[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:07] - Dzień dobry.
[00:07] - Dzisiaj będziemy rozmawiać o casus belli. Naprawdę robi się groźnie.
[00:12] - Casus belli, czyli pretekst do wojny, czyli powód wojny, czyli wymówka do wojny.
[00:17] - Mam wrażenie, panie Piotrze, że on jest coraz częściej stosowany. Już pomijam fakt, że oficjalnie wojen się teraz ostatnimi czasy, w ostatnich dziesięcioleciach w ogóle nie wypowiada. Po prostu toczą się jakieś operacje wojskowe, nadzwyczajne i to właściwie obejmuje wszystkie państwa świata.
[00:36] - Tak jest. To jest znak naszych czasów, ale to nie jest znak czasów w tym sensie, że to zostało odkryte dopiero teraz, tylko po prostu wszystkie inne wojny zostały uznane za „b” i toczymy tylko te wojny, których oficjalnie nie ma. Wygląda to tak dlatego, żeby to powiązać z naszym poprzednim odcinkiem, czyli Pax Americana, że uznano przy zakładaniu Organizacji Narodów Zjednoczonych, ONZ, że wojny przestają być sposobem realizowania swoich interesów przez mocarstwa i generalnie polityka mocarstwowa, polityka imperialna odeszła do lamusa. Odeszła do lamusa raczej do zawieszenia. Dlatego i tylko dlatego, że Amerykanie wypracowali i wdrożyli system światowy, w którym polityka imperialna, czyli zdobywanie zasobów siłą, przestała być potrzebna, dlatego że wszystkie państwa, które uczestniczyły w globalnej wymianie towarowej otrzymały dostęp do wszelkich zasobów, wszelkich surowców, jakie mogły tylko potrzebować na zasadzie wolnego rynku kupowania od innych. Takim buforem bezpieczeństwa tego systemu w maksymalnym skrócie oczywiście było to, że w chwili, w której państwo nie było w stanie tego zakupić, czyli nie mogło sobie pozwolić na utrzymanie wszelkich dostaw, tak zwanych input. Zaraz wyjaśnimy to bardzo ważne. Chyba mówiliśmy w zeszłym tygodniu. Jeżeli państwo nie mogło sobie na to pozwolić, to po prostu pożyczało z jakiejś organizacji międzynarodowej, zapożyczało się. W związku z tym było tak, że nawet dwie konsekwencje: dobrą i złą.
Dobra jest taka, że nawet jak jakieś państwo było źle zarządzane, to mogło sobie pozwolić na to, żeby zaleczyć, zapastować te złe zarządzanie tym, że po prostu poświęciło część swojej suwerenności na rzecz jakiejś organizacji międzynarodowej, czy to Banku Światowego, czy jakiejś innej. To zwalając hipotez spiskowych powiedział CIA na przykład. Tak, rzeczywiście Amerykanie przejmowali w bardzo wielu przypadkach część suwerenności, tak zwaną sprawczość w wybranych sektorach jakiejś gospodarki czy jakiegoś systemu państwowego w zamian za tą poduszkę bezpieczeństwa. Ale to jest plus. Płynnie przeszedłem do minusa. Minusem właśnie jest to, że w związku z istnieniem tego bufora bezpieczeństwa w systemie światowym w postaci możliwości pożyczek z organizacji międzynarodowych, system polityczny, a w rezultacie także system wyborczy przestał być optymalizowany. To znaczy pojawiły się w nim zjawiska, procesy, jakieś ideologie, które nie mają racji życia w normalnym świecie. Normalnym w tym sensie, że jeżeli ktoś źle zarządza swoim państwem, to po prostu bankrutuje i jego reżim zostaje zakończony definitywnie i ktokolwiek obejmie pałeczkę po tym reżimie starym, zepsutym, który nie potrafił dobrze zarządzać jakimś państwem, to na pewno nie powtórzy tego głupiego pomysłu. W związku z tym, że żyjemy właśnie w takiej cieplarni ekonomiczno-gospodarczej, to namnożyło się bardzo głupich pomysłów. Chciałem powiedzieć, nie lubię inwektyw, nie lubię szermować inwektywami.
To znaczy inaczej: lubię szermować inwektywami. Tak jak wielu z nas jesteśmy ludźmi. Taka jest nasza natura, że urażamy, ośmieszamy innych. Natomiast lepiej jest jednak używać argumentów merytorycznych, pokazać na przykładach. Więc przykładem jest chociażby ten system społeczny, o którym się mówi zawsze, że tym razem się na pewno uda albo ten wcześniejszy to nie był prawdziwy socjalizm. To tak żart oczywiście zastosowałem. Natomiast przykładem konkretnym jest pierwszy Wenezuela, która z niezwykle bogatego państwa, petropaństwa tak zwanego, czyli państwa, które produkuje ropę naftową, spadło do rangi państwa upadłego. Mieliśmy kilka lat temu, nie pamiętam, w którym dokładnie roku upadek tej Wenezueli, kiedy inflacja poszła po prostu w kosmos. Państwo, ponieważ żyło właśnie z ropy, mogło sobie pozwolić na bardzo ekstrawagancką politykę, że tak powiem, państwa opiekuńczego i kupowania wszystko, zasypywania wszystkich problemów pieniędzmi zamiast budowania mentalności ludzi do pracowitości, do rozsądnego inwestowania, do myślenia, które nie doprowadziłoby do tego upadku. To oczywiście jest bardzo wielopłaszczyznowa problematyka, natomiast innym takim problemem są, że tak powiem, obdarzone na przykład Chiny.
