[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:06] - Dzień dobry, pozdrawiam z Tajwanu, jak zwykle.
[00:08] - Dzisiaj przed nami temat taki, powiedziałbym, nieco science fictionowy, bo będziemy, nie wiem, czy wróżyć z fusów, czy też wróżyć z jakichś innych obiektów, ale będziemy rozmawiać o przyszłości.
[00:21] - Tak, będziemy rozmawiać o przyszłości. Roboczo mamy tytuł: „Przyszłość cywilizacji”, ale docelowo zaraz zrobimy. Ja tu widzę niezły bałagan, bo faktyczne słowo, jakie padło w oryginalnym cytacie, nie wiem, czy przejdzie.
[00:35] - Nie wiem, czy przejdzie, ale film zacny. W związku z tym myślę, że tym razem nie dałem się zaskoczyć. Udało mi się. Od razu wiedziałem, skąd to cytat.
[00:46] - Ale jestem monotematyczny jeśli chodzi o cytaty, więc łatwo było.
[00:51] - Tak, to prawda. Ruszajmy w takim razie z dzisiejszym odcinkiem.
[00:57] - Ruszajmy. Przede wszystkim w zeszłym tygodniu się podśmiewaliśmy trochę z feministek i z tak zwanych feminatywów, czyli żeńskoosobowych końcówek wyrazów, które są forsowane na siłę przez rozmaite opcje ideologiczne. Natomiast jest kilka rzeczy, za które ja nie przepraszam w każdym razie. Natomiast są rzeczy, które wymagają dłuższego przemyślenia i dłuższego wglądu i będę musiał niestety zadać dzisiaj wszystkim pracę domową. Bardzo za to nieszczerze, jak zwykle, tradycyjnie przepraszam. Natomiast są rzeczy, które są niezwykle niepokojące w ideologiach feministycznych. Przede wszystkim ja bym zrobił takie polecanki. Zrobimy tak: ja teraz zmodernizuję tą stronę z konkursami, w których nikt nie uczestniczy. Ostatnio chyba cztery zagadki wiszą nieodgadnięte. Także niedługo już się zaraz chyba wyzerują liczniki ludziom, którzy zgadywali na początku, jeszcze w zeszłym roku.
Ale mam nadzieję, że zaraz jakieś nowe osoby dojdą i też się dołączą do naszej zabawy. Natomiast na tej stronie chiny.pl/telegram będę przy każdej naszej rozmowie dawał linki, do których będę się odwoływał i tytuły prac, do których będę się odwoływał. Dzisiaj będę chciał bardzo uprzejmie wszystkich poprosić o przeczytanie kilku rzeczy, na przykład w kwestii tego słynnego filmu „Co to jest kobieta?”. To jest Matt Walsh, taki podcaster amerykański. Był głównym bohaterem filmu dokumentalnego, w którym on pytał rozmaite osoby: co to znaczy kobieta? Nie wiem, czy tutaj ktoś z naszych słuchaczy śledzi amerykańską wojnę kulturową, która przybiera wręcz absurdalne rozmiary ostatnio. Pewne incydenty są po prostu porażające. Natomiast film pod tytułem „Co to jest kobieta?” akurat zbiegł się w czasie z przesłuchaniem takiej pani, kobiety Murzynki, która była pierwszą czarną osobą, która miała stać się sędzią Sądu Najwyższego w Stanach Zjednoczonych, pierwszą kobietą. To się nazywa intersekcjonalizm, także kilka naraz takich stygmatów grup uciśnionych, jak ktoś jest czarny, jest kobietą i jeszcze jest, tak powiem, ma pozanormatywne zachowania seksualne, już maksymalnie zwracając, to wtedy już jest potrójnie dobrze, wszyscy się wtedy cieszą. Natomiast w Stanach Zjednoczonych ta pani w czasie przesłuchania oficjalnego ktoś jej zadał pytanie: co to jest kobieta?
Nie odpowiedziała na to pytanie. Niedawno, bodajże dwa tygodnie temu, mam też link, który zostanie zamieszczony, tak jak powiedziałem, nowy premier Nowej Zelandii też został zapytany przez dziennikarza w czasie konferencji prasowej: co to jest kobieta? I w sposób wręcz budzący grozę po prostu gość się zaplątał. Przestraszył się po prostu. W moim przekonaniu, moją osobistą, subiektywną interpretacją jest to, że wiedział, że jeżeliby odpowiedział prawidłowo, co to jest kobieta, czyli dojrzały osobnik płci żeńskiej rodzaju homo sapiens, bo taka jest formalna definicja. Albo tak na marginesie co to jest człowiek? To już nie będę robił z tego konkursu, bo i tak nikt nie chce zgadywać. Czy pan zna tą zagadkę filozoficzną?
[04:33] - Nie, nie znam. Chętnie posłucham.
[04:36] - To jest naprawdę nieopierzony dwunóg z płaskimi paznokciami. Słynna anegdota, żart ze starożytnych filozofów. To tak na marginesie. Zna pan to?
[04:46] - Tak, znałem, ale dopiero pan mi to uświadomił.
[04:49] - No właśnie tak.
[04:50] - To prawda.
[04:52] - Tak, to było zbyt nagłe pytanie. Przepraszam z mojej strony. Generalnie wracając do tego premiera. Odmówił podania, znaczy zaplątał się, po prostu kompletnie się speszył. Widać było, że się po prostu przestraszył. Nie wiem, czy pamiętają nasi słuchacze, kilka miesięcy temu mieliśmy takie dwa przytulone do siebie odcinki telegramu na temat właśnie feminizmu i mówiliśmy o tym jak Joe Rogan, czyli podcaster amerykański, który generalnie ma chyba największe cojones ze wszystkich podcasterów i gigantyczną popularność, naprawdę gigantyczną popularność, więc oni się też bokiem, tak jak gdyby łasili i się bali skrytykować merytorycznie chociażby nawet to, co my nazywamy niewłaściwie feminizmem współczesnym. Tutaj, drogie panie, oprócz pracy domowej, którą teraz już właśnie zadałem, to jeszcze w tych linkach, które dołączymy tam na chiny.pl/telegram ja dam wam pakiet linków, które specjalnie zbierałem przez ostatnie dwa tygodnie od czasu, kiedy właśnie tam śmieliśmy się z panem Markiem z feminatywów, pokazujących, że jesteście wykorzystywane, że feminizm tak naprawdę nie ma nic wspólnego z obroną kobiet w świecie, czy też upewnianiem się, że nie są w żaden sposóbWykorzystywane, zastraszane, terroryzowane fizycznie, w jakiś sposób naruszana ich integralność fizyczna. Żartobliwie, ogólnie mówię, przepraszam. Natomiast są rzeczy, które są porażające. To, że pani sędzia Sądu Najwyższego w Stanach Zjednoczonych Ameryki odmówiła, to jest jedno.
