[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witamy wszystkich państwa bardzo gorąco i serdecznie w ten trochę ciepły, a trochę już chłodny poniedziałek 29 sierpnia 2022 roku. Zapraszamy na kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” na żywo. Audycja o świadomości w całości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:45] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani jak zawsze bardzo serdecznie.
[00:49] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście to, czy druga część audycji dzisiaj będzie, w dużej części zależy od państwa. Niemniej jednak kontakty do Radia Paranormalium warto sobie zapisać już teraz. Nasze numery telefonów tak jak zawsze: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Oczywiście będziemy wdzięczni, jeżeli ktoś postanowi zadzwonić. Będziemy bardzo wdzięczni za poinformowanie nas o tym odpowiednio wcześniej. Linia telefoniczna będzie oczywiście otwarta w drugiej części audycji. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego. Na grupie Radia Paranormalium również jesteśmy. Można nam także wysyłać maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. A tych z państwa, którzy chcieliby z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zapraszamy do dołączenia do forum Radia Paranormalium pod adresem forum.paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:35] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie. Widzę, że tutaj na czacie już kilka znajomych mi postaci się pojawiło, więc witam czatowiczów oraz nieczatowiczów. Kochani, zeszła audycja, znaczy zeszła, poprzednia audycja, która dotyczyła w dużej mierze związków, ale przede wszystkim podświadomości. Widziałem, że wzbudziła spore zainteresowanie i taka prośba była też od kilku osób, żeby ten temat kontynuować. Więc wrócę do tego tematu, jeżeli będą ku temu okoliczności i jakieś dalsze zapytania. Natomiast dzisiaj troszeczkę zejdę bardziej na ziemię, ponieważ od czasu do czasu miewam takie swoje wewnętrzne stany odczuwania ciężaru. Jakiegoś takiego dziwnego ciężaru, który gdzieś tak jakby mnie powoli przytłaczał. W każdym bądź razie jest to przeze mnie odczuwalne. No i właśnie tak od kilku dni, a dzisiaj już z bardzo dużym nasileniem taki stan emocjonalny odczuwam i troszeczkę będę chciał zejść na ziemię, aczkolwiek nie do końca oderwać się od tematów świadomości, podświadomości i miłości.
Natomiast zanim do tego przejdę, chciałem was zapytać i bardzo poprosić tym razem o szerszy odzew niż tylko te kilka standardowych osób, które uczestniczą w komentarzach czy w dyskusjach. Zadałem to pytanie w zeszłej audycji, w poprzedniej audycji. Co mi z tą zeszłą? Coś tu jest na rzeczy. Zadałem takie pytanie: czego kochani ode mnie oczekujecie? Czego, nazywając rzeczy po imieniu, chcecie? Może nie tyle w kategoriach tematów, które poruszam, tylko bardziej w kierunku waszych oczekiwań. Co ja swoją osobą mogę bądź wnoszę do waszego życia tym, co robię. Nie ukrywam, że jest to dla mnie ważne z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że chciałbym wiedzieć, czy jestem w stanie wam to dać.
Ponieważ też nadszedł czas takiej lekkiej weryfikacji tego, co robię. Nie w kontekście negatywnymTylko w kontekście tego, żeby samemu zastanowić się, czy to, co robię jest właściwe. Liczę tu, nie ukrywam, na waszą pomoc, na odzew. Może nie tyle pomoc, co odzew z waszej strony. Nie chodzi o to, jak mówię, jakie tematy poruszam, bo to akurat załatwiamy na bieżąco. Natomiast właśnie w kontekście czego wy dla siebie chcecie. Czego wy chcecie w swoim życiu? Czy chodzi tylko o wiedzę, czy chodzi o jakieś działania, czy chodzi o znalezienie sposobu, czy chodzi o miłość, czy chodzi o pieniądze, czy chodzi o szczęście. Czego wy chcecie dla siebie w kontekście moich audycji? Także czy w komentarzach, czy w wiadomościach prywatnych, czy messengerowych, czy mailowych, czy telefonicznych.
Z posiadaniem mojego numeru telefonu nie ma żadnego problemu, ponieważ jest na mojej stronie i myślę, że jest widoczny. Myślę, że jeżeli ktoś miał ochotę, to go sobie zdobył. Dajcie mi po prostu znać. Może to też będzie fajna dla was forma zastanowienia się, czego tak naprawdę wam do lepszego życia, do fajniejszego, do przyjemniejszego życia brakuje. Kochani, to, o czym dzisiaj chciałem z wami porozmawiać, bardziej opowiedzieć swoje jakieś przemyślenia, to jest to, jak z mojego punktu widzenia i myślę, że nie tylko z mojego punktu widzenia, jak ważne jest rozwijanie świadomości w ludziach w dzisiejszych czasach. Czasach, które są czasami, umówmy się, delikatnie rzecz biorąc, nie najprostsze. Niosą ze sobą z pewnością dużo nowego, dużo perspektyw, dużo nowych możliwości, ale niosą też ze sobą całe mnóstwo zagrożeń, które ja ze swojej perspektywy dostrzegam. Jak bardzo dla mnie z perspektywy tego, w jakim kierunku zmierzamy i jakie zadania i wyzwania przed nami stoją, jak bardzo ważna może się okazać świadomość ludzi. Mam oczywiście tutaj na myśli nie ziemską świadomość, bo tą rozwijamy. Wystarczy włączyć radio czy telewizję, żeby ta świadomość została zbombardowana nowymi informacjami.
Świadomość duchową. Po ostatniej audycji uradował mnie bardzo jeden komentarz zwłaszcza. Nie mam odpalonego w tej chwili YouTube'a, więc przepraszam, że nie podam nicku słuchacza, który napisał ten komentarz. Natomiast był na tyle fajny, że mówił mniej więcej coś takiego, że dzięki audycji postanowił inaczej spojrzeć na swoje dotychczasowe relacje i swoje dotychczasowe związki. I w pewien sposób w kontekście tej wiedzy i nauki, jaką każdy związek i każda relacja ze sobą niesie, spojrzeć na siebie i na to, co wydarzyło się w jego życiu. Jest to komentarz z gatunku moich ulubionych. Nie mogłem dać nic więcej oprócz lajka, ale z chęcią bym tam wkleił do tego komentarza jakieś serduszko. Między innymi, kochani, o to mi chodzi, abyśmy wspólnie uczyli się patrzeć na świat, na życie, na to, co nas spotyka, na to, co się wokół nas dzieje z innej perspektywy niż tylko z perspektywy naszej podświadomości i ziemskiej świadomości. Dlatego poruszę dzisiaj tematy bardzo ziemskie, ale nie chodzi o to, żebyśmy o nich dyskutowali i żebym w komentarzach czytał następne dowody na to, jak jest źle, jacy ludzie są paskudni, jacy są bankierzy, politycy, biznesmeni i tak dalej. Doskonale wiemy wszyscy, jak jest.
Oczywiście większość ludzi ocenia sytuację poprzez pryzmat swojej wiedzy i poprzez pryzmat swojej świadomości ziemskiej i poprzez pryzmat również swojej podświadomości, co jest całkowicie naturalne, ponieważ nie mamySzerszego i większego wglądu w rzeczy gospodarcze, polityczne, geopolityczne, religijne, bankowe, finansowe i jakieś tam inne, które są przed nami ukrywane, są przed nami skrywane. Kochani, kiedyś mówiłem w audycji, jak wygląda naturalny proces rozwoju świadomości człowieka. Otóż znacie, przynajmniej większość z was widziała kiedyś rysunek czakr. Oczywiście kolory są bardzo umowne, natomiast według tych ogólnych opinii każda z czakr odpowiada za pewien fragment naszego życia. Można te czakry podzielić na trzy grupy. Pierwsze trzy to są takie stricte fizyczne, mentalne. Dwie następne, czyli serca i gardła, są czakrami bardziej emocjonalnymi. I trzecie oko plus korona to są czakry już bardzo odpowiedzialne za nasze życie i nasze doświadczenia duchowe. Jeżeli przyjrzeć się, kochani, historii ludzkości, to tak jak te czakry biegną sobie od dołu, tak wyglądał nasz rozwój w perspektywie historii. Na początku jako stworzenia już myślące, bardzo mocno nastawieni byliśmy tylko na dwie rzeczy.
Na instynkt przetrwania. Mówię o tym etapie, kiedy siedzieliśmy w jaskiniach, uczyliśmy się palić ogień i martwiliśmy się tylko o to, aby zjeść, aby nas nie pożarły zwierzęta i aby zaspokoić swój popęd seksualny, biologiczny popęd seksualny w celu podtrzymania gatunku. Czyli też wyprodukować jak największą ilość dzieci, ponieważ im w którejś z nich było więcej dzieci, tym była większa szansa, że dożyją dorosłości i zdążą ten gatunek dalej podtrzymywać. Czyli to, za co odpowiada pierwsza czakra, czyli instynkt przetrwania i podtrzymania gatunku. Nie dać się zjeść, nie dać się zabić. Zjeść, żeby przeżyć i podtrzymać gatunek. I tak wyglądał pierwszy etap rozwoju nas na Ziemi. Sprawy emocjonalne, sprawy duchowe, sprawy mentalne nie istniały. Chodziło tylko o to, żeby utrzymać się w takim stadzie, które zapewni poczucie bezpieczeństwa. Na następnym etapie, kiedy już nauczyliśmy się radzić z przeżyciem, nauczyliśmy się bronić, zaczęliśmy tworzyć pierwsze interakcje społeczne.
Takie już wybudowane na pewnych zasadach. Takiego wspólnego opiekowania się, wspólnej pracy, wspólnego dzielenia się różnymi rzeczami. Tworzenia już jakichś zbiorowisk na zasadzie wszyscy byli równi i każdy dawał do tego wspólnego gara to, co potrafił po to, żeby poprawiać jakość życia, zapewniać większe poczucie bezpieczeństwa. Nauczyć się hodować jedzenie, produkować jedzenie tak, żeby nie być skazanym tylko na to, co uda się upolować. Zaczęły się tworzyć relacje międzyludzkie, związki, grupy, społeczeństwa, plemiona. I to jest druga czakra. Jak opanowaliśmy tą sztukę w tych społecznościach, zaczęły pojawiać się postacie z większym ego. Czyli z bardziej intensywnie pracującą czakrą splotu słonecznego, z większymi ambicjami, które zaczęły mówić: po co my mamy pracować, skoro możemy podbić sąsiednią wioskę, ugrabić ich i wykorzystać to, co oni zgromadzili do tego, żeby nam było lepiej? Mało tego, ich możemy wykorzystać jako niewolników do tego, żeby pracowali za nas.Kochani, być może się ze mną nie zgodzicie, natomiast ta relacja, ten system podziału społecznego trwa do dzisiaj. Dalej funkcjonujemy jako ludzkość na poziomie trzeciej czakry.
Pewnie część z was ze mną się nie zgodzi, ponieważ faktycznie pierwsze okresy, kiedy zaczęły pojawiać się jednostki w grupach, które zaczęły mieć coraz większe ego, które chciały posiadać więcej, niż było im potrzebne do życia, pojawiały się sporadycznie. Zostawali przywódcami, zostawali królami, zostawali wodzami. I to były jednostki pojedyncze. Później zaczął się w ludziach tworzyć taki element: „Skoro on może, to ja też tak chcę. Ponieważ jest wybitną jednostką, która podporządkowuje sobie innych, więc jest pewnego rodzaju wybrańcem, wyjątkową osobistością. Więc ja też chcę być wyjątkowy. Ja też chcę mieć więcej, niż jestem w stanie, niż jest mi potrzebne do życia”. Kochani, z całym szacunkiem, my na tym etapie nadal jesteśmy. Nadal jako ludzkość jesteśmy na etapie wielkiego rozdmuchanego ego, które zasadę władca-poddany, pielęgnowaną przez tysiąclecia, akceptuje. Ona nabrała przeróżnych form oszukiwania nas, że jednak coś znaczymy, że jednak jesteśmy ważni.
