[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:07] - Dzień dobry. Pozdrawia Tajwan. Ponownie, jak zwykle.
[00:10] - Jak tam, ociepliło się na Tajwanie? Bo u nas się mocno ociepliło.
[00:14] - Ociepliło się, jest za gorąco, a wcześniej było za zimno. Także bez zmian, że tak powiem, długoterminowo albo jest za zimno, albo za gorąco.
[00:23] - Ale wie pan, średnia będzie wspaniała. Okej, to żarcik był oczywiście. Panie Piotrze, dzisiaj temat, który dla mnie jest tajemnicą i ma pozostać tajemnicą. Brzmi on: prezentacja projektu niepozwalam.pl. No to cóż, panie Piotrze, ja się zamieniam w słuch.
[00:42] - W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy o czymś, co ja nazywam rozliczalnością. Natomiast w książce Taleba pod tytułem „Na własne ryzyko" po angielsku tytuł „Skin in the Game", czyli „Skóra w grze", czyli trzeba coś zainwestować i wtedy człowiek zmienia zupełnie model podejmowania decyzji i jest albo skuteczniejszy, albo uczciwszy, albo bardziej dba o wspólne pieniądze. Generalnie większość sytuacji, w których podejmujemy decyzje, zmienia się diametralnie. Zakończyliśmy podsumowaniem takim, że po to, żeby liczyć w sposób realistyczny na poprawne zachowanie wspólnika w biznesie, trzeba mieć absolutną pewność, że ten wspólnik też czymś ryzykuje. Że to nie tylko my wykładamy pieniądze i stawiamy na przykład naszą reputację na ryzyko, tylko właśnie on też. To jest jedno. Natomiast wszystko to, co Taleb nazywa zarządzaniem ryzykiem, da się wytłumaczyć za pomocą zupełnie innego zestawu pojęć, którego główną częścią jest właśnie rozliczalność, czyli zdolność wyśledzenia. W przypadku, jeżeli jesteśmy jakimś audytorem zewnętrznym albo klientem, albo potencjalnym partnerem jakiejś firmy, jakiejś organizacji, to rozliczalność tej organizacji z naszego punktu widzenia to jest nasza zdolność wyegzekwowania realizacji kontraktu czy też spełnienia warunków umowy. My dajemy coś, a oni dają coś, czyli my dajemy pieniądze, a tamci usługę albo produkt, prawda? To też mówiliśmy jakieś trzy, cztery miesiące temu, bardzo dobrze pamiętam.
Mówiliśmy na temat rozliczalności w przypadku firm chińskich, które ja często odwiedzałem kiedyś. Teraz już tego nie robię. Natomiast moja metoda sprawdzania tego, czy partner jest wiarygodny, polegała na tym, że sprawdzałem, czy istnieje dwustronna komunikacja i zdolność rozwiązywania problemów między handlowcem, z którym miałem kontakt, a szefem, który gdzieś tam sobie siedział w gabinecie lepiej klimatyzowanym, że tak zaakcentuję. Problem polega na tym z chińskimi firmami generalnie wszędzie, praktycznie na całym świecie, ale zwłaszcza moim zdaniem w Chinach. Problem polega na tym, że zwykły handlowiec w życiu nie przyzna się wobec swojego szefa, że ma jakiś problem. W związku z tym nie istnieje możliwość taka, że przyjdzie handlowiec do szefa: „Szefie, nie wiem, jak sobie z tym poradzić". Szef pomoże. Bo w takim wypadku handlowiec podkłada się, to znaczy po prostu daje do zrozumienia, że nie jest tak kompetentny, jak szef sobie wyobrażał. I generalnie zwiększa swoje prawdopodobieństwo, że utrzyma pracę. A klient wkurzy się albo zostanie w jakiś sposób oszukany, bo de facto się do tego to sprowadza.
Albo dostanie jakiś produkt, który wybrakowany, to też się do oszukania sprowadza. I w związku z tym, że klient ma kontakt tylko i wyłącznie z handlowcem, nie ma możliwości ten klient wyegzekwowania od firmy reprezentowanej przez handlowca tego, że warunki kontraktu zostaną spełnione. To w największym skrócie. I teraz na czym polega współczesne, nowoczesne społeczeństwo wielkoskalowe, takie, które się składa z milionów osób sobie obcych? Mówiliśmy już o tym, nawiązując do książki „Siły psychohistorii". Mówiliśmy już o tym, że barierą w skalowaniu społeczności kooperującej, czyli ludzi zdolnych do kooperacji, mimo tego, że się nie znają albo nawet mają przeciwstawne poglądy polityczne albo etyczne, ale mimo wszystko składają się na jedną całość, która ze sobą kooperuje, która buduje jakąś wspólną przyszłość i jest w stanie na przykład ktoś, kto jest zwolennikiem Jarosławusa Kaczystanusa jest w stanie wejść do sklepu i dać zarobić właścicielowi sklepu, który jest na przykład zwolennikiem tego, jak się nazywa ten polityk, który miał dziadka w Wermachcie? Zapomniałem.
[04:52] - Tuskozaroid.
[04:53] - Tak, dokładnie. Widzę, że tak znamy się. Jest pan pod dużym wpływem, moim zdaniem tak samo jak ja zresztą, Parku Jurajskiego podejrzewam. Tak się zmienia pan nazwy. Nie wiem, ile razy pan oglądał. Dużo?
[05:05] - Kilka. Nie liczyłem, ale kilka.
[05:07] - Wiedziałem. To da się wyczuć po sposobie wyrażania opinii przez pana. Dziękuję. Natomiast wracając już żarty na bok. Jak czytaliśmy w tej książce, znaczy jak ktoś przeczytał wersję angielską, bo polskiej nie ma „The Weirdest People in the World", czyli „Najdziwniejsi ludzie na Ziemi". Przez antropologa Josepha Henricha napisana książka opisująca, jakie parametry psychiki homo sapiens zostały wykształcone poprzez inżynierię społeczną Kościoła katolickiego. Mówiąc w największym skrócie, ale całkowicie poważnym skrócie, podkreślam. A potem ta ewolucja kulturowa została przejęta przez rozmaite mechanizmy, których emanacją czy też częścią były rozmaite mentalności tworzone przez protestantów w Europie Zachodniej.Otóż okazało się, że te parametry mentalności ludzkiego sposobu podejmowania decyzji, zaraz do tego wrócimy z powrotem do meritum, czyli do podejmowania decyzji. Parametry wykształcone przez wcześniej katolicyzm, a potem protestantyzm doprowadziły do powstania cywilizacji indywidualistycznej. To jest taka słynna typologia Konecznego.
