[00:01] - Para Radio. Poznajemy nieznane. Nowa audycja w grudziądzkim radiu internetowym. Serdecznie zapraszam. Arek Paterek. Para Radio Poznajemy Nieznane. Arek Paterek. Witam serdecznie po troszeczkę dłuższej przerwie niż się na początku spodziewałem, ale niestety z powodów edukacyjno-zawodowych musiałem na troszeczkę dłużej niż planowałem opuścić radio. Wracam dzisiaj, w ten już jesienny, zimny wieczór. Wracam i chciałbym z tego miejsca od razu pozdrowić wszystkich naszych partnerów.
Pojawili się także nowi partnerzy, nowi przyjaciele z Radiem Paranormalium na czele. Pozdrawiamy z tego miejsca Ivelliosa i całą ekipę Radia Paranormalium. Jeżeli jakimś cudem ktoś z naszych słuchaczy jeszcze nie wpadł na falę Radia Paranormalium, to zachęcam, gorąco polecam wstukać sobie do wyszukiwarki Radio Paranormalium. Radio, które nadaje 24 godziny na dobę audycje z takiego zakresu, jaki nas interesuje. A dzisiaj wracamy do studia. Wracamy z takim tematem, który może nie będzie bardzo para, bo to jest zjawisko, ale co prawda wydaje mi się, że to jest zjawisko bardziej społeczne. Będzie dziś mowa o legendach miejskich, o popularnych urban legends, a moim gościem będzie znany wam doskonale Adam Borowski z NPN-u. Witam Adam.
[01:29] - Witam ciebie również.
[01:31] - Adam. Przed programem rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że tak ty jak i ja tematyką urban legends interesujemy się od dość dawna. Ja muszę przyznać, że w te wakacje wybrałem się na Mazury razem z dziewczyną. Byliśmy pod namiotem i mimo że byłem na wakacjach, pogoda czasem była niesprzyjająca. W moje ręce trafiła książka, którą mam dziś ze sobą w studio pana Marka Barbera pod tytułem „Legendy miejskie”. Ja tę książkę muszę się przyznać, że po prostu wchłonąłem nawet w te wieczory przy latarce. Wciągnąłem tę książkę bardzo szybko. Wiele z tych legend znałem, wielu ciekawych nowych się dowiedziałem. Ale może przejdźmy do meritum. Może zadam ci pierwsze pytanie, Adamie.
Co to są te legendy miejskie?
[02:20] - Legendy miejskie to nic innego jak popularna forma obecnego folkloru. Otóż mamy osoby w społeczeństwie żyjące, które coś tam sobie przekazują. Kiedyś to była jakaś wioska, kiedyś dawno temu, a teraz mamy, tak się przyjęło, miasto. Czyli to jest taki syndrom modernistyczny można powiedzieć. Czyli na przykład osoba A mówi, że coś się tam komuś stało. Ubiera to w takie ładne słówka, żeby to miało ręce i nogi. Potem idzie to dalej tak zwaną pocztą pantoflową, prawda? I tak się potem to rozwija. Oczywiście w zależności od tego, co pierwsza osoba chciała powiedzieć, to się potem w czasie zmienia. Czyli mamy już zupełnie inną wersję i tak naprawdę, chociaż powinno się w to wierzyć w założeniu osób, które to mówią, to jednak zniekształcenie, które powstaje, to już my sami tak naprawdę musimy zidentyfikować, czy jest to coś warte, czy nie.
Czyli to jest taka mema, można powiedzieć, taka historia, która się rozpowszechnia pomiędzy ludźmi, czy to w realu, czy to też w internecie, bo oczywiście w internecie jak najbardziej w dzisiejszych czasach to też funkcjonuje. Takie legendy właśnie sobie krążą nie tylko po miastach. Oczywiście wiadomo, to się tak mówi legenda miejska, dlatego że to jest takie jakby odzwierciedlenie obecnej cywilizacji, pokazanie, że miasta właściwie są taką domeną współczesności, prawda? I stąd się to wzięło, żeby to odróżnić od tych dawnych, powiedzmy folklorystycznych, jakichś typowych przekazów, to właśnie używamy tego terminu legendy miejskie. Tych legend jest bardzo dużo. Każdy myśli jakąś tam legendę, nawet jak sobie nie zdaje z tego sprawy, że to jest legenda miejska. Na pewno jakąś tam legendę kojarzy.
[04:13] - Troszeczkę to zaleciało taką zabawą rodem ze świetlic, ze szkół podstawowych w głuchy telefon. Ja przed programem jeszcze, mimo że doskonale wiem, czym są te legendy miejskie, chciałem zasięgnąć informacji stricte teoretycznej i według takiej formułki miejska legenda to pozornie prawdopodobna informacja rozpowszechniana w mediach, internecie bądź w kręgach towarzyskich, która budzi wielkie emocje u odbiorców. Zazwyczaj jest to informacja nieprawdziwa. Miejska legenda elektryzuje słuchaczy i prowokuje ich do komentarzy i dalszego jej przekazywania. Dotyczy bowiem znanych osób i powszechnych zjawisk. Coś, co każdemu może się przytrafić. Era internetu, szybkiej wymiany informacji znacznie przyspieszyła obieg tego rodzaju plotek obecnych od wieków w grupach społecznych. Miejskie legendy często są przekształceniem wcześniejszych opowieści. No i właśnie to akurat jest, że tak powiem, formułka zaczerpnięta z Wikipedii. Ty powiedziałeś tu o memach.
Również tutaj w ujęciu memetyki odniesiono się do tych legend miejskich i Wikipedia mówi, że z punktu widzenia memetyki miejska legenda jest przykładem replikującego się memu. Mem czy memplex miejskiej legendy jest przekazywany kolejnym osobom i przez to, że tego typu opowieści są niesamowite, ich memy rozchodzą się w sposób epidemiczny.
[05:33] - Dokładnie tak jak powiedziałeś, właśnie to jest bardzo ważny element. To musi być coś, co wywołuje emocje. Coś, co w nas uderza, bo inaczej wiadomo, to by się po prostu rozmyło. A to dzięki temu dalej idzie i dalej się replikuje właśnie niczym mem, a niczym wirus można powiedzieć, który sobie tam dalej idzie. Ktoś to zaczął. Tak naprawdę trudno powiedzieć kto. Potem się to tam dalej rozwija w różnych kręgach. Różne osoby sobie to mówią i powstają całe historie, które tam jakoś w społeczeństwie potem już się Zostają w jakiejś formie i to potem tak już sobie funkcjonuje.
[06:14] - Adam, czy możemy powiedzieć o czymś takim jak początek legend miejskich? Czy jest taki punkt na linii historii, który możemy zaznaczyć jako początek legend miejskich?
[06:25] - Tak naprawdę ludzka natura jest taka, że te legendy były zawsze. Wiadomo, że legenda typowo miejska to jest wynalazek dosyć nowy, bo tak jak powiedziałem, wiąże się pośrednio z miastami, czyli urbanistycznym terenem. Ale oczywiście to jest tylko takie pokazanie przenośnie. Myślę, że jeżeli chodzi o takie typowe legendy miejskie, to prawdopodobnie możemy mówić o jeszcze końcu XIX wieku do teraz. Wcześniej można tak powiedzieć, był jeszcze folklor i inne zagadnienia. Więc jednak ta różnica jest często dosyć płynna, ale myślę, że legendy miejskie tak naprawdę zaczęły się od rewolucji przemysłowej tak na dobrą sprawę, kiedy miasta zaczęły się rozwijać, populacje. Był duży techniczny skok. Myślę, że od tego momentu tak naprawdę możemy o tym mówić.
