faktycznie w danym czasie i miejscu zaszło to, o czym im opowiedziałem. Do roku dziewięćdziesiątego ojciec wyjeżdżał do Niemiec do pracy. Ja z matką zostawałem wtedy w domu sam.
Pamiętam, że szczegółami, jak w pewien piękny letni dzieńWszystko się zaczęło. Byłem bardzo chorowitym dzieciakiem. Nie było miesiąca, żebym nie leżał z czterdziestoma stopniami gorączki, podczas których odczuwałem, no między innymi ulatywanie z ciała, ale o tym może później. Po powrocie z kolejnych badań mama na pocieszę kupiła mi taką figurkę żołnierzyka, taką ruchomą zabawkę, zginane kawy i tak dalej. Bardzo, bardzo fajna sprawa na tamte czasy. Na te zresztą pewnie też. No ale do brzegu. Jest piękny, słoneczny dzień, środek dnia. Ja w domu bawię się tą zabawką już po tym lekarzu. Mama przed domem rozwiesza pranie i pamiętam, że wtedy, w tym momencie poczułem, że nie jestem w pokoju sam.
To było takie odczucie, jakby ktoś patrzył panu na plecy. Odwróciłem się w stronę okna i zobaczyłem mojego ojca. Oparty był w takiej niebałej pozie o moje biurko. Ucieszyłem się, tak, że tata w Niemiec wrócił. Chciałem podbiec, powiedzieć coś, ale to był mój tata, a jednocześnie nie. To znaczy wyglądał identycznie, ale był dziwny, tak? Patrzył na mnie jak, ja to porównuję po latach do takiego, nie wiem, czy pan kojarzy takiego zaciekawienia u psa, jak on patrzy na kogoś i przekrzywia tak łeb i się w niego wpatruje, tak? To mniej więcej tak wzrok mojego ojca wyglądał, a on nigdy, nigdy w życiu tak na mnie nie patrzył. Więc tak naprawdę to mnie powstrzymało od tego, żeby podbiec do niego, się przywitać. Po prostu podszedłem i ograniczyłem się do tego, że podałem mu tą nową zabawkę, żeby się pochwalić.
On ją wziął do ręki, czysto fizycznie wziął ją do ręki, ale nawet na nią nie spojrzał. Cały czas patrzył na mnie jak ten taki, jak ja to mówię, zaciekawiony pies. Wybiegłem z domu, no krzycząc do matki: "Tata, tata wrócił". Matka wbiegła do pokoju, a tam nie było nikogo. No skarciła mnie wtedy. Kazała głupot nie gadać. Zresztą widziałaby się z nim przede mną, bo sznurki na pranie były koło wejścia do domu, więc to było niemożliwe, żeby przyjechał. No i minął tak jeden dzień. Ojciec przyjechał faktycznie opowiadając, że dzień wcześniej kierowca, który odwoził ich do domu, zasnął za kierownicą i o mały włos, a jechałby pod tira. No i gdy mu opowiedziałem, że go widziałem mniej więcej w tym czasie, połączył chyba kropki i wziął mnie na bok na poważną rozmowę.
No i tak dowiedziałem się wtedy, że miał podobne za dzieciaka przebłyski i że jego ojciec, gdy mieszkali w Warszawie, też przeprowadził z nim taką rozmowę, że w nagrodę za to, że nikomu innemu tego nie powiedział, pozwalał mu zamykać i sprzątać taki specjalny pokój, który mieli, w którym co sobotę zbierali się jego ojciec, czyli mój dziadek i jacyś mężczyźni. Nie wolno mi było przeszkadzać, a ojciec po takim spotkaniu miał mnóstwo pracy z usuwaniem wosku, że palony świec został stojącego tego, co mówię pośrodku pokoju. No dowiedziałem się wtedy też, że nie jestem ochrzczony i dał mi prawo wyboru, nie? Drogi do, do czasu, aż będę w stanie świadomie tego wyboru dokonać. Po tym okresie rodzice otworzyli własny biznes. Nie było ich w domu od świtu do późnej nocy. Musiałem być samodzielny. Dostałem taki przysłowiowy klucz na sznurku na szyję, tak? I nie było ich od świtu do późnej nocy. Jak już powiedziałem, no i tu zaczęła się cała jazda.
Pamiętam ten późny, pierwszy późny wieczór. Siedziałem przy biurku. Wiedząc akurat, że w domu sam, bo oni byli wtedy w tej, w tej pracy. Przerysowywałem. Pamiętam to jak dzisiaj. Tak jak całą resztę rzeczy ze szczegółami. Postacie z komiksu o Koziołku Matołku. Gdy wie pan co usłyszałem? Usłyszałem głośny, gardłowy pomruk przechodzący w taki, takie groźne, głębokie warczenie wściekłego psa. Tak, tak jakby, jak jakby warczał.
To nie było takie, że jak się przechodzi czasami koło ogrodzenia i pies warczy coś tam. Nie, nie. To było takie, że zaraz, zaraz się coś na ciebie rzuci. Ja byłem przerażony wtedy. Pamiętam, że gdy usłyszałem to pierwszy raz, po prostu, no zmoczyłem spodnie. Całe powietrze w pokoju wibrowało warczeniem. Nie opowiedziałem rodzicom nic. Nie wiem czemu. Wewnętrznie miałem takie przekonanie, że mnie wyśmieją. No i powtarzało się to praktycznie codziennie.
Przez jaki czas? Nie jestem w stanie teraz powiedzieć. Na pewno powyżej miesiąca. Jak tylko zamykali drzwi za sobą, od razu warkot i poczucie obecności. Od razu. Pamiętam, że zdecydowałem się w końcu, że, że chcę tego chrztu właśnie w tym czasie. I to był okres, gdy uczyłem się wszystkich tych modlitw, katechizmu i w ogóle. No i wtedy tam wiadomo, były też poruszane te tematy piekła, nieba tam i tak dalej. I jakoś tak wewnętrznie doszedłem do wniosku, że może to być jakoś powiązane z tym. No i wreszcie zebrałem się na odwagę i jako ten w sumie mały łepek, jak tylko rodzice wyszli, zaczął się warkot, zajrzałem tam, gdzie skąd jak mi się zdawało dobiegał ten dźwięk.
To jest taka przestrzeń między meblami a ścianą. No po prostu zwykła przestrzeń. Krzyczałem wtedy pamiętam. Krzyczałem na głos: "Wynoś się, nie boję się, wynocha" i inne inwektywy. Zajrzałem tam. Za meblami nie było nic. Za to, gdy dotknąłem ściany, ta wibrowała w rytm warkotu. Ona po prostu wibrowała. No i po tej sytuacji wszystko ustało. Mieszkaliśmy tam, znaczy w Janowie Lubelskim do dziewięćdziesiątego drugiego mniej więcej.
Nawet sobie to nawet zapisałem. Przygotowałem się. Tak do dziewięćdziesiątego drugiego roku. Przeprowadziliśmy się tutaj na Dolny Śląsk, do Świdnicy. No w tym czasie miałem mnóstwo epizodów, jak ja to nazywam, tak? Było to tak uciążliwe, że wylądowałem no w końcu u psychologa, który orzekł, że nic mi nie jest. A po testach, po pytaniach i po tam iluś tam spotkaniach. No to po prostu okres dojrzewania to różne tam neurotyzmy i inne -izmy się zdarzają, więc. No i tak naprawdę w tym okresie nikt nie chciał mnie słuchać czy zrozumieć. No nawet najbliżsi, nie?
No nie było z kim się podzielić tym, że niektóre rzeczy widzę. No nic.Kolejny przykład. Zielona szkoła. Wyjechaliśmy z klasą, gdzie pewnego dnia też piękny, słoneczny dzień. Przebudziłem się, spojrzałem na drzwi wejściowe do pokoju. Zobaczyłem tam koleżankę z klasy i też mi coś nie grało w niej, nie? Tak jak w tym moim. Nie grało mi. To jest taka, jakby to panu opisać. To jest taka, taka...
Taki czas, kiedy wszystko wokół, wszystko wokół cichnie. Ten czas tak jakby, jakby staje w miejscu.
[11:39] - Coś jak znane z ufologii tak zwany czynnik Os, tak? Że cała okolica jakby zamiera, wszystko cichnie i zostaje tylko pan i zjawisko bądź istota, którą pan obserwuje, tak? Coś na tej zasadzie.
[11:52] - Znaczy, no nie do końca kojarzę temat, ale to jak pan opisał to mniej więcej coś takiego. Tylko że wie pan co bardziej, jakby to powiedzieć? To jest takie, taki stan jak przy omdleniu, nie? Zaczyna pan mieć mroczki przed oczami, zaczyna się robić cicho. Zaczyna się robić spokojniej i po prostu człowiek się czuje jak w takiej bańce, w takiej butelce zamkniętej. Nawet ciśnienie się zmienia. No nie wiem, jak mam to opisać. To nie jest, to nie jest łatwe. I wtedy w tym zwolnionym tempie widać, widać pewne rzeczy, prawda? To tak mniej więcej wygląda.