To, co Koneczny nazywa cywilizacją indywidualistyczną, to jest to tytułowe „Weirdest People in the World”, czyli najdziwniejsi ludzie na ziemi. Ten „weird” to jest skrótowiec, czyli akronim, pisany dużymi literami i tam wymienia. Przyznam, że nie potrafię teraz z pamięci wymienić. Pierwsze to jest West, czyli że są na Zachodzie zlokalizowani, czyli w Europie Zachodniej i w Ameryce oczywiście częściowo dlatego, że my jako biali ludzie, Europejczycy skolonizowaliśmy Amerykę, zaprowadzając tam nasze porządki psychiczno-mentalnościowe. Natomiast industrialized to jest zindustrializowane. R to jest rich i D to jest democratic, czyli demokratyczne, czyli model sprawowania struktur władzy polega na demokracji przedstawicielskiej, wybieramy sobie na zasadzie głosowania naszych przedstawicieli, którzy przez określony okres czasu nami rządzą i robią z nami co chcą. Oczywiście dla naszego dobra, chciałem dodać, bo ktoś może mieć wątpliwości, czy tylko dla naszego dobra.
[07:31] - Tak, oczywiście, wszystko jest dla naszego dobra przecież.
[07:34] - Wracając już ściśle do tematu, w 2011 roku wymyśliłem, myślałem długo, zwoje mi się zakopowały i wymyśliłem projekt, który się nazywa Nie pozwalam. Niepozwalam.pl to jest coś, co w tej chwili działa, co przywracam do życia po trzech latach przerwy, dlatego że miałem kompletnie inne zajęcia. Także można sobie wejść, zobaczyć jak to wygląda i proszę, zobaczcie sobie stronę główną Nie pozwalam, a potem stronę Nasze cele. Na samym początku, na samej górze jest link, który się nazywa Celem projektu Nie pozwalam coś tam. Te „celem” jest podkreślone, to jest właśnie link i tam jest bardziej filozoficzny opis tego, o co chodzi. Natomiast tu też krótko opowiemy. To znaczy ja opowiem teraz, bo pan Marek jest równie zaskoczony co słuchacze. Projekt Nie pozwalam jest systemem wspomagania decyzji i system ten jest skazany na porażkę, od razu mówię, dlatego, że ludzie nie podejmują decyzji w sposób racjonalny, ważąc argumenty, tylko podejmują to emocjonalnie. Natomiast ktoś, kto ma jednak zacięcie do tego, żeby jego decyzje były racjonalne i zostały sformułowane na podstawie data pointów, czyli punktów danych, czy też inaczej wydarzeń w świecie debaty publicznej, czy też w przestrzeni publicznej, mówiąc już bardziej fachowo. Otóż projekt Nie pozwalam zbiera właśnie te data pointy, ja to tak nazywam, przepraszam, w slangu anglicyzycznym dodatku.
Na przykład mamy partię polityczną albo mamy polityka należącego do tej partii i zbieramy informacje na przykład, co oni mówią w kwestii aborcji albo co oni mówią w kwestii minimalnej kwoty wolnej od podatku, albo co oni mówią w kwestii dowolnie zdefiniowanej jako pytanie, na które da się odpowiedzieć bardziej na tak albo bardziej na nie. To oczywiście jest spektrum i to spektrum jest w aplikacji ustawione od minus trzech do plus trzech, czyli minus trzy, minus dwa, minus jeden, zero, czyli nie mam zdania albo wstrzymuję się od głosu i albo jeden, dwa, czyli zgadzam się albo bardzo się zgadzam, albo strasznie mocno się zgadzam. Przepraszam, że tak żartobliwie to opowiadam. Natomiast zwróćcie uwagę, skoro mamy w skali zero, nie zabieram głosu i mamy na przykład jakieś konkretne wydarzenie typu na przykład sąd stwierdził, że uniewinni kobietę, która zdecydowała się dokonać aborcji bez żadnych przyczyn medycznych, po prostu dla czystego widzimisię. I teraz mamy jedno konkretne wydarzenie. To znaczy nie odpowiadamy na pytanie, czy jesteś za aborcją, czy jesteś przeciw aborcji, tylko w tym konkretnym przypadku oceniamy konkretną decyzję konkretnego sędziego w konkretnej sytuacji. I teraz, o ile jakaś inna osoba zechce ujawnić swoje stanowisko w tej jednej konkretnej kwestii, to mamy w tej przestrzeni decyzyjnej jeden punkt zgodności albo jeden punkt niezgodności. Oczywiście tu każdy jest inaczej mentalnie sformatowany co do tego, czy wstrzymanie się od głosu jest głosem przeciwko moim poglądom, czy też jest po prostu niezabieraniem głosu. Czyli mamy wtedy plus trzy na przykład, czyli zdecydowanie potępiam wobec zera, czyli nie zabieram głosu. Czasami milczenie jest przyzwoleniem, na tej zasadzie.
Już żebym żartował, ale sprawy są poważne, dlatego że nasz sposób podejmowania decyzji bardzo silnie warunkuje to, czy społeczność, do której należymy, której jesteśmy częścią, ma zdolność tej ultrakooperacji, o której prawie za każdym razem powtarzam, ale to jest absolutnie kluczowa cecha homo sapiens, dlatego że jesteśmy gatunkiem społecznym i zdolność do kooperowania z innymi osobami jest parametrem, który warunkuje naszą przeżywalność. Nie wiem, czy jakiś przykład mam podać.
[11:47] - Jak najbardziej.
[11:49] - Bardzo proszę. Wojna. Bardzo prawdopodobne, że Polacy dostaną nagle wiadomość, że będzie wznowiony pobór wojskowy, taki powszechny pobórW którym nikt nie ma nic do gadania, tylko idzie w kamasze i idzie na front. Może się nagle okazać, że brak kadr w wojsku będzie na tyle dotkliwy, że taka legislacja będzie konieczna. Polska nie jest jedynym krajem. Natomiast proszę zobaczyć, że mamy ten konflikt dobra jednostki z dobrem społeczności. Bo społeczność po to, żeby przetrwała, czyli społeczność obywateli Polskiej Rzeczypospolitej czy Ludowej, bo nie wiem, już teraz nie ma chyba ludowej z tego, co pamiętam. Dawno nie byłem w Polsce. Bo patrzyłem po nazwiskach, to ci sami ludzie rządzili. Tam był taki niby wyznacznik 89., ale potem w rządzie byli ci sami.
To chyba jednak ludowa. Nie wiem.