[07:26] - Kiedy mówimy „legenda”, to pierwszym skojarzeniem jest jakaś bajka. Legenda o Smoku Wawelskim czy legenda o królu Popielu, którego zjadły myszy. Czy to, że legendy miejskie mają w nazwie tę legendę, z miejsca stawia je jako nieprawdziwe?
[07:46] - Niekoniecznie. Na przykład strona snopes.com to jest dosyć znana strona zajmująca się legendami. Daje nam wiele poziomów. Od poziomu prawdziwości zielonego, który oznacza, że legenda dana została zweryfikowana jako coś, co w niej jest, do totalnie fałszywej kolor szary na przykład. Więc mamy całe spektrum, jak możemy na to patrzeć i na ogół legendy miejskie są albo mocno zniekształcone, albo wręcz nieprawdziwe. Choć oczywiście ich urok polega na tym, że tak naprawdę nie możemy tego zweryfikować, bo nie mamy po prostu źródła albo źródło jest tak nieoczywiste, że nie możemy do niego łatwo dojść.
[08:29] - Właśnie tu się chcę z tobą zgodzić. Trzymam w ręku tę książkę, o której już wcześniej mówiłem. Ona ma ponad 330 stron i z tych 330 stron najwięcej legend miejskich jest nieprawdziwych bądź nierozstrzygniętych. To może powoli będziemy przechodzili do tej najciekawszej, najbardziej soczystej sprawy w dzisiejszym programie. Do tych najsłynniejszych legend miejskich. Zaczniemy może od tych najbardziej globalnych. Adamie, może zacznij mówić o którejś z tych legend. Na pewno się temat rozwinie.
[08:59] - Dobrze. Myślę, że takim pierwszym tematem, który przychodzi mi do głowy, może tak powiem à la para taka legenda będzie, czarnookie dzieci. Myślę, że to jest dobra legenda, o której można powiedzieć dlatego, że w światku para od jakiegoś czasu, myślę, że tak od 12 lat, mniej więcej 13, chodzi taka właśnie legenda o dzieciach, które mają zupełnie czarne oczy i które zachowują się bardzo dziwnie, tudzież proszą o to, żeby je wpuścić czy to do mieszkania, czy do samochodu. I osoba, która tego doświadcza, odczuwa niesamowity terror i w pewnym momencie po prostu przestaje chcieć wchodzić w jakikolwiek kontakt z tymi dziećmi. Warto wspomnieć, że te dzieci są bardzo elokwentne jak na swój wiek, bardzo stanowcze. Dlatego pojawiają się wątki, że tak naprawdę nie są to dzieci, tylko tutaj można wstawić cokolwiek każdy uważa. Ogólnie ważnym elementem jest to, że one same nie chcą czy nie mogą wejść do pomieszczenia, do którego chcą wejść. I to jest ten ciekawy wątek. To jest głównie legenda w Stanach Zjednoczonych, aczkolwiek też się zaczęła pojawiać w Europie, więc myślę, że to jest taki ciekawy wątek właśnie odnośnie wątków para. Kolejnym wątkiem, który warto poruszyć, to są słynne przypadki operacji.
Czyli jesteśmy sobie na dyskotece, pijemy coś sobie i budzimy się w jakiejś tam wannie i widzimy przed sobą kartkę, że nie mamy jakiegoś ważnego organu i należy zadzwonić na taki a taki numer, żeby przeżyć. Więc to jest też taka jedna z bardzo znanych legend. Oczywiście wiadomo, elektryzujące wieści, ale do tej pory z tego, co wiem, nie udało się nawet jednego przypadku tego typu zarejestrować, jeżeli chodzi o organy czy też czarnookie dzieci. Myślę, że to są takie dosyć znane przypadki, jeżeli chodzi o świat. Oczywiście jest tego znacznie więcej, ale myślę, że póki co możemy się skupić na tym.
[10:58] - Właśnie pozwolę ci przerwać na chwileczkę. Zacząłeś tak powiedzmy z grubej rury, bo od razu od takich kwestii bardziej para. I ja też właśnie się posiłkując tą nieszczęsną Wikipedią widzę tutaj, że przykładami miejskich legend są Diabeł z New Jersey, Ludzie w czerni, Mothman, Chupacabra, UFO, Yowie, Yeti, Wielka Stopa. Myślisz, że wypada wrzucić te wszystkie rzeczy, o których przed chwilą wspomniałem do kosza pod tytułem legendy miejskie?
[11:30] - Na przykład słynna sprawa Mothmana. To było w Wirginii bodajże jest takie miasteczko w latach 60. Point Pleasant się nazywa. I tam miało dochodzić do manifestacji sił niezwykłych, tudzież ludzie widzieli jakąś istotę, która wyglądała niczym człowiek-ćma. Tak to jest też tłumaczone. I co ciekawe, że wówczas dochodziło do wielu dziwnych sytuacji w tym mieście typu jakieś dziwne telefony, zjawiska UFO. I też często ta istota pojawiała się w momencie, kiedy coś potem złego się działo. Na przykład doszło do katastrofy mostu w tymże mieście i ta istota właśnie była tam wcześniej widziana. Tam zginęło bodajże 40 osób, więc jest tam nawet pomnik tej istoty, cokolwiek by to było. Więc jest to taki przykład legendy miejskiej, która można powiedzieć dała jakiś tam biznesowy też aspekt jednak, bo to się zachowało.
Ludzie tam mają z tego jakieś swoje dochody, więc to jest myślę też o tyle ciekawe. Wspomniałeś o Yeti. To już jest bardzo znany przypadek. Trudno cokolwiek dodać. Takich istot, które się pojawiają i znikają jest całe multum. I to w zależności od miejsca na świecie. Czy Loch Ness i cała inna masa tych istot.
[12:56] - A co z UFO?
[12:59] - To jest dobre pytanie. Myślę, że tak naprawdę bym nie klasyfikował tego jako legendę miejską. Legenda miejska ma bardziej podtekst tylko taki typowy „ktoś coś tam powiedział komuś”. Tutaj też oczywiście to istnieje, ale jednak są też badania. Jest też wielu naukowców tym się zajmujących, więc myślę, że tu jest trochę inny poziom. Ja bym tego nie klasyfikował jako typową legendę miejską, bo jednak nie pasuje mi to do UFO za bardzo. Chyba że jakieś anegdotki odnośnie „bo tutaj coś widzieliśmy, tam ktoś coś widział”. Też się tak zdarza, że rzekomo w okolicach Waszyngtonu jakaś istota pół kozioł, pół człowiek. Ale to są takie anegdoty niemające wiele z UFO wspólnego, więc raczej bym tego nie stawiał w tej samej kategorii.
[13:53] - Zupełnie na początku wspomniałeś o memach i właśnie jednym z memów był Kilroy rysowany od czasów II wojny światowej. „Kilroy was here” tak właśnie mówił napis. I ten Kilroy, mimo że był zjawiskiem stricte memowym, jest uważany jako legenda miejska, ponieważ wielu uważa, że Kilroy naprawdę istniał.