Premier Nowej Zelandii tak samo. To możecie wpisać w Google'u, po angielsku oczywiście, szybciej to wpadnie, że premier Nowej Zelandii nie wie, co to jest kobieta. To sprzed dosłownie paru dni. Natomiast jest taki konkurs biologiczna bzdura roku albo naukowa bzdura roku. Nie wiem, czy pan Marek czy ktoś kojarzy, ale pana Marka się spytam, bo mam tu tego pod ręką, że tak powiem. Dosłownie nawet, bo przecież telefon mam w ręku, czyli mam go za rękę jakoś tak. Więc pana Marka się spytam, czy wie, jaka jest biologiczna bzdura roku na zeszły rok.
[07:09] - Nie wiem.
[07:10] - Generalnie kobieta, przepraszam, nie ma żadnych fizycznych, nie wiem, czy zacytuję dosłownie. Pani jest nie profesor. Mówię to celowo, dlatego, że osoba, która takie rzeczy mówi, powinna być pozbawiona zaszczytnego tytułu profesorskiego. Natomiast stwierdziła, przepraszam, ja się podeprę internetem, za przeproszeniem, z zasady to powiem, jeżeli coś skłamię. Natomiast z pamięci brzmiało to mniej więcej tak, że nie ma żadnej fizycznej, fizjologicznej i genetycznej cechy, która pozwalałaby stwierdzić, że jest różnica między mężczyzną a kobietą. I to stwierdzenie wygrało biologiczną bzdurę roku 2022. Można to znaleźć w internecie, jako memy internetowe to latało tak samo, to jest znakomicie udokumentowane. I teraz najgroźniejsze, co tutaj się dzieje w całym tym ruchu, to to, że te same osoby, które podając się za orędowniczki czy orędownicznie, znowu będę kpił, dlatego że na tą kpinę jedynie na rodzaj zainteresowania to na kpinę właśnie to zasługuje i oczywiście na samoobronę cywilizacyjną. Natomiast ludzie, którzy podają się za feministów, za feministki walczące o prawa kobiet i o godność kobiet i o zniszczenie czy też usunięcie z naszej współczesnej kultury wszystkich tych elementów, które są seksistowskie w tym znaczeniu, że uwłaczają godności czy też godności kobiety i umniejszają życiowe szanse kobiet, dlatego że są kobietami, a nie mężczyznami. To jest definicja seksizmu.
Natomiast osoby, o których mówię, rozszerzają tą definicję seksizmu na stwierdzanie, że istnieją różnice między kobietami a mężczyznami, różnice fizjologiczne, genetyczne i kulturowe, czyli też związane z funkcjonowaniem oprogramowania kulturowego, o którym rozmawialiśmy bardzo często. I mam tutaj dwa takie świetne linki, które tam trafią, tam, gdzie mówiłem. Jeden jest niedawno, chiński, singapurski badacz pracujący w Niemczech badał mózgi, funkcjonowanie mózgów osób mówiących po niemiecku i po arabsku, bo to są dwie nacje najczęściej spotykane w Reichu tak zwanym. Nie wiem, czy znacie ten kawał. Rok 2040 czy tam 2050 mniej więcej. Dwaj policjanci zatrzymują gdzieś tam w nocy samochód, dają, biorą dokumenty i ten policjant jeden mówi do drugiego, pokazując te prawo jazdy: „Ty, Ahmed, patrz, jakie dziwne imię. Hans”. Więc tutaj tak w nawiązaniu. Natomiast skoro żartujemy sobie, to jeszcze dokończę żarty, żeby potem już przerzucić się zupełnie na poważnie. Drugi mem jest wizualny, nie wiem, czy można go znaleźć.
Jak go znajdę, to go wrzucę też tam na ten Telegram na chiny.pl. Jest zdjęcie takich dziewczyn w tych burkach czy nie burkach, ja nie chcę nawet wiedzieć, jak to się nazywa. Proszę mi wybaczyć celową ignorancję. Machających takimi małymi flagami niemieckimi i pod spodem napis: „Nie można winić współczesnych Niemców za to, co zrobili ich poprzedni”. Przepraszam, spaliłem, o rany! No ale generalnie do tego sprowadza się polityka migracyjna niemiecka. Natomiast już przechodząc do tego eksperymentu, okazało się podczas robienia skanów mózgowych, że język naturalny, jaki uczymy się od dziecka, czyli jakim jesteśmy socjalizowani od maleńkiego, czyli od samego początku, wpływa na fizjologiczną budowę mózgu w sposób, który zwiększa na przykład przepustowość tego połączenia dużego między półkulami. Jak to się nazywa? To, co przecięli Ijonowi Tichiemu w „Wizji lokalnej” Stanisława Lema, jak ktoś czytał i pamięta. Więc to spoiwo, które jest kanałem komunikacyjnym między lewą a prawą półkulą i kiedyś robiło się lobotomię, czyli żeby ograniczyć skutki ataków, nie pamiętam jakich.
Generalnie tych seizure, jak to się nazywało? Zapomniałem. Generalnie były te jakieś napady takie, które wynikały z inicjowania się lawinowego, inicjowania się aktywizacji neuronów i przecięcie tego więzadła między lewą i prawą półkulą sprawiało, że te ataki, że te spontaniczne uruchomienia, tak jak lawina w górach nagle spada, że to miało mniejszą skalę i pacjenci po prostu częściej przeżywali, a po prostu nie przechodzili tak ciężko tych, przepraszam, ataków. Naprawdę wypadło mi słowo, wybaczcie mi.Wracając już, właśnie to spoidło jest powiększone w mózgach ludzi, którzy mówili językiem arabskim. Niemcy to mieli inaczej. Generalnie przekrój mózgowy jak sobie zobaczycie, wpiszecie to czy po angielsku, czy po polsku to wyskoczy. To jest sprzed miesiąca dosłownie. Zobaczycie przepiękny skan mózgowy pokazujący jak wielkie są różnice. Drugim takim linkiem, który bym polecił, też naukowcy wykryli zupełnie niedawno. Zaraz, mam ten link nawet przed sobą.
Większość tych linków. O rany, kliknąłem nie w to, co potrzebowałem.
[12:51] - A ja powiem w tym, to się nazywa, bo sprawdziłem, spoidło wielkie.
[12:55] - Spoidło wielkie. Właśnie. Dziękuję bardzo. Świetnie. Dobra, więc na Kopalni Wiedzy można znaleźć artykuł, bo akurat ten mi się otworzył po wyszukaniu z 23 marca. Jest artykuł: Międzypłciowe różnice w budowie mózgu pięciolatków. Tam już naukowcy właśnie badali, wbrew twierdzeniom tej pani metaaktywistki, bo to jest aktywistka, nie tyle aktywistka taka szeregowa, która się przykleja dupą do asfaltu albo oblewa zupą obrazy van Gogha, tylko to jest aktywistka, która pilnuje prania mózgów wszystkich tych, którzy właśnie takie rzeczy robią. Więc w kwestii właśnie różnic między płciami istnieją zasadnicze różnice. Można sobie przeczytać w Kopalni Wiedzy. Mariusz Błoński jest autorem.