No w każdym bądź razie do brzegu. No zobaczyłem tą dziewczynę. Co się okazało dwie godziny później gdzieś tam się wygłupiali na balkonie jednego z pokoi, spadła. Oparte złamanie. No i tam takie właśnie przypadki też mi się zdarzały. No niestety. No nikt tego nie słuchał, nikt tego nie chciał zrozumieć, więc no wstyd się przyznać, ale no uciekłem od nauki już w tak młodym wieku w alkohol, w trawkę, tego typu rzeczy. No o dziwo w dużym cudzysłowie pomogło tak? Tak jakby przytępiło te zjawiska. No w ten sposób to wyglądało, tak?
I wtedy no już miałem troszeczkę więcej. Na co dzień mi się to nie zdarzało, tylko co jakiś czas, tak? Miałem troszkę więcej czasu dla siebie. Już wziąłem się za naukę, wyprostowałem swoje życie. No i zacząłem sam poszukiwać odpowiedzi. No niestety, jak to u mnie bywa w życiu, zaprowadziło mnie to na manowce, tak? Sferę ezoteryki, jakimś tam magii, ale też medytacji, hipnozy, no różnych rzeczy. Byłem też u uznanego, znanego, nieznanego egzorcysty . Nie wiem, czy pan kojarzy nazwisko. On tutaj jest od nas ze Świdnicy.
To jest egzorcysta Kościoła rzymskokatolickiego właśnie ze Świdnicy, który stwierdził, że może to jest dar, a nie przekleństwo, tak? Niestety ja mu powiedziałem, że ja no dziękuję za taki dar, tak? Za dźwięki, za jakieś wizje, za obecności, za to, że człowiek ogląda się w pewnych miejscach za siebie czy widzi coś kątem oka. To, to, to dla mnie to nie jest żaden dar. Ostatni, chyba taki bardzo mocny akcent, który miałem w tym temacie, to było po śmierci ojca. Moja mama bardzo to przeżyła. No że tutaj w tych okolicach mieszka sama. Ja oczywiście przyjechałem do niej, no ale nie mogła, nie mogła wytrzymać tylko ze mną. Nie dawała sobie z tym rady, więc wyjechała właśnie tam do Lubelszczyzny, do rodziny, a ja zostałem tutaj sam. Pamiętam, leżałem w łóżku.
Przytknęło mi się przy telewizorze, kiedy no przebudziłem się, tak? Przebudziłem się z tym, że jak leżałem na wznak, jak otworzyłem oczy, no nie byłem w pokoju sam. U wezgłowia mojego łóżka, czyli za moją głową, tak jakby za oparciem łóżka. Ja, ja nie chcę opisywać, bo najbliższe jak wyglądała to postać, ta postać to, to jest Ring. Nie wiem, czy kojarzy pan ten dosyć znany horror. Kobieta.
[14:36] - No tak, jest tą dziewczyną taką wychodzącą z ekranu, tak? Coś na tej zasadzie.
[14:41] - Tak jakby tłuste, czarne włosy, które przysłaniają twarz. No i pochylają te się nade mną. Niestety nie można ruszyć ani ręką, ani nogą. Nie mogłem nawet powiekami mrugnąć. Nawet oddychanie sprawiało mi trudność, ale no jakby nie wiem, no samo z siebie puściło, tak? Wyskoczyłem z tego łóżka jak oparzony. No do dzisiaj zdarzają się takie epizody. Nauczyłem się je wyczuwać wcześniej i po prostu mam już czterdzieści dwa lata na karku. Czuję te zmiany ciśnienia, że tak powiem brzydko i staram się omijać takie miejsca, w których je czuję. I niech mi pan wierzy, te moje takie, takie, że tak powiem, bez pojawiania się w jakimś konkretnym miejscu, czyli takie te moje w cudzysłowie bardzo duże wizje.
No to jest może raz, raz na rok. Teraz tak, takim, takim. Tak się zdarza. Do czego jeszcze chciałem nawiązać? Do tego, co mi mówił ojciec o tym, że jego ojciec przeprowadził z nim taką rozmowę i on miał coś wspólnego. Proszę sobie wyobrazić ja mam dziesięcioletniego syna, który mniej więcej w wieku pięciu, sześciu lat, przez dobry rok czasu nie mógł sam spać z tego względu, że twierdził, że za szafą znajdują się potwory i go chcą zaatakować i tak dalej. Ja wiem, że to może być dziecięca wyobraźnia i w ogóle, ale ucząc się na swoim przykładzie sam postarałem się, że tak powiem, zamienić się z synem. Syn poszedł do żony, ja pospałem sobie troszkę w jego pokoju. Nie wiem, czy to nie ma... No to może głupio zabrzmi, ale czegoś wspólnego z dziedziczeniem.
Nie wiem. Tak mi się wydaje. No, no, po krótce tak wygląda moja historia. No do dzisiaj, do dzisiaj niestety, niestety no miewam takie, takie, takie, takie przebłyski jeszcze tych rzeczy, które przeżyłem wtedy.
[16:22] - Ja tutaj sobie pozapisywałem troszkę takich spostrzeżeń, komentarzy i pytań. W momencie, gdy pan opisywał tą obserwację postaci, która przypominała pana ojca w dzieciństwie. Najpierw sobie zapisałem takie pytanie, czy to może coś podszyło się pod ojca? A może świadomość świadka przekształciła obraz istoty, jaka wtedy tam się pojawiła? A potem, jak pan przeszedł do opisywania tego, co tego wypadku, tego prawie wypadku, który opisał pan ojciec, skojarzyło mi się to z sytuacją, którą opisywał kiedyś słynny jasnowidz ojciec Andrzej Czesław Klimuszko w swojej książce. Też taka sytuacja, gdzie siedział sobie w jakimś tam biurku, w jakimś tam swoim biurzeW kamienicy i nagle dostał do głowy przekaz, że zaraz dojdzie do tragedii, że ktoś straci rękę, jakiś robotnik. No i wybiegł z tego biura, z tej kamienicy i się okazało, że zanim zdążył wybiec, to rzeczywiście do takiego wypadku doszło, że tam jakiś robotnik na drodze doznał wypadku. Krzyczał z bólu i się okazało, że właśnie stracił rękę. Podobne skojarzenie mi się nasunęło, jak pan opisywał to późniejsze zdarzenie z tą koleżanką na zielonej szkole. Pan nie wiedział, z czym to może być związane, prawda?
Że, że to może być z jakimś zdarzeniem związane, które dopiero ma nadejść bądź dzieje się właśnie w tym momencie?
[17:43] - Nie, nie, nie, nie, bo to wyglądało w ten sposób, że ja no po prostu obudziliśmy się. Tam były takie pokoje trzyosobowe, tak? No obudzili nas rano na śniadanie i w ogóle. To był ten moment przebudzenia, kiedy to widziałem, a później po prostu z chłopakami zaczęliśmy się tam szykować z tego, co pamiętam, gdzieś tam do śniadania, ubierać, jakieś tam mycie się poranne i w ogóle i tak dalej. No i w międzyczasie właśnie, właśnie okazało się, że, że ta dziewczyna tam gdzieś z jakiegoś bodajże wtedy pierwsze piętro aż poleciała gdzieś tam z tego balkonu tam zamontowanego. Coś taka sytuacja, że po prostu z wysokości zleciała. No niestety okazało się, że otwarte złamanie, głośna afera w ogóle. Szybciej nas stamtąd zabrali. Szybciej poszliśmy do domu. Było dosyć, dosyć, dosyć gruba akcja, że tak powiem.
[18:26] - A miał pan w dzieciństwie bądź w młodości jakiś kontakt z takimi treściami o tematyce powiedzmy paranormalnej, ezoterycznej coś takiego jest tej ziemi?
[18:35] - Znaczy jeśli chodzi o młodość, młodość jak przez na młodość. Bo jeżeli chodzi o młodość, jak byłem nastolatkiem, to tak. No to tak jak już opowiadałem, no sam poszukiwałem. Zacząłem poszukiwać, ponieważ nikt nie chciał mi w tym pomóc. No i tak, tak, tak. I wtedy, wtedy zagłębiłem się bardzo, bardzo ostro w tematy ezoteryczne, jakieś tam magiczne, jakieś czakry, medytacje, ja to wszystko przeleciałem, żeby znaleźć chociażby nić jakiegoś powiązania może, nie wiem, jakiegoś porównania. To się, to się dzieje u mnie, tak? Czy może nie wiem, może tam już nie wiem czy, czy ja poszukiwałem wytłumaczenia, czy może poszukiwałem w cudzysłowie lekarstwa? Nie wiem, ale tak. Wtedy, gdy już była średnia szkoła, to tak, tak.
Bardzo, bardzo duża, bardzo duże, duży wątek tam się u mnie przewijał tych tematów i ludzi. No po prostu poszukiwałem.