Chiny, proszę zobaczyć, w pewnym momencie, kilka lat temu, do dzisiaj to trwa, mają tak zwany kryzys nadprodukcji, to znaczy nadpodaży albo nadmiernej produktywności. To będzie najlepsze. I teraz proszę zobaczyć, jaki jest system motywujący ludzi i Chińczyków, pracowitych Chińczyków. Chińczycy oczywiście też są ludźmi. To by wynikało z tego, co powiedziałem, że nie są. Są oczywiście. Więc Chińczycy są niezwykle pracowici. Cały ich system społeczny także nie tyle obciążony, ale wzbogacony o mentalność konfucjańską.Sprawia, że wszyscy zamiast wydawać pieniądze rozrzutnie, to oni oszczędzają. Wszystko odkładają na starość, dlatego że tam nie ma systemu emerytalnego i edukują swoje dzieci, które to dzieci spłodzą wnuków. A wnukowie, kiedy ci dziadkowie zniedołężnieją, to będą pracować ciężko po to, żeby ich utrzymać na poziomie przyzwoitego życia.
Taką skarbonką, czy też rezerwuarem, czy też elektrownią szczytowo-pompową, rezerwuarem to będzie najlepsze słowo, wypracowanego nadmiarowego kapitału był rynek budowlany. Chińczycy kupowali nieruchomości, mieszkania w wielkich, wysokich apartamentowcach po 20 pięter, które widzimy w telewizji, że to właśnie boom budowlany w Chinach. Od lat to widzimy. One nie były nawet wykańczane, dlatego że gdyby zostały wykończone, to by straciły jako dobro, którym można handlować. To znaczy ktoś kupuje na kredyt to mieszkanie, spłaca je. Powiedzmy, że spłacił do 100% i może nawet nie musiał do 100% spłacać, tylko mógł obracać nim na rynku, bo te mieszkania cały czas drożały ze względu na to, że ludzie mieli ten kapitał, w który trzeba było coś włożyć. To jest system nie tyle sprytnie skonstruowany, ale dopięty w taki sposób, że ta nadprodukcja nie musiała być likwidowana poprzez na przykład manipulację nad mentalnością ludzi, czyli oduczenie ich tak produktywnej pracy i odkładania tego kapitału. Tylko zwiększano głębokość tej skarbonki, tego rezerwuaru, po to, żeby ten kapitał mógł być odkładany. Teraz, jak ten kryzys zaczął się w Chinach, ujawnił to, że to był taki rodzaj bańki nieruchomości. Polega to na tym, że nieruchomości były tym, w czym ludzie przechowywali swoje oszczędności.
I to się skończyło.
[08:34] - Dzisiaj jest casus belli, a pan opowiada o bańce na rynku nieruchomości w Chinach. Znając pana, to wiem, że to się łączy. Tylko niech pan to teraz połączy.
[08:47] - Powtórzmy, czym jest casus belli, żebyśmy mieli pewność, że wszyscy wiedzą, o czym mówimy. Casus belli to jest pretekst do wojny, czyli jakiś powód, który zostanie zaakceptowany przez własnych żołnierzy czy własne społeczeństwo, ale też przez opinię międzynarodową jako coś, co usprawiedliwia podjęcie działań zbrojnych. Zaraz powiem, jak łączy się to wszystko z Chinami, z Wenezuelą i innymi rzeczami. Po II wojnie światowej w naszym światowym systemie gospodarczym, politycznym, międzynarodowym nie ma wojen. Dlaczego? Dlatego, że wojny zostały uznane za instrument, którym nie rozwiązuje się sporów. Spory rozwiązuje się na forum ONZ. Są jakieś międzynarodowe instytucje typu sąd arbitrażowy, który między państwami rozwiązuje spory. Na przykład niedawno był spór między Filipinami a Chinami na temat tych wysp na Morzu Południowochińskim, które Chińczycy usypują, powiększając niejako swoje terytorium, czy też obszary, na których mają tak zwaną wyłączność eksploatacji ekonomicznej zasobów, które się znajdują pod dnem morskim, ale też zasobów rybnych, dlatego że tam kultury rybackie ze sobą konkurują ze wszystkich państw, które otaczają te morze. Te zasoby z całą pewnością mają bardzo duży potencjał zostania casus belli, czyli walka o te zasoby, mówiąc precyzyjnie.
