[00:01] - Telegram z krańca świata. Dzień dobry. To już dziesiąta audycja z cyklu Telegram z krańca świata, a dzisiaj porozmawiamy o tym, jak się dziwnie wokół nas dzieje. Zapanował pokój, nikt nikomu wojny nie wypowiada. W ogóle super jest. Ale zanim o tym wszystkim, to tradycyjnie rozmawiamy o konkursach. Panie Piotrze, czy jest pan tam po drugiej stronie?
[00:32] - Jestem. Zaczynamy od konkursów. Dobrze, więc konkurs z ubiegłego tygodnia nadal nie został jeszcze ogarnięty. Pytanie nie zostało odgadnięte. Przypomnę to pytanie. Musi być po angielsku, ale potem przetłumaczę na polski. The British soldiers fight for the Queen. The Japanese soldiers fight for the Emperor. What the American soldiers fight for? Czyli brytyjski żołnierz walczy za swoją królową.
Japoński żołnierz walczy za swojego cesarza. Za co walczy żołnierz amerykański? Nikt jeszcze nie odpowiedział. Mnie się wydawało to strasznie łatwe, ale to dlatego, że ja od dziecka lubię wyszukiwać różne dziwne ciekawostki na temat wydarzeń historycznych, więc ta akurat wyjątkowo mnie rozśmieszyła. Pytanie jest otwarte. Do wygrania jest książka. Właśnie do druku w tym tygodniu idą w końcu „Siły psycho historii." Od razu załatwimy tą krypto jawną reklamę. Za dwa tygodnie będzie fizycznie dostępna wersja papierowa. Za dosłownie trzy dni będzie wersja elektroniczna dostępna też. Także tutaj zapraszam.
Natomiast na dzisiejsze pytanie wracamy troszeczkę do Polski, ale nie do końca. Generalnie pytanie jest z dziedziny arcydzieła kinematografii. Pytanie jest następujące. Przepraszam, arcydzieła kinematografii polskiej chciałem powiedzieć. Będziemy dzisiaj mówić też o globalnych łańcuchach dostaw. One są także lotnicze i taki terminal obrotu towarem międzynarodowym, przychodzącym i wychodzącym w Polsce. Jest taki terminal w Warszawie na lotnisku Okęcie. I teraz pytanie może być odpowiedziane po hiszpańsku. To już jest podpowiedź taka, że wszyscy odgadną. Kto pracuje na tym terminalu transportowym w czwartki?
I to tyle.
[02:27] - Okej. No cóż, zacząłem dzisiejszą audycję dosyć tajemniczo, że jest świetnie, bo w ogóle pokój panuje na świecie, nikt nikomu wojny nie wypowiada. To oczywiście typowe robienie sobie dowcipów z niewesołej rzeczywistości. Ale rzeczywiście tak jest, że w ciągu ostatniego weekendu padła zapowiedź z tak zwanych nieoficjalnych źródeł, że 9 maja Putin wypowie być może wojnę Ukrainie. I to uświadomiło mi, że właściwie to będzie jakiś ewenement, bo ostatnimi czasy nikt nikomu wojny nie wypowiada. Toczą się operacje specjalne, różnego rodzaju akcje militarne, ale wojny tak naprawdę nie ma. Dlaczego?
[03:19] - To wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze z rzeczy praktycznej, a po drugie z zmian w prawie i porządku międzynarodowym. Wpierw powiem o kwestii praktycznej. Rozliczalność to jest słowo, które się pojawia kilkunastokrotnie w moim przekładzie „Sztuki wojny", tym z twarzą wojownika w czarnej okładce. Natomiast o co chodzi? To jest angielskie słowo accountability. Ja tego słowa nauczyłem się, jego znaczenia i użyteczności. Dlatego, że słowa mają swoją użyteczność, pojęcia mają swoją użyteczność, pozwalają nam lepiej zrozumieć rzeczywistość, ale też lepiej wymyślić sposób, metody oddziaływania na tą rzeczywistość. Nauczyłem się tego w czasie realizowania wizyt w fabrykach w Chinach, które sprowadzają się do wyczucia tego, czy partner chiński jest wiarygodny, czy można mu w jakiś sposób zaufać, w jakim stopniu zaufać. Oczywiście w jak najmniejszym.
To straszne. Kultura biznesowa w Chinach jest fatalna. Natomiast rozliczalność to jest parametr funkcjonowania organizacji albo pojedynczej osoby, za pomocą którego da się przypisać osobistą odpowiedzialność danej osobie. Jak to jest jedna osoba, to jest jedna, prawda? Natomiast jeżeli to jest cała organizacja, to należy się przyjrzeć na przykład, jak handlowiec rozmawia z szefem i czy on formułuje korespondencję pisemną albo wypowiedzi ustne w sposób, który go zabezpieczy przed ewentualną odpowiedzialnością, jak on coś zepsuje, czy też organizacja jest tak skonstruowana, że szef ma wgląd w błędy, usterki spowodowane przez pracowników. Na przykład w kulturze biznesowej chińskiej jest tak, że po prostu handlowiec sobie da rękę obciąć prędzej niż przyzna się do błędu przed swoim menedżerem. Dlatego, że jeżeli on jest niekompetentny, to zaraz się znajdzie następna osoba na jego miejsce i generalnie wypadnie on, że tak powiem, z łask menedżera, który też odpowiada przed kimś wyżej i też ukrywa swoje błędy. To ukrywanie błędów to jest właśnie brak rozliczalności. Ci Chińczycy po prostu łżą i są, brzydko bym powiedział, ale jesteśmy na antenie, więc nie powiem, ale to wszyscy na pewno zgadną, jakie mam komentarze na ten temat, skoro zawodowo się zajmuję czymś takim. Więc rozliczalność.
Ta koncepcja jest też ważna na przestrzeni geopolityki, dlatego, że rozliczalność... Słyszymy się dalej? Przepraszam, panie Marku.
[05:54] - Jak najbardziej. Słucham po prostu i chłonę to, co pan mówi.
[06:00] - Ja na przykład podam jeden przykład. Ja autentycznie byłem wzruszony w chwili, kiedy pierwszy raz zobaczyłem, od Chińczyków dostałem maila od jakiegoś handlowca z jakiejś fabryki i na dole była napisana linijka: „Jeżeli handlowiec zachowuje się jakoś nie-Nie do końca. Już nie cytuję słowo w słowo, ale sens był taki: jeżeli jest jakiś problem w komunikacji albo potrzeba więcej informacji i handlowiec nie jest w stanie dostarczyć, proszę bezpośrednio kontaktować się z menedżerem nadzorującym tego handlowca. Email i numer telefonu. Ja z takim partnerem chcę pracować, dlatego że od razu jest jasno powiedziane, że oni pilnują tego, rozumieją ten problem, który przed chwilą powiedziałem i w związku z tym ja z taką firmą chcę handlować. Oczywiście to może być ściema, poziom wyżej, że oni tylko mówią, że tak jest, a tak naprawdę mają chaos i bałagan. Bałagan to jest inne słowo na B, które odzwierciedla wyższy stadium tego bałaganu. Nie powiem też, bo to można łatwo zgadnąć. Więc od razu wiadomo, z kim mamy do czynienia. Natychmiast po tego typu formułowaniu.
