Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła różnokolorowe w grupach po dwa, trzy i cztery os-- w sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez strop. Ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często takie coś zobaczyć. Tajemnicze istoty.
Przyszedł do naszego mieszkania taki obrzydliwy, brązowy szarak obleśny. Jezus Chrystus, aż mnie na rzewiozy biera, jak o tym myślę. Ja w tym śnie się schowałam tak jakby pod stół. Niby byłam pod stołem, a nagle byłam na jakimś stole i ktoś mi wbijał igłę w plecy.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona. Po prostu biegnę i krzyczę do męża: Strzelaj!
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przygotowywanie pięćdziesiątego odcinka podcastu Mówią Świadkowie trochę czasu mi zajęło, ale myślę, że wielu z Państwa przeczytawszy zapowiedź pomyślało sobie warto było czekać. Przy mikrofonie Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór Państwu.
Dzisiejszą audycję w całości wypełnią rozmowy ze słuchaczami, którzy postanowili podzielić się z Radiem Paranormalium swoimi spotkaniami z nieuchwytną siłą. Usłyszymy dziś o obserwacjach duchów, w tym także zdarzeniach z udziałem poltergeistów, jak również o zdarzeniach jako żywo przypominających nawiedzenie. A w jednym przypadku poznamy opis sytuacji, w której coś zapobiegło potencjalnie tragicznemu w skutkach wypadkowi. Ponadto jeden z naszych dzisiejszych rozmówców przez pewien czas żywo interesował się okultyzmem i dziś podzieli się wynikłą z rzekomo sowego zainteresowania dziwną przygodą. Uprzedzam, że dziś przydadzą się słuchawki, gdyż część z naszych rozmówców prosiła o zmianę barwy głosu. Zanim przejdziemy do wysłuchania przygotowanych na dziś rozmów, pozwólcie, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium dla tych z Państwa, którzy pragną podzielić się swoją historią o spotkaniu z nieznanym.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem.
Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype: Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa.
Czekamy także na Państwa email pod adresem Radio@paranormalium.pl. Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować.
Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub z zagranicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu.
Dzisiejsza audycja może trochę przypominać takiego iceberga, bowiem zaczniemy od przypadku, który z pozoru będzie się zaliczał do bardziej lajtowych. Celowo zaznaczyłem owo "z pozoru", bowiem co innego słuchać takiej historii, a co innego samemu przeżyć tego typu zdarzenie.
Sytuacja, o której za chwilę usłyszymy, przywodzi na myśl reakcję zmarłego na uszkodzenie przedmiotu, który do niego za życia należał. Mej babczi zawsze przychodziły sąsiadki na kawę. Jedna paliła dwadzieścia papierosów na godzinę, popularny wtedy był. I druga, druga kawa. Dziesięć wypijała i opowieści różne na temat kościoła, no ten, wiadomo, jak się spotkają starsze kobiety, no to o wszystkim opowiedzą. A ja jako mały średniak latałem między nimi, siedziałem i słuchałem.
Zmarł sąsiad na górze, z resztą, z którym byłem na, na weselu po prostu. W środku siedziałem, nie byłem ich dzieckiem. Moja sąsiadka i jej mąż. Zabił się motorem, w drzewo, w drzewo uderzył. I-- no i znowu się zebrały. Był, był pogrzeb, tam parę dni minęło. Siedzą, opowiadają sobie i taka pani mówi: otworzyłam szafę, rzeczy leżą, wezmę spodnie, ja zamknę ją, potnę sobie na ścierki. Kiedyś nie było gąbek jak teraz, prawda? Innych rzeczy, takich do ścierania, zmywania. No, na to jakieś spodnie, wzięła nożyczki, otworzyła szafę, wzięła nożyczki i pierwsze nacięcie i te drzwi od szafy tak uderzyły mocno, że aż odpadły, spadły na ziemię. No to ja od razu do pokoju, pot na głowę, wystraszony mówię: gdzieś folii pokładam. No tyle z tej- Nie wspominała, czy nie wspominała czasem o jakimś podmuchu wiatru czy czymś?
Te drzwi nie mogły się tak jakby same zamknąć? One nie zamknęły się. One zostały uderzone jakąś siłą wielką. Bo to niemożliwe mówi. Okna były zamknięte. Tym bardziej, że na poddaszu mieszkali. Okna zamknięte.
Było wielkie uderzenie, a mało tego druga żona.Jej córka de facto. I mi powiedziała, że córkę mieli łączył się stary magnetofon, mieli taki na taśmie jak się wkłada jeszcze, że włączyła chcąc wyłączyć na noc nacisnęła rec wers nagrywanie i odsłuchując później pokazuje mamie jakieś dziwne głosy nagrały się w nocy. Po prostu już na noc słuchała jakiejś muzyki, a chcąc wyłączyć zamiast Stop nacisnęła ten drugi przycisk, a później odsłuchując kasetę, którą miała z muzyką. Nieważne w czym. Nie pamiętam.
Odsłuchując pół wiadomo można kasetę parę razy nagrać, tak? Dziwne, straszne jakieś dźwięki się tam nagrywały, jakieś głosy niezrozumiałe. No tak, jakby klasyczny przypadek przypadkowego nagrania EVP, tak zwanego.
Dokładnie, dokładnie. Wspominała może coś, czy wiadomo coś panu może o tym, czy te głosy mówiły coś zrozumiałego, jakby udało się tam coś zrozumieć? To było, to było logicznie ułożone. No ja byłem gówniarz wtedy. Tak, to było logiczne. Ja postaram się tę kasetę zdobyć, bo jest szansa taka, bo oni wszystkie graty stare zachowują, nie wyrzucają. To było logicznie ułożone, to, to był język. To był język z tym, że niezrozumiały w tamtych czasach.
Podejrzewam, że i w tych. Nie wiem, czy to był aramejski, czy inny, ale, ale był. Ale była w tym logika jakaś. Ale zadzwonię dzisiaj. Może nie, bo późno, ale jutro postaram się, bo mam numer. Mamy kontakt, by zadzwonić i może uda mi się zdobyć. Jeżeli ta kaseta nie jest sparciała. Wie pan, no.
No warto byłoby chyba tą kasetę rzeczywiście zbadać, odświeżyć ewentualne możliwe racjonalne wyjaśnienia. Jeżeli się w ogóle uda coś tam z tej kasety jeszcze odsłuchać po takim długim czasie. Było zawsze i zawsze myślę o tej kasecie i zapominam zapytać moją, no teraz koleżankę można powiedzieć, wtedy była mała, tak samo mniejsza młodsza ode mnie. Jak oglądam Czwarty zmysł z Bruce'm Willisem i AI-kont w tej piwnicy słucha tej kasety i bierze głośnik, magnetofon i słyszy wtedy po hiszpańsku właśnie.
No dobrze, to, to jakby pan mogło tam kontakt nawiązać, to, to może, może gdyby, może by się udało, to nawet tę taśmę jakoś przegrać, przekopiować. Tak, tak to mówię, to jest celuloza, to jest, to jest. Nie wiem, ale spróbuję, spróbuję. Teraz zaprezentuję państwu dwie historie przekazane przez słuchacza, z którym, jeśli mnie pamięć nie myli, słyszeliśmy się już bodajże w którymś z odcinków poświęconych obserwacjom UFO. Najpierw poznacie Państwo wspomniane we wstępie opis sytuacji, w której jakaś nieuchwytna ochronna siła zapobiegła potencjalnie tragicznemu w skutkach wypadkowi.
Mam zezwolenie tutaj od mojego przyjaciela, na które po prostu. No spytałem się go, czy mogę opowiedzieć tą historię? Jak najbardziej mogę. On sam nie będzie teraz o tym mówił, bo to już było jakiś czas temu. Poza tym on się nie będzie bawił w takie rzeczy. On ma swoją rodzinę, tam dom, tak i pracę i tego i on nie ma czasu na takie tam głupoty. Tak mówi. Tak? Ale dla mnie to jest ciekawe, bo to kiedyś byliśmy po prostu związani jakoś tak blisko, tak?
Rozmawialiśmy na bardzo duże tematów. Poruszali, poruszaliśmy też temat ufologii, właśnie też paranormalne rzeczy jakieś tak. No były ciekawe, ciekawe historie. Opowiadaliśmy sobie po prostu, to nam się tak przytrafiło. Też ja opowiedziałem tą historię, tak? No i doszło-- właśnie ta historia, o której właśnie teraz zacznę mówić, tak? Za sekundkę już, już zacząłem, tak? No to zdarzyła się na jakiejś wiosce, bo on tam mieszkał z mamą. To była wieś, chyba raczej tak? To nie było jakieś tam jakieś miasto, nie wiem, jakieś, ani nawet nie wiem, czy małe miasteczko to, to było po prostu. No jakoś bardzo słabo zaludniony jakiś teren, tak? A jaki to był rejon?
O Jezu, mazowieckie. To mazowieckie, ale dokładnie, w którym miejscu to nie powiem, bo no nie pamiętam. To było mazowieckie gdzieś tam, ale, ale, no i co się stało? Babci nie było już, niestety umarła jakiś czas temu. Była mama, był chyba ojciec jego, ale ojciec już poszedł do roboty i w domu tylko był, chyba. On się szykował do szkoły i mama, która zawsze codziennie jechała jakoś tam do pracy i spotykała się z przyjaciółką na pobliskim przystanku, gdzie taki zakręt był. I ta droga była taka po prostu. No jeździły tam samochody, prawda? No, nie było tak, że ona była, nie wiem, z piachu i tam przejechał raz na rok jakiś samochód. Tylko normalnie była asfaltowa droga, jeździły samochody. Tylko że wiadome, że. Ale właśnie chodzi o to, że tam jeździły też duże samochody, tak? Autobusy, PKSy. To był-- one chyba na PKS.
Ta mama mojego przyjaciela plus jej przyjaciółka. Zawsze z tego samego przystanku, zawsze o tej samej porze rano. Tam nie wiem, godzina siódma. Może. Czeka. Zawsze stały. Czekały na ten PKS w tym samym miejscu. Tak. I zazwyczaj były tam jeszcze inne osoby. No i co się stało? Yyy, i któregoś dnia, żeby.