[19:27] - Rozumiem, że we wcześniejszym dzieciństwie, we wcześniejszym okresie nie miał pan styczności jakby z takimi treściami odwołującymi się do tematyki paranormalnej, do sfery duchowej, prawda?
[19:39] - Nie, nie, nie. No jeżeli nie liczyć tego koziołka Matołka, to nie. Nie, nie, nie, nie, nie. Zresztą muszę zaznaczyć, że ojciec nigdy nie był religijny, ale za to moja mama bardzo do dzisiaj jest. Ona bardzo ubolewała cały czas nad tym, że właśnie tego chrztu nie miałem, ale ojciec się uparł. No i ona, ona jednak poszła za jego zdaniem, że ja mam być świadomy, mam sam wybrać tą drogę w swoim życiu. Ale ona tak bardzo, bardzo taką do dzisiaj katoliczką co niedzielę kościółek i tak dalej, no i tam zawsze gdzieś w domu te krzyże i ten kościół był gdzieś tak obecny, gdzieś pobocznie, nie? Ale nie, jeśli chodzi o taką ezoterykę, jakąś magię. Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie. Dopiero później, gdy już, że tak powiem, wszystko na ostro się wszystko zaczęło, no to wtedy zacząłem się tym interesować i gdzieś tam przybliżałem się do tego świata teorii.
[20:30] - Pojawiła się u pana taka całkiem chyba uzasadniona potrzeba głębszego zrozumienia tego, co pan doświadczał, tak?
[20:37] - Ja powiem tak no proszę sobie wyobrazić taką sytuację. No kurczę, no jest pan w pokoju, w którym ściany zaczynają na pana warczeć, no. No i albo moja pierwsza myśl niestety, bo jeszcze byłem za młody, ale później moja pierwsza myśl iść do psychologa. Sam o sobie tak pomyślałem. Iść do psychologa. I poszedłem do jednego, drugiego, trzeciego i robiłem testy i robiłem badania. Później poszedłem nawet tak jak mówiłem do egzorcysty. No to jest to dla mnie do dzisiaj naprawdę to jest. Ja jestem czterdziestodwuletnim chłopem, który czasami jak poczuję, to jak mówiłem, to ja to nazywam epizod, ale taki to ciśnienie. Ja po prostu no mam serce w gardle i odchodzę z tego miejsca jak najszybciej.
[21:17] - Czuje pan taką jakby gęstniejącą atmosferę na tej zasadzie coś, tak?
[21:21] - To jest, to jest to od razu na karku włosy stają dęba, to od razu człowiek wie, że jest zagrożony. To jest uczucie takie, jakby zaraz miało coś skoczyć na plecy. Zaczyna się robić gęsto, zaczyna zmieniać się ciśnienie w uszach. Nie. To od razu, od razu. Ja po prostu szczerze mówiąc uciekam. Ja po prostu się boję, nie? Ja po tylu latach, mam już czterdzieści lat, gdzie to wszystko zaczęło się nie wiem, w wieku mniej więcej może dziesięciu. Ja nadal za każdym razem czuję się, jakby to było pierwszy raz i nadal czuję się jak małe dziecko, które w kącie jest skulone i boi się spojrzeć na ściany własnego pokoju.
[21:53] - A to, co pan opisywał z relacji ojca, ten taki, ta sytuacja z tym takim tajnym pokojem, powiedzmy z tymi śladami po świeczkach, to mi się skojarzyło jakoś tak dziwnie z seansami spirytystycznymi. Nie wiem, czy pan kojarzy ten temat.
[22:08] - Tak, kojarzę. Też tak myślałem. Ojciec nigdy nie rozwijał bliżej gdzieś tam tego tematu, nawet jak go prosiłem później po latach, ale czasami się wygadywał gdzieś tam wiadomo, gdzieś rozluźniała się atmosfera, więc parę gdzieś tam zdań rzucił. No tak, tak, on gdzieś tam moja rodzina. Znaczy ja ich nie znałem, ponieważ to mój ojciec przeszedł tą wojnę drugą światową ze swoim bratem. NotabeneW lasach. O dziwo, nie poznałem nigdy dziadka, babci, ani-- bo oni wszyscy po prostu podczas, podczas wojny zostali zabici. Ale przez tylko powieści tak mówił, że tak w tą sobotę, w tą sobotę przychodzili mężczyźni do jego i tam zamykali ten pokój. Tam nie miał prawa nikt wejść. Oni w ogóle byli bardzo bogaci.
Ludzie tam w Warszawie jakiś tego co każdy musiałbym pogrzebać w papierach jakieś gimnazjum nawet fundowali gdzieś tam. W każdym razie ludzie przy kasie. I właśnie tak to wyglądało. No i z tego, z tego, co ojciec mówił, no to za to, że się, że nikomu nie mówił o tych spotkaniach i o tym, co tam widuje, no to dostawał pieniądze za to, że tam po tym wszystkim sprzątał ten pokój, prawda? Tych świeczek gdzieś tam układał to wszystko i w ogóle.
[23:14] - A jest coś takiego, że po takich turbulentnych zdarzeniach typu pierwsza wojna światowa, druga wojna światowa, nie wiem, w niektórych krajach takim turbulentnym wydarzeniem był upadek komunizmu rzekomy. Rośnie jakoś tak w społeczeństwie zainteresowanie tą tematyką paranormalną i jakoś tak bardziej ludzie skłonni są do organizowania takich rzeczy typu właśnie seanse spirytystyczne, coś, żeby, żeby odzyskać kontakt z kimś, kto na przykład zginął w tragicznych okolicznościach. Nie wiem, czy pan ma też takie, takie wrażenie.
[23:47] - Tak, to mi to nawet właśnie też ojciec opowiadał. Też jedno, jedna z rzeczy, z którą się tam właśnie gdzieś tam wygadywał. No to pierwowzór polski tej takiej tablicy ouija, ouija. Nie wiem, jak się to wymawia.
[23:58] - Ja stosuję, ja stosuję wymowę ouija, chyba taką z angielskiego. Chociaż nie wiem. Nie wiem właściwie, z jakiego języka ta nazwa. Nie pamiętam, z jakiego języka ta nazwa pochodzi, ale ja jestem anglista z wykształcenia, więc dla mnie to jest ouija.
[24:12] - Okej, okej. No to właśnie opowiadał o tym, że tak jak pan mówi, to tam gdzieś w trakcie wojny, po wojnie ludzie chcieli się kontaktować. No to ponoć w Polsce był taki zwyczaj, dosyć mocno rozpowszechniony nawet z tego, co mówił, że na kartce papieru właśnie pisali ten alfabet tam tak, nie i tak dalej, tak jak wygląda ta mniej więcej ta, ta, ta tablica. I pośrodku kładli porcelanowy talerz ze strzałką i właśnie robili to samo. Identycznie to, co robi się z tą tablicą, czyli rozmowy takie ewentualnie czy z tego, co mówił o okrągłym stole. Ludzie stykali się tam jakoś falkami i wywoływali tam niby, niby duchy jakieś. No tam parę rzeczy takich gdzieś tam powiedział, chociaż nigdy nie powiedział, że był w coś takiego zaplątany czy się tym zajmował, czy to robił.
[24:56] - No, być może osoba sporządzająca taką tabliczkę zostawia taki jakby ślad energetyczny po sobie. Nie wiem oczywiście, w jaki sposób te seanse w przypadku pana ojca przebiegały, czy może wybierali sobie jakiegoś konkretnego zmarłego, z którym chcą się skontaktować. Nie wiem, ale pisząc coś na kartce na przykład zostawiamy jakiś swój ślad energetyczny i potem wykorzystanie tej kartki w takim jakby rytuale typu seans spirytystyczny czy jakaś próba inna nawiązania kontaktu z osobą zmarłą skutkuje, może poskutkować tym, że nawiążemy kontakt z osobą, która była bliska osobie, która taką kartkę podpisała.
[25:39] - Wie pan, ja powiem tak jeżeli mogę wtrącić coś tak, jak już troszeczkę już w ten temat wkroczyliśmy. Z mojego własnego doświadczenia przez te moje tam dziwne przebłyski miałem trochę styczności z ludźmi, którzy właśnie chcieliby tak bardzo, prosiliby tak bardzo o to, żeby jeszcze porozmawiać z kimś, z kim w ogóle z tej tęsknoty, utraty i w ogóle. Ale wie pan, mi się tak wydaje. Mam takie wewnętrzne przeświadczenie. Mogę się mylić. Może się mylę, ale moje wewnętrzne przeświadczenie jest takie, że z czymkolwiek ten człowiek rozmawia, to już nie jest jego bliski. To po pierwsze. A po drugie raczej ze zmarłą osobą już się nie da porozumieć. To są jakieś echa, to są jakieś... To tak jak ten mój ojciec.