Na przykład ja mam taki zwyczaj, nie zawsze go miałem, ale wyuczyłem się go w rozmowach. Na przykład zlecam książkę do druku, co miało miejsce w ubiegłym roku. W tym roku za sekundkę dosłownie będę to robił i zazwyczaj drukarnia przyjmująca zlecenie się pyta, czy projekt jest w porządku i w związku z tym, czy możemy drukować. I teraz kluczowa sprawa, jak należy odpowiedzieć. Należy odpowiedzieć prawidłowo za pomocą performatywy, czyli na przykład: „Niniejszym daję zielone światło na druk, pliki są w porządku”. I to jest jasne i to nakłada na osobę wypowiadającą to zdanie odpowiedzialność za to, jeżeli te pliki będą miały jakąś usterkę. Ale to będzie wiadomo. Ja to powiedziałem, cholera, przegapiłem, moja wina i tak dalej. Natomiast jeżeli ktoś odpowie: „Pliki są okej” albo „Pliki wyglądają okej”, to jest jeszcze gorzej, to w tym momencie nie ma przeniesienia odpowiedzialności. Bo co to znaczy, że są okej?
To znaczy drukować czy nie drukować? Niech pan powie. No są okej. Czyli powiedziałem, że można drukować. Ale nie powiedział pan, że można drukować, prawda? To są szczegóły, ale nagle jak się okaże, że jest błąd ortograficzny gdzieś na okładce, to w tym momencie już jest polowanie na czarownice i wszyscy latają z siekierami, na kogo to zwalić. Sami rozumiecie wszyscy, prawda? Panie Marku, to jest oczywiste. Przepraszam, że się dopytam, ale upewnię się na wszelki wypadek.
[08:32] - Jako człowiek, który coś do czynienia z drukiem w życiu ma, to ten przykład bardzo do mnie przemawia.
[08:38] - Specjalnie go wymyśliłem dla pana. Dobrze, więc przechodzimy do geopolityki. Tutaj mamy też tą rozliczalność, ale troszeczkę w innym sensie, ale dokładnie jest ten sam mechanizm. W chwili, w której prowadzimy jawne działania zbrojne, to narażamy się na odpowiedzialność historyczną, na odpowiedzialność majątkową za jakieś reparacje wojenne. Takie mieliśmy reparacje po pierwszej wojnie światowej, po drugiej wojnie światowej narzucone na Niemcy, prawda? I dlaczego nie wypowiada się wojny? Bo ktoś, kto wypowiada wojnę, jest agresorem, który sam się deklaruje, że jest agresorem. I zobaczmy, mój ulubiony przykład, zawsze go wałkuję, więc teraz też będzie wałkowany. Najlepszy przykład jest atak na Pearl Harbour w 1941 roku. Jeszcze jedną rzecz, mam bardzo uprzejmą prośbę.
Jak będzie ktoś kupował tą moją „Czarną sztukę wojny”, który drugi raz reklamuję, to proszę koniecznie trzecie wydanie, dlatego że z drugiego i pierwszego wydania ja nie zarabiam jako autor tej książki. Także tutaj bardzo bym uprzejmie poprosił o wspomnienie o autorze, o jego interesie materialnym z całego pisania. Więc w „Czarnej sztuce wojny” podaję ten przykład i jest cała lista. Jeden ze współautorów tej książki napisał dziewięć rozmaitych sytuacji, w których ta rozliczalność na skutek machinacji osoby, która chciała wypowiedzieć wojnę, została zatarta i nie można obciążyć tej osoby odpowiedzialnością za sprowokowanie, bo już nie wypowiedzenie tej wojny. Przepraszam, słyszymy się cały czas?
[10:17] - Jak najbardziej.
[10:18] - Tak. Tak się dopytuję dlatego, że rozmawiam przez telefon i uchem czasami wyłączam internet . Zwierzę się, przepraszam. Dobrze, więc wracamy do Pearl Harbour. Niech pan coś tam chrząka albo mówi „Aha” co jakiś czas, to wtedy ja będę się uspokajał. Bardzo o to proszę.
[10:36] - Aha!
[10:37] - O, właśnie. Tak, dziękuję bardzo. Więc tak, wracając do Pearl Harbour, proszę zobaczyć, co się działo. Wszyscy wiedzieli, że będzie wojna. Jak ktoś ze słuchaczy oglądał film „Midway” z 2019 roku, ja ten film obejrzałem już chyba z 15 razy jeśli nie więcej. Bez oglądania, tylko słuchając go. Na samym początku tego filmu jest genialna rozmowa jednego z amerykańskich dyplomatów tuż przed, w roku chyba '39 albo '40, czyli jeszcze mniej więcej rok przed wybuchem wojny między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. I ten dyplomata rozmawia z admirałem Yamamoto, który jest moją ulubioną postacią z II wojny światowej. Bardzo przepraszam, że to po przeciwnej stronie barykady stał, ale jest nadal moim ulubionym dowódcą. I oni tak na siebie spojrzeli.
Oni wiedzieli, że ta wojna jest po prostu te siły historyczne, siły psychohistorii oczywiście sprawiają, że Japonia ma całkowicie sprzeczne interesy geopolityczne z Ameryką. Jest to gra w związku z tym o sumie zerowej, czyli musi nastąpić konflikt, jest on nieunikniony. I obaj na siebie patrzyli i ten dyplomata powiedział tak górnolotnie: „Nikt nie chce wojny” tak na zakończenie, bo szukali jakiegoś rozwiązania, żeby te interesy pogodzić, czyli żeby gra stała się niezerową, czyli żeby obie strony zyskały na tym, że będzie pokój. Na tym polega ta logika. „Nikt nie chce wojny” powiedział ten dyplomata i następnie ta wymiana spojrzeń. Oboje na siebie spojrzeli. Po prostu wiedzieli, że wszyscy chcą wojnę tak naprawdę. Więc na tym to polega, wracam do rozliczalności, żeby zatrzeć odpowiedzialność za wojnę. I co się działo tuż przed Pearl Harbour, w miesiącach przed Pearl Harbour?Japończycy zostali za pomocą sankcji. Sankcji, sankcji.
Ostatnio jakoś często to słowo.
[12:22] - Modne słowo ostatnimi czasy.
[12:23] - Ale to nie wiem dlaczego, bo tu jestem na Tajwanie, to nie wiem. Ale dobrze. Za pomocą sankcji sprawiły, że Japończycy przestali mieć możliwość kupowania ropy naftowej z zewnątrz, a Japończycy nie mieli na terytorium macierzystym ropy naftowej. W związku z tym 75% ropy importowali ze Stanów Zjednoczonych. Więc Stany Zjednoczone miały mechanizm zmuszenia Japończyków do tego, że będzie Japończycy nagle zrobili jakiś manewr z nożem na gardle, dlatego że w chwili, w której Japończycy nie mają dostępu do ropy, to w tym momencie zostało im chyba na 11 miesięcy. Tego już nie pamiętam tej liczby. Bardzo za to przepraszam. Natomiast generalnie na około 10 miesięcy funkcjonowania, czyli prowadzenia wojny w Chinach. W związku z tym, po to, żeby mogli kontynuować swoje aspiracje, przypominam, że to jest kraj samurajów, żeby o budowie tego wielkiego Azji Wschodnioazjatyckiego imperium, to oni musieli tę wojnę, że tak powiem, sami zrobić ze Stanami Zjednoczonymi. Mieli kilka planów.