Dlaczego w przypadku Morza Południowochińskiego jest to tak istotne? Dlatego, że casus belli jest wdrażany do życia, czyli użytkowany w chwili, w której państwo czy też decydenci jakiegoś państwa, jakiś reżim polityczny, który zarządza państwem, nie ma innego wyjścia. Kiedy ten reżim stwierdza, że wszystkie inne metody negocjacji, czy też rozdzielenia tych zasobów, o które toczy się współzawodnictwo, tak jak ma to miejsce na Morzu Południowochińskim, to państwo nagle stwierdza, że wykorzysta jakiś pretekst czy pomyłkę, nie do końca popularny ruch zrealizowany przez swojego konkurenta, czy też współzawodnika. Wtedy zaczyna się wojna. Dokładnie w tym rejonie, na Morzu Południowochińskim casus belli pojawił się w czasie konfliktu wietnamskiego, czyli wojny wietnamsko-amerykańskiej, bo Wietnamczycy nazywali to wojną amerykańską, a Amerykanie wojną wietnamską. Jakby ktoś nie wiedział. To jest słynny incydent w Zatoce Tonkińskiej. Polegał on na podwójnym incydencie. Pierwszy to było ostrzelanie jednego amerykańskiego niszczyciela przez fregaty wietnamskie, które było zainicjowane przez stronę amerykańską, a to zostało ukryte w raporcie wojskowych dla prezydenta Stanów Zjednoczonych. Natomiast drugi incydent następnego dnia był całkowicie fikcyjny, wyssany z palca przez czynniki wojskowe amerykańskie, które celowo wprowadziły w błąd prezydenta Stanów Zjednoczonych.I w rezultacie prezydent, to jest oczywiście wielowymiarowa sprawa, nie chcę tego rozciągać w czasie.
Natomiast prezydent podjął decyzję o zwiększeniu zaangażowania wojskowego Stanów Zjednoczonych w Wietnamie. Tak rozpoczęła się wojna amerykańsko-wietnamska. Tak wygląda casus belli w tym miejscu. I teraz co może się zdarzyć w rozgrywkach między Chinami a Stanami Zjednoczonymi? Co mogłoby sprawić, że wybuchnie wojna? Otóż obie strony, którakolwiek ze stron, stwierdziwszy, że istnieje dobry moment na to, żeby drugą zaatakować, na przykład jakieś bardzo poważne załamanie na rynku nieruchomości chińskich może sprawić, że Chińczycy będą zajęci problemami wewnętrznymi i to będzie moment, który może być wzięty pod uwagę jako idealny do tego, żeby Chińczyków dobić, to znaczy zrzucić im na głowy także problem zewnętrzny. Tak wygląda casus belli w czasie tego pojedynku o supremację, o miano globalnego hegemona między Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
[13:42] - Wielokrotnie w najnowszej historii tym powodem były próby zdetronizowania dolara. Amerykanie bardzo pilnują tego, żeby dolar był walutą światową. To jest w ich interesie. Oni trochę z tego żyją. Natomiast jakby pan zechciał o tych mechanizmach troszeczkę powiedzieć, bo widać w tym wypadku, że czasami Amerykanie wręcz szukają powodu do wojny, żeby załatwić zupełnie inne sprawy.
[14:14] - Takim powodem jest coś, co miało miejsce w czasie pierwszej wojny w Iraku, czyli w roku 1990, kiedy Amerykanie wyzwalali Kuwejt. Otóż nagle w przestrzeni publicznej, międzynarodowej pojawiła się Greta Thunberg, taka poprzedniczka tej Grety. Zapłakana, emocjonalna dziewczyna, która zaczęła opowiadać o tym, jak iraccy żołnierze wyrzucali dzieci z inkubatorów. Wcześniaki były wyrzucane, opowiadała ta dziewczyna zapłakana przed jakimiś komisjami. Oczywiście to było pretekstem, bo musimy tych złych Irakijczyków wypędzić jak najszybciej, bo to zbrodniarze wojenni. Proszę zobaczyć, co robią. Nagle się okazało, że ta dziewczyna, gdzieś mam zapisane specjalnie na dzisiaj jej imię i nazwisko, ale nie znajdę teraz w tej chwili. Okazało się, że ta dziewczyna była córką ambasadora kuwejckiego i w dodatku cały jej występ został spreparowany przez agencję PR, public relations. W związku z tym cały pretekst, był nie tyle pretekstem, ale właśnie nie instrument, tylko mechanizm sprawiający, że podjęliśmy decyzję i mieliśmy wolę do tego, żeby rozpocząć tą wojnę. W drugiej wojnie w Iraku w 2003 roku mieliśmy coś bardzo podobnego, czyli broń masowej zagłady, którą miał posiadać Saddam Husajn, czyli reżim iracki.
