[00:01] - ParaRadio „Poznajemy Nieznane”. Witam serdecznie, Arek Paterek z tej strony. Witam wszystkich słuchaczy po tygodniowej przerwie, bo w zeszłym tygodniu nie udało nam się dograć żadnego gościa. Ale nic się nie stało, bo puściliśmy bardzo ciekawą audycję o rzekomo nawiedzonym szpitalu w Oleśnie. Audycji słuchało całkiem sporo ludzi, czyli ten pułap, który utrzymuje się od paru tygodni, czyli około 50 słuchaczy, za co z tego miejsca serdecznie dziękuję. A dzisiaj moim gościem będzie znany większości słuchaczy, bo są to słuchacze stali naszego radia, Ivellios. Z Ivelliosem, czyli Markiem będziemy dziś mówić o czym, Marku? Witaj.
[00:48] - Dobry wieczór wszystkim. Dobry wieczór, Arku. Dzisiaj będziemy rozmawiać o dzieciach indygo.
[00:54] - Właśnie, będziemy mówili o dzieciach indygo. Dla wielu ludzi jest to temat zupełnie nieznany. Dzieci indygo. Brzmi to dosyć tajemniczo, ale o co chodzi z tym kolorem indygo? Czym właściwie są dzieci indygo, Marku?
[01:07] - Należałoby zacząć od tego, że według badaczy tego tematu dzieci indygo to pokolenie, którego główna fala narodzin rozpoczęła się na świecie w latach 70. Aczkolwiek niektórzy badacze twierdzą, że już w latach 50. zaczęła się rodzić swoista grupa rozpoznawcza czy grupa zwiadowcza, czyli pierwsze dzieci indygo, które miały sprawdzić, czy ten świat można jakoś zmienić, czy świat w ogóle wymaga zmiany. A jeżeli wymaga, czy można go w ogóle zmienić i w jakim stopniu będzie to trudne zadanie? I ta główna fala narodzin potrwała mniej więcej do roku 2000, kiedy to zaczęły się rodzić pierwsze tak zwane dzieci kryształowe.
[01:59] - Czyli wychodzi na to, że równie dobrze my, jak i nasi słuchacze możemy być dziećmi indygo.
[02:07] - Całkiem prawdopodobne.
[02:10] - Co dalej?
[02:10] - Że przynajmniej wśród naszych słuchaczy znajdują się dzieci indygo. Nie wiem, czy my jesteśmy. Ja może zaprezentuję w dalszej części audycji taki krótki test, który jedna z pań psycholożek w Stanach Zjednoczonych opracowała. On ma rzekomo pokazać, czyjeś dziecko może być indygo, czy też nie.
[02:32] - Poczekamy. Na pewno będzie to bardzo ciekawe. Jeżeli znajdą się wtedy jakieś dzieci indygo, prosimy o kontakt. Dobrze Marku, co dalej? Są to dzieci, które narodziły się niby żeby zmienić nasz świat?
[02:47] - Tak. I tutaj jeszcze takie wyjaśnienie, skąd się wzięła w ogóle nazwa tych dzieci.
[02:53] - Właśnie, bo to może być mylące. Dzieci indygo. Wielu by pewnie pomyślało, że jest to dziecko o kolorze skóry indygo, jak admirał w książkowych kontynuacjach „Gwiezdnych Wojen”. Ale to nie o to tu chodzi.
[03:12] - Niekoniecznie o to. Zdania co do tego są podzielone. Większość badaczy, jak na przykład Nancy Ann Tappe choćby, twierdzą, że określenie dzieci indygo pochodzi od intuicyjnego przypisania różnym zachowaniom kolorów. I na tej podstawie pani Nancy Ann Tappe stworzyła swoisty system klasyfikacji rozwoju ludzi i pewien zestaw zachowań określiła właśnie kolorem indygo. Dzieci posiadające bardzo szczególne cechy osobowości i posiadające niezwykłe zdolności psychiczne oznaczyła takim właśnie kolorem i taki też kolor ma przybierać ich aura. Aczkolwiek będę się tu posiłkował książką pani doktor Doreen Virtue zatytułowaną „Dzieci indygo. Opieka i wsparcie”. Ona troszeczkę inny powód tej nazwy podaje. Otóż według niej nazwa dzieci indygo odnosi się do koloru najbardziej aktywnej czakry. Jest to czakra szósta, czyli trzecie oko położone na środku czoła nieco powyżej brwi.
I właśnie z powodu wyjątkowej aktywności tejże czakry pani Doreen Virtue przypisuje też dzieciom taką nazwę.
[04:45] - Powiedziałeś, że książka ma tytuł „Opieka i...”?
[04:49] - „Opieka i wsparcie”.
[04:50] - „Opieka i wsparcie”. Czyli pani doktor uważa istnienie dzieci indygo za fakt potwierdzony i nawet udziela jakichś porad.
[05:00] - Tak, tutaj wymienię choćby tytuły rozdziałów: „Terapia anielska dla indygo”, „Oczyszczanie dzieci indygo”, „Technika odkurzacza Archanioła Michała”. Do tych rozdziałów jeszcze nie dotarłem. Na razie takie podstawowe rzeczy tylko.
[05:25] - Same tytuły tych rozdziałów zabrzmiały dosyć ciekawie, żeby nie powiedzieć dziwnie.
[05:32] - Jak dla mnie one zabrzmiały dość ezoterycznie.
[05:37] - Co można dalej powiedzieć o dzieciach indygo? Zacząłeś właśnie od tego koloru, od historii, czyli pokolenie, które rodzi się mniej więcej od połowy XX wieku do końca millenium. Co dalej?
[05:52] - Do spopularyzowania teorii o tych dzieciach indygo przyczynili się w głównej mierze Jan Tober i Lee Carroll. To jest takie małżeństwo, które dużą część swojej pracy poświęciło właśnie takim dzieciom. I tutaj należy zaznaczyć, że żadne z nich nie jest psychologiem. Jan Tober zajmowała się wcześniej muzyką, a Lee Carroll był przedsiębiorcą. Zajrzę jeszcze raz do książki pani Doreen Virtue, ponieważ popełnili oni taki wstęp, w którym podali definicję, jakiej używają. Cytuję: „Dziecko indygo to takie, które wykazuje nowy i niezwykły zestaw cech psychologicznych oraz wzorzec zachowania, który wcześniej nie został powszechnie udokumentowany. Wzorzec ten obejmuje wspólne, wyjątkowe elementy sugerujące, że osoby mające kontakt z takim dzieckiem, szczególnie rodzice, zmieniają swoje podejście do niego i sposób jego wychowania, aby wytworzyć stan równowagi. Zignorowanie tych nowych wzorców potencjalnie oznacza wywołanie nierównowagi i frustracji w umyśle tego cennego nowego człowieka”. Według nich dzieci indygo to takie, które są bardziej wymagające, inteligentniejsze, bardziej konfliktowe, bardziej intuicyjne, bardziej duchowe, a w niektórych przypadkach nawet bardziej brutalne niż jakiekolwiek inne pokolenie przed nimi. Definicja średnio konkretna.