A właśnie, żeby otworzyć drzwi, trzeba było przekręcić klucz wewnątrz domu. Bądź. No nie wiem. No tak. No to no, no po prostu nie wiem, jakoś wewnątrz domu po prostu był taki zamek, była zasuwa. Chyba tak.No i co? No i co?
Wiesz, co jest najdziwniejsze? Ale no po prostu pod klamką był po prostu taki zamek, gdzie się po prostu przekręca klucz z jednej strony i z drugiej strony, żeby otworzyć drzwi, trzeba było po prostu przekręcić klucz i żeby zamknąć trzeba było przekręcić klucz. No i dobra. No i w tym momencie jakoś ta mama, jakoś cały czas, jeśli coś przytrafiało, że prawie nie zdążyła, prawie nie mogła wyjść na tą godzinę daną tam. Nie wiem, która to była godzina wpół do ósmej, nie wiem, dwadzieścia po. No nie wiem, nie powiem, bo to bardziej trzeba było się jego szczegóły pytać. No i co? No i w tym momencie ona się spieszy, tu jej się wylała kawa podobno, tak?
Tutaj, coś tam się stało znowu, no po prostu nie mogła jakoś szybko, szybko, szybko, szybko i się spieszyła bardzo. No i z tego pośpiechu przekręca klucz. Pff, złamał się. Został klucz w zamku. No to pięknie. Zaraz autobus tam, nie wiem, za pięć, dziesięć minut autobus tak. PKS. A tutaj klucz w zamku. I ja nie wiem, czy oni mieszkali.
Na pewno mieszkali chyba na parterze, bo to był domek. Chyba taki dom po prostu stary. Tak. I tak. No i przez okno mogłaby wyjść. Może przez okno, jakby naprawdę się spieszyła. No ale ten klucz w zamku. Ten dzieciak jeszcze. On jako dzieciak, nie wiem, ile on tam miał lat dokładnie.
I nie wiem, czy tam był jakiś jeszcze domownik, bo może został ten domownik, by z nim został i tak dalej. No ale, no kobieta nie będzie przez okno może wychodzić. No nie wiem, dlaczego, bo ja bym wyszedł. Jakbym się spieszył bardzo, to bym wyszedł pewnie przez okno. Tak?
Ale- No musiałaby to okno jeszcze jakoś zamknąć. No a właśnie. To może też. No właśnie. Może i też dlatego. No dobra, no ale ten klucz się złamał. Tego... Nie można wyjść z tego domu. Też to były czasy, lata wczesne dziewięćdziesiąte. Jakoś, no może tam trochę później. On młodszy troszeczkę był ode mnie. No ale dobra, nieważne. I tak. I no złamany klucz. No i w zamku dzwoni po jakiegoś tam przyjaciela, sąsiada. Ślusarz niech przyjdzie, zrobi ten zamek tego i jakoś po godzinie, po dwóch godzinach w końcu się udało. No i co? No i ta kobieta spóźniona leci na przystanek, a tam na tym przystanku jakaś policja, karetka. Okazało się, że jechał TIR na zakręcie.
Ośka mu po prostu odpadła z tego, z opony. Tak? I musnęła dosłownie tą koleżankę minimalnie prawie. Tą, tą przyjaciółkę. Całe szczęście nic się nie stało tej przyjaciółce. Ona żyje. Jest wszystko w porządku. Ale wiem, że ostry wypadek. Tir walnął obok przystanku.
Ludzi pełno. Zbiegowisko całe, bo wiadomo, jak coś się dzieje. No to, no to, no to wiadome, że ten, że cała wieś tam się zbiegła. O Boże, co to się stało? I podobno ta ośka walnęła dosłownie praktycznie w to miejsce, gdzie one zawsze stało na tym przystanku. I tutaj mamy taką jakby historię po prostu, że no nie wiem, że- Tak jakby przypadek takiej jakiejś ochronnej siły, można powiedzieć.
Opatrzność Boża albo opatrzność matczyna, bo zmarła mama tej kobiety, tak babcia tego mojego przyjaciela, tak? No i nie tylko kogoś tak przed tym wypadkiem zmarła? No nie wiem. On opowiadał, że no jakiś czas, no nie, że wczoraj tak, że poprzedniego dnia, ale jakoś, jakoś, jakoś, jakoś.
No jakoś tak. No jakiś czas tak. No nie wiem, ale jakoś świeża sprawa nie była. Nie było tak, że to było, że to już był parę lat. Nie, tylko że jakoś tak świeża. No pół roku, rok przed tym wydarzeniem.
Nie wiem dokładnie, bo to jego trzeba było się zapytać, ale ten. Ale. No historia fajna, bo znaczy fajna. No super, że udało się tak stało. No tak, fajnie, że po prostu nic się nie stało tej kobiecie. To jest po pierwsze.
Po drugie, że no ciekawa po prostu, że, że, że zbieg okoliczności znowu w cudzysłowiu. A proszę bardzo, takie zbiegi okoliczności, które no znaki są, że jednak coś chyba jednak, jednak, jednak. No albo zbieg okoliczności, super. No to taki błąd Matrixa, tak? Jakiś taki, że może był plan dla tej kobiety jeszcze, może nie wypełniła swojej jakiejś, nie wiem tego, co tu ma zrobić na tym świecie.
I nagle tutaj się tak stało, że jak się stało? No i, no i. No i to taka historia krótka też tak, ale ciekawa. No moim zdaniem tak. Na pewno historia dająca, że tak powiem, pożywkę dla wielu trudnych pytań o naturę naszej rzeczywistości. Tak jest.
I o to, czy ktoś rzeczywiście nad nami jak jakoś tam czuwa w tej innej rzeczywistości. A teraz przejdziemy do opisu sytuacji, którą słuchacz wiąże ze swoim niegdysiejszym zainteresowaniem okultyzmem. To była historia taka, że kiedyś bawiłem się też okultyzm, bawiłem się w jakieś tam. No, no to troszeczkę nie do końca okej, ale no przyznam się tak, też pentagramy sobie rysowałem na, yy, yy, zeszytach i tak dalej. Różne tam demonologią się interesowałem, no bardziej okultyzm, tak? No i rzeczywiście niektóre rzeczy działały, afirmacja i tak dalej, to, co chciałem. Tylko bardziej, żeby nie, żeby tam kogoś krzywdzić albo coś zniewalać ludzi. Broń Boże, to bardziej, tam nie wiem, z rodziny tam ktoś. No i teraz ma teraz problem, bo na przykład, no były próby kogoś, no właśnie, troszeczkę zniewalania, a teraz ta osoba ma problem psychiczny w ten sposób, że po prostu nie może wychodzić z domu. To jest takie jakby coś za coś, tak? Że oddanie, zrobienie komuś to nie była krzywda komuś robienia, tylko po prostu no oddanie komuś znaczy inaczej zabranie komuś wolności i teraz płaci swoją wolnością. Nie można tak powiedzieć, bo ma teraz tam problem taki, że no nie może wychodzić z domu, no nieważne, ale dobra. No i ja też się interesowałem tym, tym okultyzem, tym. No książki czytałem Biała magia, tam nie tylko biała, tam czarna i tak dalej, i tak dalej. Też jakoś tak.
Ciekawe to dla mnie było. I tam później zobaczyłem, że, że sekret jest taka książka, tak? Czytałem ją, że to jest mniej więcej na tej samej zasadzie polega. No ciekawe, to jest ogólnie ciekawe, tak? Nie wiem, jak to na sto procent działa.
Wiem, że coś tutaj jest. Staram się jakoś to wyprzeć, jakoś, żeby normalnie, żeby to nie była obsesja, bo w pewnym momencie to naprawdę może się stać obsesją i potem już naprawdę trzeba uważać. No ale tak. No i była w pewnym momencie taka historia.Yyy, kurczę, jak to? Od czego tu zacząć? Tak.
Tooo yyy, jakoś telefon zgubiłem komórkowy. No i... Ale wtedy byłem jakoś tak trochę, trochę po imprezie. I telefon komórkowy zgubiłem. I jakoś tam zażartowałem do kolegi. Aaa, aaa, nie inaczej. Ja byłem wtedy wkurzony bardzo, bo to był już któryś tam z kolei jakiś tam telefon w ciągu... Jakoś tam, nie że zgubiony, tylko że albo jeden mi się zepsuł, drugi coś tam gdzieś zgubiłem, tak? Teraz też, też zgubiłem. No i byłem taki zły trochę, że kolejny telefon i tego. No ja mówię: nie, no to jest niemożliwe, żeby ten, żeby, żeby kolejny telefon gdzieś mi, gdzieś mi wsiąkł, tak?
No i ja w tym momencie narysowałem sobie tak, że Pentagram, no i że a... I przeciąłem sobie palec żyletką i podpisałem to swoją krwią. I proszę... Tak, to był żart. To taki był trochę głupi, bardzo głupi, bo to byłem wtedy... To było trochę parę lat temu, że parę, no paręnaście lat temu, więc troszeczkę też... Trochę człowiek starszy, to inaczej patrzy na te, na te, na te, na te, na te rzeczy, tak? Na ten świat.
No i to było strasznie, no, no głupie. No teraz... Trochę mi nawet głupio o tym mówić, tak? No to trochę tak się wstydzę o tym mówić, no ale trudno, no. I tak chlasnąłem sobie palec właśnie tą żyletką.
Znaczy, tam, no, no, no żyletka to była, tak? Iii na, yy, na tym narysowanym właśnie pentagramie chlasnąłem tam D, że to ja, tak? I oddaj mój telefon to coś tam z powrotem będę z nim, z Tobą rozmawiał. Ale to nie, że z demonem i tak dalej, tylko że ogólnie z tą istotą i tak dalej, nie? Bo ja kiedyś tam sobie lubiłem, yy, tam nie wiem, tak sobie, no, pożartować ogólnie, ale zauważyłem, że miałem lepsze oceny w szkole i w ogóle jak na przykład w takie afirmacje się wkręcałem, tak? To rzeczywiście miałem wtedy lepsze oceny i to było w czasach szkolnych, szkolnych, tak? No i co się stało? Nagle ni stąd, ni zowąd ja idę tak, jakbym wiedział, gdzie mam iść. Iii biorę zielony, żółty telefon w metrze. Telefon czyjś został znaleziony? A pani mówi: tak, jest. Mówię: o kurcze, jaka akcja. No taki szok byłem, nie? Tak, tak, ojej. No i mam ten telefon. No i teraz tak. Wracam do tego domu. To był Mokotów wtedy. Jakoś tam mieszkałem razem z przyjacielem.