Bardzo często jest coś robione dla nas po to, żeby zamiast używania bata zastosować efekt marchewki. Kiedyś niewolników zabijano, wsadzano do więzień, biczowano, wyrzucano, pozbawiano wszystkiego. Natomiast w pewnym momencie widząc, że ta brutalna metoda przestaje już działać, zaczęto stosować zamiast kija marchewkę po to, żeby łatwiej manipulować ludźmi. I dlatego ten stan rozdmuchanego ego na świecie w zmodyfikowanej formie panuje dalej. Nadal garstka ludzi, jak to kiedyś ktoś powiedział, że 98% pieniędzy całego świata jest w ręku 2% ludzi. Nadal istnieją ludzie, którzy mają dużo więcej, niż jest im potrzebne do życia. Natomiast nie mają jednej rzeczy, nie mają bezgranicznej władzy. Więc to jest ten trzeci etap. Ja za chwilę do tego wrócę, powiem wam, do czego zmierzam. Bardzo ciekawie wygląda następny etap.
Etap czakry serca, czyli ośrodka miłości, który zmienia wartość wszystkiego. Który pokazuje, że miłość może być taką samą siłą napędową jak ego, tylko prowadzi w zupełnie innym kierunku. Ponieważ z miłością jest związana empatia, współczucie, zrozumienie, wsparcie, pomoc. I ten następny etap wygląda już zupełnie inaczej. Następnym etapem jest czakra gardła, czyli wszystko to, co jest związane z szacunkiem i z wolnością. Z wolnością wyrażania siebie, z wolnością, którą dajemy drugiemu człowiekowi do tego, aby mógł żyć tak, jak ma na to ochotę, bez wchodzenia w sferę naszego życia. To jest etap, w którym ego przestaje mieć władzę nad człowiekiem. Kiedy podświadomość przestaje mieć władzę nad zachowaniami drugiego człowieka.Kiedy odmienność drugiego człowieka staje się standardem, a nie jak w przypadku podświadomości zmuszaniem go i ocenianiem w kategoriach lepszy, gorszy. Czakra gardła, czyli taki ośrodek wolności, mówi inny. Nie gorszy, nie lepszy, inny.
Inny, który swoją innością może wnieść coś do mojego życia, ale nie musi. Ten inny nie zmusza mnie do tego, abym ja był taki jak on, ponieważ szanuję moją inność, a ja szanuję jego inność. W ten sposób tworzymy relację wolności. Wcześniejszy etap oparty na miłości pozwala człowiekowi poprzez rozwój jego świadomości myśleć o innym człowieku z szacunkiem i myśleć z szacunkiem i z miłością o jego odmienności. Więc z poziomu ego mamy szansę przejść poprzez czakrę miłości, poprzez miłość do etapu wolności i szacunku dla drugiego człowieka. I wtedy, kochani, ucząc się tych rzeczy, czyli wcielając w życie zasady prawdy i miłości, przechodzimy na następny etap rozwoju, w którym osiągamy dostęp do kontaktu ze swoją świadomością duchową oraz innymi świadomościami duchowymi. Czyli osiągamy etap komunikacji, można by nazwać telepatycznej. Za pomocą swojej duszy. Stanie się to wtedy, kiedy poszczególni ludzie posiadający te umiejętności będą mieli już na tyle rozwiniętą świadomość, czyli uruchomioną czakrę serca i czakrę gardła, czyli wolność dla siebie i dla innych, aby nie wykorzystywać tej umiejętności przeciwko innym ludziom. To zmieni zupełnie nasz sposób myślenia o drugim człowieku, zupełnie zmieni nasze postrzeganie siebie samego i innych ludzi, ponieważ będziemy mieli online świadomość emocji, które towarzyszą innym ludziom, którzy są wokół nas.
I wtedy, przechodząc na następny etap, uzyskamy możliwość korzystania z zasobów całego wszechświata. Tak wygląda rozwój świadomości. To dotyczy tak samo jednostek, jak i całej ludzkości. Oczywiście na początku są to jednostki, a później jest tych ludzi coraz więcej. Tak zmieniała się świadomość ludzi poprzez tysiąclecia i tak się będzie zmieniała dalej. To jest najbardziej naturalny proces. Poprzez zmianę swojej świadomości duchowej i umiejętność wcielenia pewnych zasad duchowych wynikających z tej świadomości do swojego własnego życia zmieniamy siebie i zdobywamy następne umiejętności, które nas przenoszą na następne poziomy. Tak to, kochani, wygląda. Dlaczego ja o tym mówię? Ponieważ ten trudny czas, w którym aktualnie się znajdujemy, a bez wątpienia jest z jednej strony radosny, ale z drugiej strony też trudny.
Ponieważ przechodząc na następny etap rozwoju świadomości, zaczynamy dostrzegać wszystko to, co było w naszym życiu kłamstwem, iluzją, fałszem, nieprawdą, bezsensem. To jest trochę tak, jak człowiek, który dojrzewa, który dorasta, zaczyna odkładać swoje zabawki, ponieważ tracą dla niego sens i znaczenie. Jest już zbyt duży, zbyt dorosły, żeby z nich korzystać. I też inaczej patrzy na wszystko, co było wcześniej. Z inną świadomością przeczytamy jakąś książkę w wieku 12 lat. W wieku 15 lat z inną już świadomością przeczytamy tę samą książkę, spojrzymy na nią inaczej, a w wieku 25 być może w ogóle nie doczytamy tej książki, ponieważ to, co będzie w niej napisane, nie będzie miało dla nas żadnej wartości. Zetknięcie się z prawdą bywa czasami bolesne. Żyjecie w związkach, w relacjach. Żyliście, będziecie żyli. Są pewne sytuacje, które bolą najbardziej.
Tą sytuacją jest zdrada.Tak fizyczna, jak i emocjonalna. Nie skaluje tego. Dlaczego zdrada jest tak bolesna dla naszego życia? Dlaczego tak bardzo rani nas zdrada drugiego człowieka? Ponieważ tracimy zaufanie i poczucie bezpieczeństwa do drugiej osoby, ponieważ okazuje się, że przez ostatnie pół roku, rok, dwa, trzy nas oszukiwał i przestajemy wiedzieć, co z tego, co mówił do nas i o nas było prawdą. Tracimy zaufanie do drugiego człowieka, ponieważ nie wiemy tak naprawdę, co on przez ostatni okres czasu o nas myślał, co czuł i co z tego, co mówił do nas było prawdą. Zwłaszcza u mężczyzn. Zwłaszcza przy zdradzie fizycznej jest bardzo mocno urażone jego męskie ego. Że jakiś inny mężczyzna dotykał, pieścił kobietę, co do której uważaliśmy, że tylko my możemy to robić i że to jest nasz przywilej i nikt inny tego robił nie będzie. Co się wtedy dzieje w ludzkich emocjach?
Pierwszą rzeczą, która się pojawia, to jest złość. Ona przybiera różne rozmiary, natomiast najczęściej jest to złość. Jest wielka przykrość, jest smutek, jest żal i jest złość. Nasza urażona duma, nasze urażone ego bardzo często, najczęściej potrzebuje odwetu za to upokorzenie, za tą krzywdę, za to kłamstwo, za to poniżenie. Jeszcze jedno. Jaka jest różnica w ocenie takiej sytuacji w przypadku człowieka świadomego? Różnica jest taka, że w przypadku tego typu sytuacji człowiek świadomy zastanawia się najczęściej, w jakiej części on sam mógł się do tego przyczynić. Czyli czego on ze swojej strony mógł nie dać drugiej osobie, aby ona nie chciała podejmować ryzyka, że może go stracić. Ponieważ oczywiście są patologiczni seksoholicy, są różne przypadki i egzemplarze kobiet i mężczyzn, którzy zdradzają dla samej własnej przyjemności, choćby mieli w domu po kokardki wszystkiego i na każde życzenie, na każde żądanie, na każde kiwnięcie, bo im się po prostu znudziło, bo potrzebują nowych wrażeń, bo status, bo to, bo tamto, bo adrenalina, bo myśliwy. Oczywiście, że tak.
I z tą sytuacją jakby nie za specjalnie my nic nie mamy wspólnego, a przynajmniej niewiele. Oprócz jakiejś nauki, dlaczego zdecydowaliśmy się na związek z taką osobą, chociaż wiedzieliśmy na przykład, że może nam coś takiego zrobić. Natomiast w większości wypadków ludzie ryzykują utratę czegoś, na czym im już tak bardzo nie zależy. Jeżeli czują się szczęśliwi, jeżeli czują się spełnieni w danej relacji, to nie będą ryzykowali utraty swojego własnego szczęścia i dobra na koszt jakiejś tam chwilowej satysfakcji. Zazwyczaj powstaje coś wcześniej. Powstaje jakiś niedobór czegoś, który powoduje to, że druga strona jest w stanie podjąć ryzyko, licząc na to, że dostanie coś więcej, niż ma w swoim związku. I człowiek świadomy musi się choć chwilę nad tym pochylić, zastanowić. Nie mówię, że ma wziąć winę na siebie, ale chociaż przez chwilę powinien poświęcić swoją uwagę na przeanalizowanie swojego własnego postępowania, zachowania. Człowiek świadomy. Człowiek podświadomy, jak każda podświadomość będzie twierdził, że on jest bez winy, że on robił wszystko najlepiej, a druga strona tego nie doceniła.
I jeszcze do tego wszystkiego go skrzywdziła, oszukała, zraniła i tak dalej. Dlaczegóż, kochani, o tym mówię? Ponieważ żyjemy w czasach, w których w zasadzie na każdym kroku odkrywamy kolejne kłamstwa, które dotyczą nas.Mniej bądź bardziej, w zależności od zainteresowania i zaangażowania danego człowieka, zauważamy, że jesteśmy oszukiwani. Że jesteśmy manipulowani, że jesteśmy oszukiwani, że nie jest nam mówiona prawda. Coraz bardziej jednostki o rozdmuchanym ego próbują zawłaszczać nasze życie. Posuwają się coraz, że tak powiem, brutalniejszych, bezczelnych metod, żeby utrzymać na świecie poziom. Ten konstans władca-poddany. Historia pokazuje, że każdy poddany ma jakąś swoją ograniczoną wyporność i będzie znosił ileś tam batów, aż w końcu powie dość. Jak się te historie kończą wiemy doskonale. Po prostu ludzie wstają, podnoszą głowy do góry i mówią dość.
My kochani, jesteśmy właśnie w takim miejscu, w takim czasie, w którym żeby przejść na następny etap, musimy powiedzieć dość relacji władca-poddany. I to jest proces nieunikniony, ponieważ żaden władca na świecie nie oddał swoich dóbr swoim poddanym sam z siebie. Dopiero zrobił to w momencie, kiedy nie miał wyjścia. Kiedy wpadli do jego pałacu ludzie z koscami albo z karabinami, wywiesili jego rodzinę, spalili jego majątek, jego powiesili i podzielili pomiędzy siebie to, co zostało. Żaden biznesmen nie zrezygnuje z zarabiania pieniędzy tak po prostu, żeby zrezygnować. Takie rzeczy nie działy się do tej pory nigdy w historii. Cóż to ma wspólnego, kochani, z duchowością? Otóż naturalnym procesem rozwoju świadomości ludzi jest praca od dołu i przechodzenie na kolejne etapy. To jest naturalny proces i on będzie trwał tak jak do tej pory trwa. Natomiast co ciekawe, znaleźliśmy się w takim fajnym czasie, że wiemy coraz więcej na temat duchowości, na temat innych możliwości i na tą okoliczność możemy troszeczkę proces rozwoju świadomości odwrócić, czyli wykorzystać to, co wiemy do uzdrowienia i naprawienia tego, co było do tej pory.