Natomiast jest jeszcze jedna rzecz, kwestia, i tutaj jest zaskoczenie, kwestia motywacji, kwestia siły woli. Otóż okazuje się, że mechanizmem decydującym o różnicach w zachowaniu między płciami jest poziom glukozy we krwi. Poziom glukozy we krwi, co było dla mnie szokiem poznawczym, nie powinienem się do tego przyznawać, bo przecież jestem autorem dziesięciu książek już na dzień dzisiejszy, więc powinienem takie rzeczy wiedzieć wcześniej. Natomiast przeczytałem książkę absolutnie fenomenalną właśnie nie tylko o hormonalnych uwarunkowaniach pracy mózgu, ale właśnie o wszystkich podobnych rzeczach fizjologicznych wpływających na proces decyzyjny. To wszystko robię, szykując książkę pod tytułem Wzorce dowodzenia, która wyjdzie w przyszłym roku. To będzie kolejny tom serii Wzorce. Wracając już ściśle do tej glukozy. Okazuje się, że w określonych sytuacjach może nastąpić chwilowy deficyt glukozy, co powoduje, że ta glukoza jest przekierowywana w miejsca, w które do końca nie powinna być przekierowywana. Na przykład w okresie jesiennym albo wiosennym, kiedy są duże różnice temperatur i musimy się przestawić i często przeziębiamy się albo nie założymy swetra, wychodzimy i od razu łapiemy katar, przeziębienie. Łapiemy.
Ja na przykład mam to, wszyscy praktycznie. Nie wiem, czy pan Marek się przyzna.
[15:23] - To zależy do czego. Muszę najpierw wysłuchać, do czego się mam przyznać.
[15:27] - Że na przykład jest jesień i nagle się zrobi chłodny wieczór. Zapomni pan założyć kurtkę czy sweter i po prostu się podziębi, bo po prostu nagle układ odpornościowy ze względu na tą różnicę temperatur nie mógł zrekompensować i po prostu złapał pan jakieś tam katar.
[15:42] - To jak najbardziej.
[15:43] - To wszyscy tam mają.
[15:44] - Przyznaję się, tak.
[15:45] - Ale okazuje się, na czym polega ten cały mechanizm. Polega na tym, że glukoza, która potrzebna jest do funkcjonowania układu odpornościowego, jest przerzucana na dodatkowe ogrzanie ciała i w tym momencie przez pewien okres czasu, to może być parę godzin, kilka godzin, przez pewien okres czasu tej glukozy nie ma dostatecznie dużo, żeby układ odpornościowy pracował w pełnym zakresie. I dlatego właśnie się przeziębiamy w takich sytuacjach, że na przykład nie założymy czapki na głowę jako dziecko i wyjdziemy i się przeziębimy. To właśnie jest ten mechanizm. To jest kwestia glukozy. Natomiast co przeczytałem jeszcze w tej książce, to jest świetnie udokumentowane w tej rozpisce, jeszcze raz powtarzam, na tej stronie, już nie będę powtarzał, bo jak ktoś nie zapamięta po trzech razach to przykro mi niestety. Ja też zapominam takie rzeczy, więc jestem złośliwy i perfidny. Więc słuchajcie, podam nazwę książki i podam rozdziały, które warto przeczytać. Dlatego, że tam jest też mowa o różnicach w kwestii właśnie dostawy do mózgu odpowiedniej ilości glukozy do tego, żeby ten mózg funkcjonował na pewnym stabilnym poziomie utrzymania homeostazy i sprawności. I okazuje się, co jest oczywiste, już wszyscy się chyba domyślają, do czego zmierzam, mówię o cyklu owulacyjnym u kobiet, który przekłada się, jeśli chodzi o gospodarkę glukozą, na między nimi wahania nastrojów wynikające właśnie z tego, że gospodarka glukozowa przestawia się w fazie owulacji na przygotowanie organizmu do zagnieżdżenia się zarodka.
I w takiej chwili osoba, przepraszam kobieta, chciałem osoba. Widzicie, już jestem niestety zawładnęli mną tamci, także uważajcie, co mówię. Więc gospodarka glukozowa ulega naruszeniu i to, co wcześniej było przez biologów ewolucyjnych tłumaczone, że kobieta, która nie została zapłodniona, popada w zły nastrój i staje się agresywna wobec partnera i generalnie nie do końca, że tak powiem, miłująca pokój i porozumienie, wynika właśnie z pewnych wahań gospodarki glukozowej.I to jest fascynujące, dlatego, że rozdział, w którym zostało to napisane przez badaczy, którzy napisali tą książkę, mówi o sile woli i zdolności do samokontroli. I okazuje się, że zdolność samokontroli jest silnie powiązana z jakością, sprawnością działania systemu gospodarowania glukozą w organizmie człowieka. Czy to kobiety, czy to mężczyzny. I to jest coś, co mnie po prostu zafascynowało w tej książce.
[18:48] - Panie Piotrze, tak sobie myślę o tym, co pan mówi i nawiążę do początku naszej rozmowy, do tego premiera Nowej Zelandii i do tej zeznającej, szykującej się do sądu. Wie pan co? Ja nie mogę jednej rzeczy zrozumieć. Z jednej strony te wszystkie ruchy, które ja już nawet nie wiem, czy je nazwać feministycznymi, bo feminizm w swoim czasie pełnił moim zdaniem bardzo pozytywną rolę, ale niestety gdzieś pobłądził i w tej chwili ja nawet nie wiem, czy zasługuje na tę szlachetną nazwę.
[19:22] - Nie zasługuje w żadnym stopniu.
[19:23] - Tak. Natomiast wie pan, ja nie mogę się nadziwić co do jednej rzeczy. Z jednej strony usiłuje się wprowadzić feminatywy, a z drugiej strony zaczyna się mówić o osobach. Już nie ma kobiety, mężczyzny, tylko mówi się o osobach. Osoba A, osoba B to są rodzice, zamiast mama, tata, osoba A, osoba B. To jest jakieś wariactwo, bo z jednej strony staramy się udowodnić, że nie ma żadnej różnicy. Okej, nie ma. Powiedzmy. Załóżmy na chwilę, że tak jest, że nie ma najmniejszej różnicy. To po co wprowadzać feminatywy?
Czy ktoś tam po prostu nie dostał jakiegoś szału?
[19:58] - W moim przekonaniu to nie jest szał. Jest to rodzaj ideologii, która ma doprowadzić do zniszczenia naszej kultury, zarażenia wirusami, która uniemożliwi nam po prostu funkcje związane z przetrwaniem. Czyli w tym momencie możemy to określić jako zdolność wyprodukowania obywateli gotowych podjąć obronę ojczyzny. Zaraz do tego dojdziemy. Czy też po prostu kwestie czysto reprodukcyjne. W „Siłach psychohistorii” napisałem o tego typu zjawiskach, tego typu wirusach kulturowych jako kulturowym ubezpłodnieniem, czyli pozbawieniem zdolności reprodukcyjnych. Jeżeli ktoś na przykład dozna jakiegoś wypadku fizycznie i utraci cojones, o którym wspomnieliśmy przy okazji tego amerykańskiego podcastera, to wtedy jest fizycznie ubezpłodniony. Natomiast jeżeli nabierze oprogramowania kulturowego poprzez indoktrynację do jakiejś ideologii, czy też do dołączenia się do jakichś grup, sekt, czy to religijnych, czy jakichś innych, może zdecydować, może zmienić swój system motywacyjny albo może być zmieniony jego system motywacyjny do takiego stanu, w którym on stwierdzi, że nie chce mieć dzieci. I czy on jest fizycznie okaleczony, ja o tym zaraz powiem w kwestii tego, co się dzieje w Ameryce, czy on jest okaleczony kulturowo, to na jedno wychodzi: nie będzie miał dzieci.
