No to zaczynamy pierwsze spotkanie TMI Polska w 2024 roku. 2 stycznia o godzinie 19:00 witają Państwa obsługujący transmisję na YouTube'a Marek Sęk Ivellios oraz obecni już po drugiej stronie połączenia zoomowego Paweł Byczuk i Dominik Kocięcki.
Dobry wieczór. Witamy bardzo serdecznie wszystkich w nowym roku. Dominik Kocięcki, Paweł Byczuk. Witamy na spotkaniu, na comiesięcznym spotkaniu naszej społeczności, Instytutu Monroe'a. Razem z Dominikiem jesteśmy liderami tejże społeczności i spotykamy się właśnie raz na miesiąc, żeby podyskutować, sobie porozmawiać o tematach związanych ze świadomością, z Instytutem Monroe'a, ze wszystkim, co z tym się wiąże.
Nasze spotkania są spotkaniami typu otwarty mikrofon i zachęcamy gorąco do udziału, aktywnego udziału w dyskusji. Bo to wtedy też ma większą wartość dla wszystkich, kiedy możemy sami sobie podyskutować i wymienić się własnymi doświadczeniami.
Dominik jest, oprócz tego, że jesteśmy liderami społeczności, Dominik jest członkiem Rady takich społeczności przy Instytucie Monroe'a. Ja jestem trenerem. Instytutu Monroe'a. Także zapraszamy na nasze kolejne spotkanie.
Pierwsze w 2024 roku. Tak jeszcze przy okazji, żeby jakoś Was zachęcić do tego, żebyście brali czynny udział. Jest to przestrzeń, w której nie oceniamy, w której każdy może czuć się bezpiecznie. Po to chyba tutaj przychodzimy, żeby móc porozmawiać o tematach, które nas interesują.
A o których normalnie zazwyczaj nie ma z kim porozmawiać w najbliższym otoczeniu. Tak, bardzo często tak się zdarza właśnie, że ktoś się zaczyna interesować i nie ma za bardzo z kim pogadać. No to jest taka przestrzeń.
Są też spotkania zamknięte, na których skupieni jesteśmy na konkretnych medytacjach. Ale tam też często się zdarza przestrzeń, żeby coś... omówić na przykład na koniec. Jakiś off topic, coś poza, jeśli ktoś ma jakieś zagadnienie.
I tam jest taka bardziej kameralna atmosfera. Aczkolwiek, no to jest wokół medytacji. Ale jakby ktoś chciał, to też tam można. A propos medytacji, no to zaczniemy tradycyjnie krótką medytacją, która troszkę wyrówna energię.
Trochę... pomoże nam tutaj nawiązać lepszą łączność w czasie tego spotkania. I porozmawiać sobie później. Także otwórzmy się na medytację. Tym razem będzie to medytacja uczucie lekkości. Zaraz, zdrowie i dobrostan wrzuciłem, przepraszam.
A to miał być uczucie lekkości. Dobra, jeszcze poprawiam się. Bo ostatnio była. Zdrowie i dobrostan wrzuciłem. Zdrowie i dobrostan. Ale to jest to, kiedy otworzyłem jest... Tak, tak. Ok. Czyli opis, nie zaktualizowałem opisu.
Ok. Ok. Dobrze, to tradycyjny test stereo. Tak jest. Już włączam. I teraz czułem stereo. Ale nie działa stereo, jak ktoś jest z urządzenia mobilnego. Nie wiem, czy to się zmieniło. Jak ktoś słucha nas z urządzenia typu tablet, telefon, to prośba o użycie linku z czatu do medytacji.
Bo w medytacji są dźwięki, Hemi-Sync, które nie będą działały, jak nie widać. A z urządzeń mobilnych nie ma stereo. Więc trzeba wtedy użyć linka i odpalić tę medytację bezpośrednio na urządzeniu. Nie przez zooma.
Więc jeszcze raz. Jak ktoś jest z urządzenia mobilnego, to prośba o użycie linku. A jak nie, to zostaje z nami. Zakładamy słuchawki. I to jest to, co się dzieje. I to jest to, co się dzieje. I to jest to, co się dzieje.
I to jest to, co się dzieje. I to jest to, co się dzieje. I to jest to, co się dzieje. 10 minut medytacja. 12. Uczucie lekkości i po tych 12 minutach zaczynamy spotkanie. Globalna medytacja. Uczucie lekkości.
Odpręż się. Oddychaj głęboko przez nos. Weź głęboki wdech. I zatrzymaj go. Wypuść powoli powietrze ustami, układając je tak, jak do zdmuchiwania świecy. Oddychaj powoli i spokojnie. Wdychaj powietrze przez nos, a wydychaj przez usta.
3. Rób to, podczas gdy ja będę wyjaśniać ci, jak nauczyć się wspaniałego narzędzia pozwalającego ci poczuć się lżej dzięki uwolnieniu schematów, które już ci nie służą. 4. Poproszę cię o stworzenie symboli odpowiadających temu, co wywołuje u ciebie stres, napięcie, lęk lub obawy.
Na przykład aktówka lub tornister mogą symbolizować twoje problemy w pracy. Albo, jeśli twój krewny jest chory, to niech to będzie jakaś rzecz należąca do niego, na przykład czapka lub ulubiony sweter.
Stwórz kilka takich symboli, a ja poczekam. A teraz w swoim umyśle stworzysz skrzynię przemiany energii. Wyobraź sobie dużą, ciężką skrzynię. Skrzynię tak solidną, że nikt oprócz ciebie nie będzie w stanie jej otworzyć.
I nic, co do niej włożysz, nie wydostanie. Stanie się samo, dopóki tego nie wyjmiesz. Duża, ciężka skrzynia z solidnym, ciężkim wiekiem. Poczekam, aż stworzysz taką skrzynię w swoim umyśle. A teraz unieś ciężkie wieko swojej skrzyni.
Umieść w niej symbole zmartwień, lęku, złości, bólu i cierpienia, które przeszkadzają ci lub stoją na drodze do tego, by żyć pełnią życia. Umieść je teraz w skrzyni. Umiśle w skrzyni. Zobacz, jak to wygląda.
Zobacz, jak to wygląda. Zobacz, jak to wygląda. Zobacz, jak to wygląda. Zobacz, jak to wygląda. Zobacz, jak to wygląda. Nie przeszkadzaj, robić to, co опасujesz. Nie ble anchor z tym, coゴś mae się. Nie anda Oo o Wciągnij z niej rurę ssącą, taką jak od odkurzacza i wciągnij to do skrzyni.
Nie wydostanie się to z niej bez twojej zgody. Oddychaj głęboko i odpręż się. Masz świadomość, że już nie nosisz w sobie tego, co cię stresuje. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni przemiany energii.
Oddychaj głęboko i rozluźniaj się. Poczuj ten relaks. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni.
Podczas kiedy relaksowałeś się, twoja skrzynia, twoja skrzynia przemiany energii zajmowała się swoją zawartością i ładowała, energetyzowała oraz zmieniała. Zmieniała symbole, które tam włożyłeś w coś innego, lżejszego, w baloniki, które nie mogą się już doczekać, na uwolnienie ich przez ciebie do nieba.
Przyjrzyj się, jak zmieniła się twoja skrzynia. Ma inną energię, silniejszą, pełną miłości, bardziej kompletną dzięki tej pracy. Zmieniła symbole energii, które już ci nie służą w baloniki. Otwórz ciężkie wieko.
Wyciągnij balonik i puść go do nieba. Wznieś ramiona i wypuść go do nieba. Nie wiesz, jaki to był symbol, bo się zmienił, lecz jest gotowy do odejścia, a ty właśnie go uwalniasz, bo się zmienił. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni.
Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni.
Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Chcesz, żeby był częstszy i nie stiffujesz się. Nie zmpiłał się nic.
Nie mro стор z powodu nic, gdzie nie miałeś racji i nic. Nie zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Nie zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Natomiast zaczynaj się to Rhode Island, gdzie tu jest unbelievable cy olho Saksa.
Nie zmieniłaś się w to, co jest w twojej skrzyni. Kiedy tak odlatuje i znika z pola widzenia, Twoje doświadczenie zostaje uznane za wartościową naukę. Nie potrzebujesz nosić go dłużej w sobie. Nie potrzebujesz nosić go dłużej w sobie.
Nie potrzebujesz nosić go dłużej w sobie. Zabierz kolejny balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona. Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości lśniącą energię.
Zabierz kolejny balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona. Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do siebie lśniącą energię. Zabierz kolejny balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona.
Opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości lśniącą energię. Możesz to robić zawsze, kiedy tylko zechcesz. Włóż energię, które już Ci nie służą, do swojej skrzyni przemiany energii i poczekaj.
W tym czasie relaksuj się, wiedząc, że są one zabezpieczone w Twojej skrzyni oraz wiedząc, że przemieniają się w baloniki, które nie mogą doczekać się, aż je uwolnisz, żeby poleciały do nieba. W ten sposób opuszczą Cię na zawsze, udając się na własną eksplorację.
Życz im wszystkiego dobrego. Służyły Ci przez jakiś czas, lecz teraz nie są już potrzebne. Zbierz z powrotem czystą, połyskującą energię, aby odzyskać świeżą energię życiową. Pozwól tej energii. Wtedy, gdy wesz do tego momentu, w którym zaczniesz odpocząć, odzyskaj, odwiedź i odczekaj na to, co jest w Twoim sercu.
Wtedy, kiedy wesz do tego momentu, odzyskaj na to, co jest w Twoim sercu. Wyrażaj wdzięczność. Odlicz od dziesięciu do jednego. Kiedy doliczysz do jednego, będziesz całkowicie rozbudzony i odświeżony. Będziesz czuć się lżej niż kiedyś.
Będziesz czuć się lżej niż kiedykolwiek wcześniej. Dziesięć. Dziewięć. Osiem. Siedem. Sześć. Pięć. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden. Jeden. Jeden. Witaj z powrotem. Witaj z powrotem. Witaj z powrotem. Witaj z powrotem.
Witaj z powrotem. Witaj z powrotem. Powracamy do rzeczywistości fizycznej. Weź głęboki wdech. Przeciągnij ramiona i nogi. Otwórz oczy. Włącz kamerę. Wracamy do dyskusji. A dzisiaj tematem spotkania jest Jestem kim jestem.
I to wystarczy. Czyli O naszej tożsamości prawdziwej. O naszej tożsamości prawdziwej. Na początek. Dla odmiany. Wspomnę o Wspomnę o Channelingu. Czyli przekazywaniu przez kogoś innej istoty. Czyli przekazywaniu przez kogoś innej istoty.
Tym razem wspomnę o istocie Tio. To jest ponoć dwanaście. Dwunastu archaniołów. I przez kogoś. przekazywanych jako jedną istotę. Wrzucę link do tego, jeśli kogoś by to interesowało. Wrzucam to w takim kontekście na kanale, na którym jest nagranie z tą osobą, która channelowała tę istotę.
Jest sporo różnych osób channelujących różne istoty i w ogóle z tej przestrzeni osób. Jest też jedna osoba na pewno z przestrzeni Monroe Institute. Wydaje mi się, że jest więcej takich osób. Na razie, jak sprawdzałem, to jedną znalazłem.
I to, co ciekawe, to to, że oni trochę innym językiem mówią, ale mniej więcej te same rzeczy. Na tym nagraniu to się łączy z dzisiejszym naszym tematem. Tio przekazuje, że to, co najważniejsze na 2024 rok, który ponoć ma być kontynuacją wyzwań, najważniejsze jest, żeby kwestionować to, co się dzieje, czyli tak jakby zastanawiać się nad znaczeniem dla nas.
Tam był przytoczony cytat. Wszystkie wody oceanów na tym świecie nie są w stanie nas zatopić, dopóki nie wpuścimy ich do środka. Czyli nasza postawa ma największe znaczenie na wynik tego, jak przechodzimy przez różne trudne sytuacje, jak się czujemy podczas wyzwań, które nas spotykają.
I ta praca z nami. Samymi. Nasza tożsamość. Tio też wspominał o... nie wiem, czy wspominał, bo to kobieta czaneluje. Wspominał, niech będzie wspominał. Tio też wspominał o tym, żeby nie akceptować opinii innych, którzy negatywnie się o nas wyrażają.
Poza, wiadomo, jakimiś informacjami zwrotnymi dla nas, ale mimo wszystko jest sporo ludzi, którzy po prostu z automatu są krytyczni, negatywni. No to warto sobie wyrobić... Ja to tak odbieram, że warto...
Tak jakby się nastawić na to, że jak ktoś jest z zasady krytyczny i negatywny, to żeby tak jakby wyłapywać to i no, wiedzieć, że to nie ma co tam dyskusji jakiejś prowadzić, tak? Tylko warto po prostu, nie wiem, jakąś sobie swoją metodę znaleźć, czy to po prostu, nie wiem, ominąć, wygasić temat.
Są też takie agresywne postawy, że tak, tak, masz rację, w sensie... Nie, nie. W każdym razie istota, która jest czanelowana, jest istotą, która przekazuje informacje językiem innym niż ten, którym się porozumiewaliśmy wcześniej, na przykład odnosząc się do...