Ja nigdy nie obraziłbym mojego ojca, bo mnie bardzo szanowa-- bo go bardzo szanowałem, a on bardzo szanował mnie jako syna, jego jako ojca. Ale w tamtym momencie to, co widziałem jego, to ta twarz, te oczy, to spojrzenie, to tak jak mówię, to, to nie jest człowiek. To jest, ja to porównuję do psa. Do psa, który się dziwi, że cię widzi i z ciekawością cię ogląda. Co to za cholerstwo, co? Nie wierzę w to, że można nawiązać kontakt ze zmarłym. Nie wierzę. To nie jest już zmarły. To cokolwiek to jest, cokolwiek, z kimkolwiek ci ludzie rozmawiają podczas tych seansów. Dla mnie to nie jest już ten człowiek, który żył kiedyś.
[26:55] - No dlatego też mi się to skojarzyło z takim jakby podszywem mówiąc wprost. Są też, są tacy badacze tych tematów związanych ze świadomością, jak na przykład Tom Campbell, którzy podchodzą w taki bardzo techniczny sposób do kwestii nawiązywania kontaktu ze światami. I na przykład Tom Campbell twierdzi, że tak naprawdę nie rozmawiamy z samym tym zmarłym, tylko z jakimś tam wynikiem zapytania do bazy danych. Coś na tej zasadzie. Wysyłając intencję nawiązania kontaktu, wysyłamy tak naprawdę zapytanie do bazy danych i ta baza danych nam odpowiada, jakby przybierając postać tego zmarłego. Postać, poglądy i tak dalej.
[27:33] - Widzi pan, znowu możemy zahaczyć, bo o tych tematach można by było naprawdę rozmawiać tydzień, prawda? Teraz znowu pojawia się inne zagadnienie. No skoro to jest baza danych, tak? Okej, czyli to jest coś, co przeżyliśmy, coś, co było tak fizycznie bądź no coś mniej fizycznie, ale coś, co doświadczyliśmy, tak? Dobrze, super. Ale to jeżeli widzimy coś, czego w życiu na oczy nie widzieliśmy i to coś jeszcze wygląda jak dziecko wyciągnięte z jakiegoś horroru, no to gdzie to jest w tej bazie danych? Kto to sobie wymyślił i jakim cudem się to tam znalazło? Wie pan, to dla mnie to jest. No nie wiem, nie wiem. Ja błądzę, ja błądzę.
Wie pan, błądzę. Dlatego zadzwoniłem. Posłuchałem trochę waszych audycji. Wydaje mi się, że jesteście bardzo konkretnymi ludźmi. Bardzo fajnie podchodzicie do tematu tak i próbując się postawić w danej sytuacji i naprawdę logicznie podejść do tego. Dlatego bardzo się cieszę z tego kontaktu. No i chętnie, chętnie, chętnie na te tematy bym porozmawiał jeszcze, bo może akurat znajdę gdzieś u was jakieś rozwiązanie.
[28:31] - To, co pan mówi, sugeruje, że to jakby przechodzi z ojca na syna, z ojca na syna i z ojca na syna, tak?
[28:39] - No jak to wygląda.
[28:40] - Czy nie ma pan wrażenia, żeKtoś w rodzinie z tej, przynajmniej z tej męskiej części pana rodziny, nie sprowadził czegoś z tamtej strony?
[28:51] - Nie jestem tego pewien, że tego nie zrobił i po tym, jak szukałem, to właśnie przez, przez, no można powiedzieć wiele lat. No tak, nawet natknąłem się na, na nawet na samą, na samą Biblię, tak? Ktoś, kto zajmuje się czymś, może być przeklęty w którymś tam jeszcze pokoleniu, tak? Ja wiem, że tak dziwnie to porównuję, ale no mój dzieciak obserwuję go. Niech mi pan wierzy, od tamtego czasu, kiedy tam mówił o tych szachowych szporach, że tak powiem i no nie przejawia jakichś takich, ale ma czasami takie odpały. Ma. Ja wiem, że ja wiem, że ja nie jestem teraz obiektywny, ponieważ ja teraz widzę świat tak naprawdę i przez pryzmat tego, co przeżywam, więc mogę wmawiać sobie, że jemu coś jest, ale no nie do końca tak. Nie do końca, ponieważ moja, moja żona też czasami turla mnie w bok i mówi: "zobacz, co on robi". No jest troszeczkę, troszeczkę inny ten dzieciaczek. Staramy się podchodzić do tego ze spokojem i wysłuchiwać go, nawet jeżeli opowie coś bardzo nieprawdopodobnego.
No mam nadzieję, że jeżeli byłoby z nim tak, jak było kiedyś ze mną, no to postaram się. Postaram się być koło niego i na pewno go nie zostawię tak, jak mnie nie zostawiono w dzieciństwie.
[30:02] - Ja myślę, że w ogóle pan ma bardzo dobre podejście, jeżeli chodzi o pana rozmowę z synem na te tematy paranormalne. Myślę, że dobrze byłoby kiedyś taką dłuższą rozmowę z synem odbyć na temat tego, co on doświadcza czy coś widuje.
[30:19] - Tak.
[30:19] - Jak to czuje w ogóle, prawda?
[30:21] - Chcę tylko, że myślę, że jest jeszcze za wcześnie, bo on jest dzieckiem właśnie z bardzo, bardzo rozwiniętą wyobraźnią też. I boję się, że taka rozmowa zbyt wcześnie, zbyt wczesna ukierunkuje go właśnie w tą stronę. A nie chciałbym tego. Nie chciałbym tego, bo o ile to jest bardzo, są bardzo ciekawe tematy, o ile chcemy to zgłębiać, gdzieś tam zobaczyć i w ogóle, to niestety ten świat jest bardzo mroczny, niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw i jest naprawdę nie dla każdego. Wolałbym uchronić swoje dziecko przed doświadczaniem tego.
[30:54] - No na pewno. W każdym razie jakoś warto, myślę, utrwalać te jego relacje, nawet te jego wypowiedzi odnoszące się do tych tematów. Może nawet nie, nie urządzać jakiejś takiej rozmowy stricte temu poświęconej, tylko po prostu jakoś zapisywać, czy też w miarę możliwości nagrywać jego słowa. Jak on to opisuje? Co on wtedy czuje? Jaka jest jego reakcja w tym momencie, kiedy, kiedy on opowiada o tych rzeczach?
[31:23] - Też o tym myślałem. Też o tym myślałem. No zobaczymy. Później zobaczymy. Tak. Wszystko to jest rozwojowa sytuacja. Wie pan, jedna rzecz tylko jeszcze. Będąc przez tyle lat tak blisko, jakby nie było niewyjaśnionego. Zastanawiam się nad jednym jeżeli wszystko to, o czym, o czym jest mowa wokół te takie obiegowe opinie, że no człowiek umiera tam, wiadomo, no według tam katolików czy chrześcijan tam piekło, niebo, ble ble ble. Budda tam wiadomo, jakaś reinkarnacja, coś tam, coś tam i tak dalej.
Jeżeli tak jest, no to kurczę, no to jeżeli ta natura jest taka ukierunkowana na ten rozwój tego człowieka, na to, żeby szedł dalej, no to skąd się biorą takie rzeczy? Nie takie... Kurczę, no nie wiem. Szukam gdzieś. Wiem, że błądzę. Wiem, że teraz, teraz mogę być nieskładny w swoich wypowiedzi, ale skąd to się do cholery bierze? No skąd się biorą takie rzeczy, nie? Że tak jak mówię, no człowiek widzi pan, ja na przykład przez jakiś okres czasu też siedziałem w tej tematyce ludzi cienia, tak? Dlaczego? Dlatego, że po śmierci ojca widziałem tą, ja to tak nazywam, ringową babeczkę, po której ja się zastanawiam teraz, jeżeli no wiadomo, chciałbym, żeby jak najdłużej po tym świecie pochodziła moja mama, no ale jeżeli jej zabraknie, ja przyjdę tutaj, nie wiem, już sprzątać to mieszkanie i tak dalej.
Jeżeli ja bym miał tu przebywać przez dłuższy czas, no to, no to ja ze przeproszeniem mam pełno portkach. No to jest, wie pan, to jest oprawienia, kurde, no i dużo, dużo rzeczy, dużo rzeczy. Tak jak mówię, ci ludzie cienia to też czasami jest tak, że gdzieś wchodzimy od lajaj. Kiedyś weszliśmy sobie z kolegami, jeszcze jak byłem młody, taki pseudo pseudo zwiedzanie starych, rozwalonych domów, tak? No i też ja tam stamtąd wyszedłem chyba najszybciej. To nie były jeszcze czasy, kiedy można było wtedy wziąć komórkę i zacząć nagrywać, że coś się działo i faktycznie coś. O, zobacz, coś tam przebiegło. Ale, ale były takie sytuacje. Gdzieś tam kątem oka też. Nauczyłem się z tym żyć.
Nauczyłem się to wyczuwać i gdzieś tam ukrywać. No i tyle. No cóż więcej można powiedzieć?
[33:28] - No, niektórzy pewnie by w takim momencie wysunęli teorię o jakichś istotach, które chcą się żywić naszym strachem, czy też wykorzystują nasz stan psychiczny do pożywienia się naszą energią.