To był Mokotów. No i co? No i... I wtedy była taka sytuacja, że jakoś... Była druga akcja, bo to była jedna, to było to, taki zwykłe okoliczności, bo to były trzy zwykłe okoliczności, tam trzy czy cztery, nie? No z tym telefonem to mogło, mogło być tak, że pan po prostu za- za- jakoś zamanifestował rzeczywistość i się, się jakby dopełniło.
No tak, tak, tak. Tylko że druga akcja była taka, że ja wróciłem tego samego dnia właśnie do domu. No i w tym momencie ja, ja będąc właśnie w tym, w tym domu, razem z tym kolegą, on już poszedł spać. Ja zacząłem jakoś tam... Aaa! Pamiętam, właśnie była sytuacja z "daj mi znak". Ja powiedziałem. "Daj mi znak, jeśli istniejesz". Tak? Bo to dla mnie. Ja też staram się racjonalnie patrzeć na świat i-i-i jakoś tam nie... Oczywiście z entuzjazmem podchodzę do niektórych tam akcji, tak?
Wiadome, ale tutaj chcę znak. Po prostu. Pokaż, że ja po prostu nie oszalałem tak? I że... I w tym momencie trzask, prąd, w całym domu nie ma prądu. Zgasł prąd, wybuchło, strzeliło. No niemożliwe. Nie, no niemożliwe.
Okazało się później, racjonalnie oczywiście mówiąc, że kuchenkę mieliśmy taką. Nie mieliśmy na gaz kuchenki, tylko taką elektryczną, tak? I tam przypięcie się zrobiło, bo kolega po prostu zmywał naczynia i jakoś zachlapał tą kuchenkę. Oczywiście on już spał, tak?
Ale to wcześniej po prostu już. No i jakoś tam robiłem jedzenie tego. No ale przy okazji pokaż się, daj mi znak, daj mi znak. Tak, tak, ja to się troszeczkę się z tego śmieję, ale troszeczkę. Z drugiej strony to jest nawet ciekawe tak że to ta historia, bo to zbiegi okoliczności, tak?
Bo to każdy może powiedzieć, że to jest ach, ale zbieg okoliczności. No to dobra, no to jest ten zbieg okoliczności. Ale mało tego, zaraz jeszcze jeden zbieg okoliczności, trzeci taki hat trick, takie combo. No i to, to, to, to, to ciekawe, tak? No i zgasło te, te światło zgasło. Ja wtedy mówię o-o, no dobra, spoko. I się trochę przestraszyłem, tak? I nie mogłem włączyć tych korków, nie wiedziałem, gdzie one są na klatce potem, bo wydymałem wtedy po prostu mieszkanie razem z przyjacielem, tak? Jakoś tak. No mówię, lata szkolne teraz były tak? No i co się dalej działo? Tamten wkurzony, coś tam. "Co ty zrobiłeś? Co ty zrobiłeś?"
Ja mówię: "Co ja zrobiłem?" Bo to nagle strzeliło w całym domu. Tak? Ja nic nie zrobiłem, bo, bo nie wiem. No nagle, ni stąd, ni zowąd prąd wysiadł, nie? I tak, ale. Ale dosłownie po tych moich jakby modlitwach, takich czarnych nie. No i co? No i dalej.
Poszliśmy spać. Zamknęliśmy drzwi. Jeszcze tam papierosa wypaliliśmy chyba na wieczór. Uspokoiliśmy się, włączyliśmy ten prąd cały. Wszystko było ok. Okazało się właśnie, że ta kuchenka przepięcie robiła.
Zostawiliśmy ją w spokoju i odłączyliśmy ją od prądu całkowicie. Następny dzień mieliśmy sprawdzić, co się stało, a ja leżąc w łóżku leżę i tak sobie myślę sam do siebie gadam jakoś. Znaczy nie mówię na głos, tylko myślę sobie tak sam do siebie: no to fajna, fajny znak. Dobra, ok, to daj mi jeszcze jeden znak, żebym miał stuprocentową pewność, tak żebym na sto dziesięć procent, a nie na sto, nie? Że, że, że to jest prawda. Co? Myślę, że rzeczywiście jest jakaś supermoc, która po prostu jest w stanie w jakiś sposób współgrać z człowiekiem. I to ludzie nazywają to różnie. No niektórzy mówią, że to diabły, niektórzy mówią, że aniołowie, niektórzy mówią, że to, nie wiem, jakaś, nie wiem, szósty zmysł, telepatia.
Niektórzy mówią, że może to człowiek jest w stanie na przykład poltergeista? Niektórzy mówią.Że, że to jest coś, co istnieje dzięki, nie wiem, człowiekowi. Człowiek jest-- wytwarza sam te... Nie słyszał pan o tym? Pani na pewno tak ma.
No, słyszałem, że na przykład osoby w wieku dojrzewania, w okresie dojrzewania nie potrafią tam kontrolować swojej energii i to się jakoś przejawia w ten sposób właśnie w formie poltergeista. Ehe, a i Kobiety też, tak? Że kobiety też.
Szczególnie, szczególnie kobiety. Szczególnie kobiety. No właśnie, też tak kiedyś czytałem, no i słyszałem, i oglądałem na ten temat jakiś tam reportaż i tak dalej. No i to jest właśnie fajne, że, że, że różnie można to interpretować.
Szkoda, że nie wiemy do końca, kto jest. Dobra, ale wróćmy do tematu. I była taka historia. Ja mówię drugi raz pokaż ten, się tam daj znać i tak dalej. Rano wstajemy, jest godzina, nie wiem tam 8:00 rano, 9:00. Ja lubię około 10:00 wstawać, tak? Ale jakoś tak pamiętam, że za wcześnie wstaliśmy i... Ja poszedłem do łazienki, a toaleta była na vis-a-vis, naprzeciwko drzwi wejściowych od mieszkania. Ja usiadłem sobie na toalecie tak, tak jakoś głowę miałem jeszcze ręką przecierałem sobie oczy i te drzwi nie były zamknięte do końca od toalety, bo po prostu jakoś tak nie wiem no to był zaspany jeszcze byłem rano. Jakoś, jakoś, jakoś tak nie zwróciłem uwagi na to, żeby to zamknąć totalnie tak? I ten. I tak siedzę, patrzę tak, tak jest takie uchylone te, te drzwi są i widać, widać drzwi z naprzeciwka. A ja patrzę, a te drzwi są całkowicie otwarte na oścież.
A jeszcze kolega tam, ten przyjaciel, tak? Jeszcze, jeszcze, jeszcze spał. Tak? On nigdzie nie wychodził. Kiedy my poszliśmy spać, one były na oścież otwarte. Ja mówię no to ładnie, no to wczoraj w takim razie musieliśmy, nie wiem, zapomnieć zamknąć tych drzwi. No ale przecież ja zamykałem na sto procent tam, nie wiem, z kolegą razem byliśmy. No to przecież jak jeden by nie zamknął, to drugi by zamknął. Jak, nie wiem, kolega tam przyjaciel by nie zamknął tych drzwi, no to ja bym zamknął, tak? No przecież, no nigdy takiej sytuacji się nie zdarzyło, żebyśmy zostawili drzwi otwarte i do tego jeszcze, nie wiem, na oścież, tak? No to mogliśmy, nie wiem, uchylone zostawić, bo te, bo te światło walnęło, tak? I się... I wiatr otworzył, tak? Tak w ten sposób. No ale raczej no nie wiem, no i to była taka akcja, ooo, no to ładnie.
No to ten drugi znak, tak? To ten. I do tej pory nie wiem, czy to tylko taki zbieg okoliczności. Rzeczywiście, to było takie potwierdzenie, że, że ten, że potwierdzenie, że chciałeś, no to masz. Masz oczy, więc patrz, masz uszy, więc słuchaj. Więc jeżeli masz ochotę, no to jestem w stanie ci pokazać znak. Ja nie mówię, to jest zła, zła, jakaś siła, zła moc. Ani nie mówię, że to jest dobra moc.
To jest po prostu jakaś inna, nie wiem, jakiś, jakiś, jakiś to jest, nie wiem, byt albo coś... To mogła to być jakaś inteligencja. No, na przykład. Różne są, różne są tutaj wytłumaczenia. Bardziej paranormalnie rzecz ujmując, mogła to być jakaś inteligencja, jakaś istota się chciała zamanifestować i rzeczywiście dać dowód na to, że coś tam istnieje w tej innej rzeczywistości, a bardziej racjonalnie rzecz ujmując, to mógł po prostu być zbieg okoliczności, które zostały, które uległy przefiltrowaniu przez Pana światopogląd. No tak, tak. I zostały zinterpretowane jako właśnie taka, taka...
Taka ciekawa układanka. Zdarzenia paranormalne. Takie puzzle, puzzle. Tak, Bo ja słyszałem też, że ludzie czasami sobie puzzle po prostu dokładają do swoich życzeń, do swojej, no, puzzle sobie po prostu układają z niektórych sytuacji życiowych. O, to pasuje do tego, to pasuje do tego i dzięki temu. Dokładnie. Wiem, wiem, wiem, jestem w stanie tego, oczywiście jestem w stanie to też w ten sposób zinterpretować, jak najbardziej.
I to na razie tyle. Po krótkim przerywniku przejdziemy do kolejnych przygotowanych na dziś historii. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych do tej pory zdarzeniach. Słyszymy się ponownie już za chwilę.
Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko, że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Posłuchaj Nieznanego Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Bardziej niż nieprawdopodobne.
Niemożliwe. Niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko, że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium.
www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Może ktoś on tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.pranormalium.pl. Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów.
Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. W tej części audycji wysłuchamy fragmentu rozmowy ze słuchaczem, który również już raz gościł w podcaście Mówią Świadkowie. W odcinku czterdziestym ósmym podzielił się z nami swoimi bliskimi spotkaniami z UFO oraz zdarzeniami kojarzonymi z tym fenomenem. Nasz rozmówca przekazał również niezwykle ciekawą historię związaną z poltergeistem, którego obecności doświadczył w jednym z domów na terenie Anglii. Okazało się bowiem, że na strychu tego domu najwidoczniej mieszkał ktoś, kogo spokój został zaburzony. Jak się przekonamy już za chwilę, dziwne zdarzenia dotykały również znajomych słuchacza, którzy wówczas razem z nim mieszkali w tym samym domu. A więc uzbrojeni w słuchawki przechodzimy do słuchania.