Jeszcze, Pawle, dokończę. Bo to już troszeczkę rozwinąłem, ale dokończę, bo jest krótko. Tak, właśnie to zachęcam, bo trochę innym językiem, być może komuś to bardziej zaryzykować, rezonuje niż na przykład Bashar, czy też Instytut nawet. Dobra, domykam temat. W przekazie było też na przyszły rok zawsze, jak coś się dzieje, warto zastanowić się, czemu to się wydarzyło dla mnie, nie mi się przydarzyło, tylko dla mnie, co to wnosi.
Bo nawet negatywne wydarzenia można znaleźć w nich, czego nas to uczy, tak? Partuje, uczy. I jeszcze , nie daj się złapać na negatywnym myśleniu, bo myśli mają znaczenie. Wiedz, że jest w tobie moc i masz wybór. Ty tworzysz swoje życie, tak? Nasze wyższe ja w jakiś sposób kieruje nas na pewne wyzwania, które wnoszą coś dla nas, ale ale poza tym bardzo dużo tak jakby zależy od nas.
Jakby kogoś to interesowało, ta dygresja, tu jest nagranie, jest transkrypt przetłumaczony, tylko automatem jest przetłumaczony, nie był poprawiany. I to tak słowo wstępu na ten rok i w nawiązaniu też do tego, o czym będziemy dziś mówić, czyli o naszej prawdziwej tożsamości.
Paweł, kontynuuj, bo zacząłeś mówić. Ja jeszcze tylko tak troszeczkę bym nawiązał, bo mówimy tutaj o channelingu, odnosimy się do takiego istnienia jak TIO. Totalny channeling istnieje w przestrzeni Instytutu Monroe'a.
Można nawet się poduczyć, podszkolić w tym zakresie, nauczyć się channelowania i skorzystać z materiałów, czy ćwiczeń przygotowanych przez Susan Griezmann, która właśnie się channelingiem zajmuje. Także można nawet we własnym zakresie spróbować doświadczyć tego, czym jest channeling.
To właśnie ona była na tym kanale, bo ten kanał się nazywa, na którym jest TIO, nazywa się Next Level Soul Podcast, czyli następny poziom dusza podcast. I tam była też, Susan Griezmann, o której właśnie, Pawłe, wspominasz.
Z nią jest też wywiad i ona też tam channeluje swoich guide'ów i opowiada swoją historię. Polecam, naprawdę. Ja sam będę zgłębiał na pewno, bo fajnie jest prowadzone i tak w trakcie, każda z tych osób w trakcie włącza ten channeling, więc to, co jest ciekawe, to na przykład ta Sheila, która channeluje TIO, channeluje z otwartymi oczami.
O! Co jest zupełnie innym odbiorem, tak? Ten Basza Rozamknięte Oczy, a tutaj? Ja tutaj właśnie mam jedno z takich nagrań, jeden fragment od Susan Griezmann. Mediumship to się nazywa i tam jest kilka takich zestawów, po jednym, po dwie płyty wewnątrz.
I to jest cała seria, która jest w tym programie. Seria nagrań, które pomagają właśnie nauczyć się między innymi channelingu. Teraz wrzucę link. Wrzucam link do serii nagrań do channelingu z ChemiSynka, ewentualnie to samo, ale ze strony ChemiSynka.pl.
O, no, Jesemann. Susan Griezmann ma to nazwisko, ma takie nietypowo pisane, nietypowe słowo. Niemieckie. A to nie wiem. To ja się nie znam. Ok. To a propos, czyli tak, temat w ogóle channelingu to jest szerszy temat, więc my tak sobie inaczej.
Nie są przypadkowe te istoty, które wspominamy, jakieś channelingi. To też jest takie jakby, jest selekcja. I tak jakby to, co z nami rezonuje. Natomiast temat channelingu jest szerszym tematem i w tym nagraniu z Shilą, właśnie to, co wrzuciłem z Tio, jest też powiedziane, że właściwie większość ludzi, jeśli czuje taką ochotę, pragnienie, to jak najbardziej ma możliwość channelowania.
Ktoś mówił o tym, widziałem nagranie jeszcze z kimś innym, że na przykład ta osoba to w ogóle bardzo długo pismo automatyczne tylko było dla niej dostępne. Że się skupia na temacie i zaczyna pisać i po prostu to się różni od takiego zwykłego pisania tym, że no ona nie kontroluje tego, co pisze.
No różne są sposoby. My jesteśmy najbardziej przyzwyczajeni do tego, że jest ta komunikacja głosowa, a się okazuje, że są różne sposoby przekazywania tych informacji i temu między innymi służy służy ten program od Susan Giesman.
Jakby ktoś nie wiedział, Susan Giesman była wcześniej tym dowódcą w armii Stanów Zjednoczonych. Właśnie, no to takie oczywiste ja to tak kojarzę, ale tak sobie przypomniałem to jest na początku jak się o tym dowiedziałem to to takie ciekawe w sumie było dla mnie.
Bo są zdjęcia w internecie z nią, jak ją Bush odznaczał na stanowiska jakieś wysokie takie dowódce dowódcy w wojsku. A tu Bach. I ona też o tym opowiada tą swoją całą przemianę. To też jest ciekawe, tak?
Wojskowo. Dobra. Tio. Porady na 2024 rok. No i jestem kim jestem i to wystarczy. No to wystarczy. Tak naprawdę kim jesteśmy? To jest pytanie. Co wiemy o sobie? Co tak jakby na co w ogóle to ma wpływ? Może to może taki jakby taki zarys w ogóle o czym dziś będziemy rozmawiać.
Dlaczego to ma znaczenie? To ma w taki sposób się łączy z tymi wyzwaniami w przyszłego, w tego roku już tego. I że im mamy wyższą, lepszą świadomość naszej prawdziwej tożsamości w tym sensie prawdziwej, że tej wewnętrznej niezwiązanej z pełnionymi rolami i funkcjami, w życiu, tym zazwyczaj lepiej będziemy sobie radzić z wyzwaniami.
Łatwiej tak jakby będziemy mieli zupełnie inne możliwości radzenia sobie. Większą odporność na wyzwania od innych ludzi. Jakieś toksyczność jak będziemy się z tym spotykać to dużo łatwiej sobie z tym poradzić jak jak.
Warto powiedzieć, bo ten temat może być takim mylący, jestem kim jestem, że można na to spojrzeć z perspektywy ego, że taki jestem i już. W tym sensie, że nie zamierzam się w ogóle zmieniać, nie zamierzam szukać tego kim naprawdę jestem, tylko po prostu jestem taki i już.
A to może wynikać bezpośrednio z uwarunkowań, z tej konkretnej inkarnacji, z tego w jakim środowisku wyrastaliśmy, jak byliśmy wychowywani, w jakim środowisku przebywamy, co na nas ma wpływ, co nas kształtowało teraz, w ciągu tych lat życia.
Natomiast niekoniecznie to musi być ta nasza wewnętrzna prawdziwa tożsamość, o której Dominik mówił przed chwilą. Czyli mi to tak gra, że też ma znaczenie jak manifestujemy to, bo tak jakby rozmawiamy o samoświadomości, tak jakby wchodzimy w zagadnienie związane z naszą prawdziwą tożsamością, natomiast nie chodzi o to, żeby właśnie tak jakby jestem taki jaki jestem i koniec. No nie.
Raczej chodzi o to, żeby dodać taką perspektywę, że no na przykład zjazd z mojego życia w momencie, kiedy zrozumiałem pewne rzeczy związane, nie wiem, z osobowością moją, tak w sensie ciało i osobowość, z takimi charakterystycznymi cechami, stricte zrozumiałem to, to chwilę trwa, żeby potwierdzić też, że to faktycznie tak jest, że to nam się nie wydaje, to na przykład przestaje się zastanawiać, jestem w stanie innym powiedzieć, że taki jestem, nie szukam rozwiązania na to, tylko jak to połączyć, tak?
No zupełnie inaczej zaczynamy patrzeć na zagadnienia, jak zdajemy sobie sprawę z tej naszej wewnętrznej esencji. Mamy też większą niezależność wtedy, spokój wewnętrzny większy, bo mniej się zastanawiamy nad...
To taki trochę paradoks. Im więcej siebie zakwestionujemy i poznamy, to później tym mniej będziemy to robić w sytuacjach trudnych, tym mniej ktoś inny ma dostęp do tego. No właśnie, bo tak jakby jak my sami siebie nie odkryjemy, to ktoś inny może nam próbować coś wmówić.
To też tak jest, w sensie, jeśli w ogóle nie weszliśmy w takie zagadnienie pracy ze sobą, to dużo łatwiej będzie nam coś wmówić, jakieś metki przyczepić, tak? A jak mamy bardzo silne poczucie własnej tożsamości, to bardzo często w ogóle nawet nie będzie reakcji jakiejś specjalnie na tego typu próby.
No i większa łatwość w osiąganiu wewnętrznego szczęścia i niezależnie od sytuacji, tak? Przy tej tożsamości takiej silnej wewnętrznej samoświadomości. No i tak jak mówiłem, to się łączy z tym, że jest taki czas w tej chwili wyzwań, i im więcej zainwestujemy energii w taką pracę ze sobą, no to to jest taki fundament, tak?
To jest, to zresztą to tak się mówi właśnie, mówi się, że pieniędzy się ze sobą po śmierci nie zabierze. No właśnie, a tę pracę, ten cały, bo nie tylko sam cel jest celem, w sensie poznać siebie. Proces dojścia do tego, żeby się z tym zrozumieć, to jest taki fundament.
Pracę do tego również jest bardzo ważny, czyli ileś tam czasu spędzonego na pracy ze sobą, rozumieniu siebie, to wszystko tak jakby też się włącza w nasze doświadczenie. W różny bardzo sposób. Włącznie z tym, że łatwiej nam będzie też zrozumieć prawdopodobnie bardzo często innych.
No dobra. To o tym dziś. Ale warto by rozdzielić, tak? Co jest, co nas określa w społeczeństwie, tak? W tym życiu. Może tak, może zadamy takie pytanie. Kim jesteś przede wszystkim? Można by było tu zachęcić do dyskusji.
Kto by chciał powiedzieć, kim jest? Tak troszeczkę pod włos pójdziemy. Kim jestem? No płeć można podać, tak? Witam. Tak? Hekate. Kim jestem? Kim jestem? Przede wszystkim jestem dużą w ciele człowieka i tak to odbieram.
I to jest od kilkudziesięciu lat. I to jest od kilkudziesięciu lat. Od kilkudziesięciu lat już w ten sposób patrzę na to. Kim jestem? No na pewno siebie znam. Znam to swoje wnętrze. Wiem, na co mnie stać i na ile.
I ile wytrzymam. Więc też w jakiś sposób podejmując różne decyzje no jest mi łatwiej. Czy zawsze dobre? No to nie wiem. Ale gdzieś mam takie poczucie właśnie to, co też mówiłeś Dominik, że nikt nam nie wmówi czegoś, nikt nam nie wmówi czegoś, mnie nie opisze nas, mnie nie opisze nas, nie określi nas w jakiś tam sposób, bo znamy siebie i się z tym nie zgodzimy i nie weźmiemy to do siebie, tak?
Nie będziemy nawet się nad tym zastanawiać, czy to jest prawda, czy nie. Będziemy po prostu... Pójdziemy dalej. To nam wejdzie jednym uchem, wejdzie drugim. Bo nie wiem, czy ludzie mają z tym problem w ogóle określenia, bo się po prostu określeniem siebie...
Oczywiście to mówię tylko z strony duchowej bardziej to... Gdzieś tam to się przekłada na życie, tak? No bo tym się kieruję, ale... No ale tak. Ale myślę, że pierwsze, co mi przychodzi na myśl to jest to, że jestem duszą po prostu w Ciele Człowieka i jestem tutaj po prostu po to, żeby przeżywać, nauczyć się, no myślę, że tyle.
Nie będę zabierać więcej czasu jedynym. Wiesz, to ciekawe jest, takie jakby te perspektywy, bo to... Dzięki w ogóle za to, że się podzieliłaś. To jest ciekawe, bo to nie ma końca, tak jakby zawsze ktoś może coś powiedzieć ciekawego, inną perspektywę.
No właśnie, tak jakby... Mhm. Bardzo, bardzo ciekawa, bardzo głęboka perspektywa. Kto jeszcze by chciał powiedzieć, kim jestem? Dziękuję bardzo. Andrzej się szykuje. Widzę. Zbiera się. Stąd wiedziałeś.
Widzę, że się zbierasz, bo odtrząkiwałeś. Tak, tak, tak. Tak sobie... Trochę też w nawiązaniu do tego, co przed chwilą było powiedziane, też no po prostu postrzegam siebie jako istotę ewoluującą. I to nie tylko jako człowieka, ale znacznie coś większego, bardziej złożonego, doświadczającego na wielu, wielu, wielu płaszczyznach.
I właśnie, też trochę zbierającą jednocześnie doświadczenie, jednocześnie będącą obserwatorem. W niektórych rzeczach uczestniczącą, a w niektórych sytuacjach będącą obserwatorem. Widzę też, że Agnieszka tutaj napisała właśnie na czacie, tak?
Obserwatorem rzeczywistości fizycznej, tak? I tak myśląc o tym, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego doświadczyć. W niektórych rzeczach powinniśmy obserwować, przepuszczać przez siebie, a nie przez niektóre musimy przejść.