[14:19] - Tak, ale należy pamiętać, że te „naprawdę istniał” to jest trochę tak, jakbym powiedział: ktoś widzi kogoś w serialu i mu się potem wydaje, że ten człowiek naprawdę jest doktorem czy lekarzem. Takich przykładów jest dużo. Kilroy jest tylko jednym z wielu. Mamy takich napisów, chociażby w przypadku słynnego napisu z Kuby Rozpruwacza. Tam miał się pojawić napis, że Żydzi nie są za to odpowiedzialni. Taki napis na ścianie miał się pojawić. I też ludzie zastanawiają się, co to mogło znaczyć i też się głowią. Ja bym powiedział jeszcze jedną rzecz, że takie memy tego typu, gdzie coś się takiego pojawia, jakiś napis, mogą być propagowane przez ludzi na zasadzie świadomej, że ktoś coś tam zrobi i potem to samo się rozwija. Więc trzeba mieć też tego świadomość, że nie tylko to jest takie zachowanie, że przez przypadek. To często może być też świadome, że ktoś coś zaczął i potem zaczęło się rozwijać.
[15:26] - Wspomniałeś o Kubie Rozpruwaczu i ruszyłeś taki popkulturowy aspekt tych legend miejskich. Może przejdźmy do tego, bo trzeba przyznać, że legendy miejskie były w wielu przypadkach inspiracją dla twórców filmowych, kiedy oni pisali scenariusze czy później kręcili te filmy. Jaki legendy miejskie miały wpływ na filmy?
[15:53] - Na pewno, tak jak powiedziałem, organy. To jest jedna rzecz, czyli te słynne sprawy związane z byciem na dyskotece i kradzeniem organów, jak to na polski można powiedzieć. Oczywiście faceci w czerni to już chyba sam tytuł jest wręcz oczywisty. Co do facetów w czerni mamy tyle hipotez kto to może być, co to może być. Jeden wątek jest taki, że oni często zachowują się dosyć dziwnie, tak jakby mieli problemy z tym, co dla nas, dla ludzi jest oczywiste, typu chodzenie czy nawet jedzenie i tak dalej. I wiele osób twierdzi, że sposób, w jaki się ubierają, czyli ich słynny krawat, taki garnitur, może świadczyć o tym, że poruszają się w czasie, ale na przestrzeni od początku XX wieku bodajże jeszcze do 2000, trochę jeszcze w przyszłość. Tak że to jest taki unikalny, uniwersalny strój, kiedy w miarę mogą się jakoś wpasować, niezależnie od epoki, czy to jest teraz, czy kiedyś. Więc to jest też ciekawy wątek. Myślę, że taką bardziej mroczną legendą miejską, którą można poruszyć, jest oczywiście satanizm tudzież aspekty związane z satanizmem, typu rytualne zabójstwa. To jest też wątek, który pojawia się bodajże choćby w filmie Polańskiego słynnym „Rosemary's Baby”.
To jest też jeden z filmów. Tam się ten wątek pojawia. Więc tych wątków jest naprawdę bardzo dużo i można by tak wymieniać godzinami. Wymieniłem takie najważniejsze.
[17:26] - Właśnie to może zostańmy chwileczkę przy tym. Morderca Huck.
[17:32] - Tak, morderca Huck. To polegało na tym, że jakaś para, to jest amerykańska głównie legenda, się całuje. I nagle coś tam się dzieje. Chłopak idzie to sprawdzić i zostaje zabity albo zawisa na haku, albo zostaje z brzuchem. W brzuch zostaje hak. Więc to jest też aspekt dosyć mroczny. Ale to jest właśnie ten wątek taki sam trochę bym powiedział sztampowy, dlatego że mamy parę. Chłopak na ogół wychodzi, bo tak jest przyjęte, taka jest konwencja, jakoś się tak złożyło. On tam bada i potem dziewczyna znajduje go nawet czasami wiszącego nad samochodem. Ona wychodzi patrzy, gdzie on jest i go tam znajduje na takim haku.
Był nawet film, pamiętam, na podstawie tego, aczkolwiek uważam osobiście, że to jest trudne do wprowadzenia. Nawet jeżeliby był taki morderca, miałby lekki problem z czymś takim, żeby tak to przeprowadzić. Więc to jest taki przykład legendy dosyć Uważam, naciąganej mocno, nawet mocniej niż zwykle.
[18:42] - Według tej książki, którą trzymam akurat w ręku, ta legenda pozostaje legendą nierozstrzygniętą, a powstała w połowie lat 50. XX wieku. Można też wspomnieć, jeżeli już mówimy o tych samochodach, o tych ludziach w samochodach, o autostopowiczu na tylnym siedzeniu. Jest to historia, w której zazwyczaj kobieta samotnie prowadzi samochód. Jest ciemno, jest noc i nagle zaczyna zajeżdżać jakiś samochód z tyłu. Świeci długimi światłami po lusterkach, podjeżdża bardzo szybko, nieraz po prostu uderza w tylny zderzak. W końcu ta kobieta dojeżdża do celu, wybiega z tego samochodu, a ten facet, który jechał za nią, wybiega za nią i mówi jej, że próbował ją w pewien sposób ostrzec, bo na tylnym siedzeniu czaił się morderca, psychopata, gwałciciel. Wstaw co wolisz. To jest chyba jedna z takich najbardziej popularnych legend, też mi się wydaje. I też pojawiła się na pewno w jakimś filmie, bo to jest nieuniknione.
[19:37] - Tak, ale myślę, że takim wątkiem też do tego nawiązującym może być autostopowicz widmo. Jak najbardziej.
[19:44] - Dokładnie. I teraz znów jest para, więc może coś o autostopowiczu widmo.
[19:48] - Właśnie, więc to jest też ciekawy wątek o tyle, że jedziemy sobie samochodem i widzimy jakąś postać przy drodze. Załóżmy, że zabieramy tę postać. Czasy są niebezpieczne, ale zdarza się też, że ludzie zabierają i normalnie z tą osobą rozmawiamy. Wszystko jest normalnie, jedziemy sobie, ona mówi, gdzie chce jechać i w pewnym momencie ta osoba po prostu znika. Nie ma tej osoby i to tyle. I w zasadzie wiadomo, reakcja kierowcy jest, delikatnie mówiąc, zszokowany, bo czego się innego spodziewać? Mieliśmy pasażera, a pasażer po prostu znika. I są takie miejsca, jest taka hipoteza, że kiedyś tam ktoś umarł, zginął w wypadku i teraz przeżywa to na zasadzie takiej, że wsiada w samochód, jedzie do jakiegoś miejsca wypadku, właśnie tam, co się miała zdarzyć jego śmierć i potem znowu wraca. I w ten sposób tak to się toczy. To jest taki znany wątek.
Często też te osoby, ci pasażerowie właśnie mają ubrania reprezentujące erę, w której mieli zginąć. Czy nawet z lat 30. zdarzają się pasażerowie w Stanach. W Chicago jest takie miejsce, gdzie rzekomo taka kobieta ma się pojawiać i mieć na sobie ubrania typowe z lat 30. Potem po prostu znika. Najciekawsze jest też w tym wszystkim to, że ci pasażerowie są jak najbardziej fizyczni, że to nie są jakieś duchy czy tam coś. Normalnie z tego, co wiadomo, można ich dotknąć, można z nimi rozmawiać bez żadnego problemu. I to jest właśnie w tym wszystkim takie fascynujące i frapujące jednocześnie.
