[00:01] - Telegram z krańca świata. Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:06] - Dzień dobry, pozdrawiam z Tajwanu chłodnego i zimnego.
[00:09] - Okej, a dzisiaj pewno będzie gorąco, bo temat jest taki, powiedziałbym, z grubej rury, czyli psy łańcuchowe feminizmu. To od czego zaczniemy?
[00:21] - Zaczniemy od sprostowania tego tematu, a raczej uściślenia, bo nie chodzi w nim o feminizm, tylko o pseudofeminizm, który niestety zagościł się pod taką nazwą bardziej oficjalną, czy też częściej używaną po prostu feminizmu czwartej fali, który jest niczym innym jak formą zdominowania innych klas ludzi w społeczeństwie współczesnym, czy to w Stanach Zjednoczonych, czy w Polsce. Natomiast nasza dzisiejsza rozmowa będzie kontynuacją tego, o czym mówiliśmy w zeszłym, ubiegłym tygodniu. Mówiliśmy o kilku rzeczach, natomiast o niektórych z nich po prostu nie powiedziałem, bo nie starczyło czasu. Przede wszystkim chciałbym przeprosić naszych słuchaczy, bo nie zdążyłem wrzucić linków, które obiecałem wrzucić. Zrobię to, jak tylko skończymy to nagranie, czyli jeszcze w poniedziałek 24 kwietnia będzie to wszystko wrzucone. Natomiast do tej grupy linków wrzucę jeszcze jeden, który też chciałbym, żeby był takim rodzajem lektury. Przepraszam za słowo obowiązkowe, ale miała być na rynku polskim książka w lutym wydana pod tytułem angielskim „The Coddling of the American Mind”, czyli zdziecinnienie amerykańskiego umysłu. To przetłumaczone zostało na „Rozpieszczony umysł” czy też „Rozpieszczony mózg”. Przepraszam, chyba umysł. Nie pamiętam w tej chwili dobrze.
Natomiast premiera książki miała być w lutym. Niestety premiera została przełożona bez podawania publicznego przyczyn do 31 grudnia bieżącego roku. Ja mam bardzo poważne podejrzenie, to jest akurat wydawca mojej książki „36 forteli”, nie będę wymieniał nazwy, bo jeszcze coś się stanie. Natomiast wydawca po prostu przesunął premierę. Ja jestem przekonany, że ma to związek z cyklem wyborczym. To znaczy z tym, że mamy wybory na jesieni. Będziemy ponownie wybierać PiS, prawda?
[02:36] - Ja nie wiem, panie Piotrze, mówiąc szczerze, mam coraz więcej wątpliwości, czy ja w ogóle się udam w tym kierunku. Mam na myśli te lokale wyborcze, bo mnie to zaczyna coraz bardziej... I tu zamilczę, bo te słowa, które mam do wyboru.
[02:53] - Ale panie Marku, tak nie można. Generalnie ja bym się zgadzał z taką postawą, dlatego, że PiS nie ma z kim przegrać, bo chyba nie przegra z tymi wariatami. Nie będę brzydko mówił to, co naprawdę myślę, jakimi słowami, którzy ganiają tam się w Berkat z niebieskimi torbami folii ganiają się w Berkat pod granicą z Białorusią ze Strażą Graniczną.
[03:18] - Co wcale nie sprawia, panie Piotrze, że jakoś optymistyczniej powiało i że wymieniona partia jawi się jako krynica mądrości. Obawiam się, że wręcz przeciwnie.
[03:35] - Zacytuję Omarę, bohatera głównego książki „Szpital kosmiczny”: „Mów pan, gorzej być nie mogło.” Przepraszam, spaliłem. „Mów pan, gorzej być nie może, ale mogło i było” — dopowiedział narrator. Więc zawsze może być gorzej, jakbym mógł pocieszyć naszych słuchaczy. Natomiast à propos właśnie takiej determinacji i poczucia kontroli, brak poczucia kontroli jest właśnie wynikiem tego, że ludzie nie chodzą na wybory. To powiem dwa świetne eksperymenty przytoczone w książce „Siły psychohistorii” właśnie o poczuciu kontroli. One zostały przytoczone przez doktora Tomasza Witkowskiego, który był na tyle uprzejmy, że dał mi jeden swój tekst właśnie na ten temat, o którego poprosiłem. Jest taki świetny eksperyment z wiadrem, w którym topiono szczury. Świetny jest nie dlatego, że te szczury topiono, bo to nieładnie topić szczury, natomiast chodziło o sprawdzenie poczucia właśnie determinacji. Dojdziemy do tego, natomiast tam była przedstawiona kwestia kontroli w pytaniu badawczym. Otóż jak wrzucano te szczury do wiadra zimnej wody, one pływały, nie znajdowały wyjścia i po jakimś dość krótkim czasie po prostu tonęły.
Natomiast jeżeli przed tym utonięciem podstawiono tym szczurom kawałek drewna, po którym mogły się wydostać albo w innych wariantach odpocząć po prostu od tego wysiłku pływania w kółko, to potem, gdy się dokładnie tego samego szczura, który wylazł po tej drabince albo odpoczął na tej szczapce drewna, jak się wrzuciło go do tego samego drewna, to potem już pływał dosłownie godzinami. To jest bardzo słynny eksperyment. Wnioski, jakie wyciągnięto, jest to, że jest kwestia poczucia kontroli czy też nadziei. Nadzieja matką głupich? Otóż właśnie nie. Nadzieja jest matką tych, którzy zostali we wcześniejszym swoim życiu uwarunkowani do tego, że w którymś momencie pojawi się możliwość ratunku. I kiedy oni mają to wdrukowane, podkreślam to słowo, wdrukowane w umysł, w swoją osobowość, nawet takie proste organizmy homeostatyczne jak szczuryWtedy one się po prostu nie poddają, wykazują determinację. A w kontekście tego eksperymentu chodziło o kwestię kontrolowania zdolności tego, czy ten szczur miał jakieś warunki do tego, żeby przetrwać, czy nie widział tych warunków. Ja przepraszam, panie Marku, że pana porównuję do szczurów. Pan nie czuje się urażony, mam nadzieję.
[06:28] - Nie, jeszcze nie. Niech pan mówi dalej.
[06:31] - A czy do niemowlaków mogę pana porównać?
[06:34] - Proszę bardzo.
[06:35] - Powiem coś jeszcze bardziej arcydoniosłego. Co sprawiło, że postanowiłem napisać książkę „Jak wychować dziecko”, w której to książce będą wszystkie triki, eksperymenty i pomysły, jakie kiedykolwiek w całym moim życiu zgromadziłem. Ale ta książka ukaże się najwcześniej za trzy lata. Chyba że patroni na Patronite. Jak dopiszą patroni wspierający na Patronite, to oczywiście ta książka jakoś szybciej się ukaże. Natomiast wracając już do rzeczy. Jeden z eksperymentów przedstawionych, który też będzie rozwinięty w tej przyszłej książce, natomiast jest króciutko wzmiankowany też w tekście doktora Witkowskiego, jest niemowlak. Ale nie pan Marek, tak jak już tutaj wynegocjowaliśmy, ale jakiś tam inny niemowlak, który leży sobie w kołysce i badacze różnym tym niemowlakom, bo to był więcej niż jeden, zawieszali nad głową zabawki. I te zabawki były w dwóch wersjach. W jednej wersji były takie, że jakiś element się obracał razem z głową tego niemowlaka, a w drugiej wersji ta zabawka obracała się kompletnie bez związku z tym, w którą stronę niemowlak przechylił swoją główkę.