[12:54] - W każdym razie jak się czasami człowiek rozejrzy, to ma niestety dziwne wrażenie, że jakby coś tąpnęło w czasie.
[13:04] - Tak.
[13:05] - I rzeczywiście ten przymiotnik ludowa sam się ciśnie na usta.
[13:11] - Dobrze. Natomiast żarty na bok. Już wracając do tego konkretnego przykładu, mamy polityka, który stwierdził na przykład, że ten sędzia popełnił bardzo brzydką rzecz, że skazał tą kobietę albo że ją uwolnił. To w zależności oczywiście od sytuacji. I teraz my możemy porównać sobie w konkretnej sytuacji, jak polityk zajął zdanie na przykład, to my stwierdzamy, a my mamy przeciwne zdanie i w tym momencie, w tym jednym datapointcie, w tym jednym punkcie tej przestrzeni decyzyjnej mamy jedną niezgodność. I otóż okazuje się, że jeżeli stworzyć metodologię, żeby zebrać na przykład 10 takich datapointów, czyli 10 wypowiedzi jakiegoś polityka albo jego uczynków, bo zrobi interpelację poselską albo jakąś interwencję poselską, albo generalnie da komuś w mordę, albo tylko powie, że da komuś w mordę, to wszystko jest słowem, myślą i uczynkiem. To też można to skwantyfikować w aplikacji. To też ta aplikacja potrafi. I teraz proszę zobaczyć, że mamy w przestrzeni decyzyjnej 10 punktów, które nam mówią, ile mamy zgodności i ile niezgodności, bo może się okazać, że za każdym razem w tych 10 punktach, w każdym z tych punktów mamy niezgodność. Czyli mamy maksymalnie możliwą niezgodność 100% z jakimś politykiem.
I proszę zwrócić uwagę, że o ile te 10 punktów będzie w kontekście na przykład kwestii dopuszczalności aborcji w rozmaitych przykładach, to już nie jest to jakaś prosta opowieść. On jest za aborcją, za dopuszczalnością aborcji, ale zależy od przypadku. To tak można bardzo ogólnie powiedzieć, bo każdy przypadek jest inny. Mogę powiedzieć, że jak ktoś zrobi to nieprecyzyjnie, czyli źle, może powiedzieć: „No to ja też jestem generalnie w niektórych przypadkach zależy, czyli zależy od przypadku to się nazywa. Też jestem za dopuszczalnością aborcji, na przykład w przypadku jakiegoś drastycznego uszkodzenia płodu, który uniemożliwi temu dziecku funkcjonowanie samodzielne na przykład. To są bardzo skomplikowane niuanse i rzeczywiście każdy z nas ma swoje własne wyjątki. Ale proszę zobaczyć, co się dzieje, jeżeli zrobimy tą metodologię porównywania konkretnych zdań przy konkretnych sprawach. W takiej sytuacji możemy bardzo łatwo sobie przypisać na przykład ileś tam punktów niezgodności albo ileś tam punktów zgodności do polityka. Ten polityk należy do partii, czyli następuje dziedziczenie, że skoro on się zapisał do tej partii, to ta partia bierze na siebie, przyjmuje odpowiedzialność, przyjmuje rozliczalność z jakąś tam siłą, która też w tej aplikacji Nie Pozwalam jest od minus trzech do plus trzech. Taka skala jest po prostu pewnym takim świńskim kompromisem, który wystarczy po prostu do większości zastosowań, jakie są potrzebne.
Natomiast proszę zobaczyć, że możemy na przykład zrobić coś takiego, że możemy zrobić ranking partii politycznych w takiej sytuacji, w którym to rankingu mamy konkretne datapointy, czyli konkretne wypowiedzi polityków albo jakieś uczynki polityków, które są albo nie są zgodne z naszymi poglądami i możemy takie partie wyrankingować w kwestii zgodności tego, jak jej członkowie są zgodni z naszymi poglądami. Nie tylko może tu chodzić o aborcję, ale o dowolny zestaw problemów czy jakichś kwestii moralnych, czy politycznych, czy finansowych, czy jakichkolwiek innych. W związku z tym, wracając już do tego, czym jest to Nie Pozwalam. Nie Pozwalam jest systemem zarządzania tymi datapointami, systemem rankingowania dowolnych podmiotów, dziedziczenia odpowiedzialności w rozmaitych relacjach, czyli partia i członek partii albo czyli pracownik, albo główny decydent jakiejś organizacji typu na przykład firmy, czy też jakaś firma współpracująca. I za pomocą tego typu relacji dziedziczenia odpowiedzialności względem zgodności z naszymi poglądami można rankingować dowolny pakiet podmiotów, czy to firm, czy to partii politycznych, czy poszczególnych polityków. Co pan na to?
[17:21] - Wie pan co? Mam takie wątpliwości, bo politycy mają tę piękną tudzież paskudną cechę, że bardzo często im się odmienia. I gdyby pan taki ranking spróbował zrobić jakiemuś politykowi kilka lat temu i dzisiaj, to czasami nie poznałby pan wyników. Po prostu. Jak czasami patrzę teraz na scenę polityczną w Polsce przed wyborami, co wyprawiają ci ludzie i co wygadują, co się zupełnie nie mieści w takim spektrum, które przedstawiali kiedyś, to jestem, trudno powiedzieć w szoku, ale zadziwiony to jestem.
[18:03] - Ale właśnie o to chodzi, bo niech pan zobaczy. Słuchajcie, jak zrobić właśnie, na tym polega całe clou tego projektu Nie Pozwalam. Jak zrobić prześwietlenie politykowi, spisać i zebrać, czy to komuś zapłacić za zebranie tych informacji, czy też liczyć na pracę jakichś ochotników czy ludzi, którzy są zacięci przeciwko jakiemuś politykowi i chcą złapać jego akty hipokryzji. To jeżeli mamy na przestrzeni pięciu latJeżeli on zmienił raz zdanie, to może zmądrzał po prostu, ale nawet jeżeli zmądrzał i nabrał zdania przeciwnego do naszego, to hipokryzji nie zarzucimy. Ale jeżeli ma na przykład pięć data pointów na przestrzeni czterech lat, które mówią, że jestem przeciw aborcji, powinna być zakazana, a nagle przed wyborami zaczął szklić oczy do elektoratu, który jest za aborcją i nagle zmieni zdanie, to mamy pięć przeciw aborcji i jeden za tuż w okresie przedwyborczym i jesteśmy w stanie wykazać, że jest on hipokrytą, prawda? Na tej samej zasadzie, jeżeli to będzie za, przeciw, za, przeciw, za, przeciw. Czyli raz tak, raz tak, raz tak, w zależności od tego, z kim rozmawia albo w jakim kontekście w ogóle się zachowuje. Ale też musimy pamiętać, że w każdym konkretnym przypadku istnieje cały szereg parametrów, które decydują, że ktoś może zupełnie zmienić zdanie. Zmiany zdania ciągłe wcale nie muszą wynikać z hipokryzji, ale wynikają po prostu z tego, że ktoś ma inne niż my kryteria dopuszczalności jakichś czynów, że przyzwalam albo zdecydowanie nie, albo tu nie zajmuję zdania, bo jest to zbyt skomplikowane na dzień dzisiejszy. Czyli nadal mamy ten mechanizm, że w konkretnych zdarzeniach się z nim porównujemy, czyli patrzymy na tą sprawę, w której on podjął decyzję, czyli stwierdził, że nie wyraża na coś takiego zgody albo zagłosował za jakąś ustawą.