Miałem takie coś właśnie, a też jest takie, no dość dziwne przeżycia. Miałem coś takiego, że ja tutaj właśnie już w Anglii, w obrębie, w obrębie, w Anglii, tutaj jak właśnie mieszkałem, to miałem coś takiego, że ja po prostu mieszkałem u jednego znajomego i miałem tam 2 znajomych i oni po prostu ja mówiłem jedynie jako po angielsku. Oni mnie poprosili, żebym przetłumaczył tam do landlorda i żeby im ten pomógł. To pamiętam, że ja na tej chacie, jak poszedłem z nimi do tego domu, to jedną, co mi właśnie uwagę przykuło. Czy tam landlord, co jest w ogóle nietypowe tutaj w Anglii były tak powieszone na ścianach z trzy krzyże i dwa różańce były na stole.
No to, to w ogóle to takie. No Anglicy są w ogóle mało religijni, no to, to w ogóle tak przykuło moją uwagę, ale to tam potem oni się tam wprowadzili, trzy, cztery miesiące tam mieszkali. Ja pamiętam, że ja z tym jakoś ze znajomymi się tak jakoś no źle.
Zaczęliśmy żyć, pokłóciliśmy się, ja ich poprosiłem, czy nie mogę się tam do nich do domu wprowadzić. Tam mieli tam jeden powodem pokój, żeby tam czynsz płacić. Okej, okej. No i się tam wprowadziłem i tam był strych. Mnie zawsze ciekawiło, co na tym strychu jest, więc postanowiłem.
Kiedyś tam była jakaś impreza, dużo ludzi, więc mówię Chodźcie, chodźcie, chodźcie, wejdziemy na ten strych. No i weszliśmy na ten strych po drabinie. W ogóle to wygląda tak, że są takie małe klapy, no takie dosłownie, że tam ramiona to ciężko.
Czasami trzeba się po kominach schować, żeby przejść na ten strych. No i na tej klapie jakby od środka, bo ja chciałem ją przesunąć, był materac, był materac położony od środka. No to już było takie dziwne. No i tam jakoś trzech ten materac przesunęliśmy. Bardzo było ciężko, bo to tak wyglądało, że ktoś musiał najpierw zapchnąć klapę i od środka tam wsiadano, no bo nie wiem, jak to inaczej mogło być.
My tam weszliśmy, ja tam wszedłem pierwszy i ja tam patrzę, a tam na tym strychu to były tak zabawki, to były jakby po kolana, normalnie wszędzie zabawki i tam w kącie to był część takiej belki było rozwalane, nie było żadnej podłogi zrobione, ale w kącie było jakby taki. Przy tych zabawkach były dwa łóżka, takie malutkie, jakby dla dzieci. No i tam tapeta była położona. No to jak zobaczyłem to, to mnie zamurowało.
No i coś tam, coś tam, śmiechy, bo tam była impreza, impreza zeszli na dół. No i od tego momentu zaczęło w tym domu straszyć. I pamiętam, że właśnie miałem też taki sen dziwny. Inaczej sen ten sen ubiegły był takie zdarzenie, że tam zaczęło właśnie jakoś tak dziwnie stukać, wchodzić coś i ja pamiętam, że jak do pracy tam chłopaki sobie siedzieli w salonie. Mówię Dobra, ja idę, bo ja muszę iść do pracy, więc ten zjadłem towarzystwo, żeby normalnie rano wstać.
I miałem farelkę, bo w tym pokoju było strasznie zimno. I pamiętam, że włączyłem tą farelkę yyy jakby na taką największą opcję na grzanie. No i ciepło się zrobiło, żeby to strasznie prąd ściągało. No to zawsze wyłączaliśmy. Jak się już nagrzało trochę. Włączyłem na zero i pamiętam, że ten leżę, leżę i słyszę takie kroki po tym strychu chodzą, nagle farelka się włącza. No i już tak kurczę, troszeczkę no wystraszyłem się, ale no tak mówię, bo też na farelce była taka opcja jakby czuwanie, że ona się co chwilę włącza i potem znowu się włącza i wyłącza, włącza i wyłącza. I byłem pewny, że może ja włączyłem po prostu tą środkową opcję. No to wstałem jeszcze raz i dokręciłem, bo ona była włączona, ale dokręciłem na dwa razy pstrykło, bo to raz pstryknie. To jest opcja czuwania, a trzeci raz jak się pstryknie, to jest wyłączone. Włączyłem na pełno na wyłączenie i znowu słyszę kroki. Puk, puk, puk, puk. I znowu mi się wyłączyła.
No wtedy się strasznie wystraszyłem. Poszedłem do chłopaków. Oni się pamiętam, że mnie, Aha, co tam, co tam, tu nic nie straszy, coś tam, coś tam. No i pamiętam, że ja położyłem się koniec końców się, położyłem do łóżka. Już tam nic nie włączałem, nic się nie włączało. I miałem właśnie wtedy taki sen, że znowu, że ja się budzę. Mam właśnie paraliż senny i mało z tego, co właśnie pamiętam.
Pamiętam, że taki miałem paraliż senny i pamiętam, że jakby moje serce tak zaczęło mocno bić, bić, bić i jakby zawału, zawału dostałem, zacząłem dostawać jakby no umierałem. No i ja w końcu jakby umarłem w tym śnie, w tym wszystkim. I pamiętam, że ja znalazłem się w takiej strasznej ciemności. No ale to była tak ciężka ciemność, nieszczęście, no coś strasznego, naprawdę coś strasznego. Ja pamiętam, że wtedy jakby Matka Boska była. I ona mnie tak szybko pod płaszcz wzięła. I w momencie, jakby ten płaszcz mnie tak wzięła, zamknęła, to ja się pojawiłem, jakby nie wiem, jakby taka wyspa była i ludzie tam mówili potem, że to był czyściec. No, to było strasznie źle, że to był czyściec, że ten. I mówili, że ty umarły, że tu umarły. Ja mówię To jest niemożliwe. Przecież byłem niedawno tu i miałem taką jakby świadomość tego wszystkiego, co się działo wcześniej, że ja spałem, że mnie straszyło, że tu, że tamto. I oni tak mi właśnie tłumaczyli, że ja tam umarłem, że coś. Ja pamiętam, że no to pierwszy raz w życiu miałem też taki sen, że tam w tym śnie byłem tak jeden dzień.Poszedłem spać. Obudziłem się, byłem drugi dzień i za 3 dni dzielnie właśnie.
Jak już sobie zdałem sprawę, co tak naprawdę się tam dzieje. Mówię kurczę, mówię ja muszę się stąd wydostać, ja muszę iść do rodziny. Moja mama za mną tęskni, tu, tu, ja nie mogę tutaj być. Ja muszę poinformować coś tam, coś tam. Ja pamiętam, że taka dziewczyna mi pokazała, mówi tak jest jedno wyjście, mówi ale to jest niebezpieczne. Mówi bo jak cię złapią, to przestaniesz istnieć. I mi tylko pokazała i tyle co mi pokazała. To już w tej frustracji po prostu uciekłem przez to wyjście. Pamiętam, że tam stali jacyś strażnicy. Ktoś tam stał przy tym.
Ja wyszedłem i nagle obudziłem i dalej byłem w śnie. I obudziłem się, że jestem tam u siebie w Częstochowie. Nagle w piwnicy się znalazłem. Mówię kurczę, wróciłem. Mówię szybko muszę biegnąć do domu, żeby ich poinformować, że ja żyję.
Szybko do góry poszedłem i pamiętam, że byłem na drugim piętrze. Przez to mieszkałem, że jak pociągnę za klapkę i chciałem wejść, to się obudziłem. Faktycznie się obudziłem, obudziłem i ja wszystko pamiętałem. Pamiętałem właśnie ten folio. Czas leciał dzień za dniem. 2 dzień, 3 dzień. No jak ja tam się uczyłem?
Nie wiem no uczyłem się tam pamiętam jakby na nowo żyć to wszystko. I się obudziłem, i ten. I pamiętam, że po tym zdarzeniu się wyprowadziłem z tego domu. I potem ci koledzy właśnie też się ze mnie śmiali. To potem kolejny kolega też miał tak, że jego życie zaczęło straszyć.
Takie miał właśnie koszmary. Dziwny miał koszmary, że widzi kogoś bez głowy. I szafka mu kiedyś spadła mówi. Ten poszedł do toalety i tam właśnie była taka szafka, taki nad tym, nad blatem i ta szafka spadła i spadają. Ta szafka spadając to czajnik zahaczyła gniazdko, gdzieś tam też zahaczyła i się wyrwało mówi. I on też zaczął mi potem wierzyć. I potem też się taka. Ten kolega, który tak zaczął mi wierzyć, no się zaczął. Tak spotykać z taką dziewczyną, z dzieckiem, no to się tam do niego wprowadziła i te dziecko ona miała. Ile wtedy? Miała chyba dwa czy trzylatka. To pokazywało na ten właśnie wejście na strychu, gdzie ta drabina i pokazywało. Mówiła mimo, a mimo to tak mówiło na te mimomki, też na jakieś potwory czy coś to właśnie mówiło, że mimo tam jest. I mówiły, że tam właśnie te dziecko potem mi opowiadali, że ja miałem rację, że tam mimo jest. No takie dziwne zdarzenie. No paluszkiem pokazywało, mimo że coś tam stoi i oni tam za bardzo tam. Dziewczyna to nie wiedziała o tych zdarzeniach, no bo to takich nich raczej o tym nie traktował tego serio.