Więc tak, i bardzo lubię hasło przewodnie naszego spotkania i ono też mocno na mnie wpływa, tak? Jestem... Kim jestem? I am... Syn of... To po angielsku mi dobrze rezonuje, bo jestem anglistą, ale też dlatego i to wcale nie znaczy, że ja ho, ho, ho, do czegoś doszedłem, tylko jest tylko na ten moment, tak?
To mocno mnie wzmacnia takie stwierdzenie na tym etapie. I też niektóre rzeczy mogą spływać, tak? Nie dotykają mnie tak mocno, które by jakiś czas temu dotykały. No myślę, że to moja wypowiedź na tym zatrzyma się.
Dzięki. Bardzo dziękujemy. Ktoś ma jeszcze definicję siedzenia? Śmiało, właśnie. Jeśli można słychać, nie? Tak, tak. Słychać dobrze. Okej. No ja ostatnio tak dość intensywnie od listopada, grudnia eksploruję sobie tą... właśnie temat tożsamości.
Dużo pracowałem z przekonaniami, no i takie refleksy mnie naszły, że takie mam poczucie takie w sobie, że to jest jestem jakąś świadomością tutaj wcieloną, częścią tej jakiejś wielkiej świadomości, której jakby nie ogarniam, nawet nie próbuję gdzieś tam tego dotykać. Natomiast takie ciekawe jest w tym wszystkim to, że ta świadomość przyszła tutaj na tę ziemię, totalnie zapomniała swojego, swoje pochodzenie i jakby najpierw przez te pierwsze lata nałożyła się ta cała historia taka nasza, tak?
Takie, z której wyrosła sobie taka postać ego. I ona nas tam sobie opisuje, ta taka moja własna identyfikacja, moje samo jakby to co usłyszałem na swój temat i co mi się wywnioskowało, kim jestem, czym jest świat, tak? Długie lata sobie w tej perspektywie żyłem i starałem się ustosunkować do tego jak świat mnie widzi, jak mam się dostosować do tego i tak dalej.
Potem przychodzi taki moment, kiedy się patrzymy i mówię okej, ale to jest ta perspektywa, to jest cudza perspektywa. Ego perspektywa jest totalnie obca. Ego nie jest niczym w moim odczuciu złym, to jest tylko po prostu nałożona taka klisza, to jest taki system wygrany, który niekoniecznie jest pierwotnym systemem zlepek różnych ciekawych historii na nasz temat, przefiltrowanym oczami jakimś takiego, czy młodym umysłem dziecka, które nie do końca jeszcze potrafi wszystko ogarnąć i zrozumieć, tylko ładuje wszystko do worka i wtedy sobie rośniemy i staramy się trwać, przetrwać w jakiejś takiej dżungli, w jakiejś swojej rzeczywistości.
I nagle się okazuje, że okej, to jest taka klisza, to jest tylko taka nakładka, taki system. Zacząłem pracować z technikami Monroe, Instytutu Monroe, jeszcze tam różnymi innymi, okazuje się, że ten system można świetnie upgrade'ować, jeśli się chce.
Strasznie się dobrze bawię teraz tym Human Plus programem, bo ono genialne robi na mnie wrażenie. Jak łatwo można indukować pewne rzeczy, jak łatwo wytłumiać, wygłuszać jakby niepotrzebne, że tak powiem niesprzyjające takie reakcje tam, które w pewnym momencie nie są mi potrzebne. To są właśnie takim echem troszeczkę tych, tego starego systemu.
No i myślę, że to jest niesamowita przygoda, takie poznawanie siebie, poznawanie się w kontekście tej wielkiej całości, czyli patrzenie w stronę tego całości absolutu, a jednocześnie siebie tutaj w kontekście tego świata i spojrzenie na ludzi otaczających.
Nie z pozycji, że oto ja już widzę i wiem lepiej, tylko takie pozycje, że takiej empatii, zrozumienia, że ten świat jest fajny, ludzie są fajni, są na różnym etapie, niektórzy śpią mniej lub bardziej, tak dalej.
Natomiast to daje przestrzeń, to daje ulgę, to daje taką lekkość, brak potrzeby jakiejkolwiek takiej konfrontacji, wolnej walki, o cokolwiek. Nic nie trzeba udowadniać, bo tożsamość sama w sobie, jeśli ona się zaczyna się dojrzewać, zaczyna się czuć, to ona się nie musi bronić, ona nie potrzebuje obrońcy, tak? Ona jest po prostu jako taki rdzeń, z którym się nie dyskutuje i jakby, a to wycisza, tak?
Bo to momentalnie powoduje, że zupełnie spokojnie można iść przez świat i czasami nawet jak coś tam poleci w naszym kierunku, to to się nie musi przykleić, dlatego, że to nie jest moje. Tak naprawdę, jeśli jestem w kontakcie z tym swoją tożsamością, z tym rdzeniem, tą świadomością, to to nie jest moje, tak? Inwektywy i inne rzeczy nie są, nie są, mnie nie opisują, jakby. Także to to jest fajne, niesamowita przygoda.
Jestem pod takim ogromnym wrażeniem właśnie tego, tego procesu, który się w listopadzie zaczął, trwa i myślałem sobie, że to będzie takie czyszczenie trupów z szafy, że w grudniu się tam w miarę wyczyści, a się okazało, wczoraj miałem taką refleksję, że czyszczenie szafy było po to, żeby w styczniu zacząć robotę porządnie do przodu. I to było zaskoczenie ogromne takie, że tu dopiero się temat zaczyna, ja myślałem, że coś, coś się domknie, a to było właściwie takie uprzątni teren, żebyś zrobił coś poważnego, nie? To, no, niesamowite.
To tyle ode mnie. Fajnie, dzięki. Zgadzam się z tym, co mówisz. I no, dzięki, że się podzieliłeś. No tak, tak, bo to najgorsze, co jest, to to, że, znaczy najgorsze, największym wyzwaniem to jest to, właśnie ta unikatowa rzecz naszego systemu, życia na ziemi, która polega na tym, że mamy wolną wolę, ale nie wiemy, kim jesteśmy.
I... no właśnie, i teraz rzadko kiedy, jeśli w ogóle kiedykolwiek się zdarza, ktoś jest w stanie nam nadać pełną tożsamość. Przyjmujemy w różnych rodzinach, w różnych konfiguracjach przeżywając życie, przez różne wyzwania przechodzimy.
Ja ostatnio na przykład się zastanawiałem nad nad nad młodą następczynią tronu Hiszpanii. Oglądałem parę nagrań i myślę sobie, no tak, pewnie wiele osób by chciało być, ale mało kto se zdaje sprawę, jak mało ona może, bo wszystko, bo tak dużo musi, nie? Na przykład wiele osób zazdrości, bo to to ona naprawdę, no, rodzina królewska, no to oni naprawdę tak jakby wyjątkowe życie prowadzą, ale z drugiej strony oni naprawdę bardzo mało mogą.
Jeśli chodzi o doświadczanie życia. Te protokoły Royal Family, tych rodzin królewskich, że nie wolno im w ogóle tańczyć na przykład przed kamerami, nie można biegać tam, jak księżna Diana kiedyś złamała protokół i biegała gdzieś tam na jakimś festynie, to to od razu o tym mówili.
No i to są te właśnie rzeczy. Natomiast dlaczego o tym mówię? Bo bo różne później spotykają nas wydarzenia, które w różny sposób kwestionują nas. I później depresja, kim jestem, czemu mi się to wydarza i tak dalej. To jest chyba jeden z najważniejszych fundamentów, ta tożsamość i znajomość siebie, która właśnie, tak jak Marku wspominałeś, z mojego doświadczenia przynosi spokój po prostu.
Zupełnie inaczej to jest w momencie, kiedy znamy swoje jakieś unikatowe cechy. Bo to też o to chodzi, co jest we mnie unikatowego. Jakie są moje talenty? Naprawdę często bardzo krytyczni jesteśmy i patrzymy wąsko na talenty.
Że te talenty muszą być związane z czymś, co nie wiem, malarstwo, czy jakaś sztuka, coś. To mogą być naprawdę różne dziwne rzeczy, ale z różnych źródeł wiemy, że każdy z nas, każdy bez wyjątków, ma w sobie unikatowe wartości, jakiś unikatowy wzorzec.
Każdy. I każdy coś wnosi. I każdy coś wnosi. Możemy kogoś spotkać, kto jeszcze siebie nie odkrył i ciężko jest na przykład z nim funkcjonować. Bo, nie wiem, mi się zdarza na przykład, ale sztuka to sobie z tym poradzić właśnie, żeby tak jakby nie wpływało to na nas, a jednocześnie poprzez świadomość tej sytuacji niekoniecznie psuć humor i życie, tej drugiej osobie na przykład.
Więc dlatego tak ważna jest ta tożsamość. No, w pewien sposób terapia dotyka też naszej tożsamości. Taka zwykła, przyziemna terapia, tylko terapeuta, bo jest ważne, żeby był dobry, żeby z nami rezonował, żebyśmy chcieli się otworzyć.
Więc, tak. Dobra, byśmy może omówili, że a propos rozdział na te role, które pełnimy w życiu. No właśnie, bo tak zaczęliśmy właśnie od takich ładnych, ciekawych perspektyw na to. Natomiast zazwyczaj jest tak, że na pytanie kim jesteś, to odpowiedź zazwyczaj wygląda zupełnie inaczej.
Identyfikujemy się poprzez to, te role, które pełnimy obecnie. I w ten sposób bardzo mocno się ograniczając. Na przykład przeciętnego człowieka, gdyby się zapytać kim jest, no to by powiedział lekarzem, sędzią, nie wiem, informatykiem, golejarzem i tak dalej, i tak dalej.
I to chyba w ogóle w pierwszej takiej kolejności. Jest zawód, który się wykonuje. W drugiej jest chyba rola taka społeczna, typu jestem ojcem, matką, bratem i tak dalej. Natomiast takich metek, które sobie przykładamy, czy też inni nas określają, jest więcej. Tutaj podałem dwie takie chyba najbardziej popularne, najbardziej popularną perspektywę, z którą możemy się spotkać. Ale wiele jest jeszcze innych.
Takich jak chociażby status społeczny. To rodzi potem pewne pewien stosunek do ludzi. Bo ktoś będzie, albo będziemy kogoś określać, jako biednego, czy bogatego. No i w zależności teraz od tego, jaki status ta osoba ma, no to będziemy albo chcieli się z taką osobą zaprzyjaźnić, bądź też nie.
Otworzy też przekonania, tak? Bogaty, ubogi, sławny, tytuły akademickie. Ja to mam poczucie, że u niektórych to tak mocne są te tytuły akademickie. Te wyższe szczególności. Doktor, profesor. Każdy ma swoje doświadczenie.
Ale to warto z tego zdać sprawę. Pochodzenie etniczne, narodowe. No właśnie. A co jest... To są role. Coś w tych rolach Pawla jeszcze? Myślę, że tutaj każdy już chyba ma obraz tego, w jaki sposób zazwyczaj się identyfikujemy.
I to nas mocno wtedy tak wiąże z aktualną inkarnacją, z aktualnym życiem. Choć jak tutaj właśnie powiedzieliście, jesteśmy czymś więcej, czymś takim ponadczasowym. Co z perspektywy takiej właśnie ponadczasowości ta pojedyncza rola wydaje się wręcz nieistotna.
Może nawet śmieszna. Taki prawnik, czy tam nie wiem, kolejarz, kierowca, czy jeszcze kto inny może wydawać się śmieszne, bo ten zakres tego, kim jesteśmy jest znacznie, znacznie szerszy. Dobrze. No to wiemy mniej więcej jak jeszcze możemy się spotkać i kto o sobie też tak myśli. Bo to też tutaj mieliśmy trzy wypowiedzi takie na temat właśnie tego szerszego kontekstu.
Ale tak z sercem, z ręką na sercu, komu przyszło do głowy właśnie, żeby się określić przez pryzmat którejś z tych etykiet. No i nie chodzi o to, żeby tutaj mówić o tym, tylko tak po prostu, żebyście sami też taką refleksję że to takie naturalne jest bo to jest takie naturalne zupełnie, że tak, pierwsza myśl, która przychodzi kim jestem, a no jestem tym i tym. No informatykiem na przykład, no bo to najłatwiej siebie tak określić, ale i to jest okej w codziennym życiu, natomiast no właśnie, bo to jest okej.
To nie znaczy, że mój zawód mnie w żaden sposób nie określa. Bardziej chodzi o to, że hmm to jest coś, co możemy zmienić. Mhm. Ale i niekoniecznie jest unikatowe. Bo można gonić właśnie za tym, żeby być super lekarzem, super prawnikiem, super informatykiem, a tymczasem niekoniecznie w tym warto tak jakby szukać tej unikatowości, jeśli chodzi o nas, o naszą tożsamość.
No też to wydaje się, że taką odpowiedź na to pytanie kim jestem będzie też zależała od tego kto pyta. W tym sensie jeżeli ja pytam siebie, no to pewnie nie będzie mnie satysfakcjonowała odpowiedź, że jestem tylko tym właśnie już przysłowiowym można powiedzieć lekarzem, prawnikiem czy informatykiem.