[21:24] - Okazuje się, panie Piotrze, że ja jestem jakiś taki naiwny albo głupi, albo jakiś taki z innej epoki, bo mnie się wydawało, że silne ideologie, takie, które pociągają za sobą ludzi, to są ideologie jakoś tak wewnętrznie spójne, logiczne, takie, które rzeczywiście dają pewien jednolity obraz świata. Tymczasem to, o czym powiedziałem, to jest wręcz rozbicie tego świata na kawałeczki, bo z jednej strony mamy feminatywy, które w języku polskim, bo nie wiem, jak to jest odbierane w angielskim, tam jest nieco inny sposób budowania tego, ale w polskim języku przechodzą same siebie, bo w niektórych momentach są po prostu śmieszne. I wszystkie te osoby, które udowadniają mi na siłę, że to wcale nie jest śmieszne, proszę bardzo, mogą to robić, ale to po prostu bywa śmieszne, wręcz komiczne. To mamy z jednej strony, a z drugiej strony mamy zatarcie różnic. Czyli to jest wewnętrznie moim zdaniem sprzeczne. I mnie się wydawało zawsze, że takie ideologie, które się gdzieś rozłażą na boki, one są słabe i nikt za tym nie pójdzie. Tymczasem widzę, że spora część świata jak takie te lemingi przysłowiowe za tym sposobem myślenia podąża i ręce mi opadają.
[22:44] - Dobrze, że nikt nie przyjdzie i nie powie: „Ręce do góry”, bo wtedy by przestały panu opadać. Natomiast przepraszam, że tak wetnę się z taką docinką. Natomiast już mówiąc zupełnie poważnie odpowiadając, bo nasza audycja jest de facto audycją satyryczną, więc trzeba co jakiś czas przypomnieć. To jest kwestia też samoobrony i tak zwanej ostrożności procesowej. Jeżeli audycja jest satyryczna, to wtedy opinie, które są wyrażane, mają taką jak gdyby poduszkę bezpieczeństwa, że to tylko jest satyra. Jest napisane, że to jest audycja satyryczna, więc dziękuję, do widzenia. Ale to czasami nie pomaga. Już wyjaśniam dlaczego. Dlatego że częścią teatru tej wojny kulturowej, której epicentrum jest w Stanach Zjednoczonych, ale która przychodzi też do nas, jest to, że powstają grupy tożsamościowe skupione, które budują uciśnione mniejszości. Taki był początek tej tak zwanej kultury woke, czyli nie wiem, jak to przetłumaczyć, kultura obudzonych czy nie, to nie ma znaczenia tak naprawdę.
Natomiast na samym początku chodziło o to, żeby otworzyć drogi kariery życiowej czy możliwości życiowego, społecznego awansu dla ludzi, którzy doświadczali na przykład rasizmu. I rzeczywiście w Stanach był olbrzymi problem z rasizmem polegający na tym, że po prostu czarni nie byli należycie traktowani. W moim przekonaniu było to fatalne. Na przykład mój ulubiony autor, Sean Connery, czyli z mojego ulubionego filmu „Polowanie na Czerwony Październik”. On był rzeczywiście seksistą, bardzo źle traktował kobiety i kawał gnoja. Już nie będę mówił brzydko, bo jesteśmy na antenie, natomiast tutaj ma bardzo duży minus.Natomiast tego typu wynajdywanie tożsamości, które są w jakiś sposób uciśnione, stało się sposobem osiągania tak zwanej moralnej wyższości, czyli moral high ground po angielsku i z tego punktu moralnej wyższości atakowanie, zdobywanie władzy nad innymi ludźmi, czyli mówienie im na przykład, co mają robić, co mają mówić, jak mają mówić, jakich słów mogą używać, jakich słów nie mogą używać. Niedawno, teraz jakieś uniwersytety, dochodzi do sytuacji kompletnie absurdalnych. Ja teraz przeglądałem, dzisiaj rano nawet było świetne zestawienie, jeden z uniwersytetów, już nie wiem na których, czysta hańba dla tej instytucji. Zaproponowali, że nie wolno używać niektórych zwrotów, niektóre są po prostu absolutnie kuriozalne. Na przykład jest takie sformułowanie, oczywiście zamiast on albo ona, to trzeba mówić they.
To już jest w języku angielskim od paru dziesięcioleci. Jak czytamy powieści po angielsku, ja sobie często zaglądam, to widzę, że jest zdecydowanie to bezpłciowe they/them. Ale teraz zrobiła się kompletna degrengolada z tym. Porobiły się te dziesiątki tak zwanych pseudopłci kulturowych, powymyślane. Każda miała jakiś osobny zaimek. Teraz jest tak, że Amerykanie jak się przedstawiają, to mówią, że imię i nazwisko. Jeszcze mówią właśnie te zaimki she/her na przykład albo he/his. Dlatego że narzucają swoją wizję świata, wedle której są więcej niż dwie płcie. A przede wszystkim Amerykanie posługują się pojęciem płeć kulturowa, a nie płeć w domyśle biologiczna, która jest w języku polskim. Więc tutaj bardzo ciężko rozeznać się czasami, o co dokładnie chodzi w jakimś tam wytworzonym sporze.
Natomiast problem jest bardzo prosty. Zresztą napisałem o tym w „Siłach psychohistorii" jest osobny esej pod tytułem, zapomniałem tytułu rozdziału, ale rozdziału, a nie książki, więc jeszcze nie jest tak źle. Chodzi o to, kto ma prawo do nazywania świata, ten ma prawdziwą władzę, kto ma prawo do nazywania. I użyłem tam świetnych, w moim przekonaniu, przykładów pokazujących, że skoro państwo, Imperium Brytyjskie mówiąc w wielkim skrócie, czy to Anglia, czy Zjednoczone Królestwo podbiło cały świat w XIX wieku, opanowało większość cywilizowanego świata i stworzyło jedno globalne imperium handlowe, to oni narzucali swoje nazwy i na przykład w nauce, która jest nauczana na uniwersytetach, chociażby tutaj na Tajwanie, używane są nazwy planet na przykład albo nazwy związków chemicznych. Używane są te nazwy łacińskie, więc jakiś lek kupuje się na Tajwanie, to tam jest nazwa substancji czynnej po łacinie. Dlaczego nie po chińsku? Dlatego że jest właśnie ten standard narzucony. Dlaczego na przykład w Australii święta góra Uluru aborygeńska nazywa się— przed chwilą pamiętałem, teraz zapomniałem. Ja naprawdę mam jakąś straszną chorobę z pamięcią. Alzheimer chyba to się nazywa.