Nie mam niestety tego źródła, natomiast potraktujmy to jako anegdotę. Kiedy okazało się, że Amerykanie nie mogli znaleźć tej broni, bo jej nie było, jak się potem okazało, to jeden dowcip jest taki, zanim przejdę do anegdoty, że na arenie międzynarodowej, przepraszam, w dyskusji na forum ONZ ktoś pyta Amerykanów: „Skąd wiecie, że mają broń chemiczną?”. Amerykanie powiedzieli: „Mamy faktury”. To jest ten dowcip. Natomiast anegdota jest taka niepotwierdzona. Gdyby ktoś ze słuchaczy naszych znalazł źródło tego, to byłbym niezwykle wdzięczny. Otóż podobno w chwili, w której okazało się, że Amerykanie jakoś nie mogli znaleźć tej broni, to ponoć Władimir Putin miał powiedzieć: „Ja bym znalazł”. I to było tak cudownie dwuznaczne. Natomiast niestety nie mogę tego potwierdzić. Trzeba uznać, że to jest jakaś plotka, apokryf.
[16:50] - Panie Piotrze, ale właśnie tak odchodząc troszeczkę od tematu głównego dzisiejszej audycji, to ja się troszeczkę dziwię Amerykanom, a może nie powinienem się dziwić, dlaczego oni tej broni właśnie nie znaleźli? By ją, cholera, sami wyprodukowali, żeby nie robić-
[17:06] - Właśnie tak. Putin by zrobił to tak, właśnie jak pan powiedział.
[17:09] - Żeby nie robić z siebie idiotów. A tak to pokazali światu najpierw, że Irakijczycy mają broń masowej zagłady, po czym jej nie znaleźli, czyli okazało się, że cały powód do wojny był wyssany z palca. Trochę takie lenistwo chyba przemawia przez Amerykanów. Mogli już skończyć przedstawienie.
[17:34] - Trudno mi odpowiedzieć, jaki mają modus operandi. Nie wszystko ludziom wychodzi, nawet jak są inteligentni i mają możności, mają czas. Nie zawsze wszystko ludziom wychodzi.
[17:44] - Albo, panie Piotrze, jest to pokazanie całemu światu: „I co nam zrobicie? Pomyliliśmy się i co z tego?”. Dalej, wracając do pretekstów wojennych. Takim pretekstem, jeśli śledzimy mapę świata, okazała się sprawa Libii. Tam też Muammar Kaddafi najpierw wysadzał samoloty nad Lockerbie, później zostało mu w przestrzeni medialnej wybaczone. Już był takim niby cywilizowanym władcą i zaczął mówić o złotej walucie, czyli walucie, która będzie miała pokrycie w złocie i w ogóle cała ropa naftowa, te rzeczy. Jak to Stany usłyszały oraz sojusznicy Stanów ZjednoczonychSkończyła się dobra prasa dla Mu'ammar al-Kaddafiego i źle skończył. Po prostu źle.
[18:44] - Na tym polegają wojny, że ktoś przekracza swoje pole manewru, przekracza tak zwaną czerwoną linię czy białą linię, jakkolwiek to nazwać, linię po prostu. Po angielsku jest takie sformułowanie crossed the line, czyli przeszedłeś za daleko, przegiąłeś, na tej zasadzie. Kaddafi rzeczywiście myślał, że Zachód nie powstrzyma go. Natomiast w interesie Zachodu, ale także w interesie Izraela jest to, żeby nie powstało żadne silne państwo arabskie ani nie powstała polityczna koalicja, jakaś unia państw arabskich, dlatego że byłaby śmiertelnie niebezpieczna dla Izraela. W Izraelu wykoncypowano teorię tak zwanych wojen limitroficznych, czyli wojen na granicy. Limitrof to jest pogranicze w wolnym tłumaczeniu. Izraelczycy wymyślili, że jeżeli zdestabilizować wszystkie kraje, które mogłyby zjednoczone zagrozić Izraelowi egzystencjalnie, Izrael wykoncypował to i proszę zobaczyć, co się stało w 2011 roku. Ta arabska wiosna, te wszystkie po kolei kraje nagle stawały się państwami niefunkcjonalnymi, upadłymi czy też dysfunkcjonalnymi, tak bardziej precyzyjnie. Izrael był bezpieczny. Istnieje teoria i słyszałem ją ze źródeł, nie do końca mainstreamowych i wiarygodnych.
Natomiast istnieje teoria, która nosi znamiona bardzo dużego prawdopodobieństwa, mianowicie taka, że Izrael stworzył mechanizm eksportu, motywowania ludzi mieszkających w Syrii i Iraku poprzez zamienienie tych miejsc w strefy wojenne. Stworzył się mechanizm, w którym ludzie uciekali do lepszego życia w innych krajach, z tych krajów zniszczonych wojną. Kto uciekał? Młodzi mężczyźni. Proszę zobaczyć kryzys 2015 roku. Kto przyjeżdżał do Angeli Merkel? Bo zaprosiła wszystkich, żeby mieszkali w jej domu, bo jest odpowiedzialną osobą, w jej domu i w najbliższych okolicach. Żarty na bok. Kto przyjeżdżał? Młodzi, zaradni mężczyźni, którzy mieli energię i aspiracje i zdolności mentalne do tego, żeby gdzieś szukać miejsca na świecie swojego własnego i pracować.