[21:34] - Warto też dodać, że w wielu odmianach tej legendy, bo wiadomo, że one w pewien sposób się zmieniają, taki właśnie kierowca, który zabrał autostopowicza, jedzie pod wskazany przez autostopowicza adres i autostopowicz znika na chwilę przed dotarciem do tego miejsca, gdzie chciał się dostać. I co robi kierowca? Kierowca idzie do domu, puka do drzwi. Otwiera mu zazwyczaj starsza pani lub starszy pan. Facet przedstawia sytuację i słyszy właśnie od tych państwa, że to była ich córka, która zginęła dokładnie x lat temu i że zdarza im się to co roku. I co ciekawe, warto też wspomnieć, że ta historia ewoluowała, bo to jest chyba jedna z takich najstarszych legend miejskich, ponieważ zaczęło się to wszystko od tego, że tego autostopowicza, że go tak nazwiemy, brano czasem na konia nawet, kiedy jeszcze nie było samochodów. Później środki transportu się zmieniały, aż do dzisiaj zostały samochody.
[22:38] - Tak, to jest właśnie ten wątek, o którym wspomniałeś, że rodzice pod danym adresem są przyzwyczajeni wręcz do tego, że ludzie przychodzą i pytają się. Wręcz są zdziwieni, gdy przychodzi kierowca, mówi: „Tutaj jechała ze mną taka a taka osoba”. A w rezultacie okazuje się, że ta osoba nie żyje, co też świadczy o tym, jest taki wątek tutaj, że ta osoba tudzież ten autostopowicz nigdy z samochodu nie wysiada, zawsze znika przed tym, więc to też warto o tym powiedzieć. Jest to ciekawy wątek, niewątpliwie. Często się zdarza, jest to na całym świecie praktycznie, w Polsce nawet ostatnio koło Rzeszowa miało być takie zjawisko. Głównie to się dzieje nocą w miejscach, gdzie się jedzie samemu czy jak się jedzie samemu. I tak to wygląda.
[23:35] - Adamie, czy widziałeś film pod tytułem „Krzyk”?
[23:39] - Tak. Kojarzę.
[23:40] - Wydaje mi się, że to jest kolejny film, który został zainspirowany właśnie legendami miejskimi o tym, że morderca dzwoni do kogoś, kto siedzi w domu i dzwoni już z tego domu i szykuje się, żeby zasztyletować niczego nieświadomą ofiarę. I dzwoni tylko po to, żeby ją poinformować o tym, że już na nią czyha.
[23:58] - Tak, to jest niewykluczone. A co do morderców, ja tak może już trochę przeskoczę. À propos „Krzyku”, tylko w trochę innym znaczeniu. Była taka jedna z legend, bodajże w Luizjanie głównie, że morderca stosował oto taki trik-
[24:14] - Krzyk o północy.
[24:17] - Znaczy krzyk, płacz dziecka stosował. Podobno stosował to głównie do kobiet, czyli włączał taśmę z płaczem dziecka, licząc na to właśnie, że kobieta otworzy drzwi zdziwiona tym, co się dzieje, słysząc to dziecko. I potem tę kobietę zabijał. Więc tak to jest przedstawione. Nawet policja tutaj się do tego odnosiła, ale policja powiedziała, że to nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Policja zdementowała te pogłoski.
[24:46] - Ja przed chwilą ci przerwałem, mówiąc „krzyk o północy”, bo według jednej z legend w latach 60. XX wieku była taka amerykańska tradycja studencka, że o północy z jakiegoś dziwnego powodu studenckiego oni otwierali okna, otwierali drzwi i zaczęli krzyczeć przez pięć minut. To był niby bardzo dobry sposób, żeby mogli rozładować swój stres. Według tej legendy „krzyk o północy” morderca wykorzystywał to, że oni sobie tak krzyczeli. Dopadał ofiarę, która próbowała krzyczeć i się wyrwać, ale nikt na to nie zwracał uwagi, bo krzyczał cały kampus studencki. To jest kolejna legenda, którą uznano za fałszywą i obalono jej prawdziwość. Wracając do tych paru, krwawa Mary. Co to mówi krwawa Mary?
[25:40] - Tak, czyli spojrzymy się w lustro, powiemy według niektórych wersji raz, niektórych trzy razy „krwawa Mary” czy z angielskiego Bloody Mary i wtedy pojawi się taka istota, która od razu czy za jakiś czas, są różne wersje, na ogół jest tak, że zasztyletuje daną osobę czy też jakąś inną z otoczenia tejże osoby. To jest legenda dosyć szeroka. Tutaj są różne wersje, ale ogólnie pojawia się wątek z tym lustrem, że powtarzamy to samo czy odwracamy się, stoimy do lustra tyłem, powtarzamy słowo trzy razy, odwracamy się i widzimy tę postać. To jest bodajże nawiązanie do jakiejś królowej. Ja do końca nie pamiętam tutaj historii, ale mi się wydaje, że to jakaś królowa chyba była w Anglii. Nie pamiętam do końca, ale myślę, że to coś ma z tym związanego, bo mi się tak kojarzy afera protestantów, katolików.
[26:41] - Tam były tarcia mocne.
[26:44] - Tak. Ja myślę, że to do tego się odnosi. Nie pamiętam teraz z historii dokładnie genezy tego, ale myślę, że w tym wypadku to jest na pewno jedna rzecz, że to była władczyni, która była niespełna rozumu, miała jakieś bardzo mocne sadystyczne tendencje, a wiadomo, że taka osoba będzie uwieczniona potem w różnych legendach. Tu jest przykład takiego folkloru, który połączył się z legendą miejską, z czasami współczesnymi. Oprócz krwawej Mary oczywiście należy wspomnieć o Draculi. Kolejny słynny przykład Transylwanii, gdzie rzekomo on miał stawiać nadchodzącej armii bodajże tureckiej. Ona miała zobaczyć wiele tysięcy ludzi nabitych na pal i to spowodowało, że się wycofali. Więc też takie historie się pojawiają. Oczywiście wiele osób twierdzi, że on jest pierwowzorem wampira, że jakoś się tak złożyło, że też nie za bardzo lubił słońce. Czy był to symbol wręcz jego wewnętrznej ciemności.
Jakoś tak to się potem zachowało.
[28:00] - Właśnie teraz mówiliśmy o krwawej Mary. Ja muszę przyznać, że jakiś czas temu sięgnąłem po serial „Supernatural”. Opowiada on o dwóch braciach. To jest stricte fantastyczny serial. Opowiada o dwóch braciach, którzy mają przekazane, żeby gonić duchy, wszelkie zjawy i jakieś odstępstwa. Pewnie widziałeś.
[28:20] - Tak zwani łowcy.
[28:21] - Tak, dokładnie łowcy. Kiedy oglądałem ten serial, muszę przyznać, że co kilka odcinków mity miejskie, te legendy miejskie odnajdywały odzwierciedlenie na ekranie. Była krwawa Mary, był nawet morderca z hakiem. Był jakiś strach na wróble, który również zabijał. Było mnóstwo takich rzeczy. Kiedy teraz patrzę jeszcze w spis treści tej książki, widzę, że te legendy miejskie dzielą się na różne podkategorie. Mówiliśmy tutaj o takim klasycznym horrorze, ale jest też lekka rozrywka, opowieści kryminalne, różne historie o zwierzętach, o komunikacji. Jest coś o kulinariach. Bardzo popularna legenda miejska o szczurze z KFC. Może słyszałeś o tym?
[29:11] - Szczur z KFC. Mogę się domyślić, o co chodzi. Tak. Że pewnie był on wsadzony do jedzenia czy tam było zmielone coś. Pewnie tego typu sprawa.
[29:21] - Dokładnie.