Aby przejść z poziomu ego do poziomu czakry serca. Żeby przejść z poziomu czakry splotu słonecznego do poziomu czakry serca. Musimy się zmienić. Musimy przewartościować pewne rzeczy, żeby miłość, emocje stały się dla nas ważniejsze niż materia i nie materia w sensie materialnym, tylko niż wymysły naszego ego i naszej podświadomości. Kiedy tak się dzieje? Dzieje się tak wtedy, kiedy ludzie osiągają poziom dobrobytu, a okazuje się, że to, co miało być synonimem szczęścia, synonimem bezpieczeństwa, synonimem radości, tym nie jest. I wtedy zadajemy sobie takie pytanie. Kuźwa, po co mi to wszystko, skoro nadal nie jestem szczęśliwy, skoro nadal żyję w strachu, nadal żyję w lęku? Mało tego, z każdym następnym dobrem mój strach o to, że to stracę, jest większy. Więc jaki jest sens pomnażania i walczenia o coś, co nie przynosi mi radości, a powoduje coraz większy lęk?
I wtedy, kiedy człowiek osiągnie ten poziom posiadania tego, co według jego podświadomości i jego ego miało dać mu poczucie szczęścia, radości, poczucie wolności, poczucie bezpieczeństwa tego mu nie da. Kiedy przyjdzie rozczarowanie. Kiedy przyjdzie zawód. Kiedy się okaże, że o kant dupy potłuc to wszystko, bo nadal nie jestem szczęśliwy. Jak w kawale z kozą. Kiedy najpierw trzeba sobie kupić kozę. Wtedy, kiedy narzekamy. Kiedy jest nam źle. Kiedy mówimy, że jest kiepsko. Że jest do kitu.Kupić sobie kozę, która pogorszy standard naszego życia po to, żeby po pozbyciu się kozy docenić to, co się miało wcześniej.
Kochani, żyjemy w czasach, w których jest wszystko. Zostaliśmy wyposażeni we wszystko, co jest nam potrzebne do szczęśliwego życia. Medycyna, nauka, edukacja, rozrywka, media, przyjemności, samoloty, internet, telefony komórkowe, telekonferencje. To wszystko jest na takim poziomie, na jakim nie było nigdy w aktualnym rozwoju cywilizacyjnym. Mało tego, pomnażamy to, powielamy, gromadzimy tego jeszcze więcej. Czy ludzie są szczęśliwi? Czy to, co zgromadziliśmy do tej pory, daje nam poczucie szczęścia? Czy daje nam poczucie bezpieczeństwa nam jako jednostkom i nam jako społeczeństwu? Czy czujecie poczucie bezpieczeństwa na świecie? Ja nie mówię, kochani, oczywiście wprost.
Nie mówię o tym wprost, żeby nie było, że ja kraczę. Ci, którzy mnie znają, z pewnością wyciągną z tego jakieś tam wnioski. Kochani, do czego ja zmierzam? Bo też nie chcę was dzisiaj bombardować tym swoim nastrojem. Kochani, posiadając wiedzę o świecie duchowym, o pewnych zasadach, o pewnych mechanizmach, mamy możliwość na chwilę odwrócenia tego naturalnego procesu rozwoju naszej świadomości. Możemy zaczerpnąć wiedzę, energię, siłę poprzez swoją czakrę korony do swojego serca, aby uzdrowić te wszystkie sfery, które są ziemskie, które płyną z naszego ego, które płyną z naszej podświadomości. Dlaczego jest to tak bardzo ważne? Ponieważ poziom kłamstwa i manipulacji na świecie jest tak wielki już w tej chwili, że w momencie, kiedy ludzie zrozumieją to, powstanie wielka złość. Wtedy, kiedy ludzie uświadomią sobie, jak w zdradzie małżeńskiej, że byli oszukiwani, że byli manipulowani, że byli okradani, że byli wykorzystywani, że byli traktowani jak niewolnicy, nastąpi wielka złość. Nastąpi wielka złość i zmierzą się po raz kolejny na świecie dwie podświadomości i dwa ego.
Ego władcy i ego podwładnego, poddanego. Dlatego kochani, tak ważne w dzisiejszych czasach jest to, abyśmy my sami w sobie wzmacniali świadomość tego, kim jesteśmy. Abyśmy wzmacniali w sobie swoją własną wartość, ale nie poprzez rozbudowywanie swojego własnego ego, tylko poprzez rozbudowywanie miłości do samego siebie. Ponieważ to dla mnie jest najbezpieczniejsza metoda, aby w sytuacji, kiedy dowiemy się o tym albo zanim dowiemy się o tym, jak bardzo ktoś nas oszukiwał, aby nie wzbudzać w sobie chęci zemsty, chęci reagowania podświadomością. Co to zmienia? Ja od czasu do czasu mam takie polityczne zapędy. To jest taki test, na ile świadomość społeczna w ludziach się zmieniła. Dzisiaj wrzuciłem takiego posta na swoją stronę, że nasza partia jedyna słuszna rządząca, czyli PiS, ma w tej chwili poparcie 31,6%, a nadal rządzi i podejmuje decyzje o życiu i o losach pozostałych 68,4% ludzi w Polsce. Ja uznaję prawo demokracji, czyli większość podjęła decyzję, więc ja, uznając prawo demokracji, mimo że się z tym nie zgadzam, przyjmuję zdanie większości. Ja to szanuję.
Tylko dlaczego nie mając poparcia większości, nadal decyduję się o losach tej większości?Taki był mniej więcej zamysł świadomościowy. I na tym chciałbym, żebyśmy się skupili. Nie chcę tutaj dyskusji politycznej. Ileś komentarzy różnych, mniej bądź bardziej związanych z 500 plusem, z gospodarką, z innymi aspektami ludzko-społecznymi się pojawiło, to wiem. Natomiast oczywiście znam też narrację społeczną pod tytułem obalić PiS. Znam. Czyli znowu działania impulsywne, na tej samej fali co nasi przeciwnicy. Działania podświadomościowe, działania ego. Są źli, trzeba się ich pozbyć. Kochani, świadomość powoduje to, że zaczynamy o sobie myśleć w inny sposób.
Ja w jednym komentarzu napisałem: nie chodzi mi o to, żeby wywoływać dyskusję polityczną, tylko żeby zmienić w świadomości ludzi tę rolę władca-poddany. Przecież tak naprawdę to politycy chcą rządzić. Zaraz powiem o tym rządzeniu. Politycy chcą rządzić. To nie my chcemy, żeby oni rządzili. To oni chcą nami rządzić. Więc to im powinno zależeć na tym, żeby mieć nasze poparcie, bo bez naszego poparcia nie będą rządzić. To oni się powinni postarać, żeby nas do siebie w jakiś sposób przekonać. I robią to. Raz na cztery lata naobiecują pierdół, z których później nikt ich nie rozlicza.
Więc myślę sobie tak: a może by stworzyć mechanizm, w którym raz do roku byłoby przeprowadzane referendum poparcia dla tych, którzy aktualnie rządzą? I jeżeli ich poparcie spadło do mniej niż 50%, to dziękujemy państwu, do widzenia. Kochani, my głosujemy na przykład w polityce na program, który jakaś partia ma. My się z nim zgadzamy albo się nie zgadzamy. A może odwrócić rolę z bycia poddanym do bycia podmiotem i powiedzieć tak: okej, zagłosujemy na partię, która w swoim programie umieści zabranie immunitetów, równe traktowanie w przypadku przestępstw kryminalnych czy innych, która na przykład zobowiąże się do tego, do tego i do tego. Zmiana świadomości powoduje to, że my o sobie zaczynamy inaczej myśleć. Moje pokolenie zostało wychowane w przekonaniu, że policjant to jest władza, bo do policjanta się mówiło „panie władzo”. Policjantowi nie można się było przeciwstawić. Urzędnikowi państwowemu nie można się było przeciwstawić. Pracownikowi Urzędu Skarbowego nie można się było przeciwstawić.
Pracownikowi ZUS-u nie można się było przeciwstawić, ponieważ oni reprezentowali władzę i byli władzą. Przez 20, 30, 40 lat zmieniła się na tyle świadomość ludzi, że policjanta, urzędnika traktują jak urzędnika, nie jak władzę. Więc może pójdźmy dalej w zmianie świadomości tej relacji i zacznijmy mówić politykom, że mamy świadomość tego, że są urzędnikami państwowymi, którzy zostali przez nas wybrani do zarządzania naszym majątkiem. Zostali zatrudnieni do zarządzania naszym majątkiem. Niech oni wiedzą o tym, że my to wiemy, że te wszystkie limuzyny, samoloty, czerwone dywany, kawior na stołach, służba, która wokół nich biega jak wokół władców. Czy pani w Urzędzie Skarbowym, kierownik działu też powinna mieć służącą, która jej będzie przynosić banany i obierać mandarynki? Bo też jest urzędnikiem państwowym. Może wszystkim urzędnikom państwowym przysługuje prawo do ochrony, do samochodu, do przelotów samolotem, do służby, do gabinetów i tak dalej. Kochani, zwiększanie świadomości swojej własnej poprzez rozwijanie miłości do samego siebie nie pozwala już człowiekowi na dawanie innym przyzwolenia na to, by traktowali nas bez szacunku. Czy w momencie, kiedy rozwijacie miłość do samego siebie, uczycie się tego, zaczynacie podnosić swoją samoocenę, zaczynacie traktować siebie na równi z innymi, czy zmiana tej świadomości pozwala wam tkwić w relacjach, w których ktoś was nie szanuje?50 lat temu chłop miał prawo wymierzyć swojej żonie karę za niezamknięcie okna i koty rozciągnęły jedzenie albo za jakąś inną niesubordynację, albo za złe zachowanie, albo niewłaściwe odniesienie.
Ojciec miał prawo bić swoje dzieci, miał prawo bić swoją żonę. Dlaczego to się zmieniło? Ponieważ wzrosła świadomość ludzi. Świadomość ludzi, która mówi: „Ja jestem takim samym człowiekiem jak ty. Nie jestem człowiekiem drugiego sortu, nie jestem przedmiotem w twoim życiu, z którym możesz zrobić, co chcesz. Masz mnie traktować z szacunkiem”. Czy teraz pozwolilibyście sobie na życie w takiej relacji, w której mąż by was bił? Oczywiście są takie relacje w dalszym ciągu. Poniżał, gwałcił. Dlatego kochani, rozwój świadomości, tej świadomości duchowej, która pozwala zrozumieć, kim każdy z nas jest, że każdy człowiek ma taką samą wartość.
Każdy człowiek jest tak naprawdę taki sam. Jest inny w swoim mówieniu, w kolorze skóry, w religii, ale to nie zmienia jego wartości jako człowieka. I każdy człowiek ma prawo do tego samego. Każdy z was, każdy z nas. Nie ma nadludzi. Oni tylko mogą próbować nam wmówić to, że są więcej warci i dlatego więcej im wolno. Mądrość świata duchowego mówi o tym, że każdemu wolno tyle samo, że nikt nie ma prawa decydować o losie i życiu drugiego człowieka wbrew jego woli. Nikt. Tego nie robi Bóg, tego nie robi źródło, tego nie robią przewodnicy duchowi. Tego nie robi nikt w świecie duchowym, chociaż mógłby.
Takie rzeczy robią tylko ludzie, ludzie sobie nawzajem, a robią to, bo inni ludzie im na to pozwalają. Przestaniemy innym pozwalać traktować nas źle wtedy, kiedy nauczymy się i rozwiniemy w sobie miłość do samego siebie, miłość płynącą ze świata duchowego. Dlatego kochani, jeżeli będziecie robili jakiekolwiek afirmacje, jakiekolwiek wizualizacje związane z czakrami, to nie róbcie ich od dołu, tylko róbcie ich od góry, tak aby ta energia ze źródła uzdrawiała w was to, co ziemskie, aby ona stawała się nawykiem, sposobem i zmieniała to, co ziemskie. To, co przez wiele ostatnich tysięcy lat było prawdą. Kochani, nikt nie będzie was szanował, jeżeli wy nie będziecie szanowali samych siebie. Nikt nie zrobi względem was niczego, co poprawi wasze życie, bo to waszym obowiązkiem jest poprawiać wasze życie. Waszym obowiązkiem i prawem jest stawiać granice. Waszym prawem i obowiązkiem jest wymagać od innych szacunku. Waszym prawem i obowiązkiem jest oczekiwać i wymagać od innych sprawiedliwości i równości w traktowaniu. Nikt nie jest nadczłowiekiem.