[33:40] - Akurat z tym tematem, o którym pan teraz mówi, to byłem. Byłem akurat u tego właśnie pana . No tak jak mówię, rozmawiałem z nim też dosyć długo na ten temat. Mniej więcej powiedział to, co pan teraz. Oni tam gdzieś mają tam swoje sposoby. On powiedział, że gdzieś tam się w jakimś kółku czy kręgu będą za mnie tam modlić, jakiś tam specjalny ryt, coś tam coś coś. Tylko że to na odległość. Ja nie byłem w tym, wie pan, w ogóle obecny to było. Oni byli w Dziarowie, a w Siedlcu to jest, nie wiem, tam czterdzieści kilometrów, może gdzieś dalej. No i po tym wszystkim miałem przyjść do niego.
No, przyszedłem i pytał się, czy coś siedziało. No więc mówię, że nie. No normalnie nic kompletnie. Null. Zero. No i on mi zaczął właśnie wyjeżdżać sobie z tym darem i w ogóle nie no. No nie wiem. Wydaje mi się, że chyba nie. Może po prostu. No nie wiem.
Nie wiem.
[34:28] - No zależy jak kto. Jak kto do tego podchodzi i jaki to ma wpływ na życie. To może być albo dar, albo przekleństwo, prawda? Bo są ludzie, którzy słysząc o takich historiach, no czują taką zazdrość. Komuś się coś takiego dzieje, nawet niektórym regularnie, a mi się nie dzieje. Ja też bym chciał. Uważaj, o co prosisz.
[34:48] - Tak. Nie chciałbym. Naprawdę nie chciałbym. I tutaj mogę. Nie wiem, czy to, czy toGdzieś tam puszczcie te słowa, które teraz powiem ci nie, ale naprawdę ja ze swojego doświadczenia przestrzegałbym wszystkich przed, przed takim głębokim poszukiwaniem jak te właśnie tabliczki, jak te seanse, jak takie rzeczy, że ojej, ja chcę zobaczyć to, co widzi. Nie chcesz. Nie chcesz. Nie chcesz. Uwierz mi. Nie chcesz.
Nie chcesz. W stu procentach nie chcesz. Naprawdę nie.
[35:20] - Mówiąc o przeżyciach tego typu małych dzieci zawsze mi się na słowo skojarzenie, zawsze mi się takie spostrzeżenie nasuwa, że przecież umysł dziecka nie jest jakby jeszcze na tyle skażony tymi różnymi jakby kulturowymi elementami, które my mamy powgrywane. Ten bank pamięci nie jest jeszcze na tyle bogaty, żeby dziecko jakby mogło sobie takie coś wymyślić, prawda?
[35:44] - No właśnie.
[35:45] - No i z drugiej strony też to powoduje to, że zobaczenie czegoś czy doświadczenie czegoś, co nie pasuje do zawartości tego banku pamięci, powoduje przez naszą świadomość zniekształcenie doświadczenia. Pojawia się jakaś istota, której dziecko nie zna, ale świadomość wyszukuje ten element, który nazywa się interpretatorem, wyszukuje w banku pamięci najbliższe skojarzenie i wstawia na przykład w to miejsce jakąś osobę bliską. Wizerunek ojca na przykład, tak jak było w pana przypadku.
[36:16] - Każda z nas tak. No mózg musi jakoś zinterpretować to, co widzi, a że nie widział nigdy, no to musi zastąpić czymś, co zrozumie. To, to, to jest zrozumiałe. Zrozumiałe tak i podejrzewam, że tak to się odbywa i to się odbywa. Tylko takie jest już całkowicie pytanie bez odpowiedzi, całkowicie retoryczne. Dlaczego ja? Nie. No to, to jest to. Nie. To jest.
To jest wiele wątków. Wie pan, ja myślałem właśnie o tym, o tym, o czym rozmawiamy. O tym, że może pokoleniowo coś, bo to tam z tymi świeczkami. O tym, że dano mi to już myślałem o pokoleniach. Doszedłem tam do czegoś, do jakichś wniosków. No ale chyba jednak nie. Później myślałem, że może jednak powiązanie z tym, że nie byłem ochrzczony, że tam gdzieś jakoś to było zaburzone. Może religijnie do tego podejść? No chyba raczej też nie. No skoro już tam człowiek, który zajmuje się na co dzień, jakby nie było duchową sferą, będąc egzorcystą, twierdzi, że nie.
No to później poszedłem, mówię w stronę psychologii. Może kto wie, może mam coś uszkodzonego i za przeproszeniem wkręcam sobie jakąś fazę, jakaś, jakiś nie wiem, jakieś, jakieś rzeczy. No też nie. Bo właśnie właśnie w tomografu komputerowym. O cholera. No nie wiem. No wie pan, możemy dywagować o tym godzinami. Ja jedno wiem. Do jednego wniosku dochodzę. Po pierwsze tak jak powiedzieliśmy nie chcesz tego wiedzieć, uwierz mi.
Po drugie, jeżeli szukasz, to szukaj tak mądrze, jak wy to między innymi robicie w radiu paranormalium. Robicie to mądrze, robicie to mądrze, robicie to z dystansem. Robicie to bez zaangażowania takiego głupiego, tak jak byłoby głupim zaangażowaniem w sytuacji bawienie się tą tabliczką i tymi rzeczami. Ja dochodzę do takiego-
[37:54] - Bez takiego zafiksowania.
[37:56] - Dokładnie. Dokładnie, dokładnie. No zafiksowany na ten temat mogę być ja, ale nie jestem. Dlaczego? Dlatego, że tak jak mówię, mam czterdzieści dwa lata. Od czasu do czasu zdarzają mi się dalej te rzeczy. Ale ja muszę żyć. Ja muszę żyć. Bo wie pan, że już miałem wtedy, gdy przyszedł ten okres takiego załamania, gdzie nikt mnie nie rozumiał, gdzie praktycznie codziennie coś się działo. Ja po prostu zacząłem uciekać od rzeczywistości, no.
Ja musiałem od tego uciec. Ja źle bym skończył. Może na jakimś drzewie, ale wziąłem się w garść. Powiedziałem nie. Nie. Nauczyłem się o tym, ile tylko mogłem. Na ile tylko pozwala dzisiejsza wiedza o tych rzeczach, a jest bardzo uboga i tyle. No i co? No wyszedłem jakoś na ludzi. Mam pracę, mam rodzinę, ale no tak jak mówię, no lekko nie jest, nie, bo.
No bo czasami, czasami tak, czasami odczuwam, odczuwam no różne rzeczy, różne rzeczy, różne miejsca przede wszystkim, tak? Kiedy kładę się spać na przykład nie staram się. Mam swoją taką technikę wypracowaną. Staram się, ja to nazywam zamykanie się w pokoju, tak? Z zewnątrz zamykam się w swoim własnym pokoju, bo gdybym tego nie zrobił, a nieraz mi się zdarzyło, prawie zawsze coś się dzieje, nie? Prawie zawsze coś widzę albo czuję. Czy dotyk, czy, czy, czy szept, czy, czy, czy jakiś podmuch na twarzy. No to są... Ja pamiętam czas. Ja z tego nie wyrosłem.
Ja, ja no po prostu takie. Ale nauczyłem się z tym żyć. Nauczyłem się to w miarę kontrolować i myślę, że dla otoczenia też nie jestem zbyt upierdliwy z tymi tematami, bo staram się ich nie poruszać, bo tak naprawdę ludzie tego nie rozumieją. No ludzie tak jak pan mówi albo chcą tego, albo są zaszczepieni, bo się naoglądali horrorów, albo się boją, albo mają cię za idiotę. Dlatego nie poruszam takich rzeczy gdzieś tam publicznie czy znajomych, czy w ogóle w kręgu ludzi, których znam.
[39:37] - No wiadomo, różnie. Różni ludzie różnie do tego podchodzą. Tutaj odnośnie tego chrztu czy też braku chrztu przypomina mi się taka wypowiedź, którą kiedyś czytałem na jednym z for o tematyce paranormalnej, że chrzest to jest taki jakby troszeczkę spisek. To jest taki rytuał zamykający tak naprawdę czakrę trzeciego oka i zamykający człowieka na kontakty z tymi światami, z tym światem niematerialnym, nie fizycznym. Dlatego że tego typu rzeczy, tego typu zdarzenia zdarzają się. Zdarzenia zdarzają się. Masło maślane. Tego typu rzeczy doświadczają osoby bez względu na wyznawany światopogląd, bez względu na to, czy są religijne, czy nie. Tutaj nie ma jakby reguły albo się komuś zdarza, albo nie, prawda?