Większość z tych planów była nierealna. I to, co rzeczywiście znowu wraca do mnie, do tego fascynującego filmu Midway. Fascynującego dlatego, że oni tam mówią prawdę geopolityczną, bez żadnych tych kłamstw i propagandy, która jest wszędzie, w większości filmów dokumentalnych.
[13:43] - No i bez łzawego amerykańskiego patriotyzmu. Z ręką na sercu, hymn, te rzeczy. Amerykanie to lubią, a jeśli pokazują coś inaczej, to już jest ciekawe.
[13:53] - Tak. Jeżeli już tak uzupełnię tytułem dygresji, jeżeli ktoś lubi tego typu prawdziwe filmy, podkreślam prawdziwe, już bez cudzysłowu, tylko z podkreśleniem, to bardzo polecam. „Byliśmy żołnierzami” z Melem Gibsonem i zwłaszcza polecam sceny wycięte. One są dostępne gdzieś tam chyba na YouTubie, ale generalnie na pewno można je ściągnąć. Ja mam to na DVD jeszcze bardzo starym i jak zobaczyłem pierwszy raz te sceny na DVD, tylko się zastanawiam, film jest i tak tak dobry. A dlaczego te sceny zostały wycięte z tego filmu? Bardzo polecam. Dobrze, wracając do Pearl Harbour, czyli Japończycy musieli zaatakować Stany Zjednoczone, a z drugiej strony Amerykanie nie mogli dokonać pierwszego agresywnego posunięcia. Dlaczego? Dlatego, że ten, kto wykonuje jako pierwszy agresywne posunięcie, czyli militarne posunięcie, jest zawsze traktowany gorzej jako właśnie ten agresor, na którego spada odpowiedzialność za wywołanie wojny.
Ludzie wszyscy mogą, geopolitycy, politycy, decydenci wszystkich państw mogą rozumieć świetnie, że to Amerykanie na przykład popuścili tamtych. Natomiast może się to nagle okazać na przykład za pięć, za dziesięć albo za pięćdziesiąt lat, ale nadal w pamięci historycznej, podkreślam, to jest kluczowe słowo, w pamięci historycznej, w micie, który powstał wokół tego wydarzenia, zawsze jest już, że ten agresor pierwszy zaatakował. I to się właśnie stało w Pearl Harbour. Japończycy zaatakowali jako pierwsi. I w związku z tym oczywiście, co pamiętamy, to słynne przemówienie Roosevelta następnego dnia o dniu niesławy, w którym prosił Kongres o to, żeby wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym. To było tak, że Amerykanie wypowiedzieli wojnę, ale Japończycy też próbowali wypowiedzieć tę wojnę, bo rozumieli, że to ma bardzo duże znaczenie rytualne, że tak powiem, w ówczesnym świecie stosunków międzynarodowych. Ale to też bardzo mało osób o tym wie, ze względu właśnie na ten mit wokół całej wojny rozłożony, że Japończycy próbowali to wypowiedzenie wojny dostarczyć do Białego Domu, natomiast szczegół techniczny ich pokonał. To znaczy szyfrant, który odcyfrowywał tą wiadomość wysłaną z rządu japońskiego z Tokio do ambasady japońskiej w Waszyngtonie, został zwolniony ze względu na tajność. Natomiast rozkodowywał tą wiadomość sam ambasador, który nie zdążył z tym na czas, dlatego, że po prostu nie potrafił tego zrobić dostatecznie szybko. I w związku z tym Japończycy dostarczyli swoją notę o wypowiedzeniu wojny już po tym, jak nastąpił atak.
Czyli to dodatkowo ich jak gdyby pogrążyło. Także tak to wygląda.
[16:34] - No tak, ale ja w dalszym ciągu nie rozumiem tego, co się dzieje, bo trochę mi się jawi ten współczesny świat jako świat przeraźliwych biurokratów. Czyli nie jest ważne, co się robi, ważne jest, co się mówi. Czyli jeśli wypowiem oficjalnie wojnę, a to już jest coś innego niż na przykład zbombarduję jakiś kraj. To mi się wydaje dziwne we współczesnym świecie, w dalszym ciągu dziwne.
[17:01] - Dlatego, że wojny tak naprawdę są, te wojny militarne są próbą. Inaczej jeszcze przepraszam. Czym jest wojna? Wojna jest ustanowieniem jakiegoś nowego porządku geopolitycznego. I to ustanowienie porządku geopolitycznego może nastąpić za pomocą wielu instrumentów. Jednym jest właśnie wojna, drugim jest jakaś konferencja, na przykład konferencja ograniczająca zbrojenia w budowanie pancerników na początku XX wieku, po to, że państwa, które budowały te pancerniki, dogadały się w ten sposób, żeby po prostu nie ponosić kosztów budowania w nieskończoność, tylko ustalić, że stosunek sił, układ sił na świecie jest taki a taki i proporcjonalnie do tego układu sił budujemy tyle i tyle każde z tych państw pancerników. To w jakiś sposób działało, prawda? Na czym to polegało? Na tym, że strony wszystkie uznały, że istnieje jakiś układ sił bieżący i zależy tym stronom na tym, żeby ten układ sił utrzymać taki, jaki jest w danej chwili, czyli utrzymać status quo. I warunkiem podpisania traktatu, czyli tego instrumentu ustanawiającego jakiś porządek geopolityczny, jest to, że strony zgadzają się, że są zadowolone z tego stanu.
Ale strony są zadowolone. Dlaczego? Dlatego, że szykują się do wojny i jeszcze są niegotowi.Może być tak i tak właśnie było przed I wojną światową, że strony tych traktatów podpisały, ale nie dlatego, że chciały pokoju. „Wszyscy chcą pokoju” przepraszam, świetny cytat z tego filmu „Midway”, tylko po prostu jeszcze nie byli gotowi do tej konfrontacji. Na tej samej zasadzie w bitwach, na przykład kilkudniowych czy trwających miesiąc, przebiegających przez mających linię frontu, robi się też zawieszenia broni. Nie dlatego, że nagle wszyscy stwierdzili, że po co będziemy się zabijać, żyjmy w przyjaźni. Tylko dlatego, że obie strony potrzebują podciągnąć od wody, ściągnąć z pola bitwy rannych i tak dalej. Dokładnie na tej samej zasadzie, w tej większej geopolitycznej skali robi się pokój, robi się zawieszenie broni albo robi się rozejmę, nie rozejmę. Niestety to jest brutalna gra. Przez większość czasu w geopolityce panuje logika zero sumowa, czyli taka, że jak ktoś pokaże słabość albo jest słaby, to natychmiast jest atakowany.