Na przykład były kiedyś słynne afery Kukiz, jak startował w 2015. To były te kwestie najbardziej gorące tej kwoty wolnej od podatku. I Kukiz zrobił coś niezwykle genialnego. Otóż złożył dwie propozycje jakichś ustaw, które podnoszą tą kwotę do chyba z tych 3900 do iluś tam, znacznie więcej generalnie. Co zrobił ten Kukiz? Uważam, że to była arcgenialna rzecz, dlatego, że na chwilę zapalił światło i od razu wiadomo, kto był kim. Jak on ogłosił te interpelacje i nastąpiło głosowanie jawne, czyli wiadomo, posłowie której partii w zdecydowanej większości głosowali za albo przeciw. To okazało się, że jedna partia i druga to jedno zło. Już nie będę wymieniał po nazwisku, bo jakiś zaraz algorytm nas zacznie ścigać. Natomiast zobaczcie, że w chwili, w której następuje jakiekolwiek zdarzenie i ktoś jest zmuszony do tego, żeby zająć stanowisko, to on wtedy, mówiąc już tym językiem, na którym mówiliśmy na początku naszej rozmowy, on jest doprowadzony do rozliczalności, czyli musi ujawnić swoje stanowisko.
Nie może zamataczyć, nie może zrobić uniku, tylko musi coś zrobić, musi coś powiedzieć. I zakładamy, że to jest zgodne z jego poglądami, a nie że robi to po to, żeby się przypodobać w danej chwili danej grupie słuchaczy. Kukiz, wracając do tego przykładu, był fascynujący. Stworzył właśnie dwa data pointy, jeśli chodzi o kwotę wolną od podatku. I wtedy od razu widzimy, która partia jest za tą kwotą albo która jest za podwyższeniem, albo za zachowaniem tej śmiesznie niskiej, żenująco niskiej wręcz. I jesteśmy w stanie nacisnąć na przykład, że się grubo z nimi nie zgadzamy. Ta aplikacja Nie Pozwalam, o której dzisiaj mówimy, właśnie ma taką zdolność, czyli nie tyle ma zdolność wskazywania, co to jest hipokryzja, co to nie jest hipokryzja. Dlatego, że kryteria hipokryzji są w moim przekonaniu na tyle niejasne, że w bardzo niewielkiej ilości przypadków dałoby się skonstruować szereg tych data pointów, które by pokazywały, że to jest zdecydowanie hipokryzja. Powiedziałem dwa takie przypadki, że pięć razy ktoś mówi, że jest przeciwko aborcji, a nagle tuż przed wyborami mówi, że jest za aborcją, bo się zapisał do jakiejś tam partii. I tyle.
Nie wiem, czy pan ma pytania.
[22:45] - Tak, oczywiście, że mam, panie Piotrze, bo zastanawiam się, na ile ten projekt uwzględnia takich oto osobników, którzy mówią co innego i robią co innego.
[22:58] - To jest właśnie najlepsze.
[22:59] - W obecnym życiu politycznym mamy ich bardzo dużo i w oczy mówią, że są na przykład przeciwko czemuś, po czym klepią wszystko, co ma z tym związek i tak jakby byli za. W związku z tym jak sobie poradzi ten projekt z takimi osobnikami? Bo ich ostatnio mocno przybyło.
[23:23] - To jest najbanalniejsza chyba funkcja całej aplikacji, dlatego że data pointy są rejestrowane w trzech warstwach. Po pierwsze trudno czasami dojść, jakie jest czyjeś zdanie, więc trzeba domniemywać. Ta warstwa ma najsłabszą wagę decydowania, wskazywania, jaki jest pogląd danej osoby publicznej. Natomiast ktoś może też słowem mówić, że jestem przeciw aborcji i ktoś wypowie to w radiu. Możemy to zarejestrować, podać link, zacytować jakieś kluczowe zdanie, że z tego, co powiedział, wynika, że jest przeciw aborcji, ale nagle się okazuje, że w jakimś tam głosowaniu w Sejmie za przyjęciem jakiejś tam ustawy aborcyjnej głosował w sposób odwrotny niż to, co mówił. I też proszę, zwróćmy uwagę, że w czasie głosowania ktoś podejmuje decyzję nie w jakimś jednym konkretnym przypadku, o czym mówiliśmy wcześniej, tylko w jakimś ogólnym zarysie. Czyli najlepsze by było, gdyby ktoś w radiu powiedział, że jest przeciw, a na przykład złożył potem jakąś interwencję poselską w jakimś szpitalu, który dokonał aborcji kobiecie, która nie miała żadnych medycznych przeciwwskazań do tego, żeby to dziecko, za przeproszeniem, donosić.Ale też proszę, zwróćmy uwagę, że tu może nie być kwestii hipokryzji na przykład. Bo jeżeli on podjął decyzję, powiedział, że jest przeciw aborcji, a sytuacja, w której dokonał interwencji poselskiej, chodziło na przykład o kobietę, która ze względów zdrowotnych albo po prostu płód był kompletnie zdeformowany i urodziłby się martwy tak czy inaczej, więc to go jakoś rozgrzesza. Czyli czy uznamy to za hipokryzję, czy za brak hipokryzji? Nie da się tego zrobić.
Dlatego kluczowym mechanizmem jest ocenianie zgodności, niezgodności przez tą aplikację w jakimś jednym konkretnym przypadku, w którym w okoliczności podjęcia decyzji, w tym przypadku przez kobietę, która dokonuje albo nie dokonuje aborcji, da się w jednoznaczny sposób miarę jednoznaczną określić. Proszę zobaczyć, że to jest cały czas szara strefa. Przepraszam, skala szarości chciałem powiedzieć.