No bo to wygląda tak, jakbyście tam tym grzebaniem na strychu obudzili jakąś, nie wiem, zaburzyli czyjś spokój, jakieś istoty, która tam sobie mieszkała. Ale tak to dziwne to w ogóle ta tapeta, te 2 łóżka dla dzieci? No nie wiem, no strasznie na starym.
to nie jest na sprężynie, że to może włączanie się tej farelki. Farelka chyba sama nie potrafi się przełączyć z trybu standby na on. Tak, tak, no bo to jest takie no to jest takie luźne, prawda, że to jak się włączy, odskoczyć. Tylko że to jest takie, że trzeba faktycznie przełączyć tak, żeby się to włączyło. No to, to. No to było przerażające. No trochę siły trzeba, troszkę energii trzeba włożyć, żeby to tak przełączyć.
To się tak samo nie może na przykład. Tak, tak. No nie może. No nie jest to możliwe. W ostatniej części dzisiejszej audycji wysłuchamy obszernej relacji, w której duża część zdarzeń wydaje się skupiać wokół dziecka. Tak sobie pomyślałem, że najlepiej będzie, jeśli w charakterze wstępu do tej części audycji użyję korespondencji od naszego słuchacza z województwa śląskiego. Piszę w sprawie oddziaływań paranormalnych. Zaczęło się od syna. Cały czas dzieją się w jego otoczeniu rzeczy trudne do wytłumaczenia.
Zaczęło się od snu, w którym z nieba spadał wielki kciuk, po czym syn się obudził i strasznie płakał. Syn spał wówczas na górze piętrowego łóżka. Rano partnerka go budzi, a tam jest kciuk odciśnięty w płycie gipsowej i brakowało w tym miejscu koloru pokoju. Na drugi dzień syn bał się spać na górze, więc spał na dole łóżka. Następnego dnia drugi kciuk odciśnięty niżej. Do tej pory są. Teraz dochodzą do tego głosy. Giną rzeczy, przestawia się czas. Zniknął zegar w domu bliźniaczym u wujka, który był strasznie złym człowiekiem. Wujek jest obczytany w tych rzeczach. Kazał mi się zapytać współlokatorki, czy nie interesowała się magią, a szczególnie zapytać o tablicę Witcha. Po wpisaniu tej nazwy do wyszukiwarki zaświeciła się bateria w laptopie i komputer się wyłączył, co w MacBookach nigdy się nie dzieje. Wezwałem proboszcza na poświęcenie domu i jeszcze bardziej się pogorszyło. Na przykład odcisk kciuka w ścianie przemienił się w dziurę. Zmiażdżona płyta gipsowa do samych cegieł. Współlokatorka zaś widziała w salonie starszego mężczyznę. Tyle z korespondencji od naszego słuchacza.
Mojemu rozmówcy, tak jak zresztą wszystkim świadkom zgłaszającym się do Radia Paranormalium, starałem się stworzyć bezpieczną przestrzeń do wygadania się i opowiedzenia w szczegółach o tym, co chciał przekazać. Na koniec rozmowy przekazałem kilka kontaktów do osób, które potencjalnie mogą zaoferować mu pomoc.
Zanim przejdziemy do wysłuchania rozmowy, przypominam o założeniu słuchawek, bowiem ten słuchacz również prosił o zmianę barwy głosu w razie wykorzystania rozmowy w audycji. Sytuacja zaczęła się dwa lata temu z tym, z tymi odciskami palca. Dziecko spało u góry i przyśniło mu się, że on siedzi.
Siedzi sobie na plaży z mamą na jakiejś wysepce i z góry schodzi kciuk. Wielki, jakiś ogromny. I ten i stał i obudził się. Patrzył, przeleciał. Poszedł spać. Rano wstajemy, patrzymy. Odbicie kciuka jest na, na piętrze, tam, gdzie on spał. No i bał się spaść tam u góry. Spał na drugi dzień na dole i ten sam kciuk odbity. I to ściana pomalowana na płycie gipsowej.
I tak by ktoś odbił, wcisnął. Nie było żadnego, żadnej farby, żeby się obsypało coś. Po prostu odbicie jakby ktoś jakimś gorącym czymś odkleił ten, ten pił troszeczkę to do, to do tego i od tego, od tego się zaczęło.
I teraz się to nam nagle zintensyfikowało.Yyy, byliśmy, byliśmy na nartach yyy z synem i siedzimy. Nie było nikogo, bo to już był marzec, koniec sezonu, nie było nikogo. Siedzimy, pijąc sobie tam jakąś czekoladę na gorąco.
Ja sobie piłem grzańca i nagle ktoś pyta "W czym mogę panu pomóc?" Ja w tej chwili, w tej samej chwili obracam się za siebie, a on się za siebie obraca. No i yyy, no i mówi "Co to było? Słyszałeś?" Ja mówię "No, słyszałem". Ja mówię "Ja to usłyszałem za mną". A on mówi "Ja to usłyszałem za mną". No i yyy uciekł, uciekł stamtąd. Mówi "Ja nie chcę tu być w tej-- tutaj się coś dzieje złego bardzo" i uciekł.
Yyy, ja mówię "to ci wezmę tą czekoladę na gorąco, a to se dopijesz". "Nie chcę stąd nic". Zjeżdżamy. Zakładał narty, przewrócił się, narty mu się, narty mu się rozjechały i wpadł w jakiś tam. Podleciał do nas, bo jestem z Zagłębia. No i podleciał do jakiś taki Ślązak, który się chyba medycyną zajmował, bo wiedział, jak na nogę ruszyć, jak tam odpiąć, jak tam sprawdzić, czy z kolanem się nic nie stało. No i on powiedział, że nie jest w stanie zjechać na nartach. No i ten Ślązak szybko poleciał do tych od obsługi wyciągu, żeby, żeby nazwali narty, żebyśmy wzięli, odbili i on wpadł w jakiś szał, zaczął całować narty. "Nie bójcie się, narty! Wy się boicie, Ja spadnę, wam się nic nie stanie". Całował te narty. No i zjechaliśmy na dół. Ktoś się przewrócił.
"Boże, on nie żyje, On nie żyje, on nie żyje. Tata, ratuj! On nie żyje". Usiedliśmy kawałek jeszcze i mówi Tata, dwie babcie Danusie tutaj nawet przyjechały. Ja mówię" Bartuś, co ty mówisz?" A on "No dwie babcie Danusie".
Usiedliśmy kawałek. Mówi "Zobacz, już są trzy babcie Danusie". Usiedliśmy kawałek, a tam jechał kombi czarny. Takiego ma szwagierów. I zobacz, wujek Tomek nawet podjechał. Ja mówię "uspokój się, co ty, co ty w ogóle mówisz?" I ściągnął buty narciarskie, narty i zanim, zanim ja zdążyłem włożyć je do samochodu, to on już spał. Usnął. No i rozmawiali na drugi dzień. I on mówi, że rzeczywiście tak widział, że tak było, że w tej knajpie tam jest coś i on w ogóle nie chce na ten wyciąg jechać, tylko jechać gdzie indziej.
No i teraz sytuacja wygląda tak, że siedzieliśmy sobie wieczorem, no i mam takie krzesło z takiej jakgdyby sztucznego bambusa, takie, takie tkanne i ono wysiedziane było i on sobie tam rzucał piłką i trafiał do tego. Ja przychodzę na drugi dzień z pracy, a to krzesło rozwalone, tak jakby ktoś pociął je nożem, nożem, rozsypane, roztrzaskane całkowicie. Ja mówię Bartuś, co ty zrobiłeś? On mówi "Mnie tu nie było".
Rozpłakał się. Ja mówię, czemu kłamiesz? Rozpłakał się. Masz kamerę? To zobacz, że to nie ja. W szał wpadł. Ty mi nie wierzysz? Kto ma mi wierzyć, jak nie ty? Już wiedziałem, że on nie kłamie i od tego momentu zaczęło mi się coś niepodobać.
No i sytuacja była taka, że miałem dziewczynę, bo rozstaliśmy się z partnerką też w jakiś dziwny sposób, nie wiem- powiedziała. Pewnego dnia przyszła, powiedziała, że mnie kocha, ale ona nie chce z nikim być. Dzisiaj wyprowadziła.
I ja to wynajmę pokój, mam kawał chaty, cztery pokoje, sto dwadzieścia metrów. Wynajmę, żeby ktoś był jako dziewczyna, no żeby z kimś być. Po prostu posiedzieć, piwa się napić, wieczorem pogadać. Nie. No i ten. I przyjechała do mnie bardzo dziwna dziewczyna. Ja mam przeczucie do ludzi nieprawdopodobne, nieprawdopodobne przeczucie do ludzi. Po dwóch sekundach jestem w stanie ocenić i on tak samo ma tą samą zdolność, straszną zdolność oceniania ludzi po samym wyglądzie. Nie myli się, ani razu się nie pomylił. Jak ja go to zacząłem pytać, zaczęliśmy o tym wyciągu. Ja mówię ten będzie taki i zacznijmy z nim rozmowę, ten będzie fajny, ten będzie fajny i z każdym człowiekiem porozmawialiśmy i ja się nigdy nie pomyliłem i on się też nigdy nie pomylił.
Nawet byłem robotę oglądać z ich sowoce. No i był dziadek z wnuczkiem. I on mówi bardzo dziwni ludzie okazują. Okazuje się, że ten dziadek esbekiem był, a ten bardzo nieprzyjemny, nieprzyjemny człowiek i on podczas tej roboty, nie? Bardzo ich ocenił w ciągu sekundy. No ale mało tego. Oni sobie siedzieli, on poszedł ze mną spać, nie mógł usnąć, poszedł do niej porozmawiać, bo dziewczyna bardzo zdolna. Średnia powyżej pięciu. Tylko strasznie dziewczyna niedobrze zrozumiała. To jeszcze bardzo religijna. I sytuacja jest tego typu, że ja byłem kiedyś Świadkiem Jehowy.
Odeszłem, bo zorientowałem się, na czym to wszystko polega, jaka to jest sekta mocna i tak dalej. Dwadzieścia lat temu, a teraz trzydzieści osiem. Dwadzieścia lat temu od tego odeszłem. Ja mieszkam na piętrze, rodzice są świadkami, mieszkają na dole. No i sprawa wygląda w ten sposób, że, że oni już-- zginął telefon.