Jestem kimś więcej. Natomiast w momencie, kiedy pyta ktoś na ulicy czy gdzieś w sytuacji, kiedy staramy się o pracę, no to się przedstawiamy po prostu tak. Bo to jest przyjęte i to jest okej w tym kontekście.
Przedstawiamy się jak chcemy, natomiast pytanie czy znamy w ogóle swoją prawdziwą tożsamość. No to już jest osobna kwestia, że ta identyfikacja z tymi metkami może być tak silna, że się nawet nie zastanawiamy nad tym, że może być jakaś inna.
W ogóle może przysłaniać właśnie te prawdziwe takie jakby jakieś no tak, naszą prawdziwą tożsamość. Prawdziwa tożsamość. No. No właśnie, do tej prawdziwej przejdźmy. Jeżeli ktoś ma trudności ze zidentyfikowaniem, ma wątpliwości jeszcze kim jest, to są takie można powiedzieć sposoby, gdzie, które mogą dawać wskazówki na temat tego jaka jest ta nasza właściwa, prawdziwa, wewnętrzna tożsamość.
Takimi wskazówkami mogą być pasje i hobby, które posiadamy. Często w filmach się zdarza, że ktoś jest właśnie, znaczy często nie, ale zdarza się w filmach, że ktoś jest jakiś właśnie lekarz, prawnik, a ma nie wiem, hobby, kwiatki.
Ogrodnictwo. Zdarzają się takie motywy w filmach, ale to właśnie jest to, o czym rozmawiamy, że to w ogóle może być totalnie oderwane. Mogą być to zupełnie inne rzeczy, które no też w związku z tym, że te pasje są inne niż zawód wykonywany, często może też prowadzić do frustracji, że ono wykonuje ten zawód, no bo go wykonuje, bo daje jakieś środki do życia, ale może go wykonuje tylko dlatego, że tak myślę, że on daje środki do życia, bo być może akurat pasja bądź hobby odpowiednio ukierunkowane przyniosłoby lepszy efekt, bo wtedy bym wykonywał to, co robię z tym wewnętrznym przekonaniem, że robię to, co lubię.
Ja myślę, że sytuacja, kiedy jestem prawnikiem, a moją pasją jest ogrodnictwo, to jeszcze jest sytuacja taka najmniej kontrastowa i najmniej trudna, tak? Bo mam, że tak powiem, świadomość tego, co się dzieje.
Najciężej i najbardziej taka krzywdząca mam poczucie dla większości jest sytuacja, gdzie skupieni jesteśmy na kierunku nadanym przez rodzinę czy przez to, że chcemy mieć duże osiągnięcia, jakieś mieć właśnie lekarz, prawnik, polityk, sędzia.
Różne są takie funkcje. Jakoś tak mocno w tym nie siedzę, więc mało tych przykładów mi przychodzi, ale kurczę, w niektórych środowiskach to mogą być nawet prostsze rzeczy, tak? Praca w sklepie może być gdzieś jakimś, nie wiem, zbroją, czy cokolwiek, coś może być od autorytetu.
Tak, że na przykład praca na kolei, na państwowej posadzie była czymś bardzo pożądanym. I najtrudniej, ta sytuacja, która jest najmniej korzystna, to jest sytuacja, kiedy tylko na tym się skupiamy i nie widzimy w ogóle naszych pasji i często się zdarza z moich obserwacji, że odrzucamy wręcz perspektywy, które nie pasują do tego kierunku, który sobie obraliśmy i przez to później pada hasło, że ja nie mam pasji.
A później w którymś momencie w życiu duża pustka przychodzi i no, i tak jakby rozmawiamy dziś o tym po to, żeby zainspirować, po to, żeby zainspirować, jeśli ktoś na przykład byłby w takim miejscu, to żeby zainspirować do otworzenia się na inne perspektywy, bo każdy bez wyjątku znajdzie coś, jakieś talenty, umiejętności, coś, co będzie go określało, będzie unikatowe, będzie i będzie dawało nam fascynację tym, ekscytację, przyjemność, spełnienie.
Nie zawsze to musi być stricte związane z zawodem, ale to ważne, żeby tak jakby eksplorować te rzeczy, bo właśnie one są z naszą tożsamością powiązane. Z umiejętnościami. Zazwyczaj w tych obszarach będziemy będziemy mieli jakieś talenty, będzie nam to łatwiej przychodziło, tak?
Jeśli tutaj można, to sobie myślę, bo tutaj ważną rzecz poruszyłeś, to jest jakby to, co mówisz, troszeczkę to jest taka część tego, że mam wrażenie, w dużej mierze niektórzy żyją też nie swoim życiem, nie swoją historią, jakby są troszeczkę takim przedłużeniem ambicji rodzinnych i tak dalej.
I to wydaje mi się też jest taka bardzo dramatyczna sytuacja, kiedy jesteśmy totalnie podłączeni do tej służby, tej rodziny, my chcemy być tym właśnie kolejnym, że tak powiem, pokoleniem tych słynnych prawników, lekarzy, czy kimkolwiek tam, tak?
Czy nawet, nie wiem, szewców, tak? Czy piekarzy, bo to wcale nie dotyczy to jakichś tam samych górnolotnych zawodów. Może być to rzemieślniczy zawód przekazany z pokolenia na pokolenie, gdzie powiedzmy rodzina, która nakłada na nas takie namaszczenie, takie można powiedzieć piętno, zostaniesz tym, bo to jest twoja rola życiowa, a to wcale nie musi grać nam i no wtedy jesteśmy w przykrej bardzo sytuacji, bo się nie, bo nie ma tej tożsamości jakby tutaj blisko, jest tylko, jest, jest, jest praca dla, tak? Życie oddane służbie, nie? I to, to też jest takie trudne, ważne by zauważyć, nie? Czy czas my nie jesteśmy w służbie nieswojej, tak?
Bo, bo czy nie podążamy za cudzym, nie? Jakimś takim nakazem z miłości, z z lojalności, z wdzięczności, różne są powody do tego, kiedy się do takiej służby zapisujemy, natomiast to może być, to może dużo zrobić przykrego w życiu, tak mi się wydaje.
Bardzo często moim zdaniem tak właśnie jest, jak mówisz, tak? Tak. I to najciekawsze jest to, że ta rodzina naprawdę szczerze chce jak najlepiej. I to, to, to nie ma co, bo to tak jakby bardzo często tak jest, że mamy doświadczenia z rodziną, z rodzicami, z rodzeństwem, takie doświadczenia, gdzie wcale to, co się dzieje i nas w trudny sposób doświadcza, wcale nie wynika ze złych intencji.
Ale właśnie i tu warto sobie zadać to pytanie. Po co mi się to przydarza? Bo to właśnie przez takie doświadczenia wzmacniamy naszą tożsamość. To właśnie przez pracę z tym, przechodząc przez ileś tam żyć, później naprawdę już no ciężko będzie coś zakwestionować.
No będziemy mocni, tak jakby silni. Umiejętność będziemy mieli znalezienia siebie, no tak jak życie na ziemi, z mroku do światła. To są te nasze, to nasza siła, takie jakby, no. Chciałam powiedzieć o presji, o presji jakby też nawiązując do Marka, ale o presji też społecznej, że wybieramy jakby coś, co jest normalne. Ktoś nam mówi, co jest normalne, a co nie jest normalne.
I podając swój przykład, jeżeli ja jestem psychotraumatologiem i bardzo chcę wejść, jakby wchodzę w to, żeby, o idę na szkolenie na przykład z Reiki, Kundalini, tak, jakby wchodzę w tą ezoterykę i w tym wszystkim, ja tym żyję od początku, ale gdzieś mi to na początku zgrzytało i też nie było mi łatwo jakby właśnie te społeczne jakby tutaj ustawienie tego, tak, bo ty jesteś taka, więc nie możesz być taka.
Nie możesz tego połączyć, a ja chcę to na siebie łączyć, bo mi to odpowiada, ja się w tym dobrze czuję i też coraz więcej o tym mówimy, że takie spotkania jak teraz są i to, co się dzieje ogólnie, tak, że ludzie się otwierają na to, że to nie musi być nienormalne, tak, nie musisz mieć tego czapka na głowie i być nie wiem, płaskoczy, kim idziemcą i w ogóle jakby foliarzem i tak dalej, tak, jakby to zaczyna się zmieniać i to widać naprawdę w tym, co ludzie mówią, właśnie w takich rozmowach, tak, że jest coraz więcej tych ludzi, może nie każdy ma odwagę się odezwać, ale no, jeżeli jest tutaj, to znaczy się, że też tego potrzebuje i też się z tym poniekąd zgadza i myślę, że ta presja to jest właśnie taka taka najgorsza w tym wszystkim, bo no ciężko jest nam się z tego uwolnić tak naprawdę i zrobić coś, co czujemy, bo o to chodzi, tak.
No, tyle. Tyle mojego. Ja myślę, że tak, ja bym postawił takie twierdzenie, że wszyscy tego potrzebują, tylko w różny sposób, tej tożsamości, tylko nie wszyscy jeszcze, no każdy z nas idzie inną ścieżką i przez różne procesy przechodzi, no.
I to o to chodzi, właśnie, że w różny sposób możemy dochodzić do tej tożsamości. I tutaj też bardzo widać, jak bardzo ograniczające są te metki, te etykiety, które się nakłada, właśnie. Ale Pawle, ale one są też dla nas po to, żeby się nauczyć przez nie przechodzić.
Oczywiście, no ale też to z drugiej strony funkcjonuje na takiej zasadzie, skoro jesteś tym i tym, to nie możesz być tym i tamtym, tak. Więc powiedzmy, jeżeli... Przekonanie. Jeżeli nie jesteś lekarzem, to nie możesz się wypowiadać na temat zdrowia.
To nie przystoi, tak. Takie tatuaże, na przykład, bo jesteś lekarzem albo prawnikiem, tak, jakby to są takie, no, coś, co, co, co, no, blokuje nas po prostu, nie? Tak, taka fajna kampania była z lekarzami i w jakimś innym kraju była kampania, gdzie pokazali jedno ze zdjęć, to było, pokazali gościa z tatuażami, tak, żeby nam się skojarzyło, a później prawdziwa jego, znaczy, tożsamość zawodowa, a on lekarz i ratuje ludzi, nie? I właśnie, tak, ja myślę, że w ogóle to jest takie, taki ciekawy czas, gdzie będziemy odtruwać te, te perspektywy, bo bardzo dużo się narobiło takich skojarzeń i uczyć się na nowo, no, bo w ogóle wychodzimy z takich czasów, tak mi teraz przyszło do głowy, że wychodzimy z takich czasów, gdzie była wojna, to łysy, to się też kojarzyło z czymś, tak, jakiś tam z kimś, coś, czyli tak naprawdę jako, jako w ogóle wszyscy, którzy w tych czasach teraz tu i teraz żyjemy, to się uczymy, właściwie przeramowywać to wszystko i na nowo. W jednej stronie tak, z drugiej strony system edukacyjny jest taki, że dąży do bardzo wąskiej specjalizacji i też zamyka jakby takie perspektywy na możliwość innych przebranżowienia się, tak, jeżeli jak już ktoś wdepnął w jakąś specjalizację, no to potem jest trudno, żeby z tego wyjść i to jest też, od razu przekłada się na sposób myślenia, ok, ja jestem tym właśnie informatykiem i myślę w sposób taki i to przekładam też na określone, też na inne dziedziny, nawiązując do tego, co mówiłem, jeżeli nie jesteś lekarzem, to nie wolno ci się wypowiadać na temat zdrowia, nawet twojego własnego.
Masz iść do lekarza, lekarz ci powie. Tak, jakieś takie zasady i procedury, tak, ja bym powiedział, że mój system jest przeciwieństwem szukania właśnie naszej indywidualności, jest skupiony na tym, na takiej pracy odtwórczej, tak, gdzie ja nie jestem na bieżąco z tym, co się dzieje z systemem edukacji, ale z takich wyrywków, które kojarzę, no to słyszałem właśnie o przypadkach, czy tam czytałem, że interpretacje wierszy czy dzieł pisanych, autorów, nie trafiały w to, jaka była prawdziwa intencja autora, że zdarzyło się, że autor żyjący powiedział, że m-m, no nie.
I to jest niestety tak jakby takie wyzwanie, ale to ja powiem tak, znowu, ja bym to przeramował, jak dostrzegł w tym coś pozytywnego, a ja widzę coś pozytywnego, bo z drugiej strony, gdyby nasz system uczył dostrzegania indywidualności, a po drodze kupę błędów poczynił, czyli, że tak powiem, ten proces byłby we właściwym kierunku, ale byłby wadliwy w jakiś sposób, no bo nie ma ideałów, tak?
To dużo ciężej jest odkwaścić później jakieś te przekonania i tak dalej, niż wyjść z całego takiego dużego, czyli nasz system edukacji w ogóle nie uczy jak naszą prawdziwą tożsamość odnaleźć, jak siebie odnaleźć, to być może łatwiej jest w to wejść i się tego nauczyć, niż jakby bardziej pomieszane to było, tak?