[25:48] - Panie Piotrze, to może przejdźmy do konkretów. Otworzyłem sobie stronę, patrzę i jak się za to zabrać? Bo zakładam, że nasi słuchacze zaskoczeni wiedzą już, czemu to służy, ale teraz jak się za to zabrać?
[26:04] - Jest jeden przykład, który w książce „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie” był na tyle istotny, że pozwoliłem sobie w samej książce zalinkować do konkretnej kwestii. Jak napiszemy niepozwalam.pl/tezy/34, to tam jest taka teza postawiona, że w krajach anglosaskich, czyli w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i jeszcze takich zachodnich, atlantyckich powiedzmy, czyli jeszcze Francję trzeba dorzucić i Niemcy, ma miejsce dyskryminacja rasistowska wobec osób białych. I teraz co można zrobić z tą tezą? Można wyszukać sytuacje zaprzeczające tej tezie albo można szukać sytuacji, które potwierdzają tą tezę. Ponieważ w zależności od kwestii niektóre to ciężar dowodu spada na tych, którzy mają znaleźć przykłady, że to jest zjawisko na przykład systemowe, bo jeżeli znajdziemy tylko jeden przykład, to może być jakaś anomalia, komuś szajba kompletnie odbiła i zachował się rasistowsko. Ale jeżeli znajdziemy 10 takich przykładów, z których wynika, że nie jest to kwestia nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, ale decyzja, realizacja jakiejś polityki, to wtedy jest to teza potwierdzona. I na przykład gdy pan wrzuci ten link, który powiedziałem, czyli niepozwalam.pl/tezy/34, w tej chwili jest tam tylko jeden argument. Jakaś pani pisarka napisała na łamach „Gazety Wyborczej” coś bardzo brzydkiego na białych, heteroseksualnych mężczyzn. Według pani pisarki to są najbardziej szkodliwi osobnicy homo sapiens w całej historii ludzkości i powinni być dyskryminowani. Zaraz, jak tylko skończymy naszą rozmowę, gdzieś siądę, chwilę się ogarnę, to napiszę następną rzecz, która pojawiła się na Wykopie w dniu dzisiejszym, wykop.pl na tym portalu.
Okazuje się, że brytyjskie metro poszukuje pracowników, ale w warunkach zatrudnienia jest napisane, że biali są nieprzyjmowani. W Wielkiej Brytanii, tak samo jak i w Polsce, obowiązuje prawo antydyskryminacyjne i metro brytyjskie całkowicie bezkarnie, bo to jest już rasizm całkowicie systemowy. Jak ktoś nie jest w temacie wojen kulturowych w Stanach i w Wielkiej Brytanii, to właśnie go ujawnia. I do tego służy ta teza 34. To, co robi BBC na przykład, jawni rasiści robią dokładnie to samo. Nie przyjmują białych. To jest ten jeden epizod. Być może było ich więcej ze strony podmiotu londyńskie metro, że nie przyjmuje do pracy żadnych specjalistów, którzy są rasy białej. Jeżeli zbierzemy 10 takich przykładów z Wielkiej Brytanii, 10 ze Stanów Zjednoczonych, to oceniamy niezależnie od tego, czy punktujemy, czy zgadzamy się z tą jedną konkretną decyzją. Nie przyjmować białych dlatego, że na przykład stanowią 99% pracowników już w tej chwili, a w Londynie jest już mniejszość białych.
Jakby ktoś nie wiedział, to niedawno, chyba w zeszłym miesiącu nastąpiło. W samej stolicy, jeszcze chyba w jednym mieście, nie pamiętam dokładnie, chyba w Manchesterze też biali są mniejszością w ścisłym rejonie tych dwóch konkretnych miast. Więc to też jest kwestia decyzji. Decydujemy, podejmujemy decyzje w każdym konkretnym przypadku, a nie ogólnie. I dopiero suma tych konkretnych decyzji jest sumą zgodności albo niezgodności z jakimś zjawiskiem, które ma miejsce w Wielkiej Brytanii. I na przykład jeżeli potępimy 10 takich potwierdzeń tez, to w tym momencie jesteśmy antyrasistami, czyli powinniśmy się zapisać do Antify, bo to są antyrasiści i antyfaszyści przede wszystkim. Tak naprawdę oczywiście żartuję, jakby ktoś się nie zorientował, to są najwięksi faszyści i rasiści, jak biała lewica w Stanach Zjednoczonych, jakich można sobie wyobrazić. I właśnie ta teza, jak się wypełni, jeszcze mam ponotowane sobie właśnie czy z Wykopu, czy z rozmaitych innych źródeł, czy z YouTube'a na przykład jakieś świetne przypadki, po prostu ewidentny systemowy rasizm wobec białych. Jak ktoś się z tym zapozna, to tego typu teza, jak gdyby kartka ma kolosalną wartość praktyczną, dlatego że jeżeli to jest poprawnie opisane, a ten jeden przykład, który był skromny, jeden bardzo przepraszam na dzień dzisiejszy, czyli poniedziałek, 22 maja 2023 roku, zaraz będzie ich więcej. Więc gdyby to wydrukować w wersji do druku i pójść na rozmowę na przykład do telewizjiAlbo do radia, albo pójść na rozmowę z kimś, kto jest białym liberałem, pseudoliberałem, czyli tak zwanym białym liberałem inaczej mówiąc, to na taką rozmowę.
Oni oczywiście w większości przypadków nie akceptują argumentów merytorycznych, ale można im łatwo zatkać gębę. Dlatego, że jeżeli mamy wydrukowany taki opis z linkiem, który można sobie zweryfikować, jeszcze jakieś dodatkowe, że to „Washington Times” napisał albo że CNN to powiedziało, prawda? Czyli mamy jasno udowodnione, że taka rzecz rzeczywiście miała miejsce, bo oni jeszcze się tym chwalą, rasizmem. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział o tej wojnie kulturowej. Także polecam się zainteresować. Więc mając takie argumenty, kładziemy na stół bach! Jedną kartkę, bach! Drugą kartkę, bach! Trzecią kartkę i potem na koniec mówimy głosem Bogusława Lindy: „I co?” Prawda? Oczywiście żartobliwie powiedziałem ton głosu, ale są jeszcze inne cytaty, takie kultowe, które można jeszcze komuś na koniec, po położeniu na stole takich kartek powiedzieć.