[40:22] - Tak, tak, tak, dokładnie. I tak jak mówię, że no kurczę, no dziwna, dziwna sprawa.Mam też jeszcze jedną rzecz. No jeżeli, jeżeli chciałby pan, chciałby pan posłuchać. Nie wiem, czy to jest związane akurat z tym, o czym mówimy, ale tak jak mówię, takie dziwne rzeczy, takie dziwne w cudzysłowie dużym, takie, że tak powiem, z tamtej strony zdarzają mi się przez cały czas i są w różnej tematyce. Jedno zdarzenie pamiętam też do dzisiaj. Moja teraźniejsza żona studiowała ze mną, no w Wałbrzychu, tutaj na Dolnym Śląsku, tak? Ale mieszkaliśmy, no tak się złożyło, mieszkaliśmy koło Kamiennej Góry, więc kawał, spory kawał od Wodnika. Jeździliśmy. Wtedy żaden z nas nie miał auta i swojego transportu, więc dojeżdżaliśmy busami. Wtedy na studiach była już w ciąży.
Chyba już piąty miesiąc. No i wracaliśmy właśnie z wykładu. Pamiętam, że było już tak, taka mocna, mocna jesień, późna jesień. Było już ciemno. Jak wysiedliśmy sobie z busa, no to niestety trzeba było jeszcze tam ponad dwa kilometry przejść od tego przystanku do miejsca, w którym mieszkaliśmy, tam do, do miejscowości Witków koło Chełmca. Znaczy Chełmiec widać, tam jest Witków, Kamienna Góra i tak dalej. Czarny Bór. Nie wiem, czy pan kojarzy te okolice. W każdym bądź razie trzeba było tam przejść przez ten Czarny Bór i tam była taka, taki odcinek drogi, że przechodziło się pod takim starym mostem, wiaduktem, który już był zapuszczony, taki w zaroślach, nieużywany i droga asfaltowa po lewej, po prawej stronie taki dosyć gęsty las przechodzący w pola. No i co?
Wracamy sobie pod tym wiaduktem. Jak tylko minęliśmy wiadukt ja to poczułem. Ja już poczułem ciśnienie. Ja już poczułem mroczki przed oczami i zobaczyłem, że już mi się skurczalnia. Przeraziłem się, bo spojrzałem na moją i uświadomiłem sobie, że jeżeli w tym momencie coś się stanie, a ona jest teraz w ciąży, może być problem. Pamiętam, że podszedłem do niej, złapałem ją za ramię i ona chyba instynktownie coś poczuła, bo ja zobaczyłem w jej oczach taki strach. Ja mówię: "Słuchaj, wiesz co? Idź przede mną". I szła tak ze dwa metry przede mną. Ja tam jeszcze zakupy pamiętam w reklamówkach dźwigałem.
Szła, ale pytała się cały czas, co się dzieje, że czuje się niepewnie. Ja mówię: "Dobra, idźcie, idźcie, nic się nie..." Niech pan sobie wyobrazi, co za sytuacja. I do tej sytuacji chyba nawet bym miał, miałbym świadka. Ale okej, do brzegu. Przechodziliśmy akurat po asfaltu, koło pośrodku. Po lewej i po prawej skończył się las. Były pola. No i za rowami, tamte rowy, które są przy drodze, były takie ogrodzenia. Wie pan, jak to na tych starych ciach zrobione stały z drzewek, nie? Razem zbite z wyschniętych drzewek ogrodzenia.
Pierwsze to usłyszałem. Ona była po prostu przerazona, bo najwidoczniej... Później jak z nią rozmawiałem, ona nie chciała kompletnie. Później stwierdziła, że tak widziała i słyszała to samo co ja. Usłyszeliśmy, mimo że trawa była całkowicie niska, tak? Jesień. Tam było już po tych wszystkich takich jakichś jesienne zanarolichy czy tam z liści. To było po prostu pole i po jednej, po drugiej obok trawa. To był taki szum, jakby szuwary, nie? Jakby takie sitowie zeschnięte, nie?
Bardzo głośno. I nagle po prawej stronie od nas, a był piękny księżyc, pięknie oświetlał wszystko. Po prawej stronie od nas nagle pojawiło się, nie wiem i tu jest problem z opisem, bo pojawił się cień. Na moje oko i na to co pamiętam około, nie wiem, około metra dwudziestu. Kształt tak jakby, nie wiem, siedzący pies. I tam, w tamtym okresie było mnóstwo lisów wściekłych. No więc o tym też pomyślałem. Mówię: "Kurczę, no może jednak z tej strony też będzie problem". Więc już całkowicie kazałem jej odejść. Ona szła.
Mówię: "Idź powoli, tylko nie biegnij, bo jeżeli to jest zwierzę, to będzie problem". No więc zaczęła iść. Ja przystanąłem. Żeby skoncentrowało się na mnie. Ale co było dziwnego w tym? Dziwnego było to w tym, że ten księżyc był tak jasny, że oświetlał wszystko wokół, wszystko. Tą trawę, to pole. A ten cień był po prostu cieniem. Tam nie było widać zwierzęcia. To był cień w środku oświetlonego pola.
Co najlepsze, zdecydowałem się pójść powoli i odwróciłem na moment głowę do niej. Usłyszeliśmy oboje, jak za przeproszeniem, rąbnęło to ogrodzenie zrobione z tych drzewek ściętych. Po prostu słychać było jak one trzaskają i już nie widzieliśmy tego. Na drugi dzień rano opowiedzieliśmy jej rodzicom to wszystko. Oczywiście nas wyśmiali. A tam piko niko, tam o ho ho hi hi hi hi. Wtedy był ten temat tych, jak one te w Meksyku, tych czupo-
[44:44] - Chupakabry.
[44:45] - Tak. Był taki na topie to ha ha chupakabrę widziałeś? Weź, nie leć ty w ogóle jeszcze tam. Ale mówię sobie: a idź pan w oko, udowodnię. I wziąłem sąsiada ze sobą na drugi dzień już, też wieczorem, już tak samo, że był już księżyc na niebie. Wziąłem go ze sobą. Mówię: Dawaj!Właśnie mam kontakt z tym . On może, podejrzewam, potwierdzić moje słowa. Poszliśmy sobie. On tam od, w ogóle w tej miejscowości mieszka od urodzenia, nie?
No i mówię: weź latarkę i dawaj idziemy. On: o nie, stary, ty mi naopowiadałeś. Mówię: dawaj, chodź, przecież nie wierzysz, nie wierzysz. No czupakabry. No to dobra, spoko. Ale wziął ze sobą jakąś tam, że tak powiem pałę. No i idziemy. Poszliśmy w to miejsce, przyświetliliśmy latarkami, żeby zobaczyć, czy może jakieś ślady się od nich w ogóle. Niech pan sobie wyobrazi, ten dorosły facet, za przeproszeniem, zaczął spieprzać do domu, że go nie mogłem dogonić, ponieważ usłyszeliśmy szelest za sobą i dokładnie za nami, mniej więcej pięć metrów od tego ogrodzenia stał ten sam cień. Ten sam cień, tak samo nieoświetlony jak wszystko wokół, tylko same świeczki, czyli oczy i cień.
Chłopak darł tak, że nie mogłem go dogonić. Powiedział mi na drugi dzień, że on tak jak mieszka tam od urodzenia, tak za przeproszeniem spieprzy to nigdy w życiu nie wpuści już buta z Czarnego Boru do Witkowa. Będzie jeździł autem. To taka historyjka.
[46:04] - No trudno mu się dziwić. Ale ten cień, ta istota ukazała się idealnie w tym samym miejscu co poprzednim razem?
[46:15] - Właśnie nie, bo my poszliśmy, my poszliśmy z tymi latarkami, że tak powiem, na lewo, czyli tam, gdzie ja widziałem to z żoną i tam świeciliśmy zobaczyć, czy jest. Ja mówię, bo on chciał iść w dzień. Ja mówię nie, chodź, pójdźmy w tym samym, może akurat będzie, nie? A tam pierdzieli tam. No ale dobra. Poszliśmy, nie? No i zaczęliśmy tam świecić w tym miejscu, w którym my to widzieliśmy. A tym razem to było po drugiej stronie jezdni, po drugiej stronie. Czyli jak ja szedłem i żona było po... Zaraz, moment, jak się idzie od strony Witkowa po prawej, a jak poszedłem z nim już tam na miejsce po lewej, czyli po drugiej stronie ulicy.
Jezdnia, asfalt i-
[46:51] - No zwierzę można na pewno wykluczyć mi się wydaje, bo po pierwsze byłyby chyba jakieś ślady widoczne, a nawet jeśli nie byłoby żadnych śladów widocznych, to byłoby widać jak to zwierzę ucieka. Ktoś by to zauważył. A z tego opisu pana wynika, że to po prostu wzięło i zniknęło.
[47:09] - Dokładnie. Nie było, nie było. Jedyne co to było, to to, co mówię. Jak zdecydowałem się wreszcie odwrócić na moment, to było takie walnięcie. Te ogrodzenia stare, takie no jak krowy się wypasa, nie? One takie normalnie ścięte, ścięte drzewa, które są razem zbite w takie ogrodzenia z dwóch, dwóch żerdi, no. No to jest grube, to jest grube, to jest mocne, tak? A ja po prostu słyszałem, jak to trzaska. To po prostu trzaskało tak, jakby coś się przecisnęło przez to. Błyskawicznie, po prostu błyskawicznie i koniec.