Też zapomniałem. Żartuję. Ayers Mountain, tak. A po aborygeńsku nazywa się Uluru. Więc pierwotnie była Ayers Mountain, potem zmienili na podwójną nazwę, a teraz zupełnie wyrzucili tą nazwę angielską i zostawili tylko tą aborygeńską. I czego jest to symptomem? Tego, że nasza zachodnia cywilizacja, mówiąc najbardziej ogólnie, skracając oczywiście, więc proszę nie łapać mnie za słówka, ale my tracimy tą władzę nagle poprzez działania ludzi nazywających się liberałami czy lewicowymi. Oni są zarażeni tym wirusem, który opisałem. Już teraz pamiętam „Czy wszyscy jesteśmy degenerates?" Tak nazywa się rozdział w „Siłach psychohistorii". Ja go wrzucę jako PDF-a, żeby ktoś nie musiał.
Trudno, jak ktoś nie chce kupować, to się obrażam oczywiście, będę płakał, ale już nie będę zmuszał. Wrzucę ten rozdział. Biali liberałowie tak zwani są zarażeni wirusem, który sprawia, że inaczej traktują, mają inne preferencje, jeśli chodzi o grupy osób podobnych do siebie, czyli na przykład białych albo kolorowych, albo w jakiś sposób uciśnionych właśnie. I ten wirus kulturowy daje im poczucie moralnej wyższości. Zobaczcie, jacy jesteśmy szlachetni, bo współczujemy i staramy się tamtych wynieść w górę właśnie kosztem swoim własnym. I wynikiem działania tego wirusa jest między innymi to, co Instytut Gallupa, czyli niezwykle respektowana instytucja zajmująca się sondażami, zrealizowała bodajże dwa lata temu. Też jest omówienie tego w tej nowej książce, która właśnie się ukazała, tej o geopolityce. To oczywiście już obowiązkowo proszę koniecznie kupić. E-booki dostają na Patronite wszyscy, którzy tam mnie wspierają. Także tutaj też ewentualnie zapraszam.
Instytut Gallupa stwierdził rzeczy wręcz, które są porażające. Na przykład zadawano pytanie, czy stanąłbyś w obronie swojej ojczyzny, jeśli zostałaby zaatakowana? No i my mamy tam chyba 47%, że tak. A niech pan zgadnie, ile Niemcy.
[29:48] - Oj pewno ze 20% to myślę, że góra.
[29:51] - No za dużo, za dużo. 18. Ale 20 miała Holandia, czyli ten NGO, że tak powiem, non-government organization, czyli organizacja nie będąca rządem, jak to się nazywa, niepowiązana z rządem. To jest greps dotyczący Kanady. A Kanadyjczyk o swoim własnym kraju słyszałem teraz na jakimś podcaście. Świetnie. Trafiony, zatopiony generalnie. Natomiast wracając do rzeczy, Japonia ma jeszcze gorzej. Japonia ma 15.Dlaczego te dwa kraje? Dlatego, że te dwa kraje były poddawane przez całe dziesięciolecia praniu mózgów w celu wyeliminowania z umysłów ludzi tego oprogramowania kulturowego, które odpowiada za nacjonalizm, czyli kochanie swojej własnej ojczyzny.
Przypominam, że jest różnica między nacjonalizmem a szowinizmem. Nacjonalizm to jest kochać własną ojczyznę, a szowinizm to nienawidzić cudze ojczyzny, który w największym skrócie to jest taki aforyzm zresztą. Nie pamiętam w tej chwili autora, natomiast jak ktoś będzie chciał wiedzieć, to podam. Mam w swojej kolekcji. Natomiast wszystko to sprowadza się do tego, nawiązując jeszcze, przepraszam taką dygresję do tych liberałów i wirusa, który powoduje ich pakietami poglądowymi. Oni uważają, że nacjonalizm to jest takie same zło jak szowinizm, czyli nienawiść, czy ksenofobia na przykład. Pod ksenofobię podciąga się to, że istnieją różnice między narodami, w której niektóre parametry narodów, na przykład kultura pracy albo jakieś inne formy kultury są lepsze albo gorsze. Jeżeli ktoś dostrzega te różnice, to już jest automatycznie ksenofobem czy też szowinistą, dlatego, że takich różnic nie ma przecież na tej zasadzie, czyli kompletne zafałszowanie rzeczywistości jeszcze na tym samym poziomie, na jakim ma miejsce to w tak zwanym feminizmie współczesnym. Natomiast wracając, tak domykając te wszystkie wątki, w Polsce mamy 47% ludzi, którzy deklarują, że stanęliby w obronie, jakby było w rzeczywistości, to różnie, ale tu się mierzy tylko deklaracje. Natomiast proszę, niech pan Marek nam zgadnie dla naszego wspólnego pożytku, niezobowiązująco oczywiście, państwa arabskie Bliskiego Wschodu, Turcja na przykład, która tutaj mnie bardzo zaskoczyła i państwa na przykład takie jak Irak czy Syria, w których po prostu jak nie ma się karabinu pod poduszką w nocy, to można już nie wstać na tej zasadzie, mówiąc skrótowo.
Niech pan zgadnie, ile tam mają procentowo gotowych do tego, żeby stanąć w obronie swojego domu.
[32:33] - Ja zakładam, że dużo, ale ile nie wiem.
[32:37] - Matczyznę. Żartuję oczywiście. Tak, 94 albo 97. Mniej więcej powyżej 90 w każdym razie wszyscy.
[32:45] - A to przekracza moje przewidywania, bo ja tak sobie w duchu mówiłem, że tak 80 kilka. A jednak się pomyliłem.
[32:54] - Pan Marek albo okłamał mnie, albo generalnie chyba nie przeczytał rozdziału o Sabii z „Sił psychohistorii". Jeżeli ktoś nie przeczytał, to też wrzucę tego PDF-a.
[33:07] - Panie Piotrze, ja to czytałem półtora roku temu prawie.
[33:12] - No jakie półtora? Rok temu. Jeszcze półtora nie ma.
[33:15] - Może rok, ale w każdym razie czytałem od tego czasu sporo innych książek, więc proszę wybaczyć, ale mogło się zatrzeć.
[33:23] - Dzieła zebrane Marksa chyba. Ale mu dociąłem.
[33:28] - Ale Lenin był bardziej płodny. On tego napstrykał znacznie więcej niż Marks.
[33:35] - Nienawidził drzew chyba. Ale dobrze, wracając do rzeczy. Przepraszam, bo musimy zrobić audycję satyryczną, bo jak nas pozwiążą te feministki, wrzucą butelkami z benzyną albo zrobią inną brzydką rzecz, to będziemy mieli dowód, że wygłupiamy się, że to jest audycja satyryczna. Trzeba mieć podkładkę, bo sąd bierze to pod uwagę. Natomiast wracając do rzeczy, zadam tylko jedno pytanie do przemyślenia. Już teraz zupełnie na poważnie w tej chwili. Wyobraźcie sobie, że ci imigranci, którzy tam wyskakują z Bliskiego Wschodu i wskakują do Niemiec, którzy mają ten procent 95 albo 97, to z jaką pogardą muszą patrzeć na Niemców, którzy mają 18? To jest pytanie, z którym wam zostawiam do poduszki.