[07:42] - Marku, pozwól, że wrócę do Jana Tobera i Lee Carroll. Chodzi o to, że oni przedstawili swoje odkrycia, które publikowali i którymi się dzielili na forum ONZ. Wiadomo, że na forum ONZ wiele różnych rzeczy zostało powiedzianych i przedstawionych, ale o dzieciach indygo, jeżeli już coś takiego jest mówione, to musi chyba być coś na rzeczy, skoro ONZ dopuszcza, żeby coś takiego poszło w eter.
[08:16] - Tak. O tym, że coś jest na rzeczy, może świadczyć choćby fakt, że dla dzieci indygo w Unii Europejskiej w tej chwili powstały specjalne systemy nauczania.
[08:28] - Bardzo ciekawe. Co dalej można powiedzieć o tych dzieciach? Bo powiedziałeś o kilku cechach, o tym, że są brutalniejsze niż inne pokolenia. Co jeszcze można powiedzieć o takich dzieciach indygo?
[08:44] - Spróbuję się przyjrzeć kiedyś nowym i niezwykłym cechom tych dzieci i znalazłem taką mniej więcej listę. To jest opracowanie na podstawie różnych źródeł, z których korzystałem. I wśród cech dzieci indygo można wymienić następujące. Dzieci indygo mają silną wolę, bardzo dużo energii, wymagają ciągłej uwagi, wykazują zdolności artystyczne i bogatą wyobraźnię. Rozwój często przebiega bardzo szybko. Dzieci doskonale radzą sobie ze zdobyczami najnowszej techniki. Są wrażliwe, intuicyjne, uzdolnione medialnie. Miewają pewne zdolności telepatyczne. Mają wysokie poczucie własnej wartości, problemy z autorytetami. Posiadają ogromne poczucie sprawiedliwości i integracji.
Są nonkonformistami i nie lubią rutyny. Często są aspołeczne, poza oczywiście kontaktami z innymi dziećmi indygo. Miewają problemy z socjalizacją, szczególnie w szkołach powszechnych. Są samokrytyczne i perfekcyjne. Nie lubią utartych schematów działania. Przychodzą na świat z poczuciem królewskiej godności i często właśnie z taką godnością się zachowują. Mają poczucie, jak to ujmują Lee Carroll i Jan Tober, zasługiwania, by tutaj być i zaskoczone są, kiedy inni tego poczucia nie podzielają. Często dostrzegają lepsze sposoby robienia czegoś zarówno w domu, jak i w szkole, co sprawia, że wydają się być pogromcami systemów, czyli sprzeciwiają się każdemu systemowi, każdej rutynie. Nie reagują one na dyscyplinę opartą na wywoływaniu poczucia winy, typu poczekaj, niech tylko twój ojciec wróci do domu albo będziesz u pani. Coś w tym typie.
One również nie wstydzą się mówić o tym, czego potrzebują.
[10:48] - Po tym, co przed chwilą przytoczyłeś à propos tych cech, którymi emanuje-
[10:54] - Przepraszam, jeszcze taka ważna cecha. Urodziły się po roku 1977.
[11:00] - To jest chyba taka główna cecha. Ja właśnie chciałem powiedzieć, że to wszystko, o czym przed chwilą powiedziałeś, rysuje nam obraz, że dzieci indygo to takie pokolenie małych Jamesów Deanów, małych rebeliantów, którzy są bardzo buntowniczy i oni mieliby naprawiać nasz świat?
[11:24] - Taki obraz się rysuje z tego, co przedstawiają między innymi Jan Tober i Lee Carroll, a także inni badacze.
[11:32] - Bardzo ciekawe. Co dalej można powiedzieć o tych dzieciach? Bo wiadomo, do powiedzenia jest jeszcze wiele.
[11:39] - U dzieci indygo często diagnozuje się różne schorzenia. Będę się tutaj posiłkował książką pani Doreen Virtue, bo pomimo tego ezoterycznego slangu, jakim ona operuje, to jednak troszeczkę konkretów tutaj można znaleźć. Często szufladkuje się je jako cierpiące na ADD albo ADHD. Skróty te oznaczają odpowiednio zespół zaburzeń koncentracji uwagi oraz zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Sama pani Doreen Virtue jednak twierdzi, że dzieci te nie są zaburzone. To raczej zaburzony jest świat, do którego one usiłują się dopasować. Świat ten pełen jest nienaturalności i nieuczciwości. Tutaj w pewnym momencie książki następuje cytat z jednego z dzieci indygo imieniem Dawn, który jest często powtarzany: „Rzeczywiście cierpimy z powodu zaburzenia uwagi. Dostajemy same uwagi od swoich rodziców i innych dorosłych, od których potrzebujemy pomocy i przewodnictwa”. Pani Doreen Virtue jednak postanowiła trochę inaczej rozwinąć skrót ADHD oraz ADD.
Według niej ADHD w rzeczywistości może oznaczać Attention Deficit into a Higher Dimension, czyli uwaga skierowana w wyższy wymiar. Tutaj będzie krótki cytat z książki pani Doreen Virtue: „A jeśli spojrzymy na termin ADD jak na angielski wyraz add — dodać, dostrzeżemy, że jest to synonim słowa plus i znak dodatni. Prawda jest taka, że dzieci indygo posiadają wiele cech pozytywnych i że mogą stać się plusem w swojej rodzinie i społeczności”. Tutaj należy zwrócić uwagę na fakt, że w istocie kliniczny opis schorzenia pod tytułem ADHD jest w dużym stopniu zgodny z przytoczonymi wcześniej przeze mnie cechami. Natomiast opinie co do tego, czy powinniśmy dzieci indygo uznawać za chore na ADHD, są podzielone. Ze swojej strony szczególnie silnie państwo Tober i Carroll podkreślają, że nie każde dziecko musi być od razu chore na ADHD czy też na ADD. W istocie wygląda na to, że zjawiska dzieci indygo nie da się z żadnym z tych syndromów w pełni utożsamić. Można więc powiedzieć na tym etapie, że dzieci indygo były od zawsze, a mniemanie, że dzisiaj rodzi się ich więcej, to tylko subiektywne wrażenie.
[14:39] - Przed programem powiedziałeś mi, że będzie tu taki ezoteryczny smaczek czy ezoteryczna otoczka wokół dzieci indygo. O co w tym wszystkim chodziło? Gdzie tu ezoteryka?
[14:51] - Problem z publikacjami na temat dzieci indygo jest tego typu, że duża ich część została pierwotnie wydana na rynek w Stanach Zjednoczonych. Jak wiadomo, niestety poziom tamtejszych czytelników nie jest wybitnie wysoki. Toteż bardzo szybko, z wielką radością wręcz, oni łykają takie książki posiadające pewne ezoteryczne smaczki. Takich jest też dużo, szczególnie u pani Doreen Virtue. Ona na przykład pisze tak: „Uwaga, dzieci indygo mają nową cechę DNA, dzięki której rozumieją — napisane kursywą — teraz. Czas, przestrzeń, odległość i kształt nie stanowią dla nich oddzielnych spraw. Dysponują cztero lub pięciowymiarową świadomością i dlatego w inny sposób postrzegają i przetwarzają to, co do nich dociera”. Powiedz mi teraz, czy ty coś z tego zrozumiałeś?