Nie ma czegoś takiego, że nie chcemy naruszać tej stabilności, tego systemu i w związku z tym nie podniesiemy ręki. Mieliśmy przykład świetny teraz z Rosją i Japonią. Rosja zaczęła być słaba, dlatego że zaczęła być postrzegana jako strona, która nie potrafi wygrać wojny z Ukrainą w sposób błyskawiczny. I natychmiast Japonia co zrobiła? Podniosła swoje roszczenia do wysp spornych z Rosją. Na tym to polega. Nie ma przebacz, po prostu. To jest brutalna gra, w której nie obowiązują jakiekolwiek nasze codzienne moralności i rozważania, że trzeba uratować życia ludzkie. Czegoś takiego proszę zapomnieć. W geopolityce nie istnieje coś takiego.
[20:03] - Nie buduje pan dobrego samopoczucia z rana, bo tę rozmowę przeprowadzamy rano. Mojego dobrego samopoczucia pan-
[20:10] - Mszczę się.
[20:10] - Nie buduje.
[20:11] - Mszczę.
[20:12] - Ale za co?
[20:13] - Mszczę się dlatego, że mam przed sobą, już mówię. Nie mogę pokazać na zdjęciu, bo jestem akurat w McDonaldzie i próbuję zjeść hamburgera, bo jestem głodny, bo nie jadłem obiadu, a tutaj muszę audycję prowadzić. To bym was gęsto nastraszył, tak że będziecie się bali włączyć komputer następnym razem, żeby mnie wysłuchać.
[20:31] - Tak, już jakoś bardziej pana rozumiem, ale chciałbym zapytać, czy podejmie się pan próby zrozumienia tego, co się dzieje? To znaczy, jeśli jest prawdą, że tego 9 maja Putin gdzieś tam z tej trybuny na Placu Czerwonym ogłosi uroczyście, że Rosja przystępuje do wojny, wypowiada wojnę Ukrainie, a wcześniej tego nie robił, to jak należałoby rozumieć całą tę sytuację?
[21:00] - To jest bardzo dziwne. Wypowiedzenie wojny nie jest Rosji do niczego potrzebne, dlatego, że wojna trwa. Nie ma takiego zwyczaju, żeby się wypowiadało wojnę. W innym przypadku i tu też muszę wrócić. Przełykam, nie wiem, czy ktoś słyszy. Przepraszam. Innym przypadkiem, świetnym przykładem jest okres roku 1940 i 1941 na Atlantyku. Otóż w tamtym okresie Stany Zjednoczone pomagały Wielkiej Brytanii, wysyłając olbrzymie ilości sprzętu wojskowego. Pożyczyło te 50 niszczycieli. Być może słuchacze słyszeli, ale też wysyłali pieniądze, materiały wojenne, surowce energetyczne i tak dalej.
Niemcy nie miały możliwości, instrumentów za bardzo przeszkodzić, dlatego że Stany Zjednoczone były neutralne. Poza tym, jak w „Siłach psychohistorii” czytelnicy przeczytają, ci oczywiście, którzy zechcą kupić, to Niemcy i Stany Zjednoczone cały czas, nawet w czasie, jak w 1940 i 1941 roku trwała walka między Niemcami a Wielką Brytanią, to Stany Zjednoczone i Trzecia Rzesza handlowały w najlepsze. Najsłynniejszym takim epizodem tego handlu, czy też sferą tego handlu były te słynne maszyny Holleritha, czyli produkowane przez IBM, które były wykorzystane przez Trzecią Rzeszę do prowadzenia Holokaustu Żydów i Holokaustu Polaków i wszelkich innych nacji, które były wynalazione w czasie budowy Tysiącletniej Rzeszy. Czyli mówię tu między innymi o Generalplan Ost, czyli Generalny Plan Wschodni, czyli eksterminacji na przykład ludów słowiańskich. Bo mam nadzieję, że młodszych czytelników, przepraszam, informuję niniejszym, że posługiwanie się słowem Holokaust w znaczeniu Holokaust Żydów jest błędem, dlatego, że Holokaust dotyczył wielu grup narodowościowych i przede wszystkim metaatnicznych. Nie wiem, czy można to nazwać metaatniczne Słowianie, ale chyba tak. Więc maszyny IBM były wykorzystywane przez Trzecią Rzeszę i jest świetna książka „IBM i Holokaust” Edwina Blacka. Świetna! Bardzo polecam, jeżeli ktoś ma. Jest po polsku oczywiście.
Jak ktoś chce zobaczyć, jak wyglądała II wojna światowa od kuchni, to zapraszam. Naprawdę świetna książka. Natomiast, którą też bardzo polecam i bardzo obficie cytuję, czy też jako opracowanie przedstawiam niektóre główne wątki, jest doprowadzenie II Rzeszy, czyli tego Cesarstwa Niemieckiego powstałego w 1871 roku na skutek działań Bismarcka i wcześniejszych oczywiście władców, decydentów Prus i Niemiec. Natomiast jest jeszcze jedna książka, która nie została przetłumaczona. Bardzo ubolewam. Nazywa się „Hell's Cartel”, czyli „Kartel Piekielny” czy jakoś tak, „Piekielny Kartel”. Mowa o firmie IG Farben, czyli tej firmie, molochu, syndykacie chemicznym, do którego należała między innymi firma BASF, AGFA i szereg innych, które prowadziły ścisłą współpracę z rządem niemieckim, czy z rządem potem III Rzeszy.I bez tej współpracy nie byłoby możliwości takiej, żeby Niemcy prowadzili pierwszą, nie mówiąc już nawet o wygraniu, do czego niewiele brakowało w wielu miejscach. Nie byliby w stanie prowadzić jakiegokolwiek wysiłku wojennego, dlatego że ten gigantyczny syndykat był w stanie doprowadzić do tego, że niemieccy naukowcy wynaleźli produkcję sztucznych nawozów azotowych. Niemieccy naukowcy wynaleźli metodę produkowania gazyfikacji węgla i tworzenia benzyny syntetycznej. Bez tego po prostu nie byłoby absolutnie żadnego wysiłku wojennego.
Niemcy natychmiast by padły na kolana. Już nie powiem więcej ciekawostek i przykładów, bo już tyle razy powiedziałem ten tytuł. Cieszę się, że będę trzeba się pisać, więc tak nęcam was tym tytułem. Natomiast około 25% wyposażenia niemieckiego żołnierza na froncie II wojny światowej było syntetyzowane właśnie w tym gigantycznym syndykacie IG Farben. To był jeden wielki moloch i jedna wielka kooperacja prywatno-publiczna, przy której ten kompleks militarno-przemysłowy amerykański, który był robiony zresztą na wzór tego niemieckiego kompleksu IG Farben i rządu nazistowskiego III Rzeszy. Amerykanie po prostu wymiękają. To jest mały piesek w porównaniu do tego, co zrobili Niemcy. Mimo tego, że Amerykanie się starali zrobić właśnie na wzór, to po prostu sam poziom integracji jest niesamowity. I wszystko to jest właśnie w tej nieprzetłumaczonej książce pod tytułem „Piekielny kartel”. Zaraz, zgubiłem się.
[26:05] - Mówiliśmy o tym Putinie i po co on właściwie miałby wojnę wypowiadać.