Wszyscy jesteśmy równi i chciałbym, żebyśmy tę umiejętność, tę wiedzę i te uczucia w sobie pielęgnowali, że jesteście tak samo wartościowi jak każdy człowiek na świecie. I tak samo jak każdy człowiek na świecie zasługujecie na miłość, na szczęście, na radość i nikt nie ma prawa w imię swoich własnych interesów wam tego odbierać. Nikt. Pamiętajcie kochani o tym. Zadbajcie o siebie. Rozwijajcie w sobie miłość do samego siebie. Nie nienawiść, nie złość, nie żal. Najważniejsza w dzisiejszych czasach jest umiejętność rozwijania miłości do samego siebie i umiejętność zadbania o siebie. Ten czas pazerności innych względem nas się kończy, ale będzie jeszcze bardzo bolesny. Dlatego zadbajcie o samych siebie.
Nie dajcie się wciągnąć w reakcję nienawiści. Człowiek świadomy patrzy inaczej i na siebie, i na to wszystko, co dzieje się w jego życiu i wokół niego. Także jak najwięcej miłości, jak najwięcej świadomości. Kochani z mojej strony w waszym kierunku w formie życzeń i pragnień kieruję, dziękując wam za pierwszą część, a nie wiem, czy będzie druga. Kochani, pan Marek jak zwykle przygotował pewnie jakiś fajny kawałek, więc umówmy się tak, że robimy króciutką przerwę. Ja zapoznam się w międzyczasie z komentarzami.I podejmę decyzję czy będzie druga część, czy nie. Póki co życzę wam miłej muzyki i do usłyszenia tak czy inaczej za kilka minut.
[01:01:12] - A muzyka dzisiaj będzie na pewno miła, bo ładnie nam zagra i zaśpiewa pewna Brytyjka Birdy. Utwór zatytułowany „Shelter”. Nagranie zremiksowane przez pewnego Brytyjczyka, tylko że z Irlandii, Eoghana Fergusona, szerzej znanego jako Ozi. Spędzimy z tą muzyką jakieś sześć minut, po czym powrócimy do audycji „Świat oczami duszy” i się przekonamy, czy dzisiaj będzie druga część, czy też nie. A w międzyczasie myślę, że ani ja, ani pan Sławek nie będziemy mieli nic przeciwko, jeżeli państwo jeszcze coś tam na czacie odnośnie dzisiejszej audycji napiszecie, jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Słyszymy się po przerwie. Zagrała nam i zaśpiewała przed chwilą Birdy w utworze "Shelter", remiks wykonany przez Uzi Owena Fergusona. A my tymczasem wracamy do drugiej części audycji "Świat oczami duszy", w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatu i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na werze telefonu.
Linia telefoniczna jest już otwarta, także jeżeli ktoś chce zadzwonić, to radzę szybko chwycić za smartfona i wybrać któryś z numerów, które zaraz podam. Oczywiście na smartfonie, żeby była najlepsza jakość głosu zalecałbym ten numer do telefonów komórkowych, ale podam dla zasady obydwa. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radio Paranormalium do dołączenia, do której również serdecznie zachęcamy. Można także nam wysyłać e-maile na nasz adres radio@paranormalium.pl, a tych z państwa, którzy chcieliby czasem z kimś podyskutować, a stronią od mediów społecznościowych, zachęcamy do dołączenia do naszego forum i udzielania się na forum.paranormalium.pl.
[01:09:57] - Dziękuję panie Marku. Kochani, faktycznie, jeżeli ktoś chce zadzwonić, to niech szybko łapie za telefon, bo tutaj komentarze. Bardzo dziękuję za przywitania. Oczywiście jak zawsze.
[01:10:17] - I mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo. Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:10:24] - A słyszymy się. Dobry wieczór, Aleksander ze Wrocławia. Ten sam co tydzień temu. Ja mam takie pytanie do pana Sławomira.
[01:10:30] - Witam panie Aleksandrze. Dwa tygodnie temu.
[01:10:34] - Dwa tygodnie temu. Jak ten czas leci. Mam takie pytanie odnośnie nie audycji, ale w tych klimatach. Zastanawiam się od jakiegoś czasu. Wielokrotnie słyszałem, że aby wprowadzić ten cały nowy porządek świata i tak dalej, to oni mają mało czasu. Dlaczego mają mało czasu? Dlaczego się im tak spieszy? Dlaczego to przyspieszyło? Jaka jest pana subiektywna opinia na ten temat?
[01:11:01] - Dlaczego to tak przyspieszyło? Ponieważ ogólnie rzecz biorąc, po pierwsze mamy bardzo dużo ludzi na świecie. Poza tym żyjemy, więc ta eksploracja, że tak powiem, dóbr, złóż musi nastąpić w dość szybkim czasie, ponieważ już pewne zmiany klimatyczne i to, co się dzieje z atmosferą i zanieczyszczenie środowiska. Ziemia tego zbyt długo nie wytrzyma. Poza tym żyjemy teraz też cały czas, jakby to, co się dzieje z zagrożeniem, na przykład sytuacją militarną, kiedy kolejne ogniska zapalne powstają, zmierza to ku temu, że możemy pójść w złym kierunku i że ktoś, w którymś momencie pewne zasady, które funkcjonowały przez ostatnie kilkadziesiąt lat, po prostu ktoś nie wytrzyma. Ponieważ idziemy znowu w kierunku zbrojeń. W zeszłym roku wydatki na zbrojenia osiągnęły poziom dwukrotnie większy niż powiedzmy kilka lat temu, niż był utrzymywany, czyli na poziomie dwóch bilionów dolarów. Poza tym mówię, eksploracja i zanieczyszczenie Ziemi i odwracanie uwagi od tego problemu może się skończyć dla nas w sposób jako dla ludzkości dramatyczny. Więc jeżeli w krótkim okresie czasu nie zostaną podjęte jakieś działania, które ten proces odwrócą, to ja wychodzę z założenia, że Ziemi nie ma co ratować, bo Ziemia sobie poradzi, natomiast ludzkość może tego nie przeżyć.
[01:13:08] - A wie pan, chciałbym to samo pytanie... Tak, proszę, proszę, proszę.
[01:13:12] - Nie, więc dlatego tego czasu na rozwój mamy wystarczająco dużo. I tu nie ma pośpiechu, bo ten rozwój będzie jeszcze trwał, trwał i trwał. Te zmiany w świadomości ludzi będą trwały. Natomiast na zapobiegnięcie temu, co już do tej pory nawywijaliśmy, jest coraz mniej czasu.
[01:13:37] - Widzi pan, ja bym chciał to samo pytanie zadać pod troszkę innym kątem. Otóż dlaczego ten nowy porządek świata, jako system totalitarny zniewolenia ludzkości, dlaczego to przyspieszył? Dlaczego oni twierdzą, że mają mało czasu? Ale też dziękuję za odpowiedź na to pytanie, bo na to tak nie spojrzałem. A odpowiedź mi się, że tak powiem, mentalnie przyda.
[01:14:00] - Znaczy-
[01:14:01] - Tu chodzi o to, dlaczego oni to chcą przyspieszyć i dlaczego oni mają mało czasu. Co ich tak niby ponagla? Było wszystko dobrze, bo powoli, stopniowo sobie wprowadzali swoje chore plany i teraz nagle to przyspiesza. Co takiego się dzieje?
[01:14:16] - Wie pan, większość ludzi na świecie też wie, jak bardzo zmieniła się świadomość ludzi. Więc ten czas, powiedzmy, takiego bezkarnego oszukiwania ludzi i wpierania im jakichś chorych ideałów dobiega końca. Dlatego to, co się da jeszcze zagarnąć, to trzeba zagarnąć. Bo ludzie już nie są... Wie pan, żyliśmy sobie w takich swoich krajach, tak jak na przykład w tej chwili jest w Rosji czy w Chinach, które są odcięte od informacji ogólnoświatowych, gdzie jest bardzo duża narracja państwowa, tak jak my żeśmy byli za komuny. Mówiono nam, że świat jest taki, a on był zupełnie inny. Natomiast w tej chwili, w dobie internetu, ludzie nie potrzebują jechać do Pakistanu czy do Tajlandii, żeby się dowiedzieć, co ludzie myślą w tych miastach, jak żyją. Więc tego się już nie da, tej rzeczywistości tak bardzo zaczarować. Już nie da się tak bezkarnie, że tak powiem, ludzi kłamać. Dużo informacji przepływa przez internet, przez telefony, więc dużo tych informacji też wycieka, mniej bądź bardziej wiarygodnych.
Więc świadomość ludzi się przede wszystkim zmienia. I też potrzeba. Ten proces świadomości duchowej polega między innymi na tym, że jest coraz większe zapotrzebowanie na sprawiedliwość. I oni doskonale to wiedzą. Dlatego metody są coraz bardziej drastyczne i bardziej nachalne. Trzeba dać ludziom coś, żeby szkoda im było się z tym rozstać. I dlatego coraz więcej ludzie dostają. Bo człowiek, który nie ma nic, niewiele ryzykuje, że straci. Człowiek pozbawiony wszystkiego jest zdesperowany i jest zdolny do wszystkiego. Człowiek, który ma coś do stracenia, niechętnie wychodzi ze swojej strefy komfortu.
Wie pan, ostatnie, że tak powiem, zamieszanie w Polsce miało miejsce, jak na półkach był tylko ocet. Dopóki było na kartki, dopóki dało się coś wykombinować, zmanipulować, zamienić, ukreślić, to jeszcze dało się z tym żyć. W momencie, kiedy już nic nie było, to ludzie powiedzieli: „Zaraz, hola!” Więc dlatego tak jesteśmy utrzymywani w tym przekonaniu, że jeżeli coś zaczniemy robić, to możemy stracić to, co mamy.
[01:17:22] - Dziękuję za odpowiedzenie na moje pytania. Życzę miłego wieczoru.
[01:17:26] - Nie wiem, czy coś wniosłem tutaj.
[01:17:29] - Tak, oczywiście. Wszystko jasne.
[01:17:34] - To bardzo się cieszę w takim razie, że coś mogłem wnieść. Bardzo dziękuję za życzenia również.
[01:17:42] - Jedna rzecz mi się przypomniała. Znowu coś rozpylają w powietrzu. Rozmawiałem dzisiaj z przyjacielem przez telefon. Powiedział, że tam w okolicy Wrocławia to normalnie chmury były fioletowe. Jakaś taka dziwna, jakby albo tęcza, albo chemtrails całe.
[01:18:02] - Ja powiem tak: staram się też nie wciągać w teorie spiskowe i różnego rodzaju sytuacje, ponieważ ciężko mi jest to weryfikować, a też nie chcę się za mocno poddawać tym nastrojom. Natomiast wiem jedną rzecz, niestety przykrą, że ludzie najczęściej ruszają się wtedy, kiedy są za mocno złapani za mordę i kiedy zaczyna ich to doskwierać i zaczyna ich to boleć. Więc niestety po raz-
[01:18:43] - To chyba jeszcze ta śruba nie jest za mocno dokręcona, bo ludzie śpią. Jak czytam gdzieś komentarze, wchodzę sobie na TVP Info na YouTubie, czytam komentarze. Tam jest masa. Coś mnie, że to są płatni trole, to chyba płatni trole albo sobie nie widzą, albo nie wiem, dostają 10 tysięcy miesięcznie, to nie przeszkadza im, że poszło 100% do góry. Chyba jeszcze jest za słabo. Jeszcze mówię jakiś rok, dwa. Nie wiem, jak to się skończy.Ja jestem spakowany i generalnie rano jadę do Holandii. Troszkę inne pieniądze. Boję się tylko, że znów jesień wróci, wiadoma choroba i że też będzie tam to samo co tutaj.