[29:22] - KFC, McDonald's też jest tutaj słynnym przykładem tego typu legend. Mam nadzieję, że to legendy. Oczywiście to jest jeden z niewielu przykładów, gdzie do końca nie wiemy i niestety jest możliwe, że kto tam wie z nimi, z tymi firmami do końca pewni być nie możemy. Myślę, że aż tak do tego by się nie posunęli, ale były różne przypadki, jak nieraz słyszeliśmy zresztą. Więc kto wie?
[29:51] - Parę lat temu w jednym z jakichś kubełków, to była restauracja McDonald's i chyba próbowała trochę podrobić KFC. W jednym z kubełków znaleziono zgrillowaną głowę kurczaka. Są zdjęcia, które można znaleźć w internecie, ale mam nadzieję, że szczur jest mało prawdopodobny. Teraz myślę, że moglibyśmy przejść także do tego, bo legendy miejskie bardzo często uderzają w znane postaci, w znane marki, tak jak przed chwilą powiedzieliśmy KFC, ale też znane postaci. Jakie znasz legendy miejskie o znanych ludziach, o celebrytach?
[30:22] - Dobrze. Na przykład najsłynniejsza legenda, jeżeli tak to można powiedzieć, to tak mi się nasuwa o Hitlerze, z tym słynnym bunkrem jego. Czy on tam zginął, czy są wnioski, nawet teraz ostatnio słuchałem wywiadu na BBC, że uciekł do Argentyny. Myślę, że to jest taka jedna z wielu legend, które można tutaj zacytować. Kolejną legendą, myślę, jest na przykład Kennedy, który miał rzekomo ujawnić ... prawdę na temat UFO, na temat zjawiska UFO i został przez to zabity. To jest kolejny przykład. Czy Stalin chociażby, jest taka legenda, podobno jest trochę w tym prawdy, że spotkał słynnego jasnowidza Messinga, który mieszkał niedaleko Warszawy. Stalin powiedział mu, że jest jedyną osobą, której w Związku Sowieckim nic się nie stanie. Coś w tym stylu.
Tak Messingowi odpowiedział. To też jest ciekawa sprawa. Myślę, że to, co mi teraz do głowy przychodzi od razu, to tego typu sprawy.
[31:37] - Mi się wydaje, że trzeba wspomnieć o legendzie miejskiej traktującej o Paulu McCartneyu, liderze Beatlesów.
[31:44] - Tak, oczywiście. Że został zastąpiony przez kogoś, przez duplikat. To jest znane. Oczywiście. Czy Paul McCartney, czy Elvis. Elvis żyje, wiadomo. To już nawet nie trzeba daleko sięgać.
[31:58] - Tak jak Michael Jackson.
[31:59] - Tak, że Michael Jackson też żyje, jest z nami, że był nawet taki moment w filmie, że jego duch się niby pojawił. W filmie na CNN-ie i potem była o tym mowa, więc te wątki też są jak najbardziej znane. Czy nawet Britney Spears. Tam był taki wątek, że to jej rzekome załamanie nerwowe wynikało z tego, jak była traktowana w dzieciństwie, że wychodziły jej pewne problemy emocjonalne z powodu dzieciństwa i tak dalej. Celebryci mają to do siebie, że tych legend możemy wymieniać godzinami tak naprawdę, bo po to te legendy są. Nie oszukujmy się, celebryci sami propagują pewne rzeczy po to, żeby być z czymś utożsamianym, z daną legendą. Czy nawet Tom Cruise chociażby, jego słynny bunkier, który miał zbudować w Kolorado po to tylko, żeby się obronić przed Imperatorem Xenu, bo jest scjentologiem, a oni wierzą z tego, co wiem, że zły galaktyczny Imperator Xenu szykuje się do ataku na Ziemię. Ten bunkier, który Cruise zbudował za 10 milionów dolarów, taka jest oficjalna wersja, ma go ochronić. To specyficzna, żeby nie powiedzieć, historia.
[33:17] - Wspomniałeś o Hitlerze, wspomniałeś o Kennedym i trzeba przyznać, że legendy miejskie przechodzą troszeczkę w teorie spiskowe. Teorie spiskowe najczęściej rodzą się w bardzo dramatycznych okolicznościach, takich jak zabójstwo Kennedy'ego czy chociażby atak na World Trade Center. Wokół tego również powstało wiele legend miejskich, prawda?
[33:39] - Oczywiście, jeżeli chodzi o 11 września, to mamy tyle legend, że to już szkoda wymieniać. Chociażby weźmy słynną legendę miejską tej rzekomej twarzy diabła, która miała się pojawić w tym dymie, kiedy się paliły te wieże. To jest jedna z legend. Czy o słynnym UFO, które miało sobie latać koło wież. To jest kolejna z legend. One przechodzą w spiski, jak najbardziej. Że nie było rakiety, która uderzyła w Pentagon z racji tamtego, że za mała wnęka i tak dalej. Czy o słynnym paszporcie, który spadł. Jak on mógł spaść, przecież cały samolot się spalił. Jak najbardziej tych wątków, jeżeli chodzi o 11 września, jest multum i będzie ich coraz więcej.
Żeby nie wspomnieć o bliższej sprawie, powiedzmy Smoleńska nawet. Tutaj mamy też pewne legendy z tym związane.
[34:34] - Wracając do World Trade Center, to trzeba przyznać, że wiele legend miejskich jest po części prawdziwych. Była taka znana afera pod tytułem „Bert jest zły”. Evil Bert, czyli postać z „Ulicy Sezamkowej” pokazywana na plakatach tuż nad ramieniem Osamy bin Ladena. Pamiętasz tą sprawę?
[34:55] - Powiem szczerze, że tak średnio. To możesz ty tutaj coś od siebie.
[34:59] - Wyglądało to w ten sposób, że na różnych plakatach, na których był Osama bin Laden, w jakiś sposób przez przypadek znalazła się postać z „Ulicy Sezamkowej”, ulubieniec dzieci Bert i on wylądował na tych plakatach. Wkrótce zostało to podłapane i Bert padł ofiarą mnóstwa fotomontaży, gdzie jego brwi skierowano ku dołowi i był przedstawiany jako postać zła i utożsamiana z Osamą bin Ladenem. To była jedna z takich prawdziwych legend miejskich, bo o Bercie było bardzo głośno. Powstała nawet strona, która o tym mówiła. Bardzo ciekawa teraz legenda miejska o skandalicznej postawie, jak to nazwano w tej książce, sieci kawiarni Starbucks. Chodziło o to, że tego poranka 11 września, kiedy ratownicy próbowali jeszcze ratować ofiary, próbowali jakoś to wszystko załagodzić, poprosili o wodę dla ofiar w restauracji Starbucks. Otrzymali trzy skrzynki butelkowej wody, a wraz z tą wodą otrzymali rachunek na 130 dolarów. W takich strasznych okolicznościach restauracja Starbucks potrafiła jeszcze wystawić rachunek ratownikom. Kolejna legenda miejska, która została potwierdzona. Trudno tu mówić o legendzie miejskiej, ale na pewno widziałeś filmiki, na których składane są banknoty dolarowe.
[36:30] - Tak.
[36:31] - Może coś więcej o tym.
[36:35] - Sorry, że tak powiem, ale à propos 11 września tak mi się skojarzyło.
[36:40] - Oczywiście, śmiało.