[26:13] - Wracamy na Atlantyk, bo zaczęliśmy potem mówić o III Rzeszy, bo to jest absolutnie fascynująca historia, zupełnie z innej perspektywy historia II wojny światowej. Natomiast na Atlantyku było tak, że w 1940, 1941 roku Niemcy bardzo by chcieli zatapiać te amerykańskie statki, ale nie mogli narażać się na to, że Amerykanie zostaną w jakiś sposób sprowokowani i przystąpią do wojny, mając pretekst, a Amerykanie celowo prowokowali niemieckie okręty podwodne do tego, żeby dać się zaatakować, dlatego że Amerykanom zależało na tym właśnie, żeby Niemcy wypowiedziały wojnę. I to była sytuacja, która dla Niemiec, dla III Rzeszy była bardzo zła, dla Hitlera jako decydenta tej III Rzeszy była bardzo zła. I dlatego właśnie po tym, jak Amerykanie rozpoczęli wojnę z Japończykami, czyli weszły w stan wojny, że tak powiem, ogólnie z Japonią, dlatego właśnie ten Hitler nie był głupi. Jak ktokolwiek czyta ze słuchaczy tutaj opracowanie o II wojnie światowej. Co za głupi Hitler, że wypowiedział tę wojnę Amerykanom. Przecież mógł tego nie robić. No właśnie, Hitler chciał to wypowiedzieć dlatego, że mając wypowiedzianą wojnę, po pierwsze zrealizował zobowiązanie traktatowe wobec Japonii, a po drugie miał już stan wojny z Amerykanami i mógł zatapiać amerykańskie statki transportowe i wojenne, które eskortowały transporty surowców i wyposażenia wojskowego do Wielkiej Brytanii. Także to wszystko miało swoją logikę.
[27:41] - No tak, ale jakby pan się ustosunkował do takich twierdzeń różnego rodzaju analityków, że Putin wypowiadać ma tę wojnę 9 maja. Zobaczymy, czy w ogóle tak będzie, ale że ma ją wypowiadać po to, żeby móc ogłosić powszechną mobilizację i żeby móc rozkręcić konflikt pełną parą. Ostatnimi czasy odgrażał się Szwecji. W ogóle właściwie mało jest państw, którym ostatnio Putin się nie odgrażał. W rosyjskiej telewizji pojawiła się audycja, w której straszy się Wielką Brytanię zatopieniem, a właściwie takim scenariuszem Sacharowa, czyli odpaleniem wielkiej bomby u wybrzeży i zalaniem Wielkiej Brytanii, przynajmniej tej części przybrzeżnej. Czyli właściwie słyszymy, że wokół Rosji zbierają się sami wrogowie. To ogłoszenie powszechnej mobilizacji byłoby jak najbardziej na miejscu. Jak tego rodzaju analizy pan odbiera?
[28:46] - To nie o to chodzi. Moim zdaniem. Mogę się mylić, oczywiście. Natomiast prezydent Ukrainy próbuje dołączyć Ukrainę do NATO albo do Unii Europejskiej. Ma jakieś papiery, już szykują, bo już ogłaszają jakieś terminy wstępne i tak dalej. Drugi element układanki. NATO jest sojuszem obronnym. W związku z tym, jak jakieś państwo natowskie, na przykład Polska, zaatakuje Rosję. Wybieram z sufitu pierwszy przykład, jaki mi przyjdzie do głowy. To NATO nie pomoże Polsce atakować Rosji dlatego, że jest sojuszem obronnym.
Czyli jak któreś państwo chce atakować, to niech sobie atakuje, inni nie pomogą. Nie mają takiej obligacji traktatowej. Natomiast w chwili, w której Ukraina zdoła dogadać się z Zachodem, żeby Ukraina weszła w skład NATO, to w tym momencie kraje natowskie są zobligowane do otwartej wojny.
[29:39] - Przepraszam. Właśnie mi się pan wyciszył mocno. To może teraz spróbujmy.
[29:45] - A teraz?
[29:45] - Teraz dobrze.
[29:47] - Dobrze. Przepraszam, to jeszcze raz powtórzę. Czy było słychać wszystko, czy nie do końca?
[29:51] - Było słychać.
[29:52] - Dobrze. Czyli inaczej mówiąc, skracając: trwają jakieś manewry w kierunku tego, żeby Ukraina albo dostała się do NATO, została przyłączona, albo do Unii Europejskiej. W chwili, w której Ukraina jest w NATO, to NATO jest zobowiązane bronić swojego członka. Natomiast w chwili, w której taki członek zaatakuje jakieś kraje, na przykład Polska zaatakuje Rosję, to NATO nie ma obowiązku traktatowego wspomagać ten atak. W związku z tymRosjanie być może odczytali sygnał z tej całej sytuacji, że zaraz, za chwilę Ukraina może dołączyć do NATO w jakimś akcie desperacji, bo nagle może się okazać, że propaganda wojenna do nas nie dociera, tylko dociera ta nasza własna sojusznicza. Może się okazać, że Rosjanie zaraz wygrają. Czyli w ostatnim akcie desperacji Ukraina i Zachód, który de facto toczy wojnę proxy na Ukrainie z Rosją, mogą przyłączyć Ukrainę i w tym momencie mogą już otwarcie wojska ukraińskie dołączać do działań zbrojnych na terenie Ukrainy. I w takiej sytuacji logikę ma to, co powiedział Putin, czyli wypowiedzenie wojny rozbija tego typu usiłowania od strony Zachodu i Ukrainy. Nie do końca to rozumiem, dlatego, że nie znam się na sprawach międzynarodowych, zwłaszcza traktatowych i nie wiem, w jaki sposób by to miało oddziaływać w konkretny sposób. Natomiast tu jest logika w tym, że Putin wypowiada wojnę.
Natomiast czy jest logika tej decyzji taka, że dzięki temu będzie mógł zrealizować powszechną mobilizację? Uważam, że nie. Nie jest potrzebne wypowiadanie wojny w Rosji, dlatego że mają inne, zupełnie prostsze mechanizmy do tego, żeby po prostu powoływać kolejnych żołnierzy, jeżeli rzeczywiście jest taka potrzeba. Nie wiem, nie znam się. Natomiast co jest bardzo ciekawe z tego, co przed chwilą powiedziałem o kwestii tego dołączenia Ukrainy do NATO albo do Unii Europejskiej i właśnie ze względu na tę zapowiedź, że wypowiedziana zostanie wojna przez Rosję Ukrainie. Nie ma tego w głównych mediach. Nie wiem dlaczego. Powinno to być.
[32:06] - W pewnym momencie pana wypowiedzi, tej ostatniej pojawiło się słowo klucz, przynajmniej dla mnie. Mianowicie proxy wojny, wojny proxy. Co to takiego jest i od kiedy z tego rodzaju zjawiskiem mamy właściwie do czynienia?