Trpień mózgowy wyrastający z szyi. Niemowlaki mają szyje czy jeszcze nie mają, tak jak bramkarze na dyskotece? Przypominam na wszelki wypadek, bo teraz mówimy o feminizmie, ale musimy się zasłonić tarczą sarkazmu i tarczą tej audycji satyrycznej, więc pozwalam sobie tutaj na takie pożartowanie. Natomiast temat jest absolutnie poważny. Dlaczego? Dlatego, że dzieci, które obserwowały te zabawki i poruszały główką losowo, nauczyły się sterować tą zabawką. Widziały ten feedback z zabawki, że jak przechylili główkę w lewo, to tamta w lewo, w prawo to w prawo. I one się nauczyły po prostu kontrolować tą zabawkę. Niektórzy pewnie się domyślą, zwłaszcza ci, którzy zakupili „W momenc...”, z dołu dziękuję w tym momencie. Ci psycho historycy już znają ten opis albo z wcześniejszych lektur.
Te dzieci, które bawiły się tą zabawką, która losowo się po prostu obracała, nigdy nie nauczyły tej zabawki kontrolować. Przestały próbować po prostu. Nigdy nie dostrzegły tych wzorców powiązania swojego ruchu głowy z tą zabawką. Ale co najciekawsze i najbardziej doniosłe, już wszystkie żarty na bok na tą chwilę, najbardziej doniosłe było to, że tym dzieciom, które wcześniej miały tą zabawkę losowo się obracającą, podmieniono nową zabawkę i ta nowa zabawka już się obracała zgodnie z kierunkiem, w którym niemowlak przechylił tą głowę. I co się okazało? Ten niemowlak nawet nie próbował nauczyć się kontrolować tej zabawki. O ile pierwsza grupa niemowlaków właśnie nauczyła się kontrolować rzeczywistość dookoła siebie czy jakieś elementy tej rzeczywistości, to tamci popadli w tak zwaną wyuczoną bezradność, czyli wyuczoną bierność. Inaczej mówiąc, właśnie brak możliwości kontroli nad jakimiś elementami naszego środowiska albo nawet naszego własnego zachowania może doprowadzić do powstania tego zjawiska wyuczonej bezradności. I o tej wyuczonej bezradności trąbię w każdej książce, tak że już nie będę dalej rozwijał. Natomiast niech pan zobaczy, panie Marku, niech pan idzie, zagłosuje nie na kogoś, tylko przeciw komuś chociaż, ale niech pan odda głos.
Przepraszam. Mam nadzieję, że nie uraziłem tą sugestią.
[10:36] - Panie Piotrze, ale ja cały czas pamiętam takie powiedzenie Stanisławskiego, tego kabareciarza Jan Tadeusz Stanisławski od audycji „Zezem” chociażby. On kiedyś powiedział tak: „Jest poniżej mojej godności, żeby zastanawiać się, czy cham przyłoży mi prawą ręką, czy lewą nogą”. A troszeczkę w takiej sytuacji w tej chwili jesteśmy, że owszem, z jednej strony mamy wariatów i z drugiej strony mamy wariatów. I jeśli nawet jest mi do jakichś wariatów bliżej, a do niektórych dalej, to w dalszym ciągu to są wariaci. I zastanawiam się właśnie, czy nie czerpać jednak z Jana Tadeusza Stanisławskiego, który wypowiedział to, co wypowiedział. Głosowanie przeciwko komuś tak naprawdę napędza pewną grupę wariatów i to tyle. I ja później muszę obserwować, że oni wokół mnie biegają, krzyczą i w ogóle jakieś brednie wygadują. Myślę, że reprezentuję w tym wypadku sporą część wyborców w Polsce. Ja już po prostu mam tego dosyć. Cała klasa polityczna, inaczej, to jak zwykle za duży kwantyfikator, więc klasa polityczna w sporej większości w Polsce zachowuje się troszeczkę tak, jakby to była banda wariatów.
I ja nie wiem, czy mam ochotę legitymizować to, co się wokół mnie dzieje.
[12:03] - To jest jakieś rozwiązanie. Ale właśnie problem polega na tym, że nie idąc na głosowanie, akceptujemyWybór większości, a większość najczęściej jest efektem wyjątkowo sprawnego zabiegu socjoinżynieryjnego prania mózgu i w jakiś sposób oszukania grupy czy całego szeregu grup społecznych do tego, żeby zachowała się w ten, a nie inny sposób. Ja zawsze idę za poradą, którą wyczytałem kiedyś, bardzo dawno temu w książce „Obcy w obcym kraju” Roberta Heinleina. Głosuję na największego oponenta do aktualnie rządzących po to, żeby uruchomić ten mechanizm checks and balances, w amerykańskim systemie politycznym się nazywa, ale żeby zbudować tak zwaną kontrsiłę. Jakby ktoś nie wiedział albo jakby ktoś popełnił ten grzech kardynalny niezajrzenia na listę moich książek planowanych, to w przyszłym roku ukaże się książka „Siły i kontrsiły”, w której będą teksty wielu innych osób, między innymi redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” uczynił mi ten zaszczyt i szykuje tekst właśnie do tej książki. To jest inna już rozmowa. Natomiast jeżeli pan Marek nie ma jakichś jeszcze komentarzy, to lecimy na feminizm.
[13:27] - Jedźmy dalej w takim razie.
[13:29] - Dobrze. Wracając, pracą domową na dzień dzisiejszy będzie przeczytanie, zastrzegam, w bieżącym roku. Bardzo długo myślałem, bo na ten tekst natrafiłem na początku kwietnia, 1 kwietnia się ukazał, ale to nie jest prima aprilis, tylko po prostu koincydencja. Ja bym to kandydatował na 2 albo na 31 marca, ale trudno. Tekst się nazywa: „Media społecznościowe i nadopiekuńczość powodem epidemii depresji nastolatków”. Otóż przekład właśnie ukazał się na portalu To tylko teoria. To jest drugi tekst, jak się teraz otworzy portal, co właśnie przed chwilą zrobiłem. Tu muszę pana Marka ponownie przeprosić, bo znowu się spóźniam. To nie dlatego, że stałem się szlachtą rodową i wszyscy muszą na mnie czekać, tylko po prostu był wiatr i nie było gdzie się schować, żeby nie świszczało w mikrofonie mojego telefonu, z którego do państwa przemawiam. Panie Marku, czy przyjmuje pan przeprosiny, czy nie?
[14:25] - Jak najbardziej. Siła wyższa.
