[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Dzień dobry, panie Piotrze.
[00:06] - Dzień dobry.
[00:07] - Znowu geopolityka. To znaczy, że nasza audycja jest na antenie, a dzisiaj będzie audycja pod bardzo aktualnym chyba tytułem Pax Americana. Od czego zaczynamy?
[00:23] - Zaczynamy od początku, od wyjaśnienia, co to jest. Pax Americana to jest porządek świata, w którym żyjemy i odpukać, żeby to nie był kres tego porządku. Dlatego, że każde załamanie takiego projektu cywilizacyjnego, projektu imperialnego wiąże się z epoką chaosu minimum jedno, dwa pokolenia. To jest coś, czego na pewno nikt z nas nie chce, ale z drugiej strony jesteśmy w czasie trwania tego porządku w jakiś sposób ograniczeni przez te podmioty, które trzymają władzę, które to wszystko trzymają w ruchu i które czerpią największe profity z tego, czyli Amerykanów. Żeby opisać ten cały Pax Americana, musimy wrócić do jego początku. Kiedy się zaczął? Zaczął się mniej więcej 30 lat temu, a tak naprawdę to panowanie Stanów Zjednoczonych czy też dominacja Stanów Zjednoczonych zaczęła się po drugiej wojnie światowej. Pierwsza i druga wojna światowa to był taki dwuodcinkowy konflikt założycielski dla tej epoki, w której żyjemy, dla tej epoki niesamowicie taniej energii, o której już mówiliśmy, ale zaraz będziemy mówić więcej, która nie jest produkowana, jest wydobywana i cały jedyny koszt, jaki ponosimy w jej wytworzeniu, tej energii, oczywiście mówimy o węglowodorach, czyli o gazie ziemnym i ropie naftowej. Jedyny koszt, jaki ponosimy, to koszt wydobycia i dostawy do miejsca, w którym jest ona przetwarzana na pracę maszyn, na wozy, na wszystko to, co dokoła nas otacza. Problem jest taki na dzień dzisiejszy, że istnieją eksperci geopolityczni i istnieją kontestatorzy tego porządku świata, czyli kontestatorzy dominacji amerykańskiej.
Mówimy o Chinach, mówimy o Rosji, mówimy o innych pomniejszych mocarstwach lokalnych, które chciałyby być bardziej niezależne od Stanów Zjednoczonych. Ale problem polega na tym, że istnienie reżimu policjanta świata, czyli Stanów Zjednoczonych, jest sprzęgnięte z istnieniem całego systemu dystrybucji energii, który zasila calusieńki świat, praktycznie wszystkie kraje. W związku z tym zniszczenie jednego jest niemalże równoznaczne ze zniszczeniem tego drugiego.
[03:00] - Panie Piotrze, ale mówiąc o Pax Americana, o tym, że Amerykanie rządzą, my chyba szczególnie w Polsce powinniśmy brać pod uwagę, że kiedy jest jakiś dominator, ktoś, kto sprawuje władzę, to on czasami rzuca swoich podwładnych lwom na pożarcie. Czasami robi to dla zabawy, a czasami robi to dlatego, że tak mu akurat pasuje, tak mu akurat wychodzi z jego kalkulacji. Bardzo wielu komentatorów podkreśla, że na przykład my możemy się stać kimś rzuconym lwu na pożarcie. Skoro godzimy się na porządek amerykański, to powinniśmy to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Jakoś tak nie obserwuję wokół siebie chęci do tego, żeby na ołtarzu amerykańskiego pokoju, czyli tego Pax Americana, zostać złożonymi. Jakby pan to skomentował?
[04:05] - Nie wolno zaczynać zdania od „to znaczy”, ale ja nie będę tego respektował i powiem prosto. To, co pan powiedział, gdyby przełożyć na język, którym ja się akurat posługuję, między innymi w książce „Prawidła geopolityczne i gry o przetrwanie”, która zaraz idzie do druku, dosłownie 10 dni do dwóch tygodni zostaje na dzień dzisiejszy, a dzisiaj jest 20 lutego 2023. Do końca lutego książka będzie generalnie dostępna w e-booku dla wszystkich, którzy ją kupili w przedsprzedaży, a w druku będzie dostępna fizycznie jako papierowa książka w połowie marca. Jeszcze raz wszystkich przepraszam za opóźnienie. Natomiast wracając do rzeczy, to, co pan Marek powiedział, da się przełożyć na język tego, co się dzieje na świecie w sposób następujący. Stany Zjednoczone są tą grupą jawną czy też nie do końca jawną, bo nie do końca jesteśmy w stanie wszystkie ośrodki władzy składające się na wolę polityczną Stanów Zjednoczonych zidentyfikować. To jest ośrodek władzy, który chce przy tej władzy zostać, który chce zachować swoją zdolność podejmowania decyzji. Jacek Bartosiak mówi to trochę w inny sposób. Mówi, że gra geopolityczna toczy się o to, żeby zostać przy stole gry. Do tego się to sprowadza.
Co robimy na przykład w pracy, jak konkurujemy ze swoimi kolegami z pracy czy jako jeden podmiot gospodarczy konkurujemy z jakimiś innymi firmami? Staramy się utrzymać na rynku i zarobić na tym i cały czas utrzymać zdolność zarabiania. Dokładnie to samo chcą zrobić Amerykanie. Chcą mieć zdolność oddziaływania, decydowania, co się dzieje, gdzie na świecie, czyli chcą mieć tą sprawczość na całym globie. Żadne imperium nie wycofa się dobrowolnie. Żadna grupa ludzi, którzy mają już władzę, która jest między nimiHormonalnie i psychicznie uzależniona od posiadania tej władzy nie zrzeknie się jej dobrowolnie. Po prostu nie ma takiej opcji. To jest jakaś mrzonka wymyślona w jakichś filmach, książkach. Nie ma czegoś takiego, chyba że pod przymusem. Ale wtedy pod przymusem kogoś, kto ma tę władzę wyższą albo ma pistolet w ręku przystawiony do skroni tego, kto się dobrowolnie zrzeka.
Po prostu tego pistoletu my nie widzimy, bo tym pistoletem może być jakiś mechanizm geopolityczny, może być jakiś mechanizm gospodarczy, szantaż osobisty i tak dalej.
[06:40] - A to ja będę cisnął dalej, panie Piotrze, bo chodziło mi o coś takiego, że kiedy mówiłem o tym rzucaniu lwu na pożarcie, to troszeczkę w tej chwili Polska chyba jest w takiej sytuacji. Może zostanę zaraz wyklęty, bo poglądy są na ten temat różne, ale część komentatorów mówi, że przecież Polska w tej chwili nie ma własnej polityki, szczególnie tej związanej z konfliktem na Ukrainie, tylko realizuje dyrektywy amerykańskie. Jedni powiedzą, że to jest bardzo słusznie i że to tak powinno być, drudzy niekoniecznie, bo na przykład jest drugi geopolityk w Polsce, z drugiej strony, nazywa się Leszek Sykulski i on mówi rzeczy zupełnie inne niż Jacek Bartosiak. A zatem jak na to wszystko patrzeć? Stany Zjednoczone, Polska, która robi podobno to, co się jej każe, ale też nie wykazuje takiej dbałości o własne interesy. To nie jest moje zdanie. To jest zdanie, które cytuję. Natomiast chciałbym dojść do sedna, do istoty tego sporu.
[07:51] - Sedno jest bardzo proste. W jednym ośrodku geopolitycznym, czyli w Stanach Zjednoczonych, czy w Niemczech, czy w Polsce, czy w Rosji. W Rosji akurat chyba jest tylko jedna grupa trzymająca władzę i nie ma konkurencji. Ale zacznijmy od Stanów Zjednoczonych. Tam jest Partia Demokratyczna i Republikanie. To są dwa najbardziej wyraziste ośrodki decyzyjne. Każda z tych partii składa się z ludzi, którzy mają jakieś określone poglądy, wyznają czy są w nich zaprogramowane jakieś ideologie. Raczej to drugie niż pierwsze z różnych względów. Mówiliśmy już o programowaniu cywilizacyjnym, o kopiowaniu wzorców za pomocą kanałów uruchamianych przez prestiż i tego typu ośrodki władzy, jak Demokraci i Republikanie. Oni się między sobą tłuką, zwalczają swoje poglądy, próbują zdominować interlokutora.
Każdy prezydent, który jest z nowej administracji, czy jest Demokratą albo Republikaninem na zmianę, tak mniej więcej każdy prezydent, który wchodzi na urząd, ma skłonność do anulowania niektórych decyzji i forsowania swoich decyzji. Czy to jest zgodne z racją stanu całego państwa, czy też jest zgodne z jakąś agendą właśnie tych Republikanów albo Demokratów? Trudno to powiedzieć. Można na przykład zebrać jakieś data pointy, czyli jakieś przykłady wydarzeń, decyzji politycznych co do sytuacji wewnątrz kraju czy na zewnątrz, mówię o Stanach Zjednoczonych cały czas i stwierdzić, że ten ciąg zdarzeń wywołany przez tamtych jest ewidentnie zdradą stanu albo jest sprzeczny z interesem narodowym i tak dalej. Natomiast inna osoba weźmie z przestrzeni publicznej jakiś zestaw innych wydarzeń i stwierdzi, że jest wręcz przeciwnie, prawda? Natomiast jeszcze w takiej fazie, w sferze ideologicznej można powiedzieć, że naszym celem jest osiągnięcie takiego, a nie innego stanu społeczeństwa i stanu naszej sprawczości na przestrzeni międzynarodowej. I do tego dążymy, bo to jest dla nas dobre, prawda? I jeżeli to jest dla nas dobre, to tamci są źli. A tamci co są źli, mówią dokładnie to samo o tych pierwszych. Więc musimy uświadomić sobie, że są różne wizje tego, co jest, a co nie jest zdradą stanu i co jest albo co nie jest tym docelowym stanem spraw.
Niemcy, idąc do kolejnych przykładów, proszę zobaczyć, jakie jest w Niemczech rozbicie polityczne. Jest kilka co najmniej prądów, które ciągną każdy w swoją stronę. Zieloni oczywiście ciągną w stronę tego, że wracamy do epoki kamienia łupanego i będziemy odgryzać sobie głowy, zamiast oglądać telewizor po robocie, jak wrócimy o 16 czy o 17. Rację stanu niemiecką reprezentują politycy, którzy dążą do współpracy z Rosją dlatego, że Rosja jest źródłem taniej ropy i łatwo dostarczalnej na teren Europy Centralnej, dlatego, że nie pochodzi ona ze stron konfliktowych. Jest tania i można się na nią zamienić za produkty technologii, w których Niemcy się specjalizują. Więc z punktu widzenia Niemiec współpraca z Rosją jest jak najbardziej pozytywną racją stanu dla ich państwa. Bardzo by chcieli, widzieliśmy to przecież w czasie ostatniego roku, bardzo by chcieli to kontynuować wbrew temu, co mówią Amerykanie. Natomiast Amerykanie z ich punktu widzenia co chcą zrobić? Chcą zrobić, żeby trzymać Niemcy pod butem. To jest zresztą słynne powiedzenie generała Hitchensa, który był pierwszym dowódcą NATO.
Po co jest stworzone NATO? Po to, żeby trzymać Amerykanów w środku, Rosjan na zewnątrz, a Niemców w dole, czyli pod butem dosłownie, jakby poetycko przetłumaczyć to stwierdzenie. Więc na tej zasadzie Amerykanie próbują rozbić ten projekt geopolityczny niemiecko-rosyjski. W jaki sposób? Tego nie da się oczywiście udowodnić, to, co mówię teraz jest czystą hipotezą.Której można znaleźć oczywiście bardzo wiele potwierdzeń w postaci decyzji politycznych, decyzji ekonomicznych, decyzji inwestycyjnych. Na przykład budowa gazociągu Ribbentrop-Mołotow, czyli Nord Stream 1, Nord Stream 2, jak to się mówi potocznie, to jest projekt geopolityczny, który Amerykanie chcą rozwalić. Amerykanie chcą sprzedawać swoje węglowodory, czyli tą życiodajną krew naszej cywilizacji, całej naszej infrastruktury społecznej i gospodarczej. I to im się udaje. Wypchnęli swojego konkurenta, Rosję, z rynku europejskiego, sprzedają swoje LNG krajom Europy. Przy czym proszę zobaczyć, że z punktu widzenia Niemiec te dostawy amerykańskie to jest po pierwsze kontrola polityczna, bo teraz Amerykanie mogą przekręcać kurki, a nie Rosjanie.
A po drugie te miejsca, gdzie się wydobywa te węglowodory, są za oceanem, więc nie są to już jakieś tam dwa tysiące kilometrów rurociągu, który przebiega przez Europę Środkową, czyli obszar generalnie kontrolowany przez Niemców, przynajmniej politycznie, w większości, praktycznie w całości, bo jak z Rosji idzie rurociąg przez Białoruś, przez Polskę, to razem ze swoim partnerem strategicznym, Rosją, Niemcy kontrolują całą długość tego przesyłu. Natomiast w chwili, w której Amerykanie sprzedają swoje węglowodory do Niemiec, to większość podróży przez ładnych parę tysięcy kilometrów przez cały Atlantyk jest poza niemiecką kontrolą. Czyli, żeby przypomnieć te moje chyba ulubione już powiedzonko George'a Friedmana: szlaki morskie, przez które płyną te węglowodory, są żyłami i arteriami, przez które płynie życiodajna krew każdego organizmu państwowego, który tę krew potrzebuje do tego, żeby istnieć i funkcjonować. Over.
[14:21] - Odarł pan właśnie piękny mit, do kości pan to wszystko wyrwał, bo nie tu Amerykanie niosący wolność, tylko Amerykanie robiący interesy. Okej, to jest jasne, ale coraz większa grupa ludzi zadaje pytanie, czy za te interesy amerykańskie przypadkowo nie będą musieli Polacy zapłacić własną krwią? W patos poszedłem, ale inaczej się tego nie da powiedzieć. Tak jak płacą za to swoją krwią w tej chwili Ukraińcy. Czy nas po prostu nie wmanewruje się w wojnę? Ja przypomnę tylko, że rozmawiamy w przeddzień wizyty Bidena w Polsce. Kiedy ta audycja będzie emitowana, to Biden już tutaj będzie. Tak sobie nie przyjeżdża. Ludzie naprawdę spodziewają się czegoś groźnego. Pewno odetchną, bo jak to Biden, pewno nic się wielkiego nie wydarzy, ale to napięcie rośnie i ten niepokój związany z tym, że wielkie mocarstwo będzie chciało nas wmanewrować w wojnę, narasta.
[15:35] - Takiemu scenariuszowi zagradza drogę to, że Polska jest częścią NATO. W związku z tym jest masa krajów europejskich, która jest zobligowana traktatowo do tego, żeby realizować akcje zbrojne broniące tego sojusznika, który zostaje napadnięty. Więc Rosja w moim przekonaniu nie odważy się napaść na Polskę. Zresztą to jest cała gigantyczna gra prawno-dyplomatyczna polegająca na tym, że państwa tak zwanego kolektywnego Zachodu wspomagają wysiłek wojenny Ukraińców, na przykład naprawiając sprzęt wojskowy, lecząc rannych. I wszystko to jest zgodnie z prawem. Nie jest formą agresji, ale jest formą wsparcia wysiłku wojennego. Natomiast nie może być pretekstem do, że tak powiem, wypowiedzenia wojny. Nie wypowiada się wojny oczywiście, w tej chwili. Pod koniec drugiej połowy XX wieku i teraz, w tych dwóch dekadach, już w trzeciej dekadzie XXI. Natomiast cała ta pomoc jest robiona, jest dozowana w taki sposób, żeby Rosja nie miała wizerunkowego czy też etycznego, czy jakiegokolwiek innego pretekstu do tego, żeby zaatakować którekolwiek państwo NATO.
Takim pretekstem, już jawnie dającym podstawę, usprawiedliwienie, to jest szalenie ważne, byłoby na przykład przeprowadzenie jakiegoś ataku rakietowego czy też wystrzelenie jakiejś broni z terytorium państwa NATO. Zobaczmy, przypomnijmy sobie, co było dwa miesiące temu chyba, że jakieś tam dwie rakiety systemu obronnego ukraińskiego spadły na Polskę. Nie pamiętam, kiedy to było. Czy pan pamięta?
[17:30] - Dokładnie nie. W każdym razie w zeszłym roku, jesienią.
[17:33] - Tak, coś koło tego. Nie pamiętam tego, przepraszam. Natomiast właśnie tego typu wydarzenia, proszę zobaczyć, z punktu widzenia Ukraińców, gdyby Rosjanie, rosyjska jakaś broń, nawet zabłąkana przez przypadek, właśnie zbłądzenie z toru lotu czy jakakolwiek inna pomyłka systemów i ludzi obsługujących te systemy, gdyby ta broń spadła na teren Polski albo na teren innego kraju NATO, to Ukraińcy byliby szczęśliwi, dlatego że wtedy całe NATO jest włączone do wojny. W związku z tym na przykład Amerykanie, gdyby chcieli zwiększyć pomoc Ukraińcom, jeżeli ich wolą geopolityczną jest to, żeby wspomóc Ukraińców i po to, żeby Ukraińcy i wysiłek wojenny nie załamał się, trzeba wprowadzić NATO do wojny, to taki incydent nastąpi po prostu.Jakoś się to zrobi po prostu. Na tej zasadzie. Jeżeli rzeczywiście potraktować analitycznie tę hipotezę, którą pan zechciał przedłożyć na stół, czyli że ktoś nas chce wciągnąć do wojny, to sposobem na to właśnie by było zaaranżowanie tego typu incydentu. Natomiast Rosjanie zrobią wszystko, absolutnie wszystko, żeby czegoś takiego nie zrobić. W związku z tym jestem przekonany, że nie pojawią się nawet w pobliżu 100 kilometrów żadne jednostki ofensywne. Strzelam oczywiście z kitą taką odległość czy 50, czy 100 kilometrów. Generalnie robili niezwykle zdyscyplinowane starania w kierunku takim, żeby żaden taki przypadek nie miał miejsca i żeby nie dało się jakichkolwiek działań zbrojnych przeciwko Ukrainie i Ukraińcom użyć do spreparowania pretekstu do włączenia NATO do wojny.
Over.
[19:31] - Panie Piotrze, to Polskiego Internetu ciąg dalszy. Przeglądu Polskiego Internetu. Bo można też odszukać tego rodzaju sformułowania, że w Polsce istnieje już coś, co można by nazwać partią wojny, czyli ludzi opętanych tym, że powinniśmy odpłacić Rosji, bo tego wymaga i tak dalej. Nie będę tego cytował. Natomiast tam ludzie dosyć mocno obawiają się takiej oto sytuacji, że nasze władze dadzą się namówić na to, żeby nie w ramach NATO, taka przypadkowa zbieżność, ale w ramach pomocy bilateralnej dla Ukrainy wysłać na przykład polskie wojsko. I tak naprawdę, jak rozmawiam z ludźmi i czytam polski internet, to jest stale obecna obawa, bo wówczas sprawa z pomocą NATO, które wcale się też nie pali do ewentualnej wojny, byłaby już dyskusyjna. Tak naprawdę Amerykanie by nas w tę wojnę wepchnęli. I to jest pogląd z jednej strony wyrażany w internecie, z drugiej strony bardzo mocno zwalczany przez władze. Dzisiaj władze w Polsce posuwają się nawet do tego, że wyłączają strony internetowe bez wyroku sądu, które podobne twierdzenia wygłaszają ludziom, którzy tego rodzaju poglądy głoszą. Tu wspomniany już Leszek Sykulski.
Utrudnia się życie i dziękuje się im za pracę na uczelni. To są rzeczy, które napawają mnie niepokojem, bo to jest takie działanie, mówiąc szczerze, nic z demokracją nie ma nic wspólnego, ale ma też coś wspólnego z takim zacięciem, takim zawzięciem się: „My tu pokażemy”. Nie bardzo jest co pokazywać moim zdaniem.
[21:25] - Ja nie śledzę tej bieżącej sytuacji. Tak jak wszyscy wiedzą, ja się zajmuję raczej prawidłami i wyciąganiem jakichś socjologicznych czy psychologicznych, czy strategicznych prawidłowości z bieżących sytuacji. Nie tyle z bieżących, ale właśnie z historycznych sytuacji. Więc nie będę komentował, bo nie jest to moja specjalność. Natomiast żeby kontynuować już wątek tego, w jaki sposób takie rzeczy się robi, w jaki sposób wciąga się jakiś kraj do wojny, to właśnie przez spreparowanie sytuacji, które w świetle prawa międzynarodowego będą ewidentnym aktem wojny. W związku z tym mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałem przed chwilą. Jeżeli będzie wola polityczna, czy to amerykańska, czy polska, czy jakakolwiek inna, żeby konflikt eskalować, to tak jak pan sam powiedział, to będzie miało miejsce, to zostanie zrealizowane całkowicie poza procesem demokratycznym. To są decyzje popychania całych homostatów geopolitycznych, całych mocarstw do stanu wojny. Natomiast robiąc taki bardziej ogólny widok na to, na czym polega stan wojny, to częścią tego Pax Americana, bo o tym dzisiaj rozmawiamy, jest powołanie do życia między innymi Organizacji Narodów Zjednoczonych. Organizacja Narodów Zjednoczonych i system prawa międzynarodowego, który został przeforsowany, który został uruchomiony przez Amerykanów, czyli przez naszego policjanta świata.
Jego częścią jest to, że wojna jako instrument załatwiania spraw między mocarstwami, między państwami została zakazana. Dlatego właśnie nie można wypowiadać wojny. W książce to jest oczywiście bardziej skomplikowana sprawa, natomiast została świetnie, wzorowo, jeśli mogę tak zrobić, opisana przez autora jednego eseju do tej książki pod tytułem właśnie „Dlaczego współcześnie nie wypowiada się wojen?”. Więc tutaj zapraszam czytelników. To będzie tekst napisany przez zawodowego dyplomatę z kilkudziesięcioletnim stażem. To jest jeden ze współautorów książki „Sądź i jego sztuka wojny”. Ambasador Andrzej Bertz zgodził się napisać ten tekst, więc tutaj zapraszam. Ale wracając, wojen się nie wypowiada i wojny toczy się, nie wypowiadając ich i ze względu między innymi na odpowiedzialność historyczną i odpowiedzialność odszkodowawczą, kwestie zrzucenia odpowiedzialności moralnej na tego, który pierwszy dokona jakiegoś aktu fizycznej agresji na swojego przeciwnika. To wszystko są rzeczy, które państwa ukrywają. W kwestii ukrywania sprawczości i unikaniaRozliczalności, czyli odpowiedzialności sprawczej za ciąg zdarzeń.
Na to będzie zupełnie oddzielna część tej książki, która zresztą też jest omówiona w Sun Zi „Sztuka wojny". To jest kwestia rozliczalności. Kwestia ta polega między innymi na tym, że we współczesnym świecie zintegrowanym handlowo, gdzie są strefy wolnego handlu, jakieś grupy państw, które ze sobą handlują w sposób uprzywilejowany, nie istnieje teoretycznie protekcjonizm, czyli nie istnieje coś takiego jak ochrona własnych rynków, dlatego, że handel powinien być otwarty i mają decydować mechanizmy niesterowane, w największym skrócie i w cudzysłowie oczywiście, mają decydować mechanizmy rynkowe, czyli handel ma być wolny inaczej. To jest ideał, który jest cegiełką w fundamencie tego Pax Americana. Natomiast to, co robią wszyscy, żeby chronić swoje rynki, robią rozmaite manewry, które w jakiś sposób dają częściową albo pełną sprawczość, taką, jaką by w innej sytuacji dały zakazy, na przykład jakieś wojny handlowe, wojny celne i tak dalej. Przykładem ni wprost realizowanego, stosowanego instrumentu do sterowania handlem są na przykład jakieś obostrzenia co do kąta wygięcia banana. To jest oczywiście dowcip całkowicie trafny i świetnie odzwierciedlający tą biurokrację Unii Europejskiej. Natomiast proszę spojrzeć, że to oczywiście jest jeden wielki cyrk z jednej strony, ale nie w całości, dlatego, że na przykład określanie tego, jakie banany mogą być sprowadzane na teren Unii Europejskiej, jest ni wprost realizowaniem protekcjonizmu. Bo jeżeli chcemy sprowadzać z kraju, strzelam z głowy, z Ghany te banany, bo się zrymowało, przepraszam, dlatego to użyłem, proszę wybaczyć żart, a nie chcemy sprowadzać na przykład z Brazylii, to sprawdzamy w Brazylii, jakie są banany produkowane i sprawdzimy jakie w Ghanie. I co robimy?
Ustawiamy przetarg w taki sposób, żeby z Ghany było legalne sprowadzanie, a z Brazylii żeby nie było. I tak to się robi.
[26:51] - Rozmawiamy już prawie pół godziny, a w dalszym ciągu gdzieś przynajmniej nade mną wisi takie oto pytanie: to dobrze, że ten Pax Americana jest czy niedobrze tak naprawdę? Ale to już z naszego punktu widzenia.
[27:06] - Dla nas jest bardzo dobrze, bo jesteśmy sojusznikami Amerykanów, nie mamy ropy, więc nie mamy kłopotów z demokracją tego rodzaju, który to rodzaj by uruchomił interwencje zbrojne. Oczywiście żartuję, ale jednocześnie mówię bardzo wielką prawdę, czy też prawidłowość tego Pax Americana. Pax Americana dla Amerykanów co daje? Daje kontrolę nad całym globalnym rynkiem praktycznie wszystkich produktów. Daje im możliwość stosowania emitowania waluty rezerwowej całego świata. Daje im możliwość posiadania petrodolara, czyli waluty, za pomocą której reguluje się zakup surowców energetycznych, czyli tej krwi, która jest niezbędna dla całej naszej istniejącej współcześnie cywilizacji. Polska jest częścią tej cywilizacji. Po 1989 roku dołączyliśmy do jasnej strony mocy, czyli do tej strony, po której są Stany Zjednoczone, którą Amerykanie włączają w wielki globalny system po to, żeby wszyscy z niego czerpali korzyści i prosperity, i satysfakcję, i bezpieczeństwo między innymi. Ale płacimy za to właśnie niezależnością, bo jak Amerykanie decydują co się dzieje i jak się dzieje, oczywiście w różnym stopniu, ale czym lepiej kontrolują rynek energetyczny, w tym większym stopniu tą sprawczość mają, to my tracimy tą sprawczość. To jest raczej gra o sumie zerowej.
Natomiast póki ten system dostarcza nadwyżki energii, która jest niezwykle tania, to już mówiliśmy na początku, będziemy mogli w następnym odcinku mówić szczegółowo. Tydzień temu mówiliśmy też o energii ze wszystkim, o tym mottcie całej książki. Więc dla nas co to są za korzyści? Mamy pokój w Europie i w wielu miejscach na świecie, w których w innym przypadku, gdyby nie było tej niezwykle taniej ropy, gdyby nie było Pax Americana, rozmaite mocarstwa większe albo mniejsze musiałyby prowadzić tak zwaną politykę imperialną, czyli politykę pozyskiwania zasobów niezbędnych do funkcjonowania państwa, czyli ropa, węgiel, gaz, jakieś rudy żelaza, rudy niklu, wszystkiego, wszystkie zasoby, jakie są potrzebne. Więc gdyby nie Pax Americana, powtarzając, musielibyśmy wrócić do systemu imperialnego, nie byłoby takiej innej możliwości, dlatego że wszystkie państwa, zamiast kupować od siebie nawzajem i regulować jakieś deficyty handlowe, pożyczając od międzynarodowej finansjery, to wszystkie te państwa musiałyby walczyć na zasadach prawa dżungli, bezwzględnego realizowania swoich interesów, bez zważania na moralność, niemoralność i stabilizacji całego gospodarczego systemu, którego częścią są. Także podsumowując, niektórzy mogą bardzo brzydko myśleć o Amerykanach, natomiast cały ich system, cały projekt geopolityczny tych ostatnich, przede wszystkim 30 lat tej jednobiegunowości świata to jest jedna z najwspanialszych, albo podejrzewam, że najwspanialszym okresem pokoju i prosperity, jakim cieszyła się kiedykolwiek ludzkość na planecie Ziemia.
[30:35] - Tak, ale z drugiej strony trzeba się w takim razie, przyjmując dobrodziejstwa Pax Americana, chyba pogodzić z tym, o czym pan zresztą wspominał, że coś takiego jak sprawczość innych krajów, a szczególnie tych, które są sojusznikami Stanów Zjednoczonych, przestaje istnieć tak naprawdę.
[30:58] - Przestaje, ale dzięki temu, że nie mamy sprawczości do tego, żeby pilnować własnego interesu na przykład przeciw Niemcom albo przeciw Francji, albo przeciw Rosji, która nam przykręca kurki. Nie mamy tej zdolności przeciwdziałania bezpośredniego, ale dzięki temu, że istnieje międzynarodowy system stabilizowania konfliktów i produkcji energii i surowców i żywności w takiej nadwyżce, która sprawia, że prowadzenie wojen jest niewarte świeczki, to znaczy destabilizuje system i wszyscy tracą, a w innej sytuacji wojna mogłaby po prostu przynieść korzyści podmiotowi, który doprowadza do tej wojny. System dąży do właśnie tej automatycznej stabilizacji w punkcie, w którym wszyscy prowadzą pokojową koegzystencję. Oczywiście nie wszyscy, bo konflikty istnieją i zawsze będą istnieć. Natomiast ich ilość jest zmniejszona absolutnie do minimum. I to jest niesamowite osiągnięcie ludzkości. Tylko nie jest to osiągnięcie moralne. Nasza etyka i moralność nie wzniosły się za pomocą perswazji i ćwiczenia jogi na taki wysoki poziom, że nie prowadzimy wojen, tylko wzniosły się dzięki genialnie skonstruowanemu systemowi bezpieczeństwa, systemowi gospodarczemu i systemowi nie produkowania, tylko wydobywania tej energii. Także proponuję, żebyśmy wszyscy stali się religijni co wieczór i składali modlitwy do tego Boga, w którego wierzymy, żeby ten Pax Americana i ten pokój i ten okres prosperity trwał jak najdłużej. Tak żartobliwie, ale zapewniam, że jest w tym wiele celnego wglądu w cały ten obraz Pax Americana.
[32:54] - Ale wie pan co? Mimo wszystko, jak sobie na Pax Americana odnotowuję korzyści, które ów Pax Americana przynosi światu, to jednocześnie nie mogę się pozbyć takiego wrażenia, że kiedy Amerykanie... Inaczej. Kiedyś był taki film, była też książka. Książka to było „Sześć dni Condora”, film to był „Trzy dni Condora” i tam dosyć dobrze było widać, że Amerykanie, owszem, ład światowy, Pax Americana, wszystko w porządku do czasu, kiedy zacznie im się koło przysłowiowego tyłka palić i na przykład jakiś interes będzie do zrobienia taki wewnętrzny w ramach kraju, to w końcu wielki kraj i wtedy na ołtarzu będzie położone wszystko, co będzie trzeba położyć. Czy to będzie-
[33:54] - Na tym to polega. Na tym polega gra o przetrwanie.
[33:57] - Tak, ale to nie jest nasze przetrwanie, a ja tutaj siedzę sobie w Europie.
[34:02] - To jest paradoks. Ale niech pan zauważy.
[34:05] - Siedzę sobie w Europie.
[34:06] - Niech pan sobie siedzi. Ja sobie siedzę na Tajwanie i mogę z tego Tajwanu, przepraszam za kolejny żart, powiedzieć prosto: panie Marku, globalny system stabilizujący nasze geopolityczne aspiracje i nie aspiracje nasze i wszystkich innych mocarstw, państw i tak dalej. Gdyby kosztem jego utrzymania było to, że poświęcimy dla całego świata Polskę, niech stanie się tym Winkelriedem, tak jak Ukraińcy się stali w walce z Rosjanami, czyli z tym współczesnym imperium zła. Zresztą imperium zła w przeszłości też było nazywane Związek Sowiecki, czyli Rosja. Jeżeli poświęcimy tylko Polskę dla tego celu, żeby cała reszta świata jeszcze mogła przetrwać w tym pokoju, to jest to poświęcenie, parafrazując Shreka, z pierwszej części Shreka: to jest poświęcenie, na które Amerykanie są gotowi. Dla nas, z naszego polskiego punktu widzenia to oczywiście jest to dylemat, dlaczego akurat my? Dlaczego to musi opaść na nas? Niestety pech geopolityczny, dlatego że jesteśmy w miejscu, w którym akurat kontynuacja istnienia systemu, funkcjonowania tego systemu może się zadecydować.
[35:26] - Dziękuję, panie Piotrze, bo to była bardzo pouczająca lekcja, jak czasami jedna i ta sama rzecz może być różnie odbierana. No bo tak, rzeczywiście Pax Americana zapewnił to, o czym pan mówił wcześniej, ale to się może czasami odbić czkawką, tylko dla wybranych. Miejmy nadzieję, że nie.
[35:49] - Niestety.
[35:49] - Miejmy nadzieję, że nie przypadnie na nas.
[35:52] - Tak, miejmy nadzieję. Dokładnie.
[35:54] - Panie Piotrze, pięknie dziękuję za dzisiejsze spotkanie.
[35:57] - Ja też dziękuję.
[35:58] - W takim razie do usłyszenia za tydzień.
[36:00] - Do usłyszenia. Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.