[01:19:26] - Powiem tak: jesteśmy testowani właśnie na okoliczność tego, ile jeszcze jesteśmy w stanie przyjąć. I pewne rzeczy są, że tak powiem, już mówiono oficjalnie, pewne nie. Już tam są pomysły, żeby dla bezpieczeństwa dzieci, tak jak pieskom wstrzykiwać chipy, żeby można było śledzić. Oczywiście to jest wszystko mówione pod kątem tego, że to jest oczywiście dla nas, dla bezpieczeństwa. Już są tam projekty, jak to będzie właśnie przy tej następnej, już wakacje przepchnięto jakiś tam następny projekt, że pracownik Sanepidu będzie mógł coś tam zrobić. Więc kolejne, że tak powiem, płaszczyzny naszego życia są zawłaszczane po to właśnie, żeby sprawdzić, ile ludzie są jeszcze w stanie wytrzymać. Już jakieś tam płatności za pomocą chipów, zegarków, że od przyszłego roku tylko 20 tysięcy gotówką. I ludzie to wszystko przyjmują, nie widząc, że w ten sposób są pozbawiani prywatności, wolności jakiegokolwiek wyboru i decydowania za siebie. Więc jesteśmy sprawdzani, ile jeszcze jesteśmy w stanie na siebie nałożyć. Aż w którymś momencie ta śruba będzie na tyle mocno przykręcona, że ludzie powiedzą: dość.
Ja tylko mam niestety obawy, że zanim ludzie powiedzą dość, to się musi jeszcze właśnie wydarzyć coś, co będzie tym katalizatorem, tą barierą, taką ostateczną, w której ludzie nie będą mieli za specjalnie już wyjścia, że już nie będzie odwrotu, że już będzie albo przepaść, albo coś.
[01:21:38] - Do tej przepaści nas pcha platforma z przystawkami, a ci robią krok naprzód. To tak wygląda.
[01:21:45] - Dla mnie cały system polityczny jest patologiczny. On nie ma nic wspólnego z demokracją, tylko w dalszym ciągu jest utrzymywany kult władcy i poddanego. I ludzie sobie przez brak swojej świadomości tę narrację dali narzucić, że jesteśmy poddanymi, że to jest władza. Mnie cały czas ta relacja bardzo, że tak powiem, nie odpowiada i dziwię się, że tak mało osób zwraca na to uwagę i tak małej ilości osób to przeszkadza. Ja się nie czuję w żaden sposób poddanym i ja tych wszystkich kłamstw po prostu nie jestem w stanie słuchać, oglądać, ponieważ to wszystko aż bije z tego. Natomiast cóż, wszystkie partie polityczne robią dokładnie to samo. Na całym świecie jest dokładnie to samo, ponieważ ten system nie jest tworzony. Tam się pchają też generalnie ludzie, którzy mają właśnie bardzo mocno rozdmuchane ego. Ja bym bardzo chciał, żeby do władzy czy do zarządzania, decydowania o losach innych ludzi szli ludzie, którzy mają już w sobie rozbudowaną empatię, swój własny wzorzec kryteriów moralnych, poczucie sprawiedliwości, uczciwości. I tylko ci ludzie będą w stanie decydować o innych ludziach, biorąc pod uwagę ich dobro, a nie swoje własne korzyści.
[01:23:54] - Smutna nasza rzeczywistość, ale cóż, trzeba jakoś żyć, nie?
[01:24:03] - Dlatego ja jestem za tym, żeby jednak tą świadomość wśród ludzi, świadomość tego, kim każdy z nas jest, rozwijać. Bo to jest tak, że dopóki my nie postawimy granic, nikt o nas się nie zatroszczy. I to wmawianie, że to jest robione coś dla naszego dobra, jest tylko kolejną formą manipulacji. Natomiast to z naszym dobrem nie ma nic wspólnego. I to ważne w poczuciu takiej miłości do samego siebie. Warto jest dla mnie osobiście zadać sobie takie pytanie: czy ja tego chcę? Czy to, co ktoś robi albo mówi, że jest dla mnie dobre, czy to jest dobre dla mnie? Czy on mnie zapytał, czy to jest dla mnie dobre? Taki prosty mechanizm. Wie pan, nikt nas jako społeczeństwa nie zapytał, czy my chcemy wziąć udział w wojnie.
A teraz jesteśmy, tak jak większość narodów, eeŻe tak powiem, na świecie społeczeństw obarczani konsekwencjami decyzji, których my nie podjęliśmy, które podjął ktoś w imię swoich interesów, nie zadając nam pytania, czy my chcemy ponieść konsekwencje tego i jakie te konsekwencje będą. Wie pan, ja wchodzę w jakiekolwiek tematy całym sobą pod jednym warunkiem: że jestem świadomy tego, na co się decyduję. Że ktoś mi powiedział prawdę, jak to wygląda i jeżeli ja świadomie podjąłem taką decyzję, to w to wchodzę. Natomiast mówienie, że bo jest wojna, kurde, ja tej wojny nie rozpętałem. Co ja mam z tym wspólnego? Ktoś mnie zapytał o zdanie na ten temat?
[01:26:13] - Oni opowiadają brednie, że dzięki temu, że Ukraina walczy, to nie odpadają bomby w Polsce. I dlatego paliwo musi być takie drogie, bo wtedy nie spadają bomby i cholera jasna, masa ludzi to łyka. Na przykład rozmawiałem parę miesięcy temu w mieszczachu covidowa jako jedyna osoba na 10 w danym pokoju. Usłyszałem parę takich tekstów, że przecież ja nie płacę podatków. Ja mówię: „Przecież pani prowadziła sklep, na tym paragonie jest wydrukowane 23% VAT. Teraz obniżyli, no łaskawie, nie?” No to przecież każdy płaci. Małe dziecko zapłaci za nie za to. Przecież starzy ludzie w okolicach 60 nie wierzyli. Zaczęli łapać, że jest tak, jak ja mówię. Ale pogłosów propagandy, wie pan, miesiąc temu, 17 lat nie oglądam telewizji.
Nie oglądam kategorycznie. Jak jestem gdzieś u kogoś, to sobie obejrzę jakieś wiadomości po kilku stacjach, wtedy można sobie zrobić poglądy. Wie pan co? Po siedmiu godzinach TVP Info miałem normalnie taką lobotomię w głowie. Mówię: „Zaraz zobaczymy, co jeszcze jest u drugich” i TVN24. Matko święta, nie, ja mam do takich ludzi pogardę absolutnie, kategorycznie. Ale te rozgłośnie też są trochę nie lepsze. Już tam nie mówię o naszych alternatywnych źródłach, bo tutaj jest też jakiś poziom jakiejś wiedzy. Też każdy ma swoją subiektywną opinię, ale jest to jakoś inaczej przedstawiane, tak żeby to było jak najbardziej obiektywne. Natomiast to, co się dzieje w tych telewizjach, to jest masakra.
Jak starzy ludzie tego nasłuchają, to przecież się im pokazuje prawdę na liczbach. Ja jestem matematykiem, informatykiem. Do mnie przemawiają liczby. Liczby, statystyki, dane pokazują z oficjalnych źródeł. To nie chcą wierzyć. Ja mówię: „To przecież to jest strona Ministerstwa Finansów. Popatrz, to jest z trybu, że to prawda.” „A ty wiesz, że to jest prawda, bo w telewizji tak mówią?” Już przestali krytykować, negować, tylko po prostu siedzą w milczeniu i mają wielkie wybałuszone oczy, że to jest inaczej, niż im mówią.
[01:28:29] - Znaczy wie pan, ja generalnie rzecz biorąc podaję jakieś przykłady bardziej dla podania przykładów, bo gdyby chciał rozmawiać o tym, co jest, to z mojego punktu widzenia jest dramat. Ale dramat przede wszystkim jest w tym, jak słaba jest świadomość ludzi o tym, jaka jest ich rola w tym wszystkim. Bo to, czy się tam komuś chce, czy nie chce, czy wierzy, czy nie wierzy, to już jest insza inszość. Natomiast czy generalnie rzecz biorąc rozumie, co się wokół niego dzieje. I w tym jest dla mnie największy problem, że odpalają się te wzorce podświadomości i wtedy z człowiekiem przestaje być jakikolwiek kontakt i rozmowa sprowadza się do jakichś argumentów i przekonywania się o swoich racjach. Natomiast to nie ma nic wspólnego ze świadomością. Przede wszystkim ludzie nie chcą zadbać o samych siebie.
[01:29:48] - Z czego to wynika? Ten brak świadomości to jest przez to, że my mamy taki system edukacji od dzieciaka, żeby ludzie byli trybikami w systemie? Czy to wynika z jakiejś natury, psychologii i oni to wykminili, wyczaili to i na tym bazuje system? Co to w ogóle jest? Czy to jest w ogóle jakiś plan diabła, szatana, nie wiem kogo, jakiś złych sił, które
[01:30:19] - Znaczy ja nie wiem, nie chcę za szeroko wchodzić, bo nie mam na to ani żadnych dowodów w jedną, ani w drugą stronę. Natomiast generalnie rzecz biorąc, każdy człowiek rozwija swoją świadomość poprzez swoje własne doświadczenia. I nawet to, co powiedziałem dzisiaj w audycji, jak osiąga coś, co wydawało mu się, że powinno mu dać szczęście i tego szczęścia nie uzyskuje: spokoju, szczęścia, wolności, to wtedy zaczyna pewne rzeczy przewartościowywać. My jesteśmy właśnie na tym etapie, kiedy nam się mówi, że 70-calowy telewizor jest lepszy od 40-calowego, że ten samochód hybrydowy jest lepszy od tamtego, że te ciuchy są lepsze od tego, te kosmetyki, to jedzenie i tak dalej. I ludzie próbują przetestować, czy faktycznie ten 70-calowy telewizor daje im więcej szczęścia niż 40-calowy.I tak będą testowali te warianty szczęścia, aż dojdą do wniosku, że przeleciało im życie na testowaniu telewizorów i paru innych rzeczy, a na przykład nie zauważyli, że w ich życiu zbrakło miłości, troski, interesowania, wzajemnych relacji, wspólnych wspomnień i innych rzeczy. I może wtedy przyjdzie refleksja, bo na każdego człowieka ta refleksja przychodzi. Czasami niestety dopiero, jak to mówią, że mądrość przychodzi czasami dopiero z wiekiem od trumny i może już następne pokolenia, następne wcielenia będą ukierunkowane na coś zupełnie innego. Nie chcę tu snuć scenariuszy, jak bardzo II wojna światowa zmieniła świadomość ludzi, cierpienie i jak następne pokolenie, które się inkarnowało na ziemi, jak bardzo broniło świat przed tym, żeby nie było wojen. Niestety takie dramatyczne i traumatyczne doświadczenia budują i zmieniają świadomość ludzi. I to nie jest kwestia edukacji.
Przede wszystkim nikt nie uczy i nie uczył ludzi miłości do samego siebie. My tego nie potrafimy. My nie mamy takiego wzorca kochania i dbania o samego siebie. My mamy wzorzec, że inni decydują za nas, co jest dla nas lepsze. Nie ma wzorca dbania o samego siebie.
[01:33:07] - Chciałem potwierdzić. Parę lat temu zacząłem zgłębiać nauki buddyjskie. Trafiłem na świetnego faceta, Ajahna Brahm. Skończył fizykę na Cambridge i stwierdził, że to nie dla niego. W dużym skrócie został mnichem buddyjskim. I on mówi w swoich wykładach, że człowiek jest swoim najlepszym przyjacielem, bo sam się rodzi i umiera sam, bo że jest w szpitalu, że jest koło niego rodzina, on sam przechodzi przez proces śmierci. I potwierdzam pana słowa, że trzeba kochać samego siebie i traktować siebie jako najlepszego przyjaciela. Mi się wydaje, że gdyby taka wiedza była popularyzowana już od szkolnictwa, to mogłoby coś zmienić. Ja na przykład pamiętam, że na tym przełomie już chodziłem nie do ósmo klasistów, tylko do klasy podstawowej w oparciu o sześć lat. I zobaczyłem, że nagle z roku na rok czegoś się muszę uczyć pod klucz.