[15:56] - Niewiele. Zrozumiałem tyle, że dzieci indygo rozumieją teraz, ale sformułowanie „teraz” na przykład ja też rozumiem, ty też rozumiesz. Założy się, że wszyscy nasi słuchacze też rozumieją „teraz”.
[16:11] - Tak, to jest takie słówko, które wydaje się mieć jakieś określone znaczenie, a tak naprawdę może chodzić o coś nieco innego.
[16:19] - Może chodzić o wszystko.
[16:21] - Może chodzić o wszystko, dosłownie tak. Abstrahując od tego, że już duża część tego stwierdzenia pani Doreen Virtue jest niezrozumiała i przynajmniej dla mnie żadnego sensu nie ma. Pani psycholog nie podaje, skąd te informacje wzięła. Nie opiera się na przykład na przeprowadzonych swoich badaniach czy czymś. Po prostu napisała, bo napisała. Nie wiadomo również, co oznacza owa wielowymiarowa świadomość, gdyż pani Virtue ani nie definiuje wymiarów świadomości, ani też nie określa, jakie wymiary świadomości powinien posiadać, powiedzmy w cudzysłowie, normalny człowiek. Można domniemywać, że chodzi tu o świadomość jako wielkość transpersonalną, a takie indywidualne rozróżnianie jej już na wymiary nie ma żadnego sensu. Szczerze powiedziawszy, te wątpliwe prawdy, jakie w wielu miejscach swojej książki prezentuje pani Virtue, brzmią jak jakieś takie ezoteryczne kazanie.
[17:29] - Może nawet bardziej newage'owe niż ezoteryczne.
[17:33] - Tak, bardzo to new age'em salatuje w wielu miejscach, co moim zdaniem zdecydowanie zbija wartość tej i innych publikacji.
[17:48] - Jasne. Wcześniej już wspomniałeś o tym, że Unia Europejska w jakiś sposób buduje specjalne szkoły czy ośrodki dla dzieci indygo. Jak to w rzeczywistości wygląda?
[18:04] - Z tego, co ja w tej chwili wiem, to takie ośrodki powstają między innymi w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. To są mniejsze lub większe grupy. Jedna z takich grup jest prowadzona w Wielkiej Brytanii przez panią Nicki Harewood. Ja może spróbuję tutaj opisać sposób, w jaki dziecko indygo jest przyjmowane do takiego centrum.
[18:32] - No właśnie, bo to chyba nie jest takie zupełnie otwarte centrum, tylko musi być jakaś bariera do przejścia, tak? Nie każdy tam może się dostać.
[18:42] - Tak. Jeżeli zostanie w którejś ze szkół wykryte dziecko indygo, najczęściej to się już dzieje w pierwszej klasie, to rodzicom proponuje się oddanie takiego dziecka do centrum kształcenia psychoanalitycznego.
[18:58] - Brzmi to trochę jak-
[18:59] - W wielu krajach takie jednostki czy też instytucje istnieją. Zwykle to wygląda tak, że najpierw dziecko musi przejść test wstępny, a jeśli zaliczy go pomyślnie, pozostaje w swojej dotychczasowej szkole i jedynie dodatkowo uczęszcza na jakieś zajęcia czy warsztaty do centrum.
[19:19] - Brzmi to trochę jak science fiction. Nawet z już wspomnianymi na początku przeze mnie „Gwiezdnymi wojnami”, kiedy to w tym fikcyjnym świecie brało się młodych chłopców, młode dziewczęta i szkoliło się ich na rycerzy Jedi. Wygląda to bardzo podobnie w tym sensie, że robi się takie, oczywiście w cudzysłowie, polowanie na te dzieci indygo.
[19:45] - Tak. Wyławia się dzieci indygo. To są bardzo pojedyncze przypadki i właśnie centra kształcenia psychoanalitycznego mają, z tego co przynajmniej ja wiem, na celu wykształcić te dzieci, zobaczyć, do czego one są zdolne i rozwinąć te ich różne zdolności. W takich centrach pracują autoryzowani trenerzy, pedagodzy i psycholodzy, którzy wykorzystują najnowsze amerykańskie metody treningu mentalnego. I tak na przykład już w wieku lat ośmiu dzieci indygo poznają najnowszą wiedzę na temat tego, jak funkcjonuje mózg i psychika. W szkole podstawowej, takiej zwykłej, chyba trudno takiej wiedzy w takim wieku szczególnie wpajać dzieciom.
[20:38] - Zdecydowanie.
[20:40] - I właśnie ta wiedza pomaga, czy też ma pomagać dzieciom indygo w zastosowaniu tej wiedzy w praktyce, aby mogły wpływać z jej użyciem na otoczenie. Oficjalnie to wszystko nie ma nic wspólnego z osiąganiem wspomnianych stanów świadomości czy podobnych rzeczy. Jednak w kręgach profesjonalnych przynajmniej mówi się, że uwzględnione są również i takie techniki. Później osiągnięcia, oczywiście w toku kształcenia psychoanalitycznego, tych dzieci są oceniane na różne sposoby, także za pomocą testów komputerowych. Uczy się na przykład mnemotechniki, jak również tak zwanego memoracingu. Chodzi tu szczególnie o wyuczenie zdolności lokalizowania informacji w pamięci długotrwałej i przenoszenia jej do pamięci krótkotrwałej. Także jak najbardziej tutaj można mówić o kształceniu młodych latorośli. Tam również w tych centrach ćwiczy się zaufanie do siebie samego oraz wrażliwość. Wspomniane wcześniej problemy z autorytetem przeformułowuje się po prostu i dzięki temu w świadomości dzieci zostają one przekształcone w coś bardziej wartościowego. Chodzi o to, żeby te dzieci ćwiczyły same, jak zdobyć autorytet.
I w ramach wspomnianych centrów stawia się również na rozwój świadomości i kreatywności oraz selektywnego zapominania. To, co złe, należy zapomnieć po prostu. Chodzi o to, aby istniejące cechy indygo nakierować na jakiś określony cel, ponieważ obejmują one bez wątpienia umiejętności transpersonalne, czyli skłonność do formowania między sobą grup niezależnych od zwykłych dzieci. Tutaj należy też wspomnieć, że również te dzieci indygo niewykryte w szkołach podstawowych, jeżeli takich dzieciaków znajdzie się kilka w klasie, to często one formułują taką zamkniętą grupę, do której dzieci z zewnątrz nie mają dostępu.
[23:08] - Muszę się ciebie zapytać, bo tutaj mówimy o tym, że te dzieci indygo są w pewien sposób uczone, jak mają wykorzystywać swoje niezwykłe umiejętności. Jednak do czego mają wykorzystywać te umiejętności? Do jakiego zmieniania naszej rzeczywistości, naszego świata? Bo to cały czas stoi gdzieś z boku i właściwie nie wiemy, do czego odnieść te umiejętności tych dzieci i jak one mają wpływać na naszą rzeczywistość.
[23:35] - Ja sam jakoś dużej wiedzy na ten temat nie posiadam, natomiast podejrzewam, że tutaj chodzi o tak zwany cel życiowy dziecka indygo, który w takich centrach próbują odkryć i dostosować to dziecko, żeby ten cel było w stanie wykonać.