Więc inaczej mówiąc, zbliża się okres, sezon debat wyborczych w Polsce, bo przecież mamy wybory. Zaraz wymyślimy coś jeszcze. Przepraszam, za chwilę w dalszym ciągu programu zacytuję Mana i Maternę, jakby ktoś pamiętał. Jak ktoś nie pamięta, to tam na YouTubie są jeszcze różne jakieś skecze. Materna raz tak usiadł, zrobił taką niesamowitą, poważną minę. Przez pięć sekund milczał, żeby napięcie wzbudzić i powiedział coś takiego: „Kraj nasz to piękny kraj”. Przepraszam, przyspieszę. To nie będzie taki ton, jaki on powiedział. On to zrobił genialnie po prostu. „Żyją w nim ludzie mądrzy, a rządzą nim najmądrzejsi z mądrych”.
Ale z tak niesamowitym patosem to powiedział, że do dzisiaj czasem wybucham na głos ze śmiechu przepraszam, jak to konfrontuję z rzeczywistością. Oczywiście w Polsce najmądrzejsi rzeczywiście żyją, to za granicą ci politycy są tylko nieudolni. To już ustaliliśmy wcześniej, dwa tygodnie temu, z tego, co pamiętam.
[32:54] - Panie Piotrze, czyli ta strona to jest coś, co można by nazwać pamięcią internetu. Jestem sobie-
[33:01] - Dokładnie tak.
[33:01] - Jestem sobie tutaj na tym przykładzie, który pan podał. Jest kraj oddziaływania i tu sobie na przykład, jeżeli to znalazłem w polskiej prasie, wyszukuję Polskę. Wklejam adres, pod którym dany argument znalazłem. Dalej mam napisane to argument za czy przeciw, to oczywiście wybieram z trzech możliwości. I teraz co? Ręcznie skonstruowana nazwa przyjazna dla wyszukiwania. To co tutaj wpisuję? Ten opis taki-
[33:32] - Tak, taka nazwa, jak będzie pan dawał komuś linka, to ta osoba otrzymująca linka wyczyta po prostu już w nim, jaka jest treść, prawda? Czyli nie robimy jakiegoś clickbaita, że on musi kliknąć, załaduje mu się strona z naszymi reklamami i dopiero w nagrodę on zobaczy, o co chodzi, tylko po prostu w linku już jest kluczowa informacja. Trochę trzeba pomyśleć, prawda? To jest kwestia uprzejmości wobec innej osoby.
[33:54] - Rozumiem. A pod tym czerwonym klawiszem „Dodaj argument” to tu, rozumiem, wpisujemy nasze rozumienie tej treści, którą wyczytaliśmy.
[34:04] - Tak. To jest kwestia też moderowania. Tutaj jest ważna informacja, dlatego że taki projekt jest bardzo łatwo zniszczyć w tym sensie, że można wpisywać różne opinie, które są emocjonalne. Więc zasada jest taka przy wpisywaniu jakiegoś argumentu na za albo na przeciw, albo zgodnego z naszymi poglądami, albo niezgodnego, że w drugim okienku, nie wiem, czy pan Marek to doszuka, bo to nie wszystko działa. Ja to po prostu od tygodnia zacząłem dopiero poprawiać. Natomiast są dwa okienka. Napisz swoją opinię, jak oceniasz tą sytuację, a w drugim okienku się wpisuje, jak widzi tą sytuację ktoś, kto ma przeciwne poglądy. I w ogóle sama zdolność napisania czegoś takiego jest posiadana przez bardzo nikły procent spośród nas wszystkich, ale jest jednocześnie właśnie jak gdyby pokazem, demonstracją tego, że jesteśmy w stanie w ogóle przyjąć do wiadomości, że ktoś może mieć odmienną opinię. Więc proszę zobaczyć, że tu cały ten system „Nie pozwala” ma w sobie wbudowany trening zdolności do patrzenia z innych punktów widzenia. To bardzo moderuje dyskusję no i zbliża nas do, że tak powiem, tego, że żyjemy w XXI wieku, a nie w epoce kamienia łupanego, że jak ktoś ma inne zdanie, to plujemy mu w pysk albo dajemy w łeb maczetą.
Prawda? To nie o to chodzi. Projekt „Nie pozwalam” jest rodzajem formatowania naszych umysłów. Jak go stworzyłem, to nie potrafiłem tego w ten sposób sformułować, bo to dopiero przypominam przy pisaniu książki „Siły psychohistorii” nastąpiło, że w kategoriach formatowania umysłu zacząłem nazywać tego typu właśnie działania. Ale cały projekt ma być treningiem patrzenia z różnych punktów widzenia i właśnie podejmowania decyzji racjonalnych, czyli poprzez ważenie argumentów za i przeciw albo poprzez obserwowanie właśnie tych poszczególnych kazusów. Prawda? Czy ten kazus tej pani pisarki z „Gazety Wyborczej”, która pluje na białych mężczyzn, jest rasistka i w ogóle i seksistka. Wprost, jawnie i drukowana jeszcze przez ludzi, którzy walczą z seksizmem i rasizmem. Przynajmniej tak to mają na sztandarach. Czyli jeżeli znajdziemy jeszcze w gazecie, jak ktoś z „Gazety Wyborczej", na przykład redaktor naczelny mówi, że zwalcza seksizm i zwalcza rasizm, no to to, że opublikował taki plujący po prostu na jakąś inną tożsamość tekst jest wykryciem hipokryzji.
Prawda? Czyli odpowiada to na pytanie pana Marka. I to tyle.
[36:36] - Proszę mi jeszcze zdradzić, bo to taki tytuł strony „Nie pozwalam”. Nie pozwalam na co właściwie? Żeby to wybrzmiało.
[36:44] - W imię zasad. Tutaj zacytuję Lindę, ale nie skończę, bo i tak wszyscy rozpoznają. Nie pozwalam na hipokryzję, panie Marku, to, co pan wspomniał. Nie pozwalam na to, żeby ktoś dostawał głosy, jak mówi jedno, a robi drugie. Nie pozwalam, na przykład w moim przypadku, żeby szkalowano dobre imię mojego kraju w-Nie imputując, tylko sugerując współudział Polski jako systemowy, czyli jako państwa polskiego przy współpracy przy Holokauście. W tej chwili jeszcze nie potrafiłem tego uruchomić ponownie. W ciągu tygodnia mniej więcej to nastąpi. Był cały zestaw około chyba 300 przypadków, kiedy użyto frazy „obozy zagłady polskie”. Tutaj specjalnie wychrumkałem, dlatego, że nie wolno tego wpisywać, dlatego, że się indeksuje teraz przez sztuczną inteligencję ta fraza, a jak się indeksuje, to wtedy fraza podchodzi w górę. Więc generalnie wypowiadając nawet tą frazę działamy na swoją niekorzyść, bo jak ktoś szuka tej kwestii „obozy zagłady”, to mu wyskakuje, że polskie od razu, prawda?