Siedzieli, gadali sobie, telefon leżał i zgiń-- zginął telefon. A ja mam fotele ze skóry i, i po prostu telef-on jest w stanie wsunąć się między, między oparcia o ten. No i Bartuś o tym wie, mój syn. Yyy, i przerzucili wszystko, świecili latarkami, rozbierali te fotele. Nigdzie nie było tego telefonu. Ta dziewczyna się przestraszyła. Chciała jechać, jechać do swojego chłopaka, który niedaleko mieszka, bo mówi, że paranormanne siły wyczuwa i tak dalej, i tak dalej. No ja wstałem rano i mówię nie ma go, nie ma go ze mną, nie ma go ze mną. Yyy, yy, nie ma go u siebie w pokoju. Poszedłem na dół do rodziców. Nie ma go. No i zachodzę do tej pokoju, tej dziewczyny, a on poszedł do niej tam spać, bo się bał, bo wiedział, że ja śpię. No i się bał. Sam usypiaj no i poszedł do niej spać.No i ja wstaję rano. Nie mówię, jaka sytuacja jest. No i nie ma telefonu. Ja sięgam ręką pod fotel, wyciągam telefon. Ja mówię No wiecie, wyście są niepoważni. Nie, na pewno nie było tego telefonu. Myśmy tam siedzieli, dotykałem wszystko, rozbieraliśmy i tak dalej. A ja mówię "a, gierdoły, głupoty gadają".
Wchodzę na komputer, a tam wszystkie strony, które miałem, prawie wszystkie strony. Przepraszam, które miałem otwarte. Pisze, że strona nie może być wyświetlona z powodu zmiany daty w Apple, że jest data pierwszego stycznia dwa tysiące osiemnaście.
Zmieniła się data zegara w komputerze, systemowego. Zmieniła się data, ale jak ja włączyłem ten komputer to było Wszystko ok. No i było zero jeden, przecinek zero jeden, przecinek zero jeden. No i ja skojarzyłem, że jak się dzieją rzeczy paranormalne, to z czasem się coś dzieje. Staje. Zegarki stają, cofają się i tak dalej. I zrobiłem to zdjęcie.
Zrobiłem to zdjęcie i wysłałem wujkowi. Mój wujek jest strasznie człowiekiem strasznie zdolnym. Nie wiem, czy pan kojarzy , bo on mi dał namiar do pana. To jest człowiek strasznej wiedzy. Mój wujek tak samo religioznawstwo i tak dalej.
Interesuje się religiami. No, no jest prze-gigantem po prostu. No nie ma takich ludzi. No, no naprawdę. No i mówi no to mówi, to jest w numerologii, coś tam znaczy i tak dalej, i tak dalej. Ja mówię, to weź. A mieszkała wcześniej u mnie współlokatorka wcześniejsza i ona przyszła do mnie i mówi, że ona się dzisiaj chce przeprowadzić. O dwunastej w nocy się przeprowadzaliśmy i mi się ona nie spodobała. W pierwszy dzień i nie podpisałem z nią umowy wynajmu pokoju. No i wchodzę potem na jej stronę, a tam jakieś zdjęcia, jakieś The Witch, Czarownica, jakieś masakryczne zdjęcia z jakimś językiem wystawionym na sto pięćdziesięciu znajomych, ponad sto Arabów, jakieś cuda na kiju. No i mówi, że nie ma, nie ma dzieci i tak dalej, i tak dalej. I ona mi się nie spodobała i dzwonię do niej, bo ja mam problemy ze snem od tam piętnastego roku życia.
Ja jadłem tabletkach dosyć takich, dosyć takich poważnych. No i mam, co miesiąc mam wizytę, teleporadę i zapisuję tam se te leki na spanie. I pytam się tego mojego psychiatry, że taka i taka sprawa jest, że dziewczyna dziwnie się zachowuje, mówi do siebie.
Przy paru sytuacjach złapałem ją, jak mówiła do siebie. Na przykład wstałem koło godziny drugiej, trzeciej do toalety. Obok była łazienka i ona przed lustrem stała i w jakimś, w jakimś takim mówiła. No i okazuje się, że pogrzebałem w internecie i znalazłem opis na sprzątaczki pl i ona się tam ogłasza ze sprzątaniem i opieką nad dziećmi. Takie prace dodatkowe, że ma ośmioletnią córkę. No i mnie to zaniepokoiło wszystko.
Widziałem, że ona zaczyna mówić do siebie i się śmiać do siebie. No i skontaktowałem się przez Facebooka z jej mężem. No i on powiedział, że to była super kobieta, bardzo dobra żona, bardzo dobra matka. Ktoś umarł i ją, ją złapała choroba psychiczna. Dzwonię do tego psychiatry twojego i mówię, że takie a takie zdarzenie i ona nie chce się leczyć. No i takie a takie zdarzenie. On nam mówi, że to jest schizofrenia paranoidalna. Jak się jej nie leczy, to może być tylko znacznie gorzej i żebym się jej pozbył, ale w sposób bardzo delikatny, bo ona jest w stanie wywołać nagle agresję, nawet potrafi zaatakować człowieka, będąc w stanie jakimś takim już poważniejszym. No i wstaje do toalety i ona wygłasza jakieś do lustra, jakieś słowa, jakiś wykład taki-- yyy, Ja to odebrałem tak: ksiądz po łacinie odprawiał mszę i ona to mówiła po polsku, tylko ja tego nie rozumiałem. W ogóle nie byłem w stanie tego zrozumieć.
Ja mówię o nie, wypierdalaj, za przeproszeniem, natychmiast i tak dalej, bo cię do domu nie wpuszczę. Wynoś się, ciuchy ci wynoszę jutro i tyle. No i sprawa się oparła o policję. W końcu pozwoliłem jej jedną nockę nocować. Ona załatwiła sobie tam mieszkanie gdzie indziej i tak dalej, i tak dalej. No i się wyniosła. Od właśnie tego momentu-- kciuk był wcześniej, ale od tego momentu zaczęły się dziać bardzo dziwne zdarzenia.
No i był ten czas i wujek mi mówi przez telefon, jak zobaczył tą datę. Mówi: "Zapytaj się, czy ta dziewczyna ma co do niej kontakt, czy ona się interesowała czymś, czy nie czytała ksiąg? Czy ona się interesowała tablicą OUIA?" To się chyba tak wymawia Ouija Tak, tak, tak, tak. Ale pisze się OUIA. No i ja mówię, że już byłem do proboszcza umówiony.
Ja mówię to sobie tu napiszę. Ja właśnie miałem takie pytanie. Sobie tutaj zapisałem przed naszą-- już na początku naszej rozmowy. Czy ta dziewczyna się może interesowała jakimiś tematami tak ogólnie paranormalnymi, ze szczególnym naciskiem na okultyzm?
Nie wiem, nie wiem. Często, podobno mój wujek, wujek mi właśnie mówił, że często osoby, które mają schizofrenię, są, są po prostu narażone na, na, na, na, na jakieś siły magiczno-duchowe i tak dalej. Na osobę, którą, bo moja ciotka też nie ma schizofrenii, ale miała takie podejrzenia-No i jakieś lęki dostała.
I tak dalej. Teraz boi się, bo jej taka znajoma ze szpitala. Jak tam się na jakieś psychoterapie chodziła? No to ona ma schizofrenię i jak się ogląda w lustrze to widzi, widzi jakąś, jakąś straszną twarz, taką ma takie coś. Jej ciotka się boi tego, że świadkiem. No i wpisuje to tablica OUIA. A tu dup! Mój komputer... Wysłałem jak gdyby sobie ze swojego maila na swojego i przyszło mi, że otrzymałem tego maila i tu bateria się wyłączyła, skreśliła, telefon, komputer się wyłączył i cały czas pod ładowaniem a pod ładowaniem jak jest, to świeci na zielono. No i cały czas był podładowany. Ja go włączam, a on pisze, że bateria rozładowana i świeci się na pomarańczowo. No i nie mogłem tego komputera za skurczybyka włączyć. No i w końcu włączyłem ten komputer.
A wcześniej nie było żadnych problemów z tym komputerem? Nigdy, nigdy, pierwszy raz. No i. No i no i był ten. Był ten mail. No i Wszystko było w porządku. Ja mam też Iphone'a. To iPhone to wiadomo jest, jak to działa. Wszystko jest to samo. Nie?
No i byłem umówiony do proboszcza zapytać się, bo mój syn, bo ja nie pozwoliłem go ochrzcić. No bo jestem świadomy, że dziecko jak dojrzeje czy będzie w wieku dziewięciu czy osiemnastu lat, to ma prawo wybrać swoją religię.
Nie dałem go ochrzcić w Religii świadków religii katolickiej i on uznał, że on chce być katolikiem, że mu się to podoba. Widziałem po nim, byłem na mszach z nim i tak dalej. No i stwierdził, że chce być, chce być katolikiem. No i tak, tak to, tak to wyglądało. No i on jest, i on jest katolikiem. I dlatego poszedłem do tego proboszcza, bo wyglądał mi na fajnego faceta, takiego prawdziwego księdza, jak gdyby z powołania. No i umówiłem się z nim na spotkanie. No i umówiłem się na święcenie, święcenie domu. Nie, póki rodziców nie ma, bo wyjechali na tydzień do księdza, żeby w życiu nie puścili do domu w sprawach święcenia. No i mówię zapytam się tego księdza o tą tablicę i szukam w smartfonie. Nie ma maila w ogóle kompletnie. Zniknął mail. No i wracam. Przeraziłem. Podjeżdżam do partnerki, bo wcześniej nie chciałem ją straszyć i nic ona nie wiedziała o tych rzeczach. I mówię taka, taka, taka sytuacja. Mówię 01 01.
On mówi Nie mów, że tak się zmieniło. Adapta. Ja mówię, zobacz sobie na telefon. Otwieram tego, to zdjęcie, a tam 1 styczeń 2018 01 02 02. Przerobiła się godzina. Ja tego MMS a wysłałem wujkowi wcześniej i mówię.
A ona mówi Nie, pomyliłeś się na pewno. I wziąłem głośnomówiący. Dzwoń do mówi do mnie. Wysłałem Ci MMS a jaka tam była godzina? A on mówi 0 1 0 1 0 1. Ja mówię ja mówię to zerknij na tego MMS a co masz? Co masz napisanego? On mówi: O!