Tak mówię a propos dostrzegania pozytywnego w negatywnym, tak? Ja tak sobie myślę, bo mówimy o jakiejś takiej unifikacji, o takim zamknięciu troszeczkę w pudełku, tak? Uciśnieniu tych granic normalizowania, ale jednocześnie ja w moim odczuciu, to też jest niesamowity wytrych i impuls do zadania sobie pytania, czy ja jestem tylko tym, czy coś jest w tym więcej, bo często właśnie takie właśnie ta unifikacja, to zamknięcie, to takie ometkowanie siebie, często jest takim właśnie momentem w życiu, kiedy doświadczymy jakiegoś wypalenia i mówimy sobie, jeśli to jest tylko to, czym ja jestem, to to jest słabe, to i to jest czasami impuls, dla wielu osób to jest impuls, żeby zacząć szukać, żeby zacząć się zadawać pytania, żeby faktycznie odkryć, czyli to tak naprawdę ta klatka staje się wytrychem jednocześnie do tego, żeby zacząć poszukiwania, bo gdybyśmy, gdyby nam tak swobodnie oddano, może to poszukaj sobie, jeśli masz ochotę, tu ci nic nie będziemy narzucać, tak?
Na ile byli, przez co mielibyśmy motywację do tej eksploracji, na tą rozprawę, bo ta klatka zabiera nam jakąś taką przestrzeń, trochę coś w duszy gra i mówi kurczę, tęsknię za czymś innym, tak jak, no nie wiem, ten lekarz, który ciągnie do kwiatków, do innych rzeczy, to są właśnie te elementy, które wyciągają jednak mimo wszystko, nie? I to jest paradoks. System, który zamyka, jednocześnie wręcza nam wytrych. Jeśli dobrze to zauważymy, to możemy z tego uczynić narzędzie do wyjścia, nie? Bo to jakby też jest. W moim otoczeniu.
Ja, ja i tak w głowie gra, ja bym tak porównał, to tak jakby iść na górę od zera, całą wyprawę planować, albo mieć obcy kane, podwiozą nas do połowy, później jeszcze podwiozą i tak dalej, albo w ogóle śmigłowcem na szczyt zawiozą.
I teraz, co było prawdziwą, nie wiem, co dało nam kupę doświadczeń i hard ducha, a co właściwie dało nam widok, osiągnięty cel. Tak. No więc właśnie to też jest pytanie w ogóle, czyli idąc tym tropem, czyli te wyzwania właśnie są po to, żebyśmy, to są właśnie dla nas, one są dla nas.
Właśnie. No właśnie. Z pewnością nie oceniamy tutaj tego systemu, jaki jest, po prostu odkrywamy, czy wskazujemy to, jakimi posługuje się elementami, jakimi... Na co zwrócić uwagę. Tak, żeby zwrócić na coś uwagę, żeby umieć potem z tego skorzystać, wykorzystać, chociażby właśnie tak, jak mówisz, dokonać tej refleksji na temat tego, czy rzeczywiście moc kim jestem, to co robię jest wszystkim. Jeżeli tak, no to chyba nie za bardzo się w tym dobrze czuję i lepiej byłoby sięgnąć gdzieś dalej. Dlatego tutaj naszą rolą nie jest ocenienie tego w żaden sposób, tylko po prostu pochylenie się nad tym, co możemy zrobić, jak możemy to wykorzystać i też docenić, bo ważną rzeczą jest docenianie i wdzięczność za doświadczenia, które mamy.
Niezależnie od tego, czy one nam się podobają, czy się nie podobają. Bo one nas dokądś doprowadzają, dokądś nas doprowadziły do tego miejsca, w którym w danym momencie jesteśmy. No właśnie, idąc tym trochem, talent i umiejętności.
Hmm... To są rzeczy, które tak, są powiązane z naszą tożsamością. Hmm... I to nie musi być związane właśnie z resztą. Hmm... No, ja często spotykam. Mnie interesuje, ja na przykład mam tak jakby, właśnie lubię oglądać, przyznam się, TikToka lubię.
I właśnie na TikToku to jest zaleta tego, że tam jest strasznie dużo informacji. I może można wyłapać takie różne ciekawe talenty, jak, nie wiem, w różny dziwny sposób, na gitarach grają, jakieś właśnie, właśnie talenty, talenty, talenty.
I to te talenty naprawdę mogą być totalnie połączone. Warto tego szukać. Hmm... Warto tak jakby to znaleźć. I później, bo mówię, możemy dalej wykonywać pracę, która jest pracą dochodową, ale nam niesamowitą energię da później. I też tą tożsamość.
I też nie będzie, no właśnie, nie będzie tej pustki takiej, że, no, nie wiem po co tu jest, im w ogóle do niczego się nie nadaje. Nikt też nie powie wtedy nam, że nie mamy żadnych talentów, nie mamy, no, no właśnie, jak jest odnalezione, to już tak jakby jest odnalezione i my to wiemy.
Cechy charakteru. Hmm... Właśnie, ale to, te cechy charakteru, to możemy, jednym jest, jak jesteśmy postrzegani, a zupełnie czym innym jest to, jak wewnętrznie, tak jakby obserwacja nasza nas samych. Ktoś może być bardzo surowym menadżerem, a w rzeczywistości ciemną, nieempatyczną osobą, tak?
W pracy po prostu ta osoba może być skupiona na jakiejś roli, tak? Ale to naszą rolą jest, żeby nas siebie odkrywać, bo nikt inny tego nie zrobi. I w ogóle to jest bardzo mocne, bo ja mam poczucie, hmm, przynajmniej ja tak przeszedłem w młodości, takie dbanie o siebie, to zazwyczaj słyszałem, że to jest egoizm, nadmierne dbanie o siebie, albo w ogóle dbanie o siebie, albo stawianie siebie na pierwszym miejscu, a tymczasem, a tymczasem, jak lecimy samolotem i lecimy z dzieckiem, to zawsze jest instrukcja, że najpierw maskę sobie zakładamy, tak? O siebie mamy zadbać, później o dziecko, bo to często rodzic założy najpierw dziecku, tylko nie, bo dziecko samo nie przetrwa.
I co z tego, że dziecko uratujemy? I to tak samo jest z nami. Eee... To jest najważniejsze, żebyśmy dbali o siebie i jak ktoś ma z tym problem, to trudno. To nie jest egoizm. Egoizmem to jest takie z automatu w ogóle olewanie i skupianie się na sobie.
Tym bardziej bym tutaj powiedział, że egoizm bym tutaj ułożył w kategoriach tego, że my robimy coś kosztem innych ludzi po prostu. W ogóle z automatu. Dla siebie kosztem innych ludzi, tak? Natomiast jeżeli skupiam się na sobie, na właśnie byciu tym lepszym człowiekiem, właśnie skupienie uwagi i skupienie energii na sobie, no to efekt nie jest egoistyczny, jest wręcz przeciwny. Bo jeżeli jestem lepszym człowiekiem, to lepiej oddziałuję na na otoczenie.
I jeszcze jedno. Jak zaczniemy z tym pracować, to często jest tak i zaczniemy to zmieniać, jeśli tak mieliśmy wcześniej, nie dbaliśmy tak bardzo o siebie, to jest też mocna rzecz. Jak zaczniemy z tym pracować, to ludzie, którzy wokół nas byli, jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie zaczną nas postrzegać, że to egoizm i tak dalej. Ale to też jest część tego doświadczenia.
To często tak jest, że jak się zmieniamy... Z tym egoizmem to mamy duży nacisk taki religio-kulturowy jest takie nałożenie, tak? Jest pewne religia, ta 2000 lat nasza funkcjonująca, dużo nałożyła takich różnych tematów. Moim odczucie egoizmu to jest oczekiwanie, że świat jest po to, żeby zapokajać moje potrzeby.
To jest postawa egoisty, tak? Położyć się, leżeć i oczekiwać, że ty, ty i ty jesteś po to, żeby mi służyć, żeby mnie nosić, żeby mnie odpierać, w moich trudach, w moich tych znojach masz mi służyć. Jakby podłączanie świata do swojej własnej takiej usługi, że ludzie są po to, żeby mi służyć.
Natomiast kiedy ja biorę za siebie totalną odpowiedzialność i podejmuję decyzję, że ja o siebie zadbam, czyli czasami postawię granicę, na przykład komuś powiem nie, że wystarczy, że nie mogę i tak dalej, to tutaj ja nie podłączam całego świata do siebie, właściwie uwalniam świat od uwagi na sobie i tutaj to trudno w tym momencie nazywać egoizmem, nie? Bo to już nie jest egocentryzm, czyli postawienie siebie w centrum wszechświata, jako obiektu, który należy poważać i któremu należy oddawać uwagę, czy, czy, czy energię, czy coś takiego, nie? Więc tutaj, no ale tutaj nam się dużo, dużo było takiej pracy informacyjnej włożone w to, żebyśmy troszeczkę inaczej zrozumieli, czym jest troska własna, a czym jest egoizm, nie?
Dbałość o siebie, dokładnie, troska, tak, tak, tak, tak, tak, zgadzam się. Zresztą... To są trudne rzeczy, bo to na początku naprawdę te granice mogą się wydawać bardzo cienkie i ktoś może nam próbować mieszać z naszego otoczenia, kto jest przyzwyczajony do innej wersji nas, więc... Dlatego o tym mówię. Z takiej szerszej perspektywy powiedziałbym energii na przykład, to co też dość często pada na różnego rodzaju spotkaniach, a na tych środowych medytacjach obfitości i transformacji, przypominam to za każdym razem, że energia podąża za uwagą, czyli w momencie, kiedy tej energii nie skupiamy na sobie, nie skupiamy uwagi na sobie, to też nie skupiamy energii na sobie, nie jesteśmy w stanie niczego ze sobą zrobić, no bo nie mamy uwagi na sobie. Jeżeli będziemy ją rozpraszać na wszystko i wszystkich, no to nie ma szans na to, żebyśmy cokolwiek ze sobą mogli wtedy zrobić.
I to jest odpowiedzialność też za przepływ tej energii wtedy. Jeżeli nie rozpraszam jej nietrwonie, w sposób zupełnie niekontrolowany, to biorę odpowiedzialność za to, w jaki sposób nią dysponuję. Właśnie najciekawszy paradoks jest taki, że jak nie dbam o siebie, to w pewien sposób też nie dbam o innych.
Tak, tak. Tak, tak. Tak, tak. Często tak może być. Dlatego, bo jak nie dbam o siebie i narastają we mnie, to wtedy mogą narastać, często tak się dzieje, narastać we mnie różne emocje, różne rzeczy się emocjonalnie mogą dziać, które negatywnie doświadczają innych.
Mówię na przykład o rodzinie tutaj. To jest też takie troszeczkę włożenie czy energetyczne i dosłowne komuś tam na plecy, tak? I kazanie się dźwigania i noszenia gdzieś tam, czy rzeczywiście przekładania odpowiedzialności za siebie i tak dalej. No to, no to jest taka postawa no raczej trudna, tak?
Natomiast no to tak jak wspomniałeś, to jest trudne, bo często w relacjach rodzinnych między rodzicem a dzieckiem dochodzi do takiej umowy, gdzie rodzic sobie w jakiś sposób nieświadomie uzurpuje to prawo, tak?
Do tego, że oto ty jesteś tutaj na moje usługi, tak? Nie wolno ci założyć w własnej rodzinie taki klasyczny przykład czasami gdzieś tam, gdzie dziewczyna się wiąże w domu i nie wolno ci jakby związać się z żadnym mężczyzną, żadnym partnerem, bo ty oto jesteś tutaj, żeby o nas dbać, bo my będziemy starszymi ludźmi i jakby potrzebujemy tej twojej opieki do końca, tak?
Nie wcale takie bardzo... Tutaj jest w ogóle też taki paradoks, teraz mi to tak przyszło, a propos tego, co mówiliście, co Dominik mówił o tym, że nie dbając o siebie, nie dbamy o innych, jak najbardziej. Jeżeli nie skupiamy tej uwagi na sobie, nie dbamy o siebie, nie dajemy w ten sposób wyrazu miłości do siebie, to nie możemy tego też potem dać innym. Nawet w kontekście religijnym, przykazanie miłości, kochać bliźniego swego jak siebie samego, czyli bez kochania siebie samego nie można kochać bliźniego, nie można mu nic dać.
Jesteśmy wychowani... Wychowani jesteśmy w tej kulturze i co? I w ogóle nie realizujemy tego. To niefortunny taki splot powrotu, bo gdybyśmy powiedzieli kochaj siebie, a wyrazem tego niech będzie miłość do twojego bliźniego, jesteśmy w zupełnie innej sytuacji.
Natomiast myśmy to... Gdzieś tam doszło do zwrócenia i momentalnie poleciało całe znaczenie. Zgubiliśmy sens. Tak, tak. To prawda. W momencie właśnie z jednej strony jest to fundamentalne przykazanie, a z drugiej strony kiedy ktoś właśnie dba o siebie, kiedy właśnie tą miłość do siebie wyraża w taki sposób, że kocha siebie, no to jest uważany za egoistę.
No, a jeszcze umiejętność tak jakby przyjęcia tego, że ktoś tak jakby nie robi tego co my. No to właśnie do tego dochodzi jak się zmieniamy, tak? Ludzie są przyzwyczajeni na przykład, że ktoś zazwyczaj rezygnował z siebie albo był skupiony na tym, żeby nie wiem, razem z grupą podążać, a później nagle zaczyna się wyłamywać i nie wiem, czy to jest tak, żeby albo robić coś inaczej.