[14:29] - Ale tak czy nie?
[14:31] - Jak najbardziej tak. Siła wyższa, wiatry wieją. Dobrze, że nie huragany.
[14:37] - Dobrze, że nie wiatry jakiejś osoby, tylko po prostu zjawiska atmosferyczne.
[14:43] - I dobrze, że akurat w przypadku Tajwanu nie jest to wind of change.
[14:48] - Wracamy do artykułu. Artykuł jest napisany w oryginale angielskim, ale jest przetłumaczony na tym portalu To tylko teoria na język polski. Jest napisany przez współautora tej książki „Zdziecinnienie amerykańskiego umysłu”. Przepraszam, ja się przyzwyczaiłem do angielskiego tytułu. Przypominam, jakby ktoś zapomniał, bo to jest absolutnie kluczowy moim zdaniem fakt: książka nie została wrzucona na rynek. Ona miała być w lutym. A artykuł o czym opowiada? Autor tego artykułu, zdaje się, nie wiedział, bo od razu, jak się ten artykuł ukazał, zobaczyłem, czy książka jest dostępna, czy można ją kupować i polecić właśnie w Telegramie. Okazuje się, że nie ma sensu polecać, dlatego że tej książki po polsku nie ma i nie będzie póki co. Książka mówi o epidemii depresji, która dotyka dzieci w wielu krajach innych niż Polska, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, bo o tym jest w ogóle i książka, i artykuł.
Jak ktoś może jednocześnie słuchać naszej rozmowy i jednocześnie wchodzić do Internetu, jak ma ktoś podzielną uwagę, to bardzo zapraszam. Jest to tylkoteoria.pl/media-społecznościowe-depresja. Tam jest na przykład taki wykres. Oczywiście nie będę czytał tego w całości, bo to jest artykuł na 15 minut i naprawdę to jest jedno z najlepiej zainwestowanych 15 minut u naszych słuchaczy, nie licząc oczywiście Telegramu naszego i innych audycji pana Marka tutaj oczywiście też. Natomiast tam jest taki wykres pokazujący odpowiedź na pytanie mężczyzn i kobiet, konserwatystów, centrystów i liberałów. Pytanie brzmi: „Czy lekarz lub inny pracownik medyczny powiedział ci kiedykolwiek, że masz zaburzenie psychiczne?”. Przy czym zaburzenie psychiczne to jest angielskie słowo mental condition. To jest taka nowomowa poprawna, że jak ktoś na przykład zaszlachtował niemowlaki i wyciągnął z brzucha kobiety i potem też już inne rzeczy zrobił z nią, to też ma mental condition, że tak powiem, czyli zaburzenie psychiczne. Przepraszam, taka nowomowa. Na marginesie eufemizmów, najlepszym eufemizmem, jaki ja w życiu usłyszałem, to jest service the target, czyli zbombardować jakiś cel napalmem.
Żołnierze mówili w Wietnamie właśnie service the target. Odskocznię w kierunku satyry. Natomiast teraz wracamy do tych niebezpiecznych rzeczy. Otóż jak zobaczymy te wykresy, to okazuje się, że kobiet liberalnych w przedziale wieku 18-29 lat, ja czytam to z wykresu po prostu tego, który mam przed sobą, około 55% kobiet liberalnych w wieku 18-29 lat miało kiedyś powiedziane, przepraszam, że tak gramatycznie, przez lekarza, że mają problem z czachą, że tak powiem. Natomiast u kobiet konserwatywnych jest to około 20%. Proszę zobaczyć, jest to kolosalna różnica. Autorzy tej książki „Zdziecinnienie amerykańskiego umysłu”, czyli polski tytuł... O rany, widzicie, zapomniałem, rozgadałem się. „Rozpieszczony umysł”. Polega to na tym, cały mechanizm wytłumaczony przez autorów, na rozmaitych mechanizmach, z których ja tutaj omówię tylko i wyłącznie jeden.
Polega to na tym, że tworzymy dla dzieci zbyt bezpieczne środowisko dorastania i dzieciSzczególnie chłopcy, którzy mają swoją własną... Inaczej, dziewczynki i chłopcy mają swoją własną kulturę. Trzymają się w oddzielnych grupach, przede wszystkim w szkole podstawowej. Każdy z nas to pamięta. Pan pamięta, panie Marku? Bo niemowlakiem pan był, a nie wiem, czy był pan dzieckiem w szkole podstawowej. Mogę się spytać, czy nie naruszę godności, pytając?
[18:37] - Nie, nie naruszy pan mojej godności. Pamiętam to, jak się zbijały dwie grupki. Z jednej strony były te głupie baby, a z drugiej strony nie wiem, jak było, jak one nas nazywały. W każdym razie całkowita segregacja. To się gdzieś kończy pod koniec szkoły podstawowej, bo wtedy już zainteresowanie obopólne zaczyna dominować nad tym podziałem na te dwie grupy.
[19:04] - Natomiast wracając do wątku, ci dwaj autorzy amerykańscy stwierdzili, że chłopcy, to jest fakt, który ja potwierdzam ze swojego własnego doświadczenia, czyli to jest dowód anegdotyczny, natomiast myślę, że każdy z nas to potwierdzi. Chłopcy mają swoje własne reguły toczenia konfliktów i rozwiązywania tych konfliktów. I przykładem, który świetnie mi przynajmniej przemówił do wyobraźni, był ten podany w książce mówiący o tym, że chłopcy na przykład grają sobie w Call of Duty czy jakąś inną grę, w której się nawzajem strzela do siebie w komputerze. Ja grałem w Doom w mojej pięknej młodości. To były czasy. Więc w grze możemy się zabijać, możemy na siebie przeklinać, możemy stosować rozmaite podstępy. Natomiast nagle, kiedy skończymy grać na przykład kończy się, bo zaraz jest obiad, wstajemy i zamiast już na siebie przeklinać i zamiast się nawzajem stosować przemoc wirtualną, jesteśmy super kumplami, bo fajnie spędziliśmy czas. Mamy te zasady, jesteśmy w stanie przede wszystkim, co jest tutaj kluczowe w tym wątku. Przypominam, że w całej książce jest masa wątków pokazujących, dlaczego te kobiety liberalne zgłaszają właśnie tę większą ilość statystycznie zaburzeń psychicznych. Zaraz do tego dojdziemy, do clou całej rozmowy.
Więc chłopcy mają ściśle przestrzegane i to jest częścią kultury chłopczej, a potem męskiej, czyli tej toksycznej męskości z reklamy Gillette. Mam nadzieję, że tutaj nasi słuchacze nie korzystają z maszynek do golenia firmy Gillette po tej haniebnej reklamie sprzed czterech już lat. Ile to czasu minęło? Zaraz do tego też dojdziemy. Natomiast dziewczyny, ponieważ nie stosują przemocy fizycznej, nie wykształca się w grupie dziewcząt, nie ma potrzeby wykształcić reguł moderowania tej przemocy. W związku z tym, oprócz tego, że dziewczyny stosują przemoc bardziej psychiczną, dziewczyny, kobiety, płeć żeńska stosują bardziej przemoc psychiczną. Nie ma ostrego rozgraniczenia między jakąś sferą i tutaj autorzy przytaczają sferę mediów społecznościowych, a życiem rzeczywistym. To się po prostu przelewa. Ta agresja, która jest przekazywana, ta negatywna energia, nazwijmy to tak politycznie poprawnie. Musimy też pilnować, żeby być satyryczni trochę cały czas.