[24:04] - Rozumiem. A kolejne moje pytanie: jeżeli te dzieci zaczęły rodzić się po roku 1977, jak wspomniałeś, jakie czynniki mają wpływ na to, że właśnie urodzi się dziecko indygo? Czy jest to kwestia zupełnie losowa? Czy w grę wchodzą może jakieś teorie spiskowe, że ktoś został czymś zaszczepiony albo ktoś czegoś się tam nawdychał, no i urodziło mu się dziecko indygo, bo jego DNA zostało w jakiś sposób zmienione?
[24:33] - Niektórzy badacze wspominają coś o zmianach w DNA. W tym momencie trwają badania, jednak to są badania bardziej psychologiczne aniżeli badanie kodów genetycznych. Natomiast niektórzy z badaczy wspominają o tak zwanym programie, czyli te dzieci są w jakiś sposób zaprogramowane.
[24:58] - A przez kogo zaprogramowane?
[25:00] - Tego to już nie wiadomo.
[25:02] - Do jakiej hipotezy się najbardziej przychylasz, jeżeli chodzi o dzieci indygo? Kto programuje te dzieci indygo i za sprawą kogo lub czego one się rodzą?
[25:12] - Szczerze powiedziawszy nie wiem, kto te dzieci może programować. Być może chodzi o jakiś specyficzny zestaw genów, których jeszcze nie odnaleziono.
[25:24] - Okej, rozumiem. Już wcześniej wspomniałeś, że są nie tylko dzieci indygo, ale również inne dzieci.
[25:32] - Tak. W ostatnich latach zaczęła się pojawiać, możemy tak powiedzieć, konkurencja dla dzieci indygo, które określa się mianem dzieci kryształowych. Wypadałoby wymienić czy też opisać, czym te dzieci się charakteryzują. Wielu badaczy jeszcze się tym nie zajęło. Taki opis między innymi pani Doreen Virtue przytacza: „Dzieci kryształowe urodziły się po roku 1995. Mają one wielkie oczy, spojrzenie o niezwykłej intensywności. Przyciągają osobowość, są niezwykle wrażliwe. Późno zaczynają mówić. Okazują się bardzo muzykalne. Często śpiewają jeszcze zanim zaczną wypowiadać jakiekolwiek słowa i zdania.
Używają telepatii, własnego języka znaków w celu komunikowania się. Na ogół bywają diagnozowane jako autystyczne. Są zrównoważone i pełne miłości, a także niezwykle wrażliwe i współodczuwające. Łatwo przebaczają. Wykazują bardzo silny związek z naturą i zwierzętami. Legitymują się zdolnością uzdrawiania. Interesują się kryształami i pięknymi kamieniami. Często mówią o aniołach, istotach duchowych i wspominają poprzednie życie. Są uzdolnione artystycznie i bardzo twórcze. Wolą wegetariańskie jedzenie i soki niż tak zwaną normalną żywność.
Wiele z nich to odważni badacze i wspinacze z niezwykłym zmysłem równowagi”. Można odnieść takie wrażenie, że od roku 1995 rośnie nam delikatniejsza generacja, przynajmniej delikatniejsza od dzieci indygo, które rodziły się po roku 1977. Ta charakterystyka jednak, którą udało mi się tutaj zdobyć i przytoczyć, sprawia wrażenie dość banalnej.
[27:43] - Właśnie. Chciałem cię zapytać, czy tak jak dzieci indygo zostały zaakceptowane i nawet organizuje się jakieś ośrodki, czy kryształowe dzieci również są faktem potwierdzonym, czy wymysłem pani Virtue? Przed chwilą również ją cytowałeś i wyszło to takie troszeczkę poplątanie z pomieszaniem.
[28:12] - Dzieci kryształowe to jest temat dosyć nowy. Bardzo mało badaczy, tak jak wspominałem, w tym momencie się tymi dziećmi zajmuje. Na jakieś badania dzieci kryształowych będziemy musieli poczekać.
[28:35] - Jasne. Co więcej można powiedzieć o dzieciach kryształowych?
[28:39] - Tutaj znowu odwołam się do pani Doreen Virtue. Nie wiem, czy to przytaczać, czy nie, bo to są średnio konkretne definicje. Otóż pani Doreen Virtue twierdzi, że dzieci kryształowe, to jest cytat: „Mają szczególny związek z jednym lub obojgiem rodziców albo z dziadkami, którzy rozumieją je najlepiej”. Faktycznie niezwykłe.
[29:14] - Zdecydowanie. Nie znam nikogo, kto ma jakąkolwiek więź czy związek z rodzicami, czy też dziadkami. Ten argument naprawdę troszeczkę podważa niezwykłość dzieci kryształowych.
[29:28] - Ale czekaj, tu jest jeszcze więcej takich smaczków. Kolejny cytat: „Dzieci kryształowe wiedzą, że czas nie jest absolutny, że można go zaginać lub naciągać tak, aby zawsze przybyć we właściwym momencie”. Po prostu twórczy, zaprogramowany chaos.
[29:48] - Nie wiem, co powiedzieć, szczerze mówiąc.
[29:53] - Jeszcze jeden kawałek: „Czasami zamiłowanie do porządku u tych dzieci graniczy z perfekcjonizmem. Zależy, jak się to traktuje. Można nazwać to perfekcjonizmem, co ma negatywny posmak. Wolę sformułowanie niezwykle porządna kreatywność”. I tutaj znów pojawia się magiczne pytanie pod tytułem: co autor miał na myśli?
[30:19] - Rzeczywiście te cytaty z pani Virtue są co najmniej wieloznaczne.
[30:27] - Ale najlepiej, że pani Doreen Virtue sprawia wrażenie, jakby traktowała to, co pisze jako taki pewnik, jako konkret.
[30:36] - Ciekawe skąd ma informacje. Pewnie bezpośrednio otrzymuje je od kryształowych dzieci drogą telepatyczną oczywiście.
[30:45] - Pani Doreen Virtue jest psychologiem, pani doktor Doreen Virtue, bo ona ma tytuł doktora. Należy ufać, że przynajmniej można domniemywać, że przynajmniej w pewnym stopniu te informacje, które ona podaje w swojej książce, są udokumentowane przez jej badania. Natomiast do tych badań swoich, czy też do badań innych psychologów odnosi się dosyć rzadko.
[31:26] - Kiedy przybliżyłeś nam charakterystykę dzieci indygo i dzieci kryształowych, to mamy dwie strony monety. Różne strony, bo dzieci indygo przedstawione jako buntownicze pokolenie, które jest, jak sam powiedziałeś, dosyć brutalne. A z drugiej strony mamy kryształowe dzieci, czyli bardzo wrażliwe, przebaczające i zupełnie inne niż dzieci indygo, które rodziły się nieco wcześniej. Wygląda to tak, jakby one naturalnie się sobie przeciwstawiały.
[32:05] - Tak. Jeśli wziąć pod uwagę zestawy cech dzieci indygo i dzieci kryształowych, to można odnieść wrażenie, że szykuje nam się w niedalekiej przyszłości zaprogramowany konflikt. Jak wiemy, indygo to są urodzeni przywódcy, zaś dzieci kryształowe są zdecydowanie bardziej uległe. Jeżeli dzieci indygo zostaną odpowiednio wyszkolone, one nie będą miały zahamowań. Może być tak na przykład, że dzieci kryształowe będą spełniały rolę uległą wobec nich. Dzieci indygo będą nad nimi dominować.