[32:22] - Takie wojny toczą się rzeczywiście od niedawna, bo nie ma takich dobrych, świetnych przykładów historycznych wojen proxy, dlatego, że zawsze się wojny wypowiadało, dlatego, że były pewnym stanem regulacji zobowiązań honorowych. I też statusem honorowym jest to, że wypowiada się wojnę, przynajmniej na Zachodzie oczywiście i dopiero podejmuje się działania zbrojne. To wynika z rozmaitych obyczajowych i prawnych ograniczeń, które powstały w Europie na terenie cywilizacji chrześcijańskiej. Natomiast nie ma tego typu obyczajowych w innych częściach świata. Może inaczej, przepraszam. Jest świetny przykład, który chcę zaraz powiedzieć i chyba powiem ten przykład, a dopiero potem będę kontynuował, jeśli mogę, panie Marku. Jest jeden świetny przykład wypowiedzenia wojny we francusko-pruskiej w 1870 roku. Też zahacza właśnie o te Prusy i wypowiadanie wojny. Idealny temat. Więc polega to na tym, że Bismarck w bardzo perfidny sposób manipulując tłumaczeniem z języka niemieckiego na język francuski, doprowadził do tego, że nota pojawiła się w gazecie francuskiej, wedle której odpowiedź niemieckiego cesarza na jakąś tam notę dyplomatyczną dał nie adiutant, bo to właśnie te słowo zostało zmienione, tylko kamerdyner.
I to straszliwie rozeźliło Francuzów. To było przekroczenie ich świętego honoru i w związku z tym cesarz, chyba Napoleon III, o ile dobrze pamiętam, wtedy stwierdził, że honor Francuzów i Francji został urażony. W związku z tym to oni wypowiadają wojnę Prusom. I dokładnie o to chodziło Bismarckowi, że on jest ofiarą agresji francuskiej, bo to Francja wypowiedziała wojnę Prusom, a nie odwrotnie. Chociaż tak naprawdę wszystko robi, żeby ta wojna doszła do skutku. Natomiast wracając już tutaj do głównego tematu, do tego, o co pan pytał, to tak, nie wiem, jak to powiedzieć .
[34:38] - To zacznijmy od historii. Kiedy wojny proxy tak naprawdę się pojawiły? W czasach zimnej wojny?
[34:47] - W czasach zimnej wojny. Dlatego, że po II wojnie światowej ustały te wszystkie konieczności wypowiadania wojen. Dlatego, że jednym z przyczyn, tutaj właśnie mam przed sobą tekst ambasadora Andrzeja Berta, który do następnej mojej książki będzie taką osobą trzecią pod tytułem właśnie dokładnie: Dlaczego dzisiaj nie wypowiada się wojen? Wojny proxy są formą zmiany układu geopolitycznego. To, co mówiliśmy, że jedną wersją jest otwarta wojna, drugą wersją jest jakiś traktat, na który się wszyscy zgadzają, że utrwalają aktualny stan geopolityczny. A wojny proxy są rodzajem pominięcia tego ograniczenia. To znaczy są rodzajem konfrontacji i gry o siłę. Na przykład powiedzmy, że wojna w Wietnamie była wojną proxy między Związkiem Sowieckim czy Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi, prawda? I co się wtedy dzieje? Jedna strona dostarcza uzbrojenia swoim sojusznikom w tym kraju, w Wietnamie.
To robili Amerykanie do pewnego stopnia, potem się angażowali bezpośrednio, a druga strona już nie może bezpośrednio, bo Amerykanie to zrobili bezpośrednio, ale może wysyłać swój sprzęt, może wysyłać specjalistów, techników do obsługi radarów na przykład, czy szkoleniowców, którzy nauczą Wietnamczyków, jak obsługiwać radary przeciwlotnicze. I jest jakąś formą wywalczenia przez obie strony nowego układu geopolitycznego bez angażowania się bezpośrednio, które prowadziłoby do niekontrolowanej eskalacji. Czyli mieliśmy świetny przykład tutaj ze strony tajwańskiej w 1996 roku było, to był trzeci kryzys w Cieśninie Tajwańskiej. Polega to na tym-Wszystko jest wyciszone, ale ja to wiem, bo się dowiedziałem z prywatnych źródeł. Tego nie ma w przestrzeni publicznej, oprócz moich wypowiedzi w Polsce. Przepraszam. Cały ten kryzys, proszę zobaczyć w Wikipedii. Zaczęło się od tego, że jeden z kandydatów na prezydenta, nie pamiętam imienia, ale Li się nazywał, w 96. roku w spocie prezydenckim zrobili spot, w którym była inscenizacja inwazji na Tajwan. Oczywiście Chińczycy się rozśmieszyli i zrobili ćwiczenia rakietowe i generalnie było wielkie zawirowanie na giełdzie tajwańskiej w Tajpej i Amerykanie musieli całą grupą lotniskowców wpływać w to ciśnienie tajwańskie, żeby wszyscy się na miejscu uspokoili, wyciszyli.
Natomiast śladu nie ma po tym, że to tajwański prezydent tą kampanią sprowokował całą aferę. Bo w chwili, w której robi się jakiś manewr wizerunkowy, druga strona w pewnym momencie musi coś odpowiedzieć, bo inaczej brak odpowiedzi jest okazaniem słabości, a słabości pokazać nie można, bo w geopolityce tą słabość natychmiast ktoś wykorzysta. Mówiliśmy, że jeżeli Japonia zobaczyła, że Rosja jest słaba, to natychmiast zaczęli pyskować Japończycy o te wyspy. Tak to wygląda. Wojna proxy jest to wojna, w której nie ma tej rozliczalności, w której nie ma tej odpowiedzialności między dwoma imperiami. Dlatego wszystko można zwalić na sojuszników, których się wspiera na pełnej parze z obu stron. Natomiast jest taka dżentelmeńska umowa, czyli jest to jakaś wojna rytualnie, można powiedzieć, ograniczana do pewnych aspektów tej wojny pełnoskalowej.
[38:05] - Czyli to, co jeden z publicystów dosyć popularnych w Polsce ujmuje w ten sposób: haratamy się na przedpolach.
[38:13] - Dokładnie tak.
[38:15] - Czyli ta wojna na Ukrainie to typowa wojna proxy, tak?
[38:20] - Tak. Tylko trzeba uważać, bo papież, który teraz to powiedział, mniej więcej to, co pan teraz powiedział, jest teraz mocno prześladowany w przestrzeni publicznej. Polska telewizja, Realu24 bodajże, została skasowana przez rząd, zablokowana też za pyskowanie mniej więcej w tym samym tonie. Także uważajmy. Generalnie inaczej. Następują próby wygaszenia wszelkich narracji sprzecznych z oficjalną narracją zwycięskiej Ukrainy, która już zbliża się do Władywostoku, walcząc z Rosjanami. Przepraszam, że tak żartobliwie. Można z tego wnioskować, że jest to potrzebne, a skoro jest potrzebne, to znaczy, że rzeczywista sytuacja jest inna niż ta, która jest nam objawiana. Zresztą w każdej wojnie. Proszę zobaczyć na historię propagandy, która zresztą jest moim konikiem i się przyznałem do tego.
Zawsze w czasie każdej wojny każdy rząd prowadzący walkę stara się zmonopolizować tą sferę narracyjną skierowaną do swoich własnych obywateli. To właśnie ma miejsce w tej chwili.