Więc to trzeba uważać. Ktoś to zauważył parę lat temu. Ale miałem ze 300 tych przypadków i każdy był przypisany z gazetą, z fragmentem wypisanym, to nadal jest to w środku, w bazie danych, natomiast nie działa listing. Ale co można zrobić? Można zrobić ranking, w którym kraju najwięcej jest tych przypadków. No i najwięcej jest naszych odwiecznych, traktujących zawsze nas od stuleci jak równych sobie naszych przyjaciół zza Odry, Niemców. Tam jest najwięcej przypadków. Potem jest inny kraj, ale nie chcę, żeby mnie oskarżono o antysemityzm, więc nie wypowiem nazwy tego kraju. Generalnie mając takie zestawienie, bo tam też jeszcze uruchomię dosłownie w ciągu, na dniach cała tabelka po prostu ranking, w którym kraju najwięcej razy zostało to zrobione. To jest ten ranking niestety taki, jaki jest, ale możemy sobie zobaczyć na przykład coś takiego, że w Polsce też ma to miejsce i też możemy sobie na przykład jak jakaś gazeta to zrobi, to możemy sobie ją dodać na czarną listę.
Możemy na przykład powiązać, że ten sam właściciel, który jest właścicielem tej gazety, produkuje na przykład jakąś markę papierosów i w chwili, w której na przykład to robi taka aplikacja Pola. Nie wiem, czy tutaj słuchacze znają. Zna pan tą aplikację Pola? Zabierz Pola na zakupy?
[39:12] - Nie znam. A tak, znam! Przepraszam.
[39:15] - Przypomniał sobie.
[39:16] - Czasami w nazwach gubię. Ale tak, oczywiście. Czyli rozpoznajemy polskie produkty, naprawdę polskie.
[39:25] - Tak. Czyli kod kreskowy albo wpisujemy nazwę i wtedy ta aplikacja mówi, jaka jest struktura własności, czyli w 100% polski albo to jest co prawda nazwa polska, albo była polska, a teraz jest własnością na przykład naszych odwiecznych przyjaciół zza Odry, albo japońska, albo chińska, albo jakakolwiek inna. I jeżeli mamy na przykład ranking, mówię o jednym z wielu zastosowań tej aplikacji, bo jest niezwykle skomplikowana niestety i nie potrafię jej stworzyć. Zaraz zacznę żebrać o kasę. Zaraz dojdziemy do kwintesencji naszej rozmowy. Natomiast podsumowując, wejdziemy sobie na jedną kwestię, kwestię nie aborcji czy nie tej kwoty wolnej od podatków, tylko kwestii tego, w jakim kraju najwięcej jest wystąpień tej frazy z obozami zagłady i z nazwą naszego kraju, to na przykład możemy sobie kliknąć na łapkę w dół przy trzech tych, które mają największy licznik. I wtedy jak idziemy do sklepu i na przykład skanujemy sobie jakiś kod kreskowy albo generalnie wpisujemy nazwę producenta, to nam się okazuje: o, proszę bardzo, producent właśnie w jego kraju najwięcej, prawda? To wtedy bierzemy sobie produkt z lewej strony. To robi oczywiście Pola, ale właśnie pod jednym tylko kryterium struktury własności, czyli jak bardzo polski jest to produkt. Jeżeli weźmiemy do ręki produkt, który jest w 30% polski albo w 0%, tam jest chyba brane pod uwagę, czy produkowany jest fizycznie w Polsce, czy też produkowany jest za granicą.
To też można chyba balansować nawet w tej aplikacji. Nie wiem, jak bardzo ją rozwinęli. Jak analizowałem tę aplikację kilka lat temu, to niestety nie mogła tego robić jeszcze. Natomiast proszę zobaczyć, że możemy sobie skonstruować, ja to nazywam wzorzec decyzyjny, czyli Patriota może się nazywać ten wzorzec. Czyli dajemy łapkę w dół wszystkim, którzy nam szkalują ojczyznę. Dajemy łapkę w dół tych, którzy na przykład za dużo wydychają dwutlenku węgla na mieszkańca i wtedy głosujemy za albo przeciw. Oczywiście ja żartuję tutaj w tej chwili, dlatego, że cały ten dwutlenek węgla to jest jedna wielka ściema. Chyba zrobimy następny odcinek na ten temat. Natomiast proszę zobaczyć, że można stworzyć dowolny pakiet kryteriów. Można dowolnie przypisać, nawet jak się z kimś zgadzamy, to możemy naciskać łapkę w dół, że się nie zgadzamy, bo mamy po prostu taki kaprys, że akurat w tym przypadku gościowi albo firmie kompletnie odbiło.
Na przykład jest teraz afera w Stanach z piwem Bud Light. Mówiliśmy chyba o tym. Zatrudnili transwestytę i nagle ludzie o poglądach konserwatywnych, którzy stanowili gros klientów kupujących to piwo, nagle zrobili niezwykle skuteczny bojkot. Tam spadła chyba ich sprzedaż o 25%. Właśnie widziałem w internecie, że w jakimś markecie jest zdjęcie, że za darmo rozdają to piwo, bo się zbliża jakiś tam koniec terminu trwałości czy coś w tym stylu i nawet za darmo ludzie tego nie brali. Proszę zobaczyć, jaki skuteczny bojkot. Więc aplikacja NiePozwalam jest ultrauniwersalnym, niezwykle sprytnie skonstruowanym systemem do budowania wzorca decyzyjnego, który jest w stanie nas przeprowadzić i przez wybory, i przez wybory takie polityczne, czyli wybory naszych kochanych reprezentantów najmądrzejszych albo najgłupszych i przy zakupie produktów. Podam tu jeszcze jako przypadek takiej funkcji, która też działała i przestała działać. Niestety tego już naprawdę sam nie potrafię naprawić. Więc jakby nas słuchał jakiś programista PHP i chciałby, dużo kasy nie byłbym w stanie zapłacić, ale być może trochę, zaraz do tego przejdziemy, to bardzo bym pięknie poprosił o wsparcie.
Tam trzeba zrobić parę funkcji albo po prostu odświeżyć, żeby zaczęły działać z powrotem już napisane funkcje. Są częściowo opisane, także nie będzie to jakieś pisanie od zera. NatomiastZrobiłem taki ranking skoczków partyjnych, bo to była kiedyś modna afera, że na przykład ktoś skakał z jednej do drugiej partii. Na przykład poseł Wittler bodajże przechodził z jednej partii do drugiej. I zrobiłem ranking, który działał i nie działa niestety, przepraszam, naprawdę nie potrafię uruchomić. Ranking aktualnie funkcjonujących partii politycznych porankingowanych względem tego, ile na dzień dzisiejszy miała byłych członków PZPR. To jest dopiero ranking.