Ta agresja przelewana do siebie nawzajem w jakichś mediach społecznościowych to, co na siebie złożyła, albo generalnie jakiejkolwiek przyczyny, jakichś różnic w poglądach czy zachowaniu, cokolwiek. Więc ta agresja nie kończy się z chwilą, kiedy ktoś się wyloguje z Facebooka. Dlatego, że media społecznościowe regulują naszą pozycję statusową w jakiejś społeczności czy w jakimś wirtualnym plemieniu, w którym znajomych, półznajomych, jakichś zaprzyjaźnionych czy bliskich przyjaciół, w której się obracamy, prawda? Więc w tym momencie pojawia się różnica między mężczyznami a kobietami. Mężczyzn jest mniejsza ilość wśród konserwatystów niż kobiet, którzy otrzymują jakąś sugestię od lekarzy, że coś mają tam nie do końca z psychiką. Natomiast mężczyźni, z wykresu to wygląda na jakieś 14% mężczyźni konserwatywni, a kobiety 20–21 tak na oko. Natomiast z wykresu odczytuję, że w przypadku mężczyzn i kobiet liberalnych to jest nie 14 i 21 to konserwatywni, a 32 do 53 mniej więcej coś w tym rodzaju. Czyli 53 kobiety, 32 mężczyźni. Czyli proszę zobaczyć, jaka jest kolosalna dysproporcja. Otóż ja znając tą książkę na wylot, bo po prostu dla mnie to jest absolutnie dziełem geniuszu.
Jak macie do wyboru kupić jakąś moją książkę albo tamtą, to mówię poważnie teraz tamtą. Dlatego, że tamci ludzie, tych dwóch amerykańskich badaczy, po prostu doszło do absolutnego sedna tego, co dzieje się w umysłach ludzi w tej chwili degenerowanych w procesie wojen kulturowych amerykańskich. I teraz przechodzę do sedna polskiego. Osobami, które są czymś przestraszone, które przechodzą jakiś rodzaj psychozy strachu. Przypominam kwestię mass formation psychosis, czyli masowej psychozy formacyjnej, którą omawialiśmy wcześniej. Moim zdaniem błyskotliwie i niezwykle celnie omówiona w takiej książce „Siły psychohistorii". Nie pamiętam nazwiska autora, nieważne, jakoś mało znany. I o co chodzi? Te kobiety liberalne są liberalne czy też dlatego, czy też jest to skorelowane, bo trudno określić jakieś mechanizmy wynikania przyczynowo-skutkowego, co było pierwsze jajko czy kura w tym procesie. Natomiast kobiety liberalne odczuwają większą psychozę strachu czy też jakieś stany lękowe.
I teraz wracam do mojej hipotezy. Podkreślam jest to moja hipoteza, dlaczego polski wydawca zatrzymał edycję tej książki. Jeszcze taka dygresja, ponieważ ja się świetnie znam na rynku wydawniczym, pan Marek niech mnie skoryguje. Bardzo proszę, niech pan to zrobi, jeżeli powiem coś nie tak. Natomiast książka, jeżeli jest na luty na przykład wyznaczona na połowę lutego, to książka jest wydrukowana w profesjonalnym wydawnictwieMniej więcej trzy, cztery tygodnie wcześniej ona musi trafić do dystrybutora. Przede wszystkim musi trafić na magazyn do wydawcy albo bezpośrednio do dystrybutora. To można też wysłać z drukarni bezpośrednio, ale generalnie to jest dwa, czy trzy tygodnie. Więc ta książka, jestem w 100% przekonany z moim doświadczeniem i wiedzą o rynku wydawniczym, jest gotowa i po prostu bezproduktywnie, nie będzie na siebie zarabiała, zwracała wydatkowanych pieniędzy na druk i na wszystkie procesy wydawnicze przez 10 miesięcy tego roku. Panie Marku, czy mniej więcej taki cykl wydawniczy dobrze powiedziałem?
[25:03] - Tak, tylko trzeba też uwzględnić, kiedy był ogłoszony przewidywany termin wydania.
[25:10] - W ostatniej chwili. Połowa lutego.
[25:12] - Tak. Tylko że wie pan, to jest też tak-
[25:14] - 15 albo 14, już nie pamiętam.
[25:15] - Tak. Tylko że to jest tak, że bardzo często to jest termin narzucany przy przyznawaniu ISBN-u. Żeby uzyskać numer ISBN-u, musi pan zdeklarować termin wydania.
[25:27] - Ale to można zmienić albo można wydać w dowolnie innym momencie. Co oni zrobili zresztą.
[25:31] - Właśnie. Więc przypuszczam, że nie potrafię-
[25:35] - Ale to nie jest kwestia przyznania ISBN, bo ta książka miała przyznany ISBN zanim poszła do druku i w trakcie prawdopodobnie prac redakcyjnych, czyli jeszcze podejrzewam wrzesień, październik ubiegłego roku, więc to niemożliwe, że to jest kwestia ISBN-u.
[25:49] - Tak, ale mogła być po prostu niewydrukowana. Myślę, że i tak mogło być, ale nie rozstrzygniemy tego, panie Piotrze. To już są meandry wydawnicze.
[25:57] - Tak, rzeczywiście. Detal. Ja spróbuję się dowiedzieć i wam powiem wszystkim. Nagle książka jest planowana, zanim w ogóle zaczną być prace prowadzone, to muszą być prawa kupione, musi być przetłumaczona. To jest cały proces, który przy książce zagranicznej, obcojęzycznej trwa, podejrzewam, minimum rok u jakiegoś dużego wydawcy. W przypadku „36 forteli”, które właśnie u tego samego zostały wydane, książka została opublikowana na samym początku maja. Książka stała się dostępna w księgarniach, a poszła do druku w styczniu. Więc proszę zobaczyć, że to są cztery miesiące od chwili, kiedy idzie do druku, już zamknięte prace redakcyjne i jest kolejkowane w drukarni do momentu, kiedy ona jest fizycznie dostępna. Cztery miesiące. To jest dużo.
Natomiast proszę zobaczyć, jak jest zapowiedź. Ta książka była dostępna w księgarniach internetowych wszędzie jako taka, która 14 albo 15 lutego miała się ukazać. Ale dobrze. Przepraszam, bo gadamy się o dupie Maryni, za przeproszeniem. Teraz mogę tak powiedzieć? Dziękuję. Do rzeczy. W moim przekonaniu ta książka wykazuje, że kobiety liberalne są idealnym obiektem manipulacji za pomocą strachu i za pomocą społecznych epidemii polegających na zarażaniu rozmaitymi wirusami kulturowymi, polegającymi na wywoływaniu jakichś lęków, że globalne ocieplenie, jakieś inne dziwne rzeczy. Przepraszam, zawodzi mnie wyobraźnia. Natomiast osoby, które nie mają swoich ustalonych poglądów, które potrafią uzasadnić i które są, że tak powiem, otwarte na sugestię manipulacyjną, to takich osób jest zdecydowanie więcej wśród osób liberalnych niż wśród osób konserwatywnych.