Łamię sekundę, nie ma nic. A za drugim razem, kiedy z tym kolegą poszedłem i zaczęliśmy, za przeproszeniem, uciekać jak dzieciaki, no to nie, to nie wiem, co się z tym działo, bo wolałem się nie odwracać do siebie. Już powiem panu, że drugi raz, tak jak i on, starałem się wyjeżdżać autem. W ogóle wtedy to była jedna z przyczyn, dlaczego moja żona wcześniej zakończyła podróże na studia. I tu mówię serio. Nie dlatego, że nie chciała, bo przez ciążę już nie mogła, ale wolała już wziąć wcześniej, wcześniej wolne przed porodem, bo no nie chciała już na pewno długo się poruszać koniecznie.
[48:10] - No nie wiadomo, jak taka sytuacja stresowa odbiłaby się na dziecku, prawda?
[48:15] - Tak, tak dokładnie
[48:15] - Tak. To także nawet ze względów bezpieczeństwa lepiej, że-że żona zrezygnowała z takich, z takich prawda wycieczek.
[48:23] - Widzi pan, no takie właśnie sytuacje mi się zdarzają w życiu. Tak wygląda moje życie. Tak. Na niektóre nawet reaguję śmiechem, nawet żartem. Czasami to dyskutuję, bo to nie ma sensu. Ja po prostu bym zwariował, jeżeli miałbym do wszystkiego przykładać uwagę i myśleć, że za każdym rogiem czai się na mnie czupakabra.
[48:40] - No i zaznaczmy, że są to sytuacje spotykające człowieka, który po pierwsze jest zdrowy na ciele i umyśle, a po drugie dosyć twardo stąpa po ziemi, prawda?
[48:50] - No tak, no nie mam wyjścia. Mam rodzinę. A dla siebie również. No tak, no staram się, staram się. Co mam zrobić? No nie usiądę, nie będę płakał. No to jest coś-
[49:00] - A tematy paranormalne, jeżeli mogę zapytać, są lub były jakoś obecne w rozmowach w domu? Rodzice, bliscy dzielili się jakimiś historiami ze swojego życia?
[49:11] - Rodzina, rodzina. Znaczy tak, jeżeli chodzi o stronę mojej mamy, to ona nigdy nic takiego mi nigdy nie powiedziała i nie powie, bo pewnie było coś, bo to wszędzie każdy coś miał. Ale ona, ona twierdzi, że nie ona, bo ona jest chrześcijanką. Ona nie porusza takich tematów i koniec. I to jest temat zamknięty. O tym nie ma co mówić, bo to po prostu nie. A jeśli chodzi o tata, tak. On nie chciał za bardzo. Nie wiem. Tak widać było, że on też nie chciał mnie kierunkować.
On chciał, żebym ja poszedł swoją drogą. Ale mimo wszystko jak dochodziło do rozmów między nami, to tak. Tam gdzieś zawsze, właśnie już po tych moich burzliwych latach, po tym, po tym moim poszukiwaniu, po tym, kiedy już no mając naście lat przyszedłem do niego praktycznie na studiach, tak? Przyszedłem do niego i mówię: no ojciec, kurczę, no musimy pogadać, no o tej naszej rozmowie, jak byłem mały, o tym wszystkim i tak dalej. Nie za bardzo chciał, no ale, ale mimo wszystko gdzieś tam jakiś tam, tak jak mówię, parę słów gdzieś tam puścił. No tak, no oni się tym, co ja tu będę ukrywał, czymś się zajmowali, coś robili, ale nikt nic nie nawet, nawet, nawet... No teraz już ojca nie ma. Zmarł, więc nie ma. Nie ma od kogo tej wiedzy przejąć. Jego brat zmarł jeszcze wcześniej, pięć lat temu.
Także, że tak powiem górnolotnie męska linia mojego rodu zatrzymała się teraz na moim ciele.
[50:30] - Być może tutaj zagrało też to, że charakter tych doświadczeń pana ojca mógł być taki bardzo osobisty, dlatego też wolał to zachować dla siebie wiele doświadczeń bez dzielenia się tym z kimś, prawda?
[50:44] - Znaczy dla mnie tutaj teraz jak no sprzątałem tak po śmierci, no bo gdzie mama nie była w stanie, ja tutaj się zajmowałem tym wszystkim. No to ja mam, mam no dobre piętnaście publikacji na te tematy mam jego, jego książek takichJuż powojennych, nie? À propos jest jedna książka, która mnie bardzo utkwiła. Ja ją sobie zostawiłem. Całą resztę nie, ale ją sobie zostawiłem. To było coś o treningu wydzielania z siebie, yy, tej substancji. Gdzieś tam ponoć przedwojennie jeszcze to badano, że tam ktoś potrafi z siebie wydzielić jakąś substancję, która się formowała w jakieś istoty czy rzeczy i tak dalej.
[51:20] - Ektoplazma.
[51:21] - No to o to, to, to, to, to. I w tej książce są tam nawet jakieś ćwiczenia, jakieś takie rzeczy opisujące też historię całą, później wchodzące gdzieś tam właśnie w ezoterykę, w te ruchome stoliki i tak dalej. No tam poczytałem tego trochę. Właśnie ojciec takich książek miał, no sporo, sporo.
[51:36] - No to musi być chyba taka książka z jeszcze z okresu międzywojnia, prawda? W PRL-u strasznie, yy, jakby zwalczono tę tematykę. Dopiero w latach osiemdziesiątych coś to zaczęło ruszać. Siedemdziesiątych, osiemdziesiątych jakoś tak zaczął ten, ten, ta PRL-owska cenzura zaczęła luzować z tym tematem, ale jeżeli dobrze kojarzę, to książki o tej tematyce spirytystycznej, takiej bardziej duchowej, ukazywały się w dwudziestoleciu międzywojennym. A potem przyszła wojna, potem przyszedł PRL i temat jakby został ucięty, tak?
[52:09] - Tak, tak. No ona tam... Wie pan, ja w tym momencie nie jestem w domu, ale ja mogę podesłać czy, czy zdjęcie, czy, czy tytuł autora jak pan chce, bo tam, no jest. Nie pamiętam teraz, w tym momencie. Jest w ogóle taka bardzo subiektywna okładka, że się tak śmieje voodoo, nie? Tam jest jakaś czaszka, kruki i inne tam takie utensylia czarodzieje na, na, na okładce, no. Znajdę. Dzisiaj nawet pamiętam, to podejdę to może panu podeślę tytuł, to może pan to zobaczy. Czy fajna publikacja? No nie wiem.
No ostatnio poczykiwałem, no teraz po prostu leży na półce.
[52:45] - Dobrze, to będziemy chyba już powolutku zawijać do brzegu, bo ja tutaj wyczerpałem swoją listę pytań i spostrzeżeń, które sobie pozapisywałem w czasie, kiedy pan relacjonował te zdarzenia. No taka trochę paranormalna spowiedź nam wyszła w tym momencie.
[53:01] - No tak, zgadza się, ale chyba no tak jak mówię, no dziękuję za możliwość wygadania się. To jest bardzo ważne, no nie można gdzieś tam w sobie dusić wszystkiego. No i tak jak mówię, no, no przestroga. Dla mnie to jest przestroga dla ludzi, dla ludzi, którzy chcą się, chcą się w coś bawić, w cudzysłowie. A poznać to może jeszcze, ale no ci powiem Panie Boże bawić, właśnie bawić, wygłupiać się tak jak teraz na tych YouTubach się non stop latają z tą tabliczką. Nie będę wymawiał, bo nie potrafię poprawnie. Robią to dystans, a później nagrywają, że im garnki spadają. No może to być AI, może to być fikcja i żenua, nie musi, nie? Ja podejrzewam, że, że fizycznie to też jest gdzieś tam uwarunkowane, no przecież symbole, tak? No.
O właśnie, czego nie powiedziałem ojciec na przykład bardzo mocno w domu eksperymentował z radiestezją, tak? Niełatwo sobie wyobrazić, że w poprzednim domu moja mama się strasznie wkurzała, bo ona to za zabobon miała, tak? A on każde gniazdko wykuwał cynk i każde gniazdko miało kąt... A! Każde gniazdko miało zrobioną przez niego z miedzi spiralę półtora obrotu, tak? Do tego miał piramidki na oknie postawione zawsze. I gdzie eksperymentował z wkładaniem surowego mięsa do środka i tam jakieś wahadełka i te jotiku rzeczy też. Też to było obecne. Też to było obecne też cały czas gdzieś się tam przewijało.
[54:24] - No dzisiaj by ojca nazwano pewnie foliarzem, gdyby się tym pochwalił na Facebooku chociażby, prawda?