[36:42] - Jeszcze jest taka jedna potwierdzona pseudolegenda, można powiedzieć, że jak tam ludzie uciekali, to zostało bardzo dużo obcasów. To jest efekt tego, co się stało. To akurat jest potwierdzone, że tak faktycznie było, że kobiety w panice musiały zostawić swoje buty. To jest wątek dosyć prozaiczny, jednak pokazujący, jak to wygląda.
[37:13] - Pozwól, że przejdziemy teraz od tej całej tragedii World Trade Center do bardziej ostrych legend miejskich. I mówię tu ostrych dosłownie, bo bardzo głośno się mówiło o tym, że na bardzo popularne święto w Stanach Zjednoczonych, na Halloween, dzieci musiały uważać na jabłka, które otrzymywały od nieznajomych.
[37:38] - Tak, ale z tymi jabłkami to jest historia. Chodzi o to, że te jabłka były jakoś tam, nie wiem, to z Chinami mi się kojarzy.
[37:49] - W te jabłka-
[37:49] - Tak, że one były nafaszerowane-
[37:51] - Żyletkami i igłami.
[37:53] - Tak, ale myślę, że akurat tu jest ciekawszy wątek, że to jest jedno, ale warto wspomnieć o chińskich cukierkach, które miały być nafaszerowane różnymi rzeczami i to zostało częściowo potwierdzone. I tam dzieci miały problemy potem. Część dzieci nawet chyba z tego, co wiem, umarła, więc jest to wątek dosyć mocny. Myślę, że to jest o tyle ciekawsze, że to faktycznie się zdarzyło.
[38:19] - Właśnie muszę tutaj niektórych zdziwić, ale w książce, którą trzymam przed sobą, ta legenda została uznana jako prawdziwa, więc jakieś śledztwo musiało doprowadzić do tego, że naprawdę w tych jabłkach czy słodyczach, jak to mówisz, były pewne rzeczy, które zagrażały zdrowiu i życiu.
[38:37] - Tak. Część legend zawsze jakieś prawdopodobieństwo w sobie prawdziwości ma. To już my musimy ocenić, ile w tym prawdziwości jest na zdrowy rozum.
[38:50] - Trzymam jeszcze w ręku tę książkę i patrzę na okładkę. Widzę kanał ściekowy, widzę napis: „Krokodyl w Nowym Jorku”.
[39:02] - Krokodyl w Nowym Jorku, tak?
[39:04] - Krokodyle albinosy. Na pewno słyszałeś też o tym.
[39:07] - Tak, albinosy, czyli co? Słynni ludzie, tak? Te albinosy to też-
[39:15] - Tak.
[39:15] - Nie wiem.
[39:16] - À propos tych krokodyli chodziło o to, że ludzie kupowali sobie zwierzątka jako egzotyczną zabawkę i kiedy te krokodyle rosły, stawały się coraz bardziej trudne w utrzymaniu i ludzie jeszcze-
[39:29] - Tak, je wywalali.
[39:30] - Tak. I właśnie według tej legendy któreś pokolenie tych krokodyli żyjących w kanałach zmieniło kolor na biały, ponieważ z braku światła stały się albinosami. Ponoć wielu ludzi widziało takie krokodyle w ściekach Nowego Jorku. Co myślisz o tej legendzie?
[39:52] - Ja myślę, że bardziej prawdopodobną legendą, pośrednio prawdziwą zresztą, są ludzie mole, czyli ludzie bezdomni żyjący w kanałach, często tam tworzący swoje społeczności. Można powiedzieć kultura równoległa do kultury na powierzchni. To głównie w Nowym Jorku, w tunelach nieużywanych. Tam głównie mamy taką sytuację. Myślę, że tu jest ciekawszy wątek od krokodyli o tyle, że możemy tego bardziej dotknąć. Myślę, że warto o tym wspomnieć. Co do krokodyli to uważam, że jakby taki krokodyl był, to myślę, że prędzej czy później jakieś służby by go namierzyły. Tak mi się wydaje, ale mogę się mylić.
[40:36] - Legendy miejskie, kiedy szły z biegiem czasu, wkroczyły w erę internetu. To, co wszystko dzieje się wokół tych legend, powiedzmy stricte internetowych, zostało nazwane netlore'm, czyli folklorem internetowym. Może coś więcej o tym?
[40:52] - Tak. Może przede wszystkim powiem takie dwie strony, które mi się nasuwają, które warto sprawdzać. Jedna strona, już wspomniałem wcześniej: snopes.com. S-N-O-P-E-S. A druga strona to jest, jak sobie wpiszemy: urbanlegends.about.com. Tutaj też mamy różne legendy opisane. To są bardzo ciekawe strony. Tutaj mamy zestawienie legend głównie anglojęzycznych, ale mimo wszystko niektóre się pokrywają też z lokalnymi polskimi. À propos jeszcze internetu, to choćby portal 4chan, taki jeden ze znanych portali. Tam takie creepy pasty tak zwane się pojawiły.
Są to historyjki, które mają przestraszyć.
[41:40] - Właśnie. One są pisane tylko i wyłącznie po to, żeby straszyły. Ale trzeba powiedzieć, że ludzie mają straszną wyobraźnię, bo ofiarami creepy paste, jak powiedziałeś, padają popularne gry komputerowe, programy telewizyjne. Pamiętam, czytałem kiedyś historyjkę à propos Simpsonów, że w bodajże pierwszym sezonie został wyemitowany odcinek pod tytułem „Bart is dead”, który był bardzo psychodeliczny, w którym Bart zginął w wypadku, wyskoczył z samolotu. Ponoć twórca Matt Groening nie chciał w ogóle o tym rozmawiać. Takich historii jest mnóstwo. Bodajże o „SpongeBob SquarePants” również pojawiają się różne historie. Ostatnio czytałem nawet o „Minecraftcie” i o „Pokémonach”, o popularnych grach komputerowych. Mnóstwo pojawia się takich creepy paste. Można stwierdzić, że legendy miejskie w internecie schodzą do takiego bardzo niskiego poziomu, gdzie ludzie po prostu się straszą.
[42:37] - Tak, do takiego poziomu na zasadzie łańcuszka, że jak tego nie zrobisz, to czeka cię to i to. Mniej więcej. Nawet były takie filmy à propos łańcuszków też, że ktoś przerwał łańcuch i potem został zabijany. Takie rzeczy też się zdarzały, więc internet jak najbardziej jest tutaj takim trochę tabloidem, jeżeli chodzi o te legendy, bo tutaj tak naprawdę one się pojawiają cały czas czy na YouTubie, czy na innych kanałach, czy na 4chanie. Jest ich taka masa, że już nawet nie ma co ich śledzić, bo one są tak często głupie, że nawet już nieśmieszne, bo naprawdę tak jak powiedziałeś Czasami ludzie przechodzą sami siebie. Co tu dużo mówić.
[43:16] - Właśnie netlor to również trzeba przyznać na początku internetu, kiedy ludzie nie byli jeszcze przyzwyczajeni do popularnego trollingu, to po prostu łańcuszki, które mówiły o wirusach, a także o popularnym dawno temu dniu czyszczenia internetu, w którym miało po prostu zniknąć wszystko z sieci. Przychodziły również informacje o różnych dziwnych wirusach. 85, jak nie 95% z nich okazywało się być po prostu fałszem, który miał siać panikę.
[43:50] - Tak, to się dzieje cały czas. Czy nawet słynny wątek nigeryjskich oszustów, którzy wysyłają jakąś prośbę o pomoc, czy podają się za kogoś innego i dzięki temu wyłudzają pieniądze od ludzi z całego świata. To jest też taki znany wątek. Trochę legenda, trochę prawdziwe.