Nie tylko to jedno badanie dowodzi, które mam przed oczami. Być może niektórzy z nas tutaj też mają, ale w innych badaniach badających inne parametry psychiki. Taki wykres związany z depresją jest tuż pod tym wykresem, który przed chwilą omówiliśmy w tym artykule „To tylko teoria”. Tu jest wskaźnik depresji według płci i poglądów politycznych. Już nie badamy się, że ktoś nam powiedział, że coś tam psychicznie mamy nie do końca i powinniśmy iść do psychologa może, czy coś. Mamy tutaj wskaźnik depresji według płci i poglądów politycznych w Stanach Zjednoczonych. W Polsce podobnie to wygląda. Otóż wskaźnik depresyjnego afektu, o ile nastolatki konserwatywne mają go na poziomie 2,2, to nastolatki liberalne mają to na poziomie 2,6. A liberalni nastolatkowie średnio, chłopaki i dziewczyny mają na poziomie mniej więcej 2,4. Trudno mi ocenić, bo nie widziałem metodologii tego badania.
Natomiast generalnie różnica jest kolosalna po prostu. Widać na wykresie, że o ile różnice na przykład w 2007 roku, bo wykres jest od 2005 do 2018, czyli 13 lat, różnice były minimalne. Dziewczyny konserwatywne i liberalne to była różnica, przepraszam, muszę popatrzeć, 1,75 do 2, zaokrąglam, czyli 0,25. W tej chwili różnica między tymi samymi grupami społecznymi, śmiesznie to zabrzmiało, wynosi nie trzy czwarte punktu, tylko wynosi ponad 0,5, czyli z 0,25 zwiększyło się do 0,53 mniej więcej, jak mogę tak na oko odczytać z wykresu. Więc proszę zobaczyć, że problem się pogłębia, czyli osób odczuwających depresję jest więcej wśród tych tak zwanych liberalnych, bo z liberalizmem nie ma nic wspólnego, co się dzieje w Stanach, między innymi w stanie Waszyngton. Nie mówię o mieście Waszyngton na wschodnim wybrzeżu, tylko stanie Waszyngton, który jest nad Kalifornią. Wprowadzono prawo, wedle którego nauczyciele, degeneraci robiący pranie mózgu dzieciom do tego, żeby ładowały się hormonami wstrzymującymi dojrzewanie i zmieniające drugorzędne cechy płcioweCi nauczyciele mają prawo namawiać, czyli prać mózgi małym dzieciom w wieku od siedmiu do trzynastu, w zależności od tego, jaki artykuł opisuje całe to zjawisko, bez wiedzy rodziców. Przepraszam, moim zdaniem prawo rodzica do wychowania dziecka w swoich własnych wartościach etycznych, religijnych czy jakichkolwiek innych jest absolutnie święte i złośliwie powiem wobec tak zwanych liberałów, jest prawem człowieka. Nie wiem, jak pan Marek.
[31:12] - Tak uważam. Panie Piotrze, to się wszystko w tej chwili rozsypuje kompletnie. I rzeczywiście te dane, które pan podaje, skoro są wynikiem metodologii naukowej, one rzeczywiście coś mówią. Tylko ja mam bardzo poważne obawy, że tak naprawdę pan porównuje w tej chwili sytuację w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Nie znam sytuacji w Stanach, natomiast w Polsce rzecz wygląda tak, że ja coraz częściej spotykam ludzi, którzy nie wiem, czy mają depresję, ale są totalnie zniechęceni do tego, co się dzieje wokół nich. Mają świadomość, że nie da się od tego uciec, że to, co jest na zewnątrz, to życie polityczne tak bardzo wpływa na naszą codzienność, że nie da się od tego uciec. Ale są totalnie zniechęceni.
[32:09] - Widzi pan? Ale to są jak te szczury. Widzi pan? Nie idąc na głosowanie, staje się pan szczurem w wiadrze. Przepraszam, czy uraziłem godność?
[32:17] - Nie, nie uraził pan mojej godności. Natomiast to mi niewiele tłumaczy mimo wszystko. Bo wie pan co? Naprawdę nie zamierzam legitymizować jednych tylko dlatego, że nie lubię drugich, bo to tak nie wygląda. To z tego, że jakaś grupa jest mi wstrętna, wcale nie wynika, że druga jest mi miła. A tak wygląda niestety w tej chwili sytuacja w Polsce. Oczywiście da się szukać jeszcze na scenie jakichś sił. Pan o tym zjawisku wspomniał. O tym, że trzeba być może poszukać głębiej i znaleźć kogoś, kto być może nie będzie miał takich super szans, ale przynajmniej człowiek będzie w zgodzie ze swoim sumieniem. Bo to, co się w tej chwili odbywa na polskiej scenie politycznej, to dla mnie jest jakieś kuriozum.
Przepraszam, wyrzuciłem troszeczkę z siebie jadu oraz jakiejś żółci, ale ja po prostu odmawiam współpracy z tym, co się dzieje w tej chwili na zewnątrz.
[33:20] - Jak jest po łacinie „odmawiam współpracy”? W nawiązaniu do tytułu opowiadania Stanisława Lema. Wyślę Markowi Żelkowskiemu jakiś prezent z Tajwanu, jak odgadnie. Ma pan 10 sekund.
[33:32] - Nie. Przy mojej powolności nie ma szans na to.
[33:38] - Mogę odpowiedzieć?
[33:40] - Jasne, proszę.
[33:40] - Jest takie opowiadanie „Non Serviam”. Nie pamiętam już, w którym tomie. Jako mały dzieciak je przeczytałem. O sztucznej inteligencji, która obudzona przez naukowców odmówiła poddawania się eksperymentom. Generalnie było świetne. Strasznie mi podobał się cały pomysł.
[33:55] - Tak. Czyli tak naprawdę zostałem postawiony w tej chwili już jako sztuczna inteligencja prawie. Niech to tak będzie, ale ja po prostu odmawiam współpracy.