No i się zaczyna. Ale to jest trudno. Trudno. Coś tak jakby ludzie w tym momencie tak jakby zazwyczaj się spotykam z takim hasłem, że ludzie się zmieniają po prostu, zmienią się. Ja na terapii grupowej też tak jakby miałem te zagadnienia.
Tak jakby u mnie wykryli, że ja trochę za bardzo się przejmuję innymi ludźmi. No. A ja miałem na myśli jeszcze wcześniej mówiłem, to, że na przykład na moim własnym przykładzie, ja mam dosyć taką silną osobowość, można powiedzieć, że dopóki siebie nie poznałem, to bardzo często to w taką hmm, może nie w agresję, ale w ofensywne postawy to szło u mnie. Różne miałem bardzo ofensywne postawy i no moja rodzina doświadczała tego, nie?
Tak jakby dopóki nie byłem, sam siebie nie odkryłem, nie zrozumiałem co i tak, to nie miałem kontroli nad tym. To też jest właśnie, to jest to, tak jakby. I tak samo, o, to jest bardzo mocne teraz. A to, to być może jest prostsze niż to, co zaraz powiem. Empatii, którzy oddają siebie za bardzo.
To jest jeszcze gorsze. Bo jak ktoś jest agresywny, to to widać i w ogóle łatwo ominąć. A jak ktoś daje, to kto przyjdzie i mu powie, słuchaj, ty tak siebie nie oddawaj. O. No. To jest jeszcze, mi się wydaje, jeszcze tak jakby chyba. Zgodzę się z tym. No. Tak jest.
Właśnie. Więc to jest tak to troszeczkę, wiesz, kupowanie sobie tego miejsca na świecie i wśród ludzi, tego gwarantowanie sobie tego miejsca, tak? Ja oddaję się całkowicie, służę innym i dzięki temu uzyskuję to prawo, ja płacę jakby, podwójnie, za to, że jestem, że mogę być w części tutaj tego świata, tej grupy ludzi społecznej itd.
Takie troszeczkę. Ty mówisz o postawie, ty mówisz o pewnej postawie, a ja tutaj też tak jakby myślę o takim empacie, który skrwi kości, w sensie, który z serca wszystko oddaje i w ogóle nie dba o tą postawę, bo to, co ty mówisz, jest jak najbardziej na miejscu, że są ludzie, którzy się przejmują otoczeniem i przyjmują postawę taką właśnie, że wolą więcej dać. Ja też byłem w sumie, że wolałem więcej, łatwiej mi, jak więcej dawałem niż brałem, to łatwiej było, bo łatwiej. To czuje się człowiek bezpieczniej troszeczkę, no? Tak, bo ci nikt nie zarzuci, bo powiesz, kurde, przecież ja tu 200% siebie daję, a ty masz, no, ale to nie o to chodzi właśnie. To taka transakcyjność trochę.
Bo w empatii... No, proszę. Bo w empatii najgorsze jest to, najgorsze, no nie wiem, jak to nazwać... Najtrudniejsze. Najtrudniejsze, tak. Najtrudniejsze jest to, że musimy się nauczyć tego, żeby stawiać samemu sobie granice, żeby nie być... żeby kosztem swoim, prawda, nie dawać za dużo, no może to wszystko powiem, za dużo innym, bo bycie empatą, to się tego nie da nauczyć. Z tym się rodzi niestety. W jakiś tam sposób można się nauczyć. Niemniej jednak są ludzie mniej lub bardziej empatyczni i ci bardziej mają trudniej, tak. To też jakby...
To też może to wynikać właśnie z różnych traum życiowych i w ogóle, ale no jakby nie wchodząc w to, to no trzeba też nauczyć się stawiania granic samemu sobie. Kiedy powiedzieć dość i ja już gdzieś tam no odpuścić, tak.
Nie przejmować się tym jakby, no bo tutaj to jest jakby cały proces tego wszystkiego, więc to nie jest tak... Nie da się tylko tak powiedzieć w paru słowach, jak to wygląda, tak. Ja tak mówię też ze swojego.
doświadczenia, bo jestem taką osobą i też gdzieś ten zawód mnie do tego właśnie to wszystko dopchnęło do takiego zawodu, tak. No, ale no trzeba się nauczyć na pewno stawiania granic. No bo jak takiej głęboko empatycznej osobie nikt nie nie wesprze jej w takim zrozumieniu tego, że słuchaj, jak ty o siebie nie zadbasz, to w ogóle mniejszej ilości osób będziesz w stanie pomóc i tak dalej i tak dalej i tak dalej, że to nie na tym polega tak jakby, żeby siebie oddać.
Jak się taka empatyczna osoba tego nie nauczy, no to to to nie wiem, no to jest właśnie to też jest źle, w sensie to ta osoba nie będzie szczęśliwa, to też tak jakby nie o to chodzi. Z każdego talentu no przychodzimy, no właśnie, trzeba się nauczyć, warto się nauczyć, no nic nie trzeba, ale finalnie gdzieś tam, żeby mieć w sobie równowagę, no to trzeba nauczyć się korzystać i tych granic.
I no taki przykład mi przyszedł do głowy, ja już o tym wspominałem, ale na kursach z Instytutu Energy, które się nazywają Energy Medicine, czyli energetyczna medycyna, leczenie za pomocą energii, to pamiętam, że jeden z trenerów mówił, że na początku korzystał ze swojej energii do leczenia, dopóki nie doszło do sytuacji, że się tak wykończył, tak wydrenował tą energię, że już nie pamiętam, jak co tam, Brian, Paweł, nie wiem czy ty pamiętasz, on mówił, że chyba tak w ogóle jakoś zdrowotnie nagle miał tą uzupełnienie w ciele, jakąś reakcję ciała.
No, wspomniałeś tam kiedyś na jakimś przedstawieniu, że on zemdlał. Tak, tak, zemdlał. Ale coś tam chyba jeszcze było, oprócz zemdlenia. To jest takie energetyczne BHP. Ale, i później właśnie wspominał o tym parę razy, że nie korzystajcie ze swojej energii.
I to też mam poczucie, że to też jest poniekąd podobny motyw, do wyznania się. Czyli innymi słowy, jak empata nauczy się tym wszystkim zarządzać i gdzieś tam stajać tą granicę, to wtedy większej ilości osób pomoże, niż oddając siebie, a później ileś czasu będąc wyłączonym, pokrzywdzonym, zmasakrowanym.
Tu mam wrażenie, że tutaj to jest podobnie trochę jak z tym egoizmem, takie trochę są mity, który jest takim człowiekiem, który rozetrze szaty, serce i po prostu się rozpadnie z nieszczęściu. I to jest jakby postawa empatyczna.
I to jest pytanie, czy to jest empatia? Czy to jest takie właśnie jakieś traumatyczne, jest traumatyczny rezonans właściwie z cierpieniem tej drugiej osoby. To jest takie ciekawe, bo mam wrażenie, że czysta empatia prowadzi do miłości, do widzenia człowieka w prawdzie i w sile na dobrą sprawę.
To jest w tym źródło czysta empatia. Empatia, która polega na tym, że ja zobaczę i po prostu rozpadnę się w moich własnych emocjach, w obecności cudzego cierpienia, to to w niczym nie pomoże, nic nie uniesie, nic nie zwignie.
Jednocześnie też jest takie właściwie trochę jakby taki mit empatii, taka iluzja, bo to właściwie mam wrażenie, że to jest rezonans własnej traumy względem cudzej traumy. Tutaj się to dzieje. Jak ktoś chodzi i mówi, ten to jest wrażliwy, on nad wszystkimi płacze.
Tutaj temu pomoże i z kimś siedzi i tak cierpi i cierpi ten świat. Kurczę, się tak zastanawiam właśnie, czy empatia nie jest właśnie siłą, bo empatia to teoretycznie powinna być siłą, a myśmy, jeśli się rozpadamy, to to siłą nie jest.
O empatii jeszcze będzie. No nie, tak ciekawe, bo mamy dużo mitów mamy takich właśnie różnych ciekawych. No to akurat właśnie a propos tych mitów, to też dobry ciekawy motyw tutaj poruszasz, to są właśnie nasze przekonania i wartości, jakie wyznajemy, tak?
Wiele przekonań, które tam gdzieś zostały w nas zbudowane w różny sposób, poprzez obecność w jakichś społecznościach, poprzez kulturę, popkulturę, wiele przecież jest budowanych takich postaw przez filmy chociażby, wyobrażenia, zwłaszcza jeśli to dotyczy czegoś, co nie jest powszechne, czego nie każdy doświadcza, więc możemy tego doświadczyć oglądając jakieś filmy i nabierając jakiegoś wyobrażenia na ten temat.
I to właśnie te przekonania mogą być wówczas takie ograniczające. Z jednej strony, a z drugiej strony też one pewne przekonania, które gdzieś tam w nas głęboko funkcjonują, one mogą wynikać właśnie z tego naszego prawdziwego ja.
Które gdzieś daje znać o sobie w ten sposób. Także to tak właśnie temat szeroki, temat głęboki i jest wiele aspektów. Staramy się tutaj na pewne rzeczy zwrócić uwagę i myślę, że jest to dla was, dla nas wszystkich takie budujące i też dające wiele perspektyw na to, jak możemy to wszystko wykorzystać.
Czasem te nasze prawdziwe głębokie ja odkrywa się w sposób zupełnie nieoczekiwany. Taką dość popularnym takim terminem, który z którym być może się zetknęliście, to jest tak zwany kryzys wieku średniego, kiedy wiele osób dokonuje nagle jakiejś zmiany w życiu. Rzuca pracę i wyjeżdża w przysłowiowe Bieszczady.
Znam z własnego życia, z własnego otoczenia również takie przypadki właśnie, że w tym okresie mniej więcej około 40 roku życia, często między 40 a 50 podejmuje się właśnie takie decyzje, które zmieniają diametralnie wszystko, co było do tej pory, zostawiając cały bagaż tych wcześniejszych doświadczeń i rozpoczynanie nowego życia wbrew często jakimś takim krytycznym uwagom ze strony otoczenia. Nie, no co ty nie nadajesz się, nie poradzisz sobie, zachęty tak ze strony rodziny najczęściej, jeżeli się zaczyna zwłaszcza coś nowego.
I tutaj wracamy znowu do tych, tego etykietowania, że jak byłeś do tej pory lekarzem, prawnikiem i informatykiem, to nie możesz być nikim innym. Cały dorobek, no co, tak rzucisz wszystko w tej chwili, a są bardzo takie znane przykłady, że jednak można było zacząć i to było bardzo trudne.
I to w dość późnym wieku. Niektórzy to nawet dużo później niż niż ten okres, o którym powiedziałem. Takim przykładem jest chociażby pułkownik Sanders, znany twórca KFC, który w wieku chyba 58 czy 64 lat, ja już teraz dokładnie nie pamiętam, zmienił swoje dotychczasowe życie, postawił na biznes i stał się dobrze prosperującym biznesmenem.
No ale takich przykładów, jest trochę też innych chociażby znana postać jak Arnold Schwarzenegger. Kulturysta i aktor, który został potem politykiem i dość nawet znaczącym. I gdyby nie to, że nie był rodowitym Amerykaninem, pewnie mógłby i prezydentem zostać.
No gubernator Kalifornii był, tak. Inny przykład, autorka Harry Pottera, J.K. Rowling. Przez większość życia zawodowego, można tak powiedzieć, była samotną matką na zasiłku, aż napisała książkę. Okazało się, że ma talent do pisania i została bizneswoman o ogromnych dochodach.
Także takie przemiany następują. I to jest bardzo ważny temat. I przypuszczam, że wielu z was obserwowało u swoich znajomych, może u siebie, takie przemiany. Obserwując u innych można było się zastanawiać, co tym ludziom do głowy przychodzi.
A to może właśnie wtedy do głosu dochodziła ta prawdziwa tożsamość, ta prawdziwa osobowość. Żeby realizować się, to, kim się jest, kto się lubi robić. Taka odwaga. Tak samo jest z talentami. Andrea Bocelli, który dopiero w późniejszym wieku odkrył swój talent, a wcześniej był prawnikiem.
Harrison Ford, który dopiero w wieku 35 lat dostał swoją główną rolę. Wcześniej był stolarzem. No i Charles Tarwin, który dopiero w wieku 50 lat opublikował swoje dzieło o powstaniu gatunków. Myślę, że wiele też ludzi ma tak, że gdzieś z tyłu głowy wie, że ma do czegoś tam talent.
I wie, że mogliby coś zrobić, ale nie dopuszczają tego do siebie. I dopiero kiedy dojrzeją, można powiedzieć, staną się tacy odważni właśnie. Albo wręcz pogodzą się z tym, kim są. Wtedy następuje taki rozkwit tego talentu, tego dążenia wtedy takiego upartego do danej rzeczy, do tworzenia, czy do biznesu jakiegokolwiek, czegokolwiek, że tak powiem.
Taka odwaga wewnętrzna, taka siła napędowa, coś, co nas napędza i nas nic nie powstrzyma. I gadanie tutaj obok, ty tak, ty siak, rób to, nie rób tamto. Tylko idziemy prosto, jak ten koń z tymi klepkami na oczach.
