[00:01] - Telegram z krańca świata.
[00:04] - Dzień dobry. Po raz siódmy w drugim sezonie witamy się z państwem. Marek Żelkowski z Polski, z Bydgoszczy i Piotr Plebaniak z odległego Tajwanu. Chciałbym to miejsce bardziej sprecyzować, ale jak zwykle pan Piotr gdzieś w terenie przebywa.
[00:22] - Tak jest jak zwykle. Przyznam się, że jestem piąty dzień na motorze w czasie słoty i deszczu. Jestem w drodze do Aborygenów, których będę przesłuchiwał, pobierał wywiady do tej książki, o której cały czas gadam, o pieśniach dalekich plemion. Także właśnie piję gorący sok grejpfrutowy, który ratuje mnie przed zamarznięciem w tej słocie.
[00:44] - Proszę. A był taki czas, że zazdrościliśmy panu tej prawie tropikalnej pogody, a teraz proszę.
[00:54] - Błędna percepcja i o błędnych percepcjach będziemy dzisiaj gadać.
[00:58] - Tak, bo my dzisiaj, proszę państwa, nawiążemy do rzeczywistości bardzo blisko nas, niemal dotykalnej. Chociaż temat brzmi bardzo poważnie: drabina eskalacyjna i ziemia śmierci. Panie Piotrze, z czym to się je? I jak to ma się do obecnej sytuacji?
[01:17] - Ponieważ nie piszemy powieści ani nie opowiadamy powieści, więc możemy zacząć od zdradzenia, o co chodzi na samym początku. Drabina eskalacyjna to jest pewien obraz czy też dynamiczny obraz przestrzeni decyzyjnej podmiotów, które znajdują się w konflikcie, czy to podmiotów geopolitycznych, czyli państw, czy to ludzi. Na przykład pamiętamy z podstawówki, ja pamiętam świetnie i z młodości generalnie, jak mieliśmy sprzeczki z kolegami albo po prostu się tłukliśmy nawzajem, bo taka jest natura młodych chłopców, to zawsze nie wolno było dać za mocno, dlatego że wtedy podnosiła się ranga konfliktu na coś poważniejszego. Czyli jak jest solówa na przykład, to jest pewien określony tą logiką solówy zakres, jaki można zastosować. Nie można wybić komuś zęba, bo to już jest poważna sprawa, ale można go przewrócić i wtedy wszyscy obserwujący to uznają, że ten, który został przewrócony, przegrał. I koniec solówy. Tak mniej więcej wyglądają reguły. Natomiast między państwami negocjacje wyglądają zupełnie inaczej. Tu bym się odwołał jeszcze do książki Sun Zi „Sztuka wojny”. Tam jest wywiad z profesorem Jerzym Bralczykiem pod tytułem „Wojna jako forma komunikacji”.
Bo wojna i konflikt i to, co robimy, jest formą komunikacji. Co robimy mówiąc? To z kolei jest fragment i inspiracja z filmu „Stowarzyszenie umarłych poetów”. Do czego służy język? Do tego, żeby podrywać dziewczyny. Tak było w filmie. Natomiast do czego służy język? Do czego służy mowa? Służy do tego, żeby nakłonić innych, między innymi oczywiście, bo są różne funkcje języka. Natomiast język i przekonywanie ludzi za pomocą słów służy temu, żeby robili ci ludzie to, co my chcemy, żeby ich w jakiś sposób przekonać, zmusić, zaszantażować czy generalnie wywrzeć wpływ.
Stąd tytuł tej książki o sztuce wojny brzmi: „Filozofia i praktyka oddziaływania na bieg zdarzeń”. Więc językiem oddziałujemy na bieg zdarzeń, a przede wszystkim na przestrzeń decyzyjną. Budujemy obrazy mentalne, budujemy przestrzeń decyzyjną naszego przeciwnika, a jak się uda, to on robi to, co nam pasuje. Także wracając do drabiny eskalacyjnej, rozmawiamy tą drabiną, prawda? Jeszcze jedna rzecz, jeden element, który musimy pamiętać: tak zwane cztery F. To jest taki kawał akademicki. Nadmienię, że w jednym z odcinków z Królikiem Baxem było coś takiego, że on wyszedł z samolotu, wybiegł z samolotu, stwierdził, że znajduje się w powietrzu i szybko do niego wrócił. Oczywiście na prawach kreskówki. Natomiast zaczęło mu wtedy serce bić i jak serce próbowało wyskoczyć przez skórę, to się pojawiał na tym sercu napis właśnie cztery F. A dotyczy to czterech naszych instynktów uruchamianych w trakcie walki, znaczy inaczej, w trakcie interakcji z innymi osobnikami.
I to jest cztery F. To brzmi: fright, flight, fight i reproduction. Przepraszam, and reproduction. Przepraszam, że tak pomieszałem polski z angielskim. To jest kawał akademicki wykorzystany w „Króliku Baxie”, natomiast generalnie chodzi o to, że w chwili największego natężenia czynności związanych z przetrwaniem uruchamiają się instynkty, które są niezwykle silne i które zmuszają nas, czy też są częścią mechanizmów wrodzonych, które dyrygują naszym zachowaniem. W związku z tym podsumowując: fright, flight, fight to są te trzy rzeczy, które będą nas dzisiaj interesować. Fright, czyli to jest strach. Czyli możemy kogoś nastraszyć. Jak pamiętamy z mojego kalendarza geopolitycznego słowa polskiego dziennikarza nieżyjącego już, Żukowskiego: wojskowi i dzieci lubią się straszyć. I właśnie dzisiaj porozmawiamy o tej drabinie eskalacyjnej, bo jego główną logiką jest to, że się wojskowi nawzajem straszą, co mogą zrobić tej drugiej stronie, jeżeli nie zostanie osiągnięty nowy poziom równowagi.
I tutaj w ogóle tak skaczemy po tych pojęciach, ale na początku musimy wyjaśnić sobie po prostu pojęcia, czyli zbudować instrumentarium koncepcyjne do tego, żeby zacząć rozmawiać o bieżących wydarzeniach. Więc tak, mamy drabinę eskalacyjną, mamy to straszenie, mamy to genialne moim zdaniem sformułowanie: wojskowi i dzieci lubią się straszyć, bo po prostu taka jest ich natura, taka jest natura interakcji między nimi, że zmuszają innych do zrobienia czegoś za pomocą takich, a nie innych aktów oddziaływania. I teraz takStraszenie. Flight to jest ucieczka, czyli jeżeli uda nam się za pomocą stroszenia, to jest coś innego niż straszenie, ale stroszenie podobną ma naturę, czyli zmuszamy kogoś, sprawiamy, że ktoś inny się nas przestraszy. Stroszymy, zwierzęta powiększają się strosząc pióra, strosząc sierść, podnosząc ręce do góry. Albo ludzie zakładamy jakieś wymyślne kapelusze, żeby pokazać, że jesteśmy więksi, czyli potężniejsi, czyli w domyśle silniejsi od tych ludzi, którzy nie mają takich wspaniałych arystokratycznych kapeluszy, czy też jakichś tam wymyślnych kapeluszy związanych z rangą wojskową i tak dalej. To wszystko jest stroszenie, czyli deprymowanie przeciwnika, sprawienie, że on przestanie walczyć o swoje, że ucieknie z pola bitwy i tak dalej. Flight, czyli ucieczka, czyli za pomocą tego stroszenia i straszenia sprawienie, że przeciwnik rezygnuje i ucieka, oddaje pole i generalnie przestaje nam przeszkadzać i przestaje realizować swoją wolę geopolityczną czy kwestie zachowania swoich optymalnych warunków swojego własnego bytowania. Uznaje swoją porażkę, ucieka z pola bitwy w jakiś rozmaity sposób, często zrytualizowany, zwłaszcza w świecie ludzi. Uznaje, przegrywa po prostu.
I inni oczywiście świadkowie, którzy to widzą, przyjmują to do wiadomości i legitymizują ten nowy stan, nowy stan bieżący jaki jest. Natomiast teraz musimy jeszcze powiedzieć jedną rzecz, definicję wojny. Definicja będzie nam potrzebna do tego, żeby zrozumieć całą naszą dzisiejszą rozmowę. Wojna jest to proces negocjowania i legitymizowania nowego stanu równowagi geopolitycznej. Na czym to polega? Dwie strony, na przykład mamy II wojnę światową. Dwie strony, czy też więcej stron walczą o uznanie pewnego nowego układu sił. Na przykład mówię o I i o II wojnie światowej, czyli o pierwszej połowie XX wieku. Mamy rosnące w siłę Stany Zjednoczone, mamy słabnącą Wielką Brytanię, która po prostu staje się coraz słabsza względem innych nacji, takich jak Niemcy. Przypominam, że Francja i Wielka Brytania i Anglia zawsze walczyły ze sobą, zawsze były śmiertelnymi wrogami, do czasu, aż pojawiła się potęga Niemiec Zjednoczonych przez Prusy, która sprawiła, że Wielka Brytania musiała w jakiś sposób zbudować swój sojusz z Francją po to, żeby utrzymać Niemcy w środku Europy.
To się skończyło świetnym sformułowaniem, mianowicie takim, jeden z generałów, jeden z założycieli NATO stwierdził całkowicie wprost i frontalnie, strasznie mi się to podoba, dlatego między innymi, skonkludował, do czego służy NATO. NATO służy do tego, żeby trzymać Amerykanów wewnątrz Europy, w domyśle Europy, Rosjan na zewnątrz Europy, czyli żeby Związek Sowiecki nie dokonał inwazji, a Niemców w dole. Czyli trzeba trzymać butem mordę przy ziemi, żeby Niemcy znowu nie próbowały aspirować do mocarstwa światowego i konkurować ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią o zasoby światowe. Także tak to wygląda. Wojna jest formą ostateczną, bo wszystkie inne metody interakcji, metody oddziaływania na wolę przeciwnika zawiodły. No i pozostaje jedynie właśnie narzędzie niezdarnych wodzów, czyli prowadzenie walki zbrojnej. Bo nawiązuję tutaj oczywiście przypominam do „Sztuki wojny”, do której będziemy dzisiaj bardzo nawiązywać, w której Sun Zi mówi, że najlepszym jest pokonać przeciwnika bez walki, czyli uderzyć w jego serce i jego umysł, czyli w proces decyzyjny albo w jego morale, albo zdolność do stawiania na swoim i tak dalej. To jest oczywiście na cały osobny odcinek albo na kilka nawet. Natomiast po kolei jest obleganie miast, pokonywanie armii i najgorsze jest właśnie obleganie miast. To jest w czasach Sun Zi i w wielu innych okresach historycznych i miejscach na Ziemi był najmniej ekonomiczny i najbardziej ryzykowny jednocześnie sposób pokonywania przeciwnika.
[10:26] - Panie Piotrze, ale w świetle pojęć, które pan przed chwilą przedstawił, no to chyba na jakiś czas przyszło na Amerykanów zaćmienie umysłowe, bo tak naprawdę z trzymaniem przy ziemi Niemców chyba wyszło słabo i z trzymaniem następcy Związku Sowieckiego, czyli Rosji, poza NATO też wyszło słabo, bo się nagle Niemcy zaczęli dogadywać z Rosją. No i wyszło to, co wyszło. Mamy wojnę i to taką wojnę dziwną w sumie. Zaraz powiem dlaczego dziwną albo w pewnym oddaleniu powiemy, dlaczego ona jest dziwna, ale jest. No to co się stało z tymi Amerykanami? Stracili czujność czy co?
[11:11] - Tego nie wiemy, bo są dwie opcje albo rzeczywiście stracili czujność, albo w jakiś sposób starają się podpuścić Rosję, Niemcy i Chiny. Bo przypominam według mojej wizji tego, co się dzieje w tej chwili, Amerykanie niszczą ten sojusz i niszczą go przez rzucenie na kolana i kompletną destrukcję planów geopolitycznych dwóch najsłabszych elementów tego sojuszu, czyli Niemcy i Rosję. Bo proszę zobaczyć, co de facto jest. Tu przypominam wszystkim słuchaczom, ja rozmawiałem z panem Markiem ŻelkowskimJa jako Piotr Plebanek jestem osobą fizyczną, nie jestem powiązany z żadnymi czynnikami publicznymi, które mówią mi, co mam mówić. Staram się wszystkich moich słuchaczy czy też czytelników, zapraszam do zakupu książek oczywiście, nauczyć prawideł, które uważam, że funkcjonują w naszym świecie, czy to na poziomie osobistym, międzyludzkim, czy to na poziomie międzypaństwowym, czyli mówimy o geopolityce i stosunkach międzynarodowych. Więc proszę zawiesić sympatie swoje wobec Ukrainy czy sympatie wobec Niemiec, czy sympatie wobec kogokolwiek, do kogo ma się sympatię. Proszę, żebyśmy się skupili w słuchaniu i opowiadaniu tylko i wyłącznie na tym, jakie prawiła funkcjonują w interakcjach między walczącymi stronami. Tym się tylko i wyłącznie interesujemy. Przepraszam, musiałem to wybrzmieć, dlatego, że z całą pewnością będą się pojawiały jakieś zarzuty co do tego, że w sposób wyraźny nie staję po stronie Ukrainy, która została przez Rosję napadnięta. Bo taka jest narracja, która napędza nasze wszystkie medialne obrazy mentalne, które otrzymujemy ze środków masowego przekazu.
Zobaczmy teraz tak: mamy dwa państwa, które mają swoją własną wolę geopolityczną. Były Związek Sowiecki, czyli obecnie Federacja Rosyjska i mamy Niemcy. Obydwa te państwa mają swoje aspiracje, mają swoje tradycje imperialne i takie tradycje nigdy nie umierają. Po prostu nigdy. One zawsze zostaną wykorzystane przez reżim do uzyskania jednego efektu, do energetyzowania ludzi, czyli do zbudowania mitu energetyzującego. O tym napisałem dwa eseje w książce „Siły psychohistorii”. Jak ktoś nie czytał albo jeszcze się nie zdecydował na książkę, to bardzo polecam. Mit energetyzujący sprawia, że ludzie gotowi są ryzykować swoim życiem albo poświęcić nawet swoje życie, albo poświęcić swoje dostatnie i wygodne życie dla tego, żeby mieć poczucie bycia częścią wspaniałej, wielkiej całości. Bycia cząstką jakiegoś wielkiego imperium, które reprezentuje dumę, które dostarcza ludziom dumy, prestiżu i satysfakcji z tego, że mogą się poczuć ludźmi lepszymi w jakiś sposób od tych przeciwników, których się oczywiście na wszelkie możliwe sposoby oczernia. Najbardziej klarownym przykładem tego, który jest najbardziej nam Polakom oswojony, jest przykład powstania Trzeciej Rzeszy i sposobu, w jaki Hitler doszedł do władzy.
On bazował na dwóch rzeczach: na resentymencie, na nienawiści wobec aliantów zachodnich, Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych ze względu na przegraną wojnę w sposób niehonorowy, czyli nie na polu bitwy, tylko przez zdławienie gospodarki niemieckiej. Mówię o pierwszej wojnie światowej, bo mówimy o latach 20. i 30., kiedy Hitler dochodził do władzy. Z drugiej strony, proszę zobaczyć te szczątki propagandy rosyjskiej, które do nas dochodzą, pokazują, że mówią niektórzy komentatorzy wprost, że Putin daje im dumę bycia silnym mocarstwem. Mówię o Rosjanach. Więc skoro Putin dostarcza właśnie tego prestiżu, tego poczucia bycia częścią jakiejś wielkiej, wspaniałej całości, proszę zobaczyć, jak istotny ma to wpływ na morale, na gotowość narodu do prowadzenia wojny, na gotowość poszczególnych ludzi na to, żeby chcieli iść do armii i walczyć. Więc zobaczmy. Mamy dwa ośrodki imperialne, Niemcy i Rosję, oczywiście trzeci Chiny, w którym też te wartości imperialne są wyjątkowo silne. Chiny mają bardzo dużą głębię historyczną, tak się często określa. Chodzi o to, że mają bardzo długie tradycje państwotwórcze, mają bardzo długie i bardzo bogate tradycje imperiotwórcze.
Więc wszystkie te trzy państwa nie poddadzą, nie dadzą ani naród, ani reżimy rządzące, czy to Chińska Partia Komunistyczna, czy reżim Władimira Putina. Przepraszam, śmieciarka przejeżdża, taki zadgłos niestety. Natomiast w Niemczech to jest takie państwo w tej chwili bez szczególnej żadnej ideologii. Dla nas to chyba dobrze. Natomiast zastanawia mnie to, w jaki sposób, nie potrafię tego dobrze sam sprecyzować, oczywiście mają swoje ambicje budowania imperium gospodarczego. Przecież bazują przede wszystkim na imporcie wysokoprzetworzonych dóbr, przede wszystkim technologii i maszyn, i tak dalej, i samochodów chociażby. Natomiast w Niemczech nie istnieje taki mit energetyzujący, dlatego, że został w bardzo sprytny sposób stłamszony przez politykę historyczną mocarstw, które wygrały drugą wojnę światową.
[16:57] - Panie Piotrze, okej, mamy opis sytuacji, ale to jest tylko właściwie część tego opisu, bo mamy gorącą wojnę. Powiedziałem, że ona jest dziwna, to teraz doprecyzuję. Jakoś tak daliśmy sobie wmówić, że Rosja może bombardować na przykład miasta ukraińskie, ale sami Amerykanie wymagają od Ukraińców, że broń Boże, żeby uderzyli w jakieś miasto rosyjskie. Powiem szczerze, że to się w ogóle w logice wojny nie mieści. Obserwujemy taką sytuację, że na przykład Ukraińcy wyganiają Rosjan tuż za granicę, czyli idą do swojej dawnej granicy i już zostawiają sprawę. Czyli tak naprawdę mamy wojnę, która toczy się troszeczkę, moim zdaniem, wbrew zasadom. Czyli dajemy sobie bombardować stolicę, dajemy sobie bombardować inne miasta, ale sami nie ruszamy tych miast po drugiej stronie linii frontu. Czy coś źle rozumiem?
[18:02] - Nie chodził pan jako wolny słuchacz na zajęcia z biologicznych mechanizmów zachowań, co ja miałem szczęście robić jako student socjologii. Pewnie jakaś tam część słuchaczyChodziłem na Uniwersytet Warszawski, chodziłem na Karową na socjologię. Natomiast mając wolny czas, czy też stwarzając ten wolny czas, chodziłem jeszcze na rozmaite zajęcia, biologiczne mechanizmy zachowań. Zacznijmy od bardziej żartobliwego przedstawienia sprawy. Tam profesor i jedna studentka dostała ataku wesołości. Nie można było jej opanować. Dlatego, że profesor, który opowiadał o pewnych zachowaniach terytorialnych, użył do tego przykładu ptaków, które się nazywają piecuszki. I oni mają takie zachowania terytorialne. Inaczej, ich agresja terytorialna przejawia się w taki sposób, że jeżeli jakiś inny ptak konkurencyjny, który konkuruje o pożywienie, wkracza na terytorium tego jednego piecuszka, to czym głębiej wkracza, tym większa jest agresja tego piecuszka broniącego. I ten piecuszek broniący dzięki tej agresji pobudzonej oczywiście instynktownie, czyli wykształconej ewolucyjnie, ma większą energię i lepiej się stroszy i generalnie postępuje agresywniej.
W związku z tym uzyskuje przewagę moralną, zaraz dojdziemy do spraw ludzkich, nad tym, który narusza to terytorium i zaczyna przeganiać. Ale jeżeli przekroczył już tą granicę swojego terytorium, która była wcześniej wynegocjowana, to ta agresja samoistnie się wygasza. Czyli znowu mamy mechanizm ewolucyjny i w momencie, kiedy przegoni za daleko tego pierwotnego agresora, to sam traci tą rację moralną, a z kolei tamtemu uruchamiają się instynkty agresji, które sprawiają, że staje się agresywny, przejmuje inicjatywę i przegania tamtego. I tak ustawia się granica terytorium tych dwóch egzemplarzy tego samego gatunku piecuszków. Przepraszam, to bardzo komiczna anegdota, którą zawsze mam w głowie. Ale wracając do świata ludzi, proszę zobaczyć, że mechanika tego jest bardzo podobna. Dlatego, że w momencie, w którym Ukraińcy rozpoczną agresywne akty na terytorium rosyjskim, to daje to Rosjanom pretekst. A pamiętajmy, że w świecie stosunków międzynarodowych preteksty to absolutna podstawa tego, co można zrobić i czego nie można zrobić z przeciwnikiem. Ukraińcy atakujący terytorium rosyjskie dają Rosjanom pretekst do tak zwanego odwetu, do uderzeń odwetowych, które też są skalowalne i muszą być w jakiś sposób adekwatne do aktu oddziaływania, które przeciwnik zrealizował. I teraz tak, musimy przemyśleć, co chcą osiągnąć Rosjanie.
Rosjanie przede wszystkim odmówili zgody milczącej na to, żeby Ukraina przeniosła się do europejskiego, czyli zachodniego oddziaływania cywilizacyjnego, do naszej cywilizacji zachodniej gospodarczo, cywilizacyjnie, społecznie i tak dalej. Proszę prześledzić pod tym kątem wiadomości medialne. Ukraina szuka teraz drogi na Zachód na rozmaite sposoby. Przede wszystkim Stany Zjednoczone wspomagają Ukrainę w tym, żeby wyciągnąć ją ze strefy wpływów i ze strefy bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. I Federacja Rosyjska nie może na to pozwolić z wielu względów. Ja szybciutko powtórzę. Po pierwsze rozpadnie się wtedy rosyjski system bezpieczeństwa. Będzie miała pod samym nosem od strony Zachodu kilka państw NATO, mówimy: Litwa, Estonia, mówimy o Ukrainie, mówimy o Polsce. Po drugie, bez zasobów gospodarczych, demograficznych i rolniczych Rosja utraci bezpowrotnie zdolność do bycia mocarstwem mającym w miarę, nie tak duży jak Stany Zjednoczone, ale wpływ na to, co się dzieje na świecie, na zewnątrz Rosji. A na tym polega imperium, że zdolność oddziaływania imperium sięga poza granice polityczne uzgodnione z sąsiadami.
Czyli zdolność oddziaływania. Nie mówię o oddziaływaniu militarnym, czyli o zdolności toczenia wojen, ale wpływ kulturowy, wpływ gospodarczy, czyli wszystkie firmy, które operują w tak zwanej bliskiej zagranicy. To jest pojęcie ściśle związane z opisywaniem geopolitycznej mocy Federacji Rosyjskiej, Rosji. Po trzecie, mówiliśmy już o tym, że na wschodzie Ukrainy odkryto surowce energetyczne, ropę naftową. Mówiliśmy w 2010 roku. W 2012 roku w szelfie kontynentalnym wokół Krymu odkryto złoża gazu ziemnego. Niemałe. Gdyby Ukrainie za pomocą technologii zachodniej, bo gdyby Ukraina przeszła na stronę Zachodu zupełnie, to potrwa oczywiście dekady, żeby mentalność ludzi się zmieniła, to musi nowe pokolenie wyrosnąć. Oczywiście ludzi, którzy są zupełnie inaczej sformatowani cywilizacyjnie. Ale gdyby Ukrainie udało się uruchomić za pomocą ekspertów i technologii zachodnich eksport ropy z Ukrainy na Zachód, czyli do Europy Zachodniej, to w tym momencie jest to bezpośrednia konkurencja wobec ropy i gazu, które płynie do Niemiec z Rosji.
Czyli w tym momencie jednocześnie jest trwale uszkodzony bardzo silnie projekt geopolityczny i Rosji i Niemiec. I żadne z tych dwóch krajów nie może na to pozwolić. Stąd proszę zobaczyć, co się dzieje, jeśli chodzi o wolę geopolityczną niemiecką, tego, żeby wspomagać w jakiś sposób Ukrainę. Mają wysyłać broń, a jednak tego nie wysłali. Coś tam kombinują, mówią jedno i robią zupełnie coś innego. Albo generalnie plączą się w zeznaniach. Przepraszam, że to tak żartobliwie, niepoważnie, ale do tego się sprowadza właśnie to, że postrzegamy Niemcy jako ambiwalentne wobec kwestii pomocy Ukrainie. Właśnie dlatego.
[24:12] - Panie Piotrze, z jednej strony pan to pięknie wytłumaczył, ale jak sobie pomyślę o perspektywach, o tym, co się może dalej dziać, to ja nie widzę końca tej wojny. Ja nie widzę możliwości, żeby ona się zakończyłaW jakimś przewidywalnym czasie pokojem czy też jakimś rozejmem, czy czymkolwiek. Jedno i drugie państwo ma tyle do stracenia, że właściwie nie widzę końca.
[24:39] - Zgadza się. Z punktu widzenia Rosji ta wojna, jaka ma miejsce o Ukrainę między Zachodem a Rosją, bo tak należy to postrzegać moim zdaniem prywatnym, zastrzegam, ta wojna jest symptomem tego, że wszelkie poprzednie negocjacje zawiodły. Po prostu zawiodły. Nie doprowadziły do tego, żeby strony ustaliły jakiś kompromis czy podział stref wpływów na przykład to, co miało miejsce, nazywane jest czwartym rozbiorem Polski, czyli podział Polski między Rosją a Niemcami w 1939 roku. Coś takiego w moim przekonaniu prywatnym i jestem w stanie to uzasadnić, ale to już nie będziemy mieli czasu w tym odcinku, bo ten odcinek ma po prostu inny temat. Zaraz przejdziemy do ziemi śmierci. Stronom nie udało się uzyskać jakiegoś kompromisu w kwestii podziału stref wpływów na Ukrainie. Rosja, proszę zobaczyć, też reguluje tą drabinę eskalacyjną w tym sensie, że reguluje zakres swojego ataku na Ukrainę. Oczywiście najazdem bombardowali Kijów, próbowali zająć Kijów. To by było optymalnym dla Rosji rozwiązaniem.
Ale proszę zobaczyć, zajęli te terytoria tak, żeby mieć lądowy dostęp do Krymu poza Cieśniną Kerczeńską i Mostem Kerczeńskim, który niedawno uległ atakowi sabotażowemu. Proszę zobaczyć, że Rosja nie ma nawet środków na to, żeby zająć całą Ukrainę, dlatego że nie potrzebuje całej Ukrainy. Przyczyną egzystencjalną zaistnienia stanu wojny między Ukrainą a Rosją jest to, że Rosja potrzebuje surowców. Potrzebuje sprawić, żeby te surowce nie wpadły pod kontrolę Zachodu, bo w tym momencie projekt geopolityczny współpracy z Niemcami, jeśli chodzi o surowce energetyczne, ropę i gaz całkowicie upada, dlatego że przez Ukrainę także przebiegają rurociągi, które dostarczają surowce w kierunku zachodnim. Moim zdaniem nie istnieje kompromis, który byłby możliwy do zaakceptowania przez obie strony. Jest albo jedna wygra, albo druga wygra. Jeżeli wygra Zachód, to w tym momencie Rosja upada i dla Rosji, gdy Rosja jest postawiona pod ścianą, to rzeczywiście, bardzo przepraszam, ale tutaj niestety rzeczywiście straszymy: dla Rosji takie zagrożenie egzystencjalne jest równoznaczne z wkroczeniem na tak zwaną ziemię śmierci. Ziemia śmierci to jest pojęcie ze „Sztuki wojny”. Znowu tutaj mamy odwołanie. Wejście na ziemię śmierci polega na tym, że ktokolwiek się na tym znajdzie albo dokona jakiegoś aktu skrajnej desperacji, która wykrzesa z niego wszystkie siły i doprowadzi do wejścia w stan amoku, czy też wejścia w stan berserku, w ten szał bojowy berserków i uratuje się w jakiś nadzwyczajny sposób albo ci obrońcy, którzy są na tej ziemi śmierci, zostaną wybici do nogi.
W związku z tym mamy całą masę przysłów, które to mówią we wszystkich językach: „Nie stawiaj wroga pod ścianą. Zawsze daj mu jakąś drogę ucieczki. Nie doprowadzaj nikogo do desperacji”, bo inaczej tonący brzydko się chwyta. Nie wiem, czy pan zna tą parafrazę.
[28:05] - Znałem. To Lecowska parafraza.
[28:08] - Więc proszę zobaczyć, jeżeli Rosja rzeczywiście stwierdzi, czy też decydenci rosyjscy, że stoją pod ścianą, zaraz ich imperium się zawali, a w tym momencie Chińczycy czekają tam od strony wschodniej. W tej chwili proszę zobaczyć to, co się dzieje w memosferze, że tak powiem, tutaj naszej polskiej. To są różne żarty, że Czechy na przykład przejmą Kaliningrad, czyli ten okręg kaliningradzki. Dobrze to nazywam? Przepraszam. Północ Prus Wschodnich inaczej jeszcze. Natomiast proszę zobaczyć, załóżmy, że to jest zjawisko, te memy wszystkie tego typu, że Czechy zajmują Kaliningrad, że tam zaraz pojawiają się mapy, że Polska jest do Uralu, a tam Chińczycy, czyli zamieszki na granicy polsko-chińskiej na przykład. Ten stary kawał jeszcze z czasów PRL nabiera nowego życia tutaj zupełnie. Nawet jeżeli to jest zjawisko całkowicie w 100% naturalne, czyli ludzie po prostu robią sobie jaja, żeby odreagować albo po prostu przejawiają po prostu niechęć do Rosji wspieraną pamięcią historyczną po II wojnie światowej. Katyń, wywózki na Syberię i tak dalej.
Nawet jeżeli to jest w 100% naturalne, nikt do tego ręki nie przyłoży, jakieś tajne służby, czy to jakiekolwiek amerykańskie, czy polskie, czy niemieckie, czy jakiekolwiek. Samo istnienie tego zjawiska, tych memów pokazujących, że zaraz nastąpi rozbicie Rosji geopolityczne, to znaczy podział na terytoria, jakieś rebelie tych dalekich regionów chociażby, to wszystko napędza stracha Rosji i zwiększa prawdopodobieństwo tego, że Rosja rzeczywiście zdecyduje się na tak drastyczny ruch jak użycie broni nuklearnej. Więc ja na przykład, jak widzę jakieś memy, to nawet jak się z nich śmieję, to się na pewno nie zaplusuję. Przepraszam, może kogoś to w jakiś sposób zirytować, ale nigdy. To jest najgłupsza rzecz, jaką można zrobić, to stawiać przeciwnika pod murem i nie dać mu wyjścia z twarzą albo znalezienia jakiegoś kompromisu, który doprowadzi do tego, że mniej ludzi zginie po prostu w tych wojnach typu militarnego. Także takie jest moje zdanie.
[30:21] - Ale panie Piotrze, ja w dalszym ciągu mam mgłę informacyjną polegającą na tym, że z jednej strony mówi pan o tym, że nie wolno przeciwnika stawiać pod ścianą. Skrót myślowy.Ale z drugiej strony nie ma też wyjścia z tej sytuacji. Dobrego wyjścia, może to sprecyzujmy: takiego wyjścia, które jesteśmy w stanie tu i teraz przedstawić, czyli Rosja dostaje to, Ukraina czy też Ameryka dostaje to i wszyscy się rozchodzą w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Nie ma czegoś takiego.
[30:57] - Fizycznie nie istnieje takie rozwiązanie geopolityczne, bo jest zero-jedynkowa sytuacja: albo Rosja będzie miała pod kontrolą Ukrainę, czyli ma swój system bezpieczeństwa, ma dostęp do surowców i wszystkie zasoby Ukrainy służą Rosji, albo będzie tą Ukrainę miał Zachód. Oczywiście były podsuwane jakieś pomysły, czy jako memy, czy też jako jakieś niewyraźne sugestie jakichś dziwnych think tanków albo nie wiadomo kogo, komuś się wymknęło. Tak jak teraz gazociąg Nord Stream 2, czyli gazociąg Ribbentrop-Mołotow, jak był zawsze przez tego pana w „Wstawaj, szkoda dnia”. Jak się nazywa? Piotr z Radia RMF FM. To on to wymyślił. Ja to podłapałem paręnaście lat temu. Więc gazociąg Ribbentrop-Mołotow został zniszczony trzy tygodnie temu. Proszę zobaczyć, jak to na ostrzu stawia, jak prosto pokazuje, że nie ma powrotu do poprzedniego stanu geopolitycznego, a przyszły stan geopolityczny polegający na kompromisie i szybkim zakończeniu wojny jest po prostu niemożliwy ze względu na dążenia obu stron. Więc rzeczywiście wszyscy są bardzo mocno poddenerwowani.
Mówię o decydentach geopolitycznych, tak samo jak zwykli ludzie, tacy jak my, dlatego, że sami czujemy to po prostu, że nie ma dobrego wyjścia, nie ma pomysłu na to, żeby jakoś rozładować całą sytuację.
[32:20] - No tak, ale dochodzimy do takiego momentu, kiedy słyszymy deklaracje z obu stron i to być może jest straszenie się wzajemne. To stroszenie, o którym pan mówił. Bo z jednej strony Federacja Rosyjska mówi o użyciu na razie taktycznej broni jądrowej, z drugiej strony padają deklaracje, że: „Jak to zrobicie, to wyparujemy wam flotę czarnomorską, znikniemy wam ją”. Jak to traktować? Właśnie jako stroszenie się, czy też jako realne groźby?
[32:50] - Właśnie na tym polega to straszenie i stroszenie, że nigdy nie wiadomo, czy to rzeczywiście są realne groźby, które ktoś planuje zrealizować, gdy nastąpi taki, a nie inny wariat. I na tym też zresztą polegają tak zwane tajne wojny. Ja to tak nazywam, tajne wojny sam dla siebie. W tym sensie, że logika konfliktu jest trudna do rozwikłania, dlatego, że trudno zinterpretować intencje i akty oddziaływania stron konfliktu. Proszę zobaczyć, jeżeli rzeczywiście Rosja stwierdzi, że być może użyjemy ładunków taktycznych do tego, żeby złamać ten impas i żeby wymusić na Ukrainie na przykład ustępstwa, żeby Ukraina zrezygnowała z tych terytoriów. Ukraina absolutnie na pewno nie zrezygnuje, dlatego, że to jest gro ich zasobów gospodarczych, przemysłowych. A tym bardziej dlatego, że mają Ukraińcy bardzo wysokie morale. Wspieramy jako Zachód, wspieramy Ukraińców ze wszystkich możliwych naszych sił. Znaczy może nie ze wszystkich możliwych, wszystkich dopuszczalnych prawem międzynarodowym. Bo proszę zobaczyć też tutaj, jaki balans jest.
Dostarczamy jakieś systemy uzbrojenia, szkolimy Ukraińców. Mówię o nie tylko Polsce, ale innych krajach Zachodu. Dostarczamy jakieś drony, kupujemy na zbiórkach internetowych. Jest to organizowane w Polsce między innymi na zakup jakiegoś drona, już nie pamiętam jakiego, ale portal Defence24 bodajże organizował całkiem niedawno. Widziałem jeszcze reklamę nawet takiej zbiórki. Czyli proszę zobaczyć, cały Zachód wspomaga Ukrainę. I teraz co musiałaby zrobić Rosja? Rosja musiałaby zrobić coś takiego, co by sprawiło, że Zachód przestanie wspierać Ukrainę. Ale to jest niemożliwe, dlatego, że Ukraina jest tak de facto, zgodnie z moją wizją tego, co się dzieje, jedynie polem bitwy albo też stawką, o którą toczy się wojna. Więc de facto proszę zobaczyć, że Zachód robi wszystko oprócz angażowania własnych wojsk, żeby wspomóc upadek Federacji Rosyjskiej.
W związku z tym, przepraszam, bo wątek mi się urwał. W związku z tym, że nie jest to użycie żadnych własnych wojsk, to jest tak zwana wojna proxy. A w wojnie proxy chodzi o to, że nie uruchamia ona pewnych mechanizmów i prawa międzynarodowego i praw odwetu, czyli tych pewnych mechanizmów drabiny eskalacyjnej. W związku z tym Rosja nie ma możliwości retaliacji, czyli odwetu wobec jakichkolwiek państw, które wspomagają Ukrainę. A proszę zobaczyć, co się dzieje, że atak rosyjski na Ukrainę jest bardzo wybiórczy. Ale logika tego jest łatwa do zrozumienia, bo na przykład Rosjanie nie poważą się na zniszczenie torów kolejowych, dlatego, że te tory kolejowe służą między nimi jako element jednego pasa i jednej drogi, czyli czegoś, co Chińczycy bardzo długo budowali po to, żeby sformułować ten autarkiczny system Rosja, Niemcy i Chiny. Autarkiczny system gospodarczy, który miałby uzależnić te trzy państwa od zdolności oddziaływania amerykańskiej. Nie są niszczone rurociągi, prawda? Bo rurociągi mogą służyć obydwu stronom, a przede wszystkim zniszczenie tej infrastruktury uniemożliwi Rosji eksportowanie ropy, gdy wojna się skończy i Europa będzie skłonna kupować tą ropę. Proszę zobaczyć, że zanim rurociągi Nord Stream zostały zniszczone, to i tak sankcje powodowały ten sam efekt.
Czyli ropa nie została przesyłana na Zachód przez te rurociągi. Widzi pan? Czyli mamy dwa różne akty oddziaływania: fizyczne zniszczenie i doprowadzenie do jakichś aktów potępienia moralnego, bo to jest bardzo poważna kwestia, jeśli chodzi o drabinę eskalacyjną i te stroszenie i rzeczywiste akty oddziaływania, że mamy cały wachlarz instrumentów do osiągnięcia tego samego.Ale wracając do Ukrainy i o tej wybiórczości tej wojny. Dopiero teraz jakiś był nowy dowódca rosyjski i zaczął on swoją kadencję od niszczenia pewnych elementów infrastruktury krytycznej. I rzeczywiście to miało miejsce. Natomiast dlaczego to nie miało miejsca wcześniej, prawda? Dlaczego Rosjanie nie chcieli sparaliżować wysiłku obronnego Ukrainy poprzez na przykład zniszczenie dróg kolejowych, atakowanie lotnisk cywilnych, które by uniemożliwiły przybycie wizyt prezydentów innych państw w Kijowie? Dlaczego to nie jest taka wojna pełnoskalowa? Właśnie dlatego, że nadal ta wojna jest formą negocjacji. I to wytłumacza to pana pytanie z początku rozmowy, że to jest nie do końca zrozumiałe.
Właśnie dlatego negocjacje cały czas trwają.
[37:28] - Powiem, że logika tego jest okrutna, ale jest rzeczywiście. Natomiast wie pan co? Powiem tak, że ja tu liczyłem, że pan wleje jakąś otuchę w moje serce i w serca naszych słuchaczy. Tymczasem dostajemy taki obraz, który ja złośliwie podsumuję znanym państwu powiedzeniem, że Stany Zjednoczone będą walczyły o wolność Ukrainy do ostatniego Ukraińca. Bo z tego, co pan przedstawił, wynika, że nie wiadomo właściwie, jak tę wojnę zakończyć, bo czegoś chce Ukraina, czegoś chce Rosja. Jak Rosja zacznie ponosić jakieś poważne klęski, to i tak pierdyknie bombą atomową. Czyli nie widać końca tych negocjacji. Czy pan by się poważył, posilił, żeby przedstawić jakiś obraz pozytywny, jak to by się mogło skończyć? Czy też to jest niestety już za horyzontem zdarzeń?
[38:31] - To już jest powrót do poprzedniego stanu spokojnego posiadania. To jest termin z sąsiedzkich nieporozumień o granice działek. Jest coś takiego, że jak ktoś na przykład zaczyna – ja miałem taki przypadek zresztą w życiu bardzo dawno temu – sąsiad zaczął budować ogrodzenie pół metra w głąb mojej działki, które nigdy wcześniej nie było kwestionowane, więc wziąłem kamerę. Wtedy jeszcze nie było telefonów komórkowych z kamerami. Wziąłem kamerę, wziąłem dwie, trzy osoby i rozwaliliśmy. Chciałem brzydkie słowo powiedzieć. Rozwaliliśmy ten nowo stawiany płot, bo stary był pordzewiały po prostu. I dopiero wtedy sąsiad przyszedł i się spytał: „dlaczego?” Nie spytał się pana o zgodę, bo było jakieś nieporozumienie, jeśli chodzi o wymierzanie tych działek. Nieważne. Ale generalnie ostatni stan spokojnego posiadania w przypadku Federacji Rosyjskiej i jej systemu bezpieczeństwa państw przylegających do Federacji Rosyjskiej, czyli państw, które są pod bardzo silnym wpływem gospodarczym, militarnym, kulturowym i tak dalej Federacji Rosyjskiej, Rosji.
Mówię tutaj o Gruzji, o Kazachstanie. Wszystko to nie jest możliwe do przywrócenia. W związku z tym nie ma powrotu do tego spokojnego stanu posiadania czy też do stabilnego układu sił. Musi nastąpić w pewnym momencie przejście do jakiegoś nowego, stabilnego układu sił, ale na dzień dzisiejszy moim zdaniem taki układ nie istnieje dlatego, że nie zostanie zaakceptowany przez Rosję. Rosja chce powrotu albo utrzymania tego układu, który miał miejsce przez ostatnie dwie, trzy dekady. Natomiast jest to niemożliwe, dlatego że Ukraina przez ostatnie 10 lat przenosiła się mentalnie. To już jest proces nieodwracalny, dlatego że ten proces zaszedł w umysłach Ukraińców, więc nie ma powrotu do tego, żeby pogodzili się z powrotem do tego rosyjskiego projektu cywilizacyjnego. Przypominam, że projekt cywilizacyjny zasadza się na tym, że buduje nie tylko prosperity, czyli zdolność do bogacenia się i takiego bardziej materialnego, ale też projekt cywilizacyjny oferuje prestiż należenia do tego projektu. Więc Ukraińcy zdecydowanie opowiedzieli się za byciem w tym zachodnim projekcie cywilizacyjnym i odwrócenie tej siły psychohistorii, bo to jest właśnie tak klasycznie siła psychohistorii, coś, co ma taki potencjał, taki pęd w jakimś kierunku, że odwrócenie tego pędu jest po prostu niemożliwością. Musiałoby się zdarzyć jakieś zdarzenie typu czarny łabędź, który odwraca kompletnie wszystko, całą logikę tego konfliktu, o jakim mówiliśmy dzisiaj.
Na tym polega czarny łabędź, że nie sposób sobie wyobrazić, że można powiedzieć, że to jest jakieś wydarzenie kompletnie nieprzewidywalne. Zanim dowiemy się, jakie to jest wydarzenie, wiemy, jaka jest jego natura, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co konkretnie miałoby się zdarzyć.
[41:39] - Tak, tylko pan właśnie zarysował perspektywę bardzo długiej wojny. Albo też-
[41:48] - Nie, nie powiedziałem, że długiej. Powiedziałem, że wojna będzie długa, o ile nie nastąpi jakieś wydarzenie kompletnie niespodziewane, które na tyle zmieni logikę rozgrywki, że nagle pojawi się takie rozwiązanie. Często się robi w takich sytuacjach. Proszę zobaczyć, jeden przykład podam. Nie jest do końca łatwy do przyłożenia do sytuacji, jaka ma miejsce w tej chwili wojny między Rosją a Ukrainą, natomiast pokazuje, czym jest natura wydarzenia zwanego czarnym łabędziem. Mówię o ataku na Pearl Harbour w Stanach Zjednoczonych. Inaczej. Społeczeństwo amerykańskie było zdecydowanie antywojenne i było cały czas tendencje takie nie separatystyczne, tylko braku zaangażowania w wojnę w Europie. Mówimy o roku 1941. Zawsze były te tendencje bardzo silne i decydowały o wynikach wyborów prezydenckich i generalnie całym procesie politycznym wewnątrz Stanów Zjednoczonych.
Natomiast proszę zobaczyć, co nastąpiło w7 grudnia 1941 roku nastąpił atak na Pearl Harbour. Amerykanie zostali podstępnie zaatakowani przez Japończyków i honor został, zaczynam cytować niemalże dosłownie propagandę amerykańską: Amerykanie zamiast podwinąć ogon pod siebie, pogodzić i szukać pokoju z Japończykami, byle tylko uniknąć wojny, to nagle ich postawa zmieniła się kompletnie dlatego, że zostali podstępnie zaatakowani i muszą odzyskać honor i pokazać temu przeciwnikowi, czyli Imperium Japońskiemu, że Ameryka jest silna, nie pozwoli się atakować w tak jawny sposób swojego własnego terytorium i musi wygrać tę wojnę. Amerykanie nie przestaną walczyć do czasu, aż nie wpłyną, i tutaj cytuję film „Midway” z 2019 roku, do czasu, aż amerykańskie pancerniki nie wpłyną do Zatoki Tokijskiej. Ale wynikiem wewnątrz Stanów Zjednoczonych ataku na Pearl Harbour było to, że nagle postawa społeczeństwa amerykańskiego zmieniła się praktycznie o 180 stopni. Nagle wszyscy zaczęli zaciągać się na ochotnika do wojny. Nagle znikła kompletnie ta chęć do unikania angażowania się w jakiekolwiek wojny światowe czy konflikty, czy tam w Chinach, bo Chiny były też w trakcie inwazji japońskiej. Niemcy w 1941 roku osiągali same sukcesy. Społeczeństwo amerykańskie było całkowicie pacyfistyczne. Może nie całkowicie, ale bardzo pacyfistyczne i chciało się jak najmniej angażować w takie wojny, tylko sprzedawać broń i zarabiać na tym. Nagle to wszystko się odwróciło, prawda?
Cała ta logika. Były nie tyle akcje, jeżeli młody człowiek nie zaciągał się na ochotnika, to był po prostu szykanowany, w jakiś sposób ośmieszany i tak dalej. Wszystkie siły psychohistorii zagrały, nagle obróciły się kompletnie o 180 stopni jednym wydarzeniem. Takie tego typu wydarzenie, które odwraca całą logikę albo nuluje, przepraszam, że taki anglicyzm, ale zeruje całą wcześniejszą logikę konfliktu. Musiałoby takie zdarzenie zaistnieć i moim domysłem jest, mam pewność w tym domyśle, natomiast skromnie mówię, że to jest tylko domysł. Wszystkie strony starają się wymyślić w moim przekonaniu, czyli i Amerykanie, i Chińczycy, i Rosjanie, i być może też Ukraińcy, chociaż tutaj jestem mniej pewny tego, starają się wymyślić jakiś rodzaj zdarzenia, które sprawi, że nagle ta logika konfliktu, który sprawia, że ten konflikt eskaluje i bardzo niebezpiecznie na tej drabinie eskalacyjnej w kierunku użycia na początku, tak jak pan mówił, taktycznej, a potem być może jakiejś innej broni jądrowej. To jest coś na tę chwilę niewyobrażalnego. Takie zdarzenie, czarny łabędź. Musiałoby to być coś bardzo niemożliwego do przewidzenia, coś, co wychodzi poza naszą wyobraźnię na dzień dzisiejszy. Natomiast kiedy już się zdarzy, a być może zostanie zainspirowane, zainicjowane czy zaaranżowane przez strony toczące konflikt, czyli albo przez Stany Zjednoczone, być może przez Niemcy, być może przez Chiny, być może przez Rosję.
Takie zdarzenie mogłoby całkowicie wyzerować całą logikę konfliktu, o której mówiliśmy w czasie tej rozmowy.
[46:09] - Nie powiem, panie Piotrze, żebym czuł się pocieszony, bo ja tu oczekiwałem, że pan przedstawi jakąś perspektywę. Żartuję oczywiście, to nie o to chodziło, ale rzeczywiście w społeczeństwie, które jest przestraszone, a myślę, że na przykład w Polsce jesteśmy przestraszeni coraz bardziej, jest takie naturalne oczekiwanie pokazania perspektywy, pokazania końca, pokazania, że to się kiedyś wreszcie jakoś sfinalizuje. Takiego finału nie mamy i myślę, że ta nerwowość w społeczeństwie, która w tej chwili ewidentnie jest, ona narasta i zastanawiam się, do jakiego momentu to narośnie, bo to też jest element wojny, prawda? Takie oddziaływanie na społeczeństwo.
[47:00] - Nie wiemy, jeśli mogę pozwolić sobie. W moim przekonaniu jest to jakąś formą oddziaływania, próbą sterowania nastrojami społecznymi. Być może to poczucie niebezpieczeństwa, poczucie niepewności czy też poczucie zagrożenia ze strony Rosji, użycia broni jądrowej, być może jest celowym wzrostem napięcia, które sprawi, że w chwili, w której pojawi się ten czarny łabędź, chociaż wcześniej byłby on dla nas nie do przyjęcia ani do zaakceptowania, to nagle się okaże, że jeżeli alternatywą jest użycie broni taktycznej nuklearnej przez Rosję, to już lepiej ten czarny łabędź i pogodzić się z tym, co ten czarny łabędź proponuje, oferuje. Więc niewykluczone, że coś takiego może mieć miejsce. Natomiast ktokolwiek, kto tym dyryguje, kto steruje tym, ma władzę przerastającą moją wyobraźnię. Olbrzymią nad tym, co się dzieje.
[47:59] - Panie Piotrze, myślę, że czas zakończyć dzisiejszą audycję. Pytanie sztandarowe: czy dzisiaj będziemy mówić o konkursach?
[48:09] - Nie. Mamy wciąż nierozwiązane dwa konkursy. Natomiast chciałem ogłosić, że ktoś już odgadł jeden z trzech nieodgadnionych konkursów. Ten sprzed czterech odcinków jest odpowiedź na następujące pytanie. W posłowiu do książki „Siły psychohistorii”, które właśnie powstało do celów drugiego wydania w przyszłym roku, są dwa cytaty ze starożytnych ksiąg. Pierwszy cytat to było: „Przeczytaj tę księgę, a zostaniesz nauczycielem królów”. I to jest jasne. To jest cytat z anegdoty o księdze, o starożytnym traktacie militarnym chińskim pod tytułem „Sześć tajemnych strategii”. Natomiast drugim cytatem, drugą taką podwójną parafrazą jest następujący cytat: „Przeczytaj tę księgę, a nauczysz się, jak łowić ludzi”. I chodziło mi o zidentyfikowanie księgi, która była sparafrazowana w drugiej części tego cytatu, czyli „a nauczysz się łowić ludzi”.
Jeden z czytelników tydzień temu odgadł, że chodzi o Biblię, o Nowy Testament. W pewnym momencie Jezus mówi do rybaków łowiących ryby nad Jeziorem Galilejskim, że „chodź ze mną, a zaczniesz łowić ludzi”, czyli łowić ludzi w znaczeniu przeformatowywać tych ludzi na wiarę chrześcijańską, czyli na nauki Jezusa. Mówiliśmy o tym w kontekście formatowania cywilizacyjnego i oddziaływania na całe społeczeństwa tak, żeby były sterowane jedną ideologią, która w jakiś sposób tworzy tak zwany wspólny mit. Podsumowując, ktoś poprawnie w końcu odgadł, że fraza łowienia ludzi pochodzi właśnie, są to słowa Jezusa. Także tyle. Gratuluję. Już uzgadniam ze zwycięzcą wysłanie książki i zapraszam jeszcze do odgadywania dwóch pozostałych zagadek. One są dostępne na stronie chiny.pl/konkurs/2.
[50:08] - Zatem kończymy dzisiejszą audycję. Zapraszamy za tydzień. Do usłyszenia, panie Piotrze.
[50:13] - Do usłyszenia. Dziękuję.
[50:16] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.