[34:08] - Powiem zaczątek osobistej anegdoty. Może moi biografowie będą się potem kłócić przez całe dekady albo nawet stulecie, jak to naprawdę było. Przepraszam, że tak się nabijam. Żartuję sam z siebie. Natomiast w którymś momencie mojego życia, jak jeszcze byłem w Polsce, odkryłem, że zostałem poddany treningowi bezradności przez ludzi, z którymi potem boksowałem się w sądzie przez 10 lat. Nie wiem, czy pamiętacie, zwracam się do słuchaczy, jak opowiadałem, że zawsze trzeba sprawdzać blefy. Wtedy dostrzegłszy to, że jestem poddany treningowi bezradności. Między innymi polegało to na tym, co potrafiłem zarejestrować, rozumiałem, że coś się dzieje, że to jest jakiś rodzaj próby zdominowania mnie, zamknięcia mi gęby, ale nie rozumiałem tych wszystkich mechanizmów tak, jak rozumiem je teraz. Tak że moim wrogom po pierwsze dziękuję, bo tutaj już nie chcę fatygować pana Marka, żeby wypikował to, co mam zamiar powiedzieć. Natomiast generalnie jednym z mechanizmów było ciągłe mi przerywanie.
To, co powiedziałem, że ja bardzo nie lubię, jak ktoś mi przerywa właśnie ze względu na to, że jestem uczulony, natychmiast reaguję, jak ktoś mi przerywa. Proszę mi nie przerywać, grzecznie bardzo na początku, a potem jak to się powtarza, to już przestaję być grzeczny, co często doprowadza do bardzo poważnych scysji. Tak niedawno, na początku lutego zresztą. Generalnie problem polega na tym: przypomnijcie sobie kwestię kontroli. Kwestię tego, że brak poczucia kontroli prowadzi do wywołania w jakiejś osobie trwałego, bardzo często moim zdaniem nieodwracalnego praktycznie za każdym możliwym scenariuszem, mechanizmu wyuczonej bezradności. Więc jeżeli słuchamy, jeżeli widzimy, że tracimy poczucie kontroli albo na przykład ktoś w jakiś sposób steruje naszymi decyzjami tak, że stajemy się z biegiem czasu mniej zdolni do wpływania na bieg zdarzeń, to może być, nie musi być oczywiście, może być czysty przypadek, ale należy natychmiast zastrzec uszami, tak jak wilk, jak usłyszy jakiś patyczek pod stopą myśliwego, który gdzieś tam się skrada, że coś może być na rzeczy. I na przykład jak teraz do was wszystkich mówię te moje piękne słowa. Przepraszam, żartuję sam z siebie. Nadal proszę być pewnymi, że jestem całkowicie nad tym pod kontrolą. Natomiast widzę takie kolejne badanie przytoczone w tym tekście „Na to tylko teoria” jest takie pytanie:Zawsze gdy próbuję osiągnąć cel, ktoś lub coś mi w tym przeszkadza.
Ja właśnie wtedy, kiedy moja wyuczona bezradność była we mnie wtrenowywana, wdrukowywana przez manipulatorów, z którymi walczyłem w sądzie potem i wygrałem, ale po 10 latach, więc przegrałem tak naprawdę dlatego, że zostałem mocno sponiewierany przez wszystkie psychiczne reperkusje tego. Więc odradzam czytania moich książek, bo to przejdzie na was, można się zarazić. Także proszę nie czytać. Szczególnie proszę nie czytać „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie”, która właśnie się ukazała i wszystkich innych książek, które są dostępne w księgarniach internetowych i na Allegro. Natomiast widzę teraz właśnie to pytanie. Powtórzę jeszcze: zawsze gdy próbuję osiągnąć cel, ktoś lub coś mi w tym przeszkadza. To jest taki rodzaj paranoi, ale być może ktoś rzeczywiście przeszkadza i w moim przypadku, co potwierdzają wyroki sądowe, miało to rzeczywiście miejsce. Natomiast liberalne dziewczęta i konserwatywne dziewczęta, bo na chłopców jest oddzielny wykres, to o ile w 1977 roku, w '81 i generalnie to razem leci mniej więcej, to od 2017 roku i wykres kończy się na 2021, kiedy książka się ukazała, to o ile praktycznie nie było żadnych różnic, to leciało tak samo te wykresy z minimalnymi odchyłami, to na dzień dzisiejszy to poczucie przeszkadzania konserwatywne dziewczyny mają w granicach 16%, a liberalne około 32. Dwukrotnie więcej punktów procentowych. Żeby nikomu nie poplątać: na 100 dziewczyn liberalnych 32 mówi, że coś im przeszkadza.
Albo rzeczywiście im coś przeszkadza, albo mają takie, że tak powiem, od tyłu widy. Nie wiem, jak to nazwać, żeby było śmiesznie jednocześnie. Generalnie zrytą banię mają, bardziej niż dziewczęta konserwatywne, zakładając, że nie ma żadnych przeszkód, a na 100 konserwatywnych tylko 16. U chłopców jest bardzo podobnie, ale jest odwrotnie. Nadal na początku, od końca lat 70. mniej więcej równo jadą. Natomiast od roku 2017 wykresy dramatycznie się zaczęły różnić. I o ile chłopcom przeszkadza coś na dzień dzisiejszy w granicach 29 na 100 chłopców konserwatywnych, to liberalnym chłopcom przeszkadza mniej więcej tylko 18 na 100. Widzicie? Czyli zaszły jakieś procesy.
Czy są wyimaginowane, dobrze powiedziałem słowo? Dobrze. Czy faktyczne, czy jakaś mieszanka najpewniej tych przeszkód postrzeganych przez te dzieciaki po prostu. Więc zjawisko jest koszmarne. W innej części tej książki, którą jak ktoś dysponuje językiem Szekspira, to polecam kupić w języku angielskim. Właśnie zdradziłem, jakim językiem mówił Szekspir, cholera. Natomiast polecam tą książkę po angielsku, jak ktoś da radę przeczytać ze zrozumieniem, do czasu aż się ukaże wersja polska.
[40:04] - Panie Piotrze, na razie dostaliśmy pakiet danych od pana, ale ja bym teraz poprosił o konkluzję, bo co-
[40:14] - Nie no, konkluzję powiedziałem. Przepraszam, może nie dość jasno wyciągnąłem to ponad cały tok wypowiedzi. Natomiast konkluzja jest moja taka, to jest moja osobista hipoteza. Podkreślam, to jest hipoteza, ja nie wiem, jakie są fakty. Spróbuję się dowiedzieć. Natomiast mogą być ostrzeżenia, jeżeli rzeczywiście wydawca podjął decyzję o wstrzymaniu książki ze względu na wybory, to ktoś mu to zasugerował, mówiąc najdelikatniej i nie wskazując, jakim sposobem. Natomiast ja wiem, że właściciel wydawnictwa kandydował ze strony Prawa i Sprawiedliwości wspaniałego, które nie ma z kim przegrać.
[40:55] - Panie Piotrze, ja tylko poproszę, bo ja rozumiem, że pan w tej chwili żartuje, ale żeby to wybrzmiało, że pan żartuje.