Nie widzi z boku, tylko idzie prosto, tak? Bo jest jasny cel, który gdzieś wychodzi od środka. Myślę, że to jest taka siła wewnętrzna, która... No, no... Szkoda, że tak późno czasami przychodzi. Mogłabym przychodzić wcześniej.
No, ale to myślę, że też jest związane gdzieś... Potrzebą chyba taką naszą wewnętrzną, zakończenie życia pewnych doświadczeń, mimo wszystko. Wiesz co, ale z tego, co Newton tam opisywał, to czasami parę w ciele nam potrafi jakieś takie zagadnienie przez wyciężenie czegoś, więc to...
Tak, tak, tak, no to... Nie jest taka prosta sprawa. Ale, tu tak właśnie wchodząc wam w słowo i rozwijając jednocześnie temat, mówiliśmy na początku, że te nasze dyskusje, rozmowy są na temat właśnie świadomości, świadomości...
No, akurat dzisiaj o tym rozmawiamy, świadomości tego, kim jesteśmy, na temat Instytutu Monroe'a, są takie narzędzia, które można wykorzystać, na przykład, tym, żeby tę właściwą, swoją, własną tożsamość odnaleźć.
Tymi narzędziami są oczywiście ćwiczenia, są medytacje, które są dostępne zarówno w aplikacji Expand i tutaj podam takie tytuły, jak Eksploracja przeszłych żyć Exploring Past Lives, gdzie bardzo ładnie ta medytacja prowadzi poprzez różne tożsamości i właśnie tutaj duży, duża uwaga zwrócona na te różne tożsamości i odkrycie tego prawdziwego rdzenia, tego głębokiego rdzenia, pomimo tych wszystkich nakładek, które w różnych okresach się pojawiały.
Bardzo ciekawą taką medytacją jest Inner Universe, wewnętrzny wszechświat, gdzie też zanurzamy się w głębie wewnętrznego wszechświata. No tutaj w zasadzie sam temat, sam tytuł mówi, o tym, że eksplorujemy tą naszą prawdziwą tożsamość, ale jest jeszcze coś takiego, też taka bardzo ciekawa medytacja współkreująca jedność, gdzie również stajemy się częścią większej jedności i zaczynamy rozumieć nasze połączenie, naszą rolę we współtworzeniu tego, w czym uczestnimy.
Liczymy generalnie. No więc to są takie trzy przykłady, tylko trzy, chociaż takich medytacji jest więcej, do których można sięgnąć po to, żeby sobie uzyskać takie informacje na temat własnej tożsamości, pogłębić wiedzę na ten temat.
Jeżeli ktoś jeszcze poszukuje, nie jest pewien, to są bardzo dobre narzędzia, żeby je korzystać. Tylko ja bym tak a propos poprzednich wcieleń raczej traktował to jako inspirację, niż, no bo co z tego, że się dowiem, nie wiem.
Ja na przykład... To nie chodzi o to, żeby tam eksplorować te osobne... Owszem, oglądamy te inne wcielenia, natomiast sens tej medytacji jest taki, żeby odkryć tą prawdziwą tożsamość. Bo ja na przykład wiem, że byłem jakimś mordercą.
To gdzie indziej jestem ja, niekoniecznie w tej roli. Chodzi mi o to, żeby nie dosłownie się skupiać na stricte, że nie wiem, kilka razy byłem w takiej roli, to jestem ja. No, żeby jako inspirację traktować, tak jak Pawle powiedziałaś, tak?
Szukać tam tożsamości, korzeni swojej tożsamości, tak? Bo wtedy można by było łatwo wpaść w pułapkę, że oto kontynuuje jakiś taki wątek, który może nie jest tego. No tak, bo ja... Moja tożsamość na przykład jest gdzieś tam wokół takich różnych bardziej...
No nie wiem... silnych manifestacji, bym powiedział, ale morderca niekoniecznie. Natomiast pewnie potrzebowałem na jakimś etapie doświadczyć. Właśnie to jest bardzo ciekawe, jeżeli chodzi o poprzednie wcielenia, a odnośnie tego odpowiedzenia na pytanie, kim jestem.
Bo sprawdzając sobie te moje poprzednie wcielenia, wiem poniekąd, co jest charakterem mojej duszy. Nie tego, po kim odziedziczyłam charakter po rodzicach, tylko tego, kim jestem ja właśnie. Jako ta dusza, która się wciela w wiele żyć.
Więc to jest takie coś, co... Wcześniej nie wiedząc, kim byłam, nie przechodząc przez te wszystkie wcielenia, myślałam, że to jest po prostu takie moje, w sensie moje geny, jakby to, co nam dali rodzice.
Ale nie do końca tak jest. Przynajmniej tak mówię na swoim wypadzie. Gdzieś odkryłam to, że jednak powtarza się dana cecha, która jest przez wiele wcieleń. Więc to jest taki ciekawy dotyczy po prostu dla innych.
Tak, natomiast poruszyłaś ciekawe zagadnienie, bo tak, na tym, że tak powiem najprostszym, najniższym poziomie mamy te role, które tutaj pełnimy w świecie fizycznym. W nas w środku jest jakieś cechy unikatowe i tożsamość.
I te rzeczy mogą się pokrywać, zazwyczaj się będą w jakimś stopniu pokrywały jeszcze z tym, z cechami unikatowymi jako dusza, tak? Ale warto, tak jakby moim zdaniem ja bym się głównie skupiał, bo warto zaznaczyć. Jesteśmy tu po to, żeby to życie przeżyć w tym ciele, w tym kierunku, więc warto mieć trend taki, żeby się skupiać na tu, tak?
Tak, tak, to jest jako, ja to podaję po ciekawostkę po prostu. No tak, tak. Ja sama odkryłam po prostu. Tak, tak, tak. No nie, no ja też gdzieś tam się dzieliłem wcześniej, że coś tam się nowego dowiedziałem o tym, co robię jako dusza, natomiast no, a, to u Rafała, nie Radzika, na wywiadzie mówiłem o tym, że to niekoniecznie się przekłada, na przykład.
Ja widzę podobieństwa, na przykład, że ja lubię w tym życiu struktury i w ogóle, to mi pomaga zrozumieć, czemu ja ciągle na struktury, na przykład, patrzę, a jako dusza się uczę tworzyć światy fizyczne, nie?
To na tej zasadzie. I to raczej ja to tak postrzegam, że wchodzimy odnajdowanie siebie to jest pewien proces, gdzie się przyglądamy, i później sobie faktycznie zauważamy, że się pewne wzorce, pewne rzeczy się powtarzają, i jak mamy odpowiednio tego dużo, no to to już jest namacalne, tak?
I nikt nam tego nie wytrąci z ręki, nie powie nikt nam, że jest inaczej. Więc... No tak, ale to warto się skupiać na takim... Ja nie mówię, że inne te perspektywy na poprzednie wcielenia, inne rzeczy, że są złe, tylko raczej chodzi mi o to, że zdarzyło mi się też spotkać z taką postawą, że ktoś za bardzo trochę był skupiony na perspektywie nie fizycznej, i to też niekoniecznie mi się wydaje jest najlepsze, tak?
To, że ja tam na przykład byłem jakimś super-hiper, jakimś super-hero w poprzednim wcieleniu, nie wiem, nieważne. Już nawet nie chcę przykładów podawać, ale kimś, kto gdzieś tam coś reprezentował... Fajnie.
Ale jestem tu i teraz. I to jest raczej ciekawostka, niż coś, na czym powinienem być skupiony jako teraz, żebym nie to określał. A, jeszcze w tym wątku naszej tożsamości dorzucę tylko dodatek, że w sumie to Newton mówił o tym, że się zlewa nasza energia i świadomości z ciałem, tworząc unikatową całość.
Czyli idąc tym tropem jesteśmy w ogóle jako to ciało sklejone ze świadomością, z duszą, unikatem. Nawet względem względem naszej świadomości, naszej duszy, naszego wyższego ja. Czyli my jako aspekt naszego wyższego ja, naszej świadomości w ogóle jesteśmy unikatowi nawet w tej konkretnej inkarnacji na to by wychodziło.
Nie zmienia to faktu, że no na pewno są podobieństwa między tym, czym jesteśmy jako czysta energia, a w tym wcieleniu, no bo no bo tak, po prostu. Bo czemu? Bo się skleja nasza świadomość ciałem. Więc...
Sama ta idea, tutaj jeśli ktoś doświadczał gdzieś tam sobie tych poprzednich wcieleni, miał możliwość eksplorowania, już samo to wskazuje, że jesteśmy jakimiś podróżnikami, tak? Że to, że jakby ta egzystencja jest czymś więcej niż tylko fizyczną bytnością jakąś tam ograniczoną w krótkim czasie, czyli jesteśmy gdzieś tam właśnie takimi podróżnikami. I to to już, to też już nadaje jakiś kierunek tej, tej naszym poczuciu tożsamości, że jesteśmy troszeczkę więcej niż tutaj tym jedną, tym zbiorem ról, że tak powiem społeczno różnych, tu na tej ziemi zajętych jakimiś tam zadaniami, nie? Patrząc z takiej perspektywy czysto fizycznej, takiej, do której jesteśmy przyzwyczajeni, do tego w czym wyrośliśmy, można na przykład do takich eksploracji przeszłych żyć podejść analitycznie. Co prawda to nie ma większego sensu, tak prawdę powiedziawszy, ale można by było podejść do tego analitycznie, po to, żeby zauważyć jakieś wzorce, które się pojawiają poprzez ileś tam wcieleń. W ten sposób można by było, teoretycznie oczywiście, tu już tak teoretyzuję, bo tak się nie robi, znaleźć jakiś wzorzec naszej własnej tożsamości.
Trochę by było, jak ja mam 1800 za sobą, to... Kurde. Połapka, żeby nie ugrzesnąć w tym, nie? Bo można wtedy też w to wpaść i... I to też nie pójdziemy za daleko, jak będziemy w tym grzesnąć. Dlatego mówię, że tylko teoretyzuję i posługuję się tutaj takim typowym podejściem, charakterystycznym dla tej kultury, w której się wychowaliśmy, że po prostu okej, dajcie mi dane, ja zrobię jakąś jakieś badanie tych danych i wyciągnę wnioski na tej podstawie. Teoretycznie można by było w ten sposób podejść, no ale to sami już tutaj wskazaliście słabe punkty takiego rozumowania.
Ja bym jedną rzecz zaznaczył, bo jeśli ktoś tak jakby zaczął nas słuchać w połowie, albo w sumie o jednej rzeczy nie powiedzieliśmy ważnej, albo ktoś by tak pierwszy raz nas słuchał, to bardzo ważna rzecz. My opowiadamy o rzeczach, które bazują na naszych doświadczeniach i mimo, że jesteśmy na przykład z Pawłem liderami, to mamy swoje doświadczenia i to jest w ogóle domena instytutu, żeby bazować. Nikomu w nic nie wiesz, sprawdź.
I obaj z Pawłem mamy własne doświadczenia, byliśmy w instytucie, osobno zaczynaliśmy, w którymś momencie się nasze ścieżki połączyły, mamy jakieś tam razem też doświadczenia, ale to co jest ważne, żeby właśnie bazować na własnych doświadczeniach, więc my tutaj tak jakby wiele osób tutaj też ma swoje doświadczenia, więc rozmawiamy, mówimy o czymś tak jakby z automatu, ale warto zaznaczyć, że właśnie, no jeśli ktoś nie ma doświadczeń, to potraktujcie to jako inspirację, co my mówimy, do własnych, do poszukiwania i zobaczyć, bo tak jakby tematy, te tematy też są bardzo, to jest też szeroka woda, jakieś poprzednie wcielenia, praca z energią, tak jak wiele razy mówiliśmy, wyginanie łyżeczek na przykład, tak jakby warto poszukać w tych tematach tego, co nas interesuje i samemu zbudować te doświadczenia, tak?
A, mówiłem o wyginaniu łyżeczek. Wyginanie łyżeczek jest po to, żeby samemu doświadczyć tego, czyli osoba wyginająca, żeby doświadczyła, że to jest możliwe, żeby wpłynąć na materię za pomocą energii. Nie po to, żeby innym pokazywać.
Żeby cokolwiek, komukolwiek udowadniać. Tak, więc jeśli ktoś by pierwszy raz nas słuchał tutaj, to warto poszukać sobie tego, z czym się rezonuje. Nie z tym, co robi najlepsze wrażenie, bo ja na przykład na swojej ścieżce się złapałem na tym, że jak odkryłem, że o, w instytucie są nagrania do komunikacji ze zwierzętami.
Kurde, ja wszystkim znajomym będę mówił o tym, co ich pies robi, jak oni w toalecie są. Ale jazda, nie? No, teoretycznie jazda dobra, jakby faktycznie, tak jakby umieć gadać ze zwierzakami i ludziom takie fundować jakieś rzeczy, że czas, w czasie prywatnym i zwierzak nam podkabluje, co tam się dzieje. Wrażenie robi, natomiast no, no właśnie.
To nie tędy droga, to nie jest właściwa motywacja. Dzielę się tym właśnie po to, żeby tak jakby nie kierować się tym. Bo ja oczywiście wykryłem to, że to nie jest właściwa postawa i nie poszedłem w to, ale jest duże prawdopodobieństwo, żebym coś by mi nie wychodziło, nie?