[32:51] - Właśnie. Czyli nie wygląda to na jakiś konflikt czy pojedynek, a po prostu dominację dzieci indygo, a raczej już teraz dorosłych indygo.
[33:02] - Ale dzieci kryształowych jeszcze tak dobrze nie poznaliśmy. Może być też tak, że za ich łagodnym wyrazem twarzy kryje się potężna broń.
[33:14] - I potrafią naginać czas.
[33:17] - Czas pokaże, co się stanie.
[33:19] - Co można dalej powiedzieć o dzieciach indygo czy dzieciach kryształowych, czy może o tych dzieciach razem?
[33:28] - Przygotowując się do tej audycji, trafiłem też na publikację w „Nieznanym Świecie” tłumaczenia artykułów pani Grażyny Fosar i Franza Bludorfa. To są badacze tego typu tematów, mieszkający w Niemczech. I według nich, jeżeli pewnego dnia dzieci kryształowe postanowiłyby połączyć się w świadomość grupową poprzez hiperkomunikację, zakładając, że posiadają jakieś paranormalne zdolności telepatyczne na przykład, wykorzystując także swoje umiejętności telepatyczne i telekinetyczne, to dzieci indygo potrzebowałyby wiele czasu na zmianę świata. Mogłoby być tak, że przypuszczalnie kryształowi mogą również spróbować zapanować mentalnie nad indygo. Jeśli potwierdzi się oczywiście to, co wcześniej powiedziałem, że za tą ich łagodną twarzą kryje się potężna broń. Co jest ważne to to, że kryształowi nie znają strachu. Są wyposażeni w umiejętności projekcji lęków na inne osoby. Ktokolwiek kiedykolwiek zajmował się hipnozą lub innymi technikami sugestii lub choć trochę się tym interesuje, ten wie, co to oznacza. Samym tylko spojrzeniem mogą u przeciwnika wyzwolić wszystkie wspomnienia i lęki. Właśnie w ten sposób mogłyby one osobowość najsilniejszego przywódcy uczynić całkiem bezsilną.
Może się odwrócić zupełnie to, co niektórzy badacze rysują, że to dzieci indygo będą dominowały nad kryształowymi. Może się okazać, że jest zupełnie inaczej. Wniosek jest taki, że jeśli dzieci kryształowe faktycznie istnieją, to wcale nie są one tak nieszkodliwe, jak się twierdzi.
[35:37] - O ile istnieją.
[35:39] - O ile istnieją.
[35:40] - Jeszcze jedno pytanie à propos dzieci kryształowych. Takie samo pytanie jak w stosunku do dzieci indygo. Musi ktoś stać za ich zaprogramowaniem, jak to nazwałeś. I teraz pomyślmy, czy programują je te same podmioty, które programują dzieci indygo? Czy jest to również nie tylko na polu namacalnym, czyli to, co my widzimy, czy jest to przeciwwaga właśnie dla tych, którzy programują dzieci indygo? Jeżeli jest ktokolwiek taki lub cokolwiek takiego.
[36:18] - Tak jak z dziećmi indygo, tak naprawdę nie wiemy, kto miałby zaprogramować dzieci kryształowe, więc odpowiedź na to pytanie wydaje mi się dosyć trudna.
[36:31] - Rozumiem. Co dalej?
[36:34] - Aczkolwiek wydaje mi się, że dzieci kryształowe mogły wyewoluować w troszeczkę inną stronę aniżeli dzieci indygo. Natomiast jak jest naprawdę W tej chwili nie wiadomo tak naprawdę.
[36:50] - Okej. Co można powiedzieć więcej o dzieciach kryształowych czy też dzieciach indygo?
[36:58] - Można powiedzieć między innymi, że niektórzy badacze prognozują już nadejście kolejnych dzieci.
[37:06] - O, ciekawe.
[37:08] - Dzieci tęczowych tak zwanych.
[37:10] - Właśnie. Co z tymi dziećmi tęczowymi?
[37:15] - I tu znowu pojawia się odwołanie do pani psycholog Doreen Virtue, która wynalazła fantastyczną receptę. Zapowiada ona nowe pokolenie dzieci, tak zwanych powracających lub dzieci tęczowych. Mają one według niej uosabiać pierwotnych mieszkańców naszej planety, posiadać ponad zmysłowe umiejętności, zakrzywiać czas. Uwaga! Czynić się niewidzialnymi i funkcjonować bez snu i jedzenia. Czyli tak jak, nie wiem, czy słyszałeś, będą funkcjonować chyba jak ten jogin, który przez 70 lat nic nie jadł i nie pił, a żyje.
[37:56] - Wydaje się to bardzo ciekawe. Trochę zaleciało Atlantydą.
[38:00] - Tak. Właśnie niektórzy badacze twierdzą, że dzieci indygo pochodzą z którejś z tych mitycznych krain.
[38:10] - Niesamowicie ciekawe.
[38:12] - Atlantyda, Arkadia.
[38:13] - Niesamowicie ciekawa wizja dzieci tęczowych. Ciekawe, co by się stało, gdyby dzieci indygo skrzyżowały się z dziećmi kryształowymi.
[38:22] - A tego nie wiem, niestety.
[38:24] - Może pani Virtue napisze kolejne dzieło, w którym właśnie opisze takie zdarzenie.
[38:31] - Może sobie pisać. Natomiast po tym, co przeczytałem w jej książce do tego, co napisze, to ja się odnoszę z dość dużą rezerwą jednak.
[38:42] - Chyba nie tylko ty. Myślę, że na pewno ja, a także nasi słuchacze po tym, co dziś usłyszeli i może jeszcze usłyszą, podejdą do tego również z dystansem. Przed programem rozmawialiśmy o tym programie, który właśnie teraz nagrywamy. I mam tutaj przede mną napis na takiej małej ściądze: jak to jest naprawdę z dziećmi indygo? Najnowsze badania. O co tu w tym wszystkim chodzi?
[39:11] - Właśnie. Ostatnio pani psycholog z Rosji, pani Natalia Michajłowska opublikowała wyniki swoich 10-letnich już ponad badań nad dziećmi indygo. I okazuje się, że pomimo tej całej ezoterycznej otoczki pseudonaukowej coś faktycznie z tymi dziećmi indygo może być. Jak już wspominałem, zaczęli się nimi zajmować naukowcy i jedną z osób, jednym z naukowców, którzy opublikowali swoje badania, z pierwszych naukowców jest właśnie pani psycholog Natalia Michajłowskaja. Otóż z jej badań wynika, że dzieci charakteryzujące się wyrazistymi, nietypowymi cechami psychofizycznymi naprawdę istnieją i to na całym świecie. Zaś w ostatnich latach rodzą się coraz częściej. I co najważniejsze, dzieci te nie są hiperaktywne, a więc w tym momencie całkowicie upada argument o ADHD. A co więcej posiadają szczególne właściwości i uzdolnienia. Zaraz upadnie drugi argument od ADD, ponieważ owa wyjątkowość uwidacznia się już po kilku miesiącach od narodzin i wygląda mniej więcej następująco. W przeciwieństwie do tak zwanych, powiedzmy, normalnych dzieci, które nie potrafią zatrzymać na czymś wzroku, szczególnie w przeciwieństwie do dzieci cierpiących na deficyt uwagi.