[44:14] - Muszę ci powiedzieć, że nigeryjscy pastorowie to jest jak najbardziej prawdziwy wątek, ponieważ mój kolega chciał sprzedać swoją kamerę przez internet i odezwał się do niego pastor z Nigerii czy z jakiegoś innego afrykańskiego kraju. Oczywiście podawał mu jakieś konto. Powiedział, że na to konto przyjdą pieniądze. Kolega od razu oczywiście wyczuł, co wisi w powietrzu. Pamiętam, że wykręcił mu śmieszny numer, bo znalazł jakieś nieprawdziwe listy CIA, które niby namierzyły jego IP i wysłał mu to. Facet już po prostu więcej się nie odezwał. Także naciągaczy jest wielu i myślę, że ludzie w dalszym ciągu muszą być naiwni, skoro niektórzy jeszcze dają się na to nabrać.
[44:59] - Tak. Niestety naiwnych ludzi jest dużo. To jest inna kwestia i takich przypadków, też śmiesznych, jest cała masa, kiedy ktoś podaje się na przykład, w Polsce był taki przypadek, jakiś facet podawał się za kobietę, pisał z kimś z drugiej części Polski, prosił go o pieniądze, tamten mu wysyłał. Nabrał w końcu podejrzeń. Postanowił się wybrać do tego miejsca, skąd pisała ta rzekoma kobieta. I tam się okazało, że nie do końca było to takie jasne. Nie spotkali się nigdy, ale jakoś wyczuł, doszedł do tego, że tutaj jest coś nie tak. Ale z tego, co wiem, kilkadziesiąt tysięcy złotych zostało na konto przelane tamtego oszusta, więc co tu dużo mówić, tacy ludzie są niestety i pewnie zawsze będą.
[45:51] - Miejskie legendy również doczekały się swoich parodii. Była taka znana również miejska legenda à propos terroryzmu. Było to ostrzeżenie dla Birmingham, gdzie osoba pochodzenia arabskiego, która miała przypominać terrorystę, po tym, jak pewna kobieta wyświadczyła jakąś przysługę, czy to podała jakąś torbę, której facet zapomniał, czy to poratowała go w sklepie pieniędzmi, bo mu zabrakło przy kasie. Różne były wersje tej legendy. Dostała od niego ostrzeżenie, że ma trzymać się z daleka od Birmingham dnia tego i tego. I według legendy niby tam miał być atak terrorystyczny. I pojawiła się parodia, która się nazywa „Ostrzeżenie dla Liverpoolu”. I było tak, że był tam jakiś Arab, który zostawił bodajże torbę i jakaś koleżanka koleżanki, jak to bywa w legendach miejskich, podała mu tą torbę. I on był bardzo wdzięczny, bo tam było bardzo dużo pieniędzy i powiedział, że nie może się jej odwdzięczyć za to, co zrobiła, ale daje jedną radę, żeby trzymała się z daleka od Liverpoolu. Ta kobieta wpadła w panikę, bo wiadomo.
I ona się go pyta: „Jezus Maria, czy to będzie jakiś atak terrorystyczny?” On powiedział: „Nie. Liverpool to po prostu wstrętna nora”.
[47:02] - Właśnie. To jest taki kolejny przykład humorystyczny. Ja myślę, że może przejdziemy trochę też do takich polskich bardziej klimatów.
[47:11] - Właśnie na zakończenie audycji, bo zostało nam niewiele czasu, chciałem zakończyć tymi polskimi wątkami, polskimi klimatami, bo mamy w Polsce ciekawe chyba historie.
[47:21] - Są ciekawe legendy i są też takie legendy, które pokazują transformację systemu. Jest taka jedna z legend, zaraz do niej przejdziemy. Może warto zacząć od legendy, czyli tej słynnej czarnej wołgi.
[47:34] - Jest to chyba najbardziej znana legenda. Czarna wołga widnieje na okładce książki, która leży właśnie przede mną i za kółkiem tej czarnej wołgi siedzi zakonnica.
[47:43] - Tak. Dlatego, że jeżeli chodzi o czarną wołgę, to wiadomo, było to głównie w czasach komunistycznych w latach 70. Ogólnie chodzi o to, że wołga miała służyć jako taki transport, gdzie były porywane dzieci, głównie takie właśnie, nawet mówiło się o albinosach. I te dzieci były zabierane, była im krew pobierana i właśnie ta krew miała być potem używana przez bogatych Niemców jako przeszczepy czy tego typu sprawy. Jeżeli chodzi o to, kto prowadził tę wołgę, to na ogół albo zakonnica, albo pojawiły się też wątki, że jakieś wampiry, bo takie tam były.
[48:28] - Ja słyszałem, że w czarnej wołdze jeździł sam diabeł, a czasem Żydzi.
[48:34] - Tak. Oczywiście tutaj ogólnie chodzi o prosty mechanizm. Czarną wołgą kierował każdy, kto był postrzegany przez daną osobę, która akurat opowiadała tę historię jako straszna, jako zła, tego typu rzeczy. To był jeszcze komunizm, więc pewnie tam też był taki element systemowy wtedy, wówczas jeszcze takie animozje. Jednak trzeba pamiętać, to 30 lat po wojnie, więc nie tak dawno. Jednak te niemieckie animozje jeszcze były mocne, bo to się głównie pojawiało na Śląsku właśnie z jakiegoś powodu, więc też to jest ciekawy wątek. Tutaj możemy poruszyć, ale do tej pory co się zmieniło? Otóż ta czarna wołga która tam sobie była w czasie komuny. Teraz w czasach kapitalizmu nagle się okazało, że ta wołga przekształciła się często właśnie w mercedes.
[49:24] - Dokładnie. Pamiętam historię z mojej podstawówki o czarnym mercedesie czy o czarnym BMW.
[49:29] - Tak, który to jest prowadzony przez szatana i ten szatan się zatrzymuje, pyta się o godzinę nas i wtedy o tej godzinie giniemy. Czy tam następnego dnia, czy za jakiś czas, jak się tę godzinę podało. Więc to jest też taki wątek, który się dosyć często pojawia.
[49:47] - Myślę, że warto też wspomnieć o tym, bo w wielu podaniach o czarnej wołdze to właśnie Żydzi prowadzą ten samochód. I warto wspomnieć, że lata temu była również legenda wiejska, bo wtedy miast jeszcze nie było, że Żydzi jeżdżą po wioskach i porywają dzieci.
[50:07] - Tak, ale myślę, że to po raz kolejny wiąże się z kolektywnymi strachami danej społeczności, która chciała mieć wroga postawionego przed sobą. I właśnie taka legenda miejska też często jest odzwierciedleniem, można powiedzieć w pewnym sensie stereotypu, tylko bardzo negatywnego. To się wszystko z sobą łączy. Trochę stereotypu, trochę teorii spiskowej, a czasami, ponieważ niektóre wątki są prawdziwe, to bardziej powoduje, że te wątki nieprawdziwe też dostają zezwolenie na to, że mogą być prawdziwe. Tak to działa. Więc to tak się potem rozwija.