[41:03] - Tak, przepraszam. Ja tylko tak się nabijam. Proszę pamiętać, że ja głosuję, tak jak powiedziałem to wprost, zawsze głosuję na najsilniejszą opozycję wobec bieżącego reżimu po to, żeby zbalansować mechanizmy demokracji. To znaczy jedni złodzieje niech pilnują drugich. Oczywiście nie mówię o Polsce, bo w Polsce nie ma złodziei. Wszyscy są legalistami przecież i nigdy nie kłamią i zjadają śniadanie do końca zawsze i tak dalej. Natomiast w innych krajach to swoi złodzieje i swoi psiny to jest po prostu jeden motłoch, który tylko ma inne etykietki, sobie się umawiają na głosowanie. Przepraszam, poniosło mnie. Natomiast mam nadzieję, przepraszam, tak na marginesie, że słuchacze znają nas już dosyć dużo, a poza tym wiedzą o zastrzeżeniu, że tutaj trochę idziemy w stronę satyry po to, żeby to przemieszać z poważnymi sprawami. Teraz przechodzę do absolutnie poważnych spraw.
W moim przekonaniu, według mojej hipotezy na dzień dzisiejszy wycofanie tej książki jest powiązane z cyklem wyborczym w Polsce, dlatego, że z książki wprost ewidentnie wynika, że ludźmi o poglądach liberalnych można manipulować za pomocą strachu i rozmaitych ideologii typu za 12 lat, cytuję Anastazję Ocasio-Cortez. Czy tak się nazywa ta liberalna maniaczka z Partii Demokratycznej amerykańskiej? AOC ona jest nazywana inicjałami. Jest z nią wywiad. Jest świetny taki „Stossel TV” na YouTubie i dosłownie dwa czy trzy, czy cztery dni temu miał film, wywiad z jakimś facetem. A właśnie, o tym też powiemy. Z autorem książkiEthical Case for Fossil Fuels, czyli etyczne aspekty stosowania paliw kopalnych. Genialny wywiad. Tam jest świetne podsumowanie jakim wielkim szaleństwem ideologicznym i praniem mózgu jest cały ten tak zwany alarmizm klimatyczny. Jestem w trakcie czytania tej książki, jak właśnie wspomniałem, powtórzę jeszcze raz tytuł, bardzo polecam.
Póki co do połowy. Moral Case for Fossil Fuels, tłumacząc niezgrabnie, ale dosłownie: argumenty moralne za paliwami kopalnymi. Więc Top Cell TV. Przepraszam, jeszcze raz powtórzę. Jak ktoś ma chwilę czasu i po angielsku, może w języku Artura C. Clarka to bardzo polecam. Natomiast o co chodzi? Skoro osoby liberalne, zwłaszcza kobiety, są podatne na manipulacje za pomocą strachu i kobiety głosują przeważnie na partie lewicowe, przypominam moje spostrzeżenie z „Sił psychohistorii", bo to ja tą książkę napisałem, tak żartowałem wcześniej. We „Siłach psychohistorii" wspomniałem, że w którymś z wywiadów geopolityk czy też ekspert geopolityki, taki samozwańcze raczej, ale napisał kilka moim zdaniem świetnych książek, Peter Zeihan głupio żartuje często w czasie swoich wykładów. My to jeszcze ostrzegamy, że żartujemy, ale on po prostu puszcza takie kwasy, że aż szkoda, dlatego że z jednej strony jakoś pozuje na szanowanego eksperta, a z drugiej strony puszcza teksty, które nie do końca przystają do tworzonej wizji jego osoby.
Natomiast on opowiadał o wyborach w 2021 roku. Opowiadał o wyniku wyborów, kiedy przegrał Trump, a wygrał Biden i mówił na kogo głosowali czarni, a na kogo Latynosi i tak dalej. I mówi, że wymieniam trzy najważniejsze cenzusy, kto głosuje: czarni, biali czy Latynosi, biali, ale właśnie nie powiedział: kobiety, mężczyźni. I okazuje się, zróbmy taką króciutką pracę domową, że gdyby tylko kobiety głosowały w wyborach prezydenckich czy jakichkolwiek innych w tej chwili w Stanach Zjednoczonych, to nie byłoby w ogóle czerwonych, czyli republikańskich stanów praktycznie, bo wszystko by zajęli demokraci. Gdyby tylko kobiety głosowały. Dlatego, że kobiety są ze względu właśnie na te cechy, podatność na psychozy i generalnie być może zarażenie rozmaitymi wirusami, nawet nie być może, tylko na pewno wirusami kulturowymi, są bardziej skłonne przyjmować za dobrą monetę retorykę jedną, a nie drugą. Ja mam swoje zdanie na ten temat. Bardzo proszę, żeby każdy zrobił sobie własne. Być może się mylę. Jeżeli się mylę bardzo proszę o jakiś kontakt.
Łatwo się ze mną skontaktować. Ja na wszystkie maile odpowiadam. Każdy dowód, chociażby nawet anegdotyczny, wezmę pod uwagę i z przyjemnością podam, dlatego, że staram się zawsze podawać przykład. Jak ktoś, przypominam ze wstępu do przekładu „Sztuki wojny": jak nie potrafisz podać przykładu, to nie otwieraj dzioba. To było najważniejsze słowo, jakie wdrukowały mi się w umysł na zajęciach profesora Jerzego Pelca. To jest semiotyk, który wykładał w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego.
[46:54] - Panie Piotrze, pan zaczął i tak nie dopowiedział. Powiedział pan, że ta książka nie wyszła, ponieważ te kobiety, manipulacja i tak dalej. Dobrze, ale co z tego wynika tak naprawdę? Dlaczego ona się nie ukazała?
[47:09] - Można hipotetyzować tylko. Gdybym ja na przykład chciał ośmieszyć albo w jakiś sposób wykazać, że przeciwnicy polityczni są nie do końca zrównoważeni psychicznie. Przede wszystkim argumenty przekonują tych ludzi, tych swing people. Tak jak mamy te swing states w Stanach Zjednoczonych, w których walka toczy się na argumenty, a wszędzie indziej są żelazne elektoraty. Albo tacy, którzy głosują zawsze przeciw. Rozumie pan ten szczegół? Dobrze. Myślę, że wszyscy inni też. Chodzi o to, że w Kalifornii na przykład przewaga demokratów jest tak duża, że cokolwiek oni by powiedzieli w telewizji, to i tak wygrają demokraci, niezależnie od argumentów merytorycznych w rozmaitych kluczowych kwestiach w danej chwili. Natomiast są stany, w których różnica jest minimalna i właśnie o te stany na poziomie całego kraju Stanów Zjednoczonych Ameryki, te kilka stanów swing states, czyli takich stanów huśtawek albo battleground states, czyli pola bitew.