[34:15] - A ja mam kilka takich słownych, nie wiem, czy podsumowań, raczej takich domknięć. Otóż kiedy pan mówił o tym nadawaniu nazw, to sobie przypomniałem natychmiast, bez względu na państwa, naszych słuchaczy zapatrywania filozoficzno-religijne, to przypomnijcie sobie państwo, że to Bóg w swoim czasie w Starym Testamencie nadawał różne imiona, nadawał nazwy rzeczom. Więc już starożytni to wiedzieli, że panować nad językiem to jest niezwykle ważna aktywność. To jest pierwsza sprawa, o której chciałem powiedzieć. Druga to taka refleksja, że pod pozorem nadawania nam wolności tak naprawdę wolność nam się odbiera. Bo popatrzcie państwo, ileż to razy ostatnimi czasy słyszycie, że czegoś nie wolno mówić, że nie wypada, że nie, tego nie wolno. Jeżeli sięgniecie państwo tak 20 lat wstecz, to niewiele, naprawdę niewiele było rzeczy, przy których słyszeliście państwo: „Nie wolno, w ten sposób nie wolno mówić". No to wiecie państwo, czy ja mam wątpliwości, czy my zmierzamy w kierunku wolności, czy wręcz przeciwnie. I trzecia wreszcie taka refleksja, że coraz częściej spotykam ludzi, którzy mają w sobie dwa rodzaje emocji: albo są czymś oburzeni, albo patrzą na coś z pogardą. I tu wiecie państwo, to jest dziwne oprogramowanie ludzie mają i to przyszło mi do głowy oczywiście w kontekście społecznym, ale przykład niemiecki jest całkiem niezły.
Otóż oni z jednej strony mówią o tym, że przecież tu nie ma żadnych różnic wszyscy i tak dalej, ale jakoś się tak dziwnie składa, że jak mówią o Europie Wschodniej, to zawsze mówią z poczuciem wyższości i jakoś nie wiem, jak to ze sobą połączyć.
[36:23] - Nie, to bardzo łatwe. Władza. Moralna wyższość daje poczucie władzy albo faktyczną władzę mówienia tego, co ktoś może mówić albo robić, a co jest niegodne. Od razu ktoś, kto coś takiego mówi, jest barbarzyńcą albo jakimś homofobem, albo jest to mikroagresja. Całe pojęcie mikroagresji i całe pojęcie, w moim przekonaniu, inaczej to podsumuję. Przepraszam, chaotycznie trochę mówię, ale pojęcie mowy nienawiści. Każdy, kto używa tego pojęcia, dla mnie jest spalony jako osoba, z którą można poważnie rozmawiać. Dlatego, że to pojęcie mowy nienawiści, które jest używane w języku prawnym i jest definiowane w polskim systemie prawnym, cywilnym, jest kompletną bzdurą. Bzdurą w znaczeniu jest bronią, jest narzędziem do tego, żeby zaetykietować kogoś jako agresora. Jak tylko coś mi się nie podoba, jakiś pogląd i go skrytykuję i zostanie to nazwane mową nienawiści.
Dlaczego tak silne słowa? Czy ja nienawidzę kogoś dlatego, że się z kimś nie zgadzam? Proszę zobaczyć, jaki fikołek koncepcyjny tutaj został zrealizowany. Podaję konkretny przykład, bo ja zawsze lubię podawać konkretne przykłady. Dosłownie sprzed paru dni pojawiło się na takim znanym portalu change.org, czyli zmiana.org po angielsku. Tam można zgłosić petycję i zebrać ludzi, którzy myślą podobnie i zgłosić się na przykład do Białego Domu, żeby zareagowali. Były takie akcje całkiem udane, duży szacun. Niektóre oczywiście. Natomiast teraz była akcja taka, że bodajże Disney, już nie pamiętam, które studio. Chyba Disney, bo to do nich pasuje albo Netflix robią film, jakiś remake z jakąś dziewczyną, chyba kreskówkę, ale bohaterką jest dziewczyna, czyli młoda kobieta.
Ale im teraz dałem kumulację. Młoda kobieta, Hawajka, Hawajanka, Hawajczyni, ale nie pizza hawajska, tylko dziewczyna hawajska. Ona jest prawie biała, jeśli chodzi o fizyczny kolor skóry, jest niemalże biała, tak jak Azjaci są niemalże biali. Minimalnie mają jakiś odcień, generalnie nieodróżnialni są. Zwłaszcza kobiety. O cholera, powiedziałem słowo kobieta. Kobiety tutaj obowiązkowo od małego jak mają jakieś kremy, to wszystkie kompletnie kremy mają wybielacze. Dlatego, że biały kolor skóry oznacza, że osoba nie musi pracować na słońcu, czyli podnosi pozycję społeczną danej osoby. Parę razy niedawno byłem w takiej szkole aborygeńskiej gdzieś tam w górach i ci Aborygeni, czym bardziej na południe Tajwanu, tym bardziej są tacy czerniawi, kolorowi. Niektórzy zupełnie jak Murzyni wyglądają w niektórych miejscach, ale to bardzo mało teraz osób w tej chwili, dlatego, że nie pracują tak dużo na słońcu, a przede wszystkim przekrywają swoje ciała.
Więc po prostu melanina nie jest produkowana tak intensywnie, jak jeszcze na przykład 100 lat temu. Na zdjęciach widać kolosalną różnicę. Natomiast wracając do rzeczy, ja byłem właśnie w jednej szkole. One były takie troszeczkę właśnie czekoladowe. Właśnie mówię, że u nas w Polsce to ktoś idzie na solarium, się robi tak czekoladowo i to właśnie: „O, ale bogaty, nie musi pracować, tylko się opala gdzieś tam na sola albo jedzie sobie gdzieś tam na wycieczkę.” A u nich jest kompletnie odwrotnie. Biała skóra oznacza właśnie ten wyższy status, dlatego, że ktoś nie musi na słońcu tam tyrać od świtu do nocy. Więc tak to wygląda. Ale przepraszam, wracamy do tego przykładu i nie pamiętam, czy Disney. Bardzo mi przykro, ale link wkleję, bo go mam na samym wierzchu, bo to jest sprawa sprzed dosłownie paru dni. Ktoś na tym change.org zrobił petycję, żeby dać tą aktorkę, która będzie bardziej biała, czyli bardziej odpowiadała kolorowi, który faktycznie ci Hawajczycy mają.
I zdjęli to za mowę nienawiści. Jak ktoś wejdzie na portal na Wykopie, to w tej chwili na samej górze jest tak zwane gorące, właśnie artykuł opisujący o tym, jak jakiś koleś chyba z Indii czy tam generalnie z jakiegoś dziwnego kraju, też kolorowego, że dali, żeby była bardziej biała, czyli zgodna z faktami historycznymi i oskarżyli go właśnie o mowę nienawiści. Nienawiści.