Kurwa! 0 1 0 2 0 2. No i ksiądz poświęcił jeszcze dużo tam jakichś zniszczeń w domu było. Był tutaj mieszkał ten wujek mój bardzo niedobry człowiek, strasznie niedobry człowiek i skojarzyłem sobie, że mama mówiła kiedyś, że patrzała zegar tyka i się dziwiła, że on tyka tyle lat po jego śmierci, że on tyka dalej. I on nagle stanął. I ja sobie skojarzyłem tą sytuację i wziąłem klucze i poleciałem tam do tego budynku. Patrzę, nie ma tego zegara, zniknął ze ściany. No i teraz?
I teraz nie było mnie w domu 2 dni, bo spałem z synem u wujka, bo tam razem pracujemy i tak nam pasowało. Nie było mnie w domu. No i oni sobie. Ta współlokatorka obecna. Zaprosili sobie siedem, siedem osób.
Siedzieli na balkonie, a ja mam podwórko wyłożone kamieniem. No takim, takim, takim żółtym i po schodkach się wchodzi do balkonu rodziców. No i nagle słyszą krok i ciach, ciach, ciach. Ktoś idzie po tych kamieniach i wchodzi po tych schodach.
Wyglądają wszyscy latarkami. Nie ma nikogo i nie ma nikogo. I się rzucili tam baggi i tak dalej. No i ten, i ona, i ona siedzi na pokoju w salonie i ona nagle mówi, że widzi, że patrzy na nią starszy człowiek i zaczęła przeklinać: "Niech cię ch...
Mówi tak, niech cię szlag trafi jeszcze raz mnie wystraszysz, jak się dowiem, gdzie twój grób to ci rozpieprzę ten grób". I się zaczęło nagle szaleństwo na dole u rodziców, stołki się poprzewracały, drzwi wyrwane są. Ja wczoraj zobaczyłem, że ten odbicie tego kciuka, odbicie tego kciuka zrobiło się tak, jakby ktoś mocniej przypieprzył w to. Jest rozwalony-- płyta gipsowa do samej cegły.
Cegłę widać. Mam zdjęcia i sprawdzałem zdjęcie, które robiłem dla tego księdza, żeby mu pokazać te odciski. I niech pan sobie wyobrazi, że to stare zdjęcie jest dziurą w ścianie, nie odciskiem, jest dziurą w ścianie. I wczoraj się wściekłem w nocy. Tak zacząłem latać po jego domu, po rodzicach. Zacząłem się drzeć, wyzywać go, modlić się po swojemu.
Bo ja nie jestem katolik i nie wiem, że wtedy może nie działa ci modlitwa Ojcze nasz czy tak dalej. Chociaż tam świadkowie też są. Modlitwę. No to jest. No nie, nie interesuje mnie w ogóle ta religia. No z modlitwami to jest. Z modlitwami to jest tak, że najważniejsze, żeby to była modlitwa szczera. Nie musi to być koniecznie klepanie z pamięci słów.
Tak, tak, o to właśnie chodzi. Czy on był bardzo słabym człowiekiem? Był bardzo silny fizycznie, bardzo zdolny technicznie, ale był strasznym skurczysynem, strasznym skurczysynem. On miał dom z bratem na pół po rodzicach i on tam lał tą moją ciotkę, czyli mojej babci siostrę. Jak mój tata był mały, to oni tu kilometr w nocy przylatywali, bo tamten się nachlał, szalał po domu i tak dalej, bił te dzieci, bił tą ciotkę moją. I ten brat postanowił za to Wszystko sądownie go spłacić i eksmitować.
No i on powiedział, że nie, nie wyjdzie z tego domu, pomimo tego nakazu sądu. No i oparło się o policję, o eksmisję, że ma policja wejść i siłą go po prostu stamtąd wyrzucić. On wiedział, że ta policja ma przyjść. I dzień wcześniej wziął pompę do wody, wsadził ją do szamba, pociągnął szlauf i zalał mu fekaliami cały, cały dom. No i go wyrzucili i nie miał gdzie mieszkać i przyszedł mieszkać tutaj do nas. A to miejsce, a tą, a ten dom był prababci. No i tata był młody, Zamiast zareagować, powiedział co to za człowiek? Zamiast zareagować, on mówiła no nie mają gdzie mieszkać. Rodzina, ciocia, kuzynowie. No i oni tutaj mieszkali. No i odkąd on tu był? No to z początku był tam spokój. No ale potem straszny już konflikt się zrobił. On zaczął szaleć, bramę nam zamykać, mam pieprzać jego dom. No i ojciec sprawę w sądzie założył. Cuda na kiju były. No i no i on w końcu, no i marna raka. No i podejrzewam, że że on, on zaczyna, zaczyna tu szaleć. Ja zacząłem wczoraj wyklinać, skoro ta dziewczyna zaczęła tam przeklinać do niego i on się uruchomił i zaczął tu wszystko. I wczoraj był ciemno też wywołać. On był słabym człowiekiem.
Jak była taka awantura, coś było nie tak, to on dzwonił po swojego syna. On sto metrów czy dwieście dalej mieszka i ten syn przylatywał i robił aferę, a on się tylko dołączał do tego. A tak to żeby on zrobić aferę to on nigdy. Zawsze się bał, bo on potrafił mi zamknąć bramę, moją wjazdową bramę na moje podwórko, rodziców domu. Potrafił na kłódkę. Wziąłem młota z garażu, rozpieprzyłem, a on tylko zamknął się na łańcuszek w domku i obserwował, obserwował co się dzieje. Ja to rozpieprzyłem, wjechałem i mówię ty gnoju, zobaczysz co będzie. No i oczywiście po syna zadzwonił i ten syn awanturę zrobił, zrobił. No i no i no i no i tak, taka jest pokrótce historia. No ja wczoraj szalałem i chciałem go wywołać. Czy on, czy on mi się pokaże, czy nie pokaże. Nic się dzisiaj nie działo, tylko tyle, że kot wyskoczył, zaczął hyczeć i wyskoczył przez okno i do tej pory siedzi pod samochodem na podwórku.
Czyli to są zjawiska powiązane nie, niekoniecznie z domem, tylko z konkretną osobą z tego, co rozumiem, tak? Ja nie wiem, tak mi się wydaje, bo nie jest to przypadkiem żona starszego mężczyzny widziała. A byłem w stanie jakby zarejestrować szczegóły jego wyglądu, czy po prostu widziała taką, takie jakby sylwetki jego.
Sylwetki starszego człowieka. Państwo próbowaliście może szukać pomocy u jakiejś, nie wiem, egzorcystów, jasnowidzów, osób pracujących z energiami. Nie tylko. Tylko był ksiądz kilka dni temu i poświęcił to wszystko. Ale on powiedział, że on się tym nie zajmuje.
Dzisiaj byłem u niego. Mówię, proszę księdza, sytuacja się pogorszyła. On mówi Niech się pan nie martwi, tabletka przeciwbólowa nie działa, nie działa natychmiast. Ja mówię, ale ja mówię proszę księdza, takie moje przemyślenie wczorajsze, co daje święcenie, co się dzieje z tą duszą, czy ona-- bo to podobno dusze z czyśćca, dusze z nieba, czy z piekła nie wyłażą, tylko wyłażą Duchy z Czyśćca. I on powiedział, że ja pytam się, co daje takie święcenie, oprócz tego, że chroni dom. To, co z tą duszą robi? Czy ona ją z powrotem do tego czyśćca pakuje? Pytam, co się dzieje? Czy ona jest skierowana do nieba, czy do piekła, czy tam, gdzie zasługuje? Wtedy powiedział, że on nie jest egzorcystą i nie jest w stanie mi odpowiedzieć na to pytanie. Głębokie pytanie.
I ja mówię No to niech pan jeszcze poczeka. Najwyżej pójdziemy w stronę egzorcystów. No, ja sobie. Jest parafia w Katowicach, gdzie są egzorcyści. Spisałem sobie cztery numery, będę jeszcze przeobserwuje, czy coś się będzie działo. No bo wiadomo, kot reaguje na sytuacje paranormalne. Też reaguje, Nie. I ten kot dzisiaj zaczął hyczeć diabelnym, takim diabelnym tym. Wystawił jęzor, japę, rozstawił i wypierdzielił, wyskoczył z balkonu, spieprza go piętro.
Siedzi cały czas pod samochodem prawie od rana. No mówi się, że zwierzęta też tam jakieś możliwości mają jakieś szersze takie postrzeganie tego typu rzeczy, tych różnych paranormalnych duchów, jakichś nawiedzeń i tak dalej.
Zakładając, że to, to wujek wam jakby zza grobu robi psikusy, może po śmierci jest tak mocno do tego domu przywiązany, że nie potrafi się z nim rozstać? No może chyba rzeczywiście przydałoby się jednak poszukać jakiegoś egzorcysty albo jakąś inną osobę pracującą z energiami, nie wiem, jakiegoś mistrza reiki czy kogoś, kto byłby w stanie po prostu tego wujka stamtąd odprowadzić dalej.Mam jeszcze takie pytanie. Czy jest ktoś jeszcze, kto jest w stanie potwierdzić występowanie tych zjawisk? Bo z tego, co pamiętam- No mam pojęcie. Syn słyszał Wszystko. Oni słyszeli Wszystko.
Czyli rozumiem, że to się jakoś dzieje cały czas? Tak? Bardzo się zintensyfikowało teraz. Jeszcze była taka sytuacja, że była taka sytuacja, że dzwoni, dzwonią do drzwi i dzwoni, dzwonią do drzwi. No i ja mówię Bartek, leć, leć, otwórz. No i słyszę, i słyszę tą współlokatorkę obecną i woła Otwórzcie mi, otwórzcie, otwórzcie mi. Bartek ratuje, wystraszone nikogo nie ma. Ja mówię, bo ona na rowerze pojechała i na rowerze ten yy wróciła, to pewnie poszła rower zaprowadzić. A krzyczy , gdzie ty jesteś?
I tak mówię. Pewnie poszła tam na ogródek gdzieś usiąść czy coś. I tak tknęło mnie. Dzwonię do niej. Kobiety! Ona mówi, centrum Sosnowca. Czy jest pan pewien, że to nie jest jakby związane z synem? Nie jest to jakby związane z tą dziwną dziewczyną, która tam przez jedną noc u was była? Tylko to jest jakby związane z wujkiem złośliwym, tak? To znaczy pierwsza sytuacja, jedyna sytuacja przed tą dziwną dziewczyną The Witch ona na tym The Witch Czarownica Napisano napisane na Facebooku. Przed tą dziwną dziewczyną to tylko te dwa palce były odcięte i teraz się po prostu to zmasakrowano wszystko.
No. Bo przez moment zaświtało mi takie pytanie. Czy może synowi zdarzało się w przeszłości robić jakieś dziwne akcje, żeby zwrócić na siebie uwagę? Bo wiadomo, rozstanie, rozstanie się rodziców potrafi dosyć mocno psychicznie się odbić na dziecku. No tylko, że z tego, co pan mówi, to raczej nie jest związane.
Jak ty, jak ty dziurawie ścianie, to byliśmy razem. Aha, w ten sposób. Szukam po prostu rozwiązania. No dzisiaj się przestało. O tej wczorajszej mojej akcji. Dzisiaj jest spokój, całkowity spokój. Oprócz tego kota, który. A jak ksiądz był na święcenie? Kropnął w pokój tam, gdzie ten kot był. On nie dostał tą wodą, tylko on sobie siedział gdzieś tam i jak wypruł, jak wystrzelił, to nie mogliśmy go przez dwadzieścia minut znaleźć. Dopiero gdzieś pod łóżkiem, bo nigdzie go nie było wcześniej pod tym łóżkiem, bo tam mój syn szukał go. Nagle pojawił się pod tym łóżkiem i siedział pod tym łóżkiem i ryczał cały czas. Nie dał się w ogóle patrzeć na niego. Nie było można, bo ryczał cały czas. No zwierzęta też potrafią bardzo koty szczególnie bardzo gwałtownie reagować na pojawienie się obcych osób w domu.
Pamiętam to, jak moja kotka młodsza uciekała, jak zobaczyła monterów od internetu z UPC także. Ale no. Ale czy należy się na tego tyle o tyle obawiać, że żeby żeby załóżmy, nie wiem, czy, czy no nie wiem, wprowadzenie tej dziewczyny też, też się, bo ona mówi, że z babcią często ma kontakty senne. Jej chłopak prosty bardzo chłopak, ale bardzo fajny.
Jego ciotka kupę lat zajmowała się tarotem i cała rodzina postanowiła z tego wyjść. I cała rodzina przez pół roku przeżywała cuda na kiju. Siedziały i to do tego stopnia, że do jego brata codziennie przez pół roku przychodził dziadek na biało ubrany i opowiadał różne historie z życia, że gdzieś tam był w Krakowie, gdzie miał jakiś pociąg, uciekł gdzieś i wszystko to babcia wszystko to, co pamiętała, to mówiła, że tak było. No i skąd ty to wiesz? Takie pierdoły znaczące. No i nie wiem, czy tutaj gdzieś ona nie jakiegoś portalu nie otwarła. Teraz się tutaj ta sprawa z tym, z tym wyjściem, z tego tarota. Ja też złapałem syna za język, bo rozmawiałem z wujkiem i rozmawiałem na okrągło, żeby on tam się nie bał. Nie, bo ja mu to tłumaczę cały czas. Aha, no i na strychu u niego ostatnio też rąbało tak, jakby młotem dziesięciokilowym kowadło waliło coś na strychu.
Ja mam dziesięć metrów naprzeciwko. Teraz patrzę na niego na ten strych. No ale sytuacja jeszcze miała tego typu, że ona, dziewczyna dzisiaj przyszła, moja żona mi mówiła, że tu trzeba egzorcystę wprowadzić, bo w tym domu coś jest. Już mi to mówiła dwa tygodnie temu, zanim to się zaczęło dziać. Nie wiem, czy to nie jest powiązane. No i ja tak z wujkiem rozmawiałem takimi słowami, żeby on nie załapał. Ja mówię, że o tej tablicy mówiłeś. O, no i skończyliśmy rozmowę. On się pyta Tata, a o jakiej tablicy ty z Robkiem rozmawiałeś? Bo ty. Bo on wie, że ma taki mój ojciec się teraz zajął religią, religioznawstwem i tak dalej. Prawosławiem starocerkiewnym i tak dalej, i tak dalej.
Tata, a o jakiej tablicy mówiłeś? Bo wy z Robkiem gadacie o tych religiach, o tych duchach. Mówiłem wujkowi, bo jest taka tablica. Ja ci ją pokażę. Ja pierdzielę, pokaż mi. A on mi pokazuje tablicę Ouija. Ja mówię skąd ty to? Gdzie ty to widziałeś? A bo taki youtuber kupił sobie tą tablicę. No i niby demony kręcą kółkiem. I szalał po torach, cudował. Szał się z nim dział. Ja mówię, kiedy ty to oglądałeś?
Ale już kiedyś, bo on się tak wszystkim interesują. Taki inteligentny chłopak, bardzo o wszystkim się interesuje, światem ogólnie i tak dalej, takimi, takimi rzeczami jakimiś pierdołami, jak dziecko. Tylko znacznie bardziej rozwinięty jest. No i tylko to oglądał, widział. To mogło mieć wpływ na to. A raczej, raczej chyba nie. Będzie to oglądał bez takiego jakby zaangażowania ze swojej strony to raczej tak, bo nie miało wpływu mi się wydaje.
Także stawiałbym bardziej na to, że albo to ta dziwna dziewczyna coś po sobie, kolokwialnie mówiąc zostawiła, albo po prostu, co mi się wydaje bardziej prawdopodobne to wujek coś tam z zaświatów robi wam jakieś psikusy, nie potrafi się z tym domem rozstać. Najważniejsze mi się wydaje, że to chyba, żeby nie dać się temu wszystkiemu zastraszyć, nie dać się temu jakby przytłoczyć. No i to jest, to jest najważniejsze.
Właśnie wrócę jeszcze do tej rzeczy. Dzwonię, dzwonię do tej dziewczyny. Ona sobie siadła, mówi: "Cholera, jakiś spokój tutaj jest". Ja mówię: "Czemu spokój?" "No nie wiem, czuję, czuję, czuję spokój".
No i mój syn absolutnie nie schodził na dół, bo on tam się bał schodzić do dziadków swoich, nie do tego starego domu, po tym tylko do dziadków, bo tam nie ma, nie ma ich w tym momencie. Wracają właśnie z nad morza. No i on tam się bał. No i on mi dzisiaj mówi, że on idzie tam do babci, sobie tam pooglądać. Ja mówię, idziemy. Jak to sam tam idziesz? Że ty się bałeś tam iść? A on mi mówi właśnie, ja nie wiem, czego się bałem. No i poszedł.
Może to moje zachowanie wczorajsze, szaleństwo, modlitwy i tak dalej, odpedziło? Czy byłaby taka możliwość, jak Pan uważa? Na pewno nie zaszkodziła. Ale czy, czy coś, czy coś to dało? Ciężko mi powiedzieć. No nie wiem, czy, czy się nie obawia tych dziur nad, nad łóżkiem syna, czy nie kombinuje synowi i tak dalej, bo się tego najbardziej wczoraj przestraszyłem i dlatego zachowałem się, jak zachowałem chyba z dwie godziny. Rozpieprzałem mu tam wszystkie te rzeczy i tak dalej.
I przeklinałem go. Yyy, no i uspokoiło się. Syn poszedł na dół. Ta dziewczyna mówi, że, że, że, że, że jakoś jest w porządku. Się zrobiło. Nie wiem, nie mam pojęcia. Nie wiem. Nie wiem, czy to zagraża coś, czy to są tylko jakieś robienie jaj sobie, straszenie celowe.
Tylko ten człowiek to był bardzo słaby psychicznie, słaby psychicznie był. No musicie na pewno tutaj obserwować sytuację, jak to się będzie dalej rozwijać i jakby działać w oparciu o to, co się będzie dalej działo też.
Na pewno, na pewno nie dajcie się, że tak powiem, temu owładnąć. Nie dajcie się, nie pozwólcie, żeby to was zastraszyło, jakoś zawładnęło waszym zachowaniem, waszym samopoczuciem, bo to chyba będzie, to by było chyba najgorsze, co by się mogło stać, żeby, żebyście wpadali w jakąś panikę, prawda?
Róbcie krótko mówiąc, wszystko, żeby starać się żyć w miarę normalnie, spokojnie i po prostu obserwować to, co się tutaj będzie działo. I to już wszystkie relacje przygotowane do dzisiejszego odcinka. Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zaprezentowanych dziś historiach. A jeśli macie jakieś swoje trudne do wytłumaczenia sytuacje, którymi pragniecie się z kimś podzielić, zapraszam do kontaktu. Myślę, że słuchaczom Radia Paranormalium nie trzeba o tym jakoś specjalnie przypominać, jednak dla zasady proszę o zachowanie maksymalnej kultury w swoich wypowiedziach. Zależy mi na utrzymaniu tej naszej radiowej bezpiecznej przestrzeni, w której osoby doświadczające trudnych do wytłumaczenia zdarzeń czują się pewnie i bezpiecznie. Mówił do Państwa Marek Sęk Ivellios Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękuję za uwagę.
Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych naszych audycjach. Śledźcie zapowiedzi na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na profilach społecznościowych. Przypominam także o forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl, które cały czas działa i które można polecić szczególnie osobom stroniącym od serwisów Facebookopodobnych. Zatem do usłyszenia ponownie już wkrótce i do napisania na forum.paranormalium.pl.
Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype Radio.paranormalium.pl. Numer Gadu-Gadu. 36 08 80 02. 36 08 80 02. Czekamy także na Państwa e-maile pod adresem Radio@paranormalium.pl.
Gdyby przy naszych telefonach nikt nie dyżurował, prosimy o nagranie wiadomości głosowej bądź wysłanie SMS-a. Bardzo prosimy o sprecyzowanie, w jakiej sprawie chcą się Państwo z nami skontaktować. Słuchaczy dzwoniących z numerów zastrzeżonych lub zza granicy prosimy ponadto o podanie numeru, na który mamy oddzwonić. Wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość. W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ufo Relacje. Polska Baza relacji o obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl Podziel się już dziś swoją obserwacją.
Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Wszystkim świadkom zapewniamy pełną anonimowość. Ufo Relacje. Polska Baza Relacji o Obserwacjach UFO www.ufo-relacje.pl