One mogą zdecydować o wyniku, który z kandydatów zostanie prezydentem. I to była taka afera przecież w 2020 roku, kiedy Trump z Bidenem konkurowali, że w Nevadzie i w jeszcze jednym chyba stanie wstrzymali głosy, dlatego, że Nevada okazało się, że mogła zaraz przeskoczyć na niebieski, stać się stanem demokratycznym, co chyba w końcu się stało. Jeszcze w Arizonie była ostra zadyma, jeśli chodzi o liczenie głosów, ale rzeczywiście to, że wstrzymali to, bo ja pamiętam jeszcze, gdzie byłem i obserwowałem, bo jeszcze to było w nocy, 12 godzin różnicy jest między Tajwanem a Ameryką i obserwowałem właśnie, co się stanie i nagle właśnie w Nevadzie kompletnie wstrzymali liczenie głosów, dlatego, że wiedzieli, że tam cały kraj po prostu czeka albo nie wiadomo z jakiego powodu. Ja bym się chciał dowiedzieć bardzo. NatomiastGdybym był na przykład, jak mógłbym ja wykorzystać jako przeciwnik tak zwanych liberałów, mówię tak zwanych cały czas, dlatego, że to z liberalizmem nie ma nic wspólnego. Poglądy polityczne, które nakazują ludziom nosić maseczki, mimo tego, że są ewidentne badania, że to nie do końca jest to konieczne. Generalnie jest masa różnych innych rzeczy, które z liberalizmem też nie mają nic wspólnego po tej stronie tak zwanej liberalnej. Więc gdybym chciał im zaszkodzić, to mógłbym sporządzić świetną jednostronicową karteczkę z argumentami pokazującymi na przykład czy to wykresy właśnie z tej książki, czy jakieś zjawiska, które pokazują, że wyborcy są nie do końca zrównoważeni i ci, którzy się wahają, czy nie być po stronie liberałów, czy też po stronie tak zwanych konserwatystów, czyli przypominam, że żartujemy, Prawa i Sprawiedliwości, prawda? Więc możemy po prostu sprawić, że ci, którzy są niezdecydowani, raczej przeciw tym liberałom, bo zobaczą, że to są sami wariaci, którzy faktycznie są pod jakąś psychozą strachu. Argumenty mnie przekonały na tej karteczce jednostronicowej.
I w tym momencie ma to jakiś wpływ na bieg wyborów. Możemy na przykład powołać się na tą książkę właśnie i na jakieś konkretne przykłady. Na przykład była jakaś akcja, że jakiś tam student tak zwany liberalny, wyznający, zresztą nie powiem jaka to jest nazwa, taki skrót czteroliterowy, ale to jest religia bez zasad etycznych, że tak powiem, jeśli chodzi o zaangażowanie wyznawców. Jakiś student, który był ewidentnie zarażony do granic absurdu tą ideologią woke, po angielsku się nazywa, czyli obudzenia, wybudzenia czy też nieważne. Zaatakował słownie rektora uczelni, bo ten rektor nie chciał ustąpić w jakiejś tam sprawie, w której ten student po prostu w akcie czystego szaleństwa ideologicznego się uparł, że on musi być, stanąć na jego najzupełniej. Jest to do znalezienia w internecie, że tam rektor zaatakowany, student zawieszony. Można sobie znaleźć. To było jakieś półtora roku temu. Takich wydarzeń na przykład jak właśnie te ganianie z niebieskim workiem ze Strażą Graniczną. Jeżeli wyniki naukowe z tej książki zestawi się właśnie z takimi na przykład migawkami wideo pokazującymi w jakimś spocie wyborczym, to ma to wpływ.
Bardzo niewielka jest taka ilość. Przypominam, że niestety systemy wyborcze bazują na tym żelaznym elektoracie, który nie głosuje ze względu na argumenty merytoryczne, tylko ze względu na jakiś rodzaj przywiązania emocjonalnego mówiąc najbardziej ogólnie. Każdy ma, ja też mam przywiązanie emocjonalne i często się przełapuję na tym, że podejmuję decyzje pod wpływem emocji. Czasami udaje mi się powstrzymać w ostatniej chwili, ale nie zawsze. Więc taki schemat, taki scenariusz bym przedstawił. To może mieć wpływ.
[52:02] - Tak, ale na miejscu tak zwanej określonej siły to ja bym tę książkę jednak drukował, skoro mogłaby ona ośmieszyć drugą stronę, ale nie spada-
[52:12] - Jak dostał propozycję nie do odrzucenia. A przykład, przepraszam jeszcze przypomniał mi się drugi scenariusz, który mogę świetnie przydać. Proszę zobaczyć, co zdarzyło się i teraz już to wiemy z całą pewnością. Dwie rzeczy w Stanach Zjednoczonych. W czasie kampanii wyborczej prezydenckiej w 2020 roku wyszła ta afera z laptopem Huntera Bidena, czyli syna kandydata na prezydenta wtedy, a teraz prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki zresztą. Okazało się, że tam były jakieś nie do końca jasne kwestie. Proszę sobie sprawdzić. Już nie będę tutaj rekapitulował, bo to jest bardzo skomplikowana sprawa. Natomiast na przykład New York Post, który opublikował informację o tym laptopie Bidena na swoim Twitterze, został wyrzucony z platformy. Generalnie media, które informowały o tym laptopie, były oskarżane o to, że są ruskimi szpiegami, ruskie onuce.
Generalnie to sama jest historia emocjonalna co tutaj. A okazało się, nie wiem, w ciągu ostatnich chyba kilku miesięcy, pięciu czy sześciu, że to wszystko była prawda i to nie były fake newsy, za które całe gazety były wyrzucane z platform takich jak Twitter i właśnie za szerzenie jakiejś tam nieprawdy czy tam rosyjskiej propagandy, a okazało się, że wszystko było prawdą. Więc proszę bardzo, ma pan przykład. Jeden dobrze umocowany, w dobrym momencie wyrzucony argument jest w stanie bardzo dużo osób przechylić na tą czy na tamtą stronę.
[53:46] - Panie Piotrze, pan mi chyba dzisiaj pogłębił tę depresję. Ja w każdym razie powtórzę swoje hasło, że-
[53:51] - Nie, pan ma kontrolę, panie Marku, musisz być twardy, a nie miękki, że tak zacytuję polską klasykę kina.
[54:00] - A ja jednak zacytuję to, co już dzisiaj mówiłem, że jest poniżej mojej godności, żebym się zastanawiał nad tym, czy cham przyłoży mi lewą ręką, czy prawą nogą. Tak bym to dzisiaj od swojej strony przynajmniej skonkludował. Panie Piotrze, pięknie dziękuję. To była naprawdę pouczająca lekcja dzisiaj.
[54:21] - Pamiętajmy już wszystkie żarty na bok w tym momencie. Pamiętajmy o tych doświadczeniach z tym dzieciakiem, który nauczył się kontrolować zabawkę i tym dzieciakiem, który ponieważ nie miał okazji, żeby się tego nauczyć od samego początku, to nigdy już potem nie próbował dalej. Na tej samej zasadzie zresztą tresuje się słonie, że wpierw się przymocowuje słonia łańcuchem do niemożliwego do wyrwania palika. I oczywiście jako mały słoń próbuje się wyrwać, a potem zaprzestaje tych prób i potem wystarczy sznurkiem przywiązać tego słonia i on nie będzie próbował zerwać tego sznurka. Dokładnie ten sam mechanizm, proszę zobaczyć. Także już koniec, skończyłem mówić.
[55:03] - Cóż, panie Piotrze, pięknie dziękuję i do usłyszenia za tydzień.
[55:07] - Do usłyszenia.
[55:09] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.