[39:28] - Tak. Są rzeczywiście nieliczne głosy w postaci na przykład kanałów na YouTubie, które starają się analizować od podstaw przebieg wojny. I tam już to nie wygląda tak optymistycznie. Wygląda to wręcz na nadchodzący wcześniej czy później poważny kryzys. Nie polegający może na tym, że natychmiast Ukraina przegra, ale na tym, że po prostu Rosja ma, wydawałoby się, tu cudzysłów, niemal nieskończone zasoby i tym jest w stanie przeważyć szalę tego starcia, tego konfliktu.
[40:09] - Nie wiemy, co jest wystarczającym warunkiem dla tego, żeby ta jedna ze stron przeważyła. Z całą pewnością jest inaczej niż nam się mówi. Decydowano teraz te akcje wyciszające konkurencyjne narracje są sygnałem na to, że kwestia morale i wsparcia społeczeństwa do prowadzenia wojny zaczyna być istotnym czynnikiem w tym, żeby tą wojnę wygrać. W związku z tym, że taki mały fragment niewojskowy może przeważyć, oznacza to, że sprawa wisi na włosku. Więc nie wiem.
[40:48] - Nie brzmi pan jakoś optymistycznie dzisiaj, a nawet wręcz przeciwnie. Brzmi pan bardzo dołująco. Ja już pomijam aspekt-
[40:57] - Ostrzegałem.
[41:00] - Ja już rozumiem tę zemstę. Czyli ten hamburger musi być niezwykle smaczny.
[41:04] - Zjadłem już. Zdążyłem zjeść, jak pan się wypowiadał. Na cztery razy.
[41:08] - Musiał być smaczny i jakiś taki żal w panu pozostał, że utrudniałem.
[41:13] - Nie. Pies zmielony, jak to McDonald. Wymyśliłem to. Ktoś chyba też wymyślił. Pies zmielony razem z budą generalnie, ale da się zjeść.
[41:22] - Rozumiem. Ja natomiast nawiązuję do tego, że chciałbym naszym słuchaczom uświadomić, że wszystko to, o czym pan powiedział, toczy się w kraju, który jest krajem demokratycznym, który uważa, że ma swobodę mediów i w ogóle tu pluralizm wielki panuje. A tymczasem nagle pojawiają się narracje i to jedne, jakby niepodważalne narracje. To już samo przez się przeczy temu naszemu wspaniałemu obrazowi, który zarysowałem na początku.
[41:59] - Niestety. Jesteśmy w trakcie wojny. Jesteśmy w czasie wojny proxy. Inaczej. Chyba już to powiedziałem przed chwilą, ale powiem jeszcze raz. To, że wyciszane są narracje, można w sposób jednoznaczny zinterpretować tak, że jesteśmy w stanie wojny z kimś, prawda? Skoro te narracje są kontrolowane. A skoro jesteśmy w czasie wojny z kimś, to jako kto? Jako NATO czy też jako świat Zachodu przeciwko Rosji.W związku z tym potwierdza to hipotezę, że wojna, jaka ma miejsce na Ukrainie, jest wojną proxy między Zachodem a Rosją.
[42:33] - Pozostaje mi westchnąć w tym momencie. A co jeszcze dołującego w temacie może pan dzisiaj powiedzieć? Mam na myśli wojny proxy. To jest pytanie, które zadaję często, ale jakoś to mnie niepokoi. Czy gdzieś w najbliższym czasie szykuje się jakaś kolejna wojna tego rodzaju i czemu ona miałaby służyć tak naprawdę? Jak wygląda w tym wszystkim Turcja? Jak wygląda w tym wszystkim Bliski Wschód, Daleki Wschód? Jak to wygląda?
[43:07] - Tutaj bardzo prosto. Inaczej, należy dokonać rekonceptualizacji, czyli spojrzenia z zupełnie innego kierunku na kwestię tego, czym jest wojna proxy i między jakimi podmiotami może być prowadzona. Ale też należy dokonać rekonceptualizacji tego pojęcia rozliczalności. Proszę zobaczyć. Zobaczmy, co się dzieje na dzień dzisiejszy. Na dzień dzisiejszy Chiny są na kolanach, nic nie mogą zrobić, bo Amerykanie dyktują warunki. Mają petrodolara, kontrolują przepływ surowców strategicznych, czyli ropy naftowej w kierunku Chin, w kierunku każdego innego kraju niemalże. Wszystkie inne kraje są zależne od Stanów Zjednoczonych, czyli wielkie buńczuczne plany Erdogana, tureckie, na temat zrobienia wielkiego imperium pantureckiego, czyli wciągnięcia pod nawias turecki wszystkich ludów Azji tureckiej, czy też z których wywodzili się Turcy, turecko podobnych. Nie wiem, czy można tak powiedzieć tego brzydko. Generalnie wszystkie ludy, które są w Azji Centralnej, siedzą i mają jakieś pokrewieństwo z Turkami, a jest ich bardzo dużo.
I to są ludy tureckie czy też protutureckie. To były ludy, które atakowały Imperium Chińskie w starożytności i w wiekach średnich, czyli mniej więcej cały czas praktycznie od Azji Centralnej. To były ludy protutureckie. Na początku sami Turcy, a potem to już byli Turcy zislamizowani i Chińczycy mieli z nimi wielkie problemy. Erdoğan ma jakieś kompletne, na to wygląda, nierealistyczne plany, żeby z tego wykroić jakieś imperium pantureckie. To się nie uda, dlatego że teraz wszystkie państwa takie jak Rosja, pada na kolana, nie ma nic do powiedzenia, nie mają sprawczości względem Stanów Zjednoczonych. Rosja dokładnie to samo. Turcy ze względu na inflację. Inflacja to jest taka inflacja, którą mamy tutaj. To jest inflacja typowo wojenna, jakby ktoś miał jakieś wątpliwości.
Jak ktoś słyszy, że to jest wina Tuska albo wina PiS-u, że to jest inflacja spowodowana przez nich, to jest kompletna bzdura. To są wydarzenia ogólnoświatowe, które wpływają na to, że niektóre kraje mają większą, niektóre lepszą dzięki różnicom kulturowym, dzięki różnicom ekonomii, prawa i tak dalej. Natomiast generalnie wszystko to jest inflacja wojenna, dlatego że te wojny, które mają miejsce i załamanie łańcuchów dostaw, które ma teraz miejsce, ktoś musi za to płacić. I za to płacimy na przykład, że w czasie tej tak zwanej pandemii COVID – ja tego nie nazywam pandemią, dlatego mówię „tak zwanej”. To jest w cudzysłów. W sytuacji z covidem proszę zobaczyć, ile rządów drukowało pieniądze po to, żeby zdusić deflację, czyli brak ruchu pieniądza na rynku, bo ludzie zaczęli mniej kupować. Mniejsza była konsumpcja. Natomiast teraz za to płacimy, dlatego że zostało tyle nadrukowane tego pieniądza. Niektórzy mówią to otwarcie, niektórzy nie ośmielają się tego powiedzieć. Natomiast ten pieniądz nie był używany, ale było go dużo i w związku z tym nie czuliśmy tej inflacji.