Po prostu wyjechać z kraju, w którym nie ma perspektyw dla dzieci, dla siebie samego i tak dalej. Tacy ludzie są idealnym rekrutem do armii, więc osoba niezwykle paranoiczna, ale po pierwsze na świecie nie ma spisków, a po drugie taka paranoja to byłaby jakaś odmenta szaleństwa, że rekrutuje naszego byłego prezydenta i tego Orzeł Andola, jakoś się wyzywało. Hrabia.
[21:36] - Może już nie mówmy. Bo to jest człowiek o daleko idących koneksjach. Człowiek, który dużo może i wiele osób przynajmniej takich-
[21:50] - Orzeł. Tak, Orzeł Mały chyba tak.
[21:52] - Tak. Które miały okazję zetrzeć się z nim, mówią, że to jest człowiek, który wydaje się niepozorny, ale podobno jest niezwykle groźny.
[22:03] - Zastał Orła mięsnego, a zostawił czekoladowego. To też takie nawiązanie do historycznych postaci władców Polski. Dobrze, ale wszystkie żarty na bok. Przepraszam, pozwoliłem sobie. Akurat jestem w dobrym humorze po festiwalu aborygeńskim, zresztą w dwóch miejscach bardzo blisko siebie położonych. Zdjęcia załaduję na Facebooka, jak ktoś sobie lubi te zdjęcia oglądać. Mam dwa zdjęcia fantastyczne wręcz. Jedna matka lekko pod wpływem trzyma malutkiego dzieciaka. Proszę się nie martwić i nie krzywić. Trzyma dzieciaka z taką czapką aborygeńską, nie kapeluszem, nakryciem głowy.
W ten sposób trudno powiedzieć, czy to czapka. Ten dzieciak za wielką czapką wygląda po prostu przekomicznie i przesłodko. Mam to zdjęcie jeszcze na aparacie, nawet nie zdążyłem zdjąć. Kilka zrobiłem naprawdę super. Natomiast wróćmy do rzeczy wojennych, nie do końca pozytywnych. Wszystkie rzeczy, o których teraz mówimy, pokazują, że wojna nie wybacza. Nie jest okresem czasu, w którym można stosować zasady honorowe, mówić prawdę i przede wszystkim mówić prawdę społeczeństwom. Mówimy o społeczeństwach demokratycznych, takich jak nasze, w których opinia publiczna jest istotną siłą, z którą trzeba się liczyć, dlatego że ktoś, kto się nie liczy z tą siłą, po prostu nie zostanie wybrany w następnych wyborach, nie otrzyma reelekcji. Cała zasada szukania pretekstu to nie tylko jakieś czasy historyczne, gdzie kwestia reputacji czy też bycie nieagresorem jest istotne wobec innych władców, ale właśnie jest kwestia postrzegania tego, co się dzieje na świecie przez ludzi takich my, żyjących w Polsce. Proszę zobaczyć, co się stało z lojalnością honorową, z naszymi poglądami i ocenami moralnymi dotyczącymi Rosjan i Putina, czyli przywódcy, prezydenta Rosji.
W chwili, w której wybuchła wojna, jeszcze wcześniej oczywiście też, ale zwłaszcza 24 lutego ubiegłego roku, nagle ta nasza historycznie uwarunkowana niechęć wobec Związku Sowieckiego i wobec Rosjan ogólnie dostała kolejnego boostera, w nawiązaniu do niedawnych perypetii zdrowotnych całego świata. Proszę zobaczyć, jak wyglądałaNarracja dotycząca tego, kim jest Putin, kim są Rosjanie, co oni robią. Wszystko to wynika z tego, że my nie lubimy agresorów i w całym naszym życiu codziennym, czyli w pracy, w szkole, gdziekolwiek, tak samo na arenie geopolitycznej, międzynarodowej, w tych rozgrywkach geopolitycznych istotne jest to, żeby absolutnie nie być tym agresorem, żeby zmusić drugą stronę do tego, żeby to ta druga strona, nasz przeciwnik wykonał pierwszy krok, który jest postrzegany jako użycie siły będące aktem wojny. Coś takiego mieliśmy przecież też w kontekście Amerykanów na początku drugiej wojny światowej, na Pacyfiku. Co robili Amerykanie? Między innymi, maksymalnie skracając rzeczy, wprowadzili embargo na ropę i między innymi złom żelazny, który był kupowany przez Japończyków. Japończycy odcięci działaniami Amerykanów, które nie są w żaden sposób ukryte. To są fakty historyczne, którym nikt nie przeczy. Natomiast logika tej zakulisowej gry, czy też nawet nie zakulisowej, bo wszyscy o tym wiedzą, była taka, że Japończycy mieli dwie rzeczy do wyboru: albo rozpocząć wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, licząc, że się ją wygra szybko, albo – i przypominam, że to jest naród samurajów, czy też naród kierowany przez samurajów z bardzo głębokimi tradycjami zachowania honoru, zwyciężania, niepoddawania się za żadną cenę. Podsumowując wątek, Japończycy albo mieli możliwość decyzji zaatakować Amerykę, albo po tym, jak wyczerpią się zasoby, od których zostali przez Amerykanów odcięci poprzez embargo i sankcje, zwinąć całe swoje imperium, wrócić do Japonii i stukać patykiem o konar drzewa, bo nic innego nie mogli zrobić.