Ja muszę pod klucz, bo inaczej się nie zdaje matury na przykład. Trzeba pod klucz ABC i tak dalej. Niewielka była forma na pytania otwarte, w których można było coś wyrazić. A jeśli już, to na przykład co jakiś tam autor miał na myśli. Cholera jasna, jakieś bitwy, czy ktoś coś tam stresował, pisząc łysinę na język przeniosła i z tej śliny później ręką w długopis, w pióro i się uczył człowiek takich śmieci. Nikt mnie w biurze czegoś, co nie jest w późniejszym życiu jakieś tam niby podstawy przedsiębiorczości, ale nie podstawy ekonomii. Ta cała matematyka albo nasza historia. To jest najlepsze. Ja siebie historii nie za bardzo chciałem uczyć w szkole, bo się uczyłem o wszystkim, tylko nie o tym, co trzeba. Czyli tylko o ostatnich stu latach, co politycy, jakie podejmowali decyzje dla Polski.
To było wszystko zdawkowo. Uczyłeś się o frankach, o jakichś Brytonach, o Ruskich, tylko nie o tym, co najważniejsze.
[01:35:11] - Wie pan, wiedza-
[01:35:11] - Jest wiele różnych.
[01:35:14] - Nie, przepraszam, że wchodzę w słowo, ale wiedza książkowa jest potrzebna bądź niepotrzebna. Żyjemy w takich czasach, że jeżeli ktoś czegoś nie wie albo nie pamięta, to może sobie to wygooglać i ma to natychmiast w telefonie bez żadnego wysiłku. Więc faktycznie z tej perspektywy posiadanie wiedzy, który król, w którym roku umarł i z jaką kobietą się ożenił, nie ma najmniejszego znaczenia. Mnie chodzi bardziej o rozwój emocjonalny, rozwój świadomości, bo rozwijanie miłości do samego siebie nie ma nic wspólnego z naszą wiedzą mentalną. To są pewne wzorce, których rodzice po prostu nie przekazują. Przeciwnie, w dalszym ciągu dzieci są uczone tego, że owszem, mogą kochać, mogą kochać rodziców, mogą kochać dziadków, natomiast w dalszym ciągu nie są uczone, jak mają kochać siebie, że mają prawo wyrażać swoje pragnienia. Nie, dzieci nie mają prawa wyrażać swoich pragnień, a jeżeli już mają te pragnienia wyrażać, to one i tak są oceniane przez jakieś organy nadrzędne typu rodzice, ciocie, wujkowie, dziadkowie i tak dalej. Więc my nie jesteśmy nauczeni. Wie pan, nawet w rozmowach moich ze słuchaczami czy moich z ludźmi najczęstszym tematem do rozmów nie jest rozmowa o drugim człowieku, tylko najczęściej ludzie rozmawiają o osobach trzecich. Ten zrobił to, tamten zrobił tamto, ten nie zrobił, ten postąpił, tamten postąpił tak, tamten postąpił inaczej.
Ludzie nie potrafią rozmawiać o samych sobie, nie są nauczeni mówienia tego, co ich boli, co ich nurtuje, co ich wkurza, co im przeszkadza, czego pragną, czego by chcieli. Ludzie nie są nauczeni. Nie maWśród ludzi, nie mówię tylko w Polsce, chociaż w różnych narodowościach jest z tym różnie, nie są nauczeni mówienia o swoich pragnieniach, o swoich emocjach. Większość rozmów jest prowadzona o rozmowach trzecich i w ten sposób ludzie przemycają informację: „Wkurzyło mnie, bo ta babka zrobiła to i to, i tamto”. W ten sposób ludzie przemycają informację o tym, co lubią, czego nie lubią, ale to nie jest podane w sposób bezpośredni, prosty, oczywisty. I to jest problem też w komunikacji między ludźmi. Dopóki tego w jakiś sposób nie rozwiniemy, nie zmienimy, przestaniemy się bać mówić o sobie, to relacje między ludźmi nie będą oparte na szacunku, na miłości, na zrozumieniu, tylko na całym mnóstwie domysłów, które są albo trafne, albo nietrafne, które powodują mniej bądź więcej nieporozumień między ludźmi. Dlatego to jest, moim zdaniem, jedna z podstawowych umiejętności, którą powinniśmy jako ludzie posiąść, pielęgnować, uczyć się i przekazywać dalej. Ludzie nie potrafią słuchać swoich dzieci, tylko komentują, dają rady, prawią morały, dzielą się mądrością. Więc jeżeli tego nie rozwiniemy wśród dzieci, żeby miały odwagę mówić jako dzieci o sobie, to nie spodziewajmy się tego, że później jako dorośli ludzie będą to potrafili.
[01:39:16] - Dziękuję panu bardzo za rozmowę.
[01:39:19] - Bardzo proszę. Miło było, panie Aleksandrze, nie ukrywam, że zapomniałem pana imienia i głupio było pana cytować. Między innymi stał się pan katalizatorem do dzisiejszej audycji, ponieważ po naszej ostatniej rozmowie miałem różne przemyślenia. Zastanawiałem się nad tym, o czym rozmawialiśmy, między innymi w sposób taki, że można rozmawiać o polityce, nie rozmawiając o polityce, co mi się bardzo podobało. Tak że bardzo dziękuję za pana obecność i za telefon dzisiejszy również. Pozdrawiam serdecznie.
[01:39:54] - Pozdrawiam. Dziękuję jeszcze raz za rozmowę. Życzę miłego wieczoru. Dobrej nocy.
[01:39:59] - I wzajemnie. Wszystkiego dobrego.
[01:40:02] - Dziękuję bardzo. Widzę, że tutaj zgłosił się SMS-owo jeszcze jeden słuchacz, tak że można już teraz dzwonić. Można się już teraz podłączyć do Radia Paranormalium. Przypomnę jeszcze tylko numery telefonów: stacjonarny 32 746 00 08. No i oczywiście komórkowy 530 620 493. Można także dzwonić na Skypie radio.paranormalium.pl.
[01:40:43] - Halo, halo, drogi słuchaczu, droga słuchaczko.
[01:40:46] - Czekamy.
[01:40:47] - Czekamy.
[01:40:49] - Chyba że możemy jeszcze my do tego słuchacza oddzwonić. Spróbować przynajmniej. Właśnie zadzwonił. Właśnie dzwoni. Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[01:41:06] - Halo, halo, witam. Przepraszam za wcinanie się poprzedniemu rozmówcy, ale wysiadł mi telefon.
[01:41:15] - Witaj, Wiktorio.
[01:41:20] - Witam. Witaj, Sławku. Witam, panie Marku i witam wszystkich słuchaczy. Ja mam jedno bardzo zasadnicze pytanie odnośnie dzisiejszej audycji. Sławku, kiedy wprowadzamy twój system polityczny?
[01:41:38] - Nie jestem politykiem i nie zamierzam nim być.
[01:41:42] - Nie, ale coś trzeba ruszyć. Jakoś napomknąłeś, jakoś podbudowałeś. Takie pytanie tylko kiedy, bo dobra nowa.
[01:41:53] - Ja jestem gotowy, że tak powiem, w każdym momencie, ponieważ te przemyślenia nie dotyczą dzisiejszego dnia, tylko one siedzą we mnie od bardzo dawna. Poczucie sprawiedliwości i uczciwości wobec ludzi jest mi bardzo bliskie. Więc ja jestem gotowy w każdym momencie. Miałem możliwość zarządzania ludźmi kiedyś jakimiś większymi grupami i spotykając się później z tymi ludźmi po jakimś czasie, słyszałem bardzo często taką opinię, kiedy przestaliśmy mieć tą relację przełożony-podwładny, że owszem, ja byłem ostry, w sensie takim zasadniczym, natomiast zawsze potrafiłem wyjaśnić, dlaczego pewne rzeczy się dzieją. W takim sensie, że mieliśmy takie zasady, ty ją złamałeś, więc musi być konsekwencja tego. Nie robię tego z przyjemnością, ale uczciwość nakazuje wobec innych, że ciebie też musi spotkać jakaś kara. Zawsze powtarzali o takim poczuciu sprawiedliwości, że była kara, ale doskonale wiedzieli, że ona nie jest wymysłem mojego ego, tylko konsekwencji. Więc tak, jeżeli znajdę ludziO podobnych parametrach moralnych to jak najbardziej Jestem za. Ja jestem fanem działania, nie fanem gadania, więc jak najbardziej za. Także jak coś, to ja mogę napisać taki program, że zagłosuję na partię polityczną, która w swoim programie będzie miała to, to i tamto.
Na przykład pozbawienie immunitetów polityków, traktowanie jak obywateli w kodeksie karno-cywilnym, jakimś innym. Ustalanie pensji dla pracowników nie poprzez nich samych, tylko poprzez jakieś organy zewnętrzne, które będą wyceniały ich pracę. Jeżeli ktoś nie daje sobie rady z obowiązkami, to niech odejdzie z pracy, na jego miejsce przyjdzie ten, który sobie z tym zadaniem poradzi. Nie mów mi, że coś jest niemożliwe. Powiedz mi, że ty sobie z tym nie radzisz, to cię zastąpię kimś innym. Prowadziłem przez całe życie firmę, więc doskonale wiem, jak to działa. Jestem jak najbardziej za, mój drogi. Możemy to zrobić w dowolnym momencie. Daj mi tylko hasło i napiszę.
[01:45:27] - Nie planowałem kariery w rejonach politycznych, ale w sumie nie planowałem też kolejnego kota. Także rzeczy w życiu się zdarzają.
[01:45:36] - Zwłaszcza że jesteś jeszcze młody. Mój wyidealizowany świat jest podejrzewany od zawsze. Wielu moich znajomych mówiło, że żyję w takim wyidealizowanym świecie. Co ja poradzę? Wierzę w ludzi, wierzę w dobro, wierzę w sprawiedliwość, wierzę w miłość. Taką mam konstrukcję. Natomiast przenosząc to na grunty realne, marzy mi się taka sytuacja, jak moja stara dusza mi przypomina, na przykład rada starszych. Zgromadzenie ludzi, którzy są poza polityką, poza sensem gospodarczym. Nie są fachowcami, tylko są ludźmi o bardzo wysoko rozwiniętej świadomości i moralności. Ludzi, którzy mają prawo do zwalniania bądź zatrudniania polityków.
Taki jest Sejm, Senat, rząd i jest taka rada starszych. Takich starców z siwymi brodami, którzy przeżyli już życie i mają bardzo dużo mądrości, którzy mówią: „Nie, to jest nieuczciwe. Tego robić nie wypada. Pan się niewłaściwie zachowuje”. Marzy mi się taki organ. Tak jak jest w spółkach. Są założyciele, akcjonariusze, jest zarząd i jest nad nimi jeszcze taki urząd, który się nazywa bodajże rada nadzorcza czy coś takiego. Czyli taki element kontrolujący poczynania zarządu. Taki jeszcze dodatkowy twór sprawujący kontrolę nad tym, co się dzieje. Mi w polityce właśnie takiego organu brakuje.
I dlatego uważam, że polityka, bez względu na to, która partia by nie rządziła, z jak pięknym programem, jest z założenia patologiczna, ponieważ pracodawcy nie mają prawa rozliczenia swoich pracowników w trakcie wykonywania przez nich swoich obowiązków. Sami sobie ustalają pensje, sami sobie ustalają zakresy obowiązków i przez cztery lata nikt nie ma prawa ich zwolnić z pracy. Więc z założenia sytuacja jest patologiczna.
[01:48:37] - Zdecydowanie. Z tym całym, że brakuje takiego elementu, który jeszcze sprawowałby dodatkową siłę blokującą patologiczne zachowania i takie rzeczy. Teraz w danej chwili rusza mnie coś takiego. W trakcie czekania w kolejce na to, żeby zadzwonić, wyskoczyło mi powiadomienie z informacji, nowości, takich rzeczy: „Zabraknie jedzenia na półkach, a to może być tylko początek”. Zastanawiam się, co się w danej chwili generalnie dzieje, bo ludzie są naciskani do tego stopnia, że to jest oczywiste, że to lada moment pęknie. To wisi w powietrzu, że lada moment ludzie będą mieli już tego naprawdę dosyć. I z jednej strony ten brak kontroli nad nimi, w sensie nad tymi, którzy rządzą i robią wszystko pod siebie, jest już widoczny od czasu.To wygląda dość nielogicznie, że w danej chwili dociskają sami ludzie, mając tą władzę, zamiast dbać o swoje własne bezpieczeństwo, dociskają ludzi do tego stopnia, jakby mieli wywoływać to, żeby ludzie stanęli przeciwko.