[40:56] - No tak. I znowu ta mowa nienawiści tak naprawdę służy temu, żebyśmy przestali o czymś rozmawiać. To jest tak obce na przykład kulturze, nazwijmy to filozoficznej, gdzie właściwie cała istota filozofii polega na wymianie poglądów i niezgadzaniu się ze sobą. W toku dyskusji coś się tam uciera, bo przecież nie dyskutujemy tak naprawdę do końca po to, żeby kogoś przekonać, tylko żeby starły się poglądy, bo z tego starcia na ogół te dwie strony wychodzą z jakąś refleksją. Jeżeli oczywiście myślą. To wychodzą z refleksją, która po jakimś czasie ma szansę zmienić chociaż trochę ich pogląd na świat. Po to się w ogóle dyskutuje. Natomiast świat, w którym zabierze się możliwość dyskusji, bo dyskusja jest mową nienawiści, to bez sensu wszystko jest.
[41:49] - I tutaj muszę sprostować. Przepraszam, bo otworzyłem właśnie ten link. To nie chodziło o tą drugą aferę. Zupełnie pomieszały mi się dwie afery. Osobna afera, bardzo podobna jest właśnie z tą Hawajczynią. Natomiast tutaj jest coś takiego, że Netflix nakręcił film. Uwaga, ale nie fabularny film, tylko dokumentalny film o Kleopatrze. Tej Kleopatrze, co tam kręciła z Cezarem.I na Kleopatrę wzięli Murzynkę po prostu, Netflix. To nie pierwszy raz robią takie rzeczy. Natomiast Egipcjanin, czyli krajanin tej Egipcjan...
Egipcjanie teraz są Arabami, bo wyrżnęli tych prawdziwych Egipcjan, tych wcześniejszych, którzy budowali piramidy między innymi. Chyba że piramidy budowali ci z Atlantydy, to jest kwestia sporna.
[42:34] - Albo kosmici.
[42:36] - Tak. Tu na marginesie, przepraszam za tę dygresję. Jak ktoś nie czytał, to niech koniecznie przeczyta książkę takich dwóch DDR-owskich autorów „Pierwsze podróże w czasie”, to pozna odpowiedź, kto zbudował piramidy, a przede wszystkim „Terrasy z baldachu”. Zna pan tą książkę?
[42:50] - Tak, to seria z glizdą tak zwana.
[42:53] - Tak jest. Pamiętam, że kupiłem ją w antykwariacie jako mały gnojek. Ledwo się nauczyłem czytać. Wszedłem do antykwariatu i był mamut, który latał jak samolot, dlatego że silniki odrzutowe miał w stopach i to było na okładce. I właśnie kupiłem, bo było to fascynujące dla mnie, a książka jest po prostu arcyśmieszna. Bardzo polecam, jak ktoś ma chwilę czasu. Jest krótka zresztą, jest kilka opowiadań po prostu. Dobrze, ale wracając właśnie do tego Egipcjanina. Czyli Egipcjanin, który jest Arabem, czyli nie jest białym, czyli nie jest rasistą białym, bo tylko biali mogą być rasistami. Czarny jak mówi coś brzydko na inny rasę, to nie może być rasistą dla tych bandytów, którzy mienią się obrońcami tych uciśnionych i obrońcami mniejszości.
To jest bandytyzm kulturowy i narzucanie swojej władzy po prostu za wszelką cenę, przez wszystkie możliwe preteksty. Wracając do tej Hawaji, bardzo podobna sytuacja właśnie była, że ci biali liberałowie tak zwani, o których mówiliśmy, że są tymi degenerates, którzy są zarażeni tym wirusem traktowania lepiej tych, którzy są spoza własnej grupy tożsamościowej. Więc oni robią wszystko po prostu, żeby biali mieli jak najgorzej. I na przykład jest jeszcze jeden link, który też przygotowałem dla wszystkich do przejrzenia sobie, taki przegląd najnowszych wydarzeń. Jest świetny tekst na Wykopie też niedawno, był dosłownie przed paroma dniami. „Dlaczego rasizm dotyczy dyskryminacji wyłącznie osób niebiałych?” Poczytajcie sobie po prostu, link będzie wklejony, także nie muszę teraz go podawać, bo i tak nie wiem, czy nie jest skomplikowany. No i tyle. Wracając już jeszcze, bo podsumowujemy, już zaraz kończymy. Wracając do feminizmu. Problem z feminizmem jest taki, że cały ruch feministyczny został przejęty przez ludzi, którzy gnoją kobiety na dzień dzisiejszy.
Podam ostatni przykład i już się wyciszę. Pozwolę, żebyśmy zakończyli rozmowę. Zawsze robi to pan Marek. Niedawno, przez ostatnie dwa czy mniej więcej rok był przypadek taki, że jeden pan, który jest pływakiem, był zakwalifikowany jako czterystu któryś tam w rankingu pływaków mężczyzn. Stwierdził, że zadeklarował, że jest kobietą. Teraz wariactwo jest w Stanach takie, że jak ktoś się zadeklaruje, że jest kobietą, to nawet mordercy i gwałciciele idą do więzień żeńskich i tam terroryzują współwięźniaczynie i feministki boją się zareagować. Zresztą była jakaś taka feministka ze Skandynawii, nie pamiętam chyba ze Szwecji albo z Norwegii. Nie pamiętam kraju w tej chwili, która stwierdziła, że mężczyzna po zmianie płci na kobietę, nawet jak zmieni płeć na kobietę prawnie, ale nie fizycznie, czyli nie obetnie sobie tam różnych dziwnych rzeczy, ale zmieni prawnie, że musi być nazywany przez innych kobietą, to taki mężczyzna nie może być lesbijką według tej pani feministki. I ta feministka została aresztowana. Słynna sprawa sprzed mniej więcej dwóch lat.
Natomiast teraz jest między nimi jeden przykład taki, ale tych przykładów jest masa cała, w której właśnie ten pływak Thomas jakiś tam, nie pamiętam nazwiska w tej chwili, nie przypomnę sobie tych nazwisk, tyle lata, zdeklarował się, stwierdził, że jest kobietą i dopuścili go do zawodów sportowych. Bił rekordy i odbierał po prostu szanse życiowe ludziom, przepraszam kobietom, bo kobiety to też ludzie. Jaki ja jestem wredny. Więc odbierał młodym dziewczynom szansę zdobycia złotego medalu, zrobienia kariery, tego, że zainteresują sobą jakichś tam sponsorów i tak dalej. I wszystko to zgarniał pod siebie. I włos z głowy mu nie spadł. Nie dlatego, żeby łysy jeszcze dodatkowo, tylko po prostu bali się, dlatego, że jest taki terror ideologiczny, że natychmiast jak ktoś zaprotestowałby, to zostałby nazwany transfobem. To jest też świetna broń mająca zamknąć gębę i sterroryzować przeciwników ideologicznych. I niedawno, dosłownie chyba w ubiegłym tygodniu akcja była taka, że ta pływaczka, która zajmowała te drugie miejsca, czyli też występowała w tych zawodach i nie mogła zdobyć pierwszego miejsca, bo ten facet zabierał, że tak powiem, pierwsze miejsce na podium i ona w czasie wypowiedzi, w czasie wykładu, który dawała na jednym z uniwersytetów, została sterroryzowana przez aktywistów tych tak zwanych trans. I co zrobił uniwersytet?