[43:55] - Panie Piotrze, cóż tu powiedzieć. Jedną rzecz chciałem jeszcze zapytać. Rozumiem, że tutaj możemy zrobić różnego rodzaju zestawienia na własny rachunek. Mamy swoje konto, logujemy się. Ale pytanie, czy możemy również, będąc zalogowanymi, oglądać zestawienia innych, czy też to trzeba jakoś udostępnić? Jak ta funkcjonalność działa?
[44:25] - Będzie działać. Jeszcze długa droga. Nie wszystko potrafię i nie na wszystko mam czas. Dlatego, że przypominam czytelnikom i potencjalnym patronom na Patronite, że w tym roku napiszę pięć książek. Na razie napisałem jedną, jestem w połowie drugiej. Zacząłem mniej więcej 20–30% czwartą i piątą, trzeciej w ogóle jeszcze nie tknąłem, więc to mi przeszkadza po prostu. I tutaj zwracam się do wszystkich, niezależnie od tam kilka osób, bodajże chyba ośmiu, z tego, co doliczyłem się, próbowałem do tego dojść przez Telegram „Z krańca świata”, zechciało zostać moimi patronami. Bardzo wam wszystkim dziękuję. Natomiast oddzielną bajką jest kwestia właśnie tego „Nie pozwalam”. Jeżeli stwierdzicie, że taki projekt warto pociągnąć, ja tworzę zaraz w przyszłym tygodniu osobną zbiórkę na Patronite właśnie na to „Nie pozwalam”.
I być może uda się w ciągu dwóch miesięcy mniej więcej, czyli do końca czerwca albo do połowy lipca uruchomić maksymalnie podstawowe funkcjonalności, czyli na przykład tak zwany wyboromat, który polega na rankingowaniu partii względem jakiegoś dowolnego pakietu kryteriów. Ale to trzeba wypełnić danymi. To jest koszt po to, żeby to działało na wybory, które będą kiedy? W listopadzie chyba jakoś tak, prawda?
[45:43] - Jeszcze ptaszki śpiewają różne terminy albo w październiku, albo w listopadzie.
[45:48] - Powiedzmy, że w październiku. Po to, żeby to do końca sierpnia działało w sposób w miarę użyteczny, to potrzeba podejrzewam, że około 1000 godzin przy wprowadzaniu danych i przy uruchamianiu funkcji, doprowadzaniu do porządku tych funkcji, bo one w 2011 i w 2015 działały. Teraz się niestety posypało trochę. Także zapraszam do rozmowy nawet wcześniej i ewentualnie wsparcia.
[46:13] - Panie Piotrze, poleciliśmy stronę, poleciliśmy projekt. Mam nadzieję, że nasi słuchacze nie są w gorącej wodzie kąpani, bo teraz jeśli wejdą na stronę, o której dzisiaj rozmawialiśmy-
[46:25] - Przepraszam, bo teraz patrzyłem na Kwaśniewskiego. Pan powiedział w gorącej wódzie czy w wodzie? Mi się skojarzyło.
[46:33] - Gorąca wóda ma to do siebie, że szybko odparowuje i to niestety traci funkcjonalności. Ale wracając do strony, to się państwo nie zrażajcie tym, że wchodząc obecnie, to spora część wyświetli wam się jako error albo błąd 404, albo jakiś inny. Dokładnie nie pamiętam tych kodów, bo to jest projekt-
[46:57] - Tak, 404. Te linki, ich jest chyba ze 200. Jest około 30 funkcji, które mają różne warianty. To jest skomplikowana aplikacja i na dzień dzisiejszy, pracując od tygodnia, przywróciłem jakieś 20%. Także będzie potrzeba jeszcze mniej więcej tygodnia, czyli do końca maja linki już nie będą wyświetlać błędów. Także trzymajcie kciuki.
[47:18] - Projekt jest w każdym razie w odbudowie i myślę, że dobrze, że jest w odbudowie. Trochę może szkoda, że nie do końca zdąży na wybory, ale wiecie państwo-
[47:30] - Zdąży, zdąży, jak się trafi. Panie Marku, powiem panu jedną rzecz, tu wszystkim się pochwalę. W listopadzie trafiłem na właściwą osobę tutaj na miejscu na Tajwanie. Zbieram tutaj taką zbiórkę społecznościową, robię na to, żeby wydrukować tą książkę z tymi pięknymi zdjęciami Aborygenów, które są i na Patronite, i na moim Facebooku. Jakby ktoś jeszcze nie miał mojego Facebooka, to zapraszam do dodania. Trzy dni temu, w sobotę miałem jeden festiwal. Dwa tygodnie temu miałem niesamowity festiwal. Są dwa zdjęcia po prostu genialne zrobiłem i trafiłem na właściwą osobę i dał mi 3000 dolarów amerykańskich po prostu. Był biznesmen.
[48:07] - To ja powiem jeszcze jedną rzecz, że te zdjęcia, jeśli ktoś jest mniej internetowy, będzie mógł znaleźć w sierpniowym numerze „Nieznanego Świata”. Tam dosyć obszerny wywiad z panem Piotrem Plebaniakiem, więc tam też się można zachęcić, bo zdjęcia są absolutnie magiczne. Tak, to jest dobre słowo, magiczne, bo rzeczywiście wkraczamy w świat, którego my tutaj w Europie po prostu nie znamy. Nawet nie podejrzewamy, że coś takiego może funkcjonować.
[48:40] - Dziękuję za dopaminę. Domyślam się, że po jej ilości. Jeszcze raz dziękuję. Zbliżamy się do końca rozmowy chyba.
[48:48] - I zbliżamy się, zbliżamy, bo nam minuty płyną. Proszę państwa, proponuję od czasu do czasu, póki strona nie ruszy, tak raz w tygodniu, przynajmniej na razie, zerknąć na stronę „Nie pozwalam”. A kiedy ona już naprawdę ruszy z kopyta, to ja myślę, że się państwo nie powstrzymacie i będziecie tam bardzo częstymi gośćmi.
[49:10] - Mam taką nadzieję. Bardzo zapraszam wszystkich.
[49:12] - Panie Piotrze, pięknie dziękuję. I cóż, do usłyszenia w przyszłym tygodniu.
[49:17] - Do usłyszenia. Trzymajcie się.
[49:19] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.