Dzieci indygo, jak pokazują wyniki badań pani Michajłowskiej, potrafią intensywnie wpatrywać się w upatrzony cel. Po prostu nie ma możliwości, żeby odwrócić od niego ich uwagi. Często jedynym takim już naprawdę ostatecznym bodźcem, jaki jest w stanie oderwać je od wykonywanej właśnie czynności, jest po prostu przeszkadzanie im. Poza tym są to dzieci bardzo uparte i pozostają w pełni skoncentrowane tak długo, aż zaspokoją wreszcie swoją ciekawość. Kto zna historię, kto się choć trochę interesuje fizyką chociażby, ten wie, że te cechy posiadał również Albert Einstein i jego również uznawano za psychicznie niezrównoważonego.
[41:47] - Marku, wydaje mi się, że cały czas mówimy o dzieciach indygo jako o jakimś tajemniczym zjawisku, które pojawiło się nagle znikąd. Jednak to jest taka moja mała hipoteza. Nie wiem, czy się z nią zgodzisz, ale gatunek ludzki cały czas ewoluuje, również jeżeli chodzi o naszą kulturę i to, jak społeczeństwo wygląda w dzisiejszych czasach. Wydaje mi się, że to również od najmłodszych lat ma wpływ na dzieci.
[42:18] - Tak, również mi się wydaje i niektórzy badacze, których prace miałem okazję czytać, twierdzą, że w ostatnim czasie, w ostatnich paru set latach ewolucja wręcz przyspieszyła. I być może dzieci indygo są przykładem właśnie takich z przyspieszoną ewolucją, szczególnie intelektualną.
[42:42] - Właśnie. Wspomniałeś wcześniej, że dzieci indygo doskonale radzą sobie z najnowszą technologią. Wydaje mi się, że jeżeli w domu jest ... komputer i dzieciak sobie powoli dorasta, to też jakoś z niego korzysta. Oczywiście rodzice powinni i bardzo często to robią, ograniczają mu dostęp do komputera czy do innych mediów. Ale takie dzieci, zwykłe dzieci potrafią sobie w wieku dwóch lat włączyć DVD i włączyć bajki, bo wiedzą, że jak nacisną guziczek, to leci bajka.
[43:17] - Tak, ja sam mam taką znajomą, której dziecko już w bardzo młodym wieku potrafiło obsługiwać urządzenia wyświetlające bajki i różne tego typu inne rzeczy.
[43:31] - I czy równa się to z tym, że jest to dziecko indygo?
[43:35] - A tego to ja nie wiem. Musiałbym znajomą zapytać i zaprezentować jej test, który kilka lat temu pozwoliłem sobie przetłumaczyć na potrzeby portalu Paranormalium, który za chwilę, być może pod koniec audycji zaprezentuję i może się okaże, że na przykład ty jesteś dzieckiem indygo.
[43:58] - Jak najbardziej.
[44:00] - Ja ten test kiedyś wypełniłem z ciekawości i wyszło mi dosyć blisko tej bariery.
[44:10] - Ciekawe. Zobaczymy. Można jeszcze coś powiedzieć o tych dzieciach indygo, co nie zostało powiedziane w dzisiejszym programie? Nie mówię oczywiście o wielkich szczegółach, bo gdybyśmy chcieli mówić szczegółowo, to nagrywać byśmy mogli pewnie jeszcze z cztery, pięć godzin, żeby zagłębić się w tematykę. Ale z takich rzeczy dosyć ogólnikowych.
[44:34] - Z tego, co jeszcze pani Michajłowska opublikowała. Z jej badań wynika, że dzieci indygo są bardzo inteligentne i nie odpowiadają zupełnie zwyczajowym schematom psychologii dziecięcej, ponieważ ich przeciętny iloraz inteligencji IQ wynosi 130, podczas gdy przeciętna dla zwykłej populacji wynosi zaledwie 100.
[45:01] - 130 to jest wynik bardzo imponujący.
[45:05] - Dosyć dużo.
[45:09] - Może już pora na test?
[45:12] - Właśnie. Przejdźmy do tego testu. On jest średniej długości, 21 pytań. Także proponuję, jeżeli ktoś teraz słucha tej audycji, to może sobie odpowiadać na te pytania tak lub nie. Zaczynamy. Pytanie numer jeden: czy twoje dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie? To jest test opracowany przez jedną z badaczek dzieci indygo, panią Wendy Chapman, na podstawie własnych doświadczeń z dziećmi oraz na podstawie informacji, doświadczeń zawartych w książce Lee Carroll i Jana Tobera „The Indigo Children: The New Kids Have Arrived”. No i właśnie pytanie pierwsze: czy twoje dziecko przyszło na świat przez cesarskie cięcie? Pytanie numer dwa: czy czuje się ono tutaj potrzebne? Pytanie trzecie: czy ma ono oczywiste poczucie własnej wartości?
Czy wyróżnia się w jakiejś dyscyplinie lub dziedzinie? Czy twoje dziecko odmawia uznania rzeczy za takie, jakie są mu przedstawiane? Czy czekanie na coś jest dla twojego dziecka torturą? Czy twoje dziecko jest zdenerwowane z powodu rytualnych czynności wymagających minimalnej kreatywności? Chodzi na przykład o czynności codzienne, codzienną rutynę. Czy widzi ono lepsze sposoby wykonywania zadań w domu lub w szkole? Czy twoje dziecko jest nonkonformistą? Czy nie przejmuje się drobnymi potknięciami? Czy twoje dziecko często się denerwuje, wykonując wyznaczone mu zadania? Czy twoje dziecko ma objawy nadpobudliwości psychoruchowej?
Czy jest ono nadzwyczajnie kreatywne? Czy wykazuje ono intuicyjność? Czy twoje dziecko posiada silną empatię w stosunku do innych? Czy wcześnie rozwinęło myślenie abstrakcyjne? Czy jest ono bardzo inteligentne? Czy twoje dziecko jest bardzo utalentowane lub uzdolnione? Czy wygląda ono na marzyciela? Czy twoje dziecko posiada bardzo stare, głębokie, mądrze wyglądające oczy? I ostatnie pytanie: czy posiada ono dobrze rozwiniętą inteligencję duchową?
[48:06] - Bardzo ciekawy test. Zobaczymy, jak wyniknie.
[48:09] - Teraz policz. Zapisywałeś sobie odpowiedzi?
[48:13] - Nie zapisywałem. Próbowałem sobie odpowiadać na to w głowie, ale oczywiście większość pytań wyleciało.
[48:20] - Teraz możesz policzyć, ile było odpowiedzi na tak. I zaraz się dowiesz, jaki jest wynik.
[48:32] - Na pewno wynik przetworzę sobie podczas przesłuchiwania programu raz jeszcze, ale na pewno słuchacze są ciekawi, jak prezentuje się właśnie taka tabela odpowiedzi.
