[00:01] - Telegram z krańca świata. Dzień dobry, dzień dobry. Po raz czwarty w drugim sezonie wita państwa audycja Telegram z krańca świata. Z tej strony Marek Żelkowski, a z dalekiego Tajwanu Piotr Plebaniak. Dobry wieczór, dzień dobry.
[00:20] - Dzień dobry.
[00:22] - Dzisiaj, panie Piotrze, temat bieżący. W Rosji ogłoszono mobilizację. I tak zastanawiamy się, przed audycją się zastanawialiśmy wspólnie, czy my jesteśmy w ogóle kulturowo gotowi do wojny, bo coś tak się chyba szykuje, a w każdym razie mocne podchody w tym kierunku.
[00:47] - Tę kwestię wstępnie omówiliśmy, jak czytaliśmy esej „Mass formation psychosis”, czyli masowa psychoza formatująca, formująca. Natomiast dzisiaj widzimy już, jak rozwija się proces tak zwanej mobilizacji czy częściowej mobilizacji w Rosji, więc możemy zobaczyć, że mieszkańcy Rosji są mentalnie nieprzygotowani do walki za ten większy byt, czyli za swoją społeczność czy też za swoje państwo, czy też za swoje wielkie imperium. Poprzednio, jak rozmawialiśmy, mówiliśmy o czymś takim jak wspólny mit albo mit mobilizujący. A wcześniej jeszcze, w poprzednim sezonie mówiliśmy o asabiji, czyli o solidarności społecznej, czyli o zdolności jednostek do poświęcania się, rezygnowania z własnych aspiracji, własnych celów dla realizowania celów społeczności i zdolność postrzegania tych kolektywnych celów. To są dwa podstawowe składniki. I tak mi się wydaje, że we współczesnej kulturze, w której jesteśmy rozleniwieni dobrobytem, jaki buduje się od mniej więcej 70 lat, czyli od czasów II wojny światowej, my w Europie przestaliśmy być gotowi do tego, żeby walczyć, żeby poświęcać swoje życie i żeby tracić to życie po to, żeby tamci przetrwali. To oczywiście był i jest problem odwieczny. Nawet w siłach psychohistorii jedno z takich głównych prawideł to jest to, że kooperację i poświęcanie się trzeba wymusić. Czyli istnieją rozmaite instytucje prawa, istnieją obyczaje, które w jakiś sposób zachęcają ludzi do tego, żeby się poświęcali, a nie żeby uciekali za granicę albo robili coś innego.
[02:47] - Jak pan mówi o środkach prawnych, które mają przymusić, to powiem tak: dreszcz po plecach przechodzi natychmiast, bo takie środki w wykonaniu Rosji już nawet były częściowo stosowane. Oddziały Kadyrowa w postaci oddziałów właściwie pełniące rolę oddziałów zaporowych już funkcjonowały. To tylko się może rozwijać?
[03:14] - Może się rozwijać i to dzieje się na naszych oczach. Proszę zobaczyć. Widzimy tylko to, co jest nam dostarczane w ramach tej narracji, którą jesteśmy formatowani. Natomiast widzę w internecie teraz doniesienia prasowe, że gdzieś tam w Irkucku jakiś poborowy zastrzelił oficera pracującego w biurze werbunkowym. Tutaj jest jakieś podpalenie, tutaj jakieś obrzucanie granatem. Tutaj ludzie uciekają, jak tylko usłyszeli o mobilizacji, to uciekają do sąsiednich krajów. W związku z tym Rosja wprowadziła dokładnie to samo, co Ukraina wcześniej wprowadziła, że mężczyźni w wieku poborowym nie mogą opuszczać kraju. To są wszystko instrumenty, które mentalnie jesteśmy albo nie jesteśmy w stanie zaakceptować jako takie, które państwo stosuje wobec nas zgodnie z tym konsensusem, zgodnie z tą umową społeczną, że jesteśmy tą częścią społeczności. Ale nagle przychodzi wielki dzwonek, głośny dzwonek i co my byśmy zrobili? Powiedzmy, że Polska została zaatakowana przez jakiegoś tam nie wiadomo jakiego wroga.
Wiadomo, że jedyne, co przychodzi na myśl w tej chwili to Rosja, ale powiedzmy, że zostaje zaatakowana. I co się dzieje u nas? Ja bym powiedział, że te wszystkie komentarze, że Rosjanie uciekają, próbują robić unik, łamią sobie ręce, żeby nie być zdolnymi do pełnienia służby wojskowej. Ja podejrzewam, że ci ludzie, czy też my wszyscy, którzy bylibyśmy poddani takiej rekrutacji do mobilizacji, robilibyśmy dokładnie to, co oni robią i to, co oni próbują zrobić, żeby uniknąć tej mobilizacji i uniknąć służby w wojsku. Więc tu każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, czy jeżeliby dostał powołanie przymusowe do stanięcia w obronie Polski, czy zrobi to z chęcią, czy raczej nie do końca.
[05:08] - Panie Piotrze, i tu się pojawia pewna zagwozdka, którą mam. Bo w końcu czy mnie się wydaje, czy tak jest naprawdę? Bo różni się chyba konieczność, chęć, potrzeba obrony swojego kraju, a ewentualnie napaść na kraj inny. Ja wiem, że w propagandzie to wygląda zupełnie inaczej. Niemniej jednak jest ta różnica czy jej nie ma?
[05:39] - Nie ma. Proszę zobaczyć, Rosjanie są poddawani propagandzie, co my nazywamy indoktrynacją, praniem mózgu i tak dalej, ale w chwili, w której nadchodzi „ojczyzna wzywa”, że tak powiem, ojczyzna-matka potrzebuje, to obywatele czy też elementy tej społeczności, która musi toczyć wojnę, niezależnie z jakiego powoduOni mają przedstawiony cały szereg powodów, dla których trzeba to robić. Jak widzimy urywki tej propagandy rosyjskiej, która budzi naszą nienawiść, niechęć, ponownie wybudza tę nienawiść do Rosji, pamięć do tego, co działo się w czasie zimnej wojny, w czasie kiedy Polska była pod kontrolą Moskwy. To, co się działo w czasie zaborów, to też pamiętamy przecież ze szkół, z powieści, z całej naszej kultury, która jest głęboko w naszych umysłach zakorzeniona. Proszę zobaczyć, że to wszystko Rosjanie postrzegają w sposób na pewno wieloznaczny, bo są poddani i wiedzą, co się dzieje na zewnątrz, mniej więcej. Tak zakładam, że inne kraje potępiają Rosję. Z kolei w telewizji słyszą, że ojczyzna potrzebuje, że NATO naruszyło lokalny układ sił i Rosja musiała zareagować. Jakkolwiek to jest przedstawiane zwykłym obywatelom, którzy nie do końca rozumieją takie rzeczy. Tak jak my wszyscy nie do końca rozumiemy pewne narracje geopolityczne, które nam towarzyszą, które słyszymy. Rosjanie mają bardzo poważny dylemat.