Dlatego, że jak pieniądz leży w szufladzie, tak jakby go nie było i kiedy on jest w obrocie, czyli liczy się prędkość obrotu, masa obrotowa, prędkość obrotu pieniądza. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa. Zapomniałem. Przepraszam. Wiemy, o co chodzi. Więc w chwili, kiedy pieniądz nie pracuje, czyli nie jest w obrocie, to tak, jakby go nie było. Czyli jest ściągnięty z rynku. Natomiast potem, kiedy gospodarka zaczęła wracać do większych obrotów, czyli ten obrót pieniądzem było więcej, ale pieniądza też było więcej, to nagle mamy inflację. Tak że to jest nieuchronne zjawisko. Czyli płacimy za to, że nic się nie działo specjalnego, jeśli chodzi o inflację, deflację i załamanie rynków katastrofalne w czasie tego okresu ostatnich dwóch lat, ale teraz niestety przyszło płacić.
I ja się tak zastanawiam. Miałem takie dwie teorie, które próbowałem dogadać się z dwoma znanymi mi ekonomistami i nie potrafili tego. Albo inaczej wyczułem, że nie chcieli mi na to pytanie prawdziwie odpowiedzieć i skłamali właśnie w kwestii prędkości pieniądza w obiegu. Ewidentnie mnie okłamali. Po prostu to wiem, bo mówili ewidentne bzdury w prywatnej rozmowie, więc nie podam nazwisk. Natomiast o co chodzi? Sytuacja z covidem i ta wojna może być sposobem ukrycia jakiegoś technicznego bankructwa czy to całego świata zachodniego, czy to świata chińskiego. Proszę zobaczyć, co się dzieje teraz z rynkiem budowniczym w Chinach, budownictwa mieszkaniowego, które jest w stanie kompletnego załamania w tej chwili w Chinach ze względu na to, że ten system był po prostu nie do utrzymania, w którymś momencie musiał pęknąć. Czyli w chwili, w której mamy jakąś epidemię, mamy straszliwe kosmiczne kataklizmy typu zbada kometa albo właśnie pandemia, albo wojna, albo coś takiego, to dla każdej osoby. I tu wracamy do pojęcia rozliczalności.
Zrządzeniem niebios jest po prostu taka katastrofa naturalna, dlatego, że można na nią wszystko zwalić. Ja wymyśliłem tą teorię. To jest zwariowana teoria, więc jest hipotezą, umówmy się, spiskową. Nie teorią spiskową, tylko hipotezą spiskową. Tak się prawidłowo powinno mówić. Na przykład proszę zobaczyć z punktu widzenia Boeinga, którego dwa egzemplarze samolotów, w tym Boeing 737 MAX, spadły ze względu na ewidentną usterkę w-W konstrukcji. I tu też jest "Czarne świce wojny", poreklamuję trochę. Znalazłem świetny wywiad. Przesłuchałem chyba ze 40 godzin różnych wywiadów, analiz technicznych i tak dalej, i wynalazłem jeden, który jest po prostu arcgenialny. Wkleimy tu pod tą niniejszą, dzisiejszą rozmowę tego linka do YouTube'a.
I ten facet mówi rzeczy niesamowite, z których były przecieki. Na przykład nie wiem, czy wszyscy pamiętają, że jakiś inżynier, który pracuje w Boeingu został nagrany i to wyciekło do prasy, że powiedział coś w tym stylu, że samolot budowały małpy pod nadzorem klaunów. Coś w tym stylu. Niewiele przekręciłem. Generalnie inny stwierdził, że nie pozwoliłby swoim dzieciom i żonie wsiąść do takiego samolotu ze względu na katastrofalne, może nie katastrofalne, tylko rażące usterki techniczne samolotu, który był tak wielokrotnie poprawiany i modyfikowany przez całe lata, że zawierał elementy konstrukcyjne, które musiały doprowadzić do katastrofy. To nie tylko jest ten system MCAS, o którym być może wszyscy już zaczynają kojarzyć, a być może już wklepują coś w Google. Proszę, obejrzyjcie sobie ten film, który moim zdaniem jest bardzo przekonujący. Dałem go jednemu pilotowi, byłemu wojskowemu, który to zobaczył i nie miał żadnych uwag, które by wskazywały na to, że gość bredzi. Ten, który występuje w tym filmie na YouTubie. Wkleimy ten link.
[49:55] - Tak jest.
[49:56] - Ale wracając, proszę zobaczyć z punktu widzenia Boeinga, которому jeden samolot rozbił się pod koniec 2019. Dwa samoloty, przepraszam. W 2019 roku. I w tym momencie wszystkie Boeingi są uziemione i w tym momencie jednocześnie zaczyna się epidemia. Dla takiego Boeinga to ta epidemia jest zrządzeniem niebios, dlatego że w tym momencie zwalnia ich to z odpowiedzialności finansowej, bo przecież linie lotnicze oskarżały tych, żądały odszkodowań od Boeinga za to uziemienie. Ale w związku z faktycznym stanem epidemii, w którym wszystkie samoloty zostały uziemione, to wysokość tego odszkodowania, nie wiem, jak to się skończyło tak naprawdę, nie wiem, jak to funkcjonuje w tej konkretnej sytuacji, ale musiało być daleko niższe. Dlatego, że Boeing się broni, że siła wyższa sprawia, że wszystkie samoloty są uziemione. W związku z tym to, że Boeingi też są uziemione, ale z jakiegoś konkretnego powodu, nie wpływa na powiększenie strat linii lotniczych. Tak by się prawnik moim zdaniem bronił. Kompletnie tego nie sprawdzałem, więc nie wiem, jak rzeczywiście sprawa przebiegła między Boeing a liniami lotniczymi.
Natomiast powtarzając, dla Boeinga epidemia to zrządzenie niebios.
[51:04] - Tak sobie myślę. Zbliżamy się do końca dzisiejszej audycji i tak sobie myślę, że pan nie dość, że spełnił swoją groźbę i nastraszył nas solidnie, to jeszcze pod koniec udowodnił, że te strachy to w gruncie rzeczy ich źródło, ich praprzyczyna to jest jak zwykle kasa. I ktoś musi zarobić. W związku z tym, żeby zarobić, to musi nas odpowiednio mocno nawet nie tyle nastraszyć, co wręcz przejść od gróźb do czynów.
[51:36] - Niestety tak.
[51:37] - No tak. I tym mało optymistycznym akcentem kończymy 10. odcinek audycji "Telegram z krańca świata". Państwa gościem był Piotr Plebaniak.
[51:49] - Bardzo pozdrawiam. Postaram się następnym razem wpierw zjeść, a potem połączyć z państwem. Przepraszam za to straszenie, ale naprawdę byłem tak głodny, że ojej.
[51:56] - Czyli jest nadzieja, że następna audycja będzie w nieco bardziej optymistycznych tonach.
[52:02] - Tak. Wymyślimy jakiś lekki temat, też oczywiście optymistyczny. Coś wymyślimy.
[52:06] - Jeszcze raz dziękuję. Do usłyszenia. Za uwagę dziękują Radio Paranormalium i Book Radio. Więcej naszych audycji znajdziesz na www.paranormalium.pl oraz na www.bookradio.pl.