[50:47] - Myślę, że jeżeli jesteśmy już w tych polskich klimatach, to bardzo świeża sprawa. Możemy tu połączyć netlor, możemy tu połączyć różne rzeczy, o których wcześniej mówiliśmy. Zalogowałem się pewnego dnia na Facebooka i widzę, że jacyś znajomi i znajomi znajomych umieszczają informację, że w kaszce pewnej znanej firmy znalazło się szkło i że cała partia została wycofana, ale te rzeczy, które trafiły do sklepów należy oddać. Należy wyrzucić, ponieważ tam jest szkło i może to zagrozić zdrowiu dziecka. Zastanawiałem się nad tym, co to właściwie jest i doszedłem do wniosku, że to jest bardzo sprytna strategia marketingowa, być może konkurencji, która w pewien sposób chce zniechęcić do kupowania kaszek danej firmy. Ale było widać, jak bardzo wirusowo się to rozprzestrzeniło. Ludzie po prostu oszaleli. Ci bardziej wrażliwi byli święcie przekonani, że pewna firma jest gotowa zabić setki tysięcy dzieci przez to, że w ich kaszkach jest szkło.
[51:50] - Tak. Ludzie mają potrzebę jakiegoś symbolu, na którym się mogą skupić, więc to mnie akurat nie dziwi. Mogła to być strategia marketingowa, oczywiście, że tak. I prawdopodobnie była, bo nie oszukujmy się, jakby było inaczej i tyle dzieci by nagle miało problemy ze zdrowiem, to przecież byłoby o tym wszędzie słychać. Więc jak najbardziej miejskie legendy mogą być wykorzystywane przez konkurencję do tego, że w rozgrywkach biznesowych czemu nie? To jest bardzo dobry mechanizm. Dobrze, że o tym wspomniałeś i jak najbardziej to się może dziać. My nawet możemy sobie nie zdawać sprawy, że tak naprawdę mamy w pamięci takie przykłady, nawet nie wiedząc o tym.
[52:37] - Jak jesteśmy już w tej Polsce, to co jeszcze z tych polskich miejskich legend można wymienić?
[52:44] - W polskich miejskich legendach pojawia się często też wątek psychopaty, który gdzieś czyha na drodze. Też to jest popularny wątek. Też Śląsk tutaj z jakiegoś powodu przoduje. Jeżeli chodzi o legendy jeszcze innego rodzaju, to możemy powiedzieć na przykład o Warszawie, o tej słynnej gwarze, która tutaj była przed wojną. I też jest to legenda trochę językowa, ale myślę, że ciekawa jest. Że jeszcze ta gwara, dalej są miejsca, gdzie ona się dalej utrzymuje. Tak zwana gwara warsiaska, że tak powiem. Więc też to jest ciekawy wątek, mniej znany, ale ciekawy. Co do legend, myślę, że też warto wspomnieć, nie wiem do końca, czy to tak można ująć, ale jest na przykład tunel, który miał rzekomo być komorą gazową właśnie też w Warszawie. To można powiedzieć, to jest legenda miejska, makabryczna owszem, ale też taka legenda.
Tak naprawdę nie wiemy, czy tam coś było, czy nie. Więc też to jest kolejny przykład dosyć ciekawy. Takich legend jest w sumie jeszcze dużo więcej.
[53:56] - Na przykład Maybach Rydzyka, który również opisany został w książce.
[54:02] - Tak, z Rydzykiem to już jest w ogóle wiele historii związanych, najróżniejsze, że Rydzyk szuka czegoś pod ziemią i chce odwierty prowadzić. Tych legend na jego temat było bardzo dużo. Tak zresztą jak z klepkami w przypadku pana Leppera świętej pamięci też ten wątek kolejny się pojawił.
[54:24] - À propos polityków pojawia się również wątek termosu świętej pamięci pana Kuronia. Mówiono, że w tym termosie na pewno ma jakiś bardzo mocny alkohol, bo jest alkoholikiem, a on tam miał ponoć herbatę, strasznie mocną herbatę, która była wręcz niesmaczna. Ale on musiał pić taką herbatę, bo taka mu po prostu smakowała. Mówiło się również głośno o czerwonej rtęci. Słyszałeś coś o tym?
[54:49] - Czerwona rtęć? Nie mam pojęcia.
[54:51] - Według tej legendy czerwoną rtęć można było kupić, jak to napisano w książce od Ruskich na bazarze i dzięki temu można było skonstruować bombę atomową. Czerwona rtęć była radioaktywnym odpadem z jakiejś elektrowni i mogła służyć do tego, aby zrobiono z niej użytek. Taka właśnie była ta legenda o czerwonej rtęci.
[55:13] - À propos bazaru, to na pewno znasz słynny Stadion Dziesięciolecia, który już nie funkcjonuje. I tam właśnie Legenda taka chodziła, że na Stadionie Dziesięciolecia jeszcze jak był otwarty, można kupić dosłownie wszystko, co tylko się chce. Wystarczy tylko znaleźć odpowiednią osobę, zaszastać pieniędzmi i wszystko będzie tam dostępne. W tej chwili już tej możliwości nie ma, bo wiadomo, już tam powstaje teraz stadion zupełnie na Euro, ale przez długi czas właśnie taka legenda chodziła, że to jest miejsce, gdzie można znaleźć, co się tylko chce.
[55:44] - Ważne, żeby na stadionach nie kupowano meczy.
[55:47] - Tak. Właśnie. To jest też taki trochę dziwny symbol, bo gdzie ten stadion powstaje teraz, biorąc historię tego miejsca, ta historia nie jest za ciekawa, że tak powiem, jeżeli chodzi właśnie o tę uczciwą stronę.
[56:05] - Adamie, powolutku nasz czas antenowy się kończy. Bardzo chciałbym ci podziękować, bo myślę, że moglibyśmy jeszcze rozmawiać o tych legendach miejskich długo. Ta książka, która przede mną leży ma ponad 300 stron. Bardzo ciekawa, wciągnęła mnie niesamowicie. Właśnie muszę jeszcze powiedzieć, że autor tej książki prowadzi stronę internetową www.project2067.com. Project oczywiście pisany przez „ct” na końcu. Jeszcze raz powtórzę: www.project2067.com. Tam są właśnie przedstawione te legendy. Bardzo dużo z tych legend, które były w tej książce, także różne inne, o których warto poczytać. Na pewno te strony, o których ty mówiłeś.
Może powtórz adresy.
[56:50] - A tak, jest snopes.com to jest pierwszy adres, a drugi urbanlegends.about.com to jest drugi adres. To są strony anglojęzyczne, ale naprawdę bardzo ciekawe.
[57:04] - Adamie, bardzo ci dziękuję za dzisiejszy program. Myślę, że powrót na antenę chyba nam się udał.
[57:11] - Ja również tobie dziękuję. Mam nadzieję, że słuchacze coś nowego się dowiedzieli. Tak trochę skakaliśmy, ale mam nadzieję, że nie było tak źle.
[57:19] - Na pewno z Adamem spotkamy się jeszcze raz na antenie. Nie raz na pewno. A ja chciałbym jeszcze raz pozdrowić naszych przyjaciół. Serwis paranormalne.pl, projekt NPN, którego członek Adam był dzisiaj naszym gościem. Wiele innych serwisów, a także chyba przede wszystkim Ivelliosa i całą ekipę Radia Paranormalium, dzięki którym nie zniknęliśmy z eteru przez ten okres nieobecności. Jeżeli jest wam mało takich audycji jak nasza dzisiejsza, to zapraszam do słuchania Radia Paranormalium, bo tam jest mnóstwo różnych programów, ale wszystkie traktują o tej naszej tematyce, o której chcemy słuchać i chcemy mówić. Ja dziękuję bardzo wszystkim za włączenie naszej audycji. Do usłyszenia za tydzień. Pozdrawiam, Marek Paterek. Do usłyszenia.