[48:45] - To znaczy tutaj takie progi są, że tak powiem, dwa. Pani Chapman pisze tak: „Jeżeli odpowiedź na więcej niż 10 pytań brzmi tak, twoje dziecko być może jest dzieckiem indygo. Jeżeli zaś pozytywnych odpowiedzi jest więcej niż 15, jest nim na pewno.
[49:11] - Bardzo ciekawe. Jeżeli komuś ze słuchaczy wyszło coś takiego, prosimy o kontakt niezwłoczny. Zobaczymy, czy ktokolwiek się zgłosi, a jeżeli zgłoszą się takie osoby, to ile ich będzie. Myślę, że to jest bardzo ciekawe, chociaż pytania dosyć ogólnikowe.
[49:33] - Dosyć ogólnikowo skonstruowane, trzeba przyznać.
[49:42] - Widzę też na mojej ściągawce, że oprócz tego wszystkiego, co mówiłeś o dzieciach indygo, jest również sceptycyzm.
[49:51] - Tak. Pojawiają się szczególnie po publikacji wyników badań pani Michajłowskiej. Przepraszam, nie wiem, jak odmienia się nazwiska rosyjskie. Pojawiły się głosy sceptycyzmu i takim najgłośniejszym głosem przemówił pan doktor Władimir Kirejew, psychiatra z Estonii. Otóż według niego jest tak, że badacze dzielą dzieci na dwie kategorie, czyli wybrańców i tak zwany gorszy sort. Może być tak, że w pewnym momencie jakiś kraj może stwierdzić, że posiada więcej dzieci indygo niż inne. Pan Kirejew sugeruje, że może to oznaczać, jego słowami, faszyzm na duchowym poziomie.
[50:44] - Chyba tak, bo wychodzi na to, że dzieci indygo są troszeczkę lepszym gatunkiem. Są bardzo inteligentne, mają rozwinięte takie cechy, które niby u, w cudzysłowie, normalnych dzieci nie występują. I właśnie kraje, tak jak tutaj wspomniał doktor Kirejew, mogą się w pewien sposób prześcigać w ilości tych dzieci.
[51:10] - Już mieliśmy w Europie jeden taki kraj, który się w podobny sposób prześcigał, a były to Niemcy i wiemy, jak to się skończyło.
[51:18] - Właśnie. Coś takiego chyba może być niebezpieczne, prawda?
[51:22] - Tak. To może też nieść ze sobą pewne zagrożenia, dlatego trzeba uważać.
[51:31] - Program będziemy kończyli, ale jeszcze się nie żegnam. Jeszcze nie wszystko powiedziane. Jakiś czas temu ogłosiliśmy coś takiego, co nosiło tytuł „Twoja historia w ParaRadio”. Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, że otrzymaliśmy tylko jedną odpowiedź. Liczyłem, że coś więcej nadejdzie. Z tego miejsca apeluję również do naszych słuchaczy, aby nadsyłali takie swoje historie, jakieś swoje obserwacje czy historie, które im się przydarzyły. Oczywiście pozostaną anonimowi, jeżeli sobie tego życzą, bo wiadomo, nie chodzi tu o opowiadanie, że ten i ten z ulicy tej i tej napisał mi coś takiego. Dostałem maila od Roberta. Z tego miejsca pozdrawiamy Roberta. Robert napisał tak: „Daty nie pamiętam, ale na pewno był to wrzesień.
Koniec lat 80. lub początek 90. Jechaliśmy pociągiem na krótkiej, około 70-kilometrowej trasie Bukowno-Olkusz. Cała rodzina: ja, siostra i rodzice. Była już typowo jesienna szarówka. W dodatku niebo pokryte było gęstą warstwą brudnoszarych chmur. Przejazd trwał jakieś sześć minut i mniej więcej w połowie drogi zwróciłem uwagę na widoczne na niebie jasne światło. Miało wielkość i jasność Wenus w pełni, ale kolor jasnopomarańczowy. Stało na niebie i nie poruszało się. Ojciec żartem stwierdził, że UFO nas filmuje, czego efektem było przejście pasażerów na lewą stronę pociągu i wspólna obserwacja, i głośne rozważanie, co to jest.
Choć słowo UFO przeważało, próbowaliśmy wspólnie przez te kilka minut znaleźć wyjaśnienie. Coś jasnego o kolorze jasnej pomarańczy stojącego na niebie. Samolot? Odpada. Gwiazda czy planeta? Odpada. Niebo zachmurzone, nie ten kolor i zbyt jasne. Helikopter? Też odpada. Nie przemieszcza się.
Meteor czy bolid? Nie ma takiej opcji. Więc co? I kiedy tak sobie wszyscy dyskutowaliśmy, po jakichś dwóch minutach, gdy już dojeżdżaliśmy do Olkusza, światło zgasło. Ale nie tak nagle. To nie było nagłe zgaśnięcie. Szczerze powiedziawszy wyglądało to tak, jakby coś oddaliło się po linii łączącej nas z tym obiektem. Choć może było to tylko złudzenie. Sam jestem ciekaw, co to mogło być. Nie zamierzam się upierać przy twierdzeniu, iż był to naładowany kosmitami obiekt, który przyleciał poobserwować naszą planetę, ale też brak mi jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia.
Może ktoś ma jakąś prostą, trywialną wręcz koncepcję? Robert.” Dziękujemy Robertowi za tego maila. Co, Marku, o tym sądzisz?
[54:11] - Nic za bardzo nie wiem, co o tym sądzić, ponieważ trudno tak na szybko coś w tej kwestii powiedzieć. Jeśli dobrze zrozumiałem, to świadek odrzucił wszystkie takie normalne, przyziemne wyjaśnienia. Natomiast tak jak mówię, tak na szybko ciężko mi cokolwiek powiedzieć na temat tej relacji.
[54:43] - Wydaje mi się, że była dosyć ciekawa. Może był to jakiś lampion chiński, chociaż lata 80. czy 90. Nie wiem, czy wtedy były tak bardzo dostępne.
[54:53] - Wtedy to jeszcze lampiony chińskie nie były tak rozpowszechnione, także raczej mało prawdopodobne.
[54:58] - Też nad tym się zastanawiałem. Jeszcze raz z tego miejsca apeluję do naszych słuchaczy, ażeby nadsyłali jakieś swoje obserwacje czy historie. Z chęcią je przytoczymy w naszej audycji. Ostatnio dostałem również kolejnego maila od Mateusza. Mateusz nam tu troszeczkę posłodził. Nie będę tego cytował, ale stwierdził, że bardzo fajnie, że poruszamy ciekawe tematy i nie boimy się głośno mówić o tych rzeczach, o których inni milczą. I podesłał filmik, który znalazł na YouTube. Niestety nie mam możliwości przekazania wam teraz tego linka. Chodzi o filmy, na których występują jakieś tajemnicze, dziwne dźwięki. Marku, na pewno się z tym spotkałeś.