Zobaczcie sobie. To jest praca domowa. To jest po prostu skandal. Ja bym z takiego uniwersytetu się wypisał. Na szczęście mam taką niezależność finansową, że mógłbym coś takiego zrobić. Ale inni na przykład nauczyciele co, zaczną otwierać gębę, to ich z kolei sterroryzują. Więc panie feministki, te panie, które nas słuchają i które się uraziły moimi drwinami z tych feminatywów, przepraszam, jeżeli poczuły się obrażone, a jeżeli nie poczuły się obrażone, to nie przepraszam oczywiście. Nawiązuję do polityków, bo to jest wredny tekst z ich strony. Nie wiem, czy pamiętacie, było, że jeżeli ktoś się poczuł obrażony, to przepraszam. Także po to, żeby w ogóle nie przeprosić ogólnie jeden polityk tak się sformułował.
Uważam, że to jest śmieszne, ale kawał gnoja z niego tak czy inaczej. Niemniej pozwoliłem sobie sparafrazować tytułem żartu, bo jesteśmy w audycji satyrycznej. NatomiastPodsumowując kwestię feminizmu: feminizm został przejęty albo kazano działaczkom zamknąć mordę, dlatego, że teraz jest silniejsza karta od feminizmu i właśnie ten tak zwany transhumanizm, to już jest na następny odcinek być może. Over.
[48:47] - Jakby to nie mogło być tak, że wszyscy by się nawzajem szanowali bez względu na płeć, bez względu na kolor skóry, to byłoby w sumie najfajniej.
[48:56] - Panie Marku, pan jest idealistą. Ja myślałem, że ja jestem idealistą, a to pan jest idealistą.
[49:00] - Wie pan, dla mnie taki świat przez chwilę istniał. Przynajmniej w latach 90. Może ja już po prostu stary jestem i wspominam sobie dawne czasy, ale te lata 90. poza oczywistymi różnymi problemami, które stwarzały, to był jednak czas po pierwsze wolności słowa, przynajmniej tutaj u nas, na tym naszym polskim poletku, wolności słowa oraz takiej w sumie tolerancji. Oczywiście zdarzali się jacyś zwyrole, którzy tolerancyjni nie byli, ale w gruncie rzeczy jakaś tam jednak tolerancja panowała. Dzisiaj natomiast zaczął się czas nietolerancji. Ja mam natomiast na koniec jednak pytanie, bo kiedy zaczynaliśmy audycję, mówiliśmy o tym, że będziemy mówić o przyszłości. Ja rozumiem, że z tej naszej dzisiejszej audycji to jest przygotowanie do tej przyszłości. To nie jest fajna przyszłość.
[49:56] - Nie. To, o czym mówimy, to, co mówiliśmy dzisiaj, jest kwestią przetrwania naszej cywilizacji. I tu muszę się odwołać, już tak pół żartem, natomiast w tej mojej książce o geopolityce jeden z najważniejszych rozdziałów w moim własnym przekonaniu jest rozdział pod tytułem „NGO, czyli te organizacje pozarządowe – współcześni kondotierzy”, czyli najemnicy, czyli organizacje, którym się daje w rękę, żeby realizowali jakąś akcję zbrojną, a ponieważ akcje zbrojne w wojnach hybrydowych i w wojnach takich kulturowych to są wojny ideologiczne, to po prostu realizują kampanie ideologiczne. Więc cała nasza przyszłość cywilizacji zależy od tego, czy uda nam się powstrzymać organizacje, które są całkowicie działające poza rozliczalnością demokratyczną przede wszystkim, poza jakimkolwiek procesem demokratycznym. Tutaj jeden konkretny przykład: mafia z Hancock, czyli były minister zdrowia Wielkiej Brytanii. Kolejna praca domowa. Przepraszam, dzisiaj zadam bardzo dużo, ale będzie link, będziecie mogli sobie zobaczyć. Jego SMS-y, wiadomości z WhatsAppa zostały przejęte przez hakerów i upublicznione. Już nie pamiętam dokładnie okoliczności, ale nieistotne. Proszę sobie zobaczyć, co oni tam pisali, jakie rzeczy w czasie tych lockdownów, w jaki sposób celowo straszyli populację, którą to populacją powinni się opiekować, do tego, żeby mieć pretekst, żeby mieć przyzwolenie społeczne do tego, żeby utrudnić ludziom życie, czyli jeszcze pogłębić te wszystkie lockdowny i wszystkie jakieś restrykcje, nie restrykcje.
Konkretnie wymyślali jakieś nowe warianty. Jeden z takich najbardziej widocznych, wyróżniających się wiadomości, że wymyślimy jakiś nowy wariant, to wtedy ludzie się bardziej przestraszą i nie będą stawiać się, jeżeli zaostrzymy te lockdowny. Mniej więcej w takim tonie były te wiadomości. Także wszystko to jest poza kontrolą demokratyczną, bo jaka jest rozliczalność? Taka jak z aferami z maseczkami na początku sytuacji z covidem jeszcze w 2020 roku. To już nie będę przypominał, bo przedłużymy po prostu. Już koniec zaraz.
[52:07] - A ja na koniec powiem jeszcze jedną rzecz. Miałem okazję kilka razy rozmawiać z osobami, które były takie bardzo postępowe i my tu mówiliśmy o mowie nienawiści. To, co usłyszałem z ich strony, kiedy wyraziłem różne swoje poglądy, to jest, proszę państwa, dopiero mowa nienawiści. Dowiedziałem się o sobie rzeczy strasznych. To już nie były tylko wyzwiska takie proste, kim ja tam jestem, ale ja już po prostu według tych osób podważałem, podkopywałem, podcinałem wszelkie swoje ludzkie korzenie. Ja już przestawałem być człowiekiem. Byłem właściwie zdehumanizowany przez te osoby. To coś nieprawdopodobnego.
[52:51] - Tak. Też miałem, nie bezpośrednio na szczęście, na Tajwanie nie ma takich ostrych podziałów ideologicznych, dlatego, że nadal jeszcze Tajwan jest sformatowany konfucjańsko, gdzie takie konflikty są wyciszane i byłyby zbyt oczywistym symptomem, że coś jest poważnie nie tak z głowami takich osób. Więc póki co jeszcze tutaj mam chwilę spokoju, a zaraz będzie tak samo jak i u was.
[53:15] - No tak. I tym nie wiem, czy optymistycznym, ale tym akcentem kończymy naszą dzisiejszą audycję o tym, co dzisiaj i co w przyszłości i w ogóle. Zapraszam w takim razie za tydzień, to też przyszłość. Pięknie panie Piotrze dziękuję.
[53:32] - Ja też dziękuję. Do usłyszenia.
[53:34] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.