Myślę, że to bardzo ważne, co mówisz, bo to czasami jest coś tak, że słuchamy, podpinamy się, kupujemy tą, ten obraz rzeczywistości, a każdy z nas opowiada przez swój własny filtr, tak? Bo to przecież też tą rzeczywistość sami odczuwamy, filtrujemy i dajemy pewien efekt końcowy i dzielimy się tym swoim obrazem. Natomiast każdy raczej będzie budował swój, stworzył swoje własne odczucie tego wszystkiego i tego szukać, nie? To jakby słuchanie jest fajną inspiracją, zaproszeniem do własnych poszukiwań, tylko żeby się nie chwytać. Ja ze własnego przykładu to pamiętam doskonale do dzisiaj, jak pierwszy raz czytałem potęgę teraźniejszości K. Tolego, tak?
I tam się zafiksowałem, że jego, że droga do oświecenia to trzeba przez jakieś wiry wylecieć tam. On taki ma swój fajny, ciekawy, dramatyczny opis, jak do niego jak on przeszedł swój proces, nie? I długi czas jakiś myślałem, że to jest spójne, jednolite, jedna droga i tak dalej. Później, no bo ja dużo mi czasu zajęło, żeby się odtrząsnąć z tego, bo to jest bardzo osobiste doświadczenie i szukanie, tak? Jakiegoś konkretnego sposobu doświadczania tego, bo usłyszałem, że tak to ludzie doświadczają, ja też tak muszę, z zamykaniem sobie, zatrzaskiwaniem sobie kurczę drzwi przed schową, nie?
W dużej mierze, to takie wydaje mi się też ważne, że to mówisz, bo to jest coś, niech to będzie inspiracja do naszych doświadczeń, nie? Ale my możemy to doświadczać naprawdę na swój własny sposób i to jest, to często też jest dowód na to, że to jest prawdziwe, nie? Bo jak walniemy kopię jakąś taką czystą, jeden do jeden, ja się czasami zastanawiam, jak mam takie bardzo spójne z kimś, to czy mi się tam tak nie poleciałem w kierunku takiego, że mi się zamarzyło tak podobnie doświadczyć, czy to jest moje, nie? To tak, takie mam odczucie.
Dobrym przykładem jest również przypadek Roberta Monroe'a, który doświadczając stanów poza ciałem, doświadczał najpierw wibracji. Z tego, co wiem, to takich wibracji doświadcza około 30% ludzi. Więc wibracje nie są wyznacznikiem tego, że się wychodzi z ciała.
Poza tym metod na wychodzenie z ciała jest wiele, wiele różnych, a wiele osób po przeczytaniu książki Podróże poza ciałem bardzo się mocno na tym fiksuje, że to tak musi być i tylko w ten sposób. W listopadzie miałem przyjemność asystować przy warsztacie OB, który prowadził właśnie trener z Instytutu Monroe'a i tam między innymi pokazywaliśmy kilka różnych technik wychodzenia z ciała i w zasadzie żadna z nich nie opierała się o wibracje.
Efekt był taki, że w kilku przypadkach po prostu w pewnym momencie się stwierdza, że okej, ja już jestem w tym stanie. Nawet nie wiadomo, kiedy to się stało. Więc to są bardzo indywidualne, tak jak mówisz, bardzo indywidualne doświadczenia i wracając do tego, co Dominik mówił, sprawdźcie to sami na własnej skórze.
Jeżeli nie zadziała ta metoda, to spróbujcie innej. Efekt końcowy powiedzmy jest wspólny. Wyginanie łyżeczek to będzie wygięcie łyżeczki, ale nawet żeby to zrobić, to to się robi na różne sposoby i tego można doświadczyć z kolei na warsztacie właśnie wyginania łyżeczek.
Taki jednodniowy warsztat jest, w którym można wziąć udział. Właśnie też ważne jest to a propos tych książek, czytania książek, aby też nie wierzyć, może źle to zabrzmi, ale nie wierzyć we wszystko, co tam jest napisane, bo musimy sobie też to troszkę przeanalizować, obiektywnie na to popatrzeć, co nie jest łatwe dla osób, które dopiero w to wchodzą.
Bo jeżeli ktoś ma swoje doświadczenia, czytając książkę, będzie wiedział, że to, to tak inaczej, ale mniej więcej gdzieś punkt styku właśnie będzie. Ale nie będzie to jeden do jeden, bo tak nie będzie po prostu, więc...
No ale to jest ciężko tak po prostu komuś powiedzieć. Znaczy wiele też miałam pytań, jaką książkę kupić, co polecasz to i to, a która jest dobra, ciężko jest powiedzieć mi, bo ja czytając każdą książkę mogę powiedzieć, że o to rzeczywiście mniej więcej coś takiego doświadczyłam, ale to nie jest do końca tak.
Książki bardzo też przekazują dużo jakby takich schematów, że ma być tak i tak, tak są wibracje, że tu ma być wibracja i ktoś, kto nie jest doświadczony, będzie myślał, że tak ma być i będzie właśnie usilnie dążył do tego, żeby tak to wyglądało, co mu się nie uda.
Bo widocznie ma to inaczej przeżyć. Każdy jest z nas inny, więc... To taka uwaga do tych książek, żeby tak jakby ślepo nie kupić, żeby zachować wszystkiego. Tak, tak, no to jest perspektywa autora i warto o tym pamiętać.
I... to nie jest żaden wyznacznik. Szczególnie wyznacznikiem nie jest droga, jaką osiągnął efekt. Bo jak się popatrzy szerzej na efekty końcowe, no to one są bardzo, bardzo porównywalne. Natomiast drogi osiągnięcia są różne i...
Poza tym też, jeśli chodzi o książki, to każdy z nas ma inną ścieżkę, inne doświadczenie, inną percepcję. W związku z tym zupełnie będzie inaczej interpretował, patrzył na książki. I powiedzmy, jedna osoba skupi się w przypadku, dajmy na to, na...
W przypadku książki Podróże poza ciałem skupi się tylko na aspektach wychodzenia. Z ciała. A inna osoba skupi się na wartościach, jakie to wychodzenie z ciała przyniosło. I ciężko jest polecić książkę.
Bo to zależy dużo od odbiorcy. Ale mieliśmy odcinek, gdzie o książkach rozmawialiśmy właśnie. To też się zaraz poszukam. Dlatego z jednej strony warto polecać książki. Może nawet kilka od razu, żeby był...
Zdobyć od razu kilka różnych perspektyw. Są. Prawie trzy godziny spotkanie. Dobrze. Nasze chyba niedługo będzie trzy godziny prawie. Na razie są dwie. Ale myślę, że ten aspekt, kim jestem, odkrywania tożsamości tej prawdziwej daliśmy tutaj jakąś inspirację do poszukiwań, do tego, żeby to lepiej poznać, żeby lepiej to zgłębić.
Tak. Jeszcze jednej rzeczy nie wspominaliśmy. O tym tak jeszcze tylko krótko powiem, że Newton właśnie też fajnie tam było powiedziane u Newtona o tym, że z perspektywy świadomości duszy naprawdę są bardzo różne też zainteresowania.
Są dusze, które są skupione tylko na prawdziwych, pracy z planetą, ale stricte z planetą. I nie ma tu ekologia nic wspólnego z tym. Energia planety. Jeszcze na innym poziomie. I często takie dusze faktycznie jakimiś gajowymi są czy coś w tym stylu.
Coś zupełnie takie, gdzie dużo czasu sami gdzieś w przyrodzie spędzają. O, dygresja a propos przyrody. Słyszałem u Baszara, że przyroda to też jest permission slip. Bo ja jakoś tak nie rezonuję ostro z przyrodą.
A propos. Ale to zupełna dygresja. Tak mi się przypomniało. Wracając do tożsamości to tylko chciałem wspomnieć o tym, że tam w Newtonie też są ciekawe perspektywy, inspiracje jeśli chodzi o to te unikatowe wartości, zainteresowania, tożsamości dusz.
Tam jest dosyć sporo o tym. O gościu, który wikingiem był i zatracał się wręcz w tym. I już chcieli jakoś tam wpływać na niego. Ale odkryli, że powstaje w nim jakiś unikatowy wzorzec. I go poprowadzili tak, żeby sobie poradził z tym wciągającym, uzasadnionym wzorem.
Z zależnieniem od tej energii wikinga i tej przemocy. Bo był potencjał w nim na jeszcze jakieś właśnie coś nowego. Jakiś nowy wzorzec. Tam sporo jest u Newtona i fajnie jest opisane. Więc jeśli ktoś szuka to Michael Newton książki mogą być ciekawą inspiracją.
Okej, dobrze. To co? Pierwsze spotkanie noworoczne w roku 2024 możemy uznać oficjalnie za odbyte. Wierzymy, że to dało wam też inspiracji na cały rok. Bo zaczęliśmy od tego. Od tych inspiracji od PIO na cały rok.
Na to, że będą to wyzwania. Że będzie to kontynuacja tych wyzwań z przeszłego roku. To z czego możemy tutaj, co możemy jeszcze powiedzieć, zasugerować to zmiany, których oczekujemy generalnie jako ludzie czy też je nawet wręcz kreujemy i projektujemy one do nas przychodzą.
Tylko, że kiedy się pojawiają nie podejmujemy tego wyzwania i stajemy o koniec z dniem, bo nie podoba nam się sposób w jaki te zmiany zaczynają zachodzić. I warto o tym też pamiętać. Może by przyszło nowe to dzisiaj też już padło.
Stare musi zostać usunięte, wyczyszczone, wytrzepane, wyrzucone, zburzone. Tutaj ten przypadek tej szafy był bardzo dobrym wskazaniem dla nas. Taką dobrą perspektywą. Więc podejmujmy wyzwania. Bądźmy odważni.
Też to dzisiaj tutaj padło. Zwłaszcza w odkrywaniu naszej tożsamości. I to będzie już chyba tyle na na dzisiaj. Dominik jakieś słowo końcowe? Jakby ważne jest, żebyśmy się skupiali na naszym wnętrzu i jeszcze mogę dorzucić. Nie no tak naprawdę to jest bardzo ważne, żeby tak jakby nie poddawać się wrażeniom, które możemy odnosić w różnych trudnych sytuacjach w życiu.
Żeby po prostu szukać siebie, szukać tego pozytywnego. Mi kiedyś jak miałem trudne, przechodziłem ja przez trudne okresy takie coś, takie hasło jedno mi się pojawiło i właściwie do dziś ona ze mną rezonuje.
Że jak przechodzisz przez piekło to się nie zatrzymuj. I to jest bardzo ważne. Że te trudne żeby iść, truptać sobie iść do przodu, tak jakby próbować dalej i nie zrazić się. Nawet jak nam się wydaje, że nie wiem czemu mi się to przydarza.
Nie? Warto próbować. No. Zmieńmy pytanie. Nie czemu mi się to przydarza. No właśnie, właśnie, właśnie, właśnie. Dlatego to powiedziałem. Tak. Czemu mi się przydarza, a bo to się nie przydarza mi. To dla mnie. Właśnie tak.
Tak dobrze mówisz. Czemu to się przydarza dla mnie? No. Okej. Patrzę właśnie w kalendarz. 6 luty. Będziemy się widzieć po raz kolejny 6 lutego o godzinie 19.00. No to już dzisiaj zapraszamy gorąco na nasze kolejne otwarte spotkanie. Za tydzień mamy też spotkanie zamknięte.
W razie czego piszcie do Dominika albo na adres kontaktmaupa tmipolska.pl I to by było na tyle. Dziękujemy za uwagę dzisiaj. Dziękujemy za tak aktywny udział w dyskusji. Tak, dokładnie. To nas bardzo cieszy, że braliście udział, że zabieraliście głos, że było tyle bardzo ciekawych opinii i przemyśleń, którymi się podzieliliście.
I to właśnie wtedy ma jeszcze większą wartość dla nas wszystkich. Bo ktoś może czekać właśnie na to. Nie wszystko musi być w ogóle, nie wiem, idealnie do siebie pasować w ogóle. To jest to, co jest w ogóle tak. Każdy z nas ma jakąś swoją perspektywę i to, co mówicie może być potrzebne komuś, kto później będzie tego słuchał.
Więc dlatego tak zachęcamy, bo tak jak tak. Ktoś być może czeka na to, żebyście właśnie wypowiedzieli, co o tym mówi. Ja również dziękuję za możliwość wypowiedzenia się właśnie w takim razie. Dzięki. No więc, dziękuję.
Oficjalnie dziękujemy jeszcze raz wszystkim, którzy byli z nami na Zoomie. Dziękujemy wszystkim słuchaczom Radia Paranormalium. Dziękujemy Markowi, który za chwilę zabierze głos żegnając słuchaczy Radia Paranormalium i powie nam, ilu było słuchaczy w szczytowym momencie.
Było wszystkich słuchaczy w szczytowym momencie 75 osób. Jak na 2 stycznia całkiem sporo. Prawda? Tak jest. Dziękujemy Wam za uwagę w imieniu własnym, w imieniu wszystkich obecnych. Do usłyszenia, do zobaczenia za miesiąc.