Filmik tutaj akurat dotyczy terytorium Republiki Czeskiej. Chodzi o te dźwięki ni to piszczące, ni to wibrujące, ni to buczenie. I właśnie Mateusz pyta: „Ja korzystam was od niedawna. Moje pytanie brzmi, czy była już audycja poświęcona tym dźwiękom, które występują jednocześnie w kilku miejscach na świecie? A jeśli nie było, czy planujecie taką audycję? Bo temat może być ciekawy”. Mateuszowi odpowiedziałem, ale słuchaczom wszystkim mówię: nie mieliśmy takiego programu, bo sprawa może nie jest super świeża, ale należy do tych bardziej świeżych. I nie wiem, czy znalazłby się ktoś, kto mógłby robić za eksperta w tej sprawie. Co o tym sądzisz Marku, o tych dźwiękach?
[56:18] - Ja znam kilka osób, które mogłyby ewentualnie zająć się tą sprawą i coś spróbować wyjaśnić. Natomiast ja prawdopodobnie wiem, o które filmy chodzi. Widziałem kilka filmów, między innymi z Polski również. Natomiast po takim bliższym przesłuchaniu i po zbadaniu w programie do edycji dźwięku nabrałem podejrzenia, czy przynajmniej część tych filmów nie została sfałszowana. Czy to nie jest jakiś rodzaj nowej mody, nowy sposób zwrócenia na siebie uwagi?
[56:56] - Również o tym myślałem, bo te filmiki pojawiają się właśnie, tak jak wspomniał Mateusz, na całym świecie. Czasem można odnieść wrażenie, że to gdzieś w oddali jedzie pociąg, kiedy słuchałem tych nagrań i oglądałem te filmiki.
[57:10] - Tak, niektóre z tych nagrań przypominają zjawisko znane jako Taos Hum. Nie wiem, czy coś takiego słyszałeś.
[57:20] - Nie, nie spotkałem się jeszcze z takim określeniem.
[57:24] - Od kilkudziesięciu lat są obserwowane, są słyszane dźwięki w mieście Taos w USA. One mają powodować bóle głowy, różne efekty psychiczne również. Ta sprawa tych dźwięków z YouTube'a nie jest jeszcze tak dokładnie zbadana. Również w przypadku Taos Hum nie wiadomo, z czego tak naprawdę te dźwięki się biorą, mimo iż już ponoć Kongres USA się tą sprawą zajął.
[58:02] - Czyli sprawa dosyć poważna, skoro Kongres się nią zajmuje.
[58:08] - Tak, dość poważna. To już kilkadziesiąt lat próbują ustalić, co to jest i dotąd jeszcze się nie udało.
[58:17] - Dobrze. Tym akurat zakończymy kwestię wiadomości mailowych. Jeszcze raz z tego miejsca zachęcam słuchaczy: przysyłajcie nam jakieś swoje historie, zgłoszenia, obserwacje. Z chęcią je zbierzemy.
[58:28] - Jeszcze pozwolę sobie powiedzieć, że takie historie przydają się nie tylko do przytaczania na antenie, ale również mogą być przekazane badaczowi, który bardziej profesjonalnie podejdzie do tej sprawy. To znaczy przyjedzie, zbada zjawisko na miejscu, spróbuje coś na ten temat więcej powiedzieć. Także nawołuję również do dzielenia się swoimi historiami z Arkiem i nie tylko z Arkiem.
[59:01] - Właśnie, bo tworzymy tu takie małe środowisko i przepływ informacji jest dosyć płynny. Jeżeli coś się ciekawego zdarzy, to wierzcie nam, informacje dosyć szybko się rozchodzą. Oczywiście z zachowaniem wszelkiej prywatności. Nie mówimy tutaj nazwiskami, po prostu rzucamy danymi przypadkami. Mi się dużo takich spraw nie zdarzyło. Dobra, na tym byśmy mogli zakończyć również temat wiadomości mailowych, ale jeszcze czuję się zobowiązany, bo chyba nie będziemy robili wielkiej niespodzianki i nie będziemy trzymali gości w napięciu. Marku, co za tydzień?
[59:36] - Za tydzień dezinformacja.
[59:38] - Dezinformacja i dezinformacja będzie tematem programu urodzinowego „Pararadia”. Będziemy mówili o dezinformacji, a „Pararadio” obchodzi pierwsze urodziny. Mały jubileusz, ale mamy nadzieję, że program przypadnie wam do gustu. I co się szykuje w programie o dezinformacji? Mamy małą bombę czy też bombkę?
[01:00:02] - Będzie mała bomba dotycząca jednej ze spraw, użyję takiego określenia, lansowanej przez jedną z grup badawczych, ale myślę, że już na ten moment na temat tej audycji dużo ujawniliśmy. Także bomba jest przygotowywana i może wybuchnąć.
[01:00:27] - Czyli będzie bomba. Będzie też kilka spraw, o których słuchacze słyszeli również na antenie „Pararadia”.
[01:00:33] - Jeżeli ktoś słucha Radia Paranormalium, to w dżinglach zawsze występuje takie „bum!” i to będzie wielkie „bum” właśnie podczas tej naszej audycji.
[01:00:44] - Będzie „bum”. Nie tylko „bum”, bo będziemy mówili o dezinformacji w ogóle, ale też skupimy się na tym naszym polskim podwórku. Także z tego miejsca już gorąco zapraszamy. I będzie to urodzinowa audycja. Może uda się zrobić jakiś fajny rekord, bo nie wiemy, jak ta audycja, którą właśnie teraz nagrywamy, ale poprzednie audycje cieszyły się chyba bardzo dobrą słuchalnością.
[01:01:05] - Tak. Z tego, co widziałem na statystykach, to chyba udało nam się z audycją wyemitowaną bodajże wczoraj wyrównać rekord sprzed tygodnia. Także jest bardzo dobrze.
[01:01:18] - Jest dobrze, ale mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Marku, ja tobie bardzo dziękuję za dzisiejszy program o dzieciach indigo.
[01:01:27] - Tobie również dziękuję.
[01:01:29] - Z tego miejsca w swoim imieniu, a także w twoim, sam możesz w swoim imieniu zaprosić na przyszły tydzień. Chociaż wydaje mi się, że już i tak zachęciliśmy wystarczająco słuchaczy do tego, żeby za tydzień również włączyli grudziądzkie radio internetowe i oczywiście Radio Paranormalium. Wydaje mi się, że ta niedziela stała się takim kulminacyjnym punktem Radia Paranormalium.
[01:01:52] - Tak, w niedzielę zawsze w Radiu Paranormalium jest bardzo dużo audycji premierowych, które zbierają przed radioodbiornikami i przed komputerami, ponieważ Radio Paranormalium słychać też w paru miejscach w Polsce na UKF-ie, dosyć duże grono słuchaczy zainteresowanych zjawiskami paranormalnymi i nie tylko. Myślę, że szczególnie temat, który poruszymy za tydzień, powinien ich zainteresować.
[01:02:23] - Bardzo dziękuję jeszcze raz, Marku.
[01:02:26] - Dziękuję również.
[01:02:27] - Dziękuję słuchaczom za to, że poświęcili nam po raz kolejny ponad godzinkę swojego czasu. Zapraszamy jeszcze raz za tydzień na specjalny urodzinowy odcinek ParaRadia. Tym samym jeszcze raz dziękuję bardzo. Życzę dobrej nocy. ParaRadio Poznajemy Nieznane. Dobranoc.