[54:31] - To na sto procent. Tylko wie pan no, no nie wiem, się daje to w domu z nim. Się dużo nie wiem. Dużo nie wiem. Naprawdę chciałbym ułatwić tą naszą dzisiejszą rozmowę jakimiś bardziej konkretami. No ale nie jestem w stanie, nie? Nie jestem w stanie, bo to wszystko było takie owiane takim niby tajemnicy. Mi się wydaje, że kiedyś ludzie chyba bardziej twardziej podchodzili do tych tematów. Nie wiem, czy to było ukierunkowane tym, o czym mówiliśmy, czyli tym, że była wojna i tak właśnie ciągnęli do tych spirytystów wątków, czy może po prostu no gdzieś jakoś bardziej się z tym stykali. Nie wiem.
Był taki, był taki okres, taki bum, parę lat też wszyscy lecieli właśnie na te komnaty. Teraz to tak ucichło bardzo, nie? Tak mi się przynajmniej wydaje. Jakoś tak mniej tego jest. W skali Polski wydaje mi się, że tutaj, gdzie mieszkam, Dolny Śląsk jest chyba jednak jeszcze taką w cudzysłowie mekką tych wszystkich sił, bo, bo tutaj nawet gdzieś tam znajomi też przebąkli od czasu do czasu, że coś tam się działo, że coś się coś ten. Ale tak ogólnie to wydaje się, że chyba to gdzieś tam jakoś może te nasze współczesne czasy i takie podejście, takie podejście na odwal się troszeczkę do tego wszystkiego powoduje, że ludzie może nawet przegapiają to tam bardziej tacy, nie wiem, zaskorupiali w sobie i nie są tacy wrażliwi na to wszystko, co tam gdzieś może będzie lepsze. Nie wiem. Nie wiem. No dobra, takie wolne myśli.
[55:52] - No też dużo osób traktuje to jako taką, prawda rozrywkę czysto w kategoriach rozrywkowych. Oczywiście dosyć dyskusyjna rozrywka dla mnie, szczególnie jeżeli, bo troszkę tam jednak liznąłem tych też tematów ezoteryczno-paranormalnych. Mi się wydaje, że tego nie powinno się traktować w takich kategoriach zabawowych. No ale jak się człowiek nie przekona na własnej skórze, czym to się może skończyć, to, to wiadomo.
[56:19] - A ja mam jeszcze pytanie do pana. Takie no może to nie osobiste pytanie, ale pytanie takie, no może nie częste, ale czasami, czasami zadaję, zadaję ludziom innym tak troszeczkę głębiej wejdę, wejdę w dyskusję, nie? Pytanie. Pytanie może troszkę na pół stwierdzenia. Czy patrzy pan w swoją przyszłość? Bo ta przyszłość każdego z nas czeka. W końcu stąd odejdziemy i naszą przyszłością będzie to. Czy patrzy pan na to dość optymistycznie, czy wydaje się panu, że jednak, że jednak może nie być tak, jak nam to wszystko przekazują? Nie będzie tak fajnie, że przyjdzie Pan Bozia i weźmie nas w niebiesiek gdzieś tam ułagodzi. Jednak będzie to wyglądało troszeczkę inaczej.
[56:59] - Znaczy ja staram się do przyszłości podchodzić bez jakichś oczekiwań, po prostu na tej zasadzie. Takie mam podejście. Nie wiem, czy słuszne, że każde takie duże wydarzenie stwarza jakiś potencjalny ogrom nowych możliwości. To jest w jakiś taki sposób ekscytujące dla mnie. Natomiast nie mam jakichś oczekiwań, nie staram się nie wybiegać za bardzo myślami w przyszłość. Po prostu to co, to co mam, staram się wykorzystywać jak najlepiej, czerpać jak najwięcej z tego, co, co jest.
[57:29] - No ja niestety, niestety bardziej się nad tym zastanawiam z racji tego, że jeżeli tam jest tak miło, jak przedstawiają mi te mojeOspały. No to, to nie jest miło . Ale dobra, no nie wiem. No jeżeli jest to materiał godny poświęcenia uwagi i opublikowania proszę bardzo, może komuś pomoże. Może ktoś też ma takie podobne spostrzeżenia albo może przeżywa to samo i udałoby się, nie wiem, skonfrontować na tej zasadzie, że, że można było to porównać, ewentualnie, nie wiem, wyciągnąć jakieś wnioski.
[57:59] - No takie, takie relacje, takie materiały na pewno są takim cennym materiałem dla kogoś, kto próbuje jakby analizować w szerszym kontekście te, te tematy paranormalne. Także myślę, że to się komuś przyda na pewno. A na pewno się przyda osobom, które szukają głębszego zrozumienia tego, co same doświadczają. I jakoś tak lżej się robi człowiekowi, gdy słyszy, że ktoś inny doświadczył czegoś podobnego albo tego samego, tak?
[58:26] - Tak. I mi także, jak ja bym coś takiego usłyszał, że jednak ktoś gdzieś tam w Polsce jest to ja na... Proszę mi wierzyć, że ja bym trup za przeproszeniem z gitary, żeby się tylko z tym człowiekiem spotkać i nie wiem, porozumieć. I może dwie głowy to nie jedna, e? Naprawdę. Albo ewentualnie nawet usłyszeć, że ten człowiek no, no że to, co pan powiedział .
[58:44] - Że nie jest pan sam, prawda?
[58:46] - No dokładnie, dokładnie. Bo na razie tak naprawdę tak jak mówię, no codzienne życie. Otaczam się znajomymi, otaczam się ludźmi. Jest przy mnie rodzina, tak? Ale, no ale ja dalej od tego dziesiątego roku życia do czterdziestego drugiego dalej, tak jak pan powiedział, jestem sam. Jestem totalnie sam. Nikt tego nie zrozumie, bo nikt tego nie przeżył. I to jest, to jest, to jest masakra. Tylko to.
[59:08] - No równie dobrze może być tak, że obraca się pan w kręgu osób, z których jakaś część coś przeżyła takiego paranormalnego. Tylko się tym nie dzielą, bo nie mają pewności, czy ktoś ich nie potraktuje czasem jak, jak pacjentów potencjalnych choroszczy.
[59:26] - Tak. No ja podejrzewam, że większość ludzi, Januszów miało cokolwiek, czymkolwiek podobnego na pewno w życiu, chociażby raz. Ale no każdy, tak jak pan gdzieś tam boi się o... Dobre, dobre choroszcza. Muszę zastanowić tak. Dobrze, no ja jeżeli, jeżeli pan chce, nie ma problemu, korzystajcie z tego wywiadu, że tak powiem, brzydko i nieładnie róbta co chceta, bo wydaje mi się, że to, to może, może, może niewiele dobrego. Może nie zmieni świata, ale może komuś pomoże.
[01:00:00] - I tak oto kończy się kolejna w historii podcastu "Mówią świadkowie" paranormalna spowiedź. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o wysłuchanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje relacje, którymi chcielibyście się podzielić, zapraszam do kontaktu. Przypominam o stronie internetowej Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, gdzie obok innych ciekawych materiałów znajdziecie również między innymi pełne archiwum naszych audycji do pobrania w formacie MP3. Gdyby ktoś szukał książki wymienionej przez mojego dzisiejszego rozmówcę, przypominam tytuł: Józef Świtkowski "Okulteryzm i magia". Warto również przy okazji polecić "Opowieści z biura duchów" autorstwa Ady Edelman, autorki bloga Biuro Duchów, która od niedawna prowadzi również kanał na YouTube o tej samej nazwie. Warto również śledzić i subskrybować kanały Piotra Cielebiasia UFO Historie i Marka Żelkowskiego Wehikuł Wyobraźni, gdzie panowie omawiają cały szereg interesujących tematów, w tym również te znane z anteny Radia Paranormalium. Zachęcam również do sięgnięcia po najnowszy numer miesięcznika Nieznany Świat, gdzie stale obecna jest tematyka związana między innymi z parapsychologią i zjawiskami paranormalnymi, jak też do odwiedzenia kanału czasopisma na YouTube. Mówił do Państwa Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Oto nasze numery telefonów. Stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia cztery sta dziewięćdziesiąt trzy. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a lub nagrania wiadomości głosowej. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych bądź z zagranicy prosimy ponadto o podanie głosowo numeru, na który mamy oddzwonić. Z każdym z Państwa umawiamy się na rozmowę indywidualnie. W razie wykorzystania zapisu rozmowy, w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Czekamy również na Państwa e-maile pod adresem radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również skorzystać z zakładki Kontakt na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl, www.paranormalium.pl. Wszystkim naszym rozmówcom i korespondentom gwarantujemy pełną anonimowość. Sięgnij już dziś po Nieznany Świat. Najstarsze polskie czasopismo poruszające tematy z pogranicza nauki, artykuły o tematyce paranormalnej, ezoterycznej, ufologicznej i nie tylko. Nieznany Świat miesięcznik dostępny w punktach prasowych na terenie całej Polski oraz w wersji elektronicznej na platformie nexto.pl. Nieograniczona przestrzeń do nieskrępowanej dyskusji na tematy paranormalne, ezoteryczne i nie tylko. Forum Radia Paranormalium. Dołącz do nas na forum.paranormalium.pl.