[01:50:04] - Mój przyjacielu drogi, ja nie chcę wchodzić w jakieś... Ja patrzę na pewne koleje losu i niestety jakieś historyczne sytuacje. Niestety bez zmiany świadomości ludzi, obywateli, pewne rzeczy się nie zmienią. Bo jeżeli weźmiemy pod uwagę, że 40 lat temu ludzie, którzy teraz częściowo stoją przy władzy, obalali tamtą władzę, która była zła, a dochodząc do tej samej władzy robią dokładnie to samo albo jeszcze gorzej. Więc wiesz, to niczego ludzi nie uczy. Polityka sama w sobie, w związku z tą możliwością rządzenia i władzy, jest patologiczna. Sama w sobie. Ponieważ ludzie nie idą do momentu, dopóki będziemy mówili o rządzie, że on rządzi i że Sejm i Senat to jest władza w Polsce, dopóki ludzie nie zaczną tego traktować jak zwykłych urzędników państwowych, którzy zostali wybrani do wykonywania jakiejś tam pracy, która ma służyć wspólnemu dobru. Bo takie jest założenie. Po to się wybiera spośród siebie ludzi, żeby dbali o nasz wspólny interes, prawda?
Takie powinno być założenie. Natomiast jeżeli my będziemy tych ludzi traktowali jako przywódców, jako władców, od których my jesteśmy zależni, nie oni od nas, tylko my od nich. Dopóki nie zmieni się świadomość ludzi w postrzeganiu tej relacji, to co z tego, że wyrzucimy innych? Przyjdą na ich miejsce następni. I przewrót jakkolwiek by nie był bolesny i krwawy, bo w końcu faktycznie ludzie nie wytrzymają. Tylko pytanie jest: co będzie później? Wiesz, jeżeli ludzie podniosą na siebie ręce, to czego się w ten sposób nauczą? Cofniemy się o następne 30, 40, 50 albo 100 lat.
[01:52:42] - Właśnie.
[01:52:43] - Więc jedyna dla mnie nadzieja jest w tym, że jeżeli coś ma się wydarzyć, to niech to, co będzie po tym, będzie inne i żeby nie było budowane na fundamencie nienawiści wzajemnej, tylko na mądrości, którą ludzie z tej sytuacji wyciągną, tak jak w każdej sytuacji życiowej. Jeżeli wyciągamy właściwe wnioski, to jest szansa, że to, co będzie po tej sytuacji, będzie lepsze. Jeżeli nie wyciągamy tego wniosku, to to, co po tej sytuacji nastąpi, będzie takie samo albo jeszcze gorsze. Dlatego tak bardzo istotna i cenna dla mnie jest świadomość wśród ludzi. Nie namawianie do buntu, nie nakazywanie czy przekonywanie, że trzeba coś z tym zrobić. To się samo zrobi. To prędzej czy później się zrobi. Pytanie jest co będzie? Co powstanie po tym, jak to się wszystko rozwali?
[01:53:58] - Może właśnie to jest dla mnie w pewnym sensie takie niepokojące, bo ja rozumiem, co dobrze by było, żeby nastąpiło, a obawiam się, że nie nastąpi. Czyli właśnie te wnioski nie zostaną wyciągnięte. I właśnie znalazłem 10 złotych.
[01:54:16] - No brawo ty. Znaczy ja obaw różnych, przeróżnych mam. Różne są, że tak powiem, moje stany emocjonalne i związane z tą sytuacją. Raz są lepsze, raz są gorsze. Być może jest to związane z tym, co się aktualnie dzieje. Nie w jakim kierunku szala się przechyla. Natomiast mówię bez rozwinięcia tej miłości i szacunku dla samego siebie. Bo to jest trochę tak, jak rozmawiałem kiedyś z moim kolegą, który sporo jeździł po świecie. Jak wracałem z zagranicy na przykład samochodem, jechałem na przykład przez 500 kilometrów przez Niemcy do Polski, to generalnie wszystkie przez te 500 kilometrów samochody, które jechały koło mnie, zmierzały do Polski. Większość z nich, bo to już był ostatni odcinek drogi wpadającej do Polski.
I oczywiście sporo polskich rejestracji i większość tych kierowców robiła sobie przerwę na stacji benzynowej, wielkiej stacji benzynowej zaraz za granicą w Polsce. Tam można było za złotówki kupić, było taniej, troszkę tańsze paliwo. I w Polsce kawy się można było napić.I pogadać z obsługą po polsku. Same radosne historie. Ja jadąc przez 500 kilometrów, obserwując zachowania kierowców na drodze i obserwując ich zachowania po wyjechaniu z tej stacji benzynowej, gdzie już się zaczynało trąbienie, zajeżdżanie drogi, ściganie, blokowanie lewego pasa, mówię: „Kuźwa, tam na tej stacji benzynowej coś do tej kawy muszą dolewać”, bo raptem mentalność tych ludzi się zmienia, jakby ktoś im coś dodał do jedzenia albo do picia. Kiedyś żeśmy rozmawiali, żartowali i ten kumpel powiedział: „Słuchaj, w Polsce się tak jeździ. Wiesz dlaczego? Bo można”. I faktycznie przypomniałem sobie swoje sytuacje, kiedy na przykład ze znajomymi na dwa samochody jechaliśmy. Jechał z nami taki stary emerytowany policjant, który w Polsce machał szmatą i w ogóle.
I my mówimy: „Słuchaj Józiu, tu się jeździ troszeczkę inaczej niż w Polsce. Tutaj busem na lewy pas się nie wyjeżdża. Tu busy jadą środkowym pasem bądź prawym razem z tirami”. „Co wy będziecie mi opowiadać? 40 lat jeżdżę samochodem, ja sobie poradzę”. I oczywiście jak w Polsce, lewy pas i te 90 sobie jechał. Zjechał znowu na lewy pas. Nie ujechaliśmy 30, 40 kilometrów, pojawiła się policja. Follow me. Zjechali na parking.
My na szczęście zjechaliśmy za nim. Na szczęście, ponieważ okazało się, że panowie policjanci zobaczyli, że pan nie verstehn, więc narysowali mu trzy pasy na kartce papieru. Na lewym pasie narysowali samochodzik, przekreślili. Powiedzieli: „Nein”. Na środkowym napisali, pokazali: „Gut”. I na prawym narysowali, pokazali: „Gut”. I wzięli za to 200 euro. Józio przez następne 700 kilometrów nawet nie pomyślał o tym, żeby wjechać na lewy pas. Aż żeśmy się martwili, bo wlekliśmy się razem z nim, bo on jechał między tymi tirami 80 na godzinę. Martwiliśmy się, kiedy dojedziemy.
To pokazuje pewien mechanizm, który działa też w drugą stronę, że z nami samymi inni zrobią dokładnie tyle samo, na ile my im pozwolimy. Z nami. Nie ma czegoś takiego, że świat zostanie pozbawiony oszustów, że przyjdzie fala, Archanioł Gabriel powycina wszystkich złych ludzi na świecie. Nie. Że politycy wstaną któregoś pięknego dnia i powiedzą: „Teraz będziemy dla was dobrzy”. Że bankierzy przestaną zarabiać pieniądze na ludziach, że koncerny farmaceutyczne powiedzą: „Okej, 90% tych leków, które wyprodukowaliśmy, nie mają najmniejszego sensu, więc my je wycofamy z rynku, a pozostałą część obniżymy, bo chcemy dla was dobrze”. Że jakiś psychopata, który będzie chciał zawładnąć całym światem, powie: „Dobra, ja już nie będę prowadził wojen”. Coś takiego nie będzie miało miejsca. Świat się zmienia poprzez rozwój świadomości ludzi, którzy na nim żyją. Nie poprzez to, że Putin czy ktoś inny nie powie: „Ja już nie będę prowadził wojen”.
Tylko świat się zmieni wtedy, kiedy Putin czy tam któryś następny powie: „Ja bym rozpętał jakąś wojnę”, a jego koledzy powiedzą: „To masz karabin i idź na tą wojnę sam”. Kiedy ludzie, którzy w imię jego ideologii będą się mieli zabijać, powiedzą: „Wal się człowieku. Ja poszedłem do wojska bronić swój naród i swoich przyjaciół, a nie napadać na kogokolwiek innego”. Politycy nie będą uczciwi, dopóki ludzie nie powiedzą: „Widzę cię. Widzę cię i więcej ci nie zaufam. Raz mnie oszukałeś i drugi raz ci nie uwierzę. Dla mnie jesteś skreślony. Wypieprzaj z polityki, bo nie masz już tutaj żadnego poparcia”. Świat się zmieni poprzez to, że ludzie zmienią swoją świadomość i nie pozwolą się oszukiwać, wykorzystywać, tłamsić, niszczyć, wmawiać sobie, co dla nich lepsze. Wtedy zmieni się świat, a ludzie nieuczciwi nie będą mieli już swoich popleczników.
Wtedy zmieni się świat. Nie liczmy na to, że źli ludzie zaczną być dobrymi. Źli ludzie przestaną wykorzystywać innych ludzi i nimi manipulować tylko wtedy, jak ci ludzie sobie na to nie pozwolą. Jak ci ludzie im nie pozwolą się oszukiwać. Dlatego w świadomości ludzi jest nadzieja.Świadomości i miłości do samego siebie. Kiedy ludzie zaczną oczekiwać szacunku i uczciwości i zaczną to od innych osób egzekwować. Powiedzieć: "O nie. Raz dostałeś szansę, raz ci zaufałem". A my żyjemy w kraju, w którym jeżeli obywatel nie zapłaci tysiąca złotych podatku, to go skażą i pójdzie do więzienia. A nikt nie rozliczy urzędnika czy polityka, który zmarnotrawi setki milionów złotych.
Nikt, bo nie ma na to sposobu.
[02:02:51] - Wystawią go jeszcze do ławki zdanej, tak zwanej. Jak to działa w ogóle? Czy ludziom jest wygodniej, kiedy nie są świadomi tego? Jak to się dzieje, że ludzie sobie do tej pory pozwalają tak dotykać palcem? Przecież tyle się działo.
[02:03:10] - Patrząc z perspektywy duszy i duchowej i rozwoju świadomości i to, że rozwój świadomości ludzi jest na różnych poziomach, to jest gros ludzi, tu Zdzichosław miał, już zgubiłem ten komentarz, bo już mi to przeleciało. Ale jest część ludzi, którzy nie są w stanie samodzielnie podejmować za siebie decyzji. Potrzebują autorytetów do funkcjonowania, tak jak dzieci. Danie dziecku wolności spowoduje, że on sobie zrobi krzywdę, ponieważ nie ma na tyle świadomości, żeby wybiegać myślami troszeczkę do przodu i przewidywać, co się może wydarzyć. Są oczywiście tacy ludzie, którzy wymagają jeszcze zarządzania. Jest część ludzi, którzy na poziomie swojej, że tak powiem, czakry splotu słonecznego żyją tylko i wyłącznie podświadomością i to, co mają zapisane w podświadomości, będą uważali za prawdę. Są ludzie, którzy widzą niesprawiedliwość i żądają sprawiedliwości, więc to zależy od rozwoju świadomości. Natomiast dlaczego tak ludzie robią? Nie wiem. Mogę się domyślać.
Mogę snuć jakieś domysły mniej bądź bardziej trafione, natomiast nie udzielę ci jednoznacznej odpowiedzi dlaczego tak jest.
[02:05:09] - Dziwne to wszystko dla mnie. Z takiej mojej perspektywy.