Lud, naród tak dumny i decydenci geopolityczni. Naród tak dumny, tak zaawansowany w swoich planach stworzenia imperium, nie miał innej możliwości tak naprawdę psychologicznej niż to, żeby zaatakować Stany Zjednoczone. Już kiedyś, bardzo dawno temu, chyba rok temu mówiliśmy o tych tematach. Ja polecałem film „Midway” z 2019 roku i tam jest w niezwykle uczciwy sposób przez twórców filmu pokazane właśnie to, co przed chwilą powiedzieliśmy, że wszyscy uczestnicy tej rozgrywki o władanie Chinami, o władanie Azją Wschodnią, toczyli niezwykle skomplikowaną, wielowymiarową grę, której skutkiem było coś bardzo podobnego, co ma miejsce teraz w okolicach Ukrainy, Morza Czarnego i Morza Kaspijskiego. Po prostu uczestnicy rozgrywki walczą o pewne określone dobro, czyli w czasie przed drugą wojną światową kontrolę nad Azją Wschodnią. Natomiast w naszych współczesnych czasach kontrolę nad surowcami, które są wokół Morza Kaspijskiego między innymi, ale także pod dnem Morza Czarnego wokół Krymu, gdzie odkryto bardzo duże złoża gazu około 10 lat temu. Cała ta rozgrywka doszła na dzień dzisiejszy, rok temu do etapu, w którym strony wyczerpały argumenty niewojenne i wojna się zaczęła.
[28:26] - Panie Piotrze, ale jak tak słucham tego wszystkiego, to mam niewesołe refleksje. Przede wszystkim casus belli zaczyna się jawić jako robienie tata wariata ze społeczeństwa. Czyli po prostu trzeba tak namieszać, żeby powód był i żeby to był ich powód i żeby oni byli agresorami. Ale co to ma wspólnego z demokracją, z dostępem społeczeństwa do informacji? Zapewne niewiele, ale my tutaj nie budujemy demokracji, tylko raczej mówimy o pewnych mechanizmach, które funkcjonują. Nie są to niestety mechanizmy, przynajmniej dla mnie, budujące, aczkolwiek rozumiem, że one następują. Tylko tym wszystkim, którzy sobie, za przeproszeniem, gęby wycierają demokracją, jaką my jesteśmy straszliwą, fajną i demokracją taką doskonałą niemal, polecałbym, żeby sobie te sprawy po prostu przeanalizowali. Tak mi się wydaje.
[29:30] - Niestety nic się nie da dodać do tego, co pan powiedział. Wojna jest to paskudna sprawa i ja bym powiedział tak ogólnie, przeczytawszy dziesiątki książek na temat wojny, na temat budowania rozmaitych ładów światowych, współczesnych i historycznych, to wojna jest stanem, który po prostu pojawia się cyklicznie i miejmy nadzieję, że uda się jakoś nam dzięki rozwojowi technologii doprowadzić do tego, że nie będzie egzystencjalnej potrzeby walki o te zasoby, które w tej chwili posiadamy, do których mamy dostęp, czyli ropa naftowa, gaz ziemny i tak dalej. Niestety wszystko wskazuje na to, że jednak te surowce będą podstawą zachwiania tego okresu prosperity i pokoju, który trwa 40 lat od czasu, kiedy Amerykanie zostali hegemonem jednobiegunowego świata. Zobaczymy.
[30:33] - Panie Piotrze, ale ja mam taki trochę niespodziewany finał, który jeszcze nam troszeczkę audycję przedłuży. Otóż wspomniał pan dzisiaj w audycji oTeoriach spiskowych, o tych, którzy lubią spiski. Ja sobie pomyślałem, że w tym, co pan mówił, istnieje pewien dowód na to, że zorganizowanego wielkiego spisku chyba jednak nie ma. Są różne małe spiski, owszem, ale takiego wszechogarniającego, światowego i tak dalej, chyba jednak nie ma. Aczkolwiek zastrzegę się, że mogę po prostu nie sięgać odpowiednio głęboko i zatrzymałem się na pewnej powierzchni, dlatego tego spisku nie dostrzegam. Już mówię, o co chodzi. Wspomniał pan o tym, że Izrael tak namieszał, że wepchnął do Europy ludzi młodych.
[31:24] - Hipoteza, podkreślam.
[31:25] - Tak.
[31:26] - I nie zamierzam popełnić samobójstwa.
[31:28] - Nie, jasne. Ale tak namieszał, że wepchnął do Europy ludzi młodych. Przyjmijmy na chwilę tę hipotezę. Dobra, ale tak naprawdę Izrael zrobił kuku Europie przez to, a tak naprawdę swojemu głównemu sojusznikowi, czyli Stanom Zjednoczonym, bo Stany chyba by wolały jednak stabilniejszą Europę, którą by się nie musiały nieustannie zajmować, bardziej decyzyjną. Właśnie. Okej, rzecz do dyskusji. Odnotowuję.
[32:02] - Nie. Z całym szacunkiem, to nie jest kwestia nawet dyskusji, co zrobili Amerykanie w ciągu ostatnich lat. I to nie w ciągu ostatniego roku, tylko podkreślam: w ciągu ostatnich lat. Prowadzili politykę dzięki rewolucji łupkowej usunięcia z rynku europejskiego gazu od innych dostawców i ropy naftowej, ale gazu przede wszystkim i otworzyli sobie rynek do tego, żeby ten ich własny gaz produkowany na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki był dostarczany do Europy. I to właśnie nastąpiło w ciągu ostatnich miesięcy.
[32:39] - Dobrze, ale czy naprawdę Europa targana zamachami, targana infiltracją z Bliskiego Wschodu to jest najlepszy rynek zbytu dla amerykańskiej ropy?
[32:53] - Nie do końca. Wszystko ma plusy i minusy. Trudno powiedzieć. Nie mam dostępu do danych dotyczących właśnie wymiany gospodarczej i plusów i minusów rozmaitych wariantów. Nie mam przede wszystkim dostępu, nikt z nas nie ma, do tego, jakie są rzeczywiste plany stron, czyli Amerykanów, Europy, Rosji czy też krajów arabskich. Przede wszystkim mówię o Arabii Saudyjskiej, która ma bardzo dużo pieniędzy i olbrzymią ich część budżetu tak zwanego wojennego przeznacza na destabilizowanie swoich przeciwników, przede wszystkim walkę z Iranem. Nawet to jest śmieszne. Arabia Saudyjska w kwestii konfrontacji z Iranem jest de facto sojusznikiem Izraela, dlatego że i Izrael jest atakowany przez Iran w bardzo specyficzny sposób. Musielibyśmy zrobić oddzielną rozmowę na ten temat i Arabia Saudyjska jest atakowana przez Iran. Przecież kiedy to było?
Dwa lata temu czy rok temu, jak był ten słynny atak dronów na instalacje Arabii Saudyjskiej produkujące ropę i przesyłające ropę. Kiedy to było? Dwa lata temu.
[34:01] - Panie Piotrze, przyznam się, że prowokacja mi się udała. Ale to nie jest prowokacja wobec pana, broń Boże, tylko wobec tych, którzy uważają, że spiski, te prawdziwe spiski, da się śledzić. Myślę, że nam podrzuca się różne ślady i my na podstawie tego, my, mówię społeczności, ukuwamy sobie różnego rodzaju wizje spisków. Ja tym swoim pytaniem, tą swoją prowokacją chciałem pokazać, że jeśli spiski są, zakładam, że są, to one są tak głęboko, że marzenie o tym, że my jesteśmy w stanie dojść do tego, jak to tam się odbywa wszystko, to jest po prostu marzenie ściętej głowy.
[34:45] - Bardzo rzadko jak jakiś się insider pojawi, czyli taki sygnalista. Nie podoba mi się to. Już mówiłem, nie podoba mi się ten przekład. Insider, czyli sygnalista po polsku obecnie to jest ktoś, kto wynosi, tak jak Snowden, wynosi z jakiejś firmy czy z instytucji dane obrazujące jakiś rodzaj patologii albo coś, co jest, że tak powiem, nie do końca pozytywne w oczach opinii publicznej, czy też narodu, którego instytucja jest częścią i sługą de facto. Tak by to wyglądało. Natomiast skoro już chylimy się ku zachodowi, że tak powiem, to ja przeczytam, bo odnalazłem, otworzyłem teraz manuskrypt książki „Prawidła geopolitycznej gry o przetrwanie”, która, już wszystkich pocieszam, za dosłownie 10 dni będzie gotowa w formie e-booka. Także wszyscy patroni na Patronite dostaną natychmiast. Natomiast książka papierowa dwa, trzy tygodnie później. Podejrzewam, że dwa, to szybko się teraz drukuje. Natomiast ja tu otworzyłem na eseju ambasadora Andrzeja Byrta, który zgodził się napisać tekst na temat, dlaczego nie toczy się, nie wypowiada się teraz wojen.
I przeczytam dwa kluczowe fragmenty z Karty Statutowej Organizacji Narodów Zjednoczonych i postanowienie główne. Cytuję: „Po co Organizacja Narodów Zjednoczonych powstała?” I cytuję: „Po to, aby uchronić przyszłe pokolenia od klęski wojny.” Tutaj taka przerwa, trzy kropki w nawiasie kwadratowym. Nie wiem, jak to się nazywa w mogile. Może pan wie. Wycięcie po prostu. „Żyć ze sobą w pokoju jak dobrzy sąsiedzi.” I znowu wycięcie. „Zjednoczyć swe siły dla utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.” To jest preambuła, podkreślam, preambuła Karty Narodów Zjednoczonych. Dalej. Członkowie ONZ zobowiązali się i tutaj cytat: „Utrzymywać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo.”Wycięcie. „Łagodzić lub załatwiać pokojowymi sposobami, zgodnie z zasadami sprawiedliwości i prawa międzynarodowego, spory lub sytuacje międzynarodowe, które mogą prowadzić do naruszenia pokoju.” I dalej, czyli znowu ten odstęp.
Wycięcie. „Powstrzymają się w stosunkach międzynarodowych od groźby użycia siły lub użycia jej przeciwko integralności terytorialnej lub niezawisłości politycznej któregokolwiek państwa.” To jest artykuł drugi Karty Narodów Zjednoczonych. O co chodzi? Teraz powiem największy spisek. To jest mój wniosek podjęty na podstawie polekturze sześciu książek na temat geopolityki, między innymi Krzysztofa Wojczala „Trzecia dekada”, Petera Zeihana „This United Nations” i dwóch pozostałych, które dla mnie są podstawą formowania obrazów mentalnych. Podkreślam tylko jedną rzecz: formowanie obrazów mentalnych to nie znaczy, że się z tymi obrazami mentalnymi zgadzam, tylko jestem w stanie odtworzyć ich linię rozumowania, ich narrację, porównać te rozmaite narracje z faktami, które mi są dostępne, wykryć sprzeczności, wykryć jakieś niedopięcia tych narracji i spróbować stworzyć jakiś własny obraz, pod którym mógłbym się podpisać, że takie są moje poglądy na świat. Natomiast wracając do głównego wątku, czyli do tego, co to jest casus belli i dlaczego się nie wybucha wojny, to tekst ambasadora Berta bardzo wszystkim polecam. Może zrobimy tak, że ja go wrzucę jako PDF dla naszych słuchaczy na stronę chiny.pl/telegram. Tam się pojawi taka ramka z plikami PDF do ściągnięcia dzisiaj, czyli 28 lutego, prawda? Czyli jutro.
Dzień premiery jest jutro dla mnie, a dla państwa jest dzisiaj. To znaczy, jeżeli wysłuchacie nas w dzień premiery. Ja wrzucę tego PDF-a jako zamętę oczywiście w całości i wyróbcie sobie własną opinię na ten temat. Moja opinia jest bardzo prosta: wojny muszą być na dzień dzisiejszy toczone w sposób ukryty. Natomiast ta rzecz, do której doszedłem do wniosku, brzmi następująco: to, że Organizacja Narodów Zjednoczonych i Karta Narodów Zjednoczonych to jest deklaracja wyrzeczenia się wojny jako instrumentu rozwiązywania problemów, czyli pozyskiwania zasobów kosztem innych. Mówimy o tych kwestiach gry o sumie zerowej. Natomiast proszę zwrócić uwagę: skoro wyrzekamy się wszyscy uczestnicy ładu globalnego, wojny, to co robimy w tym momencie? W tym momencie stabilizujemy ten system, którym rządzą Amerykanie jako hegemon. Czyli ONZ można potraktować, to jest straszna teoria spiskowa, ale spisków, przypominam, na świecie nie ma, więc nie wolno mówić, że to jest w ogóle spisek. Ale ONZ jest instrumentem Stanów Zjednoczonych służącym utrwalaniu ich globalnej dominacji.
To jest jeden wniosek. To jest bardzo poważne. Natomiast zakończę dowcipem czy nawiązaniem do klasyki polskiego kina futurologicznego, że tak się wyrażę, ponieważ z takiego punktu widzenia, który przed chwilą powiedziałem, dla Stanów Zjednoczonych ONZ jest instrumentem utrzymania ich ładu, to skoro Chiny chcą zburzyć ten ład, zakończyć globalną dominację Stanów Zjednoczonych, to Chiny mogą doprowadzić do sytuacji, w której ONZ zakończy swoje istnienie i któregoś dnia możemy otworzyć, nie wiem, czy ktoś rozpozna film, który mam na myśli, któregoś dnia możemy się obudzić, wziąć do ręki gazetę i przeczytać, że protest Chin przyczyną rozwiązania ONZ. I dzisiejszą zagadką jest, z jakiego to filmu. To jest tak łatwe. Ale dobra, z jakiego to filmu jest? Pytanie i koniec. Nagadałem się dzisiaj.
[41:14] - Pięknie, panie Piotrze, dziękuję i do usłyszenia za tydzień.
[41:18] - Panie Marku, jeszcze pozwolę sobie tu na antenie dopytać, czy odgadł pan tytuł filmu, czy po tym, jak przeczytałem nagłówek z gazety, czy nie do końca?
[41:27] - Panie Piotrze, pan wie, że ja tak średnio mniej więcej po godzinie docieram.
[41:32] - Ale to przecież każdy Polak, który nazywa się Polakiem, powinien ten film znać na pamięć nawet.
[41:37] - Ja wiem, że ten film oglądałem, ale muszę sobie poprzewijać w głowie i to jest niestety-
[41:44] - Przypomnę, na pewno mu się skojarzy. Z zaskoczenia, specjalnie tak zrobiłem, także też bym się dał zaskoczyć.
[41:52] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.