A dylemat to jest, gdy następuje paraliż decyzyjny, nie wiemy, co zrobić. Działają dwa instynkty. Po pierwsze te instynkty prospołeczne, a po drugie te instynkty egoistyczne. Tutaj może najlepiej będzie, jeżeli przeczytam króciutką ramkę z książki „Siły psychohistorii” o racjonalnym agencie i o genie altruizmu. Przeczytam: „Racjonalny agent to każdy podmiot zdolny podejmować decyzje na podstawie oceny sytuacji, a więc i niemal każdy homeostat: człowiek, organizacja, państwo. W naukach społecznych mianem racjonalnego agenta określa się kogoś, kto kieruje się wyłącznie własną chciwością, strachem, na przykład chęcią własnego przetrwania i innymi egoistycznymi pobudkami. W myśl teorii samolubnego genu Richarda Dawkinsa...” Podejrzewam, że czytelnicy znają. Z wieloma już rozmawiałem przez maila i telefonicznie, więc wiem, że dużo osób to rozumie. Samolubny gen Richarda Dawkinsa definiuje gen jako racjonalnego agenta, czyli coś, co się kieruje tylko i wyłącznie własną chciwością i chęcią własnego przetrwania. Okazuje się, że grupa składająca się z czystych, racjonalnych agentów, czyli kierujących się tylko swoim własnym interesem osobistym, nie jest zdolna do zachowań kooperacyjnych.
Taka społeczność złożona z tych racjonalnych agentów nie jest zdolna do wystawienia ochotników do walki o dobro całej grupy. W sytuacji, w której następuje konflikt międzygrupowy na poziomie grupowym, to osoba walcząca naraża się na zranienie lub śmierć, więc zgodnie z kalkulacją osobistego ryzyka i zysku zdezerteruje. Natomiast jeżeli jest cała ta grupa stworzona z racjonalnych agentów, to ona oczywiście ulegnie grupie, która jest w stanie się zorganizować, która jest w stanie przymusić te swoje części składowe, czyli osobników należących do tej grupy, do tego, że pokona tą pierwszą. W języku psychologii społecznej to się nazywa dezercja, czyli unikanie walki, unikanie poświęcenia swoich własnych interesów dla dobra tej grupy, do której się należy, od której się uzyskuje jakieś korzyści. Czyli bezpieczeństwo codzienne, porządek społeczny, utrzymanie policji, czyli kogoś, kto wymusza realizację praw i obyczajów. I tak dalej. Osoby z genem altruizmu, czyli formatowane przez kulturę do zdolności samopoświęcania się, nie realizują swojego fitness jednostkowego, czyli nie maksymalizują swoich szans na przetrwanie osobnicze. Tak to się mówi w fachowych terminach. Mamy więc konflikt dwóch przeciwstawnych sił. Jeszcze taka ciekawostka à propos kontrolowania systemów.
Systemy najlepiej kontroluje się, gdy podmiot kontrolujący ma dwa czynniki, czyli dwa parametry, którymi kontroluje. Tutaj, pod koniec rozmowy do tego dojdziemy, w tym wypadku mamy dwie przeciwstawne siły, konflikt dwóch przeciwstawnych sił ewolucyjnych: tej działającej na jednostki i tej działającej między społecznościami. I tu się pojawia właśnie konieczność wymuszenia działań kooperacyjnych. W obrębie każdej z tych grup, załóżmy, że są dwie grupy. Jedna grupa jest w przeważającej części złożona z tych racjonalnych agentów, którzy będą chcieli unikać wspólnego obowiązku obrony wspólnej wartości, wspólnego państwa, wspólnej własności i tak dalej, wspólnego terytorium chociażby. W obrębie każdej z tych grup tchórzom powodzi się lepiej niż odważnym. Jednak na poziomie wyższym społeczności pełne tchórzy są eliminowane przez te, które są pełne odważnych. To jest oczywiście przypadek uproszczony, ale proszę, przełóżmy sobie to teraz na to, co się dzieje w Rosji. Jest Ukraina, która jest pełna ludzi nawykłych do wojny, przetrenowanych. To jest jedno, ale po drugie mają wolę zwycięstwa, mają wysokie morale i gotowi są do walki.
Słyszeliśmy o sytuacji, przykładowo ja też z kolei nie znam żadnych badań statystycznych, socjologicznych, które by wskazywały, jaki procent konkretnie Ukraińców mieszkających, pracujących w Polsce był gotowy do powrotu na Ukrainę po to, żeby walczyć z wojskami inwazyjnymi rosyjskimi.Nie mamy tych danych i podejrzewam, że to jest bardzo ściśle strzeżoną tajemnicą, dlatego że to jest kwestia też budowania morale. Dlatego że mówiliśmy to już w zeszłym tygodniu: my potrafimy zarażać się stanami mentalnymi, strachem, wysokim morale, gotowością do poświęcania się. Tak samo to wszystko są mechanizmy, które nagle się uruchamiają i są, tak jak wielokrotnie mówiliśmy we wcześniejszych naszych rozmowach, produktem naszej ewolucji kulturowej, która stwarza jakieś i fizjologiczne mechanizmy, i kulturowe mechanizmy, które sprawiają, że zrzekamy się naszego życia na rzecz tego, żeby bronić całej społeczności, czyli tego wyższego bytu ponad nami.
[12:41] - Panie Piotrze, ale proszę mi wyjaśnić taką, chyba nie konsekwencję, to jest najlepsze słowo w tym wypadku, bo z jednej strony dostajemy informację, że społeczeństwo rosyjskie popiera inwazję na Ukrainę w 80, 85% – te dane są różne. Czyli mamy jedność moralną i polityczną i tak dalej. To pierwsza sprawa. A kiedy wojna puka do drzwi, a właściwie podchodzi do drzwi tych poszczególnych rezerwistów, to się nagle okazuje, że to poparcie jest werbalne, owszem, ale jeśli chodzi o praktyczną stronę tego poparcia, to ono jest jakby mniejsze. To jak to w końcu jest?
[13:36] - Nie do końca tego się dowiemy, dlatego że to jest właśnie kwestią morale. Prosta sprawa. Jeżeli propaganda własna mówi, że jest mało osób gotowych do poświęcania się, to każdy patrzy na boki. Co robią inni? I to jest właśnie to, że jeżeli władca państwa, decydenci, architekci tego wysokiego morale dostrzegają te wszystkie procesy, to kłamią. Ja bym kłamał i też by pan kłamał. Każdy ze słuchaczy by prawdopodobnie kłamał na miejscu decydenta i chociażby morale było rzeczywiście zbadane przez socjologów, na przykład 50% jest gotowych stanąć w obronie państwa, to ja bym kłamał na przykład, że 90. Skąd wiemy, jaka liczba jest prawdziwa? Przecież to też jest skalowalne, bo co innego jest być gotowym na przykład do służby w jakichś formacjach pomocniczych, gdzie śmierć jest mało prawdopodobna, a co innego w pierwszej linii. Na przykład rezerwiści, którzy są przeszkoleni do walki w pierwszej linii, mają większą groźbę utraty życia niż służby tyłowe.
Więc to wszystko jest skalowalne i moim zdaniem – przypominam, że jestem socjologiem, mam magistra z socjologii – uważam, że nie istnieje badanie, które pozwalałoby dokonać predykcji, jakie będą faktyczne zachowania niektórych osób na polu walki w chwili, w której będą dojeżdżać do stref walki. To wszystko się zmienia niesamowicie płynnie i czasem jedno słowo, jedna osoba, która jest defetystą, która chce uciec od wojny, potrafi zarazić wszystkich innych tym defetyzmem. W książce „36 forteli”, napisanej już 10 lat temu, opublikowanej po raz pierwszy, pisałem wprost, że żołnierze, którzy są strachliwi albo nie mają motywacji do walki, albo nie mają morale, są po prostu odsyłani na tyły, dlatego że zarażają tych, którzy to morale mają. Więc to jest jeden wielki koncert wpływów rozmaitych sił, tych obniżających morale i tych powiększających.
[15:38] - Pan jest jednak optymistą, panie Piotrze, bo pan mówi o odsyłaniu na tyły. Ja wiem, że praktyką w armii radzieckiej było po prostu zastrzelenie takiego defetysty, bo to miało podwójne znaczenie. Z jednej strony pozbywamy się tego, który może czymś zarazić, a po drugie zawsze mrugamy okiem do tych innych: „Jak będziecie się stawiać albo wam przyjdzie coś głupiego do głowy, popatrzcie, co się może stać”.
[16:11] - Nie potrafię na to odpowiedzieć tak naprawdę, bo jedyne, co potrafię powiedzieć, to jest wszystko płynne i wymaga stałej uwagi. Przede wszystkim przeciwnik prowadzi wojnę psychologiczną, stara się obniżyć nasze morale na wszelkie możliwe sposoby. Powiem wam jeden przykład. W ubiegłym tygodniu skonfigurowałem nowy sklep internetowy. Potrafię to zrobić. To nie jest może jakimś dużym wyczynem dla programisty, natomiast jestem takim amatorem programistą i jak się sprężę, to to zrobię. Potrafię cały serwer od początku postawić, zainstalować framework PHP, poinstalować wszystkie bazy danych, przekopiować, skonfigurować i uruchomić sklep. Ja się czuję dumny po prostu. Natomiast proszę zwrócić na coś takiego uwagę: jeżeli są programiści w Rosji, którzy przyczyniają się swoją pracą do podtrzymania infrastruktury technicznej niezbędnej do tego, żeby funkcjonowało państwo i nagle ci programiści zostaną odcięci od społeczności takich jak Stack Overflow i GitHub. GitHub to jest repozytorium kodów źródłowych rozmaitych programów, aplikacji.
Generalnie jest to wielkie repozytorium, które polega na współdzieleniu, na dzieleniu się wiedzą ze wszystkich użytkowników z całego świata. Generalnie kiedy Rosja jest odcinana od internetu, to jestem przekonany, chociaż nie mam o tym żadnych potwierdzonych informacji, że programiści tacy pracujący na Stack Overflow mają możliwość odcinania rosyjskich programistów rezydujących na terenie Federacji Rosyjskiej od tych źródeł wiedzy niezbędnych do codziennego funkcjonowania zawodowego. I w chwili na przykład, w której internet nie działa na 100%, nie można na nim polegać, to programista albo spowalnia o 50%, albo nie można się zalogować do swojego konta na GitHubie. Na przykład były jakieś firmy, chyba ta taka wpółpornograficzna strona OnlyFans. Zdaje się, że rosyjskie użytkowniczki, że tak powiem, jak to się nazywa, sex workerki .Zostały odcięte od tych systemów i nagle proszę zobaczyć, co one mają do wyboru: albo uciekać z Rosji, albo zabrać się za jakąś normalną, uczciwą pracę, powiedzmy tak to określę. W przypadku programistów, jeżeli nagle zostają odcięci od klientów, to nagle co oni chcą zrobić i od ostatniego życia? Bo taka praca programisty to jest takie przysłowiowe 15 000 złotych miesięcznie. W internecie krążą takie memy, powiedzonka. To co oni chcą zrobić? Uciec z tego kraju.
A jak uciekną ludzie wykształceni, zdolni podtrzymywać infrastrukturę cybernetyczną, to jest poważny cios dla całego kraju. Jeżeli przeciwnik, w tym wypadku Ukraina, robi wszystko, żeby takich programistów zniechęcić do przebywania na terenie Federacji Rosyjskiej i zachęcić do emigracji, to ja bym na miejscu Ukraińców coś takiego zrobił. I proszę zobaczyć, jaki to jest cios w morale, a jednocześnie w fizyczne zdolności państwa do przetrwania.
[19:24] - Tak, panie Piotrze. I tu się zbliżamy do kwestii, która od kilku dni rozgrzewa nie tylko internety, ale w ogóle media wszelkiej maści. Otóż przyjmować tych uciekinierów z Rosji czy też nie przyjmować?
[19:44] - To jest podwójne pytanie. Po pierwsze to są ludzie, którzy nie to, że zdradzają ojczyznę, bo ją nienawidzą, tylko uciekają dlatego, że chcą podtrzymać swoje bardzo optymalne parametry homeostazy. Skupmy się na programistach w tym momencie. Jeżeli nam brakuje programistów, jeżeli są niedobory na rynku informatycznym, to taka siła robocza dla nas jest po prostu prezentem z nieba, więc powinniśmy ich przyjmować. Natomiast musimy pamiętać, że jak oni ochłoną, to oni będą zawsze zaraz za swoją ojczyzną. Moim zdaniem niewielka część stwierdzi: „Chrzanić tą swoją ojczyznę, już nie chcę więcej o niej słyszeć”. Zostaje obywatelem świata, zapisuje się do jakiejś międzynarodowej ideologii, na przykład czteroliterowej i uważa, że patriotyzm to jest faszyzm. Nie mamy badań statystycznych, to można zresztą regulować na bieżąco. Jeżeli morale spada, to więcej takich osób nagle stwierdzi, że nie chce mieć żadnych dalszych związków z ojczyzną. I co wtedy?
To jest nie do zbadania. Przepraszam, powtarzamy się. To jest wszystko superpłynne.
[20:56] - Tak, ale gdzieś tam z tyłu głowy mam na przykład taki oto scenariusz, że gdyby Polska zaczęła przyjmować uciekinierów z Rosji, to nagle z kraju, który nie ma żadnej mniejszości rosyjskiej, stalibyśmy się krajem, w którym ta mniejszość by się pojawiła. I to nie jest żaden problem. Natomiast problem pojawia się wtedy, kiedy obudzi się wielki niedźwiedź, bo wielki niedźwiedź ma taką oto doktrynę, że zawsze ujmuje się za swoimi obywatelami, za swoimi mniejszościami i to jest zawsze powód do tego, żeby interweniować w tej czy w innej części świata. W związku z tym, czy to będzie Polska, czy to będą Niemcy, czy to będą inne kraje, to niejako na tacy dają Rosji możliwość upomnienia się o los swoich obywateli gdzieś kiedyś w przyszłości. I to nic, że ci obywatele uciekli, ale są z Rosji, są ludźmi rosyjskimi.
[22:00] - Tak, ale teraz mówimy o pretekstach w bardziej odległej przyszłości. Natomiast przed sobą w tej danej chwili, w której w tej chwili się znajdujemy, widzimy Rosję, z której wszyscy ludzie zdolni do pracy, czyli jednocześnie tacy, których można powołać z rezerwy i rzucić na front. Wszyscy oni teoretycznie, wedle tego, co słyszymy w mediach, w narracjach, które nas otaczają, znaczna ich część chce uniknąć tej służby wojskowej dlatego, że jest wysokie ryzyko śmierci, więc ewidentnie morale spada po stronie rosyjskiej. I teraz co mogliby zrobić Ukraińcy w tym kierunku, żeby pogłębić ten rozdźwięk w morale? Bo z całą pewnością morale Ukraińców jest wysokie, wyższe od rosyjskiego, dlatego że wygrywają wojnę i bronią się. Już mamy wrzesień, mamy już siódmy miesiąc inwazji za nami i plus dwa dni. Więc co można zrobić? Do odpowiedzi możemy się przybliżyć, rozumiejąc pewne prawidłowości wojny. Tutaj możemy wrócić do tego, co czytałem. Czytając to dalej, już tak naprawdę końcówka: wszystkie mechanizmy wykształcone w toku ewolucji kulturowej do zwiększania szans przetrwania całych grup są formą hakowania, czyli adaptacji wtórnej, biologicznego mechanizmu zaprzęgnięcia do pracy zachowań kooperacyjnych i do poświęcania się na rzecz społeczności.
I chodzi nie tylko o rodziny i krewnych, bo to jest ta lojalność podstawowa. Bronimy własnych dzieci, bronimy własnego domu, ojca, matki. Jeżeli te instytucje rosyjskie, kulturowe, które w tej chwili funkcjonują, instytucje prawne są w stanie lewarować te wszystkie mechanizmy ludzkiej natury, to zdołają w jakiś sposób zmobilizować, nie doprowadzić do kompletnego załamania morale. Natomiast co jest najciekawsze, to to, co my byśmy zrobili na miejscu Rosjan. Ja rozumiem, że wrogowie na filmach mają zakrytą twarz po to, żeby się z nimi nie identyfikować emocjonalnie, żeby nie nastąpiła ta synchronia, o której mówiliśmy w zeszłym tygodniu. Natomiast co my zrobilibyśmy na miejscu Rosjan?I to jest bardzo ważne pytanie. Jeszcze raz je powtarzam i ono jest świetne w kontekście innego eseju, o którym rozmawialiśmy już wcześniej, ale bardzo krótko. Eseju pod tytułem: „Czy wszyscy jesteśmy degenerates?"
[24:40] - Tak pamiętam. Tylko właśnie nie rozstrzygnęliśmy tej kwestii czy jesteśmy, czy nie jesteśmy degenerates.
[24:48] - Jesteśmy. Proszę sobie wyobrazić, że zaczęła się inwazja. I teraz takie złośliwe pytanie zadam: czy ludzie, którzy śmieją się teraz z Rosjan, że sobie łamią ręce i robią wszystko, żeby uniknąć powołania, to co oni by zrobili na miejscu Rosjan? Czy w chwili, w której toczymy wojnę na przykład czy z Rosją, czy z Ukrainą, czy z Niemcami, z kimkolwiek. I tutaj podsunę fragment, który sobie przygotowałem do naszej rozmowy. To jest fragment z listów Jana Sobieskiego. Fragment, cytat z manuskryptu własnej ręki najjaśniejszego króla jejmości Jana III. I teraz tak: w jaki sposób dzieci od maleńkiego były indoktrynowane do tego, żeby były gotowe poświęcić swoje życie dla ojczyzny? List brzmi tak: „Rodzice nasi wprawowali nas zmłodu, abyśmy nie byli degenerates, czyli wyrodkami od przodków swych, wystawiając nam na oczy jeszcze w dziecinnym będąc wieku wielką sławę ich ochotę i odwagę na zaszczyt Kościoła i Ojczyzny, kazawszy nas zaraz z abecadłem tego wiersza uczyć z nagrobku pradziada naszego okiem dulce decorum est pro patria mori". Przepraszam, źle przeczytałem oczywiście łacinę.
O, jak słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę. I teraz, co jest najciekawsze? Najciekawsze jest to, że możemy odwołać te wszystkie mechanizmy zachęcające nas do poświęcenia się, możemy to odwołać do tego, co jest w literaturze, którą świetnie znamy, w „Potopie". Więc w „Potopie", który czytałem po raz kolejny, kończąc pisanie książki „Ściół psychohistorii" czytamy następujący fragment: „Anna Aleksandra, czyli narzeczona Kmicica, wnuczka starego żołnierza wychowana w tradycjach krwi, wojny i czci dla przewag rycerskich, nie mogła się oprzeć na widok tych czynów podziwowi, a nawet uwielbieniu. Nauczono ją bowiem z małego uważać męstwo za pierwszy niemal przymiot męża". To jest fragment, w którym on przed panną Aleksandrą Radziwiłł, ten zwykły, który chciał ją odbić Kmicicowi, urządzał rozmaite turnieje rycerskie w zamku, w którym panna Aleksandra była więziona. Natomiast pod koniec już „Potopu" widzimy scenę, w której Kmicic jest w takim dylemacie: albo jedzie w kierunku swojej ukochanej po to, żeby ją spotkać po wielu latach po raz pierwszy, albo kontynuuje służbę dla króla i dla ojczyzny i kontynuuje ściganie swoich wrogów. I w chwili, w której Kmicic w przepięknej scenie zdecydował się w końcu, że dziewczyna zaczeka, a wojna jest obowiązkiem, to w tym momencie Sienkiewicz pisze coś takiego: „A w rejestrze niebieskim, w którym zapisują się złe i dobre uczynki ludzkie, przemazano mu w tej chwili wszystkie winy, bo to był człowiek zupełnie poprawiony". I tak to wygląda pisanie ku nie pokrzepieniu serc, a ku formatowaniu serc. Ku formatowaniu właśnie do wykształcenia zdolności poświęcania siebie, poświęcania swojego egoistycznego interesu dla dobra ojczyzny, czyli dla dobra tej grupy, która nam zapewnia przetrwanie i która w którymś momencie nas potrzebuje.
[28:18] - Tak, panie Piotrze, ja to wszystko rozumiem i na tym poziomie myślę, że wszystko zarówno dla mnie, ale przede wszystkim dla naszych słuchaczy jest jasne. Ale kiedy wspomniałem o tej dalszej perspektywie, to wie pan, ponieważ przyzwyczaił mnie pan do takiego przewidywania przyszłości i oddziaływania na tę przyszłość, to ja się zastanawiam, czy na przykład gdyby państwa bałtyckie zaczęły wpuszczać masowo uciekinierów, czy nie zgotowałyby sobie-
[28:48] - Ja bym tak zrobił.
[28:49] - Ale czy one by nie zgotowały sobie takiego swoistego harakiri?
[28:54] - To jest problem, dlatego że w tych państwach już są mniejszości rosyjskie, wśród których jest masa szpiegów czy dywersantów ideologicznych i kulturowych przede wszystkim, czyli takich, którzy będą przeciwdziałać temu wysokiemu morale w tych krajach nadbałtyckich. Natomiast ja bym zrobił coś innego na miejscu Zachodu, bo to jest ewidentnie wojna proxy między Zachodem a Rosją. Tak jak wcześniej mówiłem precyzyjniej Ameryka chce doprowadzić do całkowitego upadku Federacji Rosyjskiej, tego bytu geopolitycznego. Wszystko na to wskazuje. Mówiliśmy o tym w kontekście tego, że Amerykanie po to, żeby kompletnie zniszczyć plany geopolityczne Chin, muszą uderzyć w sojusz trzech państw: Rosji, Niemiec i Chin. To jest taka trójka, która jest w stanie zbudować alternatywny dla globalnej wymiany towarowej autarchiczny, czyli samowystarczalny system wymiany gospodarczej. Jeżeli któregoś z tych trzech zabraknie, to po prostu sprawa jest nie do zrealizowania, dlatego że Rosja ma surowce, Chiny mają zdolności wytwórcze, a Niemcy mają technologie. Mówiąc w maksymalnym skrócie, bo na ten temat można opowiadać przez pół godziny i dopiero tak naprawdę minimum 20 minut uważam, że jest w stanie naświetlić dobrze tą sprawę. Ale w maksymalnym skrócie, więc w chwili, w której upadnie ten środkowy, że tak powiem, środkowy gracz, najsłabszy, najłatwiejszy do pokonania, to znaczy najłatwiejszy to też w cudzysłowie, ale wszyscy rozumiemy to, że to jest najłatwiejsze, a tak naprawdę bardzo trudne.Generalnie w chwili, w której Amerykanie doprowadzą do upadku Rosję, gdyby nastąpiła destrukcja, implozja państwa rosyjskiego, to próżnia geopolityczna zostanie wypełniona czym? Być może jest to jedna wielka przynęta dla Chin, żeby postąpiły w jakiś sposób wrogi dla Rosji, czyli zagroziły jej suwerenności, czyli władztwu nad Syberią.
Niewykluczone, że Amerykanie w ten sposób rozgrywają, kompletnie równolegle do wojny na Ukrainie, która też się rozgrywa o surowce. To mówiliśmy już, więc myślę, że wszyscy pamiętają. Natomiast proszę zobaczyć, Chińczycy mają swoje plany geopolityczne, Niemcy mają swoje plany geopolityczne, Rosjanie też. Natomiast cała wojna wygląda tak, że z subiektywnego punktu widzenia wynikła z naruszenia pewnej równowagi geopolitycznej w regionie wokół Rosji. To też mówiliśmy, ale to cały czas trzeba powtarzać, dlatego że ja widzę, że ludzie o tym zapominają. Najbliższa, bliska zagranica Rosji to jest Ukraina. Rosja bez Ukrainy, bez surowców, bez zasobów Ukrainy, bez mocy produkcyjnych Ukrainy, bez zasobów demograficznych Ukrainy, system rosyjski nie ma szans, żeby przetrwać i utrzymać swój status wielkomocarstwowości. I cała wojna, patrząc tego, że ten układ został naruszony, to znaczy NATO i Unia Europejska zaczęła dążyć od kilku lat do tego, żeby Ukraina została wcielona w te obydwa systemy: systemy bezpieczeństwa i systemy gospodarcze. Więc Ukraińcy z kolei od tej Pomarańczowej Rewolucji i od zajęcia Kremlu cały czas coraz bardziej przechylają się w stronę Zachodu. To jest świat, czy też projekt cywilizacyjny, który jest atrakcyjny, który niesie ze sobą prosperity, dołączenie do obszaru cywilizacyjnego, który ewidentnie jest wyższy i jest postrzegany za wyższy.
Rosja nie może na to pozwolić po prostu. To jest zagrożenie egzystencjalne z punktu widzenia decydentów na Kremlu. Przypominam, to już mówiliśmy o tym pół roku temu, natomiast warto to powtórzyć. I teraz obie strony mają swoje racje. My musimy spojrzeć, jeżeli chcemy być obiektywni, to ten obiektywizm wymaga tego, żebyśmy potrafili spojrzeć z punktu widzenia przeciwnika.
[33:05] - Panie Piotrze, to jest chyba ten moment, kiedy już jest odpowiedni środek audycji, żebyśmy porozmawiali chwilę o pytaniach konkursowych.
[33:15] - Pytania konkursowe. Na razie zostało jedno odgadnięte i to przez osobę, której nie przysługuje nagroda. To znaczy wygrała już dwie. Dwie osoby takie się zgłosiły z odpowiedzią na pierwsze pytanie. Powtórzę to pytanie. Sekundkę, już sobie otwieram. Dobrze, to jest pytanie na zeszły tydzień, z 21 września. Teraz uwaga, tu miałem kłopoty, bo ludzie, którzy w końcu odgadli, nie zwracali uwagi na sposób sformułowania, który jest istotny. Zagadki będą teraz trudniejsze dlatego, że coraz więcej osób słucha i coraz szybciej one są odgadywane. Więc zamiast ułatwiać, to ja będę utrudniał, bo to trzeba zasłużyć na książkę.
Więc powtarzam pytanie, proszę zwrócić uwagę, bo są trzy możliwości. Do precyzyjnego sformułowania pytania eliminuje natychmiast te dwie pozostałe. Pytanie: jak nazywał się bohater cyklu „Fundacja” Isaaca Asimova, który odkrył w akcie wizji wieńczącej kwerendę źródeł pisanych, gdzie znajduje się druga fundacja? Powtarzam: jak nazywa się bohater trylogii „Fundacji” Isaaca Asimova, który odkrył w akcie wizji wieńczącej kwerendę źródeł pisanych, gdzie znajduje się druga fundacja? Koniec pytania. I limit czasowy wyznaczam, bo też muszą być limity, do 4 października czekam na odpowiedzi. To jest to pytanie na zeszły tydzień. Natomiast w zeszłym tygodniu z rozpędu po prostu udało mi się sformułować w trakcie naszej rozmowy, zadałem pytanie na dzisiaj. I teraz pytanie na dzisiaj brzmi następująco: zakończenie posłowia „Sił psychohistorii”, które odczytałem w zeszłym tygodniu, 21 września. Zakończenie posłowia zawiera dwa passusy, cytat i parafrazę.
Pierwsza fraza to jest: „Przeczytaj tę księgę, a zostaniesz nauczycielem królów”. I to są słowa będące puentą słynnej chińskiej opowieści o księdze „Sześć Tajemnych Strategii”. Historia wygląda tak, że pewien młodzieniec, dosyć arogancki, ale z perspektywami, że z tego wyrośnie, spotkał starca, który trzy razy kazał mu przychodzić na spotkanie na ten mostek i w czasie umawiania spotkania go upokarzał w sposób celowy, po to, żeby zwalczyć tą arogancję. W końcu chodziło o to spóźnianie się na to spotkanie. I w końcu ten młodzieniec w ogóle jeszcze poprzedniego dnia przyszedł i czekał całą noc. I dopiero wtedy zasłużył na to, żeby tą tajemną księgę mądrości, „Sześć Tajemnych Strategii” wręczyć. I teraz druga fraza, która jest w posłowiu, brzmi następująco, jest parafrazą tej chińskiej i jeszcze czegoś drugiego. Druga fraza brzmi: „Przeczytaj tę księgę, a nauczysz się, jak łowić ludzi”.To było w kontekście mass formation psychosis i mówiliśmy o tym w kontekście tego, że ktoś, kto rozumie naturę tych mechanizmów funkcjonujących w naszych umysłach, które odpowiadają za kopiowanie zachowań innych, które odpowiadają za skalowanie społeczności do formy ponadetnicznej. Na przykład religia jest zjawiskiem kulturowym, które pozwala na gromadzenie zwolenników, wyznawców, którzy nie są ograniczeni do jednej grupy etnolingwistycznej. Na przykład judaizm jest religią plemienną, bo można się urodzić w judaizmie, ale nie można zostać konwertowanym, dlatego, że judaizm jest religią tylko dla Żydów.
Natomiast różnica z chrześcijaństwem jest taka, że w chrześcijaństwie nie ma Greka, nie ma Żyda, tylko wszyscy jesteśmy w Chrystusie Jezusie. Czyli wyznawcy chrześcijaństwa nie tylko się rodzą chrześcijanami, ale mogą zostać przekonwertowani, nawróceni, ochrzczeni i tak dalej. Więc w tym kontekście druga fraza składa się z miksu dwóch fragmentów starożytnych dzieł. Jedno to jest „Sześć tajnych strategii”, a o drugie właśnie się pytam. Druga fraza brzmi, jeszcze raz przypominam: „Przeczytaj tę księgę, a nauczysz się, jak łowić ludzi”. Koniec pytania.
[37:45] - Okej, życzymy wszystkim słuchaczom pomyślnego odgadywania. Chyba inaczej tego nie mogę sformułować. Panie Piotrze, to jest taki moment, w którym ja zadam pytanie, którego spora część ludzi, komentatorów polityki nie lubi, bo to jest pytanie, które można najprościej sformułować w ten sposób: co będzie dalej?
[38:07] - No nie wiemy. Rosja wygląda na to, że będzie miała olbrzymie trudności, żeby zmobilizować się do dalszego wysiłku wojennego. Z drugiej strony proszę pamiętać, że wojna na Ukrainie nie jest pełnoskalowa. Absolutnie to jest nieprawda. Jeżeli ktoś mówi, że to jest pełnoskalowa wojna, pełnoskalowa inwazja, to jest błąd. To jest absolutnie niezrozumienie sytuacji. Rosjanom ani niepotrzebna cała Ukraina, ani nie planowali od początku zajęcia całego terytorium. Byłoby to niezwykle trudne i zbyt ambitne. Oni chcieli zająć i chcą zająć w dalszym ciągu tereny, na których występują i surowce naturalne, przede wszystkim energetyczne i największe moce wytwórcze, czyli fabryki, stalownie i tak dalej. Mówimy przede wszystkim o wschodzie Ukrainy i mówimy o Krymie.
Przypominam: 2010 to jest moment odkrycia na wschodzie Ukrainy surowców energetycznych ropy naftowej. Rok 2012 to jest odkrycie w szelfie wokół Krymu dużych zasobów gazu. Rosja musiała to przejąć po to, żeby utrzymać swoją pozycję dominującą w regionie. Mówiliśmy o tym. Więc co się dzieje w tej chwili? Moim zdaniem to jest rodzaj komunikacji. „Czy wojna jest formą komunikacji?” to jest tytuł wywiadu z profesorem Jerzym Bralczykiem. Wywiad ten jest zamieszczony w tej czarnej naszej „Sztuce wojny”, o której mówiliśmy wielokrotnie. Jak ktoś jeszcze nie ma, to bardzo polecam i proszę pamiętać tylko, żeby kupować trzecie wydanie. Trzecie wydanie to jest jedyne, na którym ja mam jakiekolwiek pieniądze.
Niestety dłuższa historia. Niektórzy nasi słuchacze, jak się z nimi zaprzyjaźniłem, to im w skrócie opowiedziałem. Natomiast generalnie „Czarna sztuka wojny”. Bardzo polecam, dlatego że tam jest bardzo dużo tekstów, które pomogą nam zrozumieć to, co się dzieje w tej chwili między Rosją a Ukrainą i w ogóle między Zachodem a Rosją i Chinami. Wracając, wojna jest formą komunikacji. I teraz Rosja liczyła na to, że uda im się bezproblemowo zająć i utrzymać tereny, które chcą zająć, czyli te, które mniej więcej w tej chwili są pod kontrolą rosyjską. Natomiast Zachód nie chce się na to zgodzić, dlatego, że Zachód chce wcielić w swój system całą Ukrainę, włącznie z tymi zasobami, bo to o te zasoby się rozchodzi tak naprawdę w moim przekonaniu. To jest jeszcze jeden aktor, który ma nie do końca zbieżne, a wyjątkowo raczej sprzeczne z Niemcami przede wszystkim cele geopolityczne. Amerykanie chcą doprowadzić do upadku Rosji. Moim zdaniem.
Mogę się mylić i niech mnie ktoś przekona. Natomiast proszę zobaczyć, strony doszły, ponieważ cele geopolityczne są całkowicie sprzeczne, nie do pogodzenia, albo jedni dostaną to, co chcą, albo drugim uda się to przejąć. Więc cele są nie do pogodzenia, kompromis jest niemożliwy i dlatego strony przeszły do instrumentów komunikacji w postaci instrumentów wojny, czyli nastąpiła inwazja i otwarte walki. Jak to się skończy? Niemożliwe do przewidzenia. Mówiliśmy już o tym chyba dwa tygodnie temu. O tych czarnych łabędziach, czyli o wydarzeniach, których nie da się przewidzieć ze względu na to, że nie wynikają z trendów istniejących w obecnej chwili w systemie, czy też w tej interakcji, jaka następuje między systemami homeostatycznymi. Przepraszam, że to tak brzmi figuśnie po raz kolejny. Natomiast system homeostatyczny to jest i człowiek, i zwierzę, i roślina, i podmiot geopolityczny, czyli Federacja Rosyjska, czyli Stany Zjednoczone czy Niemcy, czy Unia Europejska. To są wszystko homeostaty, a homeostaty wydatkują energię po to, żeby przetrwać.
[42:09] - Ale to, co pan mówi, brzmi groźnie, bo sytuacja, w której nie ma pola kompromisu, powoduje, tak mi się przynajmniej wydaje, usztywnienie stanowisk obu stron i to raczej będzie powodowało eskalację, a nie deeskalację.
[42:27] - Tak. Są dwa podstawowe trendy, które o tym decydują. Po pierwsze Ukraińcy sami powoli konwertują się do przejścia na stronę Zachodu i to jest proces, który trwa od ponad 10 lat. Natomiast po to, żeby rozładować sytuację militarną, żeby zakończyć działania zbrojne, należałoby utrzymać status quo, który właśnie ze względu na ten proces, który przed chwilą powiedziałem, jest nie do utrzymania. Więc nie tyle decyduje wola tych podmiotów geopolitycznych, ile decydują, niech pan zgadnie co, siły psychohistorii, czyli te siły, trendy wydarzeń. Tak się należy tłumaczyć te chińskie powiedzenie, które jest odpowiednikiem sił psychohistorii, czyli wielkie trendy świata. Mówiliśmy o tym dla czytelników, którzy nie znają jeszcze książki: trend of things, czyli trendy rzeczy albo najbliższym odpowiednikiem, który funkcjonuje tylko w ekonomii, są siły rynku. Siły rynku decydują o tym, że jakaś cena na przykład węgla idzie w górę. Tymi siłami rynku można je zdefiniować. Na przykład to jest spekulacja wojenna, czyli wykorzystanie nastrojów wojennych do tego, żeby podwyższać cenę, bo na przykład ceny benzyny na stacji benzynowej były ewidentnie zawyżone.
Ja nazwałem to podatkiem wojennym. Jestem w stanie to uzasadnić, bo to zrobiłem w zeszłym tygodniu pokrótce. Natomiast ceny rynkowe ropy na rynkach światowych spadły do normalnego poziomu przed inwazją rosyjską. No i była bardzo duża dysproporcja i niezadowolenie ludzi generalnie w Polsce. To samo jest z surowcami energetycznymi. Ceny gazu wzrastają, ludzie dostają prognozowane rachunki jakieś wielo-kilkukrotnie przekraczające to, co mieli w zeszłym roku. A tutaj na Tajwanie, z którego rozmawiam, wszystkie ceny energetyków i generalnie jest niewielka inflacja. Ludzie skorzystali w tej wojnie też, żeby podwyższyć ceny. Natomiast ceny są normalne, bo utrzymane są na poziomie, który nie wywołuje jakichkolwiek niepokojów, protestów czy zapytań ze strony społeczeństwa.
[44:37] - Czy ja mam dobre, właściwie to mam niedobre wrażenie, ale czy słuszne wrażenie, że wraz z tą eskalacją, która następuje i gdzieś tam w tle, tak jak pan powiedział, czają się te czarne łabędzie, to czy nie wchodzimy w taki okres trwania tej wojny, czy w ogóle trwania naszej rzeczywistości, w którym wszystko jest nieprzewidywalne i właściwie może zdarzyć się wszystko, łącznie z tym, czego się boi Europa, czyli że gdzieś tam na stepach Ukrainy pierdyknie w końcu bomba atomowa, taktyczna, mały ładunek, ale jednak. Wtedy dopiero się zaczną dziać dziwne rzeczy w Europie.
[45:28] - W całym konflikcie, jaki ma miejsce, o którym rozmawiamy, następuje balansowanie eskalacji siły. Rosja walczy o swoje przetrwanie. To absolutnie nie ulega żadnej wątpliwości. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to bardzo przepraszam, ale się z tymi wątpliwościami i z istnieniem tych wątpliwości nie zgadzam. Dla Rosji to jest kwestia egzystencji, zachowania prestiżu i tak dalej. Proszę zobaczyć, co słyszymy o postawie społeczeństwa rosyjskiego i jego wysokim morale, czyli wysokie poparcie dla działań rządu i dla wojny jest tłumaczone tym, że Rosjanie na przykład, wielu ekspertów mówi: Rosjanie mogą wybaczyć jakieś porażki, nie porażki, ale nigdy nie wypłacą utraty tego prestiżu związanego z poczuciem wielkości Rosji. Więc jeżeli Amerykanie będą dążyli do zniszczenia tego poczucia wielkości i uda im się to zrobić sprytnie, to doprowadzą do załamania morale i załamania wysiłku wojennego ze strony Federacji Rosyjskiej. Natomiast jeżeli zrobią to w sposób nieumiejętny albo się nie uda z różnych obiektywnych względów, to wtedy Rosja, jeżeli stanie pod ścianą, pod groźbą załamania swojej państwowości i swojej mocarstwowości, jeszcze jeżeli Chińczycy zrobią jakieś ruchy wskazujące na to, że oni zamierzają próżnię polityczną, geopolityczną wypełnić natychmiast, jak się ta Rosja załamie, to Rosjanie z całą pewnością będą postawieni pod ścianą, gotowi do robienia rzeczy właśnie takich jak używanie broni atomowej. To bardzo niebezpieczne.
[47:02] - Ja mam takie wrażenie, że Rosjanie wręcz prowokują takie sytuacje w tej chwili. Bo część ekspertów wypowiada się w ten sposób, że całe to referendum, które w tej chwili, kiedy rozmawiamy, trwa właśnie w niektórych obwodach zajętych przez Rosję, służy temu, żeby ogłosić, że to już jest teren Rosji, a doktryna użycia broni jądrowej przez Rosję jest bardzo konkretna. Jeśli zagrożone jest terytorium Rosji, to nawet w stosunku do państwa niedysponującego bronią jądrową owej broni można użyć. I stąd mój niepokój.
[47:46] - Pan powiedział teraz, że kwestia zagrożenia terytorium Rosji, ale zagrożenie nie powinno być definiowane terytorialnie. Proszę pamiętać, że to jest system rosyjski, system bezpieczeństwa, który rozciąga się na kraje tak zwanej bliskiej zagranicy. Źle używam oczywiście tego terminu, bo to o co innego chodziło, kiedy pierwotnie został ukuty, ale chodzi o wszystkie kraje bezpośrednio przylegające do Rosji, które są powiązane gospodarczo z Rosją. Jeżeli Amerykanie i Chińczycy jednocześnie zmuszeni na przykład Amerykanów jakimś szantażem albo jakimiś obietnicami będą dążyć do tego, żeby Rosję pozbawić nie tylko Ukrainy, ale na przykład współpracy z Kazachstanem, współpracy z Gruzją, współpracy z Tadżykistanem, Armenią czy Azerbejdżanem, czy z czymkolwiek, to obcinanie tych wszystkich buforów bezpieczeństwa, tych stref częściowej kontroli, można tak nazwać, to wszystko będzie postrzegane przez Rosję jako zagrożenie egzystencjalne. Jedyne, co będzie niepostrzegane przez Rosję jako zagrożenie egzystencjalne, będzie zachowanie status quo. Ale wszystko wskazuje na to, że powrót do tego status quo na przykład sprzed roku czy sprzed dwóch lat przestaje być możliwe.
[48:56] - To pytanie na koniec: jak w tym kontekście pana zdaniem powinna zachować się Polska jako homeostat?
[49:05] - Polska jako homeostat, bardzo mi przykro powiedzieć, ale nie ma mocy decyzyjnej, nie ma mocy sprawczej, nie ma sprawczości. Bo co my możemy zrobić? Przeciwstawić się Unii Europejskiej? Wątpię. Węgry teraz mają duży kłopot zWłaśnie z narzuceniem, kto komu narzuci wolę, kto obroni się przed narzucaniem woli na linii Unia Europejska i Węgry. My w Polsce to samo. Przecież mamy zablokowane jakieś fundusze. Nie wczytywałem się w to dokładnie, ale Polska jest częścią NATO, częścią świata zachodniego, częścią globalnej wymiany towarowej zachodniej pilnowanej przez Stany Zjednoczone i nie mamy mocy przetargowej, żeby decydować, co my chcemy zrobić. Można to w jakiś sposób do pewnego stopnia wymusić, spowodować, prowokować jakieś wydarzenia, które są nieodwracalne, które są sprzeczne z interesem naszych sojuszników, czyli mówię tu o Stanach Zjednoczonych i o Unii Europejskiej ogólnie, czy też NATO, bo to też są nie do końca sprecyzowane podmioty, które konfrontują się w wojnie proxy na Ukrainie z Federacją Rosyjską. Nie wiemy tego.
Natomiast to, co ja mówię, jest nie do końca może miłe dla ucha, ale rzeczywiście nie mamy tej sprawczości. Bo co my możemy zrobić? Zadecydować za całą Unię Europejską jako kraj najbliżej Rosji, najbardziej zagrożony inwazją? Nie sądzę, żebyśmy mieli na tyle dużą siłę, żeby tak zrobić.
[50:26] - Doprecyzuję w takim razie, bo sam pan mówił o tym, że interesy Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej definiowanej jako strefa wpływów niemieckich to nie są tożsame interesy.
[50:41] - Tak, są sprzeczne. Dlatego, że Niemcy bardzo są niechętni temu, że Amerykanie kontrolują cały ich handel, cały ich eksport. Generalnie w każdej chwili mają rękę na gardle Niemiec, tak jak Amerykanie mają rękę na gardle praktycznie wszystkich krajów, które używają dolara do regulowania swoich zobowiązań międzynarodowych i tak dalej. Są kraje, które podjęły próbę uniezależnienia się. Mówiliśmy o tym autarkicznym trójstronnym przymierzu gospodarczo-militarnym, czyli Rosji, Niemiec i Chin. I to jest w tej chwili rozbijane. Z tego punktu widzenia Niemcy mają sprzeczny interes geopolityczny. Proszę zresztą zwrócić uwagę, ile baz amerykańskich jest w Niemczech. Proszę zobaczyć, w jaki sposób jest to postrzegane w Niemczech. Ile baz wojskowych jest w Korei Południowej i w Japonii, mówię o bazach amerykańskich, i jak to jest postrzegane przez społeczeństwa japońskie i Korei Południowej.
To jest oczywiście obrona Korei Południowej przed Koreą Północną, to jest dawanie Japonii siły do balansowania rozgrywek geopolitycznych, handlowych i wszelkich innych z Chinami. Ale proszę zobaczyć, że to jest też postrzegane, czy też można to tak postrzegać jako rodzaj kontynuacji okupacji po II wojnie światowej tych dwóch terytoriów, czyli Niemiec i Japonii, po to, żeby tam nie odrodziły się niezależnie myślące, mające jakieś sprzeczne interesy geopolityczne podmioty decydujące, że nie chcemy teraz Amerykanów. Chcemy stworzyć własną sferę bezpieczeństwa, sprzymierzać się z kim tylko chcemy, na przykład z Chinami, w taki sposób, który Amerykanom bardzo nie pasuje. Japończycy nie mają nic do gadania pod tym względem z tej prostej przyczyny, że Japończycy nie mają floty zdolnej do działań ofensywnych. Ich flota jest zbudowana i skonstruowana, oczywiście przecież pod kontrolą Amerykanów, do funkcji wspierającej to, co chce zrobić flota Stanów Zjednoczonych. Bardzo skomplikowany system bezpieczeństwa.
[52:53] - Tak, panie Piotrze, ale w tym pytaniu o polską sprawczość czy też jej brak gdzieś się czai to rozstrzygnięcie. W dodatku to jest sprawa polityczna, jak wszystko w Polsce. Czy my bardziej powinniśmy otworzyć się na Europę i z Europą i tak dalej, czy może jednak ze Stanami Zjednoczonymi, które co prawda nas wkręcają w tę wojnę i w ogóle stoją za tą wojną, niemniej jednak to z kim?
[53:20] - Tutaj jest jeden wielki znak zapytania, dlatego że możemy w jakiś sposób przewidywać trendy. Możemy w jakiś sposób wskazać wydarzenia, które są nieuniknione w danej sytuacji, muszą się wydarzyć. To już mówiliśmy na wielu przykładach o tym, co Rosja może zrobić, jeżeli poczuje się Rosja ustawiona pod ścianą, co mogą zrobić Stany Zjednoczone, jakie mają możliwości manewru. Proszę zwrócić uwagę na jedną prawidłowość, która bardzo pomoże nam rozumieć tę sytuację. W chwili, w której homeostat geopolityczny, w tym wypadku Rosja albo Niemcy, jeżeli ich egzystencja jest zagrożona, to mają o wiele węższy wachlarz opcji reakcji. Czyli inaczej: łatwiej jest ich przewidzieć, dlatego, że po prostu mają mniejszą swobodę manewru. Co prawda ten mechanizm występuje w tej chwili, czyli widzimy na przykład, że jeżeli zrozumiemy, że Rosja jest postawiona pod ścianą, to może użyć broni atomowej. Jeżeli dostrzegamy tą prawidłowość, to możemy widzieć, że dalsza eskalacja może doprowadzić do tego, że Rosja w akcie desperacji spróbuje jednak zagrać kartą atomową.
[54:36] - No cóż, zobaczymy w takim razie. Jakąś wiedzę niezbędną do tego, żeby rozumieć, co się wokół nas dzieje, uzyskaliśmy. Pięknie panu za to dziękuję.
[54:46] - Bardzo proszę. Ja mam jeszcze jedno ogłoszenie, jeśli mogę. Po rozmowie z kilkoma słuchaczami „Telegramu z końca świata” zdecydowałem zrealizować audiobooka „Sił psychohistorii”. Ktoś mnie przekonał. Ja stwierdziłem, że to jest głupota, natomiast ktoś mnie przekonał. Problem jest następujący: zrealizowanie całej tej książki, czyli 740 stron to jest koszt rzędu 7 do 10 tysięcy złotych, którego w tej chwili nie podejmę. Dlatego zdecydowałem samodzielnie nagrywać audiobooka. Bardzo proszę, jakby ktoś chciał się zgłosić i odsłuchać fragmenty, które już nagrałem i stwierdzić, co jest do niczego, co rokuje na poprawę, a w którym kierunku nie iść. Ewentualnie bardzo chętnie przyjmę dobrą pomoc, a jeszcze najlepszą pomoc przyjmę na Patronite, na którym założyłem specjalny próg dla ludzi chcących kupić audiobooka. Koszt realizacji audiobooka to jest między 7 a 9.
Trudno obliczyć. To zależy od lektora, którego się wynajmie. Koszt nagrania w sposób profesjonalny to jest około 7 tysięcy złotych. To jest bardzo dużo, więc stwierdziłem, że jeżeli przez mniej więcej pół roku 66 patronów zechce mnie wesprzeć kwotą 6 złotych miesięcznie, to w jakiś sposób doprowadzi to do realizacji audiobooka, który niezależnie zostanie ukończony w ciągu dwóch miesięcy moim własnym głosem. A jeżeli uda się zebrać kasę na profesjonalnego lektora, to publikacja byłaby mniej więcej w kwietniu do czerwca przyszłego roku. Także jeżeli ktoś jest zainteresowany taką formą przedsprzedaży, zakupu przed powstaniem produktu, to bardzo zapraszam na Patronite. I to tyle.
[56:25] - To jeszcze raz pięknie dziękujemy i do usłyszenia w przyszłym tygodniu.
[56:29] - Do usłyszenia. Dziękuję.
[56:31] - Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.