[02:05:21] - To nie dziwne. Wprost przeciwnie, to jest naturalne. To dziwne zaczyna się robić wtedy, kiedy zaczynasz dostrzegać coś więcej niż swoją własną podświadomość. Niewolnik, który urodził się w rodzinie niewolniczej, wiedział, że zostanie niewolnikiem. Dla niego nie było nic dziwnego w tym. Tak działa podświadomość, że on będzie pracował u pana i cieszył się, jak na przykład zamiast pracować w polu, dostawał pracę w domu. To była dla niego jakaś nobilitacja, sukces i okazanie zaufania. Natomiast on wiedział, rodząc się i zyskując pierwsze oznaki świadomości, że tym niewolnikiem umrze. Więc dziwne pewne rzeczy zaczęły się robić teraz, ostatnie kilkadziesiąt lat dla ludzi. Natomiast wcześniej świat funkcjonował według określonych zasad podświadomości i tyle.
To właśnie według mnie dusze, które przyszły na świat po wojnie, te, które przeżyły bardzo mocno dramat wojny, zaczęły rozumieć, że nie tędy jest droga. I to one zaczęły się buntować przeciwko takim rozwiązaniom, jakie funkcjonowały przez wiele tysiącleci. Drugi kraj ma coś fajnego, a my mamy fajną armię, to napadniemy na niego i mu to zabierzemy. To był powód do dumy. Napadanie na siebie nawzajem, prowadzenie ze sobą wojen, zabieranie sobie terytoriów czy dóbr. Przecież cała historia ludzkości o tym mówi. I dalej ci, którzy osiągnęli największe sukcesy w zabijaniu innych ludzi, są pokazywani jako wzorce. Juliusz Cezar, ten wielki, ten mniejszy, Napoleon. Przecież to są ludzie, którzy są pokazywani jako wzory do naśladowania. Strategzy, politycy, żołnierze.
[02:07:34] - Tak, przecież wszystko to jest pokazywane jako bohaterowie, jacyś wspaniali, wybitni, mężowie stanu.
[02:07:41] - Oczywiście, że tak.
[02:07:43] - To, że dla coraz większej ilości osób robi się to takie dziwne i trochę niezrozumiałe, dlaczego jeszcze tak się dzieje. To, że rośnie liczba takich osób, wydaje mi się taką oznaką rozwoju, że wszystko mimo wszystko idzie w kierunku kolejnego etapu. Kawałek w kawałku, ale jednak.
[02:08:06] - W tej wersji się trzymajmy. Miejmy nadzieję, że faktycznie da się inną, troszeczkę nową, bardziej świadomą rzeczywistość zbudować. Bo przesłanek zbyt mocnych ku temu nie ma, ale być może też jest tak, że gros ludzi podobnych do mnie w tym całym zamieszaniu nie bierze udziału, tak jak ja nie brałem przez wiele lat w tym udziału. Stałem trochę z boku, wiedząc, że ten proces jest naturalny i on się po prostu wydarzy. Pytanie jest, kiedy i z jakiego powodu, i ile osób z tego powodu straci być może nawet życie. Cała nadzieja w tym, że takich osób drzemiących sobie i nie chcących się w to wciągać jest więcej. Jeżeli przyjdzie taki moment, że one staną po właściwej stronie mocy i uda się to jakoś w miarę fajnie i przyjemnie zmienić. Póki co rozwijanie świadomości w ludziach, kim są tak naprawdę i że nic nie muszą, ale za to wszystko mogą, wydaje się być z mojego punktu widzenia bardzo istotne. Ta zmiana wzorców podświadomości, które każą ludziom tkwić w relacjach władca-poddany, czy to jest w kategoriach politycznych, czy gospodarczych, czy biznesowych, czy też w relacjach nawet rodzinnych, związkowych. Kiedy panem jest mąż, którym może wszystko, a jego partnerka jest służącą i jego poddaną.
Tych sytuacji, w których można się tej świadomości uczyć i tą świadomość dostrzegać jest całe mnóstwo. Relacja chociażby w naszych zwykłych codziennych zakupach, kiedy stawiamy się jako ten kupujący w roli władcy. Ja w rolach poddanego byłem stawiany również w audycjach „Świat oczami duszy”, w audycjach o świadomości, kiedy padały argumenty: pan nie jest przekonywujący, pan mnie nie przekonał, niech pan się postara. Tych sytuacji, w których możemy te relacje świadome tworzyć, mamy całe mnóstwo. Nawet w takim zwykłym sklepie, gdzie idziemy kupić ogórki, uruchamia się w ludziach rola władcy. Czyli ja mam pieniądze, więc ty masz być dla mnie miły, ponieważ ja decyduję o twoim losie, ponieważ jeżeli będziesz dla mnie niemiły, to pójdę do innego sklepu. Tu się uruchamia rola władcy, decydenta, a tak naprawdę jest to relacja bardzo partnerska, ponieważ gdyby panowie i panie, którzy handlują ogórkami, powiedzieli: mamy was w nosie, to każdy człowiek, który chciałby zjeść ogórka, musiałby go sobie najpierw wyprodukować albo musiałby iść na pole go sobie nazrywać. Musiałby wykonać pracę, której nie musi wykonywać, bo ktoś tą pracę za niego wykonał, wyhodował, zerwał, wypielęgnował, przywiózł, dowiózł, rozpakował, umył, podał, zważył. I my nie płacimy tylko za ogórka, tylko też za to, że ktoś wykonał za nas pracę, którą musielibyśmy my wykonać, aby tego ogórka mieć. Ogórka, pomidora, mandarynkę, pieczywo, wędlinę, cokolwiek innego.
A jednak posiadanie pieniądza stawia nas w roli władcy. Więc mamy całe mnóstwo okazji do tego, żeby też w sobie ten wzorzec zmieniać. Ty wiesz, co robisz, więc też wiesz w swojej działalności, jaka jest relacja twoja z osobami, które oczekują twoich produktów. Ten, kto ma pieniądze, jest władcą. Kiedyś ten, kto miał władzę, ten miał pieniądze, ponieważ zbierał podatki król, więc władza oznaczała pieniądze. Teraz ten, kto ma pieniądze, ma władzę nad innymi ludźmi. Ale w dalszym ciągu relacja władca i poddany funkcjonuje w codziennym, prostym, zwykłym, siermiężnym życiu nas wszystkich. Dlatego nadzieja w zmianie świadomości.
[02:14:03] - Jak najbardziej.
[02:14:03] - To działa w dwie strony. Ja płacę za ogórka, ale płacę też za to, że ktoś mi tego ogórka wyhodował i podstawił pod nos.Był taki rysunek na Facebooku, jak idzie ojciec z synem i widzi samochód wywożący śmieci i syn do ojca mówi: "O tato, zobacz śmieciarzy". A ojciec do syna mówi: "Nie synu, śmieciarzy to my. To my wyprodukowaliśmy te śmieci. To są ludzie, którzy po nas sprzątają. Dlaczego sprzątają? Bo my mamy pieniądze. Bo my jesteśmy władcami, którzy zapłacą za to, żeby ktoś posprzątał po nas syf". Stawiamy się sami w rolach władców bardzo często, częściej niż nam się wydaje i pielęgnujemy cały czas tą relację władca-poddany. Pielęgnujemy, powtarzamy, kopiujemy, utrwalamy.
Zmiana świadomości to jest zrozumienie również tego, że jeżeli popieramy tą relację władca-poddany, to raz my będziemy władcą, a w innej sytuacji my będziemy poddanymi. Szacunek wzajemny sprowadza relacje ludzi do współpracy i właśnie do szacunku, a nie do relacji władca-poddany. No dobra, bo ja się rozgadałem zamiast ciebie.
[02:15:45] - Nie, ale tak pociągnąłeś, że ja w sumie nie mam pytań. Na pewno na chwilę obecną.
[02:15:52] - To nie wiem, czy się cieszyć. No ale faktycznie jakoś tak się wkręciłem w temat, ale może dzięki temu też coś więcej, chociaż nie wszyscy są zadowoleni z tego, jak ja więcej mówię. Wolą jak mniej, ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dopasował i dogodził. No dobra Wiktorku, to co? Mówimy sobie dobranoc. Dziękujemy chyba słuchaczom, tak?
[02:16:25] - No pewnie.
[02:16:27] - No to superowo.
[02:16:27] - Wracam bogatszy o trochę przemyśleń właśnie na temat pieniądza, między innymi władzy i o dziesięć złotych. Także wracam całkiem zadowolony do domu.
[02:16:37] - Super! Cieszę się twoim szczęściem w takim razie.
[02:16:41] - No to do usług siedziałam.
[02:16:44] - No to dobrze. Trzymaj się w takim razie.
[02:16:46] - Spokojnego wieczorku.
[02:16:48] - I wzajemnie trzymaj się cieplutko. Dziękujemy Wiktorowi też za telefon. Dzięki. Trzymaj się. Dzięki temu, że on zadzwonił, ja się miałem okazję gdzieś tam mocniej wkręcić. Zrobiła nam się godzina prawie dwudziesta trzecia, chociaż o dwudziestej pierwszej z kawałkiem miałem zamiar kończyć. Kochani kończymy na dzisiaj. Przejrzę sobie oczywiście te komentarze, zwłaszcza Zdzichosławie dziękuję ci, bo tam kilka wyłapałem, ale nie jestem w stanie ich w tej chwili odgrzewać tak, żeby wyszedł z tego jakiś sensowny wątek. Dziękuję. Karolinka na początek odpowiedziała na moje pytanie i właśnie Zdzichosław to pytanie, które zadałem wam na początku audycji.
Więc bardzo proszę dajcie mi znak, bo te były bardzo fajne. Dajcie mi znak, czego ode mnie i od tych moich wypowiedzi oczekujecie dla swojego własnego życia. Tutaj K na koniec napisał: "Jak pan sobie radzi z obniżeniem nastroju? Jakieś metody na te dni, które wszyscy mamy?". Odpowiem na to pytanie w następnej audycji i też obiecuję, że przeczytam komentarze. Follow the Rabbit też tutaj nasz słuchacz telefoniczny coś tam popisał, więc ogarnę to przed następną audycją i spróbuję zrobić z tego jakiś sensowny użytek podany w jakiejś takiej przystępnej dla was kochani formie. Mam nadzieję. Dziękuję. Pan Krzysztof się pojawi. Witam serdecznie.
Władca poddany, byle nie być ogórkiem. Dziękuję wam za dzisiaj. Życzenia wam już składałem. Motywacja i argumentacja, która padła mam nadzieję, że też do was jakoś tam przemówi. Spokoju kochani na ten czas, który się gdzieś tam zbliża. Dystansu, świadomości, miłości do samego siebie. Dziękuję panu Markowi jak zawsze za to, że nas gościł na antenie Radia Paranormalium. I cóż wakacje, wakacje po wakacjach. Ci, którzy do szkoły to do szkoły. Ci, których dzieci do szkoły, to do szkoły.
Ci, którzy utkną zaraz w korkach, ci utkną w korkach. Kochani, wszystko wraca do jakiejś tam normy. Uważajcie na siebie, uśmiechajcie się, dzielcie się uśmiechem z innymi i kochajcie się. Trzymam za was kciuki, ściskam, całuję serdecznie pozdrawiam i dziękuję za dzisiejsze spotkanie. Buziaczki. Pa.
[02:19:59] - A mówi do słuchot do państwa jak zawsze gospodarz audycji Świat oczami duszy pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka "Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?" Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz jako audiobook. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli Świat oczami duszy.Do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. Kto jeszcze na fejsie nie dostał bana, ten niech jeszcze z tej wolności do śledzenia pana Sławka korzysta. Oczywiście mówię o takich banach, że Facebook wlepia bana, a nie pan Sławek, bo pan Sławek chyba nie banuje, prawda?
[02:20:48] - Nie. Szkoda mi trochę też i czasu na to. Poza tym niech każdy wyraża siebie tak, jak lubi.
[02:20:58] - Tak, jak uzna za stosowne. Tak jest. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium – paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